Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ostracyzm w pracy

    14.04.17, 11:02
    Dzień dobry!

    Chciałabym zasięgnąć porady. Czy spotkaliście się kiedyś z ostracyzmem w pracy? Nie chcę nazywać tego mobbingiem, bo nie podchodzi to pod tą kategorię, to co mnie spotyka ma miejsce nie ze strony przełożonych, tylko "koleżanek" z pracy. Niedawno zmieniłam dział w dużej, powiedzmy państwowej firmie, świadczącej usługi powszechne. Jako że, w nowym dziale musiałam się nauczyć kilku nowych rzeczy, zdarzało się, że często byłam zdezorientowana i musiałam się o wiele rzeczy pytać. Jak po fakcie zauważyłam byłam później z tego powodu wyśmiewana. Zdarza się, że koleżanki siedzące obok, w mojej obecności komentują moje zachowanie, czy robią uwagi pod moim adresem, nie zwracając się z tym do mnie, tylko śmiejąc się między sobą. Z jedną sytuacją nie mogłam sobie poradzić, poszłam do kierowniczki wyjaśnić w czym rzecz. Przyniosło to niestety taki efekt, że osoby z którymi później rozmawiała kierowniczka nastawiły przeciwko mnie cały zespół. Mówiąc szczerze jestem już zmęczona całą sytuacją. Dodatkowo wczoraj było zebranie zorganizowane przez ową przełożoną i zostałam przy wszystkim pracownikach poproszono o opuszczenie sali i wrócenie do swoich obowiązków (na zebranie nie zostało poproszonych również dwóch panów, jakoby mieli "nic nowego nie wnieść"). Dla mnie było to tym bardziej dotkliwe, że nie spodziewałam się, że zostanę przy wszystkim wyproszona.
    Nie wiem co mam dalej robić. Wiem, że dystansowanie się nic nie wskóram- a taką przyjełam postawę, żeby nie pokazać, że tak na prawdę, to mnie to boli i bardzo dotyka.
    Jedna z dziewczyn, po tym, jak dowiedziała się, że byłam u kierowniczki- a poszłam z jedną rzeczą, na którą nie wiedziałam jak zareagować (poszło o to, że usiadłam przy czyimś biurku, przy biurku osoby, która przychodziła na późniejszą zmianę. Nie mam swojego stanowiska pracy, siadam tam, gdzie zazwyczaj jest wolne miejsce, kierowniczka wie o tym). Ta osoba z dnia na dzień zaczęła mnie ignorować, nawet w sprawach zawodowych nie mogłam od niej uzyskać informacji.
    Napiszę tylko tyle, że starsi pracownicy są z kierowniczkami na ty, mówią sobie po imieniu, normą jest że jak ktoś coś źle zrobi, to kierownictwo wie o tym. W moim przypadku prawdopodobnie poszło o to, że jako nowa osoba, ośmieliłam się interweniować. Chodzi właśnie o zajęcie czyjegoś biurka... Dziewczyna przyszła 4 godziny po rozpoczęciu mojej zmiany, chciała żebym przesiadła się w tej samej chwili, po mojej odpowiedzi, że przesiądę, się po skończonej pracy, strzeliła focha i poszła do pokoju obok. Co dziwi, to to, że dosłownie biurko obok było wolne, mogła sobie spokojnie usiąść, ja nie chciałam się od razu przesiadać, na całym stole miałam porozkładane papiery i bałam się, że jak się zacznę zwijać, w połowie zadania, to się później pogubię. Biurka i komputery w dwóch pomieszczeniach z których korzystamy są takie same- nikt tam nie trzyma swoich prywatnych rzeczy, po skończonej pracy wszystko znika, nie mamy żadnych szuflad na drobiazgi, po pracy na stole ma zostać tylko mysz, klawiatura i skaner, więc nie chodziło o to, że ktoś ma swoje prywatne rzeczy, na komputerze wszycyscy mamy tą samą tapetę, nic prywatnego, żadnych prywatnych zdjęć, dokumentów, itp. Dlatego nie rozumiałam, skąd cała afera, skąd skargi na mnie do innych osób, tym bardziej, że następne dostawione do mojego biurko było wolne... Dlatego chciałam wyjaśnić sprawę. Od tamtego czasu, a minęły już prawie dwa miesiące, jestem traktowana jak donosiciel. Gdybym wiedziała, że wybuchnie taka afera, machnęłabym ręką i przesiadłabym się szybciutko...
    W poprzednim dziale tak nie było, wszystkie doświadczone pracownice starały się jak najszybciej wciągnąć mnie w obowiązki, nikt nie zadzierał nosa i nie dawał mi odczuć, że jest kimś ważniejszym, bo pracuje już 5 czy 10 lat... - mówię o osobach na tych samych stanowiskach, nie było sytuacji, żeby ktoś mnie wyśmiewał i to w mojej obecności, bo nie wiedziałam jak coś zrobić...
    Codziennie chodzę do pracy z bólem brzucha, codziennie się denerwuję, czuję, że nie jestem tam akceptowana. Nie chcę z tego powodu zmieniać pracy.
    Obserwuj wątek

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka