Gość: Polak
IP: *.ustka.sdi.tpnet.pl
19.02.02, 10:44
Jak żyć w państwie, w którym nie liczy się człowiek? Jak żyć w państwie, w
którym obcokrajowiec ma większe przywileje od rodowitego mieszkańca? Jak żyć
nie mając nadziei na lepsze jutro? Podobne pytania można mnożyć i mnożyć nie
uzyskując żadnej konkretnej odpowiedzi. W naszym kraju ma obecnie miejsce
istny cyrk. Wszystko zatraciło sens. Osoby wykształcone piastują stanowiska
podrzędne, a niewykształcone są dyrektorami. Największe przywileje mają
emeryci i renciści, którzy dorabiają sobie na kilku etatach, będąc już w pełni
dorobionymi członkami społeczności. Natomiast młodzi ludzie, z wykształceniem
wyższym(po dobrej uczelni), ze znajomością języków obcych, obsługą komputera
itd. tracą nadzieję, że kiedykolwiek znajdą pracę. Kto jest odpowiedzialny za
to wszystko? Przecież nie na tym polega życie. Uczymy się, aby
egzystować "lepiej" rezygnując z wielu darów życia, a otrzymujemy tylko
kolejną dawkę problemów. Czy młodzi ludzie w obecnych czasach maja szansę się
usamodzielnić, tak jak miało to miejsce za Gierka? Pytanie zdaje się być
retorycznym. Bez wsparcia rodziny nikomu nie uda się dorobić własnego
mieszkania. Czy tak powinno być? Czy niewykształcony cudzoziemiec powinien
zajmować miejsce wykształconego Polaka tylko dlatego, że reprezentuje inną
narodowość? Trudno mi to zrozumieć, ale takie są realia. Polska zawsze była
innym krajem, tylko czy lepszym?