zdziwik
31.07.09, 10:27
witam
ja czegos tu nie rozumiem, staram sie ale nie moge nie potrafie zrozumiec
proste pytanie
dlaczego rozwod dla kobiety w 98% przypadkow=zawlaszczeniu dzieci?
a potem uzalanie sie jaka to sa ofiara bo ojciec sie nie wlacza (a najczesciej
to wlasnie wy-matki w imie urazonej dumy odcinacie dzieci od ojcow)
przeciez rozwodzicie sie wy z partnerami, a nie dzieci z ojcami
i czy nie rozumiecie ze to nie partnerom robicie krzywde ale wlasnym dzieciom,
urodzonym, wychuchanym dzieciom
bo dorosly jakos sobie poradzi ale dziecko?
czy kiedykolwiek taka kobieta zastanowila sie nad tym co robi wlasnemu dziecku?
KRZYWDE nic wiecej
bo czesto nie potrafi poradzic sobie z zalem do partnera itd i odgrywa sie na
dziecku lub gra dzieckiem a zale ma do partnera nie do dziecka
przeciez to jest chore zeby do rozgrywek miedzy partnerami wciagac niewinne dzieci
czy dzieci zawinily rozpadowi zwiazku??
nie raczej nie - zawinili dorosli
nie dzieci
wiec dlaczego wiekszosc kobiet krzywdzi dzieci?
oczywiscie zeby nie byc jednostronym jest duzy odsetek mezczyzn dla ktorych
rozwod=rozwodowi z dzieckiem
ale nie zawsze tak jest
dlaczego robicie dzieciom wode z mozgu?
bo nie potraficie zniesc czego? upokorzenia, porazki zyciowej ..... nazwijcie
sobie jak chcecie, najczesciej robicie z siebie ofiare,
a czy ktoras z was zastanowila sie na co sie decyduje biorac opieke w sadzie
nad dziecmi? czy jestescie swiadome ciezaru jaki a siebie bierzecie? ze bedzie
wam trudniej, ciezej etc wiadoma sprawa, a potem tylko naokolo najczesciej
robicie z siebie ofiare, ze zycia nie mozecie sobie ulozyc, ze wszystko na
waszej "biednej" glowie. same sobie bierzecie ten "ciezar" na glowe odcinajac
dzieci od ojcow wiec pomyslcie skoro na cos takiego sie decydujecie to
dlaczego potem sie uskarzacie na to jakie jestescie biedne i pokrzywdzone
przez los, a potem jedyne co jestescie w stanie robic to wyciagac lape po
alimenty nic nie dajac w zamian, zaden facet nie jest tylko bankomatem, tak
jak wiekszosc z was go traktuje, zrobil mi krzywde niech teraz placi - takim
rozumowaniem sie kierujecie
ale do zwiazku, zycia, splodzenia dziecka, rozkladu zwiazku niestety sa
potrzebne dwie osoby nie? nigdy wina nie jest jednostronna jak zazwyczaj to
pokazujecie
macie sie jak to piszecie za super partnerki a wasi partnerzy to niedorosi,
nieodpowiedzialni chlopcy
ale ktos sie z tymi chlopcami wiazal, nikt was nie zmuszal, na was tez
spoczywa odpowiedzialnosc za to jakich ojcow daliscie dzieciom, jakich
mezczyzn wybraliscie na partnera, ojca dziecka, gdzie wtedy mialyscie rozum, oczy
poza tym matka nigdy nie zastapi dziecku ojca, nie jest w stanie a obcy facet
w wiekszosci nie zastapi dziecku ojca (chociaz zdarzaja sie wyjatki) jest to
psychologicznie udowodnione
wiec moze czas zejsc z piedestalu i czas pomyslec nie o sobie swoim egoizie
tylko o dzieciach przez wszystkim
ale osobiscie uwazam ze mozna sie rozwiesc i myslec o dzieciach przede
wszystkim a nie o tym co ma sie do partnera/parnerki za zale
czego jestem najlepszym dowodem sam jestem po rozwodzie
nie mam zadnych problemow z opieka nad dzieckiem opieka jest wspolna nikt
nikogo nie zawlaszcza, nie zabrania, nie utrudnia
wiec mozna wystarczy odbrobina dobrej woli i wzniesienia sie ponad wzajemne
urazy dla dobra dzieci, mimo ze miedzy mna a moja ex zona nigdy nie bylo, nie
jest i nie bedzie dobrze ale staramy sie byc rodzicami, zeby ta tragedie, tak
rozwod dla dzieci jest tragedia, skutki tego zminimalizowac
dlatego nie rozumiem wiekszosci kobiet
trudno
jestem facetem :)