Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Tak daleko i tak blisko :)

    IP: *.akl.callplus.net.nz 06.02.04, 09:55
    Witam serdecznie Wszystkich ktorzy trafia na ten watek. Jest to przedluzenie
    watku Wyjazd z kraju. Zebrala sie tam grupa przeuroczych ludzi, Polakow
    rozrzuconych po calym swiecie.

    Mam nadzieje ze dolaczy do nas sporo nowych osob i ze bedziemy sobie
    dyskutowac na tematy rozne.

    Pozdrawiam cieplutko
    Asia
    Obserwuj wątek
      • gunther_0 Re: Tak daleko i tak blisko :) 06.02.04, 10:57
        Witaj Asienko

        jakze sie ciesze :)))))
        no i od poczatku zastrzegam sobie prawo do noszenia Ciebie na rekach poprzez
        meandry kolejnego watku. tylko musze jeszce poprosic Amigo o zgaszenie
        swiatla ;)
        zaczelas Asiu tak jakos sentymentalnie, poczekaj musze sie dostroic, moze
        drinka jakiegos?

        pozdrawiam tymczasem
        • Gość: JR Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 5.3.1R* / *.cogeco.net 06.02.04, 13:46
          Wspanialy tytul nowego watku .Dzieki Asia !
          Pozdrawiam wszystkich .
          • yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) 06.02.04, 14:14
            ha, znalazlam,
            i to za pierwszym rzutem oka, nie chwalac sie....
            a patrzylam jak zwykle na pierwszy watek, slusznie zakladajac, ze tam sie
            powinien znajdowac (ach ta moja mania wielkosci - skad sie bierze? przelozenia
            na rzeczywistosc nie widze, no moze jedynie wzrost, no to tu sie zgodze, fakt;
            chcialam pare slow na pozegnanie w poprzednim watku, a wyszla mi tyrada i
            wylalo sie cale natchnienie, ze tak gornolotnie sie wyraze;
            a, mam pytanko, moze ktos wie - co sie dzieje ze "starymi" watkami, gdzie juz
            nikt nie pisze? czy sa archiwizowane, czy tez wywalane brutalnie? bo, jak
            widzicie, ja ciagle mysle o xiazce.... chwilowo jedynie mysle, ale generalnie
            myslenie to moja glowna przywara, moze ktos mi cos poradzi?...
            tymczasem znikam w zadumie, a wlasciwie w polsnie, podaze nieco chwiejnym (ze
            zmeczenia jedynie ;() krokiem w objecia Morfeusza....
            pa, pa, milych snow, a na drugiej polkuli - milego dnia;
            Iwona
            • majbah Re: Tak daleko ... 06.02.04, 15:04
              mi do nieba
              Tak blisko do piekła
              • santia Re: Tak daleko ... 06.02.04, 19:36
                znalazłam się tutaj również, mam nadzieję na dużą życzliwiść z Waszej strony,
                ja w odróżnieniu od Waszej większości nigdzie nie emigrowałam i jestem cały
                czas w Polsce (na razie);-))

                w tamtym poście jestem na stronie 401-500, więc cały czas poznaję bohaterów
                tej "książki", jestem w Was zaczytana;-))

                rano jednak wyruszam na te narty, dlatego znowu będę miała zaległości w
                czytaniu i będę mocno tęskniła za czytaniem Was;-))

                ale już w tym momencie pozdrawiam Was serdecznie z tych Czech, w których będę
                dopiero jutro;-))

      • Gość: Saba Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.adsl.wanadoo.nl 06.02.04, 20:13
        Witajcie ponownie,
        Nowy temat, nowe osoby na watku, troche swiezego powietrza przyda sie nam
        wszystkim. Ja sie juz melduje na posterunku i mam nadzieje, ze i reszta
        stalych (rowniez tych nieaktywnych ) bywalcow poprzednich watkow Asi tu sie
        odnajdzie.
        Osobiscie tesknie za Pyskiem, mam nadzieje, ze jej przejdzie to obrazeanie sie
        i dorzuci tu czasem swoje trzy grosze, bo z wielka przyjemnoscia czytam jej
        komentarze.
        Gunter, ciesze sie, ze tak na dobre sie jednak nie pozegnales z nami :-) Nie
        badz taki ostrozny co do mojej osoby, tak naprawde jestem calkowicie normalna
        i nie gryze.
        U nas zapowiada sie znowu deszczowy weekend, a mnie cos nosi i nie wiem w co
        rece wlozyc, chyba wtule sie w poduszke z lektura reku.. troche zaniedbalam
        moja bohaterke Veronike, ktora z Delhi juz znalazla sie w Tybecie i przechodzi
        kolejna faze odnajdywania swojego JA. Juz powinnam 3 razy skonczyc te ksiazke,
        czekaja nastepne, a idzie mi ostatnio jak krew z nosa.

        Pozdrawiam i zycze udanego weekendu
        Saba
        • mojito Juz przeskoczylem. 06.02.04, 21:12

          Witajcie Wszyscy,

          wow, nowe miejsce. Pachnace swieza farba wirtualna.
          Z interesujacym widokiem z okna na to co kazdy z nas chce zobaczyc.

          Gunther/Amigo zgodnie z zyczeniem wylaczylem swiatlo na poprzednim
          watku i teraz bedziemy sie od niego oddalali.

          Iwona,
          niejasny jest dla mnie los pozostawionego watku. Wierze, ze ktos bedzie
          mial odpowiedz.

          majbah,
          to optymistyczne co piszesz. Tam bede mial wiecej znajomych i przyjaciol.

          santia,
          nie jestem pewien czy zyczenia powodzenia - zlam noge- stosuje sie do nart.
          Dlatego zycze udanych zjazdow inaczej.

          Pozdrowionka dla Was wszystkich,
          mojito.
        • pysiek13 Re: Tak daleko i tak blisko :) 06.02.04, 22:53
          Witajcie wszyscy nowi i starzy ;))))

          nie ukrywam, nie obrazam, troche podrozuje. mam jakis dziwny instynkt, zeby co
          jakis czas sprawdzic czy ziemia jest okragla :))))
          co do zeglowania na nowym watku, to jak najbardziej ale tylko virtualnie.
          zeglowanie w realu jest dla mnie absolutnie nie-realne, bo cierpie na chorobe
          morska. podczas wielu wypraw promem z NL do GB w czasie gdy mieszkalam jeszcze
          na Starym Kontynent, lekarze odkryli u mnie pierwszy przypadek wystepowania
          tej choroby na spokojnie stojacym statku :)))) gdy zapowiedziano odplyniecie
          promu na godzine 12.00, ja juz bylam we wiadomym miejscu. trap podniesiono z
          pol godzinnym opoznieniem, ale wrazliwa osoba z wyobraznia reaguje
          punktualnie !!! moj Tata zawsze zadbal o wszystko, zdobywal rozne medykamenty
          na 'morskiego pawia', marynarze z promu jednak zawsze mi tlumaczyli, ze w
          takich ciezkich przypadkach najskuteczniejszy jest ... marynarski gleboki
          gumboot. tak, but i odrobina samotnosci!

          schodzac na ziemie. cieszy mnie, ze piszecie, wszyscy starzy i nowi, napewno
          bedzie ciekawiej kiedy wiecej piszacych.
          Mojito :)))) jak pogoda w Phili?
          wybrales samochod dla siebie, czy jeszcze nie wyprodukowali takiego modelu?
          wlasciwie masz racje, automatic jest wygodniejszy szczegolnie w miescie.
          widzisz tylko jak ktos sie przyzwyczai do manual, to potem ta wolna reka
          czegos ciagle szuka...
          Peter, Ty jestes expert, mam nadzieje ze do nas dolaczysz i nam w temacie
          pomozesz? jak z ta skrzynia biegow: auto czy manual?
          Gunther, jak tam plany na weekend? znowu ryby, czy moze grzyby? podobno w tym
          roku strasznie sucho i zadnych grzybow nie bedzie. musimy sprawdzic z
          Kazikiem, on na pewno wie, albo jego Pani ;)
          Asia, Saba, Yvona, JR, Santia, Ela i wszyscy ktorzy do nas jeszce dolacza,
          najlepszego i milego pisania
      • Gość: ela ojej jak tu milo... IP: 132.198.175.* 06.02.04, 21:29
        ... tak sobie zajrzalam i az mi sie twarz rozjasnila. A dzisiaj mialam podly
        dzien w pracy ehhh.
        • Gość: Asia tak daleko i tak blisko IP: *.akl.callplus.net.nz 06.02.04, 23:15
          Witam :)

          ciesze sie niezmiernie ze jestescie tu ze mna

          Gunther Ty jak zwykle niezawodny, nie tylko ze pierwszy to jeszcze w dalszym
          ciagu mnie na raczkach chcesz nosic, dzieki za wszystko i mam nadzije ze nigdy
          nie zmienisz zdania

          Mojito dzieki za zgaszenie swiatla, zamknelismy tamten rodzial niezlym
          numerkiem, moze jego kombinacje wlacz do naszych nr totolotkowych, kto wie kto
          wie :)

          JR milo ze jestes, daj glos czasem zebysmy wiedzieli ze czytasz, swoja droga
          zapraszam do wziecia udzialu w dyskusji, sprowokuj jakis temat a znajac nas
          mozesz sie spodziwac ze wygarniemy prawde prosto w oczy hihihi , nie daj sie
          prosic powiedz nam cos o sobie :)

          Majbah, nie przejmuj sie wszystkim nam do piekla blisko, ale mowia ze tam
          weselsze towarzystwo :)) nigdy nie jest tak zle zeby gorzej byc nie moglo,
          napisz co cie gnebi :)) tyle nas tu ze pewnie znajdziemy rade

          Santia zycze udanego urlopu, oczywiscie ze jestes przyjeta i to bardzo
          zyczliwie, jednego chyba czego nie mozna nam zarzucic to braku zyczliwosci do
          ludzi. Tu jakies same zyczliwe odszczepince sie zebraly ,, i chwala losowi

          Ywona, witam ponownie - zdaje sie ze wszystko tu jest archiwizowane, trzeba by
          spojrzec do archiwum co tam maja bo pewna nie jestem, swoja droga musze chyba
          kiedys to wszystko wydrukowac :)))

          Saba - a co cie nosi? napisz dokladniej bo ja tez tak miewam i czasem sie boje
          zeby mnie nie ponioslo :(

          ela - napisz czemu masz podly dzien, jak sie czlowiek wygada to mu lzej, a jak
          bedziesz miala dobry dzien to tez sie z nami podziel i bedziesz miala ta
          satysfacje ze komus gdzies daleko poprawilas humor :) , witam serdecznie

          Pysiek, milo cie znowu tu widziec, jak to sprawdzasz czy ziemia jest okragla?
          toc widac ze jest plaska, ze tez niektorzy sie nigdy nie naucza
          Gdzie tym razem przebywasz, bardzo prosimy o sprawozdania z podrozy :))

          pozdrawiam wszystkich cieplutko

          brakuje jeszcze paru osob ale jestem przekonana ze dolacza jak sie wyspia :))
          • Gość: ela eeee, bo taka zolza mi zalazla... IP: 132.198.175.* 09.02.04, 20:30
            ... za skore. jest to taka prawa raczka i para uszu szefowej. Kiedys nawet
            usilowalam ja lubic, potem sie przyzwyczaic, a teraz to juz nie wiem. W piatek
            nieepodobala sie jaj moja mina (doslownie mi to powiedziala), tak wogole to
            czepia sie wszystkich i wszyscy sie jej boja (no bo prawa reka itd. Juz
            przyczynila sie do odejscia paru osob z pracy. Niestety jest to przyklad bardzo
            neurotycznej osoby tyle ze dobrze ustawionej, no ale
            juz mi przeszlo. A dzis sa moje urodziny (40!) wiec nie moge sobie nia psuc
            humoru

            Pozdrawiam
            Ela
            • tak_o Re: eeee, bo taka zolza mi zalazla... 09.02.04, 21:49
              Wszystkiego Najlepszego Elu! Moje urodziny byly wczoraj. Fajnie byc Wodnikiem,
              prawda?

              Z serdecznym wodniczym pozdrowieniem
              tak_o
              • Gość: ela sto lat! ... IP: 132.198.175.* 10.02.04, 17:31
                .. i dla ciebie.
                dostalam od dzieci zrobiona ksiazesczke pt" 40 przyczyn dla ktorych cie
                kochamy" uplakalam sie jak bobr
                a wodniki sa fajne oczywiscie
            • Gość: Saba Re: eeee, bo taka zolza mi zalazla... IP: *.adsl.wanadoo.nl 10.02.04, 17:47
              Elu, przeoczylam tego posta, ale skladam najjjjlepsze zyczenia urodzinowe!!!
              Wodniki gora!

              Saba (tez wodnik)
              :-)
              • mojito Ich (Wodnikow) zdrowie wiec !!! :)))) 10.02.04, 19:37
              • tizedik Re: eeee, bo taka zolza mi zalazla... 10.02.04, 22:07
                Zolzami nie nalezy sie przejmowac!
                Wszystko przemija, nawet najdluzsza zmija...;-)

                A poza tym to tutaj chyba wiecej Koziorozcow ;-)
                Mimo to - wszystkiego najlepszego Wodnikom zyczy Tizedik - Koziorozec.
                • Gość: Pysiek13 Re: eeee, bo taka zolza mi zalazla... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 10.02.04, 22:40
                  Ela, najlepszego z okazji i bez okazji tez :))))
          • Gość: My Re: tak daleko i tak blisko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.04, 15:51
            my też
      • annbu Re: Tak daleko i tak blisko :) 06.02.04, 23:01
        Witam wszystkich.
        Śledziłam Wasze wątki nieregularnie, ale ten nowy tytuł mnie jakoś zachęcił,
        żeby wyrzucić z siebie całe wielkie rozżalenie i rozczarownie życiem TU, i
        marzenie, żeby znależć się tak daleko...i tak blisko tego, jak chciałabym, żeby
        wyglądało moje życie...
        Ale powiedzcie - Wy, którzy jesteście już TAM (gdziekolwiek to jest...) - czy
        marzenie o znalezieniu sie gdzie indziej nie jest tylko myśleniem magicznym, że
        wszystko będzie inaczej, lepiej, zacznie się od nowa...?
        Czy nie jest tak, że człowiek zabiera siebie ze sobą - i swoje wewnętrzne
        piekiełko też? I że tak naprawdę dopóki nie zmieni się siebie - zmiana miejsca
        nic nie zmieni?
        Pozdrawiam ciepło wszystkich, którzy zmienili swoje życie, bo tak chcieli.
        • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.akl.callplus.net.nz 06.02.04, 23:23
          annbu

          wszystkie marzenia sa magicznym mysleniem, od tego sie wszystko zaczyna, jak
          widzisz kazdy z nas jest w innym miejscu na Ziemi wiec nie miejsce jest wazne
          ale to co mamy w srodku. Jezeli marzysz to znaczy ze masz chec zmienic swoje
          piekielko.
          Wszystko zalezy od ciebie, jezeli chcesz swoj bagaz zabrac ze soba to go
          zabierzesz. Jezeli nie to napewno ci sie uda zostawic chociaz czesc.
          Pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy, ale jezeli juz czlowiek sobie
          uswiadomi ze ma go chec zrobic, to go wczesniej czy pozniej zrobi.

          Pozdrawiam cieplutko i glowa do gory :)

          • tizedik Re: Tak daleko i tak blisko :) 06.02.04, 23:41
            Ciemnosci to ja nie lubie! Ba, nawet troche sie tego boje! Dlatego jestem
            tutaj :-)

            Widze, ze nas przybylo. No i zauwazylam jakies powroty...
            Gunther, czy to "na zawsze", czy tylko na chwile?
            Pysiek, jak widze, te gadki o twoim obrazaniu to czyjes wymysly. Tak sadzilam,
            bo czy naprawde bylby jakis powod?
            Mojito, w Powerballa najblizsza stawka to 10 mln, do wziecia - 5, 4. Grasz? No
            i czy pamietasz, zeby co drugie mojito, no wiesz.... Tam strasznie slisko znowu.

            Swiatowa reprezentacja na nowym watku nam sie powieksza. Na obecnym i juz
            minionym najsilniej reprezentowana jest Australia (Sydney i...?), rownie mocno
            Polska (Warszawa, Gniezno, Opole), Stany Zjednoczone (Pensylwania, Vermont i
            niejako posrednio Virginia), Kanada i Holandia. No i NOWA ZELANDIA, oczywiscie
            poza konkurencja :-)
            O czym zapomnialam, czego nie moglam zobaczyc pod zalogowanym nickiem?

            Pozdrawiam z mokrej Warszawy :-)
          • annbu Re: Tak daleko i tak blisko :) 07.02.04, 00:17
            Asiu

            Tak właśnie myślę, że to, co mamy w środku to klucz do wszystkiego.
            Nic mnie jednak tak nie przeraża jak obawa, że uświadomienie sobie chęci zmiany
            może nigdy nie przełożyć się na działanie... Kolekcja złych doświadczeń może
            być paraliżująca - na samą myśl o zmianie, o ryzyku, o niewiadomej.
            Przeczytałam niedawno "Kroniki portowe" Anne Proloux. Może czasem zmiana
            miejsca może być początkiem zmiany tego, co tkwi w nas w środku?
            • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.akl.callplus.net.nz 07.02.04, 03:15
              witaj tizedik, fajnie ze jestes, jeszcze pare osob nam sie gdzies zaplatalo po
              drodze ale mam nadzieje ze do nas dolacza. U mnie dzisiaj tez mokrawo,
              wlasciwie taki dobry dzien do spania :))

              wlasnie wrocilam ze swojego warzywniaka, mam zdecydowany nadmiar fasolki i to
              w duzych ilosciach, jak juz w tego totolotka wygramy to wszystkich ktorzy
              przyjada bede fasolka czestowac, wyglada na to ze ogorki tez sie posypia nie
              wspominajac juz o kabaczkowatych bo krzaki takie porosly jakich chyba jeszcze
              nie mialam, tak ze poprosze o przepisy rozne cobym mogla z tym nadmiarem cos
              zrobic :)

              annabu

              prawda jest taka ze nic sie samo nie przeklada na dzialanie, albo bedziesz
              dzialac w kierunku zmian albo nie, wybor nalezy do nas albo narzekamy nic nie
              robiac albo dzialamy.
              Ryzyko zawsze istnieje, ponoc najwiecej wypadkow sie zdarza w naszych wlasnych
              lazienkach ale czy swiadomosc tego ryzyka powstrzymuje nas od codziennego
              kozystania z lazienki?
              Napisz sobie moze na kartce co masz do stracenia a co do zyskania, uwierz w to
              ze na swiecie sa dobrzy ludzie i ze zawsze ktos do ciebie wyciagnie reke jak
              bedziesz w potrzebie.
              Wydaje mi sie ze wszystko moze byc pocztkiem do zmiany tego co w nas tkwi,
              czasem wystrczy czyjes slowo, gest, spojrzenie, zaufaj swoim instynktom,
              wsluchaj sie w sibie a napewno wybierzesz taka droge jaka jest najlepsza dla
              ciebie.
              Pamietam jak bedac kiedys w Australii obcy facet zatrzymal mnie na ulicy i
              zapytal czy mogly mi w czyms moze pomoc bo mam strasznie smutna mine, nic o
              nim nie pamietam, ani w jakim byl wieku ani jak wygladal, ale jego slow, tego
              wlasnie gestu, nie zapomne nigdy. :)) Trzymaj sie cieplutko i zatrzymaj sie
              czasem na troche zeby sobie przemyslec to i owo. :)


              Kazik

              gdzies cie zawialo? odezwij sie, mam nadzieje ze nie zgubilismy cie po drodze.

              Mam nadzieje ze Poeta liryczne tez tu jest :) napisz slowko zebysmy wiedzieli
              ze jestes z nami.

              pozdrawiam
            • yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) 07.02.04, 03:37
              dokladnie, dokladnie,
              wedrujemy razem z tym co w srodku, choc jednak "okolicznosci natury" nieco
              zmieniaja ten obrazek; poza tym mamy wtedy odpowiedni dystans do roznych
              rzeczy i wiele znajdujemy odpowiedzi, choc czasami dosc sprzecznych;
              a ja teraz w szalonej rozterce, nie wiem, czy szykowac sie na powrot, czy
              starac sie tu na dluzej zadomowic, jakby ktos chcial, to mi moze wybic z glowy
              ten, lub ow pomysl, ja z kolei obiecuje dostarczac dalszych wiadomosci, co w
              trawie piszczy;
              pozdrawiam i biegne do pracy....
              Iwona
      • tak_o Re: Tak daleko i tak blisko :) 07.02.04, 11:41
        Pozdrawiam serdecznie wszystkich. Ciesze sie bardzo, ze Was znalazlam, chociaz
        nie tak jak Iwona od pierwszego rzutu oka - troche sie tymi oczami
        narzucalam...

        Spiesze doniesc, ze we Wroclawiu karnawal trwa i nad ranem wrocilismy z
        dyskoteki, gdzie jak zwykle powaznie zawyzylismy srednia wiekowa. Bylo super.
        Polecam taniec na wszelkie zyciowe dolegliwosci.

        Pozwalam sobie zakonczyc starozytnym polskim przyslowiem: Bawcie sie chlopcy i
        dziewczyny, bo nie znacie dnia ni godziny

        tak_o
        • gunther_0 Re: Tak daleko i tak blisko :) 07.02.04, 12:39
          Witajcie,

          no przybywa nas, elegancko...malo nas, malo nas do pisania wierszy, duzo nas,
          duzo nas pisze po raz pierwszy. tralala, lala, jestem na bani kochani, dzisiaj
          spiewajaco, prosze sie nie gniewac.
          Tak_o, to przyslowie to chyba bylo troche inaczej: myjcie sie chlopcy,
          dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny, co nie? ;)))ale tanczyc tez lubie.
          jak tam malzonek, nie napisze do nas dzisiaj nic?
          Annbu, witaj,
          co ja Ci powiem z mojego doswiadczenia, to ze kurde te wnetrznosci jednak nie
          zostaja na zewnatrz. jestesmy tak elegancko spreparowani, ze z tym ladunkiem
          maszerujemy przez cale zycie, czasami cos tam nam sie ukruszy, cos wypoleruje,
          ostre kanty zlagodnieja, czasami nasza zawartosc jest wybuchowa, wiec sie
          zdarzaja rozne eksplozje, no tego. ale srodek ten sam, mozna patrzec z roznego
          punktu, pod swiatlo i pod wiatr, ale wychodzi na jedno ze jestesmy w srodku
          tacy sami. czasem chcemy wyjsc z siebie i stanac obok. ja chcialem na przyklad
          pozbyc sie pewnych drobnych, bo przeciez mam tylko drobne ;)wady. wydawalo mi
          sie nawet ze je gdzies tam z tylu zostawilem, na innym kontynencie, a tu
          patrzec po paru miesiacach znowu sie objawily, weszly jak do swojego nawet nie
          spytaly czy sa zaproszone.
          Mojito Amigo, jak tam zima?
          podraznie sie troche, u nas tak daje zaru, ze ucieklem do pubu gzie jest
          klimatyzacja. no tego, ludziska tez albo w shoppingach siedza, albo na plazy,
          bo na zewnatrz to nie idzie wytrzymac. kolega zaoferowal sie mnie podrzucic po
          pracy pod dom, idziemy do jego auta, a tu Jesuuuuuuuuu, ugotowac sie idzie!!
          pootwieralismy wszystkie okna, troche schlodzilo, no dopiero pare minut i
          mozna bylo jechac. kierownicy to w ogole nie mozna dotknac, normalnie upalona,
          i wszystkie plastikowe czesci, no nie kazdy jezdzi Jaguarem, te podobno maja
          czesci drewniane.
          Asienko, jak humorek, w porzasiu? to ty w taki upal miedzy grzadkami zasuwasz,
          no ladnie. masz truskawki? bo tutaj jakies nie jadalne, smakuja jak pudelko
          kartonowe :( dobrze ze chociaz masz basen, ja tez mam, a co, tylko taki
          blokowy. ale jest czysto i nie ma nas tu duzo. dzieciaki to normalnie
          podlaczyli schlauch do mycia samochodow i oblewali sie woda, a w city w
          miejscach gdzie sa fontanny ludzie w czasie lunchu moczyli nogi :)))
          Pysiek, to jak ty plywasz na lajbach, jak masz ta chorobe tego morska? pisalas
          ze bylas na rybach. wspolczuje :)
          i ten marynarski kalosz to byl udany, mysle ze bym go spozytkowal w innych
          sytuacjach tez ;)
          tyle duchow powychodzilo z ukrycia, nowe nicki, all welcome naprawde, ale
          dajcie sie poznac piszcie wiecej.
          moc pozdrowien dla wszytkich
          • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.akl.callplus.net.nz 07.02.04, 12:47
            Gunther

            ciesze sie ze jestes w dobrym humorze :), u mnie bylo dzisiaj calkiem chlodno,
            jezeli chodzi o moj basen to lepiej nie wspominac, nawet utopic bym sie w nim
            nie chciala, w grzadki weszlam tylko zeby zerwac fasolke, oczywiscie byla na
            kolacje, humorek no coz oooo eeee rrrr mam nadzieje ze wroci ktoregos dnia
          • tak_o Re: Tak daleko i tak blisko :) 07.02.04, 13:21
            Czesc,

            Gunther, bo mi sie wydaje, ze o myciu to kazdy pamieta, a o zabawie juz nie
            bardzo;))) wiec troszke karnawalowo uaktualnilam przyslowie.
            Moj szanowny malzonek pozostaje w dobrym zdrowiu, dziekuje bardzo i serdecznie
            pozdrawia. On troche sie denerwuje jak ja podczytuje to forum i mu relacjonuje
            czasami, co sie u Was dzieje, albowiem zawsze przy tym wychodzi sprawa, ze ja
            bym chetnie juz gdzies bryknela zobaczyc inne landy, a jemu w Polsce dobrze, a
            juz polskim latem jest kompletnie zauroczony. Wlasnie teraz poprosil mnie,
            zeby koniecznie dodac, ze kobiety polskie mu sie bardzo podobaja. Hmmm...
            • yvona73pol sydnejskie upaly... 07.02.04, 13:58
              potwierdzam, upaly nie do zniesienia, ale znam tajemnice - bo nie mam czasu na
              plaze...
              zawsze jak sie wybieram na plaze, to leje; pare razy oszukalysmy z kolezanka,
              glosno sie umawiajac, ze nie idziemy danego dnia na plaze, ale teraz czujnosc
              wzmozona, ostatnio bylysmi 200 metrow od plazy (starym zwyczajem "nie
              umowilysmy sie" tego dnia na plaze) upal piekny i co? zaczyna lac, i to
              konkretnie, jak z przyslowiowego cebra;
              wiec jakby ktos sie pytal to planujemy niesmialo nie isc na plaze w
              poniedzialek, ale to stoi pod znakiem zapytania, bo praca zaliczeniowa wisi na
              karku, jak wiadomo, zycie nie sklada sie z samych przyjemnosci, ale i tak
              fajnie jest...
              co do tego mycia, tak_o, to masz troche optymistyczna wersje wydarzen,
              przejedz sie w moim miescie w godzinach szczytu autobusem, a dowiesz sie, jak
              wielu rodakom jest to obce... skadinad czesto nader sympatycznym ludziom; a
              tego nie wybaczam; jako osobnik wielce wyczulony wechowo otaczam sie podobnymi
              sobie, i nic nie poradze na taka dyskryminacje, probawalam, ael nie wychodzi;
              jutro pewnie tez upaly, ktorych chyba nue zobacze, bo caly bozy dzien
              zamknieta w centrum handlowym; ale po poludniu obiecuje sobie juz teraz jakas
              godzinke slodkiego nierobstwa;
              a w polsce wiosna podobno.... dziwne te zawirowania przyrodnicze;
              no, ale dziwny kraj - dziwne obyczaje, to i przyroda nie bedzie gorsza;
              pozdrawiam i nieco monotematycznie zdazam w kierunku... no, wlasnie, Morfeusza,
              Iwona
          • annbu Re: Tak daleko i tak blisko :) 08.02.04, 22:10
            Witam ponownie,
            Gunther, Asia, Yvona - dzięki za wsparcie i kontakt!
            Normalnie nie jestem zawsze taka rozżalona i pesymistyczna, trafiło na zły
            dzień - rzeczywistość pracowo-finansowa dała się we znaki, a smutek topiony
            samotnie w "Żubrówce" zaowocował brakiem wiary i chęcią szukania pocieszenia!
            Jestem pewna, że wielu z Was dobrze zna to przykre uczucie, kiedy Wasza ciężka
            praca nie musi przekładać się na uznanie pracodawcy, dla którego
            konieczność "ciecia kosztów" firmy będzie wystarczającą okolicznością do
            zredukowania czyjejś pensji...
            Jestem jeszcze TU, czyli w naszej polskiej rzeczywistości, chociaż myśl o
            emigracji towarzyszy mi od jakiegoś czasu. Kiedyś myślałam o niej głównie w
            kategoriach czysto zarobkowych z powodu tarapatów finansowych, o których nie
            chcę teraz się rozwodzić, bo to temat na nieźle długi wątek ;))
            Ale od jakiegoś czasu zaczynam rozumieć, że emigracja to znacznie więcej (albo
            zupełnie coś innego) niż pogoń za kasą. Zaczynam przeczuwać (mieć nadzieję?),
            że może być ona szansą ratunek dla naszej (mojej i moich najbliższych)
            godności, osobowości, poczucia własnej wartości.
            Pierwsza sprawa wiąże się dla mnie z tym, o czym kiedyś w Waszym "starym wątku"
            pisaliście: że człowiek emigruje w wybrane miejsce, bo chce po prostu normalnie
            i godnie żyć, wśród życzliwych i tolerancyjnych ludzi - a tacy podobno dominują
            w NZ, prawda Asiu:)?
            Druga sprawa to: wydaje mi się, że zmiana miejsca, społeczności itd oznacza
            możliwość spojrzenia na siebie z innej perspektywy, mam nadzieję, że odzyskania
            poczucia własnej wartości oraz odnalezienia w sobie sił i możliwości, które
            gdzieś w środku drzemią, stłamszone piekiełkiem, w którym się tkwi całe życie...
            Oczywiście wiem, że to zawsze jest ryzyko, bo bez odrobiny szczęścia można na
            emigracji jeśli bardziej się załamać, ale załamanie równie mocno grozi mi,
            jeśli zostanę tu.
            Dochodzę powoli do myśli, że teraz muszę popracować głównie nad moim strachem,
            bo akurat nie należę do szczęśliwców, którzy podróżowali, poznali życie ludzi w
            różnych częsciach globu. Może jeśli pokonam ten strach - a wiem, że to długa
            droga zbierania informacji, planowania i przygotowań - to oswoję w sobie myśl o
            wyjeździe - aż do jej realizacji w praktyce. Zwłaszcza, że wspierają mnie
            najbliżsi!
            Ależ jestem dziś dzielna, nieprawdaż? ;))
            Pozdrawiam ciepło wszystkich i liczę na komentarz. :))
            • tak_o Re: Tak daleko i tak blisko :) 08.02.04, 23:44
              Czesc annbu,
              doskonale Cie rozumiem, ze jestes wkurzona na polska rzeczywistosc, bo tu duzo
              rzeczy stoi na glowie (vide przymus skladania do ZUS papierow od pracodawcow,
              po ktorych przewaznie juz ni sladu, ni popiolu, zeby mi obliczyli podstawe
              emerytury. A niech ich urzednicy lataja po godzinach pracy, jak pogubili
              wszystkie dokumenty!).Mysle, ze mysl o emigracji to jest powszechna tendencja,
              bo sama odczuwam to bardzo silnie. Tak sie czasami rozmarzam: ide do urzedu, a
              tam nie dosc, ze traktuja mnie jak czlowieka, to jeszcze staraja sie mi pomoc
              i sa uprzejmi.

              Tak sie czasami zastanawiam, ze mnostwo ludzi widzi absurdy takich sytuacji i
              jak to jest, ze pewnie zebralby sie nas niezly tlum, a panuje ogolne
              przekonanie, ze 'na uklady nie ma rady'. Chyba nie wierzymy juz, ze mozemy
              jako jednostki cos zrobic. No i pierwsza mysl, a niech to szlag - wyjezdzam.
              Znam sporo ludzi, ktorzy z takiego powodu wyjechali z kraju i odnalezli sie w
              emigracyjnej rzeczywistosci, radza sobie niezle i dziekuja opatrznosci, ze
              wyjechali. Znam tez takich, ktorzy wyjechali, ale nowy kraj tez im sie nie
              podoba, narzekaja na wszystko, bo inaczej niz w Polsce, zapominajac, ze
              przeciez chcieli, zeby bylo inaczej. Niektorzy nie moga poradzic sobie z
              tesknota.

              Jezeli moglabym Ci cos radzic, to uwazam, ze warto sprobowac. Najwyzej
              wrocisz. Znajdziesz sobie wtedy inna prace, bogatsza o nowe doswiadczenia i na
              pewno pewniejsza siebie. Moze na poczatek jakis kraj w Europie? Nie wiem jaki
              jezyk znasz. Bo jesli angielski, to moglabys na przyklad do Angli do szkoly na
              miesiac albo dluzej i sie rozejrzec. Adresy szkol maja w bibliotekach British
              Council (wydaje mi sie, ze sa w kazdym miescie wojewodzkim). Szkoly te maja te
              zalete, ze sa sprawdzone, a wade, ze sa raczej drogie, ale moze jak wejdziemy
              do Unii to bedzie lepiej? 'Unici' maja duze znizki. Wiem, bo sama placilam
              duza kase, a oni jakies niewielkie sumy. Pare lat temu osoba z wiza studencka
              mogla legalnie pracowac 20 godzin tygodniowo i mnie sie nawet udalo dostac
              prace w bibliotece w szkole, do ktorej chodzilam. Nie wiem jak jest teraz.

              Szczerze zachecam do wyjazdu. Fajnie jest zobaczyc jak zyja tam, gdzie nas nie
              ma i czy rzeczywiscie "tam" jest lepiej, bo to odczucie raczej subiektywne.
              badz dzielna i sprobuj :)))
              serdzecznie pozdrawiam
              tak_o
              • yvona73pol trawa zawsze bardziej zielona za plotem... 09.02.04, 01:40
                .... sasiada;
                to fakt, ale zawsze warto sie przekonac samemu, rade tak_o popieram goraco; w
                ogole to sobie nie mysl, ze tu na watku to sami bywalcy i swiatowcy, ja czasami
                czuje sie tu jak "uboga krewna" co to nic nie widziala i nigdzie nie byla, nie,
                zeby ktokolwiek mi cos mowil, wrecz przeciwnie....
                bo tak naprawde to ja prawie nigdzie nie bylam, Francja, no i teraz Australia,
                a wszystko zalatwiane w dziwny sposob, jako, ze funduszy brak zawsze;
                moja rada - zainteresuj sie wyjazdem do GB jako personel hotelowy, jest taka
                firma, niestety nie pamietam nazwy, to sa hotele na wyspach, glownie Jersey;
                niestety (kolejne) trzeba im zaplacic za te przyjemnosc, ale czasami sie
                oplaca; albo jeszcze inaczej, zajrzyj na rozne irlandzkie strony, skladaj
                oferty, wstrzelisz sie idealnie na maj, bedziesz juz miec gotowy kontrakt, albo
                pewne kontakty;
                co do zycia i ulatwien za granica - nie licz na wiele, wszedzie sa ludzie i
                parapety, zalezy gdzie trafisz, znam osoby, ktore w Polsce maja fajnie, bo sie
                jakos szczesliwie dla nich stykaja z samymi zyczliwymi....
                na przyklad - administracja francuska w niczym nie ustepuje naszej, a chwilami
                przebija - jedyna "mala" a dla petentow wielka roznica, to taka, ze jak sie juz
                przejdzie przez wstepna gehenne i uruchomi machine, to juz "na wieki" i raczej
                niezawodnie; wiec z tej strony polecam tez Francje, zwlaszcza, ze strona
                socjalu i praw pracowniczych kwitnie, no i 35 godzinny tydzien pracy;
                co do uciekania zamiast zmian - jest w tym troche racji, ale co taki biedny
                zuczek-petent moze zrobic? zostac solidarnie i z nadzieja czekac na lepsze
                jutro? sa takich gromady, naprawde fajnych, sympatycznych, i oni najbardziej
                dostaja w leb od urzedow wlasnie...
                no, ale wychodzac z zalozenia, ze gorzej byc nie moze - bedzie jedynie lepiej,
                trzeba tylko byc w pogotowiu, i nie brac tego wszystkiego tak bardzo na serio,
                wiem, ze latwo mowic, sama nie mam cierpliwosci, a nerw w dostatku, wiec zaden
                przyklad ze mnie, ale to nic i tak jestem widoczna tylko wirtualnie ;-)
                na moje szczescie....
                dobrze, koncze, bo zaczynam bredzic, ale to spowodowane notorycznym
                niewyspaniem, moze jutro bede przy swiezszych zmyslach; i do tego ten upal (bo
                nie ide na plaze - ale uwaga sydnejowicze! sa niesmiale plany na dzis wieczor,
                wiec moze pokropic),
                pozdrowionka,
                Iwona
                • kazachstan Re: trawa zawsze bardziej zielona za plotem... 09.02.04, 02:54
                  Dzien dobry,

                  no nareszcie trafilem na Asi watek, a pewnie bez pomocy Gunther bym nie znalazl.
                  widze ze sporo nowych osob sie dopisalo i bardzo mi milo. Tak o i Iwona bardzo
                  dobrze odpisaly co do tej emigracji Annbu, ale tu tez troche trzeba szczescia.
                  ja wiele tu nie poradze, bo caly system emigracyjny znacznie sie zmienil od
                  czasu kiedy tu przyjechalem, wymagaja teraz znacznie wiecej od przecietnego
                  czlowieka. nie kazdy ma takie szczescie jak Gunther ze dostal employemnt
                  sponsorship.
                  Gunther ciebie cos teraz tu malo, zwykle juz szumiales od rana, co porabiasz,
                  nie mow ze tak ciezko pracujesz bo nie uwierze.
                  jeszcze co chcialbym na temat emigracji dodac, to ze jak tu przyjechalem do
                  Australii to najbardziej mi bylo trudno zaakceptowac australijska obojetnosc na
                  sprawy swiata, pelna izolacje, my tutaj a wy to sobie tam robcie co chcecie,
                  brak krytycyzmy, niechec do analitycznego myslenia. ja pochodzilem z kraju,
                  gdzie kazda rodzina byla klubem dyskusyjnym. poczatki dla mnie byly trudne, no
                  i potem jeszcze trudniej bylo jak moje malzenstwo nie wytrzymalo proby. nie
                  winie tu nikogo, nie mowie ze jakbysmy zostali w Polsce czy w Niemczech to moze
                  bysmy uratowali malzenstwo, tak tylko dopisalem, ze wybierajac sie w nowe
                  tereny trzema miec pewnosc, ze ten partner nie zawiedzie.
                  pozdrawiam
                  • mojito Wlasnie wszedlem w poniedzialek.. 09.02.04, 06:04
                    Witajcie Wszyscy,

                    Gunther,
                    pogody odrobine oczywiscie zazdroszcze. Chociaz tego cholernego upalu
                    z goraca kierownica niekoniecznie. Pracowac wole w chlodniejszych
                    temperaturach. Wakacje moga byc bez ograniczen.

                    Tizedik,
                    zaniedbalem ostatnio picie. Wszystko przez prace. Mialem nieciekawy
                    tydzien - praca, praca, praca.
                    Dzisiaj zajrzalem do Rouge aby przypomniec sobie smak margarity.
                    Smakuje tak samo jak ja pamietalem. Wiedzac juz siedzac na stolku przy
                    barze, ze bede mial nie wiecej niz trzy zaczalem od picia za powodzenie
                    Twoich wyzwan. W ten sposob pierwsza i trzecia margarita byly Twoje.
                    Wierze, ze poczulas.

                    Co do totka to nie grywam ciagle. Uwazam, ze wiecej szansy na pieniadze mam
                    pracujac. Tym niemniej gdy pula wzrasta do pewnego wyczuwalnego w miescie
                    poziomu przylaczam sie. Dziesiec milionow to jest pula wyjsciowa.
                    Gdy wzrosnie do 50 mil przylacze sie i kupie nam trzy losy i powtorzymy
                    historie. Ksiegowa z liczydlami mamy i milo bedzie dzielic kase.

                    Pysiek/Boss,
                    pogoda w Filadelfii byla przez moment wiosenna. Deszcze splukaly snieg
                    i slonce odslonilo trawe. Obecnie temperatura oscyluje kolo zera.

                    Dzisiaj zamknieto wystawe samochodow. Nie udalo mi sie dotrzec tam powtornie.
                    Pokazuje to, ze moja fascynacja samochodami jest umiarkowana.
                    Lato ja budzi z hibernacji. Wowczas chce automatic (wspomnialas o wolnej
                    rece), sun roof, troche koni mechanicznych i cos do grania.
                    Ameryka Poludniowa kojarzy mi sie z jeepem. Wrangler jest wystarczajacym.

                    Annbu,
                    rozterki zawsze bedziesz miala. Ale odnosze wrazenie, ze dojrzewasz do zmian.
                    Pytasz o nasze opinie dlatego dziele sie.
                    Koncentrowanie sie na ewentualnych rezultatach podjetych decyzji w niczym
                    Tobie nie pomoze. Sama piszesz, ze budzi to Twoje obawy i czasami paralizuje
                    chec do ryzyka. Ryzyko jest nieuniknione w kazdym przypadku.
                    Ktos kiedys powiedzial, ze jedyna stala rzecza w zyciu sa zmiany.
                    Tez tak uwazam. Jezeli nie zdecydujesz sie na zmiane nigdy nie bedziesz
                    wiedziala jak to jest. Absolutnie konieczne jest podjecie decyzji.
                    Ewentualny szybszy termin jest o tyle korzystniejszy, ze pozwoli Tobie
                    zrobic korekty do wyniklych zmian. Lepiej wiedziec wczesniej niz pozniej.
                    Pewien porzadek z wnetrzem musisz zabrac ze soba. Od pewnych spraw nie
                    mozna uciec. Jak juz Iwona wspomniala - one podrozuja z nami.
                    Powodzenia.

                    Asienka, tak_o, kazachstan :)))))).

                    Pozdrowionka dla Was wszystkich,
                    mojito.
                  • gunther_0 Re: trawa zawsze bardziej zielona za plotem... 09.02.04, 06:19
                    Witajcie wszyscy,

                    Iwonka bardzo ladnie dzis napisalas, naleza sie brawa :))) Annbu, tutaj Iwonka
                    naprawde bardzo dobrze oddala sytuacje, czasem trzeba uczyc sie od mlodszych :)

                    Kazek, kope lat, nareszcie trafiles :)))
                    no i teraz co Ty tu piszesz: trudno bylo ci zaakceptowac australijska
                    obojetnosc na sprawy swiata, niechec do myslenia. hm, ale przyznasz ze w takim
                    ciepelku mysli sie trudniej i wolniej :))) a w takiej izolacji przestrzennej i
                    kulturowej pierwszym autorytetem jest facet z ekranu telewizora. no i wiadomo
                    tez co oni tam nadaja w tej TV.
                    teraz z innej beczki, bylem u fryzjera. nie bylo to zadne wydarzenie wagi
                    panstwowej, ale tylko chcialem podzielic sie moim spostrzezeniem. mianowicie
                    mam pewna niechec do: fryzjerow, taxi drivers i barmanow, tych facetow roznych
                    specjalnosci, ktorzy widzac mnie po raz pierwszy potrafia powiedziec o mnie
                    wiecje niz ja sam, jedyny zdawaloby sie ekspert w tej dziedzinie. a oni spojrza
                    na ciebie i zyciorys opowiadaja ci tak z rekawa. dzis u fryzjera taka gadka
                    szmatka i on wszystko wie co w trawie piszczy, widzieliscie cos podobnego?
                    dobra, wracam do pracy
                    pozdrowionka dla wszystkich
                    • mojito Fryzjer meski. 09.02.04, 07:06

                      Hola Gunther/Amigo,
                      rozwaz zmiane fryzjera. Na cholere Tobie meski fryzjer.
                      Strzyz sie u kobiety. Daj Paniom zarobic.
                      Przyjemniej i nie bedzie Tobie Twojego zyciorysu opowiadala.
                      Opowie Tobie swoj :))).
                      Strzyzone i golone?
                      mojito.
                      • Gość: Iza zycie to nie bajka, ale ... IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 09.02.04, 08:50
                        witajcie kochani !
                        ale radosc , ze tak szybko mozna sie do was dostac :))
                        Gunther badz jednak ostrozny, bo rada mOijto dobra ale rozmowa musi byc
                        kontrolowana :)) zeby ci czegos innego Pani Strzyzaca nie odciela , Good
                        luck !!!
                        Czytalam od nowego watku wasze posty i widze, ze zagladaja tu nowe osobki :) to
                        mile...
                        wracajac do decyzji emigracji, hmm sama taka decyzje podjelam ale babriera sa
                        wylacznie finanse ( co dotyczy mysle wiekszosci z grupy chetnych a czasem
                        zdesperowanych ).Paczatki wszedzie bywaja trudne, aczkolwiek aklimatyzacja
                        poglebia ten stan. Naprawde, nie wiem jak inni ale ja mimo ze mieszkam w PL,
                        mam tu rodzine to tak samo dobre realacje mam z osobami , z ktorymiz adne
                        koniugacje mnie nie lacza, pop prostu przyjaciele i to jest bardzo wazne w
                        zyciu. Wychodze z zalozenia, ze "Tam jest moj gdzie czuje sie dobrze". Wiele
                        zalezy od spojrzenia nas samych. Nie na wszytsko mamy wplyw, lecz uwierzcie w
                        siebie, patrzcie pozytywnie nawet na potkniecia , one was wzmocnia, nie
                        zalamia. Wczoraj mialam przypadek w pracy, kiedy to u jednego z noworodkow
                        zauwazylam wade , uszko mialo zarosniete. Zglosilam lekarzowi leczacemu i
                        umowilam specjaliste i termin zabiegu, potem poprosilam lekarke by
                        poinformowala matke i zeby matka byla obecna przy konsultacji. Po czym do
                        inkubatora przykleilam karteczke z informacja o konsultacji. Zaczela sie wizyta
                        lekarska i prof. zauwazyl kartke i zapytal lekarza dziecka czemu ona mu nic nie
                        powiedziala. A ta wsiadala na mnie z pretensjami, ze dopiero co jej powiedzialm
                        itd. ze kartka jest zvyteczna bo ona pamieta o tym. Popelnia maly blad, bo
                        winna to zglosic od razu , taki ich obowiazke a minelo pol dnia. Nic sie
                        wielkiego nie stalo, bo zagrozenia dla dziecka nie bylo, ale ja ze stoickim
                        spokojem przy 10 ludziach ( ponizanie personelu sredniego nie nalezy do
                        rzadkosci )powiedzialm ze zrobilam wszytsko co do mnie nalezalo i zrobilam
                        dobrze. To, ze ona jest nie zorganizowana to JEJ PROBLEM. i bardzo prosze zeby
                        nie histrwowala , nie zyce sobie tego tonu glosu. Moge z nia porozmawiac jak
                        sie uspokoi. I oto przyklad, ze czasem to ludzie maja problemy, tylko nam
                        porobuja je wciskac zeby sie ich wyzbyc.
                        Nie martwcie sie wiec tak bardzo wszytskim. Ja tez kiedys bylam bez pracy,
                        pomagalam nawet klasc plytki w lazience :))) to dobre, ze umiem cos ponadto .
                        Potem zaczelam myslec inaczej, wyciszylam sie joga, usmiecham sie z blachostek,
                        choc i czasem zaklne z niemocy ale najlepiej wyizolowac to co nam do zycia
                        potrzebne i dbac wylacznie o to. Zycie tak szybko mija, szkoda czekac nie
                        wiadomo na co.
                        Powodzenia !!!
          • clavo Re: Tak daleko i tak blisko :) 10.02.04, 19:25
            gunther_0 napisał:

            > Witajcie,
            >
            > no przybywa nas, elegancko...malo nas, malo nas do pisania wierszy, duzo nas,
            > duzo nas pisze po raz pierwszy. tralala, lala, jestem na bani kochani,
            dzisiaj
            > spiewajaco, prosze sie nie gniewac.
            > Tak_o, to przyslowie to chyba bylo troche inaczej: myjcie sie chlopcy,
            > dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny, co nie? ;)))ale tanczyc tez
            lubie.
            > jak tam malzonek, nie napisze do nas dzisiaj nic?

            Witam
            tu małzonek, gratuluję dobrego humoru.
            Na zdrowie.


            • tak_o Re: Tak daleko i tak blisko :) 11.02.04, 00:08
              w kwestii formalnej:
              clavo to pewnie czyjs malzonek, ale nie moj.

              Pozdrowienia
              tak_o
      • Gość: Saba Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 213.144.232.* 09.02.04, 13:28
        Czesc!
        Ja znowu w biegu.. Zdarzylo wam sie kiedys ze nagle zniknely wszystkie maile i
        cala agenda i poczuliscie sie jak ja teraz - jak dziecko we mgle? Biegam wiec
        jak wsciekla i probuje zwiazac koniec z koncem i jest wesolo. A swoja droga to
        niesamowite jak sie uzalezniamy od elektronicznych gadzetow.. czasem maly
        pstryk i wali sie caly plan dnia, tygodnia a nawet dluzej..

        Annbu, zycze ci powodzenia w realizowaniu zamiarow. Ja tam wciaz twierdze,
        ze "za-granica" nie jest taka straszna na jaka wyglada, ale wcale sie tobie nie
        dziwie, ze sie boisz, ja tez decyzje odkladalam w nieskonczonosc, tyle obaw,
        niewiadomych, znakow zapytania, a w koncu wszystko potoczylo sie bardzo
        szczesliwie i czasem troche zaluje, ze wczesniej sie nie zdecydowalam. Glowa do
        gory zatem, zycze powodzenia!

        Kaziu, ty sie chyba na mnie obraziles.. Niepotrzebnie dalam sie sprowokowac
        twoim tradycyjnym pogladom, nie gniewaj sie jak ci kiedys tam przypieklam.
        Spodobalo mi sie, ze jestes odmienny, bo odmiennosc otwiera pole do dyskusji,
        ale widze ze wlaczyles sobie na mnie "ignore" wiec niech tak bedzie.

        Gunter, ciekawe co ci ten fryzjer powiedzial? :-) Moze to byla wrozka w
        przebraniu? Na marginesie - wierzycie we wrozby i astrologie? My wlasnie z
        jedna kolezanka jestesmy w trakcie sprawdzania prawdziwosci wrozki
        telewizyjnej, ciekawe co sie sprawdzi? Plany sa na ten rok, wiec trzeba
        poczekac.. ale kolezanka ma zmienic prace na lepsza i znalezc nowego partnera.
        To konkretna wrozba, zobaczymy..

        Poza tym widzialam niezly film wczoraj "Good bye Lenin" - widzial ktos? Akcja w
        DDR, lata 80-te, w '89 kobieta zapada w kome na rok, budzi sie juz w wolnych
        Niemcach, jej dzieci w obawie przed szokiem (mama byla zapalona towarzyszka)
        ukrywaja przed nia wszystkie zmiany jakie odbyly sie podczas jej spiaczki, od
        zburzenia muru berlinskiego po kupowanie trabanta za bony, zapodaja jej
        wiadomosci tv sprzed roku (nagrane na video), wmawiaja ze zachodni Niemcy
        emigruja na wschod, generalnie cyrk na kolkach. Polecam.

        No a teraz juz musze uciekac!
        Pozdrawiam
        Saba



        • tak_o wiara we wrozby 09.02.04, 19:09
          Ja w sprawie wiary we wrozby. Babcia mi opowiadala, ze jak byla mloda mezatka,
          to wrozka jej przepowiedziala, ze jej srednia corka wyjdzie bardzo mlodo za
          maz, a pozostale corki duzo pozniej i obie urodza bliznieta. Sie sprawdzilo co
          do joty, nic wiec dziwnego, ze kiedy nadarzyla sie okazja do tej samej wrozki,
          to popedzilam jak w dym. Mialam wtedy jakies 14 czy 15 lat.
          Byla to osobistosc bardzo slawna i nie przyjmowala tak o ;)) z ulicy.
          Towarzyszylam lekarce, ktora jej przyniosla lekarstwa. Wrazenie bylo
          niesamowite, bo wrozka czy jak tam ja nazwac, byla starenka, chudzienka i
          malenka, ale dysponowala niesamowicie poteznym glebokim basem. Zapytala, a
          raczej huknela, czy mam ochote pojechac za granice. Niesmialo odparlam, ze
          moze jeszcze nie teraz, bo musze wpierw skonczyc szkole, a potem na studia...
          Odparla, ze to bardzo dobrze, bo pokocha mnie brunet, ale nie miloscia czysta
          i wykorzystawszy uprzednio wywiezie mnie za morza i sprzeda do domu
          publicznego, a ja nie bede chciala zostac prostytutka i powiesze sie na
          wlasnej koszuli. Przypominam, ze mialam jakies 15 lat!

          Moj maz jest brunetem, planujemy kiedys wyjechac do AU czyli za morza, chyba
          nikt sie nie dziwi, ze profilaktycznie nie nosze koszuli...

          PS. A tak powaznie, to mysle, ze akurat wtedy pewnie lecial w tv jakis lzawy
          romans przedwojenny, bo to takim klimatem pachnie.
          • annbu Re: wiara we wrozby 09.02.04, 22:16
            Niezła historia, tak_o:)) Ja to już lepiej nie pójdę do wróżki, bo to mogłaby
            być niezła pożywka na moje strachy :)) i z emigracji nici :)

            Bardzom Wam wszystkim wdzięczna za wszelkie głosy otuchy i dodawanie odwagi.
            Tak naprawdę to wiadomo, że ani mi nikt nie obieca, ani nie zagwarantuje, ani
            nie powie, co robić, żeby było dobrze - każdy ma swoją historię, a ile ludzi na
            tym wątku (oraz wszystkich częściach Wyjazdu z kraju) tyle decyzji, zwycięstw i
            porażek.
            Mojito - tak, dojrzewam do decyzji, a to dojrzewanie musi być dochodzeniem do
            decyzji, w których nie ma miejsca na próbne wyjazdy na kursy jezykowe, które -
            zgodzę się - mogą być dobrą lekcją poznawania świata dla kogoś, kto właśnie
            zaczyna szukać. Nie jestem jednak na początku drogi życiowej (choć w pewnym
            sensie każdy zawsze jest na początku...) - nie mam 20 lat i nie jestem sama.
            Moje decyzje (moje i męża) są też decyzjami, które zaważą na życiu naszej
            córki. Nie chcę się zasłaniać dzieckiem - wiem, że ludzie podróżują całymi
            rodzinami i z maleńkimi dziećmi.
            Ale - nie mogę wyjechać na próbę na miesiąc, żeby uczyć się np. języka (na
            szczęście oboje z mężem go znamy) czy też, żeby trochę popracować, a potem się
            zobaczy. Zresztą wyjazd "połowiczny" już przerabialiśmy (mąż był rok w Anglii)
            i to nam nie pasuje.
            Tak więc chyba przed nami długa i ciężka praca nad opracowaniem takiego planu,
            który - jak już dojdzie do skutku, co może potrwać długo, wiem, to będzie
            jedynym możliwym do przeprowadzenia i może będzie trzeba spalić mosty...
            Tymczasem śledzę losy co niektórych z Was w poprzednich wątkach Asi (a tak w
            ogóle, to gdzie jest Asia?) i myślę sobie, że dzielni z Was ludzie;)) Yvona -
            czytam jeszcze jak byłaś we Francji, nie mogę się doczekać, kiedy dowiem się,
            jak Ci się udało dotrzeć do Australii - podziwiam za samozaparcie, dystans i
            poczucie humoru!
            Cieszę się, że mogłam trafić na Wasze historie, bo z Waszych postów i z "między
            wierszami" wynika czasem więcej istotnych informacji o ludziach niż z historii
            opowiadanych wprost.
            Pozdrawiam ciepło, chociaż za oknem coś pluje po szybach (czyżby śnieg?)
            A propos ziman - wiecie coś, albo znacie kogoś, kto wie, jak się ludkom żyje w
            Nowej Funlandii, Kanada?
            • Gość: JR Re: wiara we wrozby IP: 5.3R2D* / *.cogeco.net 09.02.04, 23:42
              Witajcie !
              Annbu kazdy kraj ma swoje plusy i minusy - wszystko zalezy od tego co Wy
              chcecie , czego oczekujecie , czego sie boicie ?
              Jakie macie zawody , bo od tego duzo zalezy - Wasza satysfakcja izadowolenie ,
              zwlaszcza na poczatku emigracji .Trudno tak pisac ogolnie jak jest w danym
              kraju - okresle to tak jak kiedys na poczatku Asia napisala , ze punkt
              widzenia zalezy od miejsca siedzenia .
              Mieszkamy w Kanadzie 13 lat , czy zalujemy , ze wyjechalismy raczej nie
              czasami brakuje mi naszych znajomych , ktorzy nie zdecydowali sie wtedy
              wyjechac z nami , a dzis tego bardzo zaluja i nic nie moga juz zrobic w tym
              kierunku ,tez bardzo sie bali niewiadomej .Dzis nie moga sobie tego darowac ,
              ja zawsze wychodzilam z takiego zalozenia , ze do odwaznych swiat
              nalezy .Najwiekszym wrogiem czlowieka jest jego wlasny strach .
              Pzdrowienia .
            • gunther_0 pociagi w Sydney 10.02.04, 00:31
              Witajcie,

              tak niektorzy sie tu zastanawiaja nad wyjazdem i Saba ma racje do tej sprawy to
              trzeba zdecydowanie, jestem za jednym cieciem: podjac decyzje i juz po ptokach.
              Annbu, Iza zycze powodzenia :)))
              Sabunia, jak tam sprawy? pozytywnie? film wspomniany sobie przypominam cos mi
              swita, bylo bylo cos takiego.moze to paradoks ale mysle ze za komuny ludzie
              zrobili doskonale filmy :)))
              a ja znowu na mode wjechalem, no moze o majtkach Calvin Klein nie bedzie tym
              razem, ale jestem oburzony jak niektorzy sie ubieraja!!! no, ze dziewczyny
              mlode chodza pol nago po ulicach to taki styl rozumiem, nawet to lubie ;))))ze
              chlopaki tatuaze, obwisle szorty i sandaly, rozumiem. ale w sobote bylem na
              kolacji w restauracji dobrej kategorii i weszlo towarzystwo tak ubrane, ze
              bylem zaszokowany. kurde, ale moze to tylko ja tak?
              no i to juz jest kompromis. w Sydney 88 train drivers bylo suspended i pociagi
              sie spozniaja regularnie, a nawet gorzej sa cancelled !!! normalny szok,
              wszyscy sie spozniaja do roboty, no trudno codziennie jezdzic taksowka do
              roboty, nie?
              Asia, Pysiek no co Wy dziewczyny gdziez sie podziewacie? Asia miedzy grzadkami
              czy moze taka zapracowana jestes? napisz nam tu cos szybciutko. Pysiek
              zapewniam Cie uprzejmie ze Ziemia jest okragla, moze posiedz chwilke w jednym
              miejscu i napisz do nas cos. bez WAS tutaj to jak kotlet najlepszy bez
              soli :)))))))))

              pozdrawiam wszystkich pojedynczo i do kupy
              • pysiek13 najlepsza polisa na zycie 10.02.04, 02:23
                Witajcie wszyscy,

                nie pokazuje sie bo moja twarz jest obecnie w kolorze nieowlosionej czesci
                ciala pawiana ;) jestem troche zaziebiona...apciuuuu....
                OK troche podrozowalam Gunther, NO TEGO, fajnie bylo, mimo ze to byl raczej
                rodzinny obowiazek. nie ma jak rodzina, to najlepsza polisa
                ubezpieczeniowa :)))) na nich zawsze mozna liczyc, apciuuuu....

                Gunther napisal:
                > no i to juz jest kompromis... w Sydney pociagi sie regularnie spozniaja <
                ja mysle, ze to 'kompromitacja' Gunther jesli juz mowic o regularnosci ;))))
                ja moge tu podpowiedziec jeszcze inne slowa na 'k'...apciuuuuu... ale nasz
                premier oficjalnie dzis wszystkich przeprosil w radio, slyszales?
                a czemu jestes oburzony jak ludzie sie ubieraja, przeciez to sprawa apciuuu...
                indywidualna. nie namawiam, zeby chodzic w lachmanach. ale taki Steven
                Spielberg ubiera sie byle jak, i mysle ze podoba sie kobietom. jak czlowiek
                jest dobry w tym co robi, nosi sie jak chce. Z.Rybczynski, kiedy odbieral
                Oscara, byl w trampkach. wyjasnil, ze na zaproszeniu bylo napisane 'black tie'
                nie wspomniano o butach :) tak zartuje, wiekszosc urzedasow na Wall Street
                munduruja sie na codzien w garnitury, a jak dostaja awans kupuja lepszej klasy
                samochod i garnitur. wydaje mi sie, ze wolnosc polega na tym, ze choc wiadomo
                co jest modne, zyjesz i ubierasz sie jak chcesz... apciuuuu... Picasso
                doskonale malowal realistycznie, a jednak wolal uzywac pedzla inaczej i dzis
                uwazamy go za wielkiego artyste.

                Mojito,
                w kwestii samochodowej ogolnie tez sie zgadzamy :))))
                w miescie wole automatic, natomiast pare lat temu na dluzsza trase to raczej
                wybralabym manual, teraz to juz bez roznicy, technologia pedzi. w Au sa bardzo
                popularne 4WD nawet na ulicach w miescie, duze, apciuuu ... sprawiaja wrazenie
                bezpiecznych, czasem sa, lepsza widocznosc, z gory spojrzenie na reszte
                maluczkich :) w Sydney autem jezdzi sie dobrze, gorzej z parking. jest podobnie
                jak powiedzial Singfield: o miejsce na parking ludzie potrafia zrobic wiele, a
                ile w tym inwencji :)))))
                jaka muzyke sluchasz szalejac autem w letnie wakacje? apciuuuuuu....

                Annbu, witam i zycze powodzenia. czasami w zyciu to dobrze skoczyc na glowe bez
                sprawdzania czy jest woda w basenie ;) czasem sie okazuje ze jest i woda i
                piasek i slonko i jeszcze inne przyjemnosci :)))

                Saba, filmu nie znam. zgodze sie z Gunther ze za komuny powstaly tez bardzo
                dobre filmy. ja z kolei widzialam niedawno film pt 'God must be crazy'? nie
                polski, robiony przez amatorow, sa dwie czesci i druga czesc lepsza od
                pierwszej. swietna komedia :))))

                Asia, Yvona, JR, Iza, Tak_o i maz, Kazik milo Was czytac :))))
                Santia i Ela piszcie wiecej
                pozdrawiam i apciuuu
                • poetal_liryczny Re: najlepsza polisa na zycie 10.02.04, 03:05
                  Witajcie,

                  dopisalem sie tylko na zakonczenie poprzedniego watku, bo naprawde szkoda
                  byloby gdybyscie przestali pisac. wasz watek i pisanie jest wyjatkowe, powtorze
                  raz jeszcze. Przyznaje, ze wiecej czytam Was niz pisze, ale widze ze Kazik
                  calkiem odwaznie tu pisze i nie zalicza sie do mlodych, wiec sie osmielilem.
                  na temat emigracji z kraju jestem nastawiony negatywnie, trzeba cos umiec robic
                  dobrze, pomijajac znajomosc jezyka, albo jak nic nie umiesz to trzeba miec tzw.
                  smykalke i byc zaradnym. taka akcja, ze jest mi zle w Polsce, wiec pakuje sie i
                  jade w nieznane, nie sprawdza sie na ogol.
                  Pysiek Twojego skoku na glowe nikomu bym nie polecal, chociaz podoba mi sie
                  Twoja opinia :-)
                  Rodzina, najlepsza polisa?tu tez bym sie zawahal, czasami z rodzina to jak na
                  zdjeciu, wszyscy znaja. nie mam dobrych ukladow z rodzina, ale nikt tu nie jest
                  winny. Byc moze Twoje uklady Pysiek sa lepsze, dobra rodzina to jak miekka
                  poduszka do ladowania w sytuacjach kryzysu. zazdroszcze :-)jaki model rodziny
                  Ty widzisz?
                  Gunther, napisales o modzie i stylu ubierania.czy nie jestes troche
                  konserwatywny w swojej opinii. pamietam jak polskie dziewczyny fantastycznie
                  zawsze sie ubieraly, tworzac cos z niczego. pamietam jak studentki wychodzily z
                  akademika, to nam galy wychodzily na wierzch. bylo to w czasach gdzie nie bylo
                  boutikow, ani takiego zalania produktami wszelkiego rodzaju. jest tez kwestia
                  specjalnej grupy ludzi ktorzy lubia szokowac swoim ubiorem.
                  Tyle ode mnie narazie
                  Pozdrawiam
                  • pysiek13 Re: najlepsza polisa na zycie 10.02.04, 04:33
                    Hi Poeta L. witam :)

                    tamta moda mi tez podobala, bo ona w kontekscie z reality PRL cos znaczyla.
                    wtedy wiekszosc kochala USA dzika, nie-odwzajemniona miloscia i duzo ludzi
                    chcialo wygladac w stylu amerykanskim ;)))) ludzie ubierali jeans i rozne
                    ciuchy dostepne na bazarach. w jeans bylo cos magicznego. pewien wybitny
                    rosyjski poeta powiedzial, ze komunism pokonaly nie amerykanskie rakiety tylko
                    jeans and jazz.
                    pytasz o model rodziny, zle trafiles z pytaniem, nie potrafie Ci odpowiedziec.
                    albo raczej przyznam ze moja rodzina nie jest modelowa/typowa, mam szczescie,
                    lubie moja rodzine, blizsza i dalsza, i przyznam Ci racje, ze rodzina JEST jak
                    poduszka, i dobrze jak jest :)))) mit idealnej rodziny tli sie jeszcze w wielu
                    z nas. moj tez sie tli...
                    pozdrawiam


                • mojito Zdrowko, moda, muzyka. 10.02.04, 03:35
                  Witajcie Wszyscy,

                  Annbu,
                  powodzenia w Waszych planach emigracyjnych.

                  Pysiek,
                  zdrowko, zdrowko i jeszcze raz zdrowenko. Twoje apciuuu`s
                  slychac po tej stronie. Byc moze pocieszy Ciebie fakt, ze katar leczony
                  trwa tydzien a nieleczony siedem dni.

                  Z umundurowaniem garniturowym "szanujace" sie firmy od paru lat poluzowaly.
                  W piatki zachecano pracownikow do przychodzenia do pracy troche luzniej.
                  Dopuszczano jeansy, tenisowki i dowolnosc gory.
                  W niektorych firmach dzien wybierali pracownicy i nie musial to byc piatek.
                  Dobre restauracje raczej wymagaja marynarki. Maja rowniez "dyzurny" krawat
                  ktory moga pozyczyc. Glownie chodzi tu o konsumentow placacych niemalo
                  i zyczacych sobie pewnej oprawy. Ale to ma miejsce glownie w piatki/soboty.

                  W lecie w Londynie weszlismy do pubu (opisanego w przewodniku) w porze lunchu
                  w strojach bardzo wakacyjnych. Natychmiast zwrocilismy uwage na diametralna
                  innosc naszych strojow od wszystkich panow siedzacych tam i ubranych na ciemno.
                  Podobal sie nam sposob bycia maitre d` ktory uprzejmie wymienil z nami
                  uwagi o podrozach i pogodzie wspolnie doszlismy do przekonania, ze przypadkowy
                  lunch mozna zjesc w rownie dobrym poleconym przez niego miejscu ulice obok.

                  Przez lata przywozac, kupujac na miejscu sezonowe hity, zgromadzilem
                  duza kolekcje. Nazbieralo sie tego mnostwo. Od przemowienia E. Hemingwaya
                  akceptujacego nagrode Nobla (to dla tych o zacieciu literackim) do
                  prawie wszystkiego L. Amstronga. Znajde tez troche (odrobine klasyki)
                  i pare hymnow narodowych. Bogato reprezentowany jest rock and roll.
                  Hip hop tez ma swoich przedstawicieli. Oczywiscie wiekszosc polskich hitow.

                  Dwa lata temu odkrylem dla siebie radio. I jest to teraz interesujace
                  urozmaicenie. Malym stresem muzycznym bylo to, ze trudno bylo przewidziec
                  czy samochod bedzie mial odtwarzacz tasm czy CD. Opanowalem nawet
                  slowo wexlarka (nigdy tego nie widzialem w pismie). Teraz to wyzwanie
                  jest juz rozwiazane - mam muzyke i tu i tu. Plus radio.

                  Zdrowka wiec Wam wszystkim i troche muzyki zycze,
                  mojito.



                  • pysiek13 Re: Zdrowko, moda, muzyka. 10.02.04, 04:51
                    Witaj Mojito :))))

                    Twoja kolekcja muzyczna interesujaca jest nadzwyczaj, szczegolnie te hymny
                    narodowe :)))) czy wiesz ze nie-oficjalne hymny sa czasem lepsze od oficjalnych?
                    Au hymnem narodowym jest 'Waltzing Matilda'. inne rodzaje muzyki tez do
                    zaakceptowania, klasyke lubie bardzo, nie lubie specjalnie opery, kiedy facet
                    dostaje nozem w plecy i zamiast krwawic, to spiewa.
                    dziekuje za pocieszenie katarowe, musze udac sie do wlocha na pierogi z
                    czosnkiem ;)
                    pozdrawiam
                    • gunther_0 Re: Zdrowko, moda, muzyka. 10.02.04, 05:30
                      Witajcie,

                      witaj z powrotem Pysiek :))) zdrowka zycze, bless you, gdzies tak sie urzadzila?
                      absolutnie zgadzam sie z Toba Amigo, jak czlowiek idzie do lepszej knajpy to
                      nalezy sie spodziewac lepszego opakowania, nie zadne tam itsy bitsy.
                      a jeszcze z tym hymnem Australii, to chyba jest nieoficjalny, bo to przeciez o
                      bandytach, co nie?
                      witaj Poeto,
                      tak zdecydowanie sie okresliles w grupie wiekowej pod tytulem "ja i kazik"
                      jakby nie mozna sobie porozmawiac nie zwracajac uwagi na wiek.
                      ja Ciebie rozumiem z ta rodzina, roznie bywa. Tizedik tez to chyba rozumie,
                      chociaz ostatnio malo sie odzywa. Tizedik no chyba ze tak Ci sie polepszylo po
                      drinkach Mojito, ze juz z nami nie rozmawiasz?
                      Asienko jak tam u Ciebie? w jakim to stylu dzis pracujesz?
                      pozdrawiam wszystkie dziewczyny piszace i nie piszace
                      • mojito Re: Zdrowko, moda, muzyka. 10.02.04, 06:43

                        Yo, Amigos,

                        Pysiek, Gunther, Poetal,

                        w Stanach mowia, ze rodzina to jest grupa ludzi ktora musi nas
                        przyjac do domu gdy inni nie chca. Ogolnie biorac dobrze jest ja miec.

                        Te nieoficjalne hymny zdecydowanie sa ciekawsze. Jest jakis powod, ze
                        ludzie je nuca.
                        Opery nie lubie. Dokladniej nigdy na niej nie bylem ale mysle, ze nie
                        lubie. Ograniczona konwersacje operowa byc moze moge na moment utrzymac
                        - "bo milosc to cyganskie dziecie"... i takie tam, ale w dalszym ciagu nie
                        jestem do niej przekonany. I szansa jest coraz mniejsza, ze polubie.
                        To samo z golfem.

                        Pysiek, wierze, ze z kazda uplywajaca h Twoje zasmarkanie zmniejsza sie.

                        Zdrowka, slonca i muzyki,
                        ide spatulu,
                        mojito.
                        • Gość: Saba Re: Zdrowko, moda, muzyka. IP: 213.144.232.* 10.02.04, 09:47
                          Tak_o, niezla historia z ta wrozka, z reguly nie wierze w takie rzeczy, a jesli
                          sie cos spelnia to zasluge przypisuje raczej podswiadomemu dazeniu do
                          spelnienia, wiecie - gdy ktos sie nastawi, ze tak ma byc a nie inaczej to sie
                          sam nakreca i doprowadza do spelnienia danej przepowiedni. Chociaz z tymi
                          blizniakami to juz mniej pasuje do mojej teorii...

                          Annbu, podobno mozna pojsc do wrozki i zazyczyc sobie przepowiadanie tylko
                          pozytywnych spraw, a przemilczanie tych mniej wesolych :-)))
                          Widze, ze ciagnie cie skok na gleboka wode, wiesz, tutaj nam trudno jest
                          cokolwiek doradzac, bo nie znamy twojej sytuacji tak naprawde, jak sama
                          przyznajesz kazdy przypadek jest inny i duzo zalezy od nas samych jak jestesmy
                          przygotowani na zmiany, na ile odporni psychicznie i zdolni do przystosowania
                          sie do nowych warunkow, jezyka, kultury itp. najwazniejsze to miec wokol siebie
                          zyczliwych ludzi.

                          Gunter, sprawy w trakcie, czas pokaze :-)
                          Nie wiem co ty tam zobaczyles w tej restauracji, ale mnie generalnie nie
                          szokuje ekstrawagancja w stroju pod warunkiem ze ma swoj styl. Ekstrawaganckie
                          ciuchy trzeba umiec nosic. Co mnie drazni to kompletna ignorancja dostosowania
                          stroju do okazji.

                          Pysiek, ty znowu chora? Zainteresuje sie tym filmem, ktory polecasz, moze uda
                          sie gdzies wygrzebac..

                          Pozdrawiam
                          Saba
              • Gość: Saba "Good Bye Lenin" :-) IP: 213.144.232.* 10.02.04, 08:40
                Gunter, Pysiek,
                "Good bye Lenin" nie powstal w czasach komunizmu, to najnowszy dorobek
                niemieckiego rezysera Beckera, zdobyl nawet jakies nagrody na ubieglorocznych
                festiwalach, ale europejskich oczywiscie, wiec mogl do was (jeszcze) nie
                dotrzec. No, ale ubawiles mnie Gunter, ze sobie "przypominasz" ten film :-)))

                film.onet.pl/9513,film.html
                Pozdrawiam
                Saba

                • yvona73pol Re: "Good Bye Lenin" :-) 10.02.04, 13:27
                  teraz w Aussie kinach...
                  witam wszystkich upalnie i wieczornie;
                  tez zamierzam sie wybrac, swoja droga, slyszalam same dobre opinie...
                  annbu, troche sie mozesz zamotac czytajac moje "dzieje", bo jako osoba
                  obdarzona tylomaz zaletami co wadami, przyznaje sie bez bicia do -
                  niekonsekwencji, niepohamowanego lenistwa, humorow i niewiernosci forumowej...
                  co mam nadzieje wybacza mi tu obecni; nobody is perfect; ja ze swej strony
                  wybaczam wiele, moze mawet zbyt, ale i to do czasu, hie, hie...
                  wiec jesli beda jakiez niejasne zakrety na mojej drodze, chetnie wyjasnie;
                  faktycznie w twojej sytuacji emigracja musi miec przemyslana forme,
                  przynajmniej w pewnym sensie; co do Kanady - pytanie podstawowe - lubisz zime?
                  ale taka siarczysta, ze sie kanalami chodzi?? a poza tym Kanada to jedna z
                  moich opcji, mam tam znajomych, mam sentyment, no ich "francuski" nie
                  przypominajacy niczego, co slyszeliscie, z takim akcentem i slowkami z epoki
                  (krola Cwieczka);
                  Gunther i Sydneyczycy - transport rzeczywiscie nie najlepszy, ale cos jezdzi,
                  a w te upaly to im chyba mechanika siada, czy co?....
                  mnie siadaja szare komorki, a tu w czwartek egzamin;
                  Asiu, mam pare fasolkowo - kabaczkowych pomyslow, ale o tym moze w lykent, bo
                  teraz naprawde nie moge;
                  wiec wszystkich, absolutnie wszystkich, bardzo pozdrawiam mocno i z bryza, a
                  polska reprezentacje slonecznie, i wybieram sie w Kranine Lowow - jeszcze nie
                  wiecznych, ale wprawiac sie zawsze warto....
                  Iwona
                  ps. Pysiek, zdrowiej, nie ma nic gorszego niz katar w upal
                  I.
            • Gość: gosc Re: wiara we wrozby IP: *.szczecin.pl 08.06.04, 07:56
              www.um.szczecin.pl/aktualne/default.htm
      • clavo Re: Tak daleko i tak blisko :) 10.02.04, 18:36
        Witam wszystkich a szczególnie Asię.
        Cieszę się że wreszcie piszę. Sledzę a raczej śledziłem wątek do Twojego
        przyjazdu do NZ. Już nie pamiętam dlaczego nie zaglądałem tyle czasu. W każdym
        razie kiedy wczoraj tu zajrzałem byłem zaskoczony jak wątek chwycił.
        Te historie stawiają na nogi. Z niewielkimi przerwami cały czas myślę o
        emigracji. Póki co myślę o Londynie ponieważ byłem tam rok raczej zarobkowo.
        Przed wyjazdem nie myślałem o emigracji gdzieś na stałe, dopiero tam zobaczyłem
        jak mógłbym żyć a jak żyję w PL. Mówię raczej o tym jak się czułem .Miałem
        ochotę wyjść do parku, posiedzieć na ławce. Chociaż praca byla ciężka
        itd.wychodziłem z domu do pracy z jakąś >radochą< Byłem już nawet na etapie
        planowania ściągnięcia rodziny.
        Ale wróciłem do kraju. Udało mi się przeżyć miesiąc we względnej eufori z
        powodu powrotu do domu. Teraz jestem na etapie planowania tym razem już z
        rodziną, wyjazdu.
        Przeczytałem >Wyjazd z kraju< Pomaga to nam w precyzowaniu pierwszych punktów
        planu i ugruntowania pewności co do wyjazdu.
        Myśle że nigdy nie byliśmy tak blisko wyjazdu jak teraz.
        Poza tym dobrze jest poznać opinie ludzi na poziomie jakie by nie były.

        Pozdrawiam



        • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 10.02.04, 21:04
          Dzien dobry, witom Wos piyknie,

          zaczne moze od Saby, tu nastapilo jakies nieporozumienie,bo ja sie nie
          obrazilem. nie adresuje specjalnie wypowiedzi bezposrednio do ciebie bo nie
          bylo tematu do zaczepienia. nie przeszkadzaja mi twoje komentarze, po to jest
          forum zeby wymieniac opinie. czasem czuje sie odstawiony na boczny tor ze
          wzgledu na swoj wiek, nie nadazam za wami mlodymi tematycznie, bo nie znam
          pewnych tematow a co mysle to i tak napisze. tak ze Saba chetnie z toba
          wymienie opinie nawet jesli sa inne.
          Gunther witoj, dlo przipomniynio posylom wincyi informacyi nastympnym
          szkryfcie.widze,ze Gunther humor dopisuje, a gdzie ty chodzil po knajpach w
          sobotni wieczor?
          no i tu piszecie o wrozeniu i czarnej magii. ja tam nie wierze w takie
          gadanie, przepowiednie i horoskopy. dla mnie wazne co mam w garsci. mysle
          jednak ze te wrozby cos maja z psychologii, ta sama dziedzina. wrozka, albo
          taka niewyksztalcona cyganka zna zycie i opowiada ludziom to co chcieliby
          uslyszec. trafi sie czasem ze zgadnie. niedawno byl taki przypadek ze kobieta
          przeczytala w horoskopie ze wygra w Lotka i kupila kupon i wygrala. nalezalo
          jej sie bo ma 6ro dzickow i biednie jej sie zylo. opisali to w gazecie, ale to
          byl przypadek, woda dla mlyna tych wszystkich nieuczciwych szarlatanow, ktorzy
          w rozny sposb chca wyciagnac pieniadze.
          no i widze ze wiecej ludzi pisze o emigracji, witojcie Annbu, Clavo. jo to
          zanim nie sprawdze dobrze gruntu to sie nie wypuszczam, ale czasy sie
          zmieniaja i jak mozna sobie poprawic to czemu nie. trzeba sprobowac czegos
          lepszego.
          pozdrawiam
          Kazik
          • Gość: Pysiek13 Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 10.02.04, 22:28
            Witajcie porannie,

            Hoi Saba,
            jak to znowu chora? ja na ogol nie choruje, tym razem zlamala mnie roznica
            temperatur, z 40 stopni do okolo zerowej bez hartowania i bez konsekwencji
            trudno przeskoczyc :))))
            piszesz, piszecie o wrozbach. nie wierze, troche mnie to smieszy, ale sama w
            towarzystwie dla zartu wroze wszystkim naokolo z reki ;) i czaruje ;) kiedys w
            Polsce cyganka wrozyla mi z reki wlasnie i zastanowilo mnie nie to, co mi
            przepowiedziala na przyszlosc tylko to co o mnie wiedziala z przeszlosci. no
            bo skad?
            rozumiem pokrecone zyciorysy. mniej mi sie co najwyzej podoba, ze ktos z gory
            planuje sobie, ze tak ot bedzie sobie w zyciu radosnie wedrowal i robi to za
            wszelka cene, po trupach. tak wiec musimy na tym rynku codziennie mozolnie
            oddzielac ziarno od plew, ale ... jak to ziarno potem smakuje!
            no wiec wroze z nipow, fusow od herbaty, kart, przepowiadam tornado,
            trzesienia ziemi, koklusz, inne choroby i porabane daty jak na przyklad
            dzisiejsza. gdybym wiedziala, co daloby ludziom satysfakcje z zycia,
            zalozylabym klinic dla zyciowych polamancow i milosnych zawalowcow. zamiast
            tego chalupniczo prowadze dyzury dla rodziny i przyjaciol ;)))) psychoanaliza
            to jeszcze jeden nowoczesny przesad, nie jest dziedzina powazniejsza od
            astrologii, za to o wiele mlodsza. wszyscy szarlatani, wrozki i cyganki sa
            odmiana psychologa/analityka bez pdstawowej edukacji. wystarczy czasem
            odrobina uwagi poswieconej komus, chwila skupienia na problemach drugiej
            osoby, a nie czarna magia. slusznie zauwazyl Kazik :)))) ze wrozenie to troche
            wiecej psychologii. chodzenie na lezanke i opowiadanie snow nie gwarantuje
            uzdrowienia. psychoanalityk w zamian za nasze senne urojenia opowiada nam mity
            o Edypie, ale meandry psychiki opisuje tez astrologia. przyjelismy, ze na
            nasze losy maja wplyw genetyczne zakodowania, faza oralna, analna a co,
            planety nie? i tak Scorpions ze wzgledu na korzystny uklad planet sa
            najbardziej seksualni ;) a w Japonii na podstawie badan statystycznych
            ustalono, ze najwiecej szczescia w grach losowych maja koziorozce, no i co wy
            na to? Asia i inni spod znaku, gwiazdy Wam sprzyjaja, do roboty :))))

            Clavo, witam malzonka :)))) i ciesze ze sie ujawniles :) napisz cos wiecej o
            Tasmanii i jak poznales Tak_o.

            pozdrawiam wszystkich razem i pojedynczo i slonecznie i mniej zasmarkana :))))

            • annbu Wróżby, psychoanalitycy,szczęście w grach losowych 10.02.04, 22:53
              Już chyba taka ludzka natura, że szuka każdej możliwości, żeby utwierdzić się w
              przekonaniu, że wszystko z nami w porządku i życie przed nami piękne i pełne
              możliwości... Każdy sposób dobry, żeby wzmocnić w sobie pozytywne myślenie.
              Niebezpiecznie się robi chyba wtedy, gdy nasze działania bazują tylko na
              proroctwach i horoskopach oraz diagnozach psychoanalityków, a nie są poparte
              żadnym działaniem. Żadna wróżba się nie spełni, jeśli jej w tym nie pomożemy.
              Kazik ma rację - lepiej liczyć an to, co mamy w ręku - czyli, na co sami sobie
              zapracowaliśmy.
              No, to teraz chyba zagram w totka, bo też jestem Koziorożec:)
              • gunther_0 Re: Wróżby, psychoanalitycy,szczęście w grach los 10.02.04, 23:21
                Witajcie,

                a ja nie jestem wcale koziorozec, milo mi: skorpion jestem ;) i niby dlaczego
                jestesmy bardziej seksualni? Pysiek gdzies to wyczytala? ja mysle ze mezczyzni
                wszyscy sa seksualni i wcale nie mam poczucia winy. niby dlaczego mam nie byc
                bardziej seksualny? wyobraz sobie ze jestes facetem i widzisz ladna kobiete w
                pociagu. niema sily, chocbys mial glowe zajeta Sw.Antonim, albo stala Plancka,
                musisz sie na nia gapic! bo to jest pierwotniejszy odruch mozgu niz
                roztrzasanie intelektualnych zawirowan. i znacznie silniejszy odruch! meski
                seksualizm nie tylko skorpionow, to jak MTV, ktorego nie mozna wylaczyc.
                Saba, moze masz racje cos mi sie popitolilo. tyle bylo o tym Leninie w roznych
                filmach, tyle ze te komunistyczne filmy byly calkiem niezle. Iwonka tez ma
                racje tu do Australii filmy docieraja pozniej, a te ciekawsze na przyklad
                nagrodzone na festiwalach w Europie to czasem nawet w ogole nie docieraja.
                Pysiek, lepiej juz? wypije zdrowko wieczorem. jak tam w pracy leci, mam
                nadzieje ze juz z gorki.
                Mojito Amigo,
                to Ty strzelec? kurde chyba zastrzeliles pyska tym wyznaniem.....
                pozdrawiam
            • mojito Powrozyc Panie dajcie... 10.02.04, 23:07

              Witajcie Wszyscy,

              mialem nadzieje, ze temat wrozenia mnie ominie. Niestety, wraca jak
              bumerang. Latwo sie mozna narazic wypowiadajac... Wola boska i skrzypce.

              Chyba sie jeszcze tym dowcipem tutaj nie dzielilem. Ale jezeli, to i tak
              jest na temat.
              Dwie przyjaciolki rozmawiaja i jedna pyta druga: czy slyszalas jak
              wspaniale i dokladnie wrozka przepowiedziala Joli caly rok?
              Wywrozyla jej, ze w lecie pozna przystojnego bruneta, wyjdzie za niego
              za maz i urodzi trojaczki. I co, sprawdzilo sie?
              Absolutnie, co do joty, z wyjatkiem wyjscia za maz!

              Moj kolega opowiadal, ze w Indiach jego kolege ze statku zaczepil po
              imieniu przepowiadajacy przyszlosc Hindus i opowiedzial mu dokladnie
              zdarzenia z ostatniego roku. Zona, jej imie, dziecko, imie i jeszcze
              pare szczegolow. Kolega zbladl z wrazenia i zamowil sobie sesje na
              przepowiedzenie przyszlosci. Nie wiedzial, ze wczesniej koledzy ze
              statku zaplacili i nauczyli tych szczegolow Hindusa.

              O mojej interpretacji horoskopow pisalem. Z uwaga czytam co czeka Strzelca.
              Jezeli pomyslny - wierze gleboko. Jezeli nie - uwazam, ze to same bzdury.
              Doskonale to u mnie dziala.

              Clavo - ciao.

              Serdecznie Was pozdrawiam,
              tych z suchym noskiem i tych troche zasmarkanych,
              mojito
              • Gość: Pysiek13 Re: Powrozyc Panie dajcie... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 10.02.04, 23:19
                Oh, no Mojito nie wierze...
                • gunther_0 Re: Powrozyc Panie dajcie... 10.02.04, 23:35
                  No Pysiek, przyznaj sie co Cie tak zastrzelilo :)))) jestes?
            • tizedik Re: Tak daleko i tak blisko :) 10.02.04, 23:21
              O rany, wystarczy kilka dni nieobecnosci na tym watku, zeby juz nie nadazyc za
              wami... Postaram sie zagladac czesciej, ale po calych dniach siedzenia w pracy
              przy komputerze, czasem naprawde nie chce mi sie tego samego robic w domu...

              Gunther, moze mnie zrozumiesz... Niestety, to jeszcze nie dobroczynny wplyw
              uzywania mojito przez Mojito. Nie powiem, pomaga na co dzien, ale jakas dluzsza
              przerwe przewiduje dopiero wtedy, gdy moje oczekiwania zostana spelnione. A ze
              dotycza glownie nie mnie, ale "elementu" rodzinnego, ktory walczy o przyszlosc
              daleko ode mnie, chwile to potrwa. Nadal wiec oczekuje poswiecenia Mojito w
              stosowaniu mojito (moze tez byc margerita)!
              Mojito, poswiecisz sie?

              Czy ja moge w tej sytuacji napisac, ze podobnie jak Pysiek - we wrozby nie
              wierze! Od czasu, kiedy przeczytalam w gazetowym horoskopie, ze zgubie podczas
              podrozy ksiazke (podano tytul) - nie wierze. Bo te wlasnie ksiazke zostawilam w
              pociagu! Teraz nie czytam ze strachu, ze znowu cos sie sprawdzi ;-)
              Niekoniecznie tak malo waznego, jak zgubienie malej rzeczy.

              Rozmawiacie o emigracji. Moim zdaniem, temat jest najtrudniejszy dla tych,
              ktorzy teraz wlasnie rozwazaja wyjazd z kraju na stale. Wydaje mi sie, ze w
              sytuacji, gdy najwazniejszym powodem jest zla sytuacja w pracy, lepiej zmienic
              prace! Dopiero wtedy, gdy ktos nie widzi dla siebie perspektyw w Polsce, albo
              po prostu ma chec na radykalna zmiane - warto to zrobic. Jesli nie widzialo sie
              innych krajow, jesli tam sie nie pracowalo - trudno wybrac sobie nowe miejsce
              do zycia. Mozna rozwazac jeden z krajow Unii Europejskiej, tylko ze ostatnio
              kolejne, ostatnie z tych, ktore deklarowaly przyjmowanie Polakow bez
              ograniczen, te ograniczenia wlasnie wprowadzaja. Do maja jeszcze chwile, wiec
              nie wiadomo, jak ostatecznie bedzie. A szkoda, bo obecni "unici" przemieszczaja
              sie jak chca i gdzie chca. Za lepsza praca, za lepszym klimatem - kazdy powod
              jest dobry.
              I gdybym ja wybierala sie gdzies z Polski, to wlasnie z tych dwoch powodow. A
              moze nawet przede wszystkim pojechalabym tam, gdzie klimat lepszy. Bo ta nasza
              zima dosc paskudna....
              Nie bede mowic, co mysle o gospodarczo - polityczno - spolecznych perspektywach
              Polski, bo... nie! Moja sprawa! Kazdy powinien takiej analizy dokonac na wlasny
              uzytek! I wyciagnac wnioski.
              Troche swiata widzialam i ... sama nie wiem.... Chociaz... Bylam w takim
              miejscu, gdzie i klimat mi odpowiadal, i ludzie. To fajnie wiedziec wokol
              siebie usmiechniete twarze, a nie szarych smutasow, nieprawdaz?
              Trzeba tez rozwazyc, czego sie oczekuje od nowego miejsca zycia. Czy ma to byc
              raj od pierwszego dnia, czy raczej ciezka praca przez kilka lat, aby dojsc do
              upragnionego celu. Chyba okreslenie tego celu, jednoznacznie, bez oszukiwania
              samego siebie, najbardziej by pomoglo w podjeciu decyzji.

              Poza tym...
              Asia, ty dbaj o fasolke! Ja ja lubie. No bo jak juz Mojito trafi w tego
              ichniego totolotka...;-)


              • mojito Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 10.02.04, 23:43

                Pysiek,
                :)))))).

                Tizedik,
                absolutnie nie ma sprawy. Siedzenie przy barze i picie co drugi
                cocktail za pomyslnosc spraw Twoich a w przedluzeniu "elementu"
                to nie poswiecenie - to przyjemnosc.
                Sobota jest dobrym dniem. Siedze wowczas, pije/sacze i czytam horoskop
                na nadchodzacy tydzien. Czasami ide na calosc i kupuje los totolotkowy.
                Wszystko mam zaplanowane i przepowiedziane. I tak wchodze w nowy tydzien...

                Asienko,
                tez lubie fasolke szparagowa. W buleczce tartej, prawda?

                Pozdrowionka,
                mojito.
                • Gość: Pysiek13 Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 10.02.04, 23:46
                  :))))))))))))))))
                  • mojito Wystawa psow w Nowym Jorku - Westminster. 11.02.04, 00:08

                    Boss/Pysiek,
                    w Nowym Jorku odbywa sie dwudniowy Westminster Dog Show. Miasto goes
                    to the dogs. Dwa i pol tysiaca pieskich modeli. Niektore maja na sobie
                    zlota lame a niektore studded black leather. Widzi sie tez skory z leoparda.
                    Pudle ostrzyzone sa zadziwiajaco. Tu i owdzie sznury perel.
                    W niedziele dla psow (i wlascicieli) wydano champagne brunch.
                    Najwytworniejsze party dla psow odbedzie w Tavern on the Green.
                    The Empire State Building jest oswietlony kolorami Westminster Kennel
                    Club Dog - purple and yellow. Nowy Jork ma mocne psie lobby.
                    Byc moze Boss wyrazi zainteresowanie, jezeli nie calym show to moze
                    kilkoma przystojnymi modelkami. Wowczas trzeba bedzie pomyslec o biletach
                    na przyszloroczne pieskie szalenstwo. Oh, te pieskie jedwabne zycie...
                    Daj znac Boss,
                    mojito.
                    • Gość: Pysiek13 Re: Wystawa psow w Nowym Jorku - Westminster. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 00:25
                      Yo, Mojito,

                      Boss radosnie merda resztkami ogona na wspomnienie o Tobie, powiedzial ze High
                      Life go specjalnie nie interesuje, miales okazje poznac go z tej strony ;)))
                      on to raczej Tramp, i na dodatek nie rasowy. no moze za wyjatkiem paru
                      modelek, chetnie by rzucil okiem, prosil o zdjecia :) jesli to mozliwe.
                      zniecheca go zmanierowanie takich psowych dam, coz z tego ze jest caly w
                      podskokach, serce na dloni/lapie a one patrza tylko za rasowymi :(((( i za
                      forsa. on jak wiesz, jest przecietny i nie rzucajacy sie w oczy pies, ale ma
                      wielkie serce :)))) milo jednak wspomina pieskie znajomosci z Rio, Ty wiesz
                      wiecej :))))
                      tyle od Boss i serdeczne woof, woof ;))))
                      ode mnie ... przerwa na wyjscie z szoku
                      pozdrawiam
                      • mojito Re: Wystawa psow w Nowym Jorku - Westminster. 11.02.04, 00:47

                        Yo, Pysiek,
                        nie moge tak oceny Bossa zostawic. U psa charakter i serce
                        najwazniejsze. Jestem pewien, ze nie jedna zmanierowana
                        lub nie psia modelka chetnie by elope z sympatycznym Aussie Trampem.
                        Pamietasz Krokodyla Dundee? Kobiety maja oko. I intuicje maja.
                        Jego (Bossa) cechy maja wartosc zlota w jego wadze.
                        Nie jest latwo o psa z charakterem i sercem w lapie/dloni.

                        O szoku termicznym piszesz?

                        Pozdrowionka dla Was obojga,
                        smarkaj mniej,
                        mojito.
                  • tak_o Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 11.02.04, 00:50
                    Hej Pysiek,
                    'clavo' to nie moj maz, wiem bo mam jednego i mimo mojego roztargnienia umiem
                    sie tych mezow doliczyc ;)) Moj to nie taki bardzo chetny do zwierzen, ale
                    moge powiedziec jak sie poznalismy.
                    Jak juz kiedys pisalam, mielismy w rodzinie (mama, tata, brat i ja) ostra
                    zapasc finansowa i trzeba bylo szybko zarobic duza kase. Rodzina ustalila, ze
                    ja lece na pierwszy ogien za granice, a potem reszta doszlusuje oprocz mego
                    brata, ktory mial male dzieci. Z bolem serca zostawilam ukochana prace,
                    przyjaciol i zespol ludowy, ktory byl moja prawdziwa namietnoscia i udalam sie
                    w nieznane do Londynu. To bylo prawdziwe nieznane, bo mialam sie zglosic do
                    znajomego znajomego znajomego i on by mi powiedzial co dalej. Zapakowalam
                    niewielka torbe, w ktorej najwiecej miejsca zajmowaly buty do tanca
                    oczywiscie, bo wiedzialam, ze na pewno w Londynie sa jakies polonijne zespoly.
                    Wysiadlam z samolotu, dowiedzialam sie jakim metrem mam jechac, kupilam plan
                    Londynu i z przesiadka sama dojechalam na miejsce. I z tego, ze sobie sama
                    poradzilam jestem bardzo dumna, nie kryje tego. Pod wskazanym adresem mieszkal
                    jakis chlopak w moim wieku, ktory na pytanie, gdzie mam spac wskazal na jedyne
                    w pokoju lozko, przykryte nie pierwszej czystosci posciela i powiedzial, ze tu
                    razem z nim. No to mi sie cieplutko zrobilo i sie pocieszylam, ze mam bilet
                    powrotny, tylko zal mi sie rodziny zrobilo, ze taka nadzieje we mnie poklada,
                    a tu ich zawiode. Na szczescie przyszedl ten znajomy znajomego i sie
                    dowcipnie zapytal czy jade z nim, czy zostaje. Wiedzialam, ze ma zone i
                    dzieci, wiec tylko sprytnie zapytalam czy sa w domu i po upewnieniu sie, ze
                    tak, pojechalam. Na drugi dzien pod 'sciana placzu' (wszyscy w Londynie
                    wiedza, gdzie to jest) znalazlam ogloszenie, ze starsze malzenstwo poszukuje
                    au pair i dostalam prace z mieszkaniem.

                    Z polonijnego informatora dowiedzialam sie, gdzie sie odbywaja proby zespolow
                    i polecialam jak w dym. Do pierwszego mnie nie chcieli przyjac, bo
                    podejrzewali, ze poluje na ich cenne brytyjskie paszporty, ale wskazali mi
                    taki zespol, gdzie srednia wieku wynosila jakies 45 lat, wszyscy
                    zamezni/zonaci, milo mnie przyjeli i mowili na mnie 'baby', bo bylam
                    najmlodsza. Ludziska byli super, ale juz Anglicy, wiec jak chcialam z nimi
                    pogadac, to sama pierwsza musialam podejsc, bo oni sie nie kwapili do
                    kontaktow. Po kilku miesiacach do zespolu przyjechala Australijka, z ktora sie
                    od razu zakumplowalam i potem jak juz do kraju wrocilam, to mnie odwiedzila i
                    zapytala, czy mozemy zaprosic jej kolege, ktory pracuje we Wroclawiu. I tak
                    poznalam meza.

                    Jak tak patrze z perspektywy na to szalenstwo wyjazdowe, to naprawde widze, ze
                    mialam wiecej szczescia niz rozumu, no ale wtedy to byl taki czas dla naszej
                    rodziny, ze nikt za bardzo logicznie nie myslal. A ja zawsze mowie, ze jak
                    rozum dawali, to stalam w kolejce po wzrost. Taka karma... musze sobie radzic
                    z tym co mam ;)))

                    serdeczne pozdrowienia dla wszystkich
                    tak_o
                    • Gość: Pysiek13 Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 02:54
                      Hi Tak_o,

                      nie wiem czemu wiec Clavo podpisal sie pod wpisem Gunther, ktory szukal
                      Twojego meza :) i jeszce jakby malo tego, teraz cicho siedzi i nie przyznaje.
                      Clavo, czyj maz jestes w koncu?
                      a historia Twoja bardzo sympatyczna :))))

                      Yo, Mojito, nie, nie termiczny ....
                      Cieszy mnie Twoja dobra opinia o Boss, to moze taka psia historia o Kopciuszku?


                      pozdrowionka dla wszystkich
                      • poetal_liryczny Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 11.02.04, 03:00
                        Witajcie wszyscy w magicznym nastroju,

                        ostatnio duzo piszecie o wrozeniu, o magii, tak nam tego brakuje na codzien
                        wiec lubimy sobie pomarzyc :-) sa takie ulotne chwile w zyciu, specjalne
                        momenty, ktore gdzies utkwia na zawsze i zawsze mile do nich wracamy.
                        byla taka ksiazka Maly Ksiaze, niby dla dzieci, ale jaka urocza. Maly Ksiaze
                        szukal podstawowych odpowiedzi na pytania zycia. moze my tez we wrozbach i
                        przepowiedniach szukamy naszych odpowiedzi?
                        • Gość: Pysiek13 Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:10
                          Hi Poeta L.

                          Maly Ksiaze pojawil sie przy rozbitym na pustyni lotniku, poprosil: narysuj mi
                          baranka. zaden rysunek mu nie podobal, dopiero nabazgrane krzywe pudelko
                          zadowolilo MK: 'twoj baranek jest w srodku' powiedzial lotnik.
                          ... bo najwazniejsze jest niewidoczne dla oczu :)))))
                          pozdrawiam
                          • poetal_liryczny Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 11.02.04, 03:13
                            Hi Pysiek

                            a mieszkal Maly Ksiaze na planecie pelnej wulkanow i zlowieszczych pedow
                            baobabow, ktore trzeba bylo pielic. pewnego dnia na wyspie wyrosla Roza,
                            naiwne stworzenie wierzace, ze cztery kolce sa wystraczajaca obrona przed
                            calym swiatem...
                            • Gość: Pysiek13 Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:17
                              ale Maly Ksiaze byl za mlody, nie umial Rozy pokochac :)))))
                              • poetal_liryczny Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 11.02.04, 03:20
                                Pysiek zmieniasz wersje oryginalna.
                                Maly Ksiaze kochal Roze, ale musial pojechac w daleka podroz poznawac swiat. i
                                tam zobaczyl tysiace roz, takich samych pieknych jak jego roza, wmawiajaca
                                sobie i jemu, ze jest zupelnie nadzwyczajna, jedyna na swiecie. poczul sie
                                oszukany...
                                • Gość: Pysiek13 Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:23
                                  bzdura, nie byl oszukany tylko niedojrzaly do milosci :)))))
                                  a Roza byla wlasnie nadzwyczajna. byla jedyna na swiecie, ale zeby to
                                  zrozumiec trzeba przezyc jeszcze jedna milosc :))))
                                  • poetal_liryczny Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 11.02.04, 03:26
                                    zmieniasz wersje Pysiek, ale dobrze. co powiesz w takim razie jak pojawil sie
                                    lis?
                                    Lis pojawil sie w ich zyciu i poprosil Malego Ksiecia, zeby go oswoil...a
                                    potem jak Maly Ksiaze go zostwil, to plakal. czy to byla inna kobieta?
                                    • Gość: Pysiek13 Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:33
                                      no dobrze, kto powiedzial ze mamy trzymac oryginalu?
                                      Maly Ksiaze oswoil Lisa, a potem jak on go zostawil to plakal. bezsensowne.
                                      przeciez Lis sam tego chcial! chcial zostac oswojony! co na tym zyskal? well,
                                      cos jednak zyskal: wspomnienia....:))))
                                      a Maly Ksiaze: nauczyl sie odpowiedzialnosci.

                                      starczy moze na dzis :)
                                      ta bajeczka to typowy trojkat niekoniecznie malzenski. moja opinia jest, ze do
                                      zakochanych niewolno sie wtracac ....
                                      pozdrawiam
                                      • mojito Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 11.02.04, 03:41

                                        Witajcie,
                                        lis zupelnie zatarl sie w mojej bajeczkowej pamieci.
                                        I jeszcze plakal, powiadacie? To dopiero lis.
                                        Przy okazji sprobuje odswiezyc sobie bajeczke o MK ze szczegolami.
                                        Pozdrowionka.
                                        • Gość: Pysiek13 Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:45
                                          Yo, Mojito,

                                          dobrze ze zatarl, moze nie powinno go tam byc?
                                          czy naprawde moj komentarz feministyczny? nie rozumiem

                                          pozdrawiam
                                          • mojito Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 11.02.04, 03:50

                                            Yo, Pysiek,
                                            dokladnie bajki nie pamietam (vide fox). Ktos pojechal i ktos plakal.
                                            Tyle pamietam.
                                            Do czasu przestudiowania bajki ponownie zgodze sie, ze Twoj komentarz
                                            jest kobiecy :)))).
                                            Pozdrowionka.
                                          • poetal_liryczny Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 11.02.04, 03:54
                                            zupelnie po damsku trzymasz strone rozy, chociaz lis to tez wedlug twojej
                                            wersji druga kobieta. umiesz spojrzec obiektywnie?
                                      • poetal_liryczny Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 11.02.04, 03:43
                                        jak widze tu zakonczylas bardzo feministycznie, a juz myslalem, ze moze moze
                                        zrozumialas Malego Ksiecia...
                                        • Gość: Pysiek13 Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:59
                                          OK, dwoch na jednego....
                                          przeciez wydawalo mi ze pisze obiektywnie :(
                                          nie krytykuje MK, a Roza jak to Roza ez swoje racje miala....
                                          pozdrawiam
                                          • mojito Fox = vixen? 11.02.04, 04:11

                                            Yo, Pysiek,
                                            ja nie na Ciebie. Czytam, ze bajeczka sie plciowo skomplikowala.
                                            A komentarz Twoj jest kobiecy i bardzo dobrze bo jaki ma byc :))).
                                            A na marginesie co robia feministki? Naprawde, prawie nie wiem.
                                            • Gość: Pysiek13 Re: Fox = vixen? IP: *.c.002.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 08:09
                                              Yo, Mojito, Poeta L.

                                              dzieki :))))
                                              przerwa przepraszam, musialam popracowac ;))))
                                              nie wiem co dokladnie jest feminism, nie zaprzatam sobie za duzo tym uwagi.
                                              mysle, ze nie powinnismy skupiac za bardzo na roznicach plci, tylko je
                                              akceptowac.

                                              a bajeczka? mozna ja tez odwrocic. nawet gdyby Roza byla Tulip na przyklad i
                                              MK, Ksiezniczka, dalej bede obstawala za Tulip :))))i mysle ze moja opinia
                                              jest obiektywna :))))

                                              pozdrawiam

                                              PS
                                              Poeta L. jesli poezja cie naprawde interesuje, zajrzyj na zakonczenie
                                              poprzedniego watku. mysle ze macie duzo wspolnego z Numbat ;))))
                                              • mojito Re: Fox = vixen? 11.02.04, 08:26

                                                Yo, Pysiek,
                                                odetchnalem z ulga czytajac, ze nie wiesz dokladnie co to feminizm.
                                                Ja tez dokladnie nie wiem. Dobrze, ze o to wlasnie nie bedziemy kruszyc
                                                kopi. Uspokojony tym bede teraz zasypial.
                                                Milego wieczoru,
                                                mojito.
                      • clavo Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 11.02.04, 14:44
                        Witam
                        Zgadza się.
                        Z histori Tak_o wynika że nie jastem Jej mężem.
                        • tak_o Re: Horoskopy, poswiecanie sie i fasolka. 11.02.04, 23:07
                          Uff, a juz przemknela mi przez glowe mysl, ze moze przeoczylam jakiegos meza w
                          moim zyciorysie ;))

                          serdecznie pozdrawiam Clavo
                          tak_o
              • annbu Motywy i oczekiwania. 11.02.04, 00:18
                Hej tizedik,
                No, wzięłam sobie do serca to, co napisałaś, a także to, co trochę wcześniej
                Poeta L. Nie chciałam, żeby moje rozterki i zastanawiania się były odebrane
                jako marudzenie frustrata- źle mi tu, praca mi nie odpowiada, więc wyjeżdżam i
                basta.
                Oczywiście, że można próbować zmienić pracę, można przeprowadzić się do innego
                miasta w Polsce, można nawet wrócić do Mamy, no i zawsze można się pocieszać,
                że inni mają gorzej i najważniejsze, żebyśmy zdrowi byli.
                Mam 30 parę lat, praca, którą mam nie jest moją pierwszą, pewnie i nie
                ostatnią, miałam do czynienia z własną działalnością i z pracą na etacie, na
                umowach prawdziwych i fikcyjnych itp. Nie boję się ciężkiej pracy - od 4 lat
                zwłaszcza oddaję się głównie jej, zaniedbując życie rodzinne i kontakty z
                najbliższymi. Bo przecież najważniejsze to pracy nie stracić. I wszystko byłoby
                fajnie, gdyby nie to, że od 7 lat nie byłam na wakacjach, bo mnie na nie nie
                stać, wydaję fortunę na wynajem mieszkania, bo na fikcyjne zarobki z umowy nie
                dostanę kredytu. Klasyka, wiem, że to banalne - jest nas takich tysiące z
                podobnym życiorysem, więc nie będę tu uskuteczniać martyrologii.
                Klimat pogodowy jestem w stanie zaakceptować, ale nie chcę żyć w miejscu, gdzie
                układy "kolesi" dyktują warunki, a jedyne, czego dorabiam się skutecznie to
                poczucie, że coś musi być ze mną nie tak, skoro ciągle mi pod górkę. Resztkami
                sił pozytywnego myślenia staram się wierzyć, że każdy może znaleźć takie
                miejsce w życiu, gdzie będzie mógł robić to co lubi i w czym jest dobry, a z
                życia czerpać coś więcej niż strach o pracę - przykładów na to na szczęście
                mozna znależć wiele choćby na tym i pokrewnych wątkach.
                Moje myślenie o emigracji nie jest więc spowodowane niezadowoleniem z pracy, a
                moje oczekiwania co do tego, co TAM - dalekie są od wiary w cuda. Jak to kiedyś
                Asia chyba napisała - trzeba być świadomym, że nikt tam na nas z otwartymi
                ramionami nie czeka. Myśl o emigracji traktuję raczej jako własnie radykalną
                zmianę, szansę na wyjście poza to, w czym miotam się kilkanaście lat, odkąd
                skończyłam studia i zaczęłam pracę. Jako szanse na odkrycie w sobie nowych sił
                i wyzbycia się poczucia, że mojego życia już się nie mogę zmienić. Być może
                emigracja wcale nie jest rozwiązaniem - dlatego pytałam też Was o opinie, czy
                to aby nie myslenie magiczne, że zmiana miejsca i ludzi wokół mogą
                pomóc "odrodzić się" wewnętrznie. Poczucie dreptania w miejscu i utraty własnej
                wartości są zabójcze.
                Czy ryzykowny skok do basenu jest bardziej niebezpieczny niż stopniowe
                załamywanie się i poddawanie się? Nie wiem.
                Daleka jestem od pochopnych decyzji, ale wiem, że jeśli nic nie zmienię w
                życiu - i nie chodzi o pracę - to za parę lat popadnę w marazm i będę starą
                (mentalnie) kobietą, zastanawiającą, gdzie jej przeciekło życie.

                Sorry wielkie za te wynurzenia, ale nie chcę tu obecnym sympatycznym rozmówcom
                kojarzyć się z kolejnym frustratem z Polski, co to zawsze będzie narzekał i
                czekał aż mu się wszystko poda na tacy.
                Tizedik - to nie był atak, po prostu chciałam naświetlić swoje motywy i tak
                jakoś poszło.
                • tizedik Re: Motywy i oczekiwania. 11.02.04, 10:49
                  Zalaczam material porownawczy, czyli artykul o emigracji do Polski.

                  serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,1902148.html
                  • yvona73pol juz 90 postow!! :) 11.02.04, 14:04
                    hej,
                    ladnie sie rozwija temacik,
                    a ja przeczytalam te nowe wpisy, strasznie duzo ich jest; no i teraz nie wiem
                    o czym i do kogo pisac;
                    Pysiek, wnioskuje, ze katarek przeszedl? ja z kolei wole lisa, roza jakos mnie
                    nie porywa, jest zapatrzona w siebie.... a lis odwazny, bio sie oswojenia, a
                    jednak zgadza sie na to, przeczuwajac, ze zyska wiecej niz straci... (a tego
                    liska narysowal Moby w swoim teledysku "Why does my heart feel so bad", znasz?)
                    Mojito, witam w strzeleckim kregu, jak milo, moze ktos jeszcze??
                    Annbu, bardzo rozumiem o czym piszesz, az za bardzo, masz racje, trzeba sie
                    ruszyc, jak nie emogracja, to jakis pomysl na zycie, ale moze taki wyjazd
                    rozjasni glowe i skieruje na wlasciwa sciezke?.... hu nous?
                    wracajac do Kanady, sprawa godna polecenia, to kraj z najwieksza iloscia
                    slonecznych dni w roku, no i piekny.... aczkolwiek baaardzo rozny od Polski;
                    wszyscy - trzymajcie za mnie kciuki na jutrzejszym egzaminie, bom zielona jak
                    ta emigracyjna trawka...
                    Numbat, widzialam dzis w kalendarzu numbata, baardzo zabawne stworzonko, czym
                    sie kierowales w wyborze pseudo? prazkami czy bystrym spojrzeniem? a moze
                    zadziornym ogonkiem?
                    pozdrawiam absolutnie wszystkich i ide walczyc z problemem internetowych
                    polaczen GaduGadu - moze wiecie co trzeba zrobic, jesli nie moge
                    sie "uaktywnic"? bo w ten sposob jestem zablokowana do upadlego, probuje juz
                    caly dzien i nic; a tam czekaja....
                    caluski,
                    Iwona
                    • annbu Re: juz 90 postow!! :) 11.02.04, 22:03
                      Hej wszystkim!
                      Yvona, mam nadzieję, że na egzaminie poszło super, chociaż trochę nie nadążam i
                      nie wiem, co to za egzamin, ale to się pewnie wyjaśni.
                      Kanadę poruszyłam niekoniecznie pod kątem emigracji, ale z ciekawości świata.
                      Niedawno czytałam książkę, której akcja toczy się w Nowej Funlandii, potem
                      oglądałam film na motywach i zafascynowały mnie dzikie i surowe skalisto-zimowe
                      (brr..!) krajobrazy, w których jest coś naprawdę niebezpiecznie pociągającego.
                      Z ksiązki wnioskuję, że muszą tam żyć ludzie o baaardzo ciekawej przeszłości i
                      mocnych charakterach, w większości z dziada pradziada rodziny rybackie, których
                      losy blisko związane były z bezlitosną naturą. Oglądałam w internecie zdjęcia
                      różnych miejsc stamtąd - pięknie bardzo. Ciekawa byłam, czy i tam zawędrowali
                      nasi rodacy - chętnie bym posłuchała jak im tam się żyje. Ale może jeszcze nie
                      trafili na ten wątek i dlatego się nie odzywają:).

                      Tizedik, artykuł bardzo ciekawy, wniosek mi się nasunął taki - trzeba szukać,
                      szukać, szukać - swojego miejsca na ziemi, swojego "świętego spokoju"
                      i "miejsca pod gruszą", trzeba zmieniać swoje życie i ciągle chcieć więcej.
                      Opisane tam postacie mają poczucie, że osiągnęli sukces - i dobrze, nieważne,
                      czy grając, malując czy sprzątając - ważne, że mają poczucie własnej wartości,
                      bo nie bali się zawalczyć o to, żeby być bliżej swoich marzeń.

                      Pozdrowienia ciepłe dla wszystkich z mroźnej PL.



      • numbat Re: Tak daleko i tak blisko :) male podsumowanie:) 11.02.04, 05:12
        Gość portalu: Asia napisał(a):

        > Witam serdecznie Wszystkich ktorzy trafia na ten watek. Jest to przedluzenie
        > watku Wyjazd z kraju. Zebrala sie tam grupa przeuroczych ludzi, Polakow
        > rozrzuconych po calym swiecie.
        >
        > Mam nadzieje ze dolaczy do nas sporo nowych osob i ze bedziemy sobie
        > dyskutowac na tematy rozne.
        >
        > Pozdrawiam cieplutko
        > Asia

        Wiatm Asia i oczywuisciue pozdrawiam wszystkich serdecznie
        z poprzedniego watku "Wyjazd z kraju"
        Asia (poniewaz kontrakty ktore mialem nie- pozwala mi na sleczenie
        przy komputerze-ostanio:))) czasmi tak- czasmi nie.
        Ale poniewa mam chwile wolnego czasu- wiec "wpadlem" sobie na komputer
        i wyobraz sobie chyba podswiadomie albo..."duch opatrznosci", podrapal mnie
        w glowe....pierwsze co zobaczylem to temat "Tak daleko i tak blisko"
        Pomyslem sobie- ciekawy temat ...otworzylem ten temat i zobaczylem ze,
        wymyslilas nowy watek. Brdzo dobrze Asiu- poniewaz wszyscy jestemy "tak daleko
        i tak blisko". Ale "troche" skomentuje poprzedni temat "Wyjazd z kraju"-
        to wlasciwie z "malego tematu"- rozwinela sie "ksiega zycia- ludzkiego"-
        emigracji- wymiany pogladow- mysli...wymiany spostrzezn z ronych kontynentow
        i krajow. Ogromna saga. Dla jednych osob ( szczegolnie tych mieszkajacych w
        Rzeczposoplitej to kapitane zrodlo informacji np. jak emigrowac i inne sprawy,
        kwestia wczytania sie w sprawy)....dla innych osob to fenomenalne wczytanie sie
        w socjologiczno- (czasmi barwne opowiadania i myslenia).
        Mysle ze moze kieds? pomyslimy powaznie- nad jakis sensownym - rozwiaznie
        jezeli chodzi o poprzedni watek. Mam nadzieje Asiu ze- jezli juz tak naprawde
        przylece na New Zeland- to sie spotkamy ...wypijemy trunek "przodkow":)))
        i tak..dalej..i tak podobnie:)))( oczywiscie wczesniej dam znac).
        Jeszcze raz serdeczne pozdrawiam
        i oczywiscie mysle ze ten nowy temat- bedzie ...
        tak samo rewelacyjny jak poprzedni.
        ps.wkrotce postaram sie zadzwonic.

        oczywiscie wkrotce jakies nowe myslenia.
        trzymajcie sie "dobrze"-" stare ale tez
        i nowe dusze wkraczajace w dyskusje-tego teamtu
        " Tak daleko i tak blisko"

        ps. Asiu mam zaproszenie od Petera ( na spotkanie jak przylece juz na New
        Zeland.)
        Do nastepnego klikniecia.


      • Gość: kamila Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 11.02.04, 16:20
        Jejku, czytalam Was troche w poprzednim watku WYJAZD Z KRAJU...
        Ja tez marze o wyjezdzie do NZ, razem z moim ukochanym mezem. Jestescie
        fantastyczni, prawie jak rodzina:) czuc cieplo bijace od Was, szczerosc,
        otwartosc... Chce do Was dolączyć i czytac i czytac i czytac, i moze czasem
        cos napisac...
        Jeszcze okolo 2lata zanim sie wybieram do NZ, ale chce juz wiedziec jak
        najwiecej o tym wspanialym kraju...
        Marzy mi sie domek z ogrodkiem, niedaleko morze, plaza, sympatyczni sasiedzi,
        w ogole wszyscy chyba sa tam sympatyczni? Trudno sie dziwic. Jak prawie nie
        wystepuje przstepczosc, klimat jest lagodny, ludzie maja domy, prace, to chyba
        jest raj na ziemi. Marze o spokojnym zyciu, o czytaniu ksiazek na trawie w
        ogrodzie, o spacerach, rozmowach z milymi ludzmi... Mozna by tak pisac i
        pisac...aaach, rozmarzylam sie.
        Wchodze na wszystkie mozliwe strony ktore podawaliscie na poprzednim watku,
        szukam o regionach, miastach... Co polecacie i dlaczego? Mąż jest
        informatykiem z zawodu, ja studiuje pedagogike, opiekuje sie dziecmi, czy
        myslicie ze znajdziemy prace? Podobno informatykow jest tam tak duzo...
        Zartuje sobie z mezem, ze tak jak w Polsce to on nas utrzymuje (bo moja
        pensja slabiutka), tak w NZ ja bede nas utrzymywac jako nauczyciel :) chyba ze
        on sie przekwalifikuje. Czy moglibyscie zareklamowac krociutko swoj region i
        miasto, w ktorym mieszkacie? Ciesze sie, ze tu trafilam, dziekuje Ci Asiu, bo
        to glownie dzieki Tobie! Nie wpadlabym na pomysl, aby szukac watku o NZ na
        forum praca :)
        Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie! Papa!
        • Gość: JR Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 5.3.1R* / *.cogeco.net 11.02.04, 17:26
          Witajcie !
          Numbat napisales piekny wiersz na zakonczenie WYJAZDU ..., przypuszczam , ze
          to Twoj - masz talent .
          Asia gdzie Ty sie podziewasz - latasz po obcych landach , a na ten juz nie
          zagladasz ???
          Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
          • Gość: JR Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 5.3.1R* / *.cogeco.net 11.02.04, 19:15
            Iwona cos dla Ciebie www.cic.gc.ca/english/skilled/quebec/index.html
          • Gość: Numbat Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.goldcoast.qld.gov.au 19.02.04, 03:40
            JR:- dziekuje i pozdrawiam wszystkich.
            Tak to moj wiersz- takie "male" podsumowanie.
            czasmi- jak mam chwile "wolnego czasu" spaceruje-sobie po tutejszych plazach-
            wpadam do klubu ratownikow oceanicznych- ( wspanialy widok bo...z tarasu
            widac ogromna przestrzen oceanu...i czasmi powstaja rozne myslenia i...
            wiersze.....a kiedy wieczorem siadam nad szklaneczka wina jest wiatr...czasmi
            widac w oddali migatajace swiatal przeplywajacych statkow , jachtow..
            powiew wiatru lagodzi stany podraznienia, i wtenczas czlowiek jest
            zlaczony z natura...relaks kompletny (polecam)....

            Cieplo pozdarwiam do nastepnego klikniecia.
      • Gość: Saba Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.02.04, 19:56
        O kurcze, ale sie porobilo, zaczynam sie gubic w tym gaszczu postow.. no ale
        sprobuje chociaz..

        Kazik, w takim razie uznajmy, ze nie bylo sprawy, pewnie cos tam gdzies tam
        przeoczyles i wcale ci sie nie dziwie, fajnie ze sie nie obraziles, wiec bede
        cie nadal zaczepiac :-)

        Pysiek, znowu chora, przeciez niedawno ci zyczylam wyzdrowienia i to z bykami
        (owcami?) :-) pamietasz? Widze, ze wszyscy niemal zgodnie twierdza, ze we
        wrozby nie wierza. Ja tam nie wiem, oficjalnie tez nie wierze, ale raz mi sie
        sprawdzilo i jak widze nie tylko mnie.. moze jednak cos w tym jest? Co wcale
        nie oznacza, ze sie wybiore do wrozki, nigdy nie mialam odwagi i dopoki
        wszystko gra nie widze potrzeby. Ale tej mojej kolezance tak jakby sie tez
        zaczynalo sprawdzac, bo na horyzoncie po baaardzo dlugiej przerwie pojawil sie
        kandydat na cos wiecej niz romansik, wiec poczekamy zobaczymy :-))) Ja nadal
        twierdze, ze to samospelniajace sie zyczenie, ale ona swiecie wierzy w
        przeznaczenie, a skoro to pomaga w otwarciu sie na pewne sprawy to dlaczego nie?

        Gunter, popitolilo ci sie z tym filmem, ale przeciez nic nie szkodzi, na pewno
        bedzie u was w kinach wiec ci polecam, o ile lubisz tego typu filmy, mnie
        troche zalatuje Alternetywy 4, pamietasz ten serial? Dla mnie bomba, chce
        pokazac mezowi, ale nie moge zdobyc wersji z tlumaczeniem.

        O emigracji juz chyba nie bede pisac, bo wszyscy chca tu jechac do NZ,
        ewentualnie do Australii, wiec niespecjalnie mam cos do dodania, a moja
        emigracja konczy sie na Europie, ale nadal uwazam ze nie chodzi tu o dystans
        fizyczny, ale o odmiennosc kulturowa, jezykowa, psychologiczna, mentalna,
        charakterologiczna, historyczna itd.. Np Polakom podobno aktualnie blizej
        mentalnie do Amerykanow niz do np Francuzow czy Holendrow. Kiwisi chyba tez
        zorientowani sa na Stany, wiec moze latwiej Polakowi przystosowac sie do
        warunkow na antypodach niz np u sasiadow za Odra? Pomijajac oczywiscie warunki
        klimatyczne.. :-)

        Asia gdzies sie zgubila po drodze, mam nadzieje, ze szybko wroci, bo jak tak
        dalej pojdzie to nie nadazy za wlasnym watkiem..

        Kamila, witaj, powodzenia w realizowaniu planow.

        Pozdrawiam
        Saba





        • gunther_0 Re: Tak daleko i tak blisko :) 12.02.04, 05:17
          Witajcie upalnie znowu,

          i osmego dnia God invented BEER !!! zyc nie umierac na taki upal, najlepsze :)))

          rozpisaliscie sie i rzeczywiscie Saba ma racje nie mozna nadazyc zeby
          przeczytac to wszystko w lunch. moj starenki komputer niestey w domu sie
          ostatnio zawiesza i nie mam z niego za wiele pozytku. mialem kupic air-
          condition do mieszkania, a w koncu wyjdzie na to ze komputer. ach te wybory.
          dziekuje Saba za wyjasnienie ;))) nie bardzo sobie z kolei przypominam
          Alternatywy, wyjechalem z Polski nascie lat temu.
          no i co tu sie dowiaduje, Pysiek ty wrozysz z reki? chyba pekne ze smiechu, to
          chyba dla wyglupu?
          Iwonka pisanie Ci ostatnio bardzo ladnie wychodzi, naprawde az milo poczytac,
          same madrosci :)))no nie powiem inne dziewczyny tez, widze ze podnosimy tu
          znacznie poprzeczke :)))
          no i akcent literacko/poetycki sie pokazal, no no, Numbat takie wiersze, moze
          trzeba dla Ciebie wydawcy poszukac. i Poeta Liryczny tez nam ladnie pisze.
          szkoda tylko ze wpadasz jak meteor.ladnie z Pyskiem nam zrobiliscie analize
          ksiazki, dzieci w szkole moga sciagac do wypracowania domowego :)))
          Amigo Mojito,
          co wieczorkiem pijemy cuba libre? tutaj nie znaja, trzeba pojsc do dobrego
          pubu, glownie pija piwsko i whisky.
          pytales kiedys o moje rybne polowy. tu jest kilka mozliwosci, mozna lowic z
          brzegu, wtedy potrzebna jest licence. brzeg moze byc oceanu, rzeki, jeziora i
          rozne mniejsze bajorka. ciekawsze jest i bardziej meskie, hm ;) lowienie z
          jachtu albo kutra jak kto woli. tam rzeczywiscie masz racje jestes solidnie
          przymocowany do pokladu i wedki rowniez. zdarzylo sie ze mlody chlopak
          wyciagnal rekina kilkunasto kilowego przy mnie i tomu nie poszlo latwo, ale byl
          przypiety do siodelka. oni tu nawet rekiny jedza, na zasadzie kto kogo. ja nie
          probowalem :))) ale pescados sa moja ulubiona potrwa, szczegolnie zrobiona i
          podana pod nos ;)))
          pozdrawim wszystkich absolutnie, tyle nas sie narobilo ze juz nie wymieniam po
          nicku
          • mojito Pescado y pescador. 12.02.04, 06:09
            Witajcie Wszyscy,

            Hola Gunther-Amigo,
            zaniepokoiles mnie ta cuba libre. Przez moment odnioslem wrazenie,
            ze jestem sledzony. Rzeczywiscie zajrzalem do Alma de Cuba wlasnie
            aby sprawdzic czy smak rumu moje kubeczki smakowe wyczuwaja bez trudu.
            Wyczuwaja. Musialem wypic dwie poniewaz mam umowe z tizedik.
            Liryka Numbata tylko potwierdza, ze w Kiwilandzie i obok jest wyjatkowo
            poetycki klimat. A Ty,Poeto_L, skad stukasz?

            Dzieki Amigo za przyblizenie mi jak lowisz pescados. Taniej byloby kupic jacht
            aby nie lowic z brzegu i uniknac oplaty za licencje. Tak mi sie wydaje.

            Dzisiaj przy goleniu zauwazylem, ze mam muche w nosie. Upewnilem sie.
            Rzeczywiscie, mucha o sile dwoch. Zwolnilem golenie sie i zastanawialem
            sie nad strategia wejscia w dzien. Wiedzialem juz, ze wejde niezadowolony.
            Chcialem tylko oslabic stopien niezadowolenia. Nie udalo mi sie ustalic
            przyczyny pobytu muchy/much w nozdrzach. Skoro byly, to przyczyna byla
            juz drugorzedna. Wola boska i skrzypce. Niezadowolony skonczylem golenie.
            Podejrzewalem, ze to moze byc utrzymujacy sie kryzys/blues po-brazylijski.
            Sprobowalem sie do siebie w lustrze usmiechnac ale z niezadowoleniem
            zauwazylem, ze ciezko mi to idzie.
            W dzien wszedlem niezadowolony...

            W ciagu dnia zawarlem z mucha/ami pakt o nieagresji. Tzn. one sobie byly
            ale sie nie rozmnazaly i nie uaktywnialy. Moje niezadowolenie utrzymywalo
            sie na tym samym - constans- poziomie.
            Bylo widoczne ale nie agresywne. Oslablo troche gdy usiadlem na stolku
            w Alma de Cuba. Ale widoczne bylo poniewaz barman zapytal co, postawil
            i nie zagadywal. Na migi postawil druga cube libre i widocznie odetchnal
            gdy sie pozegnalem ciagle niezadowolony.

            Mam strategie. Ide zaraz spac. Wspomnialbym Morfeusza ale ostatnio
            Iwona sie nim zajmuje. Wiadomo, nie wytrzymam konkurencji.
            Lekko uchyle okno mimo minus dwoch. Wierze, ze do rana muchy sie wyniosa...

            Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam, ciagle lekko niezadowolony,
            mojito.
            • yvona73pol wiele watkow.... 12.02.04, 08:27
              Witajcie, Welcome, Bienvenue, Bienvenidos, Wilkommen i w ten desen...
              zaskoczona nie jestem iloscia postow, ale wynikl z tego fakt nieco zabawny -
              otoz zanim przystapilam do odpisu, zasiadlam z karteczka i olowkiem i skrzetnie
              wynotowalam co, kto, i gdzie, coby o niczym nie zapomniec...
              zabawne...
              no to jedziemy z koksem:
              Egzamin zdany z wybitna pomoca tzw. pomocy naukowych czyli notatek, o kurcze,
              ja tu juz antycypuje, a przeciez powinnam zamienic na "napisany", no, ale stalo
              sie, niech bedzie zdany; dodaje, ze korzystanie z notatek pelnoprawne :)
              JR - dzieki za link, dobrze mi znany zreszta, z bolem serca przyznaje sie, ze
              nie kwalifikuje sie na skilled, choc regularnie sprawdzam, to pewnie dlatego,
              zebym byla przyjechala do Australii, bo innaczej juz bym siedziala po szyje w
              zaspach i objadala sie klonowym syropem na pancake'ach w "cukrowych chatkach",
              no i smigala skuterem snieznym coby zachowac jako taka forme...
              bede meldowac o postepach kanadowyjazdowych na biezaco; a teraz macie tam
              wielki karnawal, w Quebecu, najwiekszy zimowy na swiecie i trzeci pod wzgledem
              wielkosci w ogole (po Rio i Nowym Orleanie, o ile sie nie myle?);
              (jest jeden sposob na wyjazd, ale nie jestem do konca pewna czy akurat tak chce
              sie tam znalezc)
              Kamila: New Zealand moze i jest rajem na ziemi (nie bez kozery tam
              powstal "Wladca Pierscieni" popularnie zwany Lotrem), choc nie bardzo mi sie
              chce w to uwierzyc; nie ma takiego miejsca; co do Aussie, to raju tu sporo,
              choc, gdy wczytasz sie bardziej zobaczysz rozne rzeczy, problem aborygenski,
              tysiace ludzi zyjacych z opieki spolecznej (bo tak wygodniej, a pieniadze
              prawie takie same, jakby pracowali), tysiace innych pracujacych na tych
              wspomnianych poprzednio, teraz wlasnie zredukowali personel w komunikacji
              miejskiej wskutek czego panuje lekki chaos, pociagow mniej, jezdza z
              opoznieniem, na ulicach zaczynaja sie jakies niesmiale agitacje... naplyw
              azjatow powoduje lekko ksenofobiczne odruchy tzw. "rdzennych Aussie" - to wiem,
              bo obserwuje w pracy, ludzie wola czekac do mnie, niz byc obsluzonym
              przez "kolorowego", a jedna pani to mi to nawet otwarcie powiedziala, z
              porozumiewawczym usmiechem - biedna nie miala pojecia ze trafila na nie-
              australijke, troche sie zdziwila, jak jej to powiedzialam, ale nie stracila
              rezonu, tylko "usprawiedliwila" mnie mowiac, ze ona pochodzi, od babki, z
              Irlandii;
              tak, ze kochana Kamilo, wszedzie sprawdza sie staropolskie przyslowie, ze jak
              sobie poscielesz, czy tak jakos.... sadze, ze wiesz, co chcialam napisac....
              a i w Polsce znam ludzi zyjacych w raju, choc fakt faktem, ze nasi pajace,
              zwani politykami skutecznie ten raj "ulepszaja" na swoja modle; rezultaty -
              wszyscy znamy...
              info praktyczne:
              co do informatyki, to zdaje sie, ze juz troche przesyt, a moze on, tzn. ten
              twoj maz, ma jakas rzadka specjalizacje?, pedagogika blisko pielegniarstwa, a
              tutaj potrzebuja, oj, potrzebuja, moze jakis kursik?
              Saba - jakos nie bardzo sie zgodze, ze bardziej nas do Hameryki mentalnie
              ciagnie iz do Europy; moze jestem mniejszoscia myslaca inaczej? w kazdym razie
              ja widze wiele wspolnego z Francuzami, swietnie sie z nimi dogaduje, jak juz
              przelamie sie pierwsze lody tzw. kontaktow bla, bla, ca va, czyli powierzchowno-
              faux-cul, w czym ow narod wiedzie prym i dzierzy puchar Europy; co ma swoje
              dobre i zle strony (dobre - prawie zawsze jestes traktowana w sklepie po
              krolewsku, niewazne jak wygladasz; prawie, pisze, bo wiadomo, zdarzaja sie
              wyjatki od reguly; zle - niech kazdy sie domysli);
              nie wiem czy Kiwisi zorientowani sa na Stany, ale Kangury, i owszem, co uwazam
              akurat za niezbyt fortunne, bo traca troche swojego kolorytu australijskiego w
              pogoni za idolem;
              Gunther ;))))
              Mojito, sa swietne preparaty antymusze, najlepsze alkoholowe, ale trzeba miec
              doborowe towarzystwo, moze byc wirtualne, choc nie ma to jak real ;)
              co do Morfeusza, to nie odstepuje mnie ostatnio na krok, co czasami bywa
              meczace; ale przyznal mi, ze ma brata, i w dodatku maja tak samo na imie, wiec
              mozesz korzystac, ale uwazaj, bo ten brat to wlasnie z muchami za pan brat -
              jak to na brata przystalo ;) ale sadze, ze ta drobna przeszkoda cie nie zrazi;
              a Asia gdzies buja sie po nowozelandzkim paradizie i ani mysli zie odezwac, jak
              tu zajrzy to sie za glowe zlapie i bedzie godzine czytala; milej lektury!
              pozdrowionka,
              Iwona
              • yvona73pol Re: wiele watkow.... 12.02.04, 08:30
                i tym sposobem zainaugurowalam druga strone watku;
                jak mawia Mojito : "wola boska..."
                do nastepnego,
                kilkniecia of kors
                Y.
                • Gość: Pysiek13 i skrzypce IP: *.c.007.syd.iprimus.net.au 12.02.04, 10:23
                  Yvona, co Ty pijesz?
                  powtorze za Sally z filmu 'When Harry met Sally...'

                  poprosze to samo ... ;))))
                  pozdrawiam
                  • tizedik Re: i skrzypce 12.02.04, 11:16
                    Czy moge sie dolaczyc?
                    Zrobimy sobie mala babska sesje..;-)
                    Tylko troche trudno zgrac w czasie, ech..:-(
                    • poetal_liryczny Re: i skrzypce 12.02.04, 21:04
                      Chyba cos umknelo mojej uwadze.Pysiek tak piszesz, ze nie zawsze cie
                      rozumiem.No i co do bajki, jak odkrecilas kota ogonem, to rzezcywiscie przyznam
                      ci racje ;-)
                      Tizedik chetnie poslucham waszej babskiej sesji ;-) a o czym bedzie? nie martw
                      sie ja wiecej czytam niz pisze.

                      Pisze obecnie z Niemiec,ale mieszkam w Polsce Wwa.
                      W tym dazeniu do polepszenia sobie sytuacji chyba jestesmy wszyscy jednakowi:
                      kazdy w jakis sposob chce zaistniec, niekoniecznie chodzi o materialna
                      sprawe.Raczej o to zeby byc KIMS nawet nie dla otoczenia ale dla siebie samego.
                      Tyle ode mnie
                      • annbu Re: i skrzypce 12.02.04, 21:08
                        Pięknie to ująłeś!
                        Pozdrowienia!
                      • pysiek13 Re: i skrzypce 12.02.04, 23:00
                        Hi Poeta L.

                        when every one is somebodee
                        then no one's anybodee

                        :)))))))
                      • tizedik Re: i skrzypce 12.02.04, 23:13
                        poetal_liryczny napisał:
                        > Tizedik chetnie poslucham waszej babskiej sesji ;-) a o czym bedzie? nie
                        martw
                        > sie ja wiecej czytam niz pisze.

                        Wcale sie nie dziwie, ze chcialbys wiedziec...;-)
                        Ale nic z tego!
                        Bo jesli babska, to babska!
                        A jesli przy drinkach, to na pewno nie politykierska, ale o czyms innym... Na
                        przyklad o... Na przyklad o meskiej czesci watku, o!
                        • pysiek13 Re: i skrzypce 12.02.04, 23:40
                          :)))))))))))
                          • gunther_0 Re: i skrzypce 13.02.04, 00:30
                            Witajcie wszyscy,

                            no dziewczyny wytezam oko o czym tu bedzie pisane? Tizedik bardzo chetnie
                            poczytam :)))
                            dzis mamy Black Friday, TRZYNASTY i PIONTEK, no tego, to nie jestem przesadny
                            ale moze tak ogolnie ostroznie prosze. Poeta, gdzie jestes w Niemczech? znam te
                            strony. odzywaj sie bo jak widzisz malo nas mezczyzn na tym watku. wprawdzie
                            stoimy sobie czasem luznym murem, ale dziewczyny nas przeganiaja ;)))
                            Mojito Amigo Twoje muchy jakies namolne, mnie tez kurde powlazily do nosa. masz
                            jakas lepsza metode? nie mowie o tej co Ty myslisz i ja znam :)))
                            pozdrawiam wszystkich
                  • Gość: Iza co za duzo to ...i tak Polska mnie nie cche ! IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 12.02.04, 11:21
                    witajcie kochani :)
                    wesolo tu sie robi, ale ja nie dam rady przyjac metody iwony z kartka w rece
                    zeby sie do wszytskich ustosunkowac, choc dyskusje ciekawe, ale moze w wolnym
                    czasie :) prosze o zrozumienie :)
                    chce sie jednak z wami podzielic zabawna rozmowa kwalifikacyjna jaka przeszlam
                    zaledwie 30 min temu. Otoz wybralam sie w poszukiwaniu pracy blizej mojego
                    miejsca zamieszkania, wczesniej usilnie sie umowawialm z potencjalna
                    pracodawczynia, ktora wciaz mnie zbywlal slowami : pracy nie ma !!! ale ja jej
                    proponowalam swoja osoba ograniczajac sie choc do rozmowy, no wiecie ...
                    w kazdym razie przejrzala moje Cv i spojrzala zdiwiona mowiac " Pani nie moze
                    pracowac u nas jako pielegniarka !, Pani MUSI byc dyrektorem, no ewentualnie
                    kierownikiem " hahahaha Widziecie, ja musze ! tylko kto mnie zechce przyjac jak
                    ogloszenia o konkursie to tylko otoczka dawno juz znanych decyzji. Mniejsza z
                    tym, bo przeciez nie powiem kobiecie ze wiem jakie mam kwalifikacje lae ja chce
                    na najnizszy szczebel bo MUSZE do Australii !!! szalenczy narod pogubil sie w
                    reformach i rozumieniu co kto moze a co musi.
                    Moja droga na antypody nadal ma wyboje ale ide do przodu !!! mam jeszcze jedno
                    wyjscie, trzymajcie kciuki !!!slyszeliscie byc moze o desperacie detorancie,
                    ktory zainwestowal w bilbordy z tekstem " Dokrorant poszukuje pracy nr tel...."
                    i zaszokowal kraj, ale dostal prace :) a ja dojezdzam 2 godz w jedna strone do
                    pracy i tyle samo wracam, mozna pasc ! a jak tu odlozyc na wyjazd ? czlowiek
                    chyba za prawy w tym swiecie :(
                    Moze macie jakies inne doswiadczenia, porady ?
                    buziaki dla wszytskich
                    Karolcia jak przygotowania ?
                    Asia pewnie opija nowy post a my tu czekamy na szefowa !!No chlopaki pogonccie
                    ja tam, wy macie blizej hahaha
                    papapapa
                    • annbu Programy zachęt?? 12.02.04, 22:08
                      Hej wszystkim,
                      Ponieważ Iza napomyka tu o Australii, więc ja a propos chciałam pomęczyć
                      jeszcze temat emigracji - poczytałam trochę na stronie
                      www.immigration.sa.gov.au o programach zachęt władz Południowej
                      Australii dla potencjalnych imigrantów. Czy to działa w praktyce? Oczywiście z
                      polskim niedowiarstwem zadaję sobie też pytanie, czy jest w tym jakiś haczyk?
                      Jestem pewna, że coś wiecie na ten temat - jeśli znajdziecie chwilę w
                      codziennym zapracowaniu - to please podzielcie się opinią and doświadczeniem.
                      Pozdrawiam sympatycznie i gorąco, chociaż zima wróciła na dobre i siarczyście.

                      • yvona73pol Re: Programy zachęt?? 13.02.04, 00:54
                        na szybko, odpowiedz do annbu:
                        slyszalam, ze Australia wylansuje program imigracyjny dotyczacy tzw. prowincji,
                        glownie poludnia, czyli praktycznie wszystkie tereny na pd. oprocz Sydney (o
                        Sydney zapomnij, to beda za to "specjalne" bariery); chodzi o rozsadniejsze
                        osadnictwo, no i w miare trwale, bo do tej pory wszyscy kotluja sie w okolicach
                        Harbour Bridge, a prowincja pustynia stoi...
                        wiecej nie wiem, ale tez sie bede interesowac...
                        Gunther, 13 piatek to wspanaile, zagraj w totka, tylko dzis; to moja ulubiona
                        data; muchy cos cie oszukuja, one kazdego 13 maja wolne i jezdza na wakacje na
                        Frasier Island; musisz to z nimi przedyskutowac ;)
                        wszyscy - pozdrawiam i moze jakas sesyjka wieczorkiem;
                        Pysiek - ostatnio pije napoj aloesowy made in Korea - polecam;
                        pa,
                        Iwona
                      • yvona73pol Re: Programy zachęt?? 13.02.04, 00:55
                      • yvona73pol Re: Programy zachęt?? pech 13.02.04, 00:58
                        Gunther, dzieki za ostrzezenie, pisalam wlasnie optymistycznego posta, gdzie
                        bylo cos i do annbu, i o twoich muchach, i do Pyska, a tu pech , skasowalo sie
                        przy wysylaniu...
                        o ja biedna....
                      • yvona73pol Re: Programy zachęt?? pech c.d. 13.02.04, 01:09
                        no to proba powtorzenia:
                        do annbu: slyszalam o specjalnym programia imigracyjnym dotyczacym poludniowej
                        Australii, chodzi o to by osadzali sie ludzie na stale na prowincji; bo do tej
                        pory wszyscy przyjezdni kotluja sie wokol Harbour Bridge, a na prowincji
                        pustynia...
                        no i o Sydney zapomnij, beda special blokady;
                        Gunther, cos te much cie oszukuja, one zawsze 13 w piatek maja wolne i jada na
                        Frazier Island na sezono9wy zlot owadow z hemisfery poludniowej; przedyskutuj
                        to z nimi...
                        Pysiek, ostatnio pije napoj aloesowy made in Korea, polecam;
                        moze jakas mala sesyjka, ale wieczorkiem, bo obowiazki wzywaja;
                        a tymczasem do uslyszenia,
                        pa Iwona
                      • yvona73pol pech c.d. 13.02.04, 01:09
                        no to proba powtorzenia:
                        do annbu: slyszalam o specjalnym programia imigracyjnym dotyczacym poludniowej
                        Australii, chodzi o to by osadzali sie ludzie na stale na prowincji; bo do tej
                        pory wszyscy przyjezdni kotluja sie wokol Harbour Bridge, a na prowincji
                        pustynia...
                        no i o Sydney zapomnij, beda special blokady;
                        Gunther, cos te much cie oszukuja, one zawsze 13 w piatek maja wolne i jada na
                        Frazier Island na sezono9wy zlot owadow z hemisfery poludniowej; przedyskutuj
                        to z nimi...
                        Pysiek, ostatnio pije napoj aloesowy made in Korea, polecam;
                        moze jakas mala sesyjka, ale wieczorkiem, bo obowiazki wzywaja;
                        a tymczasem do uslyszenia,
                        pa Iwona
                        • yvona73pol Re: pech c.d. 13.02.04, 01:11
                          ale numer;
                          i wyszlo szydlo z worka - przyznaje sie bez bicia, jestem analfabeta
                          komputerowym, no i wszystko prze z ten 13, no nie??
                          • gunther_0 Re: pech c.d. 13.02.04, 01:31
                            Oj Iwonka, Ty jestes cos dobrze naladowana ostatnio jakas pozytywna energia, ze
                            tak ladnie nadajesz :))) nie przejmuj sie ja jestem podobny komputerowy ekspert.

                            nasz komputerowy ekspert natomiast tu sie nasmiewa ostatnio ;))) Pysiek Ty masz
                            13 przy swoim nicku,to chyba ja lubisz? Iwonka, czy Ty przeczytals co Pysiek ci
                            napisala? czy wiesz o co to chodzi?
                            pozdrawiam
                            • pysiek13 Digo, por favor Gunther reservado y paciencia 13.02.04, 02:16
              • Gość: kamila Re: wiele watkow.... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 12.02.04, 12:44
                dziekuje za odpowiedz. Zdaje sobie sprawe, ze nie jestem jedyna osoba, ktora
                chce wyemigrowac i znalezc prace w NZ, jest wiele osob na miejscu, ktore jej
                nie maja, wiem, ze moze byc ciezko,ale dla mnie Polska nigdy nie bedzie zadnym
                rajem, moze to przykre (kocham polska tradycje, swieta), ale nie predko poprawi
                sie u nas. Ogromne dlugi, dziury w budzecie panstwa (slyszalam ze w NZ jest od
                kilku lat nadwyzka!, likwidacja szkol, przedszkoli, przychodni lekarkich,
                wielkich firm, a politycy mysla jak tu urzadzic sobie fajnie zycie, nie mysla
                na dluzsza mete o przyszlosci panstwa, wszystko sprowadzaja do tego aby sami
                sie dorobic- oby do nastepnych wyborow. Nie chcialabym, aby moje dzieci nie
                mogly pojsc sobnie wieczorem gdzie chca, bo moze ich ktos napasc lub gorsze
                historie (nie mam jeszcze dzieci :) ), mojego kolege kiedys dotkliwie pobilo
                kilku kolesi w samym rynku w godzinach popoludniowych (lekki zmrok) tylko za
                to, ze ten nie mial papierosa (bo nie palil!) Sa drastyczniejsze przypadki, ale
                nawet to jest dla mnie wystarczjacym powodem, aby nie chciec tu zyc. Poza tym
                moj mąż ma prawdopodobnie nerwice, jest okropnie zapracowany, przezyl w
                mlodosci smierc brata i inne nieciekawe historie, lekarze apeluja aby zwolnil
                tempo zycia, bo zawal okolo 30-tki ! Boje sie, bo wcale sie nie poprawia.
                Wszystko to stres. W NZ marzymy o domku nad morzem, ogrodku (on uwielbia
                rosliny) i wolnym zyciu.
                • clavo Re: wiele watkow.... 12.02.04, 16:44
                  Nie chcialabym, aby moje dzieci nie
                  > mogly pojsc sobnie wieczorem gdzie chca

                  Witam w ten zimowy poranek
                  tak,tak, mam kolegę w chicago i kiedy go zapytałem jak mu się wiedzie, opowiadał
                  różne żeczy, dobre i złe,że ciężko,że samotnie,więc na pewno nie jest różowo na
                  emigracji.
                  w każdym razie powiedział że jest wdzięczny ojcu za to że go tu przywiózł
                  (ojciec wylosował zieloną kartę)
                  Chłopak miał wszysto w PL, wielki dom etc.- tak go postrzegałem. Ojciec był
                  dyrektoram firmy o której mówiono w tv jako o tygrysie polskiej
                  przedsiębiorczości.
                  I wyjechali, ściągają rodzinę.I już tu nie wrócą.Znależli swój Raj.

                  Myślę że kiedyś się poprawi w PL ale Ja Nie Chcę Czekać bo mógłbym nie doczekać
                  (zawał,pijany kierowca,albo ktoś uzależniony od nikotyny)

                  Najlepszego
                  Powodzenia
                  • Gość: kamila Re: wiele watkow.... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 12.02.04, 17:28
                    Dzieki:) tez nie mam zamiru czekac az sie poprawi, zreszta to nie jedyny powod,
                    jest ich tak duzo, ze nawet gdyby w Polsce nagle miala spasc przestepczosc,
                    lapowki, afery itd. mam mnostwo innych powodow dla ktorych chce do NZ.
                    Pozdrawiam Cie i rowniez zycze powodzenia!

                    swoją drogą: moze ktos szuka działek budowlanych w okolicach Bielska-Bialej?
                    Mam do sprzedania kilka takich działek- dla tych, co zostaja w Polsce :)
              • Gość: kamila Re: wiele watkow.... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 14.02.04, 15:25
                Chcialabym zapytac kogos kompetentnego czy tekst, ktory znalazlam na jednej ze
                stron jest aktualny i prawdziwy czy to jakies stare dane. Bylo tam o tym, ze NZ
                stwarza atrakcyjną możliwość dla osób operatywnych, którze nie zmieszczą się w
                stawianych wymaganiach imigracyjnych, lub nie posiadają oferty pracy. Jeśli
                komuś brakuje 5 punktów do wymaganych 25 w ramach ubiegania się o
                nowozelandzkie prawo pobytu, to może zwrócić się o wydanie półrocznej wizy
                wjazdowej i pozwolenia na pracę. Po zaakceptowaniu takiego podania, procedura
                imigracyjna zostaje wstrzymana i kandydat ma możliwość wjazdu do Nowej Zelandii
                w poszukiwaniu oferty zatrudnienia, jeśli ją znajdzie może dopisać brakujące
                pięć punktów do swojego wyniku i procedura imigracyjna rusza z miejsca.
                Takie piekne? Czy prawdziwe?

        • Gość: kamila Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 12.02.04, 12:24
          Co do tych wrozb to ja tez nigdy nie bylam u wrozki i sie nie wybieram.
          Wlasciwie kazdy dobry obserwator a najlepiej psycholog moglby przepowiadac nam
          przyszlosc. Taka wrozka widzi np. ze mamy zniszczone rece, to mowi: oj ciezko
          pani pracowala w zyciu, co zazwyczaj sie zgadza.
          To kazdej przepowiedni (ktore nigdy nie sa formulowane wprost, tylko jakos tak
          dookola) mozna sobie dospiewac reszte, czasami zdaza sie cos podobnego, co
          mozna nagiąć do przepowiedni i mowi sie ze sie sprawdza. Poza tym jak ktos
          troche sie zna na odpowiednich dzialach psychologii, to moze bez trudu
          wprowadzic nas w swiat z przyszlosci, przepowiadajac wspaniale wydarzenia. I
          zazwyczaj sie sprawdza. Dlaczego? Jesli wierzymy (a zawsze troche mamy
          nadzieje) w przepowiednie, to automatycznie nastawiamy sie na cel -wydarzenie,
          ktore nam przepowiedziala wrozka i doszukujemy sie, kiedy to sie spelni. Jezeli
          wrozka mi powie, ze niedlugo spotkam kogos wyjątkowego (to moze byc kazdy), to
          jestenm otwarta do ludzi, usmiechnieta i zwieksza sie prawdopodobienstwo, ze
          rzeczywiscie spotkam kogos takiego.
          • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.02.04, 02:25
            Dzien dobry wszystkim,

            no widze ze ten watek jest jak biuro posrednictwa w emigracji. to i dobrze bo
            mozna czegos nowego zawsze sie dowiedziec, tego za moich czasow nie bylo,
            trzeba bylo sobie radzic samemu.
            Gunhter ty od rana juz tu rzadzisz, co ty taki przesadny, wierzysz w te 13 i
            inne czarne koty? no i zaciekawilo mnie o czym to nasze panie beda rozmawialy,
            Tizedik zaczela ze o nas i nagle ucichlo, a chetnie bym poczytal co myslicie o
            mezczyznach.
            pozdrawiam
            Kazik
          • mojito U mnie piontek trzynasty jutro... 13.02.04, 02:44
            Hola Amigos,

            Kamila, czesc.

            Pysiek,
            filmu "When Harry..." nie widzialem ale znam ta zabawna scene z promocji
            filmu. Weszla na stale do jezyka jako "ja tez chce to samo co ta Pani".

            Iwona,
            z uslug Morfeusza chyba zrezygnuje i przeniose sie do jurysdykcji
            Hypnosa lub Somnosa. Ostatnio Morfeusz po raz drugi pokiwal do mnie
            w zamysleniu i roztargniony powiedzial: "Spij slodko Iwono..."
            Nie moge juz na nim polegac. Szkoda, ze nie ma siostry...

            Tizedik,
            sledzisz kumulacje? Zgadzam sie z Toba, ze kobiece rozmowy sa kobiecymi
            tylko. Raz mialem okazje byc ich niewidocznym swiadkiem.
            Podczas logistycznego wsparcia przy egzaminach na studia spedzilem
            ze znajoma pare godzin w damskiej toalecie w zamknietej kabinie.
            Nie bylo w tym nic erotycznego. Business only. Nie moglismy rozmawiac ale
            moglem sluchac. Nasluchalem sie niemalo.
            Rozmowy takie same jak z drugiej strony. Rownie ciekawe. I pouczajace...
            Ewentualne wprowadzenie do tych rozmow plci przeciwnej pozbawiloby je
            tej odswiezajacej szczerosci i glebi spojrzenia.

            Iza,
            trzymam kciuki.

            Gunther/Amigo,
            dwudziestoczterogodzinne muchy to chwilowa niedogodnosc. Bywaja i nie
            ma sie co tym specjalnie przejmowac. Z reguly muchom nudzi sie ten sam
            nos i przenosza sie do innego. Optymistyczna jest ta musza ulotnosc.
            Amigo,
            Pysiek nawiazuje do sceny z filmu w ktorej bohaterka siedzac z chlopakiem
            w restauracji symuluje (siedzac na krzesle sama) calkiem realistycznie
            orgazm. Obserwujaca ja starsza Pani zwraca sie do kelnera i mowi: nie wiem,
            co zamowila ta Pani, ale ja chce to samo.
            Jezeli nie oddalem w miare wiernie sceny, prosze, popraw Pysiek.

            A skoro juz rzeczownik padl to przypomnialo mi to powrot od lekarza
            starszej Pani i jej rozmowe z mezem. Wiesz mowi do meza, lekarz powiedzial,
            ze to co bylo wczoraj to nie byl orgazm - to byl atak astmy.

            Slonecznie Was pozdrawiam,
            mojito.
            • gunther_0 Re: U mnie piontek trzynasty jutro... 13.02.04, 02:52
              Amigo,

              boj sie Boga ;)))) szo, szokujesz tu :))))
              ja wiem, chcialem tylko sprawdzic czy Iwonka zrozumiala, ale Pysiek kazala mi
              cicho siedziec wiec siedze
              piatka przy piontku
              u ciebie zawsze tak ze paiontek we czwartki?
              • pysiek13 Re: U mnie piontek trzynasty jutro... 13.02.04, 03:07
                Witajcie,

                OK, to zostalo juz wyjasnione :))))
                czarne koty dzis on duty na ulicach i przebiegaja droge niektorym przesadnym.
                kto w to wierzy? ja nie, moja 13 lubie Gunther....

                Mojito,
                nie zrozumialam nic, dlaczego zdawales na studia w damskiej toalecie? czy
                pomagales przy zdawaniu i dlaczego w toalecie?

                Kazik, rozmowy babskie sa podobne do typowo meskich. mezczyzne mozna lubic,
                tez. rewelacyjnym mezczyzna mojego zycia byl...moj tata, dlatego mam cieple
                podejscie do mezczyzn.

                pozdrawiam
                • mojito Re: U mnie piontek trzynasty jutro... 13.02.04, 03:28

                  Yo, Pysiek,
                  zdawanie na studia nie bylo moje. Bylo zaprzyjaznione.
                  Uczelnia byla szczelnie obstawiona i jedynym miejscem
                  gdzie mozna bylo zalozyc przenosne centrum wsparcia
                  "naukowego" i ewentualnej pomocy w odpowiedzi na rozne
                  pytania byla damska toaleta. Meska z calej masy powodow
                  nie nadawala sie do tego celu. Dziewczyna byla potrzebna
                  aby bezpiecznie wprowadzic i wyprowadzic mnie i "oprzyrzadowania" z damskiej
                  toalety. I sluzyla za polaczenie "kabiny" z sala egzaminacyjna.
                  Kobiety wzbudzaja wiecej zaufania.
                  Opisuje logistyke przedsiewziecia. Ewentualny aspekt etyczny
                  przedsiewziecia pomijam milczeniem i bede wdzieczny innym za zrobienie
                  tego samego :))). Mam wiec swoj maly wklad w edukacje mlodziezy.
                  Zdrowko (jak tam katar?),
                  mojito.
                  • pysiek13 Re: U mnie piontek trzynasty jutro... 13.02.04, 03:54
                    Yo, Mojito,

                    dziekuje :))))katar przechodzi jeszcze nie wiem na kogo....
                    OK o egzaminach zaczynam rozumiec, strone etyczna mniej. temat dla mnie malo
                    znany, ale ciekawy ;)))) jaka w takim razie jest Twoja specjalizacja, skoro
                    byles alpha & omega?
                    cheers
                    • poetal_liryczny Re: U mnie piontek trzynasty jutro... 13.02.04, 03:59
                      o, tu mozna by duzo. kombinowalo sie rowno na studiach, co studiowales Mojito?
                      o ile to nie tajemnica ;-)ja nauki scisle, scisle Chemia i dalej w tym siedze.
                      to byly czasy...
                      a ty Pyska to co nie sciagals nigdy w szkole, albo nie kombinowalas? obojetnie
                      gdzie ta twoja szkola byla.tylko szczerze :-)
                      • mojito Re: U mnie piontek trzynasty jutro... 13.02.04, 04:35

                        Yo, Pysiek, Poetal_l,
                        nie bylem nigdy alfa & omega :))).
                        Dobry bylem w sprawach logistyki i to mi zostalo.
                        Moja pomoc w "kabinie" byla podparta innym pomocami.
                        Studiowalem rybactwo morskie (ichtiologie/oceanografie)
                        Z tamtych czasow zostalo mi tylko zamilowanie do ryb(jedzenia)i oceanu.
                        Z chemii jednej i drugiej bylem cieniutki.
                        Chociaz wzor chemiczny alkoholu byc moze z trudem napisze.

                        Pysiek,
                        ciesze sie, ze katar przechodzi. Nie wazne na kogo. Byle nie na Bossa.

                        Zdrowenko wiec,
                        mojito.


              • mojito Re: U mnie piontek trzynasty jutro... 13.02.04, 03:14

                Yo Amigo,
                u mnie piontek z poslizgiem :))). Wiesz, piontek kojarzy mi sie
                ze Slaskiem. Pamietasz ta historie z gornikiem Piontkiem?
                Ten co przezyl zasypany w kopalnii.

                Eeee tam, szokuje. Mam zaufanie i wiare, ze rozumieja tak samo
                wszystko jak my a czasami lepiej.
                Z opiniami o nas to bym byl ostrozny i za bardzo bym nie naciskal.
                Mozesz otworzyc sluze z opiniami i bedziemy zalowali.
                Ja mniej wiecej wiem jakie dziewczyny/kobiety moga miec o nas opinie.
                I w duzej mierze zgadzam sie z nimi :))).

                Jakies definitywne plany na weekend? Ryby moze? Cos razem z Kazikiem?
                Kazik, czesc-siemanko.

                Piatka, Amigo,
                mojito
                • poetal_liryczny Re: U mnie piontek trzynasty jutro... 13.02.04, 03:35
                  Tu Mojito ma absolutna racje, za duzo naciskac nie mozna, zawsze to ciekawiej
                  jak jest powiedzianae w cztery oczy, to lubie.wtedy to nawet nie moge sie
                  gniewac, jest tak przyjemnie w cztery oczy i na cztery rece ze nie ma czsu na
                  konflikty ;-)
                  a swoja droga Pyska ty jestes odwazna.
                  • gunther_0 Re: U mnie piontek trzynasty jutro... 13.02.04, 05:00
                    Hola kochani,

                    no kto by pomyslal, rybki mowisz Amigo. ja podobnie studiowalem jakies
                    gornictwo i potem jeszcze maszyny, po cholere to bylo. niby cos w glowie
                    zostalo, a potem i tak musialem sie douczac, bo w innym kierunku zaczalem
                    pracowac. z gornictwa to robienie na przodku chyba mi zostalo ;)))
                    Poeta a Ty ktora chemie, moze chemie milosci jak taki romantyczny?
                    Kazik, Ty lepiej dziewczyn nie podpytuj bo jak nam sypna z rekawa to sie nie
                    pozbieramy. no i pamietaj dzis jest 13, lepiej nie zaczynac, bo potem to przez
                    caly rok sie ciagnie.
                    pozdrowiam
                    • kazachstan Re: U mnie piontek trzynasty jutro... 13.02.04, 07:16
                      Dzien dobry raz jeszcze,

                      dobrze ze piszecie na rozne tematy, ale tu pare osob nowych tez pisze i
                      chcieliby moze jakies odpowiedzi. ja we wlasnym zakresie napisze jak cie moge,
                      ale brakuje ciagle Asi, ktora zalozyla nowy watek i zniknela. ktos jednak musi
                      ten watek prowadzic, no chyba ze umywasz rece Asiu, nie mysle jednak ze tak
                      jest.
                      Iza, Kamila, Annbu,pisze tez Tako,Clavo i juz smieje sie sam do siebie bo nie
                      pamietam wszystkich waszych imion.trzeba zawolac Asie na pomoc, albo chociaz
                      Asiu powiedz nam ze chwilowo nie masz czasu. to jednak troche nie jest w
                      porzadku sie tak dlugo nie odzywac, mysle ze nie jestes chora i nie
                      zapracowana. najlepszego ci zycze i daj nam znac co u ciebie
                      Kazik
                      • Gość: Iza walentynka :) IP: *.gostyn.com / 80.53.6.* 13.02.04, 08:11
                        hejka
                        dla wszytskich !!
                        wiem, ze troche za wczesnie na "wale tynki" bo nadal 13 ,ale jutro mam dyzur,
                        wiec pozwolcie :
                        wszystkim niespelnionym zycze spelnienia, rozmarzonym wymarzenia, stesknionym
                        ukochania, tym co daleko by byli blisko a tym co blisko by sie nie oddalali od
                        nas...
                        polubilam was ogromnie i marzy mi sie kiedys nasze wspolne spotkanie ( nie
                        wirtualnie !! ) - rzeczywistosc wirtualna bywa czasem realna !
                        A naszej Szefowej sle ogromne usciski ( i tez jak Kazik prosze o dwa slowka bo
                        sie martwie co Ci jest ???? )
                        Buziaki dla wszytstkich ( poza toaleta dla Ciebie Mojito bedzie milej :)) papa
                      • Gość: Asia Re: U mnie piontek trzynasty jutro... IP: *.akl.callplus.net.nz 13.02.04, 08:11
                        kochani

                        chyba nikt nie jest w stanie za Wami nadazyc, tym bardziej ja. Ciesze sie ze
                        Wszyscy ktorzy tu rafili czuja sie tu dobrze, i chyba o to wlasnie chodzi
                        Kazik nie poczuwam sie do opowiedzialnosci prowadzenia tego watku, bo jakby
                        wszyscy daja sobie rade fantastycznie bez mojej interwencji.

                        Jestem, zyje, pracuje. W mojej pracy spore zmiany co mnie bardzo cieszy bo
                        jakby zmiany dawno obiecane i oczekiwane.
                        Jak narazie pracownicy dostali zastrzyk energii, (nie finansowy ale dosadny)
                        Musze sie przyznac ze nie sledzilam watku od jakiegos czasu wiec trudno mi sie
                        ustosunkowac do poszczegolnych tematow, ale jestem wdzieczna losocwi i Wam
                        wszystkim ze w dalszym ciagu mnie wspominacie :))

                        Cieszy mnie to ze mamy kilku nowych czlonkow, ktorzy musza byc tak samo mad jak
                        my jestesmy albo i bardziej :)
                        cos mi swita o strzelcach,, spiesze doniesc ze ja jestem strzelec, pomijajac
                        moja dowodowa date urodzonia,, tak naprawde jestem strzelec

                        jezeli chodzi o wrozby
                        • Gość: Saba O jezyku i rozwodach IP: 213.144.232.* 13.02.04, 08:48
                          Chyba jednak nie jestem w stanie nadazyc za Wami..

                          Asiu, ja myslalam, ze twoja corka wybiera sie na studia, a tu nagle jest twoja
                          przelozona? Znowu cos przeoczylam..

                          Pamietacie jak kiedys rozmawialismy o pomylkach jezykowych? Otoz wczoraj dalam
                          pokaz, chociaz wcale to nie byl piatek 13-go! Mamy w dziale stazyste, smiejemy
                          sie z niego ze jest niezle ciacho :-) Jak przystalo na studenta dojezdza
                          pociagiem do pracy. Ale ze nasze biuro jest jakies 20 min spacerkiem od stacji
                          to czasem podrzucam go po drodze. Wczoraj zamiast powiedziec, ze go moge za
                          chwile ZABRAC ze soba, powiedzialam ze sie moge z nim KOCHAC (w niderlandzkim
                          meenemen / nemen) no wiec sobie wyobrazacie wybuch smiechu!! Czasami maja ze
                          mna niezly ubaw w pracy..

                          Poza tym kolejny kolega sie rozwodzi.. Zauwazam zdecydowany kryzys instytucji
                          malzenstwa. Czy wierzycie w sens malzenstwa? Ja jeszcze tak, ale nie wiem jak
                          dlugo..

                          Pozdrawiam
                          Saba
                          • Gość: asia Re: O jezyku i rozwodach IP: *.akl.callplus.net.nz 13.02.04, 09:08
                            Sabcia,, no cos tam przeoczylas,, los chcial ze dostalam prace w firmie w ktorj
                            pracuje corka,,
                            ile w tym protekcji,, trudno powiedziec,, glowna szefowa i wlascicielka raczej
                            nie jest osoba ktora zatrudnia po znajomosci, chociaz z drugiej strony.. no coz
                            powiedzmy poraz pierwszy w zyciu mam prace po znajomosci,, corka wybierala sie
                            na studia,, zrezygnowala,, dostala oferte trudna do odrzucenia w pracy,, to
                            byla jej decyzja nie moja czy tez nie jej rodzicow,, zdecydowala sama,, nie mam
                            monopolu na wychowywanie dzieci,, z reguly chwalimy jej wybory i tak bylo od
                            najmlodszych lat,, wpajalismy jej zawsze ze to jest jej zycie i ze my mozemy
                            jej dac tyle ile mozemy ale wiekszosc zalezy od niej samej

                            Corka jest bardzo dojrzala osoba,, :)), i ciesze sie ze jest taka jaka jest :))

                            • yvona73pol Re: O jezyku i rozwodach 13.02.04, 12:50
                              ahoj,
                              (to skutek mieszkania z czechami);
                              Asienko, po prostu brakuje nam cie tu, nawet nie jako wodza, ale przyjaznej
                              duszy, co regularnie wystukuje w klawisze co jej w duszy gra;)....
                              przepisy obiecuje niebawem, chwilowo pochlania mnie film, no i ludzie dobijaja
                              sie do komputera, a ja chwilowo monopolistka, az wstyd...
                              Gunther, pewnie, ze zrozumialam, o co chodzilo; a z tym optymizmem, to jest
                              roznie, bywa i jest, generalnie fajnie jest.... no bo jak byc ma inaczej??
                              slonko, egzamin zdany, fajnie sie nam gada, i inne rzeczy...
                              Mojito, o siostrze nic nie slyszalam, ale za to Czechow ma az trzy ;) nie wiem
                              jednak, czy usypiaja...
                              caluski dla wszystkich, ktorych nie sposob wymienic tak duzo (cudownie);
                              na razie (dzis przekroczylam chyba limit wpisow)
                              Iwona
                            • annbu Re: O jezyku i rozwodach 13.02.04, 21:15
                              Asiu,
                              jak miło Cię słyszeć! Dobrze wiedzieć, że to nie żadne choróbsko Cię rozłożyło.
                              Chciałam zauważyć, że właśnie zasługujesz na tyle sympatii i jeszcze więcej, bo
                              Twoje pozytywne nastawienie do ludzi i świata, które przyciaga na ten wątek (i
                              poprzednie) tylu ludzi - zasługuje na wielkie uznanie i szacunek.
                              Swoją drogą podziwiam Twoje podejście do wychowania córki. Ja dopiero się tego
                              uczę na moim dzieciaku, ale im jestem starsza tym bardziej doceniam rodziców,
                              którzy potrafią dać wsparcie dzieciom w ich wyborach i pozwalają im rozwinąć
                              skrzydła, choć czasem trudno na to patrzeć spokojnie;)) Przy okazji wielki
                              buziak dla mojej Mamy, której tolerancję i siłę cierpliwości doceniam w miarę
                              upływu lat i nabierania dystansu do własnych poczynań:)

                              Saba,
                              temat małżeństwa jest chyba jeszcze bardziej kontrowersyjny niż wróżki i
                              horoskopy:), choć tematycznie dobrze się wstrzela w ten wątek - można być tak
                              daleko, choć bardzo blisko - i odwrotnie. Osobiście wierzę w małżeństwo, choć
                              bardziej w znaczeniu związku dwojga ludzi, niekoniecznie zalegalizowanego.
                              Widzę to jako ciężką pracę "pielegnowania" i wieczną sinusoidę, niezłą
                              mieszankę uczenia się tolerancji i wytyczania granic własnych praw i wolnośći.
                              A w nagrodę - poczucie odnalezionego swojego miejsca na ziemi z tą a nie inną
                              osobą. O miłości nie wspomniałam, bo wydaje się oczywista, choć przybiera różne
                              barwy i postaci na różnych etapach. Ale chyba przede wszystkim to kwestia
                              wyboru i chęci walki o to swoje miejsce przy tej właśnie wybranej osobie
                              podczas różnych kryzysów. Sama mam jedno (małżeństwo) za sobą - w pewnym
                              momencie już nie chciałam o nie walczyć, widocznie to nie był mój Raj na ziemi.
                              Mamy prawo szukać i zmieniać swoje życie, czyż nie? Mnie się opłaciło,
                              znalazłam.
                              Ale może i single się wypowiedzą?
                              Yvonka,
                              chyba jesteś nieźle zagoniona;) miło, że piszesz; co jest takiego w Południowej
                              Australii, że chcą tam przyciągnąć imigrantów? podobno szczególnie mile
                              widziane są rodziny z dziećmi, bo mają ujemny przyrost naturalny.

                              Pozdrowienia dla wszystkich, co to piszą w różnych porach dnia i nocy:) Mam
                              nadzieję, że piątek trzynastego był dla Was szczęśliwy, mnie przyniósł
                              listonosza z zasiłkiem na dziecko 42,50zł, poza tym spokojnie, czyli jestem do
                              przodu:)))


                              • Gość: Asia Re: O jezyku i rozwodach IP: *.akl.callplus.net.nz 13.02.04, 21:34
                                annabu

                                ciesze sie ze sie u nas zadomowilas :) i ze dobrze sie tu czujesz
                                jezeli chodzi o wychowywanie dzieci to niestety nie da rady postepowac z nimi
                                wedlug instrukcji obslugi, kazdy jakos po omacku biorac wzory z czego sie da.
                                Ja zdecydowanie przyjelam wzor ze tak powiem Nowo Zelandzki, czyli cos w
                                rodzaju twardej milosci, zawsze staralm sie popychac swoja corke do robienia
                                roznych rzeczy i zawsze ja chwalilam jakie by jej wybory nie byly,, wydaje mie
                                sie ze to zaprocentowalo bo jest osoba bardzo pewna siebie, odwazna i
                                przebojowa w tym dobrym znaczeniu.

                                Zawsze mnie troche draznila polska nadopiekunczosc przy wychowywaniu dzieci, i
                                prowadzenie za raczke tak dlugo jak sie da. Szczegolnie chyba mamusie synkow
                                przoduja tutaj,,ciezko im pozwolic na to zeby synek oderwal sie od mamusinej
                                spodniczki..

                                O malzenstwie nie moge nic powiedziec, brak mi doswiadczenia w tej kwestii,
                                jest to dopiero moje drugie malzenstwo i trwa 22 lat plus jakies 2 przed
                                malzenstwem. Tak ze wybaczcie ale nie bede sie wypowiadac na tematy o ktorych
                                nic nie wiem.

                                Przesylam wszystkim moc Valentynkowych caluskow i usciskow :)) cmok cmok
                                • annbu Re: O jezyku i rozwodach 13.02.04, 22:17
                                  Z tym małżeństwem to chyba masz rację:)) - ciągle się uczymy, dziś się wydaje,
                                  że wiemy o nim wszystko, a jutro cała ta wiedza leci w gruzy, bo w końcu tam,
                                  gdzie ludzie, tam ani nic nie jest do końca do przewidzenia, ani nic się nie da
                                  powiedzieć na pewno. I dobrze.
                                  • kotkanadachu Re: Valentynkowo 14.02.04, 00:01
                                    "cóż ci za to dam?
                                    > czem ci sie dusza odwdzięczy?
                                    > wszystko ci oddam co mam,
                                    > wszystko i jeszcze więcej.
                                    > a mimo tego tajemnie
                                    > najdroższe zatrzymam dla siebie
                                    > bo przecież nie zażądasz ode mnie
                                    > abym oddal i ciebie"
                                    >
                                    ojjjjej taki przesympatyczny wierszyk dostalam ze musze sie nim w Wami
                                    podzielic :))


                                    a juz nie valentynkowo,, ktos tutaj wspomnial ze Nowa Zelandia jest w jakis
                                    sposob ukierunkowana na USA,, wydaje mi sie ze nic bledniejszego,,,
                                    Nowozelandczycy absolutnie nie spogladaja na Stany rozmarzonym wzrokiem i w
                                    przeciwienstwie do Polski nie przyjmuja wszystkiego co amerykanskie jako
                                    najwieksze dobro (bez obrazy dla tych ktorzy mieszkaja w USA) To mi sie miedzy
                                    innymi podoba w tym kraju ze pomimo ze jest krajem malutkim, ma swoja wlasna
                                    osobowosc i nie podaza slepo za jakims innym krajem. Zdecydowanie w Polsce jest
                                    wiecej amerykanskich wplywow niz tutaj.
                                    • Gość: eva Puk puk :)) IP: *.sympatico.ca 14.02.04, 02:19
                                      Witam, nowa tutaj :) Poprzednie trzy watki czytalam, ale jakos nie bylo okazji
                                      sie wtracic. Teraz sie bezczelnie wprosze, bo za tydzien laduje w Auckland
                                      wiec moze sie bede miala okazje podzielic pierwszymi wrazeniami jak sie juz
                                      troche zadomowie.
                                      Jestem w troche innej sytuacji, bo raz, jade z Kanady gdzie mieszkam juz od
                                      kilkunastu lat, a dwa, jade na wizie studenckiej plus juz tak od siebie w
                                      ambasadzie mi wpisali pozwolenie na prace do 15 godzin tygodniowo. Tutejsi
                                      znajomi, ktorzy mieszkali w NZ przez pare lat mowia mi, ze NZ to taka mala
                                      Kanada wiec na zaden wielki szok kulturowy nie jestem przygotowana, no ale
                                      zobaczymy.
                                      Jedno jest pewne: z przyjemnoscia wyjade stad na jakis czas, bo chwilowo mam
                                      dosc przekopywania sie przez gory sniegu przed domem :)
                                      Pozdrawiam serdecznie.
                                      • Gość: Asia Re: Puk puk :)) IP: *.akl.callplus.net.nz 14.02.04, 02:23
                                        witam eva,, fajnie ze sie wporsilas do nas, mam nadzieje ze spodoba ci sie w
                                        NZ,, opisuj swoje wrazenia bo takie pierwsze zetkniecie sie z jakims krajem na
                                        ogol bywa interesujace i jestem przekonana ze wszyscy chetnie poczytaja o
                                        Twoich wrazeniach. :)
                                        zycze udanego pobytu
                                      • Gość: kamila Re: Puk puk :)) IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 14.02.04, 19:55
                                        Evo! Napisz do nas o Twojej podrozy. Na jak dlugo jedziesz? Opisz co Ci sie
                                        podobalo, a co Cie zdziwilo, chetnie poczytamy, to zawsze jakies informacje.
                                        Mysle o wyjezdzie wlasnie do Auckland, napisz prosze pare slow o miescie,
                                        ludziach, pracy, zyciu. Bede Ci bardzo wdzieczna, a mysle,ze inni tez chetnie
                                        posluchaja, prawda?
                                • yvona73pol Valentinki 14.02.04, 03:21
                                  z ktorych to okazji chce przeslac wszystkim wielkie calusy i mnostwo
                                  slonecznych promieni, oceaniczna bryze i zapach eukaliptusow, aby dzis i dalsze
                                  dni promienne i aromatyczne byly...
                                  zagoniona?? pewnie tak,
                                  Mojito, nie mam zielonego pojecia co coi napisalam i dlaczego, zdziwilam sie
                                  niepomiernie przegladajac....
                                  witam wszystkich emigrantow, tych aktualnych i potencjalnych, a zwlaszcza
                                  ajriszow ;)
                                  Annbu, trafilas w dziesiatke, co oni tam maja w poludniowe aussie- wlasnie nie
                                  maja - pustynia ludnosciowa, ktora nalezy zapelnic....
                                  no to do dziela!!
                                  caluski i spadam (nie na szczaw ;-)))
                                  Iwona
                                  • poetal_liryczny Re: Valentinki 14.02.04, 10:22
                                    Walentynki, dla zakochanych. ja w takie dni czuje sie glupio, tyle zamieszania,
                                    jakby nie mozna w inny sposob okazac ze kogos sie lubi,kocha...
                                    ktos wspomnial tez o rodzinie, malzenstwach i ich trwalosci, mysle ze
                                    szczegolnie na emigracji pary przechodza chrzest bojowy. bo sa nowe warunki i
                                    milosc gdzies znika pod nawalem codziennych zmartwien, rozmieniona na splacanie
                                    kredytow i pospieszna krzatanine. nie wierze w recepty na trwale malzenstwa.nie
                                    mam tez nic przeciwko parom zyjacym na karte rowerowa, jak komu pasuje i sa
                                    szczesliwi, czemu nie.
                                    • Gość: Asia Re: Valentinki IP: *.akl.callplus.net.nz 14.02.04, 11:50
                                      witam Poete

                                      pewnie ze mozna okazac w inny sposob ale w taki rozhukany tez mozna, a ile
                                      ludzi przy tym zarobi hihii

                                      wiesz moze pary na emigracji przechodza trudny okres ale bez emigracji tez
                                      takie okresy przechodza,, a juz jak pieniedzy brakuje to na ogol nie jest wazne
                                      czy to emigracja czy nie,, prawda jest taka ze z powodow finansowych duzo par
                                      sie rozstaje,,
                                      recepty pewnie nie ma na trwale malzenstwa, zalezy czy obydwie strony maja chec
                                      zwiazek ciagnac i podsycac czy tez nie,, a to czy zyja sobie na karte rowerowa
                                      czy inna to w obecnych czasach chyba najmniejwazne ,, jak sam piszesz jak sa
                                      szczesliwi to czemu nie :))))

                                      pozrawiam serdecznie i przesylam valentynkowego caluska :)))
                                      • Gość: kamila Re: Valentinki IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 14.02.04, 15:27
                                        Chcialabym zapytac kogos kompetentnego czy tekst, ktory znalazlam na jednej ze
                                        stron jest aktualny i prawdziwy czy to jakies stare dane. Bylo tam o tym, ze NZ
                                        stwarza atrakcyjną możliwość dla osób operatywnych, którze nie zmieszczą się w
                                        stawianych wymaganiach imigracyjnych, lub nie posiadają oferty pracy. Jeśli
                                        komuś brakuje 5 punktów do wymaganych 25 w ramach ubiegania się o
                                        nowozelandzkie prawo pobytu, to może zwrócić się o wydanie półrocznej wizy
                                        wjazdowej i pozwolenia na pracę. Po zaakceptowaniu takiego podania, procedura
                                        imigracyjna zostaje wstrzymana i kandydat ma możliwość wjazdu do Nowej Zelandii
                                        w poszukiwaniu oferty zatrudnienia, jeśli ją znajdzie może dopisać brakujące
                                        pięć punktów do swojego wyniku i procedura imigracyjna rusza z miejsca.
                                        Takie piekne? Czy prawdziwe?
                                        • Gość: kamila Re: Valentinki IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 14.02.04, 15:28
                                          oj! 2 razy mi sie wyslalo, tylko pod inną wypowiedzią, przepraszam za
                                          powtorzenie
                                      • Gość: Pysiek13 Zapachnialo miloscia ... IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 14.02.04, 16:01
                                        Witajcie,

                                        Friday's happy hours skonczyly dosc pozno, goscinnie odwiedzilo nas sporo osob
                                        z innych departamentow i rozmowy trwaly do rana. bylo sporo kobiet wiec
                                        konwersacja byla wyjatkowo burzliwa ;)))) nad ranem jak to bywa po party, glowa
                                        ciezka jak encyklopedia, przechodze znowu faze Marcela Prousta. kazdy pamieta
                                        poczatek 'W poszukiwaniu straconego czasu' a w nim metrowy opis zasypiania i
                                        budzenia: 'zasypialem na nowo. czasami mialem krotkie chwile ocknienia, tyle
                                        zeby uslyszec trzeszczenie wyschlej boazerii'. u mnie trzeszczy klepka i cykady
                                        za oknem, wtedy tez sie przebudzam i nachodza mnie przeblyski swiadomosci:
                                        wracaja sceny z party, urywki rozmow, poklepywanie po ramieniu, strzepki
                                        dialogu:'nie stara panna to nie to samo co stary kawaler'. to byly stwierdzenia
                                        kobiet ;) powoli uprzytamniam sobie ze jestem calkiem trzezwa i jest rano ...
                                        a rano jest Valentine's Day i co?
                                        zaplanowalam sobie porzadki, spotkania trzeciego stopnia z Duchem, wyjscie na
                                        dlugi spacer z Boss. tymczasem dostalam tak sympatyczny email, i kopa na rozped
                                        ze zostawilam smutki i wyszlam na miasto :)))) a na miescie pachnie az miloscia
                                        za kazdym rogiem ulicy, pelno kwiatow, serca na patyku, czerwone diabelki,
                                        amorki, ludzie odswietni, radosni, jakby bardziej zakochani ;)... szkoda tylko,
                                        ze tak nie zawsze ;)
                                        powinnismy rozumiec sie coraz lepiej. czesto pograzamy sie w zgielku
                                        zabiegania, w smietniku reklam i finansowych namietnosci. aby zrozumiec
                                        drugiego czlowieka trzeba sie czasami do kogos przytulic, doslownie lub
                                        metaforycznie. takie przytulanie bywa jak rozbrajanie pola minowego. czulosc
                                        rozbraja :)))) i nie tylko dotyk reki moze byc czuly, mozna byc czulym
                                        slowami :))))
                                        Asia, witaj, chyle glowe przed Twoim dlugoletnim doswiadczeniem
                                        malzenskim :)))) jestes fantastyczna :))))
                                        Saba, mysle ze lepiej nie skupiaj sie za bardzo nad rozwodzeniem ;))))pomysl w
                                        odwrotna strone, pozytywnie :))))
                                        czesto kobiety lubia rozgryzc mezczyzne, zrozumiec go do konca, prze-
                                        analizowac. znacznie przyjemniejsze i efektywne jest podgryzanie. uczyl mnie
                                        tego moj pies Boss, a wlasciwie powinnam powiedziec moj przyjaciel Boss. nigdy
                                        mnie nie ugryzl, nawet kiedy dla zartu odbieram mu jego ulubiony kasek, patrzy
                                        tylko zalosnie jakby mowiac 'czemu mi to robisz?' bawi sie moja reka,
                                        delikatnie podgryza, laskocze. dobrze jest wiedziec gdzie ugryzc, by rozgryzc,
                                        a gdzie ugryzc ...
                                        Yvona, dobre pisanie, pomyslalam ze przezywasz jakis rodzaj euforii, pochwal
                                        sie co cie tak kreci? :)))) chyba nie praca w supermarket? chyba ze ten drink,
                                        co to bylo, zalatuje cos ziolami ;)
                                        Kamila, Iza, Annbu, witajcie, milo Was czytac.
                                        mimo, ze mieszkam w Sydney jakis czas nie zdolam przekazac obrazu Australii,
                                        przede mna bylo tu wielu, wielu pisalo, zaden nie klamal, kazdy widzial
                                        inaczej :))))
                                        pozdrawiam
                                        • Gość: Saba Re: Zapachnialo miloscia ... IP: *.adsl.wanadoo.nl 14.02.04, 17:17
                                          Czesc wszystkim,
                                          W walentynkowym nastroju dzisiaj.. Dostalam nawet pudelko Ferrero Rocher i
                                          bukiet kwiatow :-O Caly pokoj w kwiatach, wiekszosc sie trzyma od moich
                                          urodzin, znaczy sie, ze ofiarowane byly z serca (?) :-)

                                          Asiu, w takim razie przegapilam te informacje, myslalam ze prace dostalas w
                                          calkiem innej firmie jako ksiegowa, a twoja corka pracuje na recepcji i
                                          wypadlam gdy szykowal sie jej awans. Mam nadzieje, ze ci za bardzo nie daje w
                                          kosc, bo wiesz co sie dzieje ze zlymi szefami (jak pisalam na przykladzie z
                                          naszej firmy).

                                          Rozwody rozwodami, a w Holandii panuje coraz wieksza moda na "samenwonen" czyli
                                          wspolne mieszkanie uregulowane kontraktem. Prawie wszystkie moje kolezanki w
                                          moim wieku korzystaja z owego "wynalazku" i chwala sobie. Niektore nigdy nie
                                          chca byc zonami, a niektore czekaja az w skarbonce bedzie wystarczajaco duzo
                                          kasy na "slub marzen" i w takiej nadziei czesto dobiegaja 30-tki 40-tki, w
                                          miedzyczasie rodza sie dzieci, panny mlode tyja i znika ochota do legalizowania
                                          zwiazku, bo nic to tak naprawde juz nie wnosi. Na moj gust taki kontrakt nie
                                          rozni sie niczym od aktu slubu za wyjatkiem tego, ze nie jest podpisywany z
                                          pompa, nie ma wesela i wydatkow z tym zwiazanych, nie ma tez tej niezapomnianej
                                          chwili wzruszenia przy wymianie przysiegi.. no i w razie koniecznosci rozstania
                                          nie trzeba przechodzic skomplikowanych procedur rozwodowych..
                                          To tak troche ze wspolczesnych obyczajow Holendrow a propos Walentynek :-)

                                          Pysiek, widze ze ostatnio imprezujesz na calego, a jak tam Magda?

                                          Annbu, myslisz ze to kontrowersyjne tematy? Sama nie wiem, ale widocznie tak,
                                          skoro zachecaja do wypowiedzi.. Jesli cos jest oczywiste to nie ma sensu sie
                                          nad tym rozwodzic. Dobrze, ze wiesz co to milosc i nie zniechecaja cie porazki
                                          (a wlasciwie 1 porazka o ktorej piszesz), z pewnoscia warto szukac, bo kto nie
                                          szuka ten nie znajduje!

                                          Eva, powodzenia !

                                          No to ja juz zmykam, bo wieczor zapowiada sie "pracowicie" :-))

                                          Pozdrawiam
                                          Saba
                                          • kazachstan Re: Zapachnialo miloscia ... 15.02.04, 01:23
                                            Dzien dobry wszystkim, witaj Asiu,

                                            mowcie sobie co chcecie a ja mysle, ze te Walentynki to ladny zwyczaj.pewnie ze
                                            bez okazji tez mozna pokazc ze sie kogos kocha, czy lubi. ale to bardzo ladne
                                            jak panowie biegaja po miescie szukajac cos specjalnego. ja wyciolem swieze
                                            kwiaty z mojego ogrodu dla mojej Pani no i kupilem maly drobiazg. ona z kolei
                                            przygotowala dokonale ciasto orzechowe z czekolada, moje ulubione i tez
                                            dostalem mala rzecz co cieszy.
                                            ja na temat instytucji malzenstwa wypowiadac sie nie bede zle, bo zdarzaja sie
                                            dobre malzenstwa. moje sie nie udalo, ale teraz jestem zadowolony czlowiek z
                                            zycia, mimo ze zyje w wolnym zwiazku, zadnych sznurkow.
                                            tak przy okazji tematu Australii, chcialem jeszcze napomknac o problemie
                                            Aborygenow w Australii. na mojej ulicy mieszka rodzina i wszyscy ich unikaja,
                                            nawet ceny domow spadly tylko dlatego, ze tu mieszkaja czarni. osobiscie nic do
                                            nich nie mam, ale wolalbym jakby mieszkali gdzie indziej. i tu jest taka
                                            sytucja, przeciez to oni sa u siebie.
                                            zycze wszystkim milej niedzieli, ja juz po kosciole
                                            Kazik
                                            • Gość: gunther_0 Re: Zapachnialo miloscia ... IP: 202.43.225.* 15.02.04, 01:38
                                              Witajcie,

                                              witam was wszystkich w doskonalym humorze. Valentine's czy nie dobrze pokazac
                                              komus wiecej sympatii, co nie?
                                              Asiu, ciesze sie ze sie wynurzylas. Twoja opinia o instytucji malzenskiej tylko
                                              mnie utwierdzila, ze jestem na dobrym tropie ;)))wierze gleboko w zwiazki nie
                                              zwiazane. ostatnio wpadlem na znajomka, z dziewczyna, ktora przedstawil jako
                                              partnera zyciowego. na jej twarzy zobaczylem konsternacje, chyba tym razem
                                              dobrze napisalem, nie Pysiek, tez slowo na 'k'. otoz bedac w takich luznych
                                              zwiazkach ludzie dziwnie niepewnie podchodza do przedstawiania sie nawzajem.
                                              Saba, kope lat :))) tez mysle ze sobie poradzisz, i czekoladki dostalas,
                                              kwiaty, napewno kocha :))) jestes odwazna dziewczyna i byle przeszkody cie nie
                                              zrazaja, co nie? powodzenia :)))
                                              Kazik,
                                              a Ty co tu wyjezdzasz o Aborgenach, zaszli ci za skore, co?
                                              to taki spokojny narod, nie mialem z nimi zadnego konfliktu, nawet w pubie :)))
                                              Pysiek,
                                              to Ty taka ostra jestes gryziesz mowisz. o PSIAkrew musze na Ciebie uwazac :)))
                                              Mojito, i Ty nic nie pisales ze ten BOss taki sprytny pies, Ciebie tez nie
                                              pogryzl? czy on tylko taki delikatny w stosunku do kobiet?
                                              Iwonka, Iza, Tak_o, Kamila, Annbu i inne ktore moze przeoczylem, caluskow
                                              mnostwo
                                              Poeta, Clavo malo was slychac, wesprzyjcie tu meska strone, graba dla was
                                              pozdrawiam
                                              • tak_o Re: Zapachnialo miloscia ... 15.02.04, 02:28
                                                Czesc,
                                                dziekuje za caluski i tez caluskuje po-Walentynkowo.

                                                Rzeczywiscie z tym przedstawianiem partnerow niezarejestrowanych byly rozne
                                                przeboje. Jak chcialam zrobic wrazenie i lekko zszokowac narod to
                                                przedstawialam mego wieloletniego partnera wtedy, a meza obecnie
                                                jako 'konkubenta', co w Polsce ma zdecydowany wydzwiek negatywny. A tak
                                                naprawde to najbardziej podoba mi sie okreslenie 'partner', nawet lepiej
                                                niz 'maz'. On mnie przedstawial jako 'kolezanke', co mi sie nie podobalo, ale
                                                juz dawno nauczylam sie, kiedy lepiej powiedziec pas i nie walczyc z
                                                wiatrakami. Po slubie tez mu sie zreszta zdarzalo. Kiedys nie mielismy dwoch
                                                zlotowek, tylko 2 zl w jednej monecie - slyszalam jak sie tlumaczyl babci
                                                klozetowej, ze 'kolezanka juz za mnie zaplacila'. A wracalismy wlasnie z
                                                podrozy poslubnej!

                                                A tak przy okazji dzisiejszej wizyty przyjaciol troche wspominalismy i
                                                ogladalismy zdjecia i przypomnialy sie mi oswiadczyny. Uwazam, ze byly
                                                oryginalne, no ale moze nie mam za duzego doswiadczenia.

                                                Po osmiu latach weekendowego dojezdzania do siebie (mieszkalismy w innych
                                                miastach, kazde mialo fajna prace, z ktorej nie chcielismy rezygnowac) moj
                                                konkubent stwierdzil, ze nasz zwiazek sie nie rozwija i romantycznie
                                                zaproponowal, tu cytat: 'no to albo w te, albo wewte' (za pioruna nie wiem jak
                                                to sie pisze). No to sie laskawie zgodzilam zostac jego zona, uroniwszy
                                                obowiazkowa lze. A moze i nie, ale z ronieniem lepiej brzmi ;)))

                                                Tak mi sie jakos walentynkowo skojarzylo. A Wy macie w tym wzgledzie jakies
                                                fajne wspomnienia, ktorymi chcielibyscie sie podzielic?

                                                Pozdrowienia
                                                tak_o
                                              • poetal_liryczny Re: Zapachnialo miloscia ... 15.02.04, 02:29
                                                taki ladny wstep, rzeczywiscie zapachnialo..
                                                ja juz sie wypowiedzialem,ze raczej za wolnym zwiazkiem jestem. gunther tu
                                                podpisuje sie pod twoja deklaracja. masz racje, ze ciagle kierujemy sie
                                                stereotypami i przedstawiajac nasza partnerke uzywamy na ogol, moja dziewczyna,
                                                a jak nie mloda? moja narzeczona. moja kolezanka? przywyklismy do zona,
                                                narzeczona, kochanka to juz absulutnie nie do przyjecia, wiec co?
                                                pyska dobrze napisalas ze gubimy sie w natloku codziennych spraw, dobrobytu
                                                ktore nagle nas otoczyl i mniej jestesmy odporni na codziennosc.dla malzenstwa
                                                to najgorsze co moze byc rutyna i nuda, pomieszana z troskami codziennego
                                                dnia.wlasnie nasze dazenie do poprawienia sobie stopy zyciowej prowadzi czesto
                                                do umarcia uczucia.
                                                tyle ode mnie
                                                • pysiek13 Re: Zapachnialo miloscia ... 15.02.04, 02:34
                                                  Poeta L.

                                                  the privilege and pleasure
                                                  that some treasure beyond the measure ...
                                                  cheers
                                                  • mojito Re: Zapachnialo miloscia ... 15.02.04, 04:48
                                                    Hola Amigos,

                                                    dzisiaj obudzilo mnie zawodzenie alarmu przeciwpozarowego.
                                                    Moje sobotnie plany obudzenia sie bez pomocy budzika nie spelnily sie.
                                                    Lezac i wsluchujac sie w zawodzenie plynace z glosnika uswiadomilem sobie
                                                    walentynkowosc dnia. Dopuszczalem, ciagle jeszcze bez wiekszego niepokoju,
                                                    ze byc moze zapalily sie gdzies w budynku serca, zmysly lub zadze i to
                                                    wlasnie uaktywnilo alarm. Byc moze tak, byc moze nie...
                                                    Po paru minutach glos plynacy z glosnika przeprosil za falszywy alarm.

                                                    Idac bez pospiechu do pracy zauwazylem siedzace w parku na galeziach drzew
                                                    male uskrzydlone istoty o twarzach cherubinkow i ksztaltach
                                                    Amora/Erosa/Kupidyna. Mimo rannego chlodu mialu na sobie tylko krotkie
                                                    koszulki odslaniajace rozowe dzieciece pupy. Mialy tez lekkie uzbrojenie
                                                    w postaci lukow i kolczanow z czerwonymi strzalami. Rozgladaly sie uwaznie
                                                    za przechodzacymi. Spotkalem sie wzrokiem z tym siedzacym najnizej na
                                                    galezi Amorem i widzac chochliki w jego oczach zagrozilem: "Sprobuj tylko
                                                    strzelic g.wniarzu, wyrwe Tobie luk i polamie na Twojej pulchnej rozowej
                                                    pupie". Poskutkowalo. Wierzylem, ze nie strzeli mi w plecy.

                                                    Na ulicy zobaczylem Jej Wysokosc Komercje Walentynkowa.
                                                    Uliczny sprzedawca kwiatow robil swietny interes. Mial przygotowane rzedy
                                                    poukladanych tuzinami czerwonych roz gotowych zapewnic o trwalych uczuciach.
                                                    Sklep "Godiva" reklamowal czekoladki z mozliwoscia wygrania BMW (seria 6)
                                                    i wycieczke dla dwojki do Europy.
                                                    Skrecilem troche aby zobaczyc okno wystawowe Victoria`s Secret.
                                                    Napis zrobiony szminka na lustrze w otoczeniu kobiecej bielizny nie rozczarowal.

                                                    Zamienilem pare slow z Pania siedzaca w hallu budynku biura. Przemila starsza
                                                    Pani. Jej wnuk kolekcjonuje znaczki i monety z calego swiata i od czasu do
                                                    czasu moge uzupelnic jego kolekcje.

                                                    Wracajac z pracy zmienilem klimat. Francuskie melodie wydobywajace sie
                                                    z Brasserie Perrier i widoczny przez szybe bar zassal mnie do wnetrza.
                                                    Stolki barowe byly wygodne i bezpieczne.
                                                    Okazalo sie, ze w barze od miesiaca pracuje barmanka Gabi znana mi wczesniej
                                                    z innego lokalu. Wymienilismy uprzejmosci i drugi (tizedikowy) cocktail
                                                    dostalem "on the house". Inwestycje barowe czasami przynosza korzysci.

                                                    Iwona,
                                                    ciesze sie, ze masz sie dobrze. Joie de vivre to bardzo wazna sprawa.

                                                    Pysiek,
                                                    podpisana ostatnio umowa handlowa pomiedzy Australia i Stanami ulatwi nam
                                                    teraz wymiane sniegu/piasku/platkow/czegokolwiek miedzy krajami.

                                                    Gunther/Amigo,
                                                    Boss jest rzeczywiscie Ok. Mnie nie gryzl poniewaz psy czuja co sie o nich
                                                    mysli. To co on robi z Pyskiem to pieszczoty. Madry pies.

                                                    Eva,
                                                    czesc.

                                                    Jutro zdecydowanie, nieodwolalnie zrobie porzadek w mieszkaniu.
                                                    Prawie na pewno... Moze i kosciol uda sie zaliczyc. Wola boska i skrzypce.

                                                    Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam,
                                                    mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Zapachnialo miloscia ... IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 05:44
                                                      ojjj jacy wszyscy zadowoleni i usmiechnieci, nawet Mojito muchy opuscily,, co
                                                      prawda byles wyjatkowo przykry dla tych pulchnych kupidynkow, taki strzal w
                                                      plecki czasem dobrze robi i pomaga popatrzec troszke inaczej na swiat,, jestem
                                                      przekonana ze tak naprawde to nie przestraszyly sie Twojego groznego wzroku i
                                                      dostales strzalka choc nie chcesz sie nam do tego przyznac :)
                                                      Stan zakochania to stan blogoslawiony :)))

                                                      Ktos pisal o rozgryzaniu swojego partenra, mnie osobisice wydaje sie ze nic
                                                      bledniejszego, jakbym miala absolutnie wszystko wiedziec o swoim to chyba nie
                                                      bylo by juz po co byc razem,, :) ale co ja tam wiem
                                                      Wiem ze wiekszosc kobiet stawia sobie za punkt honoru dopisanie scenariusza do
                                                      meskich zachowan, i rozebranie swojego partnera na czynniki pierwsze, ale na
                                                      ogol zadna nie chce zeby ja na czynniki pierwsze rozebrac :))
                                                      Ja Valentynki spedzilam samotnie bo malzonek pracowal,, ale oczywiscie kwiaty i
                                                      czekoladki byly :))
                                                      Przedstawianie swojego partnera jako konkubenta uwazam za wspanialy pomysl :)))
                                                      bo najbardzej razi mnie mnie obluda spoleczna, czesto czlowiek rozmawiajac z
                                                      kims odnosi wrazenie ze to prawie swieta osoba hihihihi, ot chocby jak Mojito
                                                      hahahaha

                                                      ok sorki, nie czepiam sie nikogo, bez obrazy wszystko jest cool :))

                                                      dzisiaj i wczoraj zreszta tez ale dzis wyjatkowo bo pada z przerwami,
                                                      pracowalam sobie w ogrodku, przesadzalam, sadzilam, pielilam i co sie dalo,,
                                                      udalo mi sie zalozyc maly fajny ogrodek kaktusowy, z kamieniami, trawa ,
                                                      wyglada fajnie, z przodu roze :)) tez milo, wogole ogrodkowanie ma na mnie
                                                      zbawienny wplyw

                                                      wracajac do valentynek i oswiadczyn, moje byly bardzo romantyczne,, nigdy nie
                                                      planowalam lub tez raczej planowalam krotka znajomosc z moim malzonkiem,
                                                      instynktow macierzynksich nie mialam zadnych , za to on mial,, wiec jak juz mu
                                                      sie udalo mnie zaplodnic on byl w niebo wziety, ja niepocieszona,, oswiadczyny
                                                      byly mniej wiecej tego typu ,, "nie pozwole zeby Moje dziecko urodzilo sie bez
                                                      ojca i bez nazwiska" czyz to nie jest romantyczne :)))) i jak widac trwa

                                                      pozdrawiam cieplutko


                                                    • mojito Re: Zapachnialo miloscia ... 15.02.04, 06:07

                                                      Witaj Asienko,
                                                      Twoje rozwazania na temat aureoli przypominaja mi dowcip.
                                                      Przychodzi mezczyzna do lekarza i mowi: "Panie doktorze,
                                                      nie pije, nie pale, nie rozgladam sie za kobietami,
                                                      w kosciele czasami bywal a glowa boli mnie czesto".
                                                      Lekarz zbadal go dokladnie i powiedzial: "niestety, nie moge
                                                      Panu pomoc - to sprawa kowala".
                                                      Kowala? - pyta pacjent - dlaczego?
                                                      Musi Panu aureole troche poluzowac poniewaz uciska i stad te bole.

                                                      Fakt, ze miewam czasami krotkotrwale bole glowy :))).

                                                      Pozdrowionka,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Zapachnialo miloscia ... IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 07:58
                                                      Mojito toc to na odleglosc widac ze miewasz czasem krotko lub dluzej trwale
                                                      bole glowy,, wiesz ja jestem kobieta dojrzala nie wiele sie da ukryc przed
                                                      takimi wscibskimi babami jak ja,
                                                      wracajac do wrozb i amorkow to Twoje bole glowy moga sie lekko nasilic w
                                                      niedlugim czasie (jezeli juz nie zanotowales lekkich zmian) ale z czasem
                                                      przemienia sie w lekka euforie ktora bedzie postepowac :))

                                                      Pysiek choc mnie palce swierzbia Twoj komentarz musze zostawic bez komentarza
                                                      hihihi

                                                      Jezeli chodzi o traktowanie rdzennej ludnosci, to zdecydowanie Maorysi sa
                                                      traktowani duzo lepiej niz Aborygeni, czesto duzo lepiej niz naplywowa ludnosc
                                                      w N.Z.
                                                      O ironio, jak to moja corka w katolickiej szkole kiedys powiedziala w klasie
                                                      (majac wtedy lat 7) Maorysi nie sa rdzenna ludnoscia Nowej Zelandii, rdzenna
                                                      ludznosc to Mori Ori, ktorzy w wiekszosci zostali zjedzeni przez Maorysow.
                                                      Ostatni czystej krwi Mori Ori umarl jakies 15 lat temu na Chatam Island.
                                                      Jak widac mozna przeginac w obie strony i dac tubylcom wiecej praw niz
                                                      immigrantom lub pozbawic ich wiekszosci praw. A prawda jak zwykle pewnie lezy
                                                      gdzies po srodku. Ale komu sie chce srodka szukac :))
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Zapachnialo miloscia ... IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 15.02.04, 07:30
                                                      Oj, Asia :))))
                                                      jest w nas pelno obludy i nie tylko przy przedstawianiu parnterow. czy
                                                      slyszalas ze ktos przedstawil Ci swojego partnera mowiac: 'everyone, I'd like
                                                      you to meet the bigest mistake of my life' albo 'Daniel is not exactly my
                                                      boyfriend yet because I actually find him quite annoying but I am giving him a
                                                      bit of a go for the next few weeks and if things don't improve I am planning to
                                                      get rid of him'. come on Asia ;))))
                                                      mozna powiedziec partner, nie cierpie natomiast okreslenia 'de facto'! brzmi to
                                                      like hideous Latin disease ...
                                                      moja znajoma businesswomen, czlowiek skala, bo jak skala niewiele widzi i
                                                      niewiele slyszy. ja wiem, jak ona wiele nie wie ;)od ponad dwudziestu lat
                                                      malzenstwa ma tak rozgalezione rogi, ze moglaby na nich suszyc bielizne kilku
                                                      rodzin. wiem to, bo przyjaznie sie z jej mezem, prosze tylko sobie za wiele nie
                                                      wyobrazac. moge tylko po przyjacielsku sledzic jak on/maz sobie uklada zycie z
                                                      boku, jakby obok drogi ich wspolnego zycia wytyczyl sobie osobna sciezke. ta
                                                      sciezka zamienila sie w droge, a przy niej przez lata zdazyly wyrosnac wysokie
                                                      drzewa. i juz nawet zaslaniaja slonce, a ta oslica nie wiedzi nic! albo
                                                      wygodnie jej nie wiedziec! zdarza mi, ze mam ochote ja potrzasnac, to jest
                                                      pierwotny odruch babskiej solidarnosci, gdyz w gruncie rzeczy ja wole jego sto
                                                      razy od tego zaslepionego babsztyla. MAZ jest jednak zawsze przedstawiany jako
                                                      kochany i slubny i wszystko co naj ... wiec skoro im to pasuje ;)
                                                      przy przedstawianiu, zalezy duzo od sytuacji, ale zwykle mowie: to jest John,
                                                      and I hope people will just figure it out for themselves ;)
                                                      Yo, Mojito,
                                                      alarm przeciwpozarowy? to u Was tez? u nas to pali sie nawet bez Valentine's,
                                                      pogoda sprzyja :)))) a swoja droga te Wasze Amorki jakies grzeczne, i
                                                      twierdzisz ze daly Ci przejsc spokojnie ;))))
                                                      u mnie w budynku gdzie pracuje, nie ma sympatycznej pani, sa natomiast security
                                                      officer, ale tez sympatyczni. niedawno smieszne wydarzenie zatrzymalo tetniacy
                                                      tryb tej wielkiej/powaznej instytucji. grupa mezczyzn oczekujacych na winde
                                                      zamarla w szoku: otoz w windzie po otworzeniu drzwi ukazal im sie widok
                                                      niesamowity: na podlodze lezaly podarte koronkowe damskie majtki :))))
                                                      mezczyzni zaniemowili, nie wiadomo czy to byla terrorystyczna prowokacja,
                                                      nieszczesliwy wypadek 'przy pracy', czy moze po prostu gwalt. powiadomiono
                                                      wyzsze security w budynku i drzwi do wejscia na kazdym z 30 pieter pilnowal
                                                      sympatyczny security guard. tymczasem majtki w windzie sobie podrozowaly az do
                                                      czasu ustalenia koniecznej akcji i podjecia odpowiednich decyzji. okolo
                                                      poludnia przyjechal szef z okregu, zeby podjac decyzje w sprawie majtek. caly
                                                      czas caly sztab czuwal przy telefonach, ludzac sie ze moze wlascicielka sie
                                                      zglosi. na prozno. nastepny step, to byla propozycja na 'kopciuszka' zeby
                                                      zrobic przymiarke wszystkim kobietom w budynku na 30 pietrach, ale zostala
                                                      natychmiast obalona przez feministyczne lobby ligi kobiet pracujacych. o godz
                                                      2.00pm majtki zostaly usuniete i przechowane w archiwum documentow wagi
                                                      panstwowej i winda uwolniona. bo nigdy nie wiadomo co komu chodzi po glowie ...

                                                      takie zarty. pozdrowionka
                                                    • kazachstan Re: Zapachnialo miloscia ... 15.02.04, 07:50
                                                      no to dopiero sie oboje z moja Pania usmielismy, majtki w windzie i zamach
                                                      stany. pysiek jak nasze spotkanie ? bardzo bysmy chcieli Ciebie poznac,
                                                      koniecznie, ale rozumiem ze jestes zajeta. czekamy cierpliwie
                                                      dziekuje za test o Aborygenach, mysle ze nie tylko mnie sprawe wyklarowal
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Asia Re: Zapachnialo miloscia ... IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 08:06
                                                      Witam Kazik

                                                      widze ze Twoja Pani wie jak facetowi do serca trafic, przez zolodek to zawsze
                                                      najpewniejsza droga :) Popros nie sie podzieli z nami jakimis przepisami bo az
                                                      mnie slinka na takie dobre ciasta cieknie, ja juz kiedys pisalam ze z wypiekami
                                                      jestem troche na bakier choc czasem cos tam mi sie uda, ale nie ma to jak
                                                      wyprobowane dobrze przepisy, wiec usmiechnij sie uroczo do swojej Pani, zanotuj
                                                      i przelej nam tutaj a bedziesz mial moja i pewnie nie tylko moja wdziecznosc.

                                                      Moj warzywniak szaleje,, fasolka w nadmiarze, pomidory, ogorki, kabaczki
                                                      chwilowo rosna w krzaki chociaz cos tam juz sie powiazalo, ale krzaki rozmiarow
                                                      niesamowitych, zrobilo sie u nas zimnawo cos prawie jak jesien wiec nie wiem co
                                                      jeszcze zdazy urosnac z tego co powinno, mowiono mi ze styczen i luty to
                                                      najcieplejsze miesiace w chch brrrrrrrrrrrrrrrrr
                                                    • mojito Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. 15.02.04, 07:56

                                                      Yo, Pysiek,
                                                      rzeczywiscie pali sie od czasu do czasu w miescie. Wczoraj tzn przedwczoraj
                                                      byl duzy pozar w miescie. I niby pogoda nie sluzy.
                                                      Z majtkami w windzie ciekawa sprawa. Nie pomyslalbym, ze to az tak
                                                      powazna sprawa. Jaka to odpowiedzialnosc musiala spoczywac na tym
                                                      decydujacym o przerwaniu majtkom podrozy winda.

                                                      Pare lat temu idac ulica ja i jeszcze paru mezczyzn widzielismy i podziwialismy
                                                      zimna krew oraz opanowanie idacej przed nami kobiety.
                                                      Wracalismy zmeczeni z pracy i nie podnosilismy za wysoko wzroku i w zwiazku
                                                      z tym nic nie uszlo naszej uwadze.
                                                      Kobieta przed nami nagle stanela w miejscu, zrobila kilka okraglych
                                                      ruchow biodrami, przestapila z nogi na noge, podniosla lezace na ziemi
                                                      majtki i poszla spokojnie dalej.
                                                      Nikt policji nie wezwal, ale przez moment przestraszylismy sie czy
                                                      ewentualnej sily naszego kolektywnego wzroku nie da sie podciagnac
                                                      pod jakis paragraf. Z dobrym adwokatem kto wie...

                                                      Amorka przestraszylem bardziej niz napisalem. To co napisalem to
                                                      eufemizm tego co mu obiecalem gdyby mnie trafil ponizej plecow.
                                                      Jak pracuje to pracuje. A jak nie to absolutnie nie :))).

                                                      Zdrowko,
                                                      mojito.
                                                    • gunther_0 Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. 15.02.04, 08:06
                                                      Witajcie Amigos,

                                                      no i bardzo dobrze teraz chociaz nie bedzie na mnie ze ja tylko o majtkach ;)))
                                                      Pysiek Ty jestes po prostu niemozliwa, skad takie historie w tak powaznej
                                                      instytucji?
                                                      Mojito, sytuacja z kobieta na ulicy byla dla mnie prosta. po prostu pod wplywem
                                                      waszego zbiorczego skumulowanego spojrzenia pekla jej gumka ;)))no i z tymi
                                                      amorami, ja to bym jeszcze sie wystawil, to taka przyjemnosc kurde :))))))))
                                                      Asienko, absolutnie poprosze o komentarze, czemu skarbie raczki cie swedza i
                                                      nie napiszesz, tak ladnie piszesz, nie krepuj sie.
                                                      Kazik, ja do Ciebie zadzwonie.
                                                      pzdrowionka
                                                    • poetal_liryczny Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. 15.02.04, 08:12
                                                      jestescie wszyscy tutaj jak naladowani, az mnie nastroj sie udzielil. swieto
                                                      Walentynkowe czy nie, pokochajmy sie.
                                                      jakze smieszna sytuacja z ta winda, Pyska, gdzie ty pracujesz? chetnie bym tez
                                                      cie poznal, czy nie wybierasz sie do Europy?
                                                    • mojito Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. 15.02.04, 08:17

                                                      Yo, Gunther/Amigo,
                                                      zgoda, o majtkach zaczela Pysiek. Temat bardzo wdzieczny.
                                                      Ale Ciebie tez mozna do tematu przyklepac.
                                                      Uderz w majtki - Gunther sie odezwie :))).
                                                      Temu Amorkowi dobrze z oczu nie patrzylo.
                                                      Na figlarnego mi wygladal. Amorek strzela a kto strzale niesie?
                                                      Piatka,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 08:21
                                                      Ohoooo widze podchody sie zaczynaja :)) az sama jestem ciekawa kto ta strzale
                                                      niesie :))
                                                      wracajac do majtek wygrany jest ten co je zdejmuje nie ten co w windzie
                                                      znajduje
                                                    • mojito Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. 15.02.04, 08:31

                                                      Asienko,
                                                      trudno sie z Toba nie zgodzic. Z tym, ze ten ktos ich nie znajduje.
                                                      Po prostu wchodzi do windy z majtkami :)).
                                                      Zdrowko,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 08:12
                                                      Amorki nie sa takie strachliwe wiec nie mow hop :)

                                                      tez kiedys dawno temu mialam przyjemnosc zetkniecia sie z dwoma przypadkami
                                                      spadajacych majtek na ulicy, kazda z pan po stracie zachowala sie inaczej,
                                                      jedna tak ja to Mojito opisal, eleganco z majtek wyszla, po czym schylila sie,
                                                      zwinela wsadzila do torebki i poszla dalej,, drugi wypadek wprowadzil mnie w
                                                      podziw, pani elegancko wyszla z majtek nawet nie zwalaniajac kroku, i poszla
                                                      dalej nawet sie nie ogladajac,, gdyby nie to ze szlam tuz za nia nigdy bym sie
                                                      nie zorientowala ze to jej majtki :)) rasowa kobietka

                                                      dobrze ze gumki w majtkach sie zmienily i teraz juz takie historie sie nie
                                                      zdarzaja,, no moze tylko w windach ale tam ciagi powietrza sa duze :))
                                                    • mojito Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. 15.02.04, 08:25

                                                      Asienko,
                                                      ciesze sie, ze potwierdzasz zdarzanie sie takich niefortunnych przypadkow
                                                      z majtkami. Nie wiem, czy mozna sie od takich ewentualnosci ubezpieczyc.
                                                      Ciekawe ile by kosztowala polisa ubezpieczeniowa?
                                                      Sa tez znane/widoczne(brak jakichkolwiek szwow) przypadki ubezpieczania
                                                      sie przed wadliwa konfekcja przez unikanie noszenia jej w lecie.
                                                      Jest to jeszcze jedna dostepna dla kobiet opcja.
                                                      Pozdrowionka,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 08:34
                                                      Mojito

                                                      majtki to taka czesc garderoby ktora wymaga czestszej wymiany na nowa niz inne,
                                                      gdybym ja zgubila swoje wcale bym sie tym faktem nie smucila, wziela bym chlopa
                                                      pod reke i kazala sobie nowe kupic a jak by nie chcial to bym mu kichala caly
                                                      czas (pomarzyc dobra zecz, moj nie z tych co majtki kupuje), zreszta majtki tak
                                                      sie zminimalizowaly w ostatnich latach ze ich strata nie jest tak bolesna jak
                                                      to onegdaj bywalo no i ubezpieczac nawet co nie ma, za noszeniem jestem bo jak
                                                      sie nie nosi to nie ma przyjemnosci w zdejmowaniu :))
                                                    • mojito Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. 15.02.04, 08:41

                                                      Asienko,
                                                      doszlismy wiec wspolnie do zgodnego wniosku,
                                                      ze majtki rzecz mala a ciesza :))).
                                                      Zdrowenko,
                                                      mojito.
                                                    • gunther_0 Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. 15.02.04, 08:41
                                                      Pozwole sobie zacytowac slowa pewnej piosenki spiewanej oryginalnie przez
                                                      Leonarda Cohen pt" I'm your man". to tylko pare linijek....

                                                      If you want a lover
                                                      I'll do anything you ask me to
                                                      and if you want another kind of love
                                                      I'll wear a mask for you
                                                      If you want a partner
                                                      Take my hand
                                                      or if you want to strike me down in anger
                                                      Here I stand

                                                      I AM YOUR MAN

                                                      If you want a boxer
                                                      I will step into the ring for you
                                                      and if you want a doctor
                                                      I'll examine every inch of you
                                                      If you want a driver
                                                      Climb inside
                                                      Or if you want to take me for a ride
                                                      You know you can

                                                      I AM YOUR MAN

                                                      pzdrowionka, czekajac na efekty strzaly Amora
                                                    • Gość: Asia Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 08:49
                                                      Mojito

                                                      dobra zodze sie z Toba bo mnie kusi zeby zejsc na sliskie tematy,, ale i Ty i
                                                      Gunther zawsze jestescie tacy politically correct ze az strach oblatuje hihihi

                                                      Gunter Ty chyba skarbie czekac na efekty nie mosisz bo jak wieszem (czy tez
                                                      piosenka) zaczynasz gadac to najlepszy dowod ze Ciebie juz ta strzala
                                                      dosiegnela, no chyba ze czekasz na efekty amorkowych strzal do tej drugiej
                                                      polowki :))
                                                      jak to milo wiedziec ze jak amorek ugodzi no najwiekszy chwat wierszem zaczyna
                                                      gadac
                                                    • gunther_0 Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. 15.02.04, 08:56
                                                      Asienko, alez ja uwilbiam byc ustrzelony, to najbardziej blogoslawiony stan,
                                                      oby trwal jak najdluzej :)))))))))))))))
                                                      a nie gadam wierszem, to piosenka zreszta bardzo urocza mozna znalezc pod
                                                      leonard Cohen.
                                                      pozdrawiam i zycze Tobie tez jak najwiecej Amorkow
                                                      buziaki dla wszystkich dziewczyn
                                                    • Gość: Asia Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 09:03
                                                      Gunther

                                                      masz absolutna racje to jest blogoslawiony stan :)) i oby trwal jak najdluzej,
                                                      pod wplywem amorkow tyle pieknych utworo powstalo, wierszy, piosenek, wogole
                                                      zachowujemy sie wtedy inaczej i na swiat patrzymy przez rozowe okulary, chyba
                                                      nic tak czlowieka nie uskrzydla :))
                                                    • poetal_liryczny Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. 15.02.04, 21:15
                                                      to jeszcze ja na temat. wierze w milosc na cale zycie, ale nie wierze w
                                                      dlugowieczna namietnosc. milosc to przeplatajace sie w roznych
                                                      proporcjach:seks, eros, przyjazn i caritas,czyli milosc poswiecona dobru
                                                      drugiego czlowieka.ta ostatnia podobnie jak eros i przyjazn, ma zupelnie inna
                                                      od seksu chemie i moze trwac przez cale zycie. namietnosc zas rozpracowana na
                                                      czesci pierwsze przez neurobiologow i neurochemikow, w roznych kulturach trwa
                                                      srednio od 18 miesiecy do 4 lat.zdumiewajace jest wiec to, ze pozadanie jest
                                                      najbardziej pozadane, mimo ze trwa najkrocej. tak, jakby chemia byla wazniejsza
                                                      od metafizykii i poezji.
                                                      i pozytywny aspekt; gdy kobieta mowi "kocham" to przewaznie mowi prawde, z nami
                                                      roznie bywa, przewaznie mowimy "kocham" bo albo tej kobiety pozadamy albo mamy
                                                      z nia dzieci...
                                                    • annbu Re: Zapachnialo miloscia ... Winda/majtki. 15.02.04, 22:39
                                                      Witajcie,
                                                      miło Was czytać owianych zapachami miłości, otoczonych strzałami i Amorami
                                                      zastraszonymi! A propos spadających majtek to chciałam jeszcze nadmienić, że i
                                                      na inne spadające z kobiet części garderoby jesteśmy narażeni, żeby chociaż
                                                      wspomnieć pończochy, o których tu też już były historie:) Oj miło, miło, że w
                                                      naszej zagonionej codzienności możemy być świadkami - i uczestnikami -takich
                                                      zaskakujących i zapładniających wyobraźnię zajść. Czego i Wam życzę nie tylko z
                                                      okazji Walentynek:)
                                                      Poeto - wydaje mi się, że i miłość, i namiętność mają znacznie więcej twarzy i
                                                      nie da się ich porozkładać na czynniki pierwsze. Uogólnienia i pomiary są tu
                                                      bardzo niebezpiecznie, bo ile związków tyle odcieni. Zapewniam Cię też, że po
                                                      wielu latach w związku siła namiętności też potrafi zaskoczyć - często bardziej
                                                      niż ta z "początkowej fazy":)) Takie to moje refleksje około -walentynkowe:)
                                                      Tak_o, Asiu - bardzo miłe historie oświadczynowe - potwierdzają moje
                                                      podejrzenia, że Amor działa często niekonwencjonalnie, przysiadając ze
                                                      strzałami na gałęzi tylko dla niepoznaki i zmylenia przeciwnika - strzeż się
                                                      Mojito!:))
                                                      Chociaż trochę po czasie - pozdrawiam wszystkich walentynkowo, życząc duuuużo
                                                      wrażeń i odcieni miłosnych oraz odwagi w stawianiu im czoła:))
                                            • Gość: Pysiek13 czarna Australia dla Kazik IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 15.02.04, 05:55
                                              Witaj Kazik,

                                              czesto podgladam kota moich znajomych, gdy poluje na ptaki. kot jest normalny,
                                              cwany, przyzwoity kot europejski. stosuje banalne proste sztuczki, nie musi
                                              wysilac, bo tutejszy ptasi rod to stworzonka wysoce nie-rozgarniete: ufne toto,
                                              naiwne, pozbawione sprytu i niemrawe. kot, niestety taki sam jak w balladzie
                                              Okudzawy. ledwo ruszy lapa, prawie ze nosza mu sie w ofierze.
                                              biali z Europy, biali z Wysp Brytyjskich, zastali tu ufnosc, bezradnosc,
                                              prawosc, pre-historyczne piekno. i ... pol miliona krajowcow. biali do dzis
                                              maja psychicznego kaca, wciaz zywe wspomnienie haniebnej walki z 'czarnuchem'.
                                              eufemizmem beda najsurowsze okreslenia tego, co Anglicy uczynili tu z ludnoscia
                                              kolorowa.
                                              mordowano ich z angielska flegma. jeszcze nie bylo 'sankcjonujacych' motywacji,
                                              nie chodzilo o zyzne pastwiska, jak w Ameryce, ziemi bylo dla wszystkich pod
                                              dostatkiem, a juz urzadzano polowania na czarnuchow z udzialem regularnych
                                              wojsk Ich Krolewskich Mosci. dobroduszni tubylcy tysiace lat zajmowali sie
                                              zbieractwem i lowiectwem, nie opanowali nawet techniki strzaly i luku, do dzis
                                              posluguja sie oszczepem. spychano krajowcow do morza, topiono, truto
                                              arszenikiem w podrzucanym cukrze. w wielu miasteczkach australijskich stoja
                                              pomniki panow o bardzo angielskich nazwiskach, w wiekszosci przypadkow sa to
                                              dawni gubernators, komendants kolonii karnych. wslawili sie przewaznie
                                              adekwatna stanowisku iloscia trupow. do najglosniejszych nalezy bez watpienia
                                              gubernator Tasmanii Sir Arthur David, ktory z udzialem wojska urzadzal
                                              calotygodniowe safari na czarnych. skutecznie wybil kilka tysiecy ludnosci
                                              kolorowej. w Nowej Zelandii z resztek Maorysow zrobiono 'Cepelie', ciekawostke,
                                              turystyczny rarytas z pokazami starej sztuki, strojow, obyczajow. zachowano
                                              pieknie utrzymane skanseny. w Australii nie wiedziano co z tym fantem zrobic.
                                              Kazik, Aborygeni byli pozbawieni wszelkich praw obywatelskich do ... 1963 roku
                                              i ta pozna data duzo mowi. widac ich czesto w pubach i na ulicach duzych miast,
                                              uragaja swietemu prawu ciulactwa, nie interesuje ich jutro, nie umieraja ze
                                              strachu przed staroscia, wierza w reinkarnacje, nie miewaja koszmarnych snow o
                                              nie splaconych ratach za dom, czy samochod.
                                              aborygeni sa bardzo utalentowani, lecz jest prawie prawidlowoscia, ze
                                              nieoczekiwanie u szczytu kariery, zmykaja spowrotem w busz. czy nie moga
                                              zaakceptowac obyczajnosci bialych, przystosowac do zycia w wygodzie? czy
                                              przywoluje ich duch buszu, gnebi nedza krewniakow, swiadomosc roznic
                                              egzystencji?
                                              jakby to interpretowac Kazik w wielu przypadkach zadziala po prostu prejudice.
                                              jak w wielu krajach jest to problem mniejszosci narodowej ciagle nie
                                              rozwiazany.
                                              cieszy mnie ze na zakonczenie dodales, ze jakby nie bylo onie sa u siebie, zeby
                                              wszyscy o tym pamietali :))))
                                              pozdrawiam
                                              • Gość: kamila Re: czarna Australia dla Kazik IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 15.02.04, 12:18
                                                A w czym Wam oni przeszkadzaja? Czy swoim zachowaniem przeszkadzaja w zyciu
                                                innym, dlaczego ceny domow spadly na tych terenach? Pytam z ciekawosci, bo
                                                niewiele wiem o ich kulturze. Czy dzisiaj sa oni niebezpieczni? Chyba w niczym
                                                nie przeszkadzaja ludnosci bialej?
                                                • yvona73pol Re: czarna Australia dla Kazik 15.02.04, 13:45
                                                  hej, witam slonecznie,
                                                  najpierw odpowiem Kamili, zastrzegam, ze zaslyszane - oprocze tego co napisala
                                                  Pysiek, i co juz slyszalam tu i owdzie, jest jeszcze druga strona medalu -
                                                  panstwo australijskie w ramach "zadoscuczynienia" postapilo jak usa z
                                                  Indianami, tzn. pieniadze na utrzymanie, studia i nauka gdzie chca bez
                                                  egzaminow i te pe, co jakby nie bylo degeneruje.... jezeli chca w ten sposob
                                                  cokolwiek "odkupic" to prosze bardzo, jakos w to nie wierze... ale rowniez sa
                                                  takie tereny w Australii - srodek kontynentu, gdzie sa wieksze spolecznosci i
                                                  troche biora odwet, na przyklad mozna zostac okradzionym w bialy dzien, lub po
                                                  zebach i niestety nikt palcem nie kiwnie, bo podniesie sie larum, ze
                                                  dyskryminuja.... te rzeczy wiem od innych, nie spotkalam sie jeszcze z zadnym
                                                  objawem sympatii/antypatii, wiec nie twierdze ze to pewnik; z drugiej strony
                                                  moja wspollokatorka byla pare razy bardzo agresywnie zaczepiana przez
                                                  Aborygenow w dosc niedwuznacznych celach, i w Perth, i w Sydney; ja widzialam
                                                  wieksza grupe w okolicach Centralu i musze powiedziec, ze nie mialam ochoty na
                                                  jakikolwiek kontakt - oczom moim ukazal sie widok rodem z Polski po wyplacie -
                                                  grupka meneli, nieco halasliwych, tacy, co to sie ich omija lukiem;
                                                  osobiscie "znam" jednego Aborygena, tzn. mijam go idac tunelem z dworca wlasnie
                                                  Centralu, siedzi i maluje swoje obrazeczki, zadne wielkie dziela, ot tak
                                                  sobie "tlucze" kolejne malunki, bez zadecia, ale chyba to musi lubic, bo
                                                  wytrwale siedzi i maluje; a moze jest bezdomny? (z wyboru?).... opinie ciezko
                                                  sobie wyrobic, i nie chodzi o to ze to,co robia (chodzi mi o agresje) maja do
                                                  tego prawo, bo tez powstaje pytanie, czy odwet brany na bialych obojetnie
                                                  jakich, byle bialych, jest uzasadniony, no ale odwety zazwyczaj nie sa
                                                  popelniane z zimna krwia, wiec o uzasadnieniu raczej ciezko mowic...
                                                  no to tyle z powaznych tematow, Australia ma jeszcze inne grzeszki na sumieniu
                                                  (wojna burska na przyklad...)...
                                                  co do tematow lekkich, a wlasciwie bieliznianych, spiesze nadmienic, Mojito, ze
                                                  brak szwow niekoniecznie jest oznaka niebytu; bywaja majtki i majtki;-)....
                                                  co do amorka, to na mnie sie ostatnio obrazily, ale wcale ich nie straszylam,
                                                  pewnie jest wiele emergency gdzie indziej;
                                                  co pije? rozne rzeczy, aloes ostatnio rzadziej, bo wrodzone lenistwo, tudziez
                                                  brak czasu nie pozwala mi wybrac sie do zrodla.... ale w ramach cos za cos
                                                  zachowalam sie dzis jak rasowa kobieta i nabylam kolejna pare obuwia (to
                                                  wspaniale wejsc do sklepu i odnalezc wreszcie swoj rozmiar, i nie spotkac
                                                  zadziwionego wzroku pani expedientki, mowiacy "przeciez taki rozmiar w damskich
                                                  nie istnieje", vide Polska);
                                                  a tak w ogole, postanowilam na przekor wszystkiemu i okolicznosciom dosc
                                                  niesprzyjajacych vel stressujacych tryskac optymizmeme i humorem, co niniejszym
                                                  czynie;
                                                  jak jeszcze nie padne w objecia Morfeusza (;))))), to sie odezwe z przepisami...
                                                  caluski,
                                                  Iwona
                                                  • Gość: kamila Re: Yvona73pol IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 16.02.04, 14:23
                                                    A skad Ty jestes? Mozna zapytac?
      • santia Re: Tak daleko i tak blisko :) 15.02.04, 17:35
        Witam Was Kochane Ludziki ponownie;-))

        Wróciłam nareszcie z tych nart. Byłam około 30km od najbliższego internetu,
        więc kiedy wróciłam, jakież było moje zdziwienie, gdy ujrzałam już 185 wpisów,
        ale jesteście płodni;-))

        Byłam w Czechach i stwierdzam, że Czesi (śląskie ich wydanie) to przemili
        ludzie i też mają fascynujące góry. Piszę też, bo wcześniej byłam zafascynowana
        Słowacją, przejechałam ją w każdym kierunku, uwielbiam słowacką kuchnię
        (wymieszaną czeską z węgierską). Mieszkałam wysoko na stoku, więc o poranku na
        narty w dół a wieczorem wyciągiem w górę. To było super. Kupa śniegu. Wow chce
        się żyć!!!

        Sorry muszę już lecieć do teatru na "skąpca"; odezwę się póżniej.
        • tizedik za duzo...;-) 16.02.04, 00:09
          Ja to juz chyba mowilam; wystarczy 2 dni nieobecnosci, zeby za wami nie nadazyc.
          Majtki, windy, Aborygeni, milosc na cale zycie...
          Za duzo tematow na watku, za duzo problemow (pardon, wyzwan, jak mowi Mojito) w
          realu.
          Biez wodki tego nie rozbieriosz, jak mawiaja starozytni....
          Mojito, dzieki, ze pamietasz :-) Ja za ciebie tez....
          A jak juz sie wyspie (no, przespie, bo na wyspanie juz sie nie zanosi), to do
          was znowu wroce.
          Swoja droga, ciekawe, czemu meska reprezentacja watku tak zainteresowana babska
          opinia o sobie. No dlaczego?
          • mojito Majtek ciag dalszy. 16.02.04, 00:31

            Wotajcie Wszyscy,

            Iwona,
            zgadzam sie z Toba absolutnie. Sam szew (lub jego brak) jest tylko
            jednym, niekoniecznie precyzyjnym, elementem oceny bytu lub niebytu majtek.
            Inne elementy dokladnego ustalenia tego faktu nie zawsze sa nam dane.
            Wydaje mi sie, ze zakup nowej pary butow jest jedna z czynnosci przynoszaca
            natychmiastowa poprawe nastroju kobiecego.

            Annbu,
            z ponczochami to fakt. Nie latwo jest byc kobieta.
            Temat wyzszosci rajstop nad ponczochami samonosnymi lub odwrotnie
            mam nadzieje wyczerpac z Wasza mila pomoca przed sezonem wiosennym
            lub najpozniej letnim :))).

            Amorka steroryzowalem tylko na ten wlasnie dzien. Rana postrzalowa
            w posladek rozproszylaby mnie znacznie a musialem byc wowczas nierozproszonym.

            Poeto,
            zgadzam sie, ze jest mieszanka. Proporcje sa w indywidualnych przypadkach
            rozne.

            Tizedik,
            ja, osobiscie, jestem ostrozny z pytaniem kobiet o opinie o nas.
            Troche mezczyzn znam i wiem, ze moga one byc rozne.

            Pysiek,
            sadzisz, ze te majtki w windzie byly bawelniane?

            Pozdrowionka dla Was wszystkich,
            mojito.
            • Gość: Asia ojjj Poeta IP: *.adsl.xtra.co.nz 16.02.04, 02:11
              teraz to mnie zmartwiles, czy faceci naprawde tylko w tych dwoch wypadkach
              mowia kocham ? Albo ja jestem jadna z tych szczesliwych albo z glupich w takim
              razie bo jakos troszke inne wrazenie jak do tej pory odnosilam i mam szczescie
              znac facetow ktorzy naprawde kochaja, albo tak mi sie przynajmniej wydawalo do
              tej pory, nawet smialam twierdzic ze faceci sa zdolni do wiekszej milosci niz
              kobiety, ale teraz to juz mi wszystko w glowie poplatales wiec chyba sama nie
              wiem w co wierze lub powinnam wierzyc.

              Tak wogole to skad Ty do nas piszesz? nie wiem czy przeoczylam czy tez nie
              pisales, rozumiem ze z Europy, Niemcy?

              Ja osobiscie zawsze mialam i mam dobre zdanie o facetach (wyjatki potwierdzaja
              regule) no ale cale zycie traktuje rodzaj meski jako obiekt sexualny i moze
              dlatego nigdy sie nie rozczrowalam (no moze raz czy dwa hihihi) Tak wogole to
              faceci sa fantastyczni bo kazda kobietka moze sobie znalezc takiego jaki jej
              pasuje, brutala, misia do przytulania, malego chlopczyka, macho, lub co kolwiek
              innego jej do szczescia potrzeba.

              pozdrawiam cieplutko i zycze bardziej optymistycznego spojrzenia na stosunki
              damsko meskie :)) w majtkach czy bez
              • poetal_liryczny Re: ojjj Poeta 16.02.04, 02:39
                smutne, ale prawdziwe Asia :-) nie znam innych przypadkow.
                na pocieszenie moze, skoro Ty znasz inne przypadki jest to tylko potwierdzenie
                ze Ciebie bardzo pozadali.....
                tak pisze albo z Niemiec albo z Polski
                • Gość: Asia Re: ojjj Poeta IP: *.adsl.xtra.co.nz 16.02.04, 02:48
                  no masz teraz to mnie dobiles piszac to w czasie przeszlym,, pora umierac
                  • poetal_liryczny Re: ojjj Poeta 16.02.04, 03:01
                    o przepraszam , to mial byc komplement :-)
                    czas przeszly nie byl planowany. mam nadzieje, ze rownie jestes pozadanaobecnie
                    i nie pisze o pozadaniu na tym watku ;-)
                    • Gość: Asia Re: ojjj Poeta IP: *.adsl.xtra.co.nz 16.02.04, 03:25
                      jezeli to mial byc komplement to przepraszam ze odebralam inaczej, i oczywiscie
                      dziekuje za komplement :)

                      na ktorym watku piszesz o pozadaniu? chetnie poczytam

                      nie bardzo zgadzam sie z Twoja opinia bo wydaje mi sie ze i milosc i pozadanie
                      moze miec wiele odcieni i chyba byloby ujma dla rodzaju meskiego stwierdzenie
                      ze tylko wtedy mowia kocham jezeli pozadaja kobiety lub maja z nia dzieci, to
                      tak jakby powiedziec ze mezczyzni nie sa zdolni do milosci a jedynie zdolni do
                      zaspokajania swoich potrzeb seksualnych. Zdaje sobie sprawe ze kobieta i
                      mezczyzna maja troszke inne podejscie do sexu, ale bede sie upierac ze faceci
                      kochaja tak samo mocno jak kobiety lub i mocniej :)
                      • poetal_liryczny Re: ojjj Poeta 16.02.04, 03:39
                        musze uscislic wiec moja wypowiedz.
                        napisalem, ze nie pisze o byciu "pozadana" w znaczeniu "potrzebna" na tym Twoim
                        watku, prepraszam ze nie wyrazam sie jasno. to z przepracowania.
                        co do reszty nie bede sie rozwodzil, ale tak niestety jest. przynajmniej w moim
                        przypadku :-) kiedy pozadanie wygasa roznie bywa, albo mam ochote podtrzymac
                        znajomosc bo zdazylismy sie dobrze zaprzyjaznic i zrozumiec, albo nie. mnie
                        jakos udaje sie zyc w tym stylu i jst tak wygodnie, chociaz nie mowie ze jak
                        trafie na jedna jedyna ktora mnie zaskoczy, moze zlamie w jakis sposob, bede
                        spiewal inaczej :-) zycie jest nieprzewidywalne
                        no i oczywiscie ze mezczyzni kochaja tak samo mocno jak kobiety, a co jest
                        mocno dla Ciebbie?
                      • Gość: kamila Re: Asiu, zgadzam sie! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 16.02.04, 15:03
                        Mężczyzni potrafia bardzo mocno kochac, czesto bardziej niz kobiety.
                        Przynajmniej z moich doswiadczen i spostrzezen tak wynika. Sa tzw. olewusy, ale
                        pisze o normalnych facetach, o wiekszosci. panowie bardzo poswiecaja sie dla
                        swoich pan, potrafia duzo im dac od siebie, wciąż zaspokajają potrzeby kobiet,
                        nie tylko te seksualne i materialne, ale i te glębsze...
                        Ja mam szczescie, ze znalazlam mojego meza- taki dobry z niego czlowiek! Chocby
                        dlatego, ze ze mna wytrzymuje hehe.
        • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 16.02.04, 03:21
          dzien dobry,

          Santia znam tez czeskie tatry, bardzo piekne miejsca. jak dlugo tam jestes,
          tylko urlop czy dluzej? i snieg, fantastycznie. u nas tez wprawdzie mozna na
          narty wybrac sie w lipcu, sierpniu, ale klimat sie z rokiem na rok ociepla i
          sezon narciarski na Kosciuszko jest coraz krotszy. no i jeszcze po moim wypadku
          nie moge wogole jezdzic na nartach, a szkoda.
          no i temat majtkowy nam sie przeciagnal. moja Pani powiedziala, ze im wiecej do
          rozbierania tym lepiej i im wiecej do ukrywania, tym bardziej sie pozada. musi
          miec racje, doswiadczona kobieta i jakos tak mnie zaczarowala.
          pozdrawiam
          Kazik
          • Gość: Melody z Sydney Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.185.240.* 16.02.04, 04:57
            Hi,

            nie wiem nic o czeskich Tatrach, ale o takiej postawie jaka reprezentuje tu
            Poeta to moge napisac. nie jestem stara i wygladam przecietnie, nie narzekam na
            brak towarzystwa. to jest ogolna tendencja wsrod mezczyzn i mlodych i
            starszych, zeby sie nie wiazac, bo tak wygodniej. im glownie chodzi zeby miec w
            zyciu fun, zabawic sie i robic tylko to co ma sie ochote. jakiekolwiek wiazanie
            pociaga pewne obowiazki, nawet jak sa niewielkie. mezczyzni lubia teraz zdbac o
            swoje potrzeby, wiec i owszem spotykam sporo interesujacych facetow, ale zaden
            nigdy nie wyszedl z jakas propozycja, albo nie mial w stosunku do mnie
            powaznych planow. nawet wspomienie o wspolnych wakacjach wywolalo panike w
            oczach jednego chlopaka. wsrod moich znajomych i kolezanek ta tendencja tez
            zaczyna dominowac, to o tym pisala Saba, ze tak jest w Holandii, o kontraktach
            mieszkaniowych. tu nawet to nie jest potrzebne, bo po 6 miesiacach wspolnego
            mieszkania, para taka jest prawie zalegalizowana prawnie jako de facto. mysle,
            ze instytucja malzenska przestaje miec takie znacznie jak kiedys, a jeszcze
            niedlugo przestanie istniec. nie pisze tak ze mezczyzni sa winni, obie strony w
            rownej mierze sie dolozyly. pisze to zupelnie nie popierajac z zadnej stron.
            nam kobietom jest trudniej byc samotna z wyboru bo ciagle tkwia w nas stare
            przekonania i nie ma co sie oszukiwac, ciagle jestesmy dyskriminowane.
            pzdrawiam
            Melody
            • pysiek13 Re: Tak daleko i tak blisko :) 16.02.04, 07:39
              Hi Melody,

              och ci niedobrzy mezczyzni 'im glownie chodzi zeby miec w zyciu fun, zabawic
              sie nie wiazac, bo tak wygodniej' napisalas.
              a Tobie o to nie chodzi?
              och my biedne myszki !!!!!!!
              let's have one more tequila and have sex with a cat :))))))
              cheers
              • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.akl.callplus.net.nz 16.02.04, 08:02
                eeee Pysiek upraszczasz, nam nie tylko o fun chodzi ale glownie o to zeby facio
                na nas pracowal, zapewnil dostatnie utrzymanie, pobudowal dom z kolumienkami,
                urzadzil go wedlug naszych pomyslow, splodzil kilka uroczych i madrych
                bobaskow, lozyl na ich utrzymanie jak i na nasze, kochal swoja tesciowa,
                zabieral nas na wywczasy, kupowal kwiaty i czekoladki, otaczal nas opieka, byl
                zawsze na nasze uslugi uroczy i opiekunczy, zawsze w dobrym humorze nawet jak
                nas czesto glowa boli, wozil nas dobrym samochodem, otwieral drzwi przed nami,
                byl majsterklepka, dobrym kochankiem i wpatrzonym w nas jak w obrazek itd itd

                hmmm sex with a cat, no to ja poprosze poczworna tequile :)))
              • mojito Mezczyzni sa be! 16.02.04, 08:03

                Witajcie Wszyscy,

                mialem przeczucie aby w zadnym przypadku nie pytac o Wasza, kobieca, opinie
                o nas. Mam swiadkow na forum, ze odradzalem.
                Boje sie pomyslec co przeczytamy gdy ktorys z moich forumowych kolegow
                bedzie nalegal. Jestesmy be i to nam powinno wystarczyc.

                Pysiek,
                o tequili wspominajac to wczoraj sprobowalem "prairie fire".
                Cztery czesci tequili i jedna tabasco dolana na gore.
                Odczucia zgodnie z nazwa.

                Pozdrowionka,
                mojito.
                • pysiek13 Re: Mezczyzni sa be! 16.02.04, 08:12
                  Asia, Mojito :))))))))))))
                  • mojito Re: Mezczyzni sa be! 16.02.04, 08:14

                    Jestes kochana Pysiek, ze nie zostawilas mnie na dluzej
                    samego na tej stronie. Juz zaczynalem sie bac.
                    Asienko,
                    :)))).
                    mojito.
                    • poetal_liryczny Re: Mezczyzni sa be! 16.02.04, 08:17
                      no dobrze ja tez tu jestem ;-) moze to ja zaczalem. napisalem szczerze co
                      mysle, a Asia zreszta domagala sie zeby byc politicaly incorrect, wiec jestem.
                      sex z kotem Pysiek, naprawde?
                      • mojito Re: Mezczyzni sa be! 16.02.04, 08:21

                        Witaj,
                        moze teraz juz pisz co druga mysl :))).
                        Jest poczatek tygodnia i duzo moze sie nam dostac.
                        • pysiek13 peace please peace 16.02.04, 08:33
                          OK, dajmy spokoj, jestesmy sobie nawzajem potrzebni :)))))
                          niektorzy lubia tak jak Bozia przykazala, inni lubia w poprzek
                          Thanks God that I am atheist
                          take it easy
                          • mojito Re: peace please peace - absolutely! 16.02.04, 08:37

                            :))))))))))))))))))))))))))))))).
                          • Gość: Asia Re: peace please peace IP: *.akl.callplus.net.nz 16.02.04, 08:41
                            no to ja poprosze jeszcze jakiegos drinka, byle byl mocny,, cos mi ten kot pod
                            skore zalazl, musze chyba zalac tego robala
                            • pysiek13 Re: peace please peace 16.02.04, 08:46
                              no pewnie Asiu, co bys powiedziala zeby zmienic proporcje w Mojito tequila: 3
                              porcje tabasco i jedna tequila?
                              Mojito
                              :))))))))
                        • Gość: Iza hola hola moje panie ! IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 08:35
                          witajcie kochani
                          skoro przerabiacie stosunki damsko-meskie i mesko-damskie ( inne mnie nie
                          intersuja :) to sie chetnie przylacze ...
                          Asienko piekne to co napisalas ale czy jest na tym swiecie choc jeden taki co
                          sprostalby tym wymaganiom ? badzcie realistakimi moje panie, facet to tylko
                          czlowiek, ma prawo do humoro, pomyslek , splodzenia nie tego czego bysmy
                          oczekiwaly, zapominania o waznych datach ( o zgrozo !! ) ale tak ogolnie to bez
                          nich byloby bardzo nudno, wiec niech sa jacy sa, jest w czym wybierac :))
                          czy ktos w tym gaszczu dyskujsji przeczytal ode mnie walentynke ?? :(
                          no chlopaki a gdzie buziaki ??
                          sciskam papa milego wieczoru, dnia, poranka ( dzien dobry Mojito , masz ciekawa
                          profesje, bawiles sie kiedys z delfinami ? )
                          Witam wszytskich nowoprzybylych i pozdrawiam serdecznie !!
                          • Gość: Asia Re: hola hola moje panie ! IP: *.akl.callplus.net.nz 16.02.04, 08:44
                            Iza no cos ty!!!! faceci tez maja jakies prawa???/ rane kobieto skad Ty to
                            wytrzasnelas

                            ehhh nie przejmuj sie na moje Valentynki tez nie zwrocili uwagi, jakos skapia
                            caluskow ostatnio :((((
                          • mojito Zyczonka dla sluzby zdrowia. 16.02.04, 08:46

                            Czesc Iza,
                            dzieki za zyczonka/buziaki.
                            Zwracam z procentem.
                            Delfiny mialem okazje dotykac.
                            Trzymaj sie cieplo i milego dnia.
                            mojito.
                            • Gość: kamila Re: IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 16.02.04, 14:34
                              Ojej! Miales do czynienia z delfinkami? Zazdroszcze Ci :) Uwielbiam je. Jak
                              bylismy z mezem w Turcji, to specjalnie pojechalismy na jedodniowa wycieczke
                              rejs statkiem, zeby zobaczyc delfinki, podobno czasem podplywaly do statku
                              (cala rodzinka), przez cala wycieczke wypatrywalam ich...bezskutecznie, moze za
                              bardzo chcialam :(
                              A skad Ty jestes Mojito?
                              • Gość: Saba Re: Delfiny :-) IP: 213.144.232.* 16.02.04, 16:21
                                Mojito, dotykac? Nie skusiles sie na poplywanie z nimi? ja sie skusilam i
                                podobalo mi sie! najbardziej chyba to jak sie potrafia smiac :-) no i
                                oczywiscie jak mnie noskami spod stop wyrzucily nad powierzchnie wody!
                                spryciarze..
                                Kamila, delfiny mozna tez spotkac np w morzu Jonskim wokol wysp greckich, gdy
                                bylismy pare lat temu na rejsie to nam regularnie towarzyszyly..
                                • mojito Re: Delfiny :-) 17.02.04, 03:35

                                  Kamila, Saba witajcie,
                                  z Filadelfii. Troche plywalem, troche ostroznie dotykalem
                                  w Meksyku w duzym basenie z czterema delfinami.
                                  Pozdrowionka,
                                  mojito.
                          • Gość: Iza ugoda IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 08:46
                            tak, dobry pomysl, kazdy orze jak moze i gdzie chce !!
                            Pokoj, tolerancja, wsparcie ...
                            no to zdrowko za nas i za was i za wszytskich !!( ja jak bede po pracy
                            dla palacych ! wiecie, ze 2 lampki czerwonego wina likwiduja szkodliwosc 1
                            wypalonego papierosa ? kazdy ma ponoc jakies uzaleznienie ...:)
                            do uslyszonka !
                            • Gość: Iza dla tych co maja 3 nogawki IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 08:52
                              Asienko
                              nie oburzaj sie tak,naprawde wiecej zyskasz od tych co maja 3 nogawki w ten
                              sposob, ja to przynajmniej sprawdzilam i skutkuje do dzis :)
                              inaczej wszytskich by nas odeslali na Wenus a ich na Marsa i co dalej ?
                              seksmisja czy matrix ?
                              Asienko kochana ty masz wiekszy staz wiec z szacunkiem podhcodze ale nie sadze
                              by moglo byc inaczej. Slusznie mowia ze udany zwiazek to zasluga kompromisu. No
                              istnieje jeszcze szansa ze sie super dobierzecie jako parka, niektorzy maja
                              wiecej szczescia w tej branzy :)
                              na koniec masz jeszcze dodatkowe usciski ode mnie z sympatii :)
                              • Gość: Iza a Floryda nie spi ? IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 08:55
                                Mojito a ty wstales juz, kladziesz sie czy przeoczylam jakis watek i saczysz
                                teraz mojito w innym landzie kuli ??
                                upss az taka nieuwaga z mojej strony ?
                                • mojito Floryda pewnie spi. 16.02.04, 08:59

                                  Witaj,
                                  Filadelfia jeszcze nie spi. Zaraz sie polozy.
                                  Czekam na Hypnosa, poniewaz Iwona uwiodla
                                  mojego Morfeusza i teraz jest do niczego.
                                  Zdrowko,
                                  mojito.
                                  • Gość: Asia Re: Floryda pewnie spi. IP: *.akl.callplus.net.nz 16.02.04, 09:05
                                    Iza dziki wielkie, alez ja sie nie oburzam, jajka sobie wielkanocne robie i
                                    tyle, kocham facetow wszystkich razem i kazdego z osobna :)))

                                    Poeta wiesz Mojto i Gunther to na ogol sa tacy correct ze czlowiek nie sie
                                    czego czepnac a jak baba sie nie ma o co zachaczyc to o czym ma gadac, jak ma
                                    to mozna sobie pozartowac chociaz :))

                                    Mojito kurcze tu widze kobitki maja jakies informacje o Tobie tylko ja widze w
                                    stanie blogiej nieswiadomosci na Twoj temat zyje,, jaki Ty masz zawod? korcze
                                    co poniektore to umia miedzy wierszami chyba czytac a ja to nie umiem tego co w
                                    wierszu nawet ,, a niech to ,, starzeje sie

                                    • mojito Re: Floryda pewnie spi. 16.02.04, 09:12

                                      Zdrowenko Asiu,
                                      eeee tam. Nie mam zawodu. To tylko kobieca wyobraznia :))).
                                      Czego to kobiety mezczyznom nie przypisza.
                                      Buzka,
                                      mojito.
                                      • Gość: Iza kobieta zmienna jest a mezczyzna jak unika IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 09:18
                                        unika odpowiedzialnosci...mialo byc ale sie nie zmiescilo. Mojito kochanie, ty
                                        sam sie przyznales do fakultetu z oceanografii. To piekne zajecie, jak wiele na
                                        tym swiecie wiec skad takie zaprzeczenie ?
                                        Asiu , nie starosc to ze cos omijasz bo mnie sie takze zdarza. Duzo info do
                                        przerobienia, nie sposb czasem nadarzyc. Sadze ze z Toba wszytsko OK, wazne ze
                                        jestes z nami !
                                        "ruszaj sie Bruno idziemy na piwo, niechybnie brakuje tam nas ...!!!"
                                        zdrowko, dzien doberki i dobre nocki ...
                                        • mojito Nareszcie ! 16.02.04, 09:32

                                          Iza, ide spac. Nareszcie Hypnos sie pojawil.
                                          Bedzie teraz wahadlowo ruszal zegarkiem.
                                          Do fakultetu sie przyznalem, do jego wykonywania jako zawodu nie.
                                          Dobranoc i milego dnia,
                                          mojito.
            • Gość: Numbat Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.goldcoast.qld.gov.au 19.02.04, 04:16
              Witam wszystkich i pozdrawiam cieplo Asie!

              W trakcie " natloku spraw i projektow", wpadlem na chwile do komputera.
              Asiu mam nadzieje ze ten potezny sztorm ktory "zachaczyl" w tym tygodniu
              o New Zeland - nie "zatopil" Twojego domku. Widzialem zdjecia w tv i w prasie
              australijskiej. Ewakuowano setki ludzi- 2 osby zginely-. Sa "lekkie obliczenia"
              ze ten sztorm -bedzie kosztowac blisko 100 milionow dolarow.
              Relacje z New Zeland- poraz pierwszy w historii tego kraju zdazyl sie tak
              potezny storm. Miasto Feling - na polnocno-wschodniej stronie , kompletnie
              zostalo zalane woda, mosty zostaly zalane, samochody zmyte, hektary
              ziemi dolowanie zostaly kompletnie zalalne.
              Ten sdztorm zaczal sie w niedziele. Sila wiatru 167 km!!!
              Setki domow pozostalo- bez wody pitnej, pradu.
              Rurociak ktory ,znajduje sie na poludniu North Island-( ktorym przesyla sie
              naturalny gaz) przestal dzialc.
              Coz mysle ze powoli wszystko bedzie powracac do normalnosci.
              Wiem ze z Australii "ruszyla" sasiedzka pomoc.
              Tysiace zwierzad,stracilo zycie, farmerzy swoje warzywa, owoce.i tak dalej.
              Coz w Australii obecnie mamy bardzo gorace i bardzo parne lato, w sobote ma byc
              na Gold-Coast prawie 40 stopni i tzw. parnosc powietrza -prawie 90%!!!!
              W prasie tutejszej ostrzeznia ,jak przezyc te pare dni takiej makabrycznej
              goraczki i dusznosci w powietrzu.
              ( ogolnie ze
              wzgledu na zmiane klimatu na swiecie, coraz czesciej beda sie dzialy podobne
              historie.Ogolnie naukowcy twierdza ze musimy ograniczyc- ped "ku wlasnej
              zagladzie".Trzyma kciuki ze u Ciebie i ludzi miesdzkajacych na New Zeland
              wszystko ok. Cieplo pozdrawiam do nastepnego klikniecia.

              ps. postaram sie przedzwonic.


      • Gość: Melody Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 61.88.129.* 16.02.04, 09:20
        Moze nie wyrazilam sie odpowiednio, ale nie mialam zlych intencji. chodzilo mi
        zeby powiedziec ze w dzisiejszych czasach i mezczyzni, tak jak kobiety inaczej
        patrza na partnerstwo.
        nie chce byc pain in the neck, ale moze w takim razie Pysiek powiesz szczerze
        czy nie marzysz o normalnym domu, takim z mezem i dziecmi?
        pzdrawiam
        • yvona73pol men raz jeszcze... 16.02.04, 10:30
          oj, generalizacje sie tu wdaly;
          a ja wam powiem, ze oprocz szuj i innych kwiatkow po obu stronach "barykady" -
          i to takich elementow, ze rece opadaja i sie nie chce wierzyc (nestety :((), to
          po obu stronach sa calkiem fajne egzemplarze, a te rozne oczekiwania, jesli
          tylko brane sa troche pod wlos i z humorem, to jest calkiem zabawne, jest co
          wspominac, wypominac (w zartach) i generalnie "przyprawiac" kolejne dni roznymi
          przyprawkami.... bo Asienko, wspomnialas o wymaganiach pan, a panowie
          wstydliwie milcza na temat co poniektorych wymagan poniektorych menow; nie bede
          tu przywolywac, bo i nie ja powinnam, ale pewne dosc dobrze znam, pomine
          milczeniem ;)
          co do kota to moze tradycyjna way bedzie lepsza....
          Mojito, ja wcale nie zbalamucilam Morfeusza, to tak calkiem przypadkiem, z jego
          strony, jak mi sie zwierzyl, to od pierwszego wejrzenia, ja troche nie bylam
          pewna, ale widzac wytrwalosc, pomyslalam, no coz, sprobujemy; no i tak to trwa
          i zanosi sie na happy end ;-)
          jeszcze jedna rzecz - w ramach radykalnych ciec postanowilam, przybylam i ....
          zmienilam fryzure! i moge wam panowie zdradzic, dlaczego niektore panie
          uwielbiaja chodzic do fryzjera - otoz to boskie uczucie, gdy ktos zajmuje sie
          wlosami, czesze, obcina, uklada, moze trwac wieki.... niestety zazwyczaj trwa
          zdecydowanie za krotko.... no ale efekt, zadowalajacy, pozostal, wiec z nowa
          fryzura robie furore i jakos promienniej sie wokol zrobilo...
          Asienko, kabaczki mozesz jak leczo, albo ratatouille, ale tez mozesz pokroic w
          talarki i smazyc w ciescie nalesnikowym, a ciasto owo mozesz wzbogacic ziolami
          i startym parmezanem, bardzo sympatyczne placuszki wychodza...
          co do fasolki, to potrzebuje wiecej danych, bo jesli zolta, to mam pewien
          przepis made in mama, czekam na instrukcje....
          pozdrawiam wszystkich i sle caluski,
          Iwona z nova fryzvra ;))))))
          • kotkanadachu rane o czym my tu gadamy 16.02.04, 11:22
            weszlam ja ci sobie dnia ktoregos na Forum Polonia,, jakos szybko ucieklam bo
            sie zniesmaczylam, ale ze czasem sie lubie zniesmaczyc to polazlam tam dzis
            znowu, my tu o dupie Maryni za przeproszeniem Panie dziejku,, a nam w kraju
            pomniki buduja
            jakby znajomych nickow tam nie znalazlam ale pisanie swojskie choc pod innym
            pseudonimem choc to najmniej wazne. Tym co nie czytali serdecznie polecam i o
            komentarze sie dopraszam, bo mnie ta wiadomosc tak na duchu podniosla ze mi
            stosunki damsko meskie nie w glowie. Co prawda krew mi szybciej krazyc zaczela,
            rece trzesiawki jakiejsik dostaly a proszki na cisnienie gdziesik ten kot od
            sexu ogonem machnal, a niech to Panie Dziejku kochany, toc ja sie teraz do dni
            moich ostatnich nie wyplace a pewno i wnuczki moje jesli takowych doczekam.

            W nasmielszych marzeniach moich nigdy sie nie spodziewalam ze sie pomnika
            doczekam i to jeszcze nie gdzies tam na uboczu jak ten wasaty dziadunio co go
            obok Placu Defilad w ukryciu postawili ale w miejscu centralnym to dzielo
            sztuki ma stanac.
            Teraz to ja wiem po co mnie sie udalo Was tu zebrac, bo my musim kupa Mosci
            Panowie, do kiesy siegnac i wspomoc sprawe sluszna a nie wyjerzdzac tu z
            jakimis trele morele tematami. Tam Nasz Rzad o nas dniami i nocami mysli a my
            syny wyrodne nic tylko pyski zachlewamy albo po swiecie sie szwedami zamiast
            wdziecznosc swoja okazac.
            • Gość: Iza Re: rane o czym my tu gadamy - jak koty na dachu IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 13:05
              jak to koty na dachu, walesaja sie cigale a czasem zachacza na chwile do kogos
              kto sie przyplacze i da dobrze zjesc...aby znowu potem cichaczem sie wymnknac.
              zatem mowimy o tym co nas cieszy, co martwi i jak nam sie wiedzie kotku !
              ;)))
              Pysiek rozczulilas mnie tym postem, chyba musze do tepaeuty !
              pozdrowionka :)
        • Gość: Pysiek13 Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.f.007.syd.iprimus.net.au 16.02.04, 11:38
          Melody, przepraszam musialam sie najpierw wyplakac i nie dosc, ze chusteczki mi
          skonczyly, to nawet papier toaletowy. teraz to bedzie w rekaw, wiec szlochajac
          pisze:
          maz rosly jak dab, wraca z pracy z prawdziwa skorzana teczka. slysze jak
          podjezdZa, mam nadzieje juz elektrycznym BMW, pod nasz dom, splaty tylko 10lat
          na dogodnych procentach. rzucam sie do przeciw-wlamaniowych drzwi (Made in
          Israel) by powitac meza usmiechem i pocalunkami, przepraszajac zarazem, ze mam
          mokre rece, ale wlasnie sprawdzalam czy ziemniaki doszly.wegetarianska dziatwa
          wraca z eksperymentalnej tolerancyjnej szkoly i razem przy stole omawiamy
          najnowsze filmy z internetu, a potem zasiadamy przy virtualnym kominku, przy
          ktorym rozwiazle przeciaga sie nasz pies firmy Bosse. potem moj maz feminista
          zmywa, a ja przegladam notowania gieldy, przez mobile place rachunki i wysylam
          SMS do tesciowej, ktora jest profesorem fizyki w Cambridge, a jej maz ma
          gabinet kosmetyczny dla panow. Rewelacja! maz w ogole mi nie nudzi, wciaz
          bowiem odkrywamy sie na nowo.jest jak za czasow naszych pierwszych e-maili, sex
          namietny i regularny wedlug zalecen teraupety, nawet po tym, jak utylam 20 kg
          po dziecku i jak maz opowiedzial mi juz swoje dziecinstwo 100 razy. kiedy maz
          wychodzi z kolegami na piwo,ja z rozkosza oddaje sie obowiazkom domowym.
          zyc nie umierac ;))))
          mam nadzieje ze wszyscy maja build-in shock-proof shit-detector czego sobie i
          wam zycze
          pozdrowionka
          • Gość: Saba Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 213.144.232.* 16.02.04, 13:21
            No, widze ze was tu troche znowu ponioslo...
            Przez niektorych z kolei wyczuwam, ze przemawiaja jakies dziwne uczucia, ni to
            cynizm, ni to zart, ni to ironia.. chec skompromitowania tych naiwnych ktorzy
            wierza w milosc nawet jesli wiaze sie z kompromisami i poswieceniem..? Czyzby
            jakies kompleksy, rozczarowania, frustracje? Straszliwie mnie korci do reakcji
            na niektore posty, ale wstrzymam sie przed wyciaganiem zbyt pochopnych
            wnioskow.

            Pozdrawiam
            Saba

            • mojito Zupa i seks. 16.02.04, 19:57
              Witajcie Wszyscy,

              dzisiaj zimno. Minus osiem stopni C.
              W poblizu sa male wloskie delikatesy. Sprzedaja przygotowane jedzenie
              (salatki, ryby, makarony). Robia na miejscu sandwicze. I maja zupy.
              Oh, zupy ich mac. Wspaniale. Oslabiajace. I roznorodne. Slownictwo moje
              jest zbyt ubogie aby je opisac. Rabelais w Gargantui chyba probowal.

              Wystawione w oknie i na zewnatrz czarne tablice z wypisanymi kreda
              zupami dnia (dwie/trzy) sa czytane przez zainteresowanych z uwaga wieksza
              niz nowojorskie notowania gieldowe.

              W porze lunchu najczesciej zadawanym pytaniem jest pytanie : "Co dzisiaj
              w delColle?" Jedni wiedza, drudzy przypuszczaja, inni zgaduja i marza...
              Czasami telefon musi rozstrzygnac wyrazne ozywienie.
              Wszyscy milkna gdy po drugiej stronie czytane sa notowania z tablicy.
              Wiadomosc powoduje wybuch euforii u jednych, przygnebienie i zrezygnowanie
              u innych. Niektorzy maja mieszane uczucia. Jest grupa niezdecydowanych.

              Zupy bywaja przerozne. Italian wedding, pomidorowa z ryzem i bazylia,
              chicken escarole, chicken pastina, krem z ziemniakow z leek (chyba por/a?),
              krem z grzybow, New England clam chowder, beef barley, minestrone i moja
              ukochana z czarnej fasoli lub soczewicy. Oh, mama mi... Wzruszylem sie.

              Ich wybor zmienia sie codziennie. Nikt, nigdy nie wie jakie beda nastepnego
              dnia. Sa zaklady i czyste spekulacje. Jest to do dzisiaj najskuteczniej
              strzezona tajemnica w miescie.
              Probowalismy zlamac Luiggi i miec insider`s information.
              Obiecalismy naszej doswiadczonej kolezance gore zlota i wyslalismy ja
              aby oslabila Wlocha. Wrocila po godzinie. Bez zup. Podlamana i lekko
              watpiaca w swoja powszechnie znana kobiecosc. Luiggi ofiarowal jej
              sandwicz bez oplaty (i zobowiazan), propozycje randki, udzial w businessie.
              Dorzucil jeszcze wloska propozycje malzenstwa ale sekretu zupy nie wyjawil.

              Odetchnelismy wszyscy z ulga widzac, ze sa jeszcze sprawy swiete
              i sa ludzie nieskorumpowani.

              Dzisiaj duza minestrone.

              Slonecznie Was pozdrawiam,
              mojito.
              • tizedik Re: Zupa i... 16.02.04, 20:33
                U mnie dzis byl barszcz ukrainski; bez falszywej skromnosci - niebo w gebie!
                W delColle na pewno takiej nie maja!
                • tizedik ... i Aborygeni 16.02.04, 20:38
                  Ledwo w poprzedniej setce wpisow odbyla sie mala dyskusja na temat Aborygenow.
                  Dzis przeczytalam w prasie, ze: "400 tys. aborygenów to 2 proc. ludności
                  Australii. To najbardziej zacofana społecznie grupa, której nieszczęśni
                  przedstawiciele umierają 20 lat młodziej niż pozostali Australijczycy. Wśród
                  aborygenów jest też wyższy wskaźnik przestępczości, bezrobocia, alkoholizmu."

                  Dlaczego o tym pisza? Ano dlatego, że: "Przez dziewięć godzin policja z Sydney
                  tłumiła rozruchy w aborygeńskiej dzielnicy biedy. Zamieszki wybuchły, gdy
                  Aborygeni, czyli rdzenni mieszkańcy Australii, oskarżyli policjantów o zabicie
                  17-latka z ich społeczności."

                  Tutaj linki:
                  serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1915863.html
                  i do oryginalu:
                  www.reuters.com/newsArticle.jhtml?type=worldNews&storyID=4364014
                  Chyba mi sie nie podoba traktowanie Aborygenow w Australii...:-(
                  • Gość: mjr51 Re: ... i Aborygeni IP: *.udn.pl 04.04.04, 10:20
                    Tak, wiem jedno. Aborygeni nie mogli tego zrobic. Widzialem wiele filmow o nich
                    i wiem, ze nie stac ich na to.
                    Yes, I know, Aborygenous don't didn't to do it. I known many movies about its
                    live. They haven't to do anythting.
                • mojito Re: Zupa i... 16.02.04, 20:43

                  Wierze. delColle jest dla mnie najbardziej zblizona do zupowego
                  idealu kulinarnego. Pod nieobecnosc innych.
                  Barszcz ukrainski tez lubie. Mial w sobie fasole?
                  • tizedik Re: Zupa i... 16.02.04, 20:50
                    Mial. To przeciez niezbedny skladnik.
                    BTW, ja w ogole bardzo lubie zupy :-)
                    Ty pewnie tez ;-)
                    W kazdym razie opis "zupowego" eldorado byl naprawde smakowity :-)
                    • tizedik ... i seks 16.02.04, 20:59
                      Macho już niedługo całkowicie przestanie kręcić kobiety. Obiektem pożądania
                      stanie się wrażliwy, samowystarczalny mężczyzna, który w wolnych chwilach z
                      rozkoszą oddaje się codziennym przyjemnościom - bywa w najlepszych sklepach,
                      knajpach, klubach fitness, u fryzjera albo z radością spędza czas z żoną na
                      zakupach.

                      To nie moja opinia!!!! Tak mowi facet, a dokladniej brytyjski publicysta Mark
                      Simpson.
                      serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,1915670.html
                      Zgodzilabym sie moze... no ewentualnie... na pewne cechy i zachowania... No,
                      nie ukrywajmy, zwlaszcza ostatnie z wymienionych mi odpowiada ;-)
                      • gunther_0 Re: ... i seks 16.02.04, 21:23
                        o, witaj Tizedik, nic lepszego nie moglo byc napisane na tym forum ;)))
                        Tizedik zwalilas mnie na kolana, raczki caluje :)))
                        toz to ja, wypisz wymaluj, ja, niech zyje selfconfidence, jak sam nie napisze
                        to nikt tu nie zauwazy, he?
                        pozdrowionka
                        • tizedik Re: ... i seks i zupy 16.02.04, 22:04
                          Gunther... raczki wystawiam... misiaczku...:-)
                          A jak ostatnio bylo w klubie? A jak u fryzjera, czy dobra zrobil fryzurke? ;-)

                          A propos tego co niezej... Czuje sie niedowartosciowana...:-(
                          Zwroc uwage, ze Mojito pisze o tym, co jada, a ja o tym, co gotuje...
                          O losie kobiety...:-(

                          ;-)
                          • annbu Re: i seks i zupy i metroseksualni 16.02.04, 22:19
                            Mojito - post o zupach doskonały, gratuluję wrażliwości na miłe, acz proste
                            przyjemności i uroki życia! Z żalem wyznaję, że za często sięgam po chińską z
                            torebki jedzoną na biegu...
                            Co do "metroseksualnych", Tizedik, nie sądzisz, że można tu kilku spotkać wśród
                            Panów piszących w tym wątku? Ciekawam, czy malują paznokcie jak David
                            Beckham...hihi:)) Gunther? Swoją drogą, czym się cechuje żeński przedstawiciel
                            metroseksualnych? I dlaczego "metro"? Czego to ludzie nie wymyślą...?


            • gunther_0 Re: Tak daleko i tak blisko :) 16.02.04, 21:14
              Witajcie,

              to ja wczoraj misnolem ladne posty. Pysiek widze ze natura szydercy znowu z
              Ciebie wyszla ;))) na cale szczescie mam wbudowany build-in...i tak dalej wiec
              wiem co masz na mysli, rozumiem cie bez slow ;)))
              Asienko, o czym Ty piszesz, jaki pomnik, gdzie? nie mam za duzo czasu czytac
              pierdoly na forum Polonia, ale skoro mowisz to musi byc prawda. i ja tez
              poprosze poczworna tequila :)))
              Mojito Amigo,
              a ty o czym ty tu piszesz? delfiny mowisz dotykales? ja nie dotykalem,
              dotykalem za to, no tego.....no tak....
              i z tymi zupami tez wyjechales, Tobie to klepki widze pracuja na
              przyspieszonych obrotach mimo tego mrozu. ladnie tam dajesz w tych barach zeby
              wyrownac temperature ;))) zupy to moja ulubiona czesc menu, jak dobra to moze
              juz reszty nawet nie byc, nawet zrezygnuje z deseru, prosze tylko o repete. tu
              tez w Sydney znajdzie sie dobra knajpe wloska gdzie podaja dobre zarlo, ale nie
              ma takiej tradycji europejskiej. oni tu raczej za Anglikami, takie tam steki,
              salatki, fish and chips. no i jak jestes w Australii to trzeba polubic
              baranine, oni to serwuja na BBQ, czasem nawet dobrze przyrzadzane, chociaz ja
              za baranina nie przepadam.
              Sabcia, witaj, cos malo piszesz, zabiegana? jak pogoda? juz blizej wiosny, nie.
              wczoraj w sklepie dziewczynki mlode sprzataly resztki swiatecznej dekoracji pod
              kierownictwem starszej asystentki. zdziwilem sie glosno, dlaczego sprzataja, a
              one sie rozesmialy i pytaja czy tak bardzo lubie Swieta. no tak Swieta lubie i
              owszem, po co wiec sprzatac dekoracje its only 10 months to go ;)))
              jak sprawy w pracy Saba, chyba juz lepiej. ja nie wiem jak Ty sie nauczylas
              tego jezyka, Twoje pomylki sa urocze. wydaje mi sie ze dutch jest bardzo
              kompleks podobnie jak lacina, nie? zdolna jestes dziewczyna ;)))
              Iza, Tako, Kamila witajcie dzieczyny :))))))))))))))
              Kazik,
              ale sie narobilo z tymi Aborygenami, ale afera. Tak o dobrze pisze, malo tych
              Bluyes nie zaszlachtuja o tego chlopaka. zgadzam sie Tak o z toba calkowicie.
              Iwonka tez dobrze napisala, ze panstwo teraz stara sie Aborygenom otrzec lzy,
              ale to juz po herbacie, za pozno. jak tam sprawy w porzasiu?
              Poeto,
              tu powinienem cos napisac, ale bede znow odwazny i przemilcze. graba
              pozdrawiam was wszystkich, nawet jesli kogos niechcacy pominalem
              • Gość: Asia Pomnik IP: *.adsl.xtra.co.nz 16.02.04, 22:20
                www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=6541
                ”Komisja jednogłośnie przyjęła wniosek zgłoszony przez jej przewodniczącego
                Tadeusza Rzemykowskiego (SLD) o dofinansowanie budowy pomnika Macierz
                Polonii. Przewodniczący komisji, uzasadniając wniosek, powiedział, że ma on
                być symbolem "wdzięczności dla Polaków zamieszkałych za granicą za to, co
                zrobili dla Macierzy, m.in. przez podtrzymywanie ducha polskiego, języka i
                kultury, a także wspomaganie Polski w różnych sprawach historycznych i
                niepodległościowych". Dodał, że pomnik ma być ponadto formą podziękowania
                rodakom zamieszkałym poza granicami kraju za wspieranie Polski przed wejściem
                do NATO, a także za różnego rodzaju pomoc charytatywną, na przykład w okresie
                klęski powodziowej. Rzemykowski poinformował, że pomnik w Parku Ujazdowskim w
                Warszawie ma być odsłonięty w maju lub na początku czerwca podczas obchodów
                15-lecia reaktywowania działalności Senatu.”


                Ależ doprawdy, rodacy...wstańcie z kolan, otrzepcie kurz ze spodni, nie
                stawiajcie nam pomników... i dłoni naszej też nie całujcie... doprawdy...
                nie, nie... nie trzeba, nie trzeba... buty też wyczyścimy sobie sami,
                naprawdę nie ma potrzeby lizać...no, dość, mówię... dosyć tych poufałości, to
                doprawdy krępujące... nie przy ludziach... no, gdzie z tą łapą?... portfel
                zostawcie w spokoju!...dosyć, bo zawołam policję... nie, nie polską...
                prawdziwą policję zawołam....no, już dobrze... już dobrze... głęboko
                oddychać... głęboko oddychać... lepiej już?


                Nie rozpieszczajcie nas podziękowaniami. Rzeczpospospolita dostatecznie już
                wywdzięczyła się Polonii za nasze poparcie polityczne i lobbying za
                członkostwem RP w NATO (1996-99) a uprzednio przeciw ewentualnym roszczeniom
                terytorialnym zjednoczonych Niemiec wobec Polski (1990). We
                wspaniałomyślności swojej, w zamian zafundowaliście Polonii, nie licząc się z
                kosztem:

                * pułapkę paszportową;

                * najdroższe i najupierdliwsze paszporty na świecie,

                * inną interpretację tego samego prawa polskiego w każdym konsulacie RP;

                * bogaty asortyment szykan i drobnych świństw wizowych, paszportowych i
                urzędowych;

                * pompę z dolarami z kieszeni Polonii do skarbu państwa, za pośrednictwem
                złodziejskich opłat pobieranych od nas za całkowicie
                bezużyteczne "legalizacje", "umiejscowienia", poświadczenia, zaświadczenia i
                romaite inne pieczątki, jakimi handlujecie, przy każdej okazji i w dużym
                wyborze, z determinacją, polotem i talentem straganiarza ulicznego w Bejrucie.

                * drobiazgowe przestrzeganie przez RP wobec Polaków na Wschodzie
                postanowień dekretu Rady Najwyższej ZSRR z dnia 29 listopada 1939 roku,
                podpisanego przez J.W. Stalina, na mocy którego obywatelom zajętych terenów
                II Rzeczypospolitej nadano przymusowo obywatelstwo sowieckie.
                wiem.onet.pl/wiem/00ad10.html
                * niemożliwą do przebycia procedurę rezygnacji z obywatelstwa polskiego na
                własny wniosek obywatela,

                * 40-procentowe opodatkowanie zagranicznych emerytur wypracowanych pracą
                całego życia (bez jakiegokolwiek waszego udziału i jakichkolwiek poniesionych
                przez was kosztów) przez Polaków z Zachodu, którym w ten sposób każecie sobie
                słono płacić za ekstrawagancką emigrancką fanaberię umierania w kraju.

                * Numery PESEL dla osób, które ani nie mieszkają, ani nie mają zamiaru
                mieszkać w kraju.

                * gustowny biało-czerwony knebel; (Nie wykręcajcie się, że nie wiecie o co
                chodzi. Chodzi o to, że do dziś nie opublikowaliście, jakeście obiecali,
                stenogramu obrad Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszalku Senatu RP,
                jakie odbyły się w Warszawie 15 listopada 2003 roku, choć opublikowaliście
                już późniejsze stenogramy senackie; nie opublikowaliście, bo nie chcecie,
                żeby wyszło na światło dzienne, o co was w listopadzie pytała Polonia, a
                zwłaszcza jak rozpaczliwie kręciliście w odpowiedziach).

                • gunther_0 Re: Pomnik 16.02.04, 22:36
                  Brawo, Aseinko, piekny tekst wypatrzylas :)))))
                  podpisuje sie obiema rekami
                  buziaczki
                • santia Re: Pomnik 16.02.04, 22:39
                  Heyka Ludziki Drogie!!!

                  wlasnie wrocilam z pracy i czytam wasze dzisiejsze wpisy i jestem pod
                  wrazeniem, strasznie sie tu zrobilo dzis powaznie, gdzie wasza lekkosc i
                  poczucie radosci z dnia codziennego? temat majtek byl lzejszy i zupy tez byly
                  smaczne, ale trudne zawilosci mesko-damskie mnie przybily;-((, nie mowie juz o
                  pomniku;
                  uszy do gory, chce waszego entuzjazmu, to bylo bardzo budujace, a tu nagle
                  jakies szukanie glebi zyciowej i takie tam; gdy kiedys do mojego kolegi z pracy
                  napomknelam o sensie istnienia i szukaniu glebi, rozesmial mi sie w twarz i
                  powiedzial, ze przesadzam, bo najpiekniejsze to , co najprostsze, a wiec chyba
                  prozaika zycia ponad wszystko (moze to meskie podejscie do zycia- takie
                  racjonalne i spokojne);
                  wiem moja radosc jest jeszcze mocna, bo jestem naladowana energia po urlopie,
                  sniegu i nartach, ale ja dzis wrocilam do pracy (a pracuje z 30 facetami na
                  codzien i nie zawsze jest to takie podniecajace;-)) i to gaszenie problemow po
                  kilku dniach nieobecnosci, wow to bylo cos;

                  chcialabym znowu czytac o waszych dniach codziennych, jak popijacie w upale
                  drinki, meczycie sie ze swoja codziennoscia, placzecie i sie smiejecie, no
                  prosze !!!!

                  chcialam zauwazyc jeszcze na koniec, ze fajnie by bylo, gdyby np. asia
                  utworzyla prywatne forum na gazecie, a tam mozna by zakladac miliony watkow (i
                  o majtkach, i o aborygenach, i o holandii, i o koperku, i o drinkach itd...)

                  pozdrawiam was serdecznie i ide wziasc prysznic, bo to przeciez pora snu zaraz
                  santia
                  • gunther_0 Re: Pomnik 16.02.04, 22:45
                    Witaj Santia,

                    jakie mile i swieze masz spojrzenie na sprawy, naprawde dobrze sie to czyta :)))
                    precz z powaznymi tematami? ale to tez mozna przerobic, nie mozna tak caly czas
                    frywolnie, nie?
                    no i co do forum Asi, to nie martw sie cos w tym kierunku ktos inteligentny tu
                    pomyslal, to tylko kwestia czasu :)))
                    pozdrawiam
                    • santia Re: ale powaznych tematow nie moze byc ..... 16.02.04, 23:02
                      .... w poniedzialek;-))

                      jestem teraz swieza (po tym prysznicu oczywiscie), wiec napisze ci gunther,
                      ze powazne tematy sa ok ,
                      ale w srodku tygodnia, a w poniedzialek boze bron,
                      bo caly tydzien bedzie taki powazny, ma byc przeciez lekki;-))
                      • Gość: Asia Re: ale powaznych tematow nie moze byc ..... IP: *.adsl.xtra.co.nz 17.02.04, 00:29
                        Santia

                        problem taki ze jak u ciebie poniedzialek to u mnie juz wtorek :)),, temat
                        damsko meski powazny nie byl bo i stosunki damsko meskie sa malo powazne, jakby
                        czlowiek to bral na powaznie to watpie zebys ktos dluzej wytrzymal niz to
                        przewidzieli naukowcy o czym nam tu Poeta liryczny pisal. Jak czlowiek potrafi
                        ustosunkowac sie do stosunkow stosunkowo niepowaznie to wyglada na to ze takie
                        malo powazne stosunki moga stosunkowo dlugo trwac.
                        Ja naprzyklad po przeczytaniu swietlanej przyszlosci Pyska, postanowilam sie do
                        tego stosunkowo powaznie ustosunkowac i wywrocic swoje stosunki do gory nogami,
                        a ze jestem down under to mi to latwo przyjdzie,(mam nadzieje bo moj stosunkowo
                        dlugoletni partner jeszcze o tym nie wie). Zreszta wydaje mi sie ze jest fajnie
                        jak czlowik zyje sobie w stosunkowo blogiej nieswiadomosci czasami.

                        Cos lzejszego teraz,, u mnie dzisiaj pomidorowa,, ale nastepna na liscie bedzie
                        barszczyk ukrainski bo juz strasznie dawno nie gotowalam, Mojito pytales czy
                        fasolka z buleczka - oczywiscie ze z buleczka lub czasem dla odmiany ze
                        smazonym bekonikiem, pokrojonym w male kawaleczki, tez pyszna , polecam :)

                        Fasolke mam zielona (zmierzylam najdluzsze straki - 35 cm) i zolta oczywiscie,
                        wiec poprosze o te obiecane przepisy :)

                        Nareszcie mam pelno zieleniny w ogrodku z czego sie ciesze i sypie na wszystko
                        co upitrasze,, jajka na bekonie z podsmazonym pomidorkiem i posypane swieza
                        zielona cebulka mmmmmmm yum yum

                        u mnie zrobila sie prawie zima kurcze pieczone w pysk,, pada i zimno, ale w
                        niedziele ze wzgledu na taka wlasnie pogode udalo mi sie poogrodkowac troche,
                        mialam sporo kwiatow roznych do poprzesadzania bo mi rosly nie tam gdzie ja bym
                        chciala, zalozylam sobie rowniez ogrodek kaktusowo-trawny, z bialymi kamieniami
                        na okolo, wyglada fajnie. Mam tylko nadzieje ze kaktusy zime przetrzymaja bo
                        jak juz sie zaczela to niewiadomo kiedy sie skonczy. A mowili mi ze
                        najcieplesze miesiace to styczen i luty hihihi.

                        Aha wyciagnelam maszyne do szycia, stoi na kuchennym stole, mam kilka rzeczy
                        coby cos tam przeszyc, suwak wymienic, spodnie skrocic,, myslicie ze jak dluzej
                        na stole postoi to sie uszyje co potrza?

                        mam nadzieje ze powyzsze bylo wystarczajaco lekkie, i prosze mi tu nie marudzic
                        ze kogos moje codzienne sprawy np nie interesuja bo to kwintesencja mojego
                        zycia.

                        Pozdrawiam slonecznie z zaplakanej i zimnej wysepki zagubionej gdzies na koncu
                        swiata. :)))
                    • tizedik forum 16.02.04, 23:14
                      Mozemy sprobowac tutaj
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16570
              • Gość: M Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 61.88.129.* 17.02.04, 00:42
                • Gość: Melody Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 61.88.129.* 17.02.04, 00:54
                  witajcie,
                  to jest moja trzecia proba,to forum cos szwankuje.
                  chcialam tylko dopisac,ze nie odebralam twojego postu ironicznie Pysiek,
                  czytalam twoje poprzednie wypowiedzi, domyslam sie ze przezylas cos fajnego w
                  swoim zyciu. ale potrafisz smiesznie napisac, zrozumialam,ze nie otakim modelu
                  rodziny marzysz.powiedz tylko czy przezywajac wielka milosc nie istnieje obawa,
                  ze drugi raz czegos podobnego nie da sie powtorzyc?
                  pozdrawiam
                  • pysiek13 Re: Tak daleko i tak blisko :) 17.02.04, 01:28
                    Dzieki, Melody bardzo sympatycznie napisalas :)
                    tak M. niepokoj zwykle jest ... ale jestem niepoprawna optymistka.
                    cheers
                    • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 17.02.04, 09:32
                      Dobry wieczor,

                      wydaje mi sie ze tu zostalo cos powiedziane poza watkiem i nie bardzo rozumiem
                      o co chodzi. bardzo bym prosil wiec zeby moze bez zadnej kontrabandy piszmy
                      szczerze tutaj, bo jak narazie dobrze nam idzie i nic nas nie moze powstrzymac,
                      idziemy jak burza. Asia 258 wpisow w kilka dni, to nie do wiary.
                      wiec o spokojnym i nie zadziornym temacie chcialbym napisac z zycia, a zas o
                      zasmiecaniu mojej skrzyki pocztowej. ile razy juz wywieszalem tabliczke, zeby
                      mi nie wkladali zadnych reklamowek, na prozno. codziennie wyjmuje tony papierow
                      i wyrzucam bez czytania. ciekawe czy to w Polsce tez juz jest. pytalem nawet w
                      City Council, ale tylko wzdychaja bo nie ma przepisow to regulujacych. moja
                      Pani to przyjmuje ze stoickim spokojem a ja chcialbym cos zrobic z tym fantem.
                      pozdrawiam
                      Kazik
                      • Gość: Saba Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 213.144.232.* 17.02.04, 11:02
                        Kazik, nic prostszego, tu gdzie mieszkam funkcjonuje cos takiego: w urzedzie
                        miasta produkuja naklejki na drzwi, na ktorych jest napisane czy chcesz czy nie
                        przyjmowac foldery reklamowe, gazetki itp. Naklejasz to na drzwi i dostajesz
                        tylko wlasna imienna wyselekcjonowana poczte. Mozna to zaproponowac w waszym
                        urzedzie. Myslisz, ze gdybys sam sobie wyprodukowal taka naklejke z wymyslonym
                        przez siebie napisem to dystrybutorzy na sile mimo wszystko dostarczali ci
                        reklamy? Nie wiem, mozna sprobowac..
                        Saba
                  • mojito Tematy lekkie i jeszcze lzejsze... 17.02.04, 02:08
                    Witajcie absolutnie Wszyscy,

                    Wracajac na moment do zupy to dywagacje nad wyborem lub opuszczeniem
                    zupy utrzymuja sie do wieczora (20:00). O tej porze moj glowny zywiciel
                    zamyka sie. Do tego czasu moge wiec powtorzyc obiadowo lunchowa zupe
                    jezeli ja lubie. Fakt, jestem zupolubny. Dzisiaj znowu minestrone.

                    Annbu,
                    termin metroseksualnosc wolno wyewoluowal sie od dziesieciu lat.
                    Nazwa pochodzi o mieszkajacych samotnie mezczyzn w duzych miastach.
                    Metropoliach (metropolis). To nie moda to raczej trend.
                    Latwa dostepnosc przygotowanej zywnosci) i mikrofalowek (:))) oraz pralnie
                    chemiczne i pralki/suszarki w budynkach mieszkalnych odciazyly kobiety
                    od tych czynnosci. Robiac to sami sila rzeczy podnosimy nasze kwalifikacje
                    i marketingowosc.
                    Kobietom to nie zagraza. W dalszym ciagu sa absolutnie niezbedne tylko
                    juz nie koniecznie do tych czynnosci.
                    Duze, dobre sklepy maja fotele dla mezczyzn towarzyszacym paniom podczas
                    zakupow.
                    Paznokci w dalszym ciagu nie maluje sie Stanach. Byc moze niektorzy lakieruja.
                    Jednem z ubiegajacych sie o fotel prezydencki kandydatowi zarzucono
                    wstrzykniecie sobie botoxu w wygladzone nagle czolo.
                    Gdyby mnie zapytal, doradzilbym rownie skuteczny ale mniej rzucajacy
                    sie w oczy sposob.
                    Wierze, ze jest odpowiednik kobiecy tego ewenementu.

                    Santia,
                    lekki i przyjemny temat majtek lub ich braku, rajstop, ponczoch samonosnych
                    i innych kobiecych akcesorii jest do podjecia w kazdej chwili.
                    Nie chce tego tematu sam odswiezac poniewaz boje sie posadzenia
                    o monotematycznosc. Sprawa kostiumow kapielowych w Stanach juz ruszyla
                    z pojawieniem sie ostatniego wydania Sport Illustrated. Caly magazyn
                    poswiecony kobiecym kostiumom kapielowym. Musisz przyznac, ze wymyslono
                    to niezle :))).

                    Asienko,
                    dzieki za posypanie fasolki tarta buleczka. Boze, jak kusisz...
                    Zupe pomidorowa owinelas woalem tajemnicy - ryz czy makaron?

                    Tizedik,
                    upewnilem sie z fasola. Pozostaje zasliniony.

                    Gunther/Amigo,
                    w tych delikatesach tylko sie kupuje na wynos. Na wiosne mozna jesc
                    w parku i wodzic oczami.
                    Jezeli czasami cos kupujesz w supermarkecie to proponuje eksperyment.
                    Wez koszyk, wybierz duzo miejsca widocznego z kazdej strony.
                    Stan tam, przybierz zaklopotna mine, tarcie czola lub lekkie drapanie
                    sie po uchu pomaga i zacznij krecic piruety.
                    Zobaczysz ile opiekunczego ciepla wyzwolisz w kobiecym personelu.
                    Zabiora Tobie koszyk, prawie wezma za reke i pomoga w zakupach.
                    Przy Twoim wzroscie bijesz cala inna krecaca sie "bezradnie" konkurencje :)).

                    Melody,
                    wetne sie jezeli pozwolisz. Wchodzenie w jakikolwiek zwiazek/uklad
                    ze strachem/obawa pozbawia obu stron tej cudownej spontanicznosci.
                    Ewentualne obawy beda wyczuwalne. Nawet gdy sie boisz, zamknij oczy i skacz.
                    Po Tobie chocby potop...

                    Boss/Amigo,
                    zapomnialem zapytac czy Ty lubisz zupy. Goracy klimat i liczne rozproszenia
                    w Rio nie sprzyjaly rozsiadaniu sie przy zupie. Pozdrow Pysiek.

                    Iwona,
                    ciesze sie z Twojego dobrego ukladu z Morfeuszem. Prosze uwierz.
                    Nie podalas nawet przyblizonych szczegolow swojego nowego hair cut.

                    Sprawa jakichkolwiek pomnikow mnie nie "kreci".

                    Trzymajcie sie Wszyscy cieplo/chlodno i pogodnie,
                    mojito.
                    • al_boss Re: Tematy lekkie i jeszcze lzejsze... 17.02.04, 04:08
                      Hola Amigo,

                      como e voce? como es usted?
                      estoy alegre gue usted todavia me recuerda :))))
                      Pysiek bardzo zajeta, spieszy skonczyc prace przed nastepnym holiday
                      All the best for you
                      Twoj przyjaciel forever
                      Al Boss

                      PS1
                      pozdrowienia dla wszystkich piszacych, woof woof
                      PS2
                      zupy oboje lubimy bardzo, ale tu nie moge oczekiwac zbyt wiele od mojej Pani ;)
                      pieskie zycie ...
                      • al_rum Re: Tematy lekkie i jeszcze lzejsze... Mondo cane. 17.02.04, 05:10

                        Wow, Boss/Amigo, Buenas noches,
                        jak milo Ciebie widziec. Cieszy mnie Twoje zdrowe/zdecydowane warkniecie.
                        Ja tez mam bardzo mile wspomnienia z podrozy.
                        Musimy pomyslec o ewentualnym powtorzeniu tego milego doswiadczenia
                        podrozowania i odpoczywania razem. Jakies cieple miejsce najlepiej.
                        Z zupami macie waska specjalizacje. Lubicie jesc. Niekoniecznie gotowac.
                        Wiem, ze Twoje mondo cane jest godne pozazdroszczenia.
                        Na zupe teraz u Ciebie za goraco. Chyba, ze lubisz gazpacho lub vichyssoise.
                        Slyszalem, ze podgryzasz lekko swoja reke karmiaca.
                        Po Twoim poprawnym zachowaniu sie wobec stewardess wiem, ze znasz granice.
                        Czy slyszales cos od Bossa Nova?
                        Milo Ciebie widzie my canine Amigo/Boss,
                        Buena suerte y hasta la vista,
                        Twoj pal al_rum - mojito.

                        P.S. Przy okazji, nie przeszkadzajac, say woof woof to Pysiek.
                        m.
                        • gunther_0 Re: Tematy lekkie i jeszcze lzejsze... Mondo cane 17.02.04, 06:33
                          Witajcie,

                          no tego jeszcze nie bylo, witaj Al Boss, lapa/graba milo cie poznac ;))) wiele
                          tu bylo pisane o twoich podrozach. mam nadzieje ze twoja aklimatyzacja minela
                          bezbolesnie, temperatura zblizona do Rio. przekaz pozdrowienia dla Pysiek.
                          Amigo Mojito,
                          twoj pomysl ze skupianiem uwagi na srodku sklepu jest genialny :))) dzieki
                          przyjacielu, nie ma to jak profesjonalna pomoc w sklepie i nie tylko.
                          natychmiast wyprobuje ;)))
                          Tizedik,
                          wzruszylas mnie swoja troskliwoscia, i tym ze pamietalas ze bylem u fryzjera.
                          niektorzy to w ogole nie zwracaja na mnie uwagi :( tak, scialem krotko, na
                          rekruta jako ze mam wiekszosc siwych wlosow, tak dla niepoznaki zeby mniej sie
                          rzucalo w oczy. nie zebym specjalnie sie odmladzal, Asi podobam sie jaki
                          jestem, a Asia ma dobry gust, co nie?
                          no wiec jak napisalas, ze gotujesz barszcz jeszcze to moje serce skruszalo :
                          czy Ty moze jestes wolny ptak do upolowania, spytam delikatnie?
                          pozdrowionka
                          • mojito Re: Tematy lekkie i jeszcze lzejsze... Mondo cane 17.02.04, 06:46

                            Hola Gunther/Amigo,
                            fajny pies, nieprawda?
                            Z tym sklepem bank, sprawdzone i wyprobowane przez armie mezczyzn, Amigo.
                            Generalnie kobiety lubia byc pytane i tej wersji sie trzymaj.
                            Jedna uwaga mala, dobrze jest pytac o cos na co przypuszczasz
                            kobieta bedzie znala odpowiedz. Zadne takie: Jaki jest sens zycia i podobne.
                            Unikaj tez pytania/porady w sprawach na ktore odpowiedz/porada
                            jest nie do przewidzenia. Taka na dwoje babka wrozyla.
                            Moze to skomplikowac nasze proste i nieskomplikowane zycie.
                            Z wlosami jest ok. Zawsze moze byc gorzej.
                            Graba/piatka Amigo,
                            mojito.
                            • Gość: Asia Re: Tematy lekkie i jeszcze lzejsze... Mondo cane IP: *.akl.callplus.net.nz 17.02.04, 07:44
                              Podziwiam Wasza solidarnosc Panowie, niby interesy Wam sie kloca ale czytajac
                              Was nigdy by nigdy nie przypuszczal, chyba to jest to czego zazdroszcze
                              facetom, kobitki jakby mogly to sobie oczka wydrapaly, a tu prosze obydwaj
                              Panowie zachowuja zimna krew, meska przyjazn rozkwita, jeden drugiemu dobra
                              rada sluzy, serce sie raduje :))

                              Mojito moje pomidorowki z makaronem, jakos z ryzem nie bardzo lubiane, choc ja
                              osobiscie czasem moze bym i zjadla, aha no i moje na kwasna, nie cierpia
                              pomidorowej na slodko, bo takie tez probowalam

                              Gunther rane oczywiscie ze mi sie podobasz i to jak jeszcze, dluzsze czy
                              krotsze wlosy wogole tu juz znaczenia dla mnie nie maja, jestem przekonana ze
                              wygladsz FANTASTYCZNIE bo inaczej byc nie moze, dobrze ze tyle wody nas dzieli
                              :( i tym smutnym akcentem
                              • mojito Re: Tematy lekkie i jeszcze lzejsze... 17.02.04, 07:58

                                Witaj Asienko,
                                interesy i cele zawsze mamy podobne :))).
                                Solidarnosc meska i wymiana doswiadczen (zawsze anonimowa)
                                pomagaja w osiagnieciu lub zblizeniu sie do nich.

                                Zupa pomidorowa z makaronem to moj pierwszy wybor.
                                Nigdy ryzu w zupie nie lubilem. Ryz osobno owszem.
                                Teraz z ryzem pomidorowa zjem - ale niechetnie.
                                Znam jeszcze obrzucanie (scieg) ryzem :))).
                                Buzka sloneczna,
                                mojito.
                                • Gość: Forum prywatne Re: Tematy lekkie i jeszcze lzejsze... IP: 213.144.232.* 17.02.04, 11:16
                                  No wlasnie! Ja nie wiem jak wy, ale ja sie zaczynam naprawde gubic wsrod tego
                                  tlumu tutaj, nie twierdze ze nie jest przyjemnie, ale jakos tloczno. Asiu, nikt
                                  inny tylko TY mozesz nas przeniesc z calym tym kramem na jakies przytulne
                                  prywatne forum, bo na obiecanki cacanki o stworzeniu strony internetowej to juz
                                  nie licze :-)

                                  Gunter, z ciebie to musi byc niezly flirciarz, cos tak czuje przez lacza. Jezyk
                                  NL jest obrzydliwy (sorry Pysiek) i ucze sie go tylko dlatego ze musze, duzo
                                  bardziej wolalabym zeby w Hol mowili po francusku, chociaz to duzo trudniejszy
                                  jezyk do nauki.. W pracy ok.

                                  Asia, z tym pomnikiem to musze przeczytac wieczorem, na spokojnie, bo teraz tak
                                  na chybcika wskoczylam.
                                  Santia, jestem ZA, w poniedzialki tylko przyjemne tematy!
                                  Mojito, jak tam loteria?

                                  Saba


                                  • tizedik FORUM 17.02.04, 12:09
                                    Saba, wnioskuje z tego, ze nie podoba ci sie fakt, ze to ja zalozylam nowe
                                    forum... Szkoda:-(

                                    Jest tutaj
                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16570
                                    Oczywiscie jako forum Asi!


                                    • Gość: Saba Re: FORUM IP: 213.144.232.* 17.02.04, 12:36
                                      tizedik!
                                      Przegapilam to, nie zauwazylam, nie gniewaj sie!!!
                                      To znaczy - juz sie tam przenieslismy czy jak?
                                      Zaraz zagladam tam!

                                      Saba
                                      • tizedik Re: FORUM - do Asi 17.02.04, 12:51
                                        Asia, zalozenie forum zajmuje 3 minuty :-)
                                        Wchodzisz zalogowana(sic!) na forum, klikasz w fora prywatne i od razu widzisz,
                                        co masz zrobic. To naprawde tylko kilka ruchow.
                                        Pozostaje jeszcze ta ewentualnosc, ze zaakceptujesz to, co juz zrobilam i tam
                                        sie przeniesiemy.

                                        Saba, no co ty....??? Nie widze powodow do obrazania sie.
                                        Ja tylko pokazalam kolejna opcje, wybor nalezy do Asi i was wszystkich.
                                        Nie przepracowalam sie przy zakladaniu forum..;-)

                                        Z przyjemnoscia pozostane przy was, niezaleznie od miejsca, w ktorym bedziemy
                                        rozmawiac :-)))
                                        • Gość: Iza znowu nowe forum ? IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 17.02.04, 13:20
                                          sadzilam ze z "Wyjazd z karju" przenieslismy sie do " Tak daleko i tak blisko"
                                          zeby latwiej bylo wejsc a teraz nowe forum ? co was tak po necie nosi ???
                                          powoli sie pogubimy !
                                          ja poczekam na chlopakow :) pa
              • Gość: yvona zupy IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 17.02.04, 14:25
                ja tez jestem zupolubna, mam swoje typy i experymentuje, ale zawsze z
                sukcesem ;)
                preferuje zupki mixowane ewentualnie geste w skladniki, ale nie tylko....
                co do fryzury, to krotka, ale moze nie tak jak Gunthera :)
                tak w sam raz, zeby mi bylo d twarzy....
                i troche porannego czary-mary codziennie, no i w droge!
                z pytaniami sie nie zgodze, moga byc trudne, no, moze nie tak na pierwszy
                ogien, i nie za trudnie, a w ogole to nie ma to jak szybkie wybadanie tzw.
                podloza, zanim otworzy sie usta...
                nic tworczego juz tu nie wymysle dzisiaj, bo ide spac, caluski, moze wena wroci
                jutro, jak cialo mniej zmeczone bedzie,
                i jakies lekkie tematy, i przepisik....
                caluski raz jeszcze,
                Iwona
                • santia Re: zupy 17.02.04, 22:19
                  Witam Ludziki Drogie w moj wtorek;-))

                  Bylo dzis nudno, kilka udanych negocjacji, a potem do wieczora przerazliwie
                  nudne zebranie na temat kiepskich wynikow sprzedazowych ;-(( ble...... (nie
                  moge tego mocniej zobrazowac)

                  pogoda niezdecydowana, raz chlodna wiosna, za chwile w innej czesci miasta
                  sniezyca, a za chwile deszcz, czyli zimno i smutno ;-)), czyli znowu jakas
                  zaduma i tesknota, no wlasciwie sama nie wiem za czym?

                  Asiu poczulam sie skarcona, ze nie chcialam powaznie w poniedzialek, ale jak
                  doszlam do konca twojego wpisu zorientowalam sie, ze deszczowa pogoda musiala
                  Cie zle nastroic, ale zupa pomidorowa mnie uspokoila, ze jest dobrze i znowu
                  zaczelas pisac tak jak dawniej;-))

                  ja uwielbiam ogorkowa i szczawiowa i kapusniak ( czy kwasnice )- lubie kwasno
                  ale nie lubie dramatycznie slodyczy (ble....);-)), ze slodyczy to tylko rum i
                  kanapki z pysznym smalczykiem pachnacym czosnkiem i majerankiem ;-)) mniam

                  Mojito po tych piankach narciarskich dobry pomysl z tymi kostiumami
                  kapielowymi, jak bys przejrzal katalog, to moze cos fajnego dla mnie
                  wyskrobiesz (tzn. opisz jaki ci sie podoba;-))

                  Dzieki Saba za wsparcie;


                  pozdrawiam i do jutra

                  ps. nie podoba Wam sie pomysl przeniesienia na forum prywatne?
                  • tizedik Re: zupy 17.02.04, 23:22
                    Hej, ja na moment, bo po calym dniu zap...ania jak maly samochodzik w pracy mam
                    juz dosc...
                    Skoro pod postem zupowym sie dopisuje, to dodam, ze tez lubie zupy kwasne. Ale
                    inne tez...;-)
                    Gunther, jak milo pokazales, ze moze byc prawdziwa teza, iz do serca mezczyzny
                    trafia sie przez żołądek ;-) Polowanie, czemu nie, mozesz zorganizowac ;-)
                    Tylko lojalnie uprzedzam, ze moze to byc sprawa trudna;-) Ja taka znowu łatwa
                    nie jestem...;-)
                    Gunther/Mojito - a skad to przekonanie, ze kobietom nie nalezy zadawac pytan o
                    problemy takie bardziej egzystencjalne? Zreszta moze i lepiej, ze tak
                    sadzicie... Natura kobiet jest tak skomplikowana, ze zazwyczaj mezczyzna nie
                    zdoła jej zrozumiec..;-) Sprawy trudne mozemy wiec spokojnie roztrzasac we
                    wlasnym gronie!
                    Bylebyscie nie starali sie do nas upodobnic przez malowanie paznokci!
                    Mojito, sorry, nie sprawdzalam ostatnio stawek w Powerballu. A jak sie ma do
                    niego Mega Millions? Ostatnio bylo tam 150 baniek do wziecia!
                    Pysiek, twoj opis rodzinnego gniazdka mnie zalamal. Oby nigdy w zyciu...!

                    Pare innych kwestii pozostawiam do kolegialnych rozstrzygniec....;-)
      • annbu Metroseksualni i rosół z kluskami. 18.02.04, 00:22
        Witajcie,
        Co do przenosin na forum prywatne - sądzę, że to może odebrać temu wątkowi jego
        wyjatkowość! Trudno będzie trafić tu nowym ludziom, którzy śledzą losy Asi i
        jej przyjaciół i znajdują tu pociechę nierzadko! A czasem też coś napiszą, co
        też dodaje świeżości spojrzeniu. Ale to oczywiśćie tylko moje zdanie, może
        najstarsi stażem pisania zdecydują?

        Mojito,
        dzięki za uświadomienie mi genezy nowego trendu oraz szczegółow co do jego
        charakteru. Żyję tu sobie w nieświadomości, a to już tyle lat się rozwija -
        widocznie w niewłaściwych metropoliach się obracam:)) albo wśród niewłaściwych
        mężczyzn:)), bo w mojej okolicy trendu takowego nie zauważyłam. Chociaż jakby
        się przyjrzeć dokładnie to może i pod moim dachem jeden taki zadatek by się
        znalazł, małżonek mój bowiem chętnie chodzi ze mną na zakupy - co prawda często
        on wraca z większą ilością zdobyczy niż ja, ale to chyba szczegół, nie będę się
        czepiać.
        Tak czy owak cieszę się, że kobiety nadal są tym "metro" niezbędne - rozumiem,
        że jako towarzyszki/uczestniczki delektowania się urokami życia. To mi pasuje.

        W sprawie zup chciałam jeszcze podzielić się mglistym wspomnieniem z
        dzieciństwa i wystąpić w imieniu zapomnianego rosołku, ale nie takiego
        klasycznego z makaronem - moja Ciocia z Chorzowa (Hajduki - niektórym może coś
        mówi ta lokalizacja) serwowała na niedzielne obiadki rosół tłusty bardzo ze
        śląskimi kluskami, posypany pietruszką! Taa, magiczne dzieciństwo, mniam. Czy
        ktoś z Was zna ten smak?

        Aha, Gunther, to nieprawda, że tu nikt nie zwraca na Ciebie uwagi. Powodzenia w
        supermarketach! Uważaj tylko na ochroniarzy, bo jak za bardzo będziesz się
        kręcić mozesz przyciągnąć ich uwagę zanim żeński personel otoczy Cię opieką:)

        Pysiek, pozdrowienia dla Al Bossa, kończ, co musisz i pisz częściej, jeśli
        można prosić.

        Pozdrawiam wszystkich i oby tydzień mijał Wam bezstresowo.


        • Gość: Asia Re: Metroseksualni i rosół z kluskami. IP: *.adsl.xtra.co.nz 18.02.04, 01:01
          Niestety rosolku z kluskami slaskimi nigdy nie jadalam, pewnie dobry :)
          przypomniala mi sie pewna historia zwiazana z rosolem a wlasciwie dwie. Moja
          mam swego czasu pracowala w kasynie wojskowym, jednostka znajdowala sie moze
          200m od naszego domu i jezeli nie chodzilo sie na okraglo do bramy to z kasyna
          do domu droga zajmowala 3 min,, mama oczywiscie przynosila jedzenie z kasyna i
          kiedys przyniosla w bance goracy rosol, ja mialam wtedy moze ze 4 latka, banka
          staja na kredensie i oczywiscie bardzo chcialam zobaczyc co tam jest,
          sciagnelam i oczywiscie bardzo sie poparzylam, do dis pamietam ze lezalam
          nagusienka do przyjazdu karetki pogotowia, a na udzie do dzis mam malutka
          blizne ktora z czasem stala sie prawie niewidoczna.

          Druga rosolowa historia tez z dziecinstwa, bylam z mama u jej kolezanki (mialam
          moze 7-8 lat) byla to niedziela wiec kolezanka oczywiscie na obiad miala rosol,
          wtedy chyba w kazdym polskim domu zawsze w niedziele byl rosol. Postawiono
          przede mna talez, ale cos mi nie bardzo szlo jedzenie, wiec Pani mnie pyta czy
          mi nie smakuje? na co grzecznie odpowiedzialam ze nie bo moja mamusia to nigdy
          takich fatalachow nie gotuje. Rosol byl podany z kasza manna ugotowana na
          twardo i pokrojona w kostke, wyjatkowo mi nie smakowal. Dostalam potem kawal
          kielbasy z pajda chleba i bylam zadowolona, tyle ze moja mama najadla sie
          wstydu :)

          I moze jeszcze jedna historyjka juz nie moja, bedac za pierwszym razem w NZ
          mialam kolezanke (polka) ktora wlasnie przeprowadzila sie do nowego domu i
          postanowila zaprosic sasiadow na niedzielny obiad coby nawiazac dobre stosunki.
          Tez postanowila podac rosol, ugotowala tak tlusty jak tylko mogla zeby byl
          najlepszy z mozliwych, niestety nowozelandczycy nie bardzo docenili jej wysilki
          w tym kierunku i jesc nie chcieli, dobrze ze bylo drugie danie :)
          Teraz wszyscy zbieraja oczka z rosolu ale kiedys tak bylo ze im tlusciejszy tym
          lepszy

          Nie bardzo wiem skad sie wziela idea zeby sie przeniesc na prywatne forum,
          kiedys pisalam ze chyba nie ma sensu zakladania towarzystwa wzajemnej adoracji
          i wydaje mi sie ze dokad nikt nam tu nie ubliza i nas nie wygania to chyba nie
          ma potrzeby zeby zmieniac miejsce.

          pozdrawiam wszystkich cieplutko
          • mojito Stroje kapielowe, totolotek i zupy ( bez seksu). 18.02.04, 02:13
            Witajcie slonecznie Wszyscy,

            bedzie padal za pare godzin snieg. Oh, byle do wiosny...

            Kazik,
            u mnie mozna zazyczyc sobie aby wykreslono moj adres z wysylania
            "junk mail". Tutaj to dziala.
            Moze rozwazysz "przekupienie" listonosza aby od razu wyrzucal makulature.
            W Polsce ten problem tez powieksza sie. Z tym, ze mlodziez roznosi
            "leaflets" i wpycha we wszystkie szpary. Widocznie poczta nie pozwala
            uzywac skrzynki lub denerwuje to ludzi.

            Santia,
            raz jeszcze przejrzalem Twoimi oczami ostatnie jubileuszowe (40)
            wydanie Sport Illustrated ze strojami kapielowymi.
            Wiekszosc jest dwuczescowych. Zdarzaja sie jednoczesciowe.
            Piszac jednoczesciowe nie mam na mysli majtek ze zdjeta gora.
            A takie sie tutaj zdarzaja. Kostiumy sa tutaj wymieszane z reklamami
            piwa, tequili, samochodow, motocykli i akcesoriami do golenia.
            Wiesz, przez lata sezonow kapielowych nie zdecydowalem jakie stroje
            (jedno czy dwu) bardziej mi sie podobaja. Nie przepadam za skomplikowanymi
            strojami. Niechetnie dotykam wszelkiego rodzaju cekinow i rozbudowanych
            aplikacji. Boje sie takich wygladajacych jak wieczorny stroj na
            wyjscie do teatru. Lubie proste stroje. Dla mnie mniej jest wiecej.
            A reszta jest absolutnie bez roznicy. Zalezy glownie od sympatycznosci
            stroju, usmiechu, poczucia humoru i towarzyszacych cech.
            Po zakonczeniu lata latwiej pamietam wlascicielke stroju niz sam stroj.

            Tizedik,
            moja wymiana pogladow z Guntherem dotyczyla pragmatycznych uwag na scisle
            okreslona okazje. I do takiej sytuacji staralem sie ja wykalibrowac.
            Pytanie o sens zycia w tym przypadku zniecheciloby pytana.
            Co do samych kobiet to moja sympatia do nich jest nieograniczona.
            Ja nie wierze w zadne walki plci i wyzszosci jednej plci nad druga.
            Dla mnie to bzdura. Uwazam, ze w wiekszosci mamy podobne cele.
            Jak najdluzsze i jak najmilsze spedzenie wspolnie czasu.
            Co do zrozumienia kobiet to opierajac swoje stwierdzenie na pewnym
            doswiadczeniu uwazam, ze pare szczebli wtajemniaczenia posiadlem.
            Fakt, ze czasami bardziej uwypuklam to zrozumienie a czasami nie.

            Totolotkowo, Tizedik/Saba. Obecnie Powerball (w srode) ma jackpot 26 mil.
            Pisalem o naszym progu 50 mil. Ale jezeli chcecie obnizyc do np. 30 to
            bardzo prosze. Ta druga Mega jest chyba w innym stanie i nie mam do niej
            dostepu. Kiedys zainteresowalem sie nia ze wzgledu na sume ale z jakiegos
            powodu gra nie podobala mi sie. Ta nasza jest ok.
            Mozna by bylo kupic sporo strojow kapielowych, zup i biletow lotniczych
            nie wspominajac o farmie Kazika. A wiec po srodzie jezeli nikt nie wygra
            pojedziemy z farma (koksem). T. po srodzie umiesc jeszcze raz link, prosze.

            Annbu,
            rosol lubie. Dzisiaj chicken pastina (male kuleczki makaronowe).
            Drobno poszatkowana marchew i kawalki kury.
            Wiesz, nie wiem dokladnie jak wygladaja kluski slaskie. Daj znac przy okazji.
            Tak jak chyba Asia, teraz nie za duzo tluszczu w rosole. I bez oczek.
            Bardzo chetnie z makaronem. Najpierw z nitkami.

            Gunther/Amigo,
            mamy podobne hair cut (crew). Troche poczekam az odrosne i zrobie zdjecie
            do paszportu poniewaz nie chce straszyc w portach lotniczych tym militarnym
            wygladem.

            Zdrowko wszystkim i pogodnego tygodnia (w miare mozliwosci),
            mojito.


            • Gość: Melody Re: Stroje kapielowe, totolotek i zupy ( bez sek IP: 61.88.129.* 18.02.04, 05:02
              Hi,

              zdecydowalam znowu napisac, zebyscie nie mysleli ze ja tylko negatywnie. w
              Australii mlodzi ludzie szybko wychodza z domow i nie ma takiego cackania jak w
              polskiej rodzinie, ze jeszcze do mlodych malzenstw rodzice dokladaja ile moga.
              tu juz w wieku 16 lat czesto mlodzi sie wyprowadzaja od rodzicow, maja juz
              prawo do otrzymania zasilku dla bezrobotnych albo Austudy jak sie ucza. nie
              dziwmy sie wiec ze tacy mlodzi kieruja sie czesto wygodnictwem, obie plcie,
              podkreslam. sa czesto niedorosli i nieprzygotowani do zycia, ale czesto tez
              taki styl im pasuje i nie chca wcale na stale sie wiazac, jest to tez w pewnym
              sensie przedluzenie mlodosci.
              Kazik, pisales o potopie pocztowym, jesli krotki pisemny warning na mail box
              nie pomaga, to juz nic nie zrobisz, bo tu nie ma zadnego regulaminu.
              jesli chodzi o zupy to w Australii nie sa popularne, ale we wszystkich
              etnicznych grupach zupy sie jada. zgodze sie ze Wlosi maja najlepszy wybor, ale
              tez wloska kuchnia jest troche podobna do polskiej. ze wzgledu na klimat Wlosi
              jedza wiecej makaronow, a my kartofli.
              pozdrawiam
              • mojito Wczesne wychodzenie z domu - ekonomia. 18.02.04, 05:25

                Hi Melody,
                mozesz i negatywnie :))).
                Sprawa wczesniejszego opuszczania domow w Polsce przez mlodych ludzi to nie
                sprawa przywiazania do rodzicow. To realia ekonomii.
                Piszesz, ze rzad dofinansowuje mlodych ludzi w Australii.
                Czegos takiego nie ma w Polsce. Ceny mieszkan lub ich wynajecia
                sa w wiekszosci poza finansowym zasiegiem mlodych ludzi.
                Podobnie bywa z mlodymi i pozniej juz nie malzenstwami. Takie sa p.eprzone
                realia.
                W Stanach mlody czlowiek niezaleznie co robi moze sobie wynajac swoje
                wlasne miejsce i utrzymac sie. W Polsce jest to bardzo trudne i w duzej
                mierze dla szesnastolatkow niemozliwe.

                Wlosi maja ziemniaczane gnocchi zblizone do naszych kopytek.
                Tez sa super.
                • mojito Ucieklo mi bez pozdrowionek. Pozdrowionka. m. 18.02.04, 05:27
      • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 18.02.04, 07:42
        Dobry wieczor,

        no tak Mojito ma racje Polska to zupelnie inny swiat, dzieci dlugo pod
        skrzydlami rodzicow siedza nie dlatego ze chca tylko ze musza. a z kolei ta
        swoboda mlodziezy w Australii doprowadzila do rozhukania mlodych, bo oni czesto
        zyja bez zadnych autorytetow.
        podjeliscie teamt zup i powiem wam, ze chyba wszyscy Polacy lubia zupy,
        szczegolnie w chlodne dni. moja ulubiona jest krupnik, nie krupniok. a ostatnio
        w goracy dzien, moja Pani zrobila zupe Nic, czy slyszeliscie o takiej? bardzo
        dobra na upalny dzien, smakuje jak lody waniliowe.
        no i bede upieral sie z tymi reklamowkami, tyle tu wszyscy wiedza, oblatani po
        urzedach i nie mozna na to poradzic to sie dziwie.
        pozdrawiam
        Kazik
        • Gość: Saba Mlodzi lenie i malkontenci IP: 213.144.232.* 18.02.04, 09:04
          Skoro juz zeszlismy na temat usamodzielniania sie mlodych ludzi w Polsce to
          dodam swoje trzy grosze. Realia ekonomiczne to jedynie wymowka polskich
          dwudziestoparolatkow na przedluzenie sobie wygodnego zycia pod skrzydlami
          nadopiekunczych rodzicow. Tak uwazam i nie bezpodstawnie. Jesli ktos chce to
          sobie poradzi i wcale nie musi wynajmowac od razu 3-pokojowego mieszkania w
          centrum Warszawy. Ja sie zaczelam usamodzielniac materialnie w wieku 16 lat
          kiedy zaczelam zarabiac na swoje kieszonkowe udzielajac korepetycji z
          angielskiego, tak mi niezle szlo ze po kilku latach mialam 11 uczniow w tym
          jednego przygotowywalam do olimpiady jezykowej a innego do matury. Jak mialam
          19 lat to sie spakowalam i pojechalam za granice "sie usamodzielniac" i nic
          mnie nie bylo w stanie powstrzymac, chociaz rodzice sie sprzeciwiali. To byl
          skok na gleboka wode, ale bardzo duzo mnie nauczyl o zyciu. Potem wrocilam
          skonczyc studia, ale juz nigdy nie musialam ani mieszkac z rodzicami ani prosic
          o sponsorowanie. Tak, ze uwazam, ze jak sie chce to sie da, kwestia wyborow,
          priorytetow, czasem kompromisow, koniecznosci zrezygnowania z czegos, czasami
          podjecia pewnego ryzyka. I nie zgodze sie, ze w innych krajach start mlodzi
          ludzie mja podany na tacy, bo to roznie bywa, akurat w Polsce nie jest tak
          najgorzej, tylko wymagania mlodych Polakow czesto wykraczaja poza ich
          mozliwosci i ambicje.. moze wiec powinni nad tym popracowac, a nie narzekac
          na "niesprzyjajace warunki ekonomiczne" bo to niczego w ich sytuacji nie zmieni.
          To tyle na razie.
          Trzymajcie sie.
          Saba
          • yvona73pol Re: Mlodzi lenie i malkontenci 18.02.04, 14:23
            Saba, nie masz racji, usamodzielnianie sie mlodych ludzi nie jest zwiazane
            jedynie z checiami, to rowniez miejsce gdzie sie mieszka, otoczenie, komplexy,
            umiejetnosci, lub ich brak, zacheta ze strony rodzicow, lub jej brak, a czasmi
            rodzice sie w ogole nie interesuja, bo albo nie maja czasu ani sily, zabiegani,
            albo pija i gowno ich obchodzi (albo sie ma i jedno i drugie, bo jak jedno
            pije, to drugi zazwyczaj pracuje za dwoch przynajmniej); a niestety studia i
            obserwacja pokazaly mi dobitnie ze jestesmy bardzo uwarunkowani tym skad
            pochodzimy, srodowisko, region, i rozne uklady/ukladziki spoleczne, i nic nie
            zmieni mojej opinii (co nie znaczy ze to pesymizm, to realizm, mozna wtedy
            wiecej zobaczyc); ilez razy widzialam jak niektorzy rozbijali wrecz glowa mur,
            a inni mieli podane "jak na dloni", wiem, to tylko tak wyglada,a w
            rzeczywistosci jest inaczej, jak widze mije zycie oczami innych to sie bardzo
            dziwie ;) ale generalnie tak zwany przypadek, czy inaczej, to, gdzie znajdujemy
            sie w danym punkcie zyciowym, wielce wazy na dalszych losach....
            widze jak stara sie usamodzielnic moj brat, inni znajomi/przyjaciele i nie jest
            lekko, a wez pod uwage, ze my jednak jestesmy bardzo skrzywieni przez ustroj,
            wyroslismy w nim, i co z tego, ze kazdy ma inne predyspozycje, jest jeszcze cos
            takiego jak swiadomosc narodowa, i nie jest to czczy slogan....
            sorry, ze tak ostro, ale nie mam dystansu, sieadlam zmeczona do kompa, a tu
            takie rzeczy czytam; odebralam to troche jak oskarzenie, jesli mam byc
            szczera...
            uderz w stol.... przyznaje, mam tez problemy z usamodzielnieniem sie, ale
            jestem tez szalenie rodzinna i nie wyobrazam sobie zerwania kontaktow i zycia
            wlasnym zyciem - a jak na ironie, wlasnie to robie od dluzszego czasu, czyli
            nic nie jest takie jak sie nam wydaje, kolejny dowod na to;
            wybaczcie raz jeszcze, jutro moze cos lzejszego, a moze opisze, dlaczego nie
            lubie pewnych Aussie....
            caluski,
            Iwona
            • Gość: Saba Re: Mlodzi lenie i malkontenci IP: 213.144.232.* 18.02.04, 15:26
              Yvona, to ze sie ze mna nie zgadzasz to jeszcze nie znaczy, ze nie mam racji.
              Nie wiem dlaczego odebralas moj post tak osobiscie, wcale nie kierowalam go do
              ciebie :-)
              Przyznaje, ze srodowisko w ktorym wyrastamy warunkuje w pewien sposob nasze
              postrzeganie swiata, ALE na wiele spraw w zyciu JESTESMY w stanie wplywac. Nie
              wiem skad pochodzisz i ile masz lat, ale cos czuje ze wywodzimy sie mniej
              wiecej z tego samego pokolenia. Ja pochodze z typowego polskiego "blokowiska",
              mniej wiecej polowa moich rowiesnikow wyrwala sie stamtad i miewa sie swietnie,
              a druga polowa przyssala sie do czterech scian swoich rodzicow i narzeka na
              wszystko dookola.. jednoczesnie nic nie robiac aby cos w swoim zyciu zmienic.
              Ja znam tych ludzi osobiscie i nie rozpoznaje zadnych uwarunkowan typu -
              wyksztalcenie ich wlasne czy ich rodzicow, sytuacja rodzinna, jakies
              nieszczescia, choroby itp.
              Nie pisz wiec do mnie jak gdybym urwala sie z ksiezyca, wiem jak wygladaja
              realia w Polsce i wiem, ze jak sie CHCE, ma plany i pomysly na ich realizacje
              to sie DA. Co ma do tego swiadomosc narodowa??? Wyjasnij mi bo nie rozumiem..
              A juz kompletnym nieporozumieniem jest spychanie winy na ustroj, ktory mogl
              jeszcze miec wplyw na pokolenie naszych rodzicow, ale my 20-30-latkowie
              niespecjalnie mamy prawo uzywac ustroju jako wymowki za nasze lenistwo,
              nieudolnosc czy generalnie biernosc.
              I nie bierz tego do siebie - nigdy nie uwazalam cie za taka osobe (nawet cie
              nie znam), pisze tu o ludziach jak np jedna moja kolezanka - corka prawnika,
              ktora potrafila 2 lata przelezec na kanapie dlubiac palcem w nosie i narzekajac
              nie tylko na swoich rodzicow, ktorzy mimo prestizowego zawodu nie potrafili
              zapewnic swojej corce latwego startu, ale na wszystko inne co ja w zyciu
              spotkalo od wygladu poczawszy na niesprawiedliwym nie przyjeciu na studia
              skonczywszy..

              Usamodzielnienie nie znaczy jeszcze ZERWANIE kontaktu z rodzina! Nigdy tak nie
              twierdzilam, nie wiem skad ten pomysl? Mozna rownie dobrze miec bardzo bliskie
              kontakty rodzinne a byc samodzielnym i samowystarczalnym.

              Ywona, spokojnie, troche dystansu, ale fajnie ze sie troche zburzylas, bo
              przynajmniej jest jakis punkt zaczepienia do dyskucji, jak wszyscy ze
              wszystkimi sie zgadzaja to zaczyna byc metnie i nudno :-)

              Pozdrawiam cieplo
              Saba
          • santia Re: Mlodzi lenie i jest sroda 18.02.04, 23:22
            Witam w moja srode Drogie Ludziki!!!

            dzien byl smutny (znowu niestety), a do tego jeszcze przygnebiajace uwagi szefa
            (bezpodstawne), ale dla niego dzien bez upokarzajacego sarkazmu jest dniem
            straconym;-((

            ale pogody ducha jeszcze nie stracilam;-))

            co do mlodziezy, to nie jest tak zle, bo wiekszosc studentow sobie dorabia w
            rozny sposob w hipermarketach jako hostessy lub chlopcy jako osoby rozkladajace
            towar,lub domowi informatycy, kase maja calkiem calkiem i wydaja ja glownie na
            ciuchy lub imprezy w pubach; jest tez rzesza niestudiujaca i ci zalapuja sie na
            budowach,sklepach i barach ; ale jest tez rzesza ludzi mlodych, o ktorych
            pisala Saba; wielka nieudolnosc radzenia sobie w zyciu, ktora juz wynosi sie ze
            szkoly, nie chca podjac sie dziwnych prac (np. w hipkach); totalne lenistwo i
            ogromna niestety glupota, niedouczenie, a strasznie wysokie mniemanie o sobie;
            tak naprawde trudno znalezc czasami kreatywne i sprytne osoby do nawet calkiem
            prostych prac;

            to na tyle przynudzania o mlodziezy, mnie bardziej denerwuje wielka trudnosc w
            awansowaniu kobiet w polsce na stanowiska kierownicze;

            teraz cos zabawnego; dzis na angielskim (bo sie caly czas musze douczac)
            mielismy zabawe w gluchy telefon; przekazywalismy sobie krotka historie na ucho
            po jednym zdaniu, a ostatnia osoba zapisywala; historyjka mowila o tym, ze
            pewien Martin gdy mowil w autobusie do przypadkowej dziewczyny "sorry" ona
            odpowiadala glosno "hurray", okazalo sie nastepnego dnia, ze byla w transie
            hipnotycznym i na slowo "sorry" tak odpowiadala, potem to juz oczywiscie
            zaczeli sie ze soba spotykac; a nam wyszlo ze Martin sie ocieral o dziewczyne w
            autobusie i grzecznie mowil "sorry", to ona tak odpowiadala z radoscia i z tego
            szczescia zaczeli sie spotykac, bo byla jak zahipnotyzowana;-))

            no i to na podsumowanie uniesien walentynkowych

            a jutro oczekiwany od dawna tlusty czwartek i obzarstwo pączkowo-faworkowe;
            cukiernie juz dzisiaj wylewaly sie lukrem i pudrem, nareszcie jutro napisze na
            wstepie ze jest slodko;-)), byle nie słodko-gorzko

            pozdrawiam all;-))
        • gunther_0 Kotlet bez soli 18.02.04, 09:07
          Witajcie,

          no nareszcie schlodzilo deczko, przyjemny wiaterek od oceanu. zaliczylem jedno
          piwo w pubie po drodze, a teraz spacerek wzdluz parku i do domu grzecznie
          obejrzec wiadomosci i palulu.
          dzis bardzo wczesnie wstalem, bo obudzil mnie alarm samochodowy. ludzie, na to
          nie ma metody, Kazik, nie narzekaj na poczte, alarm to jest sprawa bardziej
          upierdliwa. Ty mieszkasz w cichej dzielnicy, gdzie wszyscy maja swoje garaze.
          tutaj samochody sobie stoja na ulicy i alarmy sie wlaczaja jak chca i kiedy
          chca, nie zawsze wtedy je kradna. no i z ciezka glowa do pracy. nie mam
          natchnienia do pisania, napiszcie cos fajnego , bo znowu kotlet bez soli
          pozdrowiam
        • annbu Śmieci w skrzynkach i jeszcze coś o kluskach. 18.02.04, 09:09
          Kazik,
          U nas, czyli w PL, jest tak, że poczta oferuje firmom odpłatne kolportowanie
          ulotek to skrzynek pocztowych, firma może sobie wybrać dokładny rejon i
          konkretny zasięg adresów, jaki dla niej może obejmować potencjalnych klientów.
          Wygląda na to, że owi klienci, czyli właściciele skrzynek nie mają tu nic do
          powiedzenia - chyba skrzynki bardziej należą do poczty, która na nich zarabia,
          niż do mieszkańców;) Mieszkam w blokowisku i koło skrzynki leżą wszędzie
          niechciane ulotki, wyrzucone przez ludzi ze skrzynek. Potem człowiek telepie
          się z zakupami pod swoje drzwi, a tam ozdoby ulotkowe wiszą do granic
          możliwości na klamce oraz ścielą się na wycieraczce. Żeby dostać się do
          mieszkania musisz wyplątać się z toreb, zebrać naręcze ulotek, wrzucić je do
          środka, wrócić po zakupy an korytarz i dopiero jesteś! Ostatnio w mojej firmie
          odwiedziła nas pani, zachęcająca do zamieszczenia reklamy w takim wydawnictwie
          ulotkowym, które trafia "prosto pod drzwi", czyli na wycieraczkę, i
          przekonywała mnie o wyższości tej formy kolportażu nad rozdawaniem do skrzynek,
          bo "nic tak nie denerwuje matek z zakupami, wracających do domu, jak ulotka w
          skrzynce, która okazuje się nie być listem!". Czy ja wiem, to jakaś paranoja!
          Kazik, łączę się w bólu, ale nie słyszałam o sposobie na to zjawisko,
          przynajmniej tutaj:((

          Mojito,
          Co do klusek śląskich - wydaje mi się, że są dwie odmiany, ale te, które
          wspominam robi się z masy, na którą składają się przetarte surowe ziemniaki
          (!), jajko i mąka, i byż może jeszcze trochę gotowanych ziemniaków, ale głowy
          nie daję, muszę babci zapytać. Ciekawe, czy w kuchni światowej kluski te mają
          jakieś powinowactwa. Oprócz tego, że były serwowane z rosołem, często były też
          bazą drugiego dania - z czerwoną kapustą gotowaną i mięskiem jakimś. To był
          zestaw, który zawsze będzie mi się kojarzył z wizytami na Śląsku. U mojej babci
          na wsi natomiast kluski takowe występowały w jeszcze dziwniejszym zestawieniu,
          a mianowicie z jakąś dziwną zupką z przetartej dyni, ugotowanej z mlekiem. To
          dopiero eksperyment - często mnie tym karmiono podczas letnich wakacji.

          Pędzę do pracy, miłego dnia wszystkim piszącym życzę i smacznego:))


          • tizedik cos dla panow (dla Bossa tez oczywiscie ;-) 18.02.04, 15:06
            www.se.com.pl/iso/Dzisiaj/Wiadomosci/Zagranica/zagranica_2.shtml
            • clavo Re: cos dla panow (dla Bossa tez oczywiscie ;-) 18.02.04, 16:07
              Witam wszystkich

              Klient poszedł do sądu
              Tragiczna przygoda kończy się procesem
              40-letni Andrzej W. szedł do sklepu, a wpadł w czterometrowy betonowy dół
              doznając poważnych obrażeń kręgosłupa. Teraz mężczyzna walczy w sądzie o prawie
              400 tys. zł odszkodowania od krakowskiego Plaza Center.

              Z tymi zakupami trzeba naprawdę uważać.

              Wątki o zupach roztroiły mi żołądek więc chyba zrobię jakąś
              Może kura z warzywami i wielkimi oczami.
              Był taki żart bardzo stary, ma chyba ze dwadzieścia lat
              O górniku i jego żonie
              Narzekał górnik na to że za mało oczek jest w rosole
              Więc żona po kilku nie udanych próbach wrzuciła do rosołu kostkę smalcu
              I podała swojemu górnikowi zupę w której było tylko jedno oko.

              Kluski śląskie są podobne do Gnocci tylko kilka razy więkrze
              Chciałem podać przepis ale znalazłem kilka innych więc proszę bardzo i smacznego

              Idę do Plazy po kurę
              Najlepszego


              • clavo Re: cos dla panow (dla Bossa tez oczywiscie ;-) 18.02.04, 16:16
                Witam
                oczywiście znowu pokręciłem coś oto link
                Smacznego

                www.google.pl/search?q=kluski+%C5%9Bl%C4%85skie&ie=UTF-8&oe=UTF-8&hl=pl&lr=
                • mojito Kluski slaskie i seks, tfu... karnawal w Rio. 18.02.04, 16:57

                  Witajcie,
                  dzieki. Czego wiecej mozna chciec od zycia?
                  Tizedik, rozdrapalas rane, Bossa pewnie tez.
                  Pozdrowionka rozdrapane (krwawiace)i sloneczne,
                  mojito.
                  • Gość: aoifa a propos ulotek jeszcze IP: *.dsl.netsource.ie 18.02.04, 22:30
                    a propos jeszcze ulotek to w Irladnii na przyklad takich rzeczy nie znajduje
                    sie w skrzynkach pocztowych prawie w ogole,a jak juz to bardzo rzadko (oprocz
                    kilki z pizza),ale to dlatego ze konkurencja tu prawie zadna,wlasciwie
                    zadna,jest za to przerost popytu nad podaza i to wielokrotny,wiecej chetnych do
                    korzystania z uslug niz oferujacych,co zgodnie z prawami ekonomii wlasciwie
                    wplywa na wzrost cen i obnizenie poziomu tychze uslug.:-(
                    Znajomy znajomego chcial otworzyc gabinet stomatologiczny,nie dostal
                    pozwolenia,bo bylby za blisko innego gabinetu i bylby konkurencja,a to wbrew
                    jakis przepisom o antykonkurencyjnosci (????) Holy s*****!
                    tu nikt nie musi zachecac ulotkami,ludzie sami pchaja sie drzwiami i
                    oknami,terminy dlugie,ceny zawyzone,serwis zanizony!!!:-)
                    nie ma ze zaplacisz duzo i masz duzo,lecz zaplacisz duzo i ciesz sie ze masz!!

                    My tu "nieajrisze" rozrozniamy rzeczy "luksusowe" i "luksusowe po irlandzku"

                    Pisze o tym bo jak mieszkalam w Polsce tez nie cierpialam tych ilosci ulotek i
                    reklam, a teraz stwierdzam ze mialo to inna strone medalu :-))))bo bylo to
                    efektem zdrowej normalnej konkurencyjnosci,
                    no moze oprocz tego ze szkoda tych wszystkich drzew!!!!

                    ale to tylko tak a propos,zgodnie z sugestia Saby aby zaprezentowac jakis inny
                    punkt wiedzenia :-)

                    pozdrawiam serdecznie z zielonej wyspy
                    • annbu Re: a propos ulotek jeszcze + karnawał w Rio 18.02.04, 23:12
                      Witajcie wieczorową porą,

                      Aoifa - fajnie poczytać kogoś z Irlandii:).
                      A propos wycinanych drzew - znalazłam jeszcze jedną dobrą stronę ulotek - raz w
                      miesiącu targam to żniwo do przedszkola, które sprzedaje zbiory na makulaturę i
                      zarabia pieniążki na wykładziny, żaluzje i inne potrzebne dobra dla dzieciaków:)
                      Co do karnawału - żyć nie umierać, ja tu w polarze klikam, siorbiąc gorącą
                      herbatkę, a tam - proszę! Ja chcę do Rio!:))

                      Clavo - te wszystki kluski to ten drugi rodzaj, a mnie nie o ten chodziło.
                      Widocznie te z mej pamięci odeszły do lamusa z innym pokoleniem :((

                      Saba, Yvona - jeśli dobrze zrozumiałam, to Yvonie chodzi też być może o takie
                      nasze "zaszłości" w mentalności. Wydaje mi się, że jeszcze ciągle sporo jest
                      młodych ludzi, którzy zostali wychowani przez dawne, skażone "komuną"
                      pokolenie, i oni po prostu nie uświadamiają sobie, jak wiele zależy od nich
                      samych. Uczą się od rodziców, że w Polsce jest kiepsko, nie ma pracy, nie ma
                      pieniędzy itd, ale taki nasz los, tak już musi być, więc ponarzekajmy i
                      poczekajmy na lepsze czasy. Czynnik ekonomiczny to jeden problem, ale
                      wychowanie to drugie - jeśli rodzice np. nie wpoili Ci, że warto zdobyć
                      wykształcenie, albo zwyczajnie nie było ich na to stać, żeby inwestować w Twoje
                      kursy językowe (to tylko przykład), albo nie interesowali się za bardzo Twoją
                      edukacją, albo wychowali Cię w poczuciu, że nic w życiu nie zdziałasz - takie
                      sprawy trudno jest usunąć ze świadomości, a przecież wszystko zaczyna się w
                      głowie. Tak sobie myślę, że może dopiero następne pokolenie będzie bardziej
                      świadome i odważniejsze w braniu spraw w swoje ręce.

                      Tak czy owak pozdrawiam wszystkich odważnych ludzi, którzy wierzą, że od nich
                      zależy ich życie.

                      Pozdrawiam ciepło znad herbatki wszystkich piszących.


                  • Gość: Pysiek13 Co by cialo latem chcialo IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 18.02.04, 23:07
                    Witajcie,

                    sklonnosc do kolizji z osobami na stanowiskach zostala mi z dziecinstwa, kiedy
                    to wymyslilam pierwszy owczesny sport extremalny: skakanie z wysokiego
                    kaflowego pieca w szkole, Saba wie o czym mowie. wszystkim w klasie udalo sie
                    skoczyc z wysokosci ponad dwoch metrow, ja tez skoczylam, ale prosto na
                    wchodzacego do klasy nauczyciela. no i teraz ciagnie ta sklonnosc przez cale
                    zycie. wczoraj mialam znowu ostra dyskusje z moim bosem :((( ach, ta praca, ach
                    te dykusje na wysokim poziomie, zawsze staram ani za bardzo na prawo ani za
                    bardzo na lewo, tylko w gore, bo stamtad lepszy punkt widzenia. Mojito, jak tam
                    pula, moze znowu zagramy? ...
                    Kazik,
                    spoleczenstwo konsumpcyjne jest cudowne. rzeczywiscie jesli napis na mail box
                    nie pomaga to nawet zadna swieta od ciezkich przypadkow tez nie pomoze :)))
                    wczoraj wracam z pracy z kolega Bob, ktory pomagal mi przeniesc z pracy teczki
                    documents, otwieram moja skrzynke, zawartosc wysypuje sie na posadzke. napis
                    blagalny 'zadnych reklam' na nic sie zdaje. zbieram papierzyska, do halu
                    wchodzi greczynka z trzeciego pietra, bardzo mila jak nie jest na haju. teraz
                    jest. w ogole mnie nie zauwaza. powietrze. za chwile wkracza pedal z pierwszego
                    pietra. tez mnie nie zauwaza, nie zwraca uwagi na kobiety, moj kolega Bob to co
                    innego, pedal promienieje na jego widok. za pedalem wkracza nasz lokalny
                    dostawca siritualiow ze skrzynka trunkow w objeciach, ach jak to milo, ze nie
                    my jedni tkwimy w objeciach nalogow !!! pedal z dostawca mkna na gore,
                    greczynka niemrawo wkracza za nimi, a ja segreguje poczte: potezne obnizki w
                    naszym supermarket, do kosza. udziec barani tanszy o 0.50c do kosza. pizza na
                    wynos, do kosza. nowy katalog wysylkowy przyszedl, nie, pomylili sie az dwa, do
                    kosza. greczynka tlucze sie na schodach, Bob dobre serce, biegnie zobaczyc co
                    sie stalo. A to co? otwieram koperte, a tam probki wlosow, ha, zaden fryzjer
                    mojego koloru nie podrobi, cudownie! Bob wraca, dotaszczyl greczynke pod drzwi.
                    pyta: widzialas ze byla kompletnie pijana? uhm, nacpana, odpowiadam. Bob zly,
                    czy ty nigdy nie bedziesz zazdrosna? zaraz, zaraz, za duzo naraz ...
                    wchodzimy na gore, zimny drink z lodowki, rozsiadam sie. Kazik, to sama
                    przyjemnosc, tyle do poczytania ;))))
                    moj kolega Bob niedlugo skonczy ... 10lat, powaznie, urodzil sie 29 lutego.
                    martwi swoim statecznym wiekiem, chociaz ja mu tlumacze moja zasade: to me old
                    age is always 15 years older than I am :)))) jak zwykle jest problem co kupic
                    dla niego na prezent urodzinowy. tez ma prawie wszystko. na ostatnie urodziny
                    cztery lata temu kupilam mu lunch box, ktory wypelnilam jego ulubionymi
                    cukierkami, byl bardzo szczesliwy. prezenty to genialny wynalazek ludzkosci,
                    mozesz nim kogos przeprosic, podziekowac, okazac sympatie, moze byc odpowiedzia
                    na pytanie. bywa, ze niechcacy albo chcacy, udzielamy tej niewlasciwej.
                    Tizedik,
                    widze Ty lubisz niepokoic meski rod i mojego przyjaciela Boss :))))
                    najpierw kolekcja kostiumow ze Sport Illustrated, teraz fotografie z karnawal.
                    Boss stal na tarasie i wyl wieczorem do ksiezyca ... chyba bylo slychac po
                    Twojej stronie Mojito? u nas ciagle goraco, na plazach najlepiej mozna zobaczyc
                    biezace trendy w modzie. zadna inna pora roku nie ulatwia tak podziwiania
                    kobiecego schronu szczescia, ktory zwykle zamaskowany koronkowa bielizna i
                    warstwami garderoby, w lato obnaza sie niemal calkowicie :))))
                    I a propos metrosexual. przeszla niedawno fala artykulow o znanych i mniej
                    znanych singlach, niby niczego im nie brakuje, ale ... bedac w srednim wieku
                    kiedy rowiesnicy sa po rozwodach, patrzac na walace sie schematy instytucji
                    malzenskiej, po prostu staraja sie nie popelnic ich bledow i stworzyc trwaly
                    zwiazek. taka decyzja jest po prostu przesunieta w czasie, nie znaczy ze oni
                    nie wiaza. psycholodzy w wiekszosci zgadzaja sie, ze chec pozostania samotnym
                    to objaw jakiegos defektu. moja opinia jest, ze single nie naleza do klubu
                    zaprzysieglych starych panien czy kawalerow, mozna ich upchnac do worka z
                    napisem 'lepszy singiel z wyboru niz malzonek z koniecznosci' ;))))
                    pozdrawiam wszystkich razem i pojedynczo, czytam was z zapartych tchem, nawet
                    jesli nie zawsze odpisuje indywidualnie ;) wybaczcie, mam troche w pracy pod
                    gorke ;)
                    PS
                    Saba, moze jezyk okropny, ale jak nie ma sie porownania i wyboru :)))) ja
                    polskiego zaczelam uczyc majac 5 lat, a potem tak naprawde majac 17 ;)
                    i z moim ostatnim chorowaniem, to nie ja, to byla ONA, moja noga.
                    dziekuje o zapytanie o Magde, przeklina pogode i egzaminy, milo ze
                    pamietasz :))))
                    • poetal_liryczny Re: Co by cialo latem chcialo 18.02.04, 23:18
                      wersja czytajaca wszystkie te reklamowe bzdury widze moze byc nawet do
                      przyjecia, jesli ktos pozwoli sobie na odrobine poczucia humoru. to bardzo
                      dobrze.
                      pozdrawiam
                      • gunther_0 Re: Co by cialo latem chcialo 18.02.04, 23:55
                        o chcialoby chcialo............i nie tylko latem.
                        witajcie we shwartek ;)))))

                        no nareszcie dzis troche odespany, z rana kapiulka w oceanie, zyc nie
                        umierac :))) plaza rzeczywiscie od rana pelna, skoro swit chlopaki na surfboard
                        robia popisy. potem pomalu mozna obserwowac naplyw plazowiczow, turysci od razu
                        rzucaja sie w oczy odcieniem skory, gdy rasowe tubulcze kolory dominuja.
                        ciekawe, jest to miasto, gdzie procent bezrobocia winduje nas prawie w czolowce
                        swiatowej, ale jakie to mile uczucie, kiedy tracisz prace z jakis tam wzgledow
                        i masz tyle wolnego czasu mozesz spedzic na jednej z wielu przepieknych
                        lokalnych plazy ;)))i jeszcze placa ci dole !
                        no i te kostiumy kapielowe, hm, rozmarzam sie niebezpiecznie a tu czas ruszyc
                        do pracy. Tizedik, daj spokoj z tym Rio, juz przyschlo troche po wspomnieniach
                        z holiday Mojito i Boss, a Ty znowu rozdrapujesz, no tego. to lepiej o tym
                        barszczu, co jeszcze dobrego gotujesz?
                        Pysiek, to Ty bylas niezla numerantka w szkole, ha skoki z pieca na leb, no no.
                        Annbu, Aiofa, Saba pozdrowiam, fajnie piszecie, choc nie ze wszystkim sie
                        zgadzam
                        Saba, Sabunia, to z Ciebie sprytna dziewczyna zawsze byla, radzilas sobie sama
                        doskonale. nie zgodze sie jednak, czasami mlodziez w Polsce nie ma takich
                        mozliwosci. zeby walic glowa w sciane, nie ma. ja troche pisalem o sobie, w
                        mlodosci dorabialem na budowach u ojca, moglem tez szybko sie usamodzielnic,
                        ale wielu moich rowiesnikow mialo podciete skrzydla. nie mozna generalizowac ;)
                        Amigo, jak tam nastroje w pubie, czy przy kolejnej zupie?
                        smiem zameldowac, ze obecnie najladniejszy kostium kapielowy jaki widzialem
                        jest w kolorze czekoladowym, bez zadych zbednych dekoracji, dobrze jak top up
                        smietanka bialej czuprynki ;))) albo nie bede upieral przy kolorze wlosow,
                        brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki...
                        buziaki
                        • Gość: aoifa Re: Co by cialo latem chcialo IP: *.dsl.netsource.ie 19.02.04, 00:22
                          Hej Gunther,witaj poranku w Sydney,tu noc Dublinska
                          nie zrozum mnie zle,wciaz nie jestem za pelnymi skrzynkami papierowych
                          smieci,ale chodzi mi o to ze jest to znak czegos,rezulat a wlasciwie najlepsze
                          okreslenie to: produkt uboczyny dostepnosci,mozliwosci,rozwoju,oferty....
                          a to ze nas denerwuje to cena jaka placimy za to ze mamy 6 fryzjerow na jednej
                          ulicy a nie 6 ulic z jednym fryzjerem :-)))))

                          hej annbu pozdrawiam cie zielono,dzis na ulicach tu szalenstwo,jak w RIO,puby
                          pelne,ludzie pijani,tylko z innego powodu niz karnawal,Irlandia grala dzis mecz
                          z Brazylia w Dublinie a tu stadion to swiete miejsce a mecz jak msza,po meczu
                          natomiast pub obowiazkowy,
                          jutro znow polowa plci brzydkiej w IRL obnizy PKB,bo zadzwoni rano do szefa ze
                          chory i nie moze przyjsc do pracy,hihihi

                          pozdrawiam takze znad herbatki z cytryna przed snem i zycze milego dnia
                          jednym,kolorowych snow innym :-)
                          • kazachstan Re: Co by cialo latem chcialo 19.02.04, 01:42
                            Dzien dobry,

                            to zupelnie wyglada inaczej, posmiac sie mozna, ale nacodzien wyrzucanie tych
                            smieci ze skrzynki moze byc dokuczliwe. Pysiek, dobrze czasem obrocic wszystko
                            w zart, masz takie podejscie do sprawy jak moja pani.
                            i tu widze z Iralndii dalekiej ktos przy herbacie pisze, jakie to doskonale
                            urzadzenie ten komputer. nas zastaniesz przy goracej herbacie dopiero w
                            chlodniejsze miesiace czerwiec, lipiec, sierpien. tymczasem tak jak Gunhter
                            blogoslawie zimne piwo z lodowki. podobno Irlandczycy oprocz pilki lubia ciemne
                            piwo, ich doskonaly Guiness ma swoich wielbicieli ale ja nie przepadam.
                            no i kostiumy kapielowe, czemu nie ja tez lubie popatrzec. a na naszych plazach
                            naprawde rewia mody, nie widzialem Gunther brazowego kostiumu, moja Pani mam
                            troche zabudowany jednoczesciowy, ale wyglada niczego sobie. z roku na rok
                            patrze inie moge sie nadziwic, myslalem ze juz nic czlowiek w tej branzy nie
                            moze wymyslic, a tymczasem w tym roku widzialem na Bondi kostiumy malowane,
                            znaczy modelki byly tylko pomalowane i nic nie mialy na sobie. zbiorowisko sie
                            zrobilo, mezczyzni nie mogli sie napatrzyc, co to czlowiek nie wymysli.
                            no a te zdjecia z Rio bardzo ladne kolorowe, tam to dopiero kobiety odwaznie
                            wystepuja. ale wydaje mi sie ze zasada mniej znaczy wiecej jest lepsza i chyba
                            znana wszystkim.
                            pozdrawiam
                            Kazik
                            • yvona73pol Re: Co by cialo latem chcialo 19.02.04, 03:51
                              Hellou wszystkim,
                              w nieco lepszym nastroju....
                              Annbu, Gunther, odpowiedzieliscie na moja definicje swiadomosci narodowej i
                              podcietych skrzydel; dzieki;
                              Saba, ty tez masz duzo racji, a zwlaszcza w swietle przykladu, ktory podalas,
                              takie przypadki rowniez i ja znam; ja musze sie przyznac, ze moze nie to
                              skazenie dawnym systemem w moim przypadku dziala, ile pare osob, ktore stanely
                              na mojej drodze i skutecznie dosc przekonywlay mnie ze jestem nikim i nikim
                              pozostane (jak dobrze pojdzie), nie za wesole, ale na szczescie bylo tez sporo
                              fajnych osob, ktore we mnie wierzyly i wierza, efektem jest dosc wybuchowa
                              mieszanka, bo co powiesz Saba na osobe, ktora wciaz zastanawia sie czy moze sie
                              zaliczyc do osob znajacych jezyk francuski, a jednoczesnie bez problemu
                              poprawia bledy jezykowe nativow, rozroznia dialekty wewnatrzfrancuskie,
                              quebeckie i inne? jednoczesnie jest zwolenniczka teorii, ze niewazne jak sie
                              mowi, byle byla komunikacja (oczywiscie na poczatek, w ramach pokonywania
                              blokady jezykowej, no bo potem to jednak dazenie do jako takiej poprawnosci jak
                              najmilej widziane)?
                              Aoifa, wybacz milczenie, postaram sie napisac troche wiecej i o studiach, i o
                              tym co teraz i tak w ogole, tylko mam teraz taki zabiegany okres;
                              a teraz obiecana historyjka o Aussie:
                              i tu panowie, prosze nadstawic uszy - rzecz dzieje sie w pracy, rzeczony Aussie
                              jest pracownikiem szeregowym, odnosi sie niemilo do nowych, a zwlaszcza do nie-
                              Aussie, jezeli ktos czegos nie zrozumie, albo nie znajdzie jakiejs rzeczy
                              ktorej lokalizacje pan laskawca byl wskazal (bo owa rzecz po prostu "wyszla" po
                              staropolsku mowiac) to jest jeszcze bardziej niemily i fakt nieznalezienia
                              nieistniejacej rzeczy uwaza za przejaw debilizmu; w zwiazku z tym zaczyna
                              traktowac osobe jak powietrze; i oto osoba w nowej fryzurze pojawia sie pewnego
                              dnia w pracy, i o dziwo - pan laskawca rzuca mile slowka, laskawe (i inne)
                              spojrzenia i generalnie ma ochote na blizszy kontakt....
                              oczywiscie wsrod bohaterow wystepuje nizej podpisana, jak sie domyslacie - i
                              teraz pytanie do panow - jak ma sie miec dobre zdanie o takich egzemplarzach i
                              jaki jest ich procent? oby maly, bo rece opadaja, a generalizacja sie przenosi
                              na innych, bogu ducha winnych; wy tak nie robicie z pewnoscia, ale jakiekolwiek
                              deklaracje w tym temacie zostana przeczytane z najwyzsza ciekawoscia i osladza
                              troche obrazek....
                              dodam jeszcze, ze zapowiada sie fajny dzien, bez pracy, oddam sie byc moze
                              mojemu nowemu hobby, i mam nadzieje ze cos ciekawego z tego wyniknie...
                              a, i do Kazika - co do ulotek - czasami jest to jedyna forma zarobku co
                              poniektorych studentow, a jest ciezko, bo zeby zarobic 40 okolo dolarow, trzeba
                              rozniesc dwa tysiace ulotek w okreslonej dzielnicy co oznacza jakies siedem
                              godzin chodzenia, co i tak nie gwarantuje rozniesienia wszystkiego, z reguly
                              jakies 70%; nie wnikam jak taka osoba wyladawala, co robi, co robila, po prostu
                              troche mi jej szkoda; z tego tez powodu staram sie brac ulotki od ludzi
                              rozdajacych na ulicy, bo ja moge wyrzucic do kosza, a one nie, a beda mialy co
                              jesc....
                              no, ale moze sie myle, ja jednak jestem dosc naiwna czasami (po prostu mierze
                              innych wedlug siebie ;)))
                              pozdrawiam slonecznie i mam nadzieje, ze nie zabrzmialam zbyt ciezko, nie lubie
                              moralitetow ani moralistow ;)
                              Iwona
                              • mojito Cialo, lato... Lato, cialo... 19.02.04, 07:17
                                Witajcie absolutnie Wszyscy,

                                Sniegu nie bylo. Przyjemna nieprecyzyjnosc meteorologiczna.
                                Dzisiaj nawet maly plusik - dwa C.

                                Aoifa,
                                zdziwilem sie tym "przepisem" o niekonkurencyjnosci. Nie jest to dobre
                                dla Was konsumentow. W moim miescie jest pare ulic tylko ze sklepami z
                                bizuteria. Sklep obok sklepu. Sa tez budynki tylko z gabinetami lekarskimi.
                                Konkurencja obniza ceny i podnosi jakosc uslug.

                                Mialem kolege Irlandczyka ktory mowil, ze oba kraje maja pare spraw wspolnych:
                                - oba walczyly o niepodleglosc,
                                - oba maja/mialy dobrych pisarzy,
                                - i oba kraje pija niemalo :))).

                                Od niego nauczylem sie Erin Go Bragh i Go mbeannai Dia duit.

                                Pysiek,
                                Boss wyl, ja szlochalem niekontrolowanie. Troche juz uspokoilem sie
                                ale oczy ciagle mam zaczerwienione.

                                Czytajac, ze chetnie wiekszosc z nas wyruszylaby na paroletnie wakacje
                                zajrzalem na www.powerball.com. W sobote (Wasze niedziele) jest do
                                wygrania 35 mil. Dzisiaj po poludniu kupie nam trzy losy loteryjne.
                                Numery umieszcze na forum i mozemy zaczac lekko marzyc...
                                Panie, zacznijcie sobie ukladac co powiecie/pokazecie swoim szefom :))).

                                Gunther/Amigo,
                                uczucie szczerej zazdrosci uklulo mnie w serce czytajac o Twojej "kapiulce
                                w oceanie". Ocean jego zakret mac. Zycie moze byc piekne...

                                W Stanach wymagana jest tylko jedna tablica rejestracyjna w samochodzie.
                                Tylna. Na przodzie sa tablice z roznymi haslami. Kiedys widzialem mlodego
                                chlopaka z napisem: No riders except for blondes, brunettes and redheads.

                                Dzisiaj wieczorem zalapalem sie na promocje nowej francuskiej wodki
                                z winogron - Ciroc. Byly stroje kapielowe, bufet i w duzej ilosci
                                gwiazda wieczoru - Ciroc. Podawano ja jako wodke-martini z zamrozonym
                                winogronem i cukrem na obrzezu kieliczka (w stylu soli margarity).
                                Mozna bylo i bez cukru. I ta opcje wybralem. Moje pierwsze doswiadczenie
                                z wodka z winogron. Zupelnie, zupelnie...

                                Pozdrowionka serdeczne i lekko szumiace dla wszystkich,
                                mojito.
                                • gunther_0 Re: Cialo, lato... Lato, cialo... 19.02.04, 21:43
                                  Witajcie,

                                  ja nikogo tu nie draznie, ale znowu kontempluje zycie z plaskiej zabiej
                                  perspektywy, wyciagniety na plazy, przekapany, odswiezony i melancholijny.
                                  niby wszystko wokol takie kolorowe, ale kolory nie te, niby wszystko takie
                                  radosne, ale mogloby byc lepiej.
                                  Iwonka, Twoja nowa fryzurka musi byc bardzo atrakcyjna, skoro panowie na Ciebie
                                  zwracaja wieksza uwage. odpowiedzialnosci zadnej za meski rod nie biore i
                                  tlumaczyc sie tez nie bede, bo jak sama powiedzialas zdarzaja sie rozne kanalie
                                  po obu stronacy barykady ;) ja tej barykady nie zauwazam, ale kanalie sa.
                                  Kazik, no witom,
                                  to juz chyba z popirzyskami doles pokoj, co?
                                  a gdzies te modelki wypatrzyl brachu, ja czesto na Bondi bywam, ale takowych
                                  nie zdarzylo mi sie zobaczyc. i mowisz, ze nagusienkie byly, kurde, ciekawe kto
                                  je malowal? mezczyzna czy kobieta? ja tez mam talent artystyczny jak trzeba ;)
                                  rysuje zawodowo na desce, nie? to na kobiecie, o ile nie deska, tez by uszlo ;)
                                  Mojito,
                                  dzis wieczorkiem mnie napewno spotkasz w pubie. geby nie bede ci pokazywal, bo
                                  smetnie wyglada, ale wypije za nasze meskie :))) w tym roku tez odpuszcze sobie
                                  karnawal w Rio, moze lokalny holiday w Queensland obleci w tym roku, czekam na
                                  rozwoj sytuacji. no i powiedz szczerze Amigo, i to pytanie zostawiam otwarte na
                                  forum dla wszystkich, bardzo mnie interesuje, czy wierzycie w przyjazn damsko-
                                  meska?
                                  pozdrawiam
                                  • poetal_liryczny Re: Cialo, lato... Lato, cialo... 19.02.04, 22:12
                                    to pytanie Gunter bylo walkowane nie po raz pierwszy na roznych forach.
                                    ja osobiscie wierze, ze tak mozna sie przyjaznic z kobieta.
                                    zawsze to u mnie wyglada tak, ze jednak pytanie o seks zawsze padnie, wczesniej
                                    czy pozniej, tylko potem to juz roznie bywa, albo potrafimy zachowac twarz i
                                    dalej sie przyjaznic, albo nie. w wiekszosci wypadkow nie. bo samotny mezczyzna
                                    oczekuje czegos wiecej od atrakcyjnej kobiety.
                                    • mojito Re: Cialo, lato... Lato, cialo... 20.02.04, 00:59

                                      Witajcie Wszyscy,

                                      Hola Amigo,
                                      wierze. Do przyjazni z kobieta mozemy podrozowac z dwoch przeciwnych
                                      biegunow i odcieni znajomosci. Z racji swojej natury trudniejsza do
                                      osiagniecia niz meska. Wierze, ze konieczna jest szczerosc i wzajemna
                                      zyczliwosc. Proba wzajemnego zrozumienia pomaga.
                                      Dobrze jest miec kobiete - przyjaciela.

                                      Twoj poranny ocean bardzo mi sie podoba. Moze w przyszlym tygodniu...
                                      Nasze numery:
                                      10 18 40 42 45 Powerball 40,
                                      20 24 31 40 48 Powerball 16,
                                      09 30 39 46 50 Powerball 05.
                                      Trzydziesci piec milionow. Sobota. Wasze niedziele. www.powerball.com.

                                      Dzisiaj tomato soup with rice and fennel.

                                      Mocna piatka i Twoje,
                                      uklony dla Wszystkich,
                                      mojito.
                • Gość: Numbat Re: cos dla panow (dla Bossa tez oczywiscie ;-) IP: 203.3.65.* 20.02.04, 02:46
                  clavo!!! sliczne dzieki za ten wpis...
                  az mi sie zachcialo jakies....kluchy zrobic..ale w tej upalno-tragicznej
                  temperaturze najlepiej schowac glowe pod fale oceaniczne.
                  Ale juz szykuje stolnice:))) dzieki.
                  pozdrawiam wszystkich

      • tangerin Re: Tak daleko i tak blisko :) 20.02.04, 00:49
        Witajcie Szaleni Ludkowie!
        Wdzięczna jestem losowi, ze Was znalazłam, taki zupełny Przypadek (a może nie?)
        Dziś zabrałam się za czytanie tych wszystkich postów, nawet się(no prawie)
        poryczałam ze śmiechu (i nie tylko, ze wzruszenia też) Fajni jesteście wszyscy,
        Asia, Mojito, Gunter, Pysiek/Boss, Yvona, Kazik, Annabu, Tizedik, Poeta i inni
        też!

        Nawet nie wiem, od czego zacząć, tyle myśli przelatuje mi przez głowę, każda
        chce być pierwsza. Coraz częściej myślę o wyjeździe gdzieś dalej, w świat. Może
        nie do końca chodzi mi o emigrację, chciałabym pomieszkać parę lat w Hiszpanii,
        Australii,NZ, Stanach, Kanadzie, nie wspominając o południowej Ameryce. Taki
        włóczykij mi się czasem uaktywnia i już sama nie wiem, co mam robić. Jeśli mam
        kasę, to wybieram się na parę godzin do Krakowa, Gdańska; dalej się boję, bo
        mogłabym nie wrócić, a muszę w końcu skończyć te moje studia, bo przed 30-stką
        chyba wypadałoby to zrobić, co?;)

        Dawno temu odbiło mi i pojechałam do Londynu, bez pieniędzy, bez znajomości
        języka, totalny spontan, chyba tylko dlatego, że do Szkocji było blisko, a ta
        Szkocja śniła mi się nocami. Poradziłam sobie, Szkocji wtedy jeszcze nie
        zobaczyłam, bo kasy nie było, ale uwierzyłam, że czasem marzenia się spełniają
        i do odważnych świat należy. A do Londynu wracałam, raz nawet na prawie dwa
        lata, ale cóż, te moje studia... i trzeba było wracać... A teraz jestem tu i
        tak jakoś ciężko mi się odnaleźć. I z pracą ogromny problem, stałej i legalnej
        nie mogę dostać, ciągle słyszę, że jestem za stara i im się nie opłaca (jestem
        studentką, ale przekroczyłam ten magiczny próg 26-lat), nawet do supermaketu na
        kasy mnie nie chcieli:(( Nie, nie załamuję się, ciagle szukam, udzielam korków,
        czasem wpadną tłumaczenia, za resztkę przywiezionych pieniędzy robię kolejne
        kursy (to, aby nie marnować czasu i nie siedzieć bezczynnie w domu, bo to już
        byłaby poracha). No i marzę sobie w wolnych chwilach o podróżach, to akurat
        jest za darmo;)))
        Ciężko jest, ale zaciskam zęby, skończę studia, dyplom na pewno się przyda, jak
        nie u nas, to za granicą. Może jeszcze jakieś podyplomowe zrobię w Londynie
        np., to będzie łatwiejsze niż zaczynanie wszystkiego od początku. No i tutaj
        ciągle slyszę, że jestem już na coś za stara, że lata płyną, a ja ani kariery,
        ani rodziny. Wkurza mnie taka mentalność mojej rodziny i przyjaciół, bo oni są
        tacy poukładani, wszystko robili we właściwym czasie, a ja się wyłamałam ze
        schematu. A wiem, że może być inaczej, że wiek nie ma tu nic do rzeczy, że mogę
        zacząć nowe życie gdzieś tam, nauczyć się czegoś od podstaw, jeśli będę tego
        chciała. I myślę sobie, że nawet łatwiej będzie mi wyjechać, bo nie trzyma mnie
        tu rodzina (tzn mąż i dzieci), kariera itd. Angielski znam, ciągle go jeszcze
        szlifuje, mam zamiar uczyc się jeszcze paru języków (to dziwne, ale im jestem
        starsza, tym lepiej mi to wychodzi, he, he)

        I to naprawdę przyjemność przeczytać, że ktoś też wyjechał, i to z rodziną, i
        sobie poradził, że ma otwartą głowę i nie boi się marzyć i mimo ukończenia iluś
        tam lat realizuje swoje marzenia i podejmuje nowe wyzwania. Dzięki ogromne za
        te Wasze posty, i te o majtkach, i te o zupie, i o fasolce na grządkach. Mam
        nadzieję, że zostanę przyjęta do Waszej, całkiem już sporej, grupy nieformalnej
        i niereformowalnej;)
        Sorki, że tyle wysmarowałam, ale jakoś cięzko było się ograniczyć do paru słów
        zaledwie.
        trzymajcie się Wszyscy cieplutko
        • mojito Re: Tak daleko i tak blisko :) 20.02.04, 01:09

          Czesc Mandarynko(?).
          :))).
          • pysiek13 Re: Tak daleko i tak blisko :) 20.02.04, 01:50
            Witaj Tanderin,

            lubie cie od pierwszego mail :))))
            • gunther_0 Re: Tak daleko i tak blisko :) 20.02.04, 02:06
              witaj u nas, wprawdzie gospodyni chyba zmeczona albo szaleje gdzies u cieplych
              zrodel, ale jestes welcome, jeszcze jedna dama :))) doskonale
              Mojito, czolko, zapraszam anytime do kapiulki ;)
              pozdrawiam wszystkich
          • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 20.02.04, 02:20
            Dzien dobry,

            to od razu widac, ze Gunther nie w humorze. zadzwon wieczorem moze skoczymy na
            jednego?
            witam kazda nowa osobe bardzo milo, ale ja juz gubie sie w tych nikach, wiec
            wybaczcie jak cos pomyle. Tangerin mysle, ze jak jestes mlody swiat przed Toba,
            podrozowalas troche wiec wiesz jakie moga byc niespodzianki. dobrze jest jednak
            jakas przystan, ktora tez jest odbiciem na dalsza droge. o zeglowaniu bylo duzo
            pisane na watku u Asi pt WYjazd z Kraju, mam wydrukowane wszystkie odcinki. no
            i bylo tam napisane bardzo ladnie, mozesz zajrzec.
            co do przyjazni damsko-meskiej to tez mysle, ze po wszystkich goroacych
            uczuciach przychodzi czas na przyjazn, bez zadnych podtekstow seksualnych i
            jest to mozliwe.
            pozdrawiam
            Kazik
            • poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) 20.02.04, 02:42
              ja tam nie bede sie upieral, niektore kobiety sa specjalne i taka przyjazn moze
              zaistniec. ale my jednak jestesmy troche z Marsa, znaczy jestesmy do siebie
              niepodobni.
              no i teraz rozumiem, ze grupa ludzi co tu pisze to wiekszosc juz ustawionych
              ludzi w srednim wieku, no moze rzeczywiscie ja i Kazik jestesmy tu starsi, ale
              mysle ze dla wszystkich ta kasa jest jednak wazna. znaczy chodzi mi o ten port,
              czyli zaplecze finansowe. nie kazdy jest taki zwariowany jk Pysiek ktora
              wszystkim poleca skakanie na glowe do pustego basenu :-) mysle, ze sie nie
              pogniewasz?
              • pysiek13 we all were born mad ... 20.02.04, 03:07
                some remind so!
                Hi Poeta L.

                moze Wy jestescie z Mars, ja tam jestem z Groningen :))))
                przyjazn, milosc ... mozna robic wszytko co za tymi slowami sie kryje, ale nie
                trzeba zawsze tego nazywac, moze sie bowiem okazac, ze nie kazdy rozumie tak
                jak ty.
                kasa jest wazna. mysle, ze potrafie oszczedzac, ale z moim apetytem na
                podroze ... roznie to bywa. lubie jezdzic po swiecie. ludzie lubia gromadzic
                przedmioty, moszcza sobie gniazda, jakby mieli zyc 100lat. trzeba wykorzystac
                to co sie ma, ja wole mieszkac w wynajmowanym mieszkaniu, ale poleciec zobaczyc
                Maledivy. niezaleznosc jest dla mnie bardzo wazna.
                Tangerin, Mojito, Gunther, Kazik i wszyscy co pisza :)))))
                serdeczne pozdrowionka
                • poetal_liryczny Re: we all were born mad ... 20.02.04, 03:22
                  no nie wiem w jakim wieku jestes, ale na ciebie przyjdzie tez czas ze zaczniesz
                  myslec o cieplym gnazdku.
                  tymczasem witaj w klubieromantykow ;-)
                  • pysiek13 Re: we all were born mad ... 20.02.04, 03:25
                    Hi Poeta L.

                    please accept my resignation !
                    I don't want to belong to any Club that will accept me as a member.
                    :))))))))))
                    • poetal_liryczny Re: we all were born mad ... 20.02.04, 03:46
                      no dobrze.
                      gdzie ten Groningen, Hollandia?
                      • pysiek13 Re: we all were born mad ... 20.02.04, 03:55
                        Hi Poeta L.

                        tak, Holland - lies so low, that we are only saved by being dammed :))))
                        Tangerin,
                        London? sounds great :))))

                        pozdrowionka
              • tangerin Re: Tak daleko i tak blisko :) 20.02.04, 03:30
                Dzięki za mile powitanko. Tak tylko do Was zajrzałam. Wlasnie skonczylam moje
                tlumaczonka i wyslalam mailem, jeszcze tylko cieplutki prysznic i idę spac. Ale
                ze mnie nocny marek, he, he.
                A tak sobie mysle, ze ta moja baza moze byc Londyn, czemu nie. Maja dobre
                polazenia lotnicze z calym swiatem :) Tylko, ze chcialabym wszystko legalnie,
                no wiecie, praca i te rzeczy, na nielegalny pobyt jestem juz za stara, zreszta
                juz to przerabialam. A realia znam i wiem, ze nie wszystko jest rozowe, jak to
                sobie wiekszosc naszych rodakow wyobraza. I te wczesniejsze watki tez
                przeczytam, znowu zarwe cala noc, a niech tam:)

                A z ta przyjaznia, drodzy panowie, to czasem ciezko jest. Czesto niestety
                rozbija sie o seks, panom czesto trudno przelknac odmowe, a czasami to ich
                kobiety nie rozumieja, ze przyjazn z ich facetem to tylko przyjazn li i
                jedynie, a nie proba odbicia. To tylko moje skromne doswiadczenia...
                Teraz przyjaznie sie z bylym facetem. Jak juz minela gorycz po rozstaniu, to
                doszlismy do wniosku, ze szkoda zrywac calkowice te znajomosc. Moze nawet nigdy
                nie powinnismy byc para? (zaczelo sie od przyjazni,a reszte latwo sobie
                dospiewac) Zatoczylismy kolo i dobrze jest. A jak sie to skonczy, to zycie
                pokaze.
                A moim najlepszym kumplem jest moj brat. Fajnie mam, co? I seks mi tej
                przyjazni nie rozwali!

                Cholera, wczesnie rano sie zrobilo, ide troche pospac. Zycze tym, co spia,
                kolorowych snow, pozostalym milego dnia i dobrego humorku;)
                • mojito Pranko. 20.02.04, 04:10

                  Witajcie,
                  nie bede wdawal sie w glebsze dywagacje poniewaz piore
                  i mam uwage rozproszona.
                  Kreci mi sie tam na dole i musze przelozyc do suszarki.
                  Jest alternatywa ale tak do konca nie jestem przekonany :))).

                  Gunther,
                  dzieki za zaproszonko. Moze w przyszlym tygodniu...
                  Pysiek,
                  tez lubie M.G. :)))) i mam podobna filozofie.
                  Zjezdzam bo musze...
                  Zdrowko,
                  mojito.
                  • pysiek13 Re: Pranko. 20.02.04, 04:21
                    Naprawde?
                    znasz jego propozycje na nagrobek: 'here lies G.M. and lies and lies and
                    lies...he never kissed an ugly girl'

                    cheers :))))))
                    • mojito Re: Pranko. 20.02.04, 04:29

                      Tak :)))). Fajny byl facet. Marka Twaina tez bardzo lubie i cenie.
                      O lezeniu i nagrobku to Sztaudynger napisal:
                      Tu lezy dama po raz pierwszy sama.
                      Zjezdzam na dol - ostatni cykl suszenia.
                      :)))).
                      • mojito Pranko, pranko i po pranku ! 20.02.04, 04:54

                        Wow,
                        jakie mam czyste rzeczy. "Kordelke" tez wypralem.
                        I wysuszylem. Poduszek nie musze bo nie mam. Bez poduszki spie.
                        Z aresztow wojskowych podczas studiow mi to zostalo.
                        Kto tam byl byl ten wie, co do spania tam daja.
                        Tak, ze nie cierpialem zbytnio. Nawet zdrowo bo prawie na desce.
                        Moja mama spi prawie na stojaco. Tyle poduszek uzywa!
                        A Wy jak poduszkowo spicie?


                        • gunther_0 Re: Pranko, pranko i po pranku ! 20.02.04, 05:23
                          Ladnie dajesz Amigo,
                          to tez siedziales w wojsku? graba. gdzie sluzyles na studiach to wiem, ale wojo?
                          znam ten bol, ale ja musze z podusia....
                          Ja tez bym podpisal sie pod Groucho, I never kissed an....
                          czolko
                          • mojito Re: Pranko, pranko i po pranku ! 20.02.04, 05:31

                            Hola Amigo,
                            pare razy zdarzylo sie. Za samowolne oddalanie sie i nacieranie sie
                            spirytusem (picia mi nie udowodniono, posiadanie w celach leczniczych tak).
                            Na moje szczescie wracalem sam bez pomocy do jednostki przed uplywem czternastu
                            dni.
                            Czolenko,
                            mojito.

                          • pysiek13 Re: Pranko, pranko i po pranku ! 20.02.04, 05:35
                            Hi boys :))))

                            u mnie tez pranko ... mozgu :)
                            i bez podusi.
                            cheers
                            • gunther_0 Re: Pranko, pranko i po pranku ! 20.02.04, 05:40
                              Hola Amigo,

                              na Pomorzu byles? u mnie podobnie, zwykle pod prad ;)
                              Pysiek, Mojito, to wy jestescie flatheads, to jest nazwa takiej tubylczej ryby.
                              calkiem smaczna :)))

                              czolko
                              • kazachstan Re: Pranko, pranko i po pranku ! 20.02.04, 05:50
                                Dzien dobry raz jeszcze,

                                no to jak o wojsku to ja wam powiem co bylo w wojsku sluzyc za moich czasow. to
                                byly czasy kaprali i wyzywaniu sie na kotach. ech, szkoda gadac. zmarnowane
                                lata. dobrze ze tylko dwa lata.
                                co do spania to ja tez bez poduszki, ale to jest cos powiazane z chorobami
                                serca i z budowa czlowieka. bo sercowcy powinni spac wysoko, dlatego pewnie
                                Mojito twoja mama tak sypia.
                                pozdrawiam
                                Kazik
                            • mojito Re: Pranko, pranko i po pranku ! 20.02.04, 05:42

                              Yo, Amigos,
                              ja mozgu nie piore. Boje sie aby mi sie nie zbiegl przy suszeniu.
                              Boss "dzemie" na sredniej wielkosci podusi. Lubi miec cos pod soba.
                              Cheers.
                              • pysiek13 Re: Pranko, pranko i po pranku ! 20.02.04, 05:55
                                Yo Mojito,

                                zgadza sie. Boss spi na sredniej wilkosci podusi, a jak nie ma to skarzy
                                ze:'drze mnie w kosciach'.
                                skoro przestalo ci 'krecic sie tam na dole' jakie ciekawe alternatywy?
                                pozdrowionka
                                • gunther_0 Re: Pranko, pranko i po pranku ! 20.02.04, 06:08
                                  Pysiek daj spokoj dzis Piontek, nie trzynasty, weekend przed nami,
                                  spokojnie :))) jak podpadlem, mea culpa
                                  pozdrowionka
                                • mojito Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 06:11

                                  Yo, Amigos,
                                  w Elblagu bylem. U Nalazkow. O krok od Orzysza. Tylko podchorazych
                                  nie brali. Ale rozwazali :))).
                                  Pysiek,
                                  tak myslalem, ze to krecenie na dole zauwazysz :)).
                                  Alternatywa do prania samemu moze byc out-sourcing somebody.
                                  Ale jezeli tylko do prania/gotowania to cost may be prohibitively high :))).
                                  Inna alternatywa byloby prac/gotowac razem. Wowczas kompromis z poduszka
                                  jest osiagalny.
                                  Kazik,
                                  a co Twoja Pani ma Twoje spanie bez podusi?
                                  Pozdrowionka,
                                  mojito.
                                  • kazachstan Re: Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 06:19
                                    No taki odwazny to nie jestem, zeby pisac o sypianiu z kobieta, ale tylko
                                    napisze, ze moja Pani podsuwa mi inne poduszki w zamian. spac na plaskim to
                                    bardzo zdrowo
                                    pozdrawiam
                                    Kazik
                                    • gunther_0 Re: Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 06:27
                                      Amigo,
                                      to w zwyklych byles?
                                      ja przed studiami zglosilem sie na ochotnika do skoczkow w Bielku Bialej.
                                      zaliczylem troche skokow i potem na studiach to podobnie. nie bylo zle tak jak
                                      kazik mowi, o komandosow dbali, zarcie bylo dobre mieli dobre diety.
                                      powiem smieszna historie. jak bylem w Bundesrepublik i wiesz jak to sie
                                      skladalo papiery o stala wize, to mnie wypatrzyli z wywiadu i kurde, chcieli
                                      mnie zwerbowac. kupa smiechu. ale jak mnie wezwali na rozmowe do takiego
                                      waznego urzedu same hahenkreuzes, to troche strach mnie oblecial. oni to dobrzy
                                      psychologowie. kurde tu gadka szmatka, a pytania sypia jedne za drugim.
                                      zwatpilem jak pokazali mi album ze zdjeciami chlopakow z poprzedniego poboru,
                                      plany mojej jednostki, to skurczybyki. ale zwerbowac sie nie dalem, mowilem z
                                      Walbrzycha jestem honorowy, nie?
                                      zdrowko
                                      • kazachstan Re: Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 06:38
                                        No Gunther, to nic nie pochwaliles sie, ze ty w komandosach byl. w Bielsku to
                                        czerwone berety, spadochroniarze? ja tylko zwykle wojsko, pamietam te
                                        grochowki, kapusniaki i inne. jak kapral wszedl na stolowke i krzyknal: wojsko
                                        wstac, wojsko wstalo, wojsko siadac, wojsko usiadlo i jak kto mu mogl polykal
                                        pospiesznie obiad, a on juz darl sie, wojsko koniec obiadu !!! no nie bede
                                        pisal co oni robili z mlodym wojskiem, bo moze panie tu by nas opuscily w tej
                                        rozmowie. ale to krotko mowiac bylo wyzywanie sie.
                                        pzdrawiam
                                        Kazik
                                      • mojito Re: Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 06:41

                                        Hola Amigo,
                                        troche bylem. Po studiach na pol roku do SOR-u w Elblagu.
                                        Tam za caloksztalt zabrano mi tytul podchorazego i na pol roku wcielono do
                                        zwyklej armii jako szeregowego. I ten tego poligonik. Pozniej dowodca "odkryl"
                                        moja uzytecznosc jako pisarza i tak w tenisowkach dokonczylem sluzby.
                                        Kaprala osiagnalem jego zakret.
                                        Nigdy niczego mi nie proponowano poniewaz ojciec mial podejrzana przeszlosc.
                                        Armia Krajowa. Ale strzelac, czolgac sie, podchodzic i takie tam rozne umiem,
                                        Piatka/graba Amigo,
                                        mojito.
                                    • mojito Re: Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 06:32

                                      G`day Kazik,
                                      uchowaj Boze. Spanie z kobieta przez mysl mi nie przeszlo. Co Ty Kazik?!!
                                      Myslalem tylko o takiej malusiej "drzemce" poobiedniej z podusia lub bez.
                                      W ciagu dnia i przy odslonietych oknach.
                                      Mozesz sie moze w ogrodku przylozyc?
                                      Pozdrowionka,
                                      mojito.
                                      • kazachstan Re: Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 06:48
                                        och, Mojito, oczywiscie takie drzemki to bardzo przyjemne. w ogrodzie mam
                                        altanke, Gunther widzial. sam zrobilem z tasmanian oak lawy, niby dobrze sie
                                        siedzi ale do pospania moja pani poszyla takie poduchy. nie raz sie zdrzemne
                                        tam na swiezym powietrzu, moja Pani tez lubi, ale wtedy to musimy lawy
                                        zestawic. rozumiem o czym piszesz, przy odslonietych oknach, ha ha, nie, nie
                                        probowalem.
                                        pozdrawiam
                                        kazik
                                        • mojito Re: Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 06:54

                                          Hi Kazik,
                                          wlasnie o te poduchy pytalem. Altanka, powiadasz?
                                          A moze to gazebo? Czy jest roznica?
                                          Jakby co w niedziele, to altanke na farme zabierasz?
                                          Czy budujesz nowa? Poduchy oczywiscie jada z Toba/Wami.
                                          Pozdrowka,
                                          mojito.
                                        • gunther_0 Re: Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 06:56
                                          Hola Amigos,
                                          Kazik, kurde naprawde sprobuj przy odslonietych oknach to smakuje inaczej ;)i
                                          jeszcze mowisz ze w altance? kurde, ale luksusy. Altanke widzialem, solidna,
                                          sasiedzi nic nie zobacza nawet jakby bardzo chcieli ;) cala obrosnieta winem,
                                          ta Kazik ma glowe :)))
                                          Mojito,
                                          no widzisz, ja tez myslalem ze umiem strzelac oczami, czolgac sie przed
                                          kobietami, podchodzic te nie zdobyte, ej znowu pojde dzis do pubu. Wasze
                                          zdrowko :)))
                                          • kazachstan Re: Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 07:03
                                            no to brachu, po slasku ja cie dzis zapraszam. taki zesmy temat podebrali, ze
                                            to trza opic, nie ma rady.
                                            tak altanka to gazebo po ichniemu. sam pobudowalem tylko musialem do Councila
                                            dac plan na zgode, kosztowalo mnie o 2/3 kosztow mniej niz ktos by mi zbudowal.
                                            no ale jak by cos wpadlo pod farme to bym zostawil ludziom, niech sie ciesza
                                            nie bede taki nieuzyty. moja Pni ladnie potrafi uszyc, ona te wszystkie damskie
                                            prace potrafi zrecznie robic, i szydelko i na drutach. gotuje tez dobrze, ale
                                            te jej ciasta to najlepsze. Asia prosila o przepisy ale nie wiem ktory by
                                            chciala, bo to ksiazke idzie wydrukowac. tak te poduchy wielkie, a i z puchem
                                            napelnione, zeby zadnej tam waty nie filcowalo. jak taki dobry obiad, potem
                                            mocno kawe, dobre ciasto i do ogrodu na drzemke razem. bardzo przyjemnie
                                            pozdrawiam
                                            kazik
                                          • mojito Re: Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 07:05

                                            Hola Gunther/Amigo,
                                            to Ty masz przystojna przeszlosc wojskowa. Komandosi. Skoczkowie.
                                            Ten berecik zawadiacko uformowany nad okiem.
                                            Za mundurem panny sznurem. Za moim niestety nie :((.
                                            Prawie byles lotnik. Kazdy lotnik to zalotnik.

                                            To wino na Kazikowej altance wyglada interesujaco. I sasiedzi nic
                                            nie widza? Tsk, tsk, super altanka.
                                            Pic w niej mozna? Stol w niej Kazik pewnie jest, prawda?

                                            Jeszcze odrobinka i bede szedl spac. Bez podusi.

                                            Pozdrowionka,
                                            mojito.

                                            • mojito Gazebo i podusie. 20.02.04, 07:13

                                              Kazik,
                                              odetchnalem z ulga. Mozna pic w Twojej altance/gazebo.
                                              To dobrze, ze ja ewentualnie zostawisz ludziom.
                                              Wybudujesz na farmie wieksza i wbudujesz piwnice do trunkow
                                              i piwa.
                                              Dobranoc Amigos,
                                              ide spac z kordelka ale bez podusi,
                                              mojito.
                                            • kazachstan Re: Poduszka, poduszeczka, podusia. 20.02.04, 07:15
                                              No to dobranoc, ale dzis mnie pociagneliscie za jezyk, no no. jak moja Pani to
                                              przeczyta to dopiero sie usmieje, bo ja nigdy duzo nie pisze. tak Mojito mam
                                              wielki stol w altance, tylko juz nie ma tyle ludzia zeby posadzic. czasem wnuki
                                              przyjda porozrabiac i tyle.
                                              ja rozumiem bez poduszki sa lepsze sny
                                              Gunther dzwon tu zaraz skonczymy nasza wojskowa rozmowe w pubie
                                              pozdrawiam wszystkich
                                              kazik
                                              • Gość: Iza na poligon bez podusi IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 20.02.04, 08:19
                                                hej wszytskim !
                                                Moijto jak sobie wyobrazilam twoja mam spiaca na stojaco , to ( z czalym
                                                szacunkkiem dla mamy ) nie moglam opanowac smiechu :) Ale jesli jej sie tak
                                                lepiej oddycha, to rozumiem.
                                                Jak bedzie spotkanie o wojsku to nie zapomnijscie o mnie !! pielegniarki tez
                                                maja ksiazeczki wojskowe :) no nie wszytskie, ale poligon pamietam z braku
                                                podusi ( nie nocowalysmy tam, tylko cwiczonka 2 tygdonie codziennie - Poznan ).
                                                wesolo bylo, bo nauczylam sie pompek za obijanie w biegach ( siedzialm w
                                                krzakach az do sotatniego okrazenia i po tygodniu sie wydalo, wiec potem
                                                lezalam w blotku i jak wracali to ja za nimi , ochydne blotko ale na cere
                                                niezle :)) w kazdym razie zaliczylam bo najlepiej strzelanie mi szlo z grupy,
                                                ale po miesiacu nie dali mi ksiazeczki bo ktos tam z wyzszego stolka ustalil ze
                                                biora tylko parzyste roczniki i ....bylam w pelni szczescia . Do dzis mi
                                                zostalo zamilowanie do strzelania ( tylko w tarcze :)
                                                A co do podusi, to my spimy na jasieczku, choc najlepsza podusia to ramie
                                                mojego meza, chyba ze wrac po meczach skontuzjowany to wtedy "nie tykac" !
                                                Ok, teraz ja ide zrobic pranko mundurka ( szpitalnego hihi )
                                                pozdrwoka i zdrwoko za mundurki !!
                                                • Gość: Saba DO GUNTERA (?) IP: 213.144.232.* 20.02.04, 08:52
                                                  Gunter, mow tu szybko co ty masz wspolnego z Bielskiem oprocz spadochronow? Bo
                                                  ja sie tam urodzilam :-)
                                                  • gunther_0 Re: DO GUNTERA (?) 20.02.04, 09:26
                                                    Sabcia, powaznie?
                                                    no tego niestety tylko spadochrony i... piekne dziewczyny. no cos tak pismo
                                                    nosem czulem, ze jakas dusza przyjazna, tylko nie moglem zaskoczyc jak i skad.
                                                    Bielsko to dobre, bardzo fajne wspomnienia Sabunia.
                                                    twoje zdrowko tez dzis wypije i teraz lece bo Kazek czeka
                                                    buziaki
                                                    • tizedik tak daleko 20.02.04, 10:26
                                                      Rany, mam tyle roboty dzisiaj i zmeczona jestem po poprzednich dniach, ale
                                                      przeczytalam, co wyzej.
                                                      1. zajecia z wojska tez mialam, zwykle odsypialam na nich zaleglosci, ci w
                                                      mundurach bylo wyrozumiali ;-) BTW, najlepsza wiedze mam o lotnikach, ale
                                                      zdobywalam ja juz po studiach ;-)
                                                      2. zupy robie wszystkie, no prawie wszystkie, bo owocowe tylko na zasadzie
                                                      wyjatku od reguly
                                                      3. uzywam jasieczka, nie poduchy
                                                      4. uwaga, pod linkiem z Rio obecnie jest cos calkiem innego..;-) Ta gazeta ma
                                                      to do siebie, ze nowy numer podklada na stara baze.
                                                      5. chyba tak, chyba lubie mezczyzn niepokoic, na pewno nie chcialabym ich
                                                      zostawiac obojetnymi..;-)
                                                      6. usamodzielnianie mlodziezy w Polsce uzaleznione jest glownie okolicznosciami
                                                      materialnymi
                                                      7. powerballa bede sprawdzac, ta farma nadal mi chodzi po glowie..;-)
                                                      U mnie dzis slonce, ale i mroz.
                                                    • Gość: Saba Re: DO GUNTERA (?) IP: *.adsl.wanadoo.nl 20.02.04, 10:50
                                                      Gunter, i zeby nie bylo - mieszkajac w Bielsku, widok z mojego pokoju
                                                      dzieciecego wychodzil na... lotnisko :-) oczywiscie szybowce i spadochroniarze,
                                                      moze cie kiedys tam widzialam spadajacego z chmur? :-)))
                                                      Swiat jest jednak maly ("tak blisko i tak daleko?")

                                                      Pozdrawiam wszystkich
                                                      Saba
                        • yvona73pol Kordelka... 20.02.04, 10:43
                          ...jak milo Mojito, znalezc osobe co tez mowi "kordelka" ;))
                          a moze mowisz jeszcze grubelek i zolgniez? to by juz byl cud malina...
                          a ja co do podusi mam dosc ambiwalentny stosunek, czasmi tak, czasami nie, a
                          czasami jasieczek (jak Iza:)); no i kordelki sie jeszcze nie dorobilam, jest
                          spiworek na szczescie, bo w nocy cieplo, ale mimo wszystko wypada sie czyms
                          przykryc, przynajmniej czesciowo....
                          mozgu tez nie lubie prac, zanim wyschnie to glowa ciezka ;))
                          caluski,
                          Iwona
        • yvona73pol Lamanie schematow... 20.02.04, 10:23
          ...to jest to, Tangerine!!!
          mozemy sobie rasie podac, jak piszesz, to widze siebie, moze z drobnymi
          roznicami, ale generalnie, wypisz-wymaluj, bezschematowosc, czasami zamierzona,
          czasami z przypadku, jakos tak chyba los wie, ze nie potrafimy szablonowo ;))
          a Szkocje zobaczysz na pewno, nie martw sie, ja na przyklad marze, zeby sie
          wyrwac do Ayers Rock, i mimo, ze blisko teraz mam, to jednak daleko, bo to i
          odleglosci takie, ze wlos deba staje, no i finanse na razie nie te, no i pogoda
          nie sprzyja, ze o czasie wolnym nie wspomne.... ale jestem pewna ze predzej czy
          pozniej tam sie zjawie, czym zainaguruje moja dluuuga liste miejsc, jakie mam
          zobaczyc, a uwierz mi, dluga ta lista, jak nie przymierzajac, dzien bez
          chleba...(Mojito, dzieki za kupienie losow ;)))))
          no i sama widzisz, ze pan J.R.R. Tolkien mial racje mowiac, ze niebezpiecznie
          jest wychodzic za prog wlasnego domu - ta sciezka pod twoim blokiem jest ta
          sama, ktora prowadzi do swiatyn w Macchu Pichu, , na plaze w Cape Town, na
          zasniezone stoki Quebecu i samotne Wyspy Komandora za Kamczatka..... i ani sie
          obejrzysz, a juz tam jestes!
          pozdrawiam i sekunduje w dalszym lamaniu schematow, nawet takim schematycznym,
          who cares?
          caluski,
          Iwona
          • tangerin Re: Lamanie schematow... 20.02.04, 14:34
            Cześć i czołem!!
            Yvonko rasie podaje, bardzo mi milo poznac kolejna "wariatke". Nie jestem sama,
            ale numer! ;)
            A Szkocje widzialam. pare lat pozniej po pierwszym przyjezdzie do Londynu.
            Rany, powalila mnie na kolana. Caly tydzien tam spedzilam, podrozujac od
            miejsca do miejsca. Nawet dotarlam na SKYE, taka nieamowita wyspe. I nawet
            pogoda byla cudowna, tzn nie lalo, a to juz duzy sukces w koncu sierpnia.
            Przywiozlam tony pocztowek, zdjec troche mniej,i jak deprecha dopada, to
            ogladam i pomaga! To balsam na moja biedna znekana dusze. Jak sobie przypomne
            te wszystkie zamki i zameczki...Szkoda tylko, ze Nessie stchorzyla i sie nie
            pokazala. A te niekanczace sie wrzosowiska...

            A pan Tolkien racje mial. Tylko w swiatynie w Macchu Pichu ciezko mi uwierzyc,
            bo wydaja sie nieosiagalne... Ale co tam, to wszystko kwestia czasu, jak nie w
            tym zyciu, to w kolejnym...

            Duza buzka
      • Gość: kamila Re: Nie nadążam! :) IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 20.02.04, 13:41
        Milo sie Was czyta, ale tak strasznie Was tu duzo i tyle macie do powiedzenia
        ze nie nadążam, a chcialabym. Troche tez czytam watek wyjazd z kraju (juz
        jestem w czesci III -ponad 1400 postow).
        Fajnie, ale jak dalej tak pojdzie to nigdy nie zdaze przecztac wszystkiego,
        zeby byc na biezaco. Pozdrawiam serdecznie, jestescie super, piszcie dalej, i
        tak Was bede czytac, najwyzej z opoznieniem :)
      • tangerin Re: Tak daleko i tak blisko :) 20.02.04, 14:45
        Ale się tu dzialo.. Podusie, altanki, pranko, nawet o army zahaczylo. :)

        Slyszalam, ze tu niektorzy pija w imieniu innych i to dziaaallla. Mam wiec
        prosbe, nie moglby ktos z Was napic sie ciderka w moim imieniu? Tak mi tego
        brakuje a u nas za cholere dostac nie mozna.:( Od razu humor by mi sie
        poprawil. Mojito, moze ty?
        • mojito Piontek dzisiaj. 20.02.04, 16:20

          Witajcie Wszyscy,

          wow, jeszcze raz popodziwiam moja czysciutka/wyprana kordelke.
          Wroce do niej koniecznie poznym wieczorem. Kordelka, ah, kordelka...

          Iwona,
          grubelek i zolgnierz nie mowie ale kordelka jest mi bliska (powyzej).
          Na numerki miej oko.

          Tizedik,
          moze jeszcze dziewczyny wroca... Make love not war.

          Iza,
          ja o pielegniarkach zawsze cieplo mysle.

          Tangerin,
          zgodnie z zyczeniem. Zaczne dzisiaj wieczorem. Masz do wyboru rum i tequila.
          I ich kombinacje. Bedziesz czula. Wkladam zawsze troche serca do picia.
          Cider w Polsce mialem zwyczaj przed snem pic w irlandzkim pubie Dublin
          w Szczecinie. Mieli z kija o marce Cashel. Jechalo sie wiec na kaszelka.

          Asienko,
          uwazaj z liczydlami i basenem. Oby sie nam galki liczace nie wypaczyly
          przy tych upalach.

          Aussies,
          moja chlodna sympatia dla Was przy tych cholernych upalach.
          U mnie dzisiaj zalosny dwustopniowy plusik.

          Zanurzam sie w pracowity piontek,
          zdrowko i pogody ducha (w miare mozliwosci),
          mojito.
          • Gość: aoifa Re: Piontek dzisiaj. IP: *.proxy.lucent.com 20.02.04, 17:57
            mojito,a Ty generalnie ze Szczecina czy tylko studia na Polibudzie?
            wiem ze duzo czasu spedziles w Sz-nie po tym jaki opis owego czasu dales
            Kangurowi,
            tu Szczecin takze sie klania!

            pozdrawiam bardzo dzis slonecznie wszystkich
          • tizedik Re: Piontek dzisiaj. 20.02.04, 18:51
            mojito napisał: Make love not war.
            Chetnie, ale w tym przypadku bedzie, jak los (gazeta) zeche..;-)

            A czy nadal pamietasz, ze co drugi drink ma byc za mnie, a rczej za ten element
            rodzinny w Virginii?

            • mojito Piontkowy przeglad prasy. 20.02.04, 20:44

              Yo, witajcie Wszyscy,

              The New York Times (www.nytimes.com) informuje, ze dwie panie (prawnik
              i rezyser filmow dokumentalnych) otworzyly strone dla doroslych "Seks i milosc
              z kobiecej perspektywy". Lubimy seks - powiedzialy gazecie.

              Bede trzymal kciuki za powodzenie przedsiewziecia.

              The Wall Street Journal (www.wsj.com) opisuje plywajacy statek mieszkanie
              "The World". Plywa po swiecie. Mieszkanie kosztuje dwa miliony. Roczne
              koszty utrzymania - sto tysiecy.
              Jednym z rezydentow jest Athena Demartini - australijska psychic/wrozka.
              Nie wszystkie mieszkania zostaly sprzedane i czesc kabin wynajmowana jest
              turystom. Turysci pija, awanturuja sie i zaklocaja spokoj mieszkancom
              drogich mieszkan.

              Bardzo sie zmartwilem ich klopotami.

              USA Today:
              Au revoir/farewells to Jessica Parker i Sex and the City.
              Ostatni odcinek w niedziele.

              Czyzby miasto zostalo bez seksu?

              Financial Times (ft.com):
              Polish premier may step down early.

              The Philadelphia Inquirer:
              Iverson`s 40 carry 76ers past Sonic. 76ers (112) - Sonic (101).

              Dzisiaj chicken and corn chowder soup.

              Aoifa,
              Szczecin to moje miasto (teraz jedno z moich). Moja droga na emigracje
              wiodla Szczecin/Warszawa(trzy lata) i Okecie.
              Dziekuje i pozdrawiam rowniez.

              Tizedik,
              mowy nie ma abym pomylil toasty. Wdrapuje sie na stolek, wyciagam notesik
              rozpisuje harmonogram picia na serwetce i poszly konie po betonie...
              Virginia odczuje.

              Przez niepokojaca zbieznosc slow toast to virgins to nie jest toast
              chetnie przez mezczyzn wznoszony. Sadze, ze Gunther zgodzi sie ze mna.

              Pozdrowionka i udanego weekendu Wszystkim,
              mojito.


              • Gość: Pysiek13 Re: Piontkowy przeglad prasy. IP: *.b.001.syd.iprimus.net.au 21.02.04, 09:22
                Yo, witaj Mojito,

                jak to dobrze miec 'swojego' czlowieka na tamtym kontynencie :)))) wszystkie
                wiadomosci dochodza do nas wtedy bez zaklocen.
                perspektywa kobiecej strony na temat 'Sex i milosc' gdzie AZ dwie kobiety
                wypowiedzialy sie ZA, nie stanowi dla naszego watku zadnego zagrozenia. tutaj
                bym zliczyla troche wiecej glosow ZA i tematyka jest bardziej urozmaicona :))))
                Asia spokojnie moglaby upomniec o prawa autorskie :))))
                A wlasnie, gdzie Asia? ostatni wpis byl, kiedy poprosila o poczworna tequilla i
                zainteresowala sie sex with a cat, potem przepadla. jak to trzeba uwazac co sie
                pisze :((( Asia odezwij sie prosze, bo sie naprawde niepokoje :(((
                i co jeszcze miasto bez sex? oh well, jak kaza sie przeniesc w plener, wola
                Boska i...z tej strony globu, to no problem, ale tam u was to klimatycznie nie
                za bardzo :))))
                pozdrowionka dla wszystkich i milego weekendu
                • mojito Re: Piontkowy przeglad prasy. 21.02.04, 18:44

                  Yo, Pysiek,
                  nie ma najmniejszego zagrozenia erotycznego dla watku.
                  Absolutnie nie ma :)))).
                  Pozdrowionka dla Wszystkich,
                  mojito.
      • Gość: miniak Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.as1.mgr.mullingar.eircom.net 20.02.04, 21:07
        witam . Ja pracuje od 2 -ch lat w Irlandii i jestem troche zmeczony tym krajem !
        >!?!?1?!
        • Gość: aoifa Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.dsl.netsource.ie 20.02.04, 23:02
          Mojito!!!! there you go,witaj w klubie,to dokladnie jak ja!!
          Szczecin-Warszawa-Okecie....Dublin!!! a za kilka miesiecy bedzie Sydney!!!!!

          hej miniak,how are ya????!!!
          prawie kazdy to ma,nie jestes sam!tu sie cywilizacja konczy,ale wyspa tez ma
          inne zalety,jakich nie znajdziesz w innym miejscu,no moze poza AU!!!!:-))))))
          enjoy i tyle!!!!

          pozdroofka
      • numbat Re: Tak daleko i tak blisko :) 21.02.04, 04:07
        Witam Asia i pozdrawiam wszystkich..starszych stazem:))) tych nowych i tych
        najnowszych. Niech trwa wymiana mysli...dobrych obyczajow...fantazji
        przypruszonych opowiesciami z bliska i daleka.
        Temperatura dzisiaj 41 stopni+ ogromna dusznosc w powietrzu ( az zatyka),
        Tutejsza prasa podala wczoraj pare "przepisow" jak ocalic siebie w tej
        piekielnej temperturze:
        wymieniam
        1- woda..woda ..woda pic jak najwiecej
        2. poddac sie medytacji-
        3. zmaknac oczy i pomyslec ze jest sie: na Antarktydzie, ze pada duzy deszcz
        i ze pada snieg
        4. koszule i spodenki wlozyc do plastikowej torby i wlozyc do lodowki-(
        zamrozic)
        wyjac wieczorem i zlozyc:))) sprawdzilem genialny pomysl...bardzo orginalny
        i bosko chlodno.
        5.chodzic po domu calkowicie nago
        6.nie myslec zwyczajnie ze jest potwornie goraco.
        7 zakladac na szyje mokre reczniki.
        8.spac na podlodze ( ewetualnie na materacu)
        9.unikac emocji
        10.myslec ze swiat wokol nas ,nie jest az tak zly.
        ogolnie podano "35- przepisow " jak ocalic siebie w czasie tej makabrycznej
        goraczki
        11 zakladac kolorowe i bawelniane ubrania
        12 plywac w basenie lub w oceanie.
        13 jesc "lekkie " jedzenie
        14. nie gotowac w tym czasie w domu jedzenia tylko isc
        do kanajpki gdzie jest dobra klimatyzacja.
        15 stosowac jak nawiecej relaksu: sluchajc dobrej -relaksujacej muzyki
        czytajac ksiazki lub inna literature.
        16 kompletnie unikac niepotrzebnego wysilku fizycznego

        coz pozdrawiam wszystkich i jak "ocaleje" w tym upale to do nastepnego
        klikniecia.
        w centrum Australii- Ularu- ( w jezyku Aborgenow) w angielskim Ayers Rock-
        bylo wczoraj 40 stopni
        tutaj gdzie mieszkam sa fenomenalnie kolorowe drzewa i przylatuja
        fantastycznie ubarwione papugi...wrzeszcza niesamowicie...sfotografowalem
        sa genialnie ubarwione...postarm sie zrobic jakas strone zdjeciowa...
        pozdrawiam. do nastepnego klikniecia
        • Gość: Pysiek13 Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.b.001.syd.iprimus.net.au 21.02.04, 08:10
          Witaj Numbat,

          masz racje goraco, co moze nie lubisz? to jest wlasnie fantastyczne, ma byc
          goraco.
          z Twojego postu zapamietalam: pic, nie myslec i chodzic nago ...
          doskonale porady, natychmaist je wprowadzam w zycie :))))
          cheers
          • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 21.02.04, 09:31
            Dobry wieczor,

            to Numbat opisal nam pogode jakby to kleska zywiolowa, a to rzeczywiscie
            przyjemnie, my juz przyzwyczajeni i nie dla nas porady o czym myslec, czy co
            zalozyc. wczoraj z Gunterem dalismy ladnie pod to wojsko, skonczylismy razem z
            obsluga i zamknelismy zgodnie pub. potem poszlismy na plaze i kapalismy sie.
            wyobrazcie sobie ze bylo calkiem tlumnie, a po kapieli od razu czlowiek swiezy
            i moze pic dalej.
            teraz tez siedze w altance, cykady pieknie spiewaja, moja Pani konczy serwetke
            na Wielkanoc do koszyczka, a ja sobie popijam i licze gwiazdy. jak bym mial
            basen to pewnie bym sie wykapal, ale basen to tez jest klopot, bo trzeba ciagle
            czyscic. to ja wole wsiasc w auto z kolezka albo z moaj Pania i skoczyc nad
            ocean. no tak, sa upaly o ile sie nie pali busz, to sama przyjemnosc.
            no i wlasnie gdzie nasza Asia? ja rozumiem, ze moze troszke zajeta, ale zawsze
            chwilke dobrze znalezc i dac zanc ze wszystko w porzadku.
            pozdrawiam
            Kazik
            • mojito Re: Tak daleko i tak blisko :) 21.02.04, 19:10

              Witajcie Wszyscy,

              witajcie Aussies,
              na cholere Wam tyle stopni C. Jestem pewien, ze moglibyscie oddac
              z pietnascie i nie zauwazylibyscie braku.

              Kazik,
              ja po piciu mialbym okolo 130 km do oceanu. Nieporownywalnie zimniejszego.
              Oh, zachecajaco opisujesz swoja altanke. W polaczeniu z upalem
              i numbatowym/pyskowym nie mysleniu, picia wody/piwa wyglada jeszcze
              lepiej. Z nagoscia to jednak lubie szorty. Dobrze jest miec kieszenie.
              Zreszta chyba kobiety wygladaja lepiej nago przechadzajac sie niz mezczyzni.
              Moge bez koszuli ale szorty w poblizu lubie miec :))).
              Co piliscie wczoraj z Guntherem?

              Asiu,
              puk, puk...

              Tizedik,
              szalenstwo Mega Millions przetoczylo sie wczoraj nad i pode mna.
              Nowy Jork i Virginia. Bylo 230 mil do wygrania. Szanse trafienia
              1 do 135 milionow. W Pennsylvanii Mega jest niedostepna.
              Zelektryzowala mnie wiadomosc, ze wygral jeden los w Virginii.
              Wiem, ze mam pewne zdolnosci zyczac innym dobrze przy piciu ale
              nie sadze, ze az takie.
              Nasze szanse na dzisiejszy wieczor to 1 do 80 mi. Trzymajcie mimo to kciuki.

              Tomato with rice and fennel soup and homemade chicken salad sandwich.

              Sloneczne pozdrowionka dla Wszystkich,
              mojito.
              • tizedik Re: Tak daleko i tak blisko :) 21.02.04, 22:51
                Mojito,
                niestety :-( Zeby wygrac, trzeba grac! Dlatego w Mega Millions mamy zero :-(
                Tak wiec drinki nadal niezbedne. Zwlaszcza, ze i innych szczesliwych, a
                oczekiwanych przypadkow brak.
                Pozostaje wiec Powerball!
                www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                Dla przypomnienia:
                Nasze numery:
                10 18 40 42 45 Powerball 40,
                20 24 31 40 48 Powerball 16,
                09 30 39 46 50 Powerball 05.
                Byly w poscie pod hasle: cialo, lato.. i... to samo, ale na odwrot..;-)
                Ech, lato...;-) U mnie zima z malym mrozem, u ciebie (no, u was..;-)
                temperatura niemal wiosenna. Pozazdroscic! Nie mowie juz o antypodach...
                Dlaczego im/wam przeszkadza upal..? A tak przy okazji: co to jest upal? Juz
                prawie nie pamietam...
                Altanka u Kazika faktycznie zachecajaca. Podejrzewam, ze i z farma dalby sobie
                rade, a rezultaty bylyby rownie zachecajace :-)

                Pozdrowieniea dla wszystkich, tych wygrzanych sloncem i tych ogrzewanych
                rozmaitymi urzadzeniami.
                • tizedik Całowanie w Filadelfii - prasowka ;-) 21.02.04, 22:59
                  Przekazuję informację, jaka ukazała się w SE. Mają tam dodatek amerykański, do
                  którego zaglądam, chociaz w polskiej wersji elektronicznej jest mocno okrojony.
                  Przekazuję, mimo ze wiem, iż kopiowanie tekstów jest formalnie zakazane. Można
                  tylko podać skrót i link. Ale z linkami bywaja kłopoty, jak juz wiemy (lepiej
                  nie zaglądać teraz pod ten, jaki kiedys podałam).
                  No i nie zadam pytania, czy ktoś z naszych na filadelfijskiej imprezie był,
                  bawił się i całował...;-)

                  Karnawałowe całowanie
                  Mamy więc w końcu ostatni weekend karnawału. Filadelfijska Polonia bawi się na
                  imprezach, które gromadzą wielbicieli tańca i miłego spędzania czasu.
                  Tak bawili się uczestnicy Balu Walentynkowego na Polance Weteranów
                  A jedna z tych karnawałowych zabaw, już tradycyjnie, miała miejsce na Polance
                  Weteranów i zorganizowana została z okazji dnia św. Walentego, czyli święta
                  zakochanych. Było jak zwykle gwarnie i wesoło lecz odrobinę bardziej niż zwykle
                  erotycznie. Nie bez przyczyny!

                  Mistrzowska namiętność
                  Pocałunek to niezaprzeczalny symbol miłości. Ale pocałunki, którymi obdarzali
                  się w ramach konkursu zakochani podczas zabawy walentynkowej na Polance, były
                  majstersztykiem sztuki całowania. Do konkursu na najbardziej namiętny pocałunek
                  zgłosiły się dwie pary. Zakochana para z doświadczeniem życia małżeńskiego oraz
                  para zaczynająca wspólną drogę. Oceniający ten romantyczny konkurs jurorzy
                  mieli dylemat, kto powinien wygrać. Dlatego przyznano dwie równorzędne nagrody
                  obu doskonale całującym się parom. A pełnym uznania oklaskom towarzyszyła
                  szczypta zazdrości i pytanie - gdzie oni się tego nauczyli?

                  Taniec łączył wszystkich...
                  Muzyczną oprawę karnawałowo-walentynkowego wieczoru zapewnił tańczącym
                  zespół "Akcent" z Polski. - To już trzeci nasz raz w Filadelfii - mówią. -
                  Filadelfijczycy świetnie umieją się bawić - twierdzi lider zespołu. - Dlatego
                  nasz przyjazd tutaj, to zawsze duża przyjemność.

                  Muzykę dyskotekową zapewnił natomiast znany wśród filadelfijskiej Polonii DJ -
                  Joe Narodowski. Do muzyki wybranej przez niego tańczyły także pary w konkursie
                  na najlepsza parę taneczną.

                  A jedzenie jeszcze bardziej
                  Przysmakiem wieczoru okazały się grzyby w białym sosie a także wołowina ze
                  szparagami. Polskie rurki z kremem i sernik stały się słodkim uzupełnieniem
                  zabawy....
                • tangerin Re: Tak daleko i tak blisko :) 22.02.04, 01:28
                  Hop, hop! Wszyscy spia? Troche nie lapie tej roznicy czasu, u mnie noc za oknem
                  gleboka, sobota w dodatku. Ogrzewam sie herbatka goraca, bo wlasnie wrocilam do
                  domciu; zmarzlam niesamowicie, mroz trzyma i kloci sie z wiatrem o to, ktory z
                  nich bardziej dowali biednym ludzikom wloczacym sie ulicami. No coz, karnawal
                  sie konczy, Ostatki... I wszyscy sie bawia...
                  Troche sie wypilo, he,he, ale niestety moich ulubionych napojow wyskokowych
                  brak. Cidera oczywiscie nie ma, pomarzyc moglam takze o cranberry juice (z
                  zurawinowych rzeczy to mozna tutaj dostac sos, ale kto by pil vodke z sosem?) +
                  pomaranczowy + dobra wodka. Zimno bylo, wiec wciagalam jednego grzanca za
                  drugim. I ciekawa rzecz, Mojito, zdalam sobie sprawe, ze nigdy w zyciu nie
                  pilam tequili, co tym dziwniejsze, ze tak dlugo bylam barmanka i rozne rzeczy
                  sie pijalo (zaliczylam nawet tureckie raki z woda, nie mowiac juz o Absyncie,
                  bez wody oczywiscie). A nie brakuje Wam wszystkim zubrowki? Bo mi w Anglii tego
                  cholernie brakowalo i to byl jeden z powodow, dla ktorych czesto do Polski
                  jezdzilam i przywozilam ogromne ilosci, ktore pozniej zostaly wysaczone do
                  ostatniej kropli. I pochwale sie nieskromnie, ze para znajomych: Angol i
                  Australijka, sie od tej naszej skromnej zubruweczki uzaleznili. nawet musialam
                  przywozic sok jablkowy z Polski, bo podobno milion razy lepszy niz ten
                  angielski. Oj dzialo sie, dzialo. No, ale teraz nie pozostaje mi nic innego,
                  jak poprobowac tej tequli z robaczkiem i cytrynka.

                  Tak sie rozmarzylam alkoholowo, chyba za duzo tego winka grzanego sie wypilo...
                  I tylko troche mi smutno, bo znajomi znowu popukali sie w czolko, kiedy na
                  pytanie, o czym marzysz, odpowiedzialam, ze o wlasnej, malej knajpce z
                  atmosferka, gdzie kazdy stol i krzeslo beda z innej bajki, sciany zolto-
                  niebiesko-zielone, gdzie serwowane bedzie dobre, proste jedzonko, troche
                  wloskie (eh, ta pasta!),troche hiszpanskie, no i zupki rzecz jasna, bo
                  zupolubna jestem, gdzie bedzie podawana najlepsza na swiecie kawusia i rozne
                  herbatki (w tym camomile and spice apple tea, niestety w polsce nieosiagalna),
                  jakies pyszniutkie house wine w karafkach, itd... O tym, ze chcialabym, aby
                  knajpeczka miescila sie nad zatoka jakas albo oceanem nie wspomnialam nawet, bo
                  po co? Wg nich restauracja lub nocny klub bylby do zaakceptowania, ale taka
                  knajpeczka? Ciagle zapominam, ze tu, u nas, nie jada sie w milych knajpeczkach,
                  ludzie nie czuja potrzeby, owszem hot dog lub tosty z budki, czasem tylko posh
                  restaurant dla szpanu; eh, zycie...
                  A ja i tak marzyc bede, moze i w pijackich oparach, ale zawsze. Chyba sobie
                  jeszcze piwko przed snem walne, bo zaczynam powolutku trzezwiec, jak karnawal,
                  to trzeba korzystac!
                  pozdrawiam wszystkich i zycze zdrowka! Za tych co na morzu..
                  Pysiek, za Bossa tez wzniose toast!

                  Ps. Czy mi sie wydaje, czy tez naprawde Asia nas wszystkich opuscila? czytam
                  powolutku poprzednie watki i tak sie do niej, tzn do Ciebie Asiu, przywiazalam.
                  odezwij sie kiedys, bo nie mialam nawet okazji sie przywitac.
                  Mandarynka
                  • annbu Gdzie wszyscy? 23.02.04, 09:03
                    Witajcie poniedziałkowo!
                    Chyba wszyscy poddali się marzeniom w ten weekend, biorąc przykład z Tangerin,
                    bo nic tu Was nie słychać:)

                    Numbat, Pysiek - mam nadzieję, że upały Was nie pokonały!

                    Mojito - chyba nie zniknąłeś z wygraną w Powerball bez słowa? Jak poszło?
                    Spieszę donieść, że w rodzimego Totka nie wygrałam w tę sobotę. Widocznie
                    jeszcze nie tym razem było mi pisane.

                    Kazik, Gunther - czyżby opowieści o wojskowych czasach przeciągnęły się nieco?

                    Tak czy owak mam nadzieję, że wszyscy mają się dobrze i zrelaksowani stawią
                    czoła poniedziałkowi.
                    Osobiście spędziłam weekend mało rozrywkowo, za to bardzo pracowicie uczyłam
                    się angielskiego. Tego nigdy nie za wiele.
                    I tym optymistycznym akcentem rozpoczynam podbój poniedziałku i nowego
                    tygodnia, marząc o upałach, kąpielach w oceanie oraz wiecznym weekendzie.

                    Pozdrowienia dla wszystkich bez wyjątku.

      • Gość: Pysiek13 Ulegam pragnieniu :)))) IP: *.b.007.syd.iprimus.net.au 23.02.04, 10:33
        Witajcie wieczorowo,

        Stanislaw Lem, oredownik myslenia niebanalnego napisal opowiadanie, w ktorym
        kosmici z archipelagu Aldebarana, porywaja z naszej planety jednego osobnika w
        celu umieszczenia go w swoim ZOO. niestety trafiaja na ... pijaka. sprawdzaja,
        czym sie odzywia, i pompuja regularnie C2H5OH. skutek? w calym ZOO nie ma
        rownie nudnego eksponatu jak Ziemianin. ale to byl skrajny przypadek, prze-
        pompowany.
        Tangerin, milo slyszec ze mialas okazje wykonywac taki ciekawy zawod jak
        barmanka, to musialo byc sympatyczne zajecie ;)))) stac z drugiej strony
        counter, polewac i rozmawiac i obserwowac :)))) pijak to niekoniecznie nudna
        osoba, zgodzisz sie? dobry pijak to postac malownicza, tylko trzeba potrafic te
        kolory w nim odnalezc :))))
        no wiec wedlug zalecen na upaly najlepszy jest dobry drink, ulegam wiec
        pragnieniu ;) pije, nie tylko wode. a raczej wszystko nie wode. ktos
        powiedzial: water for a drink??? fish f ... k in it. w Sydney sa osiagalne
        wszystkie gatunki polskiego alkoholu, rowniez Zubrowka. i nie tylko polskie,
        praktycznie wszytkie etniczne grupy dbaja o odpowiednie zaopatrzenie.
        bardzo milo tez z Twojej strony, ze pamietasz o Boss i jego zdrowiu.
        dzieki, on od czasu powrotu z Rio jest ciagle osowialy, spedza dlugie godziny
        na plazy wodzac smetnym wzrokiem za dziewczynami w bikini, nie rozstaje sie ze
        swoja bandana, a siedzac na tarasie patrzy w sina dal niewidzacym wzrokiem. no
        tak, niedobrze, mialo byc dwa tygodni, a tu wyglada na ciezki przypadek ;)

        Tizedik,
        podziwiam dokladnosc z jaka sprawdzasz nasze liczby ;) Ty musisz byc
        perfekcjonistka :)))) mnie daleko ...
        no i na wiadomosc, ze NIE wygralismy, mialam ochote tez zawyc metoda Boss do
        ksiezyca, przepraszam do slonca, bo u nas bialy dzien juz byl. postanowilam
        jednak cos zrobic ...
        czy mieliscie kiedys ochote wysiasc ze sprawnego/nie uszkodzonego samolotu w
        polowie drogi? nie? no to ja powiem, ze miewam takie ochoty. tym razem bylo na
        wysokosci 14,000 feet, to jest najwyzsza wysokosc z ktorej mozna skoczyc bez
        oxygen. skoczylam!!! ale ze spadochron. uczucie fantastyczne !!! najpierw
        lecisz ty, a za toba twoje flaki ;) leci sie z szybkoscia 220km/h przez
        pierwsze 60 sec, potem (jak jestes lucky) otwiera sie spadochron i hamowanie.
        mozna zabrac camera, zeby filmowac takie emocje, ale nie polecam, mozna
        niechcacy zobaczyc swoja twarz 20lat starsza ;)
        niektorzy zapalency skacza w tandem, czasem sa nawet takie skoczne sluby. musi
        to wygladac bardzo interesujaco:
        pan mlody mowi do narzeczonej: chcem cie Cesia chcem, na zawsze, do grobowej
        deski i sroooooooooooooo ...

        Annbu,
        polecilabym lepsze metody nauki jezyka, ale to juz bylo. nie bede powtarzac ;)))
        powodzenia

        Mojito,
        teraz to mnie zawiodles :( Tizedik tu takie relacje przekazuje o wydarzeniu w
        Philli, a Ty nam nic nie napisales o konkursie calowania, no wiesz.
        no chyba, ze sam brales udzial w konkursie to przepraszam, rozumiem ze skromny
        jestes i chwalic sie nie bedziesz :))))
        no i rozumiem tez,ze w temacie shorts, to uzywasz wymiennie zamiast sombrero?
        zmyliles mnie wspomnieniem o kieszeniach, zaraz, zaraz to bylo cos tak: miedzy
        kieszenia a sercem? nie to chyba nie na temat, co? fakt, ze zony elitarnie
        bogatych facetow sa wzorem wiernosci. nie cos mi sie znowu pomylilo, absolutnie
        to nie na temat ;)
        pozdrowionka od Boss ;)))) BossaTaNova nie daje znac, niestety, nic nawet nie
        zaskomli. widac to tylko byla letnia przygoda, oh well ...

        widac po weekend bylo male zaciecie w pisaniu, ale ruszamy pelna para :))))
        pozdrawiam
        • poetal_liryczny Re: Ulegam pragnieniu :)))) 23.02.04, 11:40
          ulegam, ulegam roznym pragnieniom. a najbardziej zeby gdzies osiasc i uwic
          stale gniazdo. ja z tych romantycznych, teraz szarpie sie pomiedzy Polska i
          Niemcami ale na dluzsza mete, to nerwowka. tam na antypodach wyglada z waszych
          opowiesci zycie jest bardziej na luzie.
          no i skoki ze spadochronem, powaznie Pyska? wiem ze nie wypada pytac o wiek ale
          szalenie jestem ciekawy.
          • gunther_0 Re: Ulegam pragnieniu :)))) 23.02.04, 12:04
            Witajcie kochani,

            no i ja tez ulegam pragnieniu, do tego stopnia ze z Kazkiem w piontek tosmy bar
            oproznili:) nie moglismy znales smaku, dlatego probowalismy rozne alkohole. my
            nalezymy do grupy malowanych pijakow, nie Kazek? nad ranem w sobote kapalismy
            sie a jakze, ksiezyc pieknie swieci i w wodzie robia dzieci ;)
            Pysiek,
            po pierwsze "sroo" pisze sie przez "u" zwykle
            po drugie, nie uzywa sie brzydkich wyrazow, a fe, ale zgodze sie tez i pije
            wode filtrowana tylko ;)
            po trzecie, kupilem komputer w czesciach, wyslalem ci liste, jakbys please,
            znalazla chwilke? mam problem zlozyc :)))
            Tizedik,
            ales pieknie wypatrzyla te informacje. No Amigo, to Ty z cicha pekl tak
            grzecznie piszesz, a tam sie calujesz i nie wiemy z kim? nie trezba bylo kolegi
            wolac do pomocy?
            no i Tizedik, nie wiem czy jestes twarda sztuka, czy mietka, musze sprobowac,
            ale lubie Cie ;)))za zupy, za pisanie i tak ogolnie, pisz wiecej ;)
            Tangerin,
            to Ty masz piekny zawod kochana, to nam z nieba spadlas! o sorry, z nieba to
            ostatnio nam Pysiek spadla :)ale barmanka! nie martw sie my tu kupe szmalu
            wygrywamy, to i Ciebie cosik obleci. moze byc knajpka, albo knajpa, najlepiej
            nad morzem gdzies nad Mediterean. albo wiesz co? moze u Kazka na farmie,
            przeciez farma moze byc nad morzem? kurde, czekaj to jest mysl. ale zaraz cos
            mi sie popitolio, Ty nie znasz jeszcze Kazka. male piwo, zalatwimy, jak
            dojedziesz do nas :))) Amigo Mojito, Ty sobie wyobrazasz, to bedzie dopiero
            fajnie, Tangerin z jednej strony baru a nas taka kupa z drugiej :))))))))
            Sabcia, skarbie, no widzisz cos tak czulem pismo nosem, ze dusza znajoma.
            mowisz, ze okno na lotnisko mialas, to przeciez ja Ciebie pamietam! zawsze w
            czasie skokow machalem do Ciebie przyjaznie, jak bieglas do szkoly z
            tornistrem, jak ten stroz, no znaczy Aniol :)))
            no i Mojito, Amigo, Ty bardziej znasz sie na damskiej filozofii, Asienka nam
            gdzies zniknela, pomysl jakis temat trzeba tu zaczac, zeby sie ona wynurzyla.
            mnie ladnie podsumowales na majtki, wiec moze cos wymyslisz i na Asie ;)))
            dziewczyny:Iza, Kamila, Annbu, Aiofa, wy sie na nas nie ogladajcie piszcie my
            to czasem tak z doskoku, albo ze skoku jak Pysiek, swoja droga odwazna bestia
            jestes:)))
            pozdrowionka dla wszystkich i ide skladac komputer
            • poetal_liryczny Re: Ulegam pragnieniu :)))) 23.02.04, 12:13
              a swoja droga, to jak wyglada sytucja dla chemikow w Australii? przejrzalem
              troche informacji na Inernet i wyglada zachecajaco, tylko ze nie wszystkie
              Polskie uczelnie sa uznawane.
              i jeszcze taka mala uwaga na temat kieszeni, to sama prawda rzeczywiscie,czesto
              relacje damsko-meskie opieraja sie za bardzo na aspekcie finansowym.
              • gunther_0 Re: Ulegam pragnieniu :)))) 23.02.04, 12:32
                Witaj Poeto,

                nie, zaden aspekt kasy tu nie moze byc rozwazany. znam mojego Amigo, ten
                element kieszeni to tylko dekoracja. zadne tam aspekty finansowe. przyznaje ze
                chodzenie nago uchodzi lepiej kobietom, a nam to tylko pozostaje szorty/
                sombrero/i ewentualnie kapelusz i odwrotnie. miedzy kieszenia i miloscia, no
                zgodze sa skrajne przypadki, ale my tu na naszym watku rozmawiamy o uczuciach
                wzioslych i czystych Poeto ! nie tam forsa. zreszta przyznasz pewnie sam,
                obecnie kobiety zarabiaja czesto wiecej od nas, i nikt u nikogo nie siedzi w
                kieszeni. kobiety sa bardziej niezalezne, bracie, to nie jak za starych czasow.
                zdrowko
                • kazachstan Re: Ulegam pragnieniu :)))) 23.02.04, 12:37
                  Dobry wieczor,

                  no pieknie, ja mam tyle roznych pragnien. szkoda ze tak poznym wieczorem
                  zaczeliscie pisac, glowa ciezka, ale napisze chetnie jutro.
                  bardzo ciekawy jestem co to za skoki Pysiek, szkoda ze nie moglismy obejrzec,
                  bardzo daleko to bylo?
                  z rana wstane i napisze teraz juz pozna godzina
                  dobranoc wszystkim
                  kazik
                  • kazachstan Re: Ulegam pragnieniu :)))) 23.02.04, 12:41
                    No i te kieszenie, to roznie bywa Gunther. dawniej to kobieta siedziala cala w
                    kieszeni u meza, teraz sa kobiety bardziej wolne i maja swoje dochody, wiec
                    budzet idzie na polowe. ja powiem, ze miedzy kieszenia i miloscia jest bardzo
                    cienka podszewka.
                    to juz napewno dobranoc tymczasem
                    Kazik
                    • gunther_0 Re: Ulegam pragnieniu :)))) 23.02.04, 14:03
                      Pst, Pysiek spisz?
                      • Gość: Pysiek13 Re: Ulegam pragnieniu :)))) IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 23.02.04, 14:05
                        Ciicho, Gunther, wszystkich pobudzisz ;) co stalo?
                        • gunther_0 Re: Ulegam pragnieniu :)))) 23.02.04, 14:08
                          przepraszam, ze tak po nocy ;) mialas moze chwilke spojrzec na moj komputerowy
                          spis? chcialem sie dzis podlaczyc.
                          • Gość: Pysiek13 Re: Ulegam pragnieniu :)))) IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 23.02.04, 14:10
                            spojrzalam. poczekaj pojde po swieczke ...
                            • gunther_0 Re: Ulegam pragnieniu :)))) 23.02.04, 14:12
                              jaka swieczka, po co ci swieczka?
                              • Gość: Pysiek13 Re: Ulegam pragnieniu :)))) IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 23.02.04, 14:18
                                jak wlaczysz ten swoj comp equipment, to swiatlo w Sydney zgasnie. Gunther czy
                                Ty instalujesz caly Network?
                                • gunther_0 Re: Ulegam pragnieniu :)))) 23.02.04, 14:19
                                  cos ty Pysiek, zarty sobie ze mnie robisz? powaznie?
                                  • Gość: Pysiek13 Re: Ulegam pragnieniu :)))) IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 23.02.04, 14:23
                                    nie ja nie robie. sprawdz jeszcze raz w sklepie czy sprzedali Ci napewno co
                                    chciales ;))))

                                    dobranoc
                                    • gunther_0 Re: Ulegam pragnieniu :)))) 23.02.04, 14:24
                                      No tego, tak mowisz, cos pomylilem?
                                      • tizedik Re: Ulegam :)))) 23.02.04, 14:55
                                        Wam sie wydaje, ze wy tak sobie konspire uskuteczniacie po ciemku...;-)
                                        Widze was, i to w pelnym swietle :-)
                                        • Gość: Iza Ulegnijcie pragnieniu w drodze do Las Vegas :))))) IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 23.02.04, 15:13
                                          z pozdrowieniami dla wszytstkich :)
                                          info.onet.pl/874739,69,item.html
                                          • tangerin dobry wieczor wszystkim 23.02.04, 18:15
                                            Wpadlam tylko na chwileczke, bo zaraz wyrwa mi komputer, niestety.
                                            Pysiek - gratulacje i zazdroszcze Ci tego skoku! Tyz kiedys chcialam, ale jak
                                            mi zaspiewali cene, to wymieklam i odlozylam na pozniej, zgodnie z zasada, co
                                            sie odwlecze, to nie uciecze.
                                            Taaa, na farmie tez moge popracowac, jesli tam bedzie bar, oczywiscie. Tylko,
                                            ze ja takich fancy drinks nie potrafie juz robic, angole zadowalaly sie
                                            najprostszymi typu GT. Ale sobie przypomne wszystkie te dziwnosci i pysznosci,
                                            no i jesli dacie jakies wskazowki, i zapelnicie barek tym, co bedzie potrzebne,
                                            to spelnie Wasze marzenia, no eee, tego... te drinkowe. A jesli ktos lubi
                                            piwko, to dodam nieskromnie, ze umiem pyszniutkie nalewac, pelne babelkow, a
                                            nie takie jak czasami podaja, totalnie flat.
                                            Barmanka fajne ma zycie, czasem moze opowiem wam troche tych "zalanych"
                                            historii, chociaz bywalo tez beeee.
                                            Koncze, bo w takim wrzasku nie da sie pisac. Dobrze, ze w chalupie cieplo, bo
                                            mroz i wrzask, to juz byloby nie do wytrzymania. papatki
                                            • kazachstan Re: dobry wieczor wszystkim 23.02.04, 20:52
                                              Dzien dobry,

                                              dzisiaj troche sie ochlodzilo, popadalo w nocy to i ogrodu z rana nie trzeba
                                              podlewac.
                                              Gunther a ty co, po nocy komputer montujesz,spac nie idzie. telefonu nie masz a
                                              komputer montuje, tez dobre. i to nieladnie komus glowe o tej porze zawracac.
                                              no i pogubilem sie tyle bylo pisane. ale po po kolei.
                                              najpierwsik to nie bardzo zorientowalem sie jak to zaczelo sie z tymi
                                              kieszeniami.czemu mojito mial chodzic nago,czy w spodniach. temat zaczal sie
                                              delikatny, bo o kieszeniach, a scislej o pieniadzach. tu w Australii sa 3
                                              tematy tabu, polityka, pieniadze i seks. nawet pracujac w jednej w firmia na
                                              tym samym stanowisku, nie pytam kolego ile zarabia, no chyba ze sam powie w
                                              pubie. a prywatnie z moja Pania,ja wam napisze jak to jest u mnie. mamy swoje
                                              zarobki, swoje oddzielne konta w banku. moja Pani mieszka u siebie a ja u
                                              siebie, kazde z nas ma swoje prywatne rachunki za wode, gas, telefon.jesli
                                              jedziemy razem na wakacje placimy po polowie, tak samo jak wychodzimy do klubu
                                              na obiad. nie ma zalu ani pretensji. bede szczery, moja poprzednia zona, to
                                              nalezala do ludzi ktorzy lubia mowic daj.malo pracowala, byle jakiej pracy nie
                                              chciala robic, tyle ze w domu i dla dzici byla dobra matka.ale jak wzielismy
                                              pozyczke to placilismy i placilismy odsetki, bo dla niej zawsze bylo cos
                                              wazniejszego do kupienia. ale zla kobieta nie byla, tylko wlasnie w tej
                                              kieszeni lubila buszowac. tak ze tak jak teraz to jest sprawiedliwie, kazdy z
                                              nas wie ile zarabia i na co wydaje. widze jednak, ze malzenstwa sie rozsypuja
                                              jak brakuje pieniedzy, albo jak sa nierowne wymagania. szczegolnie tu na
                                              emigracji ludzie maja wieksze oczekiwania i chcieliby jak najszybciej sie
                                              dorobic. jest czasem tak ze chlop pracuje overtime, dzien i noc a kobieta
                                              wydaje.ale tez czasem mezczyzna pije duzo, albo gra na wyscigach. tutaj w
                                              Australii to hazard to jest bardzo popularny problem w malzenstwach,
                                              szczegolnie konskie wyscigi.ale zeby nie bylo na mnie ze pisze zle. u mnie w
                                              domu wszystko po polowie.
                                              pozdrawiam
                                              Kazik
                                              • yvona73pol Re: dobry wieczor wszystkim 23.02.04, 22:48
                                                Kazik,
                                                jestes kochany, tak fajnie piszesz, serce na dloni, mozna sloganowo powiedziec;
                                                no i masz racje, z tymi kieszeniami to bardzo sliska sprawa, bywa roznie, a w
                                                Polsce na przyklad mam przyjaciolke, co ja glownie utrzymuje partner, ona ma
                                                jakas prace na pol etatu, ciagle szuka i nie moze znalezc czegos lepszego, ale
                                                u nich nie ma problemow, bo nie ma kwestii typu "daj" i "mnie sie nalezy",
                                                oboje dokladaja do wspolnego i staraja sie jak moga, tylko pozazdroscic; mam
                                                tez inna przyjaciolke, ktorej maz z kolei jest "dyrektorem" tzn, do bylejakiej
                                                pracy nie pojdzie, w zwiazku z tym zona go utrzymywala dosc dlugo, a
                                                on "frustracje" topil w procentach, oczywiscie w domu nie robil nic, bo to
                                                przeciez babska robota, a poza tym zajmowanie sie dzieckiem to przeciez nic
                                                innego jak zabawa, wiec nie meczy (zony oczywiscie).... mowie wam, przykro
                                                patrzec.... teraz wyjechal za granice, a ja po cichu marze, ze juz nie wroci;
                                                ale nie moje zycie, nie mam prawa decydowac za kogos, no i za daleko jestem,
                                                zeby trzymac reke na tzw. pulsie, mam tylko nadzieje, ze sie jednak ku lepszemu
                                                bedzie snulo, moze nawet bardziej dla moich przyjaciol niz dla mnie, jakos taka
                                                malo egoistyczna jestem, niedzisiejsza... (choc czasami, przyznam sie,
                                                samolubek ze mnie wylazi, ale to jak u kazdego ;)))
                                                no, koncze kochani, bo trzeba biec do szkoly, a tu jeszcze maly showerek, no i
                                                pogoda za oknem spowalnia ruchy i nie nastraja "wyjsciowo".
                                                calussski dla wszystkich,
                                                Gunther, a nie trzeba bylo laptoka kupic? lepszy dla oczu.....
                                                pa, pa,
                                                Iwona
                                                • Gość: aoifa Re: dobry wieczor i dzien dobry wszystkim IP: *.dsl.netsource.ie 24.02.04, 00:44
                                                  dobry wieczor i dzien dobry w kolejny poniedzialek,ktory wlasnie odchodzi w
                                                  przeszlosc!

                                                  Guther
                                                  dziekuje za zachete do pisania,ale ja ze tak powiem z doskoku (wiesz jak to
                                                  jest...rzadziej,ale za to spontanicznie,lepiej smakuje :-))))).....
                                                  i znow te skoki,ale tym razem do- nie wy-
                                                  niemniej zaczynam podejrzewac,ze delikanie,powoli,cichaczam...zaczyna byc to
                                                  ogolna tendencja watkowa...a moze tylko chwilowo?moze trzy ostatnie dni tylko?

                                                  czy ktos wie co stalo sie z Asia? bo mnie sie juz sie snila jakos na dniach,ze
                                                  jej nie ma i dlaczego? (no prosze jakze gleboke za skora sa rzeczy ktore
                                                  wydawac by sie moglo,ze sa tak po prostu),zaczynam sie sama martwic,

                                                  co do dzielenia ksiura,to chyba mam duzo szczescia,bo konto u nas jak loze
                                                  malzenskie-wspolne i jest to zupelnie naturalne jak to ze ma sie dwie pary
                                                  konczyn zarowno dolnych jak i gornych,do tego nikt nie dzieli,nie dodaje ani
                                                  nie odejmuje nikomu,po prostu jest,od czasu do czasu je tylko sprawdzamy kiedy
                                                  rachunki trzeba poplacic i to wszystko,
                                                  a o szczesciu mowie bo maz wielkorotnie wiecej dodaje do owej wspolnosci niz
                                                  ja,ale i ja tego nie naduzywam,i to juz szczescie meza,

                                                  Tangerin,
                                                  ty slodka mandaryno dobrze bys kwitla i dojrzewala na zielonej wyspie mimo ze
                                                  slonca nam tu brak,twoj luz i znajomosc trunkow oraz chec ich delektowania
                                                  pozwalaby ci swiecic tu najsniejsza gwiazda :-))samej mi ta lampka nie chce
                                                  zgasnac,ilosc imprez i okazji na to nie pozwala :-)

                                                  Mojito,
                                                  tak sie spontanicznie ucieszylam ze wspolnych sniezek,ale obiecuje wiecej pytan
                                                  re miasta portowego nie zadawac,wiem ze cenisz swoja anonimowsc,zadnego
                                                  doszukiwania sie wspolnych znajomych,nic w tym stylu..jak babcie kocham!

                                                  Kazachstan,
                                                  Yva ma racje teksty masz rozbrajajace,altanka,ciasto orzechowe,Twoja Pani....
                                                  mam wrazenie ze jest facet cud-miod!!!!
                                                  (zadnej konkurencji dla Twojej Pani,to tylko komplement :-))

                                                  Poeto Liryczny
                                                  nick zmylka,ha???nasz poeta zadaje najbardziej konkretne
                                                  pytania,wiek,fakty,kwoty,waga :-))Poeta Wspolczesny....no i dobrze trzeba cos
                                                  wiedziec a nie same jakies mamyje takie :-)))
                                                  zartuje oczywiscie :-)

                                                  no i tak zartobliwym nastroju pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie,do snu
                                                  pora
                                                  ps.ciagle tak mysle...gdzie ta Asia?

                                                  aoifa (w skrocie Ifa)


                                                  • mojito Taki sobie jeszcze poniedzialek. 24.02.04, 02:19
                                                    Witajcie Amigos,
                                                    dzisiaj najbardziej eksytujaca i erotyczna sprawa dnia byla zupa
                                                    z czarnej fasoli. Oczywiste teraz bedzie dla wszystkich jasne jak bardzo
                                                    interesujacy poniedzialek mialem. Fakt, ze miewalem bardziej interesujace
                                                    poniedzialki i wierze, ze bede je miewal.

                                                    Moja przypadkowa wzmianka o kieszeniach nie miala zadnego podtekstu
                                                    jawnego lub ukrytego. Po prostu tak napisalem, ze zamiast chodzic nago
                                                    wolalem miec szorty z kieszeniami (moze cargo?) O maly figiel temat kieszeni
                                                    nie rozwinal sie w niezalezny damsko-meski watek.

                                                    Moj kolega z czasow studiow, nalogowy pokerzysta, zwykl mawiac gdy pocieszano
                                                    go maksyma, ze kto nie ma szczescia w kartach, ten ma w milosci - "kto nie ma
                                                    szczescia w kartach ten nie ma pieniedzy na milosc".
                                                    Ale co my tam wiedzielismy na studiach.

                                                    Annbu,
                                                    nie ma takiej mozliwosci abym zniknal z naszym wygranym losem. To by bylo
                                                    banalne. A wszyscy chcemy uniknac banalnosci za wszelka cene.

                                                    Mandarynko,
                                                    sen o farmie juz mamy a teraz mala restauracja koniecznie nad zatoka
                                                    lub oceanem. Bardzo interesujacy pomysl/marzenie. Kto wie...
                                                    Moje letnie obserwacje barowe z Polski potwierdzily narzekania mezczyzn,
                                                    ze ciagle jest za malo dziewczat/kobiet barmanek. Jest to bardzo mile
                                                    ozywienie baru. Mieszanie cocktaili to nieskomplikowana sprawa. Jezeli kiedys
                                                    zdecydujesz sie do tego powrocic dasz sobie bez trudnosci rade.

                                                    Iza,
                                                    dziekuje za rozneglizowany samolot. Podziele sie z Toba moja opinia.
                                                    Ja nie przepadam za kombinacjami neglizu z innym uslugami. Jedzenie, transport,
                                                    strzyzenie itp. Mam wowczas pewne podejrzenia, ze probuje sie moja uwage
                                                    odwrocic neglizem od jakosci uslugi. Jak jem to jem a jak nie to nie...

                                                    Pysiek,
                                                    podziwiam szczerze za skok z samolotu. Moze kiedys... Na razie nie zblizam sie
                                                    do tego wyczynu. Place za bilet na calej dlugosci aby mnie nie wysadzano
                                                    po drodze.

                                                    Na upaly sprobuj moze czerwone wytrawne wino z woda. Pol na pol lub z przewaga
                                                    wody. Chlodzi i daje ewentualnie lekkiego przyjemnego szmera.

                                                    Co do Bossa, to sama widzisz jak to jest z kobietami (BossaTaNova).
                                                    Obiecuja/daja ogrod z rozami a potem nie pisza. Jestesmy igraszka tylko...

                                                    W konkursie calowania w F. nie bralem udzialu. Z racji pewnej sezonowosci
                                                    nie mialem czasu na obozy/zgrupowania i trening przed konkursem.
                                                    Chociaz podobno to tak jak z jazda na rowerze. Po nauczeniu sie, umie sie.
                                                    Chociaz praktyka tez sie przydaje.
                                                    Drugi element, ktory mnie zniecheca do tego to forum publiczne konkursu.
                                                    Usztywnia mnie to troche i "upoprawnia". Kameralnosci i brak publicznosci
                                                    robi ze mna odwrotnie. Fakt, ze lepiej robic niz ogladac :))).

                                                    Tizedik,
                                                    moze przyjmiesz stanowisko Dyrektora od Duzych Pieniedzy. Twoj link
                                                    do Powerball wyraznie uwypuklony i dobrze Tobie to idzie.
                                                    Moze zrobimy tak. Ja bede kupowal losy od 35 mil i up az do rozbicia puli,
                                                    Ty bedziesz sprawdzala i miala oko na ewentualna rosnaca kumulacje.
                                                    Asia ma liczydlo, "papiery" i garaz w ktorym gdyby cos bedziemy dzielili
                                                    pieniadze. Wszyscy inni chwilowo beda robili sobie ewentualne plany.
                                                    Niestety, do czasu wygrania bedzie to funkcja bezpieniezna czyli honorowa.
                                                    Co o tym myslisz?

                                                    Aoifa,
                                                    ciesze sie bardzo, ze kochasz babcie. Lubie Ciebie za to. O miescie
                                                    portowym Sz. chetnie zawsze :))).

                                                    Gunther/Amigo,
                                                    zauwazyles, ze u Pan w przelocie/mimochodem pojawia sie kilkakrotnie motyw
                                                    prysznica? Prawie nic nie chce przez to powiedziec :))).
                                                    Ale wyobraznia nie sluga...

                                                    Ciagle jeszcze poniedzialkowe pozdrowionka dla Wszystkich,
                                                    mojito.
                                                    • gunther_0 Re: Taki sobie jeszcze poniedzialek. 24.02.04, 03:39
                                                      Witajcie wszyscy, witaj Amigo,

                                                      no juz martwilem sie ze gdzies przepadles. dobrze ze napisales o tej czarnej
                                                      polewce, staram sie teraz zrozumiec chwilowa Twoja nieobecnosc.
                                                      odetchnalem tez, ze sprawa z kieszeniami okazala sie niewinna pomylka. Pysiek
                                                      cholerka, ale bys sprawe zamotola. Kazik juz tu nam sie tlumaczyl gesto i
                                                      niektorzy zaczynali brac jego strone, jeszcze zdziebko i by utworzyl sie
                                                      oddzielny watek finansowy.
                                                      masz tez racje z tym calowaniem, za pieniedza, albo na pokaz to nie ma takiego
                                                      juz smaku, wierzylem w Ciebie ;)))
                                                      Iwonka, widzisz ja to z komputerem to bez pol litra nie rozbirosz. laptop
                                                      mowisz, nieeee no widzisz ja jestem troche staromodny. ale wczoraj swiatlo
                                                      bylo, nie? nie wywalilem korkow ani razu ;))) spalas pewnie, dobrze zreszta.
                                                      inni za to, to sa jakies skomplikowane nocne marki ;)
                                                      Tizedik, tak ach tak zostan nam dyrektorem, ach zostan. naprawde popieram wybor
                                                      Amigo Ciebie na to stanowisko. Asia tylko musi nam to zatwierdzic, Asienko
                                                      wychodz no z tych grzadek, dosc juz pielenia. czy moze oplasza sie znowu na
                                                      dachu? u nas sie znacznie ochlodzilo, nie ma opalania, i niektorzy tez niech
                                                      sie szybko ubieraja, wystraczy tego chodzenia na golasa, nie? porzadek musi byc
                                                      i basta
                                                      pozdrowionka dla wszystkich

                                                    • mojito Re: Taki sobie jeszcze poniedzialek. 24.02.04, 04:11

                                                      Witaj Amigo,
                                                      podobno za pieniadza sie nie caluje. Robi sie podobno pare rzeczy
                                                      za pieniadza, ale nie caluje. I chyba slusznie. Jest duzy urok w calowaniu
                                                      bezpienieznym. Dobrze, ze z kieszeniami sie wyjasnilo. Moglo byc powazne
                                                      nieporozumnienie kieszeniowe.
                                                      To jestes juz podlaczony Amigo?

                                                      Ten ciagnacy sie bezwydarzeniowy poniedzialek jakos wplynal na mnie
                                                      nuzaco. Chyba pojde lulu wczesniej. Na Morfeusza nie moge juz liczyc.
                                                      Przyslal kartke z Australii i napisal - dobranoc. Takie na odwal sie
                                                      uproszczenie. Ciagle teraz tam przebywa. I ramiona ma zajete...
                                                      Wola boska i skrzypce.

                                                      Totolotkowo nikt nie wygral. Pula urosla do 43 milionow. Jutro kupie
                                                      nasze losy. I numerki wystukam na forum. Moze do tego czasu Tizedik rozwazy...

                                                      Prawie dobranoc Amigo,
                                                      zdrowenka Wszystkim,
                                                      mojito.



                                                    • yvona73pol losy wielce pozadane... 24.02.04, 17:21
                                                      hey, moi kochani,
                                                      z niecierpliwoscia czekam ogloszenia losowych numerow, a czy sa wsrod nich
                                                      takie na "chybil-trafil"? bardzom ciekawa....
                                                      tymczasem zawiadamiam, ze Sydney deszczy niemilosiernie od pol dnia i pol nocy,
                                                      my imprezujemy, coby sie rozgrzac, no i tak jakos wesolo nam zycie plynie;
                                                      ja nadal, Gunther, optuje za laptokiem, i nie chodzi tu o nowoczesnosc, ile o
                                                      zdrowie i praktycznosc, no i popatrz jak malo mielsca zajmuje, a dla
                                                      podroznikow jak znalazl....
                                                      tak wiec na razie zdaje sie, klade sie lulu, bo Morf(eusz) sie denerwuje, a i
                                                      wam zycze dobrej nocy i niewiadome pozostaje dla mnie poranne wstanie na
                                                      zajecia... ale czyz niespodzianki nie sa najprzyjemniejsze??
                                                      caluski,
                                                      Iwona
      • Gość: kamila Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 24.02.04, 14:42
        Asiu, czy masz moze zdjecie Twojego domku? Czytam Twoje stare wątki ale nie
        było, może dalej bedzie? A jak nie, to moglabys wysłac, chetnie zobaczymy:)
        Asiu, ile Wasz domek kosztował, pamiętasz, z remontem itd.?
        Dziekuje za odpowiedź na forum polonii
        Pozdrawiam cie serdecznie, pozdrawiam rownież wszystkich czytelników i aktywnie
        biorących udział.
      • tangerin Re: Tak daleko i tak blisko :) 24.02.04, 21:02
        Yo mates!
        wysmarowalam dzis dlugasny, ponury post i przed wyslaniem cos go zjadlo!
        Zreszta nawet lepiej, bo co was bede dolowac... To byly tylko smutne refleksje
        po przeczytaniu watkow na forum polonia na temat NZ i Au. Przykro mi, ze Polak
        Polakowi wilkiem, ze wydaje nam sie, ze to akurat my mamy monopol na racje i
        prawde i wszyscy powinni zyc wg ustanowionych przez nas przykazan. Kiedy
        wreszcie niektorzy zrozumieja, ze kazdy ma prawo do zycia na swoj wlasny,
        indywidualny sposob, czasem tak bardzo odmienny od naszego, i nam nic do tego.
        Tak sie zastanawiam, kiedy wreszcie przestaniemy podkladac innym swinie, jak
        gdyby w obawie, ze jesli tego im nie zrobimy, oni zrobia to nam? Nie rozumiem
        tego dokladania innym, tej bezineresownej zawisci, bo komus sie udalo, bo rozni
        sie od nas, bo ma inne marzenia i sny.
        Eh, nie bede dluzej marudzic, wiecie, o co chodzi. Przykro mi, bo od takich
        madrzejszych dostalam dzisiaj ponownie po tylku, i mam nadzieje, ze nie
        przyjdzie mi nigdy do glowy, aby to cale otrzymane zlo przekazac dalej. Wydaje
        mi sie, ze sie znam na ludziach, wyczuwam czsem wiecej niz widac golym okiem,
        ale zaraz sie wkurzam, bo jestem cholerna optymistka, i ufam, ze ludzie nie sa
        jednak tacy zli. Potem budze sie z reka w nocniku, bo to pierwsze odczucie bylo
        prawdziwe. I dzis takze uslyszalam, ze jestem glupia jak but, ze daje sie
        wykorzystywac, ale takie sa realia i tyle. Smutne, ale prawdziwe.

        Ale jutro bedzie lepiej, bo nie ma innego wyjscia, a ja juz wole byc glupia jak
        but niz taka, jak osoba, od której sporo dzis uslyszalam. Nic to!

        Pozdrawiam i do nastepnego klikniecia, w radosniejszym nastroju, mam nadzieje.
        • Gość: marcin Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.02.04, 21:48
          tez sie dopisuje, a co mi tam...
          • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.02.04, 00:29
            Marcin fajnie ze sie dopisales przynajmniej nowe spojrzenie na stara
            rzeczywistosc, zawsze to milo podyskutowac z kims nowym :)

            Tangerin witam, przepraszam ze dopiero teraz ale poniewaz jestem w tak samo
            pieronskim nastroju dzisiaj jak i Ty, to zupelnie cie rozumiem jak sie czujesz,
            czasem czlowiekowi rece opadaja na ludzka glupote i mozna tylko wspolczuc tym
            ktorzy czerpia swoj dobry nastroj z tego ze innym dokopia. Nie przejmuj sie tez
            jestem taka sama optymistka jak Ty i tez wierze ze ludzie sa dobrzy, bo i sa,
            tyle ze niektorzy nie bardzo wiedza czego chca od zycia i za wszystko to co im
            nie wychodzi w zyciu winnia innych, tyle ze na ogol nie sa w stanie sprecyzowac
            co chca zeby im wyszlo. Na ogol sa to ludzie ktorz oczekuja poklasku i
            uwielbienia od innych, szczesliwi wtedy jak ich wszyscy poklepuja po pleckach i
            mowia im jaki to z nich "Ferndynand wspanialy" a jak otoczenie nie dopatruje
            sie w nich tej wspanialosci to oczywiscie totalna frustracja i wyzywanie sie na
            innych.

            Kamila

            mam zdjecie domku ale maja spora objetosc i nie bardzo wiem jak zmniejszyc zeby
            wyslac, czy moge wyslac ZIP ? pewnie tak bo jak maz informatyk to dacie sobie
            rade

            Pysiek - gratuluje skoku, rane tez bym chciala ale chyba musze najpierw na 7
            dniowa glodowke lol

            Mojito - liczydla w pogotowiu,, wygrajmy tym razem bo mnie chyba szlag trafi
            taka jestem wsciekla dzisiaj i nic to nie ma wspolnego z finansami (no nie z
            moimi) ale humor napewno by mi sie poprawil bo bym sie liczeniem zajela i nie
            myslala

            Gunther Misiaczku moj ponos mnie dzisiaj na raczkach troche - w Tobie jedyna
            nadzieja :)) caluski

            Kazik - fajnie sie urzadziles skarbie na doskok :) zawsze mozna nie doskoczyc
            jak czlowiek nie ma checi

            Poeta liryczny - wyglada na to ze miales rozne doswiadczenia w zyciu i co
            poniektorym Paniom bardziej do serca przemawiala Twoja gotowka niz inne Twoje
            zalety, pobawie sie w swatke - mam kolezanke w Polsce ktora gotowka sie
            zupelnie nie interesuje (oczywiscie biedna jak mysz koscielana no ale te
            niematerialistki tak maja) Urocza kobietka i szuka faceta, jak masz chec taka
            niematerialistke poznac to daj znac, za to ze jezeli cos do niej przemowi
            innego niz pieniadze recza swoja glowa :)

            Iza, Yvona, Tizedik i absolutnie wszyscy ktorych moze nie wymienilam imiennie -
            pozdrawiam serdecznie :)

            Niech ktos jakis dobry dowcip opowie dla poprawienia humoru :)
            • tangerin Re: Tak daleko i tak blisko :) 25.02.04, 01:00
              ALWAYS LOOK ON THE BRIGHT OF LIFE

              Some things in life are bad
              They can really make you mad
              Other things just make you swear and curse.
              When you're chewing on life's gristle
              Don't grumble, give a whistle
              And this'll help things turn out for the best...

              And...always look on the bright side of life...
              Always look on the light side of life...

              If life seems jolly rotten
              There's something you've forgotten
              And that's to laugh and smile and dance and sing.
              When you're feeling in the dumps
              Don't be silly chumps
              Just purse your lips and whistle - that's the thing.

              And...always look on the bright side of life...
              Always look on the light side of life...

              For life is quite absurd
              And death's the final word
              You must always face the curtain with a bow.
              Forget about your sin - give the audience a grin
              Enjoy it - it's your last chance anyhow.

              So always look on the bright side of death
              Just before you draw your terminal breath

              Life's a piece of shit
              When you look at it
              Life's a laugh and death's a joke, it's true.
              You'll see it's all a show
              Keep 'em laughing as you go
              Just remember that the last laugh is on you.

              And always look on the bright side of life...
              Always look on the right side of life...
              (Come on guys, cheer up!)
              Always look on the bright side of life...
              Always look on the bright side of life...
              (Worse things happen at sea, you know.)
              Always look on the bright side of life...
              (I mean - what have you got to lose?)
              (You know, you come from nothing - you're going back to nothing.
              What have you lost? Nothing!)
              Always look on the right side of life...


              To zamiast dowcipu Asienko!

              ide sie dalej uczyc tego angielskiego. Mam jakis egzamin, w sobote chyba, taki
              probny CPE. Nie czuje sie Proficiency enough, niestety. Nie uzywam czynnie
              angielskiego od 2 lat prawie i takie oto sa efekty. Brakuje pillows talk; jak
              już Pysiek zauwazyla to jest najlepsza metoda... Ale z braku laku dobra i
              ksiazka.
              No i na koniec pewien stary dowcip:
              Puk puk
              - kto tam?
              - satanista
              - nie wierzę!
              - jak Boga kocham!
              • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.02.04, 01:21
                Tangerin zycze powodzenia i jestem pewna ze dasz sobie rade, dobre tez sa
                pogaduszki na necie z anglikami np :) ja czesto uzywalam zeby nie wyjsc z
                wprawy
              • gunther_0 Re: Tak daleko i tak blisko :) 25.02.04, 01:26
                Kochani, Asienko witaj skarbie, juz lece i nosze :)))))
                czy bedzie noszone pod gorke dzis czy z gorki? i moge tylko do lunch time, bo w
                lunch musze skoczyc do pewnego niesympatycznego biura ;)
                powiem szczerze Asiu, ze bez tego noszenia to kondycje trace, wiec prosze mi tu
                nie znikac na dluzej ;)
                no nareszcie wszystko wraca do normy, to znaczy u nas z pogoda sie wyrownalo,
                pada i zimno, chyba ktos nam pozazdroscil ;)
                dziewczyny tak wesolo piszecie o swoich smutkach, ze zyc nie umierac, wypijemy
                jednego na poprawe i do przodu. ja wam powiem ja na Polonii nie czytam w ogole,
                co tam za glupoty ludzie wypisuja, i jeszcze negatywnie, to naprawde od razu
                mnie rzuca, wsteczny bieg wlaczam i wam tez radze to uczynic.
                Marcin, fajnie chlopie zes sie dopisal, brakuje nam tu mezczyzn, nie to ze mamy
                nadmiar dziewczyn, ich nigdy tu nie za duzo ;))) ale czasem dobrze miec rozne
                opinie ze tak powiem obuplciowe ;)
                Tangerin, jasne trzeba zawsze patrzec na sloneczna strone, nawet jak ma sie byc
                tym glupszym, ale wynika z tego ze glupia nie jestes. powodzenia w egzaminach ;)
                Mojito Amigo, szafa gra? :)))
                Kazik, Ty dzis chyba drzemiesz pod dachem, bo troche za zimno na altanke, co?
                Poeto,
                ja tez bym mogl pare adresow podrzucic, takie fajne dziewczyny w Polsce sie
                marnuja, daj znac jak sie intersujesz ;)
                Iwonka, trinken machen? na taka pogode najlepsza metoda
                buziaki dla wszytkich dziewczyn
                pozdrawiam
                • mojito Konsorcjum totolotkowe i takie rozne... 25.02.04, 02:45
                  Witajcie Amigos,

                  snieg zaczal proszyc jego zakret. Szlag by to trafil. Co za pogoda!
                  Sniezy, mzy i dzdzy jednoczesnie :)).
                  Na szczescie dzisiaj konczy sie karnawal w Rio i nie bede/bedziemy (Boss)
                  cierpieli ze zdrowej zazdrosci dodatkowo. Od jutra glowe popiolem...

                  Asienko,
                  witaj. Tym razem mam bankowe (prawie chyba na pewno) numery.
                  Dobrze, ze liczydlo masz pod reka. Naoliwione i odkurzone - jestem pewien.

                  Nasze numery na srode (Wasze czwartki wszedzie):
                  04 07 11 12 31 Powerball 35,
                  05 06 08 28 39 Powerball 34,
                  06 09 10 19 51 Powerball 18.
                  Do wygrania 43 miliony. Jedziemy wiec z koksem, farma, restauracja nad
                  zatoka/oceanem, nieruchomosciami i ruchomosciami. Ze wszystkim co kto chce.
                  Numery mozna sprawdzic na www.powerball.com.
                  Wierze, ze do tego czasu Tizedik uczerwieni link.

                  Zgodnie z zyczeniem dowcip krotki. Bardzo krotki. Podobny (pukanie) do Tangerin.
                  W domu jasnowidza ktos puka do drzwi - puk, puk, stuk...
                  Kto tam puka? - pyta jasnowidz.

                  I jeszcze dowcip totolotkowy:
                  W poniedzialek rano budzi sie wqrwiony Polak i mowi: Panie Boze, w sobote
                  jest olbrzymia wygrana w totolotka. Jezeli nie wygram przestane w Ciebie
                  wierzyc! To samo powtarza we wtorek/srode/czwartek. W piatek zaczyna dzien od
                  przypomnienia Panu Bogu o olbrzymiej kumulacji totolotkowej i grozi,
                  ze w przypadku nie wygrania przestanie w Boga wierzyc.
                  Podenerwowany Pan Bog wychyla sie z nieba i krzyczy : Kowalski, zlituj
                  sie - daj mi szanse - kup chociaz los! Gdybym to juz opowiadal - wybaczcie.

                  Iwona,
                  gramy chybil - trafil. Komputerowo "generowane" numerki. Jezeli masz swoje
                  szczesliwe to prosze podaj. Byc moze w nocy wyciagniesz szczesliwe numerki
                  od Morfa :)))).

                  Mandarynko,
                  nigdy nie widzialem glupiego damskiego buta. Widzialem damskie buty
                  ( lub ich brak) na widok ktorych (nie samych butow) glupielismy my.
                  W sobote idac na egzamin powtarzaj: Attitude is everything.

                  Gunther/Amigo,
                  dziekuje. Szafa gra, tanczy i przytupuje. Ochlodzilo sie, powiadasz?
                  Do ilu? Do trzydziestu pieciu?

                  Marcin,
                  czesc.

                  Powtorze sie, ale dzisiaj tez black bean soup. Gdy mi smakuje tort zaluje,
                  ze nie mam trzech mord (chyba Sztaudynger).

                  Slonecznie pozdrawiam Wszystkich,
                  mojito.
                • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.02.04, 02:56
                  Gunter sloneczko moje, Ty jestes niezawodny i zawsze przywolujesz usmiech na
                  moja buzke, dzieki skarbie :)

                  nie bede cie naduzywac wiec pod gorke nie cobys sie nie zmeczyl za bardzo, z
                  gorki tez nie bo z takim klocusiem to jeszcze bys sie przewrocil, w plaskim
                  terenie jak najbardziej :)

                  u mnie dzisiaj byl chlodny rane ale piekny sloneczny dzien :) dobrze ze to juz
                  sroda od dzis z gorki mam nadzieje na ladna pogode w weekend to jakis koszyczek
                  na pic-nic podszykuje, w zeszlym tygodniu tez troszke okolice zwiedzalismy,
                  trafilismy do fajnego pubu po drodze, wogole zycie jest piekne musze tylko
                  popracowac nad soba coby mnie polglowki z rownowagi nie wyprowadzali :)
                  • gunther_0 Re: Tak daleko i tak blisko :) 25.02.04, 03:20
                    Asienko, ja sie po prostu przy Tobie rozpuszczam :)))
                    ja nawet poswiece sie i zmecze sie noszeniem, nie ma problema, byles mi sie
                    dala....nosic ;)))
                    bylem juz w tym cholernym urzedzie, Mojito, poprosze tez o ta czarna
                    polewke !!! kurde, nie ten office tak mnie wyprowadzil z rownowagi, chociaz tez
                    sprawy nie wygladaja ciekawie, jak widok pewnej dziewczyny: ladna buzia, no
                    tego, a wlosy? nie dosc ze powycinana recznie grzywka. to jeszcze pasemka
                    zrobione na czerwono, chyba pasemka sie to nazywa? no ja nie wytrzymam,
                    luuuuudzie trzymajcie mnie, bo zemdleje !!!
                    pozdrawiam mdlejac
                    pozdrawiam
                    • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.02.04, 03:40
                      ohhh Yoggi to ja Cie trzymam bo uwielbiam mdlejacych facetow :)) a ciebie to
                      juz specjalnie

                      widac dzisiaj jakies zle duszki sie na nas uwziely, moze cosik w powietrzu albo
                      Mojito przestal pic za powodzenie nas wszytkich tylko pije bo pije a moze nawet
                      wogole przestal

                      a tak wogole to co Ci sie nie podobalo, grzywka , pasemka, kolor, dziewczyna,
                      czy wszystko razem nie tworzylo calosci na ktorej chcialbys oko albo i co
                      innego zawiesic? :)

                      Mojito wypij cos jak rane niech sie cosik poprawi bo mnie w dalszym ciagu
                      trzacha i bez wodki albo innego mocnego drinka nie rozbieriosz

                      • mojito Moze pasemka a moze balejaz? 25.02.04, 04:50

                        Amigo,
                        a moze to balejaz (z jak w zyciu, zycie). Takie cos z kolorami co Paniom
                        fryzjer, tfu, stylista robi. Troche rozni sie od pasemek ale czym dokladnie
                        nie wiem. Do czasu wyjasnienia tego terminu przez zyczliwe poglebianiu
                        meskiej wiedzy Paniom uwazaj na to co pisze. Tak naprawde to tego wyrazu
                        nie widzialem w pismie. Podejrzewam, ze to z francuskiego i stad to "z"
                        z kropka. Wiem, ze jest chyba drozsze od pasemek. Jezeli kolorowe i nie pasemka
                        to nalezy przypuszczac, ze to balejaz.
                        W moich informacjach dla Ciebie Amigo poruszam sie z pewna doza ostroznosci.
                        Jezeli bedziesz chcial uzyskac druga opinie to zapytaj w metrze jakas
                        dziewczyne, gdzie mozna zrobic dobrze balejaz w Sydney.
                        I zobaczysz w jakim kierunku rozmowa sie rozwinie :))).
                        Kto pyta ten nie bladzi. Ale tez duzo odpowiedzi dostaje.
                        Moim ulubionym powiedzeniem jest : To ask permission is to seek denial.

                        Asienko,
                        absolutnie nie przestalem pic. Skadze znowu? Skad takie przypuszczenie?
                        Jutro nie, ale w czwartek usiade na stolku przy barze i zgodnie ze zrobionym
                        harmonogramem kropne sobie pare.
                        Glupia sprawa, ale nie mam alkoholu w mieszkaniu.
                        Wino wypilem a na mocniejsze trunki chetnie wychodze z mieszkania.
                        Tym co mam akurat - Dannon, Light and Fit Smoothie (peach/passion fruit)
                        i iced tea Liptona nie bede Ciebie rozsmieszal. Byloby to niepowazne z mojej
                        strony. Koniecznie musimy poczekac do czwartku. Tutaj polsrodki nie pomoga.
                        Buzka przeogromna dla Ciebie Asiu,
                        i piatka Amigo,
                        mojito.
                        mojito.

                        • Gość: Asia Re: Moze pasemka a moze balejaz? IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.02.04, 05:24
                          Mojito dzieki przeogromne za ta buzke, wiele mi takich dzis potrzeba :((((
                          poczekam do czwartku ale koniecznie wypij i za mnie tez
                          • mojito Re: Moze pasemka a moze balejaz? 25.02.04, 05:35

                            Asienko,
                            absolutnie, zdecydowanie wypije za Twoja pomyslnosc.
                            Cross my heart. Zadne tam obiecanki cacanki. Bankowo.
                            A teraz powtorze buzke przeogromna i wirtualnie wsadzam
                            glowe do wiaderka z tequila lub ciemnym rumem aby Tobie Asiu
                            doraznie pomoglo.

                            Gunther,
                            majac juz glowe w wiaderku zachlystne sie za Twoja pomyslnosc tez.

                            Ok, ok, Tizedik wiem i pamietam, teraz co drugi lyk.
                            No i tym, ktorym obiecalem lyknac raz lub dwa.

                            Spac ide i licze na kolorowe, panoramiczne sny,
                            dobranoc i dzien dobry,
                            mojito.
                            • tizedik moze drinki, moze cos wiecej.... 25.02.04, 08:52
                              Mojito, mam nadzieje, ze bedziesz dzialal (drinkowal) jak obiecales. Moze byc w
                              czwartek, jak do czwartku dotrwam. Za duzo na mojej biednej glowie...:-( Ale
                              czesc problemow dnia wczorajszego juz minela, pozostale mina i niech uwazaja
                              ci, ktorzy mi ich dostarczyli! Jak walcze, to zabic moge...;-)

                              Dobra, aktywny link powerballowy dostarcze pod (moj) wieczor.
                              Ale nie wiem, czy przyjme propozycje dyrektorowania, mimo ze juz padla, a w
                              dodatku wsparta jest pozytywna opinia Pyska... Rozwaze jeszcze, pozwolicie?
                              Duza odpowiedzialnosc...

                              Gunther, pozazdroscilam Asi...;-) Duza nie jestem, ani wzdluz, ani wszerz, to
                              mnie bys tez ponosil...?

                              Do dziewczyn - emigrantek in spe mam mala sugestie - do roboty!!! Dzialac!
                              Wyjezdzac! Sprobowac czegos nowego w zyciu!
                              Lepiej zalowac grzechow niz tego, ze sie nie zgrzeszylo...;-)
                              • Gość: Saba praca,praca,praca... IP: 213.144.232.* 25.02.04, 09:18
                                Witam Was,
                                A u nas w weekend byl karnawal. Smieszna tradycja i kiczowata, ale zawsze
                                dodatkowy dzien wolny.. Bo poza tym to praca, praca, praca.. przygotowujemy do
                                implementacji nowy system ERP i trzeba zakasac rekawy, bo robi sie goraco.
                                Jeszcze tylko bym chciala gdzies sie wyrwac np na narty na jakis tydzien zanim
                                sie tak naprawde zacznie, moze mi sie uda?
                                Przegapilam co to za skok Pyska, niech mi ktos napisze o co chodzi! Bo sie
                                gubie.
                                Tangerin! Nie daj sie ponurakom i marudom :-)
                                Mojito, z ta loteria to mysle, ze nadszedl ten moment kiedy trzeba by sie
                                zwrocic do wrozki.. zastanow sie nad tym :-)
                                Gunter, mam nadzieje, ze wypiliscie moje zdrowie z Kazikiem!

                                Pozdrawiam wszystkich
                                Saba
                              • Gość: Asia Re: moze drinki, moze cos wiecej.... IP: *.akl.callplus.net.nz 25.02.04, 09:25
                                Mojito dzieki przyjacielu, mam nadzieje ze miales i kolorowe i panoramiczne sny
                                po tym kubelku, jestem Ci niezmiernie zobowiazana, szczerze i doglebnie :) Co
                                prawda nie wiem jak zona Morfeusza miala na imie, jezeli takawa mial bo
                                historia hyba nie wspomina, ale jestem przekonana ze bylo Ci dobrze w objeciach
                                pani Morfeuszowej bo wiem ze Morfeuszem sie ktos inny zaopiekowal i to jest
                                only fair lol
                              • Gość: Asia Re: moze drinki, moze cos wiecej.... IP: *.akl.callplus.net.nz 25.02.04, 09:30
                                Tizedik co prawda nie mnie pytalas i pewnie dostane po lapkach ale ja jestem
                                samolubne bydle i chwilowo mi potrzeba tyle noszenia ile Guther da rade z
                                siebie wykrzesac :))


                                zgadzam sie z Toba natomiast jezeli chodzi o grzeszenie, grzeszyc i zalowac
                                albo jeszcze lepiej grzeszyc i nie zalowac niz nie grzeszyc i zalowaz ze sie
                                nie grzeszylo, zyje sie raz
                                • tizedik Re: moze drinki, moze cos wiecej.... 25.02.04, 09:48
                                  Asia... Tak jak sie spodziewalas, daje po lapkach!
                                  Ale rozumiejac babskie potrzeby, chwilowo odpuszczam ;-) Eksploatuj sobie
                                  Gunthera! Ja sprobuje dac sobie rade bez tak milego wsparcia ;-)
                                  Ale... zaczekam...;-))))))
                                  No i jak tu zgrzeszyc...?
                                  • Gość: Asia Re: moze drinki, moze cos wiecej.... IP: *.akl.callplus.net.nz 25.02.04, 10:31
                                    kurcze Tizedik nie od ciebie sie po tych lapkach spodziwalam ale biorac na
                                    logike ...
                                    no to jak Ty mowisz ze Ty zaczekasz a ja ze nie chce aby ciebie nosil to
                                    rozumujac logicznie jakas trzecia damska kreatura wygra .... a nich to

                                    rozumiem ze pytanie o zgrzeszenie nie bylo rytoryczne, wiec odpowiadam -
                                    najlepiej nie po chrzescijansku, no w kazdym razie jak juz bedziesz grzeszyc to
                                    nie odmawiaj zdrowasiek i nie mysl o matce ojczyznie :)))
                                    • Gość: Asia Re: moze drinki, moze cos wiecej.... IP: *.akl.callplus.net.nz 25.02.04, 10:34
                                      aha i zapomnialam dodac ze ja w zyciu zadnego mezczyzny nie ekspleatowalam nie
                                      eksploatuje i nie zamierzam ,, ze tez ci cos takiego na mysl przyszlo, toc ja
                                      juz kiedys pisalam ze ja jestem niwinne stworzonko i tak trzymac
                                      • tizedik Re: moze drinki, moze cos wiecej.... 25.02.04, 11:45
                                        Asia, cos mi sie to wszystko plącze..;-)
                                        No bo jak...? Niewinne stworzonko - ze ciebie zacytuje - daje mi wyrafinowane
                                        rady w kwestii grzechow...? No i mam dylemat: posluchac czy nie?
                                        Natomiast jesli chodzi o noszenie, to wypadaloby sprawe pozostawic do
                                        rozstrzygniecia Guntherowi...;-) Na razie, jako ta druga w kolejce,
                                        postanowilam sie wycofac. Troche ze strachu, ze ON sie nie zgodzi, troche ze
                                        strachu przed mala kobietka (czyt. Asia)...
                                        • poetal_liryczny Re: moze drinki, moze cos wiecej.... 25.02.04, 12:46
                                          tym razem ja nie nadazam za wami z czytaniem, widac troche zaspalem. no i mnie
                                          po lapach tez sie dostalo, ktoras z was mi wypomina ze taki ze mnie poeta, co
                                          za bardzo realiami sie interesuje. no takie to zycie.powiem wam ze bylem jakis
                                          czas sam, ale teraz mam partnerke. tylko ona nie bardzo tez chce uwic to
                                          gniazdko, ona z tych wolnych ptakow. zyjemy w dziwnej cywilizacji. dzieki
                                          telefonom komorkowym, internetowi kazdy z kazdym moze miec w kazdej chwili
                                          kontakt, a czy kiedykolwiek ludzie bywali rownie samotni? ale dla mnie
                                          samotnosc ma sens, paradoksalnie zbliza nas do innych ludzi i przygotowuje do
                                          milosci. wlasciwie dopiero teraz gdy znam smak prawdziwej samotnosci z jej
                                          bolem i wygodami, jestem gotowy do prawdziwego zwiazku, takiego perfekt
                                          dojrzalego mam na mysli.
                                          • poetal_liryczny Re: moze drinki, moze cos wiecej.... 25.02.04, 12:49
                                            no i jeszcze o marzeniach, trzeba marzyc, bez wzgledu na wiek. to taka mala
                                            iskierka co rozswietla nam zycie.
                                            • Gość: Pysiek13 Cyt, iskierka NIEzgasla :)))) IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 25.02.04, 14:21
                                              Witajcie, wszyscy,
                                              Asia, aloha :))))
                                              jak milo sie Ciebie czyta :)))) Asia wrocila i grzeszne grzeszenie grzeszac
                                              razem z nia ;) dziekuje na zapas za roz-grzeszenie, nie mam nic przeciwko ;)

                                              Saba, Tizedik, rozumiem Was bez slow, u mnie tez pod gorke w pracy.
                                              dzis dla odmiany byla awaria na caly stan NSW, bo ktos nam wpuscil do systemu
                                              virus. dopiero wrocilam do domu, a jest prawie 11.00pm.
                                              Tizedik, doceniam Twoja walecznosc, walczysz jak tygrysica, doskonale, mam
                                              nadzieje ze nie z wiatrakami ;))))
                                              no i chyba Asia ma racje jakis dzien malo ciekawy, bo jakby malo ze virus to
                                              jeszcze klimatyzacja wysiadla. otworzylismy okna i wszystkie mozliwe drzwi i co
                                              chwile papiery fruwaly w powietrzu. co raz ktos na czworakach wedrowal pod
                                              biurkami i zbieral papiery, ciekawy to byl widok, coz, pochodzimy od malp,
                                              jesli wierzyc Darwin.
                                              Mojito,
                                              az nie wierze co czytam, to juz wiaderkami? no tak, tyle nas uzbieralo ;))))
                                              widzisz powinienes rozwazyc moze pomysl zmiany kontynentu. Tizedik na przyklad
                                              pisala, ze robi zmiany raz na piec lat. nie wiem jak dlugo jestes w Stanach,
                                              ale tu bys mial przynajmniej towarzystwo Gunther, Kazik, moze czasem Numbat w
                                              biegu, z Yvona moglbys pertraktowac share of Morfeusz, Boss by ucieszyl
                                              bardzo :)))) klimat lagodniejszy, no fakt ze dalej do Polski i do Europy, ale
                                              jak wygramy, w co wierze gleboko, to distance nie robi juz zadnej roznicy ;))))
                                              co by tu jeszcze wymyslec na zachete?
                                              gdybys sie upieral mozna by odkupic od Prince Charles jego krolewski jacht,
                                              albo co tam jacht, samolot! swiat jest maly ;))))
                                              Kazik,
                                              jak tam ogrod po deszczu? skoki mozna ogladac w Richmond Army Base albo w
                                              Penrith, od Ciebie pol godziny. dam znac next time ;)
                                              Gunther,
                                              najpierw piszesz ze w komandosach, a potem ze mdlejesz ;) to jakas nowa odmiana
                                              komandosa? OK, to ja juz wole bez podusi ...
                                              Ty lubisz robic zamieszanie ;)
                                              Poeta L.
                                              jak powyzej w tytule :)
                                              Tangerin, Santia, Iza, Yvona, Kamila, Annbu, Aiofa najlepszego :))))
                                              pozdrawiam wszytkich
                    • yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) 25.02.04, 13:38
                      ojoj, Gunther, nie chce cie martwic, ale wlosy zazwyczaj obcina sie recznie;
                      mam siostre fryzjerke, to wiem ;))
                      a tobie wkladaja glowe pod maszyne??
                      nie zzymaj sie na pasemka, jak sa fajnie zrobione, to czemu nie czerwone?
                      najwazniejsze, coby pasowaly.... ja jakos nie mam smialosci na takie
                      experymenta, choc slonce robi mi pasemka niezaleznie od moich checi, ale
                      wlasciwie juz sie przyzwyczailam....
                      rozmowa o kieszeniach, chwala niebiosom, skonczyla sie, teraz moze o tej
                      jasniejszej stronie zycia?... na przyklad o pasjach-marzeniach-hobby i innych
                      sensach zycia, czy ktos lubi malowac?? a zdjecia to na pewno wszyscy; no a Asia
                      pewnie gotowac, to sobie raczke mozemy podac, ale ja glownie jak sie wkurze,
                      wtedy dopiero szaleje....
                      no i tyle na razi, czekam na riplej, pozdrawiam i czytam dalej, bo jeszcze inne
                      posciki nie ruszone,
                      Mojito, numerki na chybil-trafil to moje ulubione, pan M. tez tak uwaza...
                      caluski,
                      Iwona
                      • tak_o lekki poscik o czerwonych pasemkach 25.02.04, 14:42
                        Czesc,

                        tez mam czerwone pasemka na wlosach i bardzo je lubie. Niedawno jeszcze bylam
                        taka bardziej blond, ale sie zbuntowalam u fryzjera i wracam do rudosci moich.
                        I znow sie ciesze rudymi wlosami z cieniuskimi czerwonymi(!) i miedzianymi
                        pasemkami. Ino ja na glowie nie mam pasemek tylko baleyage czyli balejaz.
                        Zapytalam kiedys fryzjerke o roznice, bo ta cenowa to od razu mi sie w oczeta
                        rzucila i myslalam, ze nadanie nowej zagranicznej nazwy pasemkom umozliwilo
                        podniesienie ceny. Alisci sie okazalo, ze roznica jest w technice nakladania.
                        Zeby zrobic pasemka naklada sie delikwentce/towi czepek plywacki na glowe ze
                        zrobionymi uprzednio dziurkami i szydelkiem wyciaga sie poszczegolne pasemka
                        wlosow i wszystko co sie wyciagnelo, maluje sie na zadany kolor. Tu opisalam
                        metode domowa stosowana przez moje kolezanki z czasow licealnych. A balejazem
                        teoretycznie ksztaltuje sie fryzure, 'podmalowujac' przerozne odcienie. Czyli
                        czepek odpada w przedbiegach, bo trzeba miec kontrole nad tym co i gdzie sie
                        maluje.

                        Podobno Polki maja szczegolna sklonnosc do rudych wlosow na wlasnej glowie.
                        Moze to w przeszlosci mialo ubarwic szara rzeczywistosc? Dziecieciem w
                        podstawowce bedac przyuwazylam, ze babcia barwi jajka na Wielkanoc za pomoca
                        wywaru z lupin cebuli. To ja sobie potem w takim wywarze plukalam wlosy
                        (oczywiscie ostudzonym), zeby osiagnac upragniona rudosc. A jeszcze sobie
                        przypomnialam, ze przyklejalam na noc plastrem nos, bo chcialam miec zadarty
                        jak nasz dzielny rodak Tadeusz Kosciuszko. Dzieckiem bylam oczytanym i pelnym
                        patriotycznych uczuc, ale czy rozsadnym to smiem watpic... ta dzielnosc to mi z
                        tego zadartego nosa miala wynikac czy jak? Juz nie pamietam.

                        I tak oto po wielu latach wyroslam na rozsadna kobiete, u ktorej nos niestety
                        pozostal dziedzictwem po wlasnym ojcu, ale dzielnosc nabyta w wyniku spania z
                        plastrem pozostala ;))
                        • fasolencja Do tangerin 25.02.04, 15:19
                          Witajcie wszyscy
                          Czasami zagladam tu do was, bo tak tu cieplo i przytulnie. No i mozna poczytac
                          wypowiedzi nieograniczonych ludzi, czyli normalnych takich ktorzy nie sa
                          ograniczeni. Wasze wypowiedzi podsuwaja mi pomysly, moze nawet dzieki nim
                          zmobilizuje sie do wiekszej zmiany. Ale wlasciwie to ja tylko na slowko do
                          tangerin. Chyba podobnie jak Ty placze sie ostatnio i miotam, tylko ze ja juz
                          skoczylam studia dwa lata temu, pracowalam jeszcze do niedawna, teraz od
                          miesiaca juz nie pracuje, a widokow na nia teraz tym bardziej nie ma. Jesli
                          chcesz wyjechac to nawet nie zastanawiaj sie, studia mozesz skonczyc zaocznie.
                          Przeciez z Londynu to nie tak daleko, raz w miesiacu moglabys dojezdzac na
                          zajecia, tym bardziej ze juz obyta jestes w wielkim swiecie:).
                          Studia podyplomowe tam to calkiem ciekawy pomysl, wiesz cos wiecej o nich?
                          jaki kierunek wybralabys i czy takie studia sa dostepne dla kazdego?
                          spedzilas tam juz troche czasu, podziel sie doswiadczeniami jak chcesz.
                          pozdrawiam
                          fasolencja




















                          • mojito Srodeczek tygodnia (u mnie). 25.02.04, 20:13
                            Witajcie absolutnie Wszyscy,

                            Asienko,
                            do czwartku tylko rzut beretem. Wierze, ze dzisiaj masz lepszy nastroj.
                            O kobietach w zyciu Morfeusza cicho. Czeski film - nikt nic nie wie.
                            Jezeli ma zone to ona jest poza moja sfera zainteresowan.
                            Zony innych mezczyzn mnie nie interesuja (dopoki sa zonami).
                            Jest pewien bagaz emocjonalny utrudniajacy blizsza znajomosc.

                            Tizedik,
                            przemawia przez Ciebie rozsadek. Odpowiedzialnosc jest. Sa plusy - obiecywane
                            zlote gory (mezczyzni) i ogrody w kwiatach (kobiety). U Ciebie odwrotnie.
                            Minusy - zlorzeczenia, przeklenstwa i obciazanie za wszelkie zyciowe
                            niepowodzenia w dzien po niekorzystnym losowaniu. Rozwaz wiec to na spokojnie.
                            Oczywiscie pije i pamietam. Pamietam i pije.

                            Sabo,
                            wrozke wykluczam. Wierze, ze poradzimy sobie bez jej posrednictwa.

                            Pysiek,
                            propozycja australijska warta rozwazenia. Altanka Kazika i Boss ozywily
                            moja wyobraznie. Byc moze Kazik rozwazylby wynajecie altanki na pare
                            godzin dziennie/nocnie. Moglbym wowczas otworzyc male przenosne biuro
                            bookmakerskie Mojito i Boss Ltd. i przyjmowac zaklady z calego swiata.
                            Do australijskiego rana tylko. A pozniej troche snu na plazy i
                            reszte dnia jako beach - bums uwazajac na beach fleas, az do otworzenia barow.
                            A pozniej na pare godzin do pracy/altanki. Podoba mi sie to. Zaczne myslec...

                            Interesu z Princem Karolem nie bede robil. Nie chce byc wlascicielem
                            jachtu ani samolotu. Wypozyczac to co innego.
                            Pysiek, powiem Tobie w zaufaniu, ze na Morfeuszu polozylem juz laske.
                            Pisze to bez zadnego zalu. Taka jest prawda i ja zaakceptowalem.
                            Zgodnie z powiedzeniem : nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co moze
                            dac ci sasiadka - nie mam nic Morfowi do zaoferowania.
                            Na miejscu Morfa, tez chyba krecilbym sie w Sydney.
                            Bede musial poszukac czegos/kogos innego do ukladania mnie do snu.
                            Wola boska i skrzypce.

                            tak_o,
                            dzieki. Teraz wiem wiecej o balejazu i moge prowadzic ograniczona
                            konwersacje. Kolor rudy jest bardzo ok. Rowniez z zielonymi oczami.

                            Iwona,
                            Twoja opinie o numerkach chetnie czytam. Morfa mniej. Jestem troche
                            rozzalony. Przejdzie mi :))).

                            Poeto,
                            mam podobna opinie. Marzyc nalezy do konca zycia.

                            Gunther/Amigo,
                            Ty spisz a Tobie na watku rosnie :))).

                            Fasolencja,
                            czolko.

                            Pozdrowionka sloneczne,
                            mojito.
                            • mojito P.S. Dzisiaj italian wedding soup. 25.02.04, 20:28
                              • Gość: Asia czwartek IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.02.04, 20:55
                                Witam wszystkich przy mojej porannej kawusi, humorek mi dzisiaj dopisuje (jak
                                narazie) postanowilam sie uodpornic i na przekor wszystkiego miec milutki
                                dzionek, dzis zaszczyci nas swoja obecnosci Big Boss from Sydney, jutro zabiera
                                nas na kolacyjke :), zycie jest piekne, dzis rano sobie podspiewywalam na
                                ulicy, dobrze ze Was wszystkich tu mam bo zawsze stoicie za mna murem :) Dzieki
                                kochani
                                Ywonka kto ciebie powiedzial ze ja lubie gotowac ?
                                • mojito Re: czwartek 25.02.04, 21:02

                                  Dziendoberek Asiu,
                                  ciesze sie. Niektorzy ludzie tutaj rano sie witaja mowiac:
                                  Have a nice day (zanim ktos ci ten dzien spierniczy).
                                  Zycie jest absolutnie piekne.
                                  Duza sloneczna buzka,
                                  stojac za Toba cegielka w murze, ole!
                                  mojito.
                                  • Gość: Asia Re: czwartek IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.02.04, 22:51
                                    witaj Mojito :))) wyglada na to ze ten obiecany kubelek pomogl, dzieki
                                    skarbeczkowy
                                    swoja droga od czasu do czasu ktos musi nam cos spierniczyc zeby nam sie
                                    przypomnialo jak to jest cudownie jak nic nie jest spierniczone, gdybysmy
                                    zawsze byli zadowoleni to pewnie by nam sie znudzilo i bysmy sobie mysleli ze
                                    tak zawsze musi byc
                                    no coz ja dzisiaj czuje sie wyjatkowo dobrze, tryskam energia i humorem a do
                                    tego wszystkiego jestem swiadoma tego ze jest mi dobrze :))
                                    nie ma to jak swiadome zycie
                                    rozumiem ze to dzisiaj wygrywamy?
                                  • kazachstan Re: czwartek 25.02.04, 23:09
                                    Dzien dobry,

                                    no tak u nas popadalo troche, ale dzis juz slonce od poczatku. ja wam powiem ze
                                    w ogrodzie to zawsze duzo pracy, a to trzeba cos przyciac albo przesadzic. ja z
                                    frontu nie mam typowego angielskiego trawnika, bo nigdy nie lubilem patrzec jak
                                    co sobota panowie wybiegaja ze swoimi kosiarkami i strzyga te trwaniki jak
                                    glowy rekrutow. ja wolalem wybiegac w sobote na picnick albo na ryby. no i z
                                    frontu posadzilem evergreens, i jak sie rozrosly to pieknie wyglada. czasem jak
                                    za bardzo sie rozrastaja to przytne, ale roboty zadnej. mam tez z frontu blisko
                                    okna jasmin, tez kwitnie caly rok, a z drugiej strony pod drugim oknem
                                    posadzielm camelie. ta troche wymaga pracy, bo lubia ja insekty, ale jak rano
                                    codzienne zrobie obchod, to jestem na biezaco.
                                    Gunther, tu cos ostatnio wypadles z rytmu, zwykle pierwszy tu pisales. cos
                                    chyba za bardzo zaangazowales sie w ta instalacje komputera czy co, a tu panie
                                    czekaja. no to teraz wiem gdzie mozemy obejrzec skoki, ale w Richmond to jest
                                    basa RAAF, cos mi tu nie pasuje, tam moga tez skakac cywile? jak mozesz to
                                    Pysiek napisz, bo mnie nawet latwiej do Richmond dojechac. no i widzialem tez
                                    skoki na lotniach, jest tu takie piekne miejsce za Sydney, Stanwell Park.
                                    jedzie sie przez park narodowy i serpentyna z gory nad samo morze, gdzie jest
                                    ladan ogromna laka na picnick, i ta laka przechodzi w plaze. plaza jest bardzo
                                    duza, rozciagnieta, a z jednej strony konczy sie na skalach i tam nie ma dalej
                                    przejscia. na tych skalach okoliczni lowia ryby, ale jest troche
                                    niebezpiecznie, bo jak fala wysoka przychodzi to moze splukac czlowieka. no i
                                    tak sie stalo, bo facet sie nie przypial do slupka jak lowil, albo moze chwila
                                    nieuwagi i fala go zmyla. jest tam tablica nie pamiatkowa, ale takie
                                    ostrzezenie. w skalach sa wszedzie metalowe uchwyty zeby sie przywiazac. to w
                                    Australii jest ciekawe, ze wszystko sie moze zdarzyc, nawet w spokojny dzien
                                    fala nagle przyjdzie zmyje czlowieka ani sie nie obejrzy, i po ptokach.
                                    no i rzeczywiscie dobrze dzien zaczac w dobrym nastroju z usmiechem. Asia ja
                                    tez jestem cegla
                                    pozdrawiam
                                    Kazik

                                    • gunther_0 Re: czwartek 25.02.04, 23:45
                                      Witajcie wszyscy, jak tu ladnie :)))

                                      Asienko jak milo Cie widziec promienna i usmiechnieta, az rece mnie swedza,
                                      ponosic czy moze potanczymy dzis? to Ty spiewasz skarbie? ja tylko pod
                                      prysznicem, ale musze uwazac, zeby kafelki nie poodpadaly ;)
                                      Tizedik, rad bym, ale slowo sie rzeklo:)))Asia to absolutnie moj priorytet, ale
                                      wiesz jeszcze pare godzin i jak wygramy to z radosci napewno dostane zezwolenie
                                      i zrobie rundke z noszeniem Ciebie w szczegolnosci ;) tak za caloksztalt, cala
                                      przyjemnosc po mojej stronie ;)))
                                      Kazek, ty tu nie rozpisuj sie o ogrodzie, tylko kasaj rekawy, jedziemy dzis po
                                      zaopatrzenie ;) Mojito wygrywa nam dzisiaj fortunke, zapomniales?
                                      dzien naprawde zaczal sie przyjemnie, sniadanko, kawusia, jajkownica z szesciu
                                      jajek, pomidorki swiezutkie z farmy, bedzie gdzies z 600 kalorii :))) male
                                      piwo, przebiegne sie dookola bloku i juz nie ma.
                                      Iwonka, naprawde tak mowisz ze recznie to sie robi? i Ty tez masz pasemka czy
                                      cus podobnego, i Tako tez, to ja taki spozniony. no dobrze przyznam ze to
                                      bardzo ciekawie wyglada, ale co szok to szok.
                                      Pysiek, ja nie taki mglacy ;) odwyklem od terapii szokowej, przyznam, ze czasem
                                      sie przydaje;) znaczy taka terapia ;)dzieki za pomoc z komputerem, rzeczywiscie
                                      dostarczyli mi nie moj order. teraz broszka gra, znaczy sie podlaczylem i
                                      swiatlo w Sydney chyba jest, Kazik, Iwonka, swieci tam u Was?
                                      Tako, masz pomysly dziewczyno! nos na plaster! znaczy jak ty tez czerwona, to
                                      ja zielony ;) spozniony jestem dziewczyny, nie nadazam za Wami :(
                                      ale jestem pozytywnej mysli, Amigo przyznasz mi racje we wtym wzgledzie ;)
                                      mysle, ze kobiety to w zasadzie jedyny powod, dla ktorego mezczyzna moze
                                      powiedziec ze fajnie pzrezyl zycie :)))
                                      pozdrawiam
                                      • Gość: Pysiek13 www.fajnie tu IP: *.a.006.syd.iprimus.net.au 26.02.04, 00:33
                                        Witajcie,

                                        no, ale dzisiaj pospalam, bosko :)))
                                        Asia usmiechnieta od rana, Gunther smazy jajecznice, az u mnie zapachnialo ;)
                                        Mojito gdzies na weselu probuje zupy? czyje wesele, czy cos przegapilam? Kazek
                                        strzyze, nie przepraszam robi obchod, Tizedik trzyma reke na pulsie, az zycie
                                        pulsuje ;) Poeta L. za nia tuz, nie samotny juz, Saba pelna koncentracji,
                                        Yvona, Tak_o kusza odmiennoscia ;) uhm, az milo naprawde tu zajrzec ...
                                        Gunther,
                                        600 kalorii? to dokladnie tyle ile jestesmy w stanie spalic przez godzine
                                        sexu!!! napewno lepsze niz bieganie dookola block ;)))) uwielbiam statystics,
                                        sa takie bez-osobowe. Mojito pisal cos kiedys na temat different types of
                                        statistics ;) na przyklad: w Australii obliczyli ze mezowie przecietnie
                                        zdradzaja swoje zony 3.5 razy w swoim malzenskim zyciu. ciekawa ta polowa i z
                                        kim, albo moze to byla zdrada tylko polowiczna?
                                        i a propos sniadania, najwyzszy czas 10.00am, cos by wypadalo zjesc. moze lody
                                        czekoladowe? hm ... albo crepes z mango? tez specjalisci od statistics
                                        obliczyli, ze kobiety ktore jedza z apetytem i jedza wyrafinowane potrawy, maja
                                        2.7 razy wiecej partnerow od kobiet, ktore pija tylko herbate i dbaja o linie.
                                        pokaz mi jak jesz, a powiem ci jak sie kochasz ;))))
                                        Kazik,
                                        widze ze jestes ogrodnik wybredny i praktyczny, owszem sadzisz i pielegnujesz,
                                        ale nie lubisz zeby ogrod Cie przerosl - wszystko pod kontrola :))))
                                        u mnie to roznie, raz nie mam duzo miejsca, dwa duzo czasu, ale mam, trzy,
                                        ogromny zapal ;))) zawsze szukam mieszkania, tak zeby byla mozliwosc przeniesc
                                        leniwe siedzenie pod grusza do wnetrza domu. mam wiec mieszkanie na ostatnim
                                        pietrze z duzym tarasem. kiedys zachwycilam sie rozami u babci w ogrodzie, te
                                        herbaciane moje ulubione, teraz mam dwie pnace i pachnace przez cala dlugosc
                                        tarasu. a nad stolem rozrasta sie winorosl, z ktorego czasem spadaja zielone
                                        liszki prosto w kieliszki :)))) ale tak powaznie Kazik, to pielegnacja mojego
                                        miniaturowego ogrodu nauczyla mnie cierpliwosci i pokory, tego ze roslinom
                                        trzeba dogadzac: wyczuc co one lubia i co im sie spodoba i traktowac
                                        indywidualnie, skupic sie na ich potrzebach, zupelnie tak jak w milosci. no i
                                        kto powiedzial, ze mamy sie kochac tylko godzine? precz z kaloriami :))))
                                        pozdrawiam
                                        • kazachstan Re: www.fajnie tu 26.02.04, 01:13
                                          Dzien dobry,

                                          Tizedik rzeczywiscie informacje dostarcza na biezaco, bardzo milo.
                                          farma nad morzem to wyjdzie nam troche drogo, bo kazdy chce miec widok, ludzie
                                          jacys romantyczni. ale ja sie nie upieram, jak juz beda pieniadze jest kilka
                                          rozwiazan. mozna mala knajpe, albo mozna konie hodowac. ktos z was jezdzi
                                          konno? albo tez mozna wino hodowac i butelkowac, ale to okolice Hunter Valley,
                                          do morza 2 godziny jazdy.
                                          z kazdego tematu mozna zakrecic na seks, ale z ogrodu? ciekawie musi wygladac
                                          Pysiek twoj taras, chyba jednak gruszy tam nie masz. ja pamietam lato polskie,
                                          pogoda nas nie rozpieszczala, ale bywaly upaly. jak nieraz skoczylem do rodziny
                                          na zniwa, to byly czasy. siadalo sie po pracy w podcieniu, ale nie byly to
                                          grusze, byla aleja klonami sadzona. teraz tez mam jeden klon od tylu w
                                          ogrodzie, zeby troche cienial dawal.
                                          jedzenie, rzeczywiscie tez temat dobry, lepiej patrzec na kobiete jak
                                          apetycznie zajada, a nie skubie listek salaty i popija woda, zajadanie z
                                          apetytem bardziej zdrowe. mowi sie ze kobieta bywa apetyczna.
                                          pozdrawiam
                                          Kazik
                                          • gunther_0 Re: www.fajnie tu 26.02.04, 02:13
                                            Hola Amigos,

                                            no tak Kazek, ale dales, cegla jestes :)))chyba pekne ze smiechu, sorki stary
                                            brachu, ale jak nieraz cos napiszesz to idzie pekac ;)))
                                            Tizedik, poziom trzymamy wyrownany, dzieki za link, reszta to bedzie
                                            organizowana w biegu. Tangerin, jak tam Sekspert nie jestem juz sie na ten
                                            temat wypowiadalem, widze ze ktos mnie znowu tu wpuszcza w maliny. oklady z
                                            mlodej piersi sa zawsze wskazane obojetnie na wiek i przypadlosci. klata to
                                            wiesz nie brzmi dobrze, to kojarzy sie z zamknieciem, a takie przytualanie musi
                                            miec rozmaaaaaaaach, conie?
                                            Kazek, no juz jak cegla stoi, to dodam ze z ogrodu bardzo latwo sciezka wsrod
                                            roslin zemsknac na droge seksu. juz Twoja altanka nam tu cos sugeruje, nie
                                            mowiac jeszcze o tych lodach czekoladowych na sniadanie. fakt, ze dziewczyny,
                                            ktore jedza a nie skubia przemawiaja do mnie bardziej. no tego, a tu praca
                                            goni. moze znowu wrocimy do tematu troszke pozniej, zlitujcie sie ja tu
                                            PRACUJE :)))

                                            zrowenko
                                    • tizedik sroda/czwartek 25.02.04, 23:56
                                      Tak wiec prosze panstwa.....:
                                      nasze numery na srode/czwartek
                                      04 07 11 12 31 Powerball 35,
                                      05 06 08 28 39 Powerball 34,
                                      06 09 10 19 51 Powerball 18.
                                      Do wygrania 43 miliony.
                                      Do sprawdzenia tutaj www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                                      Jedziemy wiec z koksem - napisal Mojito: farma, restauracja nad
                                      zatoka/oceanem, nieruchomosciami i ruchomosciami.
                                      Uwazam, ze musimy - czas najwyzszy - do sprawy powaznie i solidnie podejsc!
                                      Jako dyrektor - z nominacji i przez aklamacje - niniejszym zarzadzam:
                                      - Kazik, uprzejmie prosze o znalezienie czegos odpowiedniego w ogolnym zarysie,
                                      czyli: woda (przydatna do kapieli i dla malej przytulnej knajpki), zwierzeta -
                                      tu pozostali musza sie okreslic, czy maja byc dzikie, czy hodowlane, czy te i
                                      te. Poprosze tez o jakies gory/wzgorza na horyzoncie. Mile widziane beda linki
                                      z po(d)gladem na farme,
                                      - Asia ma za zadanie zadbac o przytulnosc miejsca, po jego okresleniu przez
                                      Kazika,
                                      - stroje kapielowe i balowe dowolne i ewentualnie do kupienia na miejscu, czyli
                                      w najblizszej zamieszkalej i cywilizowanej okolicy,
                                      - kto jeszcze ma jakies konkretne albo i niekonkretne zyczenia? Prosze
                                      zglaszac. Bo zapomnialam...;-)
                                      Po zgloszeniu przydziele kolejne zadania personalnie.
                                      Koniec dyrektyw na dzisiaj!

                                      Pysiek, ja nadal walcze! Walcze o sprawiedliwosc i honor! To nie jest walka z
                                      wiatrakami.
                                      Niezaleznie od jej wyniku (ja zawsze wygrywam wojny, chociaz bitwy
                                      niekoniecznie), to zastanowie sie nad zmianami wynikajacymi z mojego zyciowego
                                      cyklu piecioletniego. Cos sie rysuje na horyzoncie, trzeba tylko podjac
                                      decyzje. Sie zobaczy...;-)
                                      A wiesz, ze ja mam za soba cala mase wylatanych godzin, w samolotach
                                      oczywiscie, chociaz nie tylko komunikacyjnych. Oj, ma sie pare przygod na
                                      koncie...;-) Nie wszystkie mile. Ale skakac..? O nie! Nikt mnie nie zmusi!

                                      Asia, ja nie wiem, co z Guntherem... ;-) Chyba nici z tego noszenia na rekach
                                      (ty na jednej, ja na drugiej..;-). Moze masz racje, moze ktos trzeci korzysta...

                                      Pozdrawiam wszystkich watkowiczow serdecznie.



                                      • tangerin jednak czwartek! 26.02.04, 01:02
                                        Witajcie dobre duszki!
                                        Nie zebym Was w zaswiaty wysylala, moze powinnam byla napisac duszyczki? Ale
                                        mam usprawiedliwienie, chorobsko mnie dopadlo, lykam garsc pastylek i pewnikiem
                                        cos mi do glowy uderzylo. Nie jestem taka, jak Mojito, nie zaszczepilam sie i
                                        teraz mam... A grypencja rozbierala mnie od paru dni, codziennie po
                                        troszczeczku, w końcu rozebrala do rosolu i polozyla do lozka. Wlasnie sobie
                                        uswiadomilam, ze to ona, czyli rodzj rzenski, rany, nie z ta plcia lezalam!!!
                                        Ale sza, tajemnica...Moze nikt sie dowie, co ja z grypa w lozku uskuteczniam.
                                        Wlasnie wstalam, po calym dniu spania i majakow, i sie zastanawiam, co bede
                                        robic przez cala noc, bo wyglada na to, ze Morfeusz juz sie nie pojawi.

                                        Tak_o, fajne masz wlosiska, takie rude. Oj, czerwien to byla moja milosc, przez
                                        dwa lata stale obecna, co tydzien inny odcien...Truskawkowe, malinowe,
                                        wisniowe, pomaranczowe...Fajnie bylo, nie ma co. Ale potem wynormalnialam, bo
                                        mi fryzjer powiedzial, ze jak tak dalej pojdzie, to bede mogla sobie zrobic co
                                        najwyzej czerono-rozowy tatuaz, bo mi wszystkie wlosy wypadna od tego
                                        kolorowania i odfarbowywania i ponownego kolorowanaia. Bede wypatrywac wiec pan
                                        z czerwonymi pasemkami na ulicy, bo jak sie okazuje, to mieszkamy w tym samym
                                        miescie, he,he.

                                        A moze ja tez zagram w totolotka, moze tez wygram i przyczynie sie do
                                        zwiekszenia puli wygranej. Wiem, ze zlotowka slabo stoi, ale dolar tez nie
                                        bardzo, nie to co euro cholerne. Ale jak sie wszystko zbierze do kupy, tu
                                        milionik, tam 20 itd, to bedziemy dysponowac wcale niezla sumka...Co Wy na to?

                                        Kazik,Asia, ja Wam tych przydomowych ogrodkow najnormalniej w swiecie
                                        zazdroszcze. ja mam tylko maly balkon i mi sie tam za duzo kwiatow nie zmiesci.
                                        jako ze skromnoscia nie grzesze, a co, trzeba znac swoja wartosc, dodam, ze rok
                                        temu moj balkonik wygladal przepieknie, ludziom wszystko z rak wypadalo na sam
                                        widok. Juz planuje, co posadze i posieje, trzeba troche bedzie zmodyfikowac
                                        zeszloroczny wybor, aby utrudnic przenoszenie i osiadanie szkodnikom wszelkiej
                                        masci.

                                        Fasolencjo, ja juz przerabialam dojazd do Polski raz w miesiacu. Wiesz, szkola
                                        tu, szkola tam, praca, a w pracy kurs i moje zdrowie siadlo totalnie. Jesli
                                        dodasz do tego moje zlamane serducho, to masz pelny obraz. O studiach tam
                                        marzylam od poczatku, ale bylo to nieosiagalne ze wzgledu na cene, dla osob
                                        spoza Unii to bylo ok. 10 tys za rok, a dla unistow tylko ok. 1tys. Przyznasz,
                                        ze rożnica spora. Teraz powinno być nam latwiej, ale konkretnych info jeszcze
                                        nie ma. Na pocieszenie dodam, ze oplata dla unistow takze wzrasta do ok 3 tys.
                                        Nie wiem, jak bedzie ostatecznie wygladal rynek pracy po 01.05, a ja musialabym
                                        najpierw troche popracowac, aby zaplacic za uniwerek. A chodzenie na kursy
                                        angielskiego, aby dostac wize studencka, to dla mnie strata czasu i pieniedzy;
                                        raz mnie nawet na granicy przetrzymali caly dzien, bo m.in moj angielski wg
                                        nich byl za dobry i zarzucili mi klamstwo, ze niby do pracy jade,a nauka jezyka
                                        to tylko przykrywka. To temat rzeka, jesli masz pytania, to pytaj, moze napisz
                                        do mnie na skrzynke, odpowiem w miare moich mozliwosci.

                                        Sie rozpisalam, ale juz koncze i pozdrawiam wzystkich czwartkowo.
                                        Ps. Aiofa, na Zielona Wyspe na pewno trafie, jest w moich planach i marzeniach.
                                        Ps2 Mojito, biedaku, Ty juz wiaderkami pijac ten alkohol musisz, ale i tak
                                        prosze, abys za moje zdrowko troche wychleptal. Obiecuje, ze jak dojde do
                                        siebie, to z wdziecznosci walne sobie piwko w twoim imieniu. (za innych tez, ze
                                        szczegolnym uwzglednieniem Tizedik)
                                        ps3 Tizedik i Saba, trzymam kciuki za walke zwyciezka, mam nadzieje.
                                        • tangerin Re: jednak czwartek! 26.02.04, 01:12
                                          Rany Julek, znowu ortografa walnelam po drodze, ale to pewnie wina tej grypy,
                                          hmm.
                                          Pysiek Ty mi nie pisz o lodach, bo oszaleję. A te czekoladowe, to mają
                                          kawaleczki czekolady? Triple chocolate ice cream, to jest to! Dobrze, ze juz po
                                          polnocy i sklep zamkniety. A lody na sniadanie sa najlepsze, mniam, mniam, bo
                                          sie rozplyne.
                                          A ten Twoj taras... Marzenie... Tez mieszkam na ostatnim pietrze, ale mam tylko
                                          maly balkonik.:(
                                          Ps. wlasnie zazeram sie kit katem, a co!!!
                                          • Gość: Pysiek13 Re: jednak czwartek! IP: *.a.006.syd.iprimus.net.au 26.02.04, 01:21
                                            Hi Tangerin,

                                            witaj, to znaczy jak na ostatnim pietrze to jestesmy na tym samym poziomie :))))

                                            co do Twojej grypy, szkoda mi Ciebie, musialabys przejrzec poprzednie wpisy bo
                                            byly tu juz jakies recepty, uniwersalne ;) oklady z mlodej piersi, potem
                                            rozgniatanie ziarenka pieprzu na brzuchu, drugim brzuchem, musisz podpytac
                                            Mojito i Gunther, oni chyba sa Sexperts ;)

                                            tak, lody czekoladowe, albo gorzka czekolada zagryazna truskawkami, poczekaj bo
                                            za bardzo sie rozmarzam a jeszcze musze do pracy wpasc
                                            pozdrowionka
                                            • tangerin Re: jednak czwartek! 26.02.04, 01:31
                                              Jesli to beda mlode lub troche starsze (dwudziestoletnie sa troche za mlode)
                                              piersi, ale męskie, to hmmm ;))))
                                              Tylko to sie chyba klata nazywa, jesli chodzi o panow.
                                    • Gość: Asia Re: czwartek IP: *.adsl.xtra.co.nz 26.02.04, 01:17
                                      Dzien doberek Kazik

                                      wiem ze jestes cegala, dzieki :)

                                      wiesz ja mam taki trawnik przed domem, maz juz zrobil mala wysepke i posadzil
                                      dwie brzozki, swierka, i jakas sosenke srebrna i jakies inne male conifersy, ja
                                      dosadzilam pare kwiatkow miedzy innymi zonkile ktore uwielbiam, pewnie pod tymi
                                      brzoskami beda slicznie wiosna wygladaly
                                      bardzo lubie popracowac sobie w ogrodku, czesto po pracy wychodze na troche
                                      zeby popatrzec gdzie trzeba poprzycinac czy cos wypielic, nawet jak jestem
                                      bardzo zmeczona to polgodzinna praca w ogrodzie przywraca mi sily witalne.
                                      Lubie parzec na roslinki i obserwowac jak rosna, kwitna, dbac o nie, to takie
                                      wdzieczne zajecie.
                                      Mamy plany zeby zlikwidowac basen i na tym miejscu zrobic zagrode dla psa i
                                      jakas mala szklarenke cobym mogla sobie chodowac to i owo :)
                                      rane planow to my mamy pelno tylko lekko krucho z czasem , no ale przynajmniej
                                      z przyjemnoscia patrzymy w przyszlosc

                                      moj dzien nawet lepszy niz poranek :) hurray
                                      tak czy inaczej dzisiaj jestem wygrana nawet jak beda inne numerki :)
                                      • mojito Menu seksualne i ulamki (rownie). 26.02.04, 03:41
                                        Zdrowenka Wszystkim,

                                        Asiu,
                                        italian wedding/wloskie wesele to jedna z propozycji zupianych w delColle.
                                        Wywar z kury, malymi kuleczkami makaronowymi, troche wiekszymi kuleczkami
                                        z mielonego miesa (wielkosc groszku na sterydach)i szpinakiem.
                                        Szpinak lubie tylko w suflecie (souffle) i w tej zupie omijam szpinak
                                        lyzka. Bez szpinaku bylaby lepsza ale jak slusznie zauwazyl Luiggi na moja
                                        delikatna sugestie nie bylby to italian wedding.
                                        Dzisiaj obiadowo wybralem grzybowa (mushroom Marsala).

                                        Tizedik,
                                        dobrze sie stalo z tym dyrektoriatem. Ja nie mam zadnych sugestii i wymagan.
                                        Opcja lezenia pod grusza i leniwie zastanowienia sie nad nowootwartymi
                                        opcjami podoba mi sie. Z drugiej strony gruszy ale tez pod nia lezalby
                                        rownie leniwie Boss (gdyby chcial - on tez ma swoja dzialke). Jako instrument
                                        muzyczny pozyczylbym z banku (najblizszego) maszyne do liczenia banknotow i
                                        wsluchani w delikatne pieszczoty wiatru dotykajacego lisci gruszy i w tle
                                        uspakajajacy szelest banknotow usypialby nas troche (bez Morfeusza laski).
                                        Jedna godzina i czterdziesci szesc minut.

                                        Mandarynko,
                                        zycze okresu rekonwalescencji. Obiecane zdrowia pije nieprzerwanie
                                        az do odwolania.

                                        Pysiek,
                                        te ulamki seksualne rzeczywiscie zastanawiajace. Nie chce ulamkow.
                                        Liczby calkowite mnie interesuja.
                                        Byc moze one wynikaja z roznych definicji co seksem jest a co nie.
                                        Prawnicy jednego z bylych prezydentow argumentowali, ze seksem nie jest
                                        to co ja myslalem, ze jest. Ameryka podzielila sie wowczas na obozy
                                        odpowiednie roztrzasajace techniczno-seksualny aspekt wydarzenia/wydarzen.

                                        Z kaloriami palonymi to nie bardzo wiem jak sie je liczy wowczas.
                                        Nie pozwole aby ktos trzeci pracowicie liczyl moje spalone/utracone kalorie.
                                        Rozpraszaloby mnie to. Kiedys czytalem, ze kobiecy orgazm ma tyle i tyle
                                        spalonych kalorii i nizej dopisek - a udawany znacznie wiecej. Do diabla z
                                        dieta. Lepszy seks niz keks (tez chyba Sztaudynger).
                                        Fakt, ze to ograniczenie do godzinnego kochania sie to niedemokratyczne.
                                        Takie ograniczenia nie maja racji bytu. Elektorat nie poprze polityka
                                        probujacego to ograniczenie wprowadzic. Mozna by ewentualnie opodatkowac
                                        czas powyzej godzinny ale to tez rozwija biurokracje. Zly pomysl ale
                                        z punktu finansowego kuszacy politykow.

                                        Gunther/Amigo,
                                        absolutnie zgadzam sie z Twoja opinia co do "w zasadzie jedynego powodu".

                                        Jeszcze tylko godzina i pietnascie minut.

                                        Szczesliwe pozdrowionka dla Was wszystkich,
                                        mojito.
                                        • mojito Jestesmy bogaci !!! 26.02.04, 06:30

                                          Prawie. Na razie tym bogactwem bezpienieznym.
                                          Ale pierwsza jaskolka juz sie pojawila.
                                          Trafilismy dwa numery (04 i 11) oraz Powerball 35 (vide link T.)
                                          Wygralismy siedem dolarow. Puli nikt nie rozbil i do wygrania
                                          w sobote jest 52 miliony.

                                          Tizedik,
                                          napisz odwrotnie co zrobic? Kupic losy za cala sume (siedem losow)
                                          czy tylko jak zwykle trzy a reszte zainwestowac w ruchomosci, tfu,
                                          nieruchomosci.

                                          W oczekiwaniu pozostaje lekko juz spiacy i bezMorfeuszowy,
                                          dobranoc i dzien dobry,
                                          mojito.
                                          • Gość: Asia Re: Jestesmy bogaci !!! IP: *.akl.callplus.net.nz 26.02.04, 07:26
                                            No widzisz Mojito wiedzialam ze dzisiaj wygramy ,, huuuurrrrraaaaaa

                                            glosuje za investycja calych 7 dolcow w the 52, no chyba ze za 4 mozesz
                                            jakiegos przyzwoitego drinka wypic, to oczywiscie 2 na 52 i 4 za pomyslnosc :)))



                                            Kochani niezawodni,

                                            chcialabym umiescic kilka zdjec gdzies w jakims albumie coby wszyscy mogli
                                            obejrzec,, jakis album gdzies znalazlam ale noga jestem bo w zab mi nie idzie
                                            zalaczenie zdjec do albumu, wiem ze pomozecie, bardzo prosze o jakas strone
                                            gdzie to wszytko robi sie w jakis malo skomplikowany sposob, ot cosik dla
                                            laikow .. dzieki przeogromne :)))


                                            • Gość: Saba ALBUM IP: 213.144.232.* 26.02.04, 09:25
                                              Asiu!
                                              Czytasz w moich myslach! Wczoraj zalozylam NAM album na onecie, ale okazalo
                                              sie, ze zalaczanie zdjec jest chronione haslem, ktorego nie chcialam podawac
                                              wszystkim tutaj na forum i odpuscilam sobie. Podaj mi jeszcze raz swojego maila
                                              to wysle ci linka wraz z haslem do albumu, na ktorym bedziesz mogla zamieszczac
                                              zdjecia. Moze inni tez beda chcieli zamiescic? Wtedy wystarczy im podac haslo.
                                              Pozdrawiam
                                              Saba
                                              • Gość: Asia Re: ALBUM IP: *.akl.callplus.net.nz 26.02.04, 09:30
                                                brigyd@yahoo.com

                                                ale czy nie mozna by takiego albumu zeby wszyscy mogli ogladac bez hasla? czy
                                                haslo jest tylko potrzebne do zamieszczenia zdjec czy do ogladania tez
                                                potrzebne? czy w miare latwo sie dolacza zdjecia? bo tam gdzie ja weszlam jakos
                                                zupelnie nie moglam sie zorientowac jak to sie robi, album zalozylam bez
                                                problemu ale juz z dolaczeniem zdjec zupelnie nie moglam sobie dac rady niestety

                                                dzieki i pozdrawiam
                                                • Gość: Saba Re: ALBUM IP: 213.144.232.* 26.02.04, 09:38
                                                  Asiu, w tym albumie trzaba miec haslo do ZALACZANIA zdjec, ale nie do
                                                  ogladania. Zeby zrobic album, do ktorego wszyscy mieliby dostep trzeba by
                                                  zalozyc wlasna strone internetowa, wiec wciaz usmiechajmy sie do Pyska :-) Na
                                                  pewno kiedys znajdzie czas.
                                                  Zgadzam sie ze moja opcja nie jest optymalna, sama z niej zrezygnowalam, ale
                                                  moze na pierwszy rzut na zamieszczenie naszych zdjec by sie zdalo..?
                                                  Zaraz ci wysle, zrobisz z tym co zechcesz.
                                                  Pozdrawiam
                                                  Saba
                                                  • Gość: Asia Re: ALBUM IP: *.akl.callplus.net.nz 26.02.04, 09:49
                                                    ok Saba dzieki :))
                                                    • Gość: kamila Re: ALBUM IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 26.02.04, 20:09
                                                      Super pomysl z tym albumem, a nie da sie jakos inaczej, zeby wszyscy mogli
                                                      zobaczyc, nie musisz przeciez dawac zbyt osobistych zdjec. Ja tez chce
                                                      zobaczyc, chociaz troche...
                                                    • Gość: Asia Re: ALBUM IP: *.adsl.xtra.co.nz 26.02.04, 20:34
                                                      Kamila tak wlsanie chce zrobic zeby wszyscy mogli zobaczyc :)
                                                    • Gość: Saba Re: ALBUM IP: *.adsl.wanadoo.nl 26.02.04, 21:36
                                                      Oczywiscie, ze chodzi o to, aby udostepnic zdjecia wszystkim ktorzy chca
                                                      obejrzec. Tylko do edycji (zamieszczania zdjec) potrzebne jest haslo, ktore
                                                      przekazalam Asi. Album istnieje - Asia wszystko wie, gdyby sie ktos chcial
                                                      umiescic na nim to moge albo podac haslo, albo sama zamiescic wasze zdjecie
                                                      jesli mi przeslecie. Na razie nie podaje linku bo na razie nie ma tam co
                                                      ogladac :-)
                                                      Pozdrawiam
                                                      Saba
                                                      Saba29@gazeta.pl
                                          • tizedik Jestesmy bogaci !!! 26.02.04, 22:34
                                            Niniejszym zarządzam co następuje:
                                            - CAŁĄ wygraną sumę przeznaczyć na następne losy.

                                            Uzasadnienie:
                                            1. Stawka jest na tyle duża, że nie należy się rozdrabniać.
                                            2. Cel jest tak szczytny, że należy sie poważnie starać o jego realizację.
                                            3. Propozycja podziału wygranej na inwestycję i cele konsumpcyjne jest słabo
                                            uzasadniona.

                                            PS. Wykorzystanie na przelew części wygranej wchodzi w rachubę przy pierwszych
                                            milionach, co juz zostało wcześniej ustalone.

                                            • yvona73pol Re: Jestesmy bogaci !!! 27.02.04, 01:24
                                              hey wszystkim;
                                              popieram Tizedik, inwestycja to podstawa, a siedem to moja ulubiona liczba, nie
                                              wiem czy szczesliwa, ale ulubiona na pewno....
                                              Asienko, jak to, nie gotujesz, wszelkie kulinarne zdanka plyna glownie od
                                              ciebie, fasolka, ciasta, i tak dalej, oprocz ciebie jeszcze Mojito, ale on
                                              glownie jako smakosz, no i posrednio Pani Kazika, wiec jak sadze, cos tam
                                              pichcisz, i to z sukcesami ;))
                                              pomysl z fotkami przedni, moze nawet jakies swoje znajde, choc z tym klopot, bo
                                              wsjo zostalo w domciu w Polsce.... szkoda, ale nie "nie do naprawienia", a
                                              zawsze moge podeslac moja "radosna" (fotograficzna) tworczosc...
                                              caluski,
                                              na razie,
                                              Iwona
                                            • gunther_0 Re: Jestesmy bogaci !!! 27.02.04, 01:36
                                              co za ulga, ze mamy tak dokonale zorganizowana organizcje ;)))
                                              Tizedik, w Twoje rece, zdrowko !!!!
      • Gość: Saba Powrot zimy IP: 213.144.232.* 26.02.04, 09:18
        A u nas powrot zimy, albo raczej jej opoznione nadejscie, bo do tej pory zima
        byla jedynie w kalendarzu, zrobilo sie bialo i puszyscie. W radiu graja koledy
        i rozne Bozonarodzeniowe przeboje :-) a na drogach ponad 700 km korkow.
        Zycze milego dnia (albo nocy - na drugiej polkuli)
        Saba
        • gunther_0 Re: Powrot zimy 27.02.04, 01:48
          Witaj Saba,

          zima mowisz? to dopiero fajnie a mowilas ze tam u was nigdy snieg nie pada. no
          korkow nie zazdroszcze ale u nas to dalo popalic, bo byly problemy z pociagami.
          jezdzily jak chcialy, ale rzeczywiscie premier przeprosil, zafundowali nam free
          weekly, a...pociagi dalej sie spozniaja. siedziec w korku w taki upal, to malo
          zabawne, a nie wszyscy maja klimatyzacje.
          jak tam Sabcia postepy, no zostane tym ojcem chrzestnym? czekam i trenuje
          bujanie;)))) kiss kiss
          • Gość: Melody Re: Powrot zimy IP: 61.88.129.* 27.02.04, 03:14
            Hi,

            ja znowu tu do was zagladam i nie moge sie nadziwic. wy jestescie wyjatkowa
            grupa ludzi, tak pelna optymizmu i poczucia humoru, ze az nierealna. ja raczej
            jestem sceptycznie do zycia nastawiona i zwykle bardzo ostrozna. wy tu
            tymczasem ladnie sie bawicie, tak trzymac.
            moze teraz zeby nie pisac na zadne konfliktowe tematy, chociaz z tym tez sobie
            poradziliscie ;-) Gunther napisal o ostatnich problemach w Sydney z
            komunikacja, nasunelo mi sie pytanie jak to wyglada gdzie indziej. napiszcie
            moze jak jezdzicie do pracy, jakim srodkiem transportu? ja bylam 6 miesiecy
            temu we Wloszech i nie moglam sie nadziwic jak ci ludzi jezdza, nie dosc ze
            wymachuja rekami i krzycza na siebie, to nie przestrzegaja przepisow. w Polsce
            to chyba nie bede komentowac, bo dla niektorych panow to auto jest przdluzeniem
            penisa. wynajelam auto w Paryzu i w przewodniku po krajach Europy na temat
            polskich warunkow jazdy byl brzydki komentarz, az mi sie zrobilo wstyd. w
            Paryzu z kolei przeszkadza mi natlok i brak linii na ulicach. metro tez jezdzi
            jak chce. mysle ze australijczycy nie jezdza zle i jakas kultura tu panuje. co
            o tym myslicie?
            pozdrawiam
            • Gość: Asia Re: Powrot zimy IP: *.adsl.xtra.co.nz 27.02.04, 03:34
              czesc Melody

              jezdze do pracy autobusem, placi sie u kierowcy, sa wyjatkowo uprzejmi, witaja
              cie jak wchodzisz i zycza milego dnia jak wychodzisz, nie do pomyslenia w
              eruropie bo zbty duzo ludzi

              jezeli chodzi o kierowcow, zdazaja sie rozni, sporo azjatow ktorzy wogole nie
              wiedza co robia, ale nikt na nich nie trabi, nie puka sie w glowe, nie pokzuje
              paluszka itd,, inny swiat
              • gunther_0 Re: Powrot zimy 27.02.04, 10:17
                Witajcie,

                to ja powiem co otym sobie mysle. no tego, wypraszam sobie, tego no,
                przedluzenie penisa.co to znaczy, ze co niby ze mezczyzni szaleja za
                kierownica? a kobiety nie? oj, Melody jest seksistka :(
                ale powiem, ze w Sydney jezdzi sie dobrze . pierwszy moj experience to byl duzy
                szok bo ciagle widzialem samochody bez kierowcow, tu niestety ruch
                lewostronny.ale w koncu przyzwyczailem sie do jezdzeni, czasem jak chce skoczyc
                gdzies dalej, to pozyczam. nie powiem zoltki jezdza zle, arabstwo jeszcze
                gorzej bo arogancko, no i mlodziez na "P" plates, taki zielony lisc nasz, to
                juz w ogole brawurowo. drog nie maja najlepszych, nie ma pas wolny pas szybki,
                jezdza jak chca. w miescie mnostwo kamer i to dwa rodzaje, speed cameras i red
                lights. tubylcy maja to obcykane i wiedza gdzie zwolnic. Policji na drogach nie
                uwidisz, ale czasami robia zbiorcze lapanki na alkohol albo na predkosc
                szczegolnie kolo long weekends. taj jak Asia pisze kierowcy autobusu uprzejmi,
                autobusy kursuja punktualnia, pociagi nie bo sa jeszcze panstwowe. czyste nie
                sa, ale stacje moga byc. ja do pracy jezdze na ogol metrem, albo autobusem. a
                jak zapije i za pozno wstane, to taxi. taxi driver to oddzielna kultura, sa
                lobuzy i jezdza jak kaskaderzy. jest duzo na nich skarg, ale to niewiele
                pomaga. ja nawet jakbym mial samochod to bym jezdzil metrem bo w City nie ma
                parkingu, a te co sa to b.drogie. moja firma ma prywatny parking dla
                executives, ale ja jeszcze nie tym poziomie ;)))
                no nie moge powiedziec, ale paluszki ludzie sobie pokazuja,a lbo czasem nawet
                strzelaja do siebie, no coz jestesmy na zachodzie, gdzie rozne mafie dzialaja i
                tez wchodzimy w dobe terroryzmu. tu cichociemni co i raz jakas akcje organizuja
                i widac ich na miescie w bojowych strojach, granatowe kombinezony, dyskretne
                cups, okularki. kiedys taka grupa przeleciala w bialy dzien w shoppingu i na
                oczach wszystkich zgarnela 3 mlodych. luudzie, kurde, jak w filmie mowie.
                no dobra, dzis pije za zdrowka Sabci przede wszystkich i za jej pomyslnosc,
                potem za wszystkie inne dziewczyny
                buziaki
              • tizedik press info.... 27.02.04, 10:18
                ....dla przyszlych emigrantek:

                AUSTRALIA
                Karierę w Sydney zaczynał od posady sprzątacza w międzynarodowej firmie
                budowlanej. Pierwszy rok pobytu poświęcił na naukę języka angielskiego.
                Pracując rozpoczął Tomasz studia z zakresu informatyki i biznesu na University
                Technology of Sydney. Dziś przelicza, że trzy godziny pracy dziennie starczyło
                na opłacenie studiów, mieszkania i wyżywienia.
                nw.orkla.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20040227/WEEKEND/40226001
                USA
                Kondycja amerykańskiej gospodarki nie jest najlepsza. Powiększający się deficyt
                budżetowy wymaga zdecydowanych działań i reform. Mają one polegać na obcięciu
                świadczeń z Social Security i odbiją na przyszłych emerytach.
                www.se.com.pl/iso/Dzisiaj/regiony/nynews/nynews_6.shtml
                Ale pamietajcie, ze prasa codzienna nie jest najbardziej wiarygodnym zrodlem
                informacji. Takie wiadomosci i opinie nalezy sprawdzac.



                • tangerin Re: press info.... 27.02.04, 11:08
                  Witam wszystkich "piontkowo" przy porannej kawce. Wiem, ze troche pozno, ale
                  tak to juz jest, jak sie biega wczesnie rano na rozmowy w sprawie pracy.
                  Nawiasem mowiac, to nici z pracy, bo mam za duze kwalifikacje (podobno!). Moze
                  w przyszlym tygodniu?
                  Dzieki chlopaki, nie wiem ktory ostro wczoraj tankowal, ale grypa szykuje sie
                  do opuszczenia mojej skromnej osoby, hi, hi.

                  Jazda autkiem, powiadacie. Jakos nie moge zrobic tego prawka, moze to
                  instruktor nie taki jak powinien (a co sie bede obwiniac), nie poddaje sie
                  jednak i moze cos z tego wyniknie. I rzecz dziwna, ja mam tendencje do jazdy
                  lewostronnej, nic tylko bym zjezdzala na przeciwny pas ruchu. Instruktor juz
                  rwal te swoje mocno przerzedzone wlosieta, dobrze ze mu cos niecos zostalo.
                  Doszlam do wniosku, ze moze w poprzednim zyciu mieszkalam w UK-u albo w ktorejs
                  z jej kolonii, moze nawet na jamajce?

                  A ja uwielbiam wloskich kierowcow. jezdza jak wariaci, ale w tym wariactwie
                  jest metoda. Poobijany samochod to nie dramat, bo wszyscy tak maja. I jak
                  pytasz o droge, to zbocza z wlasnej i pojada przed toba, aby pokazac ci
                  wlasciwy kierunek.
                  A angielscy mają cudowną wlasciwosc: jak widza takie zolto-pomaranczowe
                  swiatelko przy przejscu dla pieszych, to zatrzymuja sie na 99,99% i uprzejmie
                  cie przepuszczaja. Za to jak rzucasz sie na jezdnie w miejcu niewlasciwym, to
                  taki jeden z drugim jeszcze gaz do dechy wcisnie. Teraz w centrum Londynu niby
                  mniej samochodow, bo wprowadzili jakies ograniczenia, ale nic na ten temat nie
                  napisze, bo mnie tam dawno juz nie bylo i nic nie wiem.:(

                  A tak apropos Londynu, to jak pewnie wszyscy zaineresowani wyjazdem tam wiedza,
                  ze nie przyznaja juz wiz studenkich, tylko turystyczne, podobno tylko do
                  01.05, nawet jak masz wykupiony kurs w szkole powysej 6mies. A z kolei znajomi
                  znajomych dostali wize biznesowa do bodajze 2007, bo za cholere nikt nie wie,
                  jak to po tym maju wszystko wygladac bedzie. Czyli balagan ogromny, nadal
                  cofaja wiele osob z granicy, bo maja takie widzimisie.

                  Iwonko, moge do Ciebie napisac na priva? Mam pare pytan, dotyczacych wyjazdu do
                  Australii do szkoly (jest taka firma, co sie tym zajmuje, wydaje mi sie, ze
                  kiedys cos o niej wspominalas) Nie, nie ja chce wyjechac, moze jeszcze nie
                  teraz, chociaz nigdy nie wiadomo, co mi do glowy przyjdzie;)

                  Pozdrawiam wszystkich goraca z zimnej Polski (ale wiosna sie zbliza, udalo mi
                  sie nawet dzis zobaczyc niesmialy promien slonca)
                  • yvona73pol Re: press info.... i nie tylko 27.02.04, 16:39
                    hellou again,
                    Tangerine, pewnie, ze pisz, opowiem co zechcesz, wszystkie za i przeciw, jak to
                    wyglada w rzeczywistosci... yvona73pol@hotmail.com
                    nie przejmuj sie, ja tez mam w Polsce za wysokie kwalifikacje (ale na dyrektora
                    niestety sie nie lapie - brak doswiadczenia ;)))
                    Gunther, za klopoty komunikacyjne odpowiada pogoda i beztroska w zatrudnianiu
                    staffu - juz tlumacze: otoz na niebieskiej linii "metra", czy jak kto woli -
                    podmiejskiej kolejki, w czasei upalow jeden z pracownikow dostal zawalu;
                    szefostwo poszlo po rozum do glowy i zarzadzilo ogolne badania, z ktorych
                    wyniklo, ze polowa pracownikow jest niezdolna do pracy jesli chodzi o ich stan
                    zdrowia, w zwiazku z czym nastapily masowe zwolnienia delikwentow; z czym
                    zainteresowani nie godza sie do tej pory, jak sadze...
                    i dziwic sie, ze w Australii najwiekszy odsetek wypadkow przy pracy (jakies 10
                    tygodniowo, jesli wierzyc statystykom), skoro radosnie zatrudniaja ludzi jak
                    popadnie...
                    a, jeszcze jedno, nie chce cie zmartwic Gunther, ale z tymi samochodami, to w
                    wiekszosci prawda, no, ten, z tym, przedluzeniem; ale nie kazdy, pociesz sie ;))
                    no i tyle chcialam, jest juz nieco sloneczniej, nie pada (hura!!!), ja szaleje
                    po internecie, bo jutro moge rano pospac, mam nowy niebeiski kocyk, wiec mi
                    nozki w nocy nie marzna, no i ogolnie, mimo paru rozczarowan, jakich dzisiaj
                    doznalam (ech, zycie nie rozpieszcza), jest fajnie, czyli cool,
                    caluski optymistyczne,
                    Iwona - Ariss
                    • mojito Jezdzenie samochodowe i ewentualne przedluzanie. 27.02.04, 21:44
                      Witajcie piontkowo i slonecznie,

                      o samochodowym przedluzeniu penisa slyszalem. Z oczywistych wzgledow
                      interesuje sie wszystkimi teoriami na ten temat i uwaznie slucham
                      opinii kobiet. Byc moze samochod ma na to przedluzenie pewien wplyw
                      a byc moze nie ma. Szczesliwie dla nas dziewczeta/kobiety zwracaja
                      tez uwage na kierowce/driver bez samochodu. W przeciwnym przypadku
                      nigdy nie wysiadalibysmy z samochodu.
                      Chociaz znam kobiety dobrze i bardzo chetnie jezdzace i wysiadajace z
                      samochodu z uroczym podekscytowaniem erotycznym.

                      Pysiek wspomniala o wypowiedzi Woody Allena na temat obu naszych organow.
                      Ten drugi to tzw. mozg/brain. W duzej mierze zgadzam sie z jego opinia.
                      I dodam, ze zdarza nam sie myslec na przemian dwoma organami.

                      Moje ewentualne przedluzenie nastepuje w lecie w Europie.
                      Tutaj do pracy ide 10-12 minut. Nie posiadanie samochodu ma sporo korzysci.
                      Nieklopotanie sie o ubezpieczenie, parkowanie i radio samochodowe (F. cieszy
                      sie uznana zla slawa wsrod posiadaczy samochodow).
                      W miescie jezdzi sie dobrze. Ulice jednokierunkowe i dobrze oznakowane
                      swietlnie. Kierowcy wiedza, ze przejechanie czerwonego swiatla jest
                      doraznie bolesne finansowo i moze odbic sie na stawce ubezpieczenia.
                      Do dzisiaj pamietam bolesnie mandat za szybkosc i "popychanie"/tailgate
                      samochodu na autostradzie jadac do siostry. Jadacy za mna policjant
                      w sportowym (kto by przypuszczal - myslalem, ze to przedluzenie)
                      nieoznakowanym samochodzie zwrocil mi spokojnie i bolesnie mandatowo
                      uwage na niewlasciwosc takiej jazdy. Do dzisiaj pamietam.

                      Dobrze jezdzi sie w Niemczech. Tam tez ustanowilem swoj rekord predkosci
                      - 235 km/h. Tyle wytrzymala moja wyobraznia zanim nerwy mi zaczely popuszczac
                      i zwolnilem. W Niemczech zawsze ktos jedzie jeszcze szybciej.
                      Dobrze jezdzilo mi sie w Portugalii. Dobre drogi i przyjazni sobie kierowcy.
                      Na poludniu Francji irytujace jest niechlujstwo kierowcow zostawiajacych
                      migajace kierunkowskazy na dlugich odcinkach. Az do nastepnego manewru.
                      W Polsce jezdzi sie coraz gorzej. Drogi kiepskie i coraz wiecej samochodow.
                      Nie spada tez wskaznik wzajemnej niezyczliwosci kierowcow do siebie.

                      Nasze jutrzejsze numereczki:
                      10 22 28 46 53 PB 30,
                      20 26 35 47 48 PB 28,
                      16 17 35 48 49 PB 41,
                      15 17 29 33 45 PB 26,
                      11 23 42 44 52 PB 34,
                      12 30 40 52 53 PB 19,
                      17 18 30 41 50 PB 04.
                      Do wygrania 52 miliony. Sprawdzic mozna wchodzac na www.powerball.com.
                      Tizedik prawdopodobnie podciagnie loteryjny link. Rutyne juz znacie.

                      Dzisiaj chilli. Z nog zwalajace (prawie).

                      Milego i pogodnego weekendu zycze Wszystkim,
                      mojito.
                      • nawalony jezdzenie 27.02.04, 23:37
                        Czesc, sorki Asia ze to u ciebie.
                        wy tu tak na wesolo aja nie moge sie pozbierac, ja chce z soba skonczyc. a
                        jestem taki mieczak ze nawet tego nie potrafie, znaczy skonczycc z soba,
                        stracilem prace, dziewczyna mnie zostawila, nie mam srodkow utrzymania, dno
                        kompletne. biore jakies prochy zeby tak egzystowac, ale zyciem tego nie nazwe.
                        wszystko przez te baby, kobiety za duzo on nas wymagaja.piszecie o jezdzeniue,
                        ja tez jezdze: i smoke cockaine, doprawie alkoholem i ruszam w rejs, moze sie
                        zabije, albo mnie ktos rabnie. I am an addict. i to nie ma nic wspolnego z tym
                        przedluzeniem penisa. jezde aby sie zabic.zapisalem sie do kliniki bo myslalem
                        ze ktos potrafi mi pomoc, a oni dali mi skierowanie do alcoholics anonymous,
                        parodia, smiechy sobie robia. szukam moze ktos wyciagnie reke
                        • kazachstan Re: jezdzenie 27.02.04, 23:50
                          Dzien dobry,

                          dzis wstalem i w bardzo dobrym nastroju dzien sie zaczal i co ja tu czytam.
                          czlowieku, toz to kryminal co ty robisz, nie dosc ze krzywdzisz siebie to
                          jeszcze mozesz kogos skrzywdzic. pokazujesz sie jak mieczak i jestes mieczak,
                          nikt ci nie pomoze jak sam nie masz checi z tego wyjsc. najpierw trzba chciec.
                          pytasz czy ktos wyciagnie reke, ja moja wyciagam, co moge dla ciebie zrobic?
                          • nawalony Re: jezdzenie 27.02.04, 23:54
                            czy wiesz co to jest depresja? kliniczna depresja?
                            • kazachstan Re: jezdzenie 28.02.04, 00:01
                              wiesz ja jestem prosty czlowiek, nie znam sie na chorobach nowoczesnych. na
                              tego rodzaju choroby po prostu nigdy nie mialem czasu. zawsze ciezko pracowalem
                              w zyciu. jestem katolik wiec zylem po Bozemu, jako katolik wyciagam reke jesli
                              potrafie pomoge. nie, zycie rozami nie jest uslane, ale z tego co piszesz to
                              mysle, ze jestes w krytycznym stanie i tylko ktos fachowy moze ci pomoc.
                              zamiast podac wyciagnieta reke wolisz sie zabic. to tez maly klopot, sa rozne
                              metody, mozna sie zabic, gorzej jak przy okazji kogos skrzywdzisz a to wielki
                              grzech.
                              • Gość: Asia Witam nawalony IP: *.akl.callplus.net.nz 28.02.04, 00:39
                                a niby za co Ty mnie przepraszasz chlopie? ze u mnie piszesz? pokrecilo cie
                                kurcze, chyba lepiej trafic nie mogles, tu sa przynajmniej zyczliwi ludzie,
                                logicznie myslacy i kazdy z nas swoje w zyciu przeszedl.

                                Myslisz ze jak my sobie tu zartujemy to zesmy sie w czepkach wszyscy urodzili i
                                nigdy zanych problemow nikt z nas nie mial czy nie ma? Zycie to nie romans
                                ksiazkowy gdzie sie zawsze wszystko dobrze konczy ani nie film amerykanski.
                                Wszyscy mamy swoje problemy,

                                wiesz ja tez rok temu stracilam prace, pewnie mialam gorzej niz Ty bo z tego co
                                piszesz wnioskuje ze jestes jeszcze mlodym czlowiekiem, ja mialam 50 lat, meza
                                bez pracy, corke bez pracy i matke emerytke w domu. Moglam usiasc i plakac i
                                moglismy postarac sie zyc z babcinej emerytury moglam rowniez popasc w
                                kliniczna depresje, swoja droga wiem co to to jest depresja, swego czasu mialam
                                a mam kolezanke ktora w takiej depresji jest od lat, wiec wiem z czym to sie je

                                zabic sie to najprostsze wyjscie, wyjscie dla tchorza - a taki chyba nie jestes
                                jezeli masz odwage na publicznym forum przyznac sie do swojego stanu.
                                Zauwaz ze wiekszosc ludzi starannie omija mowienie o swoich prywatnych
                                sprawach, wiec jezeli Ty o nich mowisz to znaczy ze masz odwage.

                                Wierze ze jestes w ciezkiej sytuacji, nie Ty jeden, wiec nie lituj sie nad soba
                                tylko zacznij dzialac, wolasz o pomoc a to juz cos, ale nie jestes pepkiem
                                swiata wiec przestan sie nad soba rozczulac.

                                Dziewczyna cie zucila, widac nie byla dla ciebie, mowisz ze za duzo od Was
                                wymagamy? czyli jej wina? spojrz na siebie skarbie, przejzyj sie w lusterku,
                                czy gdybys byl na jej miejscu chcialbys byc z Toba? zwiazalbys sie z
                                narkomanem? Mowisz ze cie do AA wyslali, a gdzie cie mieli wyslac na Riviere?
                                chciales gotowej recepty na zycie? przykro mi ale nie ma takiej.

                                To co sie dzieje w Tobie siedzi w Tobie i tylko Ty mozesz sobie pomoc. Zmien
                                tok myslenia i rozumowania, to nie jest wina otoczenia, TO JEST TWOJE ZYCIE

                                Wyciagam do Ciebie reke, chcesz pogadac - jestem i chetnie poslucham, moze bede
                                mogla cos doradzic, ale nie spodziewaj sie ze bede cie poklepywac po pleckach i
                                sie nad toba uzalac

                                moj email brigyd@yahoo.com, znajdziesz mnie rowniez pod tym nickiem na yahoo
                                messenger i na tlenie , wal jak w dym :)
                                jedno moge przyzec, potraktuje Cie tak jakbym potraktowala np swoja corke gdyby
                                byla w takiej sytuacji jak Ty

                                pozdrawiam cieplutko
                            • yvona73pol Re: jezdzenie 28.02.04, 03:23
                              a masz kogos bliskiego kolo siebie?? jakichs przyjaciol, znajomych; depresja to
                              powazna rzecz, moja przyjaciolka wlasnie z niej wychodzi, mam nadzieje,
                              finiszuje, nie wiem dokladnie, bo teraz jestem daleko, a ona z tych, co jak
                              przymieraja glodem, bo nie maja kasy, to nawet do bliskich znajomych sie nie
                              przyzna, no, moze do kilku; wiec musze polegac na tym, co dostaje w mejlach...
                              rzucenie to na pewno gwozdz do trumny, ale pomysl nad tym przez chwile,(wiem,
                              ze faceci nie przepadaja za mysleniem, ale czasem trzeba ;)), jakies wnioski
                              wysnuj, diagnoze, czy moze bez przyczyny, tzn. jezeli przyczyna byla sytuacja w
                              jakiej sie znalazles, przyjrzyj sie, czy tez nie dolales oliwy do ognia; bo
                              czesto jest tak, ze sie matkuje i tlumaczy, i czeka na zmiane, ale ilez
                              mozna... jezeli to nie ten przypadek (nic nie napisalec, mozna wiele sobie
                              dopowiedziec), no to sie ciesz, ze pokazala swoje oblicze teraz, a nie po
                              latach, kiedy juz nie mialbys szans na fajne zycie z fajna osoba (no, moze
                              jednak, ale popatrz ile lat bezsensownie przelecialo); nie sadz, ze cie
                              obwiniam, doskonale sa mi znane takie klimaty, moze dlatego, ze wlasciwie sporo
                              czasu obracalam sie w tzw. artystycznym swiatku/gronie, jak to nazwiesz... to
                              rzadko bywaja "normalni" ludzie, ale ja mam swoja definicje normalnosci;
                              nie wiem o twojej sytuacji praktycznie nic, wiec zadnych konkretow niestety nie
                              moge przedstawic, chcesz to powiesz wiecej, a z AA sie nie wysmiewaj, mozesz
                              trafic na fajnych ludzi, nikt nie powiedzial, ze sie zapisujesz tam na zawsze i
                              ze musisz uczeszczac, czy cokolwiek, z wlasnego doswiadczenia powiem ci, ze
                              tam, gdzie najmniej sie tego spodziewalam, spotykalam naprawde super ludzi i
                              wielka pomoc;
                              pomysl nad tym,
                              jakie prochy bierzesz?? bo jezeli to co mysle, to pewnie wiesz, ze poglebia to
                              znakomicie i doglebnie twoje , dosc juz upierdliwe, jak sadze, stany
                              depresyjne... wiec jakby nie tedy droga; wiem, latwo mowic, trudno zrobic, moze
                              na poczatek przerzuc sie, no nie wiem, sam alkohol? to bezpieczniejsze ;)
                              pozdrowionka, myslimy o tobie cieplo (mam nadzieje, ze nie tylko ja),
                              Iwona
                              • nawalony Re: jezdzenie 28.02.04, 03:44
                                nie spodziewalem sie prawde mowiac ze ktos z was palcem kiwnie. powiem ze
                                glownie przez kobiety tak sie stoczylem. wiekszosc to przespia sie ze mna i
                                rzucaja jak psa. jak jednej wyznalem milosc to powiedziala mi wprost przestan
                                pieprzyc i rozpinala rozporek!inna nawet nie chciala zebym zostal z nia na noc,
                                tylko zaraz po, kazala mi wyjsc.moja pierwsz dziewczyna wrobila mnie w dziecko,
                                a jak chcialem to dziecko chociaz raz zobaczyc to drzwi przed nosem mi
                                zatrzasnela i wysmiala.Iwona wiem prochy i dodatek to wybuchowa mieszanka, ja
                                troche gram na instrumentach to znam tez srodowisko artystyczne.serce moje
                                drgnelo, bo cos napisaliscie do mnie.w tym momencie to jest dla mnie wazne.
                                • Gość: Pysiek13 Re: jezdzenie IP: *.nsw.bigpond.net.au 28.02.04, 04:11
                                  Hi Nawlony,

                                  wedlug mnie to za bardzo koncentrujesz na sobie. popatrz wokol, kazdy ma jakis
                                  problem. twoja adiction to nie jest zadna choroba, to nie jest nowotwor, to nie
                                  jest Alzheimer, to jest twoja decyzja. an individual wants something ... makes
                                  a decision to get it. once they have it, they make a decision to take it.
                                  addict or human? I know what you were doing to dull the pain would eventually
                                  end the pain. ale to tylko jedna z opcji.
                                  depresja napewno jest powazna sprawa i powinienes szukac profesjonalnej pomocy
                                  lekarza. ale tak naprawde to musisz zaczac od siebie, bo nie pozbedziesz sie
                                  lekow czy watpliwosci lykajac tabletki, nikt nie wytyczy za ciebie planu zycia.
                                  wszyscy nosimy w sobie jakies zmory i nikt nie jest doskonaly. bycie
                                  niedoskonalym jest czyms zupelnie normalnym, tak jak normalne jest, ze zycie
                                  balaganimy sobie samym. czasami unosisz sie w powietrzu, czasami upadasz, a
                                  potem znowu sie unosisz. jak to zaakceptujesz , odkryjesz, ze zycie to calkiem
                                  przyjemne zajecie. I call it the acceptance of your own problems and your own
                                  weaknesses with honour and dignity. and please don't hurt anybody ...
                                  • gunther_0 Re: jezdzenie 28.02.04, 05:08
                                    Witaj Nawalony,

                                    ja powiem ze tez czasem, ale niemieszam dla zasady, a szczegolnie zadne
                                    coctails ;)
                                    dziewczyny tak ci madrze tu napisaly ze nic dodac nic ujac, do Asi smialo
                                    mozesz napisac ona ma serduszko jak widzisz na dloni. co tylko dodam od siebie
                                    ze w sprawie kobiet i traktowania ciebie zle podpowiem ci ze jest takie slowo
                                    jak "NIE".
                                    czolko, wypije dzis za twoje powroty tez, bywaj
                                    • mojito Re: jezdzenie 28.02.04, 06:51
                                      Witajcie Amigos,

                                      Witaj nawalony/najarany Amigo,

                                      ja tez sie wetne. Masz moja cala sympatie, probe zrozumienia
                                      i ewentualnie jak zdecydujesz, rowniez pomoc - ale warunkowo.
                                      Przytocze Ciebie jeszcze raz luzno : "...ja tez jezdze (kokaina, alkohol)
                                      i ruszam w droge, moze sie zabije, albo mnie ktos rabnie... jezdze aby
                                      sie zabic..."

                                      Wiesz, sadze, ze jest bardzo malo prawdopodobne, ze Ciebie ktos precyzyjnie
                                      stuknie i zabije. Albo Ty sie sam rozwalisz nie robiac nikomu krzywdy.
                                      Jest natomiast duzo wieksze prawdopodobienstwo, ze szukajac tak smierci
                                      zranisz/okaleczysz/zabijesz kogos kto chce zyc. Zniszczesz komus zycie
                                      i tym samym jego rodzinie. Mozesz okaleczyc/zabic wiecej osob/dzieci.
                                      I to juz jest niewybaczalne sqrwysynstwo. Pozniej cale lata Twojej
                                      rehabilitacji, placzu, zalu i lzawych przeprosin nie cofna tego.

                                      Pij/jaraj i chodz, biegaj. Rozwaz ewentualnie nawet rower ale zostaw
                                      samochod w spokoju. Wszystkie Twoje problemy/wyzwania sa do przeskoczenia.
                                      I jezeli zdecydujesz sie wyjsc z tego to poradzisz sobie troche sam a troche
                                      z pomoca zyczliwych ludzi. Piszesz, wiec masz swiadomosc swojej sytuacji.
                                      Nie bede Ciebie zapewnial przykladami, ze moze byc znacznie gorzej.
                                      Zycze Tobie wyjscia zwyciesko z walki ze swoimi demonami.
                                      Pierwszy krok zrobisz bardzo, bardzo tego chcac. Znajdziesz sympatie i chec
                                      pomocy wsrod swoich znajomych i zyczliwych Tobie nieznajomych.

                                      Ale jezeli nie przestaniesz jezdzic samochodem w stanie jaki opisujesz
                                      to nalezy Tobie zyczyc szczescia i powodzenia rozbicia sie szybko, skutecznie
                                      i samotnie na najblizszym drzewie. Sadze, ze zgodzisz sie ze mna, ze to
                                      byloby wowczas najkorzystniejsze dla wszystkich rozwiazanie.

                                      I jeszcze jedno. Napisales: "Wszystko przez te baby".
                                      Uwazam, ze to gowno prawda. Napisal sie Tobie nieprzemyslany bzdet :))).
                                      Wedlug Twojej logiki wiekszosc mezczyzn bylaby alkoholikami, uzaleznionymi
                                      i potencjalnymi samobojcami. Wszyscy mamy swoje niepowodzenia i krwawiace
                                      lub zabliznione rany na miesniu sercowym. Nie jest to wiec argumentem.
                                      Zgodnie z takimi stwierdzeniami na wiekszosci mostow z jednej strony
                                      skakali by mezczyzni a z drugiej myslace podobnie ale odwrotnie kobiety.

                                      Wiesz, sprobuj ewentualnie jeszcze pouzalac sie nad soba do konca tygodnia.
                                      Powaznie pisze. Ale zdecyduj, ze w poniedzialek kopniesz w tylek
                                      to uzalanie sie nad soba i zaczniesz mocne, zdecydowane zmaganie sie ze
                                      swoimi demonami. Bede mocno i zyczliwie trzymal kciuki za Twoj sukces.
                                      Jezeli znajde "okienko" kropne cos mocnego za Twoja pomyslnosc
                                      i ewentualne nielatwe wyjscie z tego z czego chcesz wyjsc.
                                      Pod warunkiem, ze nie bedziesz do czasu wyzdrowienia jezdzil samochodem.
                                      Zrob nam wszystkim zyczacym Tobie dobrze ta spokojna swiadomosc Amigo...

                                      Zyczliwie pozdrawiam i trzymam mocno kciuki,
                                      pozdrowionka dla Wszystkich,
                                      mojito.
                                      • Gość: aoifa/ifa Re: jezdzenie IP: *.dsl.netsource.ie 28.02.04, 22:31
                                        Witam wszytkich serdecznie!
                                        tu aoifa lub jak aoifa,jak piszecie,niech bedzie ifa po prostu
                                        dziekuje Pysiek za najlepszego,pozdrawiam milusko!
                                        Mandaryna,daj znac kiedy na wyspe zawitasz,skoczymy na piwko albo hot whiskey
                                        (whiskey na goraco z cytryna,gozdzikami i odrobina cukru i wrzacej wody),ktora
                                        jest dobra na wszystko,smutki,grype,zmarzniete cialko:-)

                                        Nawalony,
                                        zes sie urwal jak z choinki,mimo ze juz dawno po swietach,
                                        ja osobiscie martwie sie ze jest tyle w zyciu do zrobienia a zycie takie
                                        krotkie,
                                        stary pojedz gdzies wybierz sie na jakies wakacje,zobacz kawalek
                                        swiata,odswieznie mozgu zawsze dobrze robi kazdemu i pozwala inaczej spojrzec
                                        na te same problemy!
                                        poznaj nowych ludzie,z jakiegos innego srodowiska,przejdz sie do domow
                                        dziecka,zobacz ile tam nieszczescia a ludzie i tak chca zyc,pojedz do
                                        schroniska dla zwierzat,zobacz jakie biedne te zwierzaczki,a jaka wciaz
                                        wdziecznosc w oczach ze jestes obok i machaja do ciebie ogonkiem,idz do
                                        najblizszego szpitala zobacz ludzi ktorzy chetnie by zamienili swoje zdrowie z
                                        twoim!!! potem idz na piwko i jeszcze raz sobie przemysl!
                                        nasze zycie to nieustanne poszukiwania lepszegu jutra,albo jak inni wola
                                        szczescia,poszukiwania i nieustanna walka,Nawalony kazdy tak ma!
                                        Stary zmien srodwisko,przeczytaj jakos ksiazke,obejrzy fajny film,pojedz w gory
                                        i wejdz na Giewont,spojrz z gory jakie nieistotne sa nasze problemy w calym tym
                                        wszechswiecie,a zycie to iskierka,chwila,a jest tyle do
                                        zrobienia,zobaczenia,uslyszenia,tyle pieknych i mniej pieknych ludzi do
                                        spotkania!
                                        Nawalony jutro jest pierwszy dzien reszty Twojego zycia,wez je w swoje
                                        rece,podnies czola i do cholery jasnej niezabijaj nikogo na drodze!!!!
                                        jestem pewna ze jestes fajnym facetem ktory chwilowo ma dol,ale da sobie rade!

                                        ja wlasnie wczoraj bylam na fantastycznej imprezie firmowej,i nomen-omen jak
                                        tak szalalam i szalalam na parkiecie z szumiacymi drinkami w glowie,tak
                                        myslalam i myslalam,ach zeby to tak trwalo wiecznie!!!!:-)))).........

                                        Powodzenia
                                        pozdrowienia dla wszystkich
                                        ifa
                                        • Gość: ifa imie IP: *.dsl.netsource.ie 28.02.04, 22:45
                                          sorki mialo byc tu aoifa lub aiofa jak piszecie,

                                          jest to celtyckie imie i wymawia sie je bez ao tylko ifa
                                          generalnie celtyckie imiona jak jezyk,szalenie trudny na przyklad jest takie
                                          imie Siobhan ktore czyta sie Sziwon,albo meski Conhobarch,ktore czyta sie
                                          Krohur :-)))
                                          a jezyk brzmi cos miedzy holendnerskim,hiszpanskim i czyms jeszcze,przynajmniej
                                          dla moich uszu ;-)

                                          Mojito to co cie kolega Irlandczyk nauczyl to bardzo ladne :-)

                                          no to z celtyckim pozdrowieniem
                                          ifa
                                      • kazachstan Re: jezdzenie 28.02.04, 22:36
                                        Dzien dobry,

                                        nie moge nadziwic sie jak ten czas szybko leci, nawet jak czytam ten watek,
                                        dopiero co skladalismy zyczenia swiateczne, a tu juz koniec lutego. jutro 1
                                        marca sa urodziny mojego najstarszego syna, mowia ze czlowiek dopiero zauwaza
                                        ze sie starzeje patrzac na swoje dzieci. rzeczywiscie, moje dzieci mi sie
                                        starzeja. dzis niedziela, wiec tradycyjnie obchod po ogrodzie, kosciolek, lunch
                                        u mojej Pani, jej backyard nie jest wymagajacy, to tylko pare krzakow rozy i
                                        trawnik, ktorego po cichu nie cierpie. wieczorkiem odwiedzimy znajomych i jest
                                        bardzo milo.
                                        wracajac do naszego nieznajomego, to dobrze ze drgnelo ci serce, to juz
                                        bardziej pozytywne i nie krepuj sie pisz co cie boli, moze akurat bedziemy
                                        mogli pomoc.
                                        pozdrawiam wszystkich
                                        Kazik
                                        • mojito Bedziemy jeszcze bardziej bogatsi. 29.02.04, 06:25
                                          • mojito Re: Bedziemy jeszcze bardziej bogatsi. 29.02.04, 06:38

                                            Witajcie Wszyscy,

                                            dzisiaj/wczoraj byl piekny sloneczny dzien. Prawie wiosenny.
                                            Plus dziesiec C. Znowu spod cebulowych warstw wychynely
                                            centymetry/cale kwadratowe kobiecego ciala aby odczuc dotyk
                                            promieni slonecznych. I widocznie odczuwaly.

                                            Odrobilem male zaleglosci w piciu margarita. Ta klasyczna z sola.
                                            Bez obcych mi kombinacji z kolorami i owocami.

                                            Nasze totolotkowe przedsiewziecie osiagnelo szachowy pat.
                                            Ani my ani nikt inny. Kumulacja wspiela sie do 61 milionow w srode.
                                            Bedziemy wiec jeszcze bardziej bogatsi :)))). W srode znowu pojedziemy
                                            z koksem/farma.

                                            Dzisiaj bez zupy.

                                            Absolutnie slonecznie pozdrawiam,
                                            mojito.
                                            • Gość: Asia Re: Bedziemy jeszcze bardziej bogatsi. IP: *.akl.callplus.net.nz 29.02.04, 08:06
                                              rane Mojito i chyba bede musiala koralikow w liczydlach dolozyc, a zreszta
                                              bedziemy liczyc kupkami nie banknotami, kto by tam sie trudzil

                                              temperatura u Ciebie prawie sie z moja zrownala, lato bylo jakies takie
                                              niezdecydowane w tym roku, wtedy jak mielismy roboty po uszy na dzialce to
                                              grzalo jak cholera, a jak sie ciutke obrobilismy to wyglada na to ze przestalo
                                              grzac, u nas ostatni weekend lata, ktore zreszta tak naprawde to sie chyba
                                              skonczylo kilka weekendow wczesniej.

                                              Ja dzisiaj czuje sie poprostu okropnie, cosik mnie dopadlo, nie kaszle nie
                                              kicham nie smarkam, ale cos mnie strasznie w kosteczkach lamie i w glowie mi
                                              sie kreci jakbym na kacu i to sporym ,, a ja naprawde nic a nic

                                              malzonek do obiadu zafundowal mi jakiegos grzanca, wodka z miodem i cytryna na
                                              goraco, strzelilam szklaneczke wiec ma mi prawo pomoc, poce sie jak myszka
                                              koscielna, no albo mi pomoze albo zaszkodzi , jak to mowia na dwoje babka
                                              wrozyla.
                                              Oczywiscie przez to lamanie zrobilam sie markotna i wogole malo ciekawa i malo
                                              znosna, ale w takich chwilach przynajmniej czlowiek docenia swoja rodzinke a
                                              nawet sie dziwi ze go rodzina jakos toloruje :)
                                              nie cierpie byc chora i wiem ze jestem wtedy okropna :(, wiekszosc dnia
                                              spedzilam w lozku ale ile mozna. Mojito jak juz wygramy to ja poprosze jakiegos
                                              dobrego masazyste coby moje miesnie do stanu uzywalnosci doprowadzil, bo
                                              dzisiaj to nawet nie czuje czy mam jakies miesnie

                                              niech mi ktos powie ze mi sie poprawi pleaseeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

                                              :(
          • Gość: Saba DO GUNTERA :-) IP: *.adsl.wanadoo.nl 29.02.04, 17:37
            No to trenuj, Gunter, trenuj :-)
            W prawdzie nie chce jeszcze zapeszac, ale chyba sie udalo!
            Sciskam cie
            Saba
            • gunther_0 Re: DO GUNTERA :-) 29.02.04, 23:44
              Witajcie wszyscy,

              Saba, halleluja, szeptem mowie jeszcze jak mam nie zapeszac ;)
              gratulacje !!!!!!!!!
              no to sie spisalas na piatke, to moze jeszcze sie uda i bedzie Skorpionek? nie
              mow ze Strzelec? ciesze sie bardzo i trenuje:)))tez Cie sciskam okropnie :)))
              Asienko, zdrowka zycze i mam propozycje, ze moze bedziemy to noszenie wymiennie
              traktowali: noszenie albo masowanie w zaleznosci od sytuacji. teraz zauwazam ze
              sytuacja jest powazna jak TY tracisz humor, wiec pomasuje, w porzasiu?
              Amigo Mojito,
              Ty taka radoche nam tu robisz z tym losowaniem ze sobie nie wyobrazasz, od razu
              lepiej mi sie rano wstaje i pracuje i wogole:))) lubie cos robic, lubie moja
              prace, ale wiesz taka wygrana.
              u nas ciepelko, zadny tam koniec lata, chociaz podobno dzis pierwszy dzien
              jesieni, nie dowierzam, a jesli to chyba babie lato, oj babie babie
              pozdrawiam wszystkich
              • Gość: yvona Re: DO GUNTERA :-) IP: *.kentinstitute.nsw.edu.au / *.nexnet.net.au 01.03.04, 01:23
                ija tez sie dolaczam,a wlasciwie poczekam chwilunie coby nie zapeszac;tez chce
                strzelca, ale to jak juz ma byc, to bedzie;
                lato, lato, ale chlodno jest , na szczescie loteria rozgrzewa serducha, no i
                jest o czym myslec; ale i nie tylko o tym, u mnie pracowity okres, zaliczenie
                (kolejne), praca, podejmowanie decyzji (zostac/wracac), meile i pogaduchy
                z "polska", i tak dalej w ten desen, a dzis jeszcze spiaca jestem;
                caluski dla wszystkich,
                Iwona
                • kazachstan Re: DO GUNTERA :-) 01.03.04, 03:31
                  Dzien dobry wszytkim,

                  Saba, ja jeszcze sie wstrzymuje jak wiadomosc nieoficjalna, ale ciesze sie z
                  Toba. bardzo dobrze jest miec dzieci, a wnuczki to jeszcze wiecej radosci.
                  badzmy wiec dobrej mysli, najlepszego.
                  wczoraj bylismy w polskim klubie z moja pania na kolacji i spotkalismy troche
                  znajomych, bylo milo, ale w polowie kolacji zaczela sie nieprzyjemna rozmowa
                  miedzy malzenstwem przy stoliku obok i ta pani, po prostu wstala glosno
                  nawymyslala partnrowi i wyszla. podobno malzenstwo, wiec przykro patrzec jak
                  sie kloca, nawet obcy, ze tez ludzie nie maja do siebie cierpliwosci.
                  Gunther widze ze ty to musisz zaczac kulturystyke cwiczyc, Asie nosisz i
                  masujesz, Saby dziecko chcesz nianczyc, inne Panie czekaja tu na Ciebie, a Ty
                  gdzie jeszcze sie ogladasz. myslami gdzies w chmurach, no zejdz na ziemie
                  chlopie.
                  ja to bede sie smial jak my w koncu z tych zartow tutaj wygramy jakas wielka
                  wygrana. moze w tym nasza sila, ze nie liczymy na nic, a jak cos spadnie bedzie
                  kupa radosci. az sam do siebie sie smieje
                  Pozdrawiam
                  Kazik
                  • poetal_liryczny Re: DO GUNTERA :-) 01.03.04, 03:42
                    tak, Kazik, bo ludzie nie maja do siebie cierpliwosci. lepiej wykrzyczec co sie
                    ma na jezyku,wyjsc i trzasnac drzwiami. rozmowy bywaja trudne, czasem nie
                    mozemy po prostu doszukac sie wspolnego jezyka. malo kto z nas ma poczucie
                    bezpieczenstwa w zwiazku, zawsze jest niepewnosc ze mozna zostac samemu.
                    Saba, mam nadzieje ze Twoje nadzieje sie spelnia. powodzenia
                • mojito Moze juz wiosna? A moze jeszcze nie? 01.03.04, 03:51
                  Witajcie Amigos,

                  niedziela to wspanialy wynalazek do spania. Tygodniowe zaleglosci odespalem
                  dokladnie. Wczorajsze obserwacje pogodowe zasialy we mnie optymistyczne
                  ziarenko, ze moze to pierwsze niesmiale jaskolki/jaskoleczki wiosny.

                  Wyspany, wykapany i szczesliwie nieogolony wyszedlem aby sie
                  raz jeszcze dokladnie, bez pospiechu i niedzielnie przyjrzec.
                  Wiedzialem od rana, ze dzisiaj bez zupy. I niestety bez kosciola.
                  Wolno godze sie z tym, ze pojde do piekla. Pocieszam sie optymistycznie,
                  ze bedzie tam wiekszosc moich przyjaciol. Z roznych powodow.
                  Dyskrecja nalega abym na tych roznych powodach poprzestal.

                  Usiadlem w Rouge. Wygladali zachecajaco. Otwarte (usuniete) okna, stoliki
                  juz na chodniku. Chodnika nie lubie. Za blisko do jezdni i przechodniow.
                  Nie trawie wowczas nalezycie. Ale wewnatrz, przy bezokniu, bardzo milo. Widok
                  na wszystko. Menu Rouge ma motto: "One cannot think well, love well, sleep
                  well, if one has not dined well" (Virginia Woolf).
                  Trudno sie z Virginia nie zgodzic.
                  Postanowilem zaszalec. Rouge burger, medium, z serem gruyere, karmelizowana
                  cebula i pommes frites. Pomidor i salata oczywiscie dotkniete lekko extra
                  virgin olive oil. Ta extra virgin nazwa nie podoba mi sie. Tak jak by sama
                  virgin nie byla wystarczajaco przygnebiajaca. Odrobina kechupu.
                  Lokalne piwo yuengling lager. Zycie jest piekne. I jeszcze jeden yuengling.
                  Chyba jednak wiosna...

                  Asienko,
                  dzisiaj lepiej sie czujesz, prawda?

                  Gunther/Amigo,
                  ewentualne powodzenie we srode uproscilo by nam planowanie lata.
                  Tez z zalem rozstal bym sie z praca :))).

                  Pysiek,
                  byc moze znasz polaczenie swiezych truskawek zanurzonych do polowy
                  w ciemnej czekoladzie? Wyciaga sie je pozniej, pozwala jej zastygnac
                  i w takiej postaci sie je je. Ciekawa kombinacja. Niezbedna jest ta
                  zielona nie obrana natka/truskawkowe wlosieta.
                  Jedzac je ma sie mieszane uczucia. Rozkosz podniebianska ze zwykla ordynarna
                  rozkosza.

                  Kazik,
                  po srodzie bedzie to bez roznicy ile kosztuje farma z widokiem na ocean.
                  Przy oceanie lepiej :))).

                  Iwona,
                  czy Twoje czeste spanie nie jest zwiazane z ciagla obecnoscia Morfa
                  w Sydney?

                  Rzuce jeszcze okiem na Oscara. Kawalki czarnej gorzkiej czekolady, bez
                  truskawek ale z zielonym jablkiem uprzyjemnia mi to rzucanie (okiem).

                  Pozdrowionka sloneczne (byc moze juz prawie wiosenne) absolutnie Wszystkim,
                  mojito.
                  • pysiek13 rachunek BEZsumienia 01.03.04, 06:26
                    Witajcie,

                    pisalam juz o tym wczesniej, wczoraj 29 Feb byly urodziny mojego kolegi Bob,
                    skonczyl 10lat i bardzo nad tym ubolewa ;) pocieszam go jak moge, bo
                    przeciez 'growing old is no more than a bad habit which a busy man has no time
                    to form'. zrobilam mu ale, jego ulubione ciasto na urodziny, tiramisu, gdzie
                    biszkopt nasaczany jest likierem kawowym, wiec troche do ciasta, reszte wypilam
                    i fajnie i szybko, w doskonalym humorze ciasto zrobione ;)
                    ja i Bob, znamy sie pare lat, ale nas dzieli prawie wszystko: charakter,
                    temperament, nawet jezyk ;) wlasciwie nigdzie nie ma styku, ale moze dlatego
                    tak dobrze nam rozmawia, malo kto jest tak ciekawy jak to zakurzone ksiazkami
                    chlopisko ;) nie, nie myslcie co myslicie, on ma stala girlfriend, nic z tych
                    rzeczy, lubimy sie :))))
                    dzis rano wyskoczylam po wode mineralna do corner shop. starszy pan siedzacy za
                    counter, pochylony nad gazeta, zarumienil sie na moj widok. wpadlam w panike,
                    szybko robiac rachunek sumienia w duchu: czyzbym wybiegla z domu w mojej
                    nightie, albo moze mam cos nie-dopiete, albo zalozylam ubranie na lewa strone?
                    w poplochu placilam za wode, a starszy pan figlarnie sie usmiechal :)))) no
                    tak, ja tu rachunek sumienia robie, a w nim po prostu dalej mieszka dawny,
                    mlody mezczyzna ;)))) nasz wieszcz pisal 'ledwiem ciebie zobaczyl, juzem sie
                    zaplonil' a dzisiaj rumieniacy sie mezczyzna jest rzadkoscia. nie rumienia sie
                    listy, e-mail, SMS, chociaz po niektorych e-mails, ktore ostatnio otrzymuje,
                    tez zdaza ze sie rumienie ;)))) widocznie jestem jakis archetyp kulturowy.

                    Poeta L.
                    piszesz chyba o trwalym zwiazku znowu. kto nam go zagwarantuje, jak nie my
                    sami? milosc i dobry trwaly zwiazek, to nie hazard, nie laska. to osiagniecie.
                    nie wystarczy pojsc do jasnowidza i spytac, czy bedziemy sie kochali. to zalezy
                    ode nas, my to sprawiamy. milosc to taki nieobliczalny business, w ktorym kazdy
                    ma sto procent wplywow. porzucony mowi: to nie moja wina, oszukano mnie.
                    nieprawda, to ten ktos pozwolil sie oszukiwac, brnal w uklad bez sensu. moze
                    sprawiam wrazenie optymistki, ale to dlatego ze mam malo do stracenia :))))

                    Kazik,
                    niedawno w niemieckim 'Psychologie Heute' ogloszono statistics: gluchoniemi sie
                    nie rozwodza ;))))
                    Ifa,
                    moj kolega irlandczyk wspominany wczesniej, turysta ze specjalizacja pubs &
                    drinks, zacytowal inne powiedzenie, moze znasz: 'Slainte chiug na fir, agus go
                    mairfidh na mna go deo' co znaczy 'health to the men and may the women live
                    forever'.
                    Slainte !

                    Hoi Mojito,
                    truskawki zanurzone w czekoladzie? hm ...
                    a ja powiem, ze lubie cafe/ogrodki i stoliki wystawione do frontu, to taki
                    europejski zwyczaj, tutaj nie ma duzo. lubie pijac kawe albo cos, patrzec na
                    ludzi, I am not talking about staring at people but, lubie patrzec na ich
                    twarze, czasem smieszne zachowania.
                    fajnie, ze wybierasz do piekla, moze tez bedzie mi po drodze, moze sie tam
                    spotkamy ;)))) z tego co piszesz, wygladasz na zadowolonego z zycia, moze to
                    pieklo to tylko nasza wyobraznia, ze samo zlo i potepienie? nie pasuje mi to
                    pieklo do Twojego image ;) tymczasem poglaskam Cie, jak nie masz nic przeciw?
                    na pocieszenie po nieogolonym policzku ;))))
                    Asia,
                    zdrowia zycze :))))
                    Saba,
                    powodzenia :))))
                    pozdrawiam wszystkich


                    • tangerin takie sobie zimowe bajanie... 01.03.04, 08:13
                      Sabciu, wysylam Ci szeptane gratulacje, aby przypadkiem nie zapeszyc.:))))))))))

                      Asienko, mam nadzieje, ze ta moja grypka nie przeszla na Ciebie bezposrednio
                      (to lamanie brzmi tak znajomo), bo bede miec wyrzuty sumienia, ze pozwolilam
                      jej odejsc, beztrosko nie sprawdzajac, gdzie sie wybiera; powinnam byla z nia
                      petraktowac (w koncu spalysmy w jednym lozku- grypa i ja), by omijala
                      wszystkich milych ludzi.

                      Iwonko, trzymaj tego MOrfeusza na smyczy w tym Sydney, bo cos za czesto do mnie
                      zaglada. Wczoraj poszlam spac o 21!!!

                      Ifa, wolalam nie sprawdzac, czy to ja przypadkiem nie popelnilam bledu w Twoim
                      imieniu. A mozesz mi powiedziec, jak sie czyta "Aoirghe"? Czytalam kiedys
                      ksiazke "eureka street" i stad to pytanie. A ta whiskey-grzaniec to ciekawa
                      propozycja, mmmm....

                      Mojito, w pieklo po smierci nie wierze, sami je sobie stwarzamy we wlasnych
                      glowach, tu na ziemi, a potem wracamy za kare jeszcze raz na ziemie. A
                      chodzenie do kosciola bez potrzeby serca, tylko aby chodzic, lub ze strachu
                      przed pieklem, samo w sobie jest grzechem.;) Ach, a ta Twoja dyskrecja to
                      przeciez cnota! I Ty chcesz do piekla? Przeciez Cie tam nie wpuszcza, he, he

                      Gunther, Ty dbaj tam o siebie, abys sobie przypadkiem jakiegos miesnia nie
                      nadwyrezyl! I nos i masuj te nasza Asie na przemian, aby zdrowa i zadowolona
                      byla. A jak sie zmeczysz, to Iwonka lub Pysiek Tobie z kolei masaz zrobia (w
                      koncu mieszkacie tak blisko siebie) I jak tam Twoj nowy nabytek - komputer?

                      Pysia, te truskawki w czekoladzie, koniecznie gorzkiej, to prawdziwa pychotka i
                      poprawiacz humoru. Sprawdzone:))))) Tylko nie zapomnij podzielic sie z Bossem.
                      A ci starsi panowie za lada rumienia sie na Twoj widok ze szczescia, bo widzac
                      zadowolona z zycia dziewczyne przypominaja sobie swoje szczesliwe lata i musza
                      sie koniecznie zarumienic na samo wspomnienie, bo oni, ci starsi panowie, tylko
                      tak niewinnie wygladaja.

                      A ja przez moje okno ogladam ludzi brnacych po kostki w sniegu, bo jeszcze
                      chodników nie odsniezyli. Jak mi sie nie chce wychodzic dzis z domu!!!! I gdzie
                      ta wiosna sie ukrywa? Oj, przydalaby sie ta wygrana, bo wtedy tylko myk i juz
                      bede na cieplej i oblanej sloncem farmie marzen Kazika.
                      A o mojej szkole i ciekawych, pierwszych w zyciu eksperymentach w photoshopie
                      opowiem innym razem i jak pisal pewien pan felietonista z Twojego Stylu - ciag
                      dalszy nastapi.

                      Ps. podobno rozdano Oskary. A ja nic o tym jeszcze nie wiem.
                    • mojito Re: rachunek BEZsumienia 01.03.04, 08:46
                      Yo, Pysiek,

                      w F. wczoraj urodzily sie cztery dziewczynki. Beda mialy urodziny
                      co cztery lata. Jaka wspaniala mozliwowsc roznych kombinacji z wiekiem.
                      Brata tego starszego Pana ze sklepu na Twoim rogu znam. Jest jeszcze starszy.
                      Ma na pewno sto lat lub wiecej. Chyba pamieta L. da Vinci. Pomaga wnukowi w
                      budce z gazetami. Czasami przynosze dwie cholernie mocne kawy do jego krolestwa
                      i troche gadu-gadu. Wlasciwie on mowi a ja zafascynowany slucham.
                      Nie wiem czy mozna dusze przeszczepic ale jego jest bardzo mloda
                      i stanowi wyrazny dysonans z jego cialem. Jego opinie o kobietach sa
                      odswiezajace i majace precyzje neurochirurga. Jego oczy ozywiaja sie
                      i plona. Zapytalem go kiedys o ten kontrakt z diablem ale powiedzial, ze
                      jeszcze pomysli. Na razie przynosze to q...wsko mocne espresso na wszelki
                      wypadek raz na tydzien/dwa. Milo i optymistycznie sie go slucha.
                      Wszystkie wazne wloskie wyrazy znam od niego: occhio, capelli, bocca, seno
                      i ombelico. Piede, caviglia i alluce tez znam.
                      O polityce bardzo rzadko rozmawiamy.

                      Ogrodki lubie. Bardzo ciekawe miejsce do obserwacji i studiow psychologicznych.
                      Tego w Rouge nie lubie. Ma dwa rzedy stolikow a miedzy nimi przechodza
                      przechodnie i zagladaja w talerz/kieliszek. Rozpraszaja tez przejezdzajace
                      blisko samochody. Za duzo tych rozproszen. W wewnatrz siedzi sie prawie
                      jak w ogrodku. Tuz przy oknie. Bar tez jest niedobrze usytuowany.
                      Siedzi sie tylem do wejscia. Z westernow pamietam, ze to niebezpieczne.
                      Ale oprocz tych malych mankamentow miejsce ma klimat. Szczegolnie teraz
                      gdy wiosna bedzie sie budzila.
                      Ogrodki rzeczywiscie mily europejski zwyczaj. Nie, nie zaczne wymieniac...

                      Piekla sie niespecjalnie boje. Jak trzeba to trzeba. Cos za cos.
                      Wola boska i skrzypce. Jednego sie tylko boje aby pieklo nie bylo podzielone na
                      plcie. Zycze sobie aby bylo koedukacyjne. Zawsze bedzie ciekawiej.
                      Ciesze sie, ze image mam taki jaki mam :))). To bardzo ulatwia zycie.
                      Co do nieogolonego policzka - czy mam cos przeciwko? Quite the contrary :))).

                      Saba,
                      het allerbeste!

                      Juz marzec. Lepiej marzec niz luty. Chociaz kwiecien lepszy.
                      Nie mowiac o maju. Oby do lata...

                      Pozdrowionka sloneczne, milego tygodnia (u niektorych juz zaczetego),
                      ide spatulu i kordelke ciagne za soba,
                      mojito.
                    • gunther_0 Re: rachunek BEZsumienia 01.03.04, 08:47
                      Witaj Pysiek,

                      no wiesz :( to ja codziennie ogolony....
                      a ten starszy pan to napewno rumienil sie z innego powodu, chcesz to ci powiem?
                      zdrowko
                      • poetal_liryczny Re: rachunek BEZsumienia 01.03.04, 09:39
                        tak, mezczyzni czasem sie rumienia przyznam. kiedys bedac w Londynie,
                        wyplacalem gotowke w banku a panienka w okienku mnie pyta: how would you like
                        it? nie jestem wstydliwy ale splonalem wtedy raka. co do tego starszego pana to
                        musialas byc moze potargana, prosto z lozka, a taki widok to jest nawet dla
                        starszego pana apetyczny, wiek nie wybiera.
                        no i tez masz racje ze co sobie nawarzymy, trzeba wypic.
                        • gunther_0 Re: rachunek BEZsumienia 01.03.04, 10:00
                          Witajcie znowu,

                          to ja tu zajety masowaniem Asi, zeby nam wydobrzala, spuscilem jeno oko na
                          moment i tu co sie narobilo !!! objadanie truskawkami w czekoladzie, Mojito
                          widze ze tu chetnych znalazles wiecej i marsz sie zaraz ogolic, co to znaczy
                          kusic dziewczyny, ze by to jeszcze Ciebie glaskaly. a Ty Pysiek nie biegaj w
                          bieliznie po Sydney to nikt nie bedzie sie rumienil. no, porzadek ma byc i
                          basta !!! widzialo panstwo :0
                          Ivonka nie martw sie, ciepelko jeszcze wroci do nas, to takie przelotne. ja
                          kiedys jak sie pojawilas w Sydney oferowalem sie do ogrzewania, well
                          zignorowalas mnie, nie bede powtarzal sie dwa razy, spij sobie z tym Morfem,
                          moze on cieplejszy ;)
                          Asienko, jak tam moje masowanie lepiej, czy jeszcze podac grzanca? a potem
                          ponosze, patrzac na szczyty nie zdobyte ;(((
                          czolko
                          • kazachstan Re: rachunek BEZsumienia 01.03.04, 10:14
                            Dobry wieczor,

                            wy to albo nic, albo zaczynacie pisac ni stad ni zowad wszyscy naraz. ja
                            jeszcze jednego nie zdazylem doczytac, a tu juz taka masa nowych postow. no to
                            po kolei. to chyba dowcip z tymi gluchoniemymi? czy prawda? ja bym wolal
                            jakbyscie jasno pisali, bo nie zrozumialem. prawda jest ze milczenie to cnota
                            wielce porzadana, napewno wiele malzenstw by ocalalo, gdyby nie gadatliwosc
                            kobiet. nie spotkalem jeszcze kobiety malomownej.
                            co do tego spalenia raka, to przyznam, ze to dotyczy i nas tez. no moze z
                            wiekiem to my twardniejemy wszyscy bez wzgledu na plec, obrastamy skorupka
                            znieczulicy. ciagle jednak wzruszamy sie i mysle ze nawet z wiekiem robimy sie
                            bardziej sentymentalni. ale to chyba nieprawda ze Pysiek ze biegasz w samej
                            bieliznie, Gunther co ty tu wypisujesz? pieronie jasny.
                            Asia, na takie grypy najlepiej miodek na spirytusie, ale to chyba znasz. dobrze
                            wziasc dobra ksiazke, lampke dobrego trunku i malzonka do lozka, a na drugi
                            wszystek zly zarazek uciknie.
                            Pozdrawiam
                            Kazik
                  • yvona73pol Re: Moze juz wiosna? A moze jeszcze nie? 01.03.04, 07:31
                    Hej, to znow ja, jakos czesto, ale cos sobie przypomnialam - chcialam
                    podziekowac tajemniczym nieznajomym przysylajacym mi wirtualne karteczki na
                    moja "gazetowa" skrzynke, bardzo mi sie podobaly, zwlaszcza ta pierwsza; no i
                    nie mam okazji wyrazic sie w inny sposob (jak juz wspomnialam, to nieznajomi -
                    tajemniczy), moze czytaja foruma.....
                    Mojito, nie mam pojecia, mialam pewne podejrzenia, moze jakies potajemne
                    dosypywanie do kawy, ale wiesz, mnie wlasciwie nie potrzeba, ja jestem
                    zwierzatko, ktore powinno zapadac w sen zimowy, jakies niedopatrzenie
                    nastapilo...
                    a moja weekendowa "spiacosc" wynika z tego, ze w sobote koncze prace po 10, a w
                    niedziele o 7 rano zaczynam, co daje mi jakies piec godzin snu, no i potem
                    caaaly dzien w pracy, do piatej, wiec jak wracam, to jestem niezywa, odsypianie
                    zajmuje wiec duzo czasu, zwlaszcza mnie; w zwiazku z tym tematy kulinarne, ze
                    szczegolnym uwzglednieniem zup, mocno kuleja, a i inne rzeczy mam teraz na
                    glowie, wiec szlenstwa quchenne moze pozniej; tymczasem pragne sie pozalic na
                    forum, ze noce zimne, i jesien sie chyba antypodzka zaczela, a ja naivna
                    sadzilam, ze tu wiecznie cieplo, no to teraz mam....
                    ale mimo wszystko, fajnie jest,
                    pozdrowionka dla wszystkich,
                    navalony, co u ciebie?
                    caluski,
                    Iwona
                    • tangerin Re: Moze juz wiosna? A moze jeszcze nie? 01.03.04, 08:19
                      To nie ja. Ale zapewniam, ze wkrotce wysle ci maila, juz sobie ukladam, jakie
                      pytania Ci zadam, az strach sie bac! A karteczki to mam nadzieje, ze bede w
                      stanie wysylac wszystkim, tylko jeszcze pare zajec z Flasha i juz..
                      • mojito Moze juz zasne? A moze jescze nie? 01.03.04, 09:02

                        Witajcie,
                        Mandarynko, ciesze sie, ze znalazlas u mnie cnote. To tak bardzo
                        odmladza. Pieklo wydaje sie byc ciekawsza alternatywa niz niebo.
                        Prospekt reklamowy nieba wydaje mi sie odrobine bezbarwny i nudnawy.

                        Iwono,
                        w wymienianiu licznych powodow niewyspania opuscilas Morfa :))).

                        Gunther/Amigo,
                        zdrowko/piatka/graba :)))).

                        Moze zasne a moze nie? Spac czy nie spac?
                        I tym szekspirowskim pytaniem zblizam sie do kordelki.
                        mojito.
                        • yvona73pol Re: Moze juz zasne? A moze jescze nie? 01.03.04, 12:31
                          alez Mojito, wspomnialam Morfa, to wlasnie ow tajemniczy osobnik dosypujacy cos
                          do kawki ;))
                          ale nie bede rzucala bezpodstawnych oskarzen, wiec tozsamosc lekko zawoalowalam;
                          poza tym nic nowego, egzamin - kolejny sie zbliza, a ja wieczorami bez
                          kordelki :(( ale za to mam taki fajny niebieski kocyk z polaru, baaardzo
                          milusi....
                          pozdrawiam znad lektur i sposrod dzwiekow Toma Waitsa...
                          Iwona
      • Gość: irek Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 10:16
        asiu zostalas oszukona na wyjezdzie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka