Gość: Real
IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
04.08.04, 12:20
Pracowity jak Polak
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040804/ekonomia/ekonomia_a_1.html
W nowych krajach UE pracuje się znacznie dłużej niż w
starych - Jednym z powodów jest mniejsza wydajność Pracowity jak Polak
JĘDRZEJ BIELECKI HALINA BIŃCZAK Polacy, Czesi i Grecy to najbardziej
pracowici mieszkańcy Europy: pracują ponad 1900 godzin w roku. W krajach
starej Unii pracuje się krócej, a mimo to są one znacznie bogatsze od nowych.
Jedną z przyczyn jest niska wydajność pracy w tych ostatnich. W Polsce szybko
rośnie, ale wciąż jest prawie o połowę mniejsza od średniej w "15". W zeszłym
roku polski pracownik najemny poświęcał na pracę zawodową 1984 godziny -
najwięcej w dużych i średnich krajach europejskich. Wśród wszystkich krajów
Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) bardziej od nas
obciążeni byli jedynie pracownicy południowokoreańscy (2390 godzin rocznie).
Niemal równie pracowici byli Czesi i Grecy, którzy jednak pracowali -
odpowiednio - o 102 i o 173 godziny krócej. Długi tydzień, długi rok Łączny
czas pracy zależy od wielu czynników - przepisów określających maksymalną
liczbę jej godzin w tygodniu (lub w miesiącu), nasilenia pracy w nadgodzinach
oraz popularności zatrudnienia na część etatu - w Holandii dotyczy to 34
proc. pracowników. W grę wchodzi również to, czy ludzie często podejmują
prace dodatkowe. Według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju
najczęściej decydują się na nie Islandczycy (przeciętnie 1,7 godziny w
tygodniu) i Polacy (1,3 godz.). Na roczny wymiar czasu pracy może też
pośrednio wpływać stopa bezrobocia. W Polsce wynosi ona 18,9 proc. (dane
Eurostatu), najwięcej w UE. Ale np. Koreańczycy pracują bardzo długo mimo
śladowego (3,4 proc. w 2003 roku) bezrobocia. Przeciętny Polak, jeśli ma
pracę, to najczęściej w pełnym wymiarze. Niepełnoetatowi stanowią 11,5 proc.
zatrudnionych - mniej niż w starej Unii (przeciętnie 16,6 proc.), ale więcej
niż u sąsiadów z Grupy Wyszehradzkiej (2,5 - 3,5 proc.). W 2003 roku Polak
pracował zwykle 41,8 godziny w tygodniu, na co złożyło się 40,2 godzin pracy
zasadniczej, 0,3 godziny (18 minut) nadgodzin i 1,3 godziny pracy dodatkowej.
Praca zajmowała mu 43,4 tygodnia w roku, choroby (razem z urlopami
macierzyńskimi) - niespełna tydzień. W krajach "15" krótszy jest tygodniowy
czas pracy, mniejsza jest też liczba przepracowanych tygodni w roku (oprócz
Grecji, gdzie pracuje się 44,6 tygodnia, i Irlandii - 43,7 tygodnia). W
porównaniu z krajami Grupy Wyszehradzkiej różnice są mniejsze. Jak podaje
OECD, tygodniowy czas pracy w Słowacji wynosi tyle samo, co u nas, a w
Czechach i na Węgrzech - jest krótszy. W ciągu roku Węgrzy pracują o pół
tygodnia dłużej niż my, a Słowacy i Czesi - o tydzień i o dwa krócej. Na
ogół - choć nie zawsze - dłużej pracuje się w krajach uboższych. Powody są
oczywiste - chęć dogonienia poziomu dochodów państw zamożniejszych oraz
mniejsza niż w krajach rozwiniętych wydajność pracy. Jesteśmy mniej wydajni
Polski pracownik jest wciąż o połowę mniej wydajny niż jego kolega w starej
Unii. To samo, choć w różnym stopniu, dotyczy innych państw UE z naszego
regionu. Dystans dzielący je od krajów "15" wprawdzie szybko maleje, ale
jeszcze jest duży. W 1995 roku średnia wydajność zatrudnionych w Polsce
odpowiadała 42,5 proc. przeciętnej dla ówczesnej Unii. W zeszłym roku według
danych Eurostatu było to już 50,2 proc. - a przecież średnia wydajność w UE
też w tym czasie rosła. Węgrzy, Czesi i Słowacy są jednak od nas pod tym
względem lepsi (patrz wykres). Polskę ciągnie w dół przede wszystkim
rolnictwo - w 2003 roku wydajność na zatrudnionego wynosiła w tym sektorze
niespełna 20 proc. średniej dla unijnej "15". Unia przewiduje wprawdzie, że w
tym roku polskie rolnictwo może (za sprawą dopłat bezpośrednich i wzrostu cen
zbytu) poprawić wydajność nawet o jedną trzecią, ale prawdziwe zmiany może
przynieść dopiero znaczne zmniejszenie liczby pracujących na roli. A to
zajmie wiele lat. W innych sektorach jest pod tym względem lepiej. W
przemyśle wydajność odpowiada nieco ponad połowie poziomu w "15", w usługach
transportowych i komunalnych ten wskaźnik jest większy, a w budownictwie
sięga już 75 proc. średniej ze starej Unii. Poprzeczka coraz wyżej Od
początku lat 90. wydajność pracy w Polsce rośnie zdecydowanie szybciej niż na
Zachodzie Europy. Szczególnie znaczące jest porównanie z Niemcami. Jak podaje
Komisja Europejska, w zeszłym roku wydajność pracy po zachodniej stronie Odry
wzrosła o 1 proc., a po wschodniej - o 4,9 proc. W tym roku tempo przyrostu
ma wynieść odpowiednio 1,6 i 4,2 proc., a w przyszłym -1,1 wobec 3,6 proc.
Mamy jednak konkurentów - kraje bałtyckie, w których wydajność pracy rośnie
szybciej niż w Polsce. W 1995 roku jej poziom w Estonii, na Litwie i Łotwie
odpowiadał zaledwie jednej trzeciej przeciętnej ówczesnej UE, w 2003 roku
było to już 43 - 45 proc. W 2005, jak przewiduje Komisja Europejska,
pracownicy estońscy będą równie wydajni jak polscy (51,1 wobec 51,8 proc.
średniej dla "15"), a litewscy i łotewscy - niewiele mniej (odpowiednio 48,4
i 46,8 proc.). Nasz pościg za wydajnością będzie trudny także z tego powodu,
że poprzeczka ciągle idzie w górę. W niektórych krajach starej UE wydajność
szybko rośnie, np. w Irlandii, gdzie jest ponad dwa razy większa niż u nas.
Decydujący wpływ na jej poziom mają jednak największe państwa: Niemcy,
Francja, Włochy i Wielka Brytania. We Włoszech poziom wydajności pracy
relatywnie maleje (wobec średniej dla "15"), w Niemczech też (choć
nieznacznie), we Francji jest stabilny (115 proc. średniej), a w Wielkiej
Brytanii - rośnie. Komisja Europejska przypomina, że UE zostaje w tyle za
USA. W 2003 roku pracownik amerykański był o 28,5 proc. bardziej wydajny od
unijnego, a w przyszłym roku ten dystans ma wzrosnąć do 31 proc. W starej
Unii tylko Luksemburg (132 proc. średniej w 2003 r.) jest pod tym względem
lepszy niż USA. Jeśli jednak kraje "15" osiągną pod tym względem poprawę,
nasz pościg za średnią stanie się jeszcze trudniejszy, bo poprzeczka
wydajności pracy podniesie się wyżej. -
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040804/ekonomia/ekonomia_a_1.html