marianna32
29.01.04, 18:59
Pomóżcie mi znaleźć odpowiedź, bo nie wiem o co chodzi. Jestem dziennikarzem
w jednym z tygodników - korespondentem z regionu. Sprawa jest taka - pisze 3
duże teksty tygodniowo i trzy razy w tygodniu mój red. prowadzący je
krytykuje - miesza z błotem mnie, mój styl pisania, dobór słow, wszystko.
GDyby ich nie puszczał - ok, zrozumiałabym, że jestem do bani i nie tędy
droga - trzeba szukać innej pracy. Ale - zawsze są w numerze, jest zajawka
na 1 str. i komentarz w przeglądzie prasy w I pr. PR. Nie ma mnie na miejscu
w redakcji, więc nie wiem jak to wygląda z tej strony (cyt. "Wyrzygałem sie
tym tekstem, z resztą wszyscy na kolegium nim rzygali"). Sądzę, że gdyby one
rzeczywiście były kiepskie, to by ich nikt nie puszczał - dodam, że nie mam
pleców. MObbing - może, nie wiem. A może tak po prostu jest, redaktorzy
prowadzący tak mają - a ja jestem tego nieświadoma. Co Wy na to? Aha - tak
jest od dwóch lat - i zero pozytywnej motywacji.