Gość: miniaturrra
IP: *.acn.waw.pl
10.06.12, 19:30
Moja szefowa ma w zwyczaju zwlekać z podpisaniem wniosku urlopowego.
Wygląda to tak: Każdy w firmie ma dostęp do tzw. kalendarza urlopowego, w którym urlop można sobie zaplanować. Tak też każdorazowo robię. Planuję. Szefowa w każdej chwili może takie plany obejrzeć i ewentualnie zakwestionować. Nigdy nie zgłasza zastrzeżeń. Jeżeli zastrzeżeń nie ma, to zazwyczaj 2-3 tygodnie przed planowanym urlopem wysyłam mój plan do ostatecznej akceptacji, która wiąże się z podpisaniem wniosku urlopowego i wyrażeniem zgody.
I tu zaczyna się jazda. Na akceptację i podpis czeka się do dnia poprzedzającego wybrany termin urlopu. Dzięki takim praktykom niemożliwe jest zaplanowanie czegokolwiek.
Czy takie zachowanie jest w porządku? Pomijam kodeks pracy, bo zdaje się żaden przepis nie reguluje takiego procederu. Wydaje mi się, że jest to naganne z punktu widzenia etyki menadżerskiej i zwykłej międzyludzkiej relacji szef-pracownik.
Dodam, że nigdy doświadczyłam czegoś podobnego ze strony moich poprzednich pracodawców. Zdarzało się odwołanie urlopu, przerwanie urlopu, zmiana planów.Oczywiście, nie zawsze było to fajne, ale mimo to każda taka sytuacja była uzasadniona i od początku jasna i klarowna.
Czy można coś zrobić, aby takie zwlekanie z podpisem nie miało miejsca?