volga_jasnowidzaca
11.03.10, 15:43
Czytuje to forum od czasu do czasu i wlos mi sie na glowie jezy. Ja chyba w
innej Polsce mieszkalam, jak jeszce mieszkalam.
Jesli sa tu tacy z podobnymi historiami, opiszcie je aby przelamac ten
stereotyp, 'praca tylko po znajomosciach'!!! To robi wam wiecej szkody niz
dobrego.
Ja wedlug ‘mitow’ rozpowszechnianych na tym forum, powinnam byc wzrocowym
przykladem porazki.
Studia mam, magister, humanistyczny - nauki polityczne. Z szacunkiem dla
wszytkich z podobynym dyplomem, nie jest to wiedza na ktorej opiera sie
'gospodarka oparta na wiedzy'. Misz-masz wszytkiego, i glownie niczego jesli
chodzi o ‘fach’. Uwielbialam te studia, daly mi wiedze, rozwinely wiele
umiejetnosci, poszerzyly horyzonty. Acz absolutnie nieprzydatne na rynku pracy
Do tego studia dzienne, wiec teoretycznie zadnych sznas na zdobycie doswiadczenia.
Teraz znajomosci. Moj tata zmarl jak mialam lat 15, wiec mam nadzieje ze nikt
nie bedzie go podejzewal o pomoc zza ‘kulis’. Moja ukochana mama, zawod
fryzjerka, przerzuciala sie na handel, znajomosci ma takiego od kogo dobra
kure na rosol na Bazarze Rozyckiego kupic. Zawsze mopwila’ Corus, ucz sie bo
ja znajomosci nie mam, niczego Ci nie zalatwie.’
Na pierwszym roku studiow, kiedy moi znjomi pojechali na 3 miesieczne dobrze
zasluzone wakacje w gory, Mazury itp, ja zaczelam szukac pracy czasowej. Kiedy
oni wrocili opalnie i radosni, ja blada i zestresowana, mialam w CV 3 miesiace
w Ernst&Young. Praca zadna skomplikowana, recepcja, ale chyba najgorszy czas
moim zyciu. Do dzis mam koszmary. Po tej recepcji w E&Y, w ferie zimowe czy
letnie, az do 4 roku studiow nie mialam problemow z praca - kiedy mialam
wolne, tydzien, czy 3 miesiace, CV roslo, Shell, City Bank, Finalndia, nawet
dizs juz nie pamietam, recepcja, sekretariat, asystentka. Zadna zawrotna
kariera, ale na ubrania, kursy, aerobic i imprezy zaorbilam:).
Na 4 roku w trakcie jednego z takich zlecen jako asystantka dzialu,
podrzucialam swoje CV z zapytaniem o bezplatny staz w ichnim dziale
sprzedarzy. Firma, ktora kazdy zna. A ze uznali ze jestem znacznie lepsza niz
sekretarka, ktorej urlop ‘pokrywalam’, dostalam ten staz, i zaplacili mi za
niego. Po 3 miesiacach stazu w sprzedazy, zaczelam pracowac w ichnim dziale
marketingu. Pieniadze bardzo dobre, na resztki zajec jakie byly na 4 i 5 roku
pozwalali mi chodzic. Praca ciekawa, duzo sie uczylam, idealna, dla kogos z
moim wyszktalceniem:D
Potem zostalam zwolniona.
I 6 miesiecy szukalam pracy.
I nawet na chwilke nie uznalam, ze to brak plecow mi uniemoliwial jej znalezeinie.
Ulepszalam CV i techniki rozmow kwalifikacyjnych, poszlam do szkoly na
podyplomowke. Znowu pracowalam ‘dorywczo’ to tu-to tam, recepcja,
sekretariat...mimo, ze juz mialam i wyskztalcenie i doswiadczenie, korona z
glowy mi nie spadla.
Dostalam wreszcie prace, w firmie ktora znowu 99% populacji kuli ziemskiej,
tym razem z FMCG. W marketingu, gdzie kandydatow, nawet tych ze
znajomosciami, jest pelno!
Znowu dobre pieniadze, pakiet socjalny i wszytkie wodotryski.
A potem mi odbilo i wyjechalam, ale to inna historia:D
Nie znosze ludzi, ktorzy twierdza, ze nie moga znalezc pracy bo nie maja
znajomosci. Brak znjomosci, fatalny wybor studiow, zero talentu do fizyki czy
matematyki. Powinnam do dzis pracowac w McDonaldzie na mopie wedlug wiekszosci
z was.
A nigdy nie pracowalam i nie pracuje. Ale sama stworzylam sobie okazje!
Pozdrawiam i zycze powodzenia. Nie ma czegosc takiego jak 'znajomosci' w
porzadnych firmach.