Gość: sarna
IP: *.dynamic.chello.pl
14.02.11, 21:50
chodzi o to, że ustawa znakomicie zabezpiecza wdowy, które straciły męża po swoich 45 urodzinach i w okrutny sposób pomija te ,które owdowiały choćby 1 dzień przed swoimi 45 urodzinami. W sytuacji w jakiej znalazły się wdowy górnicze jest wiele kobiet, bo ustawa dzieli wdowy na te lepsze ( więcej niż 45 lat ) i na te gorsze ( mniej niż 45 lat).
Zapis ustawy jest rodem z lat 70, a kolejne rządy zgadzały się na to by :
- wdowa, która straci męża po 45 urodzinach ma dożywotnie prawo do renty rodzinnej , a jak pracuje to ma dochody z dwóch źródeł (praca i renta) do dnia emerytury i na emeryturze ma prawo wybrać emeryturę po mężu. Ciekawostką dla niewtajemniczonych jest fakt ,że nie traci świadczeń po mężu nawet jak ponownie wyjdzie za mąż.
- wdowa, która straci męża przed 45 urodzinami nie dostanie nic nigdy po mężu , emerytury też nie, bo musi wypracować swoją. Wyjątkiem jest tu niezdolność wdowy do pracy ale wiadomo przecież że nawet bardzo chore osoby nie spełniają kryteriów.
I tak w wolnej Polsce jedna wdowa się żyje kosztem drugiej i niesprawiedliwe przepisy nikogo nie obchodzą chyba że jest się wdową smoleńską.
Wdowy powinny się zjednoczyć i zabiegać o bardziej racjonalne prawo .