Gość: CIERPLIWA
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
18.11.05, 23:17
Moi Drodzy.
Powiedzcie mi jak to jest z tymi Urzędami Pracy tak naprawdę? Po co taka
instytucja wogóle istnieje, skoro i tak nie ma z nich żadnego pożytku.
Pożytek jedynie mają ludzie tam pracujący na tzw.”ciepłych posadkach”. Jedyny
problem jaki mają to jaką kawę dzisiaj wypić i co zjeść w czasie swojego
półgodzinnego śniadania w pracy. Ja jestem aktualnie osobą bezrobotną.
Chciałam załapać się na jakiś staż, chodzę do Urzędu pracy w strócie PUP i na
razie przez 2 lata nic nie wychodziłam, a zawsze grzecznie pytam o to czy
może szanowni państwo proponują aktualnie jakieś staże. Zawsze jak przychodzę
to dowiaduję się że już były,a aktualnie nie ma,i proszę chodzić i pytać. I
tak mam nadzieję z miesiąca na miesiąc. Od koleżanki dowiaduję się że staże
są, ale PUP trzyma je dla „swoich ludzi”. Mojej koleżance zniknął staż sprzed
nosa przez weekend, i dostał się innej osobie, bezpośrednio jakoś powiązanej
z osobą z PUPu. Dopiero ostra interwencja jej ojca, dokonała tego że zwrócono
jej możliwość odrobienia refundowanego stażu. Ciężko jest o staż a o pracę to
już wolę nie wspominać. Ostatnio jak byłam w jednym z pokoi w PUPie w
Gorlicach, to osoba mnie obsługująca 5 minut obierała sobie pomarańczę, a na
korytarzu kolejka że hoho. I zawsze odnoszą się bezczelnie z WIELKĄ ŁASKĄ.
Podobno na zachodzie to szukający pracy jest klientem i o niego się dba, z
kulturą podchodzi się do takich ludzi. Tym pracującym w Urzędach Pracy chyba
zależy aby było jak najwięcej bezrobotnych, bo wtedy dla nich będzie stała
praca. Natomiast jakby nie było biednych bezrobotnych to po co byłby Urząd
Pracy?? Chyba się ze mną zgadzacie. Napiszcie tutaj swoje doświadczenia.
Dzięki
P.S. Ja tutaj piszę o Urzędzie Pracy w Gorlicach w woj.małopolskim