Gość: Mały IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.02, 20:31 Hejka! Slyszalem ze jest sobie jakies stowarzyszenie o tajemniczej nazwie AIESEC. Wiecie cos na ten temacik? Czym sie ono zajmuje? Co to za ludzie? Dajcie znac! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Mario29 Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 157.25.192.* 06.03.02, 08:49 Proponuje trzymac sie z daleka .. chyba ze lubisz zarazac sie chorobami pod tytulem 'bufonowatosc' itp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: druid Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 194.181.188.* 15.05.02, 14:12 Coz, trzymaj sie zdlaeka.Ja probowalem sie "zapisac" do tej organizacji ale zrezygnowalem. AISEC w Poznaniu tworzyli ludzie bedazy klika nastawieni na zalapanie sie na zagraniczne praktyki bez wysilku intelektualnego-byli slabymi studentami ale jakos sie slizgali. Jednym slowem cwaniaczki. Duzo sie pisz eo tej organizacji ale u nas to byla zwyczajna klika-oni zawsze wszedzie jezdzili zamiast pomagac studentom.Nie potrafili nic powiedziec na temat swojej dzialalnosci, szukali wyrobnikow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: knockout Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.zim.pcz.czest.pl 13.03.02, 22:29 czesc, odpowiem, ze tak powiem znajac poniekad organizacje "od srodka". Czy sekta, nie wiem... O ile sekta jest Elsa, ZSP, cokolwiek, to tak. Kasa -> z firm, z dzialalnosci (praktyki), coraz wiecej z fundacji (roznych), wiec co mi ma to mowic???? Ciaglosc wladz -> corocznie nowy wybierany "zarzad" na poziomie lokalnym, krajowym i swiatowym. Zarzad krajowy w Wwie, swiatowy w Rotterdamie. Co mi ma to powiedziec i skad smrodzik? Spotkania, pranie mozgu -> konkrety kochanie, konkrety... Dlaczego tak mowisz? Czesto spotykam sie z osobami piszacymi/mowiacymi tak mialkim jezykiem jak keikos... Zero konkretow, niepoparte dowodami/argumentami opinie i polemizuj tu z takim/taka... No nic, uwazajcie sobie co chcecie, ja pojechalem od nich na praktyke i jestem zadowolony, bo bylo szybko, w miare tanio (w porownaniu do konkurencji to nawet bardzo tanio, w sumie z 250pln), w dobrej firmie i wrocilem ZADOWOLONY. pa knockout Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 01:17 Powyzsze odpowiedzi swiadcza, ze goscie NIC o AIESECu nie wiedza, maja natomiast niepoparta zadnym doswiadczeniem z ta organizacja "wizje". Sa niestety tacy ludzie, ktorzy sami opierdalajac sie na studiach, jak widza ze ktos obok w cos sie angazuje i jest to dzialalnosc w dodatku non-profit to musi byc sekta, zlodzieje i w dodatku buce. Zal mu d. sciska i tyle. Najciekawsze jest to, ze zapewne zaden z komentatorow nie pofatygowal sie do lokalnego komitetu, zeby cos przy jakims projekcie zrobic ( a kazdy, doslownie kazdy moze jezeli tylko chce), bo: 1. za darmoche nie bedzie robil 2. "co ja jakis pierdol. harcerzyk jestem" zeby sie za bardzo przemeczac jak nie musze a swoje i tak wie. Zgorzknialy, zakompleksiony. Zawisc, czy co ...? Stary, nie najezdzaj na organizacje ktora buduje tolerancje miedzy 89 krajami na swiecie a ludzie dobrze sie przy tym bawia i ucza. W odpowiedzi na pierwszy post: nie sluchaj tej bezpodstawnej krytyki, pojdz do lokalnego, zobacz czy cos cie nie zainteresuje (projekty), a jezeli masz sam jakis pomysl to wyjedz z nim - wiele osob nawet spoza AIESECu tak odpalilo swietne projekty edukacyjne na skale ogolnopolska. Ale nie przekonasz sie oczywiscie jak nie sprobujesz i to jest dlaczego ci dwaj goscie tak bredza - nie sprobowali. kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kubitus Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.demon / 192.168.0.* 21.09.02, 10:27 Przeczytałem chyba większość postów jakie zamieszczono na tej stronie i trochę mnie one przerażają. Dyskusja w wiekszości przypadków jest po prostu jałowa. Byłem aktywnym członkiem tej organizacji przez 4 z 5 lat studiów, i pomimo że nie wszystko co się wydażyło w ty czasie, a było związane z AIESEC spotkało się z moją aprobatą, uważam że czas spędzony tam niebył stratą. Otóż tak jak w każdej innej organizacji działają tam różni ludzie, w różny sposób zaangażowani, w różny sposób pracujący - jedni lepiej inni gorzej. Podstawową zaletą tej organizacji jest to że nieczego nie narzuca, oczywiście obowiązują pewne reguły, ale czy ktoś je przyjmie czy nie jest to jedynie zależne od jego woli. To chyba raczej cecha samorządnej organizacji jakich wiele na tym świecie - a nie sekty jak niektórzy twierdzą. Wiem chyba skąd bierze się ta sekta, to tzw aiesec-densy ;-), czyli dla mniej wtajemniczonych tance grupowe wykonywane w czasie imprez organizowanych przez AIESEC - też nie lubilem - wiec nie tanczylem - proste prawda. W AIESEC'u jest jedno haslo, ktore w moich czasach, nie tak znow odleglych (studia skonczylem 2 lata temu - i wbrew pojawiających sie tu opini bylem bardzo dobrym studentem podobnie jak większość moich kolegów i koleżanek z LC - czyli komitetu lokalnego - skrót od angielskiego odpowiednika tej nazwy)był nawet bardziej aktualne niż obecnie, brzmi ono: work hard, play harder - co można przetłumaczyć jako pracuj ciężko, baw się mocno (bądz mocniej) co stanowiło dla wielu osób o atrakcyjności tej organizacji dla wielu osób. Niestety - dla tych którzy stosowali jedynie drugi człon tej maksymy - a takich jest najwięcej wśród osób składających swój akces do tej organizacji - zabawa to nie wszystko. Trzeba ciężko pracować aby móc pożniej cieszyć się z efektów tej pracy. Może wystarczy tych teoretycznych, wywodów mogłbym tak jeszcze bardzo długo, wiem o AISECU wiele dobrego i wiele złego, w moim odczuciu to pozytywne jednak przeważa. Coż nikt i nic nie jest idealne, nikt nikogo nie zmusza, aby coś akcetować, bądź nie akcetować, angażowac się w pewne działania, bądź nie. Szczęśliwie się składa, że kraj w którym żyjemy jest ponoć krajem demokratycznym więc - 'wolnoć Tokmu w swoim domku'. Pewnie się zaraz posypie na mnie grad oburzonych żądających konkretów. Otóż kilka konkretów dotyczących mojej osoby i moich znajomych, którym dzięki AIESEC udało się coś osiągnąć. Być może rozzloszą one tych, którym się nie udało w AIESEC czy gdziekolwiek indziej, lecz moi drodzy to nie wina organizacji w której działaliscie a jedynie wasza. Wasz los leży w waszych rękach, po to właśnie mamy dwe rączki i rozum aby z nich umiejętnie korzystać. Ja działałem w AIESEC przez 4 lata i nie pojechałem na zagraniczną praktykę pomimoże, że była ku temu okazja, wybrałem praktykę w polsce - był to w zasadzie staż. Przez kilkanaście miesięcy pracowałem dla polskiego oddziału jednej z największych firm na świecie. Znajduje się ona w w pierwszej dwudziestce listy FORTUNE 500. Wcześniej w ramach AIESEC pracowałem dla tej samej firmy przez 1,5 roku, dysponowałem dodatkowym argumentemm, który dał mi przewagę nad innymi kandydatami do stażu. Jednak aby pracowac dla tej firmy, przeszedłem barzo długi i trudny proces rekrutacji - z nikim nie spałem i nikomu 'nie dałem w łapę' ;-) Po prostu okazało się że lepiej niż pozostali spełniam twarde kryteria postawione przez firmę. Na praktyki zagraniczne wysyłaliśmy studentów z macieżystej uczelni, a do polski zapraszaliśmy studentów z uczelni zagranicznych. Największy problemem były zawsze ten sam - i nie chodziło o to, że ktoś musiał dac komuś w łapę bądź przespać się z kimś aby wyjechać (takie zarzuty padały na tym forum)znajomość języków obcych, która jest nawet wśród polskich studentów znikoma. Smutne ale prawdziwe. Wspólnie z moimi kolegami zorganizowaliśmy około 10 praktyk, nasi następcy w LC zorganizowali ich jeszcze więcej. Ja znam dwa języki obce, może nie jest to wiele, ale choć tyle wystarczyło aby spełnić warunek konieczny stawiany w obecnych czasach przez pracodawców. W czasie studiów działałem w AIESEC i pracowałem na pół lub cały etat, studiowałem dziennie, a średnia moich ocen oscylowała w pobliży 4,5 przez całe 5 lat studiów. Po dwóch latach od zakonczenia nauki jestem szefem działu marketigu firmy o zasięgu ogólnopolskim, wchodzącej obecnie na rynki europy centralnej. Moi znajomi z AIESEC w wielu przypadkach też zdobyli dobrą prace zaraz po zakończeniu studiów. Chyba nie tak źle w sytuacji gdy w kraju jest ogromne wręcz bezrobocie wśród absolwentów. Nie osiągneliśmy tego dlatego że należeliśmy do AIESEC, ale dlatego że AIESEC dał nam szansę pracy i wykazania się. My z niej skorzystaliśmy i to wszystko, komuś się pewnie nieudało ale cóż takie jest życie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rafieba Re: ......AIESEC........a co to jest ???? 29.09.02, 19:46 Gość portalu: Kubitus napisał(a): > Przeczytałem chyba większość postów jakie zamieszczono na tej stronie i trochę > mnie one przerażają. Dyskusja w wiekszości przypadków jest po prostu jałowa. > Byłem aktywnym członkiem tej organizacji przez 4 z 5 lat studiów, i pomimo że > nie wszystko co się wydażyło w ty czasie, a było związane z AIESEC spotkało > się z moją aprobatą, uważam że czas spędzony tam niebył stratą. > Otóż tak jak w każdej innej organizacji działają tam różni ludzie, w różny > sposób zaangażowani, w różny sposób pracujący - jedni lepiej inni gorzej. > Podstawową zaletą tej organizacji jest to że nieczego nie narzuca, oczywiście > obowiązują pewne reguły, ale czy ktoś je przyjmie czy nie jest to jedynie > zależne od jego woli. To chyba raczej cecha samorządnej organizacji jakich > wiele na tym świecie - a nie sekty jak niektórzy twierdzą. > Wiem chyba skąd bierze się ta sekta, to tzw aiesec-densy ;-), czyli dla mniej > wtajemniczonych tance grupowe wykonywane w czasie imprez organizowanych przez > AIESEC - też nie lubilem - wiec nie tanczylem - proste prawda. > > W AIESEC'u jest jedno haslo, ktore w moich czasach, nie tak znow odleglych > (studia skonczylem 2 lata temu - i wbrew pojawiających sie tu opini bylem > bardzo dobrym studentem podobnie jak większość moich kolegów i koleżanek z LC - > czyli komitetu lokalnego - skrót od angielskiego odpowiednika tej nazwy)był > nawet bardziej aktualne niż obecnie, brzmi ono: > work hard, play harder - co można przetłumaczyć jako pracuj ciężko, baw się > mocno (bądz mocniej) > co stanowiło dla wielu osób o atrakcyjności tej organizacji dla wielu osób. > Niestety - dla tych którzy stosowali jedynie drugi człon tej maksymy - a > takich jest najwięcej wśród osób składających swój akces do tej organizacji - > zabawa to nie wszystko. Trzeba ciężko pracować aby móc pożniej cieszyć się z > efektów tej pracy. > Może wystarczy tych teoretycznych, wywodów mogłbym tak jeszcze bardzo długo, > wiem o AISECU wiele dobrego i wiele złego, w moim odczuciu to pozytywne jednak > przeważa. > Coż nikt i nic nie jest idealne, nikt nikogo nie zmusza, aby coś akcetować, > bądź nie akcetować, angażowac się w pewne działania, bądź nie. > Szczęśliwie się składa, że kraj w którym żyjemy jest ponoć krajem > demokratycznym więc - 'wolnoć Tokmu w swoim domku'. > > Pewnie się zaraz posypie na mnie grad oburzonych żądających konkretów. > Otóż kilka konkretów dotyczących mojej osoby i moich znajomych, którym dzięki > AIESEC udało się coś osiągnąć. Być może rozzloszą one tych, którym się nie > udało w AIESEC czy gdziekolwiek indziej, lecz moi drodzy to nie wina > organizacji w której działaliscie a jedynie wasza. Wasz los leży w waszych > rękach, po to właśnie mamy dwe rączki i rozum aby z nich umiejętnie korzystać. > > Ja działałem w AIESEC przez 4 lata i nie pojechałem na zagraniczną praktykę > pomimoże, że była ku temu okazja, wybrałem praktykę w polsce - był to w > zasadzie staż. > Przez kilkanaście miesięcy pracowałem dla polskiego oddziału jednej z > największych firm na świecie. Znajduje się ona w w pierwszej dwudziestce listy > FORTUNE 500. Wcześniej w ramach AIESEC pracowałem dla tej samej firmy przez > 1,5 roku, dysponowałem dodatkowym argumentemm, który dał mi przewagę nad > innymi kandydatami do stażu. Jednak aby pracowac dla tej firmy, przeszedłem > barzo długi i trudny proces rekrutacji - z nikim nie spałem i nikomu 'nie > dałem w łapę' ;-) Po prostu okazało się że lepiej niż pozostali spełniam > twarde kryteria postawione przez firmę. > Na praktyki zagraniczne wysyłaliśmy studentów z macieżystej uczelni, a do > polski zapraszaliśmy studentów z uczelni zagranicznych. > Największy problemem były zawsze ten sam - i nie chodziło o to, że ktoś musiał > dac komuś w łapę bądź przespać się z kimś aby wyjechać (takie zarzuty padały > na tym forum)znajomość języków obcych, która jest nawet wśród polskich > studentów znikoma. Smutne ale prawdziwe. > Wspólnie z moimi kolegami zorganizowaliśmy około 10 praktyk, nasi następcy w > LC zorganizowali ich jeszcze więcej. > Ja znam dwa języki obce, może nie jest to wiele, ale choć tyle wystarczyło aby > spełnić warunek konieczny stawiany w obecnych czasach przez pracodawców. > W czasie studiów działałem w AIESEC i pracowałem na pół lub cały etat, > studiowałem dziennie, a średnia moich ocen oscylowała w pobliży 4,5 przez całe > 5 lat studiów. > Po dwóch latach od zakonczenia nauki jestem szefem działu marketigu firmy o > zasięgu ogólnopolskim, wchodzącej obecnie na rynki europy centralnej. > Moi znajomi z AIESEC w wielu przypadkach też zdobyli dobrą prace zaraz po > zakończeniu studiów. > Chyba nie tak źle w sytuacji gdy w kraju jest ogromne wręcz bezrobocie wśród > absolwentów. > Nie osiągneliśmy tego dlatego że należeliśmy do AIESEC, ale dlatego że AIESEC > dał nam szansę pracy i wykazania się. My z niej skorzystaliśmy i to wszystko, > komuś się pewnie nieudało ale cóż takie jest życie. > Pozdrawiam Witam! Jako, ze dzialales w AIESECu, ma do Ciebie jedno krotkie pytanie: w jakim stopniu 10 miesieczna praca po polowie w Towarzystwie Polsko-Niemieckim w Hamburgu i w stowarzyszeniu Arche (rowniez w tym miescie), zajmujacym sie opieka nad uposledzonymi umyslowo, wplywa na moja szanse na wyjazd na zagraniczna praktyke w ramach tej organizacji. Do Hamburga wyjechalem na 5 roku, a za moment bede mial obrone pracy mgrskiej. Dziekuje z gory za odpowiedz Rafał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mini Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 18:54 no coz dowiedzialam sie co nie co na temat tej organizacji...wydaje mi sie ze kilka osob moze mi pomoc. jestem studentka Uniwersytetu Lódzkiego chcialabym dolaczyc a przynajmniej sprobowac podzialac w AIESEC'u ale dowiedzialam sie od mojej koleanki ktora jest bardzo swiezym jej dzialaczem ze nie mam mozliwosci przystapienia do AIESEC'u bo to dotyczy tylko osob ktore byly z nimi w wakacje na obozie. chcialabym sie upewnic czy to prawda czy jest to po portu dziwne zachowanie mojej kolezanki ktora zreszta po powrocie z takiego obozu stala sie dziwna w stosunku do starych znajomych i mam wrazenie ze jest bardzo dumna ze stala sie AIESECowcem i nie ma zamiaru dzielic sie tym z nikim ze starych znajomych. No a ja tez chce........:)gdzie moge sie zglosic chociaz link na stronke albo kilka slow czy na prawde nie mam szans z gory dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pajac_z Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 192.168.10.* 14.03.02, 12:25 Gość portalu: Sławek napisał(a): > AIESEC - to organizacja pedałów którzy będąc na studiach srają w gacie żeby > choć trochę zmienić świat. A to trzeba się samemu zmienić w stosunku do > zmieniającego się świata. > Ku chwale ojczyzny pajace z AIESEC-u. Pies wam mordę lizał. Tak, najlepiej wyzwac kogos od pedala/pajaca.. Taki styl Leppera albo pana z Ligi Polskich Rodzin.. Tyle konkretow.. Co jest zlego w tym, ze chce sie zmieniac swiat? Wierz mi, gdybys poprzebywal nieco z praktykantami, ktorzy przyjezdzaja do Polski, to widzialbys zmiane ZAROWNO w owych praktykantach, jak i w ludziach, ktorzy nad organizacja tych praktyk pracowali (nieraz ciezko). Zadna organiazcja nie jest idealna, fakt, ale mysle ze AIESEC to jedna z bardziej efektywnie i z glowa dzialajacych organizacji studenckich. Co do lizania mordy, to wolalbym, zeby moj pies mordy Ci nie lizal, bo jeszcze jakichs wypryskow potem dostanie.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kro Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 16:41 Gość portalu: bateman napisał(a): > Kazdy medal ma dwie strony.Widac keikos byl na spotkaniu organizacyjnym-bo ja > po nim mialem identyczne odczucia.Musze przyznac ze to towarzystwo to > maksymalne pedaly ,a do tego sie za cholernie waznych uwazaja. To miales maksymalnego pecha, maksymalny lepperowski pedale, bo ja przyszedlem z ulicy i fakt - na pierwszych spotkaniach nudzilem sie na potege i mierzily mnie rozne dziecinne troche zabawy, ale jestem tolerancyjny wiec przebolalem to i z czasem wkrecilem sie w robote i bylo git! Niewszyscy w AIESECu to buce ( choc przyciaga troche karierowiczow i cwaniakow, ale ci szybko sie wykruszaja),duzo ludzi to idealisci, jest sporo pracoholikow, ktorzy widzac efekty swojej pracy rozpedzaja sie na maksa zawalajac czesto studia. Teraz , 2 lata po odejsciu z tej organizacji widze, ze wszyscy ludzie z A. dostaja lepsza niz przecietna prace i place, bo pracodawcy widza ze sa to osoby pracowicte i kreatywne do tego stopnia ze majac za duzo wolnego czasu w czasie studiow nie marnowali go np na siedzenie na Inecie i pisanie pedalskich szkaluni. Faktem jest > tez,ze tak naprawde wcale nie sa tacy otwarci na jakich sie kreuja. Nie sa otwarci na przejawy cwaniactwa i nietolerancji oraz zawisci. > Ale z drugiej strony prawda jest, ze mozna sie tam duzo nauczyc,zalapac ducha > inicjatywy,zrobic jakies praktyki,nauczyc sie roznych przydatnych rzeczy itp. > Mysle ,ze netto rzecz biorac jest to korzystne. No to sie zgadzamy. Ale pedalstwo to Twoj kompleks z ktorym musisz walczyc. kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 2mek Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.u.mcnet.pl 15.03.02, 08:15 Aiesec to dobra szkoła życia. Człowiek na studiach jest trochę oderwany od prawdziwego życia. W Aiesec-u poznaje jak to będzie w pracy naprawdę. Krążą po AIESECu różni ludzie tak jak będą krążyć w firmach, w których będziecie w przyszłości pracować. Przy okazji różnego rodzaju projektów macie możliwość poznać metody osiągania celu, uczycie się jak odnosić sukces, jak przyjmować porażki. Nie znam żadnej organizacji w której nie trafi się bufon, pedał itd. Ilość kontaktów z różnymi ludźmi niewątpliwie uczy tolerancji. Szkolenia pomagają nabyć umiejętnośći interpersonalnych, praktyki w funkcjonowaniu firm w innych krajach świata, itd. Uważam że to świetny start do życia zawodowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.03.02, 18:25 mamy kompleksik, ha? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pajac_z Re: ......AIESEC........to jest......... IP: 192.168.10.* 16.03.02, 09:34 czesc, cos ci sie chyba w glowce pofyrtalo z tymi stypendiami... Bo o ile wiem, to AIESEC nie rozdaje stypendiow, ale przeciez dla ciebie to szczegol, wazne jest to zeby kogos zjebac, to jest celem samym w sobie, co nie frustracie? Nie masz kogo winic za swoje niepowodzenia i szare zycie? A juz wypowiedz twojego poprzednika.. toz to szczyt inteligencji i sztuki oratorskiej, lepiej sie wypowiadaja tylko kolesie w pierdlu, ale on/ona ma juz do nich, przynajmniej w zakresie slownictwa, niedaleko. I pomyslec, ze w Polsce tacy ludzie koncza studia. Idzicie i wezcie sie do jakiejs roboty a nie opowiadajacie pierdol, buraki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka Re: ......AIESEC........to jest......... he he IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 16.03.02, 17:53 Gość portalu: pajac_z napisał(a): > czesc, > > cos ci sie chyba w glowce pofyrtalo z tymi stypendiami... Bo o ile wiem, to > AIESEC nie rozdaje stypendiow, ale przeciez dla ciebie to szczegol, wazne jest > to zeby kogos zjebac, to jest celem samym w sobie, co nie frustracie? Nie masz > kogo winic za swoje niepowodzenia i szare zycie? > > A juz wypowiedz twojego poprzednika.. toz to szczyt inteligencji i sztuki > oratorskiej, lepiej sie wypowiadaja tylko kolesie w pierdlu, ale on/ona ma juz > do nich, przynajmniej w zakresie slownictwa, niedaleko. I pomyslec, ze w Polsce > > tacy ludzie koncza studia. > > Idzicie i wezcie sie do jakiejs roboty a nie opowiadajacie pierdol, buraki. He he ale ciebie pajac.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pajac_z Re: ......AIESEC........to jest......... IP: 192.168.10.* 16.03.02, 09:38 aha, jeszcze jedno: > To są złodzieje, zaś ewentualne stypendia rozchodząsię tak jak i praca w Polsce > , > dajesz w łapę, masz znajomą osobę, a w przypadku dziwczyn dochodzi jeszcze > możliwość dania dupy osobie, która decyduje o przyznaniu stypendium albo > referencji. > Osobiście znam tylko jeden przypadek dania dupy za stypendium (AIESEC na Uniwer > ku > Gdańskim w Sopocie), ale jest to i tak znamienne. To nie uczyli cie w szkolce na statystyce buraku, ze po jednym przypadku sie nie wnioskuje? Ciezka byla ta stata dla ciebie, co? Za trudna. Tak samo moge powiedziec, ze wszyscy ksieza to homo, bo jeden podrywal chlopaczkow.. Idz ty sie czlowieku lepiej doucz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: coco Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.acn.waw.pl 16.03.02, 12:59 Na mojej uczelni dziala AIESEC. Wielu moich znjomych nalezalo. Moge powtorzyc tylko to, co znam z ich relazji, a mianowicie, ze najlepiej wchodzic w to, jesli juz ktos z Twoich znajomych siedzi w establismentcie. Osobiscie doradzam sprobowac, ale (jesli mozesz i chcesz) o wiele lepiej isc do jakiejkolwiek pracy i miec stycznosc z zywym biznesem. Pozdr. Coco Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amiga Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.02, 23:45 Och............ach..............co za burza!!!!!! Po pierwsze to radze sie dowiedziec sie jak zapisuje sie az tak SKOMPLIKOWANA nazwe, bo np. jakis "maaaaa" ma WIELKI problem, pomimo zapisu nazwy dwie linijki wyzej!!! No coz....pewnie jego edukacja stanela na poziomie przedszkola...wiec co tu sie dziwic.... "keikos" , powiedz kochany ( brrr..) jak to wyglada ta cala CENTRALIZACJA, skoro jestes az takim znawca tematu!!! No smialo!!! Co jak co, ale widac ze probowales poznac AIESEC blizej, niestety progi okazaly sie za wysokie.....och........ "slawek" "A to trzeba się samemu zmienić w stosunku do zmieniającego się świata." No!!! Brawo!!! Jaki konstruktywny wniosek!!! Pan to chyba zaczal studiowac, Panie??? Prosze wiec o rade!!!!!!!! Do dziela!!!! "mack" vraiment?????? "przeambity matol"?????? Prosze o definicje tego maslanego masla!!!!! No chyba ze masz na mysli siebie.......brrr..... "Rybka" "To są złodzieje, zaś ewentualne stypendia rozchodząsię tak jak i praca w Polsce, dajesz w łapę,........" TAK??? Co, zycie dalo Ci po nosku??? Ty chyba ZAZDROSCISZ tym ludziom, ktorym sie udalo. Widocznie sa LEPSI od Ciebie, znaja jezyki ( bo to w AIESECu podstawa!), sa TOLERANCYJNI ( do tego Ci baaaardzo daleko) i wiedza czego chca! To sa ludzie po prostu bardziej obyci, wiedza jakich ludzi poszukuja firmy, z jakimi kwalifikacjami i wlasnie dlatego potrafia znalezc sie na rynku pracy. To wlasnie ONI WYGRYWAJA!!! No i wlasnie tego im ZAZDROSCISZ!!!!! Biedactwo........ A niby dlaczego zlodzieje????? Masz jakies podstawy tak twierdzic??? Wlasnie, jakie "ewentualne stypendia"??? A widzisz roznice miedzy STYPENDIUM a PRAKTYKA???? Proponuje zajrzec do slownika! AIESEC organizuje tylko praktyki w dodatku dla ludzi spoza tej organizacji!!!!!! "knockout" "kron" "pajac_z" "2mek" "coco" JESTEM Z WAMI!!!!!! W AIESECu dzialam juz pare latek:)))) A jesli chodzi o tych "burakow" co na niczym sie nie znaja, ale chca wtracic swoje " bardzo wartosciowe" trzy grosze, to nie zwracajmy na nich uwagi. Sa chyba bardzo zakompleksieni....Przeciez jestesmy TOLERANCYJNI, wiec i ich trzeba tolerowac.............:)))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Irka Jestem zdolowana jezykiem i sensem Waszych... IP: 194.181.212.* 17.03.02, 01:15 wypowiedzi I pewnie bym sie nie odzywala gdyby nie ryba 2000 - chyba jedyna w miare rozsadna i po polsku wypowiedz na tym forum Studenci! Inteligenci! Przyszla elita intelektualna?!! Zarzuty - niemerytoryczne lub nieudowodnione, najczesciej wyzywanki od pedalow i zlodziei - a co z pannami z AIESECU (to lesbijki?, czy tez moze pedal w studenckiej gwarze znaczy cos zupelnie innego niz w tzw. potocznej wulgarnej polszczyznie?) Zakres slownictwa - ubozuchny (czytalam wielokrotnie, ze drastycznie spada liczba slow uzywanych przez mlodych, ale dotyczylo to USA, widac , ze nowe przyszlo i do nas w tym zakresie) NIe szlaeje za AIESEC, sama wiele nieciekawych historii slyszalam, o niektorych wiem z wlasnych obseerwacji/kontaktow Dawno juz nie jestem studentka i nie pracuje na uczelni (zeby wyjasnic brak osobistych zwiazkow z AIESEC) Moja prosba wiec nie ma charakteru obrony Aiesesc, ale wyplywa z troski o moje oczy, poczucie estetyki jezykowej i spokoj - blagam - nieco kultury jezyka, troche logicznego myslenia i umiejetnosci wykorzystania zasad erystyki! To naprawde niewielki wysilek umyslowy dla studentow :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Amiga Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.02, 22:03 Ryba!!!! Weź sobie te uwagi do serca, jeśli takowe posiadasz, hi hi hi 1. Bądź TOLERANCYJNY!!! Tarktuj ludzi ze wsi z takim samym szacunkiem, co tych z miasta, bo niby czym zawinili, że nie urodzili się w wybranym punkcie na Ziemi??? Ja jestem też z miasta, ale wiem co czują ludzie ze wsi. Czy są gorsi? Oczywiście, że NIE!!! ......Podobno byłeś w kilku krajach i ciekawe jak w nich byłes traktowany..........Jeśli nie wywalili Cie z nich, tzn. że byli bardzo tolerancyjni, więc bierz z nich przykład!!!!!!!!! 2. Znasz języki??? WOW.....Tylko Ciekawe jakie, skoro "Amiga" to u Ciebie tylko komputer.........To jest hiszpańskie słowo (patrz: słownik)!!! No i co? Na darmo przechwalanki o językach?! Pomyliłeś adresata korków-musisz koniecznie wziąć pod uwagę samego siebie!!!! 3. "se kup" a potem zdanko: "polecam korki z języka polskiego". Czyżby brak koordynacji wzrokowej??? Ja Tobie polecam okulistę! Jeszcze jedno, nie nauczyłes się chłopie,że "Ci" i "Tobie" pisze sie duża literą??? To też język polski.... 4. "dawałaś dupy na początku?" chamstwo chamstwem pogania....A myślisz, że inaczej się nie da wstapić do tej organizacji? Och, co za ciasny umysł...........Albo może Ty próbowałes w ten sposób.....no i nici:))))))))))))))))))))) Pewnie byłeś za mało atrakcyjny ha ha ha 5. "koleżanka w Gdańsku miała koleżankę...", której koleżanka koleżanki....itd...itd (Facet, co Ty? W głuchy telefon sie bawisz???) A na końcu zdanie "Ja tylko mówię o tym co widziałem"....Proponuje najpierw pomyslec co piszesz...Więc Rybko, co Ty właściwie widziałeś???? Czyżbyś podgladał??? Oj, nie ładnie Ty świntuchu!!!!!! A fe!!! 6. "jak mówi statystyka - złodzieje mogą być wszędzie prawda?" Pewnie, że prawda, więc pewnie pełno dookoła Ciebie, w sklepie, na przystanku, na uczelni, w autobusie....itd..... Nie wiem więc dlaczego tak się czepiłeś tego, że może i w AIESECu znajdzie sie jakiś..... 7. "Na tej zasadzie, jak ci kiedyś małżonek przywali po mordzie, bo zupa będzie za słona, to ty będziesz za to odpowiedzialna, a nie on, bo dobra żona zupy nie przesoli." Masz bardzo prostackie powiedzonka........TROCHĘ KULTURY!!! Zresztą, co tu więcej mówić.......Szkoda słow i cennego czasu......Zgadzam się z Irką. Popatrz! "Zarzuty - niemerytoryczne lub nieudowodnione, najczesciej wyzywanki od pedalow i zlodziei - a co z pannami z AIESECU (to lesbijki?, czy tez moze pedal w studenckiej gwarze znaczy cos zupelnie innego niz w tzw. potocznej wulgarnej polszczyznie?) Zakres slownictwa - ubozuchny..." Właśnie! Weż i to sobie do serca! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 19.03.02, 02:46 Gość portalu: Amiga napisał(a): > Ryba!!!! Weź sobie te uwagi do serca, jeśli takowe posiadasz, hi hi hi > 1. Bądź TOLERANCYJNY!!! Tarktuj ludzi ze wsi z takim samym szacunkiem, co tych > z miasta, bo niby czym zawinili, że nie urodzili się w wybranym punkcie na > Ziemi??? Ja jestem też z miasta, ale wiem co czują ludzie ze wsi. Czy są gorsi? > Oczywiście, że NIE!!! ......Podobno byłeś w kilku krajach i ciekawe jak w nich > byłes traktowany..........Jeśli nie wywalili Cie z nich, tzn. że byli bardzo > tolerancyjni, więc bierz z nich przykład!!!!!!!!! Nie wywalili, bo się sporo ode mnie nauczyli.... Poza tym byłem legalnie. Ciekawi mnie w jaki sposób ty spędzasz czas za granicą. Czyżbyś spotkała się z przypadkiem wywalania z obcego kraju (autopsja??). Uprzedzam tylko, że wymiana paszportu nic ci nie da. (ci z małej) PS. Mam znajomych na wsi, więc do wsi nic nie mam. Co ci odbiło na tym punkcie? > 2. Znasz języki??? WOW.....Tylko Ciekawe jakie, skoro "Amiga" to u Ciebie tylko > komputer.........To jest hiszpańskie słowo (patrz: słownik)!!! No i co? Na > darmo przechwalanki o językach?! Pomyliłeś adresata korków-musisz koniecznie > wziąć pod uwagę samego siebie!!!! Co do Amigi, to użycie reprezentanta zbiorowości nie oznacza wykluczenia innych elementów zbioru znaczeń tego słóweczka, a tylko użycie właściwego semantycznie znaczenia z uwagi na kontekst. Pomyśl zanim palniesz głupotę. Aha, kiedy do ciebie ewentualnie napiszę: amigo, to uruchom swój móżdżek i przypomnij sobie o wołaczu (taki przypadek), a nie hiszpańskim rzeczowniku rodzaju męskiego (rodzaje formalne i semantyczne). > 3. "se kup" a potem zdanko: "polecam korki z języka polskiego". Czyżby brak > koordynacji wzrokowej??? Ja Tobie polecam okulistę! Jeszcze jedno, nie > nauczyłes się chłopie,że "Ci" i "Tobie" pisze sie duża literą??? To też język > polski.... Socjolekty są czasem jak widać bardzo przydatne do wyrażenia swojej opnii. Biedna amiga, chciałaby ci z dużej litery... he he... a to akurat zależy kiedy. Gramatyka jest dla nas, a nie my dla gramatyki co wie każda osoba interesująca się językiem polskim czy innym. > 4. "dawałaś dupy na początku?" chamstwo chamstwem pogania....A myślisz, że > inaczej się nie da wstapić do tej organizacji? Och, co za ciasny > umysł...........Albo może Ty próbowałes w ten sposób.....no i > nici:))))))))))))))))))))) Pewnie byłeś za mało atrakcyjny ha ha ha oj nie... ja już do tylu organizacji należałem, że na tą nie miałbym czasu więc nie próbowałem. Koleżnka (znana mi od lat z górą 15) ta była, ale szeregowo - nic jej nie skapnęło he he. Ona też załatwiła sobie stypendium indywidualnie. Aha, do pracy poszła od razu - bez praktyki. Co do atrakcyjności to nie wiem o co ci chodzi - w każdym razie nie jestem blondynem. > 5. "koleżanka w Gdańsku miała koleżankę...", której koleżanka > koleżanki....itd...itd (Facet, co Ty? W głuchy telefon sie bawisz???) A na > końcu zdanie "Ja tylko mówię o tym co widziałem"....Proponuje najpierw pomyslec > co piszesz...Więc Rybko, co Ty właściwie widziałeś???? Czyżbyś podgladał??? Oj, > nie ładnie Ty świntuchu!!!!!! A fe!!! A twój profesor od marketingu ci powiedział, że pan Kotler powiedział.... itp.. A twój profesor od historii ci powiedział, że pan Kopernik powiedział.... itp.. Cholera.. w sumie cała nasza wiedza jest z drugiej albo i trzeciej ręki... głuchy telefon... A więc co ty właściwie wiesz? > 6. "jak mówi statystyka - złodzieje mogą być wszędzie prawda?" Pewnie, że > prawda, więc pewnie pełno dookoła Ciebie, w sklepie, na przystanku, na uczelni, > w autobusie....itd..... Nie wiem więc dlaczego tak się czepiłeś tego, że może i > w AIESECu znajdzie sie jakiś..... Nie czepiłem się tylko stwierdziłem fakt i tyle. Do tego nie może, a na pewno... > 7. "Na tej zasadzie, jak ci kiedyś małżonek przywali po mordzie, bo zupa będzie > za słona, to ty będziesz za to odpowiedzialna, a nie on, bo dobra żona zupy nie > przesoli." Masz bardzo prostackie powiedzonka........TROCHĘ KULTURY!!! > Zresztą, co tu więcej mówić.......Szkoda słow i cennego czasu......Zgadzam się > z Irką. Popatrz! "Zarzuty - niemerytoryczne lub nieudowodnione, najczesciej > wyzywanki od pedalow i zlodziei - a co z pannami z AIESECU (to lesbijki?, czy > tez moze pedal w studenckiej gwarze znaczy cos zupelnie innego niz w tzw. > potocznej wulgarnej polszczyznie?) Zakres slownictwa - ubozuchny..." > Właśnie! Weż i to sobie do serca! > aha... ja Irkę rozumiem tak, że jako jedyny mówię tutaj porządną polszczyzną, ale nawiązując do szczytnych ideałów propagandowej prasy z okresu PRL amiga (ale nie mea) przypisuje innym to, czego oni sami nie powiedzieli. Z głupoty albo złej woli albo innych nieznanych powodów... No nic, formalna warstwa wypowiedzi powinna być zawsze adekwatna do znaczenia i tu właśnie tak było, więc nie wyjeżdżaj z kulturą. Aha... amiga... używaj trochę więcej rozumu, czytaj dłużej i pisz wolniej, to może kiedyś nauczysz się sztuki rozumienia.... hmmm... w co wątpię... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pierre Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.zim.pcz.czest.pl 18.03.02, 00:30 nie wiem skąd macie takie wiadomosci o AIESEC ale troche to wszystko z nieba wziete cztery lata temu myslalem tak jak niektorzy z Was, ze to bufonada, karierowicze itp, ale teaz zaluje, ze sie do nich nie przylaczylem wczesniej dopiero teraz (ale coz ucze sie na bledach). I wierzcie mi sa tu (w AIESEC) rozni ludzi, ale wszyscy pracuja i robia cos (praktyki, szkolenia, konferencje, Dni Kariery) dla innych, a ze przy okazji sami maja korzysci? jak nie poznacie od srodka to nie bedziecie wiedziec oby nie bylo za pozno!!!!!!!!1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 16:07 Hej ryba2002 Widze w Twojej osobie pewien rys psychologiczny. Nie warto z Toba prowadzic zadnej dyskusji. Nie chce tylko, zeby ktos widzac Twoj post zrezygnowal z mozliwosci pracy w/z AIESECiem. Dlatego apeluje: nie sluchajcie tego biednego, zaszczutego czlowieczka i robcie co chcecie, a ja Wam tylko moge doradzic: Nie zawadzi cos nowego i tworczego w zyciu zrobic. Nie musi to byc AIESEC, ale WARTO sprobowac i w tej organizacji, oto dlaczego: 1. mozliwosc prawdziwej - nie opartej o papierowe kazusy - pracy przy projektach, czesto ogolnopolskich, a bardzo czesto miedzynarodowych, od szeregowej funkcji po koordynatora - w dzialce jaka Was interesuje ( marketing, kontakty z firmami/ organizacjami pozarzadowymi, IT, sprawy merytoryczne) 2. mozliwosc rozkrecenia projektu wg wlasnego pomyslu (60-70 % wszystkich projektow) 3. ogromna, choc niewymierna w pieniadzu SATYSFAKCJA - naprawde mozna byc czasem dumnym z siebie 4. mozna sie nauczyc jak pracowac w zespole, jak kierowac ludzmi i to nie strachem, pieniadzem ale motywujac i obdarzajac odpowiedzialnoscia 5. mozna poznac jak dziala duza, miedzynarodowa organizacja non-profit o ustroju najbardziej odpowiadajacym zasadom demokraji, i jezeli kogos to interesuje mozna awansowac po sam AIESEC International z siedziba w Rotterdamie 6. mozna poznac w praktyce co oznacza slowo miedzynarodowosc - organizujac spotkania i projekty w Polsce i zagranica, przyjmujac praktykantow i samemu bedac praktykantem na prawie kazdym kontynencie na kuli ziemskiej - w ten sposob nauczyc sie tolerancji, szkolic jezyki, nawiazywac i utrzymywac znajomosci z ludzmi z tak odleglow krajow jak Gwatemala, Indie, Tajwan, Malezja, Brazylia, Japonia i tych blizszych, jak rowniez w samej Polsce (moj wlasny przypadek, a bylem tylko szeregowym czlonkiem A.) Oczywiscie, AIESEC jak kazda organizacja, nie jest wolny od wad. Bywaja ludzie ktorzy kradna (nie znam takiego przypadku w A.), daja d. (to ich sprawa) i uprawiaja karierowiczowskie gierki (sa oni w A. tepieni) ale A. to najbardziej TOLERANCYJNA organizacja jaka znam. Przez dluzszy czas mielismy w naszym komitecie lokalnym nawet zatwardzialego anarchiste. Programowo nie chcial zostac czlonkiem stowarzyszenia, co nie przeszkadzalo nikomu i jemu samemu tez nie. Bywaja ludzie, ktorzy sa w A. tylko ze wzgledu na imprezy i tez nie sa oni tepieni - sprawdzaja sie bardzo dobrze przy organizowaniu i podtrzyywaniu atmosfery roznych imprez. Moim zdaniem problem z AISECiem polega na tym, ze jest to organizacja studencka najwieksza i najardziej widoczna w swoich dzialanich w Polsce. Nie ma kultury dzialania pozauczelnianego w Polsce, co mozna zawdzieczac w duzej mierze komunistycznej sposciznie. Natomiast, wiele ludzi to co robi AIESEC boli na zasadzie kompleksu kujona ("Ale swinia sie dzisiaj nauczyla(zadzialala/odniosla sukces), mi sie nie chcialo, niech skisnie!"). Ktos sie wychyla wiec nalezy go tepic?! Jezeli ktos tak mocno krytykuje dzialania A. to moze powinien rzucic rowniez kamieniem w ludzi ktorzy organizuja np bezplatne kursy jezykowe dla bezrobotnych. Albo skopac goscia ktory jedzie z Japoni do Sri Lanki uczyc ludzi jak zakladac wlasny interes. Wypadaloby jeszcze poslac kamien w kierunku grupy ludzi, ktorzy zdobywajac sponsorow i darmowych mowcow organizuja szkolenia, ktore kosztuja studenta 100 zl, gdy w istocie normalnie kosztowalyby one 3-5 razy tyle, nawet nie uwzgledniajac kosztow pracy ludzi z Komitetu Organizacyjnego. Ludzie, TOLERANCJA, prosze Was, wiecej tolerancji. Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 19.03.02, 03:17 Gość portalu: kron napisał(a): > Hej ryba2002 > > Widze w Twojej osobie pewien rys psychologiczny. Nie warto z Toba prowadzic > zadnej dyskusji. Nie chce tylko, zeby ktos widzac Twoj post zrezygnowal z > mozliwosci pracy w/z AIESECiem. Dlatego apeluje: nie sluchajcie tego biednego, > zaszczutego czlowieczka i robcie co chcecie, a ja Wam tylko moge doradzic: > > Nie zawadzi cos nowego i tworczego w zyciu zrobic. Nie musi to byc AIESEC, ale > WARTO sprobowac i w tej organizacji, oto dlaczego: > > 1. mozliwosc prawdziwej - nie opartej o papierowe kazusy - pracy przy > projektach, czesto ogolnopolskich, a bardzo czesto miedzynarodowych, od > szeregowej funkcji po koordynatora - w dzialce jaka Was interesuje ( marketing, > > kontakty z firmami/ organizacjami pozarzadowymi, IT, sprawy merytoryczne) > > 2. mozliwosc rozkrecenia projektu wg wlasnego pomyslu (60-70 % wszystkich > projektow) > > 3. ogromna, choc niewymierna w pieniadzu SATYSFAKCJA - naprawde mozna byc > czasem dumnym z siebie > 4. mozna sie nauczyc jak pracowac w zespole, jak kierowac ludzmi i to nie > strachem, pieniadzem ale motywujac i obdarzajac odpowiedzialnoscia > 5. mozna poznac jak dziala duza, miedzynarodowa organizacja non-profit o > ustroju najbardziej odpowiadajacym zasadom demokraji, i jezeli kogos to > interesuje mozna awansowac po sam AIESEC International z siedziba w Rotterdamie > 6. mozna poznac w praktyce co oznacza slowo miedzynarodowosc - organizujac > spotkania i projekty w Polsce i zagranica, przyjmujac praktykantow i samemu > bedac praktykantem na prawie kazdym kontynencie na kuli ziemskiej - w ten > sposob nauczyc sie tolerancji, szkolic jezyki, nawiazywac i utrzymywac > znajomosci z ludzmi z tak odleglow krajow jak Gwatemala, Indie, Tajwan, > Malezja, Brazylia, Japonia i tych blizszych, jak rowniez w samej Polsce (moj > wlasny przypadek, a bylem tylko szeregowym czlonkiem A.) > Oczywiscie, AIESEC jak kazda organizacja, nie jest wolny od wad. Bywaja ludzie > ktorzy kradna (nie znam takiego przypadku w A.), daja d. (to ich sprawa) i > uprawiaja karierowiczowskie gierki (sa oni w A. tepieni) ale A. to najbardziej > TOLERANCYJNA organizacja jaka znam. > Przez dluzszy czas mielismy w naszym komitecie lokalnym nawet zatwardzialego > anarchiste. Programowo nie chcial zostac czlonkiem stowarzyszenia, co nie > przeszkadzalo nikomu i jemu samemu tez nie. Bywaja ludzie, ktorzy sa w A. tylko ze wzgledu na imprezy i tez nie sa oni tepieni - sprawdzaja sie bardzo dobrze > przy organizowaniu i podtrzyywaniu atmosfery roznych imprez. > Moim zdaniem problem z AISECiem polega na tym, ze jest to organizacja studencka > najwieksza i najardziej widoczna w swoich dzialanich w Polsce. Nie ma kultury > dzialania pozauczelnianego w Polsce, co mozna zawdzieczac w duzej mierze > komunistycznej sposciznie. Natomiast, wiele ludzi to co robi AIESEC boli na > zasadzie kompleksu kujona ("Ale swinia sie dzisiaj nauczyla(zadzialala/odniosla > sukces), mi sie nie chcialo, niech skisnie!"). Ktos sie wychyla wiec nalezy go > tepic?! > Jezeli ktos tak mocno krytykuje dzialania A. to moze powinien rzucic rowniez > kamieniem w ludzi ktorzy organizuja np bezplatne kursy jezykowe dla > bezrobotnych. Albo skopac goscia ktory jedzie z Japoni do Sri Lanki uczyc ludzi > > jak zakladac wlasny interes. Wypadaloby jeszcze poslac kamien w kierunku grupy > ludzi, ktorzy zdobywajac sponsorow i darmowych mowcow organizuja szkolenia, > ktore kosztuja studenta 100 zl, gdy w istocie normalnie kosztowalyby one 3-5 > razy tyle, nawet nie uwzgledniajac kosztow pracy ludzi z Komitetu > Organizacyjnego. > Ludzie, TOLERANCJA, prosze Was, wiecej tolerancji. Kron O rany... a ja w 1992 roku za darmo pomagałem przez 8 miesięcy murzynom i innym uciekinierom w Graz, jak załatwiać różne sprawy urzędowe w Austrii, pomagałem znaleźć im pracę albo chociaż jakieś zajęcie, żeby ciągle nie siedzieli bezczynnie w ośrodku, żeby byli aktywniejsi... Nawet robiłem czasami odbiór dostaw jedzonka, żeby biedacy mogli zjeść porządne posiłki, a w końcu nawet mam kolegę murzyna (zresztą przyjaciół o innych kolorach też). A do tego jeszcze pomagała mi w tej pracy koleżanka z korpusu pokoju i Szwajcarka... Zapewne pracowałem za darmo z powodu braku tolerancji, o którym mówi kron... Tylko mój brak tolerancji dziwnie się objawił. No nic... moze trzeba inaczej... Aha.. gdybym jeszcze skasował za wszystko co w Polsce robiłem za darmo dla różnych ludzi w różnych ramach (organizacje pozarządowe itp.), to pewnie kupiłbym za to samochód, może nie najlepszy, ale pewnie i nienajgorszy (to się stosuje także do wielu innych ludzi), ale czy ja mam się tym chwalić na forum? Po co? ... Jak widać, niedomiar informacji doprowadził cię do całkowicie niedorzecznych wniosków, które oparłeś na przesłankach dopowiedzianych sobie przez samego siebie. Naprawdę warto docenić potęgę myślenia przy pisaniu tekstów... Doradzam... Aha... róbcie co chcecie, nikt niczego nie broni w dzisiejszych czasach, przecież to chyba dobrze. Zdaje się, że pan kron widzi rys psychologiczny. Cholera.. czy to jest jakiś termin z poradnika psychologicznego dla ubogich? Aha... jeśli już jesteśmy przy psychologii, to jest taka opinia, że jak ktoś stwierdza, iż nie warto z kimś prowadzić dyskusji, to jest to jego intelektualna porażka. Czyli oznaczałoby to, że nie umiesz prowadzić dyskusji. Jak wynika z twych słów, dla ciebie dyskusja oznacza, że ktoś się z tobą zgadza. Na szczęście czasy takiej dyskusyjnej jednomyślności już minęły. Naucz się rozumienia słowa dyskusja, bo ciężko ci będzie zrozumieć sens rozmowy, w której ktoś ma zdanie inne od twojego (nota bene: w moim przypadku nie widzę różnicy zdań w oparciu o to co napisałem w postach). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 11:23 Rybka, Nie bede prowadzil z Toba zadnej dyskusji, bo uzywasz niedorzecznych argumentow - np.: to o tej kolezance kolezanki, stypendium i Koperniku - a pozniej probujesz obrocic kota ogonem uzywajc tzw Chubaka Defence (poogladaj South Park). Nawiasem mowiac, nie wiem kto i dlaczego Ci nawalil takich bzdur do glowy, ale w A. nie rozdaje sie stypendiow. Przez 4 lata nie slyszalem o niczym takim. > O rany... a ja w 1992 roku za darmo pomagałem przez 8 miesięcy murzynom i innym > > uciekinierom w Graz, jak załatwiać różne sprawy urzędowe w Austrii, pomagałem > znaleźć im pracę albo chociaż jakieś zajęcie, żeby ciągle nie siedzieli > bezczynnie w ośrodku, żeby byli aktywniejsi... Nawet robiłem czasami odbiór > dostaw jedzonka, żeby biedacy mogli zjeść porządne posiłki, a w końcu nawet mam > > kolegę murzyna (zresztą przyjaciół o innych kolorach też). A do tego jeszcze > pomagała mi w tej pracy koleżanka z korpusu pokoju i Szwajcarka... Zapewne > pracowałem za darmo z powodu braku tolerancji, o którym mówi kron... Tylko mój > brak tolerancji dziwnie się objawił. No nic... moze trzeba inaczej... > Co to ma do rzeczy? Aha, rozumiem, chcesz pokazac ze tez jestes tolerancyjny, tez pomagasz i masz kolege Murzyna. Ja, ja, ja, ja .... > Aha.. gdybym jeszcze skasował za wszystko co w Polsce robiłem za darmo dla > różnych ludzi w różnych ramach (organizacje pozarządowe itp.), to pewnie kupiłb > ym > za to samochód, może nie najlepszy, ale pewnie i nienajgorszy Powoli dochodzimy do tego jaki naprawde jestes ... (to się stosuje > także do wielu innych ludzi), ale czy ja mam się tym chwalić na forum? Po co? No wlasnie to robisz ;) A nikt Cie nie prosil ! Wiec po co to robisz? > ... Jak widać, niedomiar informacji doprowadził cię do całkowicie niedorzecznyc > h > wniosków, które oparłeś na przesłankach dopowiedzianych sobie przez samego > siebie. Naprawdę warto docenić potęgę myślenia przy pisaniu tekstów... > Doradzam... > Pisanie od rzeczy i uogalnianie od jednego - pewnie w dodatku przekreconego przez dwie plotkary i Ciebie - przypadku na cala organizacje nie przysparza Ci chwaly. > Aha... róbcie co chcecie, nikt niczego nie broni w dzisiejszych czasach, przeci > eż > to chyba dobrze. Zdaje się, że pan kron widzi rys psychologiczny. Cholera.. czy > > to jest jakiś termin z poradnika psychologicznego dla ubogich? > Nie, stary. Od lat sledze rozne grupy dyskusyjen zwiazane z moimi zainteresowaniami i pojawia sie na nich co jakis czas jakas medna, ktora potrzebuje nieustannie potwierdzac swoja wyzszosc. Taki samozwanczy Ubermensch. Ja mialem ciezko, ja sie wybilem, ja jestem lepszy, ja wiem lepiej, to co Ty mowisz to g.prawda tylko dlatego ze to Ty mowisz. Ma kupe czasu na pisanie, bo widocznie nie ma nic innego do roboty i co znamienne jest na emigracji, albo przynajmniej duzo czasu tam spedzil. Czy przypadkiem powyzsze nie pasuje troche do Twojej osoby... > Aha... jeśli już jesteśmy przy psychologii, to jest taka opinia, że jak ktoś > stwierdza, iż nie warto z kimś prowadzić dyskusji, to jest to jego intelektualn > a > porażka. Czy ja wiem. Tylko Platon chyba zdobylby sie na dyskusje ze sciana. Czyli oznaczałoby to, że nie umiesz prowadzić dyskusji. > Jak wynika z twych słów, dla ciebie dyskusja oznacza, że ktoś się z tobą zgadza > . Nie, uzywasz niedorzecznych argumentow, lzysz publicznie i obracasz kota ogonem. > Na szczęście czasy takiej dyskusyjnej jednomyślności już minęły. Naucz się > rozumienia słowa dyskusja, bo ciężko ci będzie zrozumieć sens rozmowy, w której > > ktoś ma zdanie inne od twojego (nota bene: w moim przypadku nie widzę różnicy > zdań w oparciu o to co napisałem w postach). To skoro nie ma roznicy zdan, nie ma dyskusji i cala sprawa zamknieta. Sprobuj jakos zdusic w sobie ten niepokoj, ktory kaze Ci pisac jak najety. Znajdz sobie dziewczyne, umow z kumplami na piwo - nie marnuj zycia. Zreszta co ja bede Ci tlumaczyl, sam wiesz. Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYbka Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 19.03.02, 14:58 Gość portalu: Kron napisał(a): > Rybka, > > Nie bede prowadzil z Toba zadnej dyskusji, bo uzywasz niedorzecznych argumentow > > To skoro nie ma roznicy zdan, nie ma dyskusji i cala sprawa zamknieta. Sprobuj > jakos zdusic w sobie ten niepokoj, ktory kaze Ci pisac jak najety. Znajdz sobie > > dziewczyne, umow z kumplami na piwo - nie marnuj zycia. Zreszta co ja bede Ci > tlumaczyl, sam wiesz. > > Kron Jak mówi Gadamer i nie tylko on, życie człowieka jest nieustanną rozmową. Jeśli człowiek z niej rezygnuje, to tak naprawdę rezygnuje z życia. Natomiast ja widzę, że faktycznie twój poziom myślenia jeszcze nie sięga wysoko i dlatego mogą występować jakieś rodzaje niezrozumienia. No cóż... myślę, że z czasem rozwiniesz umiejętność logiki, dedukcji i uzywania abstraktów w charakterze pewnych modeli myślowych, na podstawie których prowadzone są analogie i dedukcja dotycząca rzeczywistoci. W tym sensie faktycznie rzeczowa dyskusja z tobą jest na razie wykluczona. Co do pisania jak najęty, to ja po prostu piszę bardzo szybko i pewnie dlatego wydaje ci się, że robię to długo. Niektórzy lubią pisać. Jesli ty wolisz uwalic się w tym czasie butelką taniej gorzały, to już twój wybór, ale to też jest jakimś marnowaniem życia. Dziewcze jest, kuple i piwo też, ale ja lubię pić pifko tylko w letni cieły dzień, więc latem będzie mnie tu mniej... Sa waa Aha... mam poradęzawodową: czuję, że najlepsza praca dla ciebie to służby mundurowe. Czuję to przez rys psychologiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pajac Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 192.168.10.* 24.03.02, 09:32 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pajac_z Do Rybki IP: 192.168.10.* 24.03.02, 09:39 hmmm a ty nie jestes przez przypadek tym kolesiem, ktory teraz szuka pracy Rybka, tak wnioskuje z wypowiedzi na innych forach, nicka i IPka. "Dzien z zycia bezrobotnego" itp.? Widzisz, 4.5 roku w tym pedalskim AIESECu, 2 popierdolone i bezwartosciowe praktyki za granica, jeszcze pare innych spraw (glupot oczywiscie) i znalazlem prace w dobrej firmie w tydzien, oddzwonili do mnie nastepnego dnia po wyslaniu dokumentow, kolejnego mialem rozmowe ze wspolwlascicielem, nastepnego z dyrektorem finansowym i kolejego z facetem, ktory sprawdzal moj angielski. I tak sie kretynsko zlozylo, ze pierwsi dwaj mieli sporo pytan o to, co robilem poza studiami, jak to na tych praktykach bylo, czego sie nauczylem. Facet od jezyka pytal sie jakie dziewczyny spotkalem na praktykach:) Wiec widzisz moj geniuszu z 4ema jezykami i masa pracy w NGO - ten oczywiscie pedalski AIESEC jednak po cos sie przydaje. Nawet jesli nie zmieni sposobu patrzenia na swiat, to latwiej o prace.. Ale to nie wazne, co nie. Idz i licz na rzadowy program "absolwent" i popijaj wode o tej samej nazwie.. Pozdrawiam, zycze powodzenia i milych snow o procentach... o 18.2% bezrobotnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Nowy głos w dyskusji IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 12:17 Witam Wszystkich! Chciałbym się dołączyć do tej gorącej dyskusji. Czym dla mnie jest AIESEC – postaram się na to odpowiedzieć w kilku rozważeniach postawionych wcześniej tez. 1. aiesec to sekta – NIE – nie ma swojego wyraźnego guru, nie prorokuje końców świata i innych anomalii. No, ale pewne znamiona sekty nosi. Wśród znanych mi można wyróżnić: aiesec dance, głupie zabawy integracyjne z wymogami całkowitego posłuszeństwa guru, obligowanie byłych członków aiesecu do wspierania organizacji, strukturę hierarchiczną. 2. aiesec to organizacja studencka – TAK – do tej organizacji należą studenci uczelni ekonomicznych, zajmuje się ona także studentami i działa w imieniu studentów. Co innego jak działa... 3. aiesec jest tolerancyjny – TAK i NIE – we wcześniejszych wypowiedziach jedna osoba nadużywała słowa tolerancja, w znanym chyba tylko jej znaczeniu, w każdym razie ja odczytałem to jako szukanie kolejnej argumentacji w celu dopieczenia Rybie. Czy to jest tolerancyjne... cóż – widocznie w aiesecu tak. Choć muszę przyznać, jako były szef Koła Naukowego, iż bardzo ograniczona współpraca z ludźmi z tej organizacji była bezkonfliktowa i dość dobra. 4. aiesec składa się z profesjonalistów – NIE – do tej organizacji są przyjmowane przypadkowe osoby. Niektórzy z nich rzeczywiście mogą zostać profesjonalistami, dzięki szerokiej możliwości współpracy z biznesem, przebytym szkoleniom, projektom, itp. Jednak tylko niektórzy i to jeśli nie wykończą ich głupie zabawy typu aiesec dance, lub przyznawanie sobie punktów za obcowanie z kobietą. Rotacja jest niesamowita, w związku z tym nie odpowiada się za błędy poprzedników, co wielu aiesecowców wykorzystuje jako argument w rozmowie z firmami. Ponadto aiesec bierze olbrzymią kasę za realizację promocji firm itp. i co? I prawie nic nie robi – no ale skoro firmy to lubią.. A może po prostu nie mają alternatywy dla monopolisty? Warto dodać, iż mimo olbrzymiej kasy wyciąganej od sponsorów, aiesec otrzymuje pieniądze również z uczelni przy której działa. Rektorzy – wstydźcie się – zamiast krzewić przedsiębiorczość i gospodarność – ułatwiacie działania, co umożliwia marnowanie dużej ilości pieniędzy, na często niepotrzebne sprawy. 5. aiesec pozwala rozwinąć swoje zdolności – TAK – jeśli jest się odpornym na pranie mózgu i realizuje się własny interes wykorzystując możliwości jakie stwarza organizacja. Moim zdaniem, lepiej jest działać w Kole Naukowym, specjalizującym się w określonej dziedzinie i realizującym małą liczbę projektów, które dzięki temu mogą być zrobione bardzo dobrze, niż łapać się 1000 spraw i wszystkie po części spartaczyć. No, ale jak kto woli... To tyle na razie, kolejne ciekawostki niebawem, tymczasem czekam na informację zwrotną od Was, Pozdrawiam, Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 13:17 Rzeczowy glos. Uzywajac slowa tolerancja chodzilo mi o to, aby nie zachowywac sie jak pies ogrodnika i z czystej zawisci negowac dzialalnosc organizacji, ktora plus minus robi dobrze nie tylko dla swoich czlonkow. I tyle. Moze faktycznie przesadzilem, ale rozsierdzily mnie "zlodzieje", "sekta", "hujki" i inne inwektywy, ze strony ludzi ktorym przyslowiowy gul staje a sami nic nie zrobia, bo wola pozostac w tlumie. Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 19.03.02, 15:09 Gość portalu: Kron napisał(a): > Rzeczowy glos. > > Uzywajac slowa tolerancja chodzilo mi o to, aby nie zachowywac sie jak pies > ogrodnika i z czystej zawisci negowac dzialalnosc organizacji, ktora plus minus > > robi dobrze nie tylko dla swoich czlonkow. > > I tyle. Moze faktycznie przesadzilem, ale rozsierdzily > mnie "zlodzieje", "sekta", "hujki" i inne inwektywy, ze strony ludzi ktorym > przyslowiowy gul staje a sami nic nie zrobia, bo wola pozostac w tlumie. > > Kron Ja niczego w życiu nie neguję poza głuptą kron i stąd moja negacja twoich wypowiedzi. Co do Aiesec to powiedziałem tylko, że są tam złodzieje i jest ich dużo, co jest prawdą. Samej organizacji nie neguję, bo skoro po prostu nie ma lepszej (po prostu innej) to trzeba korzystać z tego co jest. Wszystko ponad to, pochodzi od ciebie. Innymi słowy nie potrafić już rozróżnić kto i co powiedział, a swoje wypowiedzi przypisujesz innym. To już nie jest rys psychologiczny - to juz spore pęknięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 16:23 Gość portalu: Rybka napisał(a): > Ja niczego w życiu nie neguję poza głuptą kron i stąd moja negacja twoich > wypowiedzi. > No tak , jestem glupi. Czasami rzeczywiscie tak mysle i jest to zdrowe podejscie. > Co do Aiesec to powiedziałem tylko, że są tam złodzieje i jest ich dużo, co jes > t > prawdą. Jak do tego doszedles? Bo ja wciaz nie wiem, jak to bylo mozliwe ze przez 4 lata mojej dzialalnosci w A. o niczym nie wiedzialem. A zareczam, ze jakbym wiedzial niezle bym sie wnerwil. Tu sie raczej patrzy jeden drugiemu na rece bardzo uwaznie. Jest cos takiego jak rywalizacja pomiedzy poszczegolnymi Komitetami Organizacyjnymi projektow (nawet do pewngo stopnia wrogosc) - chodzi o kase, ktorej zawsze malo jak zwykle, i defraudacja bylaby bardzo utrudniona. Do tego dochodzi do rywalizacji o sponsoring pomiedzy Komitetami Lokalnymi w danym miescie. Na takim gruncie trudno cos wykrecic. Zdrowa, sportowa atmosfera ;) Powiedz szczerze gdzie oprocz A. widzisz zlodzieji? Samej organizacji nie neguję, bo skoro po prostu nie ma lepszej (po > prostu innej) to trzeba korzystać z tego co jest. > Pewnie! > Wszystko ponad to, pochodzi od ciebie. Innymi słowy nie potrafić już rozróżnić > kto i co powiedział, a swoje wypowiedzi przypisujesz innym. To już nie jest rys > To tez nie tylko do Twoich wypowiedzi sie odnosilem. > psychologiczny - to juz spore pęknięcie. A jednak znowu dyskusja. Ale na przyszlosc prosze Cie o suche fakty a nie w rodzaju kolezanka kolezanki w akademiku dala (widocznie moze miala z tego przyjemnosc). Kron (wodki unikam) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 20.03.02, 01:24 Gość portalu: Kron napisał(a): > Gość portalu: Rybka napisał(a): > > > Ja niczego w życiu nie neguję poza głuptą kron i stąd moja negacja twoich > > wypowiedzi. > > > > No tak , jestem glupi. Czasami rzeczywiscie tak mysle i jest to zdrowe podejsci > e. > > > Co do Aiesec to powiedziałem tylko, że są tam złodzieje i jest ich dużo, c > o jes > > t > > prawdą. > > Jak do tego doszedles? Bo ja wciaz nie wiem, jak to bylo mozliwe ze przez 4 lat > a > mojej dzialalnosci w A. o niczym nie wiedzialem. A zareczam, ze jakbym wiedzial > > niezle bym sie wnerwil. Nie przejmuj się, wielu faszystów na wojnie też nic "nie wiedziało" o Oświęcimiu choć trwało to dłużej niż 4 lata. Gdyby wiedzieli, na pewno by się wnerwili... > > Wszystko ponad to, pochodzi od ciebie. Innymi słowy nie potrafić już rozró > żnić > > kto i co powiedział, a swoje wypowiedzi przypisujesz innym. To już nie jes > t rys > > > > To tez nie tylko do Twoich wypowiedzi sie odnosilem. Aha > A jednak znowu dyskusja. Ale na przyszlosc prosze Cie o suche fakty a nie w > rodzaju kolezanka kolezanki w akademiku dala (widocznie moze miala z tego > przyjemnosc). > > Kron (wodki unikam) Ja się nie czepiam że dała, tylko rzekłem, że tak się czasem załatwia sprawy w Aiesec. Jakiś czas temu zresztą czytałem list studentki (niestety nie podpisła się, zdaje się było to w zeszłym roku), która pisała, iż na jej uczelni można tak załatwić zaliczenia. Mi to tam rybka, każdy ma swoje sposoby, po prostu lubię pisać, a skoro już piszę, to o tym co widzę. Aha, ta jej koleżanka to była też moja koleżanka, ale nie znałem jej aż tak mocno - po prostu mówiliśmy sobie cześć, czasem widzieliśmy się w X albo kwadracie albo w kuchni na piętrze w akademiku i tyle. Stąd była ona bardziej kolezanka mojej koleżanki a nie moją, choć znaliśmy się z widzenia i z imienia, a więc nie była to znowu taka postać z bajki. No ale skoro była skuteczna, to chyba dobrze, prawda? Przecież liczy się skuteczność... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.02, 07:52 Cześć... Kron, Rybka - jesteście żałośni - zamieniliście temat we wzajemne oskarżanie siebie, z całkowitym odejściem od tematu... Nie zastanawialiście się, aby pogadać na Gadu-Gadu? Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 21.03.02, 16:41 Gość portalu: Marios napisał(a): > Cześć... > > Kron, Rybka - jesteście żałośni - zamieniliście temat we wzajemne oskarżanie > siebie, z całkowitym odejściem od tematu... Nie zastanawialiście się, aby > pogadać na Gadu-Gadu? > > Marios Nie lubię Gadu-Gadu :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joasia Nowy głos w dyskusji IP: *.aiesec.pwr.wroc.pl 06.05.02, 17:06 Witam Wszystkich! Krotko: Aleksandre Kwasniewski wyjechal na praktyke zagraniczna z Aiesec'u, Krol Szwecji Albert nalezal do Aiesec'u, Obecny prezes LG Bank nalzal do Aiesec'u, Wiekszosc zalogi w McKinsey to byli Aiesec'owcy Wasze wypowiedzi swiadcza, ze nie bardzo wiecie, co to jest Aiesec. Wiecej szkody wyrzadzisz gadajac glupoty na temet ktorego nie znasz. Wiec sie dowiedzcie i napiszcie cos wiecej niz oskarzania i opowiadanie jakim to bylem nieudacznikiem w AIESEC, ze mi sie tam nie podoba... Jedyne co mozesz zarzucic Aiesec'owi to to , ze moze Cie wiecej nauczyc, a po takich wypowiedzach chybaby WAm sie przydalo kilka szkolen Aiesec'owskich na temat jak powiedziec to co myslisz uzywajac argumentow a nie przeklenstw, jak obronic wlasne zdanie. Uzywanie nieladnych slow swiadczy tylko o tym ,ze rozmowcy brak okrzesania, argumentow i wychowania. Wynika to z jego niemocy w podtrzymaniu swojego zdania. A jak nie chcesz nalezec do tej organizacji , to nie musisz,nikt Cie tu nie trzyma i nie kaze bic poklonow Guru , bo takiego tu nie ma. A jezeli nalezales i zrezygnowales, to tylko plus dla organizacji, bo takich nieokrzesancow i nieudacznikow jak coniektorzy wypowaiadajacy sie tutaj na tym forum nasza organizacja nie bylaby w stanie nauczyc nawet elokwencji, a co dopiero odpowiedzalnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: Nowy głos w dyskusji IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.02, 23:59 Mojej odpowiedzi szukaj niżej w forum. > Witam Wszystkich! > Krotko: > Aleksandre Kwasniewski wyjechal na praktyke zagraniczna z Aiesec'u, > Krol Szwecji Albert nalezal do Aiesec'u, > Obecny prezes LG Bank nalzal do Aiesec'u, > Wiekszosc zalogi w McKinsey to byli Aiesec'owcy > > Wasze wypowiedzi swiadcza, ze nie bardzo wiecie, co to jest Aiesec. Wiecej > szkody wyrzadzisz gadajac glupoty na temet ktorego nie znasz. Wiec sie > dowiedzcie i napiszcie cos wiecej niz oskarzania i opowiadanie jakim to bylem > nieudacznikiem w AIESEC, ze mi sie tam nie podoba... > Jedyne co mozesz zarzucic Aiesec'owi to to , ze moze Cie wiecej nauczyc, a po > takich wypowiedzach chybaby WAm sie przydalo kilka szkolen Aiesec'owskich na > temat jak powiedziec to co myslisz uzywajac argumentow a nie przeklenstw, jak > obronic wlasne zdanie. Uzywanie nieladnych slow swiadczy tylko o tym ,ze > rozmowcy brak okrzesania, argumentow i wychowania. Wynika to z jego niemocy w > podtrzymaniu swojego zdania. > A jak nie chcesz nalezec do tej organizacji , to nie musisz,nikt Cie tu nie > trzyma i nie kaze bic poklonow Guru , bo takiego tu nie ma. > A jezeli nalezales i zrezygnowales, to tylko plus dla organizacji, bo takich > nieokrzesancow i nieudacznikow jak coniektorzy wypowaiadajacy sie tutaj na tym > forum nasza organizacja nie bylaby w stanie nauczyc nawet elokwencji, a co > dopiero odpowiedzalnosci. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 13:07 Gość portalu: Grochol napisał(a): > Wybaczcie doslowne wyrazenia ale, > czy mozna nazwac ludzi z AIESEC inaczej niz zlodziejami i pasozytami, skoro > biora oni pieniadze na swoja watpliwej uzytecznosci dzialalnosc od uczelni (a > studenci na parapetach siedza na zajeciach przez nich) Przez nich powiadasz? Porazajaca logika. Dowiedz sie ile uczelnia daje na AIESEC! Zdziwisz sie. i od firm (niby za > promowanie ich w srodowisku studencim, wystarczy jednak odwiedzic AISEC na > Dlugiej w Warszawie albo na SGH zeby sie przekonac jaki burdel tam panuje, > porozwalane foldery i katalogi, niemili goscie, nie wiele sie mozna dowiedziec) > Jezeli chcesz znac technikalia, to firmy nie wspolpracowalyby z A. jezeli nie byloby to zwiazane z wymierna korzyscia, jaka jest dotarcie do swiadomosci studentow - i niekoniecznie chodzi tu o rekrutacje. Jakby sie im nie oplacalo nie wykladaliby kasy. Ta kasa z kolei idzie na ksero i ogromne rachunki telefoniczne zwiazane z projektami. Nic nie wypada na zewnatrz, o ile mi wiadomo. AIESEC w Polsce jest w o tyle specyficznej sytuacji, ze zeby miec pieniadze na cele statutowe angazuje sie w dochodowe projekty typu Dni Kariery, po to wlasnie aby nadwyzka posluzyla na domkniecie budzetu niedochodowych projektow i na pokrycie biezacych wydatkow. Wiele udaje sie zaoszczedzic na zbieraniu towarow do obslugi seminariow i innych projektow w naturze czyli bezposrednio w formie darowizny od producentow, hurtownikow. Jest to z korzyscia dla studentow bioracych udzial w tychze seminariach. Z poza AIESECu dla scislosci, bo ile mozna zezrec herbatnikow samemu hehehe > czy mozna nazwac ich inaczej niz pierdolonymi karierowiczami skoro prowadza > rekrutacje na praktyki zagraniczne a pozniej wyjezdzaja na nie sami, zamiast > dac szanse zglaszajcym sie studentom, Jak dac szanse? Sa normalne procesy rekrutacji, Ty bys odpadl ze wzgledu na wulgarny ton wypowiedzi. Prawda jest natomiast taka ze AIESECowcy czesciej niz inni wyjezdzaja z tego prozaicznego powodu, ze lepiej niz przecietnie znaja jezyki, maja lepsze rozeznanie w sytuacji gospodarzej kraju i swiata oraz lepiej wypadaja na rozmowie nt swojej dzialalnosci pozauczelnianej i ogolnej predyspozycji do wyjazdu, bo sie tym po prosu interesuja. Co nie przeszkadza ludziom spoza A. wyjezdzac, bo jest takich ludzi duzo. Stanowczo za malo wyjezdza oczywiscie i stad czeste napiecia, ale prawda jest taka, ze tylko tyle osob wyjedzie ile znajdzie sie firm w Polsce do wziecia praktykanta zza granicy (baaaardzo niestety niewiele ze wzgledu na gorzej niz zla znajomosc jezyka angielskiego w firmach). Inna sprawa to fakt ze Polacy juz na starcie maja o wiele gorzej przy staraniu sie o praktyki w UE i Ameryce Polnocnej. czy targi pracy ktore organizuja to nie > sposob na wkrecenie sie do firm, na targach tych hujki z AISECu lataja kolo > pracownikow koncernowm, wszedzie ich pelno, podlizuja sie itp. > Powinienes wiedziec jak dziala rekrutacja w takich wielkich firmach. Przyjecie ludzi po znajomosci i to swierzo po studiach to sprawa chyba niemozliwa. > czy mozna nazwac ich inaczej niz banda rozbestwionych i rozdymanych knurow, > skoro nakazdej imprezie ich alkohol leje sie strumieniami, a chetne do wspiecia > Przyjdz, napijesz sie z nami jak masz pragnienie. > sie na wyzsze poziomy organizacji dziewczeta z ochota wskakuja do lozek > zarzadzajacych ? Zaprzeczycie o dzielni AISECowcy ? Ja zaprzeczam. To ze dochodzi do bliskich spotkan pomiedzy ludzmi w organizacji to norma. Tak powstaje wiele szczesliwych malzenstw. Mlodzi ludzie maja to do siebie ze lubia uzywac sobie zycia, a ludzie z A. znani sa z rozwiazlosci. Ale tekst ze robi sie to celu "wspiecia", to powiem szczerze ze nie slyszalem. Bo i dajac przyslowiowej d. liczy sie chyba na jakies materialne korzysci, a wejscie o szczebel w gore nie daje takowych a jedynie wieksze obowiazki, z ktorych trzeba sie rozliczyc na koniec kadencji. Jezeli zawalisz sprawe pozostali ludzie z A. dadza Ci to do zrozumienia nie udzielajac absolutorium. A sprawa w Katowicach w > maju, hmm ? Jak nazwac szefa AISECu z Katowic jak nie onanistycznego buchaja ? > Hmm ? > Nie znam sprawy. Widocznie zly czlowiek byl i tyle. > Pozdrawiam, i zycze wam wszystkiego najgorszego. No wlasnie. Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pajac_z Co ja z tego wszystkiego mam i co dalem IP: 192.168.10.* 19.03.02, 13:57 Witam, moze conieco powiem czego sie dzieki A naczylem/poznalem i co ze swojej strony wlozylem w ta fajna organizacje. Moze to kogos zacheci, moze nie. 1. Miedzynarodowosc - pracowalem przy kilku fajnych projektach gdzie bylo sporo internacjonalow, w naszym Lokalnym mielismy przez pare miesiecy chlopaczka z dosc ciekawego kraju, ktory z nami pracowal, pokazal nam inny punkt widzenia na wiele spraw i wszyscy na serio skorzystalismy na pracy z nim. Oczywiscie odbilo sie to wszystko pozytywnie na umiejetnosciach jezykowych. 2. Poczucie spelnienia, robienia czegos wiecej niz praca - mysle, ze mala liczba moich adwersarzy miala okazje widziec usmiechy praktykantow z roznych smiesznych krajow przyjezdzajacych do Polski i dziekujacych nam za ta szanse. Bo wierzcie mi, taki wyjazd ZMIENIA zycie na zawsze. Z wiekszoscia z nich jestem dalej w dosc bliskim kontakcie - mail/telefon. Poza tym cala masa bardzo bliskich znajomych w samym A. Czlowiek widzi, ze ludzie sie zmieniaja i to pozytywnie, szczegolnie Ci pracujacy z praktykantami albo nad praktykami. Sama mozliwosc pracy z np. Nigeryjczykiem nie jest do przecenienia - inna kultura, inny sposob myslenia, inne wszystko. Czlowiek wykluwa sie z tego polskiego jaja i widzi, ze mozna myslec inaczej i ze to jest ok. Mysle, ze A rzeczywiscie spelnia swoja misje, jesli jeszcze wzrosna liczby i podniesie sie nieco jakosc praktyk, to juz bedzie super. 3. Fun - Jasne, A robi dosc dzikie imprezy, to fakt. Czasem mi sie to nie podoba, za kolniez nie wylewam, ale mysle, ze czesc ludzi przesadza. Ich sprawa. Kolega Rybka pisal, ze laski wchodza do lozka, zeby awansowac. G... prawda, tu sie juz tak nie da od lat, bo ludzie sa wybierani wiekszoscia glosow. A ze jest seks na wyjazdach i nie tylko, to sie chyba nie nalezy dziwic? Nikt nikogo nie gwalci. Jesli obie strony sie zgadzaja, to chyba nie jest to problem, chyba ze jestes z Radia "Maryja". 4. Znajomosci - Stary, a co, jak znam goscia z firmy, pracuje z nim, spotykam sie po kilka razy na miesiac, to potem bede udawal, ze go nie znam? Bez sensu. Zdarza sie, ze chodzi sie do knajpy z ludzmi z firm i to przeklada sie potem na zatrudnienie, bo tez wole zatrudnic kogos kogo znam, komu ufam bo jest niezly i sie wywiazuje a nie kogos "z ulicy" o identycznych kwalifikacjach. 5. Praktyki - bylem na praktyce, wczesniej pracujac przez prawie 4 lata (z czego 2 na serio intensywnie, co najmniej na etat) w A. I tak jak jzu ktos powiedzial, liczylo sie przy przyjmowaniu mnie do firmy (niezlej), ze cos robilem poza studiami. Mysle, ze gdyby to nie byl A ale cos innego, ale z porownywalnymi rezultatami, to tez by mnie przyjeli. Poza tym tak juz wychodzi, ze w organizacjach studenckich dzialaja ludzie lekko powyzej przecietnej jesli chodzi o przedsiebiorczosc i pewne skillsy biznesowe i trudno. Jak komus to nie odpowiada to jest miliard innych szans na odnesienie "sukcesu". 6. Ogolne poczucie pomagania innym - Z rozmow z praktykantami albo ludzmi z ktorymi pracowalem wyszlo, ze sa zadowoleni z moje pracy i z tego co razem robilismy. To jest serio duze wrazenie kiedy koles z kraju X sciska Cie i dziekuje za to, ze przez ostatnie 2-3 tygodnie wypruwales sobie flaki, biegales po firmach, wykonywales dziesiatki telefonw i kombinowales, zeby on tu przyjechal na dobra praktyke i byl zadowolony. Albo kiedy ludzie z zespolu mowia, ze jestes poki co najlepszym "szefem" z ktorym pracowali. Warto, na prawde warto. Oczywiscie to samo mozna miec z ZSP, Elsie, NZS, kolach naukowych itp. Kwestia wyboru. 7. Koszty - jak juz pisalem 2 lata ciezkiej pracy, 2 srednio ciezkiej, lekko zdupczone studia (nie rozdwoje sie niestety), bardzo, bardzo duzo kasy wlozonej w to Stowarzyszenie (jestem z miasta, gdzie AIESEC nie jest bogaty, w ogole A jako calosc to raczej biedny jest, sa wyjatki i tyle) - w ciagu 2 lat wlozylem tyle swoich pieniedzy, ze mialbym na miesiac obijania sie po Hiszpanii w niezlych warunkach I NIE ZALUJE ANI ZLOTOWKI. Ogolnie, nie zaluje ani dnia w A, bylo lepiej i bylo gorzej, mialem male zalamania, czasem ludzie mnie wk... do bialosci, zaluje niektorych decyzji, z wiekszosci jestem zadowolony, poznalem wspanialych ludzi, ktorzy (w wiekszosci) patrza dalej niz koniec wlasnego nosa i robia cos dla innych. POLECAM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pajac_z jeszcze jedno IP: 192.168.10.* 19.03.02, 14:05 rok temu w maju szefem A w Katowicach byla dziewczyna... Moze sie jednak pomyliles? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roman Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.03.02, 20:55 Mialem kontakt z ludzmi z AIESECu na studiach a pozniej w pracy. Mam mieszane uczucia. Te kontakty w pracy byly zdecydowanie mniej przyjemne. Powody: - bufonada ludzi wywodzacych sie stamtad - wazeliniarstwo i popieranie wazeliniarstwa - nieumiejetnosc przyznawania sie do bledow (przekonanie o nieomylnosci) - nieumiejetnosc zalatwiania spraw na linii przelozony - pracownik w dobrym stylu, nie w cztery oczy tylko pokatnie. Jak wiadomo nieumiejetnosc zalatwiania spraw w cztery oczy dyskwalifikuje tak naprawde kogos kto chce byc manadzerem. Pewnie ich tego nie uczyli. Jesli nie przesiaknie sie tymi zlymi rzeczami to ogolnie kontakt z AIESECiem moze wyjsc na plus. Ja jednak spotykalem osoby raczej spaczone. Odpowiedz Link Zgłoś
.pepe. Re: ......AIESEC........a co to jest ???? 23.03.02, 15:22 Na początku studiów też się zetknąłem z tą organizacją. Byłem na Obozie Motywacyjno-Adaptacyjnym (fajna nazwa, nie? :)) i nawet trochę potem jeszcze się w to bawiłem. Potwierdzam, że tylu bufonów w jednym miejscu nie widziałem. Naprawdę było mi niedobrze po rozmowach z członkami. Cały czas wszędzie na siłę wciskają zwroty anglojęzyczne a w morzu formy długo trzeba szukać odrobiny treści. Dla mnie to było prześmieszne. Angielski oczywiście znam bardzo dobrze, uprzedzam ewentualne ataki. Inne organizacje są traktowane z góry (byłem związany z samorządem studenckim więc wiem). W końcu dałem sobie spokój i założyłem z kilkoma ludźmi własne koło naukowe - znacznie bardziej naukowe właśnie. Teraz kończę studia, nasze koło już od jakiegoś czasu zarabia na siebie np. wykonując specjalistyczne badania rynku i przyciąga sporo osób. Jest to, o co mi chodziło: grupa fascynatów, najlepszych studentów na wydziale, nie nastawionych na kasę, z którymi można pogadać po polsku, a po angielsku na międzynarodowych konferencjach, kiedy trzeba. Chcemy, żeby członkowie koła wychodzili ze studiów jako wybitni specjaliści a nie rozkrzyczane snoby, które uważają że przeszłość Aisec-owską należy im się na starcie 5000 i samochód (to mają wspólne z absolwentami SGH). My nie stawiamy na nogi całego miasta jak organizujemy spotkanie z ministrem. Dyskusja jest za to merytoryczna, a pytania często wynikają z prowadzonych przez członków koła badań. Nikt za to nie spyta go o ulubioną potrawę ani imię psa. Jak ktoś chce to może o tym przeczytać w "Halo". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.03.02, 23:49 Fajnie, tylko bedac tak przedsiebiorczym mlodym czlowiekiem nie zauwazyles kilku tak oczywistych spraw zwiazanych z AIESECiem, a ktore musze przytoczyc, zeby nie bylo niedomowien. Mnie tez razily anglojezyczne zwroty na poczatku. Niestety, nie da rady inaczej jezeli ma sie zachowac pewnosc o czym sie rozmawia z ludzmi z ktoregos z 23 Komitetow w Polsce. Albo probowac sie dogadac z gosciem - dajmy na to - z Ukrainy, ktory ledwo co zdania po angielsku sklada. Kazda wieksza organizacja ma swoj wewnetrzny belkot/slang i AIESEC tez ma. AIESEC raczej nie przypomina kola naukowego i z definicji nigdy nie bedzie tak dobry jaki Ty byles dzialajac w swoim kole. Bo o co innego w AIESECu chodzi. Raczej niz wiedzy eksperckiej w AIESECu mozna praktycznie nauczyc sie jak prowadzic projekty, jak kontaktowac z sie z firmami a przede wszystkim jak wykorzystac watek miedzynarodowy w zrozumieniu miedzykulturowym, ale i w biznesie. Mozesz sie smiac, ale tak wlasnie jest. Dla scislosci - jestem raczej krytycznie nastawiony do rzeczywistosci i juz od dawna nie jestem w AIESECu, ale z cala pewnoscia moge stwierdzic, ze praca w A. rozwija, otwiera horyzonty , uwalnia kreatywnosc i energie w czlowieku... i to powtorzy Ci 90 procent ludzi ktorzy w A. byli przynajmniej rok. Z konkretna, wymierna wiedza jest oczywiscie gorzej. Z A. wychodza raczej menedzerowie niz eksperci. Jesli chodzi o szum jaki A. robi - chodzi czesto o gigantyczne projekty (porownujac do skali jednej uczelni, albo miasta), ktore wciagaja organizacje samorzadowe, non-profit i wielkie korporacje. Jest to wdzieczny temat dla mediow i stad wielki szum, ktory Cie drazni. Bufoni powiadasz. To czesto maska. Ludzie w AIESECu pracuja jakby w wielkiej "firmie" i poprzez fakt ze robia rzeczy wazne i na stosunkowo duza skale obejmujaca czasem kilka-kilaknascie krajow, nabywaja maniery, ktora jest oczywiscie zla, ale mozna ja latwo wytlumaczyc. Czlonek AIESECu idac do firmy po pieniadze/poparcie/wspolprace przy danym projekcie musi sprzedac idee jaka organizacja promuje (mozesz sie o tym dowiedziec na stronie A. Polska). Jezeli tych rozmow jest 10, 20, 30 i wiecej w czasie calego projektu ludzie z czasem - choc oczywiscie nie wszyscy - nabywaja maniery sprzedawcy. Widze podobne przegiecie u ludzi - moich starych znajomych spoza A. - ktorzy zawodowo zajmuja sie sprzedaza uslug i produktow dla duzych firm. Mam wrazenie ze rozmawiajac z "normalnymi" ludzmi czasem mimowolnie przelaczaja sie w tryb sprzedawcy. Tak czy siak, to nie jest problem "spoleczny" w AIESECu. Jezeli mowi sie do tlumu, zawsze znajdzie sie kilka ludzi bardzo krytycznie nastawionych. To tyle. Chetnie sprobuje jeszcze pomoc rozstrzygnac podobne kontrowersyjne kwestie. Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios AIESEC to jednak "dziwna" organizacja IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 14:20 W poprzedniej swojej wypowiedzi - wyraziłem swoją opinię na temat AIESECu dość neutralnie. Jednak po weekendowej Konferencji Kół Naukowych, gdzie była także przedstawicielka AIESEC POZNAŃ, muszę ją trochę zrewidować. Pytania zasygnalizują wszystko: - Dlaczego właśnie w AIESECach - pomijając to, że bywają tam wartościowe osoby, można spotkać aż tak duży odsetek wywyższających się bufonów, którzy na myśl o prawie każdej innej organizacji studenckiej dostają wysypki? - Dlaczego ci bufoni będący w AIESECu szukają tylko własnych korzyści, szczególnie krótkoterminowych, nie chcąc współpracować z firmą - gdyż "tamta zyska więcej" oraz koncentrują się na destruktywnej krytyce pomysłów innych osób, kwitując to często sformułowaniem "eee... AIESEC to już robił" (nie dodając, że zrobił, ale z reguły spartaczył)? - Dlaczego ludzie z AEGEE nie mają takich schiz (choć są lekko zbliżeni)? Obrońcy AIESCu. Dlaczego? Pozdrawiam, Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka Re: AIESEC to jednak IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 26.03.02, 16:03 Gość portalu: Marios napisał(a): > W poprzedniej swojej wypowiedzi - wyraziłem swoją opinię na temat AIESECu dość > neutralnie. Jednak po weekendowej Konferencji Kół Naukowych, gdzie była także > przedstawicielka AIESEC POZNAŃ, muszę ją trochę zrewidować. > Pytania zasygnalizują wszystko: > - Dlaczego właśnie w AIESECach - pomijając to, że bywają tam wartościowe osoby, > > można spotkać aż tak duży odsetek wywyższających się bufonów, którzy na myśl o > prawie każdej innej organizacji studenckiej dostają wysypki? > - Dlaczego ci bufoni będący w AIESECu szukają tylko własnych korzyści, > szczególnie krótkoterminowych, nie chcąc współpracować z firmą - gdyż "tamta > zyska więcej" oraz koncentrują się na destruktywnej krytyce pomysłów innych > osób, kwitując to często sformułowaniem "eee... AIESEC to już robił" (nie > dodając, że zrobił, ale z reguły spartaczył)? > - Dlaczego ludzie z AEGEE nie mają takich schiz (choć są lekko zbliżeni)? > > Obrońcy AIESCu. Dlaczego? > > Pozdrawiam, > Marios Dostają wysypki, bo a nuż powstanie kiedyś konkurencja w drodze do firmowego koryta i praktyk, być może lepsza konkurencja... Dwa - wysypki dostają tylko ci ludzie, którzy nie są pewni swojej wartości. Tak więc Aiesec takiego poczucia wartości nie daje - choć daje znajomości. to fakt... Co do żargonu o którym mówił palant kron (sorry, to taki forumowy żargon), to byłem w kilku organizacjach międzynarodowych i wszędzie mówiło się albo po polsku albo po angielsku... albo jak w jednej z nich po norwesku... (nynorsk - dla jasności) Kiedy ktoś mówi 2 jezykami naraz, z reguły oznacza to, że żadnego z nich nie zna dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: AIESEC to jednak IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 19:34 > > Dostają wysypki, bo a nuż powstanie kiedyś konkurencja w drodze do firmowego > koryta i praktyk, być może lepsza konkurencja... > Widze ze znowu musze Cie oswiecic Rybko. Niech powstaje konkurencja, niech wiecej ludzi wyjezdza na praktyki, niech kazdy ma szanse na pogadanie z czlonkiem innej nacji (w Polsce nie jest to takie oczywiste , jezeli mieszkasz np w Lublinie). Zycze soebie tego i Tobie rowniez, bo to ma bardzo dobry wplyw na ludzi i cale spoleczenstwo, nie tylko w Polsce. > Dwa - wysypki dostają tylko ci ludzie, którzy nie są pewni swojej wartości. Tak > > więc Aiesec takiego poczucia wartości nie daje - choć daje znajomości. to fakt. > .. > Jak doszedles do tego ze Aiesec tj kilkaset ludzi w Polsce a kilkadziesiat tysiecy na swiecie chodzi z wysypka? Juz Cie prawie widze jak piszac na klawiaturze plujesz z pasja parskajac ze zloscio-zlosliwoscia. To niestety typowo polski nawyk. A wychodzi szczegolnie na jaw w miare kolejnych niepowodzen na emigracji, prawda Rybka? No i bezrobocia w Polsce. > Co do żargonu o którym mówił palant kron (sorry, to taki forumowy żargon), to > byłem w kilku organizacjach międzynarodowych i wszędzie mówiło się albo po pols > ku > albo po angielsku... W AIESECu [aiesec slang] to zabawa, no i czesto pojscie na latwizne, bo trudno czasem przetlumaczyc tak podstawowe dla funckjonowania organizacji slowa jak Student Nominee (zebrany profil studenta z jego wyksztaceniem i zyczeniami wobec praktykodawcy co do przyszlej praktyki). My mowimy po prostu "es en". jaki jest sens tlumaczyc to na polski, skoro wiekszosc korespondencji dotyczacej praktyk jest po angielsku. itd. Jezeli bysmy mowili po angielsku bez przerwy to dopiero by nas za burakow mieli. Ale dla Ciebie jednak, jak widze, jest to tani powod dla robienia nienawistnych uwag. Wyjdz na ulice i posluchaj polskiej mlodziezy... iles slow jest zapozyczona z angielskiego (interwiu, sory, debesciak, kul, itd) i co wszyscy sa z AIESECu !!!? albo jak w jednej z nich po norwesku... (nynorsk - dla > jasności) > > Kiedy ktoś mówi 2 jezykami naraz, z rearguły oznacza to, że żadnego z nich nie zn > a > dobrze. Jasne, stary, jasne. Oj chyba wszedlem ci na Twoje osobiste podworko, ze mnie tak nie cierpisz. A ja i Cie lubie ;)))))) Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios [...] IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 02:47 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pajac_z Re: Konkurencja dla AIESECu IP: 192.168.10.* / *.wschod.piekary-sl.net 27.03.02, 08:32 > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna... Chlopczyku, budujemy juz ten kapitalizm kilkanascie lat i jak widac konkurencja nigdy dla nikogo nie jest zgubna. Powiem Ci szczerze, ze nie widze potencjalu w zadnej innej organizacji studenckiej w Polsce, ktora mogleby konkurowac np. w praktykach zagranicznych z A. W projektach, owszem, sa niezle kola naukowe, ktore sa w stanie robic i robia lepiej pewne projekty. Ale z praktykami to sie nie uda, zbudowanie siatki ponad 80ciu krajow trwa latami. > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak robicie? Pozwole sobie odpowiedziec. Ile kasy - roznie, to zalezy od tego, co firma zyskuje. To nie jest wyciaganie, bo firma zawsze ma z tego korzysci. Co w zamian - promocja, pomoc w rekrutacji itp. Coraz czesciej firmy daja $ bo uwazaja, ze trzeba wspierac taka a nie inna dzialalnosc nie zadajac nic w zamian, albo tylko symbolicznie. Jak - to juz niech oceni rynek. > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie byłych jego > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkurencję. Synek, idz zobacz jak wyglada zycie w biznesie. Slyszales moze o McKinsey Alumni - to sa osoby po McK, ktore CHCA (nie sa zobowiazane!!! w A nikt nikogo nie zobowiazuje) pomagac firmie z ktorej wyszly i ktorej mase zawdzieczaja. Bo maja tam znajomych, przyjaciol, kontakty i pewien sentyment do tejze organizacji. Dziwne? moim zdaniem nie. Spora czesc zlecen McK zyskuje wlasnie dzieki swoim Alumni i to jest jak najbardziej prawidlowe. Z tego, co wiem, to coraz wiecej firm ma zamiar budowac takie wlasnie siatki (np. od pewnego czasu chyba robi to PwC). A organizuje Alumni Weekendy (w sumie to organizuja je sami Alumni), spotykaja sie, pobawia, popija, powspominaja, zjada to, co sie teraz dzieje w A, ale mysle, ze jednak nam cholernie pomagaja. > Ponadto AIESEC to jednak potężna organizacja. Firmom międzynarodowym łatwiej > kontaktować się z jedną oragnizacją niż z dziesiątkami - w każdym kraju, choć t > en > rynek to burdel i można trochę posprzątać, z korzyścią dla wszystkich (może z > wyjątkiem AIESECu). Jak juz pisalem, konkurencja zawsze wymusza podniesienie standardow, wiec moze przestan pisac ogolnikowe kwasy na forach i zacznij ta konkurencje budowac, co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 11:59 Gość portalu: pajac_z napisał(a): > > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna... > > Chlopczyku, budujemy juz ten kapitalizm kilkanascie lat i jak widac konkurencja A może dzieciaczku - Ty PAJACU!!!! > nigdy dla nikogo nie jest zgubna. Powiem Ci szczerze, ze nie widze potencjalu w > > zadnej innej organizacji studenckiej w Polsce, ktora mogleby konkurowac np. w > praktykach zagranicznych z A. W projektach, owszem, sa niezle kola naukowe, kto > re > sa w stanie robic i robia lepiej pewne projekty. Ale z praktykami to sie nie ud > a, > zbudowanie siatki ponad 80ciu krajow trwa latami. Ja nie mówię o organizacji studenckiej - ja mówię o firmie. > > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak robicie? > > Pozwole sobie odpowiedziec. Ile kasy - roznie, to zalezy od tego, co firma > zyskuje. To nie jest wyciaganie, bo firma zawsze ma z tego korzysci. Co w zamia > n - > promocja, pomoc w rekrutacji itp. Wiesz sam, że firmy przepłacają. FMCG - od 100 do 200 tys. - a promocja jest zazwyczaj do bani. > Coraz czesciej firmy daja $ bo uwazaja, ze trzeba wspierac taka a nie inna > dzialalnosc nie zadajac nic w zamian, albo tylko > symbolicznie. Jak - to juz niech oceni rynek. Idioci... albo wciągnięci w sektę. > > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie byłych jego > > > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkurencję. > > Synek, idz zobacz jak wyglada zycie w biznesie. Koleś - jeszcze jeden taki epitet i stracę cierpliwość. Kron: i co na to powiesz? Pajac potwierdza zasadę BURACTWA. Oto widzisz kolejnego buraka w AIESECu. > Slyszales moze o McKinsey Alumni - O Andersenie też słyszałem. O Enronie też. > to sa osoby po McK, ktore CHCA (nie sa zobowiazane!!! w A nikt nikogo nie > zobowiazuje) pomagac firmie z ktorej wyszly i ktorej mase zawdzieczaja. Bo maja > tam znajomych, przyjaciol, kontakty i pewien sentyment do tejze organizacji. > Dziwne? moim zdaniem nie. Spora czesc zlecen McK zyskuje wlasnie dzieki swoim > Alumni i to jest jak najbardziej prawidlowe. Z tego, co wiem, to coraz wiecej > firm ma zamiar budowac takie wlasnie siatki (np. od pewnego czasu chyba robi to > PwC). A organizuje Alumni Weekendy (w sumie to organizuja je sami Alumni), > spotykaja sie, pobawia, popija, powspominaja, zjada to, co sie teraz dzieje w A > ,ale mysle, ze jednak nam cholernie pomagaja. To się nazywają Znajomości - po polsku. I pachnie sekciarstwem. Osoby takie nie kupią projektu w innej organizacji, gdyż inna jest konkurencją. A przecież lepiej wspierać swoich znajomych. No, ale w USA mówi się na to Alumni, którzy rozumieją i znają doskonale zasadę wzajemności. Pomóż raz znajomkowi (lub organizacji), w ciężkich czasach nie zapomni ona o tobie. W Polsce - bezpośrednio i krótkoterminowo - Łapówki. Choć moda amerykańska powoduje przerzucenie również długoterminowych korzyści - czyt. Alumnów. > > Ponadto AIESEC to jednak potężna organizacja. Firmom międzynarodowym łatwi > ej > > kontaktować się z jedną oragnizacją niż z dziesiątkami - w każdym kraju, c > hoć t > > en > > rynek to burdel i można trochę posprzątać, z korzyścią dla wszystkich (moż > e z > > wyjątkiem AIESECu). > > Jak juz pisalem, konkurencja zawsze wymusza podniesienie standardow, wiec moze > przestan pisac ogolnikowe kwasy na forach i zacznij ta konkurencje budowac, co? Przecież wiesz dobrze PAJACU, że właśnie myślę o tym jak się do tego zabrać. I nie jestem odosobniony. CYA - I bez obraźliwych epitetów następnym razem - BURAKU!!! Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 18:05 Gość portalu: Marios napisał(a): > Gość portalu: pajac_z napisał(a): > > > > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna... > > > > Chlopczyku, budujemy juz ten kapitalizm kilkanascie lat i jak widac konkur > encja > > A może dzieciaczku - Ty PAJACU!!!! > Idzcie obaj do piaskownicy i porzucajcie sie babeczkami z piasku > > nigdy dla nikogo nie jest zgubna. Powiem Ci szczerze, ze nie widze potencj > alu w > > > > zadnej innej organizacji studenckiej w Polsce, ktora mogleby konkurowac np > . w > > praktykach zagranicznych z A. W projektach, owszem, sa niezle kola naukowe > , kto > > re > > sa w stanie robic i robia lepiej pewne projekty. Ale z praktykami to sie n > ie ud > > a, > > zbudowanie siatki ponad 80ciu krajow trwa latami. > > Ja nie mówię o organizacji studenckiej - ja mówię o firmie. > Powsatla firma ktora sciaga praktykantow do Brazylii, ale opiera sie na strukture AIESECu a sami zalozyciele wywodza sie z AIESECu. Jezeli firma mialaby wynajmowac ludzi do robienia tego co AIESEC to po pierwsze uczyniloby to praktyke bardzo droga zabawa dla zlecajacego a po drugie firma taka nie moglaby miec nigdy takiego statusu jak A. i sprowadzanie ludzi do pracy w wielu krajach okazaloby sie bardzo trudne. AIESEC opiera sie na wymianie jako sposobie na poznanie miedzykulturowe, integracje, wzrost tolerancji raczej niz czysty biznes - dla wielu firm sprowadzanie praktykanta jest nieekonomiczne i w wielu przypadkach tylko idea AIESECu przekonuje szefow do brania praktykantow. > > > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak robi > cie? > > > > Pozwole sobie odpowiedziec. Ile kasy - roznie, to zalezy od tego, co firma > > > zyskuje. To nie jest wyciaganie, bo firma zawsze ma z tego korzysci. Co w > zamia > > n - > > promocja, pomoc w rekrutacji itp. > > Wiesz sam, że firmy przepłacają. FMCG - od 100 do 200 tys. - a promocja jest > zazwyczaj do bani. > Chcialbym widziec te 100 tys. To chyba budzet na promocje w supermarketach a nie dla AIESECu czy innej organizacji. > > Coraz czesciej firmy daja $ bo uwazaja, ze trzeba wspierac taka a nie inna > > > dzialalnosc nie zadajac nic w zamian, albo tylko > > symbolicznie. Jak - to juz niech oceni rynek. > > Idioci... albo wciągnięci w sektę. > Sekta ma wszedzie swoje macki i widac w Twojej glowie tez jezeli myslisz, ze wszysko co AIESEC robi to musi byc sekciarskie. Firmy czesto daja kase bo maja na to jakistam budzet i do jego wysokosci wspieraja organizacje ktora im sie podoba. Sa to dzialania PR, a zysk dla firmy, choc niewymierny, jest! > > > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie byłych > jego > > > > > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkurencję. > > > > Synek, idz zobacz jak wyglada zycie w biznesie. > > Koleś - jeszcze jeden taki epitet i stracę cierpliwość. > > Kron: i co na to powiesz? Pajac potwierdza zasadę BURACTWA. Oto widzisz kolejne > go > buraka w AIESECu. > Raczej niz burakowaty - jest agresywny, ale Ty rowniez nie grzeszych grzecznoscia. > > Slyszales moze o McKinsey Alumni - > > O Andersenie też słyszałem. O Enronie też. > > > to sa osoby po McK, ktore CHCA (nie sa zobowiazane!!! w A nikt nikogo nie > > > zobowiazuje) pomagac firmie z ktorej wyszly i ktorej mase zawdzieczaja. Bo > maja > > tam znajomych, przyjaciol, kontakty i pewien sentyment do tejze organizacj > i. > > Dziwne? moim zdaniem nie. Spora czesc zlecen McK zyskuje wlasnie dzieki sw > oim > > Alumni i to jest jak najbardziej prawidlowe. Z tego, co wiem, to coraz wie > cej > > firm ma zamiar budowac takie wlasnie siatki (np. od pewnego czasu chyba ro > bi to > > PwC). A organizuje Alumni Weekendy (w sumie to organizuja je sami Alumni), > > > spotykaja sie, pobawia, popija, powspominaja, zjada to, co sie teraz dziej > e w A > > ,ale mysle, ze jednak nam cholernie pomagaja. > > To się nazywają Znajomości - po polsku. I pachnie sekciarstwem. Uwazaj bo sekta z Twojej klasy z liceum zaprosi Cie wkrotce na reunion. Nie idz bo moze Cie wciagnac. Rodzina to tez sekta, wiec uwazaj!!! > Osoby takie nie kupią projektu w innej organizacji, gdyż inna jest konkurencją. > A > przecież lepiej wspierać swoich znajomych. > > No, ale w USA mówi się na to Alumni, którzy rozumieją i znają doskonale zasadę > wzajemności. Pomóż raz znajomkowi (lub organizacji), w ciężkich czasach nie > zapomni ona o tobie. > To raczej normalne. > Choć moda amerykańska powoduje przerzucenie również długoterminowych korzyści - > > czyt. Alumnów. > To zadna moda. Republika kolesiow dobrze sie miala w czasie komuny. > > Przecież wiesz dobrze PAJACU, że właśnie myślę o tym jak się do tego zabrać. I > nie jestem odosobniony. > > CYA - I bez obraźliwych epitetów następnym razem - BURAKU!!! > > Marios Ale zescie se pogadali. Jak Polak z Polakiem ... Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.02, 12:11 Gość portalu: Kron napisał(a): > Gość portalu: Marios napisał(a): > > > Gość portalu: pajac_z napisał(a): > > > > > > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna... > > > > > > Chlopczyku, budujemy juz ten kapitalizm kilkanascie lat i jak widac k > onkur > > encja > > > > A może dzieciaczku - Ty PAJACU!!!! > > > > Idzcie obaj do piaskownicy i porzucajcie sie babeczkami z piasku > > > > nigdy dla nikogo nie jest zgubna. Powiem Ci szczerze, ze nie widze po > tencj > > alu w > > > > > > zadnej innej organizacji studenckiej w Polsce, ktora mogleby konkurow > ac np > > . w > > > praktykach zagranicznych z A. W projektach, owszem, sa niezle kola na > ukowe > > , kto > > > re > > > sa w stanie robic i robia lepiej pewne projekty. Ale z praktykami to > sie n > > ie ud > > > a, > > > zbudowanie siatki ponad 80ciu krajow trwa latami. > > > > Ja nie mówię o organizacji studenckiej - ja mówię o firmie. > > > > Powsatla firma ktora sciaga praktykantow do Brazylii, ale opiera sie na struktu > re > AIESECu a sami zalozyciele wywodza sie z AIESECu. > > Jezeli firma mialaby wynajmowac ludzi do robienia tego co AIESEC to po pierwsze > > uczyniloby to praktyke bardzo droga zabawa dla zlecajacego a po drugie firma ta > ka > nie moglaby miec nigdy takiego statusu jak A. i sprowadzanie ludzi do pracy w > wielu krajach okazaloby sie bardzo trudne. AIESEC opiera sie na wymianie jako > sposobie na poznanie miedzykulturowe, integracje, wzrost tolerancji raczej niz > czysty biznes - dla wielu firm sprowadzanie praktykanta jest nieekonomiczne i w > > wielu przypadkach tylko idea AIESECu przekonuje szefow do brania praktykantow. Sam widzisz jak działają biura karier na uczelniach i jak przeprowadzana jest promocja firm... W Poznaniu jest do bani - więc piszę, że rynek jest otwarty. Teraz nie piszę o załatwianiu praktyk. Piszę o lokalnym podwórku. > > > > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak > robi > > cie? > > > > > > Pozwole sobie odpowiedziec. Ile kasy - roznie, to zalezy od tego, co > firma > > > > > zyskuje. To nie jest wyciaganie, bo firma zawsze ma z tego korzysci. > Co w > > zamia > > > n - > > > promocja, pomoc w rekrutacji itp. > > > > Wiesz sam, że firmy przepłacają. FMCG - od 100 do 200 tys. - a promocja je > st > > zazwyczaj do bani. > > > > Chcialbym widziec te 100 tys. To chyba budzet na promocje w supermarketach a ni > e > dla AIESECu czy innej organizacji. Znam konkrety, ale nie chcę o nich pisać z pewnych względów. Ale ładne mieszkanie może sobie narodowiec kupić za tylko jeden z kontraktów. > > > Coraz czesciej firmy daja $ bo uwazaja, ze trzeba wspierac taka a nie > inna > > > > > dzialalnosc nie zadajac nic w zamian, albo tylko > > > symbolicznie. Jak - to juz niech oceni rynek. > > > > Idioci... albo wciągnięci w sektę. > > > > Sekta ma wszedzie swoje macki i widac w Twojej glowie tez jezeli myslisz, ze > wszysko co AIESEC robi to musi byc sekciarskie. Firmy czesto daja kase bo maja > na > to jakistam budzet i do jego wysokosci wspieraja organizacje ktora im sie podob > a. > Sa to dzialania PR, a zysk dla firmy, choc niewymierny, jest! Nie mając alternatywy - "powiedzmy" że firma zyskuje - bo jest w ogóle widoczna. > > > > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie b > yłych > > jego > > > > > > > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkure > ncję. > > > > > > Synek, idz zobacz jak wyglada zycie w biznesie. > > > > Koleś - jeszcze jeden taki epitet i stracę cierpliwość. > > > > Kron: i co na to powiesz? Pajac potwierdza zasadę BURACTWA. Oto widzisz ko > lejne > > go > > buraka w AIESECu. > > > > Raczej niz burakowaty - jest agresywny, ale Ty rowniez nie grzeszych grzecznosc > ia. Agresja wywołuje agresję. Nie toleruję agresywnych gości. No - widać, że twoja tolerancja do wybranych osób też jest "lekko" ograniczona. > > > Slyszales moze o McKinsey Alumni - > > > > O Andersenie też słyszałem. O Enronie też. > > > > > to sa osoby po McK, ktore CHCA (nie sa zobowiazane!!! w A nikt nikog > o nie > > > > > zobowiazuje) pomagac firmie z ktorej wyszly i ktorej mase zawdzieczaj > a. Bo > > maja > > > tam znajomych, przyjaciol, kontakty i pewien sentyment do tejze organ > izacj > > i. > > > Dziwne? moim zdaniem nie. Spora czesc zlecen McK zyskuje wlasnie dzie > ki sw > > oim > > > Alumni i to jest jak najbardziej prawidlowe. Z tego, co wiem, to cora > z wie > > cej > > > firm ma zamiar budowac takie wlasnie siatki (np. od pewnego czasu chy > ba ro > > bi to > > > PwC). A organizuje Alumni Weekendy (w sumie to organizuja je sami Alu > mni), > > > > > spotykaja sie, pobawia, popija, powspominaja, zjada to, co sie teraz > dziej > > e w A > > > ,ale mysle, ze jednak nam cholernie pomagaja. > > > > To się nazywają Znajomości - po polsku. I pachnie sekciarstwem. > > Uwazaj bo sekta z Twojej klasy z liceum zaprosi Cie wkrotce na reunion. Nie idz > > bo moze Cie wciagnac. Rodzina to tez sekta, wiec uwazaj!!! Rodzina to co innego. Chyba sam o tym bardzo wiesz. A może nie sądzisz tak i chciałbyś porozmawiać o tym ze swoimi bliskimi? Odradzam. Ja piszę o fakcie - znajomości budują wszystko. A część sekciarskich zasad A. posiada, choć jak pisałem wcześniej sektą nie jest. > > Osoby takie nie kupią projektu w innej organizacji, gdyż inna jest konkure > ncją. > > A > > przecież lepiej wspierać swoich znajomych. > > > > No, ale w USA mówi się na to Alumni, którzy rozumieją i znają doskonale za > sadę > > wzajemności. Pomóż raz znajomkowi (lub organizacji), w ciężkich czasach ni > e > > zapomni ona o tobie. > > > To raczej normalne. Ta - znajomości. > > Choć moda amerykańska powoduje przerzucenie również długoterminowych korzy > ści - > > > > czyt. Alumnów. > > > > To zadna moda. Republika kolesiow dobrze sie miala w czasie komuny. Tak jest na całym świecie, ale to my jesteśmy w czołówce "skorumpowanych". A np. we Francji pracy nie dostaniesz bez referencji - znajomości... > > > > Przecież wiesz dobrze PAJACU, że właśnie myślę o tym jak się do tego zabra > ć. I > > nie jestem odosobniony. > > > > CYA - I bez obraźliwych epitetów następnym razem - BURAKU!!! > > > > Marios > > Ale zescie se pogadali. Jak Polak z Polakiem ... A ty to podsumowałeś jak AIESECowiec, oczywiście w złym tego słowa znaczeniu. Nara, Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.03.02, 22:58 > Sam widzisz jak działają biura karier na uczelniach i jak przeprowadzana jest > promocja firm... W Poznaniu jest do bani - więc piszę, że rynek jest otwarty. > Teraz nie piszę o załatwianiu praktyk. Piszę o lokalnym podwórku. > AIESEC nie jest biurem posrednictwa pracy. Promocja firm dziala tylko przy projektach w zasadzie i nie jest to promocja tylko sponsoring (logo za kase/wsparcie merytoryczne/ufundowanie nagrod dla studentow). W innych przypadkach cala pomoc dla firm to po prostu rozklejania czasem plakatow i udostepnianie informacji w broszurach firmowych. Wiele wysilku ze strony A. nie wymaga a i firmy placa za to jakies symboliczne sumy. > Znam konkrety, ale nie chcę o nich pisać z pewnych względów. Ale ładne mieszkan > ie > może sobie narodowiec kupić za tylko jeden z kontraktów. > Czyli jakies 200 tys.???? To jest jakas bajka! No i sprobuj zdefraudowac taka kase. Nie ma kasy bez umowy. Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 28.03.02, 22:35 Gość portalu: pajac_z napisał(a): > Jak juz pisalem, konkurencja zawsze wymusza podniesienie standardow, wiec moze > przestan pisac ogolnikowe kwasy na forach i zacznij ta konkurencje budowac, co? A mi konkurencja w telekomunikacji jakoś standardów nie podniosła... :-(((( Odpowiedz Link Zgłoś
knockout Fajne bicie piany 29.03.02, 01:36 > A mi konkurencja w telekomunikacji jakoś standardów nie podniosła... :-(((( I konkurencja dla A tez szybko nie powstanie, bo tak samo jak w przypadku telekomunikacji bariera wejscia jest olbrzymia. Jesli ktos tam chce stworzyc firme o podobnym profilu, to powiem, ze pare osob juz probowalo. Kolo AE w Kcach jest firma, ktora oferuje praktyki w Londynie za jedyne 700-800 funtow. Powodzenia dla tego, kto uwaza, ze moze to zorganizowac za porownywalne pieniadze z tym, co oferuje A. Jedna z osob powyzej strzelila jakims smiesznym tekstem na opis Pajaca_z dot. McKinseya, ze zna tez Andersena i case Enronu. Co jedno ma wspolnego z drugim? O ile wiem, nikt nie oskarza McK o upadek Enronu. Dalej - sporo sie tu bije piany, a chyba malo kto z osob "AntyA" wie o czym mowi. Rybka pisal o 100-200k za promocje. Stary, gdyby A tyle dostawal, to my wyslalibysmy drugiego Polaka w kosmos. Nie wspominam juz o tych nieszczesnych wirtualnych stypendiach rozdawanych przez A.. Marios tak narzeka na ten A w Poznaniu, a jakby na to nie patrzec, to jest to jeden z najlepszych Lokalnych na swiecie jesli chodzi o ilosc praktyk rocznie (cos okolo 60-70 rocznie, moge sie mylic, ale nie bardzo), wiec chyba jednak cos robia. Nie dziwilbym sie, ze ktos powie "AIESEC juz to robil" bo to moze byc prawda. Czy schrzanil? Spytaj sie osob, ktore braly udzial w tym projekcie, nie ludzi z A czy tez osob postronnych. Marios - szczerze mowiac, po postach, ktore piszesz, wnioskuje, ze jestes niezlym frustratem, sorry. Ok, ide spac, bo jutro trzeba rozwijac przemysl IT a wieczorkiem piwko ze znajomymi z A, fajnie bedzie. pa i smacznego jajka, wyluzowania itp itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: Fajne bicie piany IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.02, 12:26 > > A mi konkurencja w telekomunikacji jakoś standardów nie podniosła... :-(( > (( > > I konkurencja dla A tez szybko nie powstanie, bo tak samo jak w przypadku > telekomunikacji bariera wejscia jest olbrzymia. Jesli ktos tam chce stworzyc > firme o podobnym profilu, to powiem, ze pare osob juz probowalo. Kolo AE w Kcac > h > jest firma, ktora oferuje praktyki w Londynie za jedyne 700-800 funtow. > Powodzenia dla tego, kto uwaza, ze moze to zorganizowac za porownywalne pieniad > ze > z tym, co oferuje A. Bariery są olbrzymie, ale można spokojnie część rynku zakosić. Nie piszę teraz o praktykach zagranicznych bo to rzeczywiście wymaga rozbudowanych struktur. Są promocje na uczelniach, przeprowadzanie części etapów rekrutacji i inne. I nie piszę teraz, że to łatwe zadanie. > Jedna z osob powyzej strzelila jakims smiesznym tekstem na opis Pajaca_z dot. > McKinseya, ze zna tez Andersena i case Enronu. Co jedno ma wspolnego z drugim? > O > ile wiem, nikt nie oskarza McK o upadek Enronu. > > Dalej - sporo sie tu bije piany, a chyba malo kto z osob "AntyA" wie o czym mow > i. > Rybka pisal o 100-200k za promocje. Stary, gdyby A tyle dostawal, to my > wyslalibysmy drugiego Polaka w kosmos. Nie wspominam juz o tych nieszczesnych > wirtualnych stypendiach rozdawanych przez A.. Ja to napisałem. Pomyśl trochę. Firmy typu McKinsey i Andersen jadą często na opinii, opracowując w rzeczywistości przeciętne projekty - przerzucenie innego ze zmienionymi danymi, itp. A dostają zlecenia bazując na marce i znajomościach, często swoich Alumnach. No, ale na szczęście rynek jest brutalny. Tak poważny błąd jak Enrona zawarzył o upadku Andersena. Natomiast AIESEC za błędy nie płaci, właśnie z powodu braku konkurencji. > Marios tak narzeka na ten A w Poznaniu, a jakby na to nie patrzec, to jest to > jeden z najlepszych Lokalnych na swiecie jesli chodzi o ilosc praktyk rocznie > (cos okolo 60-70 rocznie, moge sie mylic, ale nie bardzo), wiec chyba jednak co > s > robia. Nie dziwilbym sie, ze ktos powie "AIESEC juz to robil" bo to moze byc > prawda. Czy schrzanil? Spytaj sie osob, ktore braly udzial w tym projekcie, nie > > ludzi z A czy tez osob postronnych. Pytałem - odpowiedź prawie za każdym razem potwierdza moją opinię. Jeśli chodzi o praktyki studenckie to wiem, że A-P. dość dobrze działa i tego im nie odbieram, choć słyszałem o przypadkach wysyłania swoich ludzi. Jednak promocja, jaką robi firmom na AE jest... "kiepska". Ponadto jest tam dużo buraków. > Marios - szczerze mowiac, po postach, ktore piszesz, wnioskuje, ze jestes niezl > ym > frustratem, sorry. "Niezłą" odporność psychiczną masz, skoro to jest dla Ciebie frustracja. > Ok, ide spac, bo jutro trzeba rozwijac przemysl IT a wieczorkiem piwko ze > znajomymi z A, fajnie bedzie. A integrujcie się, skoro lubicie. > pa i smacznego jajka, wyluzowania itp itd. Znaczy się Wesołych Świąt, a z tym wyluzowaniem to nie przesadzaj - równie dobrze te słowa mógłbyś napisać do każdego na tym forum... cya, Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.02, 12:13 Gość portalu: Rybka napisał(a): > Gość portalu: pajac_z napisał(a): > > > Jak juz pisalem, konkurencja zawsze wymusza podniesienie standardow, wiec > moze > > przestan pisac ogolnikowe kwasy na forach i zacznij ta konkurencje budowac > , co? > > > A mi konkurencja w telekomunikacji jakoś standardów nie podniosła... :-(((( Cierpliwości... to jest długofalowe Marios. P.S. Tak naprawdę to dziś w komórkach mamy Triopol - podzielony rynek, a w telekomunikacji Konkurencję monopolistyczną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 19:18 > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna... > Niech bedzie konkurencja, naprawde. Ale jej nie ma bo Polak z Polakiem raczej sie pobije niz cos razem konstruktywnego zrobi. To sie powoli zmienia, ale pieniactwo i zawisc sa wciaz strasznym problemem w Polsce. A wszystko z biedy i braku kultury ... Najpierw moze trzeba sie uczyc od kogos komu to wychodzi lepiej (niestety zagraniczne firmy i organizacje sa w tej materii o klase wyzsze) > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak robicie? > Nie wiem ile w skali kraju, ale poza kilkoma projektami typu Dni Kariery to raczej firmy NIE CHCA dawac tlumaczac sie recesja, zamknietym/przekroczonym budzetem. Sa to kwoty ktore rzadko wykraczaja poza budzet projektu a wiele jest takich projektow, ze doplaca sie z tych bardziej dochodowych. Czlonkowie partycypuja w kosztach organizowania szkolen wewnetrznych w duzym stopniu. No i szkolimy sie sami. Seminaria dla studentow rowniez sa w czesci odplatne. Zreszta tej kasy nie trzeba duzo: czlonkowie A. pracuja za darmo (najwiekszy naklad), sale mam za darmo albo poldarmo, albo robimy projekty w takich ruderach ze koszty musza byc niskie. Namawiamy wykladowcow i praktykow z firm do udzialu za friko, zarcie czesto udaje nam sie skolowac. Obrotni jestesmy i tyle. Tak czy siak, nasz Komitet, mial cholerne problemy z plynnoscia i wciaz ma permamentny dlug w stosunku do uczelni wiec w kase nie oplywamy. Czesc skolownej kasy wykorzystywana jest na dofinansowanie wyjazdow czlonkow na zagraniczne/krajowe projekty w roli wspolorganizatora (i bez takiego symbolicznego wsparcia duzo ludzi nie byloby stac na wyjazd). Nie mowie teraz o praktykach, do ktorych doplacanie byloby bez sensu. > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie byłych jego > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkurencję. > Nie ma takiego zobowiazania, ale widocznie wiesz lepiej. To raczej sympatia do czasow fajnej zabawy i wdziecznosc dla organizacji, ktora zmienia i wymienia ludzi. Tak jest wszedzie. Tak w 90 procentach dziala biznes w Stanach. I nikt tego nie zmieni, bo tacy sa ludzie, ze predzej zaufaja swojemu niz komus z ulicy. Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: Konkurencja dla AIESECu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 23:14 Hej, To jest cenna i rzeczowa wypowiedź, Powiedz mi tylko Kron: Skąd wy bierzecie takich Pajaców? A co do konkurencji, to jest nieunikniona - to jest jednak olbrzymi rynek do opanowania, a często przypadkowi studenci, nie zrealizują tego tak dobrze jak umiejętnie prowadzone firmy. A Polak z Polakiem potrafi się dogadać. Pozdrawiam, Marios Gość portalu: Kron napisał(a): > > Konkurencja mogłaby być dla AIESECu zgubna... > > > > Niech bedzie konkurencja, naprawde. Ale jej nie ma bo Polak z Polakiem raczej s > ie > pobije niz cos razem konstruktywnego zrobi. To sie powoli zmienia, ale pieniact > wo > i zawisc sa wciaz strasznym problemem w Polsce. A wszystko z biedy i braku > kultury ... Najpierw moze trzeba sie uczyc od kogos komu to wychodzi lepiej > (niestety zagraniczne firmy i organizacje sa w tej materii o klase wyzsze) > > > Kron: Ile wy kasy wyciągacie od firm, co dla nich w zamian i jak robicie? > > > > Nie wiem ile w skali kraju, ale poza kilkoma projektami typu Dni Kariery to > raczej firmy NIE CHCA dawac tlumaczac sie recesja, zamknietym/przekroczonym > budzetem. Sa to kwoty ktore rzadko wykraczaja poza budzet projektu a wiele jest > > takich projektow, ze doplaca sie z tych bardziej dochodowych. > > Czlonkowie partycypuja w kosztach organizowania szkolen wewnetrznych w duzym > stopniu. No i szkolimy sie sami. Seminaria dla studentow rowniez sa w czesci > odplatne. > > Zreszta tej kasy nie trzeba duzo: czlonkowie A. pracuja za darmo (najwiekszy > naklad), sale mam za darmo albo poldarmo, albo robimy projekty w takich ruderac > h > ze koszty musza byc niskie. Namawiamy wykladowcow i praktykow z firm do udzialu > > za friko, zarcie czesto udaje nam sie skolowac. Obrotni jestesmy i tyle. > > Tak czy siak, nasz Komitet, mial cholerne problemy z plynnoscia i wciaz ma > permamentny dlug w stosunku do uczelni wiec w kase nie oplywamy. > > Czesc skolownej kasy wykorzystywana jest na dofinansowanie wyjazdow czlonkow na > > zagraniczne/krajowe projekty w roli wspolorganizatora (i bez takiego > symbolicznego wsparcia duzo ludzi nie byloby stac na wyjazd). Nie mowie teraz o > > praktykach, do ktorych doplacanie byloby bez sensu. > > > > Rybka: Pamiętaj o sekciarskiej zasadzie AIESECu - zobowiązanie byłych jego > > > członków do wspierania organizacji. To "lekko" ogranicza konkurencję. > > > > Nie ma takiego zobowiazania, ale widocznie wiesz lepiej. To raczej sympatia do > czasow fajnej zabawy i wdziecznosc dla organizacji, ktora zmienia i wymienia > ludzi. > > Tak jest wszedzie. Tak w 90 procentach dziala biznes w Stanach. I nikt tego nie > > zmieni, bo tacy sa ludzie, ze predzej zaufaja swojemu niz komus z ulicy. > > Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka Re: AIESEC to jednak IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 28.03.02, 22:31 Gość portalu: Kron napisał(a): > > Dostają wysypki, bo a nuż powstanie kiedyś konkurencja w drodze do firmowe > go koryta i praktyk, być może lepsza konkurencja... > > > > Widze ze znowu musze Cie oswiecic Rybko. Niech powstaje konkurencja, niech wiec > ej > ludzi wyjezdza na praktyki, niech kazdy ma szanse na pogadanie z czlonkiem inne > j > nacji (w Polsce nie jest to takie oczywiste , jezeli mieszkasz np w Lublinie). > Zycze soebie tego i Tobie rowniez, bo to ma bardzo dobry wplyw na ludzi i cale > spoleczenstwo, nie tylko w Polsce. > > > Dwa - wysypki dostają tylko ci ludzie, którzy nie są pewni swojej wartości > . Tak > > > > więc Aiesec takiego poczucia wartości nie daje - choć daje znajomości. to > fakt. > > .. > > > > Jak doszedles do tego ze Aiesec tj kilkaset ludzi w Polsce a kilkadziesiat > tysiecy na swiecie chodzi z wysypka? Juz Cie prawie widze jak piszac na > klawiaturze plujesz z pasja parskajac ze zloscio-zlosliwoscia. To niestety typo > wo > polski nawyk. A wychodzi szczegolnie na jaw w miare kolejnych niepowodzen na > emigracji, prawda Rybka? No i bezrobocia w Polsce. > > > Co do żargonu o którym mówił palant kron (sorry, to taki forumowy żargon), > to > > byłem w kilku organizacjach międzynarodowych i wszędzie mówiło się albo po > pols > > ku > > albo po angielsku... > > W AIESECu [aiesec slang] to zabawa, no i czesto pojscie na latwizne, bo trudno > czasem przetlumaczyc tak podstawowe dla funckjonowania organizacji slowa jak > Student Nominee (zebrany profil studenta z jego wyksztaceniem i zyczeniami wobe > c > praktykodawcy co do przyszlej praktyki). My mowimy po prostu "es en". jaki jest > > sens tlumaczyc to na polski, skoro wiekszosc korespondencji dotyczacej praktyk > jest po angielsku. itd. Jezeli bysmy mowili po angielsku bez przerwy to dopiero > > by nas za burakow mieli. Ale dla Ciebie jednak, jak widze, jest to tani powod d > la > robienia nienawistnych uwag. > > Wyjdz na ulice i posluchaj polskiej mlodziezy... iles slow jest zapozyczona z > angielskiego (interwiu, sory, debesciak, kul, itd) i co wszyscy sa z AIESECu !! > !? > > albo jak w jednej z nich po norwesku... (nynorsk - dla > > jasności) > > > > Kiedy ktoś mówi 2 jezykami naraz, z rearguły oznacza to, że żadnego z nich > nie > zn > > a > > dobrze. > > > Jasne, stary, jasne. > > > Oj chyba wszedlem ci na Twoje osobiste podworko, ze mnie tak nie cierpisz. > > A ja i Cie lubie ;)))))) > > Kron Aby wejść na moje podwórko masz za krótkie nóżki więc się nie martw... Co do emigracji to nie bardzo wiem o co chodzi - ja tylko byłem na studiach oraz jako wolontariusz i na kursie letnim (parę konferencji to tylko krótkie pobyty) oraz turystycznie tu i tam, odwiedzałem rodzinę - przebieg odbywał się zgodnie za założeniami, nie wracałem wcześniej, nikt nie gonił.... (o teraz sobie przypomniałem: kiedyś dawno temu w Świnoujściu jechaliśmy sobie w lipcu rowerami do Niemiec na 1 dzień na wycieczkę, ale koleżanki - studentki ekonomii nie wpuścili do Niemiec :-(( Biedactwo miało zakaz wjazdu do Niemiec za nielegalną pracę w przeszłości - nawet nowy paszport nie pomógł. Tak więc członkowie aiesecu (jak rzeczona koleżanka) też czasami mają kłopoty za granicą, nie tylko my maluczcy, którzy na własną rękę sobie organizujemy coś w dalekim świecie...) Zresztą akurat na emigracji jest naprawdę łatwiej. Może nie miałeś wiele współnego z tym tematem, ale tak jest. Po prostu wiadomo o co chodzi a przepisy są jasne. Wóz albo przewóz. Za 2.5 roku znikam z Polski, ale do tego czasu coś tam będę tu robił... może parskał ze śmiechu... Złością nie parskam :-) - wszyscy moi znajomi uważają mnie za osobę niezywkle pozytywną i optymistyczną, więc teraz muszę się zastanawiać o co ci chodzi.. A może czytałeś kiedyś programowanie neurolingwistyczne, bo to chyba tego typu zabieg miał być. Ja tam nie wiem co sądzisz o języku polskim, ale jest choćby ustawa o tym języku. Często też bywałem we Francji, 1 raz w życiu na Islandii (niestety tam rzeczywiście jest za drogo) i jednak tam się po prostu język narodowy szanuje. U nas różne idiotyczne wtrącenia są nadal oznaka bycia światowym. U młodzieży z zawodówki to ja rozumiem, może to być oznaka kiepskiego wykształcenia i braku wzorców. Ale u studentów? U przyszłej 'elyty narodu'? To żałosne. To tak jak kolumienki i łuczki a la hacjenda były a czasem i jeszcze są oznaką nowobogactwa, co zauważają nawet moi znajomi, którzy rzadko bo rzadko, ale do polski czasem przyjeżdżają i wciąż pekają ze śmiechu - taki sympatyczny aspekt życia, bo ja pękam z nimi. Albo.. (przykład z ust znajomego, chciał się chłopak pochwalić, że zdobył kopię ze 45 złotych: 'No wiesz, no wiesz ja mam na kompie tego nowego fotoszopa fajf point łan...' - ja rozumiem nazwy własne, ich się nie tłumaczy nigdy, ale cyferki to raczej nie jest nazwa własna... To w sumie groteska usłyszeć co takiego.. a słychać to nagminnie... ale niech tam... Postąpię po angielsku i po prostu nie będę słyszał tego językowego ścieku. ok? ;-) Co do Lublina to byłem tam na study tour za studenckich czasów organizowanym przez jedną niemiecką instytucję dla rozwoju kontaktów z młodzieżą studencką (byli też licealiści) i tam akurat problemów z kontaktami międzynarodowymi nie ma, jeśli ktoś ich poszuka. Znam nawet jedego Niemca, który tam mieszka od 25 lat i wciąż pracuje nad rozwijaniem tych kontaków, przy czym wg jego słów nie jest on jedyną osobą w Lublinie, która sie tym zajmuje. Kron, Lublin to nie jest takie zadupie jak myślisz. Pojedź tam raz w życiu i przekonaj się.. Co do języków to ja znam ich kilka, ale nie mówię kilkoma naraz... Zdaje się, że nie uchwyciłeś sensu mojego zdania w języku polskim... Jeśli nie rozumiesz w czysto polskim, to cóż mogę powiedzieć... Zdaje się, że mówienie 2 językami na raz jednak ci nie służy... Właściwie nudzi mnie już ta dyskusja z tobą, nic nowego i mądrego nie powiesz. Przypomina mi to sytuację, kiedy dawno temu dałem się nieopatrznie wciągnąć w rozmowę ze świadkami jehowy. Ale z nimi, podobnie jak z tobą, to właściwie nie jest dyskusja. To jakiś monolog, który oni sobie utworzyli w głowie i próbują sprzedać ludziom, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić. Aha.. podobnie do ciebie rozmawiają ludzie od Amway`a. Cholera... naprawdę czuję w twoich słowach ten sam ton, ten sam styl... Ale niech tam, znajdź kogoś, kto nie wie co ze sobą zrobić, jakiego oportunistę, na pewno uda ci się go przekonać do wszystkiego.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: AIESEC to jednak IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.03.02, 02:04 > > Co do emigracji to nie bardzo wiem o co chodzi - ja tylko byłem na studiach ora > z > jako wolontariusz i na kursie letnim (parę konferencji to tylko krótkie pobyty) > > oraz turystycznyie tu i tam, odwiedzałem rodzinę - przebieg odbywał się zgodnie > za > założeniami, nie wracałem wcześniej, nikt nie gonił.... Powiem o co mi chodzi. Najezdzasz na instytucje, ktora daje namiastke takiego zycia na emigracji, studiowania i pracy za granica itd. Tobie sie udalo, znasz 4 jezyki, bywales w swiecie itd. AIESEC umozliwia namiastke tego na duzo wieksza skale, niz byloby to dane szczegolnie uprzywilejowanym jednostkom. Wiec gdzie do cholery ta zamknieta klika i sekta? > Złością nie parskam :-) - wszyscy moi znajomi uważają mnie za osobę niezywkle > pozytywną i optymistyczną, więc teraz muszę się zastanawiać o co ci chodzi.. Nie majac zadnych podstaw wylewasz zolc na organizacje, ktora jest pozyteczna i ludzi, ktorzy w niej za darmo pracuja, czesto tylko dla wyzszej idei. Sam taki nie bylem, ale podziwiam ludzi z pasja. > > Ja tam nie wiem co sądzisz o języku polskim, ale jest choćby ustawa o tym język > u. Nie mam szczegolnego przywiazania. Wiekszosc moich prawdziwych przyjaciol to ludzie z zagranicy (poznani w 80 % dzieki AIESECowi) a z nimi po polsku nie rozmawiam. > Często też bywałem we Francji, 1 raz w życiu na Islandii (niestety tam > rzeczywiście jest za drogo) i jednak tam się po prostu język narodowy szanuje. > U > nas różne idiotyczne wtrącenia są nadal oznaka bycia światowym. U młodzieży z > zawodówki to ja rozumiem, może to być oznaka kiepskiego wykształcenia i braku > wzorców. Ale u studentów? U przyszłej 'elyty narodu'? To żałosne. Zapozyczanie z angielskiego to nie tylko domena Polakow. Robia to Tajwanczycy, Niemcy, Hindusi ... W AIESECu jest to sprawa o tyle skomplikowana, ze uzywamy technicznych wlasciwie (w sensie np zarzadzania kadrami) okreslen zapozyczonych z angielskiego i ich tlumaczenie na lokalne jezyki w 80 + krajach to samobojstwo dla organizacji. Naucz czlowieka zeby w danym kraju w kilkunastu Komitetach przez tylko 3-4 lata (taki czas spedza czlowiek w AIESECu) uzywal danego terminu w jezyku lokalnym dla okreslenia, dajmy na to, faktu polaczenia praktykanta z praktyka. W slangu AIESECu to jest po prostu "match". A angielskie podstawowe znaczenie jest nieodzowne (miedzynarodowy charakter organizacji) wiec w zasadzie uzywa sie i tak tylko angielskiego slowa z polska fleksja. Z musu, nie tylko z powodu wrodzonego lenistwa. Akurat w AIESECu uzywanie anglojezycznych zapozyczen nie jest bynajmniej kwestia obnoszenia sie ze znajomoscia jezyka angielskiego. Taka kultura organizacyjna i tyle. Podobna sytuacja pod tym wzgledem do tej ktora ma miejsce w spolecznosci informatykow. Przedstawieciele A. w stosunku do ludzi z zewnatrz nie stosuja takiego slangu, bo jest on po prostu niezrozumialy. > > Co do Lublina to byłem tam na study tour za studenckich czasów organizowanym > przez jedną niemiecką instytucję dla rozwoju kontaktów z młodzieżą studencką > (byli też licealiści) i tam akurat problemów z kontaktami międzynarodowymi nie > ma, jeśli ktoś ich poszuka. Znam nawet jedego Niemca, który tam mieszka od 25 l > at > i wciąż pracuje nad rozwijaniem tych kontaków, przy czym wg jego słów nie jest > on > jedyną osobą w Lublinie, która sie tym zajmuje. Kron, Lublin to nie jest takie > zadupie jak myślisz. Pojedź tam raz w życiu i przekonaj się.. > Na pewno maja mniej mozliwosci wyjazdu lub obcowania z cudzoziemcami niz mieszkaniec Wroclawia czy Poznania. Bez urazy, ale warunki ekonomiczne chociazby, dzialaja na wschodzie Polski bardziej uziemiajaco. Co do tej miedzynarodowosci to jednak musi byc gorzej skoro moja kolezanke, Tajwanke, traktowano w Bialymstoku jak ostatnie dziwadlo, podczas gdy we Wroclawiu nikt na nia nie zwracal uwagi. AIESEC poniekad wyrownuje szanse dla ludzi z calej Polski i w skali calego swiata rowniez. > Co do języków to ja znam ich kilka, ale nie mówię kilkoma naraz... Zdaje się, ż > e > nie uchwyciłeś sensu mojego zdania w języku polskim... Jeśli nie rozumiesz w > czysto polskim, to cóż mogę powiedzieć... Zdaje się, że mówienie 2 językami na > raz jednak ci nie służy... > Ja mam nieodparte wrazenie ze to Ty jednak jestes klasycznym bufonem. Caly czas mowisz o sobie. 4 jezyki, wyjazdy, konferencje, studia. Jestem boski. Potrzebujesz potwierdzic swoja wyzszosc, gdy tymczasem nie rozmawiamy o Tobie. > Właściwie nudzi mnie już ta dyskusja z tobą, nic nowego i mądrego nie powiesz. > Przypomina mi to sytuację, kiedy dawno temu dałem się nieopatrznie wciągnąć w > rozmowę ze świadkami jehowy. Ale z nimi, podobnie jak z tobą, to właściwie nie > jest dyskusja. Pokazales juz jakie argumenty stosujesz. AIESEC sekta - niby dlaczego tak naprawde, poza bardzo powierzchownymi sprawami typu slang? AIESEC - zlodzieje, gdy tymczasem nie masz dowodow zadnych. A juz ta sprawa z kolezanka twojej kolezanki i czyms czym AIESEC sie w ogole nie zajmuje, to bylo przegiecie, ktore bardzo zle swiadczy o Tobie. > To jakiś monolog, który oni sobie utworzyli w głowie i próbują sprzedać ludziom > , > którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić. > Jestem z natury bardzo oporny na wszelka indoktrynacje. Nie tanczylem nigdy tancow typowa aiesecowskich, nie wspianlaem sie po szczeblach drabiny organizacyjnej, bo nikt w A.mnie do tego nie zmuszal. Lubilem AIESEC, ze wzgledu na mozliwosc tworczego sie wyzycia, ale dopiero wyjazd na praktyke pozwolil mi spojrzec na ta organizacje, ze swoimi wadami, jako calosc. Calkiem sensowna i z zasady dobra calosc. Zlosliwe ataki na ta organizacje odbieram jako przejawy albo niewiedzy albo poprzez powtarzanie oszczerstw - zawisci. Bo my w AIESECu to jestesmy troche jak takie pie..lone harcerzyki. Harcerzy tez duzo ludzi nie lubi. > Aha.. podobnie do ciebie rozmawiają ludzie od Amway`a. Cholera... naprawdę czuj > ę > w twoich słowach ten sam ton, ten sam styl... > A wiesz nawet bylismy w naszym Lokalnym na projekcji zakazanego w telewizji filmu o Amwayu, zeby zobaczyc czy my jestesmy tacy sami, jak niektorzy twierdza. NIE JESTESMY. Chociazby dlatego ze stoimy intelektualnie o wiele wyzej, nie robimy tego dla zysku a uczestniczac w bardzo zroznicowanych projektach utwierdzmay sie w naszej niezaleznosci jako jednostki, czerpiac jednoczesnie satysfakcje z pracy w grupie. Nikt niekogo nie zmusza do niczego i nie wykorzystuje. Gora wywodzi sie z dolu organizacji, i bez zadnych wlasciwie specjalnych przywilejow zostaje wybrana. Po roku przychodza nastepni w miejsce starych. > Ale niech tam, znajdź kogoś, kto nie wie co ze sobą zrobić, jakiego oportunistę > , > na pewno uda ci się go przekonać do wszystkiego.... Jakos mi nie zalezy. Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: AIESEC to jednak IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 19:04 Gość portalu: Marios napisał(a): > W poprzedniej swojej wypowiedzi - wyraziłem swoją opinię na temat AIESECu dość > neutralnie. Jednak po weekendowej Konferencji Kół Naukowych, gdzie była także > przedstawicielka AIESEC POZNAŃ, muszę ją trochę zrewidować. Jezeli faktycznie sie zburaczyla, to niech idzie to na jej prywatne konto. Co AIESEC robil w ogole na tej konferencji? O co szedl boj? > Pytania zasygnalizują wszystko: > - Dlaczego właśnie w AIESECach - pomijając to, że bywają tam wartościowe osoby, > > można spotkać aż tak duży odsetek wywyższających się bufonów, którzy na myśl o > prawie każdej innej organizacji studenckiej dostają wysypki? Powiem Ci ze nie ma az tylu bufonow, moze jak sa to od razu czuc od nich brak sympatii na odleglosci i dlatego tak skutecznie zbieraja na opinie o AIESECu. W AIESECu tez sie ich nie lubi, bo tacy ludzie sa bufonami juz na calego i w samej organizacji tez tacy sa. A z takim zatwardzialcem trudno wytrzymac. Osobiscie znalem tylko jednego. Bufonada, chociaz nie wiem dokladnie co masz na mysli, moze byc efektem tez zaszczucia ze strony innych organizacji. AIESECu, bedac poza nim, nie lubi sie bo jest "za" aktywny, za duzy. Pamietam jedna propozycje jaka kiedys zlozylem Samorzadowi Studenckiemu na naszej uczelni. Bez nerwow, ale odmowili bo chodzilo o jakas polityke. Nie wypadalo wspolpracowac z AIESECiem. No a sami nie robili nic! > - Dlaczego ci bufoni będący w AIESECu szukają tylko własnych korzyści, > szczególnie krótkoterminowych, nie chcąc współpracować z firmą - gdyż "tamta > zyska więcej" Kto? Jaka firma? Nie rozumiem. oraz koncentrują się na destruktywnej krytyce pomysłów innych > osób, kwitując to często sformułowaniem "eee... AIESEC to już robił" (nie > dodając, że zrobił, ale z reguły spartaczył)? Z reguly to projekty udaja sie nam piknie. A jak cos spartolimy to i tak o tym nikt nie wie, bo i publika mniejsza. > - Dlaczego ludzie z AEGEE nie mają takich schiz (choć są lekko zbliżeni)? > > Obrońcy AIESCu. Dlaczego? > Nie wiem, moze to po prostu buraki byly i tyle. Do AIESECu ciagna aktywni studenci ale czesto i Ci najbardziej wyszczekani i trzeba na to poprawke wziac. Jezeli faktycznie bylo jak piszesz to sie nie popisali. Wtedy piszesz maila na adres biura stawiajac rzeczowe zarzuty (bez nerwow) i wymieniajac osoby z A. ktore sie skompromitowaly z CC do AIESEC Polska. Zareczam, ze nie obyloby sie bez afery i dochodzenia buractwa. W samym AISECU tez sa niesnaski - miedzy Komitetami, w obrebie nich samych, ale jakos sie trzymamy i chyba dobrze nam to na zdrowie wychodzi. > Pozdrawiam, > Marios Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: AIESEC to jednak IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 02:36 Kron, > Jezeli faktycznie sie zburaczyla, to niech idzie to na jej prywatne konto. Co > AIESEC robil w ogole na tej konferencji? O co szedl boj? Został zaproszony... A ona nie jest wyjątkiem wśród AIESECOWCÓW - piszę to nieprzypadkowo, gdyż znam sam jeszcze kilka takich osób, znajomi wyrażają się o nich podobnie. Po prostu - odsetek buraków w AIESECu jest dużo większy niż w innych organizacjach > Powiem Ci ze nie ma az tylu bufonow, moze jak sa to od razu czuc od nich brak > sympatii na odleglosci i dlatego tak skutecznie zbieraja na opinie o AIESECu. W > AIESECu tez sie ich nie lubi, bo tacy ludzie sa bufonami juz na calego i w > samej organizacji tez tacy sa. A z takim zatwardzialcem trudno wytrzymac. > Osobiscie znalem tylko jednego. Widocznie w tym przejawia się AIESECowska tolerancja - w akceptacji swoich bufonów, a macie szerokie pole do popisu. > Bufonada, chociaz nie wiem dokladnie co masz na mysli, moze byc efektem tez > zaszczucia ze strony innych organizacji. AIESECu, bedac poza nim, nie lubi sie > bo jest "za" aktywny, za duzy. Albo zdominowania współpracy przez A. Sorry - dziękuję. > Pamietam jedna propozycje jaka kiedys zlozylem Samorzadowi Studenckiemu na nasz > ej > uczelni. Bez nerwow, ale odmowili bo chodzilo o jakas polityke. Nie wypadalo > wspolpracowac z AIESECiem. No a sami nie robili nic! Może mieli inne powody. Np. Realnie oceniali szanse projektu... A może masz rację. > > - Dlaczego ci bufoni będący w AIESECu szukają tylko własnych korzyści, > > szczególnie krótkoterminowych, nie chcąc współpracować z firmą - gdyż "tam > ta > > zyska więcej" > > Kto? Jaka firma? Nie rozumiem. Podałem jeden projekt Case Study - łączenia sił z różnych Kół Naukowych. Case przygotowywałaby firma, która zyskałaby kreatywność pomysłów. W zamian studenci oprócz wspólnej integracji mieliby możliwość przerzucenia teorii na praktykę oraz wygrania prakty. Stanowisko A.Poznań: "Ja rozumiem, że firma zyskuje, ale co my z tego mamy?" powiedziane z bufonadą. A nie jest to odosobniony przykład. > oraz koncentrują się na destruktywnej krytyce pomysłów innych > > osób, kwitując to często sformułowaniem "eee... AIESEC to już robił" (nie > > dodając, że zrobił, ale z reguły spartaczył)? > > Z reguly to projekty udaja sie nam piknie. A jak cos spartolimy to i tak o tym > nikt nie wie, bo i publika mniejsza. Np. VENTURE w Poznaniu - tragedia... Taki rozgłos, a tak spartaczone. W sumie b.mała konferencja. > > - Dlaczego ludzie z AEGEE nie mają takich schiz (choć są lekko zbliżeni)? > > > > Obrońcy AIESCu. Dlaczego? > > > > Nie wiem, moze to po prostu buraki byly i tyle. Do AIESECu ciagna aktywni > studenci ale czesto i Ci najbardziej wyszczekani i trzeba na to poprawke wziac. Szkoda, że nie cukrowe (brak uśmiechów), przynajmniej AIESEC opływałby w cukier. > Jezeli faktycznie bylo jak piszesz to sie nie popisali. Wtedy piszesz maila na > adres biura stawiajac rzeczowe zarzuty (bez nerwow) i wymieniajac osoby z A. > ktore sie skompromitowaly z CC do AIESEC Polska. Zareczam, ze nie obyloby sie b > ez afery i dochodzenia buractwa. Szczerze? Nie zależy mi na poprawie funkcjonowania tej organizacji. > W samym AISECU tez sa niesnaski - miedzy Komitetami, w obrebie nich samych, ale > jakos sie trzymamy i chyba dobrze nam to na zdrowie wychodzi. To wasz problem. > Kron Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wujek APEL IP: *.setupsys.com.pl 29.03.02, 13:56 Apeluje do wszystkich, ktorym nieobojetny jest los studentow, ktorzy cenia sobie uczciowsc i honor, ktorzy procz dolarow w oczach maja pewien blysk pomyslowosci, uczciwosci, radosci, a nie tylko ped za kariera podbudowana oszustwami i szwindlami... ...apeluje do was wszystkich, ignorujemy AIESEC i czlonkow tego dziwnego stowarzyszenia, rozmawiajac o nich, wspierajac, dyskutujac tu na ich temat tak naprawde tylko reklamujemy te zaraze, legitymizujac sens jej istnienia. Jezeli wiec nie chcecie aby ktos wyjmowal pieniadze z waszej kieszni, znajomosciami zalatwial sobie prace do ktorej wy mieliscie prawo z racji swojej wiedzy czy kompetencji to...po prostu ignorujcie AIESEC niech sie bufony we wlasnym sosie pozabijaja a pozniej pognija. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: APEL IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.03.02, 22:47 Gość portalu: Wujek napisał(a): > Apeluje do wszystkich, ktorym nieobojetny jest los studentow, ktorzy cenia > sobie uczciowsc i honor, Liga Rodzin Polskich? ktorzy procz dolarow w oczach maja pewien blysk > pomyslowosci, uczciwosci, radosci, a nie tylko ped za kariera podbudowana > oszustwami i szwindlami... No to chyba mowisz do mnie, no slucham dalej .. > ...apeluje do was wszystkich, ignorujemy AIESEC i czlonkow tego dziwnego > stowarzyszenia, rozmawiajac o nich, wspierajac, dyskutujac tu na ich temat tak > naprawde tylko reklamujemy te zaraze, legitymizujac sens jej istnienia. No tak. Wole juz ignorowanie od szkalowania. > Jezeli wiec nie chcecie aby ktos wyjmowal pieniadze z waszej kieszni, > znajomosciami zalatwial sobie prace do ktorej wy mieliscie prawo z racji swojej > > wiedzy czy kompetencji to... Ufffffffff, ale zes chopie walnal ;) Jakos A. najczesciej albo laduja w firmach zagranicznych albo sami zakladaja interes. W jednym i w drugim przypadku nie ma oczywiscie mowy o "znajomosciach". po prostu ignorujcie AIESEC niech sie bufony we > wlasnym sosie pozabijaja a pozniej pognija. I szczezna. Buuuuhahahaa.... Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Re: APEL IP: 195.94.196.* 30.03.02, 01:14 ..i tu Cie mamy kolego.... Gość portalu: Kron napisał(a): > Ufffffffff, ale zes chopie walnal ;) Jakos A. najczesciej albo laduja w firmach > > zagranicznych albo sami zakladaja interes. ...obludny i wredny. Przyłączam się do apelu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YoHello! Re: APEL IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 01.04.02, 01:11 Chyba sami sie nie zorientujecie wiec wam podpowiem. Przylączajac sie do tego apelu postepujecie wbrew temu o co apelujecie. Kazdy z waszych "apelujacych" postow przesuwa ten temat AIESEC na sama gore, dzieki czemu nazwa AIESEC staje sie bardziej widoczna. Zapewniam was, ze b. niewiele osob przeczyta te 60+ postow aby poznac wasze intencje i dowiedziec sie, ze wcale nie chcecie reklamowac AIESEC'u. Chcialbym wiec zaapelowac o wszystkich apelujacych o ignorowanie AIESEC aby popierali ten apel ignorujac go. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 2mek Re: APEL -Popierajcie AIESEC IP: *.acn.waw.pl 05.04.02, 21:38 Precz z zawiścią i żałosnym biadoleniem. AIESEC is the best and fuck the rest! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios No proszę... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.02, 12:42 Gość portalu: 2mek napisał(a): > Precz z zawiścią i żałosnym biadoleniem. ??? > AIESEC is the best and fuck the rest! To wystarczy za komentarz - co myślicie o takim kolesiu?... Żałosny burak... Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 2mek Re: No proszę... IP: *.u.mcnet.pl 09.04.02, 16:49 Gość portalu: Marios napisał(a): > Gość portalu: 2mek napisał(a): > > > Precz z zawiścią i żałosnym biadoleniem. > > ??? > > > AIESEC is the best and fuck the rest! > > To wystarczy za komentarz - co myślicie o takim kolesiu?... Żałosny burak... > > Marios Rozumiem że nie kojarzysz o co mi chodzi gdy piszę o zawiści i biadoleniu. Poczytaj posty na tym forum (również swoje). Wszyscy mają świetne rady, inicjatywy tylko że AIESECowi nie chce się robić. No to zrób sam a nie pouczaj innych. Pokaż jaki jesteś wspaniały. Nie potrzebujesz do tego AIESECu. Możesz iść do NZS, ZSPu, koła naukowego (o ile takie istnieją) ewentualnie ZMW (jako fachowiec od buraków). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wersal komentarze bez wiedzy ? IP: 193.0.124.* 11.04.02, 15:56 Wiekszosc z "anty aiesecowcow" - zwlaszcza krzykacze mowiacy o potrzebie dywersyfikowania rynku jak i ci, ktorzy podaja niebotyczne "cenniki" aiesecowcow po prostu nie posilili sie na zebranie podstawowych informacji na ten temat. Pracuje w firmie, ktora od kilku lat wspolpracuje z AIESEC, nigdy w A nie bylem, cos osiagnalem (osiagam)na studiach i praktycznie nie znalem ich do momentu w ktorym przyszlo mi z nimi wspolpracowac. Niech kazdy krzykacz zastanowi sie najpierw jakie KORZYSCI - lepsze od tych ktore w tej chwili otrzymujemy od A moglby nam zaproponowac? Nasza potrzeba jest docieranie z oferta firmy do studentow w skali kraju. Wczesniej wspolpracowalismy z pseudo- strukturami typu SIM, NZS, Smiesza mnie "kola naukowe, zwiazki i organizacje" ktore przychodza do mnie z "ofertami promocji na uczelni" Panowie z "konkurencji !" Uczcie sie ! - pracujcie w AIESEC, zobaczcie co robia dobrze i uczcie sie od nich zamim przyjdziecie do nas na "negocjacje!" Naprawde wrazenie jest takie, ze probujecie byc "AIESECiem tylko mniejszym..." Jestem zadowolony z wspolpracy z A, na Dniach Kariery i nie tylko dostajemy dokladnie to za co placimy (wcale nie wygurowane) pieniadze. Dotrzymuja slowa i robia to profesjonalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: komentarze bez wiedzy ?, WWW AIESEC... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 13:07 Gość portalu: Wersal napisał(a): > Wiekszosc z "anty aiesecowcow" - zwlaszcza krzykacze mowiacy o potrzebie > dywersyfikowania rynku jak i ci, ktorzy podaja niebotyczne "cenniki" > aiesecowcow po prostu nie posilili sie na zebranie podstawowych informacji na > ten temat. "Powiedzmy" że masz rację. > Pracuje w firmie, ktora od kilku lat wspolpracuje z AIESEC, nigdy w > A nie bylem, cos osiagnalem (osiagam)na studiach i praktycznie nie znalem ich > do momentu w ktorym przyszlo mi z nimi wspolpracowac. Gratuluję bardzo intensywnego życia studenckiego. > Niech kazdy krzykacz > zastanowi sie najpierw jakie KORZYSCI - lepsze od tych ktore w tej chwili > otrzymujemy od A moglby nam zaproponowac? Nasza potrzeba jest docieranie z > oferta firmy do studentow w skali kraju. To ciężka praca - wymaga zorganizowania silnych struktur. Ponadto firmy międzynarodowe współpracują z A w skali globalnej. To powoduje, iż bariera stworzona przez A jest bardzo duża. W tej sytuacji wejście na ten rynek wymagałoby dużo czasu i pieniędzy. Są lepsze interesy... dlatego nie powstaje konkurencja. Ale... przyjdzie kryska na matyska. Konkurencja jest bardzo naturalna w gospodarce rynkowej. Dlaczego nie miałaby istnieć także w tej dziedzinie? > Wczesniej wspolpracowalismy z pseudo- > strukturami typu SIM, NZS, Smiesza mnie "kola naukowe, zwiazki i organizacje" > ktore przychodza do mnie z "ofertami promocji na uczelni" SIM, NZS nie znam zbyt dobrze. Koła naukowe działają różnie. Ale wrzucając je wszystkie do jednego worka wyrządzasz im członkom wielką krzywdę. Olbrzymią ich zaletą jest specjalizowanie się i doskonalenie w obranej dziedzinie. Oczywiście są koła, które chcą robić wszystko. Jednak to wszystko wychodzi im z reguły byle jak. Podobnie jak w A - tylko tam na większą skalę. (może z wyjątkiem szablonowych dni kariery, gdzie A jest b.dobry). > Panowie > z "konkurencji !" Uczcie sie ! - pracujcie w AIESEC, zobaczcie co robia dobrze > i uczcie sie od nich zamim przyjdziecie do nas na "negocjacje!" Dziękuję za radę, ale zdecydowanie nie skorzystam. Nie chce mi się tańczyć "integrujących" AIESEC Dance'ów (to chyba tak się pisze..) A negocjacji w praktyce wolę się nauczyć pracując w firmie. A w teorii czytając ksiązki i uczęszczając na odpowiednie wykłady. > Naprawde wrazenie jest takie, ze probujecie byc "AIESECiem tylko mniejszym..." Cóż - wyobraźnia lubi płatać figla. > Jestem > zadowolony z wspolpracy z A, na Dniach Kariery i nie tylko dostajemy dokladnie > to za co placimy (wcale nie wygurowane) pieniadze. Dotrzymuja slowa i robia to > profesjonalnie. Dni kariery są b.dobre. Tam A jest rzeczywiście profesjonalny. Jednak lepiej nie odwiedzaj siedziby A, aby zobaczyć jak walają się w biurze nierozwieszone plakaty i nierozdane ulotki, bo zmienisz zdanie... A teraz tak na koniec. Odwiedzałeś stronę AIESEC? Chodzi mi zarówno o narodowca, jak i komitety lokalne. Ponoć strona WWW jest wizytówką organizacji. Jeśli nie zajrzałeś tam jeszcze - to lepiej tego nie rób, bo musiałbyś prostować niektóre swoje słowa. A przecież mają TYLU, tak świetnie pracujących członków... Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wersal Re: komentarze bez wiedzy ?, WWW AIESEC... IP: 193.0.124.* 16.04.02, 11:06 Gość portalu: Marios napisał(a): > Gość portalu: Wersal napisał(a): > > > Wiekszosc z "anty aiesecowcow" - zwlaszcza krzykacze mowiacy o potrzebie > > dywersyfikowania rynku jak i ci, ktorzy podaja niebotyczne "cenniki" > > aiesecowcow po prostu nie posilili sie na zebranie podstawowych informacji > na > > ten temat. > > "Powiedzmy" że masz rację. Ciesze sie ze rozumiesz fakt ze jakikolwiek komentarz ma sens keidy zbierzesz informacje na jego temat. To sprawia ze mam ochote rozmawiac z Toba na poziomie profesjonalnej merytorycznej rozmowy. > > Pracuje w firmie, ktora od kilku lat wspolpracuje z AIESEC, nigdy w > > A nie bylem, cos osiagnalem (osiagam)na studiach i praktycznie nie znalem > ich > > do momentu w ktorym przyszlo mi z nimi wspolpracowac. > > Gratuluję bardzo intensywnego życia studenckiego. Zycie studenckie skonczylo sie dwa lata temu kiedy obronilem prace, teraz zaczela sie szara (ale i kolorowa :)) ) rzeczywistosc pracy w firmie > > > Niech kazdy krzykacz > > zastanowi sie najpierw jakie KORZYSCI - lepsze od tych ktore w tej chwili > > otrzymujemy od A moglby nam zaproponowac? Nasza potrzeba jest docieranie z > > > oferta firmy do studentow w skali kraju. > > To ciężka praca - wymaga zorganizowania silnych struktur. Ponadto firmy > międzynarodowe współpracują z A w skali globalnej. To powoduje, iż bariera > stworzona przez A jest bardzo duża. W tej sytuacji wejście na ten rynek > wymagałoby dużo czasu i pieniędzy. Są lepsze interesy... dlatego nie powstaje > konkurencja. Ale... przyjdzie kryska na matyska. > Konkurencja jest bardzo naturalna w gospodarce rynkowej. Dlaczego nie miałaby > istnieć także w tej dziedzinie? Oczywiscie, jesli znajdzie sie grupa STUDENTÓW ktorzy zaoferują nam lepsze warunki wspolpracy, i AIESEC nie zareaguje na warunki konkurencji jest oczywiste ze bedziemy wspolpracowac z lepszymi! Chce jednak wyprowadzic cie z bledu, ze kluczowe znaczenie ma ze firmy wspolpracujace z A na poziomie globalnym w Polsce sa zobligowane. Jesli spojrzysz na tzw Board Of Sponsors AIESEC Polska i AIESEC International nie znajdziesz wielu podobnych firm. Nasza firma zaczela z nimi wspolprace bo po prostu mielismy taka lokalna potrzebe, nie mielismy zadnych "dyrektyw" jakie organizacje na uczelni wybrac. Dowodem na to moze byc fakt ze np AIESEC w USA czy w Szwajcarii i Belgii dziala na mniejsza skale i z mniejszymi efektami. Nasze oddzialy (centrala) w tych krajach nawet nie slyszaly o AIESEC. Konkurencja musi przyjsc. To jest tak ze jak jezdzisz zarypistym mercedesem a nagle pojawi sie oferta Jeszcze bardziej czaderskiego mercedesa - zaczniesz sie zastanawiac. Ja podkreslam, czekam na LEPSZE propozycje > > > Wczesniej wspolpracowalismy z pseudo- > > strukturami typu SIM, NZS, Smiesza mnie "kola naukowe, zwiazki i organizac > je" > > ktore przychodza do mnie z "ofertami promocji na uczelni" > > SIM, NZS nie znam zbyt dobrze. > Koła naukowe działają różnie. Ale wrzucając je wszystkie do jednego worka > wyrządzasz im członkom wielką krzywdę. Zgadza sie, nie jest w dobrym tonie wyciaganie ogolnych wnioskow ze szczegolowych przeslanek. To zdanie oparlem na przeprowadzonych spotkaniach z konktetnymi czlonkami konkretnych kol naukowych. Starali sie w bardzo prosty sposob "zwerbowac nas", chlopiec z jednego kola zaproponowal nawet ze przygotuje mi raport z manotrastwa naszych pieniedzy jaki znadzie w A... Zostalo to bardzo zle odebrane... bo po prostu nie mieli rownie interesujacej propozycji (a chlopaczek z Aiesec na spotkaniu mial cos do powiedzenia ...i przyszedl np ogolony...) Ciesze sie ze mlodzi ludzie dzialaja w kolach. > Olbrzymią ich zaletą jest specjalizowanie się i doskonalenie w obranej > dziedzinie. Nasz dzial marketingu zlecil kiedys chlopakom z takiego kola przygotowanie alaliz z kilku badan rynkowych - bylismy zadowoleni :) Oczywiście są koła, które chcą robić wszystko. Jednak to wszystko > wychodzi im z reguły byle jak. Badania mozemy zlecac kolom, Aiesec tego nie robi, specjalizuje sie w innych rzeczach, i jest to ostatnia organizacja o ktorej powiem ze robi "wszystko". Tak naprawde nie wiecej niz dwa obszary dzialania. Tego nalezy sie od nich uczyc ! Zgadzam sie z toba - specjalizacja ponad wszystko - badzcie dobrzy w badaniach i przysylajcie do nas oferty. Podobnie jak w A - tylko tam na większą skalę. > (może z wyjątkiem szablonowych dni kariery, gdzie A jest b.dobry). Dni Kariery to bynajmniej nie to z czego aiesec chce slynac, ale w tym roku bylismy na kilku edycjach lokalnych - jestem pod wrazeniem. Szablon szablonem ale innowacji sporo i projekt przygotowany na najwyzszym poziomie pod kazdym wzgledem > > Panowie > > z "konkurencji !" Uczcie sie ! - pracujcie w AIESEC, zobaczcie co robia do > brze > > i uczcie sie od nich zamim przyjdziecie do nas na "negocjacje!" > > Dziękuję za radę, ale zdecydowanie nie skorzystam. > Nie chce mi się tańczyć "integrujących" AIESEC Dance'ów (to chyba tak się pisze > ..) Nie wiem nawet jak wyglada taki ajsek dens - ale jak mowisz ze to takie okropne... Nie mialem na mysli abys zostal czlonkiem A, ucz sie tego, co robia dobrze i zrob to lepiej! Ale poznaj pewne procedury! Sa niezle! (nie densy - ale organizacja np Dni Kariery) > A negocjacji w praktyce wolę się nauczyć pracując w firmie. A w teorii czytając > > ksiązki i uczęszczając na odpowiednie wykłady. Realnie oceniajac sytuacje negocjacje o wartosci kilkudziesieciu tysiecy bedziesz prowadzil w firmie po przepracowaniu kilku lat... W kazdym przypadku - w a , w kole w fundacjach warto zrobic cos bezinteresownie, po to aby nauczyc sie czegos. > > Naprawde wrazenie jest takie, ze probujecie byc "AIESECiem tylko mniejszym > ..." > > Cóż - wyobraźnia lubi płatać figla. ??? Czekamy czekamy na przejscie z wyobrazen do okreslonych celow i planow projektow ! > > Jestem > > zadowolony z wspolpracy z A, na Dniach Kariery i nie tylko dostajemy dokla > dnie > > to za co placimy (wcale nie wygurowane) pieniadze. Dotrzymuja slowa i robi > a to > > profesjonalnie. > > Dni kariery są b.dobre. Tam A jest rzeczywiście profesjonalny. > Jednak lepiej nie odwiedzaj siedziby A, aby zobaczyć jak walają się w biurze > nierozwieszone plakaty i nierozdane ulotki, bo zmienisz zdanie... bylem raz w biurze Komitetu Narodowego - calkiem sympatycznie :) Gdzie indziej - byc moze masz racje. Ludzie sa wszedzie ludzmi... U nas w firmie jest czysto nie dlatego ze ludzie nie brudza, tylko ze firma wydaje na to kilkadziesiat tysiecy rocznie... Ale faktycznie nie daje to dobrego obrazu... (mysle ze przyslowiowe "kanciapy" samorzodow itp sa podobne... taki nasz polski standard... > > A teraz tak na koniec. > > Odwiedzałeś stronę AIESEC? Chodzi mi zarówno o narodowca, jak i komitety lokaln > e. > Ponoć strona WWW jest wizytówką organizacji. > Jeśli nie zajrzałeś tam jeszcze - to lepiej tego nie rób, bo musiałbyś prostowa > ć > niektóre swoje słowa. A przecież mają TYLU, tak świetnie pracujących członków.. bylem. najpierw na www.aiesec.org - to strona aiesec international, wszystkie strony krajow i komitetow lokalnych sa w corporate design - to standard i AIESEC Polska pewnie bez dyrektyw z centrali nie ma prawa zmienic niczego. (osobiscie corporate design mojej firmy tez bym troche zmienic, ale wtedy centrala z Londynu powiesilaby nas chyba... )Strona Dni Kariery jest calkiem niezla. pozdrawiam Wersal - niezalezny od AIESEC aczkowiek dostrzegajacy plusy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: komentarze bez wiedzy ?, WWW AIESEC... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 01:11 Witam )Ciesze sie ze rozumiesz fakt ze jakikolwiek komentarz ma sens keidy zbierzesz ) informacje na jego temat. To sprawia ze mam ochote rozmawiac z Toba na poziomie ) profesjonalnej merytorycznej rozmowy. Ja również cieszę się, iż przeszliśmy do profesjonalnej, merytorycznej dyskusji. ) Zycie studenckie skonczylo sie dwa lata temu kiedy obronilem prace, teraz zacze ) la ) sie szara (ale i kolorowa :)) ) rzeczywistosc pracy w firmie Takie już koleje losu :) ) Oczywiscie, jesli znajdzie sie grupa STUDENTÓW ktorzy zaoferują nam lepsze ) warunki wspolpracy, i AIESEC nie zareaguje na warunki konkurencji jest oczywist ) e ) ze bedziemy wspolpracowac z lepszymi! Chce jednak wyprowadzic cie z bledu, ze ) kluczowe znaczenie ma ze firmy wspolpracujace z A na poziomie globalnym w Polsc ) e ) sa zobligowane. Jesli spojrzysz na tzw Board Of Sponsors AIESEC Polska i AIESEC ) International nie znajdziesz wielu podobnych firm. Nasza firma zaczela z nimi ) wspolprace bo po prostu mielismy taka lokalna potrzebe, nie mielismy ) zadnych "dyrektyw" jakie organizacje na uczelni wybrac. Dowodem na to moze byc ) fakt ze np AIESEC w USA czy w Szwajcarii i Belgii dziala na mniejsza skale i z ) mniejszymi efektami. Nasze oddzialy (centrala) w tych krajach nawet nie slyszal ) y ) o AIESEC. Konkurencja musi przyjsc. To jest tak ze jak jezdzisz zarypistym ) mercedesem a nagle pojawi sie oferta Jeszcze bardziej czaderskiego mercedesa - ) zaczniesz sie zastanawiac. Ja podkreslam, czekam na LEPSZE propozycje To bardzo ciekawe co piszesz. Nie spodziewałem się, iż nie ma żadnych wyznaczników i sądziłem, że współpraca może mieć podstawy globalne. Globalne firmy i globalna organizacja - to do siebie pasuje. Cóż jednak bariery nie są aż tak duże... Konkurencja przyjdzie, ale logicznie analizując i stawiając się w sytuacji decydentów w firmach - wcale nie dziwię się wyborowi tej organizacji do współpracy - przesądza silna struktura na uczelniach ekonomicznych i w sumie dość dobra organizacja całości. Z przykrością muszę stwierdzić, iż pomimo wielu niedociągnięć jakie widzę w tej organizacji, prawdopodobnie sam zdecydowałbym się na jej wybór... No bo przecież nie imprezowe AEGEE, czy też niezorganizowane Samorządy, lub organizujące się dopiero NZSy, itp... W Polsce niestety jak na razie jest się skazanym na AIESEC... Ubolewam też i z pełną świadomością stwierdzam, iż nie skorzystałbym z usług Stowarzyszeń Kół Naukowych. Sam wprowadziłem do takiego stowarzyszenia moje koło naukowe w celu zorganizowania b.dużego projektu - Kongresu międzynarodowego... Po dwóch miesiącach zdecydowałem się na wycofaniu Koła stamtąd - z powodu fatalnej koordynacji, koleżeńskiego wyznaczania niekompetentnych osób do poważnych zadań, itp... Moje Koło działa teraz lokalnie i idzie nam b.dobrze. Jestem b.zadowolony - gdy przypomnę sobie jakie postępy zrobiliśmy w ciągu roku działalności. ) Zgadza sie, nie jest w dobrym tonie wyciaganie ogolnych wnioskow ze szczegolowy ) ch ) przeslanek. To zdanie oparlem na przeprowadzonych spotkaniach z konktetnymi ) czlonkami konkretnych kol naukowych. Starali sie w bardzo prosty ) sposob "zwerbowac nas", chlopiec z jednego kola zaproponowal nawet ze przygotuj ) e ) mi raport z manotrastwa naszych pieniedzy jaki znadzie w A... Zostalo to bardzo ) ) zle odebrane... bo po prostu nie mieli rownie interesujacej propozycji (a ) chlopaczek z Aiesec na spotkaniu mial cos do powiedzenia ...i przyszedl np ) ogolony...) Ciesze sie ze mlodzi ludzie dzialaja w kolach. Koła są dobre do specjalizacji. Ciężko zorganizować je na skalę kraju, gdyż jest w nich zbyt dużo indywidualności. Co innego zjazdy kół z jednej uczelnii (ew. miasta), lub np. działające w tej samej dziedzinie - z całej Polski. A wspólnymi siłami można opracować b.ciekawe projekty. Na AE w Poznaniu powoli zaczynamy budować współpracę pomiędzy kołami... Zacznie się mało ambitnie - od Dnia Kół Naukowych (przedstawienie kół, prezentacje, stoiska, itp.). Następnie może będzie konferencja z ciekawymi panelami, lub kompleksowe Case Study z wykorzystaniem ludzi z różnych specjalności. Pomysłów jest dużo - prawdziwym wyzwaniem jest bardzo dobra organiazacja i realizacja ich. ) Nasz dzial marketingu zlecil kiedys chlopakom z takiego kola przygotowanie alal ) iz ) z kilku badan rynkowych - bylismy zadowoleni :) Cieszę się :) ) Badania mozemy zlecac kolom, Aiesec tego nie robi, specjalizuje sie w innych ) rzeczach, i jest to ostatnia organizacja o ktorej powiem ze robi "wszystko". Ta ) k ) naprawde nie wiecej niz dwa obszary dzialania. Tego nalezy sie od nich uczyc ! ) Zgadzam sie z toba - specjalizacja ponad wszystko - badzcie dobrzy w badaniach ) i ) przysylajcie do nas oferty. Cieszę się. I od razu pytanie - jakie badania z dziedziny Zarządzania Zasobami Ludzkimi zainteresowałyby twoją firmę? ) Dni Kariery to bynajmniej nie to z czego aiesec chce slynac, ale w tym roku ) bylismy na kilku edycjach lokalnych - jestem pod wrazeniem. Szablon szablonem a ) le ) innowacji sporo i projekt przygotowany na najwyzszym poziomie pod kazdym wzgled ) em Zgadzam się - to jest bardzo przydatna impreza, która na trwałe zagościła na polskich uczelniach. Mimo, że jest szablonowa, jest cholernie potrzebna. ) Nie wiem nawet jak wyglada taki ajsek dens - ale jak mowisz ze to takie ) okropne... Nie mialem na mysli abys zostal czlonkiem A, ucz sie tego, co robia ) dobrze i zrob to lepiej! Ale poznaj pewne procedury! Sa niezle! (nie densy - al ) e ) organizacja np Dni Kariery) W densy nie wnikajmy. Po prostu chyba źle czułbym się w tej organizacji... Ale pomysły, cenne wskazówki - jak najbardziej. ) ) A negocjacji w praktyce wolę się nauczyć pracując w firmie. A w teorii czy ) tając ) ) ) ) ksiązki i uczęszczając na odpowiednie wykłady. ) Realnie oceniajac sytuacje negocjacje o wartosci kilkudziesieciu tysiecy bedzie ) sz ) prowadzil w firmie po przepracowaniu kilku lat... W kazdym przypadku - w a , w ) kole w fundacjach warto zrobic cos bezinteresownie, po to aby nauczyc sie czego ) s. Mam nadzieję, że dużo szybciej niż za kilka lat.. Pewne możliwości ku temu właśnie się tworzą... :) Ponadto piszesz o KILKUDZIESIĘCIU TYSIĄCACH ZŁOTYCH - to już okrągła sumka i można nie tylko zakupy w sumarkecie za to zrobić. Jednak A. trochę zarabia. ;) ) ??? Czekamy czekamy na przejscie z wyobrazen do okreslonych celow i planow ) projektow ! Ok. Jakieś namiary? :) Może też jakieś sugestie co do projektów z zakresu ZZL - a jest tu co outsource'ować. ) bylem raz w biurze Komitetu Narodowego - calkiem sympatycznie :) Gdzie indziej ) - ) byc moze masz racje. Ludzie sa wszedzie ludzmi... U nas w firmie jest czysto ni ) e ) dlatego ze ludzie nie brudza, tylko ze firma wydaje na to kilkadziesiat tysiecy ) ) rocznie... Ale faktycznie nie daje to dobrego obrazu... (mysle ze ) przyslowiowe "kanciapy" samorzodow itp sa podobne... taki nasz polski standard. ) .. A szkoda - AIESEC ma po prostu tych ulotek i plakatów tak dużo do rozdania/rozwieszenia, że nic dziwnego, że brakuje rąk do zrobienia tego, ścian ze zgodami na rozwieszenie, lub po prostu chęci. Ten standard działania jest jednak bardzo niski. ) ) ) ) A teraz tak na koniec. ) ) ) ) Odwiedzałeś stronę AIESEC? Chodzi mi zarówno o narodowca, jak i komitety l ) okaln ) ) e. ) ) Ponoć strona WWW jest wizytówką organizacji. ) ) Jeśli nie zajrzałeś tam jeszcze - to lepiej tego nie rób, bo musiałbyś pro ) stowa ) ) ć ) ) niektóre swoje słowa. A przecież mają TYLU, tak świetnie pracujących człon ) ków.. ) ) bylem. najpierw na www.aiesec.org - to strona aiesec international, wszystkie ) strony krajow i komitetow lokalnych sa w corporate design - to standard i AIESE ) C ) Polska pewnie bez dyrektyw z centrali nie ma prawa zmienic niczego. (osobiscie ) corpor Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios ucięta końcówka wypowiedzi. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 01:16 ...jeszcze ucięta końcówka wypowiedzi. Na szczęście działa CTRL+C :) > > > > A teraz tak na koniec. > > > > Odwiedzałeś stronę AIESEC? Chodzi mi zarówno o narodowca, jak i komitety l > okaln > > e. > > Ponoć strona WWW jest wizytówką organizacji. > > Jeśli nie zajrzałeś tam jeszcze - to lepiej tego nie rób, bo musiałbyś pro > stowa > > ć > > niektóre swoje słowa. A przecież mają TYLU, tak świetnie pracujących człon > ków.. > > bylem. najpierw na www.aiesec.org - to strona aiesec international, wszystkie > strony krajow i komitetow lokalnych sa w corporate design - to standard i AIESE > C > Polska pewnie bez dyrektyw z centrali nie ma prawa zmienic niczego. (osobiscie > corporate design mojej firmy tez bym troche zmienic, ale wtedy centrala z Londy > nu > powiesilaby nas chyba... )Strona Dni Kariery jest calkiem niezla. No - strona narodowca A. i jego komitetów lokalnych, poza tym, że zawierają strasznie mało informacji, mają też dużo błędów technicznych... Są po prostu kiepskie. Strona Dni Kariery o ile wiem - była zlecona jakiejś firmie. Ale jak już pisałem - w tym projekcie A. jest b.dobry. > pozdrawiam > Wersal - niezalezny od AIESEC aczkowiek dostrzegajacy plusy pozdrawiam, Marios - dostrzegający wiele minusów AIESECU, ale ceniący nade wszystko rozsądek. P.S. Zapraszam na: www.sknzzl.ae.poznan.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: No proszę... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 12:48 Gość portalu: 2mek napisał(a): > Gość portalu: Marios napisał(a): > > > Gość portalu: 2mek napisał(a): > > > > > Precz z zawiścią i żałosnym biadoleniem. > > > > ??? > > > > > AIESEC is the best and fuck the rest! > > > > To wystarczy za komentarz - co myślicie o takim kolesiu?... Żałosny burak. > .. > > > > Marios > > > Rozumiem że nie kojarzysz o co mi chodzi gdy piszę o zawiści i biadoleniu. > Poczytaj posty na tym forum (również swoje). > Wszyscy mają świetne rady, inicjatywy tylko że AIESECowi nie chce się robić. N > o > to zrób sam a nie pouczaj innych. Pokaż jaki jesteś wspaniały. Nie potrzebujes > z > do tego AIESECu. Możesz iść do NZS, ZSPu, koła naukowego (o ile takie istnieją) > > ewentualnie ZMW (jako fachowiec od buraków). > Wyobraź sobie buraku, że byłem prezesem koła naukowego i przez rok zrobiliśmy naprawdę bardzo dużo zarówno dla studentów, jak i dla członków koła, specjalizując się jednocześnie w wybranej przez nas dziedzinie. Pisząc "AIESEC is the best and fuck the rest!" podkreślasz tylko swoją "tolerancję", kosmopoityzując jednocześnie. Dla mnie to właśnie jest BURACTWO! A tamto pierwsze hasło i inne wypowiedzi świadczy o nieprzyjmowaniu przez ciebie jakiejkolwiek krytyki... to też jest BURACTWO! Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 2mek Re: No proszę... IP: *.acn.waw.pl 14.04.02, 19:25 Gość portalu: Marios napisał(a): > Gość portalu: 2mek napisał(a): > > > Gość portalu: Marios napisał(a): > > > > > Gość portalu: 2mek napisał(a): > > > > > > > Precz z zawiścią i żałosnym biadoleniem. > > > > > > ??? > > > > > > > AIESEC is the best and fuck the rest! > > > > > > To wystarczy za komentarz - co myślicie o takim kolesiu?... Żałosny b > urak. > > .. > > > > > > Marios > > > > > > Rozumiem że nie kojarzysz o co mi chodzi gdy piszę o zawiści i biadoleniu. > > > Poczytaj posty na tym forum (również swoje). > > Wszyscy mają świetne rady, inicjatywy tylko że AIESECowi nie chce się robi > ć. N > > o > > to zrób sam a nie pouczaj innych. Pokaż jaki jesteś wspaniały. Nie potrze > bujes > > z > > do tego AIESECu. Możesz iść do NZS, ZSPu, koła naukowego (o ile takie istn > ieją) > > > > ewentualnie ZMW (jako fachowiec od buraków). > > > > Wyobraź sobie buraku, że byłem prezesem koła naukowego i przez rok zrobiliśmy > naprawdę bardzo dużo zarówno dla studentów, jak i dla członków koła, > specjalizując się jednocześnie w wybranej przez nas dziedzinie. > > Pisząc "AIESEC is the best and fuck the rest!" podkreślasz tylko > swoją "tolerancję", kosmopoityzując jednocześnie. > Dla mnie to właśnie jest BURACTWO! > A tamto pierwsze hasło i inne wypowiedzi świadczy o nieprzyjmowaniu przez ciebi > e > jakiejkolwiek krytyki... to też jest BURACTWO! > > Marios Szczerze mówiąc nikt nie krytykował moich wypowiedzi(przynajmniej merytorycznie) poza Twoimi chamskimi określeniami w stosumku do mnie. Hasło "AIESEC is the ...." podałem ironicznie bo wszyscy krytykanci AIESECu, których w tym temacie jest zdecydowana większość, prawdopodobnie uważają je za wizję AIESECu. Sam działałem (choć było to na przełomie lat 80/90 tych) i mam jak najlepsze wspomnienia z czasu, który spędziełem w tej organizacji. Łatwo jest krytykować. Ciekawe czy osoby, które zetknęły się z kołem, o którym piszesz miały o nim tylko dobre opinie. Jestem pewien że są osoby, które stwierdziłyby że szef koła to burak, bufon, karierowicz itd. Tak już jest że każda akcja (a zwłaszcza ambitna) wywołuje reakcję. Tak czy inaczej gratuluję Ci działalności i tego że nie należysz do tego motłochu, który nic w zyciu nie próbował robić ale ma radę dla wszystkich. Uwaga do wszystkich. Na tym i kilku innych tematach chodzi tylko o dokopanie ludziom, organizacjom które coś osiągnęły. Po prostu polskie piekiełko. Badania na zlecenie GW wykazują że większość młodych Polaków to "marudy". Sami nic nie robią bo 1. mieli pod górkę do szkoły 2. wiatr nie wiał z odpowiedniej strony 3. nie mają znajomych, którzy załatwią im pracę itd. Pozdrawiam, 2mek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: No proszę... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 19:50 > Szczerze mówiąc nikt nie krytykował moich wypowiedzi(przynajmniej merytorycznie > ) > poza Twoimi chamskimi określeniami w stosumku do mnie. > Hasło "AIESEC is the ...." podałem ironicznie bo wszyscy krytykanci AIESECu, > których w tym temacie jest zdecydowana większość, prawdopodobnie uważają je za > wizję AIESECu. Twoje wypowiedzi też odebrałem dosłownie... Bazując na tym miałem prawo nazwać cię burakiem. Jestem jednak gotów te słowa wycofać. > Sam działałem (choć było to na przełomie lat 80/90 tych) i mam jak najlepsze > wspomnienia z czasu, który spędziełem w tej organizacji. > Łatwo jest krytykować. Ciekawe czy osoby, które zetknęły się z kołem, o którym > piszesz miały o nim tylko dobre opinie. > Jestem pewien że są osoby, które > stwierdziłyby że szef koła to burak, bufon, karierowicz itd. Tak już jest że > każda akcja (a zwłaszcza ambitna) wywołuje reakcję. Nie twierdzę na 100%, że nie - słów takich jednak nie usłyszałem, ale uwierz mi - taka krytyka mojej osoby byłaby dla mnie bardzo konstruktywna - wskazywałaby na konieczność zmian w postępowaniu. > Tak czy inaczej gratuluję Ci działalności i tego że nie należysz do tego > motłochu, który nic w zyciu nie próbował robić ale ma radę dla wszystkich. A takich jest bardzo wielu... > Uwaga do wszystkich. > Na tym i kilku innych tematach chodzi tylko o dokopanie ludziom, organizacjom > które coś osiągnęły. Po prostu polskie piekiełko. Badania na zlecenie GW wykazu > ją > że większość młodych Polaków to "marudy". Sami nic nie robią bo > 1. mieli pod górkę do szkoły > 2. wiatr nie wiał z odpowiedniej strony > 3. nie mają znajomych, którzy załatwią im pracę itd. No - nie uogóalniajmy, bo nie mamy w Polsce zbyt dużej sielanki (w porównaniu do wyżej rozwiniętych państw), choć w porównaniu do np. Chin - Polska to wspaniała kraina... Marios P.S. W słowach krytyki znajduje się nie tylko zawiść, lecz również ziarna prawdy. Chodzi o to, aby umieć te ziarna znaleźć i na ich podstawie zweryfikować swoje postępowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YoHello! [...] IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 01.04.02, 00:30 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: knockout Re: Z humorem i usmiechem spluwam członkom.... IP: 195.94.209.* 08.04.02, 15:22 a to powiedziales stary... super... A ja pluje w twarz z usmiechem zdrajcom Polski, zydowskim pacholkim, wodzu prowadz na Kowno!!! i precz z preczem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 2mek Re: Chyba z jadem i grymasem na twarzy. IP: *.u.mcnet.pl 09.04.02, 16:38 Od spluwania mając sklejone wargi pianą wstał i pisze Kokon nie widząc ekranu. Kokon, kup sobie wycieraczki na ekran (albo kaganiec - pełny, żebyś nie strzykał na ekran). Mam nadzieję że Ci przejdzie i wkrótce będziesz nienawidził ninawidzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarny garść merytoryki IP: *.wne.uw.edu.pl 30.04.02, 19:06 Jestem czlonkiem AIESEC 3 lata. POnizej zamieszczam kilka moich reflexji... Przez ostatnia godzine czytalem wszystkie Wasze komentarze i "zlote mysli" na temat AIESEC. Czesto przewijaja sie zdania zwiazane z dzialalnoscia tej organizacji, a jeszcze czesciej wyrazy typu pedal, onanista itp. Nie ukrywam, ze niezle sie ubawilem przez ta godzine. Na prawde trzeba miec wiele finezji zeby tyle wypocic znajac cos jedynie z opowiadan kolegi po fachu czy innych zrodel. Nie chce tu nikogo obrazac. Jezeli ktos pisze, ze w AIESEC sa onanisci to pownie kiedys na takiego natrafil w ubikacji czy gdzie indziej. Student tez czlowiek:) Jezeli ktos rzeczywiscie zainteresowany jest merytoryczna dyskusja nad ideologia AIESEC to pozwolilem sobie zamiescic kilka danych oficjalnych. AIESEC - Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Nauk Ekonomicznych i Handlowych, jest największa na świecie organizacją studencką. Został założony w Sztokholmie w 1948 roku i od tej pory zrzesza ponad 50 000 młodych ludzi - wolontariuszy z 85 krajów świata. Jest Stowarzyszeniem międzynarodowym, apolitycznym, edukacyjnym, w pełni zarządzanym przez studentów.Głównym celem AIESEC jest edukacja ludzi z całego świata. Wizja: „Pokój oraz pełne wykorzystanie potencjału ludzkiego” Rola:„Poprzez rozwój jednostek przyczyniamy się do rozwoju naszego otoczenia ze specjalnym uwzględnieniem międzynarodowego zrozumienie i współpracy” Misja: Jako członkowie AIESEC Polska wpływamy na studentów rozwijając w nich odpowiedzialność, przedsiębiorczość oraz wrażliwość kulturową. Poprzez to przyczyniamy się do procesu integracji europejskiej i działania odpowiedzialnego społecznie w naszym otoczeniu. Rezultaty te osiągamy poprzez międzynarodową wymianę studentów. To jest to, co w AIESEC jest najwazniejsze. Mowie to szczerze i bez sciemy! Zanim sie schowam to napisze cos jeszcze; czesto przewija sie rowniez w Waszej (teraz juz naszej)dyskusji slowo "bufonada". Chyba wiem o co chodzi. Czesto jest tak, ze jezeli czlowiek ma mase rzeczy na glowie to popada w takie zamkniecie... Chodzi mi o to, ze mialem w AIESEC okazje kilka razy pracowac przy roznych projektach, czasem miedzynarodowych. To na prawde duze obciazenie psychiczne! Stracilem wowczas kontakt z wieloma znajomymi na wydziale. Po prostu nie mialem dla nich czasu. Teraz z perspektywy tych mozna powiedziec pewnych doswiadczen widze jak zmienilo sie moje zachowanie i nastawienie do zycia, do ludzi. Trzeba zawsze dawac jak najwiecej z siebie, ale nie mozna oddac wszystkiego. To chyba kwestia dojrzalosci spolecznej. Tyle ode mnie Moze jeszcze wpadne popatrzyc czy moj udzial w tej nie da sie ukryc waznej dla mnie dyspucie posunal sie dalej. Serdecznie pozdrawiam Czarny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bachus Re: garść merytoryki IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.02, 17:06 Gość portalu: czarny napisał(a): > Jestem czlonkiem AIESEC 3 lata. > POnizej zamieszczam kilka moich reflexji... [...] > Moze jeszcze wpadne popatrzyc czy moj udzial w tej nie da sie ukryc waznej dla > mnie dyspucie posunal sie dalej. > Serdecznie pozdrawiam Oj Czarny ... Piszesz chyba za madrze (jak to bufon z AIESEC). Jakos ciezko sie komus przyczepic do Twojej wypowiedzi. Kurcze, bufony w tym AIESEC - ani z nimi jak podyskutowac ;-))) Nie chce sie powtarzac, no ale ... (jezeli chodzi o caly watek ...). Przykro, ze ktos powtarza cos, co uslyszal od kogos, a ten od jeszcze "innegos" ;-) Zawsze tak bylo i tak bedzie, ze jezeli robi sie cos dla idei, to znajda sie przeciwnicy. Dalego szukac nie trzeba - polowa Polakow kocha Jurka Owsiaka - polowa nienawidzi ... Czemu? Bo cos robi, ma jakas pasje, komus chce pomagac... Jeszcze jedno... Ktos cos pisal o korzysciach plynacych z czlonkostwa w AIESEC. Fakt - sa ogromne. W kilka miesiecy przybywa tyle wiedzy, ze na zadnych studiach tego sie mlody czlowiek nie nauczy. Praca w zespole, rozwiazywanie problemow, nowe znajomosci... Widze, ze niektorzy po prostu boja sie AIESEC. Ja troche tych ludzi rozumiem - sam mam stycznosc z organizacja od pazdziernika. Najbardziej balem sie, ze w tej organizacji sa same mozgowce, ludzie o ponadprzecietnych zdolnościach, znający idealnie po kilka jezykow obcych... W kazdym komitecie znajdzie sie jakis MMS (Miedzynarodowy Mistrz Swiata), jakis kombinator, podpierd...cz, cwaniak. Mozna policzyc sobie (83 kraje, tylko w Polsce 22 komitety) ilu to ludzi. Czy wszyscy sa tymi pedalami, idiotami, (c)hujami, kretynami itd. ??? Komus nie wyszla przygoda z AIESEC - nie znalazl sobie miejsca, nie czuje wymiany (nie rusza go to, ze moze pomagac przy sprowadzeniu np. praktykantki z Tajwanu). Organizacji studenckich jest na uczelniach do diabla - AZS (sport), kola naukowe, komputetowe, NZS, gazetki uczelniane... Nie wiem - moze jeszcze nie dostalem po dupie, moze jestem az tak glupi i mam klapli na oczach (a nie uwazam, ze jestem az tak pusty) - jako tako podoba mi sie AIESEC (oczywiscie wszedzie mozna znalezc wady, ale nie tak skrajne i durne przypadki, jak niektorzy opisuja, albo trolluja). Jezeli ktos ma jakies pytania - zapraszam do dyskucji (zaznaczam, ze raczej nie bede odpowiadal na wulgarne posty - chociaz w sytuacji, gdy beda cos wnosily do dyskusji ...). Pozdrawiam i zycze niektorym odrobine samokrytyki. Odpowiedz Link Zgłoś