Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    SZEF - czy sa normalni ?

    IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.04, 11:28
    W ciagu 11 lat pracy nie napotkalem szefa, ktory potrafilby jasno okreslic
    swoje wymagania, zorganizowac prace, i po mesku okreslic + i - wobec pracy
    mojej, zespolu, wyprostowac napotkane problemy a od czasu do czasu postawic
    przyslowiowa kawe lub piwo. Zaczynam wierzyc, ze takich nie ma.

    Pierwszy okazal sie czlowiekiem z problemami wieku sredniego, szukajacym
    rekawa do wyplakania. Przez dlugie godziny faszerowal mnie problemami swojego
    malzenstwa, przedwczesnej lysiny i braku zdecydowania. Zwykl mawiac "pojecia
    nie mam...", "No nie wiem", "A pan co by zrobil?".

    Drugi okazal sie despota stosujacym zasade "dziel i rzadz". Cierpial na nagle
    zmiany nastroju i czesto straszyl zwolnieniami. Rozbil naprawde dobry zespol.
    Nie uznawal spotkan przy kawie. Lubil popijawy do upadlego chwalac sie ze
    przepija kazdego. W zespole kompana nie znalazl z czego wiele razy kpil.
    Kiedys powiedzial, ze brakuje mu kolegi ktory by go zrozumial. Wszyscy sie od
    niego odwrocili gdy "doszedl do kasy" - tak mawial. Takie popularne "Nikt mnie
    juz nie kocha".

    Trzeci byl psychologiem-amatorem. Toczyl wielogodzinne wywody, wybuchajac
    smiechem i wrzeszczac na przemian, po czym sie alienowal. Czesto podgladal,
    podsluchiwal lub robil nalot na pokoj. Unikal konkretnych ustalen i decyzji.
    Mial pretencje, ze nie potrafimy odgadnac co wlasnie mial na mysli.
    Podejrzewalismy ze ma 2gie ego, z ktorym toczyl wewnetrzny spor moralny.

    Pre do przodu bo szef to tylko epizod, a podstawa jest wlasny rozwoj zawodowy
    i satysfakcja. Niemniej jednak milo by bylo czuc, ze pracuje w miejscu ktorym
    kieruje czlowiek, majacy poukladany porzadek w glowie, ktora znajduje sie nie
    gdzie indziej jak na karku.

    Pozdrawiam.
    J.
    Obserwuj wątek
      • Gość: hey Re: SZEF - czy sa normalni ? IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.04, 11:49
        moge powiedziec jedno, ze ci szefowie co maja skonczona tylko zawodówke to sa
        napradwe idioci, woda sodowa im odbija.
        moj pierwszy szef był ok, ale za to porabana przełozona miałam i to w dodatku
        rówiesniczke wolała starych bab słuchac po sredniej zawodowej a nizeli ze mna
        rozmawiac i obydwie byłysmy po studiach, wiedzialysmy ile studia kosztuja
        zdrowia wysilku , ale dla niej było wazne poparcie ze strony starych bab
        podlegajacej jej.
        obecnie mam dwóch szefów jest to małzenstwo sa tak porabani ze nie idzie sie
        dogadac, kazdy na swoja strone ciagnie a jak nie to jest spychologia jak maja
        podjac wazna decyzje . i tak naprawde juz tam nie idzie wytrzymac pracownicy
        sami sie zwalniaj i to z placzem prosza o zwolnienie, taka jest presja
        psychiczna, czy kiedys natrafie na porzadnego goscia , nigdy nie wiadomo ale
        zawsze mam taka cicha nadzieje.
        • Gość: papryczka Re: SZEF - czy sa normalni ? IP: 212.160.106.* 02.07.04, 11:55
          a mi się jeszcze nie zdarzył szef, na którego bym narzekała... pewnie że były
          problemy - po prostu trzeba się dostosować do poziomu intelektualnego szefa,
          nawet jeśli jest bardzo niski
          • bombany_przez_mirke Re: SZEF - czy sa normalni ? 02.07.04, 12:05
            MAM!! Znalazłem!! i to od pierwszego strzału :)) moi starzy się śmieją że
            mojemu szefowi trzeba postawić pomnik, bo takich ludzi już nie ma. Wie czego
            chce, nie jest chamski, pogadac, pożartować. Ale do tego wymagający. i naprawdę
            wszystkim życzę szefa takiego jak mój
            • Gość: Mirka Re: SZEF - czy sa normalni ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 17:01
              Co znaczy bombany przez Mirkę?
            • Gość: Jan Re: SZEF - czy sa normalni ? IP: 213.25.40.* 05.07.04, 09:45
              A to szczęściarz...
      • Gość: jacek Re: SZEF - czy sa normalni ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 12:14
        >Pierwszy okazal sie czlowiekiem z problemami wieku sredniego
        >Drugi okazal sie despota stosujacym zasade "dziel i rzadz".
        >Trzeci byl psychologiem-amatorem.

        Jeśli będziesz robił analizę psychologiczną każdemu szefowi, to w każdym
        znajdziesz coś, co nie pozwoli Ci z nim pracować. W każdym. Może po prostu
        pracuj, psy chologu?
        • Gość: mgrinz Re: SZEF - czy sa normalni ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 12:58
          czy są normalni ???
          pewnie są, ja mam tzw. "pierwszą pracę",
          ale ten, którego miałem przez pół roku ( z poprzedniej fabryki ludzie go
          wygnali ponoć ) był pokopany i to równo, krótko mówiąć był palantem...
          bardzo wiele mówił, zwłaszcza o tym, jacy jesteśmy do niczego, a sam niewiele
          umiał i niewiele robił, palant jakich mało...
          mówił, że wie wszystko, udawał eksperta od wszystkiego, a jak wychodziło, że
          się myli (kwestie techniczne) to wrzeszczał, groził naganami, mówił, że "nie
          pozwoli na podrywanie autorytetu, bo on tu rządzi..."
          kiedy był jakiś drobny problem, on robił z niego niesamowitą aferę i awanturę,
          np.
          raz się zdarzyło, że elektromonter nie wziął dodatkowych kombinerek aby
          dokręcić jedną śrubkę,
          wystarczyło pójść do szafki, wziąć je i po trzech minutach byłby z powrotem...
          on zrobił kilkunastominutowy wykład na temat podejśćia do pracy,
          potem wpadł w panikę, że maszyna się zepsuje, i że wszyscy wylecą z pracy, bo
          produkcja stanęła...
          po godzinie znerwicowany elektryk udał się po owe kombinerki i dokręcił ową
          śrubkę, a on z dumą zameldował głównemu, że sytuacja została uratowana i
          produkcja może być wznowiona, za co oczywiśćie dostał pochwałę...
          kolejne sytuacje były podobne, koleś był tak głupi i tak nie rozumiał
          podstawowych spraw technicznych, że wyzywał kogoś od niekompetentnego, pomimo
          iż wymagał rzeczy niewykonalnych...
          reszta w moim wątku :
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=13631184
          choć wiem, że bywają normalni i mili szefowie, którym zależy na dobrej
          atmosferze i zysku firmy, choć nie wiem, czy w takich przedsiębiorstwach, gdzie
          mianowania są "polityczne"...
          nie wiem, jak jest w firmach prywatnych całkowicie, koncernach zachodnich, ale
          w mojej szefem zostaje lizidupa, albo sadysta...
          i najgorzej, gdy niekompetentna osoba poucza kompetentne...
          bo on "przeczytał podręcznik z zarządzania"... ech...
          mam tylko nadzieję, że ten nowy będzie się znał i nie będzie miał nierealnych
          pomysłów...
          przez poprzedniego wiele osób miało nagany, upomnienia, bo on obiecywał
          głównemu dyrektorowi, że "sprawa będzie załatwiona szybko", nawet jak 3 osoby
          mu mówiły, że nie da rady... ogólnie on tylko się obijał, pił kawkę, czytał
          gazety, a nas poganiał...
      • Gość: wojtek Re: może zamiast analizowac postawę i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 13:41
        zachowanie szefa - zacznij po prostu wykonywac polecenia, a jak nie, to się zwolnij z pracy i załóż własną firmę.
        • Gość: magda Re: może zamiast analizowac postawę i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 16:33
          i to nie jest głupi pomysł,. Ja też miałam sporo doświadczeń z szefami, ale to
          tylko ludzie i są różni jak wszyscy. W pewnym momencie powiedziałam dosyć i
          sama sobie szefuję od jakiegoś czasu. Nie jest łatwo, ale w życiu nie
          wrócę "pod czyjeś skrzydełka". Sama przed sobą się rozliczam, jak coś pójdzie
          nie tak to staję przed lustrem i sobie wymyślam. JA!JA!-i nikt inny.
          • Gość: hehehe TO JEST NAJLEPSZE: SPRÓBUJCIE TO PRZEBIĆ!!!! IP: 213.25.40.* 02.07.04, 17:21
            Kierowniczka oddziału: dawała co trzaba dyrektorowi więc awansowała z
            szeregowaego stanowiska, jak tylko wróciła z macierzyńskiego urlopu (oczywiście
            oboje rozbili swoje rodziny z małymi dziećmi i teraz ...prezesują.

            Inna - najbrzydsza kabieta jaką w życiu widzałem, o jeszcze gorszym charakterze
            (nagrywanie pracowników na dyktafon i mobbing). Mirka miała na imię.

            Ale najlepsze jest to, co znalazłem kiedyś w necie:


            praca.gazeta.pl/praca/1,47391,733889.html?a=2495137&v=3
            zapamiętajcie imię tej kierowniczki, a potem przeczytajcie to:

            muzeum.gazeta.pl/Iso/Plus/Praca/Kwalifik/Oferty/050wyk.html
            Oto esencja tematu, oto esencja tego, w co wdepnęliśmy przychodząc na ten
            świat. Pozdrawiam wszystkich docieklwych i życzę tym pryncypałom, żeby ich
            dziecie zdobyły świetne wykształcenie na najlepszych uczelniach, a potem
            też "dostosowywały" się całe życie do poziomu szefów takich , jak oni!!!

    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka