Gość: Przyszła samobójcz
IP: *.satfilm.pl
09.10.09, 20:36
Niestety nie mam juz nadziei na pracę. Niedługo,za tydzień - dwa skończą sie
zaoszczędzone pieniądze. Poszukuję pracy od 3 miesięcy. Wcześniej pracowałam
na umowę o pracę przez 11 miesięcy. Zostałam zwolniona, ponieważ firma upadła.
Jak było jeszcze wcześniej ? 6 lat temu ukończone studia. Były zgodne z
zainteresowaniami. Stażu nie udało się dostać. Ale dwóch miesiącach udało się
dostać - i to bez znajomości do ARiMR. Wtedy wchodził program wniosków o
dopłaty, potrzebowali ludzi. Praca była także zgodnie z moim zawodem. Niestety
popełniłam błąd i odnalazłam nieprawodlowości w dokumentach, w dodatku
zgłosiłam to do kierownictwa (paniusie mylnie zapisywały oznaczenia bydła
przez co rolnicy nie dostawali takich kwot jakie powinni). Nie przedłuzono ze
mną umowy. Kierownik - w sumie miły człowiek powiedział wtedy - "bardzo
szanuję pani wiedzę i umiejętności, lecz potrzebujemy zwykłych wklepywaczy
danych" . No tak.
Co było później ? Nic. Setki CV. Chodziłam od firmy do firmy i już
niekoniecznie chodziło mi o pracę w zawodzie. Tylko raz zaproszono mnie na
rozmowę. Nie zostałam zatrudniona, ponieważ nie posiadałam prawa jazdy (A skąd
miałam wziąć pieniądze na kurs ? ). Szukałam dalej. Jeden rok, drugi, trzeci,
czwarty, piąty...
Powiecie - nieudacznik ! Hmmm kto wie, moze i tak.
Ale - przez te wszystkie lata pracowałam tylko ze na czarno. Tu posypią się
gromy - jak to ? Pasożyt ! Za nasze pieniadze ! I też macie rację. Tylko, że
za coś życ trzeba było. Wiem ,że cieżko może byc Wam uwierzyć, ale - innej
pracy niż własnie na czarno nie można było dostać. Mówiono mi cały czas w
firmach - "niestety nie mamy etatu, chyba że na czarno" . I nie zarabiałam
wcale duzo. Maksymalnie 500 zł. Często ok 200 - 300 zł Miałam takie szczęście,
że mogłam mieszkać u rodziców. Chociaż i tak większość pieniedzy przeznaczałam
na dokładanie sie do rachunków za mieszkanie, na jedzenie. Czasami udało isę
dorobic malowaniem. Podobno mam talent plastyczny.
Wszystko to, robiłam też po to, by wyjść z domu. Wyjść do ludzi. Bo gdybym
miała tak siedzieć to prawdopodobnie dawno bym juz nie żyła.
Jednak ile tak można ? Przez ten cały czas moi "pracodawcy" chwalili. Że
umiejętności ogromne. Jednak etatu nigdy nie było.
Kiedy udało się wreszcie znaleźć ta legalną pracę, myślałam ,ze nareszcie sie
ułoży ! Niesamowicie sie cieszyłam . Niestety bankructwo. No cóż, Takie rzeczy
sie zdażają.
Myślałam, że bedzie łatwiej. Myliłam się.
Dookoła tylko słyszę. Taka wiedza, takie umiejętności. I co ? I wielkie g....
Ludzie proszą - pomóż. Nie. Po raz pierwszy w życiu mówie nie. Moja wiedza
kosztowała. Inwestowałam w siebie, by umieć zrobić to, co teraz potrafię.
Dlaczego mam to oddawać za darmo ? Dlaczego mam narażać życie i zdrowie ?
Jest mi ciężko przede wszystkim pod względem psychicznym.
Myślę ,że najwyższy czas by pomyśleć o skończenoiu ze sobą. O jednego zdolnego
nieudacznika będzie mniej.