Gość: jertam53
IP: *.cokprm.gov.pl
29.03.13, 09:01
Zostałem zwolniony po przepracowaniu w jednym miejscu 34 lat w ramach zwolnień grupowych. Rozpoczynałem pracę na stanowisku magazynier w Urzędzie Rady Ministrów w 1979 roku, a więc jeszcze przed sierpniem 80. Nie należałem do PZPR , związków zawodowych , czy innych organizacji. Pracowałem sumiennie , dbając o interesy pracodawcy tak jak dbał bym o interesy swojej firmy. Zmieniały się rządy , szefostwo Urzędu Rady Ministrów , przemianowanego na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, a za zmianami na górze zmieniali się moi dyrektorzy. Każdy dyrektor przynosił w teczce przynajmniej kilku swoich naczelników. My na dole drabinki dopasowalialiśmy się do nowego i pracowaliśmy dalej.
Było w nas , tych z długim stażem coś w rodzju dużej rodziny. W międzyczasie ta część firmy gdzie pracuję na mocy aktów prawnych została oddzielona od K.P.R.M. , zyskując kolejno nazwy : Baza Techniczna, Centrum Obsługi, zachowując jednak status budżetówki....
Parę lat temu mianowano nam dyrektora zesłanego z K.P.R.M.
Otóż jakiś czas temu było o nim głośno w prasie - nie mając kwalifikacji potwierdzonych egzaminem prze kilka lat był p.o. dyrektora generalnego , bo był znajomym głównego pana z PO.... No więc pan dyrektor potraktował przejście do nas jako karę, a nas pewnie , to jest kowalskich, bo tak nas nazywa - głównymi winowajcami.
Na mocy nowych aktów prawnych uchwalonych przez Sejm zmieniliśmy nazwę na Centrum Usług Wspólnych, nie jestęśmy budżetówką, a jednostką gospodarki budżetowej, straciliśmy możliwość druku i sprzedaży Monitora Polskiego B, zostaliśmy odcięci od ryczałtu za usługi świadczone dla K.P.R.M., straciliśmy autoryzację FIAT dla stacji obsługi samochodów, straciliśmy umowę z firmą Polski Bus na obsługę ich autokarów.....
Z całej palety ...Usług Wspólnych , co nie wiemy za bardzo kto komu miałby je świadczyć zostały nam tylko centalne przetargi do których są przymuszane ministerstwa i inne jednoski.
Z tego jednak nie da śię wyżyć. Firma pada, a dyrektor kieruje apel do pracowników. Może oni , kowalscy wiedzą jakby skorzystać z pieniędzy unijnych, albo wiedzą co firma mogła by robić. Bo on nasz pan dyrektor jest bardzo zajęty , musi jeździć różnymi samochodami, zmnieniając dla niepoznaki tablie rejestracyjne na posiedzenia KILKU Rad Nadzorczych różnych bogatych firm. Jest mocno zajęty , bo ma żonę , dziecko. Ma też kochankę , sekretarkę z którą jeździ w ramach wyjazdów służbowych do ośrodka rządowego Łańsk, lata do Warny.
Tejże sekretarki nie ma w firmie od dłuższego czasu ,ale pieniążki brała, bo obiegówkę dopiero załatwia.
Rok temu dyrektor wprowadził w życie program dobrowolnych odejść z pracy. C i co skorzytali , otrzymali 12 miesięczne odprawy. Skorzystali młodzi , częściowo z ekipy dyrektora z wysokimi apanażami. W grudniu zeszłego roku zamiast życzeń świątecznych dyrektor przekazał nam informację o zwolnieniach grupowych.
I stało się . Pięćdziesiąt osób przeważnie w okresie ochronnym dostało propozycję obniżenia pensji o 50% ( wyrównanie z innej puli), nie przyjęcie to zwolnienie.
Ja znalazłem się w drugiej pięćdziesiątce. Z reguły bak nam do okresu ochronnego od paru miesięcy do czterech lat. Jesteśmy śmietanką firmy z ponad trzydziestoletnim stażem. Zwalna nas z pracy młodzieniec który ma tyle lat życia, co my lat pracy. Dyrektor nie chce uzdrowić firmy , pozbywając się zbędnych pracowników z górnej półki , w tym tych ze swojej ekipy. Pozbywa się rzemieślników. Przykład : przyjęta w listopadzie ubiegłego roku młoda z Twardogóry pod Wrocławiem, spokrewniona z panem dyrektorem, aktualnie od dwóch miesięcy przebywa na zwolnieniu lekarskim i zwolnoina nie będzie.
My, zwalniani dziś otrzymamy trzymiesięczną, a nie dwynastomiesięczną odprawę.
Podwyżek płac nie mieliśmy od pięciu lat, zostaliśmy pozbawieni Nagród Jubileuszowych, systematycznie ubożejemy, a teraz ...
Mamy wszyscy po około szęśdziesiąt lat i bardzo, bardzo małe szanse na znależienie nowej pracy, bo jak w tym wieku uczyć się od nowa?
Dyrektor ma jednak pieniądze na ciągłe remonty budynków biurowych , zlecane pewnie "swoim" firmom. Dyrektor jest gadżeciarzem, , co miesiąc, dwa bierze sobie telefony za grosz w ramach umowy z telefonią. Ma ich już ze dwadzieścia. Do każdego musi mieć dodatki, etui, etc., etc.
Dyrektor pewnie niedługo zgłosi firmę w upadłość, pogoni resztkę kowalskich, zostanie sam na włościach i będzie żył z wynajmu powierzchni.
Po co mu kowalscy-magazynierzy, kowalscy -mechanicy samochodowi,... kiedy może mieć magazyny, stację obsługi samochodów tylko dla siebie.
Pytanie co na to Premier, który w nazwie swojej parti ma Obywateli , nie kowalskich.
Pobudka panie Premierze,jeszcze raz pytanie JAK ŻYĆ, kiedy kradną pracę twoi ludzie?