Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Anglosaksy w praktyce (odc. 4)

    IP: *.ext.eurgw.xerox.com 12.05.04, 19:56
    Good luck !
    Nie moge sie doczekac odcinka 10-tego kiedy to nasi bohaterowie beda
    sie z powrotem ladowac do autokaru do Polski.
    Mam nadzieje, ze ktos przychylny im w kraju juz organizuje im powitanie na
    dworcu PKS.
    Obserwuj wątek
      • Gość: a psik Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.zrpa.com 12.05.04, 20:17
        zeby utrzymac poziom dobre soap opery powinniscie pomyslec o wprowadzeniu w
        nastepnych odcinkach takich kanonow jak :
        romans jednego z bohaterow np Ala przylapuje Krzyska na calowaniu urzedniczki
        posrednictwa pracy,
        jak juz bohaterowei po bezowocownym poszukiwaniu pracy postanowiaja wyjechac
        odnajduja dawno zaginionego kuzyna ktory jest obecnie milionerem albo Krzysek
        znajduje w jedzonym Big Macu paznokiec i procesuje sie z forma o milionowe (w
        funtach) odszkodowanie oczywiscie po trudnej i dramatycznej walce wygrywaja
        dobre tez jest obudzenie sie kogos ze spiaczki/utrata pamieci, mozna ten watek
        ciagnac przez pare odcinkow
        • Gość: Bob Bardzo mi sie podobaja Twoje pomysly. <eom> IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 10:25
      • Gość: Jerzy Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.star.net.pl / *.star.net.pl 12.05.04, 20:19
        Zauważcie jak mądrzy są Anglicy - tysiące Polaków przywozi ze sobą funty i
        zostawia je w angielskich barach , hotelikach, wynajętych mieszkaniach itd -
        czysty zysk - a jak się im skończą pieniądze a nie znajdą pracy i zaczną kraść
        to się ich pozamyka, zmusi do zwrotu tego co ukradli i odeśle do Polski.
        • Gość: Kuba Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: 192.169.2.* 12.05.04, 20:46
          Jerzy, niezly z Ciebie ekonomista. Moze powinienes otworzyc knajpke albo
          hotelik w Edynburgu i w ten sposb zarabiac pieniadze na Polakach?
          Sam znalazlem sie w podobnej sytuacji pietnascie lat temu i jakos sobie
          poradzilem. W tym czsie nie mialem zadnego prawa pracy, pracowalem na czarno.
          Wazy jest networking, zeby Polacy co znajda prace i uczciwie pracuja pomagali
          innym, ktorzy jej znalesc nie moga. A swoja droga to niezla lekcja radzenia
          sobie w zyciu i nauka umiejetnosci sprzedawnia swoich umiejetnosci pracodawcy.
          Good luck dla wszystkich szukajacych pracy na Wyspach Brytyjskich.
          • Gość: Jablko Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.easyic-earlscourt.moving-edge.net 12.05.04, 21:26
            Ja tam sie dobrze bawie. dzisiaj w Londynie kelnerka ze wschodnimm akcentem do
            sushi zaproponowala mi noz i widelec..
            • Gość: pedro Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.reverse.qsc.de 13.05.04, 08:42
              ... a co w tym zlego ???
              • Gość: Jablko Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.easyic-earlscourt.moving-edge.net 13.05.04, 08:58
                Savoir vivre nie dopuszcza takiego zestawienia. Ale poza paleczkami mozna za to
                jesc rekami!!
                • Gość: I Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: 57.67.16.* 13.05.04, 10:32
                  Jesli savoir vivre tego nie dopuszcza, to dziwie sie, ze w ogole to sushi
                  zjadles. A jak sie w koncu zdecydowales je zjesc, to ci w gardle nie stanelo,
                  bo przeciez metaliczny posmak sztuccow mial ogromny impact na game smakowa
                  sushi. Londyn nie jest miejscem dla bufonow, ktorzy nie potrafia jego
                  zaakceptowac takim jakim jest.
                  • Gość: Jablko Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: 193.114.111.* 13.05.04, 14:40
                    Londyn zpewnoscia nie jest dla zakompleksionych dupkow.
                    • Gość: I Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: 57.67.16.* 13.05.04, 16:46
                      To dlaczego tam mieszkasz? Typowy Polak - brak mu argumentow, a wciaz stara sie
                      wszystkim udowodnic, ze jest lepszy. I co wtedy robi? Wyzywa i klnie na ludzi.
                      Wiesz co, radzilabym pojechac do kraju i zaczac od podstaw - szkolka, moze
                      jakies studia, troche ksiazek poczytac i pojezdzic po swiecie, a nie nadymac
                      sie.
                      Powodzenia.
                  • Gość: brzytwa Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.pcz.czest.pl 13.05.04, 15:15
                    > Londyn nie jest miejscem dla bufonow, ktorzy nie potrafia jego
                    > zaakceptowac takim jakim jest.

                    Ja myslalem, ze Londyn jest wylacznie dla bufonow.
                    • Gość: Bob To zalezy ktora czesc Londynu. IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 15:47
                      Skoro juz mnie na tym forum nazwano bufonem wiec w takim razie Ealing
                      musi byc dla bufonow (bo tutaj akurat zamieszkuje).
                      Zapewne tez same centrum oraz bogate przedmiescia (e.g. Richmond).
                      Ale reszta ?

                      Chyba ze na to spojrzymy jeszcze inaczej : Anglia jest wylacznie dla bufonow !
                      Zaraz, zaraz ...
                      Ktos mi tu tez wypomnial moja opinie o New Delhi.
                      Jesli wiec bym przebywal w New Delhi to bym chyba mogl uczciwie stwierdzic,
                      ze Europa jest dla bufonow !
                      Kiedys moj dawny, troche szalony, znajomy z Sosnowca powiedzial innemu
                      szalonemu gosciowi w warszawskim autobusie, ze najlepiej to maja Eskimosi.
                    • Gość: I Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: 57.67.16.* 13.05.04, 17:13
                      Bufonow, ktorzy potrafia zaakceptowac Londyn takim jakim jest, czyli skupiskiem
                      ludzi o roznych narodowosciach, wyznaniach i kolorach. Poza tym brudny Londyn
                      zamieszkany przez uchodzcow, imigrantow i pelen kioskow z cuchnacymi
                      kielbaskami i starym olejem, nie jest tym, czym kiedys byl. Dzieki Bogu, ze sie
                      z niego wyprowadzilam!
                      • Gość: Bob A dokad sie wyprowadzilas ? <eom> IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 17:21
                        • Gość: I Sale w Cheshire IP: 57.67.16.* 13.05.04, 17:27
                          • Gość: Bob Ladnie jest w Cheshire. IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 17:39
                            Poludniowy Manchester (Bramhall) to Cheshire.
                            Moja ciotka tam mieszkala nim sie wyniosla do Hiszpanii.
                            Ladnie tam i blisko w "gory" (Pennines i Snowdonia).
                            No i podazajac za Twoim tokiem myslenia,
                            chyba tam jeszcze nie cuchnie starym olejem
                            (jak sie z daleka omija takie miejsca jak np Rusholm ?).

                            A jak tam z robota i placami ?
                            Chyba, ze nie musisz pracowac, to przepraszam.
                            • Gość: I Re: Ladnie jest w Cheshire. IP: 57.67.16.* 14.05.04, 10:51
                              Nie jest to kwestia czy nie musze pracowac, ale czy chce pracowac, a ja chce
                              pracowac - jestem z tym ambitnych, ha! Przypuszczam, ze place sa tutaj nizsze
                              niz w Londynie, ale zycie jest tansze, takze "quality of life" jest znacznie
                              lepsze.

                              Do Rusholm jezdze tylko na curry, ktore jest wspaniale.
                              • Gość: Bufon (ex-Bob) Re: Ladnie jest w Cheshire. IP: 13.16.137.* 14.05.04, 14:58
                                Nam by bylo trudno sie przeprowadzic bo oboje pracujemy.
                                Zreszta kolejna przeprowadzka by nas chyba dobila.

                                Znalazlem Sale na multimap.
                                To tez poludniowy Manchester.

                                Rusholme pamietam jeszcze z czasow studenckich.
                                Mieszkalem w Withington i dojezdzalem na UMIST autobusem.
                                Jak sie jechalo przez Rusholme, a okna w autosusie byly pootwierane,
                                to zaraz bylo czuc curry.
          • Gość: Bob Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 10:24
            A wiesz Kuba, ze i ja o tym myslalem.
            Mam nadzieje, ze mamy dobry credit rating a do tego mamy
            kuzynow builderow wiec myslelismy czy nie kupic na kredyt jakiejs rudery
            na Southall, podremontowac ja i wynajmowac swojakom
            (ktorych tutaj w Londynie przybywa z dnia na dzien).
            Problem w tym, ze mamy znajomych, ktorzy rodakom juz wynajmuja i
            maja z tym tyle klopotu, ze nie jest to warte tych kilku funtow dochodu.
      • Gość: titi Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.icpnet.pl 12.05.04, 22:01
        ..Nie kupuję codziennie wyborczej a też interesują mnie losy
        Ali i Krzyśka.Czy na internetowej stronie są śledzone ich losy czy dzięki takim
        ludziom jak Bob będę poznawał ich day by day ?
        • Gość: Bob Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 10:41
          Dobre pytanie.
          Przegapilem odcinki 1 i 2.
          Nie moge na nie trafic w www.gazeta.
          A moze ktos wie gdzie je odnalesc ?
          • Gość: Bob OK, znalazlem. <eom> IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 11:02
      • Gość: Tony Blair [...] IP: 24.193.101.* 13.05.04, 05:10
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: joannamc Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.pf.com.pl / *.pf.com.pl 13.05.04, 09:22
        a ja w Edynburgu od 1996 roku jestem gościem, na początku byłam długo a potem
        tylko co wakacje, natomiast teraz sytuacja się zmieniła - będzie więcej
        polaków, już nie będzie tak miło. Niestety nie jesteśmy tacy fajni.
        • Gość: CISZA Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.05.04, 09:41
          Nigdzie Polacy nie sa fajni, ale nie jest to powod, by nie zyczyc dobrze tym co
          pojechali. Trzymam kciuki za powodzenie. Pozdrawiam
          • Gość: Bob Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 10:36
            A czy ktos moze potwierdzic plotki rodem z Polski,
            ze juz pierwsze ekipy emigrantow-optymistow wracaja z UK do kraju ?
            OK, nie masowo, ale zawsze jakis tam odsetek.

            A tak bardziej serio to mysle, ze nasi bohaterowie przez jakis czas na pewno w
            UK zabawia. Nie moga wyladowac na czarnym rynku bo to nie ladnie tak oszukiwac,
            legalna prace moze i dostana ale beda biadolic, ze im ciezko, wyjechac do
            kraju bedzie trudno bo to nie honorowo.
            Ciekawe jak sie ta wyprawa zakonczy.
            GW moglaby zorganizowac mini ankiete na temat zakonczenia.
            Kto trafi to dostanie zdjecie bohaterow z autografami i dwa bilety
            autokarowe do Londynu. Co wy na to ?
      • Gość: Bob Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 11:11
        A propos angielskiego.
        Ja mocnego szkockiego akcentu praktycznie nie jestem w stanie zrozumiec,
        dlatego troche sie dziwie, ze sie do tego Edynburga wybrali.

        Na poczatku spedzalem sporo czasu w Manchesterze i tam przyzwyczailem sie
        do akcentu mancunian.
        Gdy wyladowalem w Londynie to znowu musialem sie przestawic.
        Teraz po angielsku, chcac nie chcac, dogaduje sie telefonicznie z cala Europa i
        nie tylko.
        Nie jest to latwe.
        Wlosi, i generalnie poludniowcy bardzo szybko mowia.
        Francuzi wrzucaja co chwila francuzkie wyrazy, wychodzi z tego dziwny zlepek.
        Najgorzej jest rozmawiac z New Delhi.
        Gdy dzwonia, to mowie ze linia jest kiepska i prosze o emaila.
        Nawet koledzy Anglicy maja klopoty ze zrozumieniem naszych przyjaciol z Indii.
        • Gość: Qubak BOB IP: *.tau.com.pl 13.05.04, 14:01
          BOB jest pracownikiem światowej firmy based in London, chodzi w pasiastej
          koszulce z dobrego sklepu i lekko się uśmiecha na myśl, że oto w drodze tysiące
          szukających szczescia. Bob, a może lepiej, Robercie, nie bądź bufonem; jak masz
          innych za nic, albo za mniej niż siebie samego, to sobie oszczędź, bo przykro
          się czyta "jak rozmawiam z New Delhi..." albo inne takie.
          • Gość: lisica Re: BOB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 14:33
            ej , przezsadzasz, może jest poprostu telefonistą, recepcjonistą w hotelu czy
            temu podobnym. pewnie nie ma czego zazdrościć.
            A swoja droga mieszkałam w Anglii ponad rok, 15 lat temu, wiec już w
            prehistorii, ale pewne rzeczy jak mentalność ludzi raczej się nie zmieniły. I
            muszę ostrzec że nie jest to łatwy kraj i łatwi ludzie nawet jak znasz język i
            obcujesz z ludźmi na jakim takim poziomie. Siedzę w tej chwili w rozpaczliwie
            nudnej i jak na warunki warszawskie marnie płatnej pracy , ale boje sie wracać
            TAM i zaczynać od zera. Zabawnie jest sprzątać czy barmanić jak się ma 20 lat i
            życie przed sobą, to właściwie coś w rodzaju przygody. Ale jak się dobiega 40 i
            człowiek ma już pewne pojęcie o życiu, trochę już nazbierał sobie wartości, to
            juz przestaje byc śmieszne a może być bolesne i żałosne.
          • Gość: Bob Re: BOB IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 15:06
            Tak od razu od bufonow ?
            Przyjechalem tu po szczescie i ... chyba je znalazlem.
            Mam tez troche szczescia bo mam okazje obserwowac co sie tu dzieje i
            z punktu widzenia goscia w "pasiastej koszuli" i z punktu widzenia goscia
            spokrewnionego (poprzez zone) z polskimi builderami (ktorzy zreszta bardzo nam
            przez lata pomogli przy remontach domow).

            Zycze innym szczescia, ale droga przez sciane placzu, bez znajomosci jezyka, z
            wielkimi wymaganiami nie jest dobrym poczatkiem.
            I nie ludzmy sie, ze wielu z dzisiejszych pasazerow autokarow niedlugo bedzie
            wracac do kraju (i to z bardzo wielu roznych powodow).
            Mysle, ze takie forum jak to moze uswiadomic rodakom, ze te pol miliona
            wolnych posad w UK to troche propaganda na wyrost.
            Lepiej dostac zimny prysznic czytajac te strony jeszcze z kraju niz po
            wizycie przy scianie placzu.
            Dlatego ta seria artykulow sladami pary w Edynburgu to pozyteczna inicjatywa.
            Szkoda tylko, ze pomyslano o tym teraz a nie dwa miesiace temu.

            Jesli jestes tu w UK albo byles tu kiedys i masz inne opinie albo jekies rady
            to sie nimi podziel. Moze akurat komus w ten sposob pomozesz.

            Chyba ze trzy miesiace temu BBC spytala polskiego buildera pracujacego na
            czarno gdzies na budowie w Londynie co sadzi o najezdzie Polakow na UK.
            Powiedzial wtedy cos bardzo rozsadnego : kto mial tu przyjechac to juz tu jest,
            wiec masowej emigracji sie nie spodziewal.

            Przez ostatnie kilka lat moja zona symbolicznie pomogla przyjechac tu
            wiekszosci jej kuzynow, przynajmniej tym ktorzy mogli, chcieli i mieli szanse
            sie tu odnalezc.
            Kilka obserwacji :
            - doslownie nikt z nich nie zamierza pozostac w UK na stale, chca sie tylko
            dorobic,
            - ci bez znjomosci jezyka zdaja sie byc zagubieni i w duzej mierze zdani na
            pomoc kuzynow i kolegow, oszczedzaja i mysla o powrocie,
            - byl przypadek, ze jeden ze szwagrow, szwagra, szwagra itd wrecz zostal
            delikatnie "wypchniety" do kraju bo mial "klopoty z alkoholem" i "leniem".
            • Gość: Qubak Re: BOB IP: *.tau.com.pl 13.05.04, 15:45
              Bob, jeśli intencje były czyste, to Cię przepraszam, cietrzewiem raczej nie
              jestem, a obrażać nikogo nie chcę, ale - wybacz - Twoje opowieści o załatwianiu
              spraw na całym świecie brzmiały co najmniej "wielkoświatowo".

              Generalnie się z Tobą zgadzam, choć moje doświadczenia z Wlk. Brytanią są póki
              co wyłącznie natury turystycznej. Fakt, jak tam jesteś już długo, i jeszcze
              rozmawiasz czasem z chłopakami od budów, to wiesz najlepiej, jak jest.
              właściwie tylko nie do konca masz słuszność co do jednego:

              "- doslownie nikt z nich nie zamierza pozostac w UK na stale, chca sie tylko
              dorobic," - piszesz, ale z moich z kolei znajomych, którzy tam zostali,
              pierwotnie żaden nie deklarował takiej chęci - mieli się właśnie tylko dorobić
              i zaraz prędziutko wracać. Ja nie mam złudzeń - wracać do kraju, gdzie
              normalnie się teraz raczej nie da pracować, nie jest dobrze, więc większość z
              tych, którym uda się tam jakoś zainstalować, nie ruszy już z powrotem do
              ojczyzny. No może w odwiedziny do rodziny raz na jakiś czas. Ale właściwie to
              masz całą rację, bo piszesz "nikt z niech NIE ZAMIERZA..." - no tak, zamiar
              zamiarem... sam bym chyba został, zwłaszcza że mi się w tym kraju bardzo
              spodobało, nawet Londyn jest do przeżycia.

              szacunek
              qubak
              • Gość: Bob Re: BOB IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 15:54
                Dzieki Qubak za dobre slowo.
                Teraz troche samokrytyki z mojej strony.
                Nie czesto bywam w kraju ojczystym a jak juz tam jestem to spedzam
                te 1-2 tygodnie na wizyty u rodziny i wypad do Zakopca.
                Dlatego tez tak naprawde nie orientuje sie jaka jest systuacja w kraju,
                znam ja z drugiej reki.
                Najprawdopodobniej jest juz tak zle, ze ludzie wyjedzaja w desperacji.
                To przykre. Szkoda by bylo gdyby i w UK sie rozczarowali.
      • Gość: ukjobs@wp.pl [...] IP: *.bath.ac.uk / *.bath.ac.uk 13.05.04, 16:15
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Ladek Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 4) IP: 195.157.48.* 13.05.04, 16:23
        hehehe - dorzuce sie do tych realistycznych wypowiedzi i powiem swoje:

        Eh jak to fajnie ze zobacza sobie kawalek tego realistycznego swiata bo bylo
        nie bylo w PL zycie jest jak bajka.... Panstwo placi pieniadze za nic nie
        robienie, a jak jest nas wiecej i ozemy w wawie powybijac szyby to dostaniemy
        jeszcze wiecej...;-)
        A co sie tyczy tych co to namawiaja zeby pomoc tym co przyjezdzaja to sami
        pomagajcie, ja juz pomagalem gornikom, hutnikom, rolnikom a teram mam pomagac
        dysfunkcyjnym idiotom?
        pozdr

        PS. No tak sushi na ealing to faktycznie bufoniarstwo...;-)
        • Gość: Bob a propos sushi IP: *.ext.eurgw.xerox.com 13.05.04, 16:33
          A widzieliscie ten niewinny dowcip :

          zdjecie z podpisem/tytulem
          Nemo found
          a na zdjeciu Nemo elegencko pokrojony i podany (chyba) na ryzu

          OK, jak zwykle to kwestia gustu, ale mi sie podobalo.
          • Gość: Jablko Re: a propos sushi IP: 193.114.111.* 13.05.04, 19:41
            Wiesz wszystko zalezy od punktu odniesienia. Dla niektorych kapusta kiszona to
            czysta egzotyka, schabowy to tempura, a sushi ma wymiar kanapki z serem zoltym.
            Bufonada?
            • Gość: Jablko powyzsz do Ladka (Ladek Zdroj??) n/txt IP: 193.114.111.* 13.05.04, 19:42
      • Gość: balon-milioner Moj przyjacielu dupku... IP: 218.80.63.* 13.05.04, 19:22
        ...i wybacz z gory, ze tak cie nazywam, ale nie potrafie niestety inaczej.
        Wcale nie potrzeba lamac ucha w rozmowach z New Delhi, ale wystarczy pojsc do
        hinduskiego sklepu w Londynie, postac z pol godziny, jesli cie uprzejmie nie
        wyrzuca, i zacznie sie prawie wszystko rozumiec.
        Nie chciej, zebym pogadal z toba z szybkim, liverpoolskim akcentem, bo ci sie
        szybko przypomni polski akcent!
        A pozniej przejdziemy na francuski z Aquitaine, i szybko na castellano z
        Kadyksu.
        I przestanie ci sie chciec szpanowac i obrzydzac zycie krajanom, bo wyjdziesz
        po trzech minutach na swojego czlowieka spod Lowicza!!!

        Wlasnym krajanom, ktorzy sa w potrzebie, nalezy pomoc i nie oczekiwac
        wdziecznosci.
        Generacja Polakow, ktora wlasnie sie wyzwala, i szuka swojego miejsca w
        swiecie - nie jest przywykla do dziekowania komukolwiek, bo nikt tych ludzi
        tego nie uczyl w komunistycznym systemie.
        Ale sa to nasi krajanie, sa wyksztalceni i pracowici, czesto z lepsza
        znajomoscia rzeczy i swiata, niz my, kiedy roslismy w obcych krajach.

        Zycze wszystkim "poszukiwaczom" powodzenia w nowym zyciu, badzcie uczciwi i
        sympatyczni, a wszystko wyda wam sie o wiele latwiejsze i jasniejsze.

        I nie przejmujcie sie jezykiem, wasz angielski po 3 tygodniach koniecznosci
        uzywania go - bedzie lepszy, niz ten, mojego przyjaciela-dupka, ktory szpanuje,
        zeby poprawic sobie samopoczucie.

        Duzo powodzenia, badzcie soba, nie przejmujcie sie duperelami!!!

        • Gość: Bufon (ex-Bob) Re: Moj przyjacielu dupku... IP: 13.16.137.* 14.05.04, 15:14
          Ja sie nie obrazam bo jakby kazdy kazdego tu obrazal to by sie wszyscy
          poobrazali i nie bylo by dyskusji.

          Rozumiem, ze mam do czynienia z poliglota.
          Nigdy nie twierdzilem, ze jestem jednym ze szczesliwcow takich jak ty.
          Gdybym takim poliglota byl jak ty to co innego bym w zyciu robil i inne
          pieniadze zarabial.
          Mysle tez, ze nie wielu takich poliglotow znajdzie sie pod sciana placzu.
          A nawet jakby tam stali to ich zdolnosci jezykowe na nic im by sie nie przydaly.
          Po co komu castellano do strzyzenia trawnikow ?

          Slabo tez mnie wyczules bo wcale nie wyroslem w obcych krajach.
          Moge z duma przyznac ze jestem typowym wytworem komunistycznego rezimu.

          Przylaczam sie do Twoich zyczen dla "poszukiwaczy" bo trudno sie do takich
          zyczen nie przylaczyc (na moj gust najlepszy urywek Twojego postu).

          Co do "dupereli" to lisica ma sporo racji gdy pisze, ze wraz z wiekiem
          inaczej sie zaczyna odbierac doswiadczenia "emigracyjne".
          Co dla Ciebie moze byc duperelem, np. brak lokum, to dla innego moze byc
          tragedia.
          Ale oceny sa zawsze wzgledne.

          Pozdrawiam.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka