Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    brakuje nam elit

    04.04.05, 18:58
    Wiecie co? Tak sobie obserwuję różne firmy i dochodzę do wniosku że jeszcze długo nie będzie u nas lepiej. Chciałbym przede wszystkim zwrócić uwagę na wszelkiej maści kierowników, managerów itp. będących krewnymi i znajomymi królika. Otóż moim zdaniem jest ze wszech miar słuszne że właściciel/kadra zarządzająca firmą stawia na ludzi sobie znanych. Niemniej jednak nie można być dobrym kierownikiem nie przechodząc wszystkich szczebli pośrednich. Kierownik nie potrafi wówczas docenić pracy wykonywanej przez podległego mu pracownika. Pomijam już fakt że bardzo trudno mu jest zdobyć szacunek załogi... Dopiero wtedy kiedy firmy - obojętnie: duże czy małe - zaczną otwierać przed pracownikami ścieżkę rozwoju zawodowego, będą mogły liczyć na lojalność i zaangażowanie pracowników. Wystarczy bowiem przed pracownikiem otworzyć jakąś perspektywę, a na pewno się to opłaci. W ten sposób, moim zdaniem, należy budować od podstaw kadrę zarządzającą i w ten naturalny sposób powstaną elity doceniające wszystkich. Pozdrawiam. Zaznaczam jednocześnie że ten watek nie jest po to, aby wypisywać wszelkie żale na temat szefów "buraków". To wszystko już wiemy. Ja osobiście znam tylko dwie firmy działające według przedstawionego schematu. I - o dziwo - obydwie działają od samego początku "transformacji"
    Obserwuj wątek
      • mss71 DO REDAKCJI 04.04.05, 19:00
        Dlaczego tekst się nie formatuje właściwie?
      • Gość: mgrinz Re: brakuje nam elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 23:22
        ciekawy wątek :)
        masz rację, problem wynika z tego, że wiele osób piastujących jakieśtam stanowiska się do tego nie nadaje, ja już kiedyś na tym forum opisywałem, jak pracując u prywaciarza miałem zwierzchnika idiotę, który np. nie rozumiał, że sprzęt komputerowy wymaga instalacji oprogramowania i bez instalacji nie działa (a ów zwierzchnik był młody, więc powinien się znać)
        dodatkowo był to debil, który praktycznie tylko ściemniał, nic nie umiał i nadrabiał to krzykiem i zastraszaniem, psuł jakąkolwiek nić sympatii skłócając ludzi
        on nigdy nie był pracownikiem, on po studiach (z gorszymi wynikami ode mnie, dwa lata powtarzał) został od razu kierownikiem, bo zrobił wrażenie na prezesie idiocie...
        a jak prezes został prezesem ?
        odpowiedź to "powiązania", mały oficerek został po znajomości mianowany na prezesa spółki, oczywiście normą było tam oszukiwanie pracownika, zastraszanie, mobbing, łamanie kodeksu i bhp i ... duzo innych...
        żaden z obu opisanych palantów nie był pracownikiem, nie awansował poznając poszczególne etapy, oni się urodzili dyrektorami, prezesami...
        prezes - "nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera (LWP)"
        dyrektor - "panie prezesie ja tym nierobom pokażę !!!"
        w czasach normalnej gospodarki, bez 20% bezrobocia nikt by u takich debili nie pracował, ale... trzeba bylo wytrwać...
        podstawą "elit" jest "góra", jak szef/właściciel jest debilem to i taką kadrę niższego szczebla dobiera, wówczas pracując byłem znerwicowany i mnie to bolało, nie dawało spokoju, teraz jak już mam inną i spokojną pracę to patrzę na to jak na kino, na jakiś film offowy, albo monty python, no bo powiedz mi mss71, jak może funkcjonować firma, w której szef nienawidzi i oszukuje pracowników, jest zły, że im musi płacić pensje, opiera pracę na systemie donosów, a ma dyrektora, który nie umie nic, nie zna się na niczym, siedzi cały dzień w internecie i pisze sobie "harmonogramy" z kosmosu, i potem oboje mają pretensje do pracowników, że owe harmonogramy nie są dotrzymane...
        przecież to jest żalosne, takim dyrektorem to najłatwiej być, pisać sobie harmonogramy bez konsultacji z ludźmi bez uwzględniania mocy przerobowych i czasu potrzebnego na poszczególne zadania, a potem mieć pretensje, że nie są dotrzymane...
        a jednak takie firmy istnieją, istnieją szefowie mający pretensje, że ludzie chcą zapłaty za pracę (przecież praca to towar), istnieją szefowie, którzy dorobili się na szarej strefie lub przestępstwach (od znajomego z komendy głównej dowiedziałem się o pewnym "właścicielu" firmy co ma 21 lat, zero wykształcenia, chodzi w dresach obwieszony złotem i ma zakład przetwórstwa spożywczego, ale nie mogą mu udowodnić "narkotyków"), dopóki są szefowie co sami nic nie umieją oprócz krzyczenia, dopóty mówienie o "elitach" jest wołaniem na puszczy, poczytaj ludzi co piszą o rozmowach kwalifikacyjnych, gdzie np. jakiś cham sugeruje dziewczynom, że będą musiały być "dyspozycyjne i atrakcyjne", podstawą "elit" jest wiedza, dobre wychowanie, szacunek do drugiego człowieka oraz szanowanie prawa pracy, u nas jednak rynek pracy bardziej przypomina trzeci świat, więc i elity mamy rodem z trzeciego świata...
        u nas się liczy tylko zysk, nawet kosztem ludzkiego zdrowia a to nie "elity biznesu", tylko elity SS...

        dodatkowo "kadra" powinna rozumieć co to jest motywacja pracownika, w wielu firmach prywatnych motywacja wygląda w sposób nastepujący "wyjrzyj Kowalski za okno, ilu tam czeka bezrobotnych na twoje miejsce"... sam kij, bez marchewki...
        u mnie motywacja wyglądała tak:
        pewna dziewczyna miała najlepiej, szef jej dał mieszknie, miała komórkę bez limitu z której mu co chwilę meldowała co robią inni, nie umiała za wiele, ale pensje miała 3 razy taką jak my, pomimo, że to my robiliśmy nieraz to czego ona nie dała rady, widocznie umiała "coś jeszcze"...
        kiedy ktoś był szybszy w pracy (nie chwaląc się ;) ) i zrobił coś lepiej i szybciej od innych, to "w nagrodę" dostawał dodatkowe zadania za tą samą pensję i wzrastały wymagania, w końcu dochodziło do absurdu, część osób rusza się powoli, pare młodych osób, co się "przejęło pracą" zapieprzało za trzech i jeszcze były wieczne pretensje, że nie robia więcej... a pensję każdy miał tą samą...
        więc pytanie, po co być lepszym, po co być szybszym, jak się wcześniej zrobiło zaplanowane zadania, to jeszcze można było usłyszeć "widzę, że nie masz co robić, to znaczy, że albo nie jesteś potrzebny albo zaraz coś ci wymyślimy"...
        takie coś działa bardzo demotywująco, w paru przypadkach nawet trzeba było robić pracę "tych wolniejszych" a oni się śmiali "z młodych i głupich" popalając kolejnego papieroska...
        podstawowy problem polega na tym, że owi pretendenci do elit nie czytają bądź też nie chcą zrozumieć tego co my tu piszemy, bo oni parefrazując mojego przełożonego z poprzedniej firmy "zawsze mają rację i wiedzą lepiej a jak komuś nie pauje to won", natchnienie boskie ? nie - poprostu buta i zwykłe buractwo...
        mówiąc z perspektywy zwykłego szarego pracownika - nie będzie szacunku tam, gdzie go nikt nie da nam, oko za oko i tyle... nie będzie też szacunku dopóki zwykłemu pracownikowi nie starcza na opłaty czynszu a jego szef więcej wydaje w hotelu na kolację niż płaci mu pensji... mój ciągle mówił, że firma jest w złym stanie i dlatego pensje mogą się opóźnić i nie ma premii i nadgodzin płatnych a sam zmieniał kolejne dębowe meble w domku letniskowym i oglądał katalogii jachtów a samochód zmieniał co kilka miesięcy...
        niedawno w Rosji MWD i OMON ujęły kolejną grupę biznesmanów co urządzali sobie "polowania na ludzi" - na daczach strzelali do żywych ludzi, jak w filmie z Vandamem , na szczęście wśród polskich nowobogackich elit jeszcze nie doszło do takiego zezwierzącenia... ale niestety za pieniędzmi nie idzie ani wiedza, ani moralnośc, ani szacunek dla drugie czlowieka, ani rozwój wewnętrzny, idzie raczej buta i pogarda dla biedniejszych... sam spotkałem w sklepie jednego takiego co jak myślał, że jak wysiadł z Peugeota 607 to może się do mnie zwracać w sklepie "suń się gnoju" i wchodzić przedemnie w kolejce, bo mu się nie chce stać do kasy sklepie... jak sie skończyło nie powiem ;), ale okazało się, że koleś jest dyrektorem w jednej firmie,,,
        pieniądze i stanowisko to za mało by być elitą...
        może moje spojrzenie jest subiektywne, ale na serio mss71 takich przedstawicieli "elit biznesu" spotkałem i tak to oceniam... the end
        • veritas1 nieudacznikow ze znajomosciami nie brakuje 08.04.05, 18:58
      • truten.zenobi Re: brakuje nam elit 05.04.05, 07:34
        Pozwolisz że się z Tobą nie zgodzę, jest takie przysłowie że "kto nauczy się
        słuchać rozkazów nigdy ich nie będzie umiał wydawać" oraz drugie że "najgorzej
        to z chama zrobić pana". Umiejętność obsługi tokarki w niczym się nie przydaje
        jeśli zarządzasz firmą! - inna skala i inne problemy. U nas nie jest problemem,
        że ktoś zaraz po studiach zostaje kierownikiem, u nas problem polega na tym że
        osoby bez właściwych kwalifikacji (może i po studiach ale całkowicie nie
        związanych z danym stanowiskiem) zostają szefami i swoje dyletanctwo starają
        sie nadrabiać "krzykiem". dotyczy to głównie urzędów i firm państwowych (w tym
        i tych po przekształceniach).

        Ścieżki rozwoju to piękna utopia - w praktyce czy awansowałbyś kogoś kto bardzo
        dobrze wykonuje swoje obowiązki? chyba nie bo:
        1. może zagrozić Twojej pozycji jako kierownika
        2. stracisz pracownika na którego możesz liczyć
        3. na nowym stanowisku może się nie sprawdzić
        czyli oznacza to dla ciebie same problemy nowy zawala swoją pracę, awansowany
        albo ci zagraża albo też nie radzi sobie z nowymi obowiązkami - lepiej
        awansować jakąś lebiegę - będzie zawsze "kozioł ofiarny" a ty możesz być pewny
        swojego stołka! zasada Dilberta?;)

        A tak na poważnie myślę że najlepszym rozwiązaniem był by "wolny rynek". "prawa
        ekonomi" same by zmusiły firmy do zatrudniania ludzi o właściwych
        kwalifikacjach i odpowiedniego ich motywowania. firmy z "dyrektorami burakami"
        szybko by wypadły z rynku i nikt nie chciał by tam pracować.
        Twoje rozważania to "próba leczenia skutków" a trzeba zwalczać przyczynę
        choroby!
        a elit nam na pewno brakuje...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka