Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wniosek urlopowy-podpis

    IP: *.acn.waw.pl 10.06.12, 19:30
    Moja szefowa ma w zwyczaju zwlekać z podpisaniem wniosku urlopowego.
    Wygląda to tak: Każdy w firmie ma dostęp do tzw. kalendarza urlopowego, w którym urlop można sobie zaplanować. Tak też każdorazowo robię. Planuję. Szefowa w każdej chwili może takie plany obejrzeć i ewentualnie zakwestionować. Nigdy nie zgłasza zastrzeżeń. Jeżeli zastrzeżeń nie ma, to zazwyczaj 2-3 tygodnie przed planowanym urlopem wysyłam mój plan do ostatecznej akceptacji, która wiąże się z podpisaniem wniosku urlopowego i wyrażeniem zgody.
    I tu zaczyna się jazda. Na akceptację i podpis czeka się do dnia poprzedzającego wybrany termin urlopu. Dzięki takim praktykom niemożliwe jest zaplanowanie czegokolwiek.
    Czy takie zachowanie jest w porządku? Pomijam kodeks pracy, bo zdaje się żaden przepis nie reguluje takiego procederu. Wydaje mi się, że jest to naganne z punktu widzenia etyki menadżerskiej i zwykłej międzyludzkiej relacji szef-pracownik.
    Dodam, że nigdy doświadczyłam czegoś podobnego ze strony moich poprzednich pracodawców. Zdarzało się odwołanie urlopu, przerwanie urlopu, zmiana planów.Oczywiście, nie zawsze było to fajne, ale mimo to każda taka sytuacja była uzasadniona i od początku jasna i klarowna.
    Czy można coś zrobić, aby takie zwlekanie z podpisem nie miało miejsca?
    Obserwuj wątek
      • oliwija Re: wniosek urlopowy-podpis 10.06.12, 19:57
        mozesz spokojnie pogadac z szefową, powiedizec jej ze masz wykupiony wyjazd ..... a zachowanie szefowej- to zwykla złośliwosc.. tym bardziej ze kazdy ma dostep do kalendarza urlopowego i wiadomo ze nie maludzi niezastapionycvh
        • Gość: miniaturrra Re: wniosek urlopowy-podpis IP: *.acn.waw.pl 10.06.12, 20:33
          Cała ta sytuacja dotyczy nie tylko mnie, ale wszystkich osób w dziale. Rozmowy, prośby i delikatne sugestie, że się zachowuje nie halo - nie przynoszą rezultatów. Nie ma pracownika, który by notorycznie nie był w podobnej sytuacji.
          Każda taka rozmowa kończy się jedną gadką: w każdej chwili mogę taki urlop cofnąć, przerwać albo się nie zgodzić! Co akurat nie ma nic do rzeczy i jest odpowiedzią totalnie nie na temat.
          Zresztą każdy taki podpis i akceptacja zawsze ma miejsce w aurze i atmosferze wielkiej łaski. Jakby to była decyzja dotycząca życia lub śmierci. Jest to po prostu śmieszne a wręcz kuriozalne.
          Zdarzały się przypadki, że ludzie w dzień rozpoczęcia urlopu dzwonili bladym świtem, żeby się dowiedzieć czy mają przyjść do pracy czy nie i ostatecznie usłyszeć: tak, udzielam ci urlopu.
          • agulha Re: wniosek urlopowy-podpis 10.06.12, 21:00
            Wszystko zależy, gdzie pracujesz (oraz, jaka jest Twoja pozycja na rynku pracy). Jak w sensownej międzynarodowej firmie, to zgłoś sprawę do HR, bo jest to rodzaj szykany, czyż nie?
            Dawno, dawno temu, za czasów PRL, kolega moich rodziców jako kierownik pośledniego szczebla zachowywał się trochę podobnie, choć rzecz dotyczyła czego innego. Otóż jakiś jego podwładny uzupełniał wykształcenie za zgodą pracodawcy. Chodziło o urlop szkoleniowy. Przepisy mówiły, że "pracodawca MOŻE udzielić..." tego urlopu, a rzeczony kierownik-fuehrerek czepił się słowa "może" i utrzymywał, że "może to nie znaczy, że musi".
            Nie wiem dokładnie, gdzie nastąpiło rozstrzygnięcie (sąd czy wyższe kierownictwo), ale dostał prztyczka w nos: rozstrzygnięcie brzmiało, że nie decyduje forma gramatyczna czy dosłowne rozumienie słów, tylko intencja prawodawcy - a ta była taka, że o ile nie ma okropnych przeszkód, to urlopu należy udzielić.
            I tu jest tak samo.
            Skoro babsztyl może (bo może) z ważnych powodów urlop unieważnić czy odwołać zeń pracownika, to o ile nie ma ważnych (!) przeszkód, powinna podpisać. Wtedy pracownik nie ryzykuje - albo mniej ryzykuje - swoimi pieniędzmi, bo w razie odwołania przez pracodawcę odzyskuje pieniądze, które mu przepadły. Taka ważna przeszkoda to może być tylko coś takiego: droga Kasiu, nie mogę Ci podpisać tego urlopu, nie planuj sobie niczego na pewno. To wyjazd do rodziny samochodem? A to wiesz, jeżeli uda nam się skończyć ten projekt do 30.07, to będziesz mogła jechać, a jeżeli nie, to nie, to Ci podpiszę, jak skończymy.
            Co do tego wpisywania w kalendarz, to mimo wszystko nie uznawałabym, że "milczenie oznacza zgodę". Ona nie ma w sumie obowiązku czesać Waszych kalendarzy w te i we wte. Ja właśnie uzupełniłam swój kalendarz w Outlooku planami wyjazdowymi do maja 2013 (wcale nie żartuję, hi hi, do tego czasu mam kupione bilety lotnicze na 6 wyjazdów). Niemniej w stosownym czasie o każdy z tych urlopów zapytam szefów, a potem złożę prośbę na piśmie. Jak mam coś drogiego czy nieodwołalnego, to przynajmniej ustnie uzgadniam, ZANIM kupię.
            Powodzenia!
            • Gość: miniaturrra Re: wniosek urlopowy-podpis IP: *.acn.waw.pl 10.06.12, 21:55
              Może i można to podczepić pod szykany. Chociaż dla mnie to jest jakiś teatr. Cała ta procedura urlopowa zawsze ma ten sam scenariusz: podpisanie aktu łaski przy akompaniemencie fanfar z poprzedzającymi werblami (które walą przez 2-3 tygodnie). I śmieszno i straszno. Żałosne to jest. Szkoda, że nie trzeba całować w pierścień.
              Dodam, że nie jestem pracownikiem, dla którego każdy szef to świnia. Nie mam też potrzeby wchodzenia w nie wiadomo jakie relacje w stylu lubi, nie lubi. Wystarczy szacunek i jasne zasady. A tu to jakieś przedszkole.
            • Gość: miniaturra Re: wniosek urlopowy-podpis IP: *.acn.waw.pl 10.06.12, 22:07
              >Jak mam coś drogiego czy nieodwołalnego , to przynajmniej ustnie uzgadniam, ZANIM kupię.

              W takiej sytuacji byłam 2 razy. Zanim kupiłam chciałam ustalić czy jest sens i czy urlop dostanę. I 2 razy było to samo. Czekanie na odpowiedź. Na maila-cisza. Na gębę-przyjdź później, teraz nie mam czasu. 2 razy decyzję musiałam niemal pazurami z gardła wyrwać i to już zazwyczaj w ostatnim dniu, kiedy mogłam kupić bilet.
      • Gość: Patryk Re: wniosek urlopowy-podpis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.12, 22:22
        U nas w firmie szef decyduje o terminie naszego urlopu. Praktycznie u nas niema urlopów latem.
        Jedynym okresem dobrym na urlop jest od stycznia do marca kiedy jest mniej pracy.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka