Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Hej ludzie spoza granic Polski!

    IP: *.lodz.dialog.net.pl 19.08.02, 22:16
    Sporo tu sie pisze jak widze na temat pracy i placy rowniez na zachodzie.
    Mnie rowniez interesuje ten temat. Mam pytanie do osob, ktore zyja na
    zachodzie (np.USA,UK) - chce zrobic studia podyplomowe z rynku kapitalowego i
    inwestycji (doradca inwestycyjny krotko mowiac) tu w Polsce i mysle powaznie
    o wyjezdzie za granice. Moje pytanie brzmi: jakie mam potencjalne szanse na
    znalezienie tam zatrudnienia? Jakiego rzedu zarobkow mozna sie spodziewac?
    Oczywiscie nie jestem naiwny i zdaje sobie sprawe, ze na poczatku moze byc
    ciezko - biore to pod uwage - chodzi mi o perspektywy w USA jako
    obcokrajowca? Za szczere i konkretne odpowiedzi z gory dzieki! Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • Gość: MONDRY Re: Hej.....! - ??? IP: *.racke.de, / 192.168.6.* 20.08.02, 14:30
        Kolego, zycze Ci dobrze, ale:

        nikt tu niestety na Ciebie nie czeka,
        a szczegolnie teraz (czytaj gazety),
        swiat jest brutalny i lodowaty


        musisz miec kupe pojecia i kupe szczescia
        i kupe znajomosci jezykow i mentalnosci
        i realiow tut. zycia i umiec pracowac+cierpiec

        dlaczego ktos mialby brac takiego z Polski / z polskiej uczelni ?
        Ze niby co: PL to kuznia kadr w segmencie finansow, hmm ?
        Bo Balcerowicz ? Bo w duzych miastach stoja juz bankomaty ?

        Nawet jak sie kilku fachowcow tego poszukiwanego typu w PL znajdzie
        (wiekszosc wlasnie byla przedtem na zachodzie i wrocila),
        to nikt tego tu nie wie,
        a nawet jak wie, to nie uwierzy,
        a nawet jak uwierzy, to nie jest pewny.

        A propos: jak sie nazywa Wasza stolica ?"
        - orig.cytat Holendra po studiach


        Wyobraz sobie, ze przyjezdza Kubanczyk do PL,
        swierzo po studiach tamtejszej ekonomii
        i chce, zaraz po przyjezdzie, tak od reki,
        bez "perfekt" opanowanego jezyka,
        bez znajomosci lokalnego folkloru (mentalnosc,
        business-ment., humor, historia itp.)
        no ... powiedzmy .... doradzac w prywatyzacji stoczni
        albo kierowac NFI albo oddluzac kopalnie.


        Wyobraz sobie. Ja nie potrafie.


        Ale dobrze Ci zycze. Serio.
      • h.goetz Czlowiek z za granicy ;-))) 20.08.02, 16:38
        Pracuje w zupelnie innej branzy, ale mam znajoma, ktora jest tzw. doradca
        inwestycyjnym.
        Skonczyla w Polsce prywatna uczelnie , gdzies na poludniu ( Gliwice?) i
        przyjechala do US z Bachelors Degree i tutaj zrobila Masters.
        Pracuje w duzej firmie inwestycyjnej, zarabia glownie commission, czyli placa
        jej , gdy jej klient zainwesuje przez jej firme pieniadze. Placa "bazowa" jest
        przy tym minimalna.
        Bardzo trudno z nia porozmawiac o finansowych konkretach, wiem natomiast, ze
        gdy zaczynala 4-5 lat temu, to mieszkala z 3 kolezankami w slabiutkiej
        dzielnicy. Poruszala sie po miescie subway'em.
        A dzisiaj -mieszka z 3 kolezankami w tej samej dzielnicy i w tym samym
        mieszkanku. porusza sie po miescie subway'em.
        • espiritu Re: Czlowiek z za granicy ;-))) 20.08.02, 22:11
          Dzieki serdeczne za te bardzo "krzepiące" słowa! Niczego innego sie nie
          spodziewalem totez i nie jestem zaskoczony. Cóż "it's a hard life" i ja sie nie
          spodziewam, ze bedzie latwo, totez MONDRY daj pokoj please z tym mentorskim
          tonem - o to nie prosilem!
          Wiem, ze mi sie uda, bo nie dopuszczam mysli, ze udac sie nie moze - ja tez mam
          znajomych, ktorzy w tym pracuja: jeden z nich to amerykanin, drugi polak, ktory
          zdazyl wlasnie tam wyjechac - po prostu chcialem dowiedziec sie cos od innych
          na interesujacy mnie temat. Wiem, ze to ma przyszlosc, tym bardziej w stanach
          (tam rynek kapitalowy jest bardzo rozwiniety) a to, ze jestem "obcy"? Rany
          Julek! Tam co drugi to "obcy" - wkoncu bardziej sie im oplaca sciagac i
          zatrudniac ludzi juz wyksztalconych niz ich dopiero ksztalcic, wiec takie
          brednie w stylu MONDREGO moze wypisywac chyba osoba, ktora poprzestala na
          hotdogach....... sorry MONDRY - tez Ci dobrze zycze:-)
          Ale tak ogolnie thanks anyway, acha! jeszcze jedan ciekawa uwaga: zawsze mi
          powtarzaja ludzie z zagranicy, zebym nie utryzmywal kontaktow z POlakami na
          obczyznie, bo na zdrowie mi to nie wyjdzie...... moze cos w tym jest.
          Pozdrovka!

          • h.goetz Re: Czlowiek z za granicy ;-))) 20.08.02, 22:33
            Mondry w paru sprawach przesadzil, w parutrafil w sedno sprawy.
            Gdzie przesadzil, gdzie trafil- przekonasz sie niedlugo na wlasnej skorze.
            A to ze sie szybciutko obrazasz i nadymasz , to na chwile obecna najwiekszy
            MINUS na Twym koncie....Jesli tego nie wyeliminujesz, to Tobie radze ten hot-
            dogowy business raczej niz investments....
            Commission ma to do siebie ze mozesz nie zarobic kompletnie nic albo mozesz
            zarobic duzo i szybko.
            Wiele zalezy od tego rowniez, jak bedziesz postepowal z klientami.
            Jesli bedziesz sie obrazal o pare slow brutalnej prawdy, to daj sobie spokoj od
            razu...
            Po 11 wrzesnia jest w tym interesie po prostu ciezko, ludzie posprzedawali co
            mieli i powplacali pieniadze do bankow. Gielda sie zapadla, ludzie potracili
            mnostwo pieniedzy, plany emerytalne pokurczyly sie. Zmalalo poczucie
            bezpieczenstwa.
            Masz pomysl, jak przekonac Boba Smitha, by wybral z bezpiecznego konta w banku
            $100, 000 i powierzyl facetow z Polsi, mowiacemu z silnym akcentem?
            A jesli chodzi o kwestie wyksztalcenia w tej branzy, to nie jest ono tak
            istotne, zdjajesz panstwoe egzaminy i jazda, powodzenia. Do tego wystarczy
            zaledwie szkola srednia....No i oczywiscie talent: umiejetnosc przekonywania,
            perswazja i zdobycie zaufania.
            Tego nie ucza w szkole.
            To uwagi, ciagle ogolne, imigranta z 20-letnim stazem w USA.
            jesli zas chodzi o nie -trzymanie z Polakami, to masz racje, tylko z takim
            zastrzezeniem ze :po przyjezdzie , wierz mi, to Ty bedziesz z nimi szukal
            kontaktu, a oni bede Cie olewac...;-)))
            Powodzenia.
            • espiritu Re: Czlowiek z za granicy ;-))) 20.08.02, 22:55
              h.goetz napisał:

              > Mondry w paru sprawach przesadzil, w parutrafil w sedno sprawy.
              > Gdzie przesadzil, gdzie trafil- przekonasz sie niedlugo na wlasnej skorze.
              > A to ze sie szybciutko obrazasz i nadymasz , to na chwile obecna najwiekszy
              > MINUS na Twym koncie....Jesli tego nie wyeliminujesz, to Tobie radze ten hot-
              > dogowy business raczej niz investments....
              > Commission ma to do siebie ze mozesz nie zarobic kompletnie nic albo mozesz
              > zarobic duzo i szybko.
              > Wiele zalezy od tego rowniez, jak bedziesz postepowal z klientami.
              > Jesli bedziesz sie obrazal o pare slow brutalnej prawdy, to daj sobie spokoj
              od
              >
              > razu...
              > Po 11 wrzesnia jest w tym interesie po prostu ciezko, ludzie posprzedawali co
              > mieli i powplacali pieniadze do bankow. Gielda sie zapadla, ludzie potracili
              > mnostwo pieniedzy, plany emerytalne pokurczyly sie. Zmalalo poczucie
              > bezpieczenstwa.
              > Masz pomysl, jak przekonac Boba Smitha, by wybral z bezpiecznego konta w
              banku
              > $100, 000 i powierzyl facetow z Polsi, mowiacemu z silnym akcentem?
              > A jesli chodzi o kwestie wyksztalcenia w tej branzy, to nie jest ono tak
              > istotne, zdjajesz panstwoe egzaminy i jazda, powodzenia. Do tego wystarczy
              > zaledwie szkola srednia....No i oczywiscie talent: umiejetnosc przekonywania,
              > perswazja i zdobycie zaufania.
              > Tego nie ucza w szkole.
              > To uwagi, ciagle ogolne, imigranta z 20-letnim stazem w USA.
              > jesli zas chodzi o nie -trzymanie z Polakami, to masz racje, tylko z takim
              > zastrzezeniem ze :po przyjezdzie , wierz mi, to Ty bedziesz z nimi szukal
              > kontaktu, a oni bede Cie olewac...;-)))
              > Powodzenia.

              Sluchaj, ja sie wcale nie obrazam - po prostu z taka postawa jak MONDREGO
              spotkalem sie juz nie raz - Polacy zza oceanu maja sie za cos lepszego od tych
              co tu zostali, chocby tam ulice zamiatali (tez praca jakby nie bylo). W tym
              wlasnie sensie powiedzialem o "nietrzymaniu z Polakami" ale oczywiscie nie
              wszystkich sie to tyczy - jakos ciebie nie wymienilem w mojej odpowiedzi
              (podziekowalem grzecznie za odzew) wiec to Ty sie nie obrazaj. Co do szukania
              kontaktu za wszelka cene na obczyznie, mylisz sie, nie przesadzajmy znowu....
              ale za reszte twoich rad i twoj punkt widzenia bardzo dziekuje, naprawde
              wzialem to pod uwage i z pewnoscia w wielu punktach twojej wypowiedzi sie
              zgodze. Jest napewno trudniej w tym biznesie niz bylo przed 911 ale swiat idzie
              do przodu dalej i nawet jesli jest chwilowy kryzys to on minie - przynajmniej
              ja w to wierze - tu moja szklanka jest do polowy pelna, co przyznasz ze jest
              moim plusem. Minusy mam jak kazdy, ale po to sa zeby je pokonywac w sobie czyz
              nie? Pozdrawiam serdecznie!
              • Gość: burak Re: Czlowiek z za granicy ;-))) IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 07:07
                dobre hahahahahahahahahaha
                you make my day hahahaha
              • Gość: B.MONDRY Re: wonderfull-great-amazing-yeah ! IP: *.racke.de, / 192.168.6.* 21.08.02, 09:28
                Hallo espritu.

                Ja Ci oczywiscie tez pieknie dziekuja
                za Twoja szczera naiwna odpowiedz. Merci!

                Dziesiaj nie bede z Toba "polemizowac".
                Wybacz, ale mam tu troche do roboty.
                (Poza tym nie wiem, czy by to dokadkowiek
                /doczegokolwiek rozsadnego prowadzilo .....)


                Ale jakos Cie polubilem i dlatego male pytanie :

                Skad ten nierealny optymizm, skad ta euforia,
                czy w Waszej szkole przypadkiem nie indoktrynuja Was
                w stylu "My = elita, przyszlosc narodu" ? (Znam to.)

                Popatrz spokojnie do lustra i zreflektuj sie przez chwile :
                Czy poradzilbys sobie tak od razu teraz w Polsce.
                Nie ? Dlaczego wlasciwie nie ? Zastanow sie.

                Czy robiles juz (prawdziwa, aktywna w fachu) praktyke np. w USA ?
                Czy wogole masz juz za soba jakis dluzszy pobyt (nie krotki,
                czysto turystyczny) "na Zachodzie", np. w USA ?

                Jesli nie, to przejedz sie po swiecie.
                Radze troche pobyc i sie realistycznie przyjrzec z bliska.
                Zeby pozniej - przy "robieniu kariery" zagranicom - tak nie bolalo.


                A wiec jeszcze raz, choc dla Ciebie moze niewygodne:

                W Polsce b.mala branza sie zalamala, poprostu znikla.
                Ale wiemy, ze ma przyszlosc i ze brak fachowcow (long term).
                Ty jestes u siebie w domu i, oczywiscie, se poradzisz. Zarobisz miliony.
                Kiedys. Bo teraz nie idzie. Bo sie jeszcze nie znasz. Bo cie nie chcom.

                I Ty chcesz teraz wyjechac do USA.
                Gdzie branza sie totalnie zalamala, poprostu wyschla.
                Ale wiemy, ze ma wielka przyszlosc i ze NADMIAR fachowcow (short term).
                Ty jestes tam niekochanym imigrantem i, oczywiscie, ostatnia "dupa w kolejce".
                Oczywiscie, ze se poradzisz. Kiedys. Bo teraz nie idzie. Bo cie tam nikt nie
                potrzebuje. A aktualnie jestes tam jako obcy niepewnym, podejrzanym elementem.
                (Czy Ty wogole jestes zonaty ? Masz doswiadczenie ? Masz krewnych ? Masz maja-
                tek w Polsce ? Masz referencje ? Bo jak nie, to niekorzystnie. Sorry.)

                Aczkolwiek bynajmniej azali - Good luck !
              • Gość: goha Re: Czlowiek z za granicy ;-))) IP: *.otosf.com.pl 27.08.02, 12:26
                Jestem romanistką i zajmuje sie nauczaniem francuskiego. Chciałbym pojechac
                na pare lat do Stanów (raczej krajoznawczo niz zeby sie dorabiac). Bardzo
                prosze o opinie osob pracujących po drugiej stronie oceanu: czy udało by mi
                sie z tego utrzymac?(w PL nie mam z tym raczej problemu) Mam na myśli głownie
                lekcje indywidualne. Jak widzicie zapotrzebowanie? Jaka jest stawka? Dzieki z
                góry za info
          • Gość: PawelD Re: Czlowiek z za granicy ;-))) IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 21.08.02, 08:55
            mondry ani sie nie madrzy ani nie gada bredni;

            dosc brutalnie stawia sprawe i tyle...

            jest jedna podstawowa sprawa:
            ,,nasiakniecia kultura" mam wrazenie, ze z tymi kwalifikacjami mozesz wiecej
            zwojowac w kraju niz tutaj (tj. gen na zachodzie - choc ja daleko na
            poludniu :)))...

            pozdr

            Pawel Dabrowski
            dr Zarzadzania (bo w kontekscie :)))
            melbourne
            • Gość: gruszka Re: Czlowiek z za granicy ;-))) IP: *.polcard.com.pl 21.08.02, 11:13
              Więc tak - Kilka miesięcy temu rozmawiałem z kobietą która pracuje w komisjach
              rządowych , prowadzi szkolenia dla Vipów udział w jednym min 5 tys. dziennie od
              głowy oraz pracuje w firmie inwestycyjnej .
              I właśnie dla firmy inwestycyjnej prowadziła proces rekrutacji właśnie
              doradców inwestycyjnych warunki 2,5 tys PLn + prowizja jeśli ktoś jest dobry to
              z prowizji pociągnie od 10 tys do 30 tys pln , więc luksus
              I co najśmieszniejsze to z 150 kandydatów nie wybrali żadnego , powiedziała mi
              że Ci ludzie się nie nadawali do niczego a już tym bardziej na doradców inwest.

              Dodam jeszcze że głównym kryterium nie było wcale (ukończenie renomowanej
              uczelni ) ale zdolności interpersonalne ,

              Co ciekawe według opini tej osoby większość tych finansistów po studiach po
              prostu mineło się z powołaniem , po za tymi studiami nie prezentowało sobą nic

              No to reasumując wydaje mi się że dla tego typu działalności są olbrzymie
              możliwości także w Polsce tylko wystarczy się rozejżeć
              • Gość: espiritu Re: Czlowiek z za granicy ;-))) IP: *.lodz.dialog.net.pl 21.08.02, 11:32
                gruszka! dzieki za twoj post! Oczywiscie, ze te mozliwosci sa i w kraju -
                czesto jednak tylko dla znajomych znajomych. Twoja wypowiedz natchenla mnie
                jednak otucha, ze nie wszedzie tak jest. Grunt to byc po prostu dobrym i czy w
                Polsce czy w Stanach zawsze sie czlowiek obroni! W tej pracy zdolnosci
                interpersonalne trzeba faktycznie miec wysokie, ale nad nimi mozna tez
                pracowac. Dzieki za zwrocenie na to uwagi. Pozdrawiam!
                • Gość: MONDRY Re: Cz.... - Ha! IP: *.racke.de, / 192.168.6.* 21.08.02, 13:20
                  > Grunt to byc po prostu dobrym .....

                  sic!

                  A wiec ci wszyscy bezrobotni absolwenci,
                  ale tez doswiadczeni fachowcy,
                  co ostatnio 'spadli z jabloni' na "grunt"
                  - to wedlug Ciebie tylko OGRYZKI,
                  bo "po prostu" nie byli "dobrzy".


                  Hmmm..... (po polsku)
                  Hmmm..... (po amerykansku)
                  Hmmm..... (w slangu mlodych niebieskookich zoltodziubnych yuppies`ow)
                  • Gość: espiritu Re: Cz.... - Ha! IP: *.lodz.dialog.net.pl 21.08.02, 13:35
                    sluchaj! o co ci chodzi? czego sie czepiasz? cierpisz na nadmiar czasu i nie
                    wiesz co z nim zrobic, ze szukasz dziury w calym? a moze ci budke z hotdogami
                    zamkneli i nie wiesz co ze soba zrobic?......
                    • h.goetz Re: Cz.... - Ha! 21.08.02, 14:34
                      Z postow Espritu przebija znaczna naiwnosc, prawdopodobnie to efekt swiezo
                      upieczonego absolwenta, ktory nagle steruje w strone polskiego rynku pracy , a
                      tu zamiast szerokich perspektyw , bedacych premia za lata wysilku na studiach ,
                      widnieje po prostu mur.
                      Stad pomysli, w rzeczy samej naiwny, by ruszac za granice, bo tam przyda
                      sie "moje wyksztalcenie i wiedza". Oraz niewatpliwy talent.
                      Byc moze. Byc moze jednak polski absolwent, ktoremu wpaja sie w czasie
                      studiow , ze jest ksztalcony w sposob spelniajacy najwyzsze swiatowe standarty,
                      nie bardzo zdaje sobie sprawe z tego, jak wielkie jest to przeklamanie...
                      Dlatego jeden z mych przedmowcow, doradzajacy wypadzik rekonesansowy na tzw.
                      Zachod, ma bezwzgledna racje. Chocby po to, by sprawdzic jak jest z Twym
                      poziomem opanowania jezyka.
                      Sporo sie teraz tu mowi i pisze o polskich studentach w USA, ktorzy
                      przyjechjali tu z prgramu Work & Travel.
                      Ktos tam zawalil sprawe umow o prace, nie wszyscy dostali obiecane
                      zatrudnienie. Niedobrze sie stalo. Niedobrze sie rowniez dzieje, ze ci ludzie
                      laza do gazet, lamentuja, alarmuja lokalnych politykow, zamiast po prostu zajac
                      sie czym predzej szukaniem pracy, czyli tym, po co tu przyjechali. Work to
                      przeciez PRACA.. No, chyba ze TRAVEL to chodzenie ze skargami do gazet...
                      Dowodzi to po pierwsze, niezaradnosci, po drugie niezorientowania na wlasciwy
                      cel i niezrozumienia takowego ( bo w gruncie rzeczy, nawt jesli ktos te
                      sierotki nakarmi i przytuli, to przyjechali tu po co innego) po trzecie braku
                      zapalu i uporu ( o ktorego posiadaniu zapewnia nas Espritu) po czwarte
                      placzliwej mamisynkowatosci ( bardzo przydatne w zyciu !).
                      No i dodatkowo, podobno najwieksza bariera dla wiekszosci tych ludzi jest
                      nieznajomosc jezyka angielskiego. TAK, nieznajomosc jezyka angielskiego.
                      Chociaz w wiekszosci sa to studenci ostatnich lat studiow, ci wlasnie, ktorzy
                      na swych CV dumnie wpisza :" biegla znajomosc pieciu jezykow obcych w mowie i
                      pismie" czy jakos tak podobnie.
                      Uff, napisalem sie, dam juz spokoj temu watkowi.
                      Esp, powodzenia w zagranicznej karierze.
                    • h.goetz Proba podsumowania 21.08.02, 14:35
                      Z postow Espritu przebija znaczna naiwnosc, prawdopodobnie to efekt swiezo
                      upieczonego absolwenta, ktory nagle steruje w strone polskiego rynku pracy , a
                      tu zamiast szerokich perspektyw , bedacych premia za lata wysilku na studiach ,
                      widnieje po prostu mur.
                      Stad pomysli, w rzeczy samej naiwny, by ruszac za granice, bo tam przyda
                      sie "moje wyksztalcenie i wiedza". Oraz niewatpliwy talent.
                      Byc moze. Byc moze jednak polski absolwent, ktoremu wpaja sie w czasie
                      studiow , ze jest ksztalcony w sposob spelniajacy najwyzsze swiatowe standarty,
                      nie bardzo zdaje sobie sprawe z tego, jak wielkie jest to przeklamanie...
                      Dlatego jeden z mych przedmowcow, doradzajacy wypadzik rekonesansowy na tzw.
                      Zachod, ma bezwzgledna racje. Chocby po to, by sprawdzic jak jest z Twym
                      poziomem opanowania jezyka.
                      Sporo sie teraz tu mowi i pisze o polskich studentach w USA, ktorzy
                      przyjechjali tu z prgramu Work & Travel.
                      Ktos tam zawalil sprawe umow o prace, nie wszyscy dostali obiecane
                      zatrudnienie. Niedobrze sie stalo. Niedobrze sie rowniez dzieje, ze ci ludzie
                      laza do gazet, lamentuja, alarmuja lokalnych politykow, zamiast po prostu zajac
                      sie czym predzej szukaniem pracy, czyli tym, po co tu przyjechali. Work to
                      przeciez PRACA.. No, chyba ze TRAVEL to chodzenie ze skargami do gazet...
                      Dowodzi to po pierwsze, niezaradnosci, po drugie niezorientowania na wlasciwy
                      cel i niezrozumienia takowego ( bo w gruncie rzeczy, nawt jesli ktos te
                      sierotki nakarmi i przytuli, to przyjechali tu po co innego) po trzecie braku
                      zapalu i uporu ( o ktorego posiadaniu zapewnia nas Espritu) po czwarte
                      placzliwej mamisynkowatosci ( bardzo przydatne w zyciu !).
                      No i dodatkowo, podobno najwieksza bariera dla wiekszosci tych ludzi jest
                      nieznajomosc jezyka angielskiego. TAK, nieznajomosc jezyka angielskiego.
                      Chociaz w wiekszosci sa to studenci ostatnich lat studiow, ci wlasnie, ktorzy
                      na swych CV dumnie wpisza :" biegla znajomosc pieciu jezykow obcych w mowie i
                      pismie" czy jakos tak podobnie.
                      Uff, napisalem sie, dam juz spokoj temu watkowi.
                      Esp, powodzenia w zagranicznej karierze.
                      • Gość: espiritu Re: Proba podsumowania IP: *.lodz.dialog.net.pl 21.08.02, 17:14
                        Moze i jestem naiwny ale pod tym wzgledem chyba pasuje do stanow jak ulal, bo
                        cala ameryka ma typowo nawina mentalnosc. Ta naiwnosc to slepa wiara, ktora
                        daje tez sile i pozwala gory przenosic - to tak zartobliwie odnosnie naiwnosci.
                        A tak powazniej juz troche: zapomnial wol jak cieleciem byl. Tez kiedys
                        startowales jako mlody gosciu i byles pelen zapalu jak sam piszesz - czemu
                        teraz krytykujesz to u mnie. Czesto to jedyny wyznacznik sukcesu - uparte
                        dazenie do celu mimo porazek i mimo glosow zewszad: "to sie nie uda"! Ja nie o
                        takie glosy prosilem i dlatego mnie one denerwuja, bo co nie ktorzy tutaj pisza
                        zza granicy z pozycji ludzi, ktorzy mimo wysilku do niczego tam nie doszli i
                        bije z nich rozgoryczenie. Przykro mi, ze tak sie stalo, ale to nie moja wina.
                        To rowniez nie powod, zeby mi sie nie udalo, tylko dlatego, ze komus szczescie
                        nie dopisalo. Za wszelkie konstruktywne uwagi bardzo dzieki zawsze, ale nikt
                        mnie nie zniecheci do tego co sobie zamierzylem czy zaplanowalem - chocby mi tu
                        najczarniejszy scenariusz malowal. Oczywiscie biore pod uwage realia i ze moze
                        byc duzo gorzej niz sobie zakladam - ale jesli juz ktos o tym pisze to niech to
                        bedzie u diabla bez "wycieczek osobistych". To ze nigdzie na zachodzie rozowo
                        nie jest i trzeba sie porzadnie naharowac, zeby do czegos dojsc - doskonale
                        rozumiem i wcale sie tego nie wyrzekam. Jestem przygotowany na to i wcale nie
                        licze ze zaczne jako finansista na wall street.
                        Chodzilo mi tylko o konkretne uwagi bez oceniania mnie samego jako osoby, czy
                        pasuje do tego "krajobrazu" czy nie - bo tak na prawde nikomu nic do tego i nie
                        jemu oceniac ma osobe. Rowniez pozdrawiam i zycze powodzenia!
                        • h.goetz Re: Proba podsumowania- respond 21.08.02, 17:29
                          Nie, wol nie zapomnial....Tyle tylko, ze ja z wieksza "pokora" do sprawy
                          podchodzilem, choc to glupie slowo.
                          Moj polski dyplom odlozylem do lamusa. Moglem transferowac ok. 75 kredytow, ale
                          przetransferowalem tylko 12 czy 15, zakladajac, ze polska edukacja jest tu
                          dobra, by ja rozbic o dupe.
                          Skonczylem wiec w zasadzie szkole tu od poczatku.
                          To z roznic...
                          A propos naiwnosci: Jest to akurat, wg mnie ( 20 lat w US) najmniej naiwny
                          narood swiata. Moze pozory sa inne, ale taka jest rzeczywistosc. narod, ktory
                          trzezwo stapa po ziemi, dzieli swiat na dobre/ zle, czarne/ biale, nieraz wrecz
                          idac zbyt daleko.
                          A zapal przenoszacy gory- owszem, ale oparty na chlodnej, wyrafinowanej
                          kalkulacki a nie hurra- optymizmie.
                          nie wierzysz mi? Porownaj ekonomie Polski i USA !
                          Zacznij od GPB na lebka chociazby.
              • huron Re: do gruszki 21.08.02, 15:56
                Gość portalu: gruszka napisał(a):


                > I co najśmieszniejsze to z 150 kandydatów nie wybrali żadnego ....

                Podeslij mi kontakt do tej znajomej.
                Sam chetnie nawiaze z Toba kontakt.
                Interesuja mnie sprawy czysto zawodowe.
                Pozdrawiam mlodych kapitalistow!
              • Gość: usa Re: Czlowiek z za granicy ;-))) IP: NTPROXY* / 170.118.157.* 31.10.02, 16:45
                Gruszka, masz absolutnie racje. W tego typu zawodach to jak sie prezentujesz i
                sprzedajesz jest znaczne waznejsze od ukonczonych uczelni, ktore daja bardzo
                generalna wiedze. Prawdziwa wiedze potrzebna dla firmy pracownik uczy sie
                przez praktyke.

                Niestety, nawet przy bardzo dobrej znajomosci jezyka, ciezko jest prezentowac
                sie dobrze w obcej kulturze. Prosty ale praktyczny przyklad - Amerykanie lubia
                rozmawiac o baseball-u i football-u; co my o tych sportach wiemy; czy rozumiemy
                humor i tzw "small talk" amerykanski? Podlapanie tych umiejetnosci wymaga w
                brew pozorom czasu i praktyki.
          • Gość: kangur Re: Czlowiek z za granicy ;-))) IP: 5.2.1R1D* / *.tnt10.mel1.da.uu.net 20.09.02, 15:30
            Nie chcial bym ci psoc humoru do konca ale mondry ma racje. Przebic sie bedzie
            bardzo trudno. Chyba lepiej wyjechac za granice teraz i skonczyc tam
            odpowiednie studia wtedy automatycznie zaczynasz kariere w nowym dla ciebie
            swiecie.
            Ale dam ci dobra rade. Zamiast pchac sie w doradztwo finansowe idz w kierunku
            ksiegowosci tzw accountanting. Wierz mi takiego goscia kazdy potrzebuje
            szczegolnie pod koniec roku finansowego.
            • Gość: usa Re: Czlowiek z za granicy ;-))) IP: NTPROXY* / 170.118.157.* 31.10.02, 17:00
              Mysle ze to bardzo dobra rada. W ksiegowosci bedziesz mial wieksze mozliwosci
              startu, bo tam liczy sie konkretna wiedza. Moja rada, jezeli zdecydujesz sie
              na ten kierunek to daj sobie spokoj ze studiami - przeciez juz skonczyles
              studia, w Polsce i to ci da Bachelor w Stanach - postaraj sie natomiast zdac
              certyfikacje CPA. Jest to tak samo powazane jak MBA a bedzie Cie kosztowac
              znaczne taniej. Po paru latach poznasz to co Mondrala nazywa folklorem,
              nauczysz sie amerykanskiego small talk i jezeli ciagle bedziesz chcial
              byc "doradca inwestycyjnym" to bedziesz mial duzo wieksze szanse.

              Ciekawy jestem jak chcesz rozwiazac sprawy formale (wiza, zielona karta itp)?

              Powodzenia.
          • Gość: usa Re: Czlowiek z za granicy ;-))) IP: NTPROXY* / 170.118.157.* 31.10.02, 16:16
            Espiritu, na prawde nie rozumie po co zadajesz pytanie jak chcesz slyszec tylko
            jedna odpowiedz. Mysle, ze Mondry wyrazil bardzo rzeczowa i moim zdaniem
            trafna opinie. Nie oznacza to ze Ci sie nie uda, ale bedziesz musial liczyc
            sie ze uplynie troche wody zanim dostaniesz swoja upragniona prace.
          • Gość: a Re: Czlowiek z za granicy ;-))) IP: *.Chicago.cw.net 01.11.02, 01:09
            taaa.... zycze ci przejechania sie na wlasnej skorze.. bo z takim attitude to
            nawet ci nikt miotly nie da potrzymac... pracownik nie moze (niestety) byc
            madrzejszy od szefa...

            a poza tym - moze nie sluchasz radio i tv bo juz od ponad roku mowia o zapasci
            rynku po sept. 11 !!!!
            good luck, smart ass
      • Gość: janusz Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: 5.2.1R1D* / 198.208.223.* 21.08.02, 15:15
        Angielski, angielski, angielski! - to jest Twoja recepta na sukces.
        Pozniej musisz albo zalapac sie jako poczatkujacy do firmy w USA (UK, itp.)
        albo do firmy ogolnoswiatowej. DOswiadczenie w firmie polskiej tez sie przyda.
        Zarobki sa niezle. Tu w Stanach naprzyklad roznica miedzy placami ludzi po
        studiach i bez studiow rosnie z roku na rok. Dzisiaj podejrzewam, ze trudno
        byloby znalezc prace dla absolwentow szkoly wyzszej ponizej $35K na start. Po
        paru latach osiagniesz $50K i nawet wiecej....
        Moszesz miec fuksa (jak w filmach...), ale przecietnie trwa to latami, i nie
        boj sie porazek, niec lepiej nie uczy jak porazki.

        janusz.
        • h.goetz Rzeczywistosc 21.08.02, 15:33
          Przy okazji tej dyskusji przypomina mi sie cos, co moze byc w pewnym sensie
          podobne do sytuacji Espa .Sam kiedys, swiezy jeszcze w USA, postanowilem
          pracowac na wlasna "manke". Byc moze dyskutanci potrafia dopasowac sobie te
          przypowiastke do wlasnych doswiadczen?
          Wyciagnac wnioski?
          Przyjeto mnie do pracy u dealera waluty, taka bardziej zaawansowana odmiana
          kantoru, srodkowy Manhattan, swietne miejsce, klasowa klientela.
          Ludzie przynosza funty, marki i franki, my to skupujemy lub odsprzedajemy z 3 -
          4 procentowym profitem, w zaleznosci od waluty.
          Proste jak pier...enie ! Dlaczego nie moglbym tego robic sam? W kocnu
          wlasciciel tej firmy jest milionerem, ma piekny dom w ekskluzywnej okolicy,
          zaj..iste auta i wszystko, co na ziemi do szczescia potrzebne. Ja tez tak chce.
          Tym bardziej, ze moj szef nie robi z niczego zadnych tajemnic, po miesiacu wiem
          wszystko ! Znam nawet autora programu komp. , ktory tym wszystkim steruje (
          zapytalem wprost i powiedzieli mi), znam waluty, wiem skad biora biezace kursy
          walut, wiem dokad hurtem odsprzedaja nadmiar waluty. Zadzwonilem tam nawet i
          spytalem, czy i ode mnie mogli by skupowac. Oczywiscie, zadnego problemu !!!!
          Do roboty wiec, biore wolny dzien i wale do Real Estate , popytac o lokale w
          okolicy, bo jak mi powiedzieli w firmie, lokalizacja jest bardzo wazna...Kase
          mam, odlozylem w poprzedniej pracy kilkadziesiat tysiecy, dodatkowe
          kilkanascie bez problemu pozycze.
          Jak zas wygladalo zderzenie z rzeczywistoscia?
          1. Cena wynajmu lokalu, podobnego do naszego to 35 000 dolarow miesiecznie.
          2. Przy proficie srednio 3 procent, musialbym przerobic zdrowo ponad milion
          dolcow miesiecznie, by zarobic na wynajem lokalu.
          3. Firma, w ktorej pracuje, jest na rynku od 50 lat. Wydala w tym czasie
          miliony na reklame, tu w US jak i w europie.
          Dlatego wlasnie dobrze ubrani gantlemani przychodza tu i rzucaja na lade
          waluty kilka tysiecy dolcow.
          4. Biznes jeszcze funkcjonuje niezle, ale karty kredytowe pomalu go zabijaja.
          Coraz trudniej generalnie o dobrego klienta. Dlatego firma rozszerzyla np.
          dzialalnosc o czeki podrozne.
          Czy ja moge w to rowniez wejsc? Dzwonie do Thomas Cook w Londynie i pytam. Alez
          oczywiscie ze tak ! Wystarczy wplacic im maly depozyt, 100 000 dolcow i zaraz
          wysylaja mi czeki !!!!

          Oczywiscie, nikogo nie probuje odstraszac od zakladania biznesu , robienia
          kariery etc. moral powinien byc jednak taki, ze z bliska to wszystko nieco
          inaczej wyglada na ogol.
          Pozdro.
        • Gość: espiritu Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.lodz.dialog.net.pl 21.08.02, 16:42
          hejka Janusz! dzieki serdeczne za odpowiedz na moj post. Oto mi wlasnie
          chodzilo! Konkretnie i na temat, BEZ zawisci, zlosliwosci i niepotrzebnego, a
          jakze typowo polskiego jadu! Jeszcze raz dziekuje! Pozdrawiam i zycze
          powodzenia!
          • h.goetz Konkrety dla Espiritu 21.08.02, 17:19
            Hej, tylko sie nie zadziekuj na smierc ;-)))
            Takich :konkretow: to mozesz znalezc kilka tysiecy wchodzac na www.monster.com
            Ponizej przydlugi troche link, investment advisor w UK
            Sam zobacz,jakie psie pieniadze .....



            jobsearch.monster.co.uk/getjob.asp?JobID=15680657&AVSDM=2002%2D08%2D21+06%3A14%3A00%2E000&CCD=my%2Emonster%2Eco%2Euk&JSD=jobsearch%2Emonster%2Eco%
            2Euk&HD=company%2Emonster%2Eco%2Euk&AD=http%3A%2F%2Fjobsearch%2Emonster%2Eco%
            2Euk%2Fjobsearch%2Easp%3Fbrd%3D1%26cy%3DUK%26brd%3D1%26z%3Dnorespage%26fn%3D576%
            26q%3Dinvestment%2Badvisor&Logo=1&col=dltci&cy=UK&brd=1%
            2C1&lid=&fn=576&q=investment+advisor
            • Gość: maniak Re: Konkrety dla Espiritu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.08.02, 17:43
              Juz dawno nie czytalem tak konkretnych postow bez przejawow zlosliwosci i
              chamstwa. Espritu w jest wypowiedzich jest szczera az do bolu naga PRAWDA.
      • Gość: PawelD Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 22.08.02, 01:34
        Gość portalu: espiritu napisał(a):

        > Sporo tu sie pisze jak widze na temat pracy i placy rowniez na zachodzie.
        > Mnie rowniez interesuje ten temat. Mam pytanie do osob, ktore zyja na
        > zachodzie (np.USA,UK) - chce zrobic studia podyplomowe z rynku kapitalowego i
        > inwestycji (doradca inwestycyjny krotko mowiac) tu w Polsce i mysle powaznie
        > o wyjezdzie za granice.

        jesli chcialbys by wzieli cie powaznie Tutaj musialbys TU skonczyc te studia;
        opcje do rozegrania:
        - czesc tu, czesc tam
        - stypendium zagraniczne itp...

        pozdr
        Pawel
        • Gość: MM a sie tylko do tego fragmentu ustosunkuje IP: *.ny5030.east.verizon.net 22.08.02, 14:07
          Espiritu napisales:
          <<<<Wiem, ze to ma przyszlosc, tym bardziej w stanach (tam rynek kapitalowy
          jest bardzo rozwiniety) a to, ze jestem "obcy"? Rany Julek! Tam co drugi
          to "obcy" - wkoncu bardziej sie im oplaca sciagac i zatrudniac ludzi juz
          wyksztalconych niz ich dopiero ksztalcic, wiec takie brednie >>>>

          czy ty uwazasz, ze tu ludzie nie sa wyksztalceni, lub tez w POlsce sa
          wyksztalceni lub doswiadczeni LEPIEJ?
          Przeciez nowi absolweci "wchodza" co roku na rynek pracy w USA, wiec nie wiem
          co ma sie do tego ze lepiej sciagac z zagranicy -
          • Gość: espiritu Re: a sie tylko do tego fragmentu ustosunkuje IP: *.lodz.dialog.net.pl 22.08.02, 15:11
            > Ja mam jednak takie pytanie:
            > Czy masz zielona karte/bedziesz sie staral o wize pracownicza czy tez wiza
            > turystyczna/ewentualnie "przemyt" przez mexsykanska lub kanadyjska granice?

            Poradzę sobie - don't worry! :-)
            • Gość: PawelD powodzenia.... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 22.08.02, 15:40
      • Gość: MONDRY Re: Hej America ! IP: *.racke.de, / 192.168.6.* 22.08.02, 15:41
        > chce zrobic studia podyplomowe
        > z rynku kapitalowego i inwestycji

        Jeszcza raz ja, MONDRY.
        Sluchaj, cos mi sie zdaje, ze ta nasza
        dyskusja to chyba tylko wielka farca:

        Teraz mi dopiero podpadlo, ze Ty CHCESZ zrobic.
        A wiec nie znasz sie jeszcze zabardzo
        na fachu i gadasz tu o "pojutrze".

        A wiec daremne emocje, no nie.

        Zabawne.

        Moj maly synek chce byc astro/kosmonauta.
        I napewno se poradzi, bo jest dobry. Ale najpierw
        musi jeszcze isc ok. 25-30 lat do szkoly i podniesc
        kilka ciezkich ciezarow.

        • Gość: espiritu Re: Hej America ! IP: *.lodz.dialog.net.pl 22.08.02, 15:55
          ales sie uczepil brachu! wiem czego chce i osiagne to a to co ty o tym myslisz
          mam gleboko......
          od razu widac, ze nalezysz do tej grupy polonusow, ktorzy drugiego w lyzce wody
          gotowi utopic, zeby mu sie tylko przypadkiem nie udalo na dodatek bardziej niz
          tobie.....
          moze jestem smieszny bo mam marzenia i ambicje - ty jestes zalosny, bo trawi
          cie zawisc!

          bez pozdrowien
          • h.goetz Re: Hej America ! 22.08.02, 16:09
            Gość portalu: espiritu napisał(a):

            > ales sie uczepil brachu! wiem czego chce i osiagne to a to co ty o tym
            myslisz
            > mam gleboko......
            > od razu widac, ze nalezysz do tej grupy polonusow, ktorzy drugiego w lyzce
            wody
            >
            > gotowi utopic, zeby mu sie tylko przypadkiem nie udalo na dodatek bardziej
            niz
            > tobie.....
            > moze jestem smieszny bo mam marzenia i ambicje - ty jestes zalosny, bo trawi
            > cie zawisc!
            >
            > bez pozdrowien

            Tak, ja tez mysle, ze tem MONDRY to pisze wszystko z zazdrosci, pewnie to jakis
            nieudacznik, a tobie sie kariera tak uklada....
            PS
            Odpowiedz na pytanie MM o "papiery" dowodzi, ze jestes na najlepszej drodze do
            osiagniecia wymarzonego celu. Pal szesc te glupie formalnosci.
            • Gość: espiritu Re: Hej America ! IP: *.lodz.dialog.net.pl 22.08.02, 16:19
              sluchaj, nie musze chyba opowiadac jak na spowiedzi wszystkiego - w koncu to
              nie konfesjonal, ani ty ksiedzem nie jestes! O wyjazd sie nie boje, to tyle
              odnosnie papierow.... i dzieki za link!
              • h.goetz Re: Hej America ! 22.08.02, 16:25
                No wlasnie widze, ze sie wziales do roboty...Tak trzymac.

                Jak jest z wizami turystycznymi do USA?
                Autor: Gość: Trajkot IP: *.lodz.dialog.net.pl
                Data: 22-08-2002 15:14 + dodaj do ulubionych wątków

                --------------------------------------------------------------------------------
                Mam mozliwosc wyjazdu na zaproszenie od kumpla co tam od lat mieszka. Czuje
                jednak, ze dupa blada, bo nie dostane wizy. Czy ktos ma blade pojecie jak to
                teraz w ambasadzie na pieknej wyglada? Dalej tak koszą?
                • Gość: espiritu Re: Hej America ! IP: *.lodz.dialog.net.pl 22.08.02, 16:27
                  nie wiem o co ci chodzi......
        • Gość: Pio Mio Re: Hej America, hej MONDRY IP: *.CHEM.CWRU.Edu 22.08.02, 18:49
          Mondry, nie trac czasu i pradu. Kazde dziecko w Polsce wie ze:

          1. Amerykanie to buraki.
          2. Polskie uczelnie sa najlepsze na swiecie.
          3. Polak jest sprytniejszy od kazdego innego.
          4. Polonia amerykanska to sfrustrowane nieudaczniki.
          5. Swiat by sie zawalil w tydzien gdyby nie Polacy.
          6. Amerykanie i Anglicy nie umieja po angielsku.

          Po kilku ostatnich pobytach w Polsce przekonalem sie ze sa to dogmaty nowej wiary, nowych czasow
          polsko-kapitalistycznych. Dyskusja z dogmatami nazywa sie herezja i moze sie skonczyc stosem. Dobrze ze chroni
          mnie ocean.
          • Gość: Jankes Re: Hej America, hej MONDRY IP: *.broadcom.com 22.08.02, 20:00
            Dobry komentarz!

            A co do wypowiedzi MONDREGO to po prostu dosc brutalnie przedstawia tutejsza
            rzeczywiwstosc. Hurra optymizm nic Ci espiritu nie pomoze.
            Caly problem dla Ciebie to znalezc firme, ktora Cie zasponsoruje zebys dostal
            wize. Jesli masz malo doswiadczenia i niewiele osiagniec to szanse sa raczej
            nikle. Oczywiscie im tego poprzedniego masz wiecej tym i wieksze szanse.
            To jest dosc proste tutaj. Po ilus tam latach dowsiadczenia w wielu zawodach
            studia przestaja miec takie duze znaczenia a coraz wazniejsze staja sie
            osiagniecia.
            Ale probowac zawsze warto. Wielu sie udaja rzeczy z pozoru niemozliwe.

            Powodzenia

            Jankes
      • Gość: akaWill Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.newt1.cpe.charter-ne.com 22.08.02, 20:03
        Hej espiritu!

        Moim zdaniem masz bardzo dobre podejscie i sugeruje tak trzymac mimo tych
        postow tutaj, z ktorych oczywiscie rowniez skorzystaj. Praca, determinacja i
        cierpliwosc sa najwazniejsze szczegolnie tu w USA, bo skompensuja one braki i
        niedociagniecia. Lepiej liczyc na nie niz na koniunkture i szczescie.

        Trudno mi doradzic cos konkretnego w Twojej dzialce. Wiec ogolnie: nie zrazac
        sie i byc otwartym na wszystko. Powodzenia!
      • Gość: bonzo Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.proxy.aol.com 22.08.02, 21:18
        Smiac mi sie chce kiedy slucham takich napalencow. Wielu w Polsce wierzy
        jeszcze ze by poprawic sobie los wystarczy tylko wyjechac na zach. najlepiej do
        Stanow, Angli lub Niemiec.

        Ludzie minelo sporo lat od czasu kiedy za $100 mozna bylo w Polsce kupic np.
        dzialke budowlana. Na zach. tez trzeba placic podatki, jesc, gdzies mieszkac,
        utrzymac samochod itd.

        Mieszkalem w Bundes kilka lat, w Canadzie jestem 10lat, czesto jestem w
        Stanach, mam tam rodzine. Krodko mowiac jest tam sporo Polakow ktorzy po
        studiach w Polsce myja gary, okna, i zapomniec musza o planach/mazeniach z
        jakimi tu przyjechali. Inni, bez edukacji, odniesli sukces bo znali sie na
        jakiejs konkretnej robocie. Ogulnie szybciej spalaja sie napaleni studenci,
        ktorzy mysla ze zawojuja Ameryke swoimi dyplomami, czesto nie potrafia przy tym
        wbic gwozdzia w sciane wiec "nie ma" dla nich pracy.

        Jak ktos tu juz napisal - to Ty bedziesz chodzil za Polakami i prosil ich o
        pomoc w znalezieniu pracy, mieszkania itd. Tak wiec nie bluznij na Polonie
        ktora dostala tu w dupe i daje Ci rady na podstawie swoich doswiadczen.

        Osobiscie wierze ze Ci sie powiedzie, sugeruje tylko bys pojechal na poczatek
        troche blizej Polski, moze na kilka tygodni by sprawdzic realia. To moze Cie
        dobrze przygotowac i zaprawic do powazniejszej wyprawy. Psychicznie przygotuj
        sie na kazda dostepna prace w celu utrzymania sie. Kiedy to zorganizujesz
        mozesz walczyc o prawo do sukcesu, jednym idzie szybko innym wogule. Jestes
        mlody, masz czas.



        • Gość: espiritu Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.lodz.dialog.net.pl 22.08.02, 22:43
          dzieki za dobre zyczenia! A co do Polonii - sluchaj, wiem co mowie i z palca
          sobie tego nie wyssalem! Moj ojciec byl 10 lat w stanach w NY i jedna ze
          zlotych zasad ktora mi przekazal to ta wlasnie: "jak tu przyjedziesz, spieprzaj
          od Polakow jak najdalej" - chyba nie sadzisz, ze mi zle zyczyl jako ojciec?!!!!
          A radzil tak nie ze wzgledu na "widzimisie", tylko ze wzgledu na wlasne
          doswiadczenia - jak dlugo byl w stanach tak dlugo z dala od Polakow, dzieki
          temu ustrzegl sie donosow pod swoim adresem i chorych sytuacji. Nie twierdze,
          ze wszyscy sa tacy, ale takich, ktorzy pomoga chocby dobra rada, bez
          uszczypliwosci, zawisci (nie mowiac o czyms wiecej) jest malo, czego dowodem
          czesto sa tutaj posty. Wszystkie rady mi udzielane w tym watku wzialem pod
          uwage szczerze, ale czesto sam sposob wypowiadania sie co niektorych swiadczy o
          wielkim prostactwie, zadufaniu i cynizmie...... co tez daje do myslenia.
          • Gość: MM Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.ny5030.east.verizon.net 23.08.02, 04:33
            Co do tego unikania polonii, popieram. To jest chyba najlepsza rada jak
            dostales odnosnie wyjazdu do usa, na prawde. Sa wyjatki (jestem skromny wiec
            ciezko mi pisac o sobie :), ale tak wlasnie z wiekszoscia polonii sprawy stoja -
            85% nalezy unikac jak ognia!
            Ja tez mam marzenia zwiazane ze swoja przyszloscia, jestem mlody, wiec czuje
            cie - zycze tylko albo az - powodzenia i spelnienia marzen!
            Zawsze wierz w siebie a na pewno ci sie uda.
            PS
            Dalej mie interesuje sprawa troich papierow...
            • Gość: Jankes Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.broadcom.com 23.08.02, 18:38
              A ja mieszkalem 11 lat w Toronto i nigdy ale to nigdy, ani razu nie spotkalo
              mnie nic zlego od Polaka! A znam ich wielu i wole przebywac wsrod Polakow.
              Co do donosow o ktyrych piszesz to chyba tylko jak ktos jest na czarno mozna
              doniesc na niego, nie? Nie wiem, nie mam praktyki gdyz nikomu z moich znajomych
              sie to nie zdarzylo.
              Po wyprowadzce do Kalifornii Polakow mi brakowalo ale jest coraz lepiej gdyz
              udaje sie poznawac bractwo. Nie ma to jak porzadny rodak mowiacy po polsku.
              Ziarno zawsze mozna oddzielic od plew tylko trzeba umiec a nie narzekac, ze
              Polonia to sami zli i brzydcy ludzie. Jakos mi sie niechce wierzyc,ze z tego
              wyrozumialego i sobie bezinteresownie pomagajacego narodu zyjego w Polsce
              przepoczwarzamy sie w ta straszna, donoszaca na siebie zawistna Polonie!

              Jankes
              • Gość: Emigrant Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.vic.bigpond.net.au 24.08.02, 13:02
                A do tego wszystkiego wez jeszcze pod uwage to ze zaraz po wyjezdzie z Polski
                zostaniesz po prostu jednym z NAS.
                Ha,Ha,Ha.WITAJ W KOTLE!!!!!!
              • Gość: AM Uciekac od Polonii jak od ognia?- chyba zwariowal! IP: *.ab.hsia.telus.net 27.10.02, 05:07
                Gość portalu: Jankes napisał(a):

                > A ja mieszkalem 11 lat w Toronto i nigdy ale to nigdy, ani razu nie spotkalo
                > mnie nic zlego od Polaka! A znam ich wielu i wole przebywac wsrod Polakow.
                > Co do donosow o ktyrych piszesz to chyba tylko jak ktos jest na czarno mozna
                > doniesc na niego, nie? Nie wiem, nie mam praktyki gdyz nikomu z moich
                znajomych
                >
                > sie to nie zdarzylo.
                > Po wyprowadzce do Kalifornii Polakow mi brakowalo ale jest coraz lepiej gdyz
                > udaje sie poznawac bractwo. Nie ma to jak porzadny rodak mowiacy po polsku.
                > Ziarno zawsze mozna oddzielic od plew tylko trzeba umiec a nie narzekac, ze
                > Polonia to sami zli i brzydcy ludzie. Jakos mi sie niechce wierzyc,ze z tego
                > wyrozumialego i sobie bezinteresownie pomagajacego narodu zyjego w Polsce
                > przepoczwarzamy sie w ta straszna, donoszaca na siebie zawistna Polonie!
                >
                > Jankes

                Podzielam opinie Jankesa.

                Pierwszy raz slysze, zeby nalezalo unikac polonusow w Ameryce jak ognia??!!
                Nie dziwie sie, ze z takimi opiniami trudno cos osiagnac.

                Mieszkam w Kanadzie (Montreal, Edmonton) juz od 20 lat i dzieki moim rodakom
                moje poczatki w nowym kraju byly bardzo przyjemne i przeszlo to bez problemu.
                Chociaz nie bylo latwo. Mlody inzynierek, bez doswiadczenia, tylko z dyplomem i
                z kiepskim angielskim.

                Poznalem dziesiatki ciekawych i inteligentnych ludzi (polonusow, z dyplomami i
                bez), ktorzy udzielili mi pomocy i wielu cennych informacjii. Bylo to wszystko
                bezinteresowne. Znimi ciagle utrzymuje bardzo przyjacielskie stosunki i moge
                liczyc na kazda pomoc i vice versa.
                Sam rowniez pomagam jesli ktos tej pomocy potrzebuje? I takich jest tu w
                Kanadzie tysiace!

                Nie wiem w jakim srodowisku przebywa/wal nasz poprzedni rodak z US, ale
                smierdzi mi to.( ponoc mowi sie ze, jak Kuba Bogu, tak Bog Kubie.....)

                Zycze powodzenia wszystkim odwaznym emigrantom.
                Bonne chance!!!
                AM










      • Gość: Tutejszy Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.nyc.rr.com 25.08.02, 00:38
        To co osiagniesz za granica zalezy wylacznie od ciebie, nie ma znaczenia co
        slyszales od innych albo co kto ci doradzil. Wiekszosc Polakow zyjacych w
        Stanach decyduje sie na "robienie pieniedzy" na rozne sposoby, edkuacja nie
        jest priorytetem, trudno zreszta wymagac aby ludzie ktorzy maja na utrzymaniu
        rodziny w kraju lub w Stanach decydowali sie na podjecie studiow.
        Nie jestem pewien czy polskie wyksztalcenie pomogloby ci w osiagnieciu celu,
        Amerykanie z natury sa nieufni wobec roznego rodzaju dokumentow ktore nie
        zostaly wystawione w Stanach, prosty przyklad to bezuzyteczne prawo jazdy z
        Polski, dlaczego wiec mieli by honorowac dyplom z Polski ? Musisz wiec uzyskac
        tutejsze wyksztalcenie.
        Osoby ktore chca pracowac w Stanach musza sobie zdac sprawe ze sa postrzegane
        przez Amerykanow tak samo jak kazdy inny imigrant, nie ma znaczenia czy jestes
        chinczykiem, latynosem czy z Europy, zadnej taryfy ulgowej, twoja praca
        swiadczy o Tobie, jezeli gosc z Indii lub Chin potrafi poprawic swoj status
        spoleczno-materialny to dlaczego nie mial by tego osiagnac Polak
        • Gość: Szybki Do: Tutejszego IP: *.proxy.aol.com 25.08.02, 02:19
          Brawo i jeszcze raz brawo -Napisales bardzo rozsodnie i rzetelnie ja zgadzam
          sie z Toba na 100 %. Kazda osoba jezeli chce popracowac to w Stanach moze
          dotrzec do swoich marzen(obojetnie jakie masz ambicje).
          Zgadzam sie z tym ze polacy tez sa zdolni dotrzec do swoich
          potencjalnosci.Trzeba myslec pozytywnie i rowniez miec przyjacieli ktorzy tak
          mysla.Pozd. z Kaliforni.
          • Gość: Pio Mio Re: Do: Tutejszego IP: *.CHEM.CWRU.Edu 25.08.02, 14:58
            Nie kazda niestety, NASA mnie odrzucilo ( i to na wstepie), ... kurwa buduje swoja rakiete !
            • Gość: Tutejszy Re: Do: Tutejszego IP: *.ny325.east.verizon.net 25.08.02, 18:26
              Biedaczysko ! jestem pewien ze przyjeli juz jakiegos chinczyka, hindusa i
              latynosa, na pewno jest jakis spisek bo Polaka nie przyjeli.
            • canadian Re: Do: Tutejszego 26.08.02, 19:33
              Trzeba bylo isc do lepszej szkoly a nie jakies gowno w Cleveland.
        • Gość: usa Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: NTPROXY* / 170.118.157.* 31.10.02, 17:29
          Tutejsza, mysle ze polski dyplom jest wystarczajacy w USA. Oczywiscie sa
          zawody takie jak np. lekarz, pielegniarka, inzynier budowlany czy prawnik,
          ktore wymagaja zdania amerykanskich egzaminow. Nie slyszalem jednak zeby
          polski lekarz musial isc studiowac w szkole.

          W innych zawodach takich jak ksiegowosc, informatyka, inzynieria itp to dyplom
          jest dyplom.

          Problem bedzie to czy kandydat bedzie potrafil dobrze zaprezentowac sie na
          spotkaniu kwalifikacyjnym. No i oczywiscie, jezeli ma sie tylko studia (i jakes
          dziwne praktyki studencki czy tym podobne rzeczy) to podchodzi sie pod kategore
          ludzi bez doswiadczena i mozna liczyc tylko na poczatkowe stanowiska. Inaczej
          mowiac jezeli ktos skonczyl SGH w Polsce to moze tu wpisywac cyferki w Excel-
          u. Cala sztuka w tym, zeby na tym nie poprzestac.
      • Gość: Bodo Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.vs.shawcable.net 27.08.02, 11:35
        15 lat w Kanadzie i radze Ci krotko: Jezyk, studia i wyrywaj! Papier nie jest
        wart nic ale wyksztalcenie i kreatywnosc to majatek! Musisz byc autentycznie
        zdolny i fantastyczny interpersonalnie. Studia to konieczna podporka. Jesli
        zrobisz swietne wrazenie to studia utwierdzaja tylko wszystkich, ze jestes tym
        kim jestes! Mozesz sobie dac rade calkiem dobrze i bez studiow ale niestety
        tylko w kiepskim towarzystwie. Twoje szanse to +- 30%, ze wejdziesz w dobra
        klase srednia po 5 latach i zarobisz powyzej 65 tysiecy rocznie ( to wbrew
        pozorom duzo! ).Polakow ani nie szukaj ani nie unikaj. Zasada jest prosta:
        zadawaj sie tylko z lepszymi od siebie! Aha, jak juz Ci sie uda to moze
        bedziesz czasami musial leciec na Prozacu i Viagrze ale zaufaj
        mi...WARTO!!!!!!!!!!!
        • Gość: ToeToe Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.jetstream.xtra.co.nz 25.09.02, 05:56
          ... A czas dziala tylko na Twoja niekorzysc...
      • Gość: AM Pisza, zeby unikac Polonusow - chyba zwariowal ! IP: *.ab.hsia.telus.net 27.10.02, 05:16
        Podzielam opinie Jankesa.

        Pierwszy raz slysze, zeby nalezalo unikac polonusow w Ameryce jak ognia??!!
        Nie dziwie sie, ze z takimi opiniami trudno cos osiagnac.

        Mieszkam w Kanadzie (Montreal, Edmonton) juz od 20 lat i dzieki moim rodakom
        moje poczatki w nowym kraju byly bardzo przyjemne i przeszlo to bez problemu.
        Chociaz nie bylo latwo. Mlody inzynierek, bez doswiadczenia, tylko z dyplomem i
        z kiepskim angielskim.

        Poznalem dziesiatki ciekawych i inteligentnych ludzi (polonusow, z dyplomami i
        bez), ktorzy udzielili mi pomocy i wielu cennych informacjii. Bylo to wszystko
        bezinteresowne. Znimi ciagle utrzymuje bardzo przyjacielskie stosunki i moge
        liczyc na kazda pomoc i vice versa.
        Sam rowniez pomagam jesli ktos tej pomocy potrzebuje? I takich jest tu w
        Kanadzie tysiace!

        Nie wiem w jakim srodowisku przebywa/wal nasz poprzedni rodak z US, ale
        smierdzi mi to.( ponoc mowi sie ze, jak Kuba Bogu, tak Bog Kubie.....)

        Zycze powodzenia wszystkim odwaznym emigrantom.
        Bonne chance!!!
        AM
      • Gość: Sikorski Re: Hej ludzie spoza granic Polski! IP: *.ti.telenor.net / *.ti.telenor.net 29.10.02, 20:37
        Gość portalu: espiritu napisał(a):

        > Sporo tu sie pisze jak widze na temat pracy i placy rowniez na zachodzie.
        > Mnie rowniez interesuje ten temat. Mam pytanie do osob, ktore zyja na
        > zachodzie (np.USA,UK) - chce zrobic studia podyplomowe z rynku kapitalowego i
        > inwestycji (doradca inwestycyjny krotko mowiac) tu w Polsce i mysle powaznie
        > o wyjezdzie za granice. Moje pytanie brzmi: jakie mam potencjalne szanse na
        > znalezienie tam zatrudnienia? Jakiego rzedu zarobkow mozna sie spodziewac?
        > Oczywiscie nie jestem naiwny i zdaje sobie sprawe, ze na poczatku moze byc
        > ciezko - biore to pod uwage - chodzi mi o perspektywy w USA jako
        > obcokrajowca? Za szczere i konkretne odpowiedzi z gory dzieki! Pozdrawiam


        Wariantow jest wiele ale z zasady podaje w kolejnosci universalnie.

        Stan na targowisku z masa ludzi i sprzedawaj warzywa albo cos innego.
        Nowoczesnym wariantem tego jest praca w ogromnym magazynie wysylkowym na
        zamowienia z E mail tzw E handel uslugi ale to nudne w porownaniu z targiem
        prawdziwym handlem i inteligencja KUPCA/klienta.

        Trudniejsza sprawa jest dostac prace w banku chyba w Danni i Szwecji albo u
        Niemcow oni bowiem zaiteresowani rynkiem Polskim i dadza ci sie wykazac jak i
        posla do szkoly.

        nawet jak bys sprzatal ten bank to z pewnym wyksztalceniem w portfelu sam
        bankier wysle Cie po wykazaniu sie w krotkim intervju, ze chcesz sie przydac.

        Banki jak partia...

        Wracajac do przay na targowisku
        daje ona rozum busnessu jak sie wie troche o prawdziwym handlu i wartosci
        pieniadza.

        Wieczorami zawsze sa kursy marketingu lub ekonomii i komputery.
        Nie rob tego jak masz wiecej jak 28 lat

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka