Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak sie dostaje pracew w Polsce

    20.10.10, 13:00
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8538046,23_letnia_corka_Rostowskiego_doradca_w_MSZ.html
    Obserwuj wątek
      • Gość: Sales Engineer Jestem Inrzynierem Spszedarzy i mam 6000 na renke. IP: *.vogelsang-gmbh.com 20.10.10, 13:14
        • Gość: były manager Re: Jestem Inrzynierem Spszedarzy i mam 6000 na r IP: *.chello.pl 20.10.10, 13:22
          a co to ma wspólnego z postem powyżej ?
        • Gość: tęskniący Re: Jestem Inrzynierem Spszedarzy i mam 6000 na r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.10, 13:37
          Z utęsknieniem czekamy na komentarz PCV menager'a
          • Gość: PCV menedżer sorry za zwłokę załatwiałem kątrakt na 5 milionuf IP: *.chello.pl 20.10.10, 13:44
            to wczoraj
            10 ton rurek PCV zakontraktowałem
            straszneśmy sie shlali s prezesem
            kaca mam i sie obudzilem dopiero tera to pisze
            ale prezes dzownil ze ma fajfusa fioletowego tak ostro go te kurewki wygrzmocily, co mu je postawilem
            no ale podpisal kątrakt to najwarzniejsze

            nie ma to jak byc elitom
      • Gość: boss Re: Jak sie dostaje pracew w Polsce IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.10, 13:19
        Niestety ale takie są realia. A wy leszcze zapie...jcie regularnie na wybory i głosujcie na tą mafię.
        • Gość: boss Re: Jak sie dostaje pracew w Polsce IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.10, 13:34
          Ale na szczęście bezkarność tych sku...synów się kiedyś skończy. Już się coś w tym kierunku dzieje - vide wczorajszy napad na biuro PIS w Łodzi.
          Jeszcze będą rzygać tymi ukradzionymi pięniędzmi.
          • popisuarka Re: Jak sie dostaje prace w w Polsce 20.10.10, 15:18
            Jak na razie to coreczka Pana Ministra okazala sie zwykla qurevka:
            technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,8539816,Uwazaj_na_to__co_publikujesz_w_Sieci___odcinek_347563.html
            • Gość: boss Re: Jak sie dostaje prace w w Polsce IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.10, 15:20
              Grunt że zna idiomy angielskie:D
              • popisuarka Re: Jak sie dostaje prace w w Polsce 20.10.10, 16:14
                I pozycje zawodowe. Ciekawe, za ile kreci ona loda?
                • Gość: boss Re: Jak sie dostaje prace w w Polsce IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.10, 18:36
                  Swoją drogą to niezłym zjebem trzeba być żeby się tak w sieci "promować" jak nasza świeżo upieczona doradczyni. Mam nadzieję, że do tego biura Sikorskiego wpadnie kolejny Pan Bronek i zrobi tam porządek;)
                  • popisuarka Re: Jak sie dostaje prace w w Polsce 20.10.10, 18:43
                    Sikorski to polityczna prostytutka. On byl ministrem w PiS i PO, a zgodzilby sie na bycie ministrem takze w rzadzie NSDAP czy KPZR.
                    • Gość: Mao Re: Jak sie dostaje prace w w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.10, 20:43
                      sikorski to prawdopodobnie agent cia na polską republikę bananową, ma żone żydówkę podżegaczkę wojenną z washington post
                      • Gość: sceptyk Re: Jak sie dostaje prace w w Polsce IP: *.tmark99.revers.nsm.pl 23.10.10, 04:00
                        Bezrobocie i korupcja bardziej wyniszczaja społeczeństwo i jego zdrowie niż papierosy,dopalacze ,in vitro i brak szczepionek przeciw grypie-to powinno byc pole do popisu dla troszczacych sie o nasze zdrowie fizyczne i psychiczne polityków-tylko to moze zbyt trudne?albo nie opłacalne?
                        • dala.dada W nauce jest lepiej! 23.10.10, 12:01
                          Sytuacja polskiej nauki jest dziś, to jest pod koniec roku 2010, jedną z najlepszych na świecie i zdecydowanie jest ona najlepsza w całej pond tysiącletniej historii Rzeczypospolitej, a to na skutek mądrej polityki prowadzonej przez rządy RP począwszy od roku 1989, czyli od momentu, gdy premierem został profesor Tadeusz Mazowiecki, a tym samym zakończyły się w Polsce rządy tzw. ciemniaków, jak to je trafnie określił nieodżałowany Kisiel.

                          Lata 1989-2010 to okres nieprzerwanego ciągu sukcesów polskiej nauki, w którym to okresie, dzięki światłemu poparciu polskich władz i Kościoła, polscy uczeni odkryli m.in. szereg nowych planet, zbudowali szereg nowoczesnych aparatów - np. tzw. błękitny laser, a przede wszystkim odnieśli olbrzymie sukcesy w badaniach nad historią Polski czy też nad naszym ojczystym językiem. Osobny hołd należy zaś złożyć naszym iście genialnym ekonomistom, z profesorem Leszkiem Balcerowiczem na czele, którzy w sposób wręcz cudowny zapełnili towarami półki polskich sklepów, kończąc tym samym wieloletni okres tzw. gospodarki niedoborów.

                          Owe sukcesy były możliwie tylko dzięki mądrej polityce premierów RP, a szczególnie profesorów-premierów takich jak profesorowie Mazowiecki, Bielecki czy Buzek. Owa światła polityka polegała głównie na:
                          1. Nieingerencji władz państwowych w wewnętrzne sprawy wyższych uczelni, jako iż tylko rektor wybrany przez profesorów wie, jak najlepiej zarządzać wyższą uczelnią i jak dbać o interesy swych profesorów, a jak wiadomo, uczelnia wyższa to głównie profesorowie – bez nich nie może ona po prostu istnieć.
                          2. Popieraniu prorodzinnej polityki selekcji młodych kadr naukowych i awansowania pracowników naukowych. Jak bowiem wiadomo, tylko potomstwo naukowców, wychowane w atmosferze naukowej od wczesnej młodości, ma szansę zostać naukowcem i efektywnie współpracować z podobnymi sobie osobami. Próby wprowadzenia do środowiska naukowego osób z plebsu muszą się zawsze źle kończyć, gdyż plebs z definicji ma niższą inteligencję i bardzo złe maniery.
                          3. Duże znaczenie ma tu też stabilizacja kariery naukowej, czyli popieranie modelu ‘od studenta do rektora na tej samej uczelni’. W przeciwnym wypadku mielibyśmy jak na tzw. zachodzie: ciągłą niepewność co do jutra oraz ciągłe zmiany pracy, które uniemożliwiają optymalny rozwój naukowca oraz zbudowanie trwałego, dobrze ze sobą współpracującego zespołu naukowców.
                          3. Istnieniu habilitacji. Bez habilitacji nie jest bowiem możliwa racjonalna selekcja pracowników naukowych na pracowników niesamodzielnych, to jest nieposiadających habilitacji i na pracowników samodzielnych, czyli habilitowanych. Habilitacja jest jak nobilitacja, jest sitem, które ostatecznie odsiewa plewy, np. osobników z nizin społecznych, którzy tak czy inaczej wciąż próbują się wślizgnąć w szeregi polskiej profesury.
                          4. Istnieniu państwowej („belwederskiej”) profesury. Tak jak habilitacja jest przyjęciem w ekskluzywne grono szlachty akademickiej, tak mianowanie na profesora przez Prezydenta RP jest przyjęciem w jeszcze bardziej ekskluzywne grono akademickiej arystokracji. Bez tej państwowej profesury nie mielibyśmy elity polskiej nauki, tego crème de la crème polskiej nauki. Bowiem tylko osoba mianowana przez najwyższą władzę państwową może decydować o przyszłości polskiej nauki. Otrzymanie dyplomu profesora to dla polskiego uczonego jest prawdziwy i jakże wymierny cel z życiu. Jakże puste i niepełne musi być życie naukowca w krajach, w których nie ma ani habilitacji, ani też państwowej profesury. Tam byle chłystek z doktoratem może zostać profesorem i promować nowych doktorów. Nic więc dziwnego, ze w krajach takich jak np. Stany Zjednoczone, Zjednoczone Królestwo, Kanada czy Australia poziom takich dyscyplin jak np. historia Europy Centralnej (a szczególnie Polski), filologia słowiańska ( a szczególnie polska) czy tez lingwistyka słowiańska jest wręcz przerażająco niski.
                          5. I wreszcie na obowiązku nostryfikacji zagranicznych dyplomów akademickich, szczególnie zaś doktoratów. Bez owej nostryfikacji istniałoby bowiem całkiem realne zagrożenie, że do polskiej nauki dostały by się osoby z niezweryfikowanymi w Polsce kwalifikacjami, obniżając tym samym jej, tak obecnie wysoki, poziom.

                          Podsumowując: jeszcze nigdy w historii Polski nie mieliśmy aż tylu studentów. To jest nasz olbrzymi sukces, gdyż np. w roku 1938 mieliśmy w Polsce (przy zbliżonej ludności) mniej niż 50 tysięcy studentów, a dziś mamy ich prawie 2 miliony ( w roku akademickim 2008/2009 mieliśmy dokładnie 1.927.762 studentów i 32.494 doktorantów). W latach 1936-1937 nadano zaledwie 26 tytułów doktora (w tym tylko 2 czyli niecałe 8% - kobietom), a w samym tylko roku 2008 nadano doktoraty aż 5427 osobom, w tym aż 2719 (nieco ponad 50%) – kobietom, zaś 941 osób otrzymało w tymże roku habilitacje a 369 tytuły profesorskie.

                          Tak więc nauka polska i polskie wyższe uczelnie wręcz dziś kwitną, i jedyne czego potrzebują to więcej pieniędzy i mniej ingerencji ze strony państwa. Nasz rząd powinien bowiem jeszcze bardziej zaufać polskiej profesurze, pod wieloma względami najlepszej na świecie, i zmniejszyć jeszcze bardziej swą ingerencję w sprawy nauki. Polscy profesorowie dowiedli, iż potrafią optymalnie sterować nauką i uczelniami wyższymi, więc zostawmy ową naukę oraz owe uczelnie pod ich światłym kierownictwem. Dajmy im tylko więcej pieniędzy, aby mogli szerzej rozłożyć swe skrzydła i poszybować jeszcze wyżej!

                          Na początek proponuję więc następujące podwyżki uposażeń:
                          1. Profesor zwyczajny 100%.
                          2. Profesor uczelniany i docent z habilitacja 75% (bez habilitacji jak adiunkt z habilitacją).
                          3. Adiunkt z habilitacją 50%.
                          4. Adiunkt bez habilitacji i starszy wykładowca 25%.
                          5. Asystent z doktoratem i wykładowca 10%.
                          6. Pozostali pracownicy, w tym asystenci bez doktoratu 5%.

                          Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, iż głos mój zostanie wysłuchany.

                          Prof. zw. dr hab. Dalatata: dalatata01@gmail.com
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka