rzeka.chaosu
10.02.10, 14:43
Krotki opis sytuacji:
Od pół roku pracuję dla firmy X, oficjalnie na pół etatu. 3/4 pracy wykonuję w
domu. W siedzibie firmy jestem tylko 1-2 dni w tygodniu (gdy nie mam zajęć).
Pracuję na firmowym laptopie i programach, ale jednak w domu (np. za prąd
płacę sama, korzystam z własnego monitora ;)). Studiuję (chyba pracodawca ma z
tego tytułu korzyści jakieś). Inni pracownicy mają służbowe karty miejskie lub
opłacone parkomaty, itp. Ja nie.
I teraz zarobki: dostaję około 1/4 tego co osoby o podobnych umiejętnościach,
wykonujące tę samą pracę w siedzibie firmy. No i czuję się ... dyplomatycznie
mówiąc: robiona w konia ;).
Niedługo przedłużam umowę.
Powinnam poprosić o podwyżkę? (Dooobra... i tak to zrobię). Jak powinnam
poprosić o podwyżkę, tzn. jakich argumentów użyć? Czy to, że pracuję zdalnie i
studiuję i firma mi do niczego nie dopłaca jest dobrym argumentem?
Jak zacząć taka rozmowę?
Szef to ogólnie luzak, ale troszkę uparty i zamknięty w sobie ;D
Czy może się wypowiedzieć ktoś, kto jest pracodawcą?