vincento7
10.10.05, 20:34
Niedawno, powiedzmy, znajoma rozpoczeła staz za posrednictwem urzedu pracy
(nic innego urzad nie mógl zaproponowac po studiach PW - Inż Środ.)w Urzedzie
Ochrony Środowiska na Bartyckiej. Oczywiscie tylko dlatego poszla na staz, bo
w urzedzie pracy mowiono, ze mozliwe jest pozniej zatrudnienie na etat. Nic
bardziej mylnego po miesiacu co sie okazało, a to, ze na etat nie ma szans,
ewentualnie przedłuzanie stazu(400PLN- o zgrozo). Na dodatek nie ma
teoretycznie zatrudnien, ale....tylko dla ludzi z "ulicy", znajomi królika sa
przyjmowani średnio raz na miesiac i jakims dziwnym zbiegiem okolicznisci z
okolic pana szanownego naczelnika-pracownicy nawet nie trzymaja tego w
tajemnicy. Ciekawe, ze caly incydent dzieje sie pod cicha akceptacja Urzedu
Pracy, który moze sie poszczycic wspanialym udzialem w programie dla
absolwentów. I to takie male przemyslenia apropos stazów w państwowych
instytucjach, które to widzac ze moga miec pracownika zupełnie za free (urzad
pracy palci), którzy zyja marzeniami o wolnym etacie.
Powodzenia i nie dajcie sie!!!