Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udalo :-)

    01.03.04, 17:33
    bardzo interesuje mnie, czy komus z Was sie udalo? pod wzgledem zawodowo-
    finansowym oczywiscie. no kto moze powiedziec ze zarabia duzo, moze pozwolic
    sobie na wygodne i godne zycie i jednoczesnie nie jest
    niewiadomojakaosobliwoscia? chcialabym to uslyszec dla pociechy i aby dowod
    uzyskac, ze jest to mozliwe no i ewentualne porady nawet niekonwencjonalne
    wskazane.
    dzieki i pozdrawiam :-)
    Obserwuj wątek
      • marioooo Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 01.03.04, 20:38
        hmm powiem ci tak:
        ja i moja dziewczyna pochodzimy z malego miasta . Ona skonczyla fil romanska
        pracuje jako lektor(ok 1500brutto) dodatkowo tlumaczenia. Ja jestem na 5 roku
        automatyki od 3 lat pracuje . Teraz jestem na stazu i mam 2500brutto. Przez
        studia zarobilem na samochod ona na wklad na mieszkanie. Kredyt mamy na
        rodzicow ale splacamy go sami. Co miesiac odkladamy ok 1500-2000PLN(zaznaczam
        ze "ONA" ma tlumaczenia). Chodzimy do kina jezdzimy na narty czasami jadamy w
        restauracji. Za kilka miesiecy planujemy ramont mieszkania potem slub. Nasi
        rodzice nic nie znacza. Doszlismy do wszystkiego sami. Uwiez w siebie nie jest
        tak zle jak sie wydaje. Trzeba ostro przec do przodu ale nie po trupach tylko
        trzeba byc twardym:)
        • hokata Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 01.03.04, 22:59
          super, dzieki :-) prosze o wiecej budujacych przykladow :-)
        • Gość: kotka na dachu Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.akl.callplus.net.nz 02.03.04, 08:39
          mariooo zrob wyliczynka ile na co wydajesz i ile zarabiasz, bo przy takich
          zarobkach odlozenie co miesiac 1500-2000, przy splacie kredytu, utrzymaniu
          samochodu, biezacych rachunkach ,, czy tez mieszkacie u rodzicow i oni was
          zywia i ubieraja?
          • marioooo Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 02.03.04, 19:24
            Gość portalu: kotka na dachu napisał(a):

            > mariooo zrob wyliczynka ile na co wydajesz i ile zarabiasz, bo przy takich
            > zarobkach odlozenie co miesiac 1500-2000, przy splacie kredytu, utrzymaniu
            > samochodu, biezacych rachunkach ,, czy tez mieszkacie u rodzicow i oni was
            > zywia i ubieraja?
            ok prosze
            rachunki ok 700PLN
            samochod ok 400PLN
            jedzenie ok 300PLN (kupujemy połprodukty i gorujemy sami)
            ciuchy....ostatnio nic nie wydajemy
            czyli lacznie 1400PLN +niech bedzie 100na kino i np.pizze czyli 1500
            1200+1700 pesja netto=2900
            2900-1500=1400 oszczednosci
            ja dodatkowo ok 300PLN z innego zrodla dochodu
            oona roznie od 100 do 1500 PLN nmiesiecznie z tlumaczen
            zadowolona???
            a i jeszcze ok 280 stypendium naukowego :)

            mysle ze jak sie chce to mozna. fakt wracam do domu ok 20 czasami 23 ale i o 18
            a weekendy sa nasze
            • marioooo Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 02.03.04, 19:29
              zapomnialem dodac 600PLN kredytu ale moje stypendium i to co zarobie dodatkowo
              pokrywa ten wydatek
            • ulawaw 300 zł na jedzenie na m-c - BZDURA! 02.03.04, 19:41
              Gotuję sama i liczę się z każdym groszem. Półproduktów nie kupuję (a raczej
              rzadko), bo raz, że niezdrowe, dwa, wcale nie takie tanie. Coś ściemniasz!
              • Gość: em Re: 300 zł na jedzenie na m-c - BZDURA! IP: *.kp.pl 09.03.04, 10:41
                ale się ubawiłam, a może przeraziłam ... 300 zł na wyżywienie dwóch dorosłych
                osób na miesiąc
                • Gość: JR Re: 300 zł na jedzenie na m-c - BZDURA! IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 31.03.04, 11:25
                  spokojnie można tylko tyle wydać na jedzenie, pod warunkiem że nie kupujesz
                  codziennie polędwicy wołowej, drogiego wina, sera, itp. Mam 2 dzieci wiecznie
                  głodnych więc wydaję dużo na jedzienie, ale w czasie wakacji gdy wyjeżdzają
                  oszczędzamy z mężem właśnie m.in. na jedzeniu, wydając grosze, gotując
                  wegetariańskie potrawy, pijąc wodę.
                  pozdrawiam
              • Gość: mniam Re: 300 zł na jedzenie na m-c - BZDURA! IP: *.pwpw.pl / 217.17.44.* 29.03.04, 15:10
                300 to ja wydaję tygodniowo (model rodziny 2 + 1). Bez żadnych szaleństw. pa
                • omango Re: 300 zł na jedzenie na m-c - BZDURA! 30.03.04, 12:24
                  co do zarcia na 2 osoby - dwa razy w miesiacu duze zakupy za ok 300 pl + na
                  codzien swieze pieczywo itp wiec dodatkowa kaska. Nie przezeramy sie, jestesmy
                  szczupli i niekoniecznie na diecie --> bo moze ten koles ze swoja laska na
                  diecie sa...

            • Gość: Imagine Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.04, 19:48
              Jakim cudem 300 zł starcza Ci na wyżywienie dwóch osób? I po drugie: czy nie
              kupujecie żadnych kosmetyków? środków czystości? prasy? książek? płyt?
              bielizny? nie chodzicie na żadne imprezy? a wizyty np. u dentysty? a podstawowe
              leki w czasie choroby?? itp.
              Pytam nie ze złośliwości, tylko z czystej ciekawości, bo nie wiem gdzie
              podziewają się moje pieniądze... ;)
              • marioooo Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 31.03.04, 20:11
                jezeli chodzi o jedzenie to tak jak mowilem 2x ok 150PLN (co 2 tyg) + pieczywi
                i mleko. poza tym mam dofinansowanie do obiadow w pracy. odnosnie kosmetykow to
                nie szalejemy w zasadzie tylko to co niezbedne- mydlo(np bambino) pasta (nie
                koniecznie wybielajaca za 12PLN taka za 4-5 pln tez jest ok), .... perfumy (tu
                paradoks mamy z fracnji lub wloch ale to dzieki znajomym :). dentysta... mamy
                zdrowe zeby a jak trzeba to chodzimy. kino- jak najbardziej , piwko w barze
                oczywiscie (mowilem ze czasami wpada "dodatkowa kasa" jakies fuchy po
                godzinach, tlumaczenia) naprawde nie sciemniam ( a proszki kupujemy w duzych
                opakowaniach bo tak taniej (np. vizir :)
        • Gość: Vp Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: 195.117.30.* 02.03.04, 15:18
          > ja i moja dziewczyna pochodzimy z malego miasta. Ona skonczyla fil romanska
          > pracuje jako lektor(ok 1500brutto) dodatkowo tlumaczenia. Ja jestem na 5 roku
          > automatyki od 3 lat pracuje . Teraz jestem na stazu i mam 2500brutto.

          Pochodzicie z małego miasta, ale studiowaliście i mieszkacie w dużym, zapewne w
          Warszawie. Skoro dziewczyna skończyła studia i potem dopiero zaczęła pracować i
          zarabiać, a ty też zacząłeś zarabiać po dwóch latach, to z czego
          utrzymywaliście się przez te kilka lat studiów na początku?? Chyba jednak
          rodzice wam zafundowali byt, co??? No to nie pisz, że rodzice nic nie znaczą,
          bo sam fakt, że stać ich było na wasze studia, to już bardzo dużo.

          > Kredyt mamy na rodzicow ale splacamy go sami.
          > rodzice nic nie znacza. Doszlismy do wszystkiego sami.

          No proszę! Kredyt na rodziców, więc jak to nic nie znaczą??? Skoro rodzice
          dostali kredyt, to nie wy DOSZLIŚCIE sami, to rodzice musieli się wykazać
          stałymi, pewnymi dochodami. Wy spłacacie, ale to oni są gwarantem spłaty, bez
          tego guzik byście dostali. Poza tym życie na kredyt raczej nie jest miarą
          sukcesu.

          > Uwiez w siebie nie jest
          > tak zle jak sie wydaje.

          Oczywiście, jak się ma zaplecze. Niekoniecznie w ministerstwie, ale w tych
          małych miateczkach wasi rodzice na pewno nie należą do biednych i zagrożonych
          utratą pracy (=dochodu). Na pewno trafię w co najmniej jedno: nauczyciel,
          policjant, wojskowy emeryt, kierownik w urzędzie, właściciel sklepu czy
          lokalnej niewielkiej firmy. Może nie?

          > Trzeba ostro przec do przodu ale nie po trupach tylko
          > trzeba byc twardym:)

          Jak można ostro a nie po trupach?? Jesteś twardy, to znaczy kogoś mniej
          twardego utrąciłeś, to nie jest po trupach?

          Wniosek końcowy: wam się nie "udało", wy tylko nie zmarnowaliście tego, co
          rodzice dali.
          Ale to i tak dużo, więc pozdrawiam.
          • marioooo Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 02.03.04, 19:17
            Gość portalu: Vp napisał(a):

            > zarabiać, a ty też zacząłeś zarabiać po dwóch latach, to z czego
            > utrzymywaliście się przez te kilka lat studiów na początku?? Chyba jednak
            > rodzice wam zafundowali byt, co??? No to nie pisz, że rodzice nic nie znaczą,
            > bo sam fakt, że stać ich było na wasze studia, to już bardzo dużo.
            ja nie ukrywam ze po czesci utrzymywalem sie z pomocy rodzicow ok 300PLN za
            zycie i 400 na mieszkanie. "ONA" stypendium naukowe i socjalne. ojciec rencista
            matka pielegniarka.
            > No proszę! Kredyt na rodziców, więc jak to nic nie znaczą??? Skoro rodzice
            > dostali kredyt, to nie wy DOSZLIŚCIE sami, to rodzice musieli się wykazać
            > stałymi, pewnymi dochodami. Wy spłacacie, ale to oni są gwarantem spłaty, bez
            > tego guzik byście dostali. Poza tym życie na kredyt raczej nie jest miarą
            > sukcesu.
            kredym mamy nie duzy i zeczywiscie ich dochody wystarczyly ale na dzien
            dzisiejszy (oboje sa chorzy i jedno z nich ze wzgledu na wiek nie moze pracowac
            na poprzednic stanowisku a co za tym idzie.....)kredytu bysmy nie dostali na
            nich ale na siebie juz tak

            > > Uwiez w siebie nie jest
            > > tak zle jak sie wydaje.
            >
            > Oczywiście, jak się ma zaplecze. Niekoniecznie w ministerstwie, ale w tych
            > małych miateczkach wasi rodzice na pewno nie należą do biednych i zagrożonych
            > utratą pracy (=dochodu). Na pewno trafię w co najmniej jedno: nauczyciel,
            > policjant, wojskowy emeryt, kierownik w urzędzie, właściciel sklepu czy
            > lokalnej niewielkiej firmy. Może nie?
            ojciec strzaznik miejski (problem ze straza powraca jak bumerang i nie wiadomo
            kiedy go rozwiaza) matka ksiegowa. a o "JEJ" rodzicach pisalem wczesniej


            > Jak można ostro a nie po trupach?? Jesteś twardy, to znaczy kogoś mniej
            > twardego utrąciłeś, to nie jest po trupach?
            o mojej twardosci niestety nic nie wiesz ale przyklad z zycia: osoba ktora
            wkrecilem do firmy w ktorej pracowalem w czasie studiow po kilku miesiacach
            stwierdzila ze bedzie lepiej i taniej wykonywac to co ja robie. co ty na to??
            > Wniosek końcowy: wam się nie "udało", wy tylko nie zmarnowaliście tego, co
            > rodzice dali.
            > Ale to i tak dużo, więc pozdrawiam.

            mimo wszytsko uwazam ze mielismy szczescie ale szczesciu trzeba dopomoc.
            • marioooo Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 02.03.04, 19:19
              zapomnialem dodac ze studiowalismy (ja nadal studiuje) w poznaniu. "ONA"
              zaczela tlumaczyc na 4 roku studiow a teraz jest lektorem
          • Gość: robert A czy tylko polska was interesuje czy zagranica ? IP: 12.8.18.* 05.03.04, 15:57
            Bo ja jestem zagranica
        • Gość: maciekkk Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.idea.pl 14.03.04, 18:51
          To razem zarabiacie 4000 brutto - jakieś 2500 netto, odkładacie 1500 - 2000...
          wychodzi na to że na kredyt, restaurację, narty, remont i ślub zarabia Twoja
          pani tłumaczeniami.... no to czym tu sie chwalić Panie automatyku ? Trafiła Ci
          sie dobra partia która Cię utrzymuje. Co to ma wspólnego z uwierzeniem w siebie
          i parciem do przodu
      • Gość: balbi__ Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.proterians.net.pl 02.03.04, 09:12
        Hejka!!
        Ja nie wiem czy nam się udało:0
        Jesteśmy z mężem ciut po 30 mamy dwoje dzieciaczków.
        Netto zarabiamy ok 3000-4000/m-c
        Dodam, że wynajmujemy mieszkanie i właściwie, gdyby nie ten fakt to byłoby nas
        stać na zwyczajne życie bez ekstrawagancji.
        Do szczęścia brak tylko tego własnego m.
        Pozdrawiam:))

      • Gość: elwin2 Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: 195.94.201.* 02.03.04, 17:59
        kiedy zaczynalem studia - iberystyka - moja eks (prawniczka) mowila mi co to za
        studia co Ty bedziesz po tym robil. a mnie to po prostu fascynowalo i mialem
        gdzies co bede robil. juz w trakcie studiow zaczalem prace jako recepcjonista.
        pracowalem wieczorami na pol etatu - idealna sprawa dla studenta. gdy konczylem
        studia, mialem juz to wymagane doswiadczenie. znalazlem prace w firmie
        hiszpanskie, ktora jednak chylila sie ku upadkowi, wiec mnie wylali po roku. w
        piatkowej GW znalazlem ogloszenie biura podrozy. zadzwonilem, spotkalem sie z
        szefem i w nastepnym tygodniu pracowalem. tworzylem nowy produkt - karaiby,
        ktore zawsze mnie fascynowaly. satysfakcja wielka, kasa srednia, ale do tego
        egzotyczne podroze sluzbowe. zaczalem robic nowe rzeczy, klienci korporacyjni,
        incentive, naprawde czulem sie spelniony.
        po 1,5 roku zaczelo sie dziac zle w turystyce wiec zaczalem szukac nowej pracy.
        akurat oglaszono konkurs do zagranicznej placowki dyplomatycznej w Polsce.
        wygralem go i pracuje 7 godzin dziennie, za europejska pensje (przeliczana z
        EUR), a co najwazniejsze, mowie w jezyku, ktory studiowalem i mam doczynienia
        ze swiatem, ktory mnie zawsze fascynowal.
        a moja eks, prawniczka jest sedzina w jakims sadzie.

        MOJA RADA: NALEZY ROBIC TO CO SIE LUBI I ROBIC TO DOBRZE!
        • Gość: ja Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 21:57
          To teraz ja:

          studia: Finanse skonczone w 1999 roku. Potem kilka lat naprawde przyzwoitej i
          ciezkiej roboty w konsultingu, doksztalcanie (ACCA) - czyli po 11 godzinach
          pracy dalsze 1,5 zakuwania w domciu.
          Po 4,5 roku parcy w konsultingu "sugestia" ze strony firmy (po powroccie w
          macierzynskiego), ze kobieta z dzieckiem nie nadaje sie juz do takiej pracy,
          gdyz nie spelnia podstawowego wymogu, czyli checi poswiecenia 11 godzin dzinnie
          na prace. Zreszta ja tez juz mialam dosyc.
          Z takimi kwalifikacjami pracy szukalam jakies 8 m-cy. Teraz jestem managerem w
          controllingu w jednej z duzych firm FMCG. Roboty znowu full, firma co jakis
          czas wymienia drozszych na tanszych i co jakies 3 m-ce zastanawiam sie przy
          ktorej wymiance trafi mnie cholera.
          Ale poza tym wporzo: 10 brutto, maz ma wlasny biznes wiec w zaleznosci od
          miesiaca od 2 to 4 na reke. Dziecko rosnie - troche malo mamy dla niego czasu,
          ale OK.
          Z drugiej strony ciagly strach, ze zostane podmieniona na tanszy element.
          Troche nie tak mialo byc.
        • Gość: M Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 15:51
          Cześć! Piszę właśnie do Gazety dla Maturzystów o Instytucie Iberystyki, m.in. o
          perspektywach znalezienia pracy po skończeniu studiów tam. Twoja historia
          pasuje do tego tematu jak ulał. Proszę skontaktuj się ze mną jak najszybciej
          jeśli jest to możliwe
          Magda
          kaczucha@pf.pl
      • Gość: hedonista Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.acn.waw.pl 02.03.04, 22:16
        Chyba mogę powiedzieć, że mi się udało. Godzina 12:00, wieża zaczyna grać i
        budzi mnie muza. Godz. 12:30, już nażarty, wypadałoby się ubrać, bo ile można
        biegać po domu w piżamie:) Godz. 12:50, wyglądam za okno, pogoda pod psem, moje
        obserwacje konfrontuję jeszcze z zaokiennym termometrem. Nic, poczytam sobie, a
        jutro, jak będzie lepsza pogoda, może gdzieś się przejadę. Godz. 16:00, pora na
        obiad, po obiadku internet/książka. 18:30, czas ruszyć cztery litery z domu -
        jadę do kumpla/kumpeli, albo zabawić się na miasto (jednak nie codziennie).
        Następmy dzień: odsypianie imprezy, obiadek, internet, książka...
      • Gość: Renata Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.03.04, 22:38
        5 lat pracy na etatach, w ostatniej 2000zł na rękę i żadnych perspektyw rozwoju.
        Pożyczyłam 30tys, owtorzyłam sklep, teraz ok. 3tys zarobku i wielka ulga że nie
        mam nikogo nad soba, na nikogo nie pracuje, a jak mam ochote wziąc sobie wolne
        to biore nie patrząc czy to sroda czy niedziela. Więcej odpowiedzialnosci, ale
        i wiecej wolności.
      • Gość: Mariusz Co to znaczy: piekni, mlodzi i bogaci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 23:26
        Niestety widzę, że u tych którym się udało niektórzy starają się znaleźć dziurę
        w cały. Cieszmy się sukcesem innych. Może i nam się uda.

        A poza tym co oznaczna piękni, młodzi i bogaci? Jakie są wartości tych
        parametrów? A może po prostu chodzi o to, że jesteśmy zadowoleni z wszystkich
        tych rzeczy?

        Nam się udało, tzn. mnie i żonie. Oczywiście tylko i wyłącznie dzięki pracy.
        Ale także dzięki szczęśliwemu biegowi losu, który rzucił nas w odpowiednie
        miejsca.

        Dzisiaj mamy małego bobaska i chociaż dopiero czekamy na mieszkanko, jesteśmy
        szczęśliwi z wszystkiego co posiadamy, a przede wszystkim z nas samych.
      • lolo27l 10 lat na zachodzie 03.03.04, 02:48
        ok $10,000 miesiecznie (przed podatkami), praca taka sobie, wszystko mam co
        potrzebuje i co kiedykolwiek chcialem. jestem w trakcie rozwodu a wiec wkrotce
        pelnia szczescia bo pozbede sie i zony i tesciowej wariatki. Czsem sobie
        popisze po polsku zeby nie zapomniec. Mam dwa samochody: przechodzone Ferrari i
        BMW 740, dwuletnie. Dom do podzialu z eks ale juz mam naszykowany apartament z
        ogrodkiem na dachu. Chce wrocic do Polski zeby poznac jakas kobiete gotowa
        wyjechac na stale do Wloch.
        • syfilis Odwiazali Ciebie na moment lolo? :))))))) 03.03.04, 03:01
          • lolo42 Re: Odwiazali Ciebie na moment lolo? :))))))) 03.03.04, 17:45
            ok.28 000 zł co miesiac(4 000 funtow)consulting w Londynie(City),wiekszosc
            wydaje na dziwki, szampan , kanapki z kawiorem, i bryki -ostatnio Porsche
            Carrera.
            • Gość: Kum Re: Odwiazali Ciebie na moment lolo? :))))))) IP: *.proxy.aol.com 05.03.04, 08:34
              4000 funtow?? Stary, nie masz sie czym chwalic. Jakbys zarabial te 4000
              funciakow we wlasnej firmie, a co roku jeszcze odpisal sobie zysk czyli
              nastepne 100.000, to moglibysmy o czyms rozmawiac.
              Poza tym rownowaznosc w zielonych dulcach jest lepsza. dziwki nie maja klopotu
              z rozroznieniem nominalu na banknotach. Osobiscie nie przepadam tez za kawiorem.
              Wole dobrze uwedzonego lososia i zimna Absolutke (zdrowsza niz francuskie
              koniaki, nawet te najlepsze). Co do bryk, to zapomniales napisac, czy twoje
              Porsche ma zlote klamki??
              Pozdrawiam
      • Gość: kuba Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.acn.waw.pl 03.03.04, 18:11
        3800 brutto. Ostatni rok drugich studiow (uzupelniajacych), ulgi w pracy dla
        napisania magisterki, obiecana podwyzka od 50 do 70% po obronie.

        Studia dzienne- Mechanika (inzynierskie) i zarzadzanie (mgr) na PW,
        doswiadczenie w roznej pracy.

        Teraz- jasna sciezka kariery w zagranicznej firmie ostro inwestujacej w
        Polsce...
        Czy sie udalo? Odpowiem za pol roku, bo dopiero zaczynam.
        A poczatek jest boski.

        Jedyny minus- praca na wsi, z dala (400km) od Warszawy, w ktorej musze byc na
        uczelni co tydzien.
      • Gość: lucyperek Cieszcie się sukcesem do diabł... nawet małym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 15:26
        Niezmiernie miło was wszystkich czytać. Nieważne czy macie na rodzinę 3000 czy
        30 tys. ale wszyscy się cieszą tym co mają bo widzą przyszłość. Ja mam własną
        firmę, koleżanka małżonka jest dyrektorem powaznej firmy zagranicznej.
        Dochodami się chwalić nie będę (łatwo sie domyślić jakie są), ale serdecznie
        pozdrawiam wszystkich tych tutaj a szczególnie kolegów z pierwszych postów,
        którzy to co osiągnęli nazywają sukcesem. TAK ! To jest sukces i należy się z
        tego cieszyć. Tylko wtedy sa szanse na dalsze ulepszanie swojego bytu. Olejcie
        szczękających nieszczęśników i kpiarzy, którzy potrafią tylko wyśmiać. Oni nic,
        nigdy nie osiągną.
        • marioooo Re: Cieszcie się sukcesem do diabł... nawet małym 04.03.04, 22:00
          jezeli bylo to o mnie to thx:) na prawdziwy sukces przyjdzie jeszcze czas ale
          do wszystkiego trzeba dojsc zaliczyp pare upadkow i wzlotow:)
      • Gość: starter Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.visp.energis.pl 04.03.04, 20:16
        heh musze powiedziec, ze udalo mi sie. po studiach (no co prawda byly tez i
        zagraniczne praktyki i nie skonczylem "byle czego")dostalem prace w duzej
        francuskiej firmie. dostalem samochod sluzbowy(megane), tel kom, ubezp,
        prywatna opieke medyczna, 3700 brutto i "fundusz reprezentacyjny" jakies 250-
        300pln extra. na reke wychodzi jakies 3000 nie liczac nagrod itp itd...
        jestel "singlem" wiec na mieszkanie i jedzenie wydaje wiecej niz pary ale looz
        (mieszkanie: 800, zarcie:500, ciuchy, imprezy... i raty za pralke+lodowke )
        • Gość: sara Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.chello.pl 04.03.04, 20:42
          Ja 31, maz 35, super apartament w dobrej dzielnicy, dwa samochody, synowie w
          amerykanskiej szkole, ja nie pracuje (tylko jako wolontariuszka), maz jest
          prezesem duzej firmy.
          Ubralismy sie b. wczesnie w dziecko, maz musial przestac byc radosnym studentem
          i isc do pracy. Byl w niej niezly i go doceniali, awansowal raz, drugi, trzeci.
          Na poczatku nie bylo latwo, troche pomagali rodzice ale do wiekszosci rzeczy
          doszlismy sami.
          Jestesmy 11 lat ze soba, udalo nam sie stworzyc naprawde fajna rodzine.
          Poniewaz on pracuje nadal po 60 godzin tygodniowo, ja moge tylko kilka godzin
          tygodniowo, bo ktos musi to nasze zycie ogarniac. U nas taki model sie
          sprawdzil. Bardzo tez pracujemy obydwoje nad pielegnowaniem uczucia, ktore nas
          kiedys polaczylo. Jak na razie jest suuuper!
      • brudna.suka super lajf 04.03.04, 20:22
        Pol roku temu stracilam prace, teraz jestem na umowie o dzielo (tlumacze teksty
        do folderow dla firm z branzy turystycznej), stary przynosi z roboty prawie
        2000 na czysto, na razie starcza jako tako na zycie i utrzymanie dzieciaka (4
        lata), zobaczymy, co bedzie dalej

        acha, no i oczywiscie jestem mloda i piekna
      • Gość: Desperat Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: 213.17.150.* 04.03.04, 21:37
        Gówno prawda jak nie masz znajomości to nic nie osiagniesz i tyle, taka prawda
        taka POLSKA tacy ludzie....
        • marioooo Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 04.03.04, 22:04
          przeczytaj moj post a jak nie wierzysz to trudno faktycznie lepiej myslec ze
          jest zle i siedziec w domu ogladajac telenowele ale to twoj wybor aha w mojej
          firmie jest wolne stanowisko od 2 mcy ale jakos nie moga znalezc kandydata???
          ciekawe czemu??? znajomosci sie im skonczyly czy moze nie ma odpowiednie osoby??
          (stanowisko kierownicze kasa napewno spora)
          • Gość: Piękny, młody i .. Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 23:19
            Witam,
            Jestem 3 lata po studiach.Przeniosłem się ze średniego miasta do Wawy ponad 2
            lata temu. Obecnie moje zarobki kształtują się następująco (wszystkie kwoty "na
            rękę"):
            1)3500-główne źródło zarobkowania (umowa o pracę)
            2)od 1000 do 2000 - umowa o dzieło
            3)1000-umowa zlecenia

            pozdrawiam

            Piękny, młody i bogaty ;-)
        • Gość: starter Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.visp.energis.pl 05.03.04, 01:29
          Gość portalu: Desperat napisał(a):

          > Gówno prawda jak nie masz znajomości to nic nie osiagniesz i tyle, taka
          prawda
          > taka POLSKA tacy ludzie....

          hmmmm... zajebiste podejscie do zycia... tylko nie wiem co teraz napisac: czy
          to, ze po prostu mnie obrazasz tym co piszesz czy to, ze taki dupek jestes i
          boisz sie przyznac do tego, ze nie potrafisz sam do niczego dojsc... do tego
          kim jestem i co robie doszedlem sam. nie przez znajomosci, nie przez uklady ale
          przez prace. i sa ludzie, ktorzy to doceniaja.

      • Gość: scęśliwy Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.e-data.net.pl 05.03.04, 00:00
        26 lat, wykształcony, najedzony, wyspany.
        Staż absolwencki 450 zł/m-c na rękę.
        8h lizania kopert i kserowania dziennie.
        Stać mnie na fajki i dwa piwa.
        Do tego piękny!

        Lepiej być nie może!

        ------
        Życie zaczyna się po setce!!!!!
        ------
      • luciferr Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 05.03.04, 09:07
        Do niedawna 5 tys. netto jako przedstawiciel handlowy. Teraz jako dyrektor
        zarządzający 9 tys. netto, plus roczny bonus plus udziały w zyskach firmy plus
        wszelkie udogodnienia (auto służbowe wysokiej klasy, komórka, laptop,
        ubezpieczenia, etc. etc.). Na utrzymaniu żona i małe dziecko. Myślę, że mi się
        udało, wszystko osiągnąłem dzięki sobie, dzięki inwestowaniu w siebie i
        konsekwencji, a nie dzięki znajomościom i to wszystko raptem w wieku niespełna
        30 lat. Robi mi się już niedobrze, kiedy czytam czy słyszę o tym, że w tym
        kraju trzeba mieć "plecy" i dawać w łapę, żeby do czegoś sensownego dojść.
        Jasne, jeśli się niewiele umie, nie zna języka i nie chce się dokształcać, to
        bez znajomości droga zamknięta. Szukam do pracy kilku osób i od miesiąca nie
        mogę znaleźć nikogo odpowiedniego, chociaż wymagań wielkich nie mam, poza
        biegłą znajomością angielskiego, obsługą komputera itp. Znajomości??? Nie
        zatrudnię nikogo po znajomości, jeśli będę przez niego tracił potem pieniądze.
        Ludzie nie znają języków, nie potrafią pracować w excelu, robią żenujące błędy
        w CV, nikt ich w konsekwencji nie chce zatrudnić, więc narzekają, że liczą
        się "plecy", "układy" czy jak to zwał. Chcecie mieć sukces, to trochę nad tym
        popracujcie, sam nie do Was nie przyjdzie. Pozdrawiam
        • Gość: PogromcaNuworyszów Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: 213.17.150.* 05.03.04, 10:42
          Kolego chyba nie wiesz co mówisz, może z 5 do 10 lat temu tak było że łatwo
          było prace samemu znaleść ale nie TERAZ ,osobiscie mam znajomą która skończył
          filologie niemiecką i polską zna 2 języki i roboty nie ma dla niej nawet w
          szkole,bez znajomości nie masz czegoszukać w tym kraju , w którym są tylko 2
          WARSTWY SPOŁECZNE: NUWORYSZE(BOGACZE)i ludzie którzy nie maja nic(BEZROBOTNI)
          acha do tegoi jeszce dochodzą wszelakiej MAŚCIE KOMBINTORZY I ZŁODZIEJE których
          w POLSCE NIE BRAKUJE,także albo lizałes dupę komu trzeba albo miałes plecy, a
          jak by było tak jak ty mówisz to Polska by wygladała tak jak USA albo GB anie
          jak obecnie-WIELKA KUPA DZIADOSTWA. A tak poza tym jak osoba która nie ma
          pieniedzy może się uczyc jęz. angileskiego? Hehehe pozdro i dalej żyjcie
          nuworysze w tym swoim świecie....
          • Gość: lucyperek Nuworysze łączcie się ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 14:01
            Skoro Polska podzielona jest wg ciebie na tych co to nic i na nuworyszy, to
            znaczy że ja jestem nuworyszem bo mam więcej niż nic. To,że twoja kumpela zna 2
            języki i jest bez pracy świadczy o tym ,że nie umie jej znaleźć. Ty natomiast
            możesz sobie dalej pier.. jak potłuczony i nurzać sie w swoim nieszczęściu i
            kalectwie życiowym zwalając wszystko na brak znajomości. Ja podobnie jak kolega
            z postu, który szyderczo polewasz jadem dochodziłem przez LATA wściekłą pracą
            sam. Rzecz w tym że w mojej własnej firmie (tak, jestem bydlę pracodawca)
            pracuję dziennie ok. 16 godzin i zupełnie mi to nie przeszkadza. Ja to lubię !
            Połączyłem sobie bowiem hobby z zarabianiem pieniędzy. A że potrafi to jakieś
            5% populacji to już nie moja wina. Każdy może sobie wypiłować mózg na wyższy
            poziom albo zatrzymać sie na etapie debila i wrzeszczeć za leperem "Balcerowicz
            świnia !". Polska natomiast wyglądałaby jak USA gdyby nie populacja popierdułek
            takich jak ty, których najwiekszym marzeniem jest głosować na formacje
            obiecujące głównie to, że zabiorą wszystko wszystkim, bo bogactwo i nuworysze
            to rzecz nie do pogodzenia z ludem pracującym (?). Nadzieja w tym, że wasza
            populacja szybko wymrze i w społeczeństwie zaczną przeważać ludzie sensowni z
            przynajmniej jako takim rozumem.
            Pozdrawiam wszystkich antyleperystów.
            • Gość: Lolek Re: Nuworysze łączcie się ! IP: 213.17.150.* 05.03.04, 14:49
              Jak miałeś na tyle kasy żeby otworzyć sobie firmę to nie pierdol że masz więcej
              niż nic,bo się ośmieszasz, po drugie na wybory nie chodzę i nie pitol mi tu o
              jakims Lepperze bo to nie ma nic wspólnego i tych wszystkich darmozjadów bym
              wytępił, a po 3 ciekawe jak sie twoja firma utrzymie jak w Polsce zostaną sami
              emeryci i renciści ze swoimim malutkimi poborami hehehehehe a mój podział był
              taki:NUWORYSZE
              (BOGACZE,CWANIACY,WYKORZYSTYWACZE "MURZYNÓW",ZŁODZIEJE,WAZELINIARZE,ŁAPÓWKARZE)
              BIEDNI(BEZROBOTNI,RENCIŚCI,EMERYCI,LUDZIE ODRZUCENI, NIE MAJACY
              ZNAJOMOŚCI,UCZCIWI OBYWATELE)
        • Gość: Agnieszka_ Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.04, 16:07
          chetnie wyslę ci cv, co to za praca,

          pozdrawiam
          Agnieszka
        • calineczka9 Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 16.03.04, 13:48
          Witam Luciffer, choć Twoje pseudo brzmi groźnie;o) napisz proszę na jakie
          stanowiska szukasz kandydatów.
      • raks5 Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 05.03.04, 18:38
        nie chce mi sie juz czytac narzekania.
        Wiadomo, ze Salomon z pustego nie naleje. Ale jesli masz dobre studia, troche
        doswiadczenia i cos w glowie- nie potrzebujesz zadnych znajomosci.
        U mnie na roku- studiach uzupelniajacych (dzienne, dobra uczelnia), na ostatnim
        semestrze, kazdy dobry (jezyk, drobne doswiadczenie, komputer, elastycznosc i
        przecietne wyniki na studiach- to nie tak wiele) ma prace, dobra prace- mimo ze
        koniec studiow jeszcze pare miesiecy. Do tego prawie kazdy wykladowca,
        zaczynajac w tym semestrze zajecia, przedstawia oferty pracy, ktore mozna
        wykorzystac. Praca lezy, zaczely sie znow czasy, kiedy dyrektorzey, HRzy itd
        sami przychodza na dobre uczelnie, szukaja ludzi... Tak jest na jednym z
        wydzialow PW...
        • Gość: lucyperek Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.04, 10:16
          Po prostu miło czytac takie rzeczy. Spróbuj popropagować w swoim środowisku
          spojrzenie pozytywne. Ja też już rzygam tym wszechobecnym pojękiwaniem.

          Pozdrawiam Raksie
      • carlam1 Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 07.03.04, 17:56
        Zaraz po uzyskaniu licencjata(mialam 22lata)rzucilam sie w wir pracy-kilka
        zrodel utrzymania(uczylam jezyka).Kupilam mieszkanie(calosc
        urzadzilam,korzystalam z pomocy rodzicow,ale nie finansowej),ktore sama
        splacam.Miesiecznie mialam ok.2000zl na swoje wydatki; W miedzyczasie robilam
        2letnie studia uzupelniajace zaocznie w innym miescie,a w weekendy
        chalturzylam. Raz w roku spedzalam urlop za granica i jeszcze troche
        odlozylam.Teraz jestem mezatka,wyjechalam z kraju.Mieszkajac w Polsce mialam
        duza satysfakcje,ze sobie radzilam mimo iz wiazalo sie to z bieganiem z jednej
        szkoly czy kursu na drugi do poznego wieczora,ale cieszylam sie,ze pracowalam i
        bylam aktywna.Chyba odnioslam swoj maly sukcesik:)Nie uwazam sie za bogata,ale
        poradzilam sobie w dobie bezrobocia i spadajacych perspektyw na wygodne i godne
        zycie.
      • Gość: cc Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 01:23
        Hmmm, zarabiam więcej niż większość piszących tutaj. Mam żonę i córkę i NIE stać mnie na kupno
        mieszkania, czy zmianę samochodu. Samych rachunków płacę ok. 2500,-/mies. Nie jesteśmy rozrzutni,
        jadamy skromnie, w 2003 nie byliśmy nigdzie na urlopie - może uda się w tym roku...Nie chcę się
        poddawać obśmiewaniu czy śmiać z innych (kogokolwiek) - tylko sam tego pojąć nie mogę! Obok
        mieszka bezrobotne małżeństwo z dwójką dzieci i ONI BYLI latem nad morzem! A my nigdzie.
        Nominalnie jestem prawie krezusem, tylko z pustymi kieszeniami... Nie spodziewajcie się żadnych
        wniosków - ja już od lat kombinuję na czym to wszystko polega.... bez skutku.
        • Gość: aqua Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.03.04, 01:43
          Witaj, bratnia duszo :-)). Ja też nie wiem, na co, do ciężkiej cholery, wydaję
          te wszystkie pieniądze? Jestem sama, mam mieszkanie (nieduże, ale własne i bez
          kredytu; wzięło się ze spadku po babci i pomocy rodziców, ale to było 10 lat
          temu). Przepracowałam kilka lat w budżetówce (zarobki -żenada; dorabiałam
          tłumaczeniami), teraz od niecałych dwóch lat zarabiam przyzwoicie (6K netto),
          plus nadal robię tłumaczenia, choć mniej (co roku w kwietniu okazuje się
          jednak, że sporo ich było, kiedy muszę dopłacić do podatku; w tym roku, gdyby
          nie odliczenia remontowe, miałabym 8K dopłaty!). Aha, na urlopy jeżdżę, często
          za granicę, chociaż nieprzesadnie luksusowo. Niewątpliwie część kasy wycieka
          właśnie w ten sposób. Atmosferę w pracy mam dobrą, żadnego wyzysku, weekendy
          wolne z bardzo nielicznymi wyjątkami. Opłaty umiarkowane: mieszkanie ok. 250,
          gaz/światło nawet nie wiem, ile, telefon drogawo, bom gadatliwa - ok. 150-
          200/mc, Internet z TV 170, pani do sprzątania 250/mc. Samochód służbowy
          (chociaż benzyna, niestety, już nie), komórka też. Biorę sobie ponadto prywatne
          lekcje języków obcych dla rozrywki. Kosztuje mnie to do 600 zł miesięcznie. Ot
          i tyle. Ogólnie uważam, że wiedzie mi się wcale nieźle i nie czuję się w
          obowiązku narzekać, jak większość rodaków.
          • natine pytanko do aqua 14.03.04, 19:54
            halo, napisałaś, że robisz tłumaczenia, jak zaczęłaś? w jakimś biurze tłumaczeń
            czy zgłosiłaś się bezpośrednio do jakiegoś wydawnictwa etc? ja jeszcze
            studiuję, zarabiam dorywczo (stąd zainteresowanie tłumaczeniami), jak mam czas
            ucząc dzieciaki angielskiego, czasem trafi się fucha przy pokazie mody w domach
            handlowych... Na wakacje wyjeżdżam do pracy w knajpach jako barmanka - za
            granicę. Odkładam na mieszkanie, na autko...może w przyszłym roku już będę
            miała własne. idzie dobrze, im bardziej w to wierzę, tym jest lepiej;-))
            aqua, będę wdzięczna za odpowiedź
            pozdrawiam
            natka
            • Gość: aqua Re: pytanko do aqua IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.03.04, 03:09
              Witaj! Z powodu wymiany komputera i związanych z tym perturbacji nie zaglądałam
              tu jakiś czas. Tłumaczenia zaczynałam 10 lat temu, w dużej państwowej firmie, z
              którą od wielu lat współpracuje mój ojciec - chociaż on robi tłumaczenia z
              innej branży. Nawiązałam też kontakt z kilkoma biurami tłumaczeń przez te
              wszystkie lata, tudzież z kilkoma firmami farmaceutycznymi (tutaj głównie na
              zasadzie znajomy znajomego szuka kogoś, kto zna się na rzeczy). Kiedy kilka lat
              temu przejściowo byłam bez pracy, pozgłaszałam się Bóg wi gdzie w Internecie i
              do kilku biur i firm. Do tej pory zdarza się, że ktoś nawiązuje kontakt, bo
              znalazł tam moje namiary. Ale teraz ogólnie jest trudniej, pytania o
              doświadczenie, czasem o dowody na to doświadczenie, o oprogramowanie
              wspomagające tłumaczenia itd.
        • Gość: Tmp Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: 195.117.30.* 09.03.04, 19:00
          > Samych rachunków płacę ok. 2500,-/mies.

          > tylko sam tego pojąć nie mogę! Obok mieszka bezrobotne małżeństwo z dwójką
          dzieci i ONI BYLI latem nad morzem! A my nigdzie.
          > ja już od lat kombinuję na czym to wszystko polega.... bez skutku.

          Może na tym, że ONI nie płacą rachunków.
      • Gość: Tomek Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.ipt.aol.com 08.03.04, 01:28
        Hmm- 25lat-3 rok studiow licencjackich,masterbedroom 15 minut od plazy- 350
        $tygodniowo na osobe- pracujemy z dziewczyna dla siebie- sprzatamy domki w
        calofornii- jest okey-slonce caly rok- mieszkanie-350$/miesiecznie-250
        $/jedzenie- czekamy na "rozkrecenie"interesu-narazie nie wracamy do Wroclawia-
        • Gość: ja Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: 195.205.229.* 09.03.04, 12:12
          A jakie jest, według was, MINIMUM tego, aby uznać, że się udało?
      • Gość: kobieta wszystko zależy od nastawienia IP: *.cec.eu.int 09.03.04, 14:00
        Mnie się udało i zamierzam tak kontynuować.

        Mam 26 lat, pracuję od 18 roku zycia (najpierw opiekunka do dziecka, potem
        korki z języka, w międzyczasie fundacja i drobne tłumaczenia). Dziecko
        urodziłam po drugim roku studiów humanistycznych (mąż - student z tego samego
        roku). Trzeci rok był potworny finansowo. Rodzice nam nie pomagali, bo nie
        mieli z czego. Mąż dorabiał na zleceniach. Ja na korepetycjach. Zyliśmy ze
        stypendium i kredytu studenckiego. Spłacaliśmy mieszkanie (kupione w ramach
        rozliczeń rodzinno-polokoleniowych za jedyne 40 tys.), zatrudnialiśmy opiekunkę
        na czas zajęć na uczelni (bo babcie niedostępne) i niejednokrotnie nie
        starczało. Na piątym roku poszłam do pracy na kontrakt (za 4,5 tys netto
        miesięcznie), mąż się opiekował małym i nadal współpracował na zlecenia. A
        potem już poszło do przodu, jeszcze lepszy kontrakt przez parę miesięcy, mały w
        przedszkolu prywatnym. Magisterkę napisałam z opóźnieniem, a mąż jeszcze
        niestety nie skończył studiów. Mieliśmy okropny przestój finansowy w zeszłym
        roku, gdy ja byłam między kontraktami, a jemu firma przestała płacić. Ale teraz
        już z tego wychodzimy, od października pracujemy. Jestem na studiach
        doktorankich i równoczesnie pracuję dla instytucji unijnej, zarabiam ok. 11
        tys. netto - praca kontraktowa, niestety tylko na rok, liczę na to, że zdam
        konkurs na urzędnika unijnego. Mały w tym roku do zerówki. Mąż zarabia średnio
        4 tys. netto. Mieszkanie spłacone (ostatnia rata poszła miesiąc temu).
        Kupiliśmy samochód za gotówkę półtora roku temu (40 tys.). Mamy pokaźne długi
        na karcie kredytowej i w debecie, ale jakoś żyjemy. Niejednokrotnie
        pozyczaliśmy pieniądze od przyjaciół. Co miesiąc mamy ponad 3 tysiące kosztów
        stałych (przedszkole, opiekunka, internet, samochód, telefon, czynsz, spłata
        kredytów studenckich, polisy ubezpieczeniowe). Wakacje raczej zagranicą (mam
        tam rodzinę), w sieprniu byliśmy w Legolandzie, sylwester w Czechach. Pomagamy
        biednej rodzinie na Suwalszczyznie. Jadamy często w kanjpach. Kupujemy dużo
        książek. I ostatnio zaczęliśmy nawet kupować legalne płyty CD.

        Zawsze wychodziłam z założenia, że jeśli chcę coś sobie kupić lub gdzieś
        pojechać, to po prostu muszę zdobyć na to fundusze. I brałam się do roboty. A w
        najgorszych chwilach, kiedy żyliśmy tylko dzięki karcie kredytowej, myślałam
        sobie, że przecież każdy kryzys się kiedyś kończy.
        Myślę, że mam w sobie dużo samozaparcia i z pewnością nie ulegam
        niepowodzeniom. Wręcz przeciwnie, ciągle idę do przodu, nawet gdy wiatr wieje w
        oczy. I wierzę, że mi się uda.

        W moich marzeniach mieszkam w kamiennym domku na południu Francji i cieszę się
        słońcem przez większość roku. Wykonuję jakąś telepracę i żyję z dnia na dzień.
        Czas pokaże, czy mi się uda.... :)
        • fartgirl Re: wszystko zależy od nastawienia 09.03.04, 19:50
          Gratuluje, jednak pewnie pomogło wam to że jesteście z duzego miasta gdzie
          łatwiej o prace bo w moim nie słyszałam zeby ktos po studiach humanistycznych
          tyle zarabiał.

          pozdrawiam
          fartgirl
      • neevra Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 14.03.04, 21:30
        A mnie się udało bez pleców i spania z prezesem, tylko ciężką pracą i walką. I
        teraz podejrzewają mnie, że wygryzam facetów z pracy. Jak są cieniasy to niech
        idą precz.
        POWER GIRLS górą.
        Niech najlepsi wygrywają a Ci którzy mieli plecy i tak zatoną.
        Pozdrawiam
        Neevra.
      • pa20 Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 14.03.04, 22:27
        mam 30 kilka lat, po studiach technicznych trafiłem na pół roku do krwiożerczej
        firmy polskiego kapitalizmu, potem rok w spokojnej byłem programistą maszyn jak
        u Pana Boga za piecem, wpadła mi okazja stażu na zachodzie miało być dwa
        miesiące skończyło sie na 2,5 roku, (za grosze daleko od domu, zostawiłem żonę
        i dwójke dzieci), nauczyłem sie języka troche nawyków, zostałem konstruktorem,
        przeskoczyłem do podobnej firmy ale lepiej płacącej w Polsce , cóż znów staż
        trza było odbyć ale tym razem w znacznie lepszych warunkach 1 rok, wróciłem do
        DOMU, mieszkam w małym miasteczku dojeżdzam do pracy 30 km mam ładny samochód
        żona zarabia 3 tys. ja 3,5 oszczędzam na dom, marzy mi sie własna firma. W
        totka szczęścia sie nie wygra, tylko własną pracą i wyrzeczeniami. Ciesze sie
        że mieszkamy razem a moje dzieci chodzą w Polsce do szkoły. Jestem szczęśliwy.
      • Gość: Olka Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: 5.5R2D* / *.pg.com 15.03.04, 16:43
        hmmm, no mnie to nie tak calkiem samej sie udalo, bije czolem przed moimi
        rodzicami:))

        wyjechalam na studia 300km, trzy lata dziennie humanistyczny kierunek na
        garnuszku rodzicow (ale bez rozpieszczania, zupki chinskie i pasztety), ale
        jakies tam staze w wakacje, zeby cos w CV bylo. Licencjat, potem zaoczne
        magisterskie, pierwsza praca na zlecenie za 900zl netto po 10 godzin w agencji
        pracy, ale po pol roku dostalam sie do duzej miedzynarodowej FMCG, najpierw
        robilam bzdury za troche lepsze pieniadze, awansowalam no i teraz od pol roku
        zarabiam 2500 netto wykonujac interesujaca prace po osiem godzin dziennie jak
        normalny czlowiek. w czerwcu sie bronie, od pazdziernika ide na drugie studia.
        Moj chlopak dostaje 2000 netto (dzial obslugi klienta). Splacam raty za
        samochod, mieszkanie mamy od moich rodzicow (na raty - przejmiemy je na siebie
        jak tylko finansowo bedziemy w stanie).
        Jest cudnie i bluznilabym narzekajac mimo, ze z tych 4500 to 500 odchodzi na
        jego alimenty, oplaty mieszkaniowe+parking to jakies 1300zl, on splaca dlugi za
        grzechy mlodosci, to jeszcze minus 400, rata na samochod + jego utrzymanie
        1000zl a reszte wydajemy na spokojny remont mieszkania (bez zadnej ekipy -
        wszystko sami)i na zycie+przyjemnosci.

        I jak mi tacy rozni znajomi mowia - bo tobie bylo latwiej, bo ci rodzice
        pomogli, a my jestesmy tacy biedni i nic nam sie nie uklada, to mam ochote
        kopnac w cztery litery zeby sie zabrali do roboty. Jakby oni tyle samo energii
        poswiecili na zmiane swojego losu, ile poswiecaja na biadolenie, to by juz
        dawno prezesami pozostawali.

        Pomijajac mieszkanie, to w tym miescie nikt mi niczego za darmo nie dal i do
        wszystkiego musialam dojsc sama, i mimo, ze to nie jest szczyt moich marzen i
        dalej chce isc do przodu, to jestem z siebie dumna i to jest jeden z
        najlepszych powodow do dalszych staran.
      • Gość: pożeracz zwłok CAŁY TEN WĄTEK JEST ŚMIESZNY IP: 80.51.245.* 15.03.04, 17:15
        i żałosny zarazem
      • Gość: kriss Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.04, 20:47
        czesc
        chyba jestem piekny :), mlody tez a bogaty?? nie tak bardzo ale wiele mam ...
        Moja mama jest sprzataczka w szkole ojciec pracowal na kuzni w duzy zakladzie
        jako tlukacy mlote, brat pracuje i proboje robic mature a siostra ma rodzine i
        probuje wiazac koniec z koncem. Ja?? zdalem mature, zaczalem pracowac w McD
        jako zwykly pracownik, po 1,5 roku naorawde ciezkiej pracy zostalem asystentem
        kierownika. Przez pierwszy rok studiow wieczorowych (za ktore sam musialem
        placic) pracowalem od 5 do 14 potem zajecia od 16 do 21 a w domu bylem ok 24 1
        w nocy ( nie mieszkam we Wrocku). I tak co dzien, weekendy praca bo trzeba bylo
        zarobi na studia. Po dwoch latach dostalem szanse i rozpoczalem prace w
        handlobanku (bez znajomosci bo ich nie mam ani ja ani rodzina). Teraz mam juz 5
        letni staz. Bylem kierownikiem oddzialu a teraz kierowinikiem sprzedazy w
        regionie. TO co mam w mieszkaniu u rodzicow (wlasnego jeszcze nie mam bo mnie
        nie stac) cieszy mnie a zycie uwazam za cudowne. Nie moge narzekac na brak kasy
        choc studia mnie zruinowaly i teraz place duzo pieniedzy zeby to splacic
        kredyty na nie. Jestem bogaty o doswiadczenie zawodowe i bardzi duze zyciowe.
        Jestem z siebie dumny i pomagam rodzinie jak tylko moge.
        Jak cos chce sie osiagnac to mozna i to bez zajomosci. NIe mam albo nie mialem
        zadnych, wyrobilem je sobie sam ale dzieki pracy, lojalnosci i bezgranicznemu
        zaangazowaniu.
        Zycze powodzenia :)
        kriss
        • Gość: Nephilim MI!!!!! Owszem TAK! IP: *.torun.dialup.inetia.pl 15.03.04, 21:34
          Według mnie na sukces skłądają się trzy czynniki. Rodzina, Zdrowie, Pieniądze.
          Pierwsze dwa są według mnie niezbędne do możliwości akutecznego zarabiania
          pieniędzy. I pieniądze bez tych dwu elementów nie są tak cenne.
          Mam maleńką coreczkę - zdrową i piękną, wspaniałą Żonę stanowiącą moje wsparcie
          kiedy trafia mnie szlak. Kończę budować dom - przez kilkaset lat pewnie będę go
          spłacał, ale rozpoczynam mając dwadzieścia kilka lat. I będę spłacał go w
          pięknym domku w środku lasu. Warto.
          Co do przyziemnych spraw... Ja ok. 3.000 na rękę, Żona 2.500 na rękę.
          Może mógłbym więcej.
          Może jednak nie jestem zainteresowany, aby córeczka mówiła do mnie: Pan Tata. o
          18 najpóźniej w domu.
          A robotę dostałem też bez znajomości - co prawda startowałem do działu
          informatycznego a dostałem się do handlowego ;))).

          PS. Co do zdrowia... Jest już 21.30. Za pół godzinki idę na małą przebieżkę. 3
          km - niedużo. Może ktoś chce się ze mną wybrać ? ;)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka