Gość: Madafaka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.02.05, 18:01
Tak sobie czytam te topiki i posty pelne narzekań na to że nie ma pracy i że
ją trudno znaleźć. To ja opiszę sytuację z drugiej strony. Właśnie w firmie
odbywają się nabory do pracy. Oczywiście przyszło z milion CV, ale jako że
również do mojego zespołu potrzebowalem pracowników, więc przejrzałem z 300 CV
bardzo rzetelnie. No i co?
No i to że potem zaprosiłem kilka osób na rozmowę o pracę. I do tej pory
zastanawiam się dlaczego Bóg nie ciska piorunami w niektórych.
Przykładowa sytuacja: Na rozmowach o pracę część pytań, która pada jest bardzo
standardowa. Mało tego można je znaleźć na takich stronach jak ta, czy też
innych portalach o pracy - wystarczy poczytać i pomyśleć. No więc pada
pytanie: "napewno ma pan/pani jakieś słabsze strony, tak jak my wszyscy, i
chciałaby pani nad nimi popracować - prosze nam powiedzieć jakie one są?".
A kandydat wali prosto z mostu - "wie Pan co? lubie słodycze i podjadam w
nocy". NO W MORDE - myślę sobie że to po prostu mistrzostwo świata - mało nie
zleciałem z krzesła. Ale to nie było wcale najgorsze - królują wręcz kandydaci
niewłaściwie ubrani, piszą listy motywacyjne wszyscy takie same (ale co gorsza
nie znają ich). Podam przykłąd na list:
Kandydat piszę - napewno moje doświadczenie które zdobyłem będę mógł
wykorzystać w Państwa firmie na proponowanym stanowisku. A co sie okazuje? Że
na podobnym stanowisku kandydat pracował raptem 3 miesiące - no żenada.
NIe mówię już o spóźnieniach. Naprawdę żenada.
Skwituję to krótko - bezrobocie jest ogromne dlatego, że po pierwsze nie ma
pracy, a po drugie jak ta praca jest to kandydaci sa marni.