Gość: Ytrs
IP: *.net.celtus.pl
24.04.14, 00:07
Witam
Mam pytanie głównie do ludzi z branży HR.
Obecnie na rynku pracy widzę bardzo duże zapotrzebowanie na osoby znają niszowe języki takie jak : szwedzki, norweski, fiński, czeski, portugalski etc...
99% ogłoszeń jednak dotyczy pracy na słuchawce lub w księgowości (nawet tego księgowością raczej nazwać nie można).
Znam biegle angielski i trochę hiszpański. Chciałbym koontynować swój hiszpański, aczkolwiek nie widzę na niego obecnie zapotrzebowania. Myślę rzucic latynoski na rzecz nauki norweskiego lub szwedzkiego (które są dużo prostszymi językami i w stosunkowo krótkim czasie można się ich nauczyć).
Pytanie tylko czy oferty o których wyżej wspomniałem dotyczą pracy w firmach w których jest szansa na awans, czy też jest to wyłącznie call-center przez całe życie? Wprawdzie stawki są bardziej niż zadawalające, jednakże nie chciałbym wyłącznie rozmawiać z klientem biznesowym całe życie czy przyjmować zgłoszenia.
Czy Waszym zdaniem lepiej postawić na hiszpański, który jest trudnym językiem i obecnie jest na niego nikłe zapotrzebowanie czy jednak na szwedzki / norweski które są jednymi z najprostszych i gwarantują pewną pracę, o dużym wynagrodzeniu, jednak mało ambitną?
Czy jest szansa na awans w takich firmach?