Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy i ja jestem looserem?

    21.03.05, 09:26
    Do zalozenia watku skonila mnie wypowiedz studenki konczacej socjologie oraz
    dyskusja, ktorej przed kilkoma dniami bylem uczestnikiem.

    Czesto, w roznmych okolicznosciach pada w Polsce (i nie tylko) sformulowanie:
    Ona/ona looserem (nieudacznikiem).

    Podczas dyskusji zadalismy sobie wzajemnie pytanie kim wg nas jest osoba,
    ktora mozna mianowac "nieudacznikiem"? Czy looserem jest osoba zarabiajaca
    mniej niz 1500 zl/miesiecznie? Czy moze bezrobotny? A moze gornik na
    wczesniejszej emeryturze, czy tez naukowiec bez szans na kariere w
    zapomnianym przez panstwo instytucie bez dotacji?

    Moja zona zaproponowala ciekawa definicje, na ktora wszyscy przystalismy.

    Nim ja wpisze chetnie dzielac sie cudzym zdaniem chcialbym Was zapytac?

    Kim wg Was jest looser?

    R.C.
    Obserwuj wątek
      • expedit54 Re: Czy i ja jestem looserem? 21.03.05, 09:52
        Dla mnie sprawa prosta looser to osoba która ma atuty i może je wykorzystać np.
        na rynku pracy (tego dotyczy to forum) ale nie robi tego bo np. "się nie chce"
        or "to się nie uda".
        Kto nie ryzykuje ten nie ma!!

        ---------------------------------

        www.bancom.pl
      • Gość: Agata Re: Czy i ja jestem looserem? IP: 195.217.253.* 21.03.05, 10:18
        Dla mnie definicja loosera jest prosta: to osoba, ktora nie robi w zyciu tego
        co naprawde chcialaby robic...

        I niestety zaliczam sie... :)
      • fredron Re: Czy i ja jestem looserem? 21.03.05, 10:19
        Jestem przekonany, ze odbyles ciekawa dyskusje. W necie znajdziesz sporo
        fantastycznych opinii nt. Polecam i zapraszam do kontynuowania watku gdzie
        indziej.

        fredron


        patty.twoday.net/topics/Versager
        www.dike.de/traisa/predigten/00gs-09.html
        www.lexikon-definition.de/Versager.html
        www.bei-gertrud.de/oh/oh_versager.html
        www.physiologus.de/versager.htm
        • rainer_calmund Re: Czy i ja jestem looserem? 21.03.05, 11:02
          fredron napisał:

          > Jestem przekonany, ze odbyles ciekawa dyskusje. W necie znajdziesz sporo
          > fantastycznych opinii nt. Polecam i zapraszam do kontynuowania watku gdzie
          > indziej.
          >
          > fredron
          >
          >
          > patty.twoday.net/topics/Versager
          > www.dike.de/traisa/predigten/00gs-09.html
          > www.lexikon-definition.de/Versager.html
          > www.bei-gertrud.de/oh/oh_versager.html
          > www.physiologus.de/versager.htm


          Poczatkiem dyskusji byla wlasnie ta ksiazka (widzialem tylko film, ksiazke
          przeczytala moja zona oraz goscie).Postac o tyle ciekawa, ze niejednoznaczna.


          www.berlinerliteraturkritik.de/index.cfm?id=4310&tid=7
          Swoja droga zastanwiam sie, czy w naszej polskiej literaturze mamy jakies
          wydanie, tak znakomicie opisujace czasy (przed zmianami), w ktorych odnajdzie
          sie pokolenie H. Lehmanna?

          Musze pomyslec. Giedroyc? Nie, wczesniej. Szczypiorski? To samo pokolenie.
          Okres po nich a przed pokoleniem "frugo"?
          R.C.
          • fredron Re: Czy i ja jestem looserem? 21.03.05, 11:05

            > Poczatkiem dyskusji byla wlasnie ta ksiazka (widzialem tylko film, ksiazke
            > przeczytala moja zona oraz goscie).Postac o tyle ciekawa, ze niejednoznaczna.
            >
            >
            > www.berlinerliteraturkritik.de/index.cfm?id=4310&tid=7
            > Swoja droga zastanwiam sie, czy w naszej polskiej literaturze mamy jakies
            > wydanie, tak znakomicie opisujace czasy (przed zmianami), w ktorych odnajdzie
            > sie pokolenie H. Lehmanna?
            >
            > Musze pomyslec. Giedroyc? Nie, wczesniej. Szczypiorski? To samo pokolenie.
            > Okres po nich a przed pokoleniem "frugo"?
            > R.C.

            Cholera, musze pomyslec. Pisarze polscy urodzeni w latch 50-tych, ktorych
            literature mam w glowie.. Herr Lehmann po polsku...do diaska, pustke mam.

            fredron
            • rainer_calmund Re: Czy i ja jestem looserem? 21.03.05, 11:26
              Przy okazji szukajac dla Ciebie stosownej literatury polskiej zajrzalem przed
              chwila na watki na innych forach. To juz nie jest zwyczajny paw to rzyg
              najczystszej postaci. Nie da sie juz, kuwra. Juz nie mam czym rzygac, tylko
              trescia zoladkowa?

              Nanioslem troche roznych tresci na innym forum, temat naprawde ciekawy i ladnie
              sie rozwija, mimo, ze ludziki rozjazdach i na Messe (musze zaraz tez isc).

              Pomysle jeszcze nad literaruta polska, akurat mam tez dziure w mozgu. Pilch i
              Stasiuk? Chodzi o szczegolowe opisy tamtych czasow, z ktorymi dziejowo mozna
              sie utozsamiac (vide opis Kreuzberg w ww ksiazce). Inni autorzy.

              R.C.
              • fredron Re: Czy i ja jestem looserem? 21.03.05, 12:51
                ---kopia---
                " Jednym z najwiekszych problemow polskiego spoleczenstwa na progu XXI wieku
                jeszt ignorancja w sprawach wspollczesnego swiata. To trzeba zasygnalizowac,
                zwlaszcza, ze istnieje w Polsce wiele czynnikow, ktore zmierzaja- swiadomie lub
                nieswiadomie- do poglebiania tego stanu rzeczy.
                Wydaje mi sie, ze trzeba by tu rozwinac kwestie zderzenia polskich wyobrazen o
                Polsce i o Polakach z twarda rzeczywistoscia konca XX wieku, wskutek czego
                nasuwa sie mysl, ze w gruncie rzeczy jestesmy nieudacznikami.(...)
                Dlaczego tzw. inteligent polski jest w gruncie rzeczy czlowiekiem zyciowo
                biernym? Poniewaz ma on wyobraznie, ktoa mu podszeptuje: ty tego nie mozesz
                zrobic, bo nie wypada, no bo to jest ryzykowne, bo bedzie kosztowalo mase
                energii i czasu. Nadmiar wyobrazni czyni z nas nieudacznikow zyciowych. (...)
                Klasa srednia (wywodzaca sie z nizin spolecznych), musi najpierw zaspokoic
                swoje potrzeby. Troche pokorzystac z rozkoszy zycia. (...) Minie kilka lat i
                ona juz swoje potrzeby zaspokoi, i zacznie inwestowac. Gdy uzna, ze ma
                zapewniona przyszlosc, ze ma pewnosc, iz tego co zdobyla juz straci, bedzie
                ksztalcic dzieci w Oxfordzie-zacznie sponsorowac biblioteke.
                Sila polityczna sa ludzie, ktorzy pracuja, a nie co, ktorzy pija piwko na
                ulicy. (..)
                Jest w Polsce duza grupa ludzi-inteligencji, rolnikow itd- ktorzy uwazaja, ze
                jezeli chodzi o standard zycia, to sie po roku 1989 cofneli. Co jest absolutna
                nieprawda.
                Kupowalem pewnego dnia na placu Konsytucji w Warszawie bilet do Katowic. Przede
                mna staly dwie mile, starsze panie. Pytaja mnie, czy ja tylko bilet do Katowic.
                -Tak
                -To my pana przepuscimy, bo mamy bardziej skomplikowana sprawe.
                Kupuje bilet i w tym momencie przypominam sobie, ze obowiazuja jakies znizki
                dla inwalidow wojennych. Pani w okienku potwierdza to i prosi o legitymacje.
                Wtedy pani stojaca za mna pyta:
                -Pan jest inwalida wojennym?
                -Tak, mialem "szczescie", ze mnie Hitler zamknal w kacecie i dzieki temu
                przysluguja mi bezplatne przejazdy tramwahami i autobusami. Malo komu sie tak
                trafilo, bo mam jeszcze 50% zniki na pociag.
                No i zaczal sie monolog tej pani. Opowiadala, jak to ja Niemcy strasznie
                meczyli, jak komuna ja przesladowala, jak to ona- stara warszawianka - stolice
                z gruzow podniosla, i za to teraz na stare lata niemal przymiera glodem. Ja na
                to powiadam:
                -Pewnie. jesli liczymy tylko to co mamy w portfelu, to byc moze pogorszylo sie
                bardzo wielu ludziom, ale chyba trzeba brac pod uwage jakos zycia, ktora nas w
                tej chwili otacza...Dzis kasjerka gra na komputerze, a kiedys slinilaby
                chemiczny olowek.
                - Ja cos o tym wiem, bo pracowalam w ksiegowosci, ale co mi to daje?- przyznaje
                moja rozmowczyni.
                Wreszcie okazuje sie, ze jedzie z przyjaciolka do Szwecji i kupuje miejsca w
                sleepengu.
                Ludzie jecza. Jeczenie stalo sie w Polsce modne, to jest elegancja i szyk. Ma
                ono wykazac, ze jestesmy spolecznoscia nieudacznikow. Mowi sie o oszustach "na
                gorze", Zydach i masonach. Sa tacy, ktorzy twierdza, ze rolnictwo jest w
                kompletnym upadku i chlop je kore z drzew. Robotnik zas przymiera glodem.
                (..)
                Co mysle o potencjale intelektualnym w Polsce?
                Srodowiska opniniotworcze w zachodniej Europie uwazaja, ze w Polsce zyja na
                ogol intelektualiscoi, ze jest to wspaniale spoleczenstwo. Wszedzie, w calej
                Europie, srodowska te twierdza, ze Polacy sa super. Bo stykaja sie z Herbertem,
                J.J. Szczepanskim, prof. Wroblewskim"

                Jak myslisz R.C., czy ksiazka wydana w 1998 stracila na aktualnosci? Jak
                wygladaja obecnie opinie o Polsce, jacy sa Polacy i co sami o sobie mysla.
                Czy "wciaz "jecza"? Dzis mamy 2005 rok, a zetm minelo 7 lat od daty wydania .

                fredron

            • rainer_calmund Re: Czy i ja jestem looserem? 21.03.05, 13:56
              Jeszcze cos powiesilem obok. Kojarzysz? Sam o sobie pisal "Versager"

              Smutek na sznurze do bielizny w styczniu

              Kawalek sznura, krzywo
              rozpiety miedzy dwoma
              nagimi drzewami, ktore

              wkrotce znow puszcza
              listki, wczesnie rano
              wisza na nim

              swiezo uprane
              czarne rajstopy,
              ze splatanych


              dlugich nog kapie
              na kamienie woda
              w jasnym swietle poranka
              • rainer_calmund fredron 21.03.05, 14:02
                rainer_calmund napisał:

                > Jeszcze cos powiesilem obok. Kojarzysz? Sam o sobie pisal "Versager"
                >
                > Smutek na sznurze do bielizny w styczniu
                >
                > Kawalek sznura, krzywo
                > rozpiety miedzy dwoma
                > nagimi drzewami, ktore
                >
                > wkrotce znow puszcza
                > listki, wczesnie rano
                > wisza na nim
                >
                > swiezo uprane
                > czarne rajstopy,
                > ze splatanych
                >
                >
                > dlugich nog kapie
                > na kamienie woda
                > w jasnym swietle poranka


                www.brinkmann-literatur.de/Frameset.html
                Poswiece mu osobny watek. Jest swietny.

                RC
                • fredron Re: fredron 21.03.05, 14:07
                  a Tucholsky? Czy on tez byl nieudacznikiem?

                  A ten z Polski:
                  zbigniew.cybulski.filmweb.pl/
                  • rainer_calmund Re: fredron 21.03.05, 14:13
                    fredron napisał:

                    > a Tucholsky? Czy on tez byl nieudacznikiem?
                    >
                    > A ten z Polski:
                    > zbigniew.cybulski.filmweb.pl/

                    To juz zupelnie inne historie, rownie fascynujace.

                    Jaki piekny dzisiaj dzien, w tym tygodniu ma byc juz cieplo. Mysle juz o
                    wiosennym ogrodzie, ktory zona zalozy. Dziwne, ze mnie faceta tak to cieszy.


                  • rainer_calmund Re: fredron- pasaz 22.03.05, 09:02
                    fredron napisał:

                    > a Tucholsky? Czy on tez byl nieudacznikiem?
                    >
                    > A ten z Polski:
                    > zbigniew.cybulski.filmweb.pl/


                    Na czym to wczoraj zatrzymalismy sie?
                    Siegne po ksiazke, ktora raz juz cytowalem, choc z zupelnie innym fragmentem.
                    Chwila na pasaz. Latwiutko i przystepnie napisane. Ksiazka w duzej czesci o I
                    wojnie swiatowej.


                    "My oraz kleszcz na galezi.

                    Wszystkie opinie zmierzaja do stwierdzenia, ze istnieje sila myslowa kierujaca
                    Kosmosem. Czym ona jest i czy mozemy ja poznac? Okazuje sie to nieosiagalne z
                    powodu ograniczenia naszej swiadomosci. Bowiem celem naszego organizmu jest
                    przetrwanie biologiczne i nasza natura nie wykracza poze te koniecznosc.
                    Ditfurth ilustruje te sytuacje, porownujac nasz los z zyciem kleszcza. Ten maly
                    owad wdrapuje sie na krzak i zatrzymuje na czubku galezi. Jego istnienie polega
                    na czekaniu, ktore moze trwac nawet 18 lat. Gdy jednak stworzenie cieplokrwiste
                    przechodzi dokladnie pod jego galezia, kleszcze otrzymuje sygnal: zapach kwasu
                    maslowego wytwarzanego przez gruczoly potowe. Budzi sie z odretwienia, spada,
                    wymacuje miejsce w skorze wolne od siersci, wwierca sie, nasysa krwia, odpada,
                    sklada jaja i ginie. Jaki obraz swiata moze miec kleszcz? Jest w nim tylko
                    miejsce na poczucie galezi i zapach kwasu maslowego. Kosmos w zyciu kleszszca
                    zawzeza sie do dwoch elementow.
                    Swiat doznac czlowieka jest bez porownania rozleglejszy niz kleszcza, jednak
                    zdaniem Ditfurtha wciaz jest on w najwyzszym stopniu ograniczony. Kosmos sklada
                    sie z atomow, ktorych nasza swiadomosc w ogole nie ogarnia, oraz z
                    promieniowania elektomagnetycznego o skali wrecz nieskonczonej. Do nas
                    docieraja tylko fale o dlugosci od 400 do 700 milionowych ulamkow milimetra
                    odbierane za pomoca oka w postaci warstwy swietlnych od fioletu do czerwieni
                    (..) Jego funcjonowanie (kosmosu), tak jak opisuje je teoria wzglednosci, jest
                    nieuchwytne dla naszego umyslu: nie potrafi on objac ani nieskonczonosci, ani
                    skonczonosci, ani faktu, ze przestrzen wytworzyla sie lacznie z rozszerzeniem
                    Kosmosu, zas przedtem nie istniala. Podobnie jest z czasem (...). W tym
                    wzgledzie wazne jest doswiadczenie Kanta z 1781"

                    Fredron, czy wiesz kto jest autorem tych slow? Wrzuce cos jeszcze. Sam z
                    przyjemnoscia przeczytalem , ze autor interesuje sie (czego daje dowod)
                    filozofia i fizyka kwantowa.

                    R.C.
                    • rainer_calmund Re: fredron- pasaz 22.03.05, 09:28
                      I dalej:
                      " W kinie pojawil sie nowy sposob narracji: polega on na wciagnieciu widza w
                      odczuwanie, w reakcje, w osobiste wizje postaci, bez reszty, bez dystansu, bez
                      ostrzezenia, ze tkwimy w obcej osobowosci; glownym osiagnieciem tej tendencji
                      byla rola Russella Crowe'a w "Pieknym umysle", jako uczonego schizofrenika.
                      Juz marzeniem autorki beletrystyki kryminalnej Agaty Christie bylo napisanie
                      powiesci, w ktorej poszukiwanym sprawca zbrodni bylby sam czytelnik. Paradoks
                      nie do realizacji, ktory wyraza ambitny program: absolutne wprowadzenie nas we
                      wnetrze charakteru. Otoz w tym zamiarze kino pozowlilo sobie na kilka prob,
                      wsrod ktorych "Piekny umysl" byl glownym sukcesem.
                      Do jakiego stopnia jest on jednak nowy? Kino z reguly stara sie, bysmy
                      utozsamiali sie z bohaterami. Ale tym razem nastapilo poglebienie: zazwyczaj
                      jestesmy, przy calej naszej sympatii, obserwatorami, bywa ze wiemy wiecej niz
                      postaci i radzi bysmy byli ostrzec: obecnie to raczej oni powinni przywolac nas
                      do przytomnosci!
                      Tu kino skorzystalo z jednej z glownych sil swojej magii: wnikliwosci
                      wizualnej. Mozliwosc ostatnio zaniedbana wobec wzrostu innej cnoty kina:
                      kreacji fantastycznych widowisk. Ale kino, na swoim przeciwleglym koncu, daje
                      szanse, jak zadna inna sztuka, na szczegolowa obserwacje, na przygladanie sie
                      przez szklo powiekszajace, na koncentracje: zycie w kropli wody. Tu kropla
                      okazaly sie stany psychologiczne, zas my dostalismy sie do srodka kropli ".
                      • fredron Re: fredron- pasaz 22.03.05, 09:30
                        Urodzony w latach piecdziesiatych i piszacy o I wojnie swiatowej? Nie pasuje do
                        naszych poszukiwan. Musi byc starszy.

                        fredron
                        • rainer_calmund Re: na pasazu pod palemka 22.03.05, 09:38
                          fredron napisał:

                          > Urodzony w latach piecdziesiatych i piszacy o I wojnie swiatowej? Nie pasuje
                          do
                          >
                          > naszych poszukiwan. Musi byc starszy.
                          >
                          > fredron



                          Do diaska! Gnebisz mnie tym okresem, niemozliwe, zeby powstala luka.
                          Tyrmand? tez nie ten okres.

                          R.C.
                          • fredron Re: na pasazu pod palemka 22.03.05, 10:14
                            Wiec co jest najzabawniejsze? Kaluzynski z Raczkiem doskonale wiedza (plus
                            Swietej Pamieci) o czym mowia, chyba, ze maja ochote na wlasne pasaze i
                            wyrzutnie tematyczne. Czytelnicy Harlequinow natomiast maja niczym niezmacona
                            pewnosc, ze swietnie orientuja sie w repertuarze kina off-owego . Skoro owa
                            wiedza (powtorze)jest nie- z-macona zadna dodatkowa mysla, dlaczego wiec przez
                            tak dlugo zarzucano im brak kompetencji, znajomosci tematow i niedekwatna
                            analize?

                            Przypadek? A moze znow przywlaszczanie sobie cudzych dobr materialnych w
                            przekonaniu, ze sa ich wlasne tylko dlatego, ze stali sie niejako
                            obserwatorami, ba! nawet czynnymi (czyz. jedzacymi popcorn i chipsy podczas
                            seansu) widzami w kinie...........?

                            Czy ja , skromny widz kina offowego, pcham sie tam, gdzie nie ma mojego miejsca?

                            fredron

                            • rainer_calmund Re: na pasazu pod palemka 22.03.05, 10:18
                              Tak, to Zygmunt Kaluzynski oraz cytaty z "Pamietnika Orchidei".
                              W co zagramy teraz? Moze w bierki?:o). Musze popracowac.

                              R.C.
                            • rainer_calmund Re: na pasazu pod palemka 22.03.05, 10:59
                              No, ale:
                              " Sztos uczlowiecza swiat.

                              Ale wlasnie dzieki tym eliminacjom oraz wskutek doprowadzenia do unikalnosci,
                              wylacznosci, jedynego tematu, porno nabiera koncentracji i fantastycznosci:
                              jestesmy w swiecie uchylania sie od wszystkiego, co zdarza sie w codziennosci,
                              to zas oznacza wolnosc. Tak jest. Ograniczamy nasza uwage do tego tylko, co
                              najbardziej dyskretne, a takze trudno dopuszczalne. Uwalniamy sie od poczucia
                              przyzwoitosci, dochodzi do anarchicznego wyzwolenia. Co wiecej, osmiele sie
                              powiedziec, wylania sie tu ideologia: prosze sie nie smiac (:DDD, przyp. R.C.)
                              Wszystko moze miec swoja ideologie, nawet spacer (po kolacji), a co dopiero
                              taka prowokacja, jaka jest porno. Otoz dzieki niemu dochodzi do zatarcia roznic
                              miedzyludzkich. W trakcie kopulacji wszyscy sa tacy sami, bogacze i oberwance,
                              arystokraci i plebs, dyrektor i sprzataczka, nie mowiac juz o mieszaniu sie
                              ras, ktore porno chetnie uprawia. Wyczytalem w zbiorku napisow na
                              murach: "Sztos uczlowiecza swiat!"
                              Sa poza tymi korzysci o charaktezrze zabiegowym. Prawda o zyciu seksualnym jest
                              taka-analizowal ten stan obszernie Freud- ze kazdy jest osamotniony, oderwany,
                              zdany na siebie ze swoja niepewnoscia, co stanowi paradoks, bo przeciez
                              jestesmy polaczeni z partnerem. Otoz porno wprowadza w sposob zachowania sie
                              innych, daje okazje do porownania, do przekoania sie co do nas samych, w
                              zestawieniu z wielokrotnymi przykladami powtarzajacymi sie. Porno dostarcza
                              jeszcze jednego ciekawego zysku: rozladowania strachu, ktory laczy sie z
                              seksem. Jest on tajemniczy, i wiecej, jest w nim groza. Zajmuje sie nia w
                              swoich filmach nasz rodak Roman Polanski, specjalista od horroru erotycznego: w
                              jego "Wstrecie" Catherine Deneuve obsesjonalnie mordowala mezczyzn, ktorzy
                              probowali sie do niej zblizyc jako do kobiety; w "Gorzkich godach" namietnosc
                              fizyczna przeksztalcila sie w zapasc psychiczna; w "Dziecku Rosemary" Mia
                              Farrow rodzila diabla (:DDDD, przyp. R.C.). Otoz ten lek, ktorego mniej lub
                              wiecej, swiadomie lub podswiadomie, doznaje kazdy, jak zgodnie stwierdzaja
                              psychoanalitycy, ulega rozladowaniu po obejrzeniu paru malowniczych kaset,
                              jedna po drugiej..."

                              :o)
                              • rainer_calmund Re: na pasazu pod palemka 22.03.05, 11:15
                                by nie przerywac:
                                "Glos rynku
                                Zas jest co ogladac: jak informuja mnie znajomi sprzedawcy, w ciagu jednego
                                roku rozeszlo sie dwiescie tysiecy kaset, inny twierdzi, ze nawet trzysta
                                tysiecy. Tu rysuje sie obledna glupota wybranych przez nas naszych
                                przedstawicieli. Rynek porno, zarowno swiatowy jak i nasz, jest tak
                                rozgaleziony i ma taka pozycje we wspolczesnej swiadomosci, ze jest nie do
                                pozbycia sie; usilowanie, by go wyeliminowac, ma skutek przeciwny: powieksza
                                jego presje. (..) Gdyby uchwala sejmowa zostala zrealizowana, wszystko to
                                przeszloby do konspiry, czyli w lapy mafii, z ta tylko roznica, ze drozej by
                                kosztowalo.
                                Zanim to nastapi, na zakonczenie nie moge sobie odmowic, by nie zapoznac
                                Panstwa z moja ulubiona pozycja: jestem przeciez zawodowym recenzentem
                                filmowym! Jest nia "Taksowka pelna seksu" Osobka przybyla z prowincji, z dlugim
                                plecionym warkoczem blond (:DD, przy. R.C.), w wiejskim kapelusiku, wsiada do
                                taksowki, by zajechac do ciotki, ale po drodze szofer Murzyn informuje ja o
                                zyciu metropolii i zgadza sie pokazac namacalnie, co sie tu uprawia. Pikanteria
                                polega na koniecznosci dostosowania sie do ograniczonej przestrzeni w taksowce,
                                wiec ogladamy splatane i ugniatane uklady. Atrakcja sa szczegoly stroju
                                prowincjuszki, dlugie niebieskie bawelniane ponczochy oraz bielizna zaciagnieta
                                na gumce z koronka, przy ktorej taksowkarz obyty z motorem, nie z garderoba
                                wiejska musi sie napracowac. Dziewczyna do samego konca, mimo splecionych
                                wywrotek z szoferem na ciasnym tylnym siedzeniu, idacym tak daleko, ze wiecej
                                nie mozna, nie zdejmuje kapelusika podwiazanego pod broda. Interesujace sa
                                wymiary taksowkarza, przy czym nie mam na mysli jego wzrostu, co jednak nie
                                dziwi dziewczecia z ludu, zapewne przyzwyczajonego do twardych przedmiotow na
                                fermie. Oryginalnoscia finalu jest, ze wiesniaczka placi za przejazd, dodajac
                                napiwek i wraca po zapomniany koszyczek, ktory tymczasem zgniotl sie nie do
                                poznania. (..) Ale po prawdzie, nie o porno chodzi, lecz o cos bezporownywalnie
                                wazniejszego: o nasza byc moze najcenniejsza zdobycz ostatnio: o wolnosc. Ta ma
                                to do siebie, ze jest NIEPODZIELNA. "
                                • rainer_calmund Re: na pasazu pod palemka 22.03.05, 14:15
                                  Dopisze cos jeszcze i zamykam ksiazke. Na prosbe o wyjasnienie troche odleglej,
                                  _bardzo_odlegleJ_ jednak historii

                                  "
                                  Zastanawiam sie, dlaczego czulem sie zagubiony, oslabiony, moralanie zmiazdzony
                                  po I wojnie swiatowej, bez porownania bardziej niz po II, mimo, ze katastrofa
                                  byla wtedy stokrotnie wieksza. Otoz dlatego, ze owa I ugodzila w nasze
                                  najglebsze poklady, w sam fundament naszego dotychczasowego swiata. Decydowaly
                                  o tym nie fakty, nie ofiary, nie przesuniecia polityczne, ale nagla zmiana
                                  atmosfery, cos podobnego co nastepuje w tropikach po trzesieniu ziemi.
                                  Powietrze stalo sie wtedy w niewytlumaczalny sposo ciezkie, dlawiace,
                                  goraczkowo niepokojace, jak nie bywa nigdy. Pojawiaja sie sygnaly, znaki,
                                  objawy niby przy ciezkiej chronicznej chorobie, raz silniejsze, raz slabsze, to
                                  znow przyczajone, ale nie znikaja. Jest to wrazenie zaciesniania sie, duszenia,
                                  rosnacych trudnosci w oddychaniu, powiekszajacego sie osaczenia. Niepokoj,
                                  jakby bylo sie przestepca albo zwierzeciem zapedzonym w kat bez wyjscia, kims
                                  niezorientowanym, ktorego oklamuja i pograzaja jacys nieuchwytni oszusci.
                                  Sztuka owczesna- na granicy obledu- starala sie to pograzenie wyjasnic. Druga
                                  wojna, ze Stalingradem i OSwiecimiem, i ile przeciez straszniejsza!- byla, w
                                  porownaniu do tamtego stanu, juz tylko oczywistoscia..."
                                  Annäherungen, 1970r
                                  • fredron Re: na pasazu pod palemka 22.03.05, 14:25
                                    Bardzo ciekawe i sensowne.

                                    A tak przy okazji, przyszlo mi teraz do glowy- czy nie pomyslales, ze z klubem
                                    Madame moze ktos sie personifikowac? Zreszta tak jak ze wszystkim? I to, ze
                                    mowisz o prawdziwych klubach nie ma znaczenia?
                                    fredron
                                    • rainer_calmund Re: na pasazu pod palemka 22.03.05, 14:27
                                      Nie pomyslalem, bo Aquarium to klub, wktorym czesto bywalem.

                                      To naprawde nie ma znaczenia z czym kto sie utozsamia. Wybacz, ale nie mam
                                      zamiaru tlumaczyc sie z tego co pisze.

                                      Narazie.
                                      • fredron Re: na pasazu pod palemka 22.03.05, 21:01
                                        nie bede mogl mocium panie odwiedzic cie jutro ani pojutrze dopiero po swietach
                                        w mysl zasady zyj ryj na przekor i pod gorke dlatego zajrzalem jeszcze dzisiaj
                                        zeby zyczenia zlozyc wielu hase w krzakach i kilka swiezych jajec na stole w
                                        formie zagotowanej a ja no coz oprocz dobrego humoru ktory jak na zlosc mnie
                                        nie opuszcza mysle sobie wlasnie o koledze onym co nogami i recami zapierty ze
                                        na liscie Wildsteina nigdy nie byl nigdy z nim mocium panie nie pil nie jadl
                                        ba Kwasniewskiego w ogole panie w pudelku z ekranem nawet nie widzial a na mysl
                                        o stolzmanie dwojga zrodel drgawek powspomiennych dostaje ze nijaka to rodzina
                                        jod musi brac koniecznie jod powspomiennie no smutno mi w przerwach mej radosci
                                        mocium panie ze kolege stracilem i znac mnie nie chce nie bede mu na sile
                                        przypominal skoro na druga strone uliczki biegnie coz z tego ze krzykiem sie
                                        zanosze no Rudzio kupe lat to ja twoj brach Zenobek to ja co nie pamietasz mnie
                                        juz wstydzi sie znajomosci ze mna. no coz zarobil troche grosza edukowal sie na
                                        sferach rozumiem go w koncu tez marze a zapytal tylko czym aktualnie jedziesz
                                        jeden jedzie tramwajem mowie inny wlasnym volkswagenen kadettem a jeszcze inny
                                        taksowka a ja ja czochem jade. takie zycie panie takie zycie pisal w liscie do
                                        mamy co sasiadka Henryki jest ciotki mojej ze gody bedzie obchodzil zawsze
                                        wiedzialem, ze z tego totalnego pomerdania jeszcze co dobrego wyjdzie jak dla
                                        mnie to wazne ze flaszke postawi no chyba ze nie postawi ale jak zarobie to za
                                        wlasne kupie i z Frankiem wypije Franek to moj nowy kolega jest z toba Rainer
                                        tez wypije szkop jestes ale jakis taki swoj i po mojemu gadasz postawie i tobie
                                        w sposobie mocium panie

                                        fredron

                                        fredron
      • rainer_calmund Re: Czy i ja jestem looserem? 21.03.05, 10:26
        Bardzo ciekawe opinie. Dziekuje.

        Skorzystam.

        Przy okazji zacytuje opinie mojej zony. W duzym uproszczeniu, a i komplikowac
        nie ma sensu -wg niej nie ma znaczenia czy jestes slusarzem, czy profesorem,
        nie ma znaczenia ile zarabiasz (im wiecej tym lepiej, wie o tym kazde dziecko).
        Wazne, ze jestes zadowolony z siebie. Looser wg- niej- to osoba wiecznie na cos
        narzekajaca (nie mylic z konstruktywna krytyka), ktora nie robi jednak nic,
        zeby zmienic stan rzeczy. To nie sa moje slowa, choc z przyjemnoscia
        zgodzilismy sie z jej definicja.

        W wolnej chwili poczytam dodatkowe opinie pod linkami. Sporo jest wypowiedzi nt.

        Milego dnia.


        R.C.
      • z3r0 LOSER - nie looser 21.03.05, 13:18
        1. Errata - loser, nie looser

        2. Being a loser is my only ambition. Making sense is pointless.
        • rainer_calmund Re: LOSER - nie looser 21.03.05, 13:25
          Rzeczywiscie blad. Nie zwrocilem uwagi. Dziekuje za poprawke.

          ***************************************************

          Fredron, pamietasz pisalem przed okolo trzema laty o "Rewolucjoniscie
          Ziegloserze".
          "Tymczasem Ziegloser spokojnie konczyl mala czarna, a jego rewolucyjny duch
          wlasnie przemyslal, do ktorej by sie wybrac firmy i zaoferowac jej koniak, bo
          chociaz w glebi duszy pozostal rewolucjonista, w zyciu praktycznym trudnil sie
          innym zawodem: mial ajencje koniaku, ajencje nalepek na towar wszelkiego
          rodzaju i wreszcie czasopismo "Widnokregi kobiety".

          R.C.
          • fredron Re: 21.03.05, 13:28

            >
            > ***************************************************
            >
            > Fredron, pamietasz pisalem przed okolo trzema laty o "Rewolucjoniscie
            > Ziegloserze".
            > "Tymczasem Ziegloser spokojnie konczyl mala czarna, a jego rewolucyjny duch
            > wlasnie przemyslal, do ktorej by sie wybrac firmy i zaoferowac jej koniak, bo
            > chociaz w glebi duszy pozostal rewolucjonista, w zyciu praktycznym trudnil
            sie
            > innym zawodem: mial ajencje koniaku, ajencje nalepek na towar wszelkiego
            > rodzaju i wreszcie czasopismo "Widnokregi kobiety".
            >
            > R.C.


            Mienifest frufru?
            • rainer_calmund Re: 21.03.05, 13:44
              Nie, ale nalezy do mojej osobistej "zlotej serii". To starenkie i przed chwila
              odkurzone dzielko rowniez . Wrzucam okrojony skrot, nie misie juz tu byc,
              fajnie jest obok. Zwolnilem sie z obowiazku bycia, ale musze do zabologa:

              "2 kwietnia

              mam czego chcialem! Jestem proletariuszem! W duszy. Praca fizyczna zastepuje mi
              strawe duchowa! Pulsuja we mnie.
              - Granka, kuwra twoja mac! Przestan rabowac! Kradziez panstwowej dykty-cios w
              najswietsze idealy!
              Pulsuja we mnie proletariackie erytrocyty i cisnienie fizycznego uzdrowienia
              rozrywa mnie na kawalki. Dyrektor zjednoczenia budowlanego wzywa do zachowania
              porzadku.
              - Julenko. Ostrozniej z tymi beczkami! Biel cynkowa to nie crepe-georgette".

              R.C.

              ---

              "Cokolwiek czynie sobie czynie"
      • z3r0 jestem loserem 21.03.05, 13:38
        Traktuje siebie jako losera z prostego powodu: mimo, ze praca daje mi kase nie
        daje mi ona satysfakcji, meczy mnie, czesto frustruje i zabiera harmonie.
        • rainer_calmund Re: jestem loserem 21.03.05, 13:45
          z3r0 napisał:

          > Traktuje siebie jako losera z prostego powodu: mimo, ze praca daje mi kase nie
          > daje mi ona satysfakcji, meczy mnie, czesto frustruje i zabiera harmonie.
          >
          Wspolczuje. Ja mam i kase, i wolne, i satysfakcje z tego, co robie.

          R.C.
          • z3r0 Re: jestem loserem 21.03.05, 14:01
            > z3r0 napisał:
            >
            > > Traktuje siebie jako losera z prostego powodu: mimo, ze praca daje mi kas
            > e nie
            > > daje mi ona satysfakcji, meczy mnie, czesto frustruje i zabiera harmonie.
            > >
            > Wspolczuje. Ja mam i kase, i wolne, i satysfakcje z tego, co robie.
            >
            > R.C.

            A ja Ci zazdroszcze.

            Niedlugo przyjdzie taki czas, gdy wszystkie moje sily ciala i umyslu poswiece
            jednemu celowi: znalezieniu satysfakcji i znaczenia z tego, co bede robil.
            Cokolwiek to bedzie.

            :))

            Trzymaj sie tego co masz, chlopie, i nie puszczaj :).
        • rainer_calmund Re: jestem loserem 21.03.05, 13:57
          Cytat wiersza nie odnosi sie do Ciebie (na wszelki wypadek podaje).

          Rozmawiam wylacznie z fredronem.

          R.C.
      • kowianeczka Re: Czy i ja jestem looserem? 22.03.05, 14:38
        Przy okazji zacytuje opinie mojej zony. W duzym uproszczeniu, a i komplikowac
        nie ma sensu -wg niej nie ma znaczenia czy jestes slusarzem, czy profesorem,
        nie ma znaczenia ile zarabiasz (im wiecej tym lepiej, wie o tym kazde dziecko).
        Wazne, ze jestes zadowolony z siebie. Looser wg- niej- to osoba wiecznie na cos
        narzekajaca (nie mylic z konstruktywna krytyka), ktora nie robi jednak nic,
        zeby zmienic stan rzeczy. To nie sa moje slowa, choc z przyjemnoscia
        zgodzilismy sie z jej definicja.
        ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

        Definicja jest doskonala, przekaz swojej osobistej zonie w realu.
        :))))))))))))))))))))))))))))))
        kowianeczka
        • kowianeczka Re: Czy i ja jestem looserem? 22.03.05, 14:39
          gratulacje i podziekowania, oczywiscie:)

          kowianeczka

          myslisz, ze teoria moze odnosic sie rowniez do forum:)?
      • fredron Re: Czy i ja jestem looserem? 23.03.05, 08:29
        Nie wiem R.C. czy jestes loserem, jesli bedziesz codziennie zagladal na forum,
        mozesz nim sie stac.

        Jestem juz w pracy, dzis nie bede przegladac prasy, jutro tez nie. Weekend
        bedzie najtrudniejszy, spotykam sie rodzina, musimy zastanowic sie co dalej z
        osoba, ktora nie moze juz pozostac sama.

        A jednak...

        nosisz w sobie te jedna, jedyna, naswietsza wartosc, ona cie osloni i pomoze w
        przyszlosci dajac sile i wiare w sens istnienia, w sens dzialania.

        Minelo kilka miesiecy od czasu, gdy stalem sie bogatszy o nowa wiedze.

        Wydawalo mi sie, ze jestem w stanie zaakceptowac prawde. Moze moglbym, gdyby
        doszlo do zmian, ktorych koniecznosc podkreslalem.

        Zmian jednak nie bedzie, a przynajmniej nie tych, oczekiwanych. Beda natomiast
        inne.

        To nie ma sensu.

        Na 100% wiem kim jestes.

        Nie pozostal najmniejszy ulamek watpliwosci, ktory sztucznie podtrzymywalem
        przy zyciu, wciaz wierzac, ze moge sie mylic. Ja naprawde w tak wielu sprawach
        chcialem sie mylic, chcialem uslyszec, ze wyrezyserowana przeze mnie opowiesc
        jest bledna i pozostanie zapamietana jedynie jako forma kiepskiego,
        dyletanckiego scenariusza.

        Wielokrotnie podkreslalem, ze traktuje cie jako kumpla forumowego i tak bylo w
        istocie. Naprawde cie lubilem, tak zwyczajnie, tak po prostu. Lubilem twoj
        umysl i pokrecone mysli, bywaly dla mnie niekiedy pozywka, inspiracja, czesto
        smiechem. Nie lubie cie juz i nie nalezy mylic zwyklej sympatii z innymi
        emocjami ( w tym zlymi). Rozwine mysl- jesli wzialbym przyklad damsko-meski to
        istnieja uklady, w ktorych kobieta kocha, ale nie lubi obiektu swoich uczuc.
        Mozna kochac i nie lubic. Lub odwrotnie: mozna nie kochac a lubic. To tyle w
        kwestii innych relacji.

        No "cUz", my jestesmy jednak facetami, obydwoje kochamy kobiety i cierpimy z
        ich powodu. Kazdy z innego. Wierze jednak, ze pewnego dnia, Ty i ja
        usmiechniemy sie w myslach do siebie i powiemy: kobiety, pomimo wszystko,
        pozostana piekne, nawet jesli sa...durne. Mam nadzieje, ze bede mogl wlasnie
        tak powiedziec. Chcialbym bardzo, bo boli mnie swiadomosc upadku wiary w te
        przymioty kobiet, na ktore zawsze patrzylem z nieskrywana duma.

        Ta jedyna wartosc, ktora nosisz w sercu (wiesz o ktorej mowie) bedzie Twoim
        pancerzem. Nie zniszcze go, nie moge. Wiesz o tym.

        Zycze tobie i mojemu nowemu-staremu wrogowi swiat kazdego dnia, zdrowia kazdego
        dnia, slonca kazdego dnia, wiary w siebie kazdego dnia i odwagi, by przezyc
        kazdy z tych kolejnych dni tak, by moc godnie i z usmiechem patrzec w lustro i
        przestrzen poza nim.

        Dostalem dzisiaj maila od ciebie na moja prywatna domowa poczte. Dziekuje.

        Do a. , nie spekuluj. Tu chodzi o realnosc.

        fredron
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka