Gość: Przegrana
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
30.07.02, 10:31
Przerabiałam już prawie wszystkie etapy "kariery" zawodowej. Na studiach
praca dorywcza, po studiach wymarzona pierwsza praca w dużej firmie za małe
pieniądze (tak to zazwyczaj jest na początku), potem praca za większe
pieniądze w mniej znanej firmie. Moja radość trwała jednak tylko pół roku.
Mimo iż od początku powtarzano mi, że jestem wyjątkowo cennym nabytkiem
zahaczyłam o tzw.redukcję etatów. W ciągu dwóch tygodni trzeba było sobie
znaleźć nową pracę, tańsze mieszkanie, kupić bilet miesięczny (z samochodem
służbowym i komórką trzeba było się pożeganć). Na szczęście pomogli znajomi.
Znalazłam pracę. Zupełnie nie związana z moimi kwalifikcjami za 1/3 mojej
poprzedniej pensji :-) Ale uznałam, że wezmę co jest i cały czas będe szukać.
Minął własnie rok. Byłam na ok 20 rozmowach. W dwóch firmach przeszłam chyba
przez wszystko co się dało a mimo to nie zostałam przyjęta. Tkwię więc w
biurze i robię coś czego nie jestem w stanie polubić. 26 lat, skończone
wyższe studia na dobrym kierunku, komputer w małym palcu i co mi z tego????
NIC!!! Poddałam się :-(((