Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Młodzi, do roboty!

      • Gość: 123 Re: Młodzi, do roboty! IP: *.free.aero2.net.pl 17.11.13, 09:24
        do roboty za najnizsza krajowa ! robic , nie dyskutowac , Pan Prezes potrzebuje nowej limuzyny , sama sie nie kupi .
        Bardzo dobrze ze mlodzi wymagaja wyzszych pensji za ktore da sie wyzyc , moze dzieki nim cos sie zmieni w tym kraju ( choc ja nie mam nadziei na zmiany )
      • admcanarisfanclubpoland Młodzi, do roboty! 17.11.13, 09:25
        Najpierw trzeba zdefiniowac pojecie wysoka stawka uzywajac unijnego minimum czyli 700 euro a za poziom wysoki maly 1800 euro.
        Jesli autor uwaza ze mlodzi powinni pracowac za 1200zl miesiecznie przy cenie wynajmu pokoju na poziomie 600-800zl to jest w bledzie i jego firma bedzie bazowac tylko na starszych ludziach ktorzy sa juz wypaleni.
        • merlinthemage Re: Młodzi, do roboty! 18.11.13, 19:11
          A ile ma zarabiać dziewczyna sprzedająca ciuchy lub podająca bułeczki? Jedyne, czego się od niej oczekuje to umiejętności nabicia na kasę i książeczki zdrowia.
          Trzeba zrozumieć, że jeśli daną robotę może wykonać byle idiota z ulicy, to będzie zarabiał tyle ile idiota z ulicy. Może to brzmi brzydko, ale takie są realia. Dlatego więcej zarabiają fachowcy, bo jest mniejsza i ograniczona ich podaż.
          Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zarabiać więcej. Niestety, trzeba jedynie włożyć ekstra wysiłek, aby podnieść swoją wartość, np. znać się na branży, rozwijać zawodowo, czy też czytać książki o przywództwie. Mamy coraz to więcej ŚWIETNYCH publikacji książkowych, wystarczy zainwestować raz w miesiącu 50-60 zł. Trzeba też pokazać się pracodawcy, umieć brylować, pokazać robiąc coś wyjątkowego, że jest się kimś wyjątkowym. Niestety, młodzi o tym zapominają i każdy liczy, że awans to powinien brać się odgórnie, tak jak za komuny. Tutaj niestety, jeśli nie pokażesz, że potrafisz pracować z ludźmi i rozwiązywać problemy - nikt Ci nie powierzy zarządzania zespołem produkcyjnym, czy też zespołem sprzedażowym, bo jeśli coś spieprzysz, firma nie będzie stratna 1.000 zł., ale setki tysięcy, jeśli nie miliony.
          • Gość: Finity's End Re: Młodzi, do roboty! IP: *.dynamic.chello.pl 18.11.13, 22:24
            Nie zauważasz jednego- dysproprocji zarobek-koszty życia jaka jest w Polsce. W pozostałych krajach Ewriopy, przynajmniej tych północnych, można bez większego problemu (choć nie luksuśnie ofc) utrzymać się za podstawową pensję obsługi kasy. W Polsce też można..wegetować. Tu jest zasadniczy pies pogrzebany- nie wierzę w te hordy młodych domagających się 5k na start, wierzę, że chcieliby zarabiać tyle, by móc przeżyć bez zaciskania zębów od 1 do 1. Jeśli to uważasz za luksus i wysoko postawioną poprzeczkę, to faktycznie czas już przemianować to kartoflisko na Bangladesz 2.0.
        • Gość: madziulka Re: Młodzi, do roboty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.13, 21:25
          od czegoś trzeba zacząć , a tak to zawsze bez pracy i bez mieszkania , chyba że z rodzicami
      • Gość: Tvtvtv Młodzi, do roboty! IP: *.dynamic.chello.pl 17.11.13, 09:26
        Prezes tej firmy wcale nie jest bucem i nie zarabia dużo. Dajcie mu spokój, to firma kazała mu się podpisać pod żenujących artykulikiem, który ma być reklamą a on mimo wstydu zgodził się bo wciąż ma nadzieję na etat.
        • admcanarisfanclubpoland Re: Młodzi, do roboty! 17.11.13, 09:37
          Podpisujac sie pod czyms takim traci swoj autorytet i wizerunek.
          Kazdy w polsce wie ze pracodawcy moga placic lepiej ale tego nie robia bo nikt ich do tego nie zmusza.
          Mlodzi ludzie wyjezdzaja za granice smiejac sie z takich pracodawcow ktorzy zrobili kariere na transformacji ustrojowej wiele lat temu gdy nie bylo nic na polkach.
          Czasy sa trudne ale nie beznadziejne wiec mozna tylko pogratulowac brytyjskim menagerom super kadry z polski :)
      • Gość: lukki69 Młodzi, do roboty! IP: *.dynamic.chello.pl 17.11.13, 09:28
        panie Skiba..nie wszyscy widocznie sie jeszcze zlemingowali.....nie kazdy na ten przykład przedsiebiorczy człek jest frajerem....jakby płacił potrójny ZUS na dziury budzetowe to by był frajerem....podobnie jak wypruwanie flaków za 1200zł-nie ma w tym zadnego rozwoju ani korzysci dla pracownika ani rynku...-jedynie dla korporacji..tak ze panie Skiba...te wypocinki dla innej rodzinki....
      • vontrompka pośrednictwo to nowotwór na rynku pracy 17.11.13, 09:29
        Firmy takie jak Antal znacząco podnoszą koszt zatrudnienia człowieka, nie dając nic w zamian. Tzn. dają - umożliwiają nicnierobienie działów kadr.

        I tak, to zdumiewające, że ludzie chcą zarabiać pieniądze. Zamiast zapłacić człowiekowi można przecież zjeść coś dobrego.

        www.vontrompka.com/blog/2013/10/udziec-z-rekina/
        • Gość: ajp2 Re: pośrednictwo to nowotwór na rynku pracy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.11.13, 12:25
          > Firmy takie jak Antal znacząco podnoszą koszt zatrudnienia człowieka, nie dając
          > nic w zamian.

          Zapewne dają łapóweczki dyrkom w korporacjach decydującym o skorzystaniu z ich usług. Stołek im wyższy tym bardziej chybotliwy, więc trzeba kaskę zdzierać na wszelkie sposoby póki się da.
      • Gość: Stan Młodzi, do roboty! IP: 31.133.22.* 17.11.13, 09:36
        Niech pan prezes lepiej powie ile dostaje od firm za rekrutacje takiego darmowego niewolnika - stażysty. Młodzi żądacie wypłaty za swoją pracę? Co za bezczelność, za moich czasów młodzież była porządniejsza, chciałby pewnie pan prezes powiedzieć. Młodzi żądają kasy, a potem z czego pan prezes dostanie swoją prowizję?
      • Gość: ciekawy za dużo za mało IP: *.connectic.pl 17.11.13, 09:37
        Witam.
        Dzięki bezpłatnemu newsletter GW chętnie czytam artykuły w nim podane, jeszcze chętniej komentarze zwykłych ludzi, jakieś takie szczere,zadziwiająco podobne.
        Przeczytałem wszystkie prawie 200 konemtarzy i co zauważam.
        - ktoś pisze o wyjeździe za granicę i o możliwości dostania natychmiastowego etatu.Prosze tylko sprecyzować czy chodzi o pracę w zawodzie (lub pracach około umysłowych dla absolwentów) czy chodzi o jakąkolwiek pracę na etacie t,j rolnictwo, usługi, gdzie za najniższą krajową da się spokojnie żyć
        - jedna osoba pisze, że autor idzie dwutotrowo: albo młodzi pełnio wyzwań, nie roszczeniowi albo ci z góry wyklarowanymi dążeniami na garnuszku u rodziców. A gdzie ci, którzy niechcą kończyć studiów,nie pałają do nauki języków? Dlaczego tak trudno dostać pracę stałą pewną w firmie komunalnej lub państwoej za 2500zł np. konduktor pkp, śmieciarz (firma miejska komunalna) kierowca tramwaju ( motorniczy) pracownik wodociągów miejskich itp?patrząc na wymagania dla kandydatów w/w profesji na dzisiejsze czasy czasem sprzątaczka w hotelu czy lotnisku musi mieć większe umięjętności i wykształcenie.
        -do Malwina zakładając ,że piszesz prawdę nie każdy ma taką determinację, chęci i potrzeby tak się rozwijać
        -co do bezpłatnych staży to jest tak jak przychodzi szarlatan do nieuleczalnie chorego człowieka i prponuje mu lek który go uzdrowi.I taki chory odda mu wszystkie oszczędności, byle ten medykament dostać.A czy mu pomoże? Nie łudźmy sie (też jestem młody) bezpłatne staże czy inaczej nazwana bezpłatna praca na rzecz podmiotu zatrudniającego nikomu jeszcze nic nie dała, nikomu nie pomogła,z tego co idzie przeczytać.
        -wracając do Malwina - masz trochę racji (jeśli mogę ocenić) ponieważ jakaś liczba ludzi idących podobnym trybem nauczania (który jest realizowany mniej lub bardziej ambitnie w zależności od uczelni) w dziesiątkach tysięcy w skali kraju uzykuje takie same uprawnienia zawodowe - to dlaczego choćby miała by się znaleźć praca dla każdego z nich w zawodzie? Jak zauważyłaś to nie PRL państwo nie stowrzy zakładu pracy który nic nie wytwarza byle by jakiś absolwent mógł koniecznie pracować.Nie ma takiej potrzeby.Nie przemysłu ( nie licząc fabryk otwieranych w polsce ze względu na taniość siły roboczej). Jakbym mógł komuś coś polecić to rozwijać się w obsłudze klienta.Zapominając o postawie roszczeniowej ( z cyklu za mniej niż 2,5 nie ruszę się z domu bo nie ruszysz sie do 40 ki tylko nawet za najnizsza krajowa isc na obsluge klienta nie mylic y callcentre i np po dwoch latach yarabiac np 2,5 tys absolutnie zya 8h dziennie
      • Gość: Bernadetta_P Re: Młodzi, do roboty! IP: *.dynamic.chello.pl 17.11.13, 09:37
        Chociaż moje podejście do firm rekruterskich jest mocno sceptyczne, to ogólnie zgadzam się z wydźwiękiem artykułu. Sama zaczynałam po studiach za 2k brutto (rok 2006, było to poniżej średniej krajowej) i po 5 latach pracy osiągnęłam te 9k brutto (plus premia), specjalnie nie narzekam. Skończyłam 2 podyplomówki, u mojego obecnego pracodawcy (drugiego w sumie) moja płaca wzrosła ponad dwukrotnie. Jestem bardzo zadowolona, że zostałam doceniona, ale ja nigdy żadnej mojej pracy traktowałam "na odwal się". Jestem perfekcjonistką i uważam, że niezależnie od tego, co się robi i jak bardzo się tę część pracy lubi lub nie, ma to być zrobione najlepiej, jak się da. Z drugiej strony naprawdę trudno jest znaleźć sensownego pracownika - ja np z 150 CV ledwo wybrałam 10 osób do zaproszenia na rozmowę oraz 3 do przejścia do drugiego etapu - a doświadczenie nie było wymagane, tylko mile widziane i jedynym "twardym" kryterium był bardzo dobry angielski...
        • admcanarisfanclubpoland Re: Młodzi, do roboty! 17.11.13, 09:46
          Gość portalu: Bernadetta_P napisał(a):

          > Chociaż moje podejście do firm rekruterskich jest mocno sceptyczne, to ogólnie
          > zgadzam się z wydźwiękiem artykułu. Sama zaczynałam po studiach za 2k brutto (r
          > ok 2006, było to poniżej średniej krajowej) i po 5 latach pracy osiągnęłam te 9
          > k brutto (plus premia), specjalnie nie narzekam. Skończyłam 2 podyplomówki, u m
          > ojego obecnego pracodawcy (drugiego w sumie) moja płaca wzrosła ponad dwukrotni
          > e. Jestem bardzo zadowolona, że zostałam doceniona, ale ja nigdy żadnej mojej p
          > racy traktowałam "na odwal się". Jestem perfekcjonistką i uważam, że niezależni
          > e od tego, co się robi i jak bardzo się tę część pracy lubi lub nie, ma to być
          > zrobione najlepiej, jak się da. Z drugiej strony naprawdę trudno jest znaleźć s
          > ensownego pracownika - ja np z 150 CV ledwo wybrałam 10 osób do zaproszenia na
          > rozmowę oraz 3 do przejścia do drugiego etapu - a doświadczenie nie było wymaga
          > ne, tylko mile widziane i jedynym "twardym" kryterium był bardzo dobry angielsk
          > i...

          w twoim poscie brak jest "za ile" ten czlowiek mial pracowac i co robic…
          dobry angielskie na recepcji hotelowej jest inaczej platny niz angielski w dziale sprzedazy firmy export-import.
          • Gość: Bernadetta_P Re: Młodzi, do roboty! IP: *.dynamic.chello.pl 17.11.13, 09:57
            Junior Project Manager, budżet był do max 6k brutto (dla osoby z doświadczeniem).
            • Gość: Bernadetta_P Re: Młodzi, do roboty! IP: *.dynamic.chello.pl 17.11.13, 10:01
              A jeśli chodzi o branżę, to powiedzmy, że badania rynku, głównie EU5, więc i klienci i lokalne biura cała korespondencja po angielsku.
        • Gość: greater manchester Re: Młodzi, do roboty! IP: *.10-3.cable.virginm.net 17.11.13, 09:59
          Ci z dobrym angielskim (mniej dobrym, też) pracują w Anglii, gdzie najniższe wynagrodzenie na rękę wynosi jakieś 840 funtów (do tego benefity,jeśli wypisze wniosek) tyle dostaje sprzątaczka zatrudniona przez agencję pracy. Z podyplomówką (najlepiej angielską) też zaczyna się od 2k brutto/mc., tyle, że funtów. Ile dostaje się po 5 latach z sensownym CV. Nie wiem i nie interesuje mnie to. Nie gadamy o bzdurach w piątek przy piwie... Więc w sumie dobrze, że udało Ci się kogoś znaleźć.
          • Gość: Bernadetta_P Re: Młodzi, do roboty! IP: *.dynamic.chello.pl 17.11.13, 10:05
            Nie wiem, jak ze znajomością mapy, ale Polska to nie UK, a UK to nie Polska. Ja ze standardu życia w PL przy 14k netto na 2 osoby nie jestem niezadowolona. Po prosto zawsze marzyłam o pracy sprzątaczki w UK i mieszkaniu w komunie.
            • Gość: greater manchester Re: Młodzi, do roboty! IP: *.10-3.cable.virginm.net 17.11.13, 10:24
              Miałem wrażenie, że swoją wiedzę i umiejętności oceniasz w swoim poście na więcej niż sprzątaczka. Podałem prosty przykład ile zarabiają Ci, którzy nie chcą parzyć kawy u prezesa "dobra rada". Osoba z Twoimi kwalifikacjami i doświadczeniem w UK dostanie ok 28-32k brutto rocznie, ponieważ mnożysz razy dwa to i tę sumę sobie pomnóż bo pewnie Twój partner ma podobny stan wiedzy i doświadczenia. Co do mieszkania w komunie, to wynajęcie mieszkania 2 sypialnie (wjazd na autostradę (3 min. jazdy) kosztuje 440 funtów plus podatki (co stanowi jakieś 10% dochodu netto dwóch pracujących). Prywatna lecznica jest już w kontraktach standardem, więc do lekarza nie musisz latać do Polski. I powtórzę swój wpis z poprzedniego wątku, od 2004 roku mamy paszporty ludzi wolnego świata więc z nich skorzystajmy! A przedmówczyni życzę udanych rekrutacji i utrzymania dochodu 14k.
            • Gość: tata Re: Młodzi, do roboty! IP: 79.97.188.* 18.11.13, 09:43
              wyszla wioska uszami,a z butow sloma:-) nie moglas nie wspomniec o pieniadzach,jakby to bylo najwazniejsze. nie kazdy chce cale zycie poswiecac dla jakiejs tam korporacji.
              • Gość: ~hiena Re: Młodzi, do roboty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.13, 10:30
                to chyba tobie wyszła słoma. co złego jest we wspominaniu o pieniądzach. otóż nic! wbij to sobie do głowy i pogłówkuj jak też dojść do takiej kasy, albo i wyższej.
      • Gość: Lola Młodzi, do roboty! IP: *.CNet.Gawex.PL 17.11.13, 09:40
        A może niech Pan Prezes postawi na osoby z jakimś doświadczeniem. Takie osoby trochę już przeszły, są bardziej pokorne od absolwentów. Fakt, nie wieją świeżością dwudziestolatków, nie mają często zgrabnych tyłeczków, nie zieją arogancją i wymaganiami nieadekwatnymi do stażu pracy, ale będą pracować sumienniej, będą często bardziej lojalne bo maja rodziny, więc nie chcą skakać z kwiatka na kwiatek.Po co stwarzać sztuczne problemy, że nie chce Pan zatrudniać ludzi? Chce Pan dobrego pracownika, niech Pan ruszy głową i pogodzi się z czasami w jakich żyje...
      • felucjan Mam 40 lat i zacytuję Jobsa. 17.11.13, 09:41
        "Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go, żyjąc cudzym życiem. Nie wpadajcie w pułapkę dogmatów, żyjąc poglądami innych ludzi. Nie pozwólcie, żeby hałas cudzych opinii zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos. I najważniejsze – miejcie odwagę kierować się sercem i intuicją."

        To powiedział młodym absolwentom uczelni wiedząc już że ma raka i jego dni są policzone.

        Jobs chyba jednak nie doradziłby Wam kserowania czy chodzenia za kimś krok w krok przez 3 miesiące i pomagania komuś w czymś.

        Sami rozważcie, czy bardziej wartościowe są słowa Pana Skiby i jego troska o Polską gospodarkę, czy Jobsa mówiące o upływającym nieodwracalnie czasie i poczuciu własnej wartości i zadowolenia z siebie.
      • chilly Re: Młodzi, do roboty! 17.11.13, 09:43
        Spoko, sytuacja na rynku pracy zmusi panów prezesów do zmiany stanowiska. Wciąż jeszcze nie dostrzegli niżu demograficznego. na uczelniach widać go już od kilku lat.
        • Gość: koko Re: Młodzi, do roboty! IP: 93.175.71.* 17.11.13, 18:12
          Spokojnie, rynek pracy to nie rynek nauki, tutaj jest o wiele większy wybór. Nie ma znaczenia okres wyżowy. Jeśli ktoś chce pracować to będzie to robić do emerytury. Jeśli komuś wygodniej żyć na garnuszku mamusi, to znajdzie na wszystko wytłumaczenie.
          • lkan Re: Młodzi, do roboty! 17.11.13, 20:01
            Bezrobocie wśród młodych spotęgowane zostało świadomą decyzją rządu o łącznym pobieraniu wynagrodzenia i emerytury przez osoby pracujące. Mam znajomych, którzy mówią, że dzięki temu osiągają dochody jakich nigdy w życiu nie mieli i dlatego będą trzymać się pracy za wszelką cenę. Widać to jak na dłoni przy różnego rodzaju wypowiedziach przedstawicieli instytucji finansowanych z budżetu. Głos drży, ręka ze szklanką herbaty/ziółek się trzęsie, ale miejsca pracy nie zwolni. Można byłoby zrozumieć taką sytuację z punktu widzenia budżetu państwa, gdyby poprzez pracę po osiągnięciu prawa do emerytury osiągane były oszczędności z tytułu niewypłacania emerytur, jak to było jeszcze kilka lat temu (były wprawdzie jakieś niewielkie możliwości „dorobienia” do emerytury). Młodzi bezrobotni nie stanowiliby obciążenia finansowego, ale byłyby oszczędności na emeryturach. A tak: państwo nie zyskuje, a bezrobocie rośnie. Wygląda na to, że jest to kolejny sposób na załatwienie „kasy” wpływowej grupie staruchów.
      • usarmy Młodzi, do roboty! 17.11.13, 09:47
        Drodzy Rodacy,

        Młodzi do roboty owszem jak w Hiszpanii /kryzys ha ha ha/ 1400 eur min płacą ceny w sklepach jak u nas...kredyty w Niemczech oprocentowanie 3%.....jesteśmy fajni i super dajcie równe szanse w całej EU.
        Do rzeczy ludzie w agencjach nie wszystkich ale w niektórych po prostu ręce opadają na stanowisko handlowe rekrutuje lalunia 23 lata która nie wie co to marza...skrajność ale sam to przeżyłem.
      • Gość: Avida Młodzi, do roboty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.13, 09:48
        ANAL INTERNATIONAL ???? Bez sensu...
      • Gość: baluwolanda Młodzi, do roboty! IP: *.toya.net.pl 17.11.13, 09:49
        CO ZA GŁUPEK, typowy szczur korporacyjny. Każą mu odgryźć sobie jaja, to to zrobi. to, ze pajacu, zawsze pracowałeś w firmach, które dymają w dupala pracowników za pół darmo, nie oznacza, że tak trzeba!!!!
        są też firmy, gdzie ludzie się szanują, ale dla takich buraków miejsce najwidoczniej jest gdzie indziej!
      • truten.zenobi Młodzi, do roboty... już pojechali... 17.11.13, 09:50

      • dyskootantka Młodzi, do roboty! 17.11.13, 09:51
        Kolejny "ekspert" który nie wie o czym mówi i za swoje głupie gadki nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Przede wszystkim tzw. bezpłatne staże są zwykłym złodziejstwem, bo za pracę, za czas pracownika trzeba zapłacić. Nawet najprostsze prace ktoś w firmie musi wykonać i za to powinno się zapłacić choćby najniższą stawkę. To też jest przychód firmy, nieujawniony, nieopodatkowany i powinna się tym zająć skarbówka. Poza tym pracownik powinien być zgłoszony i opłacony zarówno w ZUS jak i w NFZ. Żyje, musi coś jeść i gdzieś mieszkać, będzie kiedyś emerytem i ma prawo zachorować. A u nas wprowadzono złodziejskie prawo, rzekomo w interesie pracujących, a naprawdę po to, żeby to złodziejstwo usankcjonować. A związki zawodowe zajmują się polityką, zamiast walczyć o to, co kiedyś wywalczono a potem po cichu zlikwidowano.
        I to złodziejstwo sankcjonują wszystkie kolejne ekipy rządzące, wycierające sobie w kampaniach wyborczych złodziejskie skorumpowane przez biznes gęby dobrem ludzi pracujących.
        I nie jest tak, że młodzi muszą się na to złodziejstwo godzić. Rewolucje już bywały, podobnie jak strajki powszechne. I jeśli politycy tego nie zrozumieją, to tym się skończy.
      • wojto51 Młodzi, do roboty! 17.11.13, 09:52
        Facet w dużej mierze ma rację.
        • Gość: srotjo52 Re: Młodzi, do roboty! IP: *.2-0.pl 17.11.13, 10:02
          Nie, nie ma racji.
      • Gość: Grzegorz Idealne podsumowanie słów tego Pana IP: *.play-internet.pl 17.11.13, 09:58
        www.tokfm.pl/blogi/ezekiel/2013/08/lubie_kiedy_prezes/1
        Sam tego lepiej nie powiem
        • kichchi Re: facet proponuje powrót do starożytności 17.11.13, 10:04
          gdzie 100.000 dynamicznych wolontariuszy budowało za friko piramide cheopsa.
          • Gość: nn Re: facet proponuje powrót do starożytności IP: 212.160.196.* 17.11.13, 13:50
            No nie całkiem, najnowsze badania pokazują, że jednak to była praca (nawet z zapleczem medycznym) i nie wykonywali jej niewolnicy:/
        • flamengista poprawiłeś sobie samopoczucie? 17.11.13, 10:14
          jasne, świetny tekst i sporo w nim prawdy. Ale co z tego wynika dla młodego człowieka, który właśnie kończy studia? Kompletnie nic.

          Życie jest ciężkie i kończy się śmiercią. Pora to wreszcie zrozumieć. Nie jesteśmy Szwajcarią, tu trzeba ciężko pracować. A na ciężką i nieźle płatną pracę trzeba sobie zasłużyć...
          • Gość: Grzesiek Re: poprawiłeś sobie samopoczucie? IP: *.play-internet.pl 17.11.13, 10:47
            Nie, nie poprawiłem sobie samopoczucia. Oczywiście że nie na dobrą pracę trzeba sobie zasłużyć. Niemniej jednak tekst dobrze opisuje patologię współczesnego rynku pracy i skrajną arogancje "pouczających". Trzeba sobie powiedzieć jasno - nawet pomimo ciężkiej pracy za (pół) darmo, zdolności, umiejętności i determinacji nie każdy znajdzie swoje miejsce. Rynek jest po prostu zatkany. Praca za darmo to bardzo często jawne i bezczelne wykorzystywanie młodych ludzi a nie nauka zawodu.
            • flamengista może i tak 17.11.13, 11:06
              ale jest masę innych możliwości!

              10-12 lat temu trzeba było po studiach brać pracę za 1,5 tys. brutto i ciężko harować, licząc na szybki awans.

              Teraz jest podobnie, choć może możliwości awansu są trudniejsze (rynek się nasycił). Ale za to można bez problemu wyjechać do pracy do Europy Zachodniej. Jak ja kończyłem studia było to bardzo utrudnione.

              Mam dalszą krewną - młoda dziewczyna, zupełnie do nauki się nie nadawała - nie skończyła nawet matury. Po 18 urodzinach pojechała z chłopakiem do WB. Teraz kupują własny domek, od 5 lat ma stały etat i myśli o założeniu rodziny. Gdyby urodziła się 10 lat wcześniej, byłaby pewnie skazana na bezrobocie, niańczenie dzieci w domu na wsi i męża-alkoholika.
              • Gość: Grzesiek Re: może i tak IP: *.play-internet.pl 17.11.13, 11:29
                Tyle że ja piszę o polskich realiach.Co z tego że można wyjechać?? Najlepiej niech wszyscy wyjadą a Polskę trzeba wyrównać, zasypać i zarybić. Zrobimy z tego kraju taki rezerwat przyrody połączony ze skansenem. Fajnie że można wyjechać, tylko że w ten sposób daleko nie zajedziemy. Jest to model rozwoju krajów trzeciego świata. Tam ojciec widząc nędze i głód swojej rodziny ze wszystkich sił próbuje uciec do normalnego kraju, a gdy już mu się to uda to wysyła zarobione pieniądze rodzinie za granicę. Oczywiście przy pierwszej lepszej okazji sprowadza swoją rodzinę do siebie aby i ona poczuła ulgę normalności. Naturalnie w Polsce nie mieszka się w bambusowych namiotach a głód nie jest może zjawiskiem powszechnym, ale reszta jest ta sama - jota w jotę.
                • Gość: greater manchester Re: może i tak IP: *.10-3.cable.virginm.net 17.11.13, 13:23
                  Grzesiek, nie ma czegoś takiego jak polskie realia. Jesteśmy częścią naczyń połączonych, krwiobiegu gospodarczego świata. Jesteś obywatelem wolnego świata, za prawo do wolności w Polsce nie tak dawno umierali ludzie. Zgadza się, najlepiej niech wyjadą wszyscy. Każdy młody człowiek, który wyjedzie, nauczy się języka, zdobędzie wiedzę, doświadczenie i pieniądze będzie mógł dokonać wyboru, wracam albo zostaję. I jeśli będzie to masowa emigracja, wyjadą wszyscy, katastrofa demograficzna rozwali koalicje POPiSSLDPSL i pojawi się w kraju prawdziwa władza zmuszona do prawdziwych reform i tworzenia kraju dla obywatela a nie dla władzy. Najważniejsze Grzesiek, nie przysyłaj do Polski pieniędzy, buduj swój własny majątek w kraju w którym żyjesz, buduj lokalną polską wspólnotę i wspieraj tych, którzy do Ciebie przyjadą. Nie słuchaj nigdy rad Prezesów "dobra rada", że trzeba za darmo pracować. Nigdy nie pracuj za darmo a jeśli po godziwą pracę musisz polecieć na inny kontynent to sprawdź o której masz najbliższy samolot.
            • truten.zenobi Re: poprawiłeś sobie samopoczucie? 17.11.13, 11:24
              zacznijmy od tego iż problemem jest znalezienie jakiejkolwiek pracy nawet za najniższe stawki.
              czyli je jest tak jak pieprzy "prezes" i paru jego klakierów że młodzi mają wybujałe oczekiwania!
              tragedią jest to że parzeniem staje się stabilne minimum socjalne! że oczekiwanie pensji poniżej średniej krajowej i grubo poniżej ceny m2 mieszkania to "postawa roszczeniowa"
              a zaakcentujmy w tym momencie że nie mówimy o osobach które edukację zakończyły na poziomie podstawówki!
          • msd1 Re: poprawiłeś sobie samopoczucie? 20.11.13, 11:07
            Jakoś nie zalezy mi na tym, aby zasłużyć siobie na ciężką pracę.
        • truten.zenobi Dobre! 17.11.13, 10:15
          dodam jeszcze od siebie że z grubsza kadrę zarządzającą można podzielić na 3 grupy
          słupy, krewnych i przyjaciół, fachowców
          co ciekawe zawsze najwięcej do powiedzenia mają przedstawiciele tych 2 pierwszych grup.
          (no cóż fachowcy naprawdę pracują i nie mają czasu na pierdoły)
      • pjan66 Młodzi, do roboty! 17.11.13, 09:59
        Pan prezes prezentuje swoje wynurzenia, bo chce promować siebie i firmę, ale po co Gazeta drukuje te pierdoły.
        Dzięki takim menadżerom jesteśmy na ostatnim miejscu w UE jeśli chodzi o innowacyjność i wydajność pracy, a naszym największym atutem jest tania siła robocza.
        Prezesie! Do roboty!
      • Gość: Vansu Re: Młodzi, do roboty! IP: *.eaw.com.pl 17.11.13, 10:01
        A Ty się wczoraj urodziłeś ? Słyszałeś o usługach ? Takie właśnie fajne rzeczy nie związane bezpośrednio z produkcją a odpowiedzialne za ok 65 % PKB w UE!
      • Gość: irek S Młodzi, do roboty! IP: *.static.zebra.lt 17.11.13, 10:02
        kolejna wypowiedz, pośrednika. Proszę powiedzieć, ile Pana firma kasuje za rekrutacje i posrednictwo pracownika ? Słono Panie !!! W 50% kadr które pośredniczycie, macie nietrafionych kandydatów ! ( mówie o swojej branzy: Transport-Logistyka) Jako "szef" wolę szukać sam, zadać sobie troche trudu na zamieszczenie ogłoszen, fakt poczytam ja i pracownicy pareset CV. Mamy wprawę. Nie czytam pierdół, które takie firmy "doradcze" każa wpisywać do CV :)) Ja biorąc na staż PŁACĘ !!! Nie szukam taniego wyrobnika! Biorac młodego człowieka na staż, podejmuje ryzyko (kasa) że uda mi się wykształcic potencjalnego pracownika. Obserwuję jego, kieruję jego przez oddziały , powierzam jemu rózne zadania, sprawdzam jak sobie radzi, jak myśli. Powiem tylko tyle- ja mam w 80 % sukces w rekrutacji! Stazysci dostają umowy. Jesli po paru latach odchodzą to zazwyczaj z powodów takich, jak zakladanie rodziny, dzieci czy po prostu "spokojniejsza " praca . Rozumie to i jets OK. Ale wychodzą z naszej firmy, jako FACHOWCY w swojej branzy.

        A co dotyczy tych roszczeniowych :)) no cóż, oni właśnie skladaja aplikacje przez takich pośredników na stanowiska, o których nie maja pojęcia. Ale to wina własnie pośredników, agencji wynajmu, zwał jak zwał te wypożyczalnie :))
      • Gość: Aspa Młodzi, do roboty! IP: 95.83.253.* 17.11.13, 10:06
        .Zacisnąć zęby i iść na nawet bezpłatny staż, czy przez tydzień kserować dokumenty, albo trzy miesiące wspierać innych w drobnych zadaniach, żeby w efekcie po trzech latach ciężkiej pracy trafić do elity specjalistów i menedżerów w tym kraju. Dodam, że ich średnie wynagrodzenie wynosi ponad 9 tys. zł brutto. Wasza decyzja.'

        Po pierwsze - jakoś mnie nie dziwi, ze sprzedawca niewolników zachwala niewolnictwo. Pan Skiba ma w tym interes, bo na jego rynku TEŻ jest konkurencja i jeśli firma pana Skiby nie zapewni niewolników, następne zlecenie pójdzie gdzie indziej i pan Skiba nie zarobi. Z tego powodu w interesie pana Skiby jest przekonywanie potencjalnych niewolników, że warto niewolnikiem zostać, bo za parę lat zarobi się 9 tysięcy złotych brutto. Tyle, ze pan Skiba dostaje swoja kasę nie za spełnienie tej konkretnej obietnicy, tylko za dostarczenie niewolnika, więc jego obietnice są pieprzeniem w bambusik.
        Po drugie - panie Skiba, nawet dziecko wie, że w kazdej firmie jest hierarchia raz rywalizacja a najatrakcyjniejsze zasoby - jak pensja 9 tysięcy brutto - są ograniczone. Jesli więc na darmowy okres niewolnictwa trafi 10 równie utalentowanych i pracowitych osób, to jedna, może dwie z nich awansują, dwie inne zostana na nizszych stanowiskach, sześcioro - zapewniwszy firmie okres darmowej pracy - pozostaną bezrobotne. Oczywiście, jeśli będą uparte to z czasem cała dziesiatka gdzieś się zaczepi, ale proces ten będzie bolesny i długotrwały, zaś czynnikiem decydującym nie bedzie talent tych ludzi i ich pracowitość, tylko zdolnosć rynku do wchłonięcia nowych pracowników.
      • Gość: Nefryt Młodzi, do roboty! IP: *.dynamic.mm.pl 17.11.13, 10:06
        Mam nadzieję że autor listu przeczyta ze zrozumieniem odpowiedź i może będzie miał na tyle klasy co buty i przeprosi za krzywdzący obraz młodego pokolenia jakie przedstawił w liście.
        Często używa Pan określenia "przedsiębiorczość" otóż najwyraźniej nie zna Pan jego znaczenia. Osoby przedsiębiorcze tworzą przedsiębiorstwa oraz prywatne przedsięwzięcia, potrafią odnaleźć się w gąszczu niejasnych i absurdalnych przepisów tworząc miejsca pracy dla innych. Oczywiście nie rosną z takich działań od razu duże korporacje, ale mali lokalni producenci i usługodawcy. Kolejną rzeczą jest kapitał, bez w miarę pokaźnego wkładu własnego (za taki przeciętny Polak uważa od 20 do 40 tysięcy) nie będzie można w przyszłym roku podjąć hipoteki, o próbie wejścia na rynek z własnym pomysłem nie wspominając.
        Etat to nie miejsce dla "przedsiębiorczych" etat to miejsce dla odpowiednio ukierunkowanych pracowników efektywnie wykonujących pracę dla "przedsiębiorczego". Kwestia tego że myli pan "przedsiębiorczego" z osobą która nie obija się w pracy już daje na wstępie dużo do myślenia na temat całego listu.
        Zarzuca Pan bujanie się po kierunkach, proszę wybaczyć ale działa Pan w takiej branży, która właśnie wymusza takie zachowania, często słyszę opinię na temat spółki szukającej przekwalifikowanego specjalisty na stanowisko wymagające obsługi niemalże przez tresowaną małpę. O wymaganej znajomości języków na stanowiskach naganiacza robotników w halach produkcyjnych nawet nie będę się rozpisywał. Co więcej śmieszy mnie jeszcze bardziej Pańska postawa w tej kwestii skoro doskonale Pan wie że dla pracodawcy 3 letnia luka w CV kompletnie dyskwalifikuje potencjalnego pracownika, stąd właśnie kolejne fakultety i kursy. Co do roszczeniowej postawy, proszę wytłumaczyć jaką postawę ma wykazywać absolwent jednej z najlepszych uczelni technicznych w kraju, który teoretycznie ma większą wiedzę od osoby go rekrutującej? Jakich pieniędzy ma się spodziewać ktoś kto przez kilka lat swojego życia zarzynał się dniami i nocami aby ukończyć specjalistyczny kierunek w branży, gdzie według wszelkich informacji prasowych jest mnóstwo miejsc pracy dla specjalistów i będzie ich jeszcze więcej, gdy stanowiska te wymagają wzięcia na siebie odpowiedzialności za bezpieczeństwo pracowników zakładu, czy jak w wypadku biur projektowych bezpieczne działanie całego projektu? Sam znam osobę, której ze względu na posiadane doświadczenie specjalista z Pańskiej branży udzielił porady ile powinien zarabiać na stanowisku jakie piastuje. Okazało się iż jest to niemalże dwukrotnie więcej niż zarabia obecnie, a że o podwyżce mowy nie było, kolega postanowił rozejrzeć się za nowym pracodawcą. Szuka tak, już od roku bo nikt nie chce dać mu tyle ile w zasadzie uczciwie powinien zarabiać. Firmy wolą zatrudnić kogoś z mniejszym doświadczeniem ale też z mniejszymi wymaganiami finansowymi. I teraz przejdę do sedna bo też o doświadczenie się rozchodzi. Pracodawcy szukają ludzi z co najmniej 2 letnim doświadczeniem i najlepiej aby akurat takie ono było (jak Pan sobie wyobraża 2 lata na bezpłatnym stażu, który może tylko w Pańskiej branży wygląda w taki sposób jaki Pan opisał, gdy ma się poczucie wykonywania za kogoś jego pracy za nic, jak zwykły frajer?), o wymaganiach finansowych licealistów - większe doświadczenie to też niedopuszczalne i roszczeniowe większe wymagania finansowe. Gdyby to było możliwe to rekrutujący kupowaliby niewolników, ale niestety nasz kręgosłup moralny "tylko" pozwala zatrudniać za pół darmo. Ciekawą praktyką jest również łowienie studentów na "kij i marchewkę" to znaczy oferuje się im pracę za śmieszne pieniądze obiecując podwyżkę w przyszłości, która nigdy nie następuje a przy jakiejkolwiek wzmiance menedżer (nawet nie szef) odburkuje "ciesz się że masz pracę". O tym żeby pracodawca wydał pracownikowi dobre referencje słyszałem również tylko od znajomych pracujących za granicą. Swoją drogą Pan mi jakoś na 40 latka nie wygląda, starsi koledzy w branży czy Tata już wyrobił nazwisko?
      • flamengista mimo że same ogólniki... 17.11.13, 10:10
        to sądzę, że autor ma sporo racji.

        Moim zdaniem problem z młodymi na rynku pracy jest taki, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ludzie przyzwyczajają się do dobrobytu i chcą jeszcze więcej. A podobnego skoku cywilizacyjnego jak przez ostatnie 20 lat w następnych 10-15 z pewnością nie doświadczymy. Czeka nas okres b. powolnego wzrostu, w dużej mierze zależnego od kondycji gospodarki UE.

        Jak widzę nastawienie moich studentów do pracy, to niepokoję się o naszą przyszłość. Owszem, można im pogratulować asertywności i pewności siebie, ale to musi być poparte pracowitością, ambitnością i twardą skórą (odpornością na krytykę). Tymczasem na ogół są to bardzo wrażliwi młodzi ludzie, zupełnie bezbronni wobec brutalnej rynkowej rzeczywistości.

        Rodzice im kupowali wszystko: komputery, modne ciuchy i ipody. W związku z tym dla większości w głowie się nie mieści pracować zaraz po studiach za 1.5 tys. zł na rękę. Ma być min. 3 tys. i to jeszcze pod warunkiem, że rodzice kupią im mieszkanie.

        Ci młodzi najwyraźniej nie rozumieją, że do wszystkiego dochodzi się ciężką pracą. Dopiero uczą się tego na emigracji, widząc swoich rówieśników w Hiszpanii czy we Włoszech, którzy od 10 lat pracują na śmieciówkach ("pokolenie 1000 €") albo są bezrobotni. Nie ma drogi na skróty, a życie jest na ogół ciężkie. To niestety wina nie młodych, a ich rodziców którzy chcieli im maksymalnie osłodzić i ułatwić życie ("nam było ciężko w komunie, niech oni przynajmniej mają dobrze").
        • truten.zenobi chłopie bzdury klepiesz... 17.11.13, 10:28
          1. praktyka "rynkowa" jest taka ze młodzi skaczą ze stażu na staż więc o jakiej "postawie roszczeniowej" ty pieprzysz?
          2. cena m2 mieszkania to 4-6 tys (często w "standardzie deweloperskim") tak więc naprawdę uważasz że 3 tys. dla kogoś po studiach to takie wygórowane oczekiwania?
          3. młodzi nie mogą znaleźć pracy bo są za młodzi, starzy bo są za starzy, zawsze znajdzie się do tego jakieś zgrabne wytłumaczenie a prawda jest taka ze to nie brak kwalifikacji czy oczekiwania są problemem ale planowe rozpieprzanie polskiej gospodarki i polskiej przedsiębiorczości przez ostatnie 24 lata problemem nie są ludzie a brak miejsc pracy

          4. czytając to co piszesz, jeśli twierdzisz że tak uczysz swoich studentów że po skończonych studiach nie powinni znaleźć pracy za więcej niż 1,5tys to myślę że albo świadomie na nich pasożytujesz i nic ich nie uczysz, albo reprezentujesz taki poziom że być może nie masz nawet kwalifikacji by sprzątać ulice.
          • flamengista praktyka jest taka 17.11.13, 11:22
            że:

            1. na naszej uczelni firmy organizują specjalne szkolenia - 3-4 godziny raz na miesiąc, 5-6 spotkań. Darmowe, można się czegoś nauczyć, wygrać płatne staże i nagrody rzeczowe. Byłem w komisji oceniającej tych studentów - na ostatnim spotkaniu było 16 osób, firma miała 50 miejsc. Tylko 16 osób było zainteresowanych - a tu chodzi o studentów 2-3 roku na poziomie licencjackim, którzy są zupełnie "zieloni" i bez doświadczenia. Nie chce im się.

            2. zrobiliśmy projekt naukowy dla jednej z największych firm przemysłowych w PL, zatrudniającej kilkadziesiąt tysięcy osób. Firma chciała, żeby nasi studenci wzięli w tym udział, bo szuka młodych menedżerów-Polaków do centrali w swoim kraju (nie z dobrego serca - jest to świadoma strategia umiędzynarodowienia przedsiębiorstwa). Połączone to było z 10-dniowym pobytem w fajnym miejscu, finansowanym przez uczelnię. Zrobiłem rekrutację: miałem 15 miejsc, było 10 chętnych (studentów na roku mieliśmy 120)...

            3. pewna firma przyznała 1 stypendium dla studenta naszej uczelni: 1,5 letnie studia zagraniczne podyplomowe połączone z 6-miesięcznym stażem (płatnym) w wybranej firmie, w dużą szansą na zatrudnienie po stażu. Do konkursu zgłosiło się 5 osób...

            4. przeprowadziłem w zeszłym miesiącu wywiad z szefem HR dużej zagranicznej firmy w Polsce. Jedno z największych miast w Polsce, nie są w stanie znaleźć do swojej fabryki 200 wykwalifikowanych inżynierów - dowożą ich nawet po 100 km z innego regionu, codziennie. Na rozmowach kwalifikacyjnych coraz częściej zdarzają się sytuacje, że kandydat domaga się listy pytań do których chce się przygotować, albo domaga się powtórzenia rozmowy, bo "nie był w formie".

            To są niestety fakty, to się dzieje naprawdę. A czasy, że studia dawały pewność zatrudnienia się skończyły. Nie ja jestem winny sytuacji, w której ponad 50% młodych kończy studia - wiadomo, że kosztem umasowienia będzie spadająca jakość dyplomu i pracodawcy świetnie to rozumieją.
            • Gość: greater manchester Re: praktyka jest taka IP: *.10-3.cable.virginm.net 17.11.13, 12:09
              dobre :) pracuję z młodymi Polakami dzień w dzień na północy Anglii spróbuję Ci to wyjaśnić skoro nikt się nie wypowiedział:
              1. Dobrze, że w ogóle ktoś przyszedł. Część odsypiała po wczorajszym, część dłubała w nosie, a część brandzlowała. Przed 30 stym rokiem życia tylko to będą robić. Ci, którzy wtedy pracowali albo uczyli się nie skorzystają z płatnych staży i nagród bo znajdą i tak pracę jeśli nie w Polsce to za granicą.
              2. Posadka kierownicza nie jest czymś atrakcyjnym dla "igreków", więc taka propozycja, jak 10 dniowy pobyt w fajnym miejscu, nie pijąc, paląc i ucząc trybików korpo. jest jak puszczenie bąka, fajne ale to nie to.
              3. Firma przyznała stypendium studia podyplomowe i płatny staż :) i tylko 5 osób. To i tak dużo. Jak wyżej, nie ten adres, nie ci studenci i nie za darmo.
              4. "Lista pytań" to jest narzędzie pracowników naukowych wszystkich polskich uczelni, rozdaje się je na początku semestru, a później jakiś doktorant sprawdza ze ściągą od profesora czy studenci (na dobrych uczelniach) wykuli (na złych) czy ściągnęli. Nie wiem skąd Twoje zdziwienie. Usprawiedliwienia, że dziecko było chore i nie przyszło na egzamin napisanie przez mamę studenta 4go roku, dostał jeden z Profesorów Akademii Medycznej.

              Jeśli myślisz, że to co napisałem źle świadczy o dwudziestolatkach, to musisz poznać tych których widzę codziennie w Manchesterze, bo może być o wiele, wiele gorzej.
              • flamengista :) 17.11.13, 21:03
                " Ci, którzy wtedy pracowali albo uczyli się nie skorzystają z płatnych staży i nagród bo znajdą i tak pracę jeśli nie w Polsce to za granicą"
                Ale to świetnie - tylko nie o takich się martwimy. Martwimy się o takich, którzy nic nie mają (tzn. nie mają pracy), narzekają i nic z tym nie robią. Jeśli wyjeżdżają za pracą do północnej Anglii - to już jest jakiś plus!

                "taka propozycja, jak 10 dniowy pobyt w fajnym miejscu, nie pijąc, paląc i ucząc trybików korpo. jest jak puszczenie bąka, fajne ale to nie to"
                Nie doprecyzowałem. 9 dni to było picie i imprezowanie na plaży, 1 dzień w korpo. Rozumiem, że o 1 dzień za długo:)

                "3. Firma przyznała stypendium studia podyplomowe i płatny staż :) i tylko 5 osó
                > b. To i tak dużo. Jak wyżej, nie ten adres, nie ci studenci i nie za darmo."
                Jak "za darmo"? Dostawali studia warte kilkanaście tysięcy euro i dające niemal gwarancję posady w dobrej zagranicznej firmie... I tylko 5 chętnych?

                " 4. "Lista pytań" to jest narzędzie pracowników naukowych wszystkich polskich uczelni, rozdaje się je na początku semestru, a później jakiś doktorant sprawdza ze ściągą od profesora czy studenci (na dobrych uczelniach) wykuli (na złych) czy ściągnęli. Nie wiem skąd Twoje zdziwienie."
                To nie zdziwienie, to smutek. Ale masz rację - problem zaczyna się na polskich uczelniach, to my to tolerujemy i są tego efekty. Choć jak ja próbuję coś wyegzekwować, to jest totalny szok i niezrozumienie: o co temu kosmicie chodzi?

                Pozdrawiam
            • truten.zenobi Re: praktyka jest taka 17.11.13, 12:20
              wiadomo, że kosztem umasowienia będzie spadająca jakość
              > dyplomu i pracodawcy świetnie to rozumieją
              skoro pracodawcy to rozumieją, ty to rozumiesz, to dlaczego oszukujecie dzieciaki?

              jak rozumiem to taka samonapędzająca się maszynka do robienia pieniędzy

              pracodawca na stanowisko, które tak naprawdę nie wymaga ukończenia szkoły średniej wymaga wyższego wykształcenia, więc ludzie dzielnie walczą o kwit by w ostateczności się przekonać że jest 50 konkurentów i co najwyżej mogą liczyć na darmowy staż.
              zarabia firma mając wyrobników, zarabia "uczelnia" ...
              "... Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!"

              tak więc myślę że uczciwiej było by zadbać by ludzie zdobywali uczciwe kwalifikacje a nie latami wyciągać od nich kasę by później wmawiać im że się niewystarczająco starają.

              ja zaś mam całkowicie inne doświadczenia młodzi zdolni... "zieloni" i owszem ale do większości prac biurowych nie potrzeba czegoś więcej jak zdrowy rozsądek, chęć do systematycznej pracy, i przeszkolenie stanowiskowe.
              bez problemu dają radę i... pracy nie mają. po co firmy mają płacić jeśli mają 30 chętnych na ich miejsce?

              i mam też włąsne doświadczenia z szukania pracy zaraz po studiach
              wiedza i doświadczenie z informatyki większe niż wszystkich pracowników razem wziętych (poza pionami IT)
              znajomość JO także znacznie powyżej przeciętnej (aczkolwiek tu nie czarujmy się tak naprawdę liczy się umiejętność swobodnej rozmowy)
              doświadczenie z pracy na produkcji, prowadzenia własnej firmy, ...
              ale oczywiście dla wszystkich dalej byłem zbyt "zielony" by dostać coś więc niż wynikało z kategorii zaszeregowania kogoś zaraz po studiach.

              ale z tego co widzę i tak byłem w lepszej sytuacji niż dzisiaj... mi proponowano najniższą krajową... (a nie darmowe staże!)
              ale także i ówcześnie ludzie którzy nawet nie byli w stanie ocenić moich kwalifikacji opowiadali podobne farmazony co czasem było zabawne np. jak 60-letni dziadek szef marketingu (wtedy nowo utworzonego działu pewnie dla sekretarzy pop) - co to nigdzie poza demoludami za granicą nie był i i w zasadzie wykształcenia nie ma, czuje się fachowcem...
              (nota bene firmy już nie ma)

              znasz powiedzenie "jaka praca taka płaca"? jeśli praca jest za darmola lub śmieszne pieniądze to jakiej pracy można się spodziewać? czy taka praca da potrzebne doświadczenie?
              jak sądzisz po to ktoś robi studia by kserowac dokumenty, parzyć kawę, czy co tam jeszcze robią starzyści?

              a z drugiej strony widziałem praktykantów w biurze projektowym, odwalali realną robotę i brali normalną kasę (oczywiście mniejszą niż nadzorujący ich ludzi e z uprawnieniami ale jednak daleką od minimum )

              tak więc śmiem twierdzić że jeśli chcesz zdobywać realne doświadczenie to najczęściej oznacza to że musisz mieć prawdziwą pracę za porządną płacę.


              a co do pracy która wymaga wysokiej wiedzy i umiejętności... nie dziwi mnie że trudno znaleźć fachowców
              1. albo wyjechali
              2. albo pracują gdzieś indziej
              3. albo zabrakło możliwości zdobycia wiedzy doświadczenia... i osoby które potencjalnie mogły by zdobyć odpowiednie kwalifikacje zajmują się zupełnie czymś innym
              4. a poza tym pewnie wszystko jest kwestią ceny - w przypadku który opisałeś pewnie kwota była tak niska że chętnych nie było - to się w ekonomii nazywa prawem popytu i podaży..

              a i jeszcze powiem ci coś takiego na zakończenie gdy ja kończyłem studia to obciachem było szukanie prac po urzędach
              teraz jest to wręcz marzenie młodych ludzi... nie dziw się wiec że mają w d... Twoje staże jeśli widzą ze lepszą stabilizację życiową zapewni im urzędnicza posadka

              i to chyba najlepiej opisuję w jakich tragicznych warunkach przyszło nam żyć!
              • flamengista nikt ich nie oszukuje 17.11.13, 21:05
                obawiam się, że masz za duże oczekiwania wobec polskich uczelni...

                Ja daję pewne możliwości kształcenia się, zapewniam minimalny poziom poniżej którego nie przepuszczam. Dla ambitnych staram się być sensownym partnerem w zdobywaniu wiedzy i ew. przewodnikiem.

                Ale tak jak w MC Donaldsie: nikt z obsługi nie może zmusić klienta kupującego zestaw Bic Mac, żeby zjadł wszystkie frytki i wypił colę do końca.
                • truten.zenobi a jednak 17.11.13, 21:37
                  z jednej strony stwierdzasz że po studiach ludzie są zbyt zieloni by pracować za kasę z drugiej że "zapewniam minimalny poziom"

                  to albo albo
                  albo wyższe wykształcenie dostają ludzie na poziomie podstawówki
                  albo jest tak kwalifikację nie dają gwarancji zatrudnienia/wynagrodzenia

                  > obawiam się, że masz za duże oczekiwania wobec polskich uczelni...
                  hmmm .... na to wygląda...

                  a Twojej paraleli nie za bardzo rozumiem w kontekście tej dyskusji.
                  • truten.zenobi dlaczego? 17.11.13, 22:03
                    potrafisz wytłumaczyć dlaczego 12-latek po podstawówce daje radę a 25 z wyższym wykształceniem jest zbyt zielony?
                    przykład wzięty z życia:
                    kumpel ma firmę jego dziecko coś tam chciało. gościu stwierdził że na kolejny bzdet kasy nie da ale jak sobie zarobi to jego sprawa. dzieciak przez miesiąc wykonywał jakieś proste/typowe prace biurowe i dawał radę.
                    w innej firmie z kolei widziałem stażystów po studiach lub w trakcie robiących to samo.
                    ja wiem nie ma co porównywać wypłat... ale nie o kasę mi chodzi tylko o to że ludzi po studiach zatrudnia się do prac które z powodzeniem mógłby wykonywać przeciętnie rozgarnięty 12 latek!

                    to jest chore! system jest totalnie wypaczony a tłumaczenie ze młodzieży się nie chce jest dla mnie szczytem hipokryzji!
                    • flamengista dlatego 18.11.13, 09:26
                      1. w sprawie poziomu studiów: to nie ja wymyśliłem system, w którym uczelniom publicznym przyznaje się dotację "od łebka". Przez to trudno wyrzucić ze studiów tych, którzy na nie się nie nadają. Każdy jest "cenny". A minimalny poziom jednak się zapewnia, bo dyplomu jednak nie dostaną skrajni oszuści i analfabeci - np. nie napiszą u mnie pracy dyplomowej.

                      2. studia zostały z rozmysłem zamienione przez polityków na przechowalnię dla bezrobotnych. Młodzi ludzie idą masowo na studia często nawet nie dla papierka, nie mówiąc o wiedzy. Studia dają im ubezpieczenie i zniżki do 28 roku życia. To z kolei oznacza niższe koszty życia i możliwość dość komfortowego urządzenia się (biorąc dorywczą robotę) przy pomocy rodziców.

                      3. polska gospodarka jest jak na standardy zachodnie zacofana - zagraniczne firmy nie mają u nas działów B+R, zaś rodzimi przedsiębiorcy są ciągle zbyt mali, by takie duże działy budować. W efekcie dobrych miejsc pracy (dających nie tylko wysokie wynagrodzenie, ale i możliwości rozwoju) po prostu brakuje. To nie jest wina uczelni ani absolwentów.

                      4. " ludzi po studiach zatrudnia się do prac które z powodzeniem mógłby wykonywać przeciętnie rozgarnięty 12 latek!"
                      Dobrze piszesz: "ludzi po studiach". A nie "ludzi z wysokimi kwalifikacjami". Skończyć studia może dziś każdy, w tym i tacy którzy 15 lat temu nie zdaliby z pewnością matury, a i w solidnym technikum mieliby problemy. No więc ich umiejętności są na podobnym poziomie, jak przeciętnego absolwenta zawodówki 15 lat temu - może nawet niższe, bo nawet śrubki nie umieją przykręcić. Więc nic dziwnego, że dostają robotę dla przeciętnie rozgarniętego 12-latka. Dobrze, że w ogóle coś dostają.

                      A ta paralela z McDonaldsem - chodziło o to, że mimo tego dziadostwa i umasowienia studiów wyższych na uczelni można zdobyć cenną wiedzę. I my takie możliwości stwarzamy. Jak widzę ambitnego i pracowitego studenta, to zawsze poświęcę mu dodatkowy czas, poza obowiązkowymi konsultacjami czy seminariami. I są tego efekty. Ale jak ktoś nie chce z tego skorzystać i liczy tylko na "zaliczenie" to tylko zalicza. Ma papier, ale w głowie zostaje niewiele. Jego/jej wybór.
                      • truten.zenobi usprawiedliwień masz wiele... 18.11.13, 14:35
                        i trudno się z nimi nie zgodzić...
                        tyle że nie jesteś równie wyrozumiały dla studentów.( przy czym nie chodzi mi o Twoja litość bo przecież litowanie się nie rozwiązuje problemu ale o pychę i wmawianie winy innym)

                        modzi poświęcają kupę kasy, czasu, no i może czasem nawet trochę pracy by zdobyć dyplom który tak naprawdę nic nie oznacza.
                        czy jest to ich wina czy tych który im wmawiają że jest to potrzebne i wymagają rożnych kwitów podczas gdy tak naprawdę wystarczy wiedza z zakresu szkoły podstawowej.

                        zresztą tak naprawdę tego typu patologię traktuję jako "tylko" objaw choroby systemu, a której źródła trzeba szukać zupełnie gdzieś indziej min w tym co opisałeś.


                        > A ta paralela z McDonaldsem -
                        tak tylko jaki sens skoro i tak po studiach trzeba będzie zaczynać od serii darmowych staży i prostych prac skoro dyplom nie świadczy o niczym.
                        OK masz rację staże i "kontakty" trzeba łapać na studiach, ale pewnie i tak dla pracodawcy miarodajne będzie doświadczenie z pełnego zatrudnienia.
                        tak więc jakie znaczenie ma to że jak się chce to można zdobyć wiedzę?
            • Gość: pietruszka Re: praktyka jest taka IP: *.syriusz.net.pl 17.11.13, 19:38
              chciałabym odnieść się do Pana postu i częściowo się z nim zgodzę, ponieważ prowadzę bezpłatne szkolenia dla studentów, np. z zakresu, jak napisać CV w jez ang wg międzynarodowych standardów i pomimo, że na całym uniwersytecie [30 000 studentów] wiszą ogłoszenia, przychodzi na nie 20 osób.... ale z drugiej strony, i jest to poparte moim osobistym doświadczeniem, sama uczęszczałam na szkolenia, które podnosiły moje kwalifikacje, które pracodawca mógł od razu wykorzystać, i tak naprawdę prawie w ogóle nie miałam okazji ich wykorzystać, gdyż pracodawca albo nie był zainteresowany, gdyż musiałby mi zapłacić dodatkowo za poświęcony czas albo dodawał kolejne obowiązki i od razu stwierdzał, że podwyżki za to nie będzie, bo klient i tak więcej nie zapłaci. za to chętnie z nich korzystał, jeśli proponowałam akcje bezpłatne czy charytatywne promujące firmę i nigdy nawet się nie odwzajemnił bonusem czy upominkiem, nie wspominając o awansie. z kursów zrezygnowałam, nie chodzę na szkolenia i widzę, iż wielu moich studentów, obecnie absolwentów, wycofało się z nich dokładnie z tego samego powodu - kolejny język, kolejna podyplomówka, a żadnej korzyści z tego powodu nie przybyło. więc jeżeli firma proponuje kolejny staż, kolejne praktyki, a studenci też nie są głupi i dobrze wiedzą, że ich koledzy odbyli już liczne praktyki i nic z nich nie wynikło, to wcale nie są chętni pracować za darmo. jeszcze kilka lat temu staż do była furtka do kariery, teraz to jedynie wykorzystywanie ludzi. i jeszcze przykład z tego roku - korporacja produkująca gumę do żucia, 20 stażystów pracujących za darmo, po 3 miesiącach żadnemu z nich nie zaproponowano pracy.
              • flamengista no tak, ale 17.11.13, 20:55
                te staże i praktyki to jednak było coś innego - bo to było firmowane przez firmę i uczelnię. Przecież zależy nam na naszych studentach i nie chcieliśmy ich wypychać na dziadowskie praktyki, gdzie nic się nie nauczą i zostaną jeszcze wykorzystani. Przecież my te firmy specjalnie na uczelnie ściągaliśmy poprzez osobiste kontakty, żeby naszym najlepszym studentom zapewnić łatwiejszy start. My koordynowaliśmy te programy i dopilnowaliśmy, żeby studenci z tego coś mieli. Wszyscy, którzy brali w tym udział dostali fajne nagrody rzeczowe (mp3, tablety etc.), do tego były pełnopłatne kilkumiesięczne staże z dużą szansą na etat. Mimo to garstka chętnych... Jak ja studiowałem, to na takie programy aplikowało po 3 kandydatów na 1 miejsce...

                Mało tego - te studia podyplomowe kosztowały normalnie kilkanaście tysięcy euro, były w super-fajnym mieście w Europie Zachodniej i dawały niemal gwarancję zatrudnienia na dobrym stanowisku w zagranicznej firmie.

                Ja odnoszę wrażenie, że jest totalna niechęć do inwestowania w siebie jeśli nie ma GWARANCJI natychmiastowego zwrotu. A ja w swoim trzydziestoparoletnim życiu miałem mnóstwo nietrafionych inwestycji - i już teraz wiem, że korzyść jest z góra 30-40% z nich (typu kursy, staże etc.).
                • Gość: greater manchester Re: no tak, ale IP: *.10-3.cable.virginm.net 18.11.13, 02:14
                  hmm, jeśli coś jest za darmo to znaczy, że trzeba będzie to przynajmniej dwukrotnie przepłacić. Może Twoja uczelnia zamiast zbawiać świat i szukać "niedziadowskich" praktyk, spróbuje przyciągnąć "ludzi", z którymi ludzie będą chcieli rozmawiać (w każdej dziedzinie nauki są guru, którzy przyciągają tłumy). Rozdawanie cukierków (mp3?? ktoś to jeszcze używa?? tablety? ktoś jeszcze nie ma???) to działa na mojego synka w przedszkolu, na studentów nie zadziała.
                  Ludzie, którzy dostają coś za darmo tego nie szanują, więc skończcie demoralizować ludzi i uczyć ich, że tak wygląda życie. Mam nadzieję, że nie piszesz o państwowej uczelni, tak na marginesie.
                  Jeśli Twoja uczelnia to uczelnia ekonomiczna, to biznesplany, które zakładają natychmiastowe zyski i szybka wysoką rentowność to raczej dobre plany. Tylko wielkie korporacje mogą sobie planować zyski na kilkadziesiąt lat, bo nominalnie nawet ułamek procenta zysku przy dużej skali to są ogromne pieniądze.

                  • flamengista całkiem za darmo to nie jest 18.11.13, 09:39
                    "jeśli coś jest za darmo to znaczy, że trzeba będzie to przynajmniej dwukrotnie przepłacić"
                    ... bo przecież trzeba poświęcić swój czas. 1,5 roku, w tym rok na naukę na uczelni, 6 miesięcy na staż. Firma która finansuje te studia zyskuje najzdolniejszych ludzi, bo my robimy selekcję. My zyskujemy, bo nasi najlepsi absolwenci dostają dobrą pracę. Zyskuje oczywiście najbardziej absolwent, choć niektórzy nie mogą zrozumieć, że żeby wyjąć trzeba najpierw coś włożyć.

                    "Może Twoja uczelnia zamiast zbawiać świat i szukać "niedziadowskich" praktyk, spróbuje przyciągnąć "ludzi", z którymi ludzie będą chcieli rozmawiać (w każdej dziedzinie nauki są guru, którzy przyciągają tłumy)"
                    Po pierwsze - wolimy oferować "niedziadowskie praktyki", zamiast zostawiać to całkowicie studentom. Ponieważ praktyki są obowiązkowe, to zdarzają się praktyki w kiosku ruchu czy pralni prowadzonej przez krewnego, które robią absolwenci stosunków międzynarodowych czy ekonomii. Byle tylko odfajkować ten obowiązek (oczywiście - to są tylko papierki, oni tam nie siedzą!).
                    Po drugie - oczywiście sprowadzamy takich guru - od najlepszych amerykańskich profesorów, poprzez szefów największych firm, na prezesie wielkiego klubu piłkarskiego, artystach i sportowcach skończywszy.

                    "biznesplany, które zakładają natychmiastowe zyski i szybka wysoką rentowność to raczej dobre plany"
                    Jasne, wszystko zależy od tego, jak definiujesz słowo "natychmiast". Jeśli w perspektywie kilku miesięcy do roku - ok. Problem w tym że przeciętny student pójdzie na kurs pisania CV, tylko jeśli mu ktoś obieca że po 6 godzinach dostanie stanowisko senior menegera za 15 tys. brutto;)

                    Uczelnia jest publiczna, ale sam dochodzę do wniosku że jeśli coś jest za darmo, to tego się nie szanuje. Dlatego należy zmienić konstytucję i znieść "darmowe" (płacone z podatków) studia. Niech będzie choćby tak jak w Niemczech i Portugalii, gdzie za semestr płaci się symboliczną kwotę (paręset euro - co nie pokrywa kosztów studiów). U nas mogłoby to być choćby 200 zł za semestr. To jak z proponowaną 5-złotówką za wizytę u lekarza - część hipochondryków dałaby sobie spokój. Na uczelniach najwięksi lesserzy zastanowiliby się 2 razy, bo jednak 100 piw z tesco piechotą nie chodzi:)
          • antey Re: chłopie bzdury klepiesz... 17.11.13, 23:32
            A nie przyszło Ci do głowy, że to cena mieszkania jest wygórowana ?
            • truten.zenobi Re: chłopie bzdury klepiesz... 18.11.13, 15:02
              > A nie przyszło Ci do głowy, że to cena mieszkania jest wygórowana ?

              by się usamodzielnić młody człowiek musi zarabiać na swoje utrzymanie... i jak by na sprawę nie patrzeć to ceny wynajmu kupna mają największy wpływ na określenie dolnej granicy zarobków pozwalających na niezależność finansową

              gdyby były niższe być może trzeba by było napisać cały elaborat o kosztach utrzymania. a tak sprawa jest prosta
        • dystansownik Re: mimo że same ogólniki... 17.11.13, 12:15
          > Moim zdaniem problem z młodymi na rynku pracy jest taki, że apetyt rośnie w mia
          > rę jedzenia. Ludzie przyzwyczajają się do dobrobytu i chcą jeszcze więcej. A po
          > dobnego skoku cywilizacyjnego jak przez ostatnie 20 lat w następnych 10-15 z pe
          > wnością nie doświadczymy. Czeka nas okres b. powolnego wzrostu, w dużej mierze
          > zależnego od kondycji gospodarki UE.

          Skoku nie doświadczymy, bo zabraknie "paliwa" (ludzi), które miałoby go napędzać. Prawie 2 mln wyjechało pracować na rozwój gospodarczy państw zachodnich. Prognozy demograficzne wskazują, że będzie już tylko gorzej.
          Problem tkwi w tym, że po 20 latach rozpędzania gospodarki zamiast iść w model innowacyjny, nadal tkwimy w modelu neokolonialnym. Gdy nasza gospodarka będzie się opierać tylko i wyłącznie na montowniach zachodnich koncernów (dla których już nawet Chiny są zbyt drogie) oraz usługach, dla których rozwoju potrzebny jest praktycznie nieograniczony dostęp do masowej i przede wszystkim taniej siły roboczej, stagnacja jest nieunikniona.
      • Gość: 12w12 Młodzi, do roboty! IP: *.adsl.proxad.net 17.11.13, 10:11
        "Wyciskanie soku z cytryny" i badzeiwne krawaty !

        mdli mnie ten tekst

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka