Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    ABSOLWENT = TRENDOWATY

    17.09.02, 16:08
    Mam wrażenie, że wokół statusu "absolwenta" na polskim rynku pracy wyrasta
    kilka mitów, które bardziej na rynku pracy szkodzą niż odzwierciedlają
    prawdę.
    Oto przykłady:

    1. "Absolwent nic nie umie i nie ma doświadczenia" - Państwo Pracodawcy, z
    renomowanych firm własnie chyba zapomnieli jak kilka lat temu sami zaczynali
    pracę - w warunkach rodzącego się "kapitalizmu". Nikt wtedy nie umiał
    pracować
    jako "fachowiec z kilkuletnim doświadczeniem" (a w każdym razie niewielu) a
    jednak - były szybkie awanse, intensywna nauka i zdobywanie doświadczenia na
    własnych błędach. Wynikać by z tego mogło, że kiedyś "absolwenci" mogli sie
    nauczyć być pracownikami - teraz już nie?! A wcale tak nie jest - kilka lat
    (2
    moze 3) jest zawsze potrzebne by się dobrze nauczyć nowej roli i przykłąd
    zdecydowanej większości obecnej młodej kadry kierowniczej jest tego dobrym
    przykładem (i ta kadro powinna to wiedzieć/pamiętać).

    2. (wynikające z 1)"lepiej wziąć osobę z doświadczeniem i więcej jej zapłacić
    niż żółtodzioba uczyć". To kolejny paradoks - można by powiedzieć Polska
    mądrość. Wystarczy porównać ogólnodostępne dane, by stwierdzić, że ktoś jest
    w
    naszym kraju krótkowzroczny i nie patrzy jak robią to inni, bardziej
    doświadczeni (np. zachodni sąsiedzi). W serwisie jobpilot - polskim jest w
    porywach 5 (słownie 5) ofert praktyk i moze drugie tyle ofert dla osób bez
    doświadczenia, dla wszystkich specjalności (na prawie 800 ofert pracy). Dla
    porównania ten sam serwis tyle, ze niemiecki. Ofert praktyk w działach HR-
    owych
    (tylko HR-owych!!!) 214(słownie dwieście czternaście!!!). Mniej więcej tyle
    ile
    ofert dla osób z doświadczeniem!!! Jak to się niemcom opłaca?! Widać dla nich
    lepiej jest nauczyć kogoś od podstaw i "wychować" - żeby pracował w takim
    standardzie jakiego wymaga pracodawca niż wykorzeniać stare nawyki i uczyć
    nowych. Ale widać nasze tęgie głowy od HR-u są mądrzejsze.

    3. "student ma mnóstwo zbędnej teorii w głowie". Osobiście, gdybym chciał się
    przyuczyć do jakiegoś zawodu to bym poszedł do "zawodówki". Na studia
    poszedłem
    zdobywać wiedzę i poszerzać tzw. "horyzonty myślowe" i myśle, że taki jest
    generalnie sens studiowania - tworzyć człowieka "wiedzącego" i myślącego -
    nawet jeżeli uczy się czegoś "nieprzydatnego". Widać u nas pracodawcy
    preferują
    bezrefleksyjne maszyny w miarę sprawnie wykonujące zadania (choć, niczym w
    systemie Windows przy nietypowej sytuacji pojawia się u nich ERROR CODE). W
    tym
    wypadku zgodzę się jednak na zarzut, że poziom myślenia po wielu uczelniach
    wyższych (zwłaszcza takich Szkół Marketingu Zarządzania Prawa Administracji
    Handlu i Przedsiębiorczości w jednym) pozostawia wiele do życzenia. Pomimo to
    wydaje mi się, że zawsze człowiek dobrze wykształcony i chcący zdobywać
    wiedzę
    szybciej i sprawniej "nauczy" się pracować i w krótkim czasie będzie w stanie
    przerosnąć robota "z 3 letnim doświadczeniem".

    Generalny trend jest jednak u nas (jak w wielu przypadkach) stadny i jezeli
    wiekszość instytucji i firm nie wyraża zainteresowania absolwentmi to reszta
    woli się podporządkować bo "po co sie wychylać" i "jeżeli oni tak robią to
    coś
    w tym musi być"... ot i tyle
    Obserwuj wątek
      • Gość: agulha czym się różni trąd od trendu IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 17.09.02, 17:15
        zastanów się :-)).
        "Trędowaty" - to od "trąd", choroba zakaźna, którą można zarazić się przez
        dotyk, stąd znaczenie przenośne słowa "trędowaty".
        A "trend" to tyle, co tendencja, i chyba nie ma w ogóle przymiotnika od tego.
        Ale to rzecz drugorzędna, życzę powodzenia w znalezieniu roboty!
        • Gość: ganzz Re: czym się różni trąd od trendu IP: 213.195.142.* 18.09.02, 16:39
          Fakt... kapnelem sie po napisaniu - nie uzywam w polskich znakow, wiec jakos mi
          wyszlo (bezrefleksyjnie, przyznaje) ze tredowaty to jakos nie tak. Choc mozna
          to rozumiec i tak: "trend" na nieprzyjmowanie absolwentow....
          • Gość: Pio Mio Re: czym się różni trąd od trendu IP: *.dhcp.uno.edu 19.09.02, 16:55
            W innym miejscu na stronach "Wyborczej" w dyskusjach o mlodym pokoleniu
            powiedziano, ze dzis mozna zostac magistrem nie przeczytawszy zadnej ksiazki
            oprocz podrecznika. Po dyskusjach na tym forum ja wnioskuje, ze mozna zostac
            magistrem nie przeczytawszy nawet podrecznika. Widac to po stylu, skladni,
            slownictwie i niestety ortografii. Ja sie pracodawcom nie dziwie. Sam wolalbym
            aby na "absolwenta" dzisiejszej uczelni nacial sie ktos inny, a jak jednak
            okaze sie dobry to go najwyzej podkupie.
            • Gość: ganzz Re: czym się różni trąd od trendu IP: 213.195.142.* 19.09.02, 17:25
              widze, ze kwestia "trendu-tradu" przyslonila istotniejsze kwestie, ktore
              chcialem poruszyc.

              fakt jest taki, ze internet, jako medium szybkie wiaze sie z czesto pobieznym
              redagowaniem tekstu... i tak bylo w tym przypadku...

              poza tym, musze dodac na swoja obrone, prenumeruje kilka tzw. newsletterow od
              wielu tzw. powaznych instytucji i tam tez sie zdarzaja, czesto powazniejsze
              kolapsusy jezykowe... ot... klikniesz i poszlo - nie ma odwolania...
              • Gość: Pio Mio Re: czym się różni trąd od trendu IP: *.dhcp.uno.edu 20.09.02, 19:51
                To nie tak. Ile razy by Papiez nie przmawial nigdy mu sie nie wymknie slowo
                na "k", a panu Zychowi w Sejmie dwie kadencje wstecz sie wymnknelo. Jest miedzy
                tymi ludzimi wielka roznica. Widac to wtedy najlepiej gdy robi sie cos szybko i
                nieomal podswiadomie, gdy nie ma czasu sprawdzic i poprawic; i wtedy wychodzi
                szydlo z worka. Ale nie przejmuj sie, kazde pokolenie w historii narzekalo
                na "dzisiejsza mlodziez", choc kazde z innego powodu.
                Chodzi w istocie o cos innego. Kiedys majac absolwenta polonistyki mozna bylo
                mu, lub czesciej jej, powierzyc redakcje i korekte tekstu bo MOZNA bylo zalozyc
                ze zna jezyk polski w mowie i pismie. Dzisiaj ja bym tego nie zakladal.
                Typowymi etapami w staraniu sie o prace sa pisanie CV i rozmowa kwalifikacyjna.
                Pierwsze stracilo jakakolwiek wartosc od czasu gdy opublikowano pierwsza
                ksiazke o tym jak pisac CV. W koncu umiejetnosc kopiowania z ksiazki to nie
                jest to o co chodzi. Rozmowa kwalifikacyjna zas sklada sie w trzech czwartych
                ze standardowych pytan i rownie wykutych na blache standardowych odpowiedzi.
                Umniejetnosc oceniania ludzi przychodzi bardzo powoli z wiekiem i nijak nie da
                sie tego nauczuc na zadnym kursie ani z zadnej ksiazki, a kadrowym czesto jest
                dwudziestopieciolatek, rownie zielony jak kandydat. I kolko sie zamyka. Juz
                wiesz czemu absolwent jest - jak by powiedzial starej daty sekretarz partii -
                "tryndowaty".
      • Gość: pracodawca Re: ABSOLWENT = TRENDOWATY IP: 10.96.1.* 18.09.02, 08:00
        Mówic i pisac umiessz ładnie , a co potrafisz ????
        • Gość: ganzz Re: ABSOLWENT = TREDOWATY IP: 213.195.142.* 18.09.02, 17:10
          Gość portalu: pracodawca napisał(a):

          > Mówic i pisac umiessz ładnie , a co potrafisz ????

          umiem myslec... i wciaz sie szybko ucze, nawet jak czegos nie umiem wykonac, to
          za drugim, trzecim razem sie naucze...

          najczesciej jest tak, ze wielu rzeczy czlowiek sie 'nie-na-umi', dopoki nie
          sproboje (vide: prowadzenie samochodu), ale obecnie np. mnie, jako absolwentowi
          nikt nie ma ochoty dac sprobowac... slyszy sie tylko, ze bez doswiadczenia i
          nic nie umiem... a jak mam sie 'doswiadczyc'???

          na praktykach??

          calosc wyglada mniej wiecej tak: bylem ostatnio 2 tyg. na praktykach -
          myslalem, ze bede sie uczyl i wdrazal do zawodu (taka mialem ambicyjke)... pani
          (moze ze 3 lata starsza ode mnie) posadzila mnie zas do bazy danych i
          mowi: "wpisuj i szukaj"... oki.. na poczatek sie zgodze - praca od podstaw...
          minal tydzien - bez zmian, wiec mowie, chcialby zrobic cos ambitniejszego i
          ciekawszego... panienka wielkie oczy i daje mi zabazgrane kartki i mowi -
          zreferuj na 2 strony maszynopisu... mysle, niech bedzie, pokaze, ze sie staram
          + praca od podstaw... napisalem, zanioslem, pytam jak?.. przeczytala, mowi
          oki... zajmij sie baza, jak cos bede miala to dam... nastepnego dnia, ja: - czy
          dzis cos bedzie - kolezanka sie chyba przygotowala bo dala wiecej kartek i
          mowi: - dobrze ci poszlo wczoraj wiec zrob to... zeby zacisnelem i zrobilem (i
          tak to lepsze niz baza) i przecierz praca od podstaw + pokazac sie jako
          pracowity... pisze, zanosze: - no to dzis jeszcze popracuj i znajdz mi w bazie
          to i to... przyznaje, moja efektywnosc w pracy z baza danych spadala - ile
          mozna za frajer, a przeciez mialem sie uczyc fachu, przy doswiadczonej starszej
          kolezance, starac byc ambitnym i pracowitym, moze jakis etacik by sie
          trafil!?!?... w srode oswiadczylem pol zartem, pol serio - prosze tylko dzis
          nie baza dnych, umieram przy niej... popatrzyla zdziwiona i dala tzw. research -
          czyli szukanie nie tylko w bazie danych, ale i w innych zrodlach +
          zreferowanie kolejnych kartek... a w piatek panienka bierze mnie na rozmowe i
          oswiadcza: - za malo aktywnosci(?), brak mi zapalu i checi do wykonywania
          pewnych zadan(?), to co robilem - zrobilem dobrze, ale oni chca sprawdzic
          jeszcze innych, mnie podobnych - jest w koncu duza konkurencja, chca wybrac
          najlepszego...

          i kto mi powie, o co w tym wszystkim chodzi??
          moze ktos podpowie, czy powinienem zeby zaciskac i skrupulatnie robic co kaza?
          a moze powie mi ktos, jak pokazac swoje ambicje i wole 'walki' a dobro firmy na
          wszystkich frontach???
          • Gość: "28 Re: ABSOLWENT = TREDOWATY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 22:42
            Po pierwsze: nie praktykuj w urzędach państwowych (także: TP S.A., PGnIG,
            PZU...)

            Po drugie: bądź zawsze "trendowaty". (ja nie byłem "trendowaty", i nie zostałem
            (niedo) rzecznikiem rządu w rodzaju Tobera, tylko jego rówieśnikiem tzw.
            absolwentem prawa UW.)

            Po trzecie: wyróżniaj trendy od trądu. Wiem, że powtarzam za poprzednikami, ale
            przypomina mi to oficjalną naklejkę (rocznik 2002) w Warszawskich
            tramwajach: "PROSZE ustąp miejsce". Na szczęście żyją jeszcze osoby, które
            pamiętają polski i dodają tam właściwe kreski, aby powstało "PROSZĘ, ustąp
            miejsca".

            Pozdrawiam, życząc praktyk w dobrych organizacjach.
          • Gość: Zorka5 Re: ABSOLWENT = TREDOWATY IP: 212.160.138.* 19.09.02, 12:03
            Problem polega na ambicjach. Skonczylem
            wspaniala uczelnie to byle czego nie bede robil,
            a dodatkowo musze robic cos ambitnego.
            Czasy sa takie, ze trzeba zaczynac od byle czego
            i baaaardzo powoli probowac realizowac swoje plany.
            Zawsze bylo tak ze ktos kto jest tylko absolwentem
            to osoba do przeszkolenia a tak naprawde liczy sie
            tylko papier i jakosc materialu na przyszlego
            pracownika


      • leila19 PRAWDZIWI GENIUSZE 20.09.02, 21:26
        Prawdziwi z was Geniusze!! ( ci, ktorzy wytkneli mu blad). Pomylil sie to nie
        daruje mu musze napisac ze jest kaumuk. Ja bym tak nie zrobil bo jestem
        doskonaly.. zalosne!! a pomyslec ze z was dorosli ludzie.. nie dziwie sie ze
        was nie zatrudniaja. Jest takie prostackie, wulgarne przyslowie- to na pewno
        zrozumiecie "wyzej sracie niz dupe macie" powodzenia w szukaniu pracy!! jak
        bedziecie wpisywac sie we wniosku dla bezrobotnych, zeby przyznali wam zapomoge
        to przynajmniej nie narobicie bledow Geniusze:)
        Wracajac do tematu..
        Bledne kolo, masz racje. Chca doswiadczonych, przy okazji mlodych, najlepiej "z
        mila aparycja" i w ogole najlepszych. Tylko ze nie tylko z takich skalada sie
        spoleczenstwo. Zanim zdobede doswiadczenie to potrzebuje miejsca pracy. Tu
        klania sie problem pracy bez wynagrodzenia, jedynie za zdobycie kwalifikacji.
        Ja mam stala prace, z ktorej jestem zadowolona. Doswiadczenie mialam bo
        pracowalam w firmie rodzinnej juz w wieku 17 lat.Dodatkowo, zeby miec na swoje
        wydatki. Ale widze sytuacje moich znajomych, ktorzy modla sie aby im starczylo
        na wszystko. Pracodawcy nie chca ich przyjac bo czekaja jak beda juz nauczeni
        fachu. Maja prace w ktorej nie wykorzystuja swoich umiejetnosci przez co
        doswiadczenia nie zdobywaja. Niestety jest coraz gorzej. Poczekamy na pomysly
        Kolodki co do rozwoju panstwa bo jesli szybko czegos nie wykombinuja "wielcy
        naszej sceny politycznej" to niedlugo nastapi okres masowej emigracji.
        pozdrawiam:)
        • Gość: mamosz Re: PRAWDZIWI GENIUSZE IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 21.09.02, 02:57
          Ja się zastanawiam kto tak na prawdę jest odpowiednim pracowikiem młody nie bo
          nie ma doświadczenia,starszy tez nie bo ma za dużo oraz "skrzywienia" A prawda
          jest taka że nie ma pracy i ci co ją mają nie potrafią wczuć sie w sytuacje
          kogoś kto jej rozpaczliwie potrzebuje.Myslę,że w tej chwili nie ma żadnych
          obiektywnych kryteriow po za układami.I strasznie mi zal tych wszystkich
          wykształconych młodych ludzi ktorym zadufane dupki na stołkach w firmach i
          firemkach na starcie podcinają skrzydła.Życzę Ci żebyś znalazł pracę
          odpowiadająca Twoim ambicjom,zdolnościom i wykształceniu.Pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka