Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    samozatrudnienie -własna działalność vs bezrobocie

    IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 25.10.05, 13:06
    Chciałabym podzielić się moimi przemyśleniami i "doświadczeniem" odnośnie
    rynku pracy i potencjalnych możliwośći zatrudnienia z punktu widzenia
    studentki V roku studiów.

    Mam 23 lata, za rok kończę zaoczne studia na kierunku ekonomiczno-finansowym
    w średniej wielkości mieście. Studia podjęłam właściwie bez namysłu, bo
    przecież 3/4 klasy z ogólniaka zamierzało kontynuować naukę, więc poszłam jak
    to się mówi "z owczym pędem", zresztą już wtedy każdy powtarzał mi, że dziś
    bez studiów mogę jedynie sprzedawać w warzywniaku.
    Problem w tym, że tak naprawdę pracy dla 120 przyszłorocznych absolwentów z
    naszego roku w naszym regionie NIE BĘDZIE i nie ma co liczyć na cud......

    Przekonałam się o tym starając sie o pracę/staż podczas studiów. Jedyna
    posada, jaką udało mi się otrzymać (i to niestety po protekcji) była posadą
    barmanki w pubie, gdzie dniówka wynosiła 30 zł na rekę. Dodam, że znam dobrze
    2 języki obce, mam prawo jazdy, jestem bardzo komunikatywną, dyspozycyjną i
    podobno reprezentacyjną osobą.

    Powiem tak: nie sądzę, żeby za rok, wraz z momentem ukończenia studiów moja
    sytuacja zmieniła się diametralnie. Nie wierzę w to, że wtedy ja i moi
    koledzy z roku staniemy się nagle potencjalnym celem pracodawców i mówiąc
    najprosciej - nie sądzę, żeby nawet mała część nas otrzymała godną, normalną
    pracę umysłową adekwatną do kwalifikacji. Nie jestem pesymistką, ale
    otaczające realia staram się widzieć takimi, jakie są.

    Pozostają dwa popularne ostatnio rozwiązania: wyjechać za granicę bądź do
    większego miasta. Druga opcja jest już raczej mało realna, gdyż "boom" na
    wyjazdy np. do stolicy już przeminął. Tam też juz jest nadmiar osób
    poszukujących pracy i bez znajomości (których nie posiadam) raczej nie ma się
    co pchać.
    Wyjazd np. do Anglii? Owszem, ale po co w takim razie było 5 lat męczyć się
    na studiach? Czy do sprzedawania hot-dogów bądź do opieki nad staruszką
    potrzebny jest "mgr" przed nazwiskiem????
    Poza tym - nie bardzo mam możliwość wyjazdu - ze względów rodzinno-osobistych.

    Targana myślami i nieuchronnie zbliżającym się terminem pisania pracy i
    pożegnania z uczelnią - szukam więc dla siebie miejsca na rynku pracy.
    Ostatnio wpadłam na myśl, że skoro nie mogę znaleźć zatrudnienia - to
    zatrudnię się sama.
    Rozważam rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej. W grę wchodzi mała,
    jedno, dwuosobowa firma, powiedzmy sklep, punkt handlowo-usługowy. Dochodzi
    jeszcze kwestia wyboru branży - w tym momencie rozważam kilka dziedzin, wybór
    padnie zapewne na tą, w której czuję się "najmocniejsza" i do prowadzenia
    której nie będę potrzebowała zatrudniać osób trzecich (koszty).
    Pozostaje kwestia kapitału na rozruch przedsięwzięcia. Zamierzam skorzystać z
    pomocy oferowanej przez PUP oraz ewentualnie zaciągnąć nieduży kredyt lub
    skorzystać z pomocy rodziny (pożyczka).

    Ciekawa jestem, co sądzicie na temat takiego rozwiązania? Interesują mnie
    opinie studentów, absolwentów oraz wszystkich poszukujących zatrudnienia.

    Pozdrawiam!
    Obserwuj wątek
      • fauve Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 25.10.05, 16:48
        Mogę Ci odpowiedzieć tylko tyle, że niemal wszyscy moi znajomi, którzy
        zamiast "zabawy" w studia, mieli głowę na karku, ambicje, chęć do pracy i
        wiedzieli jak "robić biznes" budują teraz domy zamiast liczyć na to czy ktoś
        łaskawie ich zatrudni. Napewno warto spróbować, w ten sposób zamiast zawężać
        sobie możliwości, je poszerzasz. Nawet jeśli się nie powiedzie, będzie to
        lekcja na przyszłość, jakieś doświadczenie, które być może uchroni Cię w
        przyszłości przed popełnieniem jakichś tam błędów w "strategicznej" chwili.
        Może się też okazać, że trafisz idealnie w rynek i za rok zaczniesz ty
        zatrudniać ludzi ;). Tak czy siak, powodzenia !! :)
        • Gość: działaczka Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 17:22
          Zgadzam się z fauve. Mimo że w trakcie studiów pracowałam prawie cały czas na
          etacie, po ich zakończeniu w ciągu miesiąca założyłam działalność gosp. I to
          była strzał w dziesiątkę! Z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej, owszem, jest
          trochę biegania, załatwiania, pamiętania o terminach składania deklaracji,
          płacenia ZUSu itp., ale nie jest to coś, z czym sobie nie można dać rady. Sama
          sobie prowadzę księgowość, nie mając po temu wykształcenia (odpowiedni program
          księgowy, krótkie przeszkolenie przez znajomego i gotowe).

          Zarabiam na pewno więcej niż mogłabym liczyć u kogoś na etacie, jestem panią
          samej siebie - dobieram sobie klientów, zleceń biorę, ile uważam za stosowne,
          czas nienormowany - przy małym dziecku to plus, bo nawet w czasie choroby mogę
          z nim siedzieć w domu i nikt mi przez to złego słowa nie powie. Wadą jest to,
          że jest to praca nienormowana - nie mogę podzielić czasu na "w pracy" i "po
          pracy", z reguły nie miewam wolnych weekendów, często zarywam nocki, ale za
          BARDZO przyzwoite dochody po prostu warto.

          Podsumowując - moim zdaniem działalność gspodarcza ma znacznie więcej plusów
          niż etat. Wolność i "sobiepaństwo" to naprawdę najprzyjemniejsza rzecz na
          świecie. Przy odrobinie konsekwencji, samokontroli i obowiązkowości nie może
          się nie udać.
        • Gość: ziemia_obiecana Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: 217.17.113.* 25.10.05, 19:50
          Wow, te domy podzialaly na moja wyobraznie ;) Czy mozesz zdadzic, w jakich
          branzach ci znajomi dzialaja? Tez mysle o swojej dzialalnosci, ale brakuje mi
          pomyslow... Pozdrawiam wszystkich przedsiebiorczych!
          • fauve Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 26.10.05, 01:52
            Chętnie. Jeden znajomy ma firmę, która jest dostawcą internetu, drudzy prowadzą
            firmę przetwórstwa owocowo-warzywnego, trzeci kolega na przykład zajmuje się
            ubraniami, a ostatnio stał się jakiś taki wielobranżowy.

            Pozdrawiam
            • Gość: m Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.05, 18:53
              jest taki mit - praca na własny rachunek, to praca bez szefa, a to bajka.
              "Szefem" jest klient, trzeba czasami płaszczyć się przed marudnym przygłupem.
              "Szefem" jest byle durny urzędas, nawet jakaś kopnięta asystentka, której się
              nudzi i postanowiła co tydzień wysyłać pisemka z wezwaniami i groźbami.
              "Szefem", co gorsza, może być także dostawca, bo jeśli nie ma konkurencji za
              dużej, może sobie grać w ch.. z klientami, nie dostarczy na czas i stracimy
              okazję na dobrą fuchę i znów pozostaje czesto żenujące płaszczenie się u
              pajacyka, któremu chcesz dać kasę...
              • Gość: piotr ... "Szefem", co gorsza, może być także dostawca IP: 170.148.92.* 28.10.05, 20:28
                wtedy wchodze rowniez w biznes dostawczy. Wszedzie tam gdzie jest mala
                konkuraencja, jest miejsce dla kolejnej firmy.
                • Gość: m Re: ... "Szefem", co gorsza, może być także dosta IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.05, 21:06
                  jest masę firm które źle działają, mają w nosie klientów i mają się dobrze,
                  n.p. kurierskie.
                  Może być też i tak, że producent ma stałe zamówienia, jeden mniej czy więcej,
                  co za różnica.
                  Wszelkiego rodzaju usługodawcy - n.p. drukarnie mają gdzieś terminy i jakość,
                  przychodzisz wydać pieniądze, a oni cię w balona robią, no bo co tam jakieś
                  zamówienie za 1000 zł, jak mają kontakty z dużymi, albo państwowymi, gdzie
                  jakość nie taka istotna i cackać się nie trzeba, wystarczy łapówkę komu trzeba
                  wręczyć.
                  Nie tylko trudno jest sprzedać, ale czasem też kupić.
        • Gość: tomek Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: 83.168.106.* 30.10.05, 18:18
          Fauve ma racje, potwierdzam to, ale ci ktorzy sie bawili i studiowali, teraz
          guzik maja i gdyby nie rodzice to by cienko piszczeli, ci ktorzy zasuwali i
          studiowali maja swoje mieszkania i caly czas sie rozwijaja finansowo, pozdrawiam
      • Gość: jaco Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 07:42
        co ja sądzę?
        uważam, że dobrze kombinujesz. szanuje ludzi odwaznych, z inicjatywą, z
        pomysłami. i nawet gdy im coś nie wychodzi, to wierzę, że mając wiarę we własne
        siły, kiedys im sie poszczęści. natomiast wkurzaja mnie wieczne marudy, które
        kwękaja o tym jak to trzeba miec plecy, jak to pracodawcy oferują małą pensję,
        jak to oczekują od nich doświadczenia, jak "bardzo jest ciężko w tym chorym
        kraju" i najlepiej wyjechac za granicę, bo tam duzo płacą, mało wymagają i
        pracy w bród.
        • Gość: cacci Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.05, 21:14
          Jest jeszcze inna droga. Ja właśnie wróciłem z Anglii po 2 latach. Jestem
          informatykiem zajmującym się DTP. I nie sprzedawałem hot-dogów tylko praaowałem
          właśnie za biurkiem. A pensja - cóż 40.000 funtów rocznie z ubezpieczeniem i
          innymi benefitami. Teraz mam już wkład i mogę w miarę spokojnie myślec o
          przyszłości.
          • Gość: kiks Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 13:42
            Kupiłeś i wyposażyłeś już mieszkanie, samochód. Policzysz wtedy ile Ci zostało
      • truten.zenobi Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 26.10.05, 09:14
        powiem tak odradzam! no chyba że masz naprawdę dobry pomysł na własny bussines.
        1. stajesz się celem ataków wszelkich możliwych urzędów. W polsce jeużdawno
        zaczęło brakować pieniędzy dla urzędników tak wiec jeśli nie starcza z podatków
        to "dorabiają sobie" karami. Zwłaszcza jeśli będziesz działać w małym mieście
        gdzie nie ma zbyt duzo podmiotów do kontroli a ty nie masz doswiadczenia
        stajesz sie łatwym celem.
        2. przeprowac realną kalkulację finansową! jak chcesz otworzyć sklep to musisz
        miec przynajmniej na 3 miersiące opłacenia ZUS'u (czyli około 2 tyś.) zanim
        zaczniesz zaqrabiać, na kasę fiskalną 2 tyś, opłacenie księgowej min. 200
        zł/mies dodaj do tego koszy remontu pomieszczenia, zakup wyposażenia, zakup
        towaru czynsze i inne opłaty.
        A i jeszcze jeden mały "myk" pewnie na początku cały utarg bedziesz przeznaczać
        na zakup towaru czyli nie wykażesz przez pół roku podatku więc mniejwięcej po
        pół roku US (w najlepszym razie) zleci ci inwentaryzację (czyli zapłacisz
        podatek od tego co już wypracowałaś mimo iż wszysto zainwestowałaś)

        3 ludzie generalnie nie mają pieniędzy więc kto będzie twoim klientem?

        Okres radosnego rozwoju kapitalizmu dawno już minął i teraz założenie firmy
        jest o wiele bardziej skomplikowane.
        Na tym forum jest wiele wątków dotyczących zarówno formalnośći zwiazanych z
        założeniem działąlności jak i poświęconych realiom w jakich Ci przyjdzie
        działać.

        Powodzenia!
        • Gość: ziemia_obiecana Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.bulldogdsl.com 26.10.05, 10:39
          Prosimy jednak o pozytywne przyklady, zniechecenia i tak jest wystarczajaco
          duzo wokol...Pzdr!
          • truten.zenobi Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 26.10.05, 11:21
            miałem! naprawdę miałem!
            kuzyn mojej koleżanki załozył sobie JTT w zasdadzie startował mając w kieszeni
            niewiele, początkowo firma prosperowała świetnie i szybko sie rozwijała później
            mieli jakieś wewnętrzne kłopoty (nie moglisię chłopaki dogadać) i niewiadomo
            jak by sie to skończyło gdyby nie US...

            A tak na poważnie To myślę że jeżeli ktoś wie co robi, ma pomysł, wizję,
            ambicję, i chęć do pracy to nie siedzi na forum tylko działa i mając zdrowy
            stosunek do życia pewnie nie wychodzi na tym najgożej.

            jeśli ktoś się wacha to zwłasza w naszej polskiej rzeczywistości niech się
            lepiej trzyma od tego z daleka - dla zbyt wielu "zabawy w sklep" kończą się
            bankructwem, problemami i długami.

            To nie jest zabawa to wojna i jeśli na nią nie jest sie przygotowanym to moze
            lepiej żyć z zasiłku.

            co prawda to sie ostatnio trochę zmieniło ale znów do władzy doszła "prawica"
            więc pewnie zniesie przepisy ograniczające długość kontroli, częstotliwośc
            kontroli, a i pewnie wydłużą (bo też o tym słyszałem) okres podlegający kątroli
            (może nawet do 10 lat!).
            a może by być pomocnym to wymienimy wszystkie urzędy które mogą ją kontrolować
            lub wymagać jakiś sprawozdań?

            US,UKS, ZUS, GUS, PIH, PIP (jeśli tylko kogoś zatrudni a w zasadzie nawet to
            nie jest konieczne)...

            • Gość: japi Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.lodz.dialog.net.pl 28.10.05, 23:45
              To może jeszcze dodamy kilka instytucji: Inspekcja Sanitarna, Straż (ppoż), od
              ochrony środowiska, Inspekcja Transportu Drogowego, pewnie jeszcze z kilka
              Inspekcji by się znalazło, a wraz z nowym rządem powstanie z kilkanaście. Good
              luck. Dobrze jest tworzyć rynek, a później silne instytucje, by go chroniły. A
              czasem trzeba płynąć pod prąd.
            • Gość: LL Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: 194.246.124.* 03.11.05, 16:57
              "Najgożej", "wacha", "kątroli" - człowieku, ty się nie zajmuj businessem tylko
              wracaj do podstawówki na lekcje polskiego!!

              PS
              "Kątroli" to już był max...
          • am98 Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 28.10.05, 16:38
            Gość portalu: ziemia_obiecana napisał(a):

            > Prosimy jednak o pozytywne przyklady, zniechecenia i tak jest wystarczajaco
            > duzo wokol...Pzdr!

            NIEEEE..... Prosimy o realia...sama od jakiegoś czasu zastanawiam sie nad
            założeniem własnej działalności..jestem bezrobotną..oczekuję więc i plusów i
            minusów.
          • Gość: jolanta Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.05, 17:39
            ja bym się bała, choć jestem energiczna i mam dużo pomysłównie wiem w jakiej
            branży mozna zarobić. Choć patrząc na powstające paby jeden obok drugiego
            zastanawiam się nad tym. Pożyczka z UP jest nie wielka bo trzeba kupić kasę
            fiskalną itd. ale za to ZUS jest teraz 250 zł.Trzymam kciuki Jolanta
            • michal19611 Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 30.10.05, 13:32
              Jestem od 8 miesiecy na Wyspie,jezdze jako kierowca miejskiego autobusu i jakos
              sobie radze!W Polsce mialem 16 lat wlasna firme (rozne branze),a osttnie 2 lata
              pracowalem u kogos.Na poczatku dzialalnosci (1989 rok)mialem okolo na dzisiaj
              3000pln,na koncu(2002 rok)dokladalem do firmy.Pierwsza to byl handel
              obwozny,ostatni biznes to nauka jazdy.2003-2005 to praca w prywatnej firmie
              transportowej przewozacej VIP-ow.Znajomosc jednego jezyka i nauka
              drugiego.Poczatowo 3500pln na reke pod koniec 1500pln,bo wlasciciel budowal
              dom!!!!!!!!!Teraz na wyspie 6£ na godz.Po ostatnich wyborach w Polsce to
              zostana same niemoty.Zapraszam wszystkich do wyjazdu moze "Ci" sie opamietaja i
              dadza mlodym wladze,wtedy moze wroce!!!!!!!!!Mam 45 lat!!!!!
        • Gość: jaco Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 10:39
          "A i jeszcze jeden mały "myk" pewnie na początku cały utarg bedziesz
          przeznaczać
          na zakup towaru czyli nie wykażesz przez pół roku podatku więc mniejwięcej po
          pół roku US (w najlepszym razie) zleci ci inwentaryzację (czyli zapłacisz
          podatek od tego co już wypracowałaś mimo iż wszysto zainwestowałaś)"


          Nie bardzo rozumiem. Jeżeli dziewczyna będzie na przykład na księdze. Będzie
          miała towar pokryty fakturami i przy inwentaryzacji stan będzie się mniej
          więcej zgadzać, to dlaczego ma zapłacić podatek?
          • truten.zenobi Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 26.10.05, 11:01
            po inwentaryzacji koszty uzyskania przychodu należy powiększyć o wartość
            poprzedniej inwentaryzacji i zmniejszyc o obecną, co w przypadku pierwszej
            inwentaryzacji oznacza tylko pomniejszenie o watrość towaru na sklepie.
            czyli w praktyce moze to oznaczać koniecznośc zapłacenia dość wysokiego podatku
            w momencie gdy jeszcze nie wyciągnęło sie nawet 1zł z firmy (a tylko sie do
            niej dokłada) i w zasadzie nie ma sie pieniędzy bo co tylko się miało to się
            zainwestowało.

            nie dotyczy to oczywiście przypadku gdy ktos mając dużo gotówki jest w stanie
            od początku zapewnic pełen asortyment i stosunkowo szybko zaczyna mieć dochody
            do opodatkowania.
            • Gość: streptoc Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.05, 16:24
              Czy mógłbyś podać podtawę prawną, bardzo o to proszę...
              pozdrawiam
              • truten.zenobi Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 28.10.05, 21:07
                Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych
                Rozdział 5. Szczególne zasady ustalania dochodu

                Art. 24.

                2. U podatników osiągających dochody z działalności gospodarczej i
                prowadzą­cych księgi przychodów i rozchodów dochodem z działalności jest różnica
                pomiędzy przychodem w rozumieniu art. 14 a kosztami uzyskania powiększona o
                różnicę pomiędzy wartością remanentu końcowego i początkowego towarów
                handlowych, materiałów (surowców) podstawowych i pomocniczych, ...

                nie chce mi się szukac ale w odnosnej ustawie jest też że US może wyznaczyć
                dowolny inny termin niz koniec roku


                • Gość: ad Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.NET / *.stella.net.pl 30.10.05, 13:33
                  Zakup towarów nie jest zakupem inwestycyjnym tylko obrotowym, tak więc przyjety
                  sposób obliczenia podatku wydaje się prawidłowy. Gdyby liczyć wg Twojego
                  pomysłu wyobrax sobie co czekałoby kogoś, kto chciałby zlikwidowac działalność.
                  Wyszła by taka podstawa opodatkowania, że raczej radości by nie było
                  • truten.zenobi Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 30.10.05, 16:12
                    > Gdyby liczyć wg Twojego
                    > pomysłu wyobrax sobie co czekałoby kogoś, kto chciałby zlikwidowac działalność.

                    to nie mój pomysł tylko takie są realia - pogadaj z księgową a jeśli chodzi
                    zakończenie działalnosci to jeszcze musisz zapłacić dodatkowy podatek od
                    watrości towarów które Ci zostały (po pomniejszeniu kosztów uzyskania przychodu
                    o watośc towaru niesprzedanego) podstawą tego podatku jest bodajże wartośc
                    towaru x średnia marża - ale tu nie jestem pewien bo dawno tym sie nie
                    interesowałem czyli znam przepisy z przed kilku lat.

                    tak wiec masz rację likwidacja to nie śielanka!
        • Gość: ksw Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.foke.pl 13.11.05, 21:15
          bardzo smialy pomysl ale ja raczej bym sie nie odwazyl!!! zycze powodzenia!!!!!!

          ps- jezeli masz duzo kasy na inwestycje to spoko ale sklep pizzeria czy budka z
          hot-dogami to sa duuuze inwestycje na srodki trwale i co najwazniejsze strach
          przed urzedasami, ja osobiscie nie wytrzymal bym tego napiecia, cozz moze
          jestem slaby psychicznie albo poprostu trzezwo myslacy. wyjezdzam stad juz
          wkrotce. kredyt to cholernir smierdzaca i skomplikowana rzecz szczegolnie jak
          sie jest na starcie. jezeli znasz jezyk to wyjedz z tego kraju i pracuj tam nie
          jako babcia kozetowa tylko staraj sie wyjechac na staz polaczony z kontraktem
          jak nie masz doswiadczenia. polakow biora tylko dla tego ze sa oni tansi i
          mniej marudni bo 6000 zl/ miesiac to zarobic moze tam cieć!!! a ty bedziesz
          zarzynac sie i stresowac 24 h/ dobe tylko po to abu zaplacic ZUS i pozniej nie
          miec z tego nic jak przyjdzie co do emerytury!!! wiem co mowie bo ja np jestem
          logistykiem z zawodu i tez kombinowalem z firma spedycyjna i powiem ci tak, ze
          obecnie mamy 2005 rok a nie 1990 i rynek sie skrystalizowal a aby firma
          przynosila dochody to trzeba byc na wstepie milionerem i miec pare innych
          zrodel dochodow na boku!! nie wierz tez w takie teksty jak: studiowalem
          zaocznie i teraz w wieku 25 lat mam 3 samochody i 2 domy he he!! a teksty typu:
          trzeba trafic w rynek i miec z tego kase, to wyglaszaja w obecnych czasach
          ludzie ktorzy nie znaja rynku!!!
      • Gość: Iga Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.gdynia.mm.pl 26.10.05, 17:11
        Kilka miesięcy temu otworzyłam firmę (za kilka miesięcy będę absolwentką
        uniwerku) i powiem jedno: gdyby nie finansowa pomoc rodzicow, to po pierwszych
        dwóch miesiącach musiałabym już rezygnować.Teraz jestem na jako takim plusie,
        ale żadne kokosy to nie są.Prowadzę tą firmę m.i.n dlatego, żeby "wyrobić"
        sobie 2-letnie doświadczenie kierownicze i zająć atrakcyjną i dobrze płatną
        pracą i nie musieć się martwić, czy w przyszłym miesiącu zarobię wystarczająco
        dużo.Ale do dobrej pracy na stanowisku kierowniczym nie wystarczy wyżesz
        wykształcenie, doświadczenie jako asystentka, kilka języków obcych i kilka
        certyfikatów. Dlatego własna firma jest dla mnie jedyną możliwością zdobycia
        kilkuletniego doświadczenia kierowniczego, które pozwoli mi być konkurencyjną
        na rynku pracy.

        Pozdrawiam
        • Gość: Ola chyba jednak myślę pozyywnie IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 27.10.05, 16:50
          Dziękuję wszystkim za wypowiedzi, zarówno te pozytywnie-zachęcające, jak i te
          negująco-ostrzegawcze:)

          Ja akurat rozważam w tym momencie dwie możliwośći: komis z telefonami
          (rozwijająca się dziedzina) lub sklep kosmetyczny - z kosmetykami ze średniej
          półki cenowej (L'oreal, IsaDora, Bourjois, Revlon...- bo to akurat branża w
          której najlepiej się orientuję). Nie wykluczam innych opcji, ale te dwie są
          najbardziej prawdopodobne.

          Owszem, zgadzam się, że ludzie nie mają pieniędzy itepe... ale w takim razie na
          jakiej zasadzie egzystują setki sklepów z odzieżą, kosmetykami, telefonami,
          częściami samochodowymi... itp. w moim mieście???
          Prawda jest taka, że zarówno telefon komórkowy jak i kosmetyki (w przypadku
          pań) to dziś akcesoria obowiązkowe. Z własnych obserwacji wiem, że przeciętna
          przedstawicielka płci pięknej na poprawianie urody wydaje kilkadziesiąt-
          kilkaset złotych miesięcznie.

          Jeśli założymy więc dobrą lokalizację, rozsądny czynsz za lokal (idzie się
          dogadać) oraz trafienie w gust klientek poprzez dobór "chodliwego" (czytaj:
          markowego i poniżej 60 zł za sztukę) asortymentu (na tym akurat się troszkę
          znam)- to dlaczego przedsięwzięcie miałoby nie przynieść dochodów?

          Nie bujam w obłokach i liczę na dochód 1400-1800 zł na czysto/m-c, po kilku
          miesiącach działalności (po okresie rozkręcenia i spłaty kosztów urządzenia
          lokalu). 1500 na czysto w zupełnośći mnie satysfakcjonuje, gdyż pensja tej
          wysokości jest szczytem marzeń wielu moich znajomych pracujących "u kogoś". A
          faktycznie dostają 800-1000 zł za tyranie po 10 godzin i w dodatku nie mają
          żadnego wpływu na to, czy za 3 miesiące będą jeszcze w owej firmie pracować,
          czy też łaskawy pracodawca po ofiarowaniu odprawy w wysokości jednej pensji
          zwolni ich bez słowa z dnia na dzień "z powodu redukcji spowodowanej
          koniecznością redukcji kosztów".

          Owszem, łatwiej było założyć działalność 10, 15 lat temu - ale nie można się
          przecież jedynie tym sugerować! Teraz też powstają firmy, galerie, sklepy - na
          miejsce lub obok tych już istniejących. Część zamykana jest kilka miesięcy po
          otwarciu - ale może błąd tkwi na przykład w złym doborze asortymentu,
          nieadekwatnym do oczekiwań potencjalnego klienta? Albo w doborze personelu?
          Czasem niekompetentny sprzedawca jest w stanie zniechęcić do zakupów w danym
          miejscu. Albo może chodzi o oczekiwania właściciela?? Jeśli ktoś spodziewa się
          zarobić 10 tysięcy miesięcznie prowadząc warzywniak na osiedlu, to może
          faktycznie zarobione 2 tysiące są w stanie go zniechęcić...??

          W każdym razie ja się nie zniechęcam. Również dlatego, że kiepsko widzę swoją
          sytuację jako pracownika najemnego po wyzszych studiach za 600 zł na rękę.

          Czekam na dalsze sugestie.
          Do usłyszenia jutro!
          • truten.zenobi Re: chyba jednak myślę pozyywnie 28.10.05, 09:16
            skoro nie udało mi się Ciebie zniechęcić.... ;)

            moja rada jest taka bierz kosmetyki - bo na tym sie znasz! co prawda telefony
            to rynek obiecyjący ale bardzo zmienny przez co trudny (tak przez porównanie
            do kommputerów na których ja dla odmiany trochę się znam)

            druga moją rada jest na początek weź nieduże ilości (może nawet po 1
            sztuce ;) ) i słuchaj klientów oni sami Ci powiedzą co chcą.

            3. dopilnuj wszelkich formalności i dokładnie przeanalizuj formę
            opodatkowania.

            4 nie licz na takie dochody w pierwszym roku. nawet jeśli trafisz w dobry
            punkt to i tak na początek będziesz przedewszystkim ładować wszystko w sklep.
            (z drugiej strony komurka, samochód, komputer, kosmetyki;) , jakiś elegancki
            ciuch, itp. wszystko to moze stanowić "koszt uzyskania przychodu" ;) )

            Powodzenia

            Smurf Maruda
          • Gość: firma Re: chyba jednak myślę pozyywnie IP: *.net81-64-170.noos.fr 30.10.05, 00:30
            > Nie bujam w obłokach i liczę na dochód 1400-1800 zł na czysto/m-c, po kilku
            > miesiącach działalności (po okresie rozkręcenia i spłaty kosztów urządzenia
            > lokalu). 1500 na czysto w zupełnośći mnie satysfakcjonuje, gdyż pensja tej
            > wysokości jest szczytem marzeń wielu moich znajomych pracujących "u kogoś". A
            > faktycznie dostają 800-1000 zł za tyranie po 10 godzin

            Jezeli chcesz utrzymac firme musisz liczyc na duuuzo wyzszy dochod. Przeciez z Twoich pieniedzy musisz pokryc wszystkie wydatki firmy, te niespodziewane, bo inne juz wczesniej odliczylas od dochodu. Musisz miec zapas na naprawe samochodu, remont instalacji w lokalu, naprawe komputera, ewentulana kare w US, itp.
            Poza tym dochod firmy zalezy od sezonu i w lepszym sezonie musisz odkladac, zeby w kiepskim moc dokladac.
            Praca we wlasnej firmie to wiecej niz 10 dodzin dziennie, wiec nalezy sie za to lepsze wynagrodzenie ;-)
            Zycie jest bardziej brutalne niz Ci sie wydaje... Jezeli zalozysz, ze bedziesz zarabiac 10.000 i wszystko sobie bardzo dokladnie wyliczysz, okaze sie zarabiasz i tak duuuuzo mniej i w dodatku nie starcza Ci na biezace wydatki, ktorych wczesniej nie uwzglednilas. Wiec juz na starcie nie rob bledu i nie przyjmuj tak skromnych zalozen.
            Jezeli Twoj biznesplan bedzie zakladal wysoki dochod, a planu nie uda sie zrealizowac w 100% bedziesz miala jakis zapas.
            Dopiero prowadzac firme i wystawiajac faktury widzisz, jak nieduzo pieniedzy jest dla Ciebie, obracasz dziesiatkami tysiecy, ale musisz je dzielic na rozne kupki: US, wykonawcy, hurtownicy, czynsz, uslugi, itp. Dopiero na samym koncu (czesto najmniejsza) to ZYSK. A to trzeba podzielic na Inwestycje na przyszlosc i Zycie...
            Praca we wlasnej firmie to nie to samo co praca na etacie, nie da sie porownywac dochodow. Poza tym we wlasnej firmie pracujesz 24h/dobe, bo nawet przez sen myslisz, co zrobic, zeby bylo lepiej. Praca we wlasnej firmie to tez duzo wieksze ryzyko, dlatego 1800/m-c to zdecydowanie za malo!!!
            • Gość: levi Re: chyba jednak myślę pozyywnie IP: *.kg.net.pl / 80.51.254.* 30.10.05, 20:20
              Dokładnie tak. Nie przyjmuj że zarobisz na początku 1800 PLN bo przegrasz.
              Nastaw się na zarobek 10 000 zł. Jeżeli będziesz dążyć do takiego wyniku to
              1800 zarobisz na 100%. Ja prowadziłem kiedyś działalność. Ale przepisy prawa
              uniemożliwiły mi wykonywanie jej dalej. Teraz jesetm kierownikiem w prywatnej
              firmie i sobie chwalę. Święty spokój i brak kontaktów z urzędami.
              Ale powiem tak. Cieszy mnie twoje pozytywne myślenie. To jest podstawa sukcesu.
              Sukces osiągają Ci którzy tego pozytywnego nastawienia mają sporo, na kilka
              lat... Więc trzymaj tak dalej i nie przejmuj się niepowodzeniami. Osobiście
              otworzyłbym perfumy... komórki sa tematem trudnym, do tego trzeba się znać na
              programowaniu itd. a do tego dochodza pewnie i naloty z Policji (wiesz ile
              kradną teraz telefonów)...
        • anulka210 Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 01.11.05, 14:42
          A jaką firmę prowadzisz??
      • Gość: ake Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.siec2000.pl 27.10.05, 19:00
        Witam. Jestem w podobnej sytuacji. Niedawno skończyłem studia. Praca u kogoś
        mnie nie interesuje . Wyjazd na zachód i praca w charakterze białego murzyna
        też odpada. Wobec tego jedynym i najlepszym wyjściem pozostaje własna
        działalność . Na pewno nie będzie lekko, nie liczę na kokosy (nie od razu).
        Pomimo, że po moim kierunku i w mojej sytuacji o dobrze płatną pracę raczej nie
        trudno, to wolę pracować "na swoim" i zgodnie ze swoimi zainteresowaniami.
        Jedyny problem stanowią pieniądze na rozruch, a konkretnie ich brak ( na razie
        mam ok.80 tys zł) gdybym miał 130tys byłoby ok, ale myślę, że sobie poradzę.

        Mogę tylko życzyć Tobie i sobie powodzenia. Jak będzie ciężko (a będzie na
        pewno) nie rezygnuj, nie zniechęcaj się. Najważniejsze to ze sfery planów
        przejść do sfery realizacji, potem już pójdzie z górki. Jak mawiali
        rzymianie "dimidium facit, qui coepit habet" (Początek jest połową sukcesu,
        połowę pracy wykonał kto zaczął). Ważne jest żeby "robić w branży" którą się
        lubi, i żeby niczego nie uzależniać od pieniędzy. Jak jest zapał, chęci do
        pracy i odrobina oleju w głowie, to pieniądze zawsze się znajdą, a satysfakcja
        budowania czegoś swojego własnymi rękami i świadomośc, że nasz los leży tylko w
        naszych rękach, niezależność, bycie własnym szefem itp. wynagrodzą początkowe
        trudności.
        Chcesz prowadzić sklep z kosmetykami, znasz się na tym, to do dzieła ! Pamiętaj
        tylko o słowach Petera Druckera. Celem biznesu nie jest zysk, lecz TWORZENIE
        KLIENTELI, to klient decyduje czym jest twój biznes, bo to klient płacąc cenę
        za towar lub usługę przekształca zasoby ekonomiczne w bogactwo, rzeczy w
        towary. Wielu naszych byznesmenów zdaje się o tym niepamiętać.
        • truten.zenobi Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 28.10.05, 09:34
          > Celem biznesu nie jest zysk, lecz TWORZENIE
          > KLIENTELI, to klient decyduje czym jest twój biznes, bo to klient płacąc
          cenę
          > za towar lub usługę przekształca zasoby ekonomiczne w bogactwo, rzeczy w
          > towary. Wielu naszych byznesmenów zdaje się o tym niepamiętać.

          Mój kumpel ma takie dośc dosadne powiedzenie (pzepraszam osoby wrażliwsze) na
          taką okoliczność:

          "Jesz żeby sr.. czy srasz żeby jeść"
          praca dla ideii to utopia. Bussiness musi przynosić zyski inaczej nie ma
          sensu! (a i jest nierealne na dłuższą metę dopłacać do firmy.)
          nie zgodzę się też z twierdzeniem lansowanym przez niektórych marketingowców
          że klient jest najważniejszy. Jest ważny, ale równie ważni są
          właściciele/zarządzający, pracownicy, dostawcy/kooperanci. tylko zadowolenie
          wszystkich ludzkich "zasobów" firmy pozwoli jej odnosić sukcesy w długim
          okresie czasu.
        • fauve Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 28.10.05, 09:34
          Pozostaje mi tylko powtórzyć dla wzmocnienia to co napisał "przedmówca" ;)

          Powodzenia
          • fauve Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 28.10.05, 09:35
            Przedmówca czyli "ake" :)
            • Gość: działaczka Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.05, 10:31
              Brawo dla ludzi odważnych, chcących od życia więcej niż mierna wegetacja! Brawo
              dla młodych, którzy nie kombinują, jak tu sobie zasiłeczek szybko załatwić,
              tylko wybierają "hard way" i prą do przodu. Jesteście zalążkiem prawdziwej
              klasy średniej, nieuwikłanej w stare układy, mającej szansę wychować dzieci
              szanujące pracę, pieniądz, wiedzące, że wysiłek popłaca i umiejące realizować
              marzenia. Jestem dumna, ze nie muszę się czuć osamotniona wśród tylu
              przedsiębiorczych młodych ludzi!


              Upór, konsekwencja, odporność na przeciwieństwa i przekonanie o tym, że
              marzenia się spełniają pozwolą Wam już teraz chodzić z podniesioną głową, a za
              kilka lat kupić własne mieszkanie, żyć na normalnym poziomie, nie przejmować
              się rzeszą obiboków, którzy tylko stękają, że nie ma dla nich pracy. Brawo!

              Ja wiem, że sklep w niewielkim mieście to nie to samo, co usługi językowe w
              Warszawie, i pewnie nie od razu będziesz zarabiać po kilkanaście tysięcy
              miesięcznie, ale w moim przypadku po ponad roku działalności mam perspektywę na
              mieszkanie (właśnie kupuję, a wcześniej nawet nie mogłam o tym marzyć), na
              samochód (właśnie skończyłam kurs na prawko), na rozwój przedsiębiorstwa (mąż
              zrezygnował z pracy, żeby prowadzić ze mną firmę), na niezłe życie - co pół
              roku dochody rosną mi dwukrotnie. Tylko dlatego, że zacisnęłam zęby,
              powiedziałam sobie, ze mi się uda i wzięłam się ostro do roboty.

              Życzę Wam wszystkim co najmniej tyle szczęścia, ile ja miałam. Tak trzymać!
              • Gość: pytajacy Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: 212.81.200.* 28.10.05, 15:41
                a co to sa "uslugi jezykowe" ? tlumaczenia? z samych tlumaczen to chyba tyle
                pieniedzy sie zarobic nie da... szkola jezykowa? kursy? ...?
                • Gość: działaczka Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 07:43
                  Widzisz, właśnie głównie tłumaczenia i odrobinę uczenia (pomału rezygnuję, bo
                  uczenie się nie opłaca). Same tłumaczenia, zaleznie od wydajności (a ta rośnie
                  wraz z doświadczeniem) mogą zapewnić super dochody.
                  • pozdrawiamm pytanie do dzialaczki 29.10.05, 10:28
                    ja tez robialam przez pewien czas tlumaczenia, powiedz jak radzisz sobie z
                    platnosciami, bo ja mialam problemy ze sciagnieciem ich od niektorych firemek,
                    chyba ze udalo ci sie juz wypracowac jakies trwalsze kontakty?
                    myslalam tez o zaliczce przy rozpoczeciu tlumaczenia ale to za bardzo nie
                    dzialalo.
                    • Gość: działaczka Re: pytanie do dzialaczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 12:19
                      Mam kilku bezpośrednich, stałych i zaufanych klientów, którzy podrzucają mi
                      tłumaczenia (zwykle są to firmy, które wolą mieć jednego tłumacza ze względu na
                      poufność dokumentów). Są to klienci, którzy płacą bez opóźnień i z którymi
                      współpraca układa się znakomicie. Było w mojej historii kilku klientów
                      nierzetelnych (spóźniających się z płatnościami, płacących mniej niż umówiona
                      stawka itp.), ale z tymi dość szybko się po prostu pożegnałam, na szczęście bez
                      wiekszych strat.

                      Oczywiście nie da się wyżyć z samych klientów bezpośrednich, nie ryzykując
                      tego, że któryś pewnego dnia nie zapłaci. Współpracuję dlatego z kilkoma
                      sprawdzonymi biurami tłumaczeń, od których dostaję mnóstwo zleceń. Jeśli biuro
                      jest sprawdzone, wtedy masz gwarancję, że dostaniesz pieniadze w terminie i w
                      umówionej kwocie. To tylko kwestia rozejrzenia się na rynku. Zaliczki przy
                      małych zleceniach się nie sprawdzają. Przy większych (powyżej 5-10 tys. zł)
                      jeśli klient unika zaliczki, choćby najmniejszej, jak ognia, to po prostu nie
                      podejmuję się. Duże zlecenia to duże ryzyko - wymagają poświecenia sporo czasu,
                      odrzucania innych klientów itp., a potem może się okazać, że pracowałaś po to,
                      by nigdy nie odzyskać pieniędzy.
              • truten.zenobi "hard way" to nasza cecha narodowa! 29.10.05, 10:26
                "hard way" to nasza cecha narodowa! nie docenia się efektywnej pracy tylko
                ciężką.

                osiąganie celów prostą drogą jest poniżej godności prawdziwego polaka!

                a w prostych słowach przestań posypywać pieprzem głupoty!
                od 16 lat w Polsce tworzy się klasa średnia i jakoś nie może powstać bo jak
                ktoś się wybije odnośny urząd sprowadza go na ziemię (sztandarowe przykłady to
                JTT i Optimus - ale jest jeszcze wiele innych).
                i żeby było "łatwiej" PP specjalizuje się w spieraniu zagranicznego bussinesu a
                to przez ulgi podatkowe a to przez dotacje a to przez ułatwienia formalno
                prawne.
                Ale oczywiście PP są potrzebni frajerzy którzy będą ą biurokrację utrzymywać, a
                drobni przedsiębiorcy są najłatwiejszym celem - nie mają dobrego wsparcia
                prawnego, odpowiadają całym swoim majątkiem, więc będą zaciskać zęby i płacić
                albo sprzeda się ich mieszkanie samochód itp.
                mówisz jak urzędnik!

                ps. jesteś tłumaczem przysięgłym? czy aby na pewno ;)
                • Gość: działaczka Re: "hard way" to nasza cecha narodowa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 12:11
                  Drogi Trutniu, nie jestem tłumaczem przysięgłym, nie byłam i nie zamierzam być.
                  Gdybyś nieco znał realia, w jakich musi działać tłumacz przysięgły, to pewnie
                  też nie uważałbyś tego za najlepszą ścieżkę zawodową. Gdyby interesowały Cię
                  szczegóły, to chętnie napiszę, dlaczego nie zamierzam być przysięgłym.

                  Świetnie daję sobie radę na rynku tłumaczeń zwykłych, nieuwierzytelnionych i
                  niech tak zostanie. Przysięgłym mogę w razie czego zlecać pracę.

                  Co do "hard way", to chyba niestety za mało znasz angielski (tylko mi się zaraz
                  nie obraź!) - jeśli chcesz wybrać "hard way", to znaczy, że wybierasz
                  trudniejszą drogę do celu, nie idziesz po znajomościach, łatwiznach itp., ale
                  decydujesz się na rozwiązanie wymagające nieco więcej wysiłku (umysłowego,
                  organizacyjnego, finansowego, czasem też fizycznego). Zgadzam się, że
                  okoliczności, w jakich przychodzi nam prowadzić nasze małe firemki do
                  przyjaznych nie należą. Być może jednak w przeciwieństwie do Ciebie nie
                  przejmuję się tym zbytnio i robię swoje. Jak trzeba pokazać urzędowi skarbowemu
                  pazur, to pokazuję i walczę o swoje prawa, ale jak trzeba grzecznie płacić
                  podatki i nie naciągać fiskusa, to też to robię.

                  Nie obrażaj więc mnie i się na mnie. Nie wymagam od Ciebie, żebyś podzielał
                  moje zdanie - mam jednak do niego prawo. Tym bardziej, że na moim (nieistotnym
                  statystycznie, to prawda) przykładzie "hard way" się sprawdza i funkcjonuje
                  znakomicie. Mam też prawo do nieszanowania nierobów i do szanowania ludzi
                  przedsiębiorczych. Może Ty masz po prostu inną skalę wartości? I niech tak
                  zostanie.
                  • truten.zenobi Re: "hard way" to nasza cecha narodowa! 29.10.05, 13:09
                    Ależ oczywiście nie obrażam się (jestem wyrobionym użytkownikiem forum;) ) a i
                    z moim angielskim jest pewnie tak jak piszesz. ale moją interpretację odniosłem
                    także do reszty Twojej wypowiedzi.
                    jednocześnie przepraszam Cię jeśli z kolei Ty odniosłaś wrażenie że chciałem
                    ciebie obrazić! Co prawda w znacznym stopniu nie zgadzam się z twoją poprzednią
                    wypowiedzią, i swoją wypowiedz raczej utrzymałem w ostrym tonie ale nie było
                    moim celem obrażanie!


                    > Drogi Trutniu, nie jestem tłumaczem przysięgłym,
                    moja "wycieczka" z "tłumaczem przysięgłym" miała na celu tylko jakby
                    przypomnieć Ci to o czym ostatnio było dosyć głośno tj. utratę uprawnień w
                    wyniku głupich zmian w prawie.
                    tak naprawdę się cieszę że Ciebie to nie dotyczy i że możesz spać spokojnie.

                    > Mam też prawo do nieszanowania nierobów i do szanowania ludzi
                    > przedsiębiorczych. Może Ty masz po prostu inną skalę wartości? I niech tak
                    > zostanie.

                    Nie mam innej skali wartości tyle że nie dziwię się że coraz miej osób decyduje
                    się na pracę na swoim. Jeśli jesteś na tyle silna by grać uczciwie z
                    nieuczciwymi partnerami (PP i jego urzędnicy) to chwała ci za to! Ale nie
                    nawołuj innych do naśladowania bo możesz im zrobić krzywdę.
                    Taka postawa przypomina mi wysyłanie dzieci na wojnę (jak to miało miejsce za
                    czasów 1 i 2 wojny ŚW) i wpajanie im dyscypliny, karności, bajek o honorze, o
                    poświęceniu dla ojczyzny, musztry itp. - wszystko to na froncie okazywało się
                    zbędne.
                    na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone i ten kto to zrozumie ma dużo większe
                    szanse przeżycia.
                    I może bycie dekownikiem nie przysparzało honoru ale dawało dużo większe szanse
                    na doczekanie końca wojny.

                    nie bądźmy hipokrytami założenie sklepu czy przysłowiowego straganu z pietruchą
                    nie daje możliwości do jakiś kolosalnych nadużyć więc nie powinno się wiązać z
                    dużym ryzykiem! jest to (powinna być!) normalna praca dla szarych ludzi.
                    nie każdemu pasuje "wyścig szczurów" są ludzie którzy chcą normalnie żyć i
                    normalnie pracować. Ale w obecnych warunkach raczej ciężko o to. Wymagania
                    odnośnie małych firm są takie same jak od dużych (mających własnych prawników
                    księgowe itp), prywatnych przedsiębiorców traktuje się jak złodziei, jak nie
                    wiadomo jakich bogaczy - którym trzeba zabrać by dać biednym i potrzebującym,
                    jak obywateli 2 kategorii - nie mają tych samych praw co pracownicy mimo iż
                    często pracują tak samo (np. urlop wychowawczy, do niedawna brak "opieki nad
                    dzieckiem" czy chociażby 8 godzinnego dnia i 40 godzinnego tygodnia pracy).

                    ale nierobów w znaczeniu zwolenników państwa socjalnego i ludzi oczekujących że
                    obowiązkiem pracodawcy jest zapewniać pomoc socjalną, ludzi przeciwnych
                    proporcjonalnemu wynagradzaniu efektywnej pracy też nie lubię!
      • Gość: jk Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.medical / *.crowley.pl 28.10.05, 15:43
        1. Urząd pracy w tym roku oferował zarejestrowanym bezzwrotną pomoc na cel
        inwestycyjny - warunek: musisz wytrzymać rok;
        2. Jest jakas ulga w składkach na ZUS na poczatku działalności i nie jest to
        660 tylko jakieś 300 zł;
        3. Są również jakieś dotacje na tworzenie stanowisk pracy (jak zatrudnisz
        bezrobotnego, to ileś tam dostaniesz);
        4. Zorientuj się, czy czegoś nie możesz dostać z funduszy unijnych

        Popieram :) Kłopot z papierami pewien jest, ale może da się przeżyć, zwłaszcza
        że masz jakieś wykształcenie ekonomiczno-finansowe...
        • Gość: m Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.05, 18:39
          faktycznie - w poście poniżej napisałem, ze na zUS 700, ale na początek płaci
          się mniej.
          Kasa na rozpoczęcie:
          Fundacje istnieją w dużych miastach, najlepiej o nie zapytać w Wojewódzkim
          Urzędzie Pracy,
          każdy z tych funduszy wymaga innych rzeczy i pożytkowane też mogą być na różne
          cele, wg jednego nie można wydać na to czy tamto wg innego można, ale coś tam
          za to trzeba innego spełniać.
          Te fundacje wymagają zazwyczaj wkładu własnego!
          Zazwyczaj wymagany jest biznes plan, nawet jeśli nie, warto napisać, zeby
          zwiększyć szansę na otrzymanie.
          Można też ubiegać się o kasę z PUP, (tylko 12 000), ale potem należy się liczyć
          z zawracaniem d... nieustannym, znoszenia im wszelkich faktur i papierków oraz
          z tym, nie można wydawać jak się ma ochotę, przy upierdliwych paniach, nawet
          sensowne zmiany planu nie zostaną zakceptowane. Generalnie wydawać to można
          tylko na materiały i sprzęt wymieniony w podaniu.
          Czynsze, opłaty, samochody, lokale nie wchodzą w grę.
          Oczywiście kaucja za lokal też nie, a to zazwyczaj wynosi tyle ile
          trzymiesięczny czynsz.
          Trzeba koniecznie nie splajtować, żeby nie oddawać wszystkiego z wielkimi
          odsetkami!
          Dofinansowanie dla osób już mających działalność - tylko po pewnym okresie
          czasu prowadzenia, dokładnie nie pamiętam, ale nie mniej niż pół roku - warunek
          jest zazwyczaj taki: należy płacić podatki dochodowe, na początku zazwyczaj się
          nie płaci, nawet jak jest zysk - (suma wydatków na urządzenia, materiały "na
          zapas", wystrój lokalu to zapewnia).
          Jak chodzi o kasę za zatrudnienie pracownika - to bodajże po roku prowadzenia
          działalności można się ubiegać.
          Ale też jest szereg wymagań i pracownik musi pracować przynajmniej rok.
        • Gość: irokee Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.05, 23:06
          Tak, wszystko pieknie, tylko dlaczego nikt nie pisze ze na te wszystkie kredyty
          sa potrzebne zabezpieczenia, poręczenia, zyranci. Ci którzy znajda kogos kto za
          nich poręczy - dostana kredyt. A co ma zrobic reszta?
          • Gość: jk Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.medical / *.crowley.pl 31.10.05, 13:28
            Są. Dwóch, dokładnie - do tego bezzwrotnego funduszu.

            Ale powiem szczerze - dla mnie, jako potencjalnego żyranta, robi różnicę, czy
            ktoś będzie miał dochód wystarczający na spłatę raty przez lat wiele, czy
            chodzi o to, żeby przez rok utrzymał działalność choćby na minimum dochodu. Po
            roku mnie to ma szansę przestać interesować - przy kredycie raczej nie...
      • Gość: bΞLLiCoکΞ Chcieć to móc n/t IP: *.crowley.pl 28.10.05, 16:01
        • mona_lisa79 Samozatrudnienie 28.10.05, 18:53
          Ostatnio też się zastanawiam nad taka formą pracy, myslę o tłumaczeniach,
          poniewaz studiowalam prawo w Niemczech myśle głównie o współpracy z
          kancelariami i firmami zainteresowanymi tłumaczeniami tekstów prawniczych,
          ewentualniepoza miejscem zamieszkania. Kiedys wykonywałam jeszcze jako
          studentka takie tłumaczenia, dostawałam teksty i wysyłałam przez internet. Czy
          ktoś ma doświadczenie w tłumaczeniach specjalistycznych? Jak najlepiej szukać
          takich klientów? To znaczy niezbyt drogo a efektywnie?
          Poza tym, Olu, życzę powodzenia i już gratuluję pomysłu na życie i wiary w
          siebie.
      • Gość: Eternal Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.nwrk.east.verizon.net 28.10.05, 17:37
        Znasz jezyk - wyjedz z kraju. W socjalistycznym klimacie ciezko liczyc na
        sukces z wlasnej dzialalnosci - szczegolnie z haraczem na ZUS, i ogolnym
        opodatkowaniem pracy... Ja mieszkam w stanach od 10 lat, przyjechalem bez
        niczego, pracowalem po restauracjach i budowach jako student, i skonczylem
        studia nocne. Teraz mam wygodna prace przy biurku - zarabiam wiecej w miesiac
        niz moja cala rodzina w Polsce przez rok. Nie obawiaj sie wyjazdu - prawda, na
        poczatku bedziesz musiala troche poharaowac, ale wszystko sie potem zwraca
        stokrotnie.
        • Gość: m Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.05, 18:20
          ryzyko spore, pierwsze miesiące - jak sobie je wyobrażasz?
          Nie zarobisz od razu zapewne na czynsz i ZUS, czyli x + 700, a płacić trzeba,
          musisz mieć odłożone kupę kasy na to.
          Czynsz musi być duży, lokal na zadupiu to samobójstwo, a skąd wziąć na kaucję?
          Jak splajtujesz z długami możesz "zawisnąć" na jakiś czas - cała kasa na długi,
          brak możliwości rozwoju jakiegokolwiek.
          W Polsce wbrew pozorom trudno jest KUPIĆ, to paradoks, ale tak jest, trzeba
          czasami obdzwonić całą Polskę i nie zawsze się uda, bo nie ten termin, bo to za
          małe zamówienie dla kogoś, a za duże dla kogoś innego...
          Niektóre pięknie prezentujące się w folderach firmy wciskają szmelc przy każdej
          okazji - trzeba mieć silną osobowość, żeby się wykłócać i domagać.
          Biuro rachunkowe - warto skorzystac i warto uważać, często niesolidni, można
          umoczyć niezłą kasę "dzięki" nieodpowiedzialnej pani, która "idzie na ilość".
          Znajomości - warto mieć zawsze i wszędzie, jesli to tylko sklep to chociaż u
          właściciela budynku, jeśli prywatny i nie świr - o.k. gorzej gdy n.p.
          spółdzielnie mieszkaniowa.
          Uważać i sto razy czytać każdy dokument przed podpisaniem, n.p. w sprawie najmu.
          Trzeba mieć stalowe nerwy i końskie zdrowie, jak sie już zacznie funcjonować ta
          działalność to o.k., wcześniej będzie nerwowo, żeby uzbierać na ZUS i czynsz.
          Ogólnie przyjrzeć się sobie na chłodno - czy mam predyspozycje - czy jestem
          silny psychicznie, zawzięty, energiczny i pewny siebie - ważne to ostatnie jest
          szczególnie w kontaktach z dostawcami klientami, urzędami itp.
          Dużo forsy przede wszystkim trzeba jednak mieć na starcie.
      • Gość: m Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.05, 19:25
        koszty na początku, na które lepiej mieć kasę:
        ZUS, czyli teraz połowa dla rozpoczynających, jakieś 300 na miesiąc, czynsz -
        od 300 zł za budkę do nieskończoności:) - trzeba szukać, bo ceny są różniste,
        kaucja (zwrotna) za lokal, opłaty bankowe, wcale nie małe, jeżeli ma się konto
        firmowe - do przelewów na ZUS - nawet spore, lepiej poszukać chyba banku w
        internecie, albo wpłacać zUS na poczcie, bo jest taka możliwość, biuro
        rachunkowe - 200 zł co mies., opłata do zarejestrowania jako vatowiec - o.k.
        150., niekoniecznie, wymagane tylko przy określonych dochodach, ale warto
        raczej zgłosić, bo:
        Przysługuje zwrot VATu za środki trwałe - maszyny i urządzenia po 3 miesiącach
        od zgłoszenia, o ile zrobisz to w terminie.
        Dochodzi być może rata za kredyt, jeśli się brało, wyposażewnie lokalu, towar -
        na początku nikt nie sprzeda ci bez gotówki, reklama, szyld (kilkaset), strona
        internetowa - o ile jest potrzebna pow. 1000, ogłoszenia, ulotki.


        Ale jeden głupi błąd na początku może zakończyć się katastrofą - niewłaściwy
        lokal n.p.
        I to chyba tyle dyrdymał.
      • Gość: Urzędnik Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: 80.51.191.* 28.10.05, 19:31
        Hej! Ja pracuję w wydziale ewidencji działalności gospodarczej. Podam Ci kilka
        pożytecznych informacji. Zacznę od początku: Jeśli zdecydujesz się rozpocząć
        działalność to musisz się najpierw udać do swojego urzędu miasta ( tam gdzie
        jesteś na stałe zameldowana ) pobrać wniosek o wpis do ewidencji działaności
        gospodarczej (część urzedów ma go na swoich stronach internetowych) będzie cię
        to kosztować 100 zł (W niektórych urzędach osoby zaczynające działalność
        gospodarczą (np absolwenci, bezrobotni) są zwolnione z oplaty za wpis)
        Następnie organ ewidencyjny wyda Ci w terminie do 2 tygodni od złożenia wniosku
        (w większości urzędów czeka się do tygodnia) zaświadczenie o wpisie do
        ewidencji. Wypełnienie wniosku nie powinno Ci sprawić żadnych kłopotów. Jedynie
        określenie przedmiotu dzialalności tzw PKD (schemat klasyfikacji znajdziesz na
        stronie www.stat.gov.pl/klasyfikacje/PKD/pkd.htm )zajmię ci trochę
        czasu. Polecam wpisać więcej gdyż za każdą zmianę płaci się 50 zł.Następnie z
        zaświadczeniem udajesz się do urzędu statystycznego po REGON( tam załatwisz
        wszystko w 30 minut). Potem udajesz się do urzędu skarbowego. Na końcu
        zgłaszasz się do ZUS-u. Nadmieniam iż osoby rozpoczynające działalność pierwszą
        dzialaność gospodarczą lub te które w okresie ostatnich 60 miesięcy
        kalendarzowych przed dniem rozpoczęcia wykonywania działalności gospodarczej
        nie prowadziły pozarolniczej działalności,
        nie wykonują działalności gospodarczej na rzecz byłego pracodawcy, na rzecz
        którego przed dniem rozpoczęcia działalności gospodarczej w bieżącym lub
        poprzednim roku kalendarzowym wykonywały w ramach stosunku pracy lub
        spółdzielczego stosunku pracy czynności wchodzące w zakres wykonywanej
        działalności gospodarczej.
        Podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne dla tych osób wynosi tylko
        254,70 zł (30% kwoty minimalnego wynagrodzenia). Chcialbym na końcu zwócić Ci
        uwagę że możesz też dostać bezwrotną dotację z Urzędu Pracy w wysokości około
        11 tysięcy zł . Gdybyś się zdecydowała to życzę godziwych zysków i pozdrawiam!
        Ps Pamiętaj najważniejszy jest dobry pomysł (polecam program firma na TVN 24)!

        • Gość: działaczka Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 07:50
          Drogi Urzędniku, pomyliłeś się tylko z jednym - nie ma obowiązku rejestrowania
          działalności w miejscu zameldowania. Wyznacznikiem jest miejsce zamieszkania.
          Dlatego mogłam bez problemu założyć działalność w Warszawie i mogę się na
          miejscu ze wszytskiego rozliczać, będąc nadal zameldowana w innym mieście u
          rodziców.


          Jako ciekawostkę podam, że wniosek o wpis do ewidencji złożyłam przez internet
          w niedzielę do południa, a już w poniedziałek w południe zadzwoniła pani z
          urzędu zapraszając mnie po odbiór. Byłam naprawdę pod wrażeniem.
      • dasiu56 Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 28.10.05, 20:22
        Tylko własna działalność jest szansą, żeby po 10 czy 20 latach pracy dla kogoś
        za nędzną pensję nie żałować, że gdybym znów miała 23lata to...
        Nikt tu nic nie mówi o handlu bezpośrednim, nowej przyszłości na rynku. Znam
        takich co 10 lat temu kończąc studia zabroli się za to a dzisiaj dziękują
        opatrzności za swoją decyzję. Pozdrawiam. Gdyby Pani chciała więcej szczegółów
        to moj tel. 606200978. Życzę rozsądnych decyzji.
        Dorota
      • grzegorz.gajowniczek w imię polski nie lekceważ takich ofert 28.10.05, 21:16
        z taki wykształceniem, z takimi predyspozycjami psychofizycznymi, powinnas
        darować sobie własny biznes, a zaczac się mocno rozgladać za praca w urzędzie
        państwowym - skarbowy ,zus,wszelkie urzędy kontrolne - juz wkrótce będzie
        wzmożony nabór w tych instytucjach w celu stworzenia państwa prawa, i nawet w
        mniesjzych miasteczkach będą szukali wykształconych, dynamicznym, twardych,
        zdecydowanychi bezkompromisowych osób które przez swą pracę przez swoje
        działania wzbogacą skarb państwa, przecież na pewno znasz w swej okolicy w swym
        sąsiedztwie ludzi którym się powiodło i przy których mogłabyś się wykazać na
        państwowej posadzie. w imię polski nie lekceważ takich ofert!
      • Gość: luk Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.autocom.pl 28.10.05, 22:09
        Moja rada to zrobić sobie Biznes Plan. Niech on bedzie skromny i na własny uzytek ale trzeba wszystko oszacowac i przeliczyc. Jesli bedziesz starac sie o kase np. z UP to bedziesz musiała się przyłozyc.
        pozdr. Luk
        • Gość: gonzo Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.ztpnet.pl 28.10.05, 22:39
          Nie czytałem wszystkich opinii dlatego nie wiem czy ktoś poruszył ten temat,
          ale słyszałem że teraz jest jakaś promocja dla nowych firm tzn. jak ktoś
          zakłada pierwszy raz działalność gospodarczą to ma ulgi w Zusie- płaci się
          tylko jakieś 200- 300 zł i można dość łatwo dostać kredycik z unii na
          rozhulanie. Ale nie jest łatwo - jak znajdziesz już jakąś niszę na której można
          zarobić to np pojawi ci się 2,3 naśladowców tego co robisz i to w sąsiedztwie.
          Polacy tacy podobno są - nie chce im się myśleć tylko zrzynają pomysły
          innych.Poza tym wciąż zmienia się sytuacja, ciągle coś drożeje, jak nie paliwo
          to czynsze i już kalkulacja bierze w łeb. Ale jak wymyślisz coś ekstra i
          postawisz na jakość, to się obronisz. Czego Ci z całego serca życzę.
          • skun2 Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 29.10.05, 03:01
            Gość portalu: gonzo napisał(a):

            > Nie czytałem wszystkich opinii dlatego nie wiem czy ktoś poruszył ten temat,
            > ale słyszałem że teraz jest jakaś promocja dla nowych firm tzn. jak ktoś
            > zakłada pierwszy raz działalność gospodarczą to ma ulgi w Zusie- płaci się
            > tylko jakieś 200- 300 zł i można dość łatwo dostać kredycik z unii na
            > rozhulanie. Ale nie jest łatwo - jak znajdziesz już jakąś niszę na której
            można
            >
            > zarobić to np pojawi ci się 2,3 naśladowców tego co robisz i to w
            sąsiedztwie.
            > Polacy tacy podobno są - nie chce im się myśleć tylko zrzynają pomysły
            > innych.Poza tym wciąż zmienia się sytuacja, ciągle coś drożeje, jak nie
            paliwo
            > to czynsze i już kalkulacja bierze w łeb. Ale jak wymyślisz coś ekstra i
            > postawisz na jakość, to się obronisz. Czego Ci z całego serca życzę.


            Kompletne brednie.
            Podstawowa rada podawana we wszystkich podręcznikach (wcale nie wymyślona przez
            Polaków) jest taka:
            "Jezeli sąsiad sprzedaje ziemniaki i dobrze na tym wychodzi, to ty tez
            sprzedawaj ziemniaki, tylko rób to lepiej, może taniej itp."
            Bajdurzenie o niszach, pomysłach niesamowitych to sobie można darować.
            Skoro sąsiad nie ma sklepu z kaparami tylko ziemniakami to nie znaczy, że
            należy otworzyć sklep z kaparami - bo jeszcze nikt na to nie wpadł - to znaczy,
            że sklep z kaparami nie ma sensu.
            • skun2 Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 29.10.05, 12:08
              Przychodzą mi do głowy takie przykłady (autentyczne), w mieście 100 000
              istnieje dużo pizzerii i wciąż powstają nowe, jedne plajtują inne działają
              wiele lat,podobnie z lokalami cateringowymi. Pewnien Chińczyk otworzył lokal z
              chińskim jedzeniem - jedyny w mieście i plajtnął po roku.

              Na osiedlu pewnym, dużym, działa kilka mordowni sprzedają wódkę i piwo i żyją
              mimo, że jest ich dużo, a jeden biznesmen postanowił otworzyć lokal, ale
              lepszego rodzaju - z kawą i ciastkami i plajtnął też, bo na osiedlu nie było
              zapotrzebowania, może gdzieś w centrum by było, ale widocznie nie stać go było
              na lokal w centrum. Mógł po prostu otworzyć kolejną mordownię z nieco tańszą
              wódką i pewnie by się utrzymał.
              Dlatego najprościej jest otworzyć to co sąsiad i to zaraz obok, mordownia
              sprawdzi się na osiedlu, ale nie w centrum (bo będzie drożej).
              A coś z jedzeniem albo kawą daleko od bloków.
              Jakośc wcale nie uratuje, jeśli położenie będzie złe, ludzie są leniwi, może
              do dentysty pojadą daleko, ale już weterynarza wybiorą najbliższego.
              Ceną można konkurować, jeśli się ma możliwość, ale każdy ci powie, ze jak jest
              wysoka to automatycznie mamy wrażenie, że coś jest dobre, choć przecież
              niekoniecznie, ale są i tacy co dopłacą byle czuć się lepiej.
      • Gość: Paweł Do Oli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 10:28
        www.inkubatory.pl

        Nie wiem czy w Twojej okolicy jakiś działa, ale ta Fundacja to świetny sposób na rozkręcenie działalności w czasie studiów, niskim kosztem.
        • Gość: Ola moja odpowiedź + mała refleksja IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 29.10.05, 11:47
          Truten-Zenobi:
          Również jestem zdania, że najlepiej wziąć się w życiu za to, co Cię pasjonuje i
          na czym się znasz. Bo jak się w danej dziedzinie orientujesz, to również i
          ryzyko bycia zrobionym przez kogoś "w balona" znacznie się zmniejsza. Np. przez
          nieuczciwych kontrahentów. A tak w ogóle thx za pozytywny zastrzyk energii:)
          Aha, odnośnie samochodu - już mam, więc wydatek odchodzi. Poza tym, w branży
          kosmetycznej to przedstawiciele danej firmy przychodzą do Ciebie i spisują
          zamówienie (wiem-widziałam). Więc nie musisz po całym kraju jeździć za towarem.
          A komputer chyba w sklepie z kosmetykami niekoniecznie będzie mi niezbędny..?
          Kasa fiskalna wystarczy, a jak coś to komp mam w domu, zawsze można przenieść i
          ewentualnie dokupić samo oprogramowanie.

          Ake:
          Jeśli 80 tys to dla Ciebie mało, to co ja mam powiedzieć? :) Gdybym ja tyle
          miała...ho, ho....No ale wszystko zależy od rodzaju przedsięwzięcia: 80 tys na
          sklepik z kosmetykami to sporo, a np. na otworzenie prywatnej wyzszej uczelni -
          to grosze.

          Działaczko: Ja osobiście nawet nie wyobrazam sobie życia z "załatwionego
          zasiłeczku" A może jestem nienormalna, skoro inni młodzi kombinują w ta
          stronę..??? Obecnie mam na utrzymanie siebie 700 zł miesięcznie i wiem, że
          samodzielnie mieszkając nie da się za taką kwotę normalnie wyżyć. Wiecznie
          zaciągam długi u rodziny, znajomych. Niewielkie, bo 100-200 zł, które
          oddaję "po pierwszym" i 20-go zaciągam następne....Nie na wakacje czy drogie
          ciuchy, ale na życie...
          A przecież zasiłek to połowa tego, czym ja dysponuję, więc nawet na opłaty by
          mi chyba nie wystarczył...
          Swoją drogą - gratuluję Ci sukcesu i życzę kolejnych!!!

          JK:
          O kredycie z UP wiem. I zamierzam skorzystać, lub przynajmniej spróbować. A co
          do tych dotacji unijnych: zorientuję się.

          Eternal:
          Gdybym tylko miała możliwość pewnego wyjazdu, najlepiej z kimś (bezpieczeństwo)
          i gwarancję, że zupełnie nieświadomie nie trafię do "przybytku rozkoszy" -
          wyjechałabym. Ale szkopuł w tym, że samotnemu mężczyźnie - choćby z tego
          ostatniego względu- łatwiej jest wyjechać niż samotnej 20-latce. Nie mam
          żadnych kontaktów, rodziny za granicą... a firmy oferujące pośrednictwo w
          pracy "przy dzieciach" nie są godne zaufania. Przynajmniej część z nich. Tylko
          ja odróznić te uczciwe od nieuczciwych? Pare moich znajomych się przejechało...
          Straciły tylko kase na bilet i wróciły po tygodniu. Częśći emigrujących się
          udało - i gratuluję Tobie, bo jak widać Ty do nich należysz. Czy mogę spytać,
          tak z ciekawośći, w jaki sposób wyjechałeś? Miałeś konkretną pracę załatwioną
          przed wyjazdem? Czy raczej w ciemno? Miałeś tam kogoś? Znajomych, rodzinę?

          M:
          LOkal na zadupiu niekoniecznie musi być samobójstwem, zależy od branży.
          Na osiedlach oddalonych o 10 km od centrum, świetnie prosperują piekarnie,
          kioski, masarnie, spożywka, warzywniaki. Bo nie każdy ma czas, pieniądze na
          dojazd i samochód, żeby po zakupy na obiad jechać do Tesco czy Geanta.
          Większość artykułów podstawowej potrzeby (chleb, wędlina, warzywa, owoce,
          fajki, prasę, nabiał, piwo) kupuje się przecież głownie w osiedlowych
          sklepikach, prawda?
          Ale faktycznie, na "moją" branżę najlepiej nadaje się lokal w centrum miasta,
          przy rynku czy głównym deptaku. I tam koncentruję moje poszukiwania.

          Urzednikowi z kolei (oraz pozostałym osobom) dziękuję serdecznie za przydatne
          informacje. Formalnośći, zusy, pity, księgi itp. moją mocną stroną nie są, ale
          i przez to będę musiała przebrnąć:/

          I na koniec mojej dzisiejszej, dość obszernej wypowiedzi - taka mała refleksja:
          Z perspektywy czasu szczerze żałuję, że poszłam na studia.
          Żałuję, bo:
          - studia zajęły mi mnóstwo czasu,
          - miałam mnóstwo niepotrzebnych stresów (egzaminy, zaliczenia),
          - czas poświęcony na kucie bezsensownych wiadomośći, które do niczego mi się
          nie przydadzą - też mi się nie zwróci.
          - że już nie wspomnę wydatków na czesne, dojazdy, książki, kserówki, materiały.
          Kupa pieniędzy! Wystarczy policzyć samo czesne: 250 zł x10 mcy x 5 lat!!! To
          daje kwotę w wysokości 12,5 tysiąca za same tylko opłaty za naukę! Paranoja!

          Ktoś powie: trzeba było iść na państwową uczelnię. Tylko... że w moim mieśćie
          są takowe tylko dwie: jedna typowo techniczna Polibuda(kier. budowlane,
          mechatronika - czyli nie dla mnie, nie dałabym sobie rady) i druga
          pedagogiczna, czyli fabryka bezrobotnych. Co prawda teraz powstały na niej nowe
          kierunki (fizjoterapia, zarządzanie itp), ale w chwili gdy ja zdawałam maturę -
          takowych nie było.
          Dlatego wybrałam prywatną. Zresztą jak większość moich znajomych, których nie
          było stać na wyjazd do innego miasta, na stancję, dojazdy, wyzywienie na własną
          rekę - w porównaniu z tym moje 250 zł czesnego i tak wypada całkiem skromnie.

          Studia rzekomo ekonomiczne nie dały mi praktycznie żadnej wiedzy praktycznej
          choćby przy wyżej wspomnianym założeniu własnej działalnośći. Jako już prawie
          absolwentka nie mam pojęcia o wypełnianiu PIT-ów, o rozliczeniach z ZUSEM, o
          realnym określeniu kapitału i możliwości. Bazuję na własnym i znajomych
          doświadczeniu. Nie posiadam praktycznie żadnej wiedzy poza łbem nabitym
          liczeniem funkcji, rachunków prawdopodobieństwa, całek i innych shitów jak
          kodeks spółek cywilnych wbity bezmyślnie do głowy na potrzeby egzaminu.

          Założywszy, że zamierzoną działalność gospodarczą podjęłabym zaraz po maturze -
          w tej chwili, jako 23-latka, miałabym już przypuszczalnie ok. 2 lata "na
          plusie", miałabym stały i WŁASNY dochód, sporo doświadczenia, może sporo błędów
          popełnionych na koncie, ale przynajmniej byłoby to już ZA MNĄ. I byłabym
          całkowicie niezależna od rodziców...
          Z perspektywy czasu mogę z całą pewnością powiedzieć, że studia były dla mnie
          niczym innym jak ucieczką, jak odroczeniem faktycznego momentu wejścia w
          dorosłość. I po częsci zmarnowanymi latami.

          Thx za cierpliwość (do tych, co dotrwali do końca:D)





          • truten.zenobi taka mała podpowiedź ;) 29.10.05, 12:17
            oczywiście na wstępie zastrzegam że wszelkie moje wypowiedzi są wyrazem tylko
            moich prywatnych opinii bo doradcą podatkowym nie jestem! ;)

            1 nawet jeśli samochód masz to koszty jego eksploatacji mogą stanowić koszt
            uzyskania przychodu! ba nawet możesz np. z rodzicami podpisać umowę o
            nieodpłatne użyczenie samochodu i też będą koszty tyle że nie przesadzaj!

            2. komputer obowiązkowo musisz mieć! no bo jak chcesz rozliczac się z ZUS'em -
            masz przecież obowiązek używać płatnika! ;) czyli jak fundniesz sobie nową
            maszynke to w koszty!;)

            3. wszysto co możesz powiązać z przychodem możesz wrzucać w koszty! ale
            pamiętaj bez przesady karma dla psa tylko wtedy gdy trzymasz go w sklepie jako
            psa obronnego ;)

            4. pamiętaj też o kosztach reklamy niepublicznej! to z jednej strony pułapka bo
            US koszty np ulotek może Ci przesunąć do tej kategorii co może oznaczać wtopę a
            z drugiej strony możesz kupować dowolne "prezenty" i zaliczać je w koszty
            Warunek max o,25% przychodu!

            ps i żeby nie było że ciągle marudzę u mnie w mieście obok supermarketów
            funkcjonują i normalne sklepy - to nieprawda że markety zabijają drobną
            przedsiębiorczość, bo ani tak naprawdę nie są tanie, ani nie mają dużego
            wyboru, ani nie zapewniają doberj jakości!
          • Gość: działaczka Re: moja odpowiedź + mała refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 12:33
            Olu, na wstępie życzę Ci powodzenia z własną firmą i trzymam kciuki, żeby po
            pierwszych cięższych miesiącach udało Ci się wyjaść na zadowalającą prostą. Na
            pewno Ci się powiedzie!

            Nie przejmuj się latami studiów. Pomyśl, jakie miałaś podejście do życia
            jeszcze 5 lat temu. Czy rzeczywiście miałaś wówczas na tyle odwagi i
            doświadczenia, żeby zakładać działalność? Może po prostu studia dały Ci czas na
            dorośnięcie? Myślę, że masz wszelkie cechy do osiągnięcia sukcesu - umiesz
            rozłozyć problem na czynniki pierwsze, jesteś zapobiegliwa, przewidujesz to, co
            może się zdarzyć w przyszłości, w razie wątpliwości pytasz innych o opinie,
            jesteś zdeterminowana, umiesz myśleć, jak Twoi potencjalni klienci. Do
            prowadzenia firmy nie potrzeba wiele więcej.
      • Gość: Bieda-biznesmen Do OLI... IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.10.05, 11:22
        Spróbuj ,najlepiej z tymi kosmetykami....telefonów nie polecam ......podstawa
        to "dobrze polożony " czyli drogi lokal......na pierwsze zyski nastaw sie po 6-
        8 miesiącach .....tych kontroli przynajmniej na początku to tak bardzo sie nie
        bój.......kombinować na początku nie bedziesz to i kontrole nie powinny Ci być
        straszne.....uważaj na dostawców towaru - bo wielu na poczatku wciska KIT a nie
        towar .....negocjoj każdą wydawaną przez siebie zlotowke -zapewniam ,że sporo
        mozna wynegocjować ,szczególnie jezeli placisz gotówką ( lokal,towar od
        dostawców itp ) ....POWODZENIA
        • Gość: zenek BIZNES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.05, 12:19
          Jak nie masz znajomosci w PUP to zapomnij o dotacji bo tylko stracisz czas i
          zapal, tam dotacje daja znajomi znajomym, utwierdzila mnie w tym kolezanka
          ktorej matka tam pracuje. Oczywiscie dotacji nie dostalem bo znajomosc przyszla
          za pozno. Nie licz na wlasne panstwo, juz lepiej popros rodzine, jak
          przedstawisz komus dobry pomysl to cie wspomoga, albo na jakiegos inwestora
          biznesmena, ktory jesli nei ukradnie ci pomyslu to pomoze rozwinac skrzydla.
          • Gość: m Re: BIZNES IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.05, 13:18
            jak nie w PUP to w którejś z fundacji, tak jak pisałem - trzeba tylko zapytać o
            to w wojewódzkim urzedzie pracy.
            Ja PUP odradzam z innego powodu - nie dają spokoju, co chwila jakieś kontrole,
            co chwila wezwania, nie można sobie jakiejś kwoty zostawić na później, musisz
            wydać od razu, nie można wydać na coś innego niż w podaniu, itp.
            Z lokalem to prawda, dla jednej działalności lepiej na uboczu, dla innej
            wyłącznie, dla innej wyłącznie centrum...
          • Gość: biznes_szczecin Re: BIZNES_dotacja_bez_znajomosci IP: 83.168.106.* 30.10.05, 18:56
            niezgodze sie ja dostalem bez zadnych znajomosci ale przylozylem sie do opisania
            i przedstawilem kilka alternatyw jakby mi sie nie powidlo,
            pozdrawiam
      • Gość: Gościujeden Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: 83.238.56.* 29.10.05, 13:14
        Olu, ja też właśnie rozpoczynam działalność gosp., chociaż w innej branży.
        Moglibyśmy wymieniać się doświadczeniami z urzędów, refleksjami żółtodziobów
        itp. Taki dziwny pomysł, ale może akurat coś się przyda...
        Oj_tam@gazeta.pl
      • Gość: wujek dobra rada sprobuj w internecie IP: *.klon.com.pl / *.crowley.pl 29.10.05, 15:43
        sprobuj handlu w internecie - odpadnie ci na wstepie duzo kosztow zwiazanych z
        utrzymaniem i urzadzeniem lokalu. nie zakladaj wlasnego e-sklepu, bo domyslam
        sie, ze nie znasz sie marketingu internetowym, wiec trudno bedzie ci sie
        wypromowac. poza tym to dodatkowe koszty.
        proponuje zainteresowac sie platforma typu allegro, swistak, ebay itp. dotrzesz
        do duzej liczby klientow, nawet ostatnio w tv sa reklamy ;) co prawda to tez
        pociaga za soba koszty, ale w praktyce zwiazane jedynie ze sprzedaza (za lokal
        musisz placic, nawet jak nic nie sprzedasz). przeanalizuj co sie dobrze
        sprzedaje i jakie sa ceny - czy mozesz byc konkurencyjna. przelicz sobie koszty
        wysyki, pakowania i inne zwiazne z dostawa towaru do domu. jesli mieszkasz w
        wiekszym miescie, moze warto zorganizowac wlasna dostawe - tansza i szybsza niz
        poczta.
        poza tym, jesli zalozysz zwykly sklep, internet moze byc doskonalym dodatkowym
        kanalem sprzedazy. niewiele ryzykujesz :)
        • Gość: LLL i w normalnym Re: sprobuj w internecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 12:46
          idz 2 torowo sklep i internet , zawsze cos sie sprzeda, internet mozesz
          prowadzic w sklepie
        • anulka210 Re: sprobuj w internecie 01.11.05, 15:01
          A czy handlując na allegro trzeba/można założyć działalność gospodarczą i
          starać sie o dofinansowanie z PUP??
      • Gość: Dobry biznes Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: 72.137.46.* 29.10.05, 16:13
        Olu,
        Przesylam Ci link do ciekawego artykulu ze strony cnn news o chlopaku, ktory
        ukonczyl studia 2 lata temu i juz dzisiaj zarabia $150.000 rocznie dzieki
        internetowi. Magazyn na towar mu niepotrzebny, gdyz produkty wysylane sa
        bezposrednio z fabryki do klientow.
        Przy tego typu biznesie miejsce pracy nie ma znaczenia, fabryku moga znajdowac
        sie gdziekolwiek, na przyklad w Ameryce. Odbiorcy tez moga byc na calym
        swiecie.

        money.cnn.com/2005/10/19/pf/millionaire/rp_dangelo/index.htm
        Zycze powodzenia.
        Pozdrawiam.
        • Gość: mk Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.05, 21:22
          czy wy się tym naprawdę zajmujecie>?
          • Gość: m Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.05, 22:04
            znam kolegów, którzy mają sklepy/usługi internetowe, pytałem, czy da się z tego
            wyżyć?
            Otóż odpowiedzieli: NIE, ale zawsze parę groszy dodatkowo jest.
            • Gość: Dobry biznes Odpowiedz dla MK IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.10.05, 23:47
              Ja na razie mysle o takim biznesie. Ale pare miesiecy temu robilam tlumaczenie
              z polskiego na angielski witryny internetowej dla klienta, ktory zalozyl sklep
              internetowy (polska odziez), rozmawialam z nim na ten temat. Otoz on od wielu
              lat pracuje w marketingu (jak to sam okreslil „od szczeniaka”), ma wlasna
              firme, biznes idzie mu dobrze (jak sam mowi, jakby na jakiejs transakcji mial
              zarobic mniej niz $10.000, to nie chcialoby mu sie z domu wychodzic), mowil mi
              ze ma sporo znajomych, ktorzy pootwierali podobne sklepy i zarabiaja teraz na
              nich setki tysiecy dolarow rocznie. Jest to niestety jedyna osoba, ktora znam,
              zdaje sobie sprawe, ze na pewno – jak w kazdym biznesie – jednym idzie on
              dobrze, a inni cienko przeda. Ja sama natomiast mysle o tym, zeby zdobyc
              wiedze na temat nowych technologii i software, i tym sie zajac. Znam swietnie
              angielski i mam ukonczone studia plastyczne, na pewno sie te umiejetnosci
              przydadza.
              Pozdrawiam.
              Magda (Dobry Biznes)
        • Gość: tapicer Moja rada:Zacznij sprzedawać tkaniny obiciowe. IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 30.10.05, 00:34
          Sukces finansowy gwarantowany.
          • Gość: Magda30 Re: Moja rada:Zacznij sprzedawać tkaniny obiciowe IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.10.05, 01:50
            Czy ta wypowiedz o tkaninach obiciowych byla serio? Jak sobie wyobrazilam jak
            trudno byloby znalezc klienta na cos takiego (nawet gdyby wzory byly wyjatkowo
            ladne i oryginalne), i jak duzo pracy nalezaloby w to wczesniej wlozyc, zeby
            znalezc dostawcow, to prawie stracilam chec na zalozenie sklepu
            internetowego...
            Magda
        • adventurka1 Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 30.10.05, 13:54
          to ma byc poważne forum z powaznymi dyskusjami ,a nie jakas dziecinada o
          fantastycznej kasie za nicnierobienie.
      • Gość: zagranglista usa prywatna firma w Polsce to jest masochizm IP: 68.249.176.* 30.10.05, 01:06
        Nie jest to warte wykonczenbia psychicznego gdzie mentalnosc panstwa jest nadal
        na zasadzie przedsiebiorca to wrog i trzeba go ukrocac. W d. sobie moze pOlska
        wsadzic przedsiebiorczosc. Nie warte jest to stresu i niepewnosci i ciaglych
        klopotow. Nie warte poswiuecenia rodziny. Dopoki nie bedzie w Polscewolnosci
        gospodarczej z prawdziwego zdarzenia, to business w Polsce rowna sie
        nieportzespanym nocom i niepewnosci stalej. Moje wyrazy wspolczucia posiadaczom
        jakichkolwiek firm w Polsce gdzide sa zwierzyna lowna urzedactwa polskiego.
        Polska to na wakacje tylko - albo byc ksiedzem albo urzedasem albo poslem. Jesli
        masz jakikolwiek dobry pomysl robiacy kase - wykoncza cie zawistni konkurenci
        oraz fiskus i US oraz cala polska zawisc od urzedasa po swinska konkurencje. W
        d. sobie wsadzta biznes w Polsce. Na razie, w kazdym razie. Prywatny
        przedsiebiorca w Polsce to WROG panstwa - wedlug kolejnych ekip. I na
        zakonczenie: czy po to sie studiuje zeby zakladac jakis glupi sklep i to jeszcze
        panienka nie wie nawet z czym? Jaja.
      • te_was Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 30.10.05, 08:52
        Są jeszcze inne możliwości "samozatrudnienia". Na przykład wolny zawód, jakim
        jest np doradztwo finansowe. Sam takowe prowadzę, a oparcie mam w dużej firmie
        pośrednictwa, która jakby za mnie załatwia kontrakty z "dostawcami" towaru,
        czyli usług finansowych.
        Zalety:
        * brak konkurencji, bo jest to branża, która dopiero się tworzy
        * doskonałe zarobki po zdobyciu odpowiednich kwalifikacji
        * znacząca niezależność - pracuje na własny rachunek i nikt mi nie narzuca niczego
        * możliwość różnych kierunków rozwoju, ja na przykład specjalizuję się ostatnio
        w szkoleniu kadr i to właśnie daje mi satysfakcję
        * brak konieczności posiadania kapitału "na rozruch"
        * brak ryzyka bankructwa
        * brak kosztów typu: magazyn, ludzie, towar na składzie
        * nie dotyczy mnie problem płynności finansowej (obrót wyłącznie za gotówkę)
        * można działać w miejscu zamieszkania, jest więc zaplecze na trudne chwile na
        początku działalności (mogą się zdarzyć, choć nie muszą)
        * jest możliwość budowy własnej sieci dystrybucji, co pozwala w większym stopniu
        kontrolować rynek, a co za tym idzie obrót


        Branie się za biznes jakiegokolwiek typu "bo inni to robią i dobrze na tym
        wychodzą" moim zdaniem nie rokuje dobrze, szczególnie początkującym.

        Tak czy inaczej, jest to lepszy pomysł niz wyjazd za granicę, bo u nas jeszcze
        wiele branż ma przed sobą burzliwy rozkwit i wiele osób dorobi się fortun, jeśli
        nie poddadzą sie presji środowiska, nawyków i potrafią skorzystać na
        transformacji. Bo już wiele takich znam, a to dopiero początek.
        Powodzenia
        • Gość: działaczka Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.05, 08:59
          Te_was, nic dodać, nic ująć. Polska ma jeszcze spory niezrealizowany potencjał
          na rozwój firm, mimo przeciwności biurokratycznych. I zgadzam się, że Twoja
          branża ma bardzo duże mozliwości. Widzę to po sobie, bo dopiero relatywnie
          niedawno zaczęłam korzystać z usług wszelkiej maści doradców, agentów itp.
          Jeśli się trafi na specjalistę z prawdziwego zdarzenia, to naprawdę można na
          tym tylko skorzystać.
      • Gość: Tomek Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.chello.pl 30.10.05, 11:08
        Witam Cię Olu i wszystkich pozostałych forumowiczów.
        Nie wiem czy sie dokopiesz do mojej wypowiedzi wiec bedzie raczej krótko.
        Przede wszystkim gratuluje decyzji o zalozeniu firmy i samego podejscia do
        tematu.
        Mimo mlodego wieku patrzysz realnie i nie bujasz w obłokach, to sie nie zdarza
        czesto w twoim wieku,

        Praca na etacie to dzis utopia biorac pod uwage rynek pracy i jego stabilnosc,
        trzeba ciagle zmienic prace bo firmy padaja, oszukuja lub redukuja pracownikow.
        Placenie skladek na ZUS przez 40 lat to straszna wizja.

        Najwazaniejsze aby robic to co lubisz i jestes w stanie z tego utrzymac siebie
        i swoich najblizszych.

        Niezależność finansowa powinna być hasłem przewodnim.
        zerknij sobie
        www.finanseosobiste.pl//content/view/78/31/
        www.finanseosobiste.pl//content/view/19/32/
        Pozdrawiam
        Tomek
        www.finanseosobiste.pl
        • te_was Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 30.10.05, 12:19
          Wszystko to prawda, Tomku.
          Jedyny problem z którym się spotykam przy poszukiwaniu osób do pracy w mojej
          firmie, to brak wiary u 98% osób, że w Polsce można uczciwą drogą dojśc po 3-4
          latach do zarobków rzędu 15-20 tysięcy miesięcznie, a tyle się zarabia w naszej
          branży. Ten schematyzm myślenia i brak wiary we własne siły daje paradoksalnie
          niesamowite możliwości w nowych, tworzących się dopiero branżach.
          Co z tego jednak, skoro po wstępnej rozmowie, kiedy widać już blask entuzjazmu w
          oczach zainteresowanej osoby, powraca ona do swojego środowiska, które w ciągu
          paru dni ściąga ją na powrót do swojego poziomu niewiary, niemożności i
          utyskiwania na rzeczywistość.
          Te 2 %, które jak wyczytałem na wskazanych przez Ciebie stronach, zarabia ponad
          74 000/rok, to właśnie ci, którzy mają w nosie schematy myślowe ogólu Polaków i
          działają wbrew opinii tych 98 %, że w naszym kraju "się nie da".
          Pozdrawiam
          t.
          • Gość: działaczka Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.05, 12:29
            Normalnie "ręcamy i nogamy" się podpisuję pod Twoim i Tomka postem. :-)))

            U mnie pomysł założenia działalności spotkał się z katastroficznymi
            komentarzami rodziny, z niedowierzaniem znajomych i tragicznymi scenariuszami,
            które przede mną rysowali.

            Na poczatku szacowałam, że bez dodatkowego pracownika mogę po roku działalnosci
            zarabiać 10 tys. złotych. Tak się stało. Myslałam jednak, że to maksimum moich
            możliwości, po czym okazało się, że mozna więcej (bo wraz z doświadczeniem
            rośnie efektywność pracy), a odkąd mogę od czasu do czasu liczyć na pomoc kogoś
            jeszcze, to w ogóle osiągane sumy są zawrotne w stosunku do tego, co
            przewidywałam. Znam jednak takich w mojej branży, którzy zarabiają kilkakrotnie
            więcej i do nich w chwili obecnej staram się równać. W końcu sztuka polega nie
            na osiadaniu na laurach, a na ciągłym podwyższaniu poprzeczki.

            Moze to i lepiej, że ogół Polaków nie dostrzega tego, co widzi te 2%? Przecież
            wtedy wszyscy mielibyśmy firmy i nie byłoby kogo zatrudniać. :-)))
            • te_was Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 30.10.05, 14:42
              Gość portalu: działaczka napisał(a):


              > Moze to i lepiej, że ogół Polaków nie dostrzega tego, co widzi te 2%? Przecież
              > wtedy wszyscy mielibyśmy firmy i nie byłoby kogo zatrudniać. :-)))

              Zawsze wychodziłem z założenia, że każdemu trzeba choćby pokazać szansę. Czy z
              niej skorzysta, to już jego sprawa i nie mam na to wpływu.
              Wiesz, jest taka teoria (nie pamiętam autora niestety), że dóbr na świecie jest
              dość, by starczyło dla wszystkich ludzi. Wystarczy zrobić założenie: zarabiam,
              jak i ty zarabiasz. Czyli obie strony korzystają. Transakcje wg zasady wygrana -
              wygrana.
              U nas natomiast często gęsto jest tak, że zarabia ten, kto oszukał, nie zapłacił
              (albo zapłacił po pół roku zamiast po miesiącu), sprzedał niesprawne, nieświeże,
              podrobione ... Ja nie mówię, że tylko w Polsce, ale u nas ludzie zbyt często
              kojarzą bogactwo ze złodziejstwem albo chociaż nieuczciwością, a to nie jest
              dobry prognostyk dla rozwoju przedsiębiorczości. Bo za tym idzie ciągotka do
              tego, żeby się bezpiecznie zatrudnić na etat i zrzucić większość kłopotów na
              pracodawcę. Tylko czy w takim nastawieniu nie widać postawy niewolnika, który
              finalnie: pracuje byle jak, je byle jak, ubiera się byle jak i w końcu całe
              życie spędza byle jak, ale za to z poczuciem bezpieczeństwa (pozornym
              oczywiście), że ma zapłacony ZUS, że ma kawałek swojego biurka, że ma stałą
              pracę ... Wygodnie, lecz byle jak.
              Właściciwie chciałem polemizować z zacytowanym przez Ciebie zdaniem, ale...
              jakoś nie wyszło. :-)
      • Gość: Ania Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.wroclaw.mm.pl 30.10.05, 14:12
        Proponuję, żebyś zorientowała się czy miałabyś możliwosć otrzymania dotacji
        z budżetu Unii Europejskiej. Jest szansa, ponieważ wiele się o tym mówi,
        wiadomo, że pieniądze są i czekają a chętnych nie ma...Powodzenia!!!
        • Gość: airwalk Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.05, 19:17
          Powiem Ci tak, w zeszłym miesiacu założyłem firmę. Musze powiedzieec ze boje sie jak cholera, ale nawet cos zaczyna z tego wychodzic. Na poczatku wszystko wydaje sie byc jedna wielka przeszkoda, ale jakos powoli mozna przez nawal biurokracji i ludzkiej glupoty ( przepisy ) przejsc. Teraz mam juz mniejszego pietra i nawet z tak malym doswiadczeniem, mam wrazenie ze to byl wlasciwy wybor. Krotko mowiac, kto nie sprobuje ten nigdy nie bedzie wiedziec. Powodzenia
          • te_was Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 30.10.05, 21:27
            Brawo. O to właśnie chodzi. Jak nie spróbujesz, nie będziesz wiedzieć.
            Powiem też jeszcze coś: niepowodzenie to też jeszcze nie koniec świata. Każdy
            dużego formatu biznesman ma za sobą jedno, dwa a nawet kilka bankructw ! Ot, po
            prostu jeszcze jedno doświadczenie.
            Też powodzenia !
            • Gość: Lufi Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.chello.pl 31.10.05, 22:28
              Każdy
              > dużego formatu biznesman ma za sobą jedno, dwa a nawet kilka bankructw ! Ot, po
              > prostu jeszcze jedno doświadczenie.

              No, z tym to chyba trochę przesadziłeś, te_was, zwłaszcza jak sie po takim
              bankructwie zostaje bez dachu nad głową, czego ja się właśnie najbardziej
              obawiam :-)) Ale to prawda, jak się nie spróbuje , to się nigdy nie sprawdzi i
              niczego nowego się człowiek nie nauczy. Grunt to dobrze przemysleć i zaplanować
              dzialalność.

              Z przyjemnością poczytałam sobie te wszystkie wypowiedzi, jak się pewnie łatwo
              domyślić, także myślę o tym, żeby zacząć pracować na własny rachunek;-) Czytałam
              trochę o franczyzach, które zmniejszają ryzyko niepowodzenia, chociaż 100%
              gwarancji sukcesu też nie dają (nie trafiony punkt i klapa gotowa), jest to na
              pewno dobry sposób na rozpoczęcie działalności, ale często trzeba mieć kosmiczny
              wkład własny (finansowy).

              Powodzenia wszystkim początkującym i nie tylko!
              • te_was Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 02.11.05, 14:08
                Gość portalu: Lufi napisał(a):

                > Czytała
                > m
                > trochę o franczyzach, które zmniejszają ryzyko niepowodzenia, chociaż 100%
                > gwarancji sukcesu też nie dają (nie trafiony punkt i klapa gotowa), jest to na
                > pewno dobry sposób na rozpoczęcie działalności, ale często trzeba mieć kosmiczn
                > y
                > wkład własny (finansowy).
                >
                Jest parę firm na naszym rynku, które działają wg tego wzorca, ale kilku już nie
                ma, np. Rema 1000. Ludzie, którzy poszli na ten układ (znałem osobiście kilkoro
                z nich), po prostu nie uwzględnili naszych polskich realiów, stosowanej u nas
                marży detalicznej, sposobu rozliczeń i ścisłych zasad - choćby narzuceni
                dostawcy (na 80 % towaru). A dlaczego tak się stało ? Przede wszystkim dlatego,
                że nie ma u nas doradztwa z prawdziwego zdarzenia, a w takim przypadku aż sie
                prosi zrobić prostą analizę przed zainwestowaniem kasy.
                Jest to zbyt duża zależność, na mojego nosa. Ale oczywiście jak kto chce
                spróbować... -:)
                > Powodzenia wszystkim początkującym i nie tylko!
                • vinci_78 Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 04.11.05, 13:54
                  te_was, widze, że jestes nie tylko doradcą finansowym, ale ogólnie doradztwo
                  masz we krwi:) Może dasz radę mi jakoś doradzić(mąż przestał to robić,
                  poniewaz "i tak robię po swojemu" :)Przeważnie, żeby podjąć jakąś decyzję
                  zbieram wszystkie możliwe "czyjeś" myśli i tworzę na ich podstawie cos "swojego"
                  Co poradzisz osobie, która urodziła się na Białorusi, ukończyła studia
                  pedagogiczne w Polsce, po czym wyszła za mąż, o ile nie mogła pracowac na
                  karcie czasowego pobytu, postanowiła awansować prywatnie i awansowała do bycia
                  mamą 2 dzieci. Zajęło to jaj 4 lata licząc od obrony pracy. Teraz ma już
                  ganiające dzieci, czyli gotowe pójść do przedszkola i obywatelstwo, czyli
                  możliwość pójścia do pracy. Jest ogromnie małokonkurencyjna na rynku, poniewaz
                  nie ma doświadczenia, pomimo upływu tylu lat po studiach. I oto pytanie, w
                  jakim kierunku ma ona "mahac czarodziejską różdżką",żeby wyjść na prostą - czy
                  faktycznie lepiej coś swojego otworzyć (np. import "fajnych" i niedrogich
                  towarów z Białorusi), czy kontynuować wysyłanie maili do firm chcących
                  pracownika 10w1 :)Nie mogę pójść na podyplomówkę np. z handlu międzynarodowego,
                  ponieważ nie dam rady jej opłacić póki nie pracuję, to samo dot prawa jazdy.
                  Wiele rzeczy w tej chwili są dla mnie jak ciemny las,(oprócz zupek i
                  pampersów:), muszę jakoś tu się odnaleźć, jeśli się zdecydowałam na mieszkanie
                  w Polsce, ale czasem strasznie brakuje mi pomysłów.
                  Doradź w ramach rozrywki:)
                  pozdrawiam
      • made-in-china Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro 02.11.05, 09:14
        1. Wyjedz za granice, zdobadz doswiadczenie w pracy z klientami (chociazby hot-
        dogi), zobacz jak biznes prowadza inni, zaoszczedz kapital
        2. Wroc do Polski, do dowolnego miasta ktore wybierzesz (nie musi to byc
        Warszawa, duzo lepszy do bizlesu jest no teraz Wroclaw czy Krakow - kolezanka
        kupila tam mieszkanie na kredyt i zalozyla mini hotel dla turystow),
        3. Wroc do swojego miasta, jesli bedziesz chciala i zaloz sklep z czymkolwiek
        4. jak splajtujesz, wroc do punktu 1 lub 2.

        Zaczynajac od pkt 3, skonczysz i tak za pierwszym razem na pkt. 4, a nie
        wiadomo czy bedziesz miala sile i odwage na pkt 1 czy 2.
        • Gość: aga Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 08:01
          a ja popieram samozatrudnienie, super ze wpadlas na taki pomysl, nie sluchaj
          tych maruderow zawodowych, smieszne to ale glownie wypowiadaja sie na temat
          wlasnej firmy pajace na etatach.
          ja uwazam ze kazda inicjatywa jest dobra, ja zrobilam doktorat za granica,
          wrocilam do kraju i zamiast siedziec i narzekac, postanowilam wykorzystac
          perfekcyjna znajomosc jezyka: zdalam egazamin panstwowy i zostalam lektorka.
          Zalozylam firme, fakt pzrz pierwsze trzy miesiace wychodzilam na zero ale potem
          bylo juz tylko lepiej. okazalo sie ze jako wystawiajaca rachunki jestem bardzo
          atrakcyjnym pracownikiem, szkoly jezykowe nie placa milionow na zus i chetniej
          mi zlecaja klientow.Po dwoch latach widze same plusy, mimo ze konkurecncja
          spora (jestem z warszawy). Ja socjolog teolog nauczylam sie jezyka marketingu,
          prawniczego, medycznego, sama w domu z pomoca internetu i wypozyczonych
          podrecznikow i teraz nagle kazdy mnie chce!
          jeszcze jedno: studia robi sie dla siebie, po to zeby nie byc palantem co
          glosuje na samoobrone, zeby byc myslaca , niezalezna jednostka, reprezentowac
          soba jakis poziom, a nie zeby zdobyc lepsza prace. To tez, ale nie powinien to
          byc jedyny cel podjecia studiow wyzszych. Niech mgr bedzie twoja satysfakcja,
          uwierz mi lepiej jest sprzedawac hot dogi z mgr lub dr przd nazwiskiem niz po
          szesciu klasach podstawowki. I coz z tego ze magister sprzedaje hot dogi?
          Korona ci z glowy nie spadnie, jesli znasz swoja wartosc. Przez caly doktorat
          pracowalam w piekarni i jakos to mi nie przeszkodzilo w obronie na piatki.

          trzymam kciuki za projekt wlasnego sklepu, jestem za, wez swoje zycie w swoje
          rece , nie czekaj
          pozdrawiam
          aga
      • Gość: tupka Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.chello.pl 05.11.05, 19:22
        Jestem w bardzo podobnej sytuacji jak autorka wątku.... no może z malutkimi
        różnicami :-)

        W ubiegłym roku skończyłam 5-letnie studia dzienne, które kosztowały moich
        rodziców około 50 tyś :( (musiałam wynajmować stancję). Od 2 roku pracowałam w
        zawodzie i myślałam, że to umożliwi mi super start po obronie mgr (umowa o
        dzieło). No i to był błąd. Po obronie pracy zaproponowano mi samozatrudnienie,
        a jak nie to do widzenia ...

        Postanowiłam sama poszukać czegoś bardziej dochodowego, lepszego... W chwili
        obecnej pracuje w zawodzie (umowa o dzieło), nie mam szans na etat, zarabiam
        około 1500-1800 na rękę, wynajmuję mieszkanie z 2 obcymi pracującymi osobami bo
        nie stać mnie na wynajęcie kawalerki.

        I właśnie od pewnego czasu powstał pomysł powrotu do mojego rodzinnego miasta,
        założenia DG (wszechstronna sprzedaż: real, net, bezpośrednio), niestety znów
        zamieszkania z rodzicami (a tak chciałam sie usamodzielnić :( i zaczęcia czegoś
        na własną rękę.

        I wiecie co?
        Uda mi się, wierzę w to. Inaczej chyba w naszym chorym kraju się nie da.
        Aktualnie pracuję dla szefowej-deb..ki po 12 h + czasami soboty i delegacje
        bezpłatne w niedziele. Mam mase zapału ale juz nie po to żeby jakimś
        byznesmenom od siedmiu boleści nabijać kabzę moim kosztem.

        3mam za Ciebie Olu kciuki (i za mnie zresztą też :)

        • Gość: działaczka Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 11:07
          Tupko, jaki masz zawód wyuczony?

          Ta umowa o dzieło mi brzydko pachnie, jeśli piszesz, że pracujesz w oznaczonym
          czasie, ale to zupełnie inna sprawa.

          Zastanów się, czy w Twoim miescie, do którego wrócisz, jest zapotrzebowanie na
          taką działalność, jaką planujesz założyć. Domyślam sie, że w tej chwili
          pracujesz w jakimś większym mieście i że trudno jest Ci związać koniec z
          końcem, a do tego dobijająca jest świadomość braku perspektyw w tym, co w tej
          chwili robisz.

          Napisz coś więcej o tym, co robisz i co umiesz. Za czasów studenckich byłam w
          identycznej sytuacji - praca prawie od początku studiów, brak stałego
          zatrudnienia itp. Zostałam jednak w zawodzie, założyłam zaraz po studiach
          działalność, nie wróciłam do rodziców (marna by to była perspektywa w miescie
          biednym i 10 razy mniejszym od Warszawy), a w tej chwili widzę, że to była
          dobra decyzja. Przecież masz juz jakieś kontakty, może jednak będziesz mogła
          się usamodzielnić bez wracania do rodziców. Z obserwacji włąsnego brata wiem,
          że potem trudno jest się wyrwać z luksusu, jaki daje rodzinne mieszkanko, wikt
          i opierunek.
          • Gość: Tupka Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.chello.pl 06.11.05, 12:29
            Oj marny ten mój zawód wyuczony (dziennikarstwo) i gdybym teraz miał drugi raz
            startować na studia wybrałabym coś diametralnie innego.

            Wiesz z tymi godzinami to jest tak, że oczywiście możemy przychodzić w
            godzinach w jakich nam pasuje ale tak naprawde jest tyle roboty, że doba za
            krótka niestety :( W tym momencie mam obowiązków za 3 pełnoetatowe osoby, a
            pracuję na umowe o dzieło. Odp. szefowej - jak sie nie podoba nikt nie trzyma
            na siłę.

            Tak, wiem, faktycznie mam dużo kontaktów tutaj w różnych mediach ale z tego co
            wiem wszędzie jest ciężko, brak perspektyw na lepsze, dostanie etatu zakrawa na
            cud jeśli nie nazywasz sie Dowbor czy Młynarska. Ciężko mi zwłaszcza z tego
            powodu, że jestem tu całkiem SAMA (znajomi z pracy będą zawsze tylko znajomymi,
            a cała moja rodzina i chłopak sa na 2 końcu Polski - on nie chce tu
            przyjeżdżać).

            Stąd chyba właśnie pomysł na otorzenie (a właściwie rozszerzenie) DG którą
            m.in. prowadzi moja mama. Nie jest to nic wielkiego i oszłamiającego ale
            oczywiście coś całkowicie innego niż praca w mediach. W każdym bądź razie
            jakies tam dochody przynosi (zresztą nawet coraz większe), a mojej mamie też
            już coraz ciężej sobie samej z tym wszystkim radzić.

            I tak sobie siedzę w niedzielne popołudnie przed kompem (Boże dziękuję za
            internet ;-) i wiem, że właśnie jestem na jednym z większych zakrętów w życiu.
            Z jednej strony odpowiada mi ta moja malutka samodzielność w postaci prawie-
            samego-mieszkania ale z drugiej tak naprawdę co da mi ta praca w przyszłości
            gdzie naprawdę brak perspektyw?

            pozdrawiam :)

            • Gość: działaczka Re: samozatrudnienie -własna działalność vs bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 12:59
              No to teraz wiemy więcej :-))) Pomyślałaś o tym, żeby po dziennikarstwie zostać
              redaktorem, korektorem, copywriterem? W wydawnictwach, biurach tłumaczeń,
              agencjach reklamowych (kolejnośc nieprzypadkowa) ciągle potrzebni są tacy
              ludzie. Widze to po swojej branży tłumaczeniowej. Założe się, ze z językiem
              polskim stoisz bardzo dobrze, zapewne i obcy język nie jest Ci obcy ;-)))
              Zależnie od "wydajnosci" możesz zarobić sporo, albo chociaz miec nieco lepiej
              płatny etat. Bezpiecznie byłoby się jeszcze pomęczyć trochę w obecnej pracy,
              ale już zgłaszac się do wyżej wspomnianych firm. Może sie okazać, że etat nie
              bedzie Ci po jakimś czasie do niczego potrzebny. Media to rzeczywiście fatalna
              branża, ale masz niezły start w inne, niedoceniane branże. No i pieniądze są
              zgoła inne (ale o tym cicho sza!, bo się inni dowiedzą ;-))).

              Z drugiej strony, jeśli mama przestaje się wyrabiac sama z działalnością, a są
              perspektywy na rozwój, to może rzeczywiście i to jest niezły pomysł. Nie
              zaczynasz od zera, bo zręby firmy już masz. Na pewno bliskośc rodziny i
              chłopaka jest nie do pogardzenia. Może po prostu mogłays wrócić do rodzinnego
              miasta, pracować z mamą, ale na przykład wynając wspólnie z chłopakiem osobne
              mieszkanie? W małym mieście zapewne będzie to kosztowac mniej niż np. w
              Warszawie. W ten sposób zachowujesz swoją "małą stabilizację", nie tracąc nic
              na powrocie w rodzinne strony.

              Świeże spojrzenie i młoda krew w mamy firmie pewnie może przynieśc pozytywne
              zmiany. Może nawet zdecydujesz się za jakiś czas przejąć firmę, gdy mama
              przejdzie na emeryturę? Więcej optymizmu! Nie ma sytuacji bez wyjścia i nigdy
              nie było tak źle, żeby nie mogło być gorzej. To są dwie rzeczy, które motywują
              mnie do pracy i ciągłego poszukiwania lepszych perspektyw. Z takim podejściem
              wiele rzeczy się udaje.
              • vinci_78 do Działaczki :) 06.11.05, 20:23
                Działaczko, widzę, że siejesz optymizm, na "polu zmartwien", jakim jest ów
                temat:)Dzisiaj mam chyba moment kulminacyjny bólu głowy odnośnie pracy. Na
                dzień dzisiejszy, otwieram własną firmę proponującą przechowanie towaru, czyli
                tzw. magazyn:))Nie wiem, co otworzę jutro:)Najgorsze, że mąż pracuje w firmie
                państwowej od samego początku, więc tłumaczy się , że sie nie zna na szukaniu
                pracy i umywa ręce.Nie jest może tak do końca, tylko zamiast pogadać, doradzić,
                on się martwi, że mi już głowa od myślenia puchnie:)Juz marudziłam na tym
                forum, o swojej "skomplikowanej " sytuacji, ale jeszcze Tobie troche głowę
                pozawracam:)Jeśli masz chwilkę czasu, to odpowiedz na temat "Kto doradzi?"z dn
                5.11. Przepraszam, że Ciebie tam wysyłam, zamiast samej napisać, tylko nie chcę
                już powielać tekstu, Dziękuję z góry i mam nadzieje, że spotkam Cie na tamtym
                moim temacie:)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka