Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co to są podatki - księgowa szuka pracy

    IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.01, 13:34
    Czy napraqwdę nigdzie nie ma pracy dla księgowej z Poznania? Czy wszyscy
    prywatni przedsiębiorcy są aż tak dobrzy z rachunkowości?

    Czy wiecie coś o podatkach? Podatki są jak płot - tygrys i lew przeskoczą go
    lekko, płazy i gady prześlizgną się pod nim, a bydło stoi przed nim i ryczy (i
    płaci podatki).
    Obserwuj wątek
      • Gość: TYP Re: Co to są podatki - księgowa szuka pracy IP: *.we.mediaone.net 18.06.01, 15:15
        Gość portalu: Renata napisał(a):

        &#62 Czy napraqwdę nigdzie nie ma pracy dla księgowej z Poznania? Czy wszyscy
        &#62 prywatni przedsiębiorcy są aż tak dobrzy z rachunkowości?
        &#62
        &#62 Czy wiecie coś o podatkach? Podatki są jak płot - tygrys i lew przeskoczą go
        &#62 lekko, płazy i gady prześlizgną się pod nim, a bydło stoi przed nim i ryczy (i
        &#62 płaci podatki).


        Moze nie prezentujesz sie tak jak powinnas.....
      • Gość: mum Dlaczego nie chcą cię zatrudnić IP: *.pressmedia.com.pl 19.06.01, 21:20
        Gość portalu: Renata napisał(a):

        &#62 Czy napraqwdę nigdzie nie ma pracy dla księgowej z Poznania?
        &#62 Czy wiecie coś o podatkach? Podatki są jak płot - tygrys i lew przeskoczą go
        &#62 lekko, płazy i gady prześlizgną się pod nim, a bydło stoi przed nim i ryczy (i
        &#62 płaci podatki).

        Jeżeli na rozmowach kwalifikacyjnych serwujesz tę historyjkę o tygrysach, płazach
        i bydle, to chyba nic dziwnego, że pracodawca nie ma zamiaru ci płacić za
        uświadamianie go, że jest bydłem. Gdyby cię zatrudnił, to by było przecież
        przyznanie się do bycia bydłem. Ty zapewne uważasz się za tygrysicę, co to płot
        przeskoczy, to czemu nie założysz własnej firmy tylko chcesz się u tego bydła
        zatrudniać? Masz firmę typu "dam koszty" i zamieszczasz ogłoszenia w gazecie,
        pewny zysk, no nie? Skoro od razu się chwalisz jak to byś potrafiła zakombinować,
        to chyba nic dziwnego, że pracodawca może podejrzewać, że równie dobrze możesz
        zakombinować na jego niekorzyść, albo w zapale oskubywania fiskusa posuniesz się
        za daleko i to on będzie ponosił konsekwencje. Prezesi chcą mieć porządek w
        papierach i księgowa ma być zwykłym wyrobnikiem, a cwaniary nie chcą i słusznie.
        W mojej firmie byłabyś skreślona od razu. Poza tym weź pod uwagę fakt, że podatki
        to wcale nie jest takie straszne obciążenie, gorszy jest ZUS, a tu składki są
        ustalone, płatne obowiązkowo i żadne myki nie pomogą. Jak już masz wizję płotu,
        to popatrz trochę poza ten płot i pomyśl sobie, czy opłaca się narażać na baty i
        ten płot niszczyć dla jednego metra łąki poza nim? Może temu bydłu zupełnie
        wystarcza łąka w obrębie płotu i wcale tęsknie nie ryczy, ani lwom i płazom nie
        zazdrości.
        • Gość: gosc Re: Dlaczego nie chcą cię zatrudnić IP: 195.94.206.* 20.06.01, 08:36
          brawo Mum!
        • Gość: renata Re: Dlaczego nie chcą cię zatrudnić IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.01, 14:26
          Mum! Wcale nie jestem tygrysicą tylko bydłem płacącym podatki. Nie zamierzam
          założyć firmy dającej koszty. Pracodawcom nie opowiadam tego rodzaju dowcipów
          bo jestem uczciwą osobą. Przykro mi, że nie znasz się na żartach. Po prostu
          mnie jako księgową ten dowcip bardzo zainteresował.
          A teraz kawał o ekonomiście - jeżeli znasz tą grupę zawodową to powinienieś
          zrozumieć:
          Chemik, fizyk i ekonomista siedzą w jednej celi w więzieniu. Zastanawiają się
          co zrobić, żeby wydostać się na zewnątrz.
          Chemik myśli, myśli i wymyślił.
          - Słuchajcie, zrobię mieszankę wybuchową, wsadzę pod drzwi i podpalę.
          Powinniśmy się wydostać.
          Niestety - pomysł się powiódł.
          Myśli fizyk. Myśli, myśli i wymyślił.
          - Słuchajcie, zrobię małą dźwignię i powinnyśmy zaraz wyjść. Niestety jego
          pomysł również się nie powiódł.
          Ekonomista zaczął rónież myśleć. Myśli, Myśli i nagle go oślniło:
          - Słuchajcie załóżmy, że mamy klucz.

          Mum! Powodzenia i nie oceniaj tak pochopnie ludzi całkiem uczciwych.
          • Gość: Blau Re: Dlaczego nie chcą cię zatrudnić IP: 212.160.130.* 20.06.01, 17:21
            A mnie podoba się historia o bydle i tygrysie. Muszę ją sobie zapamiętać, bo
            nadaje się do powtórzenia w wielu sytuacjach zawodowych.
            A tak na marginesie, Renato: jakie są twoje wymagania finansowe? (Pytam z
            ciekawości - nie zatrudnię Cię, bo jesteś z Poznania, a ja z Warszawy.)
            Prowadzę działalność gospodarczą i zatrudniam księgową, która bawi się w
            papiery. Takich drobnych jak ja, ona ma jeszcze koło setki. Jestem ciekaw, ile
            to kosztuje w Poznaniu.
            • Gość: renata Re: Dlaczego nie chcą cię zatrudnić IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.01, 13:28
              wszystko zależy od rozmiaru Twojej firmy i czy jest to umowa o pracę czy
              zajęcie dodatkowe. Twoja księgowa pewnie ma swoją działalność i jestem ciekawa
              jak ona wyrabia z tą setką firm. No chyba, że w każdej firmie ma tylko po 5
              faktur przychodowych, 10 kosztowych i jedną deklarację ZUS (Twoją) i PIT-5
              (ewentualnie VAT-7. Ja za taką pracę wzięłabym góra 100,00. Pomnożyć to razy
              100 to otrzymałabym niezłą sumkę (10.000,00) żyć nie umierać...
              A może zapytasz Twoją księgową jak zdobywała tylu klientów, może się czegoś od
              niej nauczę (konkurencją dla nie nie jestem).
              • Gość: Blau Re: Dlaczego nie chcą cię zatrudnić IP: 212.160.130.* 22.06.01, 14:46
                Gość portalu: renata napisał(a):

                &#62 wszystko zależy od rozmiaru Twojej firmy i czy jest to umowa o pracę czy
                &#62 zajęcie dodatkowe. Twoja księgowa pewnie ma swoją działalność i jestem ciekawa
                &#62 jak ona wyrabia z tą setką firm. No chyba, że w każdej firmie ma tylko po 5
                &#62 faktur przychodowych, 10 kosztowych i jedną deklarację ZUS (Twoją) i PIT-5
                &#62 (ewentualnie VAT-7. Ja za taką pracę wzięłabym góra 100,00. Pomnożyć to razy
                &#62 100 to otrzymałabym niezłą sumkę (10.000,00) żyć nie umierać...
                &#62 A może zapytasz Twoją księgową jak zdobywała tylu klientów, może się czegoś od
                &#62 niej nauczę (konkurencją dla nie nie jestem).


                Ona bierze 200 plus VAT. Daje radę, bo ma asystentkę. Słyszałem, że jeszcze
                obsługuje coś na mieście, ale nie wiem czy to prawda. Nie wiem, jak się wyrabia,
                ale do wszystkich tych kwitów, o których piszesz (pity, zusy i śmusy) rozlicza
                masę faktur, czasem z kosmosu.
                Co do tego, jak zdobyła tylu klientów, sprawa ma się tak:
                Jest duża firma, która zatrudnia pracowników, ale ci pracownicy nie są na
                etatach, tylko kontraktach. Każdy z nich (także ja) ma działalnośc gospodarczą.
                Duża firma wynajęła tę księgową, żeby nie było bałaganu, a poza tym, jak sądzę,
                żeby mieć na wszystko oko. Generalnie wszyscy są zadowoleni. Ja osobiście na
                początku byłem w panice. Pracowałem wcześniej na etacie i przejście na
                działalnośc było dla mnie wyprawą na inną planetę. Ale teraz po rękach powinienem
                całować tego co to wymyślił. To jest specyficzny zawód i zawsze da się
                pokombinować tak, że prawie wszystko idzie w koszty. Nie odliczam tylko jedzenia
                i ubrań, bo tego nie potrafiłbym uzasadnić. Ale odliczyłem na przykład krawca.
                Szył spodnie, a rachunek dał na usługi krawieckie. A to mogła byc przecież jakaś
                kotara, albo obszycie kanapy, albo jeszcze coś innego. Tak kombinuję z czym się
                da.
                Ostatnio wymyśliłem, że wciągnę w środki trwałe rzeczy, których nie mam, ale mają
                moi koledzy. Kiedy umówi się ze mną Urząd Skarbowy na kontrolę, to np. pożyczę od
                kolegi laptopa i powiem, że to mój. Księgowa mówi, że to przejdzie. A Ty co
                sądzisz?
                Zresztą jeden kolega miał już kontrolę. Polegała na tym, że kobiety z US
                porównywały faktury z odpisami kosztów. Nie interesowały się, czy to wszystko, co
                jest w fakturach, on naprawdę ma. Ale nie wiem, czy tak jest zawsze, więc trochę
                się boję "mieć" dziesięciu telewizorów.
        • Gość: Bianka Re: Dlaczego nie chcą cię zatrudnić IP: *.uni-rostock.de 24.06.01, 00:00
          Mam wrazenie, ze samodzielna praca i inicjatywa oraz wlasne myslenie nie bardzo
          Ci podchodzi. Ty wolisz osly robocze, aby poczuc te wielka arogancje!!! szefa.
          Wspolczuje twoim pracownikom......
          • Gość: Blau Re: Dlaczego nie chcą cię zatrudnić IP: 212.160.130.* 25.06.01, 00:00
            Gość portalu: Bianka napisał(a):

            &#62 Mam wrazenie, ze samodzielna praca i inicjatywa oraz wlasne myslenie nie bardzo
            &#62
            &#62 Ci podchodzi. Ty wolisz osly robocze, aby poczuc te wielka arogancje!!! szefa.
            &#62 Wspolczuje twoim pracownikom......


            Do kogo jest ta uwaga? Do mnie, czy do Renaty? I czego konkretnie dotyczy ten
            komentarz, którego wątku, której wypowiedzi?
      • Gość: alka Re: Co to są podatki - księgowa szuka pracy IP: 10.10.10.* / *.mr.com.pl 25.06.01, 00:00
        Samodzielne prowadzenie Biura Rachunkowego, to przede wszystkim:
        - licencja Min. Finansów zezwalająca na to / a wiec koniecznośc zdania
        niełatwych egzaminów /
        - to haracz dla ZUS-u niezaleznie od tego czy się jest na plusie,
        - to zdobycie klientów - podatników
        - to zaprenumerowanie literatury fachowej / diablo drogo !/
        - i inne drobiazgi / komputer, programy księgowe .../
        Najwiekszym problemem okazuja sie w praktyce prywatni podatnicy , bo wiekszośc
        z nich ma ambicję bycia " gadem lub płazem " ale faktycznie stoją pod tym
        płotem / fajne to !/ i to czy płacą zależy często od ''" ekwilibrystycznej"
        wiedzy ich księgowej, bo pomysły na to jak zarobić/ czytaj: jak ocwanic fiskusa
        ! /mają nie z tej ziemii a orientacji w temacie za grosz, nie mówiąc już o
        trzymaniu się terminów /odsetki karne/.
        Jak wiec widać to właśnie biuro a w nim ksiegowa musi wykazać się wiedza wielce
        elastyczną ; tą dla swojego bossa , żeby jednak coś zarobił i ta dla Organów ,
        żeby uspić ich czujnośc , bo myliłby sie ktoś myśląc ze to to samo. A przy tej
        mobilności i niespójności naszych przepisów dobra księgowa / zaliczam tu takze
        te cwane / musi ciągle czytac literature fachową aby być na topie bo to
        nieprawda ze nie ponosi żadnej odpowiedzialności. To kwestia sformułowania
        umowy .I jeszce musi rozumieć to co czyta . Bo ci faceci w rządzie tak formuują
        przepisy że potem nie każdy potrafi je własciwie /jednoznacznie!/
        zinterpretować / stad te problemy z US , stąd tyle tych kursów,wyjasnień
        doradcow,itp. a kazdy mówi tylko " moim zdaniem ..." i dobrze jest jak się
        zgadza sam ze sobą/
        A ksiegowej wytyka się potem te cięzko zarobione 100 czy 200 zł , które
        niejednokrotnie musi ona siłą wydrzec niesolidnemu / niewypłacalnemu ? /
        podatnikowi jak z gardła ...Oj, troche wiecej szacunku dla ksiegowych.
        A Biuro Rachunkowe to dobra rzecz jak sie gdzie indziej zarabia
        pieniądze.pozdrawiam
      • Gość: mar Re: Co to są podatki - księgowa szuka pracy IP: *.pppool.de 28.06.01, 22:34
        RENATA, odezwij sie do mnie mpivar@web.de Byc moze bedziemy kiedys poszukiwac
        ksiegowej, dalsze informacje poprzez email.
    • Gość: mum pytanie prywatne IP: *.pressmedia.com.pl 22.06.01, 00:00
      Gość portalu: Blau napisał(a):

      &#62 Co do tego, jak zdobyła tylu klientów, sprawa ma się tak:
      &#62 Jest duża firma, która zatrudnia pracowników, ale ci pracownicy nie są na
      &#62 etatach, tylko kontraktach. Każdy z nich (także ja) ma działalnośc gospodarczą.
      &#62 Duża firma wynajęła tę księgową, żeby nie było bałaganu, a poza tym, jak sądzę,
      &#62 żeby mieć na wszystko oko. Generalnie wszyscy są zadowoleni. Ja osobiście na
      &#62 początku byłem w panice. Pracowałem wcześniej na etacie i przejście na
      &#62 działalnośc było dla mnie wyprawą na inną planetę. Ale teraz po rękach powinien
      &#62 em
      &#62 całować tego co to wymyślił. To jest specyficzny zawód i zawsze da się
      &#62 pokombinować tak, że prawie wszystko idzie w koszty. Nie odliczam tylko jedzeni
      &#62 a
      &#62 i ubrań, bo tego nie potrafiłbym uzasadnić. Ale odliczyłem na przykład krawca.
      &#62 Szył spodnie, a rachunek dał na usługi krawieckie. A to mogła byc przecież jaka
      &#62 ś
      &#62 kotara, albo obszycie kanapy, albo jeszcze coś innego. Tak kombinuję z czym się
      &#62
      &#62 da.
      &#62 Ostatnio wymyśliłem, że wciągnę w środki trwałe rzeczy, których nie mam, ale ma
      &#62 ją
      &#62 moi koledzy. Kiedy umówi się ze mną Urząd Skarbowy na kontrolę, to np. pożyczę
      &#62 od
      &#62 kolegi laptopa i powiem, że to mój. Księgowa mówi, że to przejdzie. A Ty co
      &#62 sądzisz?
      &#62 Zresztą jeden kolega miał już kontrolę. Polegała na tym, że kobiety z US
      &#62 porównywały faktury z odpisami kosztów. Nie interesowały się, czy to wszystko,
      &#62 co
      &#62 jest w fakturach, on naprawdę ma. Ale nie wiem, czy tak jest zawsze, więc troch
      &#62 ę
      &#62 się boję "mieć" dziesięciu telewizorów.

      Podaj namiary na twojego dobroczyńcę! Serio! Skoro mógłbyś sobie odliczyć 10
      telewizorów to zapewne tyle ci płacą, że masz od czego odliczać. Ale trochę
      ostudź swoje zapały, 1 telewizor przejdzie, za 9 pozostałych musiałbyś zapłacić
      podatki z odsetkami i grzywną, tak samo za każdą rzecz, która nie służy do
      uzyskania przychodu, właściwie każda może służyć, ale tu wchodzi też uznanie
      urzędnika kontroli skarbowej, w razie czego to ty zapłacisz a nie twoja księgowa,
      ona właściwie nie ponosi żadnej odpowiedzialności, więc nie przesadzaj. Podasz
      namiary? Też chcę mieć takiego "głównego kontrahenta".
      • Gość: Blau Re: pytanie prywatne IP: 212.160.130.* 22.06.01, 00:00
        &#62
        &#62 Podaj namiary na twojego dobroczyńcę! Serio! Skoro
        mógłbyś sobie odliczyć 10
        &#62 telewizorów to zapewne tyle ci płacą, że masz od czego
        odliczać. Ale trochę
        &#62 ostudź swoje zapały, 1 telewizor przejdzie, za 9
        pozostałych musiałbyś zapłacić
        &#62
        &#62 podatki z odsetkami i grzywną, tak samo za każdą
        rzecz, która nie służy do
        &#62 uzyskania przychodu, właściwie każda może służyć, ale
        tu wchodzi też uznanie
        &#62 urzędnika kontroli skarbowej, w razie czego to ty
        zapłacisz a nie twoja księgow
        &#62 a,
        &#62 ona właściwie nie ponosi żadnej odpowiedzialności,
        więc nie przesadzaj. Podasz
        &#62 namiary? Też chcę mieć takiego "głównego kontrahenta".

        Nie, nie podam namiarów. A co do tych telewizorów.
        Gdybym miał wypożyczalnie kaset wideo, to co? Nie
        uwierzą, że 10 telewizorów potrzebuje po to, żeby na
        okrągło były na chodzie. Przecież to jest możliwe.
        Przychodzi klient, wybiera film, a ja mu mówię: jak pan
        chce, to może pan sobie początek zobaczyc na wideo. Czy
        ta sytuacja nie przypomina sklepu z płytami? Tam mają 10
        odtwarzaczy CD dla klientów.

        • Gość: Lechu Miałem kontrolę US dot. TV i video IP: *.pl 22.06.01, 00:00
          Chcieli mi zakwestionować koszt zakupu 1 telewizora i 1 video. Odpowiedziałem,
          że dostaję oferty na kasetach video i muszę to jakoś obejrzeć. Przeszło. Działo
          się to w 1993.
          • Gość: Blau Jak wyglądała kontrola z US? IP: 212.160.130.* 24.06.01, 00:00
            Gość portalu: Lechu napisał(a):

            &#62 Chcieli mi zakwestionować koszt zakupu 1 telewizora i 1 video. Odpowiedziałem,
            &#62 że dostaję oferty na kasetach video i muszę to jakoś obejrzeć. Przeszło. Działo
            &#62
            &#62 się to w 1993.

            A jak dokładnie wygląda taka kontrola? Wpadają znienacka, czy umawiają się
            wcześniej? Można ewentualnie przygotować się na taki nalot?

            • Gość: Lechu Re: Jak wyglądała kontrola z US? IP: *.pl 24.06.01, 00:00
              Jak masz firmę w domu, to raczej cię wzywają z dokumentami do urzedu, a jak idą
              czyimś tropem, to mogą wpaść znienacka. Obecnie na topie jest VAT. Generalnie
              znajdujesz się w polu zainteresowań jaśli żądasz zwrotu pieniędzy, masz dziwną
              rentowność lub kwestionujesz jakąś decyzję US.
            • Gość: księgowa Re: Jak wyglądała kontrola z US? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.06.01, 16:08
              Mi się zdarzyło już dwa razy, że przyszli prawie bez zapowiedzi. Zadzwonili
              tylko, że będą za pół godziny. Zwykle zapowiadają się na dzień wcześniej.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka