Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    ......AIESEC........a co to jest ????

    IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.02, 20:31
    Hejka! Slyszalem ze jest sobie jakies stowarzyszenie o tajemniczej
    nazwie AIESEC. Wiecie cos na ten temacik? Czym sie ono zajmuje? Co to za
    ludzie? Dajcie znac!

    Obserwuj wątek
      • Gość: Mario29 Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 157.25.192.* 06.03.02, 08:49
        Proponuje trzymac sie z daleka .. chyba ze lubisz zarazac sie chorobami pod
        tytulem 'bufonowatosc' itp
        • Gość: druid Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 194.181.188.* 15.05.02, 14:12
          Coz, trzymaj sie zdlaeka.Ja probowalem sie "zapisac" do tej organizacji ale
          zrezygnowalem. AISEC w Poznaniu tworzyli ludzie bedazy klika nastawieni na
          zalapanie sie na zagraniczne praktyki bez wysilku intelektualnego-byli slabymi
          studentami ale jakos sie slizgali. Jednym slowem cwaniaczki. Duzo sie pisz eo
          tej organizacji ale u nas to byla zwyczajna klika-oni zawsze wszedzie jezdzili
          zamiast pomagac studentom.Nie potrafili nic powiedziec na temat swojej
          dzialalnosci, szukali wyrobnikow.
      • Gość: knockout Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.zim.pcz.czest.pl 13.03.02, 22:29
        czesc,

        odpowiem, ze tak powiem znajac poniekad organizacje "od srodka". Czy sekta, nie
        wiem... O ile sekta jest Elsa, ZSP, cokolwiek, to tak.
        Kasa -> z firm, z dzialalnosci (praktyki), coraz wiecej z fundacji (roznych),
        wiec co mi ma to mowic????
        Ciaglosc wladz -> corocznie nowy wybierany "zarzad" na poziomie lokalnym,
        krajowym i swiatowym. Zarzad krajowy w Wwie, swiatowy w Rotterdamie. Co mi ma
        to powiedziec i skad smrodzik?
        Spotkania, pranie mozgu -> konkrety kochanie, konkrety... Dlaczego tak mowisz?
        Czesto spotykam sie z osobami piszacymi/mowiacymi tak mialkim jezykiem jak
        keikos... Zero konkretow, niepoparte dowodami/argumentami opinie i polemizuj tu
        z takim/taka...
        No nic, uwazajcie sobie co chcecie, ja pojechalem od nich na praktyke i jestem
        zadowolony, bo bylo szybko, w miare tanio (w porownaniu do konkurencji to nawet
        bardzo tanio, w sumie z 250pln), w dobrej firmie i wrocilem ZADOWOLONY.
        pa
        knockout
        • Gość: kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 01:17
          Powyzsze odpowiedzi swiadcza, ze goscie NIC o AIESECu nie wiedza, maja
          natomiast niepoparta zadnym doswiadczeniem z ta organizacja "wizje". Sa
          niestety tacy ludzie, ktorzy sami opierdalajac sie na studiach, jak widza ze
          ktos obok w cos sie angazuje i jest to dzialalnosc w dodatku non-profit to musi
          byc sekta, zlodzieje i w dodatku buce. Zal mu d. sciska i tyle.

          Najciekawsze jest to, ze zapewne zaden z komentatorow nie pofatygowal sie do
          lokalnego komitetu, zeby cos przy jakims projekcie zrobic ( a kazdy, doslownie
          kazdy moze jezeli tylko chce), bo:
          1. za darmoche nie bedzie robil
          2. "co ja jakis pierdol. harcerzyk jestem" zeby sie za bardzo przemeczac jak
          nie musze

          a swoje i tak wie. Zgorzknialy, zakompleksiony. Zawisc, czy co ...?

          Stary, nie najezdzaj na organizacje ktora buduje tolerancje miedzy 89 krajami
          na swiecie a ludzie dobrze sie przy tym bawia i ucza.

          W odpowiedzi na pierwszy post: nie sluchaj tej bezpodstawnej krytyki, pojdz do
          lokalnego, zobacz czy cos cie nie zainteresuje (projekty), a jezeli masz sam
          jakis pomysl to wyjedz z nim - wiele osob nawet spoza AIESECu tak odpalilo
          swietne projekty edukacyjne na skale ogolnopolska. Ale nie przekonasz sie
          oczywiscie jak nie sprobujesz i to jest dlaczego ci dwaj goscie tak bredza -
          nie sprobowali.

          kron
          • Gość: Kubitus Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.demon / 192.168.0.* 21.09.02, 10:27
            Przeczytałem chyba większość postów jakie zamieszczono na tej stronie i trochę
            mnie one przerażają. Dyskusja w wiekszości przypadków jest po prostu jałowa.
            Byłem aktywnym członkiem tej organizacji przez 4 z 5 lat studiów, i pomimo że
            nie wszystko co się wydażyło w ty czasie, a było związane z AIESEC spotkało
            się z moją aprobatą, uważam że czas spędzony tam niebył stratą.
            Otóż tak jak w każdej innej organizacji działają tam różni ludzie, w różny
            sposób zaangażowani, w różny sposób pracujący - jedni lepiej inni gorzej.
            Podstawową zaletą tej organizacji jest to że nieczego nie narzuca, oczywiście
            obowiązują pewne reguły, ale czy ktoś je przyjmie czy nie jest to jedynie
            zależne od jego woli. To chyba raczej cecha samorządnej organizacji jakich
            wiele na tym świecie - a nie sekty jak niektórzy twierdzą.
            Wiem chyba skąd bierze się ta sekta, to tzw aiesec-densy ;-), czyli dla mniej
            wtajemniczonych tance grupowe wykonywane w czasie imprez organizowanych przez
            AIESEC - też nie lubilem - wiec nie tanczylem - proste prawda.

            W AIESEC'u jest jedno haslo, ktore w moich czasach, nie tak znow odleglych
            (studia skonczylem 2 lata temu - i wbrew pojawiających sie tu opini bylem
            bardzo dobrym studentem podobnie jak większość moich kolegów i koleżanek z LC -
            czyli komitetu lokalnego - skrót od angielskiego odpowiednika tej nazwy)był
            nawet bardziej aktualne niż obecnie, brzmi ono:
            work hard, play harder - co można przetłumaczyć jako pracuj ciężko, baw się
            mocno (bądz mocniej)
            co stanowiło dla wielu osób o atrakcyjności tej organizacji dla wielu osób.
            Niestety - dla tych którzy stosowali jedynie drugi człon tej maksymy - a
            takich jest najwięcej wśród osób składających swój akces do tej organizacji -
            zabawa to nie wszystko. Trzeba ciężko pracować aby móc pożniej cieszyć się z
            efektów tej pracy.
            Może wystarczy tych teoretycznych, wywodów mogłbym tak jeszcze bardzo długo,
            wiem o AISECU wiele dobrego i wiele złego, w moim odczuciu to pozytywne jednak
            przeważa.
            Coż nikt i nic nie jest idealne, nikt nikogo nie zmusza, aby coś akcetować,
            bądź nie akcetować, angażowac się w pewne działania, bądź nie.
            Szczęśliwie się składa, że kraj w którym żyjemy jest ponoć krajem
            demokratycznym więc - 'wolnoć Tokmu w swoim domku'.

            Pewnie się zaraz posypie na mnie grad oburzonych żądających konkretów.
            Otóż kilka konkretów dotyczących mojej osoby i moich znajomych, którym dzięki
            AIESEC udało się coś osiągnąć. Być może rozzloszą one tych, którym się nie
            udało w AIESEC czy gdziekolwiek indziej, lecz moi drodzy to nie wina
            organizacji w której działaliscie a jedynie wasza. Wasz los leży w waszych
            rękach, po to właśnie mamy dwe rączki i rozum aby z nich umiejętnie korzystać.

            Ja działałem w AIESEC przez 4 lata i nie pojechałem na zagraniczną praktykę
            pomimoże, że była ku temu okazja, wybrałem praktykę w polsce - był to w
            zasadzie staż.
            Przez kilkanaście miesięcy pracowałem dla polskiego oddziału jednej z
            największych firm na świecie. Znajduje się ona w w pierwszej dwudziestce listy
            FORTUNE 500. Wcześniej w ramach AIESEC pracowałem dla tej samej firmy przez
            1,5 roku, dysponowałem dodatkowym argumentemm, który dał mi przewagę nad
            innymi kandydatami do stażu. Jednak aby pracowac dla tej firmy, przeszedłem
            barzo długi i trudny proces rekrutacji - z nikim nie spałem i nikomu 'nie
            dałem w łapę' ;-) Po prostu okazało się że lepiej niż pozostali spełniam
            twarde kryteria postawione przez firmę.
            Na praktyki zagraniczne wysyłaliśmy studentów z macieżystej uczelni, a do
            polski zapraszaliśmy studentów z uczelni zagranicznych.
            Największy problemem były zawsze ten sam - i nie chodziło o to, że ktoś musiał
            dac komuś w łapę bądź przespać się z kimś aby wyjechać (takie zarzuty padały
            na tym forum)znajomość języków obcych, która jest nawet wśród polskich
            studentów znikoma. Smutne ale prawdziwe.
            Wspólnie z moimi kolegami zorganizowaliśmy około 10 praktyk, nasi następcy w
            LC zorganizowali ich jeszcze więcej.
            Ja znam dwa języki obce, może nie jest to wiele, ale choć tyle wystarczyło aby
            spełnić warunek konieczny stawiany w obecnych czasach przez pracodawców.
            W czasie studiów działałem w AIESEC i pracowałem na pół lub cały etat,
            studiowałem dziennie, a średnia moich ocen oscylowała w pobliży 4,5 przez całe
            5 lat studiów.
            Po dwóch latach od zakonczenia nauki jestem szefem działu marketigu firmy o
            zasięgu ogólnopolskim, wchodzącej obecnie na rynki europy centralnej.
            Moi znajomi z AIESEC w wielu przypadkach też zdobyli dobrą prace zaraz po
            zakończeniu studiów.
            Chyba nie tak źle w sytuacji gdy w kraju jest ogromne wręcz bezrobocie wśród
            absolwentów.
            Nie osiągneliśmy tego dlatego że należeliśmy do AIESEC, ale dlatego że AIESEC
            dał nam szansę pracy i wykazania się. My z niej skorzystaliśmy i to wszystko,
            komuś się pewnie nieudało ale cóż takie jest życie.
            Pozdrawiam
            • rafieba Re: ......AIESEC........a co to jest ???? 29.09.02, 19:46
              Gość portalu: Kubitus napisał(a):

              > Przeczytałem chyba większość postów jakie zamieszczono na tej stronie i trochę
              > mnie one przerażają. Dyskusja w wiekszości przypadków jest po prostu jałowa.
              > Byłem aktywnym członkiem tej organizacji przez 4 z 5 lat studiów, i pomimo że
              > nie wszystko co się wydażyło w ty czasie, a było związane z AIESEC spotkało
              > się z moją aprobatą, uważam że czas spędzony tam niebył stratą.
              > Otóż tak jak w każdej innej organizacji działają tam różni ludzie, w różny
              > sposób zaangażowani, w różny sposób pracujący - jedni lepiej inni gorzej.
              > Podstawową zaletą tej organizacji jest to że nieczego nie narzuca, oczywiście
              > obowiązują pewne reguły, ale czy ktoś je przyjmie czy nie jest to jedynie
              > zależne od jego woli. To chyba raczej cecha samorządnej organizacji jakich
              > wiele na tym świecie - a nie sekty jak niektórzy twierdzą.
              > Wiem chyba skąd bierze się ta sekta, to tzw aiesec-densy ;-), czyli dla mniej
              > wtajemniczonych tance grupowe wykonywane w czasie imprez organizowanych przez
              > AIESEC - też nie lubilem - wiec nie tanczylem - proste prawda.
              >
              > W AIESEC'u jest jedno haslo, ktore w moich czasach, nie tak znow odleglych
              > (studia skonczylem 2 lata temu - i wbrew pojawiających sie tu opini bylem
              > bardzo dobrym studentem podobnie jak większość moich kolegów i koleżanek z LC -
              > czyli komitetu lokalnego - skrót od angielskiego odpowiednika tej nazwy)był
              > nawet bardziej aktualne niż obecnie, brzmi ono:
              > work hard, play harder - co można przetłumaczyć jako pracuj ciężko, baw się
              > mocno (bądz mocniej)
              > co stanowiło dla wielu osób o atrakcyjności tej organizacji dla wielu osób.
              > Niestety - dla tych którzy stosowali jedynie drugi człon tej maksymy - a
              > takich jest najwięcej wśród osób składających swój akces do tej organizacji -
              > zabawa to nie wszystko. Trzeba ciężko pracować aby móc pożniej cieszyć się z
              > efektów tej pracy.
              > Może wystarczy tych teoretycznych, wywodów mogłbym tak jeszcze bardzo długo,
              > wiem o AISECU wiele dobrego i wiele złego, w moim odczuciu to pozytywne jednak
              > przeważa.
              > Coż nikt i nic nie jest idealne, nikt nikogo nie zmusza, aby coś akcetować,
              > bądź nie akcetować, angażowac się w pewne działania, bądź nie.
              > Szczęśliwie się składa, że kraj w którym żyjemy jest ponoć krajem
              > demokratycznym więc - 'wolnoć Tokmu w swoim domku'.
              >
              > Pewnie się zaraz posypie na mnie grad oburzonych żądających konkretów.
              > Otóż kilka konkretów dotyczących mojej osoby i moich znajomych, którym dzięki
              > AIESEC udało się coś osiągnąć. Być może rozzloszą one tych, którym się nie
              > udało w AIESEC czy gdziekolwiek indziej, lecz moi drodzy to nie wina
              > organizacji w której działaliscie a jedynie wasza. Wasz los leży w waszych
              > rękach, po to właśnie mamy dwe rączki i rozum aby z nich umiejętnie korzystać.
              >
              > Ja działałem w AIESEC przez 4 lata i nie pojechałem na zagraniczną praktykę
              > pomimoże, że była ku temu okazja, wybrałem praktykę w polsce - był to w
              > zasadzie staż.
              > Przez kilkanaście miesięcy pracowałem dla polskiego oddziału jednej z
              > największych firm na świecie. Znajduje się ona w w pierwszej dwudziestce listy
              > FORTUNE 500. Wcześniej w ramach AIESEC pracowałem dla tej samej firmy przez
              > 1,5 roku, dysponowałem dodatkowym argumentemm, który dał mi przewagę nad
              > innymi kandydatami do stażu. Jednak aby pracowac dla tej firmy, przeszedłem
              > barzo długi i trudny proces rekrutacji - z nikim nie spałem i nikomu 'nie
              > dałem w łapę' ;-) Po prostu okazało się że lepiej niż pozostali spełniam
              > twarde kryteria postawione przez firmę.
              > Na praktyki zagraniczne wysyłaliśmy studentów z macieżystej uczelni, a do
              > polski zapraszaliśmy studentów z uczelni zagranicznych.
              > Największy problemem były zawsze ten sam - i nie chodziło o to, że ktoś musiał
              > dac komuś w łapę bądź przespać się z kimś aby wyjechać (takie zarzuty padały
              > na tym forum)znajomość języków obcych, która jest nawet wśród polskich
              > studentów znikoma. Smutne ale prawdziwe.
              > Wspólnie z moimi kolegami zorganizowaliśmy około 10 praktyk, nasi następcy w
              > LC zorganizowali ich jeszcze więcej.
              > Ja znam dwa języki obce, może nie jest to wiele, ale choć tyle wystarczyło aby
              > spełnić warunek konieczny stawiany w obecnych czasach przez pracodawców.
              > W czasie studiów działałem w AIESEC i pracowałem na pół lub cały etat,
              > studiowałem dziennie, a średnia moich ocen oscylowała w pobliży 4,5 przez całe
              > 5 lat studiów.
              > Po dwóch latach od zakonczenia nauki jestem szefem działu marketigu firmy o
              > zasięgu ogólnopolskim, wchodzącej obecnie na rynki europy centralnej.
              > Moi znajomi z AIESEC w wielu przypadkach też zdobyli dobrą prace zaraz po
              > zakończeniu studiów.
              > Chyba nie tak źle w sytuacji gdy w kraju jest ogromne wręcz bezrobocie wśród
              > absolwentów.
              > Nie osiągneliśmy tego dlatego że należeliśmy do AIESEC, ale dlatego że AIESEC
              > dał nam szansę pracy i wykazania się. My z niej skorzystaliśmy i to wszystko,
              > komuś się pewnie nieudało ale cóż takie jest życie.
              > Pozdrawiam

              Witam!

              Jako, ze dzialales w AIESECu, ma do Ciebie jedno krotkie pytanie: w jakim stopniu 10 miesieczna praca po polowie w
              Towarzystwie Polsko-Niemieckim w Hamburgu i w stowarzyszeniu Arche (rowniez w tym miescie), zajmujacym sie
              opieka nad uposledzonymi umyslowo, wplywa na moja szanse na wyjazd na zagraniczna praktyke w ramach tej
              organizacji. Do Hamburga wyjechalem na 5 roku, a za moment bede mial obrone pracy mgrskiej.

              Dziekuje z gory za odpowiedz

              Rafał
          • Gość: mini Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 18:54
            no coz dowiedzialam sie co nie co na temat tej organizacji...wydaje mi sie ze
            kilka osob moze mi pomoc.
            jestem studentka Uniwersytetu Lódzkiego chcialabym dolaczyc a przynajmniej
            sprobowac podzialac w AIESEC'u ale dowiedzialam sie od mojej koleanki ktora
            jest bardzo swiezym jej dzialaczem ze nie mam mozliwosci przystapienia do
            AIESEC'u bo to dotyczy tylko osob ktore byly z nimi w wakacje na obozie.
            chcialabym sie upewnic czy to prawda czy jest to po portu dziwne zachowanie
            mojej kolezanki ktora zreszta po powrocie z takiego obozu stala sie dziwna w
            stosunku do starych znajomych i mam wrazenie ze jest bardzo dumna ze stala sie
            AIESECowcem i nie ma zamiaru dzielic sie tym z nikim ze starych znajomych.
            No a ja tez chce........:)gdzie moge sie zglosic
            chociaz link na stronke
            albo kilka slow czy na prawde nie mam szans
            z gory dziekuje
      • Gość: pajac_z Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 192.168.10.* 14.03.02, 12:25
        Gość portalu: Sławek napisał(a):

        > AIESEC - to organizacja pedałów którzy będąc na studiach srają w gacie żeby
        > choć trochę zmienić świat. A to trzeba się samemu zmienić w stosunku do
        > zmieniającego się świata.
        > Ku chwale ojczyzny pajace z AIESEC-u. Pies wam mordę lizał.

        Tak, najlepiej wyzwac kogos od pedala/pajaca.. Taki styl Leppera albo pana z Ligi
        Polskich Rodzin.. Tyle konkretow..
        Co jest zlego w tym, ze chce sie zmieniac swiat? Wierz mi, gdybys poprzebywal
        nieco z praktykantami, ktorzy przyjezdzaja do Polski, to widzialbys zmiane
        ZAROWNO w owych praktykantach, jak i w ludziach, ktorzy nad organizacja tych
        praktyk pracowali (nieraz ciezko). Zadna organiazcja nie jest idealna, fakt, ale
        mysle ze AIESEC to jedna z bardziej efektywnie i z glowa dzialajacych organizacji
        studenckich.
        Co do lizania mordy, to wolalbym, zeby moj pies mordy Ci nie lizal, bo jeszcze
        jakichs wypryskow potem dostanie..
      • Gość: kro Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 16:41
        Gość portalu: bateman napisał(a):

        > Kazdy medal ma dwie strony.Widac keikos byl na spotkaniu organizacyjnym-bo ja
        > po nim mialem identyczne odczucia.Musze przyznac ze to towarzystwo to
        > maksymalne pedaly ,a do tego sie za cholernie waznych uwazaja.

        To miales maksymalnego pecha, maksymalny lepperowski pedale, bo ja przyszedlem z
        ulicy i fakt - na pierwszych spotkaniach nudzilem sie na potege i mierzily mnie
        rozne dziecinne troche zabawy, ale jestem tolerancyjny wiec przebolalem to i z
        czasem wkrecilem sie w robote i bylo git! Niewszyscy w AIESECu to buce ( choc
        przyciaga troche karierowiczow i cwaniakow, ale ci szybko sie wykruszaja),duzo
        ludzi to idealisci, jest sporo pracoholikow, ktorzy widzac efekty swojej pracy
        rozpedzaja sie na maksa zawalajac czesto studia. Teraz , 2 lata po odejsciu z tej
        organizacji widze, ze wszyscy ludzie z A. dostaja lepsza niz przecietna prace i
        place, bo pracodawcy widza ze sa to osoby pracowicte i kreatywne do tego stopnia
        ze majac za duzo wolnego czasu w czasie studiow nie marnowali go np na siedzenie
        na Inecie i pisanie pedalskich szkaluni.

        Faktem jest
        > tez,ze tak naprawde wcale nie sa tacy otwarci na jakich sie kreuja.

        Nie sa otwarci na przejawy cwaniactwa i nietolerancji oraz zawisci.

        > Ale z drugiej strony prawda jest, ze mozna sie tam duzo nauczyc,zalapac ducha
        > inicjatywy,zrobic jakies praktyki,nauczyc sie roznych przydatnych rzeczy itp.
        > Mysle ,ze netto rzecz biorac jest to korzystne.


        No to sie zgadzamy. Ale pedalstwo to Twoj kompleks z ktorym musisz walczyc.

        kron

      • Gość: 2mek Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.u.mcnet.pl 15.03.02, 08:15
        Aiesec to dobra szkoła życia. Człowiek na studiach jest trochę oderwany od
        prawdziwego życia. W Aiesec-u poznaje jak to będzie w pracy naprawdę. Krążą po
        AIESECu różni ludzie tak jak będą krążyć w firmach, w których będziecie w
        przyszłości pracować. Przy okazji różnego rodzaju projektów macie możliwość
        poznać metody osiągania celu, uczycie się jak odnosić sukces, jak przyjmować
        porażki.

        Nie znam żadnej organizacji w której nie trafi się bufon, pedał itd. Ilość
        kontaktów z różnymi ludźmi niewątpliwie uczy tolerancji.

        Szkolenia pomagają nabyć umiejętnośći interpersonalnych, praktyki w
        funkcjonowaniu firm w innych krajach świata, itd. Uważam że to świetny start do
        życia zawodowego.


      • Gość: kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.03.02, 18:25
        mamy kompleksik, ha?
      • Gość: pajac_z Re: ......AIESEC........to jest......... IP: 192.168.10.* 16.03.02, 09:34
        czesc,

        cos ci sie chyba w glowce pofyrtalo z tymi stypendiami... Bo o ile wiem, to
        AIESEC nie rozdaje stypendiow, ale przeciez dla ciebie to szczegol, wazne jest
        to zeby kogos zjebac, to jest celem samym w sobie, co nie frustracie? Nie masz
        kogo winic za swoje niepowodzenia i szare zycie?

        A juz wypowiedz twojego poprzednika.. toz to szczyt inteligencji i sztuki
        oratorskiej, lepiej sie wypowiadaja tylko kolesie w pierdlu, ale on/ona ma juz
        do nich, przynajmniej w zakresie slownictwa, niedaleko. I pomyslec, ze w Polsce
        tacy ludzie koncza studia.

        Idzicie i wezcie sie do jakiejs roboty a nie opowiadajacie pierdol, buraki.
        • Gość: Rybka Re: ......AIESEC........to jest......... he he IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 16.03.02, 17:53
          Gość portalu: pajac_z napisał(a):

          > czesc,
          >
          > cos ci sie chyba w glowce pofyrtalo z tymi stypendiami... Bo o ile wiem, to
          > AIESEC nie rozdaje stypendiow, ale przeciez dla ciebie to szczegol, wazne jest
          > to zeby kogos zjebac, to jest celem samym w sobie, co nie frustracie? Nie masz
          > kogo winic za swoje niepowodzenia i szare zycie?
          >
          > A juz wypowiedz twojego poprzednika.. toz to szczyt inteligencji i sztuki
          > oratorskiej, lepiej sie wypowiadaja tylko kolesie w pierdlu, ale on/ona ma juz
          > do nich, przynajmniej w zakresie slownictwa, niedaleko. I pomyslec, ze w Polsce
          >
          > tacy ludzie koncza studia.
          >
          > Idzicie i wezcie sie do jakiejs roboty a nie opowiadajacie pierdol, buraki.


          He he ale ciebie pajac....
      • Gość: pajac_z Re: ......AIESEC........to jest......... IP: 192.168.10.* 16.03.02, 09:38
        aha, jeszcze jedno:

        > To są złodzieje, zaś ewentualne stypendia rozchodząsię tak jak i praca w Polsce
        > ,
        > dajesz w łapę, masz znajomą osobę, a w przypadku dziwczyn dochodzi jeszcze
        > możliwość dania dupy osobie, która decyduje o przyznaniu stypendium albo
        > referencji.
        > Osobiście znam tylko jeden przypadek dania dupy za stypendium (AIESEC na Uniwer
        > ku
        > Gdańskim w Sopocie), ale jest to i tak znamienne.

        To nie uczyli cie w szkolce na statystyce buraku, ze po jednym przypadku sie nie
        wnioskuje? Ciezka byla ta stata dla ciebie, co? Za trudna.
        Tak samo moge powiedziec, ze wszyscy ksieza to homo, bo jeden podrywal
        chlopaczkow.. Idz ty sie czlowieku lepiej doucz.
      • Gość: coco Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.acn.waw.pl 16.03.02, 12:59
        Na mojej uczelni dziala AIESEC. Wielu moich znjomych nalezalo. Moge powtorzyc
        tylko to, co znam z ich relazji, a mianowicie, ze najlepiej wchodzic w to,
        jesli juz ktos z Twoich znajomych siedzi w establismentcie.

        Osobiscie doradzam sprobowac, ale (jesli mozesz i chcesz) o wiele lepiej isc do
        jakiejkolwiek pracy i miec stycznosc z zywym biznesem.

        Pozdr.

        Coco
      • Gość: amiga Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.02, 23:45
        Och............ach..............co za burza!!!!!!

        Po pierwsze to radze sie dowiedziec sie jak zapisuje sie az tak SKOMPLIKOWANA
        nazwe, bo np. jakis "maaaaa" ma WIELKI problem, pomimo zapisu nazwy dwie
        linijki wyzej!!! No coz....pewnie jego edukacja stanela na poziomie
        przedszkola...wiec co tu sie dziwic....

        "keikos" , powiedz kochany ( brrr..) jak to wyglada ta cala CENTRALIZACJA,
        skoro jestes az takim znawca tematu!!! No smialo!!! Co jak co, ale widac ze
        probowales poznac AIESEC blizej, niestety progi okazaly sie za
        wysokie.....och........

        "slawek" "A to trzeba się samemu zmienić w stosunku do zmieniającego się
        świata." No!!! Brawo!!! Jaki konstruktywny wniosek!!! Pan to chyba zaczal
        studiowac, Panie??? Prosze wiec o rade!!!!!!!! Do dziela!!!!

        "mack" vraiment?????? "przeambity matol"?????? Prosze o definicje tego
        maslanego masla!!!!! No chyba ze masz na mysli siebie.......brrr.....

        "Rybka" "To są złodzieje, zaś ewentualne stypendia rozchodząsię tak jak i
        praca w Polsce, dajesz w łapę,........" TAK??? Co, zycie dalo Ci po nosku??? Ty
        chyba ZAZDROSCISZ tym ludziom, ktorym sie udalo. Widocznie sa LEPSI od Ciebie,
        znaja jezyki ( bo to w AIESECu podstawa!), sa TOLERANCYJNI ( do tego Ci
        baaaardzo daleko) i wiedza czego chca! To sa ludzie po prostu bardziej obyci,
        wiedza jakich ludzi poszukuja firmy, z jakimi kwalifikacjami i wlasnie dlatego
        potrafia znalezc sie na rynku pracy. To wlasnie ONI WYGRYWAJA!!! No i wlasnie
        tego im ZAZDROSCISZ!!!!! Biedactwo........

        A niby dlaczego zlodzieje????? Masz jakies podstawy tak twierdzic???

        Wlasnie, jakie "ewentualne stypendia"??? A widzisz roznice miedzy STYPENDIUM a
        PRAKTYKA???? Proponuje zajrzec do slownika! AIESEC organizuje tylko praktyki w
        dodatku dla ludzi spoza tej organizacji!!!!!!

        "knockout" "kron" "pajac_z" "2mek" "coco" JESTEM Z WAMI!!!!!! W
        AIESECu dzialam juz pare latek:)))) A jesli chodzi o tych "burakow" co na
        niczym sie nie znaja, ale chca wtracic swoje " bardzo wartosciowe" trzy grosze,
        to nie zwracajmy na nich uwagi. Sa chyba bardzo zakompleksieni....Przeciez
        jestesmy TOLERANCYJNI, wiec i ich trzeba
        tolerowac.............:))))))))))))))))))))
      • Gość: Irka Jestem zdolowana jezykiem i sensem Waszych... IP: 194.181.212.* 17.03.02, 01:15
        wypowiedzi
        I pewnie bym sie nie odzywala gdyby nie ryba 2000 - chyba jedyna w miare
        rozsadna i po polsku wypowiedz na tym forum
        Studenci! Inteligenci! Przyszla elita intelektualna?!!
        Zarzuty - niemerytoryczne lub nieudowodnione, najczesciej wyzywanki od pedalow
        i zlodziei - a co z pannami z AIESECU (to lesbijki?, czy tez moze pedal w
        studenckiej gwarze znaczy cos zupelnie innego niz w tzw. potocznej wulgarnej
        polszczyznie?)
        Zakres slownictwa - ubozuchny (czytalam wielokrotnie, ze drastycznie spada
        liczba slow uzywanych przez mlodych, ale dotyczylo to USA, widac , ze nowe
        przyszlo i do nas w tym zakresie)
        NIe szlaeje za AIESEC, sama wiele nieciekawych historii slyszalam, o niektorych
        wiem z wlasnych obseerwacji/kontaktow
        Dawno juz nie jestem studentka i nie pracuje na uczelni (zeby wyjasnic brak
        osobistych zwiazkow z AIESEC)
        Moja prosba wiec nie ma charakteru obrony Aiesesc, ale wyplywa z troski o moje
        oczy, poczucie estetyki jezykowej i spokoj - blagam - nieco kultury jezyka,
        troche logicznego myslenia i umiejetnosci wykorzystania zasad erystyki! To
        naprawde niewielki wysilek umyslowy dla studentow :)
      • Gość: Amiga Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.02, 22:03
        Ryba!!!! Weź sobie te uwagi do serca, jeśli takowe posiadasz, hi hi hi

        1. Bądź TOLERANCYJNY!!! Tarktuj ludzi ze wsi z takim samym szacunkiem, co tych
        z miasta, bo niby czym zawinili, że nie urodzili się w wybranym punkcie na
        Ziemi??? Ja jestem też z miasta, ale wiem co czują ludzie ze wsi. Czy są gorsi?
        Oczywiście, że NIE!!! ......Podobno byłeś w kilku krajach i ciekawe jak w nich
        byłes traktowany..........Jeśli nie wywalili Cie z nich, tzn. że byli bardzo
        tolerancyjni, więc bierz z nich przykład!!!!!!!!!

        2. Znasz języki??? WOW.....Tylko Ciekawe jakie, skoro "Amiga" to u Ciebie tylko
        komputer.........To jest hiszpańskie słowo (patrz: słownik)!!! No i co? Na
        darmo przechwalanki o językach?! Pomyliłeś adresata korków-musisz koniecznie
        wziąć pod uwagę samego siebie!!!!

        3. "se kup" a potem zdanko: "polecam korki z języka polskiego". Czyżby brak
        koordynacji wzrokowej??? Ja Tobie polecam okulistę! Jeszcze jedno, nie
        nauczyłes się chłopie,że "Ci" i "Tobie" pisze sie duża literą??? To też język
        polski....

        4. "dawałaś dupy na początku?" chamstwo chamstwem pogania....A myślisz, że
        inaczej się nie da wstapić do tej organizacji? Och, co za ciasny
        umysł...........Albo może Ty próbowałes w ten sposób.....no i
        nici:))))))))))))))))))))) Pewnie byłeś za mało atrakcyjny ha ha ha

        5. "koleżanka w Gdańsku miała koleżankę...", której koleżanka
        koleżanki....itd...itd (Facet, co Ty? W głuchy telefon sie bawisz???) A na
        końcu zdanie "Ja tylko mówię o tym co widziałem"....Proponuje najpierw pomyslec
        co piszesz...Więc Rybko, co Ty właściwie widziałeś???? Czyżbyś podgladał??? Oj,
        nie ładnie Ty świntuchu!!!!!! A fe!!!

        6. "jak mówi statystyka - złodzieje mogą być wszędzie prawda?" Pewnie, że
        prawda, więc pewnie pełno dookoła Ciebie, w sklepie, na przystanku, na uczelni,
        w autobusie....itd..... Nie wiem więc dlaczego tak się czepiłeś tego, że może i
        w AIESECu znajdzie sie jakiś.....

        7. "Na tej zasadzie, jak ci kiedyś małżonek przywali po mordzie, bo zupa będzie
        za słona, to ty będziesz za to odpowiedzialna, a nie on, bo dobra żona zupy nie
        przesoli." Masz bardzo prostackie powiedzonka........TROCHĘ KULTURY!!!

        Zresztą, co tu więcej mówić.......Szkoda słow i cennego czasu......Zgadzam się
        z Irką. Popatrz! "Zarzuty - niemerytoryczne lub nieudowodnione, najczesciej
        wyzywanki od pedalow i zlodziei - a co z pannami z AIESECU (to lesbijki?, czy
        tez moze pedal w studenckiej gwarze znaczy cos zupelnie innego niz w tzw.
        potocznej wulgarnej polszczyznie?) Zakres slownictwa - ubozuchny..."
        Właśnie! Weż i to sobie do serca!

        • Gość: Rybka Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 19.03.02, 02:46
          Gość portalu: Amiga napisał(a):

          > Ryba!!!! Weź sobie te uwagi do serca, jeśli takowe posiadasz, hi hi hi
          > 1. Bądź TOLERANCYJNY!!! Tarktuj ludzi ze wsi z takim samym szacunkiem, co tych
          > z miasta, bo niby czym zawinili, że nie urodzili się w wybranym punkcie na
          > Ziemi??? Ja jestem też z miasta, ale wiem co czują ludzie ze wsi. Czy są gorsi?
          > Oczywiście, że NIE!!! ......Podobno byłeś w kilku krajach i ciekawe jak w nich
          > byłes traktowany..........Jeśli nie wywalili Cie z nich, tzn. że byli bardzo
          > tolerancyjni, więc bierz z nich przykład!!!!!!!!!

          Nie wywalili, bo się sporo ode mnie nauczyli.... Poza tym byłem legalnie. Ciekawi
          mnie w jaki sposób ty spędzasz czas za granicą. Czyżbyś spotkała się z
          przypadkiem wywalania z obcego kraju (autopsja??). Uprzedzam tylko, że wymiana
          paszportu nic ci nie da. (ci z małej)
          PS. Mam znajomych na wsi, więc do wsi nic nie mam. Co ci odbiło na tym punkcie?

          > 2. Znasz języki??? WOW.....Tylko Ciekawe jakie, skoro "Amiga" to u Ciebie tylko
          > komputer.........To jest hiszpańskie słowo (patrz: słownik)!!! No i co? Na
          > darmo przechwalanki o językach?! Pomyliłeś adresata korków-musisz koniecznie
          > wziąć pod uwagę samego siebie!!!!

          Co do Amigi, to użycie reprezentanta zbiorowości nie oznacza wykluczenia innych
          elementów zbioru znaczeń tego słóweczka, a tylko użycie właściwego semantycznie
          znaczenia z uwagi na kontekst. Pomyśl zanim palniesz głupotę. Aha, kiedy do
          ciebie ewentualnie napiszę: amigo, to uruchom swój móżdżek i przypomnij sobie o
          wołaczu (taki przypadek), a nie hiszpańskim rzeczowniku rodzaju męskiego (rodzaje
          formalne i semantyczne).


          > 3. "se kup" a potem zdanko: "polecam korki z języka polskiego". Czyżby brak
          > koordynacji wzrokowej??? Ja Tobie polecam okulistę! Jeszcze jedno, nie
          > nauczyłes się chłopie,że "Ci" i "Tobie" pisze sie duża literą??? To też język
          > polski....

          Socjolekty są czasem jak widać bardzo przydatne do wyrażenia swojej opnii. Biedna
          amiga, chciałaby ci z dużej litery... he he... a to akurat zależy kiedy.
          Gramatyka jest dla nas, a nie my dla gramatyki co wie każda osoba interesująca
          się językiem polskim czy innym.


          > 4. "dawałaś dupy na początku?" chamstwo chamstwem pogania....A myślisz, że
          > inaczej się nie da wstapić do tej organizacji? Och, co za ciasny
          > umysł...........Albo może Ty próbowałes w ten sposób.....no i
          > nici:))))))))))))))))))))) Pewnie byłeś za mało atrakcyjny ha ha ha

          oj nie... ja już do tylu organizacji należałem, że na tą nie miałbym czasu więc
          nie próbowałem. Koleżnka (znana mi od lat z górą 15) ta była, ale szeregowo - nic
          jej nie skapnęło he he. Ona też załatwiła sobie stypendium indywidualnie. Aha, do
          pracy poszła od razu - bez praktyki.
          Co do atrakcyjności to nie wiem o co ci chodzi - w każdym razie nie jestem
          blondynem.



          > 5. "koleżanka w Gdańsku miała koleżankę...", której koleżanka
          > koleżanki....itd...itd (Facet, co Ty? W głuchy telefon sie bawisz???) A na
          > końcu zdanie "Ja tylko mówię o tym co widziałem"....Proponuje najpierw pomyslec
          > co piszesz...Więc Rybko, co Ty właściwie widziałeś???? Czyżbyś podgladał??? Oj,
          > nie ładnie Ty świntuchu!!!!!! A fe!!!


          A twój profesor od marketingu ci powiedział, że pan Kotler powiedział.... itp..
          A twój profesor od historii ci powiedział, że pan Kopernik powiedział.... itp..
          Cholera.. w sumie cała nasza wiedza jest z drugiej albo i trzeciej ręki... głuchy
          telefon... A więc co ty właściwie wiesz?



          > 6. "jak mówi statystyka - złodzieje mogą być wszędzie prawda?" Pewnie, że
          > prawda, więc pewnie pełno dookoła Ciebie, w sklepie, na przystanku, na uczelni,
          > w autobusie....itd..... Nie wiem więc dlaczego tak się czepiłeś tego, że może i
          > w AIESECu znajdzie sie jakiś.....

          Nie czepiłem się tylko stwierdziłem fakt i tyle. Do tego nie może, a na pewno...



          > 7. "Na tej zasadzie, jak ci kiedyś małżonek przywali po mordzie, bo zupa będzie
          > za słona, to ty będziesz za to odpowiedzialna, a nie on, bo dobra żona zupy nie
          > przesoli." Masz bardzo prostackie powiedzonka........TROCHĘ KULTURY!!!
          > Zresztą, co tu więcej mówić.......Szkoda słow i cennego czasu......Zgadzam się
          > z Irką. Popatrz! "Zarzuty - niemerytoryczne lub nieudowodnione, najczesciej
          > wyzywanki od pedalow i zlodziei - a co z pannami z AIESECU (to lesbijki?, czy
          > tez moze pedal w studenckiej gwarze znaczy cos zupelnie innego niz w tzw.
          > potocznej wulgarnej polszczyznie?) Zakres slownictwa - ubozuchny..."
          > Właśnie! Weż i to sobie do serca!
          >


          aha... ja Irkę rozumiem tak, że jako jedyny mówię tutaj porządną polszczyzną, ale
          nawiązując do szczytnych ideałów propagandowej prasy z okresu PRL amiga (ale nie
          mea) przypisuje innym to, czego oni sami nie powiedzieli. Z głupoty albo złej
          woli albo innych nieznanych powodów...
          No nic, formalna warstwa wypowiedzi powinna być zawsze adekwatna do znaczenia i
          tu właśnie tak było, więc nie wyjeżdżaj z kulturą. Aha... amiga... używaj trochę
          więcej rozumu, czytaj dłużej i pisz wolniej, to może kiedyś nauczysz się sztuki
          rozumienia.... hmmm... w co wątpię...
      • Gość: Pierre Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.zim.pcz.czest.pl 18.03.02, 00:30
        nie wiem skąd macie takie wiadomosci o AIESEC ale troche to wszystko z nieba
        wziete cztery lata temu myslalem tak jak niektorzy z Was, ze to bufonada,
        karierowicze itp, ale teaz zaluje, ze sie do nich nie przylaczylem wczesniej
        dopiero teraz (ale coz ucze sie na bledach). I wierzcie mi sa tu (w AIESEC)
        rozni ludzi, ale wszyscy pracuja i robia cos (praktyki, szkolenia, konferencje,
        Dni Kariery) dla innych, a ze przy okazji sami maja korzysci? jak nie poznacie
        od srodka to nie bedziecie wiedziec oby nie bylo za pozno!!!!!!!!1
      • Gość: kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 16:07
        Hej ryba2002

        Widze w Twojej osobie pewien rys psychologiczny. Nie warto z Toba prowadzic
        zadnej dyskusji. Nie chce tylko, zeby ktos widzac Twoj post zrezygnowal z
        mozliwosci pracy w/z AIESECiem. Dlatego apeluje: nie sluchajcie tego biednego,
        zaszczutego czlowieczka i robcie co chcecie, a ja Wam tylko moge doradzic:

        Nie zawadzi cos nowego i tworczego w zyciu zrobic. Nie musi to byc AIESEC, ale
        WARTO sprobowac i w tej organizacji, oto dlaczego:

        1. mozliwosc prawdziwej - nie opartej o papierowe kazusy - pracy przy
        projektach, czesto ogolnopolskich, a bardzo czesto miedzynarodowych, od
        szeregowej funkcji po koordynatora - w dzialce jaka Was interesuje ( marketing,
        kontakty z firmami/ organizacjami pozarzadowymi, IT, sprawy merytoryczne)

        2. mozliwosc rozkrecenia projektu wg wlasnego pomyslu (60-70 % wszystkich
        projektow)

        3. ogromna, choc niewymierna w pieniadzu SATYSFAKCJA - naprawde mozna byc
        czasem dumnym z siebie

        4. mozna sie nauczyc jak pracowac w zespole, jak kierowac ludzmi i to nie
        strachem, pieniadzem ale motywujac i obdarzajac odpowiedzialnoscia

        5. mozna poznac jak dziala duza, miedzynarodowa organizacja non-profit o
        ustroju najbardziej odpowiadajacym zasadom demokraji, i jezeli kogos to
        interesuje mozna awansowac po sam AIESEC International z siedziba w Rotterdamie

        6. mozna poznac w praktyce co oznacza slowo miedzynarodowosc - organizujac
        spotkania i projekty w Polsce i zagranica, przyjmujac praktykantow i samemu
        bedac praktykantem na prawie kazdym kontynencie na kuli ziemskiej - w ten
        sposob nauczyc sie tolerancji, szkolic jezyki, nawiazywac i utrzymywac
        znajomosci z ludzmi z tak odleglow krajow jak Gwatemala, Indie, Tajwan,
        Malezja, Brazylia, Japonia i tych blizszych, jak rowniez w samej Polsce (moj
        wlasny przypadek, a bylem tylko szeregowym czlonkiem A.)

        Oczywiscie, AIESEC jak kazda organizacja, nie jest wolny od wad. Bywaja ludzie
        ktorzy kradna (nie znam takiego przypadku w A.), daja d. (to ich sprawa) i
        uprawiaja karierowiczowskie gierki (sa oni w A. tepieni) ale A. to najbardziej
        TOLERANCYJNA organizacja jaka znam.

        Przez dluzszy czas mielismy w naszym komitecie lokalnym nawet zatwardzialego
        anarchiste. Programowo nie chcial zostac czlonkiem stowarzyszenia, co nie
        przeszkadzalo nikomu i jemu samemu tez nie. Bywaja ludzie, ktorzy sa w A. tylko
        ze wzgledu na imprezy i tez nie sa oni tepieni - sprawdzaja sie bardzo dobrze
        przy organizowaniu i podtrzyywaniu atmosfery roznych imprez.

        Moim zdaniem problem z AISECiem polega na tym, ze jest to organizacja studencka
        najwieksza i najardziej widoczna w swoich dzialanich w Polsce. Nie ma kultury
        dzialania pozauczelnianego w Polsce, co mozna zawdzieczac w duzej mierze
        komunistycznej sposciznie. Natomiast, wiele ludzi to co robi AIESEC boli na
        zasadzie kompleksu kujona ("Ale swinia sie dzisiaj nauczyla(zadzialala/odniosla
        sukces), mi sie nie chcialo, niech skisnie!"). Ktos sie wychyla wiec nalezy go
        tepic?!

        Jezeli ktos tak mocno krytykuje dzialania A. to moze powinien rzucic rowniez
        kamieniem w ludzi ktorzy organizuja np bezplatne kursy jezykowe dla
        bezrobotnych. Albo skopac goscia ktory jedzie z Japoni do Sri Lanki uczyc ludzi
        jak zakladac wlasny interes. Wypadaloby jeszcze poslac kamien w kierunku grupy
        ludzi, ktorzy zdobywajac sponsorow i darmowych mowcow organizuja szkolenia,
        ktore kosztuja studenta 100 zl, gdy w istocie normalnie kosztowalyby one 3-5
        razy tyle, nawet nie uwzgledniajac kosztow pracy ludzi z Komitetu
        Organizacyjnego.

        Ludzie, TOLERANCJA, prosze Was, wiecej tolerancji.

        Kron
        • Gość: Rybka Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 19.03.02, 03:17
          Gość portalu: kron napisał(a):
          > Hej ryba2002
          >
          > Widze w Twojej osobie pewien rys psychologiczny. Nie warto z Toba prowadzic
          > zadnej dyskusji. Nie chce tylko, zeby ktos widzac Twoj post zrezygnowal z
          > mozliwosci pracy w/z AIESECiem. Dlatego apeluje: nie sluchajcie tego biednego,
          > zaszczutego czlowieczka i robcie co chcecie, a ja Wam tylko moge doradzic:
          >
          > Nie zawadzi cos nowego i tworczego w zyciu zrobic. Nie musi to byc AIESEC, ale
          > WARTO sprobowac i w tej organizacji, oto dlaczego:
          >
          > 1. mozliwosc prawdziwej - nie opartej o papierowe kazusy - pracy przy
          > projektach, czesto ogolnopolskich, a bardzo czesto miedzynarodowych, od
          > szeregowej funkcji po koordynatora - w dzialce jaka Was interesuje ( marketing,
          >
          > kontakty z firmami/ organizacjami pozarzadowymi, IT, sprawy merytoryczne)
          >
          > 2. mozliwosc rozkrecenia projektu wg wlasnego pomyslu (60-70 % wszystkich
          > projektow)
          >
          > 3. ogromna, choc niewymierna w pieniadzu SATYSFAKCJA - naprawde mozna byc
          > czasem dumnym z siebie
          > 4. mozna sie nauczyc jak pracowac w zespole, jak kierowac ludzmi i to nie
          > strachem, pieniadzem ale motywujac i obdarzajac odpowiedzialnoscia
          > 5. mozna poznac jak dziala duza, miedzynarodowa organizacja non-profit o
          > ustroju najbardziej odpowiadajacym zasadom demokraji, i jezeli kogos to
          > interesuje mozna awansowac po sam AIESEC International z siedziba w Rotterdamie
          > 6. mozna poznac w praktyce co oznacza slowo miedzynarodowosc - organizujac
          > spotkania i projekty w Polsce i zagranica, przyjmujac praktykantow i samemu
          > bedac praktykantem na prawie kazdym kontynencie na kuli ziemskiej - w ten
          > sposob nauczyc sie tolerancji, szkolic jezyki, nawiazywac i utrzymywac
          > znajomosci z ludzmi z tak odleglow krajow jak Gwatemala, Indie, Tajwan,
          > Malezja, Brazylia, Japonia i tych blizszych, jak rowniez w samej Polsce (moj
          > wlasny przypadek, a bylem tylko szeregowym czlonkiem A.)
          > Oczywiscie, AIESEC jak kazda organizacja, nie jest wolny od wad. Bywaja ludzie
          > ktorzy kradna (nie znam takiego przypadku w A.), daja d. (to ich sprawa) i
          > uprawiaja karierowiczowskie gierki (sa oni w A. tepieni) ale A. to najbardziej
          > TOLERANCYJNA organizacja jaka znam.
          > Przez dluzszy czas mielismy w naszym komitecie lokalnym nawet zatwardzialego
          > anarchiste. Programowo nie chcial zostac czlonkiem stowarzyszenia, co nie
          > przeszkadzalo nikomu i jemu samemu tez nie. Bywaja ludzie, ktorzy sa w A. tylko
          ze wzgledu na imprezy i tez nie sa oni tepieni - sprawdzaja sie bardzo dobrze
          > przy organizowaniu i podtrzyywaniu atmosfery roznych imprez.
          > Moim zdaniem problem z AISECiem polega na tym, ze jest to organizacja studencka
          > najwieksza i najardziej widoczna w swoich dzialanich w Polsce. Nie ma kultury
          > dzialania pozauczelnianego w Polsce, co mozna zawdzieczac w duzej mierze
          > komunistycznej sposciznie. Natomiast, wiele ludzi to co robi AIESEC boli na
          > zasadzie kompleksu kujona ("Ale swinia sie dzisiaj nauczyla(zadzialala/odniosla
          > sukces), mi sie nie chcialo, niech skisnie!"). Ktos sie wychyla wiec nalezy go
          > tepic?!
          > Jezeli ktos tak mocno krytykuje dzialania A. to moze powinien rzucic rowniez
          > kamieniem w ludzi ktorzy organizuja np bezplatne kursy jezykowe dla
          > bezrobotnych. Albo skopac goscia ktory jedzie z Japoni do Sri Lanki uczyc ludzi
          >
          > jak zakladac wlasny interes. Wypadaloby jeszcze poslac kamien w kierunku grupy
          > ludzi, ktorzy zdobywajac sponsorow i darmowych mowcow organizuja szkolenia,
          > ktore kosztuja studenta 100 zl, gdy w istocie normalnie kosztowalyby one 3-5
          > razy tyle, nawet nie uwzgledniajac kosztow pracy ludzi z Komitetu
          > Organizacyjnego.
          > Ludzie, TOLERANCJA, prosze Was, wiecej tolerancji.
          Kron


          O rany... a ja w 1992 roku za darmo pomagałem przez 8 miesięcy murzynom i innym
          uciekinierom w Graz, jak załatwiać różne sprawy urzędowe w Austrii, pomagałem
          znaleźć im pracę albo chociaż jakieś zajęcie, żeby ciągle nie siedzieli
          bezczynnie w ośrodku, żeby byli aktywniejsi... Nawet robiłem czasami odbiór
          dostaw jedzonka, żeby biedacy mogli zjeść porządne posiłki, a w końcu nawet mam
          kolegę murzyna (zresztą przyjaciół o innych kolorach też). A do tego jeszcze
          pomagała mi w tej pracy koleżanka z korpusu pokoju i Szwajcarka... Zapewne
          pracowałem za darmo z powodu braku tolerancji, o którym mówi kron... Tylko mój
          brak tolerancji dziwnie się objawił. No nic... moze trzeba inaczej...

          Aha.. gdybym jeszcze skasował za wszystko co w Polsce robiłem za darmo dla
          różnych ludzi w różnych ramach (organizacje pozarządowe itp.), to pewnie kupiłbym
          za to samochód, może nie najlepszy, ale pewnie i nienajgorszy (to się stosuje
          także do wielu innych ludzi), ale czy ja mam się tym chwalić na forum? Po co?
          ... Jak widać, niedomiar informacji doprowadził cię do całkowicie niedorzecznych
          wniosków, które oparłeś na przesłankach dopowiedzianych sobie przez samego
          siebie. Naprawdę warto docenić potęgę myślenia przy pisaniu tekstów...
          Doradzam...

          Aha... róbcie co chcecie, nikt niczego nie broni w dzisiejszych czasach, przecież
          to chyba dobrze. Zdaje się, że pan kron widzi rys psychologiczny. Cholera.. czy
          to jest jakiś termin z poradnika psychologicznego dla ubogich?

          Aha... jeśli już jesteśmy przy psychologii, to jest taka opinia, że jak ktoś
          stwierdza, iż nie warto z kimś prowadzić dyskusji, to jest to jego intelektualna
          porażka. Czyli oznaczałoby to, że nie umiesz prowadzić dyskusji.
          Jak wynika z twych słów, dla ciebie dyskusja oznacza, że ktoś się z tobą zgadza.
          Na szczęście czasy takiej dyskusyjnej jednomyślności już minęły. Naucz się
          rozumienia słowa dyskusja, bo ciężko ci będzie zrozumieć sens rozmowy, w której
          ktoś ma zdanie inne od twojego (nota bene: w moim przypadku nie widzę różnicy
          zdań w oparciu o to co napisałem w postach).
          • Gość: Kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 11:23
            Rybka,

            Nie bede prowadzil z Toba zadnej dyskusji, bo uzywasz niedorzecznych argumentow -
            np.: to o tej kolezance kolezanki, stypendium i Koperniku - a pozniej probujesz
            obrocic kota ogonem uzywajc tzw Chubaka Defence (poogladaj South Park).

            Nawiasem mowiac, nie wiem kto i dlaczego Ci nawalil takich bzdur do glowy, ale w
            A. nie rozdaje sie stypendiow. Przez 4 lata nie slyszalem o niczym takim.


            > O rany... a ja w 1992 roku za darmo pomagałem przez 8 miesięcy murzynom i innym
            >
            > uciekinierom w Graz, jak załatwiać różne sprawy urzędowe w Austrii, pomagałem
            > znaleźć im pracę albo chociaż jakieś zajęcie, żeby ciągle nie siedzieli
            > bezczynnie w ośrodku, żeby byli aktywniejsi... Nawet robiłem czasami odbiór
            > dostaw jedzonka, żeby biedacy mogli zjeść porządne posiłki, a w końcu nawet mam
            >
            > kolegę murzyna (zresztą przyjaciół o innych kolorach też). A do tego jeszcze
            > pomagała mi w tej pracy koleżanka z korpusu pokoju i Szwajcarka... Zapewne
            > pracowałem za darmo z powodu braku tolerancji, o którym mówi kron... Tylko mój
            > brak tolerancji dziwnie się objawił. No nic... moze trzeba inaczej...
            >

            Co to ma do rzeczy? Aha, rozumiem, chcesz pokazac ze tez jestes tolerancyjny, tez
            pomagasz i masz kolege Murzyna. Ja, ja, ja, ja ....



            > Aha.. gdybym jeszcze skasował za wszystko co w Polsce robiłem za darmo dla
            > różnych ludzi w różnych ramach (organizacje pozarządowe itp.), to pewnie kupiłb
            > ym
            > za to samochód, może nie najlepszy, ale pewnie i nienajgorszy


            Powoli dochodzimy do tego jaki naprawde jestes ...


            (to się stosuje
            > także do wielu innych ludzi), ale czy ja mam się tym chwalić na forum? Po co?


            No wlasnie to robisz ;) A nikt Cie nie prosil ! Wiec po co to robisz?


            > ... Jak widać, niedomiar informacji doprowadził cię do całkowicie niedorzecznyc
            > h
            > wniosków, które oparłeś na przesłankach dopowiedzianych sobie przez samego
            > siebie. Naprawdę warto docenić potęgę myślenia przy pisaniu tekstów...
            > Doradzam...
            >


            Pisanie od rzeczy i uogalnianie od jednego - pewnie w dodatku przekreconego przez
            dwie plotkary i Ciebie - przypadku na cala organizacje nie przysparza Ci chwaly.



            > Aha... róbcie co chcecie, nikt niczego nie broni w dzisiejszych czasach, przeci
            > eż
            > to chyba dobrze. Zdaje się, że pan kron widzi rys psychologiczny. Cholera.. czy
            >
            > to jest jakiś termin z poradnika psychologicznego dla ubogich?
            >

            Nie, stary. Od lat sledze rozne grupy dyskusyjen zwiazane z moimi
            zainteresowaniami i pojawia sie na nich co jakis czas jakas medna, ktora
            potrzebuje nieustannie potwierdzac swoja wyzszosc. Taki samozwanczy Ubermensch.
            Ja mialem ciezko, ja sie wybilem, ja jestem lepszy, ja wiem lepiej, to co Ty
            mowisz to g.prawda tylko dlatego ze to Ty mowisz. Ma kupe czasu na pisanie, bo
            widocznie nie ma nic innego do roboty i co znamienne jest na emigracji, albo
            przynajmniej duzo czasu tam spedzil.

            Czy przypadkiem powyzsze nie pasuje troche do Twojej osoby...

            > Aha... jeśli już jesteśmy przy psychologii, to jest taka opinia, że jak ktoś
            > stwierdza, iż nie warto z kimś prowadzić dyskusji, to jest to jego intelektualn
            > a
            > porażka.

            Czy ja wiem. Tylko Platon chyba zdobylby sie na dyskusje ze sciana.


            Czyli oznaczałoby to, że nie umiesz prowadzić dyskusji.
            > Jak wynika z twych słów, dla ciebie dyskusja oznacza, że ktoś się z tobą zgadza
            > .

            Nie, uzywasz niedorzecznych argumentow, lzysz publicznie i obracasz kota ogonem.

            > Na szczęście czasy takiej dyskusyjnej jednomyślności już minęły. Naucz się
            > rozumienia słowa dyskusja, bo ciężko ci będzie zrozumieć sens rozmowy, w której
            >
            > ktoś ma zdanie inne od twojego (nota bene: w moim przypadku nie widzę różnicy
            > zdań w oparciu o to co napisałem w postach).

            To skoro nie ma roznicy zdan, nie ma dyskusji i cala sprawa zamknieta. Sprobuj
            jakos zdusic w sobie ten niepokoj, ktory kaze Ci pisac jak najety. Znajdz sobie
            dziewczyne, umow z kumplami na piwo - nie marnuj zycia. Zreszta co ja bede Ci
            tlumaczyl, sam wiesz.

            Kron
            • Gość: RYbka Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 19.03.02, 14:58
              Gość portalu: Kron napisał(a):

              > Rybka,
              >
              > Nie bede prowadzil z Toba zadnej dyskusji, bo uzywasz niedorzecznych argumentow
              >
              > To skoro nie ma roznicy zdan, nie ma dyskusji i cala sprawa zamknieta. Sprobuj
              > jakos zdusic w sobie ten niepokoj, ktory kaze Ci pisac jak najety. Znajdz sobie
              >
              > dziewczyne, umow z kumplami na piwo - nie marnuj zycia. Zreszta co ja bede Ci
              > tlumaczyl, sam wiesz.
              >
              > Kron


              Jak mówi Gadamer i nie tylko on, życie człowieka jest nieustanną rozmową. Jeśli
              człowiek z niej rezygnuje, to tak naprawdę rezygnuje z życia. Natomiast ja widzę,
              że faktycznie twój poziom myślenia jeszcze nie sięga wysoko i dlatego mogą
              występować jakieś rodzaje niezrozumienia. No cóż... myślę, że z czasem rozwiniesz
              umiejętność logiki, dedukcji i uzywania abstraktów w charakterze pewnych modeli
              myślowych, na podstawie których prowadzone są analogie i dedukcja dotycząca
              rzeczywistoci. W tym sensie faktycznie rzeczowa dyskusja z tobą jest na razie
              wykluczona.

              Co do pisania jak najęty, to ja po prostu piszę bardzo szybko i pewnie dlatego
              wydaje ci się, że robię to długo. Niektórzy lubią pisać. Jesli ty wolisz uwalic
              się w tym czasie butelką taniej gorzały, to już twój wybór, ale to też jest
              jakimś marnowaniem życia.
              Dziewcze jest, kuple i piwo też, ale ja lubię pić pifko tylko w letni cieły
              dzień, więc latem będzie mnie tu mniej... Sa waa

              Aha... mam poradęzawodową: czuję, że najlepsza praca dla ciebie to służby
              mundurowe. Czuję to przez rys psychologiczny.
          • Gość: pajac Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 192.168.10.* 24.03.02, 09:32
          • Gość: pajac_z Do Rybki IP: 192.168.10.* 24.03.02, 09:39
            hmmm a ty nie jestes przez przypadek tym kolesiem, ktory teraz szuka pracy
            Rybka, tak wnioskuje z wypowiedzi na innych forach, nicka i IPka. "Dzien z
            zycia bezrobotnego" itp.?

            Widzisz, 4.5 roku w tym pedalskim AIESECu, 2 popierdolone i bezwartosciowe
            praktyki za granica, jeszcze pare innych spraw (glupot oczywiscie) i znalazlem
            prace w dobrej firmie w tydzien, oddzwonili do mnie nastepnego dnia po wyslaniu
            dokumentow, kolejnego mialem rozmowe ze wspolwlascicielem, nastepnego z
            dyrektorem finansowym i kolejego z facetem, ktory sprawdzal moj angielski. I
            tak sie kretynsko zlozylo, ze pierwsi dwaj mieli sporo pytan o to, co robilem
            poza studiami, jak to na tych praktykach bylo, czego sie nauczylem. Facet od
            jezyka pytal sie jakie dziewczyny spotkalem na praktykach:)

            Wiec widzisz moj geniuszu z 4ema jezykami i masa pracy w NGO - ten oczywiscie
            pedalski AIESEC jednak po cos sie przydaje. Nawet jesli nie zmieni sposobu
            patrzenia na swiat, to latwiej o prace.. Ale to nie wazne, co nie. Idz i licz
            na rzadowy program "absolwent" i popijaj wode o tej samej nazwie..

            Pozdrawiam, zycze powodzenia i milych snow o procentach... o 18.2%
            bezrobotnych.
      • Gość: Marios Nowy głos w dyskusji IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 12:17
        Witam Wszystkich!

        Chciałbym się dołączyć do tej gorącej dyskusji.

        Czym dla mnie jest AIESEC – postaram się na to odpowiedzieć w kilku
        rozważeniach postawionych wcześniej tez.

        1. aiesec to sekta – NIE – nie ma swojego wyraźnego guru, nie prorokuje końców
        świata i innych anomalii. No, ale pewne znamiona sekty nosi. Wśród znanych mi
        można wyróżnić: aiesec dance, głupie zabawy integracyjne z wymogami całkowitego
        posłuszeństwa guru, obligowanie byłych członków aiesecu do wspierania
        organizacji, strukturę hierarchiczną.

        2. aiesec to organizacja studencka – TAK – do tej organizacji należą studenci
        uczelni ekonomicznych, zajmuje się ona także studentami i działa w imieniu
        studentów. Co innego jak działa...

        3. aiesec jest tolerancyjny – TAK i NIE – we wcześniejszych wypowiedziach jedna
        osoba nadużywała słowa tolerancja, w znanym chyba tylko jej znaczeniu, w każdym
        razie ja odczytałem to jako szukanie kolejnej argumentacji w celu dopieczenia
        Rybie. Czy to jest tolerancyjne... cóż – widocznie w aiesecu tak. Choć muszę
        przyznać, jako były szef Koła Naukowego, iż bardzo ograniczona współpraca z
        ludźmi z tej organizacji była bezkonfliktowa i dość dobra.

        4. aiesec składa się z profesjonalistów – NIE – do tej organizacji są
        przyjmowane przypadkowe osoby. Niektórzy z nich rzeczywiście mogą zostać
        profesjonalistami, dzięki szerokiej możliwości współpracy z biznesem, przebytym
        szkoleniom, projektom, itp. Jednak tylko niektórzy i to jeśli nie wykończą ich
        głupie zabawy typu aiesec dance, lub przyznawanie sobie punktów za obcowanie z
        kobietą. Rotacja jest niesamowita, w związku z tym nie odpowiada się za błędy
        poprzedników, co wielu aiesecowców wykorzystuje jako argument w rozmowie z
        firmami. Ponadto aiesec bierze olbrzymią kasę za realizację promocji firm itp.
        i co? I prawie nic nie robi – no ale skoro firmy to lubią.. A może po prostu
        nie mają alternatywy dla monopolisty? Warto dodać, iż mimo olbrzymiej kasy
        wyciąganej od sponsorów, aiesec otrzymuje pieniądze również z uczelni przy
        której działa. Rektorzy – wstydźcie się – zamiast krzewić przedsiębiorczość i
        gospodarność – ułatwiacie działania, co umożliwia marnowanie dużej ilości
        pieniędzy, na często niepotrzebne sprawy.

        5. aiesec pozwala rozwinąć swoje zdolności – TAK – jeśli jest się odpornym na
        pranie mózgu i realizuje się własny interes wykorzystując możliwości jakie
        stwarza organizacja. Moim zdaniem, lepiej jest działać w Kole Naukowym,
        specjalizującym się w określonej dziedzinie i realizującym małą liczbę
        projektów, które dzięki temu mogą być zrobione bardzo dobrze, niż łapać się
        1000 spraw i wszystkie po części spartaczyć. No, ale jak kto woli...

        To tyle na razie, kolejne ciekawostki niebawem, tymczasem czekam na informację
        zwrotną od Was,

        Pozdrawiam,
        Marios
        • Gość: Kron Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 13:17
          Rzeczowy glos.

          Uzywajac slowa tolerancja chodzilo mi o to, aby nie zachowywac sie jak pies
          ogrodnika i z czystej zawisci negowac dzialalnosc organizacji, ktora plus minus
          robi dobrze nie tylko dla swoich czlonkow.

          I tyle. Moze faktycznie przesadzilem, ale rozsierdzily
          mnie "zlodzieje", "sekta", "hujki" i inne inwektywy, ze strony ludzi ktorym
          przyslowiowy gul staje a sami nic nie zrobia, bo wola pozostac w tlumie.

          Kron
          • Gość: Rybka Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 19.03.02, 15:09
            Gość portalu: Kron napisał(a):

            > Rzeczowy glos.
            >
            > Uzywajac slowa tolerancja chodzilo mi o to, aby nie zachowywac sie jak pies
            > ogrodnika i z czystej zawisci negowac dzialalnosc organizacji, ktora plus minus
            >
            > robi dobrze nie tylko dla swoich czlonkow.
            >
            > I tyle. Moze faktycznie przesadzilem, ale rozsierdzily
            > mnie "zlodzieje", "sekta", "hujki" i inne inwektywy, ze strony ludzi ktorym
            > przyslowiowy gul staje a sami nic nie zrobia, bo wola pozostac w tlumie.
            >
            > Kron


            Ja niczego w życiu nie neguję poza głuptą kron i stąd moja negacja twoich
            wypowiedzi.

            Co do Aiesec to powiedziałem tylko, że są tam złodzieje i jest ich dużo, co jest
            prawdą. Samej organizacji nie neguję, bo skoro po prostu nie ma lepszej (po
            prostu innej) to trzeba korzystać z tego co jest.

            Wszystko ponad to, pochodzi od ciebie. Innymi słowy nie potrafić już rozróżnić
            kto i co powiedział, a swoje wypowiedzi przypisujesz innym. To już nie jest rys
            psychologiczny - to juz spore pęknięcie.
            • Gość: Kron Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 16:23
              Gość portalu: Rybka napisał(a):

              > Ja niczego w życiu nie neguję poza głuptą kron i stąd moja negacja twoich
              > wypowiedzi.
              >

              No tak , jestem glupi. Czasami rzeczywiscie tak mysle i jest to zdrowe podejscie.

              > Co do Aiesec to powiedziałem tylko, że są tam złodzieje i jest ich dużo, co jes
              > t
              > prawdą.

              Jak do tego doszedles? Bo ja wciaz nie wiem, jak to bylo mozliwe ze przez 4 lata
              mojej dzialalnosci w A. o niczym nie wiedzialem. A zareczam, ze jakbym wiedzial
              niezle bym sie wnerwil. Tu sie raczej patrzy jeden drugiemu na rece bardzo
              uwaznie. Jest cos takiego jak rywalizacja pomiedzy poszczegolnymi Komitetami
              Organizacyjnymi projektow (nawet do pewngo stopnia wrogosc) - chodzi o kase,
              ktorej zawsze malo jak zwykle, i defraudacja bylaby bardzo utrudniona. Do tego
              dochodzi do rywalizacji o sponsoring pomiedzy Komitetami Lokalnymi w danym
              miescie. Na takim gruncie trudno cos wykrecic. Zdrowa, sportowa atmosfera ;)

              Powiedz szczerze gdzie oprocz A. widzisz zlodzieji?

              Samej organizacji nie neguję, bo skoro po prostu nie ma lepszej (po
              > prostu innej) to trzeba korzystać z tego co jest.
              >

              Pewnie!

              > Wszystko ponad to, pochodzi od ciebie. Innymi słowy nie potrafić już rozróżnić
              > kto i co powiedział, a swoje wypowiedzi przypisujesz innym. To już nie jest rys
              >

              To tez nie tylko do Twoich wypowiedzi sie odnosilem.

              > psychologiczny - to juz spore pęknięcie.

              A jednak znowu dyskusja. Ale na przyszlosc prosze Cie o suche fakty a nie w
              rodzaju kolezanka kolezanki w akademiku dala (widocznie moze miala z tego
              przyjemnosc).

              Kron (wodki unikam)
              • Gość: Rybka Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 20.03.02, 01:24
                Gość portalu: Kron napisał(a):

                > Gość portalu: Rybka napisał(a):
                >
                > > Ja niczego w życiu nie neguję poza głuptą kron i stąd moja negacja twoich
                > > wypowiedzi.
                > >
                >
                > No tak , jestem glupi. Czasami rzeczywiscie tak mysle i jest to zdrowe podejsci
                > e.
                >
                > > Co do Aiesec to powiedziałem tylko, że są tam złodzieje i jest ich dużo, c
                > o jes
                > > t
                > > prawdą.
                >
                > Jak do tego doszedles? Bo ja wciaz nie wiem, jak to bylo mozliwe ze przez 4 lat
                > a
                > mojej dzialalnosci w A. o niczym nie wiedzialem. A zareczam, ze jakbym wiedzial
                >
                > niezle bym sie wnerwil.


                Nie przejmuj się, wielu faszystów na wojnie też nic "nie wiedziało" o Oświęcimiu
                choć trwało to dłużej niż 4 lata.
                Gdyby wiedzieli, na pewno by się wnerwili...


                > > Wszystko ponad to, pochodzi od ciebie. Innymi słowy nie potrafić już rozró
                > żnić
                > > kto i co powiedział, a swoje wypowiedzi przypisujesz innym. To już nie jes
                > t rys
                > >
                >
                > To tez nie tylko do Twoich wypowiedzi sie odnosilem.

                Aha


                > A jednak znowu dyskusja. Ale na przyszlosc prosze Cie o suche fakty a nie w
                > rodzaju kolezanka kolezanki w akademiku dala (widocznie moze miala z tego
                > przyjemnosc).
                >
                > Kron (wodki unikam)


                Ja się nie czepiam że dała, tylko rzekłem, że tak się czasem załatwia sprawy w
                Aiesec. Jakiś czas temu zresztą czytałem list studentki (niestety nie podpisła
                się, zdaje się było to w zeszłym roku), która pisała, iż na jej uczelni można tak
                załatwić zaliczenia.
                Mi to tam rybka, każdy ma swoje sposoby, po prostu lubię pisać, a skoro już
                piszę, to o tym co widzę.
                Aha, ta jej koleżanka to była też moja koleżanka, ale nie znałem jej aż tak
                mocno - po prostu mówiliśmy sobie cześć, czasem widzieliśmy się w X albo
                kwadracie albo w kuchni na piętrze w akademiku i tyle. Stąd była ona bardziej
                kolezanka mojej koleżanki a nie moją, choć znaliśmy się z widzenia i z imienia, a
                więc nie była to znowu taka postać z bajki.
                No ale skoro była skuteczna, to chyba dobrze, prawda? Przecież liczy się
                skuteczność...
                • Gość: Marios Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.02, 07:52
                  Cześć...

                  Kron, Rybka - jesteście żałośni - zamieniliście temat we wzajemne oskarżanie
                  siebie, z całkowitym odejściem od tematu... Nie zastanawialiście się, aby
                  pogadać na Gadu-Gadu?

                  Marios
                  • Gość: Rybka Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 21.03.02, 16:41
                    Gość portalu: Marios napisał(a):

                    > Cześć...
                    >
                    > Kron, Rybka - jesteście żałośni - zamieniliście temat we wzajemne oskarżanie
                    > siebie, z całkowitym odejściem od tematu... Nie zastanawialiście się, aby
                    > pogadać na Gadu-Gadu?
                    >
                    > Marios


                    Nie lubię Gadu-Gadu :-(((
        • Gość: Joasia Nowy głos w dyskusji IP: *.aiesec.pwr.wroc.pl 06.05.02, 17:06
          Witam Wszystkich!
          Krotko:
          Aleksandre Kwasniewski wyjechal na praktyke zagraniczna z Aiesec'u,
          Krol Szwecji Albert nalezal do Aiesec'u,
          Obecny prezes LG Bank nalzal do Aiesec'u,
          Wiekszosc zalogi w McKinsey to byli Aiesec'owcy

          Wasze wypowiedzi swiadcza, ze nie bardzo wiecie, co to jest Aiesec. Wiecej
          szkody wyrzadzisz gadajac glupoty na temet ktorego nie znasz. Wiec sie
          dowiedzcie i napiszcie cos wiecej niz oskarzania i opowiadanie jakim to bylem
          nieudacznikiem w AIESEC, ze mi sie tam nie podoba...
          Jedyne co mozesz zarzucic Aiesec'owi to to , ze moze Cie wiecej nauczyc, a po
          takich wypowiedzach chybaby WAm sie przydalo kilka szkolen Aiesec'owskich na
          temat jak powiedziec to co myslisz uzywajac argumentow a nie przeklenstw, jak
          obronic wlasne zdanie. Uzywanie nieladnych slow swiadczy tylko o tym ,ze
          rozmowcy brak okrzesania, argumentow i wychowania. Wynika to z jego niemocy w
          podtrzymaniu swojego zdania.
          A jak nie chcesz nalezec do tej organizacji , to nie musisz,nikt Cie tu nie
          trzyma i nie kaze bic poklonow Guru , bo takiego tu nie ma.
          A jezeli nalezales i zrezygnowales, to tylko plus dla organizacji, bo takich
          nieokrzesancow i nieudacznikow jak coniektorzy wypowaiadajacy sie tutaj na tym
          forum nasza organizacja nie bylaby w stanie nauczyc nawet elokwencji, a co
          dopiero odpowiedzalnosci.

          • Gość: Marios Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.02, 23:59
            Mojej odpowiedzi szukaj niżej w forum.

            > Witam Wszystkich!
            > Krotko:
            > Aleksandre Kwasniewski wyjechal na praktyke zagraniczna z Aiesec'u,
            > Krol Szwecji Albert nalezal do Aiesec'u,
            > Obecny prezes LG Bank nalzal do Aiesec'u,
            > Wiekszosc zalogi w McKinsey to byli Aiesec'owcy
            >
            > Wasze wypowiedzi swiadcza, ze nie bardzo wiecie, co to jest Aiesec. Wiecej
            > szkody wyrzadzisz gadajac glupoty na temet ktorego nie znasz. Wiec sie
            > dowiedzcie i napiszcie cos wiecej niz oskarzania i opowiadanie jakim to bylem
            > nieudacznikiem w AIESEC, ze mi sie tam nie podoba...
            > Jedyne co mozesz zarzucic Aiesec'owi to to , ze moze Cie wiecej nauczyc, a po
            > takich wypowiedzach chybaby WAm sie przydalo kilka szkolen Aiesec'owskich na
            > temat jak powiedziec to co myslisz uzywajac argumentow a nie przeklenstw, jak
            > obronic wlasne zdanie. Uzywanie nieladnych slow swiadczy tylko o tym ,ze
            > rozmowcy brak okrzesania, argumentow i wychowania. Wynika to z jego niemocy w
            > podtrzymaniu swojego zdania.
            > A jak nie chcesz nalezec do tej organizacji , to nie musisz,nikt Cie tu nie
            > trzyma i nie kaze bic poklonow Guru , bo takiego tu nie ma.
            > A jezeli nalezales i zrezygnowales, to tylko plus dla organizacji, bo takich
            > nieokrzesancow i nieudacznikow jak coniektorzy wypowaiadajacy sie tutaj na tym
            > forum nasza organizacja nie bylaby w stanie nauczyc nawet elokwencji, a co
            > dopiero odpowiedzalnosci.
            >

      • Gość: Kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 13:07
        Gość portalu: Grochol napisał(a):

        > Wybaczcie doslowne wyrazenia ale,
        > czy mozna nazwac ludzi z AIESEC inaczej niz zlodziejami i pasozytami, skoro
        > biora oni pieniadze na swoja watpliwej uzytecznosci dzialalnosc od uczelni (a
        > studenci na parapetach siedza na zajeciach przez nich)

        Przez nich powiadasz? Porazajaca logika. Dowiedz sie ile uczelnia daje na AIESEC!
        Zdziwisz sie.

        i od firm (niby za
        > promowanie ich w srodowisku studencim, wystarczy jednak odwiedzic AISEC na
        > Dlugiej w Warszawie albo na SGH zeby sie przekonac jaki burdel tam panuje,
        > porozwalane foldery i katalogi, niemili goscie, nie wiele sie mozna dowiedziec)
        >

        Jezeli chcesz znac technikalia, to firmy nie wspolpracowalyby z A. jezeli nie
        byloby to zwiazane z wymierna korzyscia, jaka jest dotarcie do swiadomosci
        studentow - i niekoniecznie chodzi tu o rekrutacje. Jakby sie im nie oplacalo nie
        wykladaliby kasy. Ta kasa z kolei idzie na ksero i ogromne rachunki telefoniczne
        zwiazane z projektami. Nic nie wypada na zewnatrz, o ile mi wiadomo. AIESEC w
        Polsce jest w o tyle specyficznej sytuacji, ze zeby miec pieniadze na cele
        statutowe angazuje sie w dochodowe projekty typu Dni Kariery, po to wlasnie aby
        nadwyzka posluzyla na domkniecie budzetu niedochodowych projektow i na pokrycie
        biezacych wydatkow. Wiele udaje sie zaoszczedzic na zbieraniu towarow do obslugi
        seminariow i innych projektow w naturze czyli bezposrednio w formie darowizny od
        producentow, hurtownikow. Jest to z korzyscia dla studentow bioracych udzial w
        tychze seminariach. Z poza AIESECu dla scislosci, bo ile mozna zezrec herbatnikow
        samemu hehehe

        > czy mozna nazwac ich inaczej niz pierdolonymi karierowiczami skoro prowadza
        > rekrutacje na praktyki zagraniczne a pozniej wyjezdzaja na nie sami, zamiast
        > dac szanse zglaszajcym sie studentom,

        Jak dac szanse? Sa normalne procesy rekrutacji, Ty bys odpadl ze wzgledu na
        wulgarny ton wypowiedzi. Prawda jest natomiast taka ze AIESECowcy czesciej niz
        inni wyjezdzaja z tego prozaicznego powodu, ze lepiej niz przecietnie znaja
        jezyki, maja lepsze rozeznanie w sytuacji gospodarzej kraju i swiata oraz lepiej
        wypadaja na rozmowie nt swojej dzialalnosci pozauczelnianej i ogolnej
        predyspozycji do wyjazdu, bo sie tym po prosu interesuja. Co nie przeszkadza
        ludziom spoza A. wyjezdzac, bo jest takich ludzi duzo.


        Stanowczo za malo wyjezdza oczywiscie i stad czeste napiecia, ale prawda jest
        taka, ze tylko tyle osob wyjedzie ile znajdzie sie firm w Polsce do wziecia
        praktykanta zza granicy (baaaardzo niestety niewiele ze wzgledu na gorzej niz zla
        znajomosc jezyka angielskiego w firmach). Inna sprawa to fakt ze Polacy juz na
        starcie maja o wiele gorzej przy staraniu sie o praktyki w UE i Ameryce Polnocnej.

        czy targi pracy ktore organizuja to nie
        > sposob na wkrecenie sie do firm, na targach tych hujki z AISECu lataja kolo
        > pracownikow koncernowm, wszedzie ich pelno, podlizuja sie itp.
        >

        Powinienes wiedziec jak dziala rekrutacja w takich wielkich firmach. Przyjecie
        ludzi po znajomosci i to swierzo po studiach to sprawa chyba niemozliwa.

        > czy mozna nazwac ich inaczej niz banda rozbestwionych i rozdymanych knurow,
        > skoro nakazdej imprezie ich alkohol leje sie strumieniami, a chetne do wspiecia
        >

        Przyjdz, napijesz sie z nami jak masz pragnienie.

        > sie na wyzsze poziomy organizacji dziewczeta z ochota wskakuja do lozek
        > zarzadzajacych ? Zaprzeczycie o dzielni AISECowcy ?

        Ja zaprzeczam. To ze dochodzi do bliskich spotkan pomiedzy ludzmi w organizacji
        to norma. Tak powstaje wiele szczesliwych malzenstw. Mlodzi ludzie maja to do
        siebie ze lubia uzywac sobie zycia, a ludzie z A. znani sa z rozwiazlosci. Ale
        tekst ze robi sie to celu "wspiecia", to powiem szczerze ze nie slyszalem. Bo i
        dajac przyslowiowej d. liczy sie chyba na jakies materialne korzysci, a wejscie o
        szczebel w gore nie daje takowych a jedynie wieksze obowiazki, z ktorych trzeba
        sie rozliczyc na koniec kadencji. Jezeli zawalisz sprawe pozostali ludzie z A.
        dadza Ci to do zrozumienia nie udzielajac absolutorium.

        A sprawa w Katowicach w
        > maju, hmm ? Jak nazwac szefa AISECu z Katowic jak nie onanistycznego buchaja ?
        > Hmm ?
        >

        Nie znam sprawy. Widocznie zly czlowiek byl i tyle.

        > Pozdrawiam, i zycze wam wszystkiego najgorszego.

        No wlasnie.

        Kron
      • Gość: pajac_z Co ja z tego wszystkiego mam i co dalem IP: 192.168.10.* 19.03.02, 13:57
        Witam,
        moze conieco powiem czego sie dzieki A naczylem/poznalem i co ze swojej strony
        wlozylem w ta fajna organizacje. Moze to kogos zacheci, moze nie.

        1. Miedzynarodowosc - pracowalem przy kilku fajnych projektach gdzie bylo sporo
        internacjonalow, w naszym Lokalnym mielismy przez pare miesiecy chlopaczka z
        dosc ciekawego kraju, ktory z nami pracowal, pokazal nam inny punkt widzenia na
        wiele spraw i wszyscy na serio skorzystalismy na pracy z nim. Oczywiscie odbilo
        sie to wszystko pozytywnie na umiejetnosciach jezykowych.

        2. Poczucie spelnienia, robienia czegos wiecej niz praca - mysle, ze mala
        liczba moich adwersarzy miala okazje widziec usmiechy praktykantow z roznych
        smiesznych krajow przyjezdzajacych do Polski i dziekujacych nam za ta szanse.
        Bo wierzcie mi, taki wyjazd ZMIENIA zycie na zawsze. Z wiekszoscia z nich
        jestem dalej w dosc bliskim kontakcie - mail/telefon. Poza tym cala masa bardzo
        bliskich znajomych w samym A. Czlowiek widzi, ze ludzie sie zmieniaja i to
        pozytywnie, szczegolnie Ci pracujacy z praktykantami albo nad praktykami. Sama
        mozliwosc pracy z np. Nigeryjczykiem nie jest do przecenienia - inna kultura,
        inny sposob myslenia, inne wszystko. Czlowiek wykluwa sie z tego polskiego jaja
        i widzi, ze mozna myslec inaczej i ze to jest ok. Mysle, ze A rzeczywiscie
        spelnia swoja misje, jesli jeszcze wzrosna liczby i podniesie sie nieco jakosc
        praktyk, to juz bedzie super.

        3. Fun - Jasne, A robi dosc dzikie imprezy, to fakt. Czasem mi sie to nie
        podoba, za kolniez nie wylewam, ale mysle, ze czesc ludzi przesadza. Ich
        sprawa. Kolega Rybka pisal, ze laski wchodza do lozka, zeby awansowac. G...
        prawda, tu sie juz tak nie da od lat, bo ludzie sa wybierani wiekszoscia
        glosow. A ze jest seks na wyjazdach i nie tylko, to sie chyba nie nalezy
        dziwic? Nikt nikogo nie gwalci. Jesli obie strony sie zgadzaja, to chyba nie
        jest to problem, chyba ze jestes z Radia "Maryja".

        4. Znajomosci - Stary, a co, jak znam goscia z firmy, pracuje z nim, spotykam
        sie po kilka razy na miesiac, to potem bede udawal, ze go nie znam? Bez sensu.
        Zdarza sie, ze chodzi sie do knajpy z ludzmi z firm i to przeklada sie potem na
        zatrudnienie, bo tez wole zatrudnic kogos kogo znam, komu ufam bo jest niezly i
        sie wywiazuje a nie kogos "z ulicy" o identycznych kwalifikacjach.

        5. Praktyki - bylem na praktyce, wczesniej pracujac przez prawie 4 lata (z
        czego 2 na serio intensywnie, co najmniej na etat) w A. I tak jak jzu ktos
        powiedzial, liczylo sie przy przyjmowaniu mnie do firmy (niezlej), ze cos
        robilem poza studiami. Mysle, ze gdyby to nie byl A ale cos innego, ale z
        porownywalnymi rezultatami, to tez by mnie przyjeli. Poza tym tak juz wychodzi,
        ze w organizacjach studenckich dzialaja ludzie lekko powyzej przecietnej jesli
        chodzi o przedsiebiorczosc i pewne skillsy biznesowe i trudno. Jak komus to nie
        odpowiada to jest miliard innych szans na odnesienie "sukcesu".

        6. Ogolne poczucie pomagania innym - Z rozmow z praktykantami albo ludzmi z
        ktorymi pracowalem wyszlo, ze sa zadowoleni z moje pracy i z tego co razem
        robilismy. To jest serio duze wrazenie kiedy koles z kraju X sciska Cie i
        dziekuje za to, ze przez ostatnie 2-3 tygodnie wypruwales sobie flaki, biegales
        po firmach, wykonywales dziesiatki telefonw i kombinowales, zeby on tu
        przyjechal na dobra praktyke i byl zadowolony. Albo kiedy ludzie z zespolu
        mowia, ze jestes poki co najlepszym "szefem" z ktorym pracowali. Warto, na
        prawde warto. Oczywiscie to samo mozna miec z ZSP, Elsie, NZS, kolach naukowych
        itp. Kwestia wyboru.

        7. Koszty - jak juz pisalem 2 lata ciezkiej pracy, 2 srednio ciezkiej, lekko
        zdupczone studia (nie rozdwoje sie niestety), bardzo, bardzo duzo kasy wlozonej
        w to Stowarzyszenie (jestem z miasta, gdzie AIESEC nie jest bogaty, w ogole A
        jako calosc to raczej biedny jest, sa wyjatki i tyle) - w ciagu 2 lat wlozylem
        tyle swoich pieniedzy, ze mialbym na miesiac obijania sie po Hiszpanii w
        niezlych warunkach I NIE ZALUJE ANI ZLOTOWKI.

        Ogolnie, nie zaluje ani dnia w A, bylo lepiej i bylo gorzej, mialem male
        zalamania, czasem ludzie mnie wk... do bialosci, zaluje niektorych decyzji, z
        wiekszosci jestem zadowolony, poznalem wspanialych ludzi, ktorzy (w wiekszosci)
        patrza dalej niz koniec wlasnego nosa i robia cos dla innych. POLECAM
        • Gość: Pajac_z jeszcze jedno IP: 192.168.10.* 19.03.02, 14:05
          rok temu w maju szefem A w Katowicach byla dziewczyna... Moze sie jednak
          pomyliles?

      • Gość: Roman Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.03.02, 20:55
        Mialem kontakt z ludzmi z AIESECu na studiach a pozniej w pracy. Mam mieszane
        uczucia. Te kontakty w pracy byly zdecydowanie mniej przyjemne. Powody:
        - bufonada ludzi wywodzacych sie stamtad
        - wazeliniarstwo i popieranie wazeliniarstwa
        - nieumiejetnosc przyznawania sie do bledow (przekonanie o nieomylnosci)
        - nieumiejetnosc zalatwiania spraw na linii przelozony - pracownik w dobrym
        stylu, nie w cztery oczy tylko pokatnie. Jak wiadomo nieumiejetnosc zalatwiania
        spraw w cztery oczy dyskwalifikuje tak naprawde kogos kto chce byc manadzerem.
        Pewnie ich tego nie uczyli.

        Jesli nie przesiaknie sie tymi zlymi rzeczami to ogolnie kontakt z AIESECiem
        moze wyjsc na plus. Ja jednak spotykalem osoby raczej spaczone.
      • .pepe. Re: ......AIESEC........a co to jest ???? 23.03.02, 15:22
        Na początku studiów też się zetknąłem z tą organizacją. Byłem na Obozie
        Motywacyjno-Adaptacyjnym (fajna nazwa, nie? :)) i nawet trochę potem jeszcze
        się w to bawiłem. Potwierdzam, że tylu bufonów w jednym miejscu nie widziałem.
        Naprawdę było mi niedobrze po rozmowach z członkami. Cały czas wszędzie na siłę
        wciskają zwroty anglojęzyczne a w morzu formy długo trzeba szukać odrobiny
        treści. Dla mnie to było prześmieszne. Angielski oczywiście znam bardzo dobrze,
        uprzedzam ewentualne ataki. Inne organizacje są traktowane z góry (byłem
        związany z samorządem studenckim więc wiem). W końcu dałem sobie spokój i
        założyłem z kilkoma ludźmi własne koło naukowe - znacznie bardziej naukowe
        właśnie. Teraz kończę studia, nasze koło już od jakiegoś czasu zarabia na
        siebie np. wykonując specjalistyczne badania rynku i przyciąga sporo osób. Jest
        to, o co mi chodziło: grupa fascynatów, najlepszych studentów na wydziale, nie
        nastawionych na kasę, z którymi można pogadać po polsku, a po angielsku na
        międzynarodowych konferencjach, kiedy trzeba.
        Chcemy, żeby członkowie koła wychodzili ze studiów jako wybitni specjaliści a
        nie rozkrzyczane snoby, które uważają że przeszłość Aisec-owską należy im się
        na starcie 5000 i samochód (to mają wspólne z absolwentami SGH). My nie
        stawiamy na nogi całego miasta jak organizujemy spotkanie z ministrem. Dyskusja
        jest za to merytoryczna, a pytania często wynikają z prowadzonych przez
        członków koła badań. Nikt za to nie spyta go o ulubioną potrawę ani imię psa.
        Jak ktoś chce to może o tym przeczytać w "Halo".

        • Gość: Kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.03.02, 23:49
          Fajnie, tylko bedac tak przedsiebiorczym mlodym czlowiekiem nie zauwazyles
          kilku tak oczywistych spraw zwiazanych z AIESECiem, a ktore musze przytoczyc,
          zeby nie bylo niedomowien.

          Mnie tez razily anglojezyczne zwroty na poczatku. Niestety, nie da rady inaczej
          jezeli ma sie zachowac pewnosc o czym sie rozmawia z ludzmi z ktoregos z 23
          Komitetow w Polsce. Albo probowac sie dogadac z gosciem - dajmy na to - z
          Ukrainy, ktory ledwo co zdania po angielsku sklada. Kazda wieksza organizacja
          ma swoj wewnetrzny belkot/slang i AIESEC tez ma.

          AIESEC raczej nie przypomina kola naukowego i z definicji nigdy nie bedzie tak
          dobry jaki Ty byles dzialajac w swoim kole. Bo o co innego w AIESECu chodzi.
          Raczej niz wiedzy eksperckiej w AIESECu mozna praktycznie nauczyc sie jak
          prowadzic projekty, jak kontaktowac z sie z firmami a przede wszystkim jak
          wykorzystac watek miedzynarodowy w zrozumieniu miedzykulturowym, ale i w
          biznesie. Mozesz sie smiac, ale tak wlasnie jest. Dla scislosci - jestem raczej
          krytycznie nastawiony do rzeczywistosci i juz od dawna nie jestem w AIESECu,
          ale z cala pewnoscia moge stwierdzic, ze praca w A. rozwija, otwiera
          horyzonty , uwalnia kreatywnosc i energie w czlowieku... i to powtorzy Ci 90
          procent ludzi ktorzy w A. byli przynajmniej rok. Z konkretna, wymierna wiedza
          jest oczywiscie gorzej. Z A. wychodza raczej menedzerowie niz eksperci.

          Jesli chodzi o szum jaki A. robi - chodzi czesto o gigantyczne projekty
          (porownujac do skali jednej uczelni, albo miasta), ktore wciagaja organizacje
          samorzadowe, non-profit i wielkie korporacje. Jest to wdzieczny temat dla
          mediow i stad wielki szum, ktory Cie drazni.

          Bufoni powiadasz. To czesto maska. Ludzie w AIESECu pracuja jakby w
          wielkiej "firmie" i poprzez fakt ze robia rzeczy wazne i na stosunkowo duza
          skale obejmujaca czasem kilka-kilaknascie krajow, nabywaja maniery, ktora jest
          oczywiscie zla, ale mozna ja latwo wytlumaczyc.

          Czlonek AIESECu idac do firmy po pieniadze/poparcie/wspolprace przy danym
          projekcie musi sprzedac idee jaka organizacja promuje (mozesz sie o tym
          dowiedziec na stronie A. Polska). Jezeli tych rozmow jest 10, 20, 30 i wiecej w
          czasie calego projektu ludzie z czasem - choc oczywiscie nie wszyscy - nabywaja
          maniery sprzedawcy.

          Widze podobne przegiecie u ludzi - moich starych znajomych spoza A. - ktorzy
          zawodowo zajmuja sie sprzedaza uslug i produktow dla duzych firm. Mam wrazenie
          ze rozmawiajac z "normalnymi" ludzmi czasem mimowolnie przelaczaja sie w tryb
          sprzedawcy.

          Tak czy siak, to nie jest problem "spoleczny" w AIESECu. Jezeli mowi sie do
          tlumu, zawsze znajdzie sie kilka ludzi bardzo krytycznie nastawionych.

          To tyle. Chetnie sprobuje jeszcze pomoc rozstrzygnac podobne kontrowersyjne
          kwestie.

          Kron
      • Gość: Marios AIESEC to jednak "dziwna" organizacja IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 14:20
        W poprzedniej swojej wypowiedzi - wyraziłem swoją opinię na temat AIESECu dość
        neutralnie. Jednak po weekendowej Konferencji Kół Naukowych, gdzie była także
        przedstawicielka AIESEC POZNAŃ, muszę ją trochę zrewidować.
        Pytania zasygnalizują wszystko:
        - Dlaczego właśnie w AIESECach - pomijając to, że bywają tam wartościowe osoby,
        można spotkać aż tak duży odsetek wywyższających się bufonów, którzy na myśl o
        prawie każdej innej organizacji studenckiej dostają wysypki?
        - Dlaczego ci bufoni będący w AIESECu szukają tylko własnych korzyści,
        szczególnie krótkoterminowych, nie chcąc współpracować z firmą - gdyż "tamta
        zyska więcej" oraz koncentrują się na destruktywnej krytyce pomysłów innych
        osób, kwitując to często sformułowaniem "eee... AIESEC to już robił" (nie
        dodając, że zrobił, ale z reguły spartaczył)?
        - Dlaczego ludzie z AEGEE nie mają takich schiz (choć są lekko zbliżeni)?

        Obrońcy AIESCu. Dlaczego?

        Pozdrawiam,
        Marios
        • Gość: Rybka Re: AIESEC to jednak IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 26.03.02, 16:03
          Gość portalu: Marios napisał(a):

          > W poprzedniej swojej wypowiedzi - wyraziłem swoją opinię na temat AIESECu dość
          > neutralnie. Jednak po weekendowej Konferencji Kół Naukowych, gdzie była także
          > przedstawicielka AIESEC POZNAŃ, muszę ją trochę zrewidować.
          > Pytania zasygnalizują wszystko:
          > - Dlaczego właśnie w AIESECach - pomijając to, że bywają tam wartościowe osoby,
          >
          > można spotkać aż tak duży odsetek wywyższających się bufonów, którzy na myśl o
          > prawie każdej innej organizacji studenckiej dostają wysypki?
          > - Dlaczego ci bufoni będący w AIESECu szukają tylko własnych korzyści,
          > szczególnie krótkoterminowych, nie chcąc współpracować z firmą - gdyż "tamta
          > zyska więcej" oraz koncentrują się na destruktywnej krytyce pomysłów innych
          > osób, kwitując to często sformułowaniem "eee... AIESEC to już robił" (nie
          > dodając, że zrobił, ale z reguły spartaczył)?
          > - Dlaczego ludzie z AEGEE nie mają takich schiz (choć są lekko zbliżeni)?
          >
          > Obrońcy AIESCu. Dlaczego?
          >
          > Pozdrawiam,
          > Marios


          Dostają wysypki, bo a nuż powstanie kiedyś konkurencja w drodze do firmowego
          koryta i praktyk, być może lepsza konkurencja...

          Dwa - wysypki dostają tylko ci ludzie, którzy nie są pewni swojej wartości. Tak
          więc Aiesec takiego poczucia wartości nie daje - choć daje znajomości. to fakt...

          Co do żargonu o którym mówił palant kron (sorry, to taki forumowy żargon), to
          byłem w kilku organizacjach międzynarodowych i wszędzie mówiło się albo po polsku
          albo po angielsku... albo jak w jednej z nich po norwesku... (nynorsk - dla
          jasności)

          Kiedy ktoś mówi 2 jezykami naraz, z reguły oznacza to, że żadnego z nich nie zna
          dobrze.
          • Gość: Kron Re: AIESEC to jednak IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 19:34

            >
            > Dostają wysypki, bo a nuż powstanie kiedyś konkurencja w drodze do firmowego
            > koryta i praktyk, być może lepsza konkurencja...
            >

            Widze ze znowu musze Cie oswiecic Rybko. Niech powstaje konkurencja, niech wiecej
            ludzi wyjezdza na praktyki, niech kazdy ma szanse na pogadanie z czlonkiem innej
            nacji (w Polsce nie jest to takie oczywiste , jezeli mieszkasz np w Lublinie).
            Zycze soebie tego i Tobie rowniez, bo to ma bardzo dobry wplyw na ludzi i cale
            spoleczenstwo, nie tylko w Polsce.

            > Dwa - wysypki dostają tylko ci ludzie, którzy nie są pewni swojej wartości. Tak
            >
            > więc Aiesec takiego poczucia wartości nie daje - choć daje znajomości. to fakt.
            > ..
            >

            Jak doszedles do tego ze Aiesec tj kilkaset ludzi w Polsce a kilkadziesiat
            tysiecy na swiecie chodzi z wysypka? Juz Cie prawie widze jak piszac na
            klawiaturze plujesz z pasja parskajac ze zloscio-zlosliwoscia. To niestety typowo
            polski nawyk. A wychodzi szczegolnie na jaw w miare kolejnych niepowodzen na
            emigracji, prawda Rybka? No i bezrobocia w Polsce.

            > Co do żargonu o którym mówił palant kron (sorry, to taki forumowy żargon), to
            > byłem w kilku organizacjach międzynarodowych i wszędzie mówiło się albo po pols
            > ku
            > albo po angielsku...

            W AIESECu [aiesec slang] to zabawa, no i czesto pojscie na latwizne, bo trudno
            czasem przetlumaczyc tak podstawowe dla funckjonowania organizacji slowa jak
            Student Nominee (zebrany profil studenta z jego wyksztaceniem i zyczeniami wobec
            praktykodawcy co do przyszlej praktyki). My mowimy po prostu "es en". jaki jest
            sens tlumaczyc to na polski, skoro wiekszosc korespondencji dotyczacej praktyk
            jest po angielsku. itd. Jezeli bysmy mowili po angielsku bez przerwy to dopiero
            by nas za burakow mieli. Ale dla Ciebie jednak, jak widze, jest to tani powod dla
            robienia nienawistnych uwag.

            Wyjdz na ulice i posluchaj polskiej mlodziezy... iles slow jest zapozyczona z
            angielskiego (interwiu, sory, debesciak, kul, itd) i co wszyscy sa z AIESECu !!!?

            albo jak w jednej z nich po norwesku... (nynorsk - dla
            > jasności)
            >
            > Kiedy ktoś mówi 2 jezykami naraz, z rearguły oznacza to, że żadnego z nich nie
            zn
            > a
            > dobrze.


            Jasne, stary, jasne.


            Oj chyba wszedlem ci na Twoje osobiste podworko, ze mnie tak nie cierpisz.

            A ja i Cie lubie ;))))))

            Kron
            • Gość: Marios [...] IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 02:47
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: pajac_z Re: Konkurencja dla AIESECu IP: 192.168.10.* / *.wschod.piekary-sl.net 27.03.02, 08:32
                > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna...

                Chlopczyku, budujemy juz ten kapitalizm kilkanascie lat i jak widac konkurencja
                nigdy dla nikogo nie jest zgubna. Powiem Ci szczerze, ze nie widze potencjalu w
                zadnej innej organizacji studenckiej w Polsce, ktora mogleby konkurowac np. w
                praktykach zagranicznych z A. W projektach, owszem, sa niezle kola naukowe, ktore
                sa w stanie robic i robia lepiej pewne projekty. Ale z praktykami to sie nie uda,
                zbudowanie siatki ponad 80ciu krajow trwa latami.

                > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak robicie?

                Pozwole sobie odpowiedziec. Ile kasy - roznie, to zalezy od tego, co firma
                zyskuje. To nie jest wyciaganie, bo firma zawsze ma z tego korzysci. Co w zamian -
                promocja, pomoc w rekrutacji itp. Coraz czesciej firmy daja $ bo uwazaja, ze
                trzeba wspierac taka a nie inna dzialalnosc nie zadajac nic w zamian, albo tylko
                symbolicznie. Jak - to juz niech oceni rynek.

                > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie byłych jego
                > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkurencję.

                Synek, idz zobacz jak wyglada zycie w biznesie. Slyszales moze o McKinsey Alumni -
                to sa osoby po McK, ktore CHCA (nie sa zobowiazane!!! w A nikt nikogo nie
                zobowiazuje) pomagac firmie z ktorej wyszly i ktorej mase zawdzieczaja. Bo maja
                tam znajomych, przyjaciol, kontakty i pewien sentyment do tejze organizacji.
                Dziwne? moim zdaniem nie. Spora czesc zlecen McK zyskuje wlasnie dzieki swoim
                Alumni i to jest jak najbardziej prawidlowe. Z tego, co wiem, to coraz wiecej
                firm ma zamiar budowac takie wlasnie siatki (np. od pewnego czasu chyba robi to
                PwC). A organizuje Alumni Weekendy (w sumie to organizuja je sami Alumni),
                spotykaja sie, pobawia, popija, powspominaja, zjada to, co sie teraz dzieje w A,
                ale mysle, ze jednak nam cholernie pomagaja.

                > Ponadto AIESEC to jednak potężna organizacja. Firmom międzynarodowym łatwiej
                > kontaktować się z jedną oragnizacją niż z dziesiątkami - w każdym kraju, choć t
                > en
                > rynek to burdel i można trochę posprzątać, z korzyścią dla wszystkich (może z
                > wyjątkiem AIESECu).

                Jak juz pisalem, konkurencja zawsze wymusza podniesienie standardow, wiec moze
                przestan pisac ogolnikowe kwasy na forach i zacznij ta konkurencje budowac, co?

                • Gość: Marios Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 11:59
                  Gość portalu: pajac_z napisał(a):

                  > > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna...
                  >
                  > Chlopczyku, budujemy juz ten kapitalizm kilkanascie lat i jak widac konkurencja

                  A może dzieciaczku - Ty PAJACU!!!!

                  > nigdy dla nikogo nie jest zgubna. Powiem Ci szczerze, ze nie widze potencjalu w
                  >
                  > zadnej innej organizacji studenckiej w Polsce, ktora mogleby konkurowac np. w
                  > praktykach zagranicznych z A. W projektach, owszem, sa niezle kola naukowe, kto
                  > re
                  > sa w stanie robic i robia lepiej pewne projekty. Ale z praktykami to sie nie ud
                  > a,
                  > zbudowanie siatki ponad 80ciu krajow trwa latami.

                  Ja nie mówię o organizacji studenckiej - ja mówię o firmie.

                  > > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak robicie?
                  >
                  > Pozwole sobie odpowiedziec. Ile kasy - roznie, to zalezy od tego, co firma
                  > zyskuje. To nie jest wyciaganie, bo firma zawsze ma z tego korzysci. Co w zamia
                  > n -
                  > promocja, pomoc w rekrutacji itp.

                  Wiesz sam, że firmy przepłacają. FMCG - od 100 do 200 tys. - a promocja jest
                  zazwyczaj do bani.

                  > Coraz czesciej firmy daja $ bo uwazaja, ze trzeba wspierac taka a nie inna
                  > dzialalnosc nie zadajac nic w zamian, albo tylko
                  > symbolicznie. Jak - to juz niech oceni rynek.

                  Idioci... albo wciągnięci w sektę.

                  > > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie byłych jego
                  >
                  > > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkurencję.
                  >
                  > Synek, idz zobacz jak wyglada zycie w biznesie.

                  Koleś - jeszcze jeden taki epitet i stracę cierpliwość.

                  Kron: i co na to powiesz? Pajac potwierdza zasadę BURACTWA. Oto widzisz kolejnego
                  buraka w AIESECu.

                  > Slyszales moze o McKinsey Alumni -

                  O Andersenie też słyszałem. O Enronie też.

                  > to sa osoby po McK, ktore CHCA (nie sa zobowiazane!!! w A nikt nikogo nie
                  > zobowiazuje) pomagac firmie z ktorej wyszly i ktorej mase zawdzieczaja. Bo maja
                  > tam znajomych, przyjaciol, kontakty i pewien sentyment do tejze organizacji.
                  > Dziwne? moim zdaniem nie. Spora czesc zlecen McK zyskuje wlasnie dzieki swoim
                  > Alumni i to jest jak najbardziej prawidlowe. Z tego, co wiem, to coraz wiecej
                  > firm ma zamiar budowac takie wlasnie siatki (np. od pewnego czasu chyba robi to
                  > PwC). A organizuje Alumni Weekendy (w sumie to organizuja je sami Alumni),
                  > spotykaja sie, pobawia, popija, powspominaja, zjada to, co sie teraz dzieje w A
                  > ,ale mysle, ze jednak nam cholernie pomagaja.

                  To się nazywają Znajomości - po polsku. I pachnie sekciarstwem.
                  Osoby takie nie kupią projektu w innej organizacji, gdyż inna jest konkurencją. A
                  przecież lepiej wspierać swoich znajomych.

                  No, ale w USA mówi się na to Alumni, którzy rozumieją i znają doskonale zasadę
                  wzajemności. Pomóż raz znajomkowi (lub organizacji), w ciężkich czasach nie
                  zapomni ona o tobie.

                  W Polsce - bezpośrednio i krótkoterminowo - Łapówki.
                  Choć moda amerykańska powoduje przerzucenie również długoterminowych korzyści -
                  czyt. Alumnów.

                  > > Ponadto AIESEC to jednak potężna organizacja. Firmom międzynarodowym łatwi
                  > ej
                  > > kontaktować się z jedną oragnizacją niż z dziesiątkami - w każdym kraju, c
                  > hoć t
                  > > en
                  > > rynek to burdel i można trochę posprzątać, z korzyścią dla wszystkich (moż
                  > e z
                  > > wyjątkiem AIESECu).
                  >
                  > Jak juz pisalem, konkurencja zawsze wymusza podniesienie standardow, wiec moze
                  > przestan pisac ogolnikowe kwasy na forach i zacznij ta konkurencje budowac, co?

                  Przecież wiesz dobrze PAJACU, że właśnie myślę o tym jak się do tego zabrać. I
                  nie jestem odosobniony.

                  CYA - I bez obraźliwych epitetów następnym razem - BURAKU!!!

                  Marios
                  • Gość: Kron Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 18:05
                    Gość portalu: Marios napisał(a):

                    > Gość portalu: pajac_z napisał(a):
                    >
                    > > > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna...
                    > >
                    > > Chlopczyku, budujemy juz ten kapitalizm kilkanascie lat i jak widac konkur
                    > encja
                    >
                    > A może dzieciaczku - Ty PAJACU!!!!
                    >

                    Idzcie obaj do piaskownicy i porzucajcie sie babeczkami z piasku

                    > > nigdy dla nikogo nie jest zgubna. Powiem Ci szczerze, ze nie widze potencj
                    > alu w
                    > >
                    > > zadnej innej organizacji studenckiej w Polsce, ktora mogleby konkurowac np
                    > . w
                    > > praktykach zagranicznych z A. W projektach, owszem, sa niezle kola naukowe
                    > , kto
                    > > re
                    > > sa w stanie robic i robia lepiej pewne projekty. Ale z praktykami to sie n
                    > ie ud
                    > > a,
                    > > zbudowanie siatki ponad 80ciu krajow trwa latami.
                    >
                    > Ja nie mówię o organizacji studenckiej - ja mówię o firmie.
                    >

                    Powsatla firma ktora sciaga praktykantow do Brazylii, ale opiera sie na strukture
                    AIESECu a sami zalozyciele wywodza sie z AIESECu.

                    Jezeli firma mialaby wynajmowac ludzi do robienia tego co AIESEC to po pierwsze
                    uczyniloby to praktyke bardzo droga zabawa dla zlecajacego a po drugie firma taka
                    nie moglaby miec nigdy takiego statusu jak A. i sprowadzanie ludzi do pracy w
                    wielu krajach okazaloby sie bardzo trudne. AIESEC opiera sie na wymianie jako
                    sposobie na poznanie miedzykulturowe, integracje, wzrost tolerancji raczej niz
                    czysty biznes - dla wielu firm sprowadzanie praktykanta jest nieekonomiczne i w
                    wielu przypadkach tylko idea AIESECu przekonuje szefow do brania praktykantow.


                    > > > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak robi
                    > cie?
                    > >
                    > > Pozwole sobie odpowiedziec. Ile kasy - roznie, to zalezy od tego, co firma
                    >
                    > > zyskuje. To nie jest wyciaganie, bo firma zawsze ma z tego korzysci. Co w
                    > zamia
                    > > n -
                    > > promocja, pomoc w rekrutacji itp.
                    >
                    > Wiesz sam, że firmy przepłacają. FMCG - od 100 do 200 tys. - a promocja jest
                    > zazwyczaj do bani.
                    >

                    Chcialbym widziec te 100 tys. To chyba budzet na promocje w supermarketach a nie
                    dla AIESECu czy innej organizacji.

                    > > Coraz czesciej firmy daja $ bo uwazaja, ze trzeba wspierac taka a nie inna
                    >
                    > > dzialalnosc nie zadajac nic w zamian, albo tylko
                    > > symbolicznie. Jak - to juz niech oceni rynek.
                    >
                    > Idioci... albo wciągnięci w sektę.
                    >

                    Sekta ma wszedzie swoje macki i widac w Twojej glowie tez jezeli myslisz, ze
                    wszysko co AIESEC robi to musi byc sekciarskie. Firmy czesto daja kase bo maja na
                    to jakistam budzet i do jego wysokosci wspieraja organizacje ktora im sie podoba.
                    Sa to dzialania PR, a zysk dla firmy, choc niewymierny, jest!



                    > > > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie byłych
                    > jego
                    > >
                    > > > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkurencję.
                    > >
                    > > Synek, idz zobacz jak wyglada zycie w biznesie.
                    >
                    > Koleś - jeszcze jeden taki epitet i stracę cierpliwość.
                    >
                    > Kron: i co na to powiesz? Pajac potwierdza zasadę BURACTWA. Oto widzisz kolejne
                    > go
                    > buraka w AIESECu.
                    >

                    Raczej niz burakowaty - jest agresywny, ale Ty rowniez nie grzeszych grzecznoscia.

                    > > Slyszales moze o McKinsey Alumni -
                    >
                    > O Andersenie też słyszałem. O Enronie też.
                    >
                    > > to sa osoby po McK, ktore CHCA (nie sa zobowiazane!!! w A nikt nikogo nie
                    >
                    > > zobowiazuje) pomagac firmie z ktorej wyszly i ktorej mase zawdzieczaja. Bo
                    > maja
                    > > tam znajomych, przyjaciol, kontakty i pewien sentyment do tejze organizacj
                    > i.
                    > > Dziwne? moim zdaniem nie. Spora czesc zlecen McK zyskuje wlasnie dzieki sw
                    > oim
                    > > Alumni i to jest jak najbardziej prawidlowe. Z tego, co wiem, to coraz wie
                    > cej
                    > > firm ma zamiar budowac takie wlasnie siatki (np. od pewnego czasu chyba ro
                    > bi to
                    > > PwC). A organizuje Alumni Weekendy (w sumie to organizuja je sami Alumni),
                    >
                    > > spotykaja sie, pobawia, popija, powspominaja, zjada to, co sie teraz dziej
                    > e w A
                    > > ,ale mysle, ze jednak nam cholernie pomagaja.
                    >
                    > To się nazywają Znajomości - po polsku. I pachnie sekciarstwem.

                    Uwazaj bo sekta z Twojej klasy z liceum zaprosi Cie wkrotce na reunion. Nie idz
                    bo moze Cie wciagnac. Rodzina to tez sekta, wiec uwazaj!!!


                    > Osoby takie nie kupią projektu w innej organizacji, gdyż inna jest konkurencją.
                    > A
                    > przecież lepiej wspierać swoich znajomych.
                    >
                    > No, ale w USA mówi się na to Alumni, którzy rozumieją i znają doskonale zasadę
                    > wzajemności. Pomóż raz znajomkowi (lub organizacji), w ciężkich czasach nie
                    > zapomni ona o tobie.
                    >
                    To raczej normalne.



                    > Choć moda amerykańska powoduje przerzucenie również długoterminowych korzyści -
                    >
                    > czyt. Alumnów.
                    >

                    To zadna moda. Republika kolesiow dobrze sie miala w czasie komuny.


                    >
                    > Przecież wiesz dobrze PAJACU, że właśnie myślę o tym jak się do tego zabrać. I
                    > nie jestem odosobniony.
                    >
                    > CYA - I bez obraźliwych epitetów następnym razem - BURAKU!!!
                    >
                    > Marios

                    Ale zescie se pogadali. Jak Polak z Polakiem ...

                    Kron
                    • Gość: Marios Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.02, 12:11
                      Gość portalu: Kron napisał(a):

                      > Gość portalu: Marios napisał(a):
                      >
                      > > Gość portalu: pajac_z napisał(a):
                      > >
                      > > > > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna...
                      > > >
                      > > > Chlopczyku, budujemy juz ten kapitalizm kilkanascie lat i jak widac k
                      > onkur
                      > > encja
                      > >
                      > > A może dzieciaczku - Ty PAJACU!!!!
                      > >
                      >
                      > Idzcie obaj do piaskownicy i porzucajcie sie babeczkami z piasku
                      >
                      > > > nigdy dla nikogo nie jest zgubna. Powiem Ci szczerze, ze nie widze po
                      > tencj
                      > > alu w
                      > > >
                      > > > zadnej innej organizacji studenckiej w Polsce, ktora mogleby konkurow
                      > ac np
                      > > . w
                      > > > praktykach zagranicznych z A. W projektach, owszem, sa niezle kola na
                      > ukowe
                      > > , kto
                      > > > re
                      > > > sa w stanie robic i robia lepiej pewne projekty. Ale z praktykami to
                      > sie n
                      > > ie ud
                      > > > a,
                      > > > zbudowanie siatki ponad 80ciu krajow trwa latami.
                      > >
                      > > Ja nie mówię o organizacji studenckiej - ja mówię o firmie.
                      > >
                      >
                      > Powsatla firma ktora sciaga praktykantow do Brazylii, ale opiera sie na struktu
                      > re
                      > AIESECu a sami zalozyciele wywodza sie z AIESECu.
                      >
                      > Jezeli firma mialaby wynajmowac ludzi do robienia tego co AIESEC to po pierwsze
                      >
                      > uczyniloby to praktyke bardzo droga zabawa dla zlecajacego a po drugie firma ta
                      > ka
                      > nie moglaby miec nigdy takiego statusu jak A. i sprowadzanie ludzi do pracy w
                      > wielu krajach okazaloby sie bardzo trudne. AIESEC opiera sie na wymianie jako
                      > sposobie na poznanie miedzykulturowe, integracje, wzrost tolerancji raczej niz
                      > czysty biznes - dla wielu firm sprowadzanie praktykanta jest nieekonomiczne i w
                      >
                      > wielu przypadkach tylko idea AIESECu przekonuje szefow do brania praktykantow.

                      Sam widzisz jak działają biura karier na uczelniach i jak przeprowadzana jest
                      promocja firm... W Poznaniu jest do bani - więc piszę, że rynek jest otwarty.
                      Teraz nie piszę o załatwianiu praktyk. Piszę o lokalnym podwórku.

                      > > > > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak
                      > robi
                      > > cie?
                      > > >
                      > > > Pozwole sobie odpowiedziec. Ile kasy - roznie, to zalezy od tego, co
                      > firma
                      > >
                      > > > zyskuje. To nie jest wyciaganie, bo firma zawsze ma z tego korzysci.
                      > Co w
                      > > zamia
                      > > > n -
                      > > > promocja, pomoc w rekrutacji itp.
                      > >
                      > > Wiesz sam, że firmy przepłacają. FMCG - od 100 do 200 tys. - a promocja je
                      > st
                      > > zazwyczaj do bani.
                      > >
                      >
                      > Chcialbym widziec te 100 tys. To chyba budzet na promocje w supermarketach a ni
                      > e
                      > dla AIESECu czy innej organizacji.

                      Znam konkrety, ale nie chcę o nich pisać z pewnych względów. Ale ładne mieszkanie
                      może sobie narodowiec kupić za tylko jeden z kontraktów.

                      > > > Coraz czesciej firmy daja $ bo uwazaja, ze trzeba wspierac taka a nie
                      > inna
                      > >
                      > > > dzialalnosc nie zadajac nic w zamian, albo tylko
                      > > > symbolicznie. Jak - to juz niech oceni rynek.
                      > >
                      > > Idioci... albo wciągnięci w sektę.
                      > >
                      >
                      > Sekta ma wszedzie swoje macki i widac w Twojej glowie tez jezeli myslisz, ze
                      > wszysko co AIESEC robi to musi byc sekciarskie. Firmy czesto daja kase bo maja
                      > na
                      > to jakistam budzet i do jego wysokosci wspieraja organizacje ktora im sie podob
                      > a.
                      > Sa to dzialania PR, a zysk dla firmy, choc niewymierny, jest!

                      Nie mając alternatywy - "powiedzmy" że firma zyskuje - bo jest w ogóle widoczna.

                      > > > > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie b
                      > yłych
                      > > jego
                      > > >
                      > > > > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkure
                      > ncję.
                      > > >
                      > > > Synek, idz zobacz jak wyglada zycie w biznesie.
                      > >
                      > > Koleś - jeszcze jeden taki epitet i stracę cierpliwość.
                      > >
                      > > Kron: i co na to powiesz? Pajac potwierdza zasadę BURACTWA. Oto widzisz ko
                      > lejne
                      > > go
                      > > buraka w AIESECu.
                      > >
                      >
                      > Raczej niz burakowaty - jest agresywny, ale Ty rowniez nie grzeszych grzecznosc
                      > ia.

                      Agresja wywołuje agresję. Nie toleruję agresywnych gości.
                      No - widać, że twoja tolerancja do wybranych osób też jest "lekko" ograniczona.

                      > > > Slyszales moze o McKinsey Alumni -
                      > >
                      > > O Andersenie też słyszałem. O Enronie też.
                      > >
                      > > > to sa osoby po McK, ktore CHCA (nie sa zobowiazane!!! w A nikt nikog
                      > o nie
                      > >
                      > > > zobowiazuje) pomagac firmie z ktorej wyszly i ktorej mase zawdzieczaj
                      > a. Bo
                      > > maja
                      > > > tam znajomych, przyjaciol, kontakty i pewien sentyment do tejze organ
                      > izacj
                      > > i.
                      > > > Dziwne? moim zdaniem nie. Spora czesc zlecen McK zyskuje wlasnie dzie
                      > ki sw
                      > > oim
                      > > > Alumni i to jest jak najbardziej prawidlowe. Z tego, co wiem, to cora
                      > z wie
                      > > cej
                      > > > firm ma zamiar budowac takie wlasnie siatki (np. od pewnego czasu chy
                      > ba ro
                      > > bi to
                      > > > PwC). A organizuje Alumni Weekendy (w sumie to organizuja je sami Alu
                      > mni),
                      > >
                      > > > spotykaja sie, pobawia, popija, powspominaja, zjada to, co sie teraz
                      > dziej
                      > > e w A
                      > > > ,ale mysle, ze jednak nam cholernie pomagaja.
                      > >
                      > > To się nazywają Znajomości - po polsku. I pachnie sekciarstwem.
                      >
                      > Uwazaj bo sekta z Twojej klasy z liceum zaprosi Cie wkrotce na reunion. Nie idz
                      >
                      > bo moze Cie wciagnac. Rodzina to tez sekta, wiec uwazaj!!!

                      Rodzina to co innego. Chyba sam o tym bardzo wiesz. A może nie sądzisz tak i
                      chciałbyś porozmawiać o tym ze swoimi bliskimi? Odradzam.
                      Ja piszę o fakcie - znajomości budują wszystko.
                      A część sekciarskich zasad A. posiada, choć jak pisałem wcześniej sektą nie jest.

                      > > Osoby takie nie kupią projektu w innej organizacji, gdyż inna jest konkure
                      > ncją.
                      > > A
                      > > przecież lepiej wspierać swoich znajomych.
                      > >
                      > > No, ale w USA mówi się na to Alumni, którzy rozumieją i znają doskonale za
                      > sadę
                      > > wzajemności. Pomóż raz znajomkowi (lub organizacji), w ciężkich czasach ni
                      > e
                      > > zapomni ona o tobie.
                      > >
                      > To raczej normalne.

                      Ta - znajomości.

                      > > Choć moda amerykańska powoduje przerzucenie również długoterminowych korzy
                      > ści -
                      > >
                      > > czyt. Alumnów.
                      > >
                      >
                      > To zadna moda. Republika kolesiow dobrze sie miala w czasie komuny.

                      Tak jest na całym świecie, ale to my jesteśmy w czołówce "skorumpowanych".
                      A np. we Francji pracy nie dostaniesz bez referencji - znajomości...

                      > >
                      > > Przecież wiesz dobrze PAJACU, że właśnie myślę o tym jak się do tego zabra
                      > ć. I
                      > > nie jestem odosobniony.
                      > >
                      > > CYA - I bez obraźliwych epitetów następnym razem - BURAKU!!!
                      > >
                      > > Marios
                      >
                      > Ale zescie se pogadali. Jak Polak z Polakiem ...

                      A ty to podsumowałeś jak AIESECowiec, oczywiście w złym tego słowa znaczeniu.

                      Nara,
                      Marios
                      • Gość: Kron Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.03.02, 22:58

                        > Sam widzisz jak działają biura karier na uczelniach i jak przeprowadzana jest
                        > promocja firm... W Poznaniu jest do bani - więc piszę, że rynek jest otwarty.
                        > Teraz nie piszę o załatwianiu praktyk. Piszę o lokalnym podwórku.
                        >

                        AIESEC nie jest biurem posrednictwa pracy. Promocja firm dziala tylko przy
                        projektach w zasadzie i nie jest to promocja tylko sponsoring (logo za
                        kase/wsparcie merytoryczne/ufundowanie nagrod dla studentow). W innych
                        przypadkach cala pomoc dla firm to po prostu rozklejania czasem plakatow i
                        udostepnianie informacji w broszurach firmowych. Wiele wysilku ze strony A. nie
                        wymaga a i firmy placa za to jakies symboliczne sumy.

                        > Znam konkrety, ale nie chcę o nich pisać z pewnych względów. Ale ładne mieszkan
                        > ie
                        > może sobie narodowiec kupić za tylko jeden z kontraktów.
                        >

                        Czyli jakies 200 tys.???? To jest jakas bajka! No i sprobuj zdefraudowac taka
                        kase. Nie ma kasy bez umowy.

                        Kron
                • Gość: Rybka Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 28.03.02, 22:35
                  Gość portalu: pajac_z napisał(a):

                  > Jak juz pisalem, konkurencja zawsze wymusza podniesienie standardow, wiec moze
                  > przestan pisac ogolnikowe kwasy na forach i zacznij ta konkurencje budowac, co?


                  A mi konkurencja w telekomunikacji jakoś standardów nie podniosła... :-((((
                  • knockout Fajne bicie piany 29.03.02, 01:36
                    > A mi konkurencja w telekomunikacji jakoś standardów nie podniosła... :-((((

                    I konkurencja dla A tez szybko nie powstanie, bo tak samo jak w przypadku
                    telekomunikacji bariera wejscia jest olbrzymia. Jesli ktos tam chce stworzyc
                    firme o podobnym profilu, to powiem, ze pare osob juz probowalo. Kolo AE w Kcach
                    jest firma, ktora oferuje praktyki w Londynie za jedyne 700-800 funtow.
                    Powodzenia dla tego, kto uwaza, ze moze to zorganizowac za porownywalne pieniadze
                    z tym, co oferuje A.

                    Jedna z osob powyzej strzelila jakims smiesznym tekstem na opis Pajaca_z dot.
                    McKinseya, ze zna tez Andersena i case Enronu. Co jedno ma wspolnego z drugim? O
                    ile wiem, nikt nie oskarza McK o upadek Enronu.

                    Dalej - sporo sie tu bije piany, a chyba malo kto z osob "AntyA" wie o czym mowi.
                    Rybka pisal o 100-200k za promocje. Stary, gdyby A tyle dostawal, to my
                    wyslalibysmy drugiego Polaka w kosmos. Nie wspominam juz o tych nieszczesnych
                    wirtualnych stypendiach rozdawanych przez A..

                    Marios tak narzeka na ten A w Poznaniu, a jakby na to nie patrzec, to jest to
                    jeden z najlepszych Lokalnych na swiecie jesli chodzi o ilosc praktyk rocznie
                    (cos okolo 60-70 rocznie, moge sie mylic, ale nie bardzo), wiec chyba jednak cos
                    robia. Nie dziwilbym sie, ze ktos powie "AIESEC juz to robil" bo to moze byc
                    prawda. Czy schrzanil? Spytaj sie osob, ktore braly udzial w tym projekcie, nie
                    ludzi z A czy tez osob postronnych.

                    Marios - szczerze mowiac, po postach, ktore piszesz, wnioskuje, ze jestes niezlym
                    frustratem, sorry.

                    Ok, ide spac, bo jutro trzeba rozwijac przemysl IT a wieczorkiem piwko ze
                    znajomymi z A, fajnie bedzie.

                    pa i smacznego jajka, wyluzowania itp itd.

                    • Gość: Marios Re: Fajne bicie piany IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.02, 12:26


                      > > A mi konkurencja w telekomunikacji jakoś standardów nie podniosła... :-((
                      > ((
                      >
                      > I konkurencja dla A tez szybko nie powstanie, bo tak samo jak w przypadku
                      > telekomunikacji bariera wejscia jest olbrzymia. Jesli ktos tam chce stworzyc
                      > firme o podobnym profilu, to powiem, ze pare osob juz probowalo. Kolo AE w Kcac
                      > h
                      > jest firma, ktora oferuje praktyki w Londynie za jedyne 700-800 funtow.
                      > Powodzenia dla tego, kto uwaza, ze moze to zorganizowac za porownywalne pieniad
                      > ze
                      > z tym, co oferuje A.

                      Bariery są olbrzymie, ale można spokojnie część rynku zakosić. Nie piszę teraz o
                      praktykach zagranicznych bo to rzeczywiście wymaga rozbudowanych struktur. Są
                      promocje na uczelniach, przeprowadzanie części etapów rekrutacji i inne. I nie
                      piszę teraz, że to łatwe zadanie.

                      > Jedna z osob powyzej strzelila jakims smiesznym tekstem na opis Pajaca_z dot.
                      > McKinseya, ze zna tez Andersena i case Enronu. Co jedno ma wspolnego z drugim?
                      > O
                      > ile wiem, nikt nie oskarza McK o upadek Enronu.
                      >
                      > Dalej - sporo sie tu bije piany, a chyba malo kto z osob "AntyA" wie o czym mow
                      > i.
                      > Rybka pisal o 100-200k za promocje. Stary, gdyby A tyle dostawal, to my
                      > wyslalibysmy drugiego Polaka w kosmos. Nie wspominam juz o tych nieszczesnych
                      > wirtualnych stypendiach rozdawanych przez A..

                      Ja to napisałem. Pomyśl trochę. Firmy typu McKinsey i Andersen jadą często na
                      opinii, opracowując w rzeczywistości przeciętne projekty - przerzucenie innego ze
                      zmienionymi danymi, itp. A dostają zlecenia bazując na marce i znajomościach,
                      często swoich Alumnach. No, ale na szczęście rynek jest brutalny. Tak poważny
                      błąd jak Enrona zawarzył o upadku Andersena.
                      Natomiast AIESEC za błędy nie płaci, właśnie z powodu braku konkurencji.

                      > Marios tak narzeka na ten A w Poznaniu, a jakby na to nie patrzec, to jest to
                      > jeden z najlepszych Lokalnych na swiecie jesli chodzi o ilosc praktyk rocznie
                      > (cos okolo 60-70 rocznie, moge sie mylic, ale nie bardzo), wiec chyba jednak co
                      > s
                      > robia. Nie dziwilbym sie, ze ktos powie "AIESEC juz to robil" bo to moze byc
                      > prawda. Czy schrzanil? Spytaj sie osob, ktore braly udzial w tym projekcie, nie
                      >
                      > ludzi z A czy tez osob postronnych.

                      Pytałem - odpowiedź prawie za każdym razem potwierdza moją opinię.
                      Jeśli chodzi o praktyki studenckie to wiem, że A-P. dość dobrze działa i tego im
                      nie odbieram, choć słyszałem o przypadkach wysyłania swoich ludzi.
                      Jednak promocja, jaką robi firmom na AE jest... "kiepska".
                      Ponadto jest tam dużo buraków.

                      > Marios - szczerze mowiac, po postach, ktore piszesz, wnioskuje, ze jestes niezl
                      > ym
                      > frustratem, sorry.

                      "Niezłą" odporność psychiczną masz, skoro to jest dla Ciebie frustracja.

                      > Ok, ide spac, bo jutro trzeba rozwijac przemysl IT a wieczorkiem piwko ze
                      > znajomymi z A, fajnie bedzie.

                      A integrujcie się, skoro lubicie.

                      > pa i smacznego jajka, wyluzowania itp itd.

                      Znaczy się Wesołych Świąt,
                      a z tym wyluzowaniem to nie przesadzaj - równie dobrze te słowa mógłbyś napisać
                      do każdego na tym forum...

                      cya,
                      Marios
                  • Gość: Marios Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.02, 12:13
                    Gość portalu: Rybka napisał(a):

                    > Gość portalu: pajac_z napisał(a):
                    >
                    > > Jak juz pisalem, konkurencja zawsze wymusza podniesienie standardow, wiec
                    > moze
                    > > przestan pisac ogolnikowe kwasy na forach i zacznij ta konkurencje budowac
                    > , co?
                    >
                    >
                    > A mi konkurencja w telekomunikacji jakoś standardów nie podniosła... :-((((

                    Cierpliwości... to jest długofalowe

                    Marios.

                    P.S. Tak naprawdę to dziś w komórkach mamy Triopol - podzielony rynek, a w
                    telekomunikacji Konkurencję monopolistyczną.
              • Gość: Kron Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 19:18
                > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna...
                >

                Niech bedzie konkurencja, naprawde. Ale jej nie ma bo Polak z Polakiem raczej sie
                pobije niz cos razem konstruktywnego zrobi. To sie powoli zmienia, ale pieniactwo
                i zawisc sa wciaz strasznym problemem w Polsce. A wszystko z biedy i braku
                kultury ... Najpierw moze trzeba sie uczyc od kogos komu to wychodzi lepiej
                (niestety zagraniczne firmy i organizacje sa w tej materii o klase wyzsze)

                > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak robicie?
                >

                Nie wiem ile w skali kraju, ale poza kilkoma projektami typu Dni Kariery to
                raczej firmy NIE CHCA dawac tlumaczac sie recesja, zamknietym/przekroczonym
                budzetem. Sa to kwoty ktore rzadko wykraczaja poza budzet projektu a wiele jest
                takich projektow, ze doplaca sie z tych bardziej dochodowych.

                Czlonkowie partycypuja w kosztach organizowania szkolen wewnetrznych w duzym
                stopniu. No i szkolimy sie sami. Seminaria dla studentow rowniez sa w czesci
                odplatne.

                Zreszta tej kasy nie trzeba duzo: czlonkowie A. pracuja za darmo (najwiekszy
                naklad), sale mam za darmo albo poldarmo, albo robimy projekty w takich ruderach
                ze koszty musza byc niskie. Namawiamy wykladowcow i praktykow z firm do udzialu
                za friko, zarcie czesto udaje nam sie skolowac. Obrotni jestesmy i tyle.

                Tak czy siak, nasz Komitet, mial cholerne problemy z plynnoscia i wciaz ma
                permamentny dlug w stosunku do uczelni wiec w kase nie oplywamy.

                Czesc skolownej kasy wykorzystywana jest na dofinansowanie wyjazdow czlonkow na
                zagraniczne/krajowe projekty w roli wspolorganizatora (i bez takiego
                symbolicznego wsparcia duzo ludzi nie byloby stac na wyjazd). Nie mowie teraz o
                praktykach, do ktorych doplacanie byloby bez sensu.


                > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie byłych jego
                > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkurencję.
                >

                Nie ma takiego zobowiazania, ale widocznie wiesz lepiej. To raczej sympatia do
                czasow fajnej zabawy i wdziecznosc dla organizacji, ktora zmienia i wymienia
                ludzi.

                Tak jest wszedzie. Tak w 90 procentach dziala biznes w Stanach. I nikt tego nie
                zmieni, bo tacy sa ludzie, ze predzej zaufaja swojemu niz komus z ulicy.

                Kron
                • Gość: Marios Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 23:14
                  Hej,

                  To jest cenna i rzeczowa wypowiedź,
                  Powiedz mi tylko Kron: Skąd wy bierzecie takich Pajaców?

                  A co do konkurencji, to jest nieunikniona - to jest jednak olbrzymi rynek do
                  opanowania, a często przypadkowi studenci, nie zrealizują tego tak dobrze jak
                  umiejętnie prowadzone firmy.

                  A Polak z Polakiem potrafi się dogadać.

                  Pozdrawiam,
                  Marios

                  Gość portalu: Kron napisał(a):

                  > > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna...
                  > >
                  >
                  > Niech bedzie konkurencja, naprawde. Ale jej nie ma bo Polak z Polakiem raczej s
                  > ie
                  > pobije niz cos razem konstruktywnego zrobi. To sie powoli zmienia, ale pieniact
                  > wo
                  > i zawisc sa wciaz strasznym problemem w Polsce. A wszystko z biedy i braku
                  > kultury ... Najpierw moze trzeba sie uczyc od kogos komu to wychodzi lepiej
                  > (niestety zagraniczne firmy i organizacje sa w tej materii o klase wyzsze)
                  >
                  > > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak robicie?
                  > >
                  >
                  > Nie wiem ile w skali kraju, ale poza kilkoma projektami typu Dni Kariery to
                  > raczej firmy NIE CHCA dawac tlumaczac sie recesja, zamknietym/przekroczonym
                  > budzetem. Sa to kwoty ktore rzadko wykraczaja poza budzet projektu a wiele jest
                  >
                  > takich projektow, ze doplaca sie z tych bardziej dochodowych.
                  >
                  > Czlonkowie partycypuja w kosztach organizowania szkolen wewnetrznych w duzym
                  > stopniu. No i szkolimy sie sami. Seminaria dla studentow rowniez sa w czesci
                  > odplatne.
                  >
                  > Zreszta tej kasy nie trzeba duzo: czlonkowie A. pracuja za darmo (najwiekszy
                  > naklad), sale mam za darmo albo poldarmo, albo robimy projekty w takich ruderac
                  > h
                  > ze koszty musza byc niskie. Namawiamy wykladowcow i praktykow z firm do udzialu
                  >
                  > za friko, zarcie czesto udaje nam sie skolowac. Obrotni jestesmy i tyle.
                  >
                  > Tak czy siak, nasz Komitet, mial cholerne problemy z plynnoscia i wciaz ma
                  > permamentny dlug w stosunku do uczelni wiec w kase nie oplywamy.
                  >
                  > Czesc skolownej kasy wykorzystywana jest na dofinansowanie wyjazdow czlonkow na
                  >
                  > zagraniczne/krajowe projekty w roli wspolorganizatora (i bez takiego
                  > symbolicznego wsparcia duzo ludzi nie byloby stac na wyjazd). Nie mowie teraz o
                  >
                  > praktykach, do ktorych doplacanie byloby bez sensu.
                  >
                  >
                  > > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie byłych jego
                  >
                  > > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkurencję.
                  > >
                  >
                  > Nie ma takiego zobowiazania, ale widocznie wiesz lepiej. To raczej sympatia do
                  > czasow fajnej zabawy i wdziecznosc dla organizacji, ktora zmienia i wymienia
                  > ludzi.
                  >
                  > Tak jest wszedzie. Tak w 90 procentach dziala biznes w Stanach. I nikt tego nie
                  >
                  > zmieni, bo tacy sa ludzie, ze predzej zaufaja swojemu niz komus z ulicy.
                  >
                  > Kron

            • Gość: Rybka Re: AIESEC to jednak IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 28.03.02, 22:31
              Gość portalu: Kron napisał(a):
              > > Dostają wysypki, bo a nuż powstanie kiedyś konkurencja w drodze do firmowe
              > go koryta i praktyk, być może lepsza konkurencja...
              > >
              >
              > Widze ze znowu musze Cie oswiecic Rybko. Niech powstaje konkurencja, niech wiec
              > ej
              > ludzi wyjezdza na praktyki, niech kazdy ma szanse na pogadanie z czlonkiem inne
              > j
              > nacji (w Polsce nie jest to takie oczywiste , jezeli mieszkasz np w Lublinie).
              > Zycze soebie tego i Tobie rowniez, bo to ma bardzo dobry wplyw na ludzi i cale
              > spoleczenstwo, nie tylko w Polsce.
              >
              > > Dwa - wysypki dostają tylko ci ludzie, którzy nie są pewni swojej wartości
              > . Tak
              > >
              > > więc Aiesec takiego poczucia wartości nie daje - choć daje znajomości. to
              > fakt.
              > > ..
              > >
              >
              > Jak doszedles do tego ze Aiesec tj kilkaset ludzi w Polsce a kilkadziesiat
              > tysiecy na swiecie chodzi z wysypka? Juz Cie prawie widze jak piszac na
              > klawiaturze plujesz z pasja parskajac ze zloscio-zlosliwoscia. To niestety typo
              > wo
              > polski nawyk. A wychodzi szczegolnie na jaw w miare kolejnych niepowodzen na
              > emigracji, prawda Rybka? No i bezrobocia w Polsce.
              >
              > > Co do żargonu o którym mówił palant kron (sorry, to taki forumowy żargon),
              > to
              > > byłem w kilku organizacjach międzynarodowych i wszędzie mówiło się albo po
              > pols
              > > ku
              > > albo po angielsku...
              >
              > W AIESECu [aiesec slang] to zabawa, no i czesto pojscie na latwizne, bo trudno
              > czasem przetlumaczyc tak podstawowe dla funckjonowania organizacji slowa jak
              > Student Nominee (zebrany profil studenta z jego wyksztaceniem i zyczeniami wobe
              > c
              > praktykodawcy co do przyszlej praktyki). My mowimy po prostu "es en". jaki jest
              >
              > sens tlumaczyc to na polski, skoro wiekszosc korespondencji dotyczacej praktyk
              > jest po angielsku. itd. Jezeli bysmy mowili po angielsku bez przerwy to dopiero
              >
              > by nas za burakow mieli. Ale dla Ciebie jednak, jak widze, jest to tani powod d
              > la
              > robienia nienawistnych uwag.
              >
              > Wyjdz na ulice i posluchaj polskiej mlodziezy... iles slow jest zapozyczona z
              > angielskiego (interwiu, sory, debesciak, kul, itd) i co wszyscy sa z AIESECu !!
              > !?
              >
              > albo jak w jednej z nich po norwesku... (nynorsk - dla
              > > jasności)
              > >
              > > Kiedy ktoś mówi 2 jezykami naraz, z rearguły oznacza to, że żadnego z nich
              > nie
              > zn
              > > a
              > > dobrze.
              >
              >
              > Jasne, stary, jasne.
              >
              >
              > Oj chyba wszedlem ci na Twoje osobiste podworko, ze mnie tak nie cierpisz.
              >
              > A ja i Cie lubie ;))))))
              >
              > Kron


              Aby wejść na moje podwórko masz za krótkie nóżki więc się nie martw...

              Co do emigracji to nie bardzo wiem o co chodzi - ja tylko byłem na studiach oraz
              jako wolontariusz i na kursie letnim (parę konferencji to tylko krótkie pobyty)
              oraz turystycznie tu i tam, odwiedzałem rodzinę - przebieg odbywał się zgodnie za
              założeniami, nie wracałem wcześniej, nikt nie gonił....
              (o teraz sobie przypomniałem: kiedyś dawno temu w Świnoujściu jechaliśmy sobie w
              lipcu rowerami do Niemiec na 1 dzień na wycieczkę, ale koleżanki - studentki
              ekonomii nie wpuścili do Niemiec :-(( Biedactwo miało zakaz wjazdu do Niemiec za
              nielegalną pracę w przeszłości - nawet nowy paszport nie pomógł. Tak więc
              członkowie aiesecu (jak rzeczona koleżanka) też czasami mają kłopoty za granicą,
              nie tylko my maluczcy, którzy na własną rękę sobie organizujemy coś w dalekim
              świecie...)

              Zresztą akurat na emigracji jest naprawdę łatwiej. Może nie miałeś wiele
              współnego z tym tematem, ale tak jest. Po prostu wiadomo o co chodzi a przepisy
              są jasne. Wóz albo przewóz. Za 2.5 roku znikam z Polski, ale do tego czasu coś
              tam będę tu robił... może parskał ze śmiechu...
              Złością nie parskam :-) - wszyscy moi znajomi uważają mnie za osobę niezywkle
              pozytywną i optymistyczną, więc teraz muszę się zastanawiać o co ci chodzi..
              A może czytałeś kiedyś programowanie neurolingwistyczne, bo to chyba tego typu
              zabieg miał być.

              Ja tam nie wiem co sądzisz o języku polskim, ale jest choćby ustawa o tym języku.
              Często też bywałem we Francji, 1 raz w życiu na Islandii (niestety tam
              rzeczywiście jest za drogo) i jednak tam się po prostu język narodowy szanuje. U
              nas różne idiotyczne wtrącenia są nadal oznaka bycia światowym. U młodzieży z
              zawodówki to ja rozumiem, może to być oznaka kiepskiego wykształcenia i braku
              wzorców. Ale u studentów? U przyszłej 'elyty narodu'? To żałosne.
              To tak jak kolumienki i łuczki a la hacjenda były a czasem i jeszcze są oznaką
              nowobogactwa, co zauważają nawet moi znajomi, którzy rzadko bo rzadko, ale do
              polski czasem przyjeżdżają i wciąż pekają ze śmiechu - taki sympatyczny aspekt
              życia, bo ja pękam z nimi.
              Albo..
              (przykład z ust znajomego, chciał się chłopak pochwalić, że zdobył kopię ze 45
              złotych: 'No wiesz, no wiesz ja mam na kompie tego nowego fotoszopa fajf point
              łan...' - ja rozumiem nazwy własne, ich się nie tłumaczy nigdy, ale cyferki to
              raczej nie jest nazwa własna... To w sumie groteska usłyszeć co takiego.. a
              słychać to nagminnie... ale niech tam... Postąpię po angielsku i po prostu nie
              będę słyszał tego językowego ścieku. ok? ;-)

              Co do Lublina to byłem tam na study tour za studenckich czasów organizowanym
              przez jedną niemiecką instytucję dla rozwoju kontaktów z młodzieżą studencką
              (byli też licealiści) i tam akurat problemów z kontaktami międzynarodowymi nie
              ma, jeśli ktoś ich poszuka. Znam nawet jedego Niemca, który tam mieszka od 25 lat
              i wciąż pracuje nad rozwijaniem tych kontaków, przy czym wg jego słów nie jest on
              jedyną osobą w Lublinie, która sie tym zajmuje. Kron, Lublin to nie jest takie
              zadupie jak myślisz. Pojedź tam raz w życiu i przekonaj się..

              Co do języków to ja znam ich kilka, ale nie mówię kilkoma naraz... Zdaje się, że
              nie uchwyciłeś sensu mojego zdania w języku polskim... Jeśli nie rozumiesz w
              czysto polskim, to cóż mogę powiedzieć... Zdaje się, że mówienie 2 językami na
              raz jednak ci nie służy...

              Właściwie nudzi mnie już ta dyskusja z tobą, nic nowego i mądrego nie powiesz.
              Przypomina mi to sytuację, kiedy dawno temu dałem się nieopatrznie wciągnąć w
              rozmowę ze świadkami jehowy. Ale z nimi, podobnie jak z tobą, to właściwie nie
              jest dyskusja.
              To jakiś monolog, który oni sobie utworzyli w głowie i próbują sprzedać ludziom,
              którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić.

              Aha.. podobnie do ciebie rozmawiają ludzie od Amway`a. Cholera... naprawdę czuję
              w twoich słowach ten sam ton, ten sam styl...

              Ale niech tam, znajdź kogoś, kto nie wie co ze sobą zrobić, jakiego oportunistę,
              na pewno uda ci się go przekonać do wszystkiego....
              • Gość: Kron Re: AIESEC to jednak IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.03.02, 02:04
                >
                > Co do emigracji to nie bardzo wiem o co chodzi - ja tylko byłem na studiach ora
                > z
                > jako wolontariusz i na kursie letnim (parę konferencji to tylko krótkie pobyty)
                >
                > oraz turystycznyie tu i tam, odwiedzałem rodzinę - przebieg odbywał się zgodnie
                > za
                > założeniami, nie wracałem wcześniej, nikt nie gonił....

                Powiem o co mi chodzi. Najezdzasz na instytucje, ktora daje namiastke takiego
                zycia na emigracji, studiowania i pracy za granica itd. Tobie sie udalo, znasz 4
                jezyki, bywales w swiecie itd.

                AIESEC umozliwia namiastke tego na duzo wieksza skale, niz byloby to dane
                szczegolnie uprzywilejowanym jednostkom.

                Wiec gdzie do cholery ta zamknieta klika i sekta?


                > Złością nie parskam :-) - wszyscy moi znajomi uważają mnie za osobę niezywkle
                > pozytywną i optymistyczną, więc teraz muszę się zastanawiać o co ci chodzi..


                Nie majac zadnych podstaw wylewasz zolc na organizacje, ktora jest pozyteczna i
                ludzi, ktorzy w niej za darmo pracuja, czesto tylko dla wyzszej idei. Sam taki
                nie bylem, ale podziwiam ludzi z pasja.


                >
                > Ja tam nie wiem co sądzisz o języku polskim, ale jest choćby ustawa o tym język
                > u.

                Nie mam szczegolnego przywiazania. Wiekszosc moich prawdziwych przyjaciol to
                ludzie z zagranicy (poznani w 80 % dzieki AIESECowi) a z nimi po polsku nie
                rozmawiam.



                > Często też bywałem we Francji, 1 raz w życiu na Islandii (niestety tam
                > rzeczywiście jest za drogo) i jednak tam się po prostu język narodowy szanuje.
                > U
                > nas różne idiotyczne wtrącenia są nadal oznaka bycia światowym. U młodzieży z
                > zawodówki to ja rozumiem, może to być oznaka kiepskiego wykształcenia i braku
                > wzorców. Ale u studentów? U przyszłej 'elyty narodu'? To żałosne.

                Zapozyczanie z angielskiego to nie tylko domena Polakow. Robia to Tajwanczycy,
                Niemcy, Hindusi ... W AIESECu jest to sprawa o tyle skomplikowana, ze uzywamy
                technicznych wlasciwie (w sensie np zarzadzania kadrami) okreslen zapozyczonych z
                angielskiego i ich tlumaczenie na lokalne jezyki w 80 + krajach to samobojstwo
                dla organizacji. Naucz czlowieka zeby w danym kraju w kilkunastu Komitetach przez
                tylko 3-4 lata (taki czas spedza czlowiek w AIESECu) uzywal danego terminu w
                jezyku lokalnym dla okreslenia, dajmy na to, faktu polaczenia praktykanta z
                praktyka. W slangu AIESECu to jest po prostu "match". A angielskie podstawowe
                znaczenie jest nieodzowne (miedzynarodowy charakter organizacji) wiec w zasadzie
                uzywa sie i tak tylko angielskiego slowa z polska fleksja. Z musu, nie tylko z
                powodu wrodzonego lenistwa. Akurat w AIESECu uzywanie anglojezycznych zapozyczen
                nie jest bynajmniej kwestia obnoszenia sie ze znajomoscia jezyka angielskiego.
                Taka kultura organizacyjna i tyle. Podobna sytuacja pod tym wzgledem do tej ktora
                ma miejsce w spolecznosci informatykow.

                Przedstawieciele A. w stosunku do ludzi z zewnatrz nie stosuja takiego slangu, bo
                jest on po prostu niezrozumialy.

                >
                > Co do Lublina to byłem tam na study tour za studenckich czasów organizowanym
                > przez jedną niemiecką instytucję dla rozwoju kontaktów z młodzieżą studencką
                > (byli też licealiści) i tam akurat problemów z kontaktami międzynarodowymi nie
                > ma, jeśli ktoś ich poszuka. Znam nawet jedego Niemca, który tam mieszka od 25 l
                > at
                > i wciąż pracuje nad rozwijaniem tych kontaków, przy czym wg jego słów nie jest
                > on
                > jedyną osobą w Lublinie, która sie tym zajmuje. Kron, Lublin to nie jest takie
                > zadupie jak myślisz. Pojedź tam raz w życiu i przekonaj się..
                >

                Na pewno maja mniej mozliwosci wyjazdu lub obcowania z cudzoziemcami niz
                mieszkaniec Wroclawia czy Poznania. Bez urazy, ale warunki ekonomiczne chociazby,
                dzialaja na wschodzie Polski bardziej uziemiajaco. Co do tej miedzynarodowosci to
                jednak musi byc gorzej skoro moja kolezanke, Tajwanke, traktowano w Bialymstoku
                jak ostatnie dziwadlo, podczas gdy we Wroclawiu nikt na nia nie zwracal uwagi.
                AIESEC poniekad wyrownuje szanse dla ludzi z calej Polski i w skali calego swiata
                rowniez.


                > Co do języków to ja znam ich kilka, ale nie mówię kilkoma naraz... Zdaje się, ż
                > e
                > nie uchwyciłeś sensu mojego zdania w języku polskim... Jeśli nie rozumiesz w
                > czysto polskim, to cóż mogę powiedzieć... Zdaje się, że mówienie 2 językami na
                > raz jednak ci nie służy...
                >

                Ja mam nieodparte wrazenie ze to Ty jednak jestes klasycznym bufonem. Caly czas
                mowisz o sobie. 4 jezyki, wyjazdy, konferencje, studia. Jestem boski.
                Potrzebujesz potwierdzic swoja wyzszosc, gdy tymczasem nie rozmawiamy o Tobie.


                > Właściwie nudzi mnie już ta dyskusja z tobą, nic nowego i mądrego nie powiesz.
                > Przypomina mi to sytuację, kiedy dawno temu dałem się nieopatrznie wciągnąć w
                > rozmowę ze świadkami jehowy. Ale z nimi, podobnie jak z tobą, to właściwie nie
                > jest dyskusja.

                Pokazales juz jakie argumenty stosujesz. AIESEC sekta - niby dlaczego tak
                naprawde, poza bardzo powierzchownymi sprawami typu slang? AIESEC - zlodzieje,
                gdy tymczasem nie masz dowodow zadnych. A juz ta sprawa z kolezanka twojej
                kolezanki i czyms czym AIESEC sie w ogole nie zajmuje, to bylo przegiecie, ktore
                bardzo zle swiadczy o Tobie.

                > To jakiś monolog, który oni sobie utworzyli w głowie i próbują sprzedać ludziom
                > ,
                > którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić.
                >

                Jestem z natury bardzo oporny na wszelka indoktrynacje. Nie tanczylem nigdy
                tancow typowa aiesecowskich, nie wspianlaem sie po szczeblach drabiny
                organizacyjnej, bo nikt w A.mnie do tego nie zmuszal. Lubilem AIESEC, ze wzgledu
                na mozliwosc tworczego sie wyzycia, ale dopiero wyjazd na praktyke pozwolil mi
                spojrzec na ta organizacje, ze swoimi wadami, jako calosc. Calkiem sensowna i z
                zasady dobra calosc.

                Zlosliwe ataki na ta organizacje odbieram jako przejawy albo niewiedzy albo
                poprzez powtarzanie oszczerstw - zawisci. Bo my w AIESECu to jestesmy troche jak
                takie pie..lone harcerzyki. Harcerzy tez duzo ludzi nie lubi.

                > Aha.. podobnie do ciebie rozmawiają ludzie od Amway`a. Cholera... naprawdę czuj
                > ę
                > w twoich słowach ten sam ton, ten sam styl...
                >

                A wiesz nawet bylismy w naszym Lokalnym na projekcji zakazanego w telewizji filmu
                o Amwayu, zeby zobaczyc czy my jestesmy tacy sami, jak niektorzy twierdza. NIE
                JESTESMY. Chociazby dlatego ze stoimy intelektualnie o wiele wyzej, nie robimy
                tego dla zysku a uczestniczac w bardzo zroznicowanych projektach utwierdzmay sie
                w naszej niezaleznosci jako jednostki, czerpiac jednoczesnie satysfakcje z pracy
                w grupie. Nikt niekogo nie zmusza do niczego i nie wykorzystuje. Gora wywodzi sie
                z dolu organizacji, i bez zadnych wlasciwie specjalnych przywilejow zostaje
                wybrana. Po roku przychodza nastepni w miejsce starych.



                > Ale niech tam, znajdź kogoś, kto nie wie co ze sobą zrobić, jakiego oportunistę
                > ,
                > na pewno uda ci się go przekonać do wszystkiego....

                Jakos mi nie zalezy.

                Kron
        • Gość: Kron Re: AIESEC to jednak IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 19:04
          Gość portalu: Marios napisał(a):

          > W poprzedniej swojej wypowiedzi - wyraziłem swoją opinię na temat AIESECu dość
          > neutralnie. Jednak po weekendowej Konferencji Kół Naukowych, gdzie była także
          > przedstawicielka AIESEC POZNAŃ, muszę ją trochę zrewidować.

          Jezeli faktycznie sie zburaczyla, to niech idzie to na jej prywatne konto. Co
          AIESEC robil w ogole na tej konferencji? O co szedl boj?

          > Pytania zasygnalizują wszystko:
          > - Dlaczego właśnie w AIESECach - pomijając to, że bywają tam wartościowe osoby,
          >
          > można spotkać aż tak duży odsetek wywyższających się bufonów, którzy na myśl o
          > prawie każdej innej organizacji studenckiej dostają wysypki?

          Powiem Ci ze nie ma az tylu bufonow, moze jak sa to od razu czuc od nich brak
          sympatii na odleglosci i dlatego tak skutecznie zbieraja na opinie o AIESECu. W
          AIESECu tez sie ich nie lubi, bo tacy ludzie sa bufonami juz na calego i w samej
          organizacji tez tacy sa. A z takim zatwardzialcem trudno wytrzymac. Osobiscie
          znalem tylko jednego.

          Bufonada, chociaz nie wiem dokladnie co masz na mysli, moze byc efektem tez
          zaszczucia ze strony innych organizacji. AIESECu, bedac poza nim, nie lubi sie bo
          jest "za" aktywny, za duzy.

          Pamietam jedna propozycje jaka kiedys zlozylem Samorzadowi Studenckiemu na naszej
          uczelni. Bez nerwow, ale odmowili bo chodzilo o jakas polityke. Nie wypadalo
          wspolpracowac z AIESECiem. No a sami nie robili nic!


          > - Dlaczego ci bufoni będący w AIESECu szukają tylko własnych korzyści,
          > szczególnie krótkoterminowych, nie chcąc współpracować z firmą - gdyż "tamta
          > zyska więcej"

          Kto? Jaka firma? Nie rozumiem.

          oraz koncentrują się na destruktywnej krytyce pomysłów innych
          > osób, kwitując to często sformułowaniem "eee... AIESEC to już robił" (nie
          > dodając, że zrobił, ale z reguły spartaczył)?

          Z reguly to projekty udaja sie nam piknie. A jak cos spartolimy to i tak o tym
          nikt nie wie, bo i publika mniejsza.

          > - Dlaczego ludzie z AEGEE nie mają takich schiz (choć są lekko zbliżeni)?
          >
          > Obrońcy AIESCu. Dlaczego?
          >

          Nie wiem, moze to po prostu buraki byly i tyle. Do AIESECu ciagna aktywni
          studenci ale czesto i Ci najbardziej wyszczekani i trzeba na to poprawke wziac.
          Jezeli faktycznie bylo jak piszesz to sie nie popisali. Wtedy piszesz maila na
          adres biura stawiajac rzeczowe zarzuty (bez nerwow) i wymieniajac osoby z A.
          ktore sie skompromitowaly z CC do AIESEC Polska. Zareczam, ze nie obyloby sie bez
          afery i dochodzenia buractwa.

          W samym AISECU tez sa niesnaski - miedzy Komitetami, w obrebie nich samych, ale
          jakos sie trzymamy i chyba dobrze nam to na zdrowie wychodzi.

          > Pozdrawiam,
          > Marios

          Kron
          • Gość: Marios Re: AIESEC to jednak IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 02:36
            Kron,

            > Jezeli faktycznie sie zburaczyla, to niech idzie to na jej prywatne konto. Co
            > AIESEC robil w ogole na tej konferencji? O co szedl boj?

            Został zaproszony... A ona nie jest wyjątkiem wśród AIESECOWCÓW - piszę to
            nieprzypadkowo, gdyż znam sam jeszcze kilka takich osób, znajomi wyrażają się o
            nich podobnie. Po prostu - odsetek buraków w AIESECu jest dużo większy niż w
            innych organizacjach

            > Powiem Ci ze nie ma az tylu bufonow, moze jak sa to od razu czuc od nich brak
            > sympatii na odleglosci i dlatego tak skutecznie zbieraja na opinie o AIESECu. W
            > AIESECu tez sie ich nie lubi, bo tacy ludzie sa bufonami juz na calego i w
            > samej organizacji tez tacy sa. A z takim zatwardzialcem trudno wytrzymac.
            > Osobiscie znalem tylko jednego.

            Widocznie w tym przejawia się AIESECowska tolerancja - w akceptacji swoich
            bufonów, a macie szerokie pole do popisu.

            > Bufonada, chociaz nie wiem dokladnie co masz na mysli, moze byc efektem tez
            > zaszczucia ze strony innych organizacji. AIESECu, bedac poza nim, nie lubi sie
            > bo jest "za" aktywny, za duzy.

            Albo zdominowania współpracy przez A. Sorry - dziękuję.

            > Pamietam jedna propozycje jaka kiedys zlozylem Samorzadowi Studenckiemu na nasz
            > ej
            > uczelni. Bez nerwow, ale odmowili bo chodzilo o jakas polityke. Nie wypadalo
            > wspolpracowac z AIESECiem. No a sami nie robili nic!

            Może mieli inne powody. Np. Realnie oceniali szanse projektu... A może masz rację.

            > > - Dlaczego ci bufoni będący w AIESECu szukają tylko własnych korzyści,
            > > szczególnie krótkoterminowych, nie chcąc współpracować z firmą - gdyż "tam
            > ta
            > > zyska więcej"
            >
            > Kto? Jaka firma? Nie rozumiem.

            Podałem jeden projekt Case Study - łączenia sił z różnych Kół Naukowych. Case
            przygotowywałaby firma, która zyskałaby kreatywność pomysłów.
            W zamian studenci oprócz wspólnej integracji mieliby możliwość przerzucenia
            teorii na praktykę oraz wygrania prakty.
            Stanowisko A.Poznań: "Ja rozumiem, że firma zyskuje, ale co my z tego mamy?"
            powiedziane z bufonadą.
            A nie jest to odosobniony przykład.

            > oraz koncentrują się na destruktywnej krytyce pomysłów innych
            > > osób, kwitując to często sformułowaniem "eee... AIESEC to już robił" (nie
            > > dodając, że zrobił, ale z reguły spartaczył)?
            >
            > Z reguly to projekty udaja sie nam piknie. A jak cos spartolimy to i tak o tym
            > nikt nie wie, bo i publika mniejsza.

            Np. VENTURE w Poznaniu - tragedia... Taki rozgłos, a tak spartaczone. W sumie
            b.mała konferencja.

            > > - Dlaczego ludzie z AEGEE nie mają takich schiz (choć są lekko zbliżeni)?
            > >
            > > Obrońcy AIESCu. Dlaczego?
            > >
            >
            > Nie wiem, moze to po prostu buraki byly i tyle. Do AIESECu ciagna aktywni
            > studenci ale czesto i Ci najbardziej wyszczekani i trzeba na to poprawke wziac.

            Szkoda, że nie cukrowe (brak uśmiechów), przynajmniej AIESEC opływałby w cukier.

            > Jezeli faktycznie bylo jak piszesz to sie nie popisali. Wtedy piszesz maila na
            > adres biura stawiajac rzeczowe zarzuty (bez nerwow) i wymieniajac osoby z A.
            > ktore sie skompromitowaly z CC do AIESEC Polska. Zareczam, ze nie obyloby sie b
            > ez afery i dochodzenia buractwa.

            Szczerze? Nie zależy mi na poprawie funkcjonowania tej organizacji.

            > W samym AISECU tez sa niesnaski - miedzy Komitetami, w obrebie nich samych, ale
            > jakos sie trzymamy i chyba dobrze nam to na zdrowie wychodzi.

            To wasz problem.

            > Kron

            Marios
            • Gość: Wujek APEL IP: *.setupsys.com.pl 29.03.02, 13:56
              Apeluje do wszystkich, ktorym nieobojetny jest los studentow, ktorzy cenia
              sobie uczciowsc i honor, ktorzy procz dolarow w oczach maja pewien blysk
              pomyslowosci, uczciwosci, radosci, a nie tylko ped za kariera podbudowana
              oszustwami i szwindlami...
              ...apeluje do was wszystkich, ignorujemy AIESEC i czlonkow tego dziwnego
              stowarzyszenia, rozmawiajac o nich, wspierajac, dyskutujac tu na ich temat tak
              naprawde tylko reklamujemy te zaraze, legitymizujac sens jej istnienia.
              Jezeli wiec nie chcecie aby ktos wyjmowal pieniadze z waszej kieszni,
              znajomosciami zalatwial sobie prace do ktorej wy mieliscie prawo z racji swojej
              wiedzy czy kompetencji to...po prostu ignorujcie AIESEC niech sie bufony we
              wlasnym sosie pozabijaja a pozniej pognija.
              • Gość: Kron Re: APEL IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.03.02, 22:47
                Gość portalu: Wujek napisał(a):

                > Apeluje do wszystkich, ktorym nieobojetny jest los studentow, ktorzy cenia
                > sobie uczciowsc i honor,

                Liga Rodzin Polskich?

                ktorzy procz dolarow w oczach maja pewien blysk
                > pomyslowosci, uczciwosci, radosci, a nie tylko ped za kariera podbudowana
                > oszustwami i szwindlami...

                No to chyba mowisz do mnie, no slucham dalej ..

                > ...apeluje do was wszystkich, ignorujemy AIESEC i czlonkow tego dziwnego
                > stowarzyszenia, rozmawiajac o nich, wspierajac, dyskutujac tu na ich temat tak
                > naprawde tylko reklamujemy te zaraze, legitymizujac sens jej istnienia.

                No tak. Wole juz ignorowanie od szkalowania.

                > Jezeli wiec nie chcecie aby ktos wyjmowal pieniadze z waszej kieszni,
                > znajomosciami zalatwial sobie prace do ktorej wy mieliscie prawo z racji swojej
                >
                > wiedzy czy kompetencji to...

                Ufffffffff, ale zes chopie walnal ;) Jakos A. najczesciej albo laduja w firmach
                zagranicznych albo sami zakladaja interes. W jednym i w drugim przypadku nie ma
                oczywiscie mowy o "znajomosciach".


                po prostu ignorujcie AIESEC niech sie bufony we
                > wlasnym sosie pozabijaja a pozniej pognija.

                I szczezna. Buuuuhahahaa....

                Kron
                • Gość: autor Re: APEL IP: 195.94.196.* 30.03.02, 01:14

                  ..i tu Cie mamy kolego....

                  Gość portalu: Kron napisał(a):
                  > Ufffffffff, ale zes chopie walnal ;) Jakos A. najczesciej albo laduja w firmach
                  >
                  > zagranicznych albo sami zakladaja interes.


                  ...obludny i wredny.

                  Przyłączam się do apelu.
                  • Gość: YoHello! Re: APEL IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 01.04.02, 01:11
                    Chyba sami sie nie zorientujecie wiec wam podpowiem. Przylączajac sie do tego
                    apelu postepujecie wbrew temu o co apelujecie. Kazdy z waszych "apelujacych"
                    postow przesuwa ten temat AIESEC na sama gore, dzieki czemu nazwa AIESEC staje
                    sie bardziej widoczna. Zapewniam was, ze b. niewiele osob przeczyta te 60+
                    postow aby poznac wasze intencje i dowiedziec sie, ze wcale nie chcecie
                    reklamowac AIESEC'u.

                    Chcialbym wiec zaapelowac o wszystkich apelujacych o ignorowanie AIESEC aby
                    popierali ten apel ignorujac go.
                    • Gość: harry AIECEC to jedno wielkie gówno IP: *.adm.ae.wroc.pl 03.04.02, 10:56
                    • Gość: 2mek Re: APEL -Popierajcie AIESEC IP: *.acn.waw.pl 05.04.02, 21:38
                      Precz z zawiścią i żałosnym biadoleniem.

                      AIESEC is the best and fuck the rest!
                      • Gość: Marios No proszę... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.02, 12:42
                        Gość portalu: 2mek napisał(a):

                        > Precz z zawiścią i żałosnym biadoleniem.

                        ???

                        > AIESEC is the best and fuck the rest!

                        To wystarczy za komentarz - co myślicie o takim kolesiu?... Żałosny burak...

                        Marios
                        • Gość: 2mek Re: No proszę... IP: *.u.mcnet.pl 09.04.02, 16:49
                          Gość portalu: Marios napisał(a):

                          > Gość portalu: 2mek napisał(a):
                          >
                          > > Precz z zawiścią i żałosnym biadoleniem.
                          >
                          > ???
                          >
                          > > AIESEC is the best and fuck the rest!
                          >
                          > To wystarczy za komentarz - co myślicie o takim kolesiu?... Żałosny burak...
                          >
                          > Marios


                          Rozumiem że nie kojarzysz o co mi chodzi gdy piszę o zawiści i biadoleniu.
                          Poczytaj posty na tym forum (również swoje).
                          Wszyscy mają świetne rady, inicjatywy tylko że AIESECowi nie chce się robić. No
                          to zrób sam a nie pouczaj innych. Pokaż jaki jesteś wspaniały. Nie potrzebujesz
                          do tego AIESECu. Możesz iść do NZS, ZSPu, koła naukowego (o ile takie istnieją)
                          ewentualnie ZMW (jako fachowiec od buraków).

                          • Gość: Wersal komentarze bez wiedzy ? IP: 193.0.124.* 11.04.02, 15:56
                            Wiekszosc z "anty aiesecowcow" - zwlaszcza krzykacze mowiacy o potrzebie
                            dywersyfikowania rynku jak i ci, ktorzy podaja niebotyczne "cenniki"
                            aiesecowcow po prostu nie posilili sie na zebranie podstawowych informacji na
                            ten temat. Pracuje w firmie, ktora od kilku lat wspolpracuje z AIESEC, nigdy w
                            A nie bylem, cos osiagnalem (osiagam)na studiach i praktycznie nie znalem ich
                            do momentu w ktorym przyszlo mi z nimi wspolpracowac. Niech kazdy krzykacz
                            zastanowi sie najpierw jakie KORZYSCI - lepsze od tych ktore w tej chwili
                            otrzymujemy od A moglby nam zaproponowac? Nasza potrzeba jest docieranie z
                            oferta firmy do studentow w skali kraju. Wczesniej wspolpracowalismy z pseudo-
                            strukturami typu SIM, NZS, Smiesza mnie "kola naukowe, zwiazki i organizacje"
                            ktore przychodza do mnie z "ofertami promocji na uczelni" Panowie
                            z "konkurencji !" Uczcie sie ! - pracujcie w AIESEC, zobaczcie co robia dobrze
                            i uczcie sie od nich zamim przyjdziecie do nas na "negocjacje!" Naprawde
                            wrazenie jest takie, ze probujecie byc "AIESECiem tylko mniejszym..." Jestem
                            zadowolony z wspolpracy z A, na Dniach Kariery i nie tylko dostajemy dokladnie
                            to za co placimy (wcale nie wygurowane) pieniadze. Dotrzymuja slowa i robia to
                            profesjonalnie.
                            • Gość: Marios Re: komentarze bez wiedzy ?, WWW AIESEC... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 13:07
                              Gość portalu: Wersal napisał(a):

                              > Wiekszosc z "anty aiesecowcow" - zwlaszcza krzykacze mowiacy o potrzebie
                              > dywersyfikowania rynku jak i ci, ktorzy podaja niebotyczne "cenniki"
                              > aiesecowcow po prostu nie posilili sie na zebranie podstawowych informacji na
                              > ten temat.

                              "Powiedzmy" że masz rację.

                              > Pracuje w firmie, ktora od kilku lat wspolpracuje z AIESEC, nigdy w
                              > A nie bylem, cos osiagnalem (osiagam)na studiach i praktycznie nie znalem ich
                              > do momentu w ktorym przyszlo mi z nimi wspolpracowac.

                              Gratuluję bardzo intensywnego życia studenckiego.

                              > Niech kazdy krzykacz
                              > zastanowi sie najpierw jakie KORZYSCI - lepsze od tych ktore w tej chwili
                              > otrzymujemy od A moglby nam zaproponowac? Nasza potrzeba jest docieranie z
                              > oferta firmy do studentow w skali kraju.

                              To ciężka praca - wymaga zorganizowania silnych struktur. Ponadto firmy
                              międzynarodowe współpracują z A w skali globalnej. To powoduje, iż bariera
                              stworzona przez A jest bardzo duża. W tej sytuacji wejście na ten rynek
                              wymagałoby dużo czasu i pieniędzy. Są lepsze interesy... dlatego nie powstaje
                              konkurencja. Ale... przyjdzie kryska na matyska.
                              Konkurencja jest bardzo naturalna w gospodarce rynkowej. Dlaczego nie miałaby
                              istnieć także w tej dziedzinie?

                              > Wczesniej wspolpracowalismy z pseudo-
                              > strukturami typu SIM, NZS, Smiesza mnie "kola naukowe, zwiazki i organizacje"
                              > ktore przychodza do mnie z "ofertami promocji na uczelni"

                              SIM, NZS nie znam zbyt dobrze.
                              Koła naukowe działają różnie. Ale wrzucając je wszystkie do jednego worka
                              wyrządzasz im członkom wielką krzywdę.
                              Olbrzymią ich zaletą jest specjalizowanie się i doskonalenie w obranej
                              dziedzinie. Oczywiście są koła, które chcą robić wszystko. Jednak to wszystko
                              wychodzi im z reguły byle jak. Podobnie jak w A - tylko tam na większą skalę.
                              (może z wyjątkiem szablonowych dni kariery, gdzie A jest b.dobry).

                              > Panowie
                              > z "konkurencji !" Uczcie sie ! - pracujcie w AIESEC, zobaczcie co robia dobrze
                              > i uczcie sie od nich zamim przyjdziecie do nas na "negocjacje!"

                              Dziękuję za radę, ale zdecydowanie nie skorzystam.
                              Nie chce mi się tańczyć "integrujących" AIESEC Dance'ów (to chyba tak się pisze..)
                              A negocjacji w praktyce wolę się nauczyć pracując w firmie. A w teorii czytając
                              ksiązki i uczęszczając na odpowiednie wykłady.

                              > Naprawde wrazenie jest takie, ze probujecie byc "AIESECiem tylko mniejszym..."

                              Cóż - wyobraźnia lubi płatać figla.

                              > Jestem
                              > zadowolony z wspolpracy z A, na Dniach Kariery i nie tylko dostajemy dokladnie
                              > to za co placimy (wcale nie wygurowane) pieniadze. Dotrzymuja slowa i robia to
                              > profesjonalnie.

                              Dni kariery są b.dobre. Tam A jest rzeczywiście profesjonalny.
                              Jednak lepiej nie odwiedzaj siedziby A, aby zobaczyć jak walają się w biurze
                              nierozwieszone plakaty i nierozdane ulotki, bo zmienisz zdanie...

                              A teraz tak na koniec.

                              Odwiedzałeś stronę AIESEC? Chodzi mi zarówno o narodowca, jak i komitety lokalne.
                              Ponoć strona WWW jest wizytówką organizacji.
                              Jeśli nie zajrzałeś tam jeszcze - to lepiej tego nie rób, bo musiałbyś prostować
                              niektóre swoje słowa. A przecież mają TYLU, tak świetnie pracujących członków...

                              Marios
                              • Gość: Wersal Re: komentarze bez wiedzy ?, WWW AIESEC... IP: 193.0.124.* 16.04.02, 11:06
                                Gość portalu: Marios napisał(a):

                                > Gość portalu: Wersal napisał(a):
                                >
                                > > Wiekszosc z "anty aiesecowcow" - zwlaszcza krzykacze mowiacy o potrzebie
                                > > dywersyfikowania rynku jak i ci, ktorzy podaja niebotyczne "cenniki"
                                > > aiesecowcow po prostu nie posilili sie na zebranie podstawowych informacji
                                > na
                                > > ten temat.
                                >
                                > "Powiedzmy" że masz rację.

                                Ciesze sie ze rozumiesz fakt ze jakikolwiek komentarz ma sens keidy zbierzesz
                                informacje na jego temat. To sprawia ze mam ochote rozmawiac z Toba na poziomie
                                profesjonalnej merytorycznej rozmowy.

                                > > Pracuje w firmie, ktora od kilku lat wspolpracuje z AIESEC, nigdy w
                                > > A nie bylem, cos osiagnalem (osiagam)na studiach i praktycznie nie znalem
                                > ich
                                > > do momentu w ktorym przyszlo mi z nimi wspolpracowac.
                                >
                                > Gratuluję bardzo intensywnego życia studenckiego.

                                Zycie studenckie skonczylo sie dwa lata temu kiedy obronilem prace, teraz zaczela
                                sie szara (ale i kolorowa :)) ) rzeczywistosc pracy w firmie
                                >
                                > > Niech kazdy krzykacz
                                > > zastanowi sie najpierw jakie KORZYSCI - lepsze od tych ktore w tej chwili
                                > > otrzymujemy od A moglby nam zaproponowac? Nasza potrzeba jest docieranie z
                                >
                                > > oferta firmy do studentow w skali kraju.
                                >
                                > To ciężka praca - wymaga zorganizowania silnych struktur. Ponadto firmy
                                > międzynarodowe współpracują z A w skali globalnej. To powoduje, iż bariera
                                > stworzona przez A jest bardzo duża. W tej sytuacji wejście na ten rynek
                                > wymagałoby dużo czasu i pieniędzy. Są lepsze interesy... dlatego nie powstaje
                                > konkurencja. Ale... przyjdzie kryska na matyska.
                                > Konkurencja jest bardzo naturalna w gospodarce rynkowej. Dlaczego nie miałaby
                                > istnieć także w tej dziedzinie?

                                Oczywiscie, jesli znajdzie sie grupa STUDENTÓW ktorzy zaoferują nam lepsze
                                warunki wspolpracy, i AIESEC nie zareaguje na warunki konkurencji jest oczywiste
                                ze bedziemy wspolpracowac z lepszymi! Chce jednak wyprowadzic cie z bledu, ze
                                kluczowe znaczenie ma ze firmy wspolpracujace z A na poziomie globalnym w Polsce
                                sa zobligowane. Jesli spojrzysz na tzw Board Of Sponsors AIESEC Polska i AIESEC
                                International nie znajdziesz wielu podobnych firm. Nasza firma zaczela z nimi
                                wspolprace bo po prostu mielismy taka lokalna potrzebe, nie mielismy
                                zadnych "dyrektyw" jakie organizacje na uczelni wybrac. Dowodem na to moze byc
                                fakt ze np AIESEC w USA czy w Szwajcarii i Belgii dziala na mniejsza skale i z
                                mniejszymi efektami. Nasze oddzialy (centrala) w tych krajach nawet nie slyszaly
                                o AIESEC. Konkurencja musi przyjsc. To jest tak ze jak jezdzisz zarypistym
                                mercedesem a nagle pojawi sie oferta Jeszcze bardziej czaderskiego mercedesa -
                                zaczniesz sie zastanawiac. Ja podkreslam, czekam na LEPSZE propozycje
                                >
                                > > Wczesniej wspolpracowalismy z pseudo-
                                > > strukturami typu SIM, NZS, Smiesza mnie "kola naukowe, zwiazki i organizac
                                > je"
                                > > ktore przychodza do mnie z "ofertami promocji na uczelni"
                                >
                                > SIM, NZS nie znam zbyt dobrze.
                                > Koła naukowe działają różnie. Ale wrzucając je wszystkie do jednego worka
                                > wyrządzasz im członkom wielką krzywdę.

                                Zgadza sie, nie jest w dobrym tonie wyciaganie ogolnych wnioskow ze szczegolowych
                                przeslanek. To zdanie oparlem na przeprowadzonych spotkaniach z konktetnymi
                                czlonkami konkretnych kol naukowych. Starali sie w bardzo prosty
                                sposob "zwerbowac nas", chlopiec z jednego kola zaproponowal nawet ze przygotuje
                                mi raport z manotrastwa naszych pieniedzy jaki znadzie w A... Zostalo to bardzo
                                zle odebrane... bo po prostu nie mieli rownie interesujacej propozycji (a
                                chlopaczek z Aiesec na spotkaniu mial cos do powiedzenia ...i przyszedl np
                                ogolony...) Ciesze sie ze mlodzi ludzie dzialaja w kolach.

                                > Olbrzymią ich zaletą jest specjalizowanie się i doskonalenie w obranej
                                > dziedzinie.

                                Nasz dzial marketingu zlecil kiedys chlopakom z takiego kola przygotowanie alaliz
                                z kilku badan rynkowych - bylismy zadowoleni :)

                                Oczywiście są koła, które chcą robić wszystko. Jednak to wszystko
                                > wychodzi im z reguły byle jak.

                                Badania mozemy zlecac kolom, Aiesec tego nie robi, specjalizuje sie w innych
                                rzeczach, i jest to ostatnia organizacja o ktorej powiem ze robi "wszystko". Tak
                                naprawde nie wiecej niz dwa obszary dzialania. Tego nalezy sie od nich uczyc !
                                Zgadzam sie z toba - specjalizacja ponad wszystko - badzcie dobrzy w badaniach i
                                przysylajcie do nas oferty.


                                Podobnie jak w A - tylko tam na większą skalę.
                                > (może z wyjątkiem szablonowych dni kariery, gdzie A jest b.dobry).

                                Dni Kariery to bynajmniej nie to z czego aiesec chce slynac, ale w tym roku
                                bylismy na kilku edycjach lokalnych - jestem pod wrazeniem. Szablon szablonem ale
                                innowacji sporo i projekt przygotowany na najwyzszym poziomie pod kazdym wzgledem

                                > > Panowie
                                > > z "konkurencji !" Uczcie sie ! - pracujcie w AIESEC, zobaczcie co robia do
                                > brze
                                > > i uczcie sie od nich zamim przyjdziecie do nas na "negocjacje!"
                                >
                                > Dziękuję za radę, ale zdecydowanie nie skorzystam.
                                > Nie chce mi się tańczyć "integrujących" AIESEC Dance'ów (to chyba tak się pisze
                                > ..)
                                Nie wiem nawet jak wyglada taki ajsek dens - ale jak mowisz ze to takie
                                okropne... Nie mialem na mysli abys zostal czlonkiem A, ucz sie tego, co robia
                                dobrze i zrob to lepiej! Ale poznaj pewne procedury! Sa niezle! (nie densy - ale
                                organizacja np Dni Kariery)

                                > A negocjacji w praktyce wolę się nauczyć pracując w firmie. A w teorii czytając
                                >
                                > ksiązki i uczęszczając na odpowiednie wykłady.
                                Realnie oceniajac sytuacje negocjacje o wartosci kilkudziesieciu tysiecy bedziesz
                                prowadzil w firmie po przepracowaniu kilku lat... W kazdym przypadku - w a , w
                                kole w fundacjach warto zrobic cos bezinteresownie, po to aby nauczyc sie czegos.


                                > > Naprawde wrazenie jest takie, ze probujecie byc "AIESECiem tylko mniejszym
                                > ..."
                                >
                                > Cóż - wyobraźnia lubi płatać figla.

                                ??? Czekamy czekamy na przejscie z wyobrazen do okreslonych celow i planow
                                projektow !

                                > > Jestem
                                > > zadowolony z wspolpracy z A, na Dniach Kariery i nie tylko dostajemy dokla
                                > dnie
                                > > to za co placimy (wcale nie wygurowane) pieniadze. Dotrzymuja slowa i robi
                                > a to
                                > > profesjonalnie.
                                >
                                > Dni kariery są b.dobre. Tam A jest rzeczywiście profesjonalny.
                                > Jednak lepiej nie odwiedzaj siedziby A, aby zobaczyć jak walają się w biurze
                                > nierozwieszone plakaty i nierozdane ulotki, bo zmienisz zdanie...

                                bylem raz w biurze Komitetu Narodowego - calkiem sympatycznie :) Gdzie indziej -
                                byc moze masz racje. Ludzie sa wszedzie ludzmi... U nas w firmie jest czysto nie
                                dlatego ze ludzie nie brudza, tylko ze firma wydaje na to kilkadziesiat tysiecy
                                rocznie... Ale faktycznie nie daje to dobrego obrazu... (mysle ze
                                przyslowiowe "kanciapy" samorzodow itp sa podobne... taki nasz polski standard...
                                >
                                > A teraz tak na koniec.
                                >
                                > Odwiedzałeś stronę AIESEC? Chodzi mi zarówno o narodowca, jak i komitety lokaln
                                > e.
                                > Ponoć strona WWW jest wizytówką organizacji.
                                > Jeśli nie zajrzałeś tam jeszcze - to lepiej tego nie rób, bo musiałbyś prostowa
                                > ć
                                > niektóre swoje słowa. A przecież mają TYLU, tak świetnie pracujących członków..

                                bylem. najpierw na www.aiesec.org - to strona aiesec international, wszystkie
                                strony krajow i komitetow lokalnych sa w corporate design - to standard i AIESEC
                                Polska pewnie bez dyrektyw z centrali nie ma prawa zmienic niczego. (osobiscie
                                corporate design mojej firmy tez bym troche zmienic, ale wtedy centrala z Londynu
                                powiesilaby nas chyba... )Strona Dni Kariery jest calkiem niezla.

                                pozdrawiam
                                Wersal - niezalezny od AIESEC aczkowiek dostrzegajacy plusy
                                • Gość: Marios Re: komentarze bez wiedzy ?, WWW AIESEC... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 01:11
                                  Witam

                                  )Ciesze sie ze rozumiesz fakt ze jakikolwiek komentarz ma sens keidy zbierzesz
                                  ) informacje na jego temat. To sprawia ze mam ochote rozmawiac z Toba na poziomie
                                  ) profesjonalnej merytorycznej rozmowy.

                                  Ja również cieszę się, iż przeszliśmy do profesjonalnej, merytorycznej dyskusji.

                                  ) Zycie studenckie skonczylo sie dwa lata temu kiedy obronilem prace, teraz zacze
                                  ) la
                                  ) sie szara (ale i kolorowa :)) ) rzeczywistosc pracy w firmie

                                  Takie już koleje losu :)

                                  ) Oczywiscie, jesli znajdzie sie grupa STUDENTÓW ktorzy zaoferują nam lepsze
                                  ) warunki wspolpracy, i AIESEC nie zareaguje na warunki konkurencji jest oczywist
                                  ) e
                                  ) ze bedziemy wspolpracowac z lepszymi! Chce jednak wyprowadzic cie z bledu, ze
                                  ) kluczowe znaczenie ma ze firmy wspolpracujace z A na poziomie globalnym w Polsc
                                  ) e
                                  ) sa zobligowane. Jesli spojrzysz na tzw Board Of Sponsors AIESEC Polska i AIESEC
                                  ) International nie znajdziesz wielu podobnych firm. Nasza firma zaczela z nimi
                                  ) wspolprace bo po prostu mielismy taka lokalna potrzebe, nie mielismy
                                  ) zadnych "dyrektyw" jakie organizacje na uczelni wybrac. Dowodem na to moze byc
                                  ) fakt ze np AIESEC w USA czy w Szwajcarii i Belgii dziala na mniejsza skale i z
                                  ) mniejszymi efektami. Nasze oddzialy (centrala) w tych krajach nawet nie slyszal
                                  ) y
                                  ) o AIESEC. Konkurencja musi przyjsc. To jest tak ze jak jezdzisz zarypistym
                                  ) mercedesem a nagle pojawi sie oferta Jeszcze bardziej czaderskiego mercedesa -
                                  ) zaczniesz sie zastanawiac. Ja podkreslam, czekam na LEPSZE propozycje

                                  To bardzo ciekawe co piszesz. Nie spodziewałem się, iż nie ma żadnych
                                  wyznaczników i sądziłem, że współpraca może mieć podstawy globalne. Globalne
                                  firmy i globalna organizacja - to do siebie pasuje. Cóż jednak bariery nie są aż
                                  tak duże...
                                  Konkurencja przyjdzie, ale logicznie analizując i stawiając się w sytuacji
                                  decydentów w firmach - wcale nie dziwię się wyborowi tej organizacji do
                                  współpracy - przesądza silna struktura na uczelniach ekonomicznych i w sumie dość
                                  dobra organizacja całości. Z przykrością muszę stwierdzić, iż pomimo wielu
                                  niedociągnięć jakie widzę w tej organizacji, prawdopodobnie sam zdecydowałbym się
                                  na jej wybór... No bo przecież nie imprezowe AEGEE, czy też niezorganizowane
                                  Samorządy, lub organizujące się dopiero NZSy, itp... W Polsce niestety jak na
                                  razie jest się skazanym na AIESEC... Ubolewam też i z pełną świadomością
                                  stwierdzam, iż nie skorzystałbym z usług Stowarzyszeń Kół Naukowych. Sam
                                  wprowadziłem do takiego stowarzyszenia moje koło naukowe w celu zorganizowania
                                  b.dużego projektu - Kongresu międzynarodowego... Po dwóch miesiącach zdecydowałem
                                  się na wycofaniu Koła stamtąd - z powodu fatalnej koordynacji, koleżeńskiego
                                  wyznaczania niekompetentnych osób do poważnych zadań, itp...
                                  Moje Koło działa teraz lokalnie i idzie nam b.dobrze. Jestem b.zadowolony - gdy
                                  przypomnę sobie jakie postępy zrobiliśmy w ciągu roku działalności.

                                  ) Zgadza sie, nie jest w dobrym tonie wyciaganie ogolnych wnioskow ze szczegolowy
                                  ) ch
                                  ) przeslanek. To zdanie oparlem na przeprowadzonych spotkaniach z konktetnymi
                                  ) czlonkami konkretnych kol naukowych. Starali sie w bardzo prosty
                                  ) sposob "zwerbowac nas", chlopiec z jednego kola zaproponowal nawet ze przygotuj
                                  ) e
                                  ) mi raport z manotrastwa naszych pieniedzy jaki znadzie w A... Zostalo to bardzo
                                  )
                                  ) zle odebrane... bo po prostu nie mieli rownie interesujacej propozycji (a
                                  ) chlopaczek z Aiesec na spotkaniu mial cos do powiedzenia ...i przyszedl np
                                  ) ogolony...) Ciesze sie ze mlodzi ludzie dzialaja w kolach.

                                  Koła są dobre do specjalizacji. Ciężko zorganizować je na skalę kraju, gdyż jest
                                  w nich zbyt dużo indywidualności. Co innego zjazdy kół z jednej uczelnii (ew.
                                  miasta), lub np. działające w tej samej dziedzinie - z całej Polski. A wspólnymi
                                  siłami można opracować b.ciekawe projekty. Na AE w Poznaniu powoli zaczynamy
                                  budować współpracę pomiędzy kołami... Zacznie się mało ambitnie - od Dnia Kół
                                  Naukowych (przedstawienie kół, prezentacje, stoiska, itp.). Następnie może będzie
                                  konferencja z ciekawymi panelami, lub kompleksowe Case Study z wykorzystaniem
                                  ludzi z różnych specjalności.
                                  Pomysłów jest dużo - prawdziwym wyzwaniem jest bardzo dobra organiazacja i
                                  realizacja ich.

                                  ) Nasz dzial marketingu zlecil kiedys chlopakom z takiego kola przygotowanie alal
                                  ) iz
                                  ) z kilku badan rynkowych - bylismy zadowoleni :)

                                  Cieszę się :)

                                  ) Badania mozemy zlecac kolom, Aiesec tego nie robi, specjalizuje sie w innych
                                  ) rzeczach, i jest to ostatnia organizacja o ktorej powiem ze robi "wszystko". Ta
                                  ) k
                                  ) naprawde nie wiecej niz dwa obszary dzialania. Tego nalezy sie od nich uczyc !
                                  ) Zgadzam sie z toba - specjalizacja ponad wszystko - badzcie dobrzy w badaniach
                                  ) i
                                  ) przysylajcie do nas oferty.

                                  Cieszę się. I od razu pytanie - jakie badania z dziedziny Zarządzania Zasobami
                                  Ludzkimi zainteresowałyby twoją firmę?

                                  ) Dni Kariery to bynajmniej nie to z czego aiesec chce slynac, ale w tym roku
                                  ) bylismy na kilku edycjach lokalnych - jestem pod wrazeniem. Szablon szablonem a
                                  ) le
                                  ) innowacji sporo i projekt przygotowany na najwyzszym poziomie pod kazdym wzgled
                                  ) em

                                  Zgadzam się - to jest bardzo przydatna impreza, która na trwałe zagościła na
                                  polskich uczelniach. Mimo, że jest szablonowa, jest cholernie potrzebna.

                                  ) Nie wiem nawet jak wyglada taki ajsek dens - ale jak mowisz ze to takie
                                  ) okropne... Nie mialem na mysli abys zostal czlonkiem A, ucz sie tego, co robia
                                  ) dobrze i zrob to lepiej! Ale poznaj pewne procedury! Sa niezle! (nie densy - al
                                  ) e
                                  ) organizacja np Dni Kariery)

                                  W densy nie wnikajmy. Po prostu chyba źle czułbym się w tej organizacji... Ale
                                  pomysły, cenne wskazówki - jak najbardziej.

                                  ) ) A negocjacji w praktyce wolę się nauczyć pracując w firmie. A w teorii czy
                                  ) tając
                                  ) )
                                  ) ) ksiązki i uczęszczając na odpowiednie wykłady.
                                  ) Realnie oceniajac sytuacje negocjacje o wartosci kilkudziesieciu tysiecy bedzie
                                  ) sz
                                  ) prowadzil w firmie po przepracowaniu kilku lat... W kazdym przypadku - w a , w
                                  ) kole w fundacjach warto zrobic cos bezinteresownie, po to aby nauczyc sie czego
                                  ) s.

                                  Mam nadzieję, że dużo szybciej niż za kilka lat.. Pewne możliwości ku temu
                                  właśnie się tworzą... :)
                                  Ponadto piszesz o KILKUDZIESIĘCIU TYSIĄCACH ZŁOTYCH - to już okrągła sumka i
                                  można nie tylko zakupy w sumarkecie za to zrobić. Jednak A. trochę zarabia. ;)

                                  ) ??? Czekamy czekamy na przejscie z wyobrazen do okreslonych celow i planow
                                  ) projektow !

                                  Ok. Jakieś namiary? :)
                                  Może też jakieś sugestie co do projektów z zakresu ZZL - a jest tu co
                                  outsource'ować.

                                  ) bylem raz w biurze Komitetu Narodowego - calkiem sympatycznie :) Gdzie indziej
                                  ) -
                                  ) byc moze masz racje. Ludzie sa wszedzie ludzmi... U nas w firmie jest czysto ni
                                  ) e
                                  ) dlatego ze ludzie nie brudza, tylko ze firma wydaje na to kilkadziesiat tysiecy
                                  )
                                  ) rocznie... Ale faktycznie nie daje to dobrego obrazu... (mysle ze
                                  ) przyslowiowe "kanciapy" samorzodow itp sa podobne... taki nasz polski standard.
                                  ) ..

                                  A szkoda - AIESEC ma po prostu tych ulotek i plakatów tak dużo do
                                  rozdania/rozwieszenia, że nic dziwnego, że brakuje rąk do zrobienia tego, ścian
                                  ze zgodami na rozwieszenie, lub po prostu chęci. Ten standard działania jest
                                  jednak bardzo niski.

                                  ) )
                                  ) ) A teraz tak na koniec.
                                  ) )
                                  ) ) Odwiedzałeś stronę AIESEC? Chodzi mi zarówno o narodowca, jak i komitety l
                                  ) okaln
                                  ) ) e.
                                  ) ) Ponoć strona WWW jest wizytówką organizacji.
                                  ) ) Jeśli nie zajrzałeś tam jeszcze - to lepiej tego nie rób, bo musiałbyś pro
                                  ) stowa
                                  ) ) ć
                                  ) ) niektóre swoje słowa. A przecież mają TYLU, tak świetnie pracujących człon
                                  ) ków..
                                  )
                                  ) bylem. najpierw na www.aiesec.org - to strona aiesec international, wszystkie
                                  ) strony krajow i komitetow lokalnych sa w corporate design - to standard i AIESE
                                  ) C
                                  ) Polska pewnie bez dyrektyw z centrali nie ma prawa zmienic niczego. (osobiscie
                                  ) corpor
                                • Gość: Marios ucięta końcówka wypowiedzi. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 01:16
                                  ...jeszcze ucięta końcówka wypowiedzi. Na szczęście działa CTRL+C :)


                                  > >
                                  > > A teraz tak na koniec.
                                  > >
                                  > > Odwiedzałeś stronę AIESEC? Chodzi mi zarówno o narodowca, jak i komitety l
                                  > okaln
                                  > > e.
                                  > > Ponoć strona WWW jest wizytówką organizacji.
                                  > > Jeśli nie zajrzałeś tam jeszcze - to lepiej tego nie rób, bo musiałbyś pro
                                  > stowa
                                  > > ć
                                  > > niektóre swoje słowa. A przecież mają TYLU, tak świetnie pracujących człon
                                  > ków..
                                  >
                                  > bylem. najpierw na www.aiesec.org - to strona aiesec international, wszystkie
                                  > strony krajow i komitetow lokalnych sa w corporate design - to standard i
                                  AIESE
                                  > C
                                  > Polska pewnie bez dyrektyw z centrali nie ma prawa zmienic niczego.
                                  (osobiscie
                                  > corporate design mojej firmy tez bym troche zmienic, ale wtedy centrala z
                                  Londy
                                  > nu
                                  > powiesilaby nas chyba... )Strona Dni Kariery jest calkiem niezla.

                                  No - strona narodowca A. i jego komitetów lokalnych, poza tym, że zawierają
                                  strasznie mało informacji, mają też dużo błędów technicznych... Są po prostu
                                  kiepskie.
                                  Strona Dni Kariery o ile wiem - była zlecona jakiejś firmie. Ale jak już
                                  pisałem - w tym projekcie A. jest b.dobry.

                                  > pozdrawiam
                                  > Wersal - niezalezny od AIESEC aczkowiek dostrzegajacy plusy

                                  pozdrawiam,
                                  Marios - dostrzegający wiele minusów AIESECU, ale ceniący nade wszystko
                                  rozsądek.

                                  P.S. Zapraszam na: www.sknzzl.ae.poznan.pl
                          • Gość: Marios Re: No proszę... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 12:48
                            Gość portalu: 2mek napisał(a):

                            > Gość portalu: Marios napisał(a):
                            >
                            > > Gość portalu: 2mek napisał(a):
                            > >
                            > > > Precz z zawiścią i żałosnym biadoleniem.
                            > >
                            > > ???
                            > >
                            > > > AIESEC is the best and fuck the rest!
                            > >
                            > > To wystarczy za komentarz - co myślicie o takim kolesiu?... Żałosny burak.
                            > ..
                            > >
                            > > Marios
                            >
                            >
                            > Rozumiem że nie kojarzysz o co mi chodzi gdy piszę o zawiści i biadoleniu.
                            > Poczytaj posty na tym forum (również swoje).
                            > Wszyscy mają świetne rady, inicjatywy tylko że AIESECowi nie chce się robić. N
                            > o
                            > to zrób sam a nie pouczaj innych. Pokaż jaki jesteś wspaniały. Nie potrzebujes
                            > z
                            > do tego AIESECu. Możesz iść do NZS, ZSPu, koła naukowego (o ile takie istnieją)
                            >
                            > ewentualnie ZMW (jako fachowiec od buraków).
                            >

                            Wyobraź sobie buraku, że byłem prezesem koła naukowego i przez rok zrobiliśmy
                            naprawdę bardzo dużo zarówno dla studentów, jak i dla członków koła,
                            specjalizując się jednocześnie w wybranej przez nas dziedzinie.

                            Pisząc "AIESEC is the best and fuck the rest!" podkreślasz tylko
                            swoją "tolerancję", kosmopoityzując jednocześnie.
                            Dla mnie to właśnie jest BURACTWO!
                            A tamto pierwsze hasło i inne wypowiedzi świadczy o nieprzyjmowaniu przez ciebie
                            jakiejkolwiek krytyki... to też jest BURACTWO!

                            Marios
                            • Gość: 2mek Re: No proszę... IP: *.acn.waw.pl 14.04.02, 19:25
                              Gość portalu: Marios napisał(a):

                              > Gość portalu: 2mek napisał(a):
                              >
                              > > Gość portalu: Marios napisał(a):
                              > >
                              > > > Gość portalu: 2mek napisał(a):
                              > > >
                              > > > > Precz z zawiścią i żałosnym biadoleniem.
                              > > >
                              > > > ???
                              > > >
                              > > > > AIESEC is the best and fuck the rest!
                              > > >
                              > > > To wystarczy za komentarz - co myślicie o takim kolesiu?... Żałosny b
                              > urak.
                              > > ..
                              > > >
                              > > > Marios
                              > >
                              > >
                              > > Rozumiem że nie kojarzysz o co mi chodzi gdy piszę o zawiści i biadoleniu.
                              >
                              > > Poczytaj posty na tym forum (również swoje).
                              > > Wszyscy mają świetne rady, inicjatywy tylko że AIESECowi nie chce się robi
                              > ć. N
                              > > o
                              > > to zrób sam a nie pouczaj innych. Pokaż jaki jesteś wspaniały. Nie potrze
                              > bujes
                              > > z
                              > > do tego AIESECu. Możesz iść do NZS, ZSPu, koła naukowego (o ile takie istn
                              > ieją)
                              > >
                              > > ewentualnie ZMW (jako fachowiec od buraków).
                              > >
                              >
                              > Wyobraź sobie buraku, że byłem prezesem koła naukowego i przez rok zrobiliśmy
                              > naprawdę bardzo dużo zarówno dla studentów, jak i dla członków koła,
                              > specjalizując się jednocześnie w wybranej przez nas dziedzinie.
                              >
                              > Pisząc "AIESEC is the best and fuck the rest!" podkreślasz tylko
                              > swoją "tolerancję", kosmopoityzując jednocześnie.
                              > Dla mnie to właśnie jest BURACTWO!
                              > A tamto pierwsze hasło i inne wypowiedzi świadczy o nieprzyjmowaniu przez ciebi
                              > e
                              > jakiejkolwiek krytyki... to też jest BURACTWO!
                              >
                              > Marios

                              Szczerze mówiąc nikt nie krytykował moich wypowiedzi(przynajmniej merytorycznie)
                              poza Twoimi chamskimi określeniami w stosumku do mnie.
                              Hasło "AIESEC is the ...." podałem ironicznie bo wszyscy krytykanci AIESECu,
                              których w tym temacie jest zdecydowana większość, prawdopodobnie uważają je za
                              wizję AIESECu.
                              Sam działałem (choć było to na przełomie lat 80/90 tych) i mam jak najlepsze
                              wspomnienia z czasu, który spędziełem w tej organizacji.
                              Łatwo jest krytykować. Ciekawe czy osoby, które zetknęły się z kołem, o którym
                              piszesz miały o nim tylko dobre opinie. Jestem pewien że są osoby, które
                              stwierdziłyby że szef koła to burak, bufon, karierowicz itd. Tak już jest że
                              każda akcja (a zwłaszcza ambitna) wywołuje reakcję.
                              Tak czy inaczej gratuluję Ci działalności i tego że nie należysz do tego
                              motłochu, który nic w zyciu nie próbował robić ale ma radę dla wszystkich.


                              Uwaga do wszystkich.
                              Na tym i kilku innych tematach chodzi tylko o dokopanie ludziom, organizacjom
                              które coś osiągnęły. Po prostu polskie piekiełko. Badania na zlecenie GW wykazują
                              że większość młodych Polaków to "marudy". Sami nic nie robią bo
                              1. mieli pod górkę do szkoły
                              2. wiatr nie wiał z odpowiedniej strony
                              3. nie mają znajomych, którzy załatwią im pracę itd.


                              Pozdrawiam,
                              2mek
                              • Gość: Marios Re: No proszę... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 19:50
                                > Szczerze mówiąc nikt nie krytykował moich wypowiedzi(przynajmniej merytorycznie
                                > )
                                > poza Twoimi chamskimi określeniami w stosumku do mnie.
                                > Hasło "AIESEC is the ...." podałem ironicznie bo wszyscy krytykanci AIESECu,
                                > których w tym temacie jest zdecydowana większość, prawdopodobnie uważają je za
                                > wizję AIESECu.

                                Twoje wypowiedzi też odebrałem dosłownie... Bazując na tym miałem prawo nazwać
                                cię burakiem. Jestem jednak gotów te słowa wycofać.

                                > Sam działałem (choć było to na przełomie lat 80/90 tych) i mam jak najlepsze
                                > wspomnienia z czasu, który spędziełem w tej organizacji.
                                > Łatwo jest krytykować. Ciekawe czy osoby, które zetknęły się z kołem, o którym
                                > piszesz miały o nim tylko dobre opinie.

                                > Jestem pewien że są osoby, które
                                > stwierdziłyby że szef koła to burak, bufon, karierowicz itd. Tak już jest że
                                > każda akcja (a zwłaszcza ambitna) wywołuje reakcję.

                                Nie twierdzę na 100%, że nie - słów takich jednak nie usłyszałem, ale uwierz mi -
                                taka krytyka mojej osoby byłaby dla mnie bardzo konstruktywna - wskazywałaby na
                                konieczność zmian w postępowaniu.

                                > Tak czy inaczej gratuluję Ci działalności i tego że nie należysz do tego
                                > motłochu, który nic w zyciu nie próbował robić ale ma radę dla wszystkich.

                                A takich jest bardzo wielu...

                                > Uwaga do wszystkich.
                                > Na tym i kilku innych tematach chodzi tylko o dokopanie ludziom, organizacjom
                                > które coś osiągnęły. Po prostu polskie piekiełko. Badania na zlecenie GW wykazu
                                > ją
                                > że większość młodych Polaków to "marudy". Sami nic nie robią bo
                                > 1. mieli pod górkę do szkoły
                                > 2. wiatr nie wiał z odpowiedniej strony
                                > 3. nie mają znajomych, którzy załatwią im pracę itd.

                                No - nie uogóalniajmy, bo nie mamy w Polsce zbyt dużej sielanki (w porównaniu do
                                wyżej rozwiniętych państw), choć w porównaniu do np. Chin - Polska to wspaniała
                                kraina...

                                Marios

                                P.S. W słowach krytyki znajduje się nie tylko zawiść, lecz również ziarna prawdy.
                                Chodzi o to, aby umieć te ziarna znaleźć i na ich podstawie zweryfikować swoje
                                postępowanie.
      • Gość: YoHello! [...] IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 01.04.02, 00:30
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: knockout Re: Z humorem i usmiechem spluwam członkom.... IP: 195.94.209.* 08.04.02, 15:22
        a to powiedziales stary... super... A ja pluje w twarz z usmiechem zdrajcom
        Polski, zydowskim pacholkim, wodzu prowadz na Kowno!!! i precz z preczem!
      • Gość: 2mek Re: Chyba z jadem i grymasem na twarzy. IP: *.u.mcnet.pl 09.04.02, 16:38
        Od spluwania mając sklejone wargi pianą
        wstał i pisze Kokon nie widząc ekranu.

        Kokon,
        kup sobie wycieraczki na ekran (albo kaganiec - pełny, żebyś nie strzykał na
        ekran).

        Mam nadzieję że Ci przejdzie i wkrótce będziesz nienawidził ninawidzieć.



      • Gość: czarny garść merytoryki IP: *.wne.uw.edu.pl 30.04.02, 19:06
        Jestem czlonkiem AIESEC 3 lata.
        POnizej zamieszczam kilka moich reflexji...
        Przez ostatnia godzine czytalem wszystkie Wasze komentarze i "zlote mysli" na
        temat AIESEC. Czesto przewijaja sie zdania zwiazane z dzialalnoscia tej
        organizacji, a jeszcze czesciej wyrazy typu pedal, onanista itp. Nie ukrywam,
        ze niezle sie ubawilem przez ta godzine. Na prawde trzeba miec wiele finezji
        zeby tyle wypocic znajac cos jedynie z opowiadan kolegi po fachu czy innych
        zrodel. Nie chce tu nikogo obrazac. Jezeli ktos pisze, ze w AIESEC sa onanisci
        to pownie kiedys na takiego natrafil w ubikacji czy gdzie indziej. Student tez
        czlowiek:) Jezeli ktos rzeczywiscie zainteresowany jest merytoryczna dyskusja
        nad ideologia AIESEC to pozwolilem sobie zamiescic kilka danych oficjalnych.

        AIESEC - Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Nauk Ekonomicznych i
        Handlowych, jest największa na świecie organizacją studencką. Został założony w
        Sztokholmie w 1948 roku i od tej pory zrzesza ponad 50 000 młodych ludzi -
        wolontariuszy z 85 krajów świata. Jest Stowarzyszeniem międzynarodowym,
        apolitycznym, edukacyjnym, w pełni zarządzanym przez studentów.Głównym celem
        AIESEC jest edukacja ludzi z całego świata.
        Wizja: „Pokój oraz pełne wykorzystanie potencjału ludzkiego”
        Rola:„Poprzez rozwój jednostek przyczyniamy się do rozwoju naszego otoczenia ze
        specjalnym uwzględnieniem międzynarodowego zrozumienie i współpracy”
        Misja: Jako członkowie AIESEC Polska wpływamy na studentów rozwijając w nich
        odpowiedzialność, przedsiębiorczość oraz wrażliwość kulturową. Poprzez to
        przyczyniamy się do procesu integracji europejskiej i działania
        odpowiedzialnego społecznie w naszym otoczeniu. Rezultaty te osiągamy poprzez
        międzynarodową wymianę studentów.

        To jest to, co w AIESEC jest najwazniejsze.
        Mowie to szczerze i bez sciemy!
        Zanim sie schowam to napisze cos jeszcze; czesto przewija sie rowniez w Waszej
        (teraz juz naszej)dyskusji slowo "bufonada". Chyba wiem o co chodzi.
        Czesto jest tak, ze jezeli czlowiek ma mase rzeczy na glowie to popada w takie
        zamkniecie... Chodzi mi o to, ze mialem w AIESEC okazje kilka razy pracowac
        przy roznych projektach, czasem miedzynarodowych. To na prawde duze obciazenie
        psychiczne! Stracilem wowczas kontakt z wieloma znajomymi na wydziale. Po
        prostu nie mialem dla nich czasu.
        Teraz z perspektywy tych mozna powiedziec pewnych doswiadczen widze jak
        zmienilo sie moje zachowanie i nastawienie do zycia, do ludzi. Trzeba zawsze
        dawac jak najwiecej z siebie, ale nie mozna oddac wszystkiego. To chyba kwestia
        dojrzalosci spolecznej.
        Tyle ode mnie
        Moze jeszcze wpadne popatrzyc czy moj udzial w tej nie da sie ukryc waznej dla
        mnie dyspucie posunal sie dalej.
        Serdecznie pozdrawiam
        Czarny

        • Gość: bachus Re: garść merytoryki IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.02, 17:06
          Gość portalu: czarny napisał(a):

          > Jestem czlonkiem AIESEC 3 lata.
          > POnizej zamieszczam kilka moich reflexji...
          [...]

          > Moze jeszcze wpadne popatrzyc czy moj udzial w tej nie da sie ukryc waznej dla
          > mnie dyspucie posunal sie dalej.
          > Serdecznie pozdrawiam

          Oj Czarny ... Piszesz chyba za madrze (jak to bufon z AIESEC). Jakos ciezko sie
          komus przyczepic do Twojej wypowiedzi. Kurcze, bufony w tym AIESEC - ani z nimi
          jak podyskutowac ;-)))

          Nie chce sie powtarzac, no ale ... (jezeli chodzi o caly watek ...).
          Przykro, ze ktos powtarza cos, co uslyszal od kogos, a ten od jeszcze "innegos"
          ;-)
          Zawsze tak bylo i tak bedzie, ze jezeli robi sie cos dla idei, to znajda sie
          przeciwnicy. Dalego szukac nie trzeba - polowa Polakow kocha Jurka Owsiaka -
          polowa nienawidzi ... Czemu? Bo cos robi, ma jakas pasje, komus chce pomagac...

          Jeszcze jedno... Ktos cos pisal o korzysciach plynacych z czlonkostwa w AIESEC.
          Fakt - sa ogromne. W kilka miesiecy przybywa tyle wiedzy, ze na zadnych studiach
          tego sie mlody czlowiek nie nauczy. Praca w zespole, rozwiazywanie problemow,
          nowe znajomosci...

          Widze, ze niektorzy po prostu boja sie AIESEC. Ja troche tych ludzi rozumiem -
          sam mam stycznosc z organizacja od pazdziernika. Najbardziej balem sie, ze w tej
          organizacji sa same mozgowce, ludzie o ponadprzecietnych zdolnościach, znający
          idealnie po kilka jezykow obcych... W kazdym komitecie znajdzie sie jakis MMS
          (Miedzynarodowy Mistrz Swiata), jakis kombinator, podpierd...cz, cwaniak. Mozna
          policzyc sobie (83 kraje, tylko w Polsce 22 komitety) ilu to ludzi. Czy wszyscy
          sa tymi pedalami, idiotami, (c)hujami, kretynami itd. ???

          Komus nie wyszla przygoda z AIESEC - nie znalazl sobie miejsca, nie czuje wymiany
          (nie rusza go to, ze moze pomagac przy sprowadzeniu np. praktykantki z Tajwanu).
          Organizacji studenckich jest na uczelniach do diabla - AZS (sport), kola naukowe,
          komputetowe, NZS, gazetki uczelniane...

          Nie wiem - moze jeszcze nie dostalem po dupie, moze jestem az tak glupi i mam
          klapli na oczach (a nie uwazam, ze jestem az tak pusty) - jako tako podoba mi sie
          AIESEC (oczywiscie wszedzie mozna znalezc wady, ale nie tak skrajne i durne
          przypadki, jak niektorzy opisuja, albo trolluja).
          Jezeli ktos ma jakies pytania - zapraszam do dyskucji
          (zaznaczam, ze raczej nie bede odpowiadal na wulgarne posty - chociaz
          w sytuacji, gdy beda cos wnosily do dyskusji ...).

          Pozdrawiam i zycze niektorym odrobine samokrytyki.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka