krystacki
23.11.10, 13:29
Parafrazując Metallicę - Masters of Puppet, krótka historia kandydata na burmistrza.
Mały Tomasz słuchał we wszystkim mamy, to ona kierowała jego edukacją, wybierała szkoły, prowadziła za rączkę. Wybrankę życiową też musiała zaakceptować.
Teraz życiem prywatnym Tomasza steruje małżonka, bo to ona "nosi spodnie" w tym związku, a mąż we wszystkim się jej podporządkowuje. Niewiele miał i ma do powiedzenia w swoim życiu prywatnym, w zawodowym realizuje się jako manager w jednej ze spółek. Zatrudniają ponad 200 osób i jak powiedział pan Tomasz restrukturyzuje firmę i redukuje zatrudnienie do ok 25 osób. O ile znam realia prowadzenia biznesu, a sam jestem przedsiębiorcą od ponad 10 lat, to nie jest to restrukturyzacja, a znacząca redukcja zatrudnienia. Takie zdarzenie ma miejsce tylko w momencie, kiedy firma ratuje się przed bankructwem będąc w poważnych tarapatach finansowych. Jak widać wiedza i doświadczenie dyrektora Tomasza nie pomagają firmie w jej funkcjonowaniu.
W chwili obecnej Tomasz oddał się w ręce panów Rusieckiego i Kłódkiewicza i znowu jest w swojej ulubionej roli - kukiełki-pacynki. Doświadczeni politycy tworzą z niego mitycznego wybawce Łomianek od nieszczęść wszelakich. Sam chyba dość szybko nie przyswaja, bo nie udało się go zadowalająco wytresować do debaty przed pierwszą rundą.
Sam owiany nutką tajemnicy, kiedy wreszcie zaczął się spotykać z wyborcami bredził coś o wpłacaniu środków z funduszy sołeckich na prywatne konta, nie wiedział co to są plany zagospodarowania przestrzennego, a ma je uchwalić dla całego miasta w ciągu jednej kadencji. Miejmy nadzieję, że kandydata z morskiej pianki zabierze z łomianek wyimaginowany tramwaj i zamieszka on w krainie swych marzeń nie absorbując nimi więcej mieszkańców naszej gminy.