Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Lizusy w pracy

    08.09.09, 22:46
    Witam serdecznie na forum.
    Chciałabym się od Was dowiedzieć czy macie w swojej pracy lizusów, którzy
    wchodzą szefowi/szefowej do "d".
    Niedawno podjęłam pracę i jestem w głębokim szoku co się tam dzieje.
    Dosłownie każdy "jeździ" po szefie za jego plecami, obmawiają go, narzekają, a
    jak tylko szef pojawia się w pracy to od razu stają się milusi, przytakują na
    każdy jego pomysł, choćby nie wiem jak był głupi. Nawzajem "sprzedają"
    wiadomości o swoich kolegach szefowi.
    Kurcze praca mi się spodobała, ale ta atmosfera mnie dobija i chyba sobie
    odpuszczę te robotę.
    Jak Wy sobie radzicie z takimi "kolegami z pracy"?
    Obserwuj wątek
      • krzysztofsf Re: Lizusy w pracy 08.09.09, 22:57
        Pierwsza praca?
        • poczekajka Re: Lizusy w pracy 09.09.09, 07:21
          W Polsce pierwsza. Naiwnie myślałam, że u nas będzie taka kultura pracy jak na
          zachodzie.
          Pomyliłam się okropnie.
          • krzysztofsf Re: Lizusy w pracy 09.09.09, 07:32
            poczekajka napisała:

            > W Polsce pierwsza. Naiwnie myślałam, że u nas będzie taka kultura pracy jak na
            > zachodzie.
            > Pomyliłam się okropnie.

            Poprzegladaj komiksy Dilbert - to nie Polske pokazuja.
            • jimmyjazz Re: Lizusy w pracy 11.09.09, 09:35
              krzysztofsf napisał:

              > Poprzegladaj komiksy Dilbert - to nie Polske pokazuja.

              Dokładnie.
          • jimmyjazz to nie kwestia kraju 11.09.09, 09:34
            poczekajka napisała:

            > W Polsce pierwsza. Naiwnie myślałam, że u nas będzie taka kultura
            > pracy jak na zachodzie.
            > Pomyliłam się okropnie.

            To nie kwestia kraju tylko ludzi. Nie my wymyśliliśmy poltki,
            wchodzenie w d... itp.
            Pierdzielenie o "zachodniej kulturze pracy" świadczy o tym że chyba
            niewiele tam widziałaś.
          • Gość: Ania Re: Lizusy w pracy IP: *.cat.com 11.09.09, 15:13
            Obawiam sie, ze na tym wspanialym Zachodzie pod tym wzgledem jest
            bardzo podobnie.
            • timbwolf3 Re: Lizusy w pracy 11.09.09, 17:13
              zgadza sie, tez pracuje 'na zachodzie' i jest podobnie; najgorsze ze
              robia to ludzie nawet 40,50 letni. przed wspolpracownikami obgaduja
              szefa, a gdy tylko ten sie zjawi lecą kablować. Dlatego też w pracy
              nie utrzymuje innych relacji niż ściśle zawodowe, większość
              postrzega mnie przez to jako gbura ale wolę byc gburem niż dupowłazem
          • eye-witness Re: Lizusy w pracy 11.09.09, 19:24
            na ktorym zachodzie, ze sie tak wtrace?;-)
          • Gość: jacek226315 Re: Lizusy w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.09, 19:52
            a czy myslisz,ze gdzie indziej inaczej ,jedz do Stanow
          • fizykoterapeuta Re: Lizusy w pracy 12.09.09, 01:40
            s.ranie w banie
      • absolwencina Re: Lizusy w pracy 09.09.09, 07:47
        zachowaj dystans, bądź uprzejma, ale kontakty ogranicz tylko do
        spraw zawodowych;
        • poplar31 Re: Lizusy w pracy 11.09.09, 13:46
          absolwencina napisał:

          > zachowaj dystans, bądź uprzejma, ale kontakty ogranicz tylko do
          > spraw zawodowych;
          Tak. Zgadzam się. Nie wdawaj się w dyskusje, nie opowiadaj nikomu o swoim
          prywatnym życiu, bo użyją tych informacji przeciwko tobie. Nikogo głośno nie
          krytykuj. Nie doradzaj i nie odradzaj. Może jakiś czas wytrzymasz... też
          pracowałam w takim miejscu. Starałam się być neutralna. Ale kilka razy i tak
          zdarzyło się, że ktoś wyciął mi jakiś numer - po prostu z braku informacji coś
          sobie zmyślając na mój temat. Najlepszy numer to był wtedy jak jedna z tych
          mizdrzących się małp przez przypadek wcisnęła w komórce klawisz połączenia i
          telefon połączył się z z-cą dyrektora... a ona w tym czasie gadała o szefie do
          męża coś w tym stylu: pier....ny łysy ch.... ja go .... coś tam, coś tam... Ubaw
          po pachy!
      • Gość: Gośka Re: Lizusy w pracy IP: *.bialapodlaska.vectranet.pl 11.09.09, 10:29
        Ha ha skąd ja to znam.Ja też pracowałam w firmie sytuacja była taka
        sama.Ja nogdy tak nie robiłam i zawsze miałam swoje zdanie, ale cóż
        żona szefa mściła się na mnie w różny sposób, długo by pisać.Nigdy
        nie mogłam jej dogodzić jeśli idzie o pracę,a to nie to robię w tej
        chwili, a to za nisko ogłoszenie wieszam na tablicy i zawsze jak
        rozmawiała ze mną to krzyczała i była podenerwowana i szukała
        kpowodów by mnie zwolnić. W końcu sama rozwiązałam umowę.Sama
        zastanawiałam się dlaczego nie odeszłam wcześniej chyba dlatego że w
        moim mieście est wysokie bezrobocie.Takich lizusów i tak wcześniej
        czy prędzej sami pozwalniają.Ciężko tak pracować życze powodzenia.
        • Gość: p7 Re: Lizusy w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.09, 16:31
          Takich lizusów i tak wcześniej
          czy prędzej sami pozwalniają.Ciężko tak pracować życze powodzenia.


          u mnie właśnie tacy awansują... a nic nie potrafią załatwić, nawet
          maile z wyceną trzeba za nich pisać, a maile brzmią: poprosze o
          wycenę tablicy reklamowej 2m x 1m na cienkim PCV. nie rozumiem
          tego.... są tacy, co zachrzaniają jak dzikie osły, ale jak nie
          wchodzą w tyłek, to nikt tego nie spostrzeże...
      • muminos1975 Re: Lizusy w pracy 11.09.09, 10:37
        przestań sie nad sobą użalać,tak cale zycie bedziesz płakac? i
        patrzec sie na innych. rob swoje.
        to jest życie nie ma czasu na negocjacje i jakiekolwiek układanie
        się z wrogiem. Pościg, walka i zwycięstwo
      • Gość: lavinka z nielogu Re: Lizusy w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.09, 11:14
        Byłam w takiej pracy parę miesięcy. Na szczęście pojawiła się szansa
        powrotu na studia i bez żalu opuściłam ten przybytek. A zawsze cefałka
        podrasowana ;)
        • monia420 Re: Lizusy w pracy 11.09.09, 11:31
          ojej! Często jedyną strategią przeżycia jest włażenie w ... Niestety mam
          wrażenie, że to wynika ze strachu o jutro, ze strachu o niespełnianie oczekiwań
          otoczenia, z dostosowania się do środowiska pracowego. Trudno tu uogólniać, że
          coś jest zawsze czarne a coś zawsze białe. Ci, którzy za nisko wieszają ofertę
          nie znają oczekiwań szefowych, szefowe nie komunikują oczekiwań czytelnie. Są
          ludzie, którzy nie rozumieją niuansów i dopiero zwolnienie im przejaśnia w
          głowach (ja), inni świetnie się odnajdują, gdy wokół pełno niedopowiedzeń. To
          takie instynkty nami rządzą niestety: przetrwania, przynależności itp...
        • Gość: gosc1 Re: Lizusy w pracy IP: *.lukman.pl 11.09.09, 11:39
          Ja pracowalem w fajnej firmie kilka lat. Potem przyszla banda lizusow. Nie od razu. Jeden sciagal drugiego. A my bylismy jak stado owiec. Rodzinna atmosfera, znakomite relacje, praca byla przyjemnoscia. Po 2 latach pozbyli sie prawie wszystkich. Do dzis nie wiem, co powinnismy byli zrobic. Stosowac ich metody?
        • Gość: Stalowy szczur Re: Lizusy w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.09, 12:22
          Gość portalu: lavinka z nielogu napisał(a):

          Gość portalu: lavinka z nielogu napisał(a):

          > Byłam w takiej pracy parę miesięcy. Na szczęście pojawiła się szansa
          > powrotu na studia i bez żalu opuściłam ten przybytek. A zawsze cefałka
          > podrasowana ;)

          Życiorys podrasowany? Doprawdy tak sądzisz?
          A wiesz, co ja myślę, z pozycji dającego pracę? Bardzo negatywnie oceniam osoby w któych CV jest kilka, a czasami wręcz kilkanaście pozycji zatrudnienia z krótkimi, półrocznymi okresami pracy.
          Dla mnie to jednoznacznie wskazuje, że taki kandydat albo ma problemy z profesjonalizmem, albo jest zwykłym skoczkiem, a takich ludzi nikt w swojej firmie nie chce.
      • Gość: Feministka Re: Lizusy w pracy IP: *.ewz.gda.pl 11.09.09, 11:49
        To chyba powszechny dzis problem, wedlug mnie wynika z chorych
        ambicji, zwlaszcza mlodych ludzi, ktorzy za wszelka cene musza
        blyszczec przy kazdej okazji. Zeby tylko przypodobac sie szefowi,
        zeby zostac zauwazonym.
        Na wymioty mnie zbiera kiedy nagle wszyscy interesuja sie tym, czym
        interesuje sie pan dyrektor, malo tego- w wplnej chwili prosze o
        rade! Odcinam sie od tego kiedy tylko mozna, ale nie zawsze sie da.
        • Gość: Muminkowa Tzw. czopek IP: 77.222.241.* 11.09.09, 12:07
          Miałam w pracy taką współpracownicę. Czasami byłam zażenowana jak
          można tak się wpijać szefowi w 4 litery normalny czopek :))) Gardzę
          takimi ludźmi. Tobie radzę trzymać dystans i robić swoje- w końcu
          nie musisz uczestniczyć w tym procederze ;)
      • Gość: pracusia Re: Lizusy w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.09, 13:02
        A może oni po prostu lubią swojego szefa? Ja mojego lubię, cieszę
        się, kiedy jest zadowolony, bo wtedy jest sympatyczniej, mniej
        stresująco i w ogóle sądzę, że dobry pracownik, który odgaduje myśli
        szefa - niekoniecznie wchodząc w tyłek, tylko na przykład bez ekstra
        proszenia robiąc herbatę zaraz po przyjściu szefa, jest lubiany i
        doceniany.
        Oczywiście podstawą jest dobre wykonywanie swojej pracy, ale
        dlaczego uśmiech herbaciany nie miałby gościć na twarzy szefa?
        Mój szef jest dobrym człowiekiem, rozumie najróżniejsze sytuacje, w
        których może znaleźć się pracownik, nie miauczy, że ktoś za często
        chodzi na zwolnienie, nie robi problemu z pracy w domu, skoro już
        ktoś musi siedzieć na zwolnieniu na dziecko, dlaczego miałabym nie
        zadbać i o jego dobre samopoczucie? Więc dbam :)
        Dbałość o miłą atmosferę, to niekoniecznie lizusostwo.
        • Gość: Alfa-Beta Zaraz się porzygam... IP: *.chello.pl 11.09.09, 13:49
          I jeszcze zrób szefowi loda, bo pewnie też lubi, a odgadywanie jego
          myśli to przecież podstawa, jak napisałaś, a biorąc pod uwagę, że
          statystyczny facet co parę minut myśli o seksie, to na twoim miejscu
          nie wychodziłabym spod biurka, ewentualnie nogi na boki i pewna
          gotowość. Z której choinki się urwałaś, kobieto?
        • Gość: oj Re: Lizusy w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.09, 15:55
          aż mnie zemdliło :)
          u mnie jest w miarę normalnie, a jeden lizus ma ciężkie z nami życie :)
        • Gość: p7 Re: Lizusy w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.09, 16:40
          A może oni po prostu lubią swojego szefa? Ja mojego lubię,

          ja też swojego lubię, jest równy gość, ale nie znaczy to, że mu na
          wszystkich kabluję, przeciwnie. i nie mówię mu przy każdej
          okazji "jeju jaki jesteś boski" i nie trzymam z jego haremem kabli.
          wiele w firmie mi się nie podoba i nie mam zamieru mówić, że mi się
          podoba.
      • nienawidze-pracy-w-sitel Re: Lizusy w Sitel Polska w Warszawie 11.09.09, 13:49
        poczekajka napisała:

        > Witam serdecznie na forum.
        > Chciałabym się od Was dowiedzieć czy macie w swojej pracy lizusów, którzy
        > wchodzą szefowi/szefowej do "d".
        > Niedawno podjęłam pracę i jestem w głębokim szoku co się tam dzieje.
        > Dosłownie każdy "jeździ" po szefie za jego plecami, obmawiają go, narzekają, a
        > jak tylko szef pojawia się w pracy to od razu stają się milusi, przytakują na
        > każdy jego pomysł, choćby nie wiem jak był głupi. Nawzajem "sprzedają"
        > wiadomości o swoich kolegach szefowi.
        > Kurcze praca mi się spodobała, ale ta atmosfera mnie dobija i chyba sobie
        > odpuszczę te robotę.
        > Jak Wy sobie radzicie z takimi "kolegami z pracy"?

        W mojej pracy – firma Sitel Polska sp. z o.o. w Warszawie - też jest sporo
        lizusów, którzy jak szef na nich pluje to udają, że deszcz pada. Sitel to
        korporacja i jest to totalne dno. Atmosfera w Sitelu jest okropna, poszkodowani
        stworzyli nawet cale forum:
        forum.gazeta.pl/forum/w,140,66629404,66629404,Praca_w_Sitel_Polska.html
        Tym niemniej lizusy “nie zauważają” łamania praw pracowniczych, okropnego
        traktowania przez tzw. team managerów, tylko ze sztucznym uśmiechem wchodzą
        szefom w D.
      • bojabedezlosliwynamaxa Pewnie na studiach byli w AIESECu lub innej 11.09.09, 13:49
        organizacji studenckiej hehehehe
        • nienawidze-pracy-w-sitel Re: Pewnie na studiach byli w AIESECu lub innej 11.09.09, 13:59
          bojabedezlosliwynamaxa napisała:

          > organizacji studenckiej hehehehe

          Rozczaruję cię - jeśli chodzi o Sitel Polska w Warszawie to team managerzy albo
          w ogóle nie studiowali albo “studiowali” w jakieś prywatnej szkółce lepienia
          garnków i wzajemnej adoracji.

          forum.gazeta.pl/forum/w,140,66629404,66629404,Praca_w_Sitel_Polska.html
          • Gość: ech Re: Pewnie na studiach byli w AIESECu lub innej IP: 93.159.133.* 11.09.09, 15:19
            zalosny jestes..
            • bojabedezlosliwynamaxa uderz w stół, ajsekowiec się odezwie :) 11.09.09, 15:59
              albo przychlast z AEGEE, ELSY itp :D
              • nienawidze-pracy-w-sitel Re: uderz w stół, ajsekowiec się odezwie :) 11.09.09, 16:03

                bojabedezlosliwynamaxa napisała:

                > albo przychlast z AEGEE, ELSY itp :D

                AISEC i inne AEGEE, ELSY itp. nosza pewne znamiona seks i dlatego tak nerwowo
                reaguja
                • nienawidze-pracy-w-sitel Re: uderz w stół, ajsekowiec się odezwie :) 11.09.09, 16:05
                  nienawidze-pracy-w-sitel napisał:

                  >
                  > bojabedezlosliwynamaxa napisała:
                  >
                  > > albo przychlast z AEGEE, ELSY itp :D
                  >
                  > AISEC i inne AEGEE, ELSY itp. nosza pewne znamiona seks i
                  dlatego tak nerwowo
                  > reaguja

                  Miało być SEKT a nie seks. Głodnemu chleb na myśli :-)))))))))
            • nienawidze-pracy-w-sitel Re: Pewnie na studiach byli w AIESECu lub innej 11.09.09, 16:01
              Gość portalu: ech napisał(a):

              > zalosny jestes..

              Jestem żałosny? Dlatego że pracuje w Sitelu z niewykształconymi toksycznymi
              głąbami za 1500 zł? Ja się z tym źle czuję ale szukam pracy w normalnej firmie.
              A niedouczone głąby-lizusy niech się w Sitelu pozabijają o stołki i wpływy u
              szefa...
      • Gość: zniesmaczony Re: Lizusy w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.09, 14:39
        A najlepiej,jeśli się jeszcze ma w takiej pracy np.dobrze ustawioną
        mamusie,która ściągnęła swoje dziecko do firmy,dba o jego
        karierę,negocjuje z szefem wysokość pensji,zakres
        obowiazków,usprawiedliwia nieobecność w pracy i podpie...
        wszystkich urojonych i potencjalnych wrogów infanta
      • renata3711 Re: Lizusy w pracy 11.09.09, 15:15
        Może to tylko na początku tak wygląda, jak opisuje autor. W pracy spotykamy się
        z różnymi ludźmi i sytuacjami. Zawsze znajdzie się jeden lub kilka lizusow,
        ważne jest podejście szefa.Dziwi mnie, że według listu większość pracownikow to
        tzw. lizusy, oznacza to, że szef lubi być w ten sposób wspierany i oni obrali
        taką formę porozumienia z nim,bo skoro go znają(-ją). Moim zdaniem to
        najważniejsze , aby być sobą, na siłe nie pokazywać swego zdania, lecz trzeba je
        mieć. Pozdrawiam i życzę pogody ducha, bo atmosfera w pracy jest bardzo
        ważna.Proszę też za szybko nie oceniać innych i szefa, bo na to trzeba czasu.
        • nienawidze-pracy-w-sitel Re: Lizusy w pracy 11.09.09, 15:56
          renata3711 napisała:

          > Może to tylko na początku tak wygląda, jak opisuje autor. W pracy spotykamy się
          > z różnymi ludźmi i sytuacjami. Zawsze znajdzie się jeden lub kilka lizusow,
          > ważne jest podejście szefa.Dziwi mnie, że według listu większość pracownikow to
          > tzw. lizusy, oznacza to, że szef lubi być w ten sposób wspierany i oni obrali
          > taką formę porozumienia z nim,bo skoro go znają(-ją). Moim zdaniem to
          > najważniejsze , aby być sobą, na siłe nie pokazywać swego zdania, lecz trzeba j
          > e
          > mieć. Pozdrawiam i życzę pogody ducha, bo atmosfera w pracy jest bardzo
          > ważna.Proszę też za szybko nie oceniać innych i szefa, bo na to trzeba czasu.

          Są firmy stawiające na lizusów, takie toksyczne firmy (jak np. moja firma
          Sitel), są też firmy normalne. Po prostu twórca tego forum miał pecha i trafił
          do firmy promującej lizusów. Trzeba po prostu szukać nowej pracy, choć to teraz
          trudne. Ale innego wyjścia nie widzę. Jak ktoś jest nowy w firmie i dopiero po
          studiach, to raczej nie zmieni całej firmy.
          • najlepszy.jozek Re: Lizusy w pracy 11.09.09, 16:37

            Lizusy w pracy, ale tylko tam, gdzie szefostwo toleruje lizusostwo.
            Masz durnego szefa.
            • Gość: dziadek Re: Lizusy w pracy IP: *.adsl.inetia.pl 11.09.09, 20:58
              Wszystko można wytrzymać, a najgorszy to jest taki szef co daje posłuch takim
              lizusom i wymandrza się jak przygłup belgijski.Pracując w firmie państwowej
              lizusostwa nie było gdyż nie czułem tego.
          • Gość: p7 Re: Lizusy w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.09, 17:00
            Trzeba po prostu szukać nowej pracy, choć to teraz
            trudne. Ale innego wyjścia nie widzę. Jak ktoś jest nowy w firmie i
            dopiero po
            studiach, to raczej nie zmieni całej firmy.

            za bardzo lubię to co robię, jeszcze ;)
            a w innych tego typu firmach nie będę prowadzić całej lokalizacji,
            tylko będę mieć ograniczony zakres obowiązków i odpowiedzialności :/
      • zulu_gula1 Re: Lizusy w pracy 11.09.09, 16:48
        Pracowałam w firmie, gdzie prezes stworzył sobie zespół totalnych
        mięczaków, którzy bez żadnego oporu pozwalali sobie, aby łamał ich
        prawa pracownicze. Wszyscy na codzień przyklejony uśmiech do
        prezesa, a w środku rozgoryczenie. Ci, którzy próbowali walczyć o
        swoje, nie wytrzymywali i odchodzili...Trudno walczyć o zmiany w
        pojedynkę.Niby świetna fima o doskonałej pozycji na rynku, a jednak
        połowa osób była bez podpisywanych umów o pracę i bała się o to
        poprosić. Kiedy na konto nie wpływały oboiecane premie, bali się o
        nie upomnieć...Żal i smutek...Odeszłam, nie wytrzymałam...A dziś
        żałuję, że tak późno. Dałam się ulec panującej atmosferze pt." O
        pracę dziś trudno, trzeba ją trzymać za wszelką cenę".
        • vesica Re: Lizusy w pracy 11.09.09, 17:08
          Lizusostwo może się zdarzyć w każdej firmie,jednak wydaje mi się ze
          podlizują się ludzie którzy są zakompleksieni i nie pewni siebie,
          czasem "włażeniem w tyłek" próbują zatuszować złe wykonywanie swoich
          obowiązków i błędy myśląc ze szef się nie zorientuje. Podlizaywanie się
          jest jednym zajprostszych sposobów na zdobycie awansu i protekcja,
          niestety rzadko docenia się czyjąś pracę i umiejętności. Dlatego nie
          należy się poddawać i robić swoje :)
          • Gość: kellss Re: Lizusy w pracy IP: 94.72.127.* 11.09.09, 17:46
            lizusostow bylo, jest i bedzie. Prawie wszedzie. Najgrozniejsze jest jednak
            lizusostow ukryte - sa tacy, ktorzy przy Tobie beda pluc na szefa i psy na nim
            wieszac, a potem tup tup poleca do niego i opowiedza mu, ze Ty plules/plulas.
            Smutne, wielu takich.
      • Gość: Ala Re: Lizusy w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.09, 20:53
        Rzucić fajną robotę tylko dlatego, że ktoś tam kogoś (nie Ciebie) obgaduje? Oj, krezuska z Ciebie. Chyba mama się jeszcze dokłada, prawda?
      • Gość: fomica Re: Lizusy w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.09, 23:05
        Nie wiem co cie tak zszokowało. Myślę, że źle odczytujesz intencje kolegów. Sama
        nie znosiłam mojej szefowej (na szczęście juz byłej), co pewnie nie raz w
        rozmowie z kolegami przyznałam, ale jednoczesnie po pewnym czasie metodą prób i
        błędów odkryłam, że z szefową się nie dyskutuje, nie zaprzecza, nie krytykuje,
        bo ona to źle znosi i jest awantura. A po co mi to? Najlepszą dla mnie strategia
        było przytaknąc, pokiwac głowa, nie mówić za wiele, a robic swoje i po swojemu.
        Byle nie iśc na otwarty konflikt. Nie wiem, jak to wyglądało z boku, może jak
        włażenie w d..., ale wówczas ważniejszy był dla mnie spokój i cisza w pracy niż
        "walka o terytorium" i kłótnie o jakies pierdoły. I tak ja mialam święty spokój,
        szefowa namiastke władzy, a i zadania były wykonane.
        • Gość: mimi Re: Lizusy w pracy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.09.09, 02:56
          no wiec mielismy spokoj i kulture
          od 10 dni jest z nami mala 40 letnia polaczka
          zaraz pierwszego dnia podwalila sie staremu w sposob uwlaczajacy kazdemu
          porzadnemu czlowiekowi, dodam w naszej obecnosci, do tego akcent i jezyk ma taki
          sobie, wiec brzmiala, jak brzmiel
          koledzy spojrzeli na mnie, "tysz polisz?" zapytali
          nie ma gorszej zarazy niz polactwo
          • Gość: jacek226315 Re: Lizusy w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.09, 07:24
            och tos nie pracowal(a) mimi ze spaniolami Ci to wlazenie w d...maja
            wyssane z mlekiem matki
            • Gość: ki Re: Lizusy w pracy IP: *.icpnet.pl 12.09.09, 10:54
              Jeszcze za czasów DDRu pracowałam w pewnej fabryce. Na dziale była nas trójka
              Polaków. Kiedy był czas na przerwę, wszyscy łącznie ze mną wychodzili, a dwoje
              pozostałych Polaków nie. Pokazywali, ze są lepsi, bo pracują nawet w czasie
              przerwy. Nikt ich nie lubił i mieli zero szacunku u szefa. Najlepszy był z tej
              dwójki facet. Kiedy na dział wchodził szef, on biegł do niego ze specjalnie
              przygotowanym mydłem.Obok naszej fabryki była też mniejsza, gdzie pracowały same
              Polki. Tak sobie wyśrubowały normy, jedna przez drugą, żeby wyjść lepiej od
              koleżanek, ze w końcu przestały w ogóle dawać sobie radę.
            • Gość: mimo Re: Lizusy w pracy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.09.09, 13:42
              pracowalam z pewna wloszka !! ona to nawet wyraz twarzy przystosowywala do
              wyrazu szefowej. w momencie kiedy ktos odpadl szefowej - ona juz go nie znala.
              bywalo tez tak ze podpadniecie okazywalo sie czasowe bo szefowej nagle cos sie
              zepsulo co mogl naprawic ten podpadniety - wtedy wysylala ta wloszke ;) aby
              zaanonsowala potrzebe naprawy tego urzadzenia. na zlosc tej wloszce - osoba
              ktora wtedy podpadla powiedziala ze nie zrobi tego bo jest skatowana praca -
              myslalam ze ta wloszka sie powiesi !! polecenie szefowej nie wykonane - zaczela
              tonac ! rzucila sie sama do naprawy i owa rzecz zepsula - wtedy osoba ktora
              miala ta naprawe wykonac poszla do szefowej i powiedziala ze wloszka ubiegla go
              w naprawie bo chciala jego profesjonaliste wyprzedzic - a on wlasnie mial wziac
              sie do roboty. myslalem ze owa wloszka padnie - plula sie czerowna jak burak
              mowiac ze to klamstwo ! ze ona chciala pomoc - ze robi wszystko aby szefowa byla
              zadowolona !. I tu najwieksza zagadka ! szefowa powiedziala ze to urzadzenie
              miala i tak wyrzucic i tak sie skonczylo przedstawienie
      • kol.3 Re: Lizusy w pracy 12.09.09, 11:30
        Jak będziesz tak reagować to zostaniesz bezrobotną do końca życia.
        Zjawisko jest powszechne.
        • Gość: Ala Re: Lizusy w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.09, 12:37
          Też uważam, ze ta osóbka mało jeszcze w życiu widziała. A co by było, gdyby trafiła do firmy która ma kłopoty finansowe i nie płaci na czas? albo gdzie roboty jest tyle że trzeba zap..ć od 8:00 do 20:00? albo gdzie jest taki wyścig szczurów że i tak ci świnię podłożą? albo gdzie firma jednego dnia cię chwali a na drugi dzień daje wypowiedzenie nie wiadomo dlaczego?
      • Gość: mek Czy to jest normalne ? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.09.09, 13:32
        u nas w pracy jest jeden taki chlopak ktory kontaktuje sie z klientami - w
        momencie kiedy wchodzi do niego szef i odezwie sie choc slowem - on gdy jest
        podczas rozmowy .....rzuca sluchawke ! Nie dosc ze jest to niegrzeczne a jeszcze
        moze pozbawiac nas klientow - ale szef jest bardzo zadowolony z tego aktu jego
        "uwielbienia". Firma prywatna - pracuje w niej okolo 20 osob. Zeby bylo
        smieszniej - ale ja w to sam nie moge uwierzyc !!! choc to widzialem na oczy !!
        - znajduja sie nasladowcy tego rzucacza sluchawka. Ostatnio pewna dziewczyna
        rzucila sluchawka bez pozegnania - swojemu chlopakowi w momencie kiedy wszedl
        szef. Przy okazji wyciszyla telefon. Myslalem ze to przypadek albo ze sie np
        poklocili z chlopakiem - ale ona potem zadzwonila do chlopaka i przeprosila go
        za to mowiac ze przerwalo polaczenie.
      • krystyna_zgazowni Sama jestem szefowa 12.09.09, 13:50
        mam tez szefa nad soba ! - w momencie kiedy potrzeba wykonac jakis plan a on sie
        zawalil - moj szef szuka ofiar. Wtedy wskazuje najwiekszych wdupowlazow
        wlazacych mi w pewna czesc ciala. Efekt ? Moj zespol mnie szanuje i lubi ale
        jest wobec mnie bardzo chlodny i formalnie super oficjalny. Jednak ta moja grupa
        ma najwieksza sprawnosc w naszej jednostce. Ocencie czy na tym zyskalam czy
        stracilam
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka