Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Survival Pracy - odcinek 0

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 13:57
    Autor jest grafomanem, na tyle wspaniałomyślnym, że postanowił podzielić się
    swoimi pseudo literackimi wyziewami z resztą ludzkości.

    Zanim autor przejdzie do rzeczy, chciałby napisać co nieco o sobie. Ot tak, z
    potrzeby próżności. Jeśli czytelnik nie życzy sobie czytać tych żałosnych
    wywodów, niech wciśnie ctrl+f, wpisze * i potwierdzi dwukrotnie. Przeniesie
    to go do właściwej treści

    Autor jest mężczyzną, nad czym wielce ubolewa. Wkrótce planuje zmianę płci
    połączoną z operacją plastyczną, bowiem duże zapotrzebowanie na małoletnie
    autorki nie pozwala pozostać obojętnym wobec potrzeb rynku. Planuje też
    napisania powieści o dresiarzach, zarobienie miliona dolarów i zrezygnowanie
    z jakiejkolwiek pracy do końca życia.

    W związku z tym, że autor jest samcem, tekst jest skażony szowinistycznym i
    męskim spojrzeniem na świat. Aby ułatwić żeńskiej części społeczeństwa
    czytanie, autor wprowadził obie formy. Na raz.

    Autor, jak większość ludzkości nie lubi swojej pracy - nudnej, kiepsko
    płatnej, pełnej idiotów. Kiedy autor akurat jest w pracy i nie ma nic do
    roboty – otwiera notatnik i symulując pracę stuka losowo palcami w
    klawiaturę. Na przykład to.

    Autor uważa, że Dilbert nie jest śmieszny. Właściwie jest prawie pewien, że
    to ten facet ściągnął pomysł od niego...

    Bohaterem cyklu jesteś Ty, czyli ja, a raczej everyman, który jest postawiony
    przed koniecznością zmierzenia się z realiami rynku pracy. Dżungla najeżona
    ostrymi brzegami kartek papieru do drukarki i pełną dzikich stworzeń na
    kierowniczych stanowiskach czeka na Ciebie!

    Jeśli cykl autora spotka się z odzewem, będzie kontynuowany. Jeśli nie -
    autor popełni grafomańskie samobójstwo.



    *
    0.
    W zerowej części wplączesz się w niebywałe kłopoty - zostaniesz postawiony
    wobec konieczności znalezienia pracy.


    Skończyły się złote czasy i nastał wiek ołowiany... Z początku nic nie
    zwiastowało zmian, które miały wkrótce zrujnować Twoje doczesne życie. Zmiany
    wślizgiwały się niepostrzeżenie jak kolonia mrówek planująca rabunek kuchni.
    Pierwsze osobniki pojawiały się niespodziewanie i przemykały niezauważenie,
    wprowadzały następne, aż w końcu wielki rój ograbił i spustoszył pełne
    wiktuałów półki. Przyczepiane magnesem na lodówce kartki, wygaszacz ekranu w
    Twoim komputerze, którego zwyczajny tekst, ktoś złośliwie zmienił na "Szukaj
    pracy" po którym następował szereg wykrzykników, rosnące pustka w lodówce i
    sterta prania jeszcze nie rozbudziły Twojej czujności. A zagłada była
    nieuchronna, niczym kometa nad doliną muminków.

    Dotąd nie widziałe(a)ś nic niestosownego w mieszkaniu z rodzicami i jedzeniu
    ich jedzenia. Ba, znikanie brudnych rzeczy zostawianych przy łóżku uważałe(a)
    ś za ciekawą demonstrację sił nadprzyrodzonych (bardzo Ci się podobała ta
    demonstracja). Za codzienne dostawy świeżych skarpetek i majtek winiłeś
    skrzaty bieliźniane, którym codziennie zostawiałeś w ramach wdzięczności
    miseczkę z mlekiem (niewątpliwie system działał - miseczka znikała, a w
    szufladzie pojawiały się czyste ubrania).

    Prowadziłe(a)ś bogate życie kulturalne i towarzyskie. Twój plan dnia
    uwzględniał wszystkie możliwe formy aktywności fizycznej i psychicznej.
    Zasady higienicznego życia nie pozwalały Ci wstać przed 11. W ramach
    porannych ćwiczeń udawał(a)eś się do sklepu po śniadanie (bułki, piwo,
    gazety). Następowała część kulturalna, czyli konsumpcja zakupionych wiktuałów
    oraz tytułów prasowych. Gimnastykę intelektualną zapewniało Ci przesiadywanie
    na czatach, surfowanie po internecie i oglądanie telewizji. Dzienną dawkę
    sportu zapewniał mecz piłki nożnej oglądany w telewizji. Pod koniec dnia
    spotykałeś się z przyjaciółmi na konsumpcji napoi kawowo, herbaciano
    alkoholowych. Czas "pomiędzy" dawkowałeś pomiędzy żonę i dziecko - tak, żeby
    się nie przemęczyć.

    Pewnego zastałeś lodówkę zamknięta na kłódkę. Przerażony, odkryłeś stos
    brudnych rzeczy na środku pokoju. Ktoś złupił lodówkę i wymordował skrzaty -
    w szufladzie brakowało czystej bielizny i skarpetek. Czy może zdarzyć się coś
    gorszego? W słoiku z ciastkami nie było pieniędzy! Następna była tylko
    ciemność...

    Kiedy otworzyłeś oczy, zobaczyłeś próbujących Cię cucić najbliższych. Twój
    ciężki stan i słabe serce nie powstrzymały ich przed wyjawieniem straszliwej
    prawdy. Zagłada nadeszła. Zostałeś postawiony wobec konieczności znalezienia
    Zajęcia Zarobkowego. To oznaczało koniec normalnego życia. Najblizsi nie
    rozumieli, że Ty po prostu nie jesteś stworzony(a) do pracy, łatwo się
    męczysz, nie możesz się denerwować i praca przeszkadza w twoim rozwoju. Nie
    dali Ci wyboru. Masz znaleźć pracę, albo wyprowadzić się z Domu.

    Czekają Cię rzeczy straszne i ohydne. Przedzieranie się przez wietnamską
    dżunglę najeżoną pułapkami i trzecim pokoleniem partyzantów, którzy zagubieni
    w ostępach nie zdążyli się jeszcze dowiedzieć o końcu wojny to pestka wobec
    tego, co Cię spotka.

    Postawmy sprawę jasno - jesteś sam. Jednak przyswojenie zasad Survivalu Pracy
    pozwoli Ci przetrwać najtrudniejsze chwile. W pierwszej części dowiesz się
    jak znaleźć pracę. Pracę, nie łudź się, męcząca, stresującą i nisko płatną.
    Innej nie ma. Każda praca jest męcząca, stresująca i w każdej płacą za mało,
    jak na Twoje możliwości. Pamiętaj, że masz naturalną broń, która pozwoli Ci
    przetrwać - lenistwo. Lenistwo jest podstawą Survivalu Pracy.
    Obserwuj wątek
      • mariusz_d1 Re: Survival Pracy - odcinek 0 26.08.04, 13:19
        I co dalej? Zaczyna się obiecująco.
      • pracownik.umyslowy Re: Survival Pracy - odcinek 0 26.08.04, 15:24
        Pierwsza część jest faktycznie obiecująca i mająca niezły prolog tej
        niekończącej się pracowniczej sztafety bez mety :)
        Czekam na dalszy rozwój - już zakładam fanklub, a może i zostanę wydawcą zbioru
        co to sie uzbiera - tylko niech nam grafolog nie umiera
      • Gość: vee Survival Pracy - odcinek 1 - CZAS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 14:39
        Autor żyje, chociaż może nie wygląda. Z drugiej strony - co to za życie.

        Autor postanowił, że zaburzy porządek pisania i zamiast poszukiwaniem pracy -
        zajmie się czasem. Tematem poszukiwania pracy zajmie się przy innej okazji.



        Survival Pracy cz. 1 - Czas

        Wchodząc na teren Firmy musisz przygotować się na rzeczy dziwne, niezwykłe,
        urągające zdrowemu rozsądkowi. Na terenie Firmy działają co prawda prawa
        fizyki, ale działają jak chcą... Wszystko, co dotychczas było pewnikiem, w
        Firmie staje się niewiadomą. Ot, chociażby czas. Poza Firmą czas płynie
        normalnie, kiedy przekroczysz próg Firmy, miniesz budkę strażnika (nie oglądaj
        się, ma polecenie strzelać tak, żeby zabić), zaczyna płynąć spiralnie skręcając
        się w pętle moebiusa.

        Wchodzisz przez drzwi wejściowe, depczesz japońską wycieraczkę, która mieści w
        sobie kilogram cukru (zawsze uważałe((a)ś, że wygodniej byłoby gdyby zbierała
        piasek, z drugiej strony już wiesz, gdzie podziewa się firmowy cukier...)
        wszystko wygląda dokładnie tak samo jak wczoraj. Menedżer w idealnie
        odprasowanej koszuli, takiej jak wczoraj, spodniach zaprasowanych w kant (dałbyś
        (dałabyś) głowę, że kiedy nikt nie patrzy, sprawdza ostrość kantów rzucając na
        nie wyszarpnięty wystający ze starannie ułożonej fryzury włos), i butach
        wypastowanych tak, że w każdym widzisz swoje odbicie, mówi to samo co wczoraj.
        Tak samo wyglądają boksy z pracownikami przykutymi do stanowisk pracy. Nawet
        gruby murzyn z kością w nosie i skórzanym pejczem w ręce (nazywają go Systemem
        Motywacyjnym, ale częściej mówią do niego "panie Staszku") pokrzykuje na
        pracowników nie wyrabiających normy to samo co wczoraj. Mógłbyś(mogłabyś)
        przysiąc, że czas tutaj stoi w miejscu. Ale on płynie. Czas w firmie działa
        jak rozstrojony wielościeżkowiec ze starego studia nagraniowego. Wszystkie
        ścieżki płyną razem, ale każda z inna prędkością. Najszybciej czas płynie dla
        szefa. Wprawdzie nikt go dotąd nie widział (szefa, zresztą czasu też), bo
        porusza się tak szybko, że widać tylko rozmazany kształt i bezwładne kartki
        papieru do drukarki rozrzucane podmuchem wiatru. Kiedy akurat nie porusza się,
        siedzi w swoim gabinecie i nie ma czasu. Zadziwiające.

        Najwięcej czasu mają pracownicy - przynajmniej według Menedżera. Menedżer
        twierdzi, że mają go tyle, że nieustannie go marnują. Czasu nie marnuje za to
        Menedżer. Czas Menedżerowi płynie szybko, ale wolniej niż Szefowi. Im niższy
        szczebel korporacyjnej drabiny, tym czas płynie woooooolnieeeeeeeeej. W związku
        z powyższym, czas najwolniej płynie dla Ciebie.

        Czas ogólnie dzieli się na czas pracy i czas wolny. Wg pracowników, ważniejszy
        jest ten drugi. Analogicznie - menedżer dba o to, żeby pracownicy czasu wolnego
        mieli jak najmniej. Właściwie byłoby najwydajniej, gdyby w ogóle z niego
        zrezygnowali. Inna ogólna właściwość czasu to dłużenie. Czas w Firmie zawsze
        się dłuży. Nie potrafią tego fenomenu wytłumaczyć nawet fizycy. Zresztą nie
        sądzę, żeby ich to interesowało. Wolą przyspieszać elektrony w wielkich rurach,
        zagęszczać antymaterię i robić inne bezużyteczne rzeczy.

        W interesie pracownika leży, aby czas płynął jak najszybciej, zatem, musisz
        pracować jak najwolniej. Wolna praca powoduje spowolnienie akcji serca,
        wolniejsze oddychanie a co za tym idzie, szybszy upływ czasu. Jednak nie należy
        przesadzać - oglądanie pracy Firmy w trybie fast forward z podglądem jest z
        pewnością zabawne (menedżer biegający jak struś pędziwiatr i mówiący głosem
        a'la chip i dale to niecodzienny widok), ale może prowadzić do niebezpiecznych
        następstw. Na przykład możesz się zorientować, że jesteś zwolniony(a) już po
        fakcie, bądź też nie zorientować się wcale. Dlatego, na podorędziu należy
        trzymać zawsze kubek gorącej kawy. Kiedy tylko zbliża się menedżer, należy
        chwycić kubek w rękę i wlać potężny haust w gardło. Oczywiście, ze względu na
        wolniejszą percepcję, należy zrobić to z odpowiednim wyprzedzeniem. Z początku
        wydaje się to trudne, ale po pewnej praktyce wejdzie Ci w nawyk.

        Jeden z trików na przyspieszenie upływu czasu to obniżenie temperatury. Niska
        temperatura spowoduje obniżenie szybkości akcji serca, a co za tym idzie -
        szybszy upływ czasu. Jeśli akurat jest zima - nie ma problemu. Należy
        przypadkowo wybić okno - upewnić się, że menedżer nie patrzy i rzucić w szybę
        sprzętem biurowym kolegi (bądź samym kolegą, o ile jest wystarczająco lekki i
        mało spostrzegawczy). Sposób ten ma jeden mankament - przy sprawnej wymianie
        szyb, zapas mało spostrzegawczych kolegów szybko się kończy. Dużo łatwiej
        jest, jeśli Firma budżet podwyżek na najbliższe dwa lata przeznaczyła na
        zamontowanie klimatyzacji. Wówczas należy ustawić odpowiednio niską
        temperaturę, a następnie zepsuć wszystkie piloty. Piloty można psuć rzucając je
        pod nogi nieuważnym kolegom (tym z cięższych), wrzucając je do gorącej kawy
        bądź też w dowolny inny sposób.

        Jednak z temperaturą nie należy przesadzać. Wprawdzie zawsze chciałe(a)ś, żeby
        zobaczyć kiedyś menedżera sztywnego, ale nie koniecznie o to Ci chodziło...
        • Gość: niewazne kto Re: Survival Pracy - odcinek 1 - CZAS IP: *.c151.petrotel.pl 31.08.04, 00:37
          JESZCZE!!! :D
        • Gość: pixi Re: Survival Pracy - odcinek 1 - CZAS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.04, 18:52
          świetne! pisz dalsze odcinki! :-)
        • Gość: alicja Re: Survival Pracy - odcinek 1 - CZAS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 07:41
          Tak dobrze się zapowiadało - i co ? czemu nic się nie dzieje ?
          Proszę o ciąg dalszy !
        • Gość: vee Re: Survival Pracy - odcinek 1 - CZAS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 15:13
          Ciag dalszy bedzie - niewatpliwie. Na razie jednak autorowi blizej koroshi niz
          slodkiego lenistwa tak cudownie stymulujacego kreatywnosc i mile pieszczacego
          wene. Zwiekszona ilosc pracy wymaga dwukrotnie wiekszego wkladu w symulacje
          pracy oraz tworzenie fatamorgany zwiekszenia wydajnosci. A to meczy. Bardzo.
          Autor pozdrawia swoich fanow, fanki, wielbicieli i wielbicielki i wywiesza
          karteczke "Zaraz wracam".
        • ichigats Re: Survival Pracy - odcinek 1 - CZAS 28.02.05, 14:55
          Czy autor nadal nie ma czasu?? (zapewne z powodu Managera). Caly fanklub czeka niecierpliwie przebierajac nozkami. A na karoshi dobra jest muzyka klasyczna i biala herbata (wzglednie zielona), poza tym trzeba sie relaksowac, olewac caly swiat i nie przejmowac sie absolutnie niczym. Co ma byc to bedzie, bo nasz los i tak zapisany jest w gwiazdach (gdyby okazalo sie sie, ze jednak nie jest, reklamacje skladac do Kubusia F..) Dobrze zaczac wdrazac te madrosci zanim karoshi nas dopadnie, bo pozniej moga one okazac sie nieaktualne. W kazdym razie ja uprzejmie prosze o dalsze odcinki Survivalu Pracy, nawet jesliby mialy one powstac kosztem powiesci o dresiarzach.
          Pozdrwiam serdecznie
      • pracownik.umyslowy Re: Survival Pracy - odcinek 0 31.08.04, 10:09
        sztywnego jak pal Azji ...
        ale całego, hmmm ale czy całkiem całego
        temperatura spada lae mentalnie rośnie
      • Gość: Wielki Bu Re: Survival Pracy - odcinek 0 IP: *.icpnet.pl 03.09.04, 22:58
        czekam na kontynuacje przyjemnie sie to czyta i to bardzo przyjemnie
        uwzgledniajac fakt jakie niektorzy pierdoly pisza to twoj tekst jest przyjemny
        • Gość: piachoo Re: Survival Pracy - odcinek 0 IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 28.02.05, 00:36
          no i co? tak dobrze zarlo i zdechlo?
          • Gość: Alcest Kiedy nowy odcinek? (post nr 7000) IP: 62.29.137.* 02.03.05, 08:32

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka