Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy open space ma sens?

    IP: 212.160.172.* 30.08.13, 13:06
    Na "openspejsie" jest super:

    1. Ktoś głośno opowie dowcip 10 biurek dalej, Ty się z niego śmiejesz
    2. Poznajesz nowe tematy, bo bierzesz udział w trzech telekonferencjach na raz (nawet gdy nie chcesz)
    3. Widzisz ze koleżanka 3 biurka dalej loguje się na "Sympatii" (znaczy "szukająca")
    4. Plotki rozchodzą się szybciej niż fala uderzeniowa
    5. W końcu do ciągłego szumu rozmów można się przyzwyczaić
    6 I zawsze pozostaje opcja kupna słuchawek z dobrym tłumieniem dźwięków z zewnątrz...
    Obserwuj wątek
      • myslacyszaryczlowiek1 Czy open space ma sens? 30.08.13, 13:20
        Anglosaskie dzikusy traktują ludzi jak małpy i wolą ich stłoczyć w jednej klatce, aby małpy mieć pod kontrolą i aby małpy wzajemnie się kontrolowały i gryzły między sobą.
        Gdyby ludzie nie potrzebowali prywatnej przestrzeni, to by nie budowali oddzielnych domów, oddzielnych chat, tylko tłoczyli się w jednej wielkiej chacie.
        Anglosaskie dzikusy traktują ludzi gorzej niż zwierzęta w schronisku, które mają oddzielne boksy.
        To takie robienie ludziom piekła za życia, przy czym wydajność pracy spada. Nawet ustawienie stanowiska pracy, gdy pracownik nie ma ściany za sobą powoduje mniejsze skupienie, bo ewolucyjnie mózg skupia część uwagi na zagrożenie naszych nie chronionych pleców.
        To takie ostentacyjne pokazywanie władzy nad ludźmi i pozbawianie ich naturalnej potrzeby prywatnej przestrzeni, a tym samym traktowanie jak bydła na pastwisku, jak niewolników bez żadnych praw.
        Nawet po jajach nie można się podrapać.
        A ze strony pracowników protestanckie przyzwyczajenia totalitarnej religii, która łamała prywatność i zmuszała do ostentacyjnego pokazywania, że nie spiskujemy z szatanem za zasłoniętymi oknami przez firanki. Takie łamanie prywatności powoduje że od czasu do czasu niektórzy ludzie psychicznie nie wytrzymują biorą strzelbę czy ładunek wybuchowy i się rozprawiają ze społeczeństwem. Przecież to nie przypadek, że tylko w krajach o kulturze protestanckiej są ataki na szkoły przez szaleńców. Finlandia, Norwegia, Niemcy, USA. Czy ktoś słyszał o szaleńcach w krajach południa Europy?
        • Gość: VincentRot..stoski zapierd*lac lemingi w ołpenspejsach, nie stękać IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.13, 15:20
          ktoś musi te pekabe wypracowac, inaczej nie bedziemy mogli wydrukowac sobie i rozdac (sobie) wiecej złotowek
      • nick_do_komentarzy Czy open space ma sens? 30.08.13, 13:25
        Na pewno nie dla wszystkich. Ja jestem introwertykiem i do tego potrzebuję ciszy, żeby się skoncentrować.

        W poprzedniej pracy tłumaczenie tego szefostwu (które siedzi w odzielnym pokoju) było jak grochem o ścianę: "no ale Ty potrzebujesz być między ludźmi; od nich sporo się dowiesz; masz kontak z ludźmi; przecież to fajne, że tak sobie razem siedzicie (30 chłopa na małej powierchni) ", itd.

        Ja jestem z tych co w pracy lubią zajmować się PRACĄ, naprawdę mało mnie interesuje gdzie balował Krzysztof w weekend, jakie buty nosi Marek albo kto co planuje zamówić na lunch.

        Próbowałem się przesiąść w kąt z dala od tych głośnych, ale efekt był taki, że zaraz ci głośni też się przesiadali, no bo inaczej by wyglądało, że to przez nich.

        U mnie skończyło się to ciągłym bólem głowy po południu, rodrażenienem, niemożnością skupienia się, spadkiem produktywności i w efekcie przestałem tam pracować.
      • Gość: mar Czy open space ma sens? IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.13, 15:53
        Pracuje w takim pomieszczeniu. Beznadzieja. Wydajność dużo mniejsza bo nie sposób sie skupić. Słuchawki trochę pomagają, ale co chwilę ktoś chodzi i automatem wzrok od pracy odrywam, a oczu zasłonić sie nie da.
        • Gość: Gość Re: Czy open space ma sens? IP: *.dynamic.chello.pl 02.09.14, 15:29
          To teraz wyobraź sobie, że miałem do czynienia z firmą która pomimo stosowania w swoim przybytku openspace'ów (i to w dodatku totalnie niewytłumionych, wręcz przeciwnie, zero wykładziny czy jakichkolwiek materiałów, stuknąłeś w stół i echo się niosło po całym pomieszczeniu) miała zapis w swoim "statucie" stwierdzający, że "ze względu na rozpraszające działanie i odrywanie uwagi pracownika od obowiązków, słuchanie muzyki podczas pracy, w szczególności przez słuchawki, jest zabronione"...
          • agulha Re: Czy open space ma sens? 02.09.14, 18:47
            A to głupki. Ludzie dzielą się na dwie kategorie: jedne osobniki dobrze pracują przy muzyce, a drugim muzyka przeszkadza. Te pierwsze naprawdę nie zajmują się napawaniem głosem wokalisty, tylko robią to, co mają robić. Mimo, że należę do grupy nr 2, zabranianie słuchania muzyki przez słuchawki (no chyba, że nie są dźwiękoszczelne) jest dla mnie niepojęte.
      • super_benek Czy open space ma sens? 30.08.13, 16:11
        Jeśli firma przemyśli open space - rozmieści logicznie stanowiska pracy, zainteresuje się jakmi materiałami jest wykończone wnętrze (dźwiękochłonność),wygospodaruje pomieszczenia do cichej pracy i dłuższych rozmów telefonicznych, takie biuro będzie miało sens i nie będzie koszmarem. Polecam poczytać o akustyce biur.
      • rosomak666 Czy open space ma sens? 30.08.13, 16:19
        To kapitalizm: byle więcej, byle taniej.
      • heartz Czy open space ma sens? 30.08.13, 16:22
        To biuro na zdjęciu jeszcze ładnie wygląda, ja spotkałem się raczej z czymś tego pokroju m.natemat.pl/5ab1d1eee04ae29a9d62c4a302027318,641,0,0,0.jpg i dla mnie to jest nie do zaakceptowania. Akurat w tamtej pracy nie wykonywałem niczego kreatywnego, ale nie wyobrażam sobie np. przetłumaczenia tekstu albo jakiegokolwiek innego wymagającego pomyślunku zadania, nie mówiąc już o pracy koncepcyjnej. Do tego mega hałas i to, co opisane jest w tekście, czyli osoby chodzące za plecami, poniedziałkowe historie z weekendu, dzięki którym wiemy gdzie była najlepsza "najebka".

        Czytałem opracowanie jakichś szwajcarskich lekarzy z lat 40 XX wieku, którzy sprzeciwiali się importowi takiego rozwiązania organizacji miejsca pracy, określając je jako "NIEHUMANITARNE".

        I nie mogę znieść tego bełkotu o lepszej atmosferze współpracy... no może miałoby to sens, gdyby w jednym pomieszczeniu przebywało maks 5-8 osób, które mają ze sobą dobry kontakt, a nie 50 obcych. Dlaczego obcych? Bo po 2-tyg urlopie na piętrze, na którym pracowało 200 osób potrafiło się wymienić 20, dzięki rotacji :).
      • Gość: ołpen Czy open space ma sens? IP: *.free.aero2.net.pl 30.08.13, 19:31
        Ołpen spejs to niezłe gó....
        Siedzę w czymś takim, za moimi plecami non-stop pielgrzymki:
        - do kibla
        - do kuchni
        - do drukarki
        - do pokoju szefów (oczywiście oni mają osobny pokoik)
        No i ten hałas jak sku...syn...
      • Gość: Marek Nie ma IP: *.dynamic.chello.pl 31.08.13, 13:42
        Nie da się efektywnie pracować koncepcyjnie słuchając trzech rozmów telefonicznych naraz, odpowiadając "cześć" 100 razy dziennie, nie da się, kiedy non stop ktoś obok ciebie łazi (lub - najlepsze - staje sobie za twoimi plecami i ucina pogawędkę z tym z sąsiedniego biurka), gapi na ciebie, kicha (a 10 osób odpowiada "na zdrowie"), wychodzi, przychodzi...

        Najśmieszniejsze jest to, że wystarczyłoby całkiem niewiele - postawić choćby prowizoryczne ścianki, nawet takie parawaniki z pleksi, żeby nie blokować światła, i już byłoby nawet symboliczne odseparowanie od reszty, choćby złudzenie osobnego pomieszczenia, które pozwala bez wyrzutów sumienia zajmować się swoją pracą. Tymczasem my siedzimy praktycznie przy wspólnym stole (30 cm ścianki może zapewnić, że długopisy na moim biurku nie pomylą mi się z długopisami sąsiada, ale prawdziwego oddzielenia nie daje). Wówczas do wyboru masz albo włączanie się w pojawiające się co chwila pogawędki i dokańczanie pracy po godzinach w domu (bo dopiero wtedy możesz spokojnie pomyśleć), albo odcięcie, skupienie na pracy i wyjście na aspołecznego ciula. Tak, lubię ludzi z mojego openspejsu, tak, te pogawędki są miłe, pełna zgoda - ale jednak żeby pracować, potrzebuję słyszeć własne myśli! A odciąć się też trzeba umieć - ja np. średnio umiem, muzyka w słuchawkach też mnie rozprasza.

        Radę, że zawsze można wyjść do salki konferencyjnej lub do domu (!), proszę sobie wsadzić w salkę. Co to w ogóle za argument - openspejs jest OK, bo zawsze można z niego uciec? To ja bym musiał uciekać na jakieś 8h dziennie.
        • 3ion Re: Nie ma 01.09.14, 21:20
          No właśnie, gdzie indziej stosuje się ścianki działowe, tylko nie u nas w kraju (zły przykład na fotografiach do artykułu)!
          Też jestem intowertykiem, i jak mam coś pilnego do zrobienia to muszę zostawać po godzinach, kiedy jest ciszej, a ponieważ mam sztywne godziny pracy to muszę przepękać te 8h kiedy nic nie można zrobić (jak próbuję napisać koncepcję rozwiązania informatycznego, i po raz 10ty zaczynam od początku bo ktoś mi przerywa zastanawianie się, to dostaję bólu głowy).
          Pomysł oddzielnych pokojów do spotkań jest w mojej firmie luksusem: zawsze są zajęte. Poza tym to zaprzecza samej idei: żeby się efektywnie naradzić, trzeba wyjść z open space który miał ułatwiać komunikację!
          A ja jestem z tych, co pamiętają że kiedyś było lepiej: małe pokoiki kilkuosobowe, i wiem że wtedy wszystko szło jak z płatka.
          Open space jest tylko dla "ekstrowertyków" - takich co to tylko gadają i nie słuchają.
          • agulha Re: Nie ma 01.09.14, 21:46
            Jak dla mnie jest jedna zaleta open space. Otóż nie obowiązują w niej zasady demokracji ani zasiedzenia. Jak się przychodzi do pracy do pokoju, gdzie są 2-4 osoby, to trzeba się dostosować. Na przykład co pasjami lubią robić pracownicy? Słuchać radia w pracy. Nic mnie bardziej nie wkurza i nie rozprasza. Ale gdybym pracowała w pokoju we 3 osoby i te dwie chciałyby słuchać - miałabym przerąbane. A tym bardziej, gdyby one tam pracowały dawniej niż ja. Podobna kwestia, choć teraz już na szczęście rzadko, dotyczy palenia papierosów. Mój niepalący kolega coś z 10 lat (całkiem niedawno!) pracował w 2-osobowym pokoju z panem szefem nałogowym palaczem, na oko 40-50/dziennie. W open space o paleniu nie ma mowy, a radio czy jakakolwiek muzyczka tylko na słuchawki.
            I w open space raczej nie jest przyjęte żarcie przy biurku na przykład ryby wędzonej, chińszczyzny czy innego cuchnącego jedzenia.
            Poza tym jest jak mówicie. I jeszcze te wędrówki słoni do drukarki. Trzeba iść do niej kilkadziesiąt metrów, a i to zwykle się okazuje, że albo nasz wydruk jeszcze nie poszedł, albo przeciwnie, ktoś go musiał niechcący zwinąć.
            • 3ion Re: Nie ma 01.09.14, 22:32
              ok, masz rację - w małych pokojach dużo zależy od współlokatorów, w open space ma to mniejsze znaczenie (ja akurat miałem szczęście do osób podobnych sobie).
              Ale radio? Na open space też zdarza się, że ktoś włącza radio, więcej ludzi korzysta z youtube (sport, śmieszne filmy). Żarcie? różnie bywa, a zapachy lecą z aneksu kuchennego połączonego z open space. Kiedyś ktoś coś tam przypalił i cały open space był zadymiony. Nie ma tu dużej różnicy.
              • agulha Re: Nie ma 02.09.14, 00:13
                U nas jest zakaz radia i ogólnie muzyki na open space, a co do kuchni, no to po prostu zależy od wielkości biura i od tego, czy kuchnia ma zamykane drzwi.
                Ale i tak dużo ludzi ucieka pracować z domu :-).
      • schweppes1 Re: Czy open space ma sens? 03.09.14, 02:25
        Dla mnie w ogóle siedzenie na dupie przez 8h i klepanie w klawiaturę to przygnębiająca robota, a już w open space to po prostu żenada. Kiedyś pracowałem tak kilka miesięcy i czułem się jak małpa w zoo - w spółce zoo. To jest coś okropnego. Jeżeli już sytuacja życiowa zmusiłaby mnie do stacjonarnej pracy biurowej, to jedynie w osobnym pokoju z maksymalnie jednym, zaufanym, normalnym współpracownikiem. Open space zawsze będzie mi się kojarzył z salą wypełnioną korpo-szczuro-niewolnikami. Wolę samodzielną pracę home-office "na gaciach/w szlafroku" + teren.
        • Gość: Gość Re: Czy open space ma sens? IP: *.dynamic.chello.pl 03.09.14, 06:59
          >Kiedyś pracowałem tak kilka miesięcy i czułem się jak małpa w zoo

          Ktoś kiedyś śpiewał "ale wkoło jest wesoło, człowiek w pracy, małpa w zoo"...

          A tak poważnie to opisany przez Ciebie tryb/styl pracy typu "slafrok/teren" zazwyczaj wymaga dozy przedsiębiorczości, obrotności i talentu organizacyjnego którymi nie każdy niestety dysponuje.

          Co do pracy stacjonarnej w maksymalnie dwu-, trzyosobowych pokojach pełna zgoda, ale niestety otwarta przestrzeń pomimo swoich drastycznych wad jest uznawana przez szanownych decydentów coraz częściej za najodpowiedniejsze rozwiązanie.

          Swoją drogą zetknąłem się z firmą, w której co prawda były kilkuosobowe pokoje, ale szefostwo narzucało większości pracowników tzw. "politykę otwartych drzwi", co, jak łatwo się domyśleć, bardzo skutecznie niwelwało asekuracyjny potencjał rzeczony drzwi i w zgoła absurdalny sposób w pewnym stopniu zbiżało atmosferę do "ołpenspejsowej". "Większości", ponieważ, rzecz jasna, samo szefostwo, jak również tzw działy jak np. księgowość czy HR, swoje drzwi zamykali (jakby co zawsze była wymówkę, że u nich omawiane są ważne sprawy nieprzeznaczone dla wszystkich uszu, itp.).

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka