Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    IP: *.icpnet.pl 10.02.04, 21:08
    witam zyczliwych internautów,
    czy któś z Was uczestniczył bądz uczestniczy w sieci sprzedawców amłeja?
    da się zyć?
    na ra
    Piter
    Obserwuj wątek
      • vitalia Re: amłej 10.02.04, 23:24
        Mam lepszą propozycję iżyć się da i to dobrze,ale nie wyobrażaj sobie że
        pieniądze z nieba lecą.To praca jak każda inna .Nie obiecuję niestety gruszek
        na wierzbie ,jak to robią właśnie ,,amłejowcy i taki np.MLM 21. Jeśli dobrze
        pozna się zasady marketingu sieciowego,i nie oszukuje się ludzi ,obiecując nie
        stworzone rzeczy to systematyczną pracą,naprawdę mażna osiągnąć sukces
        finansowy.Jeśli podejdziesz do sprawy poważnie to rzeczywiście w ciągu 4,5
        miesięcy możesz osiągnąć pułap zarobków sięgający powyżej 4 średnich krajowych.
        A przecież to dopiero początek.Ale to nie jest zabawa.Ja też nie biorę sobie
        do wsółpracy nieudaczników i niedouczonych frustratów .Moja firma ma bardzo
        dobre notowania w świecie marketingu bezpośredniego.Jeśli chcesz dowiedzieć
        się więce to napisz tutaj ,ja tu zajrzę i Ci odpowiem na ewentualne pytania.
        • Gość: le45 Re: amłej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.04, 10:02
          jestem zainteresowany
      • blendynka Amway - jeszcze jedna opinia. 11.02.04, 02:36

        Witaj,
        na ich widok/oferte oddalaj sie szybko w przeciwna strone.
        To czasochlonne i bezpieniezne badziewie.
        Zabraknie Tobie znajomych i przyjaciol aby oferowac im
        te g.wniane towary.
        Wrzuc do wyszukiwarki Amway i czytaj, czytaj, czytaj...
        Pozdrowionka,
        blendynka.
      • Gość: zawiedziona Re: amłej IP: 213.25.152.* 11.02.04, 09:10
        Amway jest dobry jeżeli lubisz dobre rzeczy...ale dla siebie. Znajomi, którym
        będziesz chciał to wciskać uznają Cię za oszołoma, a żeby naprawde zarabiać
        musisz stworzyć ogromną sieć. Czyli Ty zatrudniasz iles osób, one kolejne
        itd... to nie są czasy, by udało Ci się tylu naiwniaków znależć. Władujesz w
        zestaw startowy, może kilka rzeczy opchniesz i tyle
      • Gość: Xenka Re: amłej IP: *.tele2.pl 11.02.04, 12:38
        Z Amwayem można było dobrze prosperować w czasach, kiedy wchodził na polski
        rynek. W 1998 zaczęto po kolei likwidować kolejne PRT (punkty rozdziału towaru)
        i w tej chwili mają bodajże tylko jeden magazyn w Pruszkowie (a było ich około
        12 w całej Polsce). To chyba już o czymś świadczy.
        Dalej. Aby zarobić faktycznie jakieś duże pieniądze, w chwili obecnej trzeba by
        było mieć dużą i prężnie działającą grupę jeleni, którzy będą swoimi punktami
        osobistymi napędzać twoje konto grupowe. Acha, no tak, nie powiedziałam, że wg
        mnie są trzy sposoby, żeby tam zarobić. 1)narzut od sprzedanych towarów -
        jakieś 30%, 2) jeśli nie masz grupy - premia od kupionych przez ciebie w
        magazynie centralnym produktów - mało realne - premia zaczyna się od 300
        punktów, a jeden taki mały spray do ust, który kiedyś tam kosztował około 15zł
        miał 1 punkt plus coś niewielkiego po przecinku, 3)zbudowanie grupy, dla której
        będziesz tzw. sponsorem (co nie oznacza, że ich sponsorujesz, tylko tyle, że
        ich wprowadzasz) i motywowanie ich do zakupów w magazynie Amwaya, wtedy ich
        punkty osobiste(od tego, co oni tam zakupią) wchodzą na twoje konto grupowe - i
        od tego masz premię.
        Znajomi dystrybutorzy twierdzili, że już przy premii 9% istnieje możliwość
        rezygnacji z pracy, bo wynosi ona tyle, co przeciętna wypłata. Ale za to głowy
        nie dam.
        Ogólnie nie polecam. Nie daj się w to wciągnąć, bo będziesz tylko takim
        mułkiem, który robi na innych, żywiąc się perspektywą kupna luksusowego
        samochodu, domku na Mazurach, willi pod Warszawą za niedłuuuugi czas.
        Chociaż, nie zaprzeczam, dane mi było poznać tych, którzy do tego doszli, ale,
        tak jak wspominałam wcześniej w czasach, kiedy Amway był firmą z mnóstwem
        hurtowni... :)
        Obecnie mając do wyboru np. Ajax za 7 zł i ich L.O.C. za kole 30, wybieram to,
        co tańsze. :)
        Poza tym proponuję poszperanie po internecie i przeczytanie opisu
        filmu "Witajcie w życiu".
        i jeszcze jedno, słyszałam o takim przypadku, że osobniczka trafiła na leczenie
        psychiatryczne, po tym jak jej prężnie działającą grupę szlag trafił.

        Pozdrawiam serdecznie.
        Xenka (z drugiej strony lady)
        • Gość: AMWAyowiec Re: amłej IP: 213.199.192.* 11.02.04, 21:38
          Ja działam w AMWAY i jakoś sobie radzę:-)) nie zarabiam kokosów ale uważam że
          na takie trudne czasy to jest kwota dobra. Amway zlikwidował swoje hurtownie bo
          wszedł w internet - powstało vebso, w którym możesz znależć ok 10.000 róznych
          produktów począwszy od wacików do uszu a skończywszy na telewizorach
          polazmowych. Kiedys ktoś na prezentacji powiedział mi: "Wojtek jak w AMWAY będą
          telewizory to wchodzę... " dzisiaj mamy ich dużo :-)) Pewnie że to nie jest
          łatwa praca tym bardziej że "network 21" Czarny kozioł naszej firmy- zniszczył
          wizerunek nas wszystkich Amwayowców. Ale to nic odbudujemy nasze grupy:-))
          Polecam książki J. Szajny które nasycone są duża wiedzą i profesjonalnym
          podejściem do spraw marketingu szeroko rozumianego.
          Ja też mam wybór pomiędzy Ajaxem za 7 zł i LOC za 23zł(taka cene maja
          dystrybutorzy) i wybieram tańszy w użyciu a nie tańczy przy zakupie:-))
          Dodam że płyn loc to po rozcieńczeniu 200 l płynu czyszczącego tak więc ja
          płace 23 zł na rok. A Ty ile wydajesz na swój płyn?

          Juz nie będe zanudzał bo powiesz że jestem nawiedzony - każdy medal ma dwie
          strony:-))

          Pozdrawiam Cie serdecznie i zapraszam na stronke www.dendek.prv.pl
          • kly Amway - kaput. 11.02.04, 21:51

            Lasy rzedna, czas sie zmienia - coraz trudniej o jelenia.
            • Gość: Amwayowiec Re: Amway - kaput. IP: 213.199.192.* 11.02.04, 22:14
              Nie wiem czy wiesz ale w Amway pracuje się z ludzmi a nie ze zwierzakami - więc
              chyba pomyliłes firmy:-))
              • kly Re: Amway - kaput. 11.02.04, 22:23

                Nie sposob pomylic Amway, tego badziewia dla naiwnych, z niczym innym.
            • Gość: leon Re: Amway - kaput. IP: *.gdynia.mm.pl 11.02.04, 22:36
              no to chyba ty koles zostałeś ostatnim jeleniem co? praca jak praca może być
              Amway a jak się komuś nie podoba to niech kible szoruje.
          • Gość: Xenka Re: amłej IP: *.tele2.pl 11.02.04, 22:26
            Owszem, system powstał, ale znacznie później. Likwidacja hurtowni była związana
            z obniżaniem kosztów, a te związane były z mniejszymi obrotami firmy. Być może
            jest to wersja dla dystrybutorów (odnośnie tego systemu i usprawiedliwienia dla
            likwidacji PRT). :)

            Co do L.O.C. i jego kilkunastu sposobów użycia: dziękuję bardzo, ale np.Ajax
            jest tak samo skuteczny, co ów płyn. Rozcieńczenie? Hahaha, nakrętka owego cudu
            na wiadro wody dawała tyle samo, co każego innego płynu.
            A ZOOM, niesamowite, zawsze mnie uczulał (a do alergików nie należę).

            >Ja działam w AMWAY i jakoś sobie radzę:-)) nie zarabiam kokosów ale uważam że
            > na takie trudne czasy to jest kwota dobra.
            Pomyśl tylko, drogi Amwayowcu, ile na tobie zarabia twój sponsor :).
            Zdarzało, że spotykałam dystrybutorów, którzy oprócz kupna jednego, dwóch
            produktów, kupowali tylko spray do ust lub okularów na koniec miesiąca, po to,
            by sprawdzić, czy nadal mają swoje 21%. Ciekawe, w jaki sposób zarobili na
            swoje premie? Na takich drobnych żuczkach jak ty, co wierzą w ten system i
            nadzwyczajność produktów Amwaya. Nie powiem, być może wśród nich jest wielu,
            którzy też wierzą w ten system, no cóż, tylko że im on przynosi realne dochody.

            Tak, powiem, że jesteś nawiedzony, ale dla mnie w tym momencie nie ma owo słowo
            wydźwięku pejoratywnego. Myślisz, tak jak oni chcą, mówisz to, co oni chcą i
            wierzysz w to, co oni chcą (oni=firma Amway).

            Pomimo swoich przekonań jeśli chodzi o Amway, nie żywię jakiegoś szcególnego
            wstrętu czy nienawiści do dystrybutorów. Nie kradną, sprzedają jakieś
            materialne dobra, a że akurat w taki sposób? Każdy zarabia tak jak umie.

            Pozdrawiam
            Xenka

            Acha, czy w Pruszkowie nadal pracuje Marek?



            • Gość: Amwayowiec. Re: amłej IP: 213.199.192.* 12.02.04, 15:09
              Powiem Ci tak: kto będzie chciał widzieć negatywy w Amway to będzie widział.
              Trochę mnie zasmuciłaś tym stwierdzeniem, że "...wierze w to co oni chcą". Z
              natury jestem buntownikiem :-)) i mam swoje zdanie. Nikt mi nie narzuca jak mam
              myslec i w co wirzyć. Wszystkie moje doświadczenia związane z Amway są zdobyte
              na mojej skórze i nikt mi nic nie wkręca. Na prezentacjach mówie o pieniądzach
              takich jakich ja dotknąłem a nie opowiadam o Karaibach i milionach... bo byłoby
              to nieuczciwe - wtedy ja bym kims manipulował a nie o to chodzi.

              Co do zarobków to zarabiam więcej niż osoba która mnie wprowadziła do firmy
              (sponsor) A Ty pomyśl droga Xenko ile na Tobie zarabia Telwizyjna reklama,
              hurtownie Ajax i wreszcie to ogromne sklepy. które prowadza niuczciwą
              konkuręcje. (U nas w Poznaniu chleb w takim sklepie kosztuje 0.65gr)
              Co do Płuny LOC :-)) Ktoś Cie musiał troche oszukać - bo i są tacy amwayowcy -
              nie ma on kilkunastu sposobów użycia jak napisałaś. To jest płyn do czyszczenia
              drzwi, ram okien - do szyb sie nie nadaje, mamy inny płyn który kosztuje 16 zł:-
              )). Doskonale Loc sprawdza sie na kafelkach. I chyba to wszystko...

              Możemy tak dyskutowac do końca świata co jest lepsze a co gorsze i każdy z nas
              będzie miał racje. Ale przecież nie o to chodzi:-))
              Każdy z nas ma prawo wyboru co chce używać.

              A co do ZOOM to też nie lubie tego płynu i nikomu go nie sprzedałem :-))
              Pozdrawiam
          • Gość: evrin Re: amłej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.02.04, 01:15
            LOC jest rewelacyjny, potwierdzam!!!
      • oban Re: amłej 11.02.04, 23:41
        chciałbym zapytać wszystkich : a czym się różni praca w Amway od innej pracy ?

        1. Musisz się natyrać ? Musisz ! - jak w każdej firmie
        2. Nie wiesz czy odniesiesz sukces ? Nie wiesz ! - żadna firma nie da ci
        gwarancji
        3. Na tobie zarabiają ci z wyższej półki ? Zarabiają ! Wiesz jaką premię wziął
        mój prezes ? (pewnie nir wiesz, ale ja też. I wolę nie wiedzieć ;)
        4. Bierzesz udział w ideologicznych zlotach instruktażowych ? Bierzesz ! Ja też

        5. Twój szef wydzwania za tobą póxnym wieczorem i pyta czy umówiłes się
        na spotkanie z nowymi kandydatami ? Wydzwania ! Mój też wydzwania
        i pyta czy mam projekt gotwy na jutro

        I tak dalej i tak dalej ?


        Jedyny niuans różniący Amway z np moją "normalną" pracą : mnie powiedzieli już
        na poczatku że będę miał przechlapane, a w Amway na wejściu mówią : witamy w
        raju. Tyle, że w drugą stronę : ci co idą do Amway wierzą w to co im mówią
        a ja mojej firmie nie uwierzyłem. I wszyscy żałujemy.
        Ja może troszeczkę mniej, bo mnie przynajmniej to "przechlapane" się
        sprawdziło ;)


        • Gość: Lilka Re: amłej IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.02.04, 12:59
          Amaway jest jak sekta. Miałam pisać prace mgr m. in. na ich temat, ale z
          różnych powodów zrezygnowałam. Natomiast miałam sporo materiałów, wypowiedzi
          ludzi, którzy tam pracowali oraz widziałam "zakazane" filmy. Wierzcie mi, nie
          chodzi o to, że jest to sprzedaż bezposrednia. Za dużo by o tym pisać. Ale jak
          ktoś tam wejdzie, to trudno mu wyjść, bo właśnie nie widzi, co tam się dzieje.
          Jak w sekcie.
          • Gość: Amwayowiec Re: amłej IP: 80.48.251.* 13.02.04, 14:24
            Wiesz pewnie że duzo by było pisania na temat sekt i AMWAY. Ja wiem tyle jak
            chcesz to możesz w każdej chwili zrezygnować - nikt Ciebie za uszy nie trzyma:-
            )) Pojęcie sekty wymyślili ludzie którzy zazdrościli obrotom jakie robił AMway
            w latach 90.Pozdrawiam
            • Gość: Lilka Re: amłej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.02.04, 21:31
              w kazdej sekcie ludzie głosno mówią, że nikt ich tam siłą nie trzyma i głośno
              ja zachwalają. A jak ktoś źle mówi o ich sekcie to bardzo się denerwują i
              mówią, że to zadna sekta. "Niebo" też nie jest sektą... zapytaj się ich
              wyznawców.
              • amwayowiec Re: amłej 16.02.04, 14:57
                Oj oj !!:-)) Chyba nie znasz klasycznej definicji sekty :"... destruktywny
                wpływ na rozum i życie człowieka..." Jest to fragment z książki pt: sekty -
                książka nie ma nic wspólnego z AMWAY. Jeżeli byłaś w Amway i sniszczyło to
                Twoją rodzinę i Ciebie samą to możesz mówić że to sekta. Mnie bycie w gronie
                pozytywnych ludzi ukierunkowało troche inaczej. ZAcząłem patrzeć na świat i na
                zadanie jakie życie przynosi w taki sposób: "mogę to zrobić" , "jestem dobrym
                człowiekiem". Nie wiem czy wiesz ale dyrektor Amway nikogo nie zabił , a
                liderzy prowadzący spotkania Amwayowe nie namawiali na zbiorową śmierć :-))
                Dlatego oburzam się jak piszesz o tym że jestem sekciarzem...
                Staram się być uczciwym handlowcem i nie wychodze poza ramy etyki.
                Dzięki Amway uwierzyłem w to że mogę coś w życiu osiągnąć, że nie jestem gapą
                życiową no i oczywiście pielęgnuje swoje marzenia. Karzdy ma marzenia
                niezależnie czy jest w Amway czy też nie.
                Mogłaś napisać że nie lubisz Amwaya bo mają złe produkty, ale że jest sektą to
                już tak więcej nie pisz:-)) Pozdrawiam Cie serdecznie
                • Gość: Lilka Re: amłej IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.02.04, 23:42
                  Oczywiście, że Amway nie morduje ludzi jak to w podanym przez mnie
                  przykładzie "nieba".
                  Ale niszczy psychicznie tak samo. Był tam mój bliski przyjaciel. Być może nadal
                  jest, nie wiem, bo przestał być moim przyjacielem. Sam dokonał tego wyboru,
                  ponieważ nie chciałam przy każdym naszym spotkaniu kupować produktów tej firmy.
                  Natomiast u niego w domu były tylko amway`owe produkty. I wpadała kontrola, aby
                  sprawdzić czy na pewno ich uzywa. Bo podobno nie można sprzedawać czegos, czego
                  się samemu nie używa. Tyle tylko, że on musiał to kupować. Musiał-wierz mi.
                  Stracił wiele pieniedzy. Ale wciąż amway był naj....
                  Jak już sobie powiedzieliśmy wczesniej - za dużo by o tym pisać
                  a definicje sekt znam bardzo dobrze. W koncu nie pisałam pracy konkretnie na
                  temat amway`a, ale generalnie z psychomanipulacji. Wiele książek na ten temat
                  przeczytałam i "niebo" i inne to oczywiście drastyczne przykłady sekt. Ale są
                  też łagodniejsze odmiany. I organizacje działajace na pograniczu, gdzie
                  rzeczywiscie mozna sie spierać czy to już sekta czy jeszcze nie.
                  Być może ty jesteś przykładem człowieka, który rzeczywiście tylko sprzedaje ich
                  produkty. Być moze. Życze ci tego. Spotykałam się z osobami, które wsiąkły w tą
                  organizacje tak, że włos się jeżył, jak się ich słuchało. Ale tego nie sposób
                  nawet opisać. Film "Witajcie w życiu" to bardzo łagodny obraz.
                  Ja też cię pozdrawiam. Naprawde szczerze.
                  • Gość: AMWAYowiec Re: amłej IP: *.icpnet.pl 17.02.04, 10:35
                    Pamiętaj że "przyjaciel który przestał byc przyjacielem - tak naprawdę nigdy
                    nim nie był"
                    U mnie w domu tez sa produkty z Amway, ale nie wszystkie. Sa te co lubie
                    najbardziej i z których jestem zadowolony. I te produkty sprzedaje mas sie
                    rozumieć bo znam je dobrze. Tu Cie zmartwie - do mnie do domu nie przychodzi
                    żadna kontrola i nie sprawdza mnie co mam w łazience a czego nie mam - to jest
                    moja sprawa co używam i mój wybór co kupuję. Taka zasade mają tez ludzie z
                    mojej grupy.
                    Polecam Ci ksiązki Janusza Szajny - człowieka bardzo wykształconego i Amwayowca
                    na wysokim poziomie. Sądze że pomoga Ci zrozumiec istotę AMWAY i system.
                    Podam tyt. "Wszystko jeszcze możesz zmienić" To jest jego najnowsza ksiązka,
                    jeśli Ci się spodoba to podam Ci inne adresy. W necie możesz ja kupić za 25 zł.
                    A na Amway nie możesz patrzeć przez pryzmat jednej grupy ludzi, którzy zrobili
                    wiele błędów - za które my aktywni dystrybutorzy musimy swicić oczkami.
                    Powinnaś przeczytać kilka pozycji pozytywnych na temat firmy wtedy będziesz
                    miała prawdziwy obraz i wyciągniesz wnioski.
                    Jak wyjaśnisz to że mój kolega 3 albo 4 lata temu pisał prace licencjacka na
                    temat Amway w szkole ekonomicznej w Lesznie i promotor uznał te pracę za jedna
                    z lepszych?? Pisał pozytywnie o nas...
                    Miło sie z Tobą rozmawia:-)) Pozdrawiam:-))
                    • Gość: Lilka Re: amłej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.02.04, 23:21
                      Widzisz, ty masz same pozytywne przykłady, ja same negatywne. Dla mnie amway to
                      piramida, sekta finansowa (bo jak wiesz, sekty dzielą sie na różne, a
                      powszechnie znane sa tylko te z duchowymi przywódcami). Chyba tu nie miejsce na
                      takie dyskusje, nie da się. Fakt, ty tam działasz-ja nie. Ale drugi fakt- ty
                      mozesz byc subiektywny - ja nie.
                      Z tym przyjacielem masz rację. Ja myslałam, że nim jest.
                      Kontrole miał-wierz mi. I ludzie z ktorymi rozmawiałam mówili mi, że muszą
                      kupować produkty amwaya, udając że tak naprawde sa to zamówienia, bo nie mogli
                      znieść tego, że nie są w stanie ich sprzedać.
                      A co prac lic. albo mgr-o ich ocenie świadczy sposób napisania, praca włożona w
                      realizacje oraz pewne racje poparte argumentami, a nie to, czy praca miała
                      pozytywną opinię autora czy nie. Liczy sie tzw. warsztat.
                      Ja w swojej pracy nie zdołałam potwierdzić badaniami swojej hipotezy (od razu
                      zaznaczam badania nie dotyczyły amwaya ani zadnej konkretnej firmy), a jednak
                      dostałam z niej ocenę bardzo dobrą.
        • Gość: EWA Re: amłej IP: *.gdynia.mm.pl 12.02.04, 16:04
          Brawo kolego ,jedyny tu załapałeś prawdziwego bluesa.Chętnie pogadałabym z
          Tobą.Mam propozycję nie do odrzucenia co Ty na to????????
          • Gość: Amwayowiec Re: amłej IP: *.icpnet.pl 17.02.04, 10:40
            Jaka masz propozycję?:-))) Tylko pamiętaj że nie pisze się na inna pracę w
            marketingu - mam AMWAY i to mi wystarczy. zapraszam Cie na strone
            www.dendek.prv.pl
        • Gość: corgan Re: amłej IP: *.chello.pl 13.02.04, 05:51
          ad1 - ok
          ad2 - niekoniecznie, czasem wystarczy po prostu pracowac i dobrze wypelniac
          swoje obowiazki bez calej tej podbudowy ideologicznej
          ad3 - ok
          ad4 - niekoniecznie, no chyba ze pracujesz w firmie amerykanskiej gdzie pierdy-
          eventy sa zamiast dobrej pensji; ja nigdy nie mialem "spotkan motywacyjnych"
          ani tego typu prania mozgu
          ad5 - do mnie szef nigdy nie wydzwanial w nocy; jesli juz to z tego powodu ze
          byl jakis problem a nie po to, zeby mnie kontrolowac

          Amway jest firma amerykanska i ichnie dzialania bazuja na amerykanskiej
          kulturze typu "keep smiling" "pracuje pracuje a bedzie dobzre" "od pucybuta do
          milionera" itp. Wbrew pozorom - Polacy kochaja dolary nawet jesli spada na ryj -
          ale kulture amerykanska to juz niekoniecznie. Stad metody dzialania Amwaya
          raczej wsrod niektorych ludzi moga sie przyjac, ale w Polsce raczej nigdy nie
          beda powszechne.
      • commentator Poczytaj sobie 12.02.04, 14:33
        Gość portalu: piter napisał(a):
        > czy któś z Was uczestniczył bądz uczestniczy w sieci sprzedawców amłeja?

        sekty.iq.pl/katalog/amway.htm
        sekty.iq.pl/katalog/amway2.htm
        www.kulty.info/sekty/baza/amway.php
        • oban Re: Poczytaj sobie 12.02.04, 16:06
          kurczę, a ja dalej nie jestem przekonany, że to AŻ TAK bardzo rózni się
          od pracy w "normalnej" firmie. Przecież do normalnej pracy też nie przychodzimy
          towarzysko, ale po to żeby zarabiać pieniądze : napierw dla właściciela
          potem dla siebie. Też mamy plan do wykonania, też liczymy na premię, też
          musimy przekonać klienta i sprzedać mu nasz produkt czy usługę itd itd.
          A że AMWAY mówi o luksusowych samochodach, willach z basenem i wyspach w
          lepszym klimacie ? A powiedzcie ilu ludzi nie pracujących dla AMWAY o tym marzy
          i traktowałoby to jako największe spełnienie (przynajmniej przez chwilę, bo w
          życiu przecież nie oto chodzi)

          Nie stsram się bronić AMWAY-a - miałem kontakt i podziękowałem - tylko się
          po prostu zastanawiam.


          • Gość: EWA Re: Poczytaj sobie IP: *.gdynia.mm.pl 12.02.04, 16:20
            OBAN ,,,,,,,,,,
            Masz rację,ci co myślą że pracują na etacie,,,to przepraszam co,robią???
            szczególnie ci z prywatnych firm,spółek itd...harują jak woły i za co??
            w każdej chwili mogą dostać kopa....Trzęsą portkami o każdy dzień pracy ,i
            chorzy chodzą do roboty bo nie odważą się iść na chorobowe.Nie poddawaj się
            presji tych ,którzy boją się otworzyć twarz do klienta bo nie potrafią z ludżmi
            rozmawiać Inie chodzi tu o Amway ale ogólnie o MLM.napiszlepiej coś pozytywnego
            i nie daj się ponieść.Mam propozycje.ale tu nie chcę o tym pisać,ale musimy
            pogadać,,, co ty na to.
            • oban Re: Poczytaj sobie 12.02.04, 17:18
              ależ ja się nie daje ponosić :)
              A coś pozytywnego ? Proszę : mam fajną pracę (naprawdę!)
              Bywa bywa, że tyram jak wół ale też urlop dostaję bez problemu (1 x rok 3
              tygodnie) i w okolicach świąt po te 1-2 dni (ogólnie firma dba, abyśmy wybrali
              cały nalezny urlop. Jak ktos ma za dużo zaległego to zaczyna się pościg)
              Zarabiam też nieźle - może na luksusowy samochód, ciepłe wyspy i willę z basenem
              mnie nie stać, ale prawdę mówiąc wystrczy mi samochód służbowy, 85 m2 mieskanie
              a ciepły klimat jest dla mnie nieznośny (wolę Islandię ;)
              Wiem że to nienormalne ale miało być pozytywnie to jest
              Czyli : JEST ŻYCIE POZA AMWAY ! Ale też na pewno jest życie poza firmą w
              której pracuję i w ogóle praca to tylko część życia i nie wolno dopuścić
              aby była ona wyrwą w naszym życiu tylko jego uzupełnieniem.

              Pogadać możemy - nie wiem czy musimy ;) - ale jeśli masz na myśli
              propozycję pracy, to w swojej czuję się świetnie, a dorabiać na razie
              nie potrzebuję, ale przecież nie musimy rozmawiać o pracy ?

              Pozdrawiam
              Oban
      • Gość: maja radzę nie pakować się w to... IP: *.acn.waw.pl 13.02.04, 15:04
        pracuję z osobą która od ponad 10 lat pracuje dla Amway. Nawet nie wiem co
        powiedzieć...Krótko mówiąc "pranie mózgu". Te seminaria, zjazdy,cała ta
        ideologia, to wszystko CHORE!!! Na prawdę znam to b.dobrze i żal mi osób które
        żyją wg.tych chorych zasad.Sam musiałbyś DOKŁADNIE poznać taką osobę, pobyć z
        nią długo, żeby zobaczyć i zrozumieć, ja to przeżyłam na własnej skórze tzn.
        straciłam bliską mi osobę, która pozwoloła sie sprzedać.

        Ci ludzie nie mają przyjaciół, wszystkich traktują jak klientów...

        kupuj te produkty, jesli wiesz że nikt nie zdoła Ci zrobić krzywdy i nie
        wciągnie Cię w ten Świat. jeśli ulegniesz to...Najgorsze, że nigdy tego nie
        zauważysz.

        pozdrawiam. Maja.
        • sigrun Re: radzę nie pakować się w to... 13.02.04, 17:16
          To prawda że to wszystko jest chore. W przeszłości miałam dość blisko do
          czynienia z Amwayem. Zawsze dziwił mnie ten ich nieustanny, zbiorowy entuzjazm,
          wysłuchiwanie godzinami kaset nagranych na meetingach (np. w samochodzie
          zamiast muzyki), wypatrywanie w innych jedynie potencjalnych kandydatów do
          zwerbowania w charakterzee kolejnego trybika tej paranoicznej, marketingowej
          machiny i myslenie, rozmawianie tylko o jednym: Amway, Amway, Amway! Zawsze
          nurtowało mnie, że nie mogę ot tak po prostu pojechać do magazynu Amwaya i
          sobie coś kupić, lub nabyć poprzez akwizytora jak w Avon, Oriflame czy Jafra,
          ale muszę sama (czy czuję się do tego powołana, czy nie) stać się
          dystrybutorem. Przecież niemożliwe jest aby każdy z amwayowców zarabiał kokosy,
          bo pieniądze nie biorą się znikąd. Te ich fraktalowe grafiki z kółkami to
          totalna bzdura. Co prawda produkty Amwaya są całkiem dobre i wydajne, ale tak
          samo dobre, wydajne i ekologiczne są także produkty Froscha, które mogę w
          kazdej chwili nabyć w hipermarkecie, są wiele tańsze przy tej samej klasie
          jakości i wydajności, a przede wszystkim firma Frosch nie wymaga ode mnie abym
          została jakimś cholernym akwizytorem - och, przepraszam - dystrybutorem
          bezpośrednim.
          • Gość: Lula Re: radzę nie pakować się w to... IP: *.in-addr.octava.net.pl 13.02.04, 19:51
            Z Amway miałam kontakt w 94 roku, więc już zdążyłam zaobserwować jak to dalej
            się układa. Owszem były spędy ideologiczne ale jakoś tak nie mogłam się dać
            zmanipulować, chociaż chciałabym bo zawsze takiej osobie łatwiej w życiu. Nie
            musi się wiele zastanawiać nad sensem tego co robi. W efekcie tego kontaktu
            uświadomiłam sobie, że nie lubię sprzedawać. Po prostu nie potrafię wciskać
            kitu, zwłaszcza że towary które oferuje Amway są za drogie dla wszystkich moich
            znajomych. I nie przemawia do mnie zużycie jednostkowe, po prostu nie kupię tak
            drogiego proszku, bo musiałabym zrezygnować z opłacenia np. telefonu.
            Amerykańska szmira u nas się nie przyjmie, jeśli chcą u nas działać muszą
            zmodyfikować metodę.
            Znajomi, którzy koniecznie chcieli żebym działała przez jakiś czas jeszcze
            stwarzali pozory - bo to głupio tak się wycofać i przyznać do błędu. Teraz już
            wszyscy, których znałam przestali się tym zajmować, niektórzy przeszli do
            innych sieciówek, niektórzy mają żyłkę handlową i są szefami sprzedaży,
            przedstawicielami itp. bo jednak dla tych ludzi to było niezłe szkolenie.
            Jeśli masz dobre nastawienie i żyłkę handlową to coś osiągniesz, w najgorszym
            przypadku zyskasz ciekawe doświadczenie, ale ostrożnie wszystko obserwuj.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Xenka Re: radzę nie pakować się w to... IP: *.tele2.pl 13.02.04, 23:51
              Podpinam się pod ostatni post w tym wątku, bo obawiam się, że zaginę pomiędzy
              wami :)
              Chciałam tylko zapytać, skoro w takim razie praca z Amway nie różni się niczym
              od takiej etatowej, to dlaczego:
              1) pracownicy Amway nie mogą być dystrybutorami?
              2) pracownik, który przestaje pracować w Amway ma 6-miesięczny okres karencji
              (co oznacza, że nie mogą zostać dystrybutorami przez ten czas)?
              W końcu jest to ta sama firma, prawda?

              Mit L.O.C. i jego kilkunastu sposobów użycia (łącznie z podlewaniem kwiatków
              zamiast nawozu) wymyślili sami dystrybutorzy. Nikt mnie nie oszukiwał, nikt nie
              musiał się prężyć, żeby to mi wcisnąć, bo był czas, kiedy otrzymywałam produkty
              Amwaya za darmochę. Miałam możliwość przetestowania bez jakiejkolwiek nachalnej
              propagandy.

              Acha, i jeszcze jedno (tu zwracam się szczególnie do Amwayowca): skoro tak
              wszystko jest w porządku, to dlaczego nie dopuszczono do emisji filmu "Witajcie
              w życiu"? Dlaczego firma Amway tak bardzo walczyła o to, by ten film nie został
              wyemitowany w telewizji publicznej? Acha?

              Pozdrawiam
              Xenka

              • amwayowiec Re: radzę nie pakować się w to... 16.02.04, 15:14
                Już odpowiadam na Twoje pytanie.
                Film Dederki "Witajcie w życiu" nie został dopuszczony z jednej prostej
                przyczyny: Niezgodność z prawdą. Nie oglądałem tego filmu, ale czytałem o nim w
                Gazecie Wyborczej i przyznam się że gdybym był dyrektorem to też bym nie
                wyraził zgody na wypuszczenie tego filmu.
                Jednak jest jeszcze druga strona medalu.
                Nie wim czy wiesz ale w Amway działają różne linie: angielskie, kanadyjskie,
                australijskie, amerykańskie, i niemieckie.
                Jedna z tych linjii - niemiecka - nie będe pisał jej nazwy. Działa jakby w swój
                sposób. Tam dochodzi do naginania praw dystrybutora. O tej linii był film - nie
                był o nas wszystkich. Przeraziłem się gdy na końcu ponoc dystrybutorzy modlili
                się "modlitwą o Pogodę Ducha" - Jest to modlitwa Anonomowych Alkoholików to mi
                się nie spodobał. W swojej karierze na spotkaniach nigdy nie kończyliśmy ich
                modlitwą. Jednak niemcy mają swoje zasady i nawet wyrzucają dystrybutorów. To
                morze się żle kojarzyć i może być żel odebrane. Powiem tak w każdej pracy jest
                ktoś nawiedzony. Na tym forum ktoś powiedział że ja jestem nawiedzony.
                ZApewniam cię że potrafię odróżnić biznes od wartości duchowych.
                Pozdrawiam
                • Gość: tez amwayowiec Re: radzę nie pakować się w to... IP: *.kolornet.pl / *.crowley.pl 19.06.04, 22:15
                  to był film o amerykańskiej lini N21 a nie niemieckiej
      • Gość: Waldzior Re: amłej IP: *.cybergarden.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.04, 00:42
        Witajcie piter & reszta:) Tak się składa że działałem czynnie w Amway od samego
        początku zaistnienia tej firmy na rynku Polskim tj od listopada 1992r przez
        około 5 lat, później dwa razy chciałem zrobić restart lecz niestety moje
        obserwacje (ostatnie z 2002 roku) tego biznesu spowodowały że ostatecznie
        zrezygnowałem. I ja to byłem pikuś - zarabiałem w Amway w szczytowym okresie
        nieco ponad 200 zł ale zawsze mialem nadzieję że nadejdą dla mnie lepsze czasy.
        No ale jak pisałem w końcu zrezygnowałem. Napiszę Ci tu piter w odpowiedzi na
        Twoje pytanie to co mówi mój najlepszy kumpel. Wystartował w Amway w tym samym
        czasie co ja, po kilku miesiącach został Dystrybutorem Bezpośrednim (teraz
        nazywany Platynowym) z zarobkiem około 3000 zł, po około 2 latach został
        Dystrybutorem Rubinowym i Perłowym z zarobkami wahającymi się między ok 7000 do
        18000 zł. Więc całkiem nieźle. Co prawda natyrał się jak wół, jeździł po Polsce
        cały czas pokazywać plan, prawie nie miał czasu wolnego ale zarobki miał
        godziwe. Niestety jak wszystkich tak i jego zarobki zaczęły spadać. I tak jak
        ja probował wskrzesić swoją działalność dwukrotnie i po grudniowym (czy
        listopadowym) wyjeździe na spotkanie ogólnopolskie oboje stwierdzilismy ze nie
        ma niestety co tam już szukać. Zna ten biznes bardzo dobrze jako osoba która
        brała w tym udział czynnie (a nie tak jak tu ktoś napisał - bo moja
        koleżanka........., osoby które znają ten biznes "bo moja koleżanka........"
        naprawdę figę na ten temat wiedzą więc nie zwracaj uwagi na ich opinie - "Jak
        Cię boli ząb to idź do dentysty, nie do kowala:)" ) i według jego obserwacji
        zeby miał dojśc do takiego samego poziomu po raz drugi musiałby w chwili
        obecnej (czyli w tych latach) włożyć minimum 10 razy tyle pracy którą włożył.
        Wiesz, sam pomysł jest dobry, produkty są bardzo dobre (a że cena jest jaka
        jest - no cóż, za dobre trzeba płacić, nikt nie ma za złe Mercedesowi że
        kosztuje kilkanaście razy więcej (a może kilkadziesiąt) niż Maluch) tylko
        niestety opinie o Amway są w Polsce takie jak moich przedmówców a sama firma
        nie idzie z duchem czasu (np zakaz promowania produktów i biznesu na stronach
        internetowych dystrybutorów, zakaz reklamy itp), no i te pieniędzochłonne
        Systemy - kasety miesiąca, comiesięczne Zjazdy (rally itp) - ja w to wszystko
        włozyłem kilkadziesiąt razy wicej niż zarobiłem. Ale nie mam do Amway o nic
        pretensji - ta działalność (przede wszystkim książki) dała mi bardzo dużo do
        życia i to nie tylko w sferze finansowej. Dzieki wiadomościom tam zdobytym
        m.in. udało mi się tak napisać podanie do Dyrekcji firmy w której pracowałem ze
        dzięki temu wygrałem wewnątrzzakładowy przetarg na przejęcie części pracowników
        i założenie własnej firmy wykonującej usługi dla tego zakładu. Więc nie ma
        tego "złego". No i co najważniejsze - w ubiegłym roku trafiłem na coś (też MLM)
        co praktycznie jest tym czego szukałem całe życie - zasady biznesu i przede
        wszystkim produkt PIERWSZEJ POTRZEBY który NIE MA ODPOWIEDNIKÓW NA ŻADNYM
        RYNKU. I spoko, idzie super!!!!! zarabiam po krótkim czasie o wiele więcej niż
        w Amway a to czego się tam nauczyłem tutaj procentuje :)
        Więc piter rób jak chcesz. Mogę Ci nawet dać adres email do tego kumpla który
        jest fachowcem w dziedzinie Amway (napisz do mnie na waldex@netbiz.com.pl -
        podam Ci go mailem bo nie upoważnił mnie zebym jego adresem szastał na forach)
        on Ci na pewno da bezstronną odpowiedź:) na razie
        • amwayowiec Re: amłej 16.02.04, 15:26
          Swietnie że jest ktoś taki jak Ty! Pozytywna opinia sie przyda:-)) Pozdrawiam
      • Gość: antyamway Re: amłej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.04, 01:04
        A czy ktoś z was zastanawiał się nad tym ile faktycznie może kosztować
        jakikolwiek wyrób z amway? Ja tak i wyszło mi że to dziadostwo powinno
        kosztować około 1/10 ceny bo reszta to właśnie koszty seminariów, książek i
        wszystkich innych bajerów a w szczególnosci zysk dla tych platynowych i innych.
        Na moje pytanie jednego z rubinowych o producenta głupiego mydła nie był w
        stanie mi odpowiedzieć a ja chcę wiedzieć czy to pollena czy ixi czy inny
        messersmith a nie że wyprodukowano dla amway, konkretnie przez kogo bo może się
        nagle okazać że jest to produkowane gdzieś w garażu przez dzieci wykorzystywane
        do pracy.
        • amwayowiec Re: amłej 16.02.04, 15:24
          Ha ha rozbawiłeś mnie, ale jednocześnie jestem pogorny do twojego zarzutu.
          Większośc produktów Amway produkowane są w USA w stanie mihigen(nie wiem jak
          się pisze poprawnie)Tam jest ogromna fabryka która rozciąga się na obrzaże 10
          ha. A częśc produktów jest produkowana specjalnie dla AMWAY w Angli, we
          Francji - perfumy. Amway w przyszłości planuje tez wprowadzić do sprzedaży
          polskie produkty - jest to trudne ze względu na jakość.
          • Gość: Kawaler do wzięcia Re: amłej IP: *.aster.pl 16.02.04, 18:26
            Co Ty piszesz???? Raz piszesz, ze Amway to super jakość i mozna na tym zarobic
            dlatego, że nie ma tej dystrybucji jak przy masowych produktach (nie płaci sie
            hurtownikom, detalistom, przewoźnikom, etc), a z drugiej, że te produkty sa
            produkowane w Usa (ewentualnie w Anglii i Francji). Czy zdajesz sobie sprawe z
            kosztów jakie s a w wyniku przetransportowania mydła powidła i co tam jeszcze
            sprzedajecie w tej firmie? Poza tym cło! Toż to sa ogromne kwoty! Owszem nie ma
            kampanii telewizyjnej ale nie ma tez specjalnego budzetu na tego typu reklame
            (a zawsze to można odliczyć od podatku - jak chocby sponsoring, itp). Co do
            jakości produktów sie nie wypowiadam - nie próbowałem, wiec nie chce w tej
            kwestii polemizowac. Z ekonomicznego punktu widzenia transport przez pół globu
            artykułów pierwszej potrzeby jest nieopłacalne. Chcesz z tym polemizować?
          • Gość: antyamweyowiec Re: amłej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.04, 06:46
            I nadal nie wiem kto w Irlandii produkuje Mydło czy to jest konkretna firma
            znana z nazwy czy to pan Miecio w garażu pędzi? raczej przypomina mi
            to "wyprodukowano dla biedronki"
            • Gość: Kawaler do wzięcia Re: amłej IP: *.aster.pl 17.02.04, 08:35
              Nie wierze Danusiu!!!!
            • Gość: Amwayowiec Re: amłej IP: *.icpnet.pl 17.02.04, 10:47
              W Angli produkuje Kosmetyki dla panów firma HYMM.
      • Gość: Postman Re: amłej IP: *.cache / *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.04, 03:53
        Raczej nie da się z tego żyć - jest to piramida finansowa, tzn. 99% ludzi tyra
        na 1% mając conajwyżej marzenia o zarobkach. Wymagana jest fanatyczna wiara w
        sukces i pieniądze. Należy też chodzić na "nabożeństwa" na których jakiś szołmen
        rysuje kółka i mówi "jacy ci ludzie głupi, że nie chcą wejść do naszego biznesu"
        i z euforią oklaskiwać cotygodniowe wręczanie medali. Należy też budować sieć by
        wyjść z tych 99% jeleni, którzy dopłacają do interesu. Należy bardzo dbać o
        swoich jeleni, agitować ich, intensywnie prać im mózg, bo inaczej jelenie
        zrozumieją, że to g... a nie biznes i uciekną, a na jeleniach opiera się zarobek.
        To, że jest to piramida finansowa, można sobie wyliczyć.
        Załóżmy, że każdy członek znajduje trzech następców i każdy z tych trzech
        następnych trzech itd. Powstaje w ten sposób drzewko takie jak na agitacjach.
        Warto zauważyć, że liczba ludzi rośnie w postępie geometrycznym. Przy
        dwudziestujeden poziomach mamy ok. 5,2 miliarda ludzi z czego 3,4 miliarda na
        najniższym poziomie. Najwięcej ludzi jest na trzech najniższych poziomach i te
        trzy poziomy pracują na czubek piramidy nie mając w zasadzie żadnych prowizji.
        Ponieważ biznes istnieje ponad 20 lat można wyliczyć, że każdy członek powinien
        w ciągu roku znaleźć trzech ludzi. Ponieważ większość świata nie siedzi w tej
        "cudownej" firmie, to średnia znajdowania ludzi spada nam zdecydowanie poniżej
        trzech osób na jednego członka (w czasie ok. 1-go roku). Większość ludzi jest
        nawet skazana na porażkę -można nie znaleźć nikogo, lub też jelenie mądrzeją i
        uciekają (następuje wtedy osypanie się dołu sieci i ktoś z góry biednieje, o
        takim załamaniu któryś z "emłejowców" napisał na tym forum). Można też biedować
        z marnymi 200zł prowizji przez wiele lat marząc o jachcie, domku i samochodzie -
        o naiwnych coraz trudniej, wielu ludzi miało już z tym do czynienia.
        Największe "kokosy" zbiera sam czubek piramidki ("firma", założyciel sieci i ów
        profesor, którym tak szafują jako przykładem, a który taką piramidkę zapewne
        sobie dobrze przeanalizował). To co dostają z prowizji menedżerzy w Polsce to są
        "drobne". Cała sieć z agitacją i prowizjami jest samonapędzającą się maszynką do
        robienia pieniędzy (jelenie sami szukają nowych jeleni, by samemu nie zostać
        jeleniem), która pracuje dla paru cwaniaczków w stanach.
        Radzę omijać z daleka wszelkie cudowne przedsięwzięcia typu "marketing
        sieciowy". Jeśli ktoś zaczyna rysować "kółka" na tablicy, należy szybko uciekać.
        "Kółka" zawsze oznaczają piramidkę finansową, czyli "drenaż portfeli
        naiwniaków". W tym "biznesie" wielu musi stracić, żeby paru mogło zyskać i dla
        tych wielu zapewniona jest porażka i załamanie psychiczne.
        Nie dajcie się, ludzie, robić w jajo. Nie pozwólcie sobie wciskać złudzeń i
        nie bądźcie niewolnikami/wyrobnikami dla cwaniaczków, nie wrzucajcie pieniążków
        do ich skarbonki (99% ludzi jest skazanych na dopłacanie do interesu lub
        sprzedaży bezpośredniej). "Firmie" chodzi tylko o sieć dystrybucji towarów.
        Liczy się tylko sieć - nie człowiek. Szeregowy pracownik jest zwykłym pionkiem
        wartym tylko tyle ile jest w stanie zbyć towaru.


        pozdrawiam

        Postman
      • Gość: ruda Re: amłej IP: 62.148.79.* 17.02.04, 09:32
        sektą to nie jest żadną miarą
        (byłam, wyszłam, nic mi się nie stało)
        żyć z tego wcześniej było łatwiej, ale pewnie teraz też się da
        trzeba tylko mieć "naturę akwizytora"
        czyli pewną bezczelność, bezwstydność i bezmyślność
        (nie są to epitety, tylko rozwinięcie pojęcia "przebojowość" - tacy ludzie
        dobrze sobie radzą też na innych stanowiskach, a trafiają do AMWAY, bo np. nie
        mają specjalistycznego wykształcenia, które by im pozwoliło zamiast "mydła i
        powidła" sprzedawać urządzenia do fabryk)

        pozdrawiam
        ruda
        • Gość: Lilka Re: amłej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.02.04, 23:08
          to, że ktos był i wyszedł z sekty nie oznacza że to nie sekta (pisze teraz
          ogólnie o sektach). Nie każdego do sekty da się złapać, możesz w nią wejść, ale
          nie dasz się nabrac. Takie masz predyspozycje.
      • Gość: Waldzior Klepiecie bzdury i tyle IP: *.cybergarden.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 04:02
        Już miałem iść w kimę ale odechciało mi się czytając niektóre
        wpisy "wszechwiedzących". Uśmiałem się i wybiłem się z "przysypiania przy
        kompie". Większośc przeciwników "amłeja" z tego forum (praktycznie z tego co
        czytam to raczej wszyscy) w ogóle głębiej się nad własnymi wpisami nie
        zastanawiają tylko mają jedno podejście "DOWALIĆ!!!!!!"

        Przytoczę kilka "cytatów" z tutejszych wpisów i napiszę swój, byłego Amwayowca,
        komentarz:

        >Zabraknie Tobie znajomych i przyjaciol aby oferowac im te g.wniane towary<
        >Ci ludzie nie mają przyjaciół, wszystkich traktują jak klientów...<
        Działałem w Amway ponad 5 lat czynnie i w sumie do 2002r biernie. Nie straciłem
        żadnego przyjaciela, nikogo nie zmuszałem zeby ode mnie kupował, dawałem im
        propozycję i wybór należał do nich. Tak jak w sklepie - leżą towary na półkach
        i kupujesz coś albo nie i nikt nie ma do ciebie pretensji:) A w Amway poznałem
        wiele osób z którymi znam się do dzisiaj i czasami się do czegoś przydają:)

        >słyszałam o takim przypadku, że osobniczka trafiła na leczenie psychiatryczne,
        po tym jak jej prężnie działającą grupę szlag trafił.<
        Słyszałem o wielu osobach które się powiesiły tracąc pracę, dziewczynę itp. I
        nie krzyczę do nikogo - nie pracuj!!!!!!!!!!!!!!!!!!, nie chodź z dziewczyną bo
        to grozi śmiercią!!! :)

        >Pomyśl tylko, drogi Amwayowcu, ile na tobie zarabia twój sponsor :)<
        Plan Marketingowy Amway jest tak ułożony ze Twój sponsor może na Tobie zarabiać
        ZERO!!!, możesz zarabiać o wiele wiecej od niego. A ile zarabia na Twojej pracy
        Twój kierownik? Zarobisz więcej??? :)

        >Ale niszczy psychicznie tak samo<
        ......5 lat czynnie, 5 lat biernie i jakoś nie zauważyłem nierkorzystnych zmian
        w mojej psychice. Wręcz przeciwnie, to czego się tam nauczyłem pomogło mi w
        wielu dziedzinach życia

        >Tyle tylko, że on musiał to kupować. Musiał-wierz mi. Stracił wiele pieniedzy.
        Ale wciąż amway był naj....<
        Nie przypominam sobie aby mi ktos kazał kupować, groził, że jak nie będę
        kupować to ..... W umowie nie ma klauzuli NAKAZUJĄCEJ kupowania. Hmm a co
        kupował??? kamienie? Powietrze? Zużył na pewno ponieważ sa to artykuły
        powszechnego użytku. Ty też musisz kupować, no chyba że jesteś samowystarczalna
        (-y)

        >Zawsze dziwił mnie ten ich nieustanny, zbiorowy entuzjazm, wysłuchiwanie
        godzinami kaset nagranych na meetingach (np. w samochodzie zamiast muzyki)<
        Hmmm a dlaczego właśnie "zamiast muzyki"? Czyżby ktoś Ci KAZAŁ słuchać muzyki?.
        Zbiorowy entuzjazm obserwujemy np na stadionach i czy to jest
        złe?? "wysłuchiwanie godzinami kaset nagranych na meetingach" - hehe Dyskoteka
        wg Ciebie tez jest be, koncerty itp także? A TV?

        >i myslenie, rozmawianie tylko o jednym: Amway, Amway, Amway!<
        Wiesz czemu nie lubię chodzić na rodzinne imieninowe spędy i inne tego
        typu "spotkania" - bo godzinami się klepie - DROGO, BIEDA, SĄSIAD PERWNIE
        KRADNIE BO MA MERCA, RZĄD GŁUPI, SŁYSZAŁEŚ ZE UMARŁ ...... (nie wierzysz?
        posłuchaj sobie przy najblizszej okazji - nawet w pracy.)Same negatywy i
        wychodząc z takiego spotkania aż od tych "horror story" włos się jeży i głowa
        boli. Więc Amway, Amway...... to nic nowego

        >Zawsze nurtowało mnie, że nie mogę ....... nabyć poprzez akwizytora jak w
        Avon, Oriflame czy Jafra, ale muszę sama (czy czuję się do tego powołana, czy
        nie) stać się dystrybutorem.<
        Totalna Bzdura!!!!!!!!!!! Oczywiście że możesz kupic od dystrybutora. Każdy
        dystrybutor ma w swoim cenniku cenę dla dystrybutora i cenę sugerowaną dla
        klienta. Nikt mu nie zakazuje sprzedawać.

        >wyszło mi że to dziadostwo powinno kosztować około 1/10 ceny bo reszta to
        właśnie koszty seminariów, książek i wszystkich innych bajerów a w zczególnosci
        zysk dla tych platynowych i innych.<
        Amway ani centa nie wydaje na seminaria, książki i temu podobne bajery. Sorry,
        jeden z włąścicieli wydał o ile się nie mylę jedną książkę. I nikt nie kazał
        nikomu jej kupować bo inaczej WYWALĄ:)))) Platynowi i ci inni nie zopstali
        włączeni ot tak tylko osiągnęli ten status CIĘŻKĄ PRACĄ - więc cos im się z
        tego należy. Wchodząc do sklepu kupując cokolwiek opłacasz tym sprzedawcę,
        właściciela sklepu, reklamę, hurtownika, pracowników i właściciela producenta
        tego czegoś - jeśli na prawdę nie chcesz zeby na Twoich zakupach nikt zarabiał
        musiałbys byc samowystarczalny a o to baaaaaaardzo truuuuuuudno.

        ᢛ% ludzi tyra na 1% mając conajwyżej marzenia o zarobkach<
        Tak samo jest w normalnych zakładach pracy - każdy tyra na właściciela. Znasz
        taką firmę gdzie każdy - od właściciela poprzez dyrektora, kierowników,
        pracowników do sprzątaczki zarabiałby TYLE SAMO???? I wiesz o czym w zakładach
        pracy marzą? - żeby ich któregos dnia nie wykopsali:)

        A jeśli chodzi o tutejsze rozumienie sekt to do Waszych opisów sekt można
        przykleić - Kościół, zakłady pracy, fancluby klubów sportowych czy zespołów
        muzycznych, dyskoteki, TV, partie polityczne ...........<------
        • Gość: Amwayowiec Re: Klepiecie bzdury i tyle IP: *.icpnet.pl 18.02.04, 19:42
          Ciesze sie że nie jestem ssam na tym forum :-)) bo pomysleliby że jestem
          nawiedzoany:-)) a tak jest nas dwóch :-)) Zgadzam się z Tobą i czasami nie chce
          mi sie ludzi przekonywać to tago co sądzą na temat AMWAY. Łatwiej jest dzisiaj
          znależdz człowieka który chce wspólpracować niz obalać stare nieprawdziwe
          przesądy. Widze że masz dobrą i konkretną wiedzą na temat naszej działalności.
          Pozdrawiam Cie serdeczniwe!! Kolega AMWAYowiec :-)))
          • Gość: wachi Re: Klepiecie bzdury i tyle IP: *.in-addr.octava.net.pl 19.02.04, 14:47
            Widać że Wasze mózgi już wyprano w SA8 Super Premium (czy cośtam) i odplamiono
            z trzeźwego myślenia tym całym LOC.
            Jestem kobieta pracująca i żadnej pracy się nie boję, ale nie dam sobie
            przeprogramować myślenia i to mnie w tym całym Amwayu drażni. Doskonale wiem że
            sprzedawanie nie jest tym co chcę robić i nigdy nie będę w tym dość dobra, ale
            moi znajomi usilnie próbowali mnie do tego przekonać. Poza tym cały czas
            podtykali a to jakieś kasety, a to jakieś bilety na seminaria. Ja pieniędzy na
            loterii nie wygrałam żeby je tracić na jakieś mrzonki. Jak im mówiłam że nie
            mam zamiaru zakładać firmy i chcę być pracownikiem najemnym to byli
            niesamowicie zdziwieni, a każdy jeden miał stałą pracę.
            To nie jest praca jak każda inna, bo w normalnej pracy nikt nie może i nawet
            nie próbuje mi narzucić co mam myśleć na dany temat, nikt nie śmiałby wciskać
            mi ideologicznej szmiry do słuchania poza godzinami pracy. Nawet jeśli są w
            niektórych firmach szkolenia to nie każdy będzie się dobrowolnie poddawał
            takiej przepierce mózgu, co ma wysłuchać to wysłucha i heya do domu.
            A tak wogóle to słyszałam że niektóre firmy próbują już podobnych metod z takim
            efektem że ludzie londują na oddziałach psychiatrycznych. Znajoma pani
            psycholog ostrzegała nas przed pracą w działach handlowych dużych koncernów
            kosmetycznych.
            • amwayowiec Re: Klepiecie bzdury i tyle 19.02.04, 17:55
              Odpuśc sobie, nie wszyscy muszą zajmowac się AMWAY. A tympardziej że Ci tak
              poradziła znajoma psycholog:-)) Wole miec wyprany mózg w SA8, niz miałyby mi
              prać mózg filmy brazylijskie. Każdy ma prawo wyboru, a Twoi znajmomii którzy Ci
              to proponuja równiez powinni sobie odpuścić. Nierozumiem jak można kogoś na
              siłe namawiać jak juz raz powiedział "nie"...
              A czy Elvis Presley też był w sekcie?? przeciez kiedys tak mówili nasi
              dzidkowie że śpiewa szatańskie piosenki, z Bitelsami było podobnie - Lenon
              nawet powiedział że " jest sławniejszy od Jezuza" i równiez był odebrany
              za "góru" :))))
              • Gość: Lilka Re: Klepiecie bzdury i tyle IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.02.04, 23:50
                Ludziom słowo sekta kojarzy sie tylko i wyłacznie z sektami o charakterze
                religijnym (Niebo, wyznawcy Moona...), ale są też "sekty prowadzące działalność
                handlową które odwoluja sie do ludzkiej chciwości i żadzy posiadania. (...). Są
                to prowadzące działalność rynkową organizacje o wielopoziomej, piramidalnej
                strukturze, obiecujace ogromne korzyści i bezkarnie ich okradające.Ich ofiary
                (...) nie protestuja przeciwko takiemu traktowaniu. Sukces zależy od tego, jak
                wielu nowych członków-ktorzy z kolei zwerbują nastepnych-uda im sie pozyskać.
                Inne sekty zmuszają swych wyznawców do pracy w charakterze domokrążców
                roznoszących czasopisma czy sprzedających najróżniejsze rzeczy. Grupy tego
                rodzaju zamieszczają w lokalnej prasie ogłoszenia, obiecując intratna posadę
                lub fascynujacą podróż." (...)
                "Członkowie rady nadzorczej w nienagannie skrojonych garniturach siedzą w sali
                bankietowej ekskluzywnego hotelu, uczestniczac w treningu "swiadomości"
                finansowanym przez ich firmę. Zaden z owych dzentelmenow nie jest w stanie
                podnieść się, by wyjść do toalety. Gospodynie domowe uczęszczają na zebrania,
                podczas których ucza się , jak zrobic dobre wrażenie na rozmówcy i przekonać go
                do własnych racji, co pozwala im nastepnie pozyskac chetnych do prowadzenia
                sprzedaży sieciowej (...). Oto NIEKTÓRE formy działalności sekt, z jakimi
                mozemy sie dziś spotkać"
                (cytat: Steven Hassan - Psychomanipulacja w sektach)
                Polecam też książkę Jerzego Maca "Tajemnice Amwaya". I od razu uprzedzam, nie
                jest to paszkwil na tę instytucję. Raczej pewna relacja, ale wiele mozna
                przeczytac między wierszami, a autor nie wypowiada tam swoich opinii.
                Pozostawia to czytelnikowi, niewiele mu sugerując. Stara sie odpowiedziec na
                pytanie "Dlaczego sa tacy, którzy związali z Amwayem swe losy, co dzien modląc
                sie doń i tacy, którzy woleliby raczej uciec na syberię i jeść tam brzozową
                korę, niz miec z nim cokolwiek wspólnego. Dlaczego podobnych emocji nie
                wzbudzają inne firmy, zajmujące się marketingiem bezposrednim i działajace na
                bardzo podobnych lub identycznych zasadach:Avon czy Oriflame. Jak to sie
                dzieje, że od czterdziestu lat, na całym swiecie, Amway jednym daje szczęscie i
                pieniądze, a innych odziera ze złudzeń" (cytat: Jerzy Sławomir Mac - Tajemnice
                Amwaya).
                • Gość: Amwayowiec Re: Klepiecie bzdury i tyle IP: *.icpnet.pl 20.02.04, 18:35
                  Tak, czytałem te książkę i nawt znam dystrybutorów z którymi autor robił
                  wywiad. Moja opinia na temat tej ksiązki jest taka: Bardzo dużo wiedzy na temat
                  działalności firmy, na temat uzytkowników produktów i dystrybutorów. Myśle że
                  jak pan Mac miał dobry dzień to pisał bardzo pozytywnie o nas a jak
                  sobie "strzelił kielonka" to pisał żle :-))) Tak jak napisałaś daje dużo do
                  myślenia i nie manipuluje. Również polecam niedowiarkom, myśle że ta książka
                  może przybliżyć w pozytywnym świetle dl firmy.
              • Gość: wachi Re: Klepiecie bzdury i tyle IP: *.in-addr.octava.net.pl 20.02.04, 09:19
                Tak dla jasności - z panią psycholog miałam zajęcia na uczelni.
                Kobieta spotkała się z podobnym treningiem przedstawicieli handlowych baaaardzo
                znanej firmy kosmetycznej znanej z bardzo szykownych reklam w TV i nie
                działającej w systemie sieciowym.
                A moi znajomi z tego co wiem też już dali sobie spokój tylko o tym głośno nie
                mówią. Pewnie im głupio że byli tacy nawiedzeni.
          • vitalia Do wszystkich marketingowców!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.02.04, 14:17
            Niech sobie piszą co chcą,ci co nie maą pojęcia o rasowym marketingu.W Polsce
            działa bardzo wiele firm MLM,i każdy znajdzie coś dla siebie.A ci wszyscy
            przeciwnicy ,którzy się tu wypowiadali niech sobie spokojnie pracują na swoje
            800 zł emerytury,,brutto,,.Ja mam działalność gosp. Moja firma (MLM) co miesiąc
            wypłaca mi należną prowizję,i żyję sobie dostatnio,ciężko na to pracując.Jakieś
            tam spory o produkty i ich zalety czy wady to jakaś bzdura.A marketing sieciowy
            to nie żadna piramida finansowa,jeżeli jest produkt.Aszczególnie jeśli jest to
            coś wyjątkowego. Ja taki produkt mam i równierz zapraszam chętnych do
            zapoznania się z moją firmą,Przedewszystkim potrzebuję człowieka ,który czuje
            bluesa w temacie,,zdrowie,, nowość(30 współpracujących lekarzy)marketingowe
            bingo!!!! w razie czego e- mail pharmed@wp.pl
            • Gość: Lilka Re: Do wszystkich marketingowców!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.02.04, 21:32
              Ja się tu wypowiadałam, więc twoj post jest też do mnie. Mam pytanie. Dlaczego
              800zł brutto?
              • vitalia Re: Do wszystkich marketingowców!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.03.04, 09:51
                LILKA
                Napisałam o jakiejś średniej.Myślę że nie wiele się pomyliłam .A nawet jeśli to
                będzie 1000 czy 1200.. to cóż to za kokosy.Nie myślę tu o tych co teraz
                zarabiają 20 000 i emerytura będzie współmierna.Ale o tych wszystkich którzy
                mogą zarobić uczciwe pieniądze i zabezpieczyć sobie trochę przyszłość.Ale jeśli
                niektórzy wolą na zasiłkach siedzieć i tylko łapy wyciągać to ich problem.DGość
                portalu: Lilka napisał(a):

                > Ja się tu wypowiadałam, więc twoj post jest też do mnie. Mam pytanie.
                Dlaczego
                > 800zł brutto?
        • Gość: RainDog (at) o2.pl Re: Klepiecie bzdury i tyle IP: 82.177.65.* 23.02.04, 00:21
          Zgadzam się w Waldziorem !
          Wszyscy myślą, że jak już podpiszą umowę z firmą i wydali na starter to już są
          wolni finansowo. A potem przychodzi smutna rzeczywistość - o NIE ! tu trzeba
          pracowac :( i co ? entuzjazm tracimy i... rezygnujemy - potem taki zrezygnowany
          ludek - opowiada jakim to jest specem w temacie Amway !
          Skoro tak... to dlaczego nie "robisz" nadal tego biznesu ? i zrezygnowales ?
          ja nie jestem expertem, ale zrezygnowalem - to nie dla mnie ! stwierdzilem i
          juz !
          To wszystko - nadal milo wspominam ludzi ktorych spotkalem - swietni ludzie -
          zakochani w tym co robia, ale nie dla _każdego_ to jest biznes :)
          • vitalia Re: Klepiecie bzdury i tyle 23.02.04, 18:47
            Aja uwielbiam pracę w marketingu sieciowym.Jestem wolnym człowiekiem i robię co
            chcę.Nikt mi nic nie każe nie robimy żadnych ,,zlotów,, jak to bywało w
            niektorych firmach ,rozwijam się we własnym tempie,nikt mnie nie pogania i nie
            zmusza do jakichś zakupów.Osiągnęłam narazie tyle ,że mam 20% prowizji z
            obrotów to tyle że da się przeżyć ,ale mam cel i do niego dążę.Firma mnie
            wspiera ,pomaga jestem zadowolona i popieram Amwajowca chociaż z tą firmą nic
            mnie nie łączy to gratuluję mu zacięcia,,przynalmniej ma pracę czego nie można
            powiedzieć o większości najbardziej narzekających i
            bezrobotnych///marketingowcy wszystkich firm trzymajcie się i nie słuchajcie
            malkontentów w dziurawych butach''''
            • Gość: Lilka Re: Klepiecie bzdury i tyle IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.02.04, 00:07
              Akurat nie pasuje do twojego opisu antyamwayjowca itp. też jestem wolna i
              niezależna, a to dlatego, że mam własną działalność i nikogo nad sobą.
              Pozdrawiam.
              • sigrun Re: Klepiecie bzdury i tyle 24.02.04, 10:09
                No właśnie. Za to ja jestem "wysokiej klasy fachowcem zatrudionym na umowę o
                dzieło i jeszcze dostaję jeść" (cytat z filmu "Asteriks i Obeliks: Misja
                Kleopatra") i w dziurawych butach bynajmniej nie chodzę.
          • Gość: praca@eranet.pl Zaoferuję pracę dla osoby z Amway IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.04, 06:57
            Zaoferuję pracę dla osób, które zetknęły się z Amway. Spora z nich część to
            świetni handlowcy. Osoby zainteresowane pracą w charakterze przedstawiciela
            handlowego w branży telekomunikacyjnej proszę o przesłanie CV na adres
            praca@eranet.pl Oferujemy profesjonalne szkolenia oraz pracę z dochodami
            zależnymi od wyników. Nie wymagamy doświadczenia z telekomunikacją. To szansa
            dla tych, których dochody z Amway nie sa tak duże, jakich się spodziewali.
            Pozdrawiam
        • Gość: Postman Re: Klepiecie bzdury i tyle IP: *.cache / *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 04:32
          Widzę, że trzeba coś napisać, bo zaczyna się promocyjna propaganda, czego
          zresztą można się było spodziewać.
          Rasowy "emłejowiec" musi wyśmiać wypowiedzi przeciwników ponieważ:
          1) kilka słów prawdy znacznie obniża obroty sieci
          2) skutecznie wymodelowano jego psychikę i fanatycznie wierzy w swój "biznes"
          ,tak więc nie da się z nim gadać.
          Sam miałem okazje poznać umiejętności psychologiczne "szołmenów" z Amway. Sam
          początkowo uległem euforii sztucznie podkręcanej przez emłejowców. Szczęściem
          spotkałem kilku ludzi, którzy pokazali mi drugą stronę medalu. Potem było mi
          głupio, że tak się dałem się ponieść emocjom.
          Z czasem poznałem też co to jest "acykliczny graf nieskierowany" (o czym ty
          szary śmiertelniku nie masz zielonego pojęcia) i dlatego z całą pewnością
          stwierdzam, że "marketing sieciowy" jest piramidą finansową. Te "99% skazanych
          na porażkę" nie wyjąłem z kapelusza, oni są matematycznie zapewnieni, będą
          zawsze, każdy nowoprzyjęty trafia do tej grupy. Jeżeli udało ci się osiągnąć
          jakieś w miarę konkretne zyski, to gratuluję - wypłynąłeś ponad te 99%, "grupa
          straceńców" powiększyła się i pracuje na ciebie, ale twój sukces i tak jest
          odgórnie ograniczony.
          Struktura sieci nie jest równomierna. Sieć rozrasta się szybko do momentu braku
          nowych kandydatów. Rozmiar sieci też jest ograniczony - przy dość równomiernej
          strukturze można oszacować ok. 20 do 30 poziomów. Dla tych na najniższych
          poziomach zapewniona jest porażka (ewentualną prowizję można potraktować jako
          rabat).
          "Marketing sieciowy" polega na tym, że podstępem zwabia się "ofiarę" na
          spotkanie "w sprawie pracy", po czym grupa ludzi ubrana w garniturki zgrywająca
          "biznesmenów" wprowadza w "niezwykłą cudowność" tego biznesu. Spotkanie może
          odbyć się w domu lub też w wynajętej sali (kinowej, teatralnej, szkolnej ...).
          Ceremoniał jest zawsze ten sam - prowadzący zaczyna o "potrzebach życiowych"
          typu dom, samochód, rodzina, pieniądze, "wakacje na Bahama", potem mówi o tym,
          że człowiek tyra 40 lat w jakiejś firmie za marne grosze po czym emerytura, że
          można zdechnąć. Przedstawia jeszcze kilka minusów, wspomina coś o prowadzeniu
          własnej firmy i "... tu pojawia się firma Amway...". Dalej zaczyna się rysowanie
          "kółek" prezentacja, jaka to firma jest sprawiedliwa z rozdziałem prowizji,
          "twój (przyjaciel) upline (a nie szef) dba o Ciebie" (od tego co ty kupisz
          zależy jego prowizja), "jak rozbudujesz swoją sieć to będzie cię stać na
          wszystko ..." itd. Po czym zaczyna piać dytyramby nad genialnością pomysłu
          "marketingu sieciowego" i zaczyna dziwić się dlaczego ludzie nie chcą przystąpić
          do tak "wspaniałego biznesu", przecież to co oferuje firma jest czymś
          niezwykłym, "jacy ci ludzie głupi ... ha, ha, ha..." Wszystko to odbywa się w
          atmosferze sztucznie generowanej euforii, radości i oklasków, tak że człowiek ma
          wrażenie, że rzeczywiście są to ludzie myślący ponad przeciętną, a biznes jest
          rewelacyjny. Nic bardziej błędnego - całość polega lojalnym kupowaniu produktów
          firmy i rekrutacji członków, to nawet nie ma nic wspólnego z marketingiem,
          biznesplan ogranicza się do sporządzenia "listy ofiar" spośród znajomych i
          "narysowania swoich marzeń" (chodzi tylko o to, żeby kolejny delikwent "wdepnął"
          i bezgranicznie wierzył), ewentualnie można się nauczyć psychologicznie wpływać
          na ludzi. Chodzenie na spotkania jest wręcz obowiązkowe - służy podnoszeniu
          morale członków, a tym samym sprzedaży.
          Na większych spotkaniach po części "prezentacyjno-agitacyjnej" jest zwykle
          wręczanie medali: przy dźwiękach "You simply the best" wręczają sobie odznaki
          - nic tak nie wpływa na ludzi jak widok czyjegoś sukcesu. I znów przesadna
          radość, okrzyki, oklaski ...
          Szczerze wątpię czy te wszystkie sukcesy są prawdziwe. Wszystko to wygląda na
          wielką zagrywę psychologiczną. Za cel życiowy uważa się tylko pieniądze i dobra
          materialne - smutne. Z samych kaset z nagraniami spotkań można się czasem
          dowiedzieć, że ktoś biedował przez kilkanaście lat zanim sieć zaczęła się jakoś
          rozwijać.
          Niektórzy wierzą, że dzięki temu "biznesowi" kiedyś będą mieli Ferrari. Ja wiem
          że Ferrari to może mieć tylko założyciel sieci. Pozostali mogą sobie kupić
          używany samochód na kredyt. Na członkach sieci zarabia przede wszystkim
          producent sieci. W sumie zorganizować sobie pokaźny fanklub klientów, którzy
          sami siebie będą poganiać do kupowania, to jest wielki sukces dla firmy. Takiego
          zbytu towarów nie zapewni żadna hurtownia, dealer, marketingowiec czy super
          reklama w telewizji. Szkoda tylko, że odbywa się to kosztem klientów.
          Na tym świecie ciągle ktoś komuś próbuje wmawiać że coś jest bardzo dobre dla
          kogoś lub "sprzedać" złudzenia (reklamy, programy telewizyjne, politycy,
          akwizytorzy, gry, SMS-y, "kup i wygraj" etc.). O tym trzeba mówić, że coś jest
          "przesadzone" lub jest "zwyczajną "ściemą", obietnicą bez pokrycia. Czasem
          trzeba "dowalić", ot żeby ten świat był trochę lepszy, żeby komuś nie udał się
          biznes kosztem drugiego człowieka.
          Ludzie! Bądźcie sobą! Możecie sami dokonać czegoś wielkiego w swoim życiu i to
          na własny rachunek. Nie pozwólcie sobą manipulować. Sukces nie musi być wymierny
          w pieniądzach.
      • Gość: Bobikpl Jestem akwizytorem-fach jak każdy... IP: 62.233.153.* 25.02.04, 11:42
        Sprzedaję fajne odkurzacze i jakoś się kula.Sprzedaż bezpośrednia to nie jest wymysł szatana.Polak to nie głupi kiep któremu można wcisnąć byle co za jego ciężko zarobione pieniądze.Kupi to co mu się podoba,na co ma gwarancję i serwis.Nie spamuję jest to moja swobodna wypowiedż,kiedyś napisałem coś o sp. bezpośredniej na forum i mnie chcieli zajeb...
        Pozdrawiam wszystkich sprzedawców bezpośrednich :)
        • Gość: BobikPL Jestem akwizytorem-fach jak każdy... IP: 62.233.153.* 25.02.04, 11:52
          Sprzedawcy bezpośredni którzy odnieśli sukces,możecie pisać robrx@op.pl

        • Gość: Lilka Re: Jestem akwizytorem-fach jak każdy... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.02.04, 12:22
          ale dyskusja nie dotyczyła sprzedaży bezposredniej jako takiej, tylko amwaya.

          • Gość: Bobik Lilka masz rację sorry :) IP: 62.233.153.* 25.02.04, 12:35
            ale nic się nie stało,prawda?
            Na temat:
            Amway-fach jak każdy
            • sylwesters1 Re: Lilka masz rację sorry :) 27.02.04, 02:41
              Czy ,Amway ,czy co innego,jak nie chcesz to i nie zrobisz,to wybor tylko
              Twoj.Tu gdzie ja jestem za oceanem rowniez sa ludzie negatywni i rowniez i im
              nic nie wychodzi......... bo i nie jest tego nauczony Doradcow jest wielu,lecz
              nie wielu co doradza jak wyisc z dolka.Nie chcesz wspolpracowac z
              Amway ????,otworz swoi biznes,idz do fabryki pogadaj ,a napewno dostaniesz
              taniej towar ,rynek czeka. Wy Polacy nie bylismy uczeni handlu,obrotu ,a z tad
              sa zyski,lecz cala Ameryka funkcjonoje na marketingu. Przepraszam za moj
              styl pisania ,moga byc bledy,ja sie ucze ,mimo ze jestem Polakiem.
          • vitalia Re: Jestem akwizytorem-fach jak każdy... 01.03.04, 10:01
            Nieczytałam wcześnie wszystkich Twoich postów. Ja na temat Amwaya się nie
            wypowiadam, bo to nie moja sprawa jak kto zarabia ale jedno ci powiem ,,jeżeli
            w marketingu sieciowym kupuje się i sprzedaje produkt ,to nigdy nie jest
            piramida finansowa.,jest ona wówczas jeśli pieniądze są w obrocie.Był taki
            system kiedyś Skyline i Tytan ,tam był tylko obrót finansowy.Ostrzegałam wtedy
            znajomych ,Ale szybka wizja zarobku odebrała ludziom rozum .....Ja Cię
            przepraszam jeśli to o emeryturze jakoś żle mi wyszło.Gość portalu: Lilka
            napisał(a):

            > ale dyskusja nie dotyczyła sprzedaży bezposredniej jako takiej, tylko amwaya.
            >
        • vitalia Re: Jestem akwizytorem-fach jak każdy... 01.03.04, 10:08
          Bobik
          Trzymaj się i niech Ci się wiedzie jak najlepiej .Nie ma co się przejmować
          tylko robić swoje. Jak mi zaczęło w pewnym momencie lepiej się powodzić to ,ci
          co uważali że nigdy mi się nie uda poprostu przestali się odzywać .Zawiść
          ludzka nie ma granic ,że o głupocie nie wspomnę.
        • amwayowiec Re: Jestem akwizytorem-fach jak każdy... 01.03.04, 13:24
          Dzięki za pozdrowienia:-)) mnie nie olinują takie ąmieszne wypowiedzi na temat
          mojej firmy, tak jak ktos wspomniał - ktos jest zazdrosny - tylko o co...
      • Gość: BobikPL sprzedaż bezpośrednia IP: 62.233.153.* 01.03.04, 13:33
        Ja myśę,że jak już to dobrze się kula,jeżeli sprzedajesz coś konkretnego(może być "drogie")z czego jest wysoka prowizja
        Co sprzedajecie?
        • vitalia Re: sprzedaż bezpośrednia 01.03.04, 14:05
          Pytasz co sprzedajemy .Otóż dla każdego według jego możliwiści i
          znajomości tematu.Jeśli kogoś interesuje temat zdrowie to mamy suplementy,które
          biją na głowę pare firm a przy tym otwieramy portal internetowy dla pacjentów
          onkologicznych,gdzie będą mogli konsultować się z onkologami i lekarzami
          ogólnymi.Mamy też super nowoczesne urządzenie do galwanizacji
          (jonoforeza),dostępne tylko w naszej firmie.Rewelacja.na sztuce masz przeszło
          200 złBiorą go i zakłady kosm. i klientki.Są też kosmetyki ,tanie i drogie
          jakie kto chce.No i usługi internetowe.A to wszystko dopiero początek.W maju
          dopiero się zacznie,Najważniejsze jest jednak to że firma solidna i płaci
          pięknie za dobrą pracę.Gość portalu: BobikPL napisał(a):

          > Ja myśę,że jak już to dobrze się kula,jeżeli sprzedajesz coś konkretnego(może
          b
          > yć "drogie")z czego jest wysoka prowizja
          > Co sprzedajecie?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka