Dodaj do ulubionych

Co podnieca kobiety

20.10.08, 14:25
hahahaha, najlepsza jest puenta, ten ostatni akapit - po prostu boskie
Obserwuj wątek
    • awitold Co podnieca kobiety 20.10.08, 15:27
      W całym artkule, gdzie ze wszystkich stron rozpatruje sie kobiece
      pożądanie, nie ma ani słowa o uczuciach. Cóż, Amerykanie sami
      traktują seks jako towar - byle się lepiej sprzedać, ale czy to jest
      OK?
    • sany666 Kobieta niezgłębioną jest :) 20.10.08, 15:55
      To wiadomo od dawna. Tak jak to, że chciałaby zjeść ciastko i mieć ciastko -
      czyli mieć męża, dzieci, pieniądze i "czuć się pożądaną".
      A tak od siebie to nic, moje panie? (nie mówię o dzieciach)
      • pinion Re: Kobieta niezgłębioną jest :) 20.10.08, 21:34
        A o wypraszam sobie, a buciki na obcasie, a spódnica ? A dobry obiad dla
        kochanego mężusia ? ;P

        A mąż piwko i meczyk ;)

        A tak serio, to faceci się jeszcze nie nauczyli, że kobiety trzeba podchodzić
        odpowiednio a pożądanie podsycać.
        • pinion Re: Kobieta niezgłębioną jest :) 20.10.08, 23:52
          No a jak wyjaśnisz modę na wydepilowane krocze niczym u pięcioletniej dziewczynki ?

          Facet też to to to i tamto...

          Tylko jest jedna subtelna różnica... Kiedy ludzie są ze sobą długo przestają
          dbać o budowanie swojej relacji na bazie drobnych elementów. Ona popieprza w
          domu w dresie... ( mimo, że on widziałby ją w gorseciku ) a on po pracy zamiast
          przyjść do niej - siada przed telewizorem i robi prasówkę.

          Tu nikt nie jest święty...
    • wolf69 Kinsey miał dewiacje psycho-seksualną- był bisex 20.10.08, 15:55
      Profesor seksuologii Stephanie A. Sanders z amerykańskiego Instytutu
      Kinseya

      hahaha...
      Jak można być profesorem z instytutu człowieka , który miał dewiacje
      psycho-seksualną - był biseksualistą (właściwie to tylko miał żonę,
      a sex uprawiał z mężczyznami). Co ważne, Kinsey miał poważne
      problemy emocjonalne.

      Badania Kinseya były później krytykowane ze względu na całkowicie
      niereprezentatywną grupę badawczą, która była rekrutowana z
      ochotników (300 osób) w tym w dużej części spośród więźniów
      osadzonych za gwałty (25%) i męskich prostytutek (5%). Ponadto
      ochotnicy otrzymywali wynagrodzenie za udział w badaniu — i dlatego
      istniało spore ryzyko, że część z nich ubarwiała swoje wypowiedzi,
      licząc na wyższą gratyfikację. Wyniki w części dotyczącej
      seksualności dziecięcej pochodziły w całości z jednego źródła, jakim
      był pamiętnik anonimowego pedofila, prowadzącego go od 1917 roku.
      Niereprezentatywny dobór grupy badawczej tłumaczył niektóre z
      szokujących wyników Kinseya i podważył ich wiarygodność.

      jak gej lub lesbijka czy pedofil (nawet jak posiada tytuł profesora)
      może badać ludzi normalnych pod względem seksualym?


      pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_Kinsey

    • arme Co podnieca kobiety 20.10.08, 16:03
      Wszystko fajnie tylko czemu odnoszę wrażenie, że ta pani nie bardzo wie o czym
      mówi? Za dużo tu skrajnych uproszczeń wyglądających na całkowite nie zrozumienie
      tematów, na które toczy się rozmowa
      • g.suss Re: Co podnieca kobiety 20.10.08, 16:14
        > Za dużo tu skrajnych uproszczeń

        Hmmm... może dlatego, że to jest dwustronicowy wywiad w kobiecym dodatku
        ogólnokrajowego dziennika, a nie praca naukowa. Chcesz prac naukowych tej pani,
        to masz:
        scholar.google.pl/scholar?q=%22Stephanie+Sanders%22&hl=pl&lr=&btnG=Szukaj
        > wyglądających na całkowite nie zrozumienie
        > tematów, na które toczy się rozmowa

        Bo wszak nie od dziś wiadomo, że to każdy Polak najlepiej na medycynie, polityce
        i seksie.
    • future76 Co podnieca kobiety 20.10.08, 16:16
      Myślenie to podstawa...

      Judith W., Edward Reisman - "Kinsey, seks i oszustwo".
      Książka ta ujawnia, w jaki sposób powstał słynny Raport Kinseya o
      zachowaniach seksualnych mężczyzn i kobiet. Autorzy przedstawiają
      ogromną ilość dowodów na to, że Raport Kinseya jest świadomie
      zwodniczy i pozbawiony naukowego charakteru. Tragiczne jest to, że
      choć Kinsey sformułował wiele fałszywych wniosków, to są one do dziś
      uważane za prawdy naukowe, a prace Kinseya stały się podstawą wiedzy
      przekazywanej młodzieży w ramach szkolnych programów edukacji
      seksualnej.
      ---
      Alfred skompletował więc zespół naukowy. Jak? Wardell Pomeroy,
      członek zespołu, wyznał w 1983 r., że Alfred osobiście sprawdził
      jego kwalifikacje. I przekonał się, że Pomeroy „odrzucił wszelkie
      tabu, zahamowania i poczucie winy, jakie było udziałem jego
      kolegów”. Warunkiem zatrudnienia w zespole Kinseya było przekazanie
      mu opisu własnych seksualnych doświadczeń. Jednego z kandydatów
      Kinsey odprawił z kwitkiem, bo – jak wspominał Pomeroy – osoba ta
      uważała „pozamałżeńskie stosunki płciowe za szkodliwe dla
      małżeństwa, homoseksualizm za nienormalny, a kontakty ze
      zwierzętami – za śmieszne”. Tak skompletowany, „wyzwolony” zespół
      był gotowy do udowodnienia tez szefa. Praca polegała na zbieraniu
      wywiadów o seksualności Amerykanów. Do pierwszego raportu „O
      seksualności mężczyzny” (1948 r.) Alfred wykorzystał 5300 wywiadów.
      Wywiady te pokazały ogromną rozwiązłość Amerykanów. Według raportu
      współżyli na potęgę przed ślubem, a potem zdradzali się na prawo i
      lewo. To była nowa norma.

      Badanie w więzieniu
      Okazuje się jednak, że aż 25 proc. tych „typowych Amerykanów” Kinsey
      znalazł w więzieniach. Odsiadywali wyroki za przestępstwa seksualne.
      Pomeroy tak wspominał wizyty w więzieniach: „Jeżeli lista niektórych
      przestępców, np. tych, którzy popełnili kazirodztwo, była krótka,
      robiliśmy wywiady z każdym więźniem. Jeżeli była długa, jak w
      przypadku gwałtu, mogliśmy robić wywiad z co piątym lub co
      dziesiątym”. Pozostali badani byli ochotnikami. Socjologowie wiedzą,
      że zawsze zgłosi się tam więcej takich, którzy przejawiają
      niekonwencjonalne zachowania seksualne. I że niektórzy koloryzują w
      nadziei na wyższe wynagrodzenie. To nie wszystko. Do
      wielu „ochotników” Kinsey dotarł dzięki poleceniu znajomych
      prostytutek – żeńskich i męskich. Wielu wyszukał w gejowskich barach
      San Francisco. Do kategorii „małżeństwa” wliczał nawet krótkotrwałe
      związki alfonsów i prostytutek. Z danych musiało więc wyjść, że
      amerykańscy małżonkowie zdradzają się na potęgę.
      Z czasem tezy raportu stały się samospełniającą się przepowiednią.
      Zwłaszcza że wyniki rozpropagował przemysł pornograficzny. Badacze z
      zespołu Kinseya głosili, że seksualną normą jest to, co się robi. Że
      np. przedmałżeński seks pomaga kobiecie dojrzeć emocjonalnie i
      społecznie. A powstrzymywanie się od seksu przed ślubem jest
      szkodliwe i rodzi w człowieku zahamowania. Te opinie uznała za swoje
      zbuntowana młodzież w 1968 r. „Te niesłychane zachowania zaczęły być
      stopniowo postrzegane jako normalne” – komentują autorzy
      książki „Kinsey – seks i oszustwo”.
      ---
      Oszustwo Kinseya przyczyniło się do wybuchu rewolucji seksualnej.
      Miliony ludzi uwierzyło, że rozwiązłość to coś najnormalniejszego na
      świecie. Efekty? Miliony rozwodów, dzieci dorastające w rozbitych
      rodzinach. Niosąca zniszczenie lawina, którą poruszył Kinsey, teraz
      już napędza się sama. Do dziś na odkryciach Kinseya opierają się
      szkolne programy edukacji seksualnej wielu krajów. Uczniowie
      wkuwają „skalę Kinseya”, która przedstawia czysty heteroseksualizm
      jako rzadko występującą skrajność. Drugą skrajnością jest
      homoseksualizm w czystej postaci. A między nimi jest pięć różnych
      odcieni „bi”. Pełny biseksualizm jest umieszczony w samym środku
      skali. Jeśli ktoś przeciw takiej edukacji protestuje, to jest
      bagatelizowany jako „moralista”.

      Tymczasem amerykański historyk Paul Robinson ocenia: „Podkopując
      ustalone normy seksualne, Kinsey dał pierwszeństwo masturbacji i
      homoseksualizmowi, które były jego własnymi upodobaniami”.
      Orgazm niemowlęcia Najbardziej szokujące w obu raportach Kinseya są
      fragmenty o seksualności dzieci. Większość danych zespół Kinseya
      uzyskał tu dzięki... molestowaniu lub gwałceniu dzieci. Nawet
      niemowląt. Kinsey opisał to w raportach, jako coś
      oczywistego: „Orgazm obserwuje się u chłopców w każdym wieku od
      pięciu miesięcy do wieku dorosłego”. I w innym miejscu: „W naszych
      danych opisany jest przypadek orgazmu u pięciomiesięcznego
      niemowlęcia płci żeńskiej”.

      Dane o dzieciach Kinsey uszeregował w tabelach. „Wiek: 5 miesięcy,
      liczba orgazmów: 3”. Albo: „wiek: 11 miesięcy, liczba orgazmów: 10,
      czas obserwacji: 1 godzina”, „wiek: 13 lat, liczba orgazmów: 26,
      czas obserwacji: 24 godziny”. Takie tabele ciągną się przez wiele
      stron. Dr Lester H. Caplan, pediatra, poproszony o konsultacje przez
      autorów książki o oszustwie Kinseya, skomentował: „Częstotliwość i
      liczba orgazmów w ciągu 24 godzin nie była ani naturalna, ani
      normalna (...). Te dzieci musiały być siłą przetrzymywane lub
      przywiązane, inaczej nie przystałyby na to dobrowolnie”.
      ---
      Kinsey tymczasem uważał, że dzieci mogą, a nawet powinny uprawiać
      przyjemne i korzystne dla nich kontakty seksualne z dorosłymi
      partnerami. A szkody dla dzieci? „Kinsey niemal zawsze uważał je za
      wielką przesadę i histerię ze strony rodziców, nauczycieli,
      policji” – napisali Reisman i Eichel.
      Ile dzieci padło ofiarą tych eksperymentów? Wiadomo tylko, że
      kilkaset, bo zespół Kinseya podawał różne liczby. W pierwszym
      raporcie „O seksualności mężczyzny” z 1948 r. jest m.in. zdanie, że
      zespół zebrał „informacje o 317 małych chłopcach, których
      obserwowano albo podczas masturbacji, albo podczas kontaktów z
      innymi chłopcami lub dorosłymi”. Kto obserwował? Jeśli wierzyć
      Kinseyowi – dziewięciu mężczyzn, którzy udzielili naukowcom wywiadu.
      Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, posiadali oni dokładne
      notatki na temat dzieci. I chętnie przekazali je Kinseyowi. Paul
      Gebhardt, bliski współpracownik Kinseya, a później dyrektor
      Instytutu im. Kinseya, w liście z 1981 r. napisał, że tych
      dziewięciu to „homoseksualiści interesujący się dziećmi”. „Jeden z
      nich miał liczne kontakty seksualne z niemowlętami i dziećmi obu
      płci, a mając naukowe zacięcie robił szczegółowe zapiski (...).
      Zastosowane techniki to masturbacja dziecka, seksualna zabawa
      dziecka z dzieckiem i kontakty dzieci z dorosłymi – głównie
      stymulacja manualna i oralna”.

      Inny współpracownik Kinseya, Wardell Pomeroy, tak opisywał jednego z
      tych pedofili: „..miał stosunki seksualne z 600 małymi chłopcami i
      200 małymi dziewczynkami, z niezliczonymi dorosłymi obu płci, ze
      zwierzętami wielu gatunków, poza tym stosował wymyślne techniki
      masturbacji. Spośród 33 członków rodziny miał kontakty seksualne z
      siedemnastoma. Jego babka zapoznała go ze stosunkiem
      heteroseksualnym, a pierwsze doświadczenie homoseksualne miał ze
      swoim ojcem (...). Miał 63 lata, cichy, o łagodnym głosie – raczej
      nie narzucający się człowiek”. Pomeroy wyznał też, że dane zebrane
      przez tego człowieka „stanowiły podstawę dla pokaźnej części
      rozdziału 5. tomu o mężczyźnie, dotyczącego seksualności dzieci”.
      Autorzy książki demaskującej Kinseya skomentowali: „Zwracać się do
      przestępców seksualnych o informacje w sprawie seksualności
      dziecięcej, to tak, jakby wyciągać wnioski o seksualności dorosłych
      kobiet z relacji gwałcicieli”. Kinsey nie zawia
      • pokrecony_oliver Re: Co podnieca kobiety 21.10.08, 00:26
        Rzeczywiści sprawdziłem i znalazłem film na youtube zrobiony przez Britain's Yorkshire television "Kinsey's Pedophiles". Argumenty które
        wytaczają i wywiady są bardzo mocne. Ciężko mi uwierzyć, że się o tym
        głośniej nie mówi. Dla mnie to co jest w tym materiale wystarcza za
        dowód. W Polsce też próbowano prowadzić podobne badania ale skończyło
        się skandalem, temat znany pod hasłem "piórkowanie". Pobudzano kobiety
        piórkiem do orgazmu mierząc czas do szczytowania stoperem.
        To co naukowcy czasami robią niema nic wspólnego z nauką, ten gość porostu ostro przegiął. Był sponsorowany przez centrum Rockefellera i
        miał za sobą osoby posiadające dużo władzy.
        Czytałem też wywiad z Prof. Lew-Starowiczem na temat tego raportu. To,
        że takiego człowiek jak Kinsey rozważa się jako kandydata do nagrody
        nobla to jest porostu absurd.
    • bansiq Co podnieca kobiety 20.10.08, 17:08
      Ja czasami mam ochotę na kogoś nowego ,nie musze go znac dokładnie nie musi
      byc piękny, coś mnie wtedy przyciąga,po jakimś czasie trace zupełnie
      zainteresowanie i długo nikt mnie nie interesuje nie jestem nawet jakąś
      erotyczna maniaczką bo właśiciwie to nazwałabym się na codzień aseksualną
    • 32alfa Co podnieca kobiety 20.10.08, 17:39
      a mnie podnieca zapach, dotyk , każda aluzja nawiązująca do seksu ,
      podniecają mnie obrazy , słowa , kolory.Czuję się nienormalna
      w "normalnym" świecie mojego partnera:(
      • xaliemorph Re: Co podnieca kobiety 20.10.08, 18:41
        Jest jeszcze jedna możliwość. Statystycznie rzecz biorą mężczyźni mogą częściej
        uprawiać seks z wybranymi przedstawicielkami płci pięknej. Innymi słowy
        rozwiązłość mężczyzn jest mniej więcej na tym samym poziomie w całej populacji,
        natomiast rozwiązłość kobiet w większości populacji jest mniejsza ale nieliczna
        grupa kobiet o wysokim współczynniku rozwiązłości skutecznie rozwiązuje podany
        przez Ciebie problem matematyczny. Tę grupę mogą zapełnić np. prostytutki. Tylko
        teraz pytanie jaki udział ma seks z prostytutkami wśród całej populacji
        mężczyzn? Mogę się założyć że dalece znikomy bo znakomita większość jeśli nie ma
        uczuć to ma na tyle oleju w głowie by nie narażać się na możliwość zakażenia
        chorobami wenerycznymi, gdzie prostytutki są grupą wysokiego ryzyka zarażenia.
        Oczywiście źle doświadczone kobiety zaprzeczą temu faktu mówiąc iż wszyscy
        faceci chodzą na ku.... Ale to pomińmy.

        Reasumując również uważam iż kobiety tak samo są rozwiązłe, ba nawet idąc dalej
        tak samo zdradzają tylko inaczej pojmują te sprawy. Po pierwsze jak wynika z
        artykułu kobiety pojmują inaczej pojęcie samego seksu. Po drugie facet się
        chwali kolejnymi podbojami seksualnymi uważając je za sukces z racji swojej
        biologii, natomiast kobieta nie widzi w tym szczególnego interesu. Po trzecie
        dochodzi kwestia kulturowa gdzie jurny facet jest doceniany, a rozwiązła kobieta
        jest ganiona za "dupodajstwo". Czyli z punktu widzenia facetów kobiety kłamią, a
        z punktu widzenia kobiet, one inaczej widzą tę samą prawdę. Kłania się tu
        podstawowa kwestia różnic w definicji seksu, rozwiązłości, zdrady itd. dla obu
        płci. Dopiero rozwiązanie tego problemu umożliwi bardziej jednoznaczne badania
        na temat seksualności obu płci wśród ludzi. A tak uznając te same ramy dla obu
        płci, kobiety dają inne odpowiedzi, nierzadko z powodów głębokiego zakłamania
        kulturowo-obyczajowego (czyli okłamywanie samej siebie), i w ankietach
        odpowiedzi są diametralnie różne dla obu płci. A niestety jak aldebaran1a
        zauważył jest to niemożliwe z matematycznego punktu widzenia by kobiety były
        bardziej świętę od mężczyzn.

        To jest głęboko zakorzenione kulturowe kłamstwo istotnie podtrzymywane przez
        kobiety i stosowane jako fortel w indywidualnych kwestiach spornych w związkach
        pomiędzy partnerami.
    • haneczkaw1 Co podnieca kobiety 20.10.08, 18:14
      witam:) co podnieca kobiety?? teamat napewo nie wział sie sam z
      siebie...... i uwazam że został założony przez ciekawego mężczyzne:)
      osobiscie uważam by jakikolwiek facete,mężczyzna miał mnie podniecić
      musi być zadbany a przede wszystkim mieć coś w sobie, bo wątpie by
      którakolwiek z nas kobiet ocenia mężczyzn po wielkości przyrodzenia
      na pierwszym spotkaniu:) w pózniejszej znajomości może i jest to
      ważne, ale dla mnie wymiar się nie liczy a inne cechy charakteru:)
      choć wiem, że są kobiety, które zwracają uwagę na wielkość portwela
      jak i stan przyrodzenia:)
      • ellw41 Re: Co podnieca kobiety 20.10.08, 19:27
        TO nie prawda..Wiem jak było u mnie-sex ZALEZY DUZO TEZ OD
        PARTNERA .od tego z kim jestem i jak on mnie traktuje.jESTEM SEX -
        GDY MAM poprostu przyjaciela a nie kogoś z doskoku..Kobiety lubią
        emocje u partnera,czułość i dowartościowanie...Mam porównanie i
        napewno nie zamieniłabym sexu na wibrator lub przelotnych
        partnerów...
    • badziewiak66 Sądzę że nie pisze Pani prawdy. Przypadek Simona M 20.10.08, 19:57
      ( czytaj ) Mola jest wyraźisty w liczbach. Znamy co najmniej 40
      kobiet ktore z nim współżyły przez okres 6 miesięcy , co daje
      przecietnie około 7 nowych kobiet miesięczniei prawie dwie nowe w
      tygodniu. Prawda że szalone tempo. Żadna z tych kobiet nie była
      prostytutką, nimfomanką. Wszystkie z tzw. "dobrych domów". Od
      zarania dziejów wiadomo że na kobiety najlepiej działa duży penis.
      Tej prawdy się nie ujawnia na masową skalę w obawie przed
      zepchnięciem "maluchów" w niebyt i swoisty ostracyzm społeczny.
      Według mnie te bajdurzenie o potrzebie ciepła i poszukiwania
      meżczyzny co to ochroni ma na celu ukrycie zwierzęcej natury
      kobiety, która dla rozkoszy jest gotowa kłamać, zdradzać i
      dopuszczać się czynów o jakie nikt by je nie posądzał. To jest efekt
      cywilizacji. Próba przeniesienia kobiety na inny poziom. Próba
      niestety zdana na klęskę, gdyż kobieta zawsze będzie "seksualnym
      zwierzęciem". Badania które Pani prowadzi to przypominają mi
      bardziej słynne radiowe prelekcje o wyzszości świąt Bożego
      Narodzenia nad Swiętami Wielkiej Nocy.
      • pinion Przypadek dużego penisa ? Wow! 20.10.08, 23:48
        Huh to się obśmiałam jak norka.

        Znaczy się tak, jestem zwierzęciem, seksualnie też a i owszem, ale na widok
        penisa niczym u Rocco Sigfrediego chyba bym zemdlała...
        Włożyć i wyjąć to żadna filozofia, więcej przyjemności mam z drapania po
        plecach;) Co nie znaczy, że nie lubię zerżnąć i vice versa. A sama penetracja
        nie przynosi przyjemności bo wręcz przeciwnie. Nie uważam żeby do seksualnej
        satysfakcji był mi potrzebny penis niczym kij bejsbolowy, bo drążek bez fajnego
        właściciela nie jest niczego wart.

        Nie ma co się oszukiwać, każda kobieta ma inne preferencje, niektóre lubią
        większe, niektóre mniejsze, niektóre za przeproszeniem ostre rżnięcie a niektóre
        bez róż, świec i pół dniowej gry wstępnej nie są w stanie... Zasadniczym
        problemem natomiast jest to, że ludzie nie rozmawiają o swoich potrzebach.
        Zwłaszcza kobiety są pod tym względem mało wylewne.

        Zarówno mężczyźni i kobiety mają bazowe i odzwierzęce instynkty, ale od zwierząt
        różni nas posiadanie rozumu i możliwość porozumiewania się, czemu z tego nie
        korzystamy ?
    • dyoodeck Co podnieca kobiety 21.10.08, 09:16
      1. Wysoki status materialny i/lub społeczny samca.
      2. Zazdrosna samica u boku samca.
      3. (w zasadzie powinno być 1.) W przypadku pań dzieciatych - to, że samiec nie
      jest ojcem jej dzieci.

      Nie wspominam o czystych ciuchach, włosach i zębach, bo to w cywilizowanych
      krajach już dość pospolity widok...
    • joanna182-0 Re: Co podnieca kobiety 21.10.08, 13:24
      Moje przekonania o narodzie amerykańskim cały czas się potwierdzają,
      że w większości ludzie tam żyjący są zacofani niestety. Oczywiście
      jest tam też wiele inteligentnych osób, ale jak widać te osoby chyba
      jednak są w mniejszości. Oni chyba by chcieli zjeść marchewkę i mieć
      marchewkę całą, a tak się nie da.
    • laguna86 Co podnieca kobiety 22.10.08, 15:30
      Jak dla mnie wywiad jest świetny. Pani prof. przytacza ciekawe badania. A
      ostatni akapit wyjaśnia wszystko a propos mężczyzn. Te ich niezliczone, a
      zaliczone gorące laski ... hehehe;)
    • ytzek.bloch Co podnieca kobiety 05.11.08, 10:50
      Pieniążki. To najłatwiejszy sposób na rozsunięcie nóg. Pieniążki
      podniecają kobiety i sprawiają, że rosną im sutki oraz następuje
      nawilżenie pochwy. Taka jest prawda. A jeśli jakaś kobieta
      zaprzecza, to niestety kłamie, bo zawsze wybierze bogatego
      brzydkiego łajdaka niż biednego uczciwego sympatycznego faceta. Tak
      zawsze było, tak jest i tak będzie!
      • erpe Re: Co podnieca kobiety 17.11.08, 20:47
        My patrzymy na kobiety przez własny ogląd.I dlatego widzimy je jako
        przebiegłe,wyuzdane czy złe.To jest obraz jaki chcielibyśmy aby
        był.Dlatego w naszych rojeniach One lubią długie albo grube.Bo to my
        chcemy aby One to lubiły.To jest nasz obraz Kobiety.Dlatego Dziadek
        mi zawsze mowił,że One uwielbiają takich którzy je kochają 10 razy w
        ciagu nocy od takich którzy mają mają 10 kobiet w ciągu nocy.A
        Babcia miała z nim takie wspomnienia,że opowiadając mdlała nigdy
        ich nie kończąc.Bo to był prawdziwy mężczyzna.
      • junghans Re: Co podnieca kobiety 18.11.08, 14:20
        ytzek.bloch napisał:

        > Pieniążki. To najłatwiejszy sposób na rozsunięcie nóg. Pieniążki
        > podniecają kobiety i sprawiają, że rosną im sutki oraz następuje
        > nawilżenie pochwy. Taka jest prawda. A jeśli jakaś kobieta
        > zaprzecza, to niestety kłamie, bo zawsze wybierze bogatego
        > brzydkiego łajdaka niż biednego uczciwego sympatycznego faceta. Tak
        > zawsze było, tak jest i tak będzie!
        To nie do końca prawda!
        Jestem żywym przykładem, kocham biednego, sympatycznego faceta!
        Kręci mnie barrrrdzo!
        Takie uogólnienia niczemu nie służą, to tak jakbym teraz powiedziała, że
        wszystkich facetów bardziej kręcą cycate blondynki (z całym szacunkiem dla
        blondynek!) niż inteligentne brunetki!
        Pewno takich nie brakuje, ale czy można uogólniać?
      • bajking Re: Co podnieca kobiety 28.12.08, 19:32
        Coś jest na rzeczy z tymi pieniędzmi. Tak jak mieszkanie, samochód, działka. To chyba taki archetyp. Taki mężczyzna stwarza poczucie bezpieczeństwa, pewność że poradzi sobie z utrzymaniem rodziny, da dobry start dla potomstwa. W sumie taka była zawsze rola mężczyzn w historii ludzkości.

        A mi się wydaje jeszcze że kobiety podniecają bruneci z silnym zarostem. Co Wy na to ?

        rad26
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka