Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Asystentka

    IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.02, 09:22
    Według Państwa, skoro pracuję na stanowisku asystentki ponad 4 lata, to nie
    mam już w przyszłości szans na lepsze stanowisko? Tak uważacie? To właśnie wy
    szufladkujecie ludzi a nie pracodawcy!
    MonikA
    Obserwuj wątek
      • brenya Re: Asystentka 21.10.02, 11:58
        Mam ten sam problem niestety :( Trafilam do szuflady.
      • jotembi Re: Asystentka 21.10.02, 14:01
        Baaardzo ciężka sprawa, znam dziewczynę, która wiedzą i umiejętnościami co
        najmniej dorównuje kierownictwu po z górą 10 latach spędzonych w sekretariacie.
        Ale chyba doczeka w tym sekretariacie emerytury (a jeśli nie w tym, to w
        innym...). Oczywiście, że została zaszufladkowana - w tym akurat przypadku
        przez pracodawcę.
      • ladybird77 Re: Asystentka 21.10.02, 14:51
        ja niestety tez tak uwazalam dlatego dalam sobie spokoj jakis czas temu z prace
        na stanowisku asystentki dyrektorki, ktora notabene byla niezbyt rozgarnieta.
        wyjechalam zagranice, poduczylam sie jezykow, postudiowalam i bez problemu
        znalazlam prace marketing managera.
        i dobrze zrobilam!

        pozdrowka!
        • ladybird77 Re: Asystentka 21.10.02, 14:51
          oczywiscie znalazlam ta prace w polsce!
          • brenya Re: Asystentka 21.10.02, 16:51
            Calkiem wyksztalcona jestem, nie brakuje mi wiedzy dziekuje. Choc moze same
            studia na UW i proficiency z angielskiego to malo - powiecie. Ale zeby robic
            cokolwiek dalej w kierunku ksztalcenia sie trzeba miec jakis punkt zaczepienia.
            Trudno go miec nie pracujac w swoim zawodzie i nie wiedzac, czy rozpoczecie
            studiow podyplomowych za 6 tys. zl. przyda mi sie kiedys czy nie. Trzeba tez
            wiedziec jakie studia podyplomowe zrobic - a tu akurat doradcy sa zgodni,
            studia zgodne z zawodem wykonywanym, a nie wziete ot tak z kosmosu. Owszem moge
            zrobic i 5 podyplomowek i 10 roznych kursow, tylko co jezeli na nic mi sie one
            nie przydadza (bo przeciez jestem asystentka), a jeszcze ktos z szanownych
            ekspertow stwierdzi, ze jestem niezrownowazona i nie wiem czego chce (tak, tak,
            czytalam takie opinie pseudoespertow o ludziach ktorzy pokonczyli skrajnie
            rozne kierunki). W tym popapranym kraju tak naprawde nie wiadomo co czlowiek
            powinien, i co bedzie dobrze widziane.

            Ja polozylam na to wszystko... przepraszam za wyrazenie... laske. Pracuje,
            dobrze mi placa. Mam czas na muzyke, angielski, basen, siatkowke, druzyne
            chearleaderek. Za rok bede zdawac egzamin na urzednika w Unii. A nuz sie uda.
            Nie mam juz sil uganiac sie za praca, w ktorej oferuja mi 1.000, czyli akurat
            koszty wynajmu mieszkania. Mam dosc juz ponizania glupimi pytaniami, a przede
            wszystkim mam juz gdzies to co ludzie mysla na dzwiek slowa "asystentka". Mam
            jedno zycie, nie mam zamiaru wpedzac sie w kompleksy i stres. Teraz licza sie u
            mnie inne wartosci.

            Z zyczeniami milego dnia.
            Asystentka Brenya :)
            • jotembi Re: Asystentka 21.10.02, 19:05
              brenya, na miłość boską po co ci ten angielski??? moim zdaniem jak się już
              dobrze zna język, to dalsze uczenie się go u jakichś idiotów nie ma sensu...
              trzeba go po prostu używać na codzień, ale tak serio używać, na naukę naprawdę
              szkoda kasy...
              • brenya Re: Asystentka 22.10.02, 10:20
                Angielski jest moja wielka pasja - po prostu :) Nic na to nie poradze.

                Zdumial mnie niegdys fakt, ze Joseph Conrad (ten od Lorda Jima :)), w wieku lat
                21 nie znal jeszcze ani slowa po angielsku, a dzis uznawany jest za jednego z
                najlepszych pisarzy angielskich. Polak.

                Mysle, ze bez wzgledu na to jak dobrze znamy jezyk obcy zawsze mozemy sie
                jeszcze wiele nauczyc. Ja uwielbiam poznawac nowe slowka, ktorych znajomoscia
                zadziwiam native speakerow. Nie mam ambicji zeby umiec sie porozumiewac w
                slangu - i tak nie mam szans (mieszkajac w Polsce) udawac Angielki. Ale moge
                sie nauczyc mowic po angielsku jak krolowa :) I to mnie kreci :)

                Czy to wystarczajaca odpowiedz na Twoje pytanie?
                • Gość: Asia Re: Asystentka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.02, 10:30
                  Ja też uwielbiam angielski, i mnie na przykład Twoja odpowiedź zupełnie
                  przekonuje. Też chciałabym znać go coraz lepiej i lepiej. Zdradź, gdzie się
                  uczysz? Tylko sama, czy gdzieś jeszcze?
                  • brenya Re: Asystentka 22.10.02, 10:55
                    Sama, ale wytrwale. Przede wszystkim duzo czytam, normalnych ksiazek, ale
                    staram sie wybierac takie bardziej ambitne. Mam swoj system, ze zawsze czytam
                    bez slownika, zakreslajac markerem nowe slowa, dziwne wyrazenia, ciekawe
                    wyrazenia, cos co mnie zaskoczy (im lepiej zna sie jezyk tym mniej tego
                    zakreslania praktycznie z ksiazki na ksiazke). Po przeczytaniu ksiazki wracam
                    do tych zakreslonych fraz i czytam je w kontekscie zdania jeszcze raz. Wtedy
                    dopiero sprawdzam w slowniku i wyszukuje wszelkich collocations itp. Zapisuje
                    sobie to w zeszycie. Nigdy sie tego specjalnie nie ucze potem, jakos samo
                    wchodzi do glowy. Slowka w pewnym momencie zaczynaja sie powtarzac. I jakos to
                    idzie. Znam jezyk na tyle dobrze, ze zaznaczam juz tylko takie tzw. "perelki",
                    takze w calej ksiazce nie wychodzi tego zbyt duzo.

                    Czytam gazety, ale takie babskie. Nie lubie Newsweekow i zadnych powaznych
                    gazet.

                    Lubie od czasu do czasu zrobic sobie jakis test na slownictwo. A jest tego
                    troszke na rynku. Daje to mozliwosc poznania slownictwa, ktore tak naprawde
                    trudno spotkac nawet w ksiazkach, no chyba ze jest to "ciezka literatura"
                    (Joseph Conrad :)). Jest to troszke, wydaje mi sie, gorszy sposob nauki, bo nie
                    zawsze uczysz sie slowek w kontekscie. A zeby miec wyczucie w jezyku niestety
                    znajomosc samego slowka nie wystarczy.

                    No i oczywiscie muzyka, choc nie tak jak kiedys. Wczytywanie sie w teksty i
                    uczenie sie ich na pamiec - tak nauczylam sie angielskiego :)

                    No i polecam kursy w dobrej szkole. Zawsze to daje jakis impuls, zeby cos
                    robic. Masz kontakt z ludzmi, zawsze sie czegos nauczysz. Dla mnie to byla
                    okazja na podszkolenie sie w pisaniu.
                    • Gość: Shania Re: Asystentka IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 22.10.02, 11:16
                      smiesza mnie zawsze takie wypowiedzi egzaltowanych panieniek, co to "zadziwiaja
                      nativow":)))))
                      nikt nei jest w stanie poprawnie nauczyc sie jezyka obcego nie przebywajac /
                      mieszkajac w obcym kraju. A te wszystkie bajeczki o perfekcyjnej znajomosci na
                      odleglosc mozna wsadzic miedzy bajki. Mieszkalam w USA 18 lat, i uczac sie tam
                      jezyka, a nastepnie pracujac wylacznie wsrod amerykanow, zyjac tam codziennie i
                      mowiac tym jezykiem bez przerwy moge powiedziedziec ze go znam - i z zaloscia
                      slucham - niestety wielu- polek i polakow mieszkajacych w polsce ktorzy
                      krzycza, jak to perfekcyjnie znaja jezyk angielski:)))) MY GOD - z takich
                      sposobow na wymowienie wyrazow, akcentu mozna pasc ze smiechu:)))
                      No i "nativy" jak to zgrabnie ujelas rzeczywiscie sie "dziwuja":)))
                      Moja droga - to, ze czytasz ksiazki, czasopisma i uczysz sie piosenek na
                      pamiec, nie znaczy ze znasz perfekcyjnie jezyk obcy.. I nie porownuj sie do
                      Conrada..kurde...ale jaja:)))
                      • brenya Re: Asystentka 22.10.02, 11:20
                        Dziekuje za Twoja opinie.

                        1) Nie porownuje sie do Conrada.

                        2) Dlaczego wypowiadasz sie na moj temat, skoro zupelnie mnie nie znasz?

                        3) Nie zrozumialas nic z mojej wypowiedzi na temat czytania ksiazek.

                        4) Gratuluje mieszkania w stanach, nie gratuluje akcentu :)
                      • Gość: Asia Re: Asystentka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.02, 11:35
                        Dla Twojej wiadomości: ja też jestem "egzaltowaną panienką" która krzyczy, że
                        zna ten język. Żeby nie go zapomnieć i doskonalić, raz w tygodniu spotykam się
                        z pewną panią i gawędzimy sobie w pięknym języku Szekspira o duperelach. Pani
                        język zna perfekcyjnie, jej brytyjski akcent jest bez zarzutu, myślę, że nawet
                        Cibie mogłaby zadziwić znajomością języka. I wiesz co? Po raz pierwszy
                        wyjechała ze swojego kraju - Ukrainy - jak miała 40 lat, a było to 10 lat temu.
                        I wiesz co? nauczyła się języka perfekcyjnie. To kwestia zdolności. Tobie
                        trzeba było 18 lat obracania się na co dzień wśród Amerykanów, a Swietłanie
                        wystarczyły naturalne zdolności, i umiłowanie tego języka. Trochę pokory, poza
                        tym, koleżanko. Nie trudno krzyczeć, jak to się świetnie zna język, jeśli nie
                        ma się innego wyjścia, a za to konieczność używania go na co dzień w obcym
                        kraju.
                        • ladybird77 Re: Asystentka 22.10.02, 11:45
                          no wlasnie asiu-masz racje- co innego swietna zanjomosc anglika w kraju
                          anglojezycznym i koniecznisc poslugiwania sie nim na co dzien a co innego
                          nauczenie sie jezyka jako drugiego i poslugiwanie sie nim w pracy.
                          jezeli jeszcze do tego angielski jest czyims hobby to juz super- tylko ze moim
                          zdaniem jeden jezyk to zdecydowanie za malo...
                          osobiscie tez wyjechalam na jakis czas zeby podszkolic i zaczerpnac zywego
                          anglika i teraz jest on na wystarczajacym poziomie aby poslugiwac sie nim przy
                          kontaktach biznesowych.
                          a akcent- po akcencie rozpoznaje kto jest skad...!a sama mam wiadomo polski
                          akcent mimo ze walcze z nim i staram sie, ale tego sie nie da tak do konca
                          zwalczyc!


                          a krzyczacych niepokornych mamy dosc...
                          • brenya Re: Asystentka 22.10.02, 12:18
                            Nie koniecznie musi byc tak, ze jezeli jestes Polka, to masz polski akcent
                            koniec kropka.

                            Ja mialam przez 2 lata chlopaka Anglika. On akurat nie mial akcentu, tzn. nie
                            mial rozpoznawalnego akcentu. Mowil bardzo ladnie, takim milym dla ucha
                            angielskim. Wiele sie od niego nauczylam. Wiem, ze zabrzmi to okropnie i zaraz
                            ktos mi wyleje na glowe wiadro pomyj (klnac przy tym siarczyscie, z akcentem
                            amerykanskim oczywiscie :)), ale ja naprawde mam ladny akcent, do tego stopnia,
                            ze nikt by mnie nie posadzil o bycie Polka. Moj szef sie ze mnie smieje, ze
                            jestem bardziej "posh" od niego (jest Anglikiem). I od razu przepraszam, jezeli
                            kogos zdenerwowalam tym wyznaniem.

                            Po prostu jezeli ma sie pasje i kocha sie ten jezyk to naprawde mozna sie go
                            nauczyc, jezeli ma sie dobre ucho, mozna pokonac tez akcent.

                            A do kolezanki Amerykanki - powiem tak. Ciesze sie, ze los dal Ci szanse
                            mieszkania w obcym kraju i poslugiwania sie angielskim na codzien. Gratuluje,
                            jestes szczesciara. Ja nie mialam tej mozliwosci. Ale nie oznacza to, ze jezyka
                            sie nie nauczylam, i ze go kalecze. Zaloze sie, ze moglabym Cie zaskoczyc
                            znajomoscia slow, o ktorych Twoi wyksztalceni amerykanscy koledzy nawet nie
                            slyszeli, a moze i slyszeli, ale ich nie uzywaja. Znajac Amerykanow to cud, ze
                            wiedza co to sa ksiazki, nie oczekiwalabym natomiast od nich czytania klasyki
                            literatury (zwlaszcza angielskiej).

                            Niekoniecznie trzeba wyjezdzac z kraju, zeby poznac obcy jezyk. Ja nie mam
                            mozliwosci wyjazdu, ale nie oznacza to, ze pograzylam sie w wiecznej zalobie z
                            tego powodu i nie widze sensu w dalszym uczeniu sie. Ludzie po prostu maja
                            rozne hobby, droga Amerykanko. Moje hobby polega na wynajdywaniu perelek
                            jezykowych.

                            I jeszcze jedno. Moj szef jest Anglikiem, mowi swietnie po polsku (swietnie to
                            znaczy swietnie) i zapewniam Cie, ze jego polski jest o niebo lepszy od
                            polskiego znacznego procenta rodowitych Polakow. To jest mozliwe. W druga
                            strone rowniez.

                            Pozdrawiam.
                            • Gość: Asia Re: Asystentka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.02, 12:29
                              Coś nam koleżanka z Ameryki zamilkła...
                      • Gość: Ida Re: Asystentka IP: *.csk.pl / *.csk.pl 26.10.02, 11:36
                        Gość portalu: Shania napisał(a):

                        > smiesza mnie zawsze takie wypowiedzi egzaltowanych panieniek, co
                        to "zadziwiaja
                        >
                        > nativow":)))))
                        > nikt nei jest w stanie poprawnie nauczyc sie jezyka obcego nie przebywajac /
                        > mieszkajac w obcym kraju.

                        Taaaa... Wiesz co? Jest całkiem spora grupa rodowitych Polaków, mieszkająych w
                        Polsce od kilkudziesięciu lat i wciąż nie umiejących poprawnie mówić i pisać w
                        swoim ojczystym języku, czyli polskim...

                        Mozesz mi wytłumaczyc ten fenomen? Przecież według Twojej teorii pobyt przez
                        kilkadziesiąt lat w jakimś kraju kraju powinnien chyba wystarczyć (bo srednia
                        zycia gatunku ludzkiego nie pozwala na dłuższą naukę...)żeby poprawnie nauczyc
                        się jezyka...

                        • jotembi Re: Asystentka 26.10.02, 12:19
                          hehe brawo ida!!!
                          znajomość języka ojczystego w narodzie faktycznie słabiutka, więc co tu
                          narzekać na kłopoty z językami obcymi...
                          a swoja drogą, tak na poważnie, to jest to rzeczywiście problem, i to paskudny.
                          aż się przykro robi
                    • jotembi Re: Asystentka 22.10.02, 16:46
                      sorki, brenya, czytanie ze słownikiem to nie jest czytanie... a dobre kursy
                      (jeśli takie w ogóle istnieją, mam co do tego poważne wątpliwości) są dla ludzi
                      uczących się języka. mówimy jednak o dwóch różnych rzeczach.
                      • brenya Re: Asystentka 22.10.02, 17:28
                        Chyba sie nie zrozumialysmy :)

                        1. Nie chodze na kursy, bo juz nie musze. Ale radze innym ta forme, bo, jak
                        napisalam powyzej, jednak cos tam daja. Nie kazdy ma tyle zapalu, zeby jezyka
                        nauczyc sie samemu w domu. Ja nigdy tez nie mieszkalam za granica wiec sila
                        rzeczy zdazylo mi sie chodzic na kursy.

                        2. Slownika uzywam sporadycznie, zeby zapoznac sie ze wszystkimi collocations,
                        idiomami i innymi ciekawostkami na temat danego slowa. I bynajmniej nie chodzi
                        tu o slownik angielsko-polski ;)

                        Nie rozumiem wiec dlaczego myslisz, ze mowimy o czyms innym. Tak jak napisalam
                        powyzej - jezyka uczymy sie bez przerwy, ojczystego rowniez. Przeciez jak
                        czytam polskie ksiazki to tez czasem zagladam do slownika! Nie rozumiem wiec
                        teraz Twojego pytania.
                        • jotembi Re: Asystentka 22.10.02, 21:42
                          wiesz, ja akurat jestem specjalistka od słowników... czyli od ich używania,
                          dawniej bywały mi dość często potrzebne (ale nigdy do czytania, albo się
                          czyta, albo się do słownika zagląda, i to bez względu na język, ojczysty czy
                          obcy). teraz praktycznie obywam się bez słowników, już nie szukam
                          odpowiedniego słowa czy znaczenia - ale to chyba zasługa mojego podeszłego
                          (no, prawie podeszłego ;)) wieku no i związanego z tym treningu. swoboda
                          operowania językiem, ojczystym zresztą również - poza tym, że powinna się
                          wywodzić z dzieciństwa - zwiększa się z wiekiem (o ile się oczywiście tego
                          języka używa). no a potem pewnego pięknego dnia zaczyna się skleroza... ale to
                          już raczej do tematu zdrowie hehe
                          a swojego zdania o kursach nie zmienię - poważnie, strata czasu i kasy. wiem,
                          jak takie kursy wyglądają i wiem kim są lektorzy. brrr
                          • brenya Re: Asystentka 23.10.02, 10:58
                            Nie wiem ile jest slow w jezyku polskim, tym bardziej nie wiem ile w
                            angielskim. Oba jezyki wciaz ewoluuja, pojawiaja sie nowe slowa, nowe
                            znaczenia. Jak sama zauwazylas jest wiele osob, ktore zakonczyly swoja edukacje
                            na pewnym poziomie i twierdza, ze sa biegli. Nasluchalam sie tych "bieglych"
                            anglistow, ktorzy opisujac cos uzywaja niezmiennie slowa "nice", "really nice"
                            i "very nice". Osiagneli bieglosc w poslugiwaniu sie zasobem slownictwa na
                            poziomie przedszkola i stwierdzili, ze nie ma sensu sie dalej uczyc, ze teraz
                            to trzeba tylko mowic - byle jak, ale mowic. Ja mam troszke wieksze ambicje. I
                            pracuje nad tym, zeby moj jezyk byl troszke bogatszy.

                            Gratuluje faktu, ze znasz wszystkie slowa i osiagnelas szczyt mozliwosci w
                            uczeniu sie jezyka. I ze nic Cie juz nie zaskoczy. Ja niestety raz po raz
                            natrafiam na jakies slowo, ktorego nie znam, badz, ktorego uzycie w konkretnej
                            sytuacji mnie zaskakuje. Wtedy siegam po slownik. Dlatego nigdy nie pisze w CV,
                            ze znam angielski biegle. Niestety jeszcze nie poznalam wszystkich slow,
                            gratuluje, ze Tobie sie to udalo.

                            Jezyk polski tez mnie zaskakuje. Czy wiesz co to jest cyklotymia,
                            cyrkumferencja, brachylogia, brewilokwencja, czy barateria? :)

                            Pozdrawiam.
                            • Gość: Shania Re: Asystentka IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 23.10.02, 13:51
                              Nawiazujac do wczorajszej twojej wypowiedzi, Brenya, chcialam tylko dodac, ze
                              potwierdzilas moje zdanie o "egzaltowanych panienkach":))
                              Reasumujac, nie mam czasu na spory, klotnie, udowadniania ile kto przeczytal
                              ksiazek, slownikow i czy jego accent jest dostatecznie posh:)))
                              Konczac wiec moje dywagacje na temat sposobow nauczania i poziomu znajomosci
                              jezykow obcych - chcialam jeszcze tylko dodac, ze twoja pogarda do poziomu
                              umyslowego amerykanow jest co najmniej zenujaca - wyobraz sobie, ze firma, w
                              ktorej pracuje, ma wydzielony specjalny parking space dla pracownikow -
                              laureatow nagrody Nobla..czy mozesz powiedziec ile takich miejsc jest przed
                              twoja firma?:))
                              • brenya Re: Asystentka 23.10.02, 14:20
                                Droga Shanio.

                                Nie mialam na celu obrazic ani Ciebie, ani tym bardziej pracownikow Twojej
                                firmy, bo ani Ciebie ani ich nie znam. Moja reakcja byla spowodowana
                                uszczypliwym tonem Twojego postu i lekcewazeniem z jakim odnioslas sie do mojej
                                osoby, rowniez przeciez mnie nie znajac. Od razu zalozylas, ze jestem
                                egzeltowana panienka, ktora nie wie o czym mowi, bo przeciez nie dostapila
                                zaszczytu (tak jak Ty) pracowac w super firmie, w super kraju. W zwiazku z czym
                                nalezalo od razu zalozyc, ze klamie, nie mam pojecia o czym mowie i generalnie
                                nalezy mi dowalic na forum. Widze, ze obrazilam Cie smiertelnie smiac
                                wypowiadac sie na temat, na ktory wypowiadac sie nie powinnam, skoro nie
                                mieszkam w "Stanach" od parunastu lat i nie pracuje w firmie z noblistami.
                                Nie wiem tylko, czym sobie zasluzylam na takie potepienie. Widac pracujac w
                                Stanach przez tyle lat nabywa sie takze zdolnosci umiejetnosci jezykowych ludzi
                                na odleglosc, nie mowiac juz o ogladzie wartej niejednego noblisty.

                                Klaniam sie nisko do Pani nozek i przepraszam, ze osmielilam sie porownywac
                                swoj angielski do Pani pieknego, bieglego angielskiego. Cofam wszystko co
                                powiedzialam - rzeczywiscie mieszkajac w Polsce nie mam nawet co marzyc o
                                osiagnieciu Pani poziomu.

                                Z uszanowaniem,
                              • jotembi Re: Asystentka 23.10.02, 14:22
                                no właśnie, a ja lubię amerykanów za luz, za otwartość, za to takie trochę
                                dziecięce spojrzenie na świat. poziom umysłowy - moim zdaniem zdecydowanie nie
                                niższy od polskiej średniej krajowej + ogromne obycie, jakie daje powszechny
                                dostęp do netu na przykład... więc naprawdę nie ma co tak znowu na nich
                                narzekać, zgadzam się z tobą, shania!
                                • Gość: Pri Re: Asystentka IP: *.myslowice.artcom.pl 23.10.02, 21:53
                                  A ja sie nie zgadzam.
                                  Garstka noblistow (coooz z takimi pieniedzmi przy TAKIM potencjale
                                  ludnosciowym to znow nie taki wielki problem) + pewna liczba ludzi z oglada i
                                  klasa to jedno. A miliony tlustych i glupich ludzi to drugie i tez prawdziwe.
                                  Proporcjonalnie do liczby ludnosci i mozliwosci finansowych to mamy wiecej
                                  noblistow niz USA (kocham statystyke :>).

                                  Do Shani:
                                  - Piszesz tak jakbys na tych miejscach parkowala


                                  • brenya Re: Asystentka 24.10.02, 11:04
                                    Gość portalu: Pri napisał(a):

                                    >
                                    > Do Shani:
                                    > - Piszesz tak jakbys na tych miejscach parkowala
                                    >

                                    A mi sie wydaje, ze ona im te gabloty pucuje :)
                            • jotembi Re: Asystentka 23.10.02, 14:19
                              hehe, wiem... a jeśli nie wiem, to się bez trudu domyślam dzięki łacinie
                              ale to oczywiście nie znaczy, że znam je wszystkie, spox. natomiast w
                              codziennej pracy prawdopodobieństwo pojawienia się nieznanego mi słowa (bez
                              względu na język) jest bliskie zeru...
                              nie wiem, czy znam angielski "biegle". po prostu go znam i tyle.
                            • Gość: riena Re: Asystentka IP: 62.233.186.* 24.10.02, 22:02
                              Brenya - kiedy będziesz mogła napisać w swoim CV, że
                              posługujesz się biegle językiem? Z doświadczenia wiem, że
                              ucząc sie danego języka dochodzisz do momentu, w którym
                              zaczynasz myśleć "po ichniemu". A gdy już myślisz i nie
                              boisz się mówić - wszelkie braki znajomości danych słów
                              można zastąpić innymi wyrażeniami.
                              I wydaje mi się, że niesprawiedliwie oceniasz Jotembi
                              (zarzucasz innym, że Cie nie znają i mają tyle do
                              powiedzenia na Twoj temat - a sama to robisz) - wydaje mi
                              się, ze ona w porównaniu z Tobą jest zadowolona z siebie
                              i zna swoją wartość nie umniejszając sobie fałszywą
                              skromnością.
                              • Gość: Pri Re: Asystentka IP: *.myslowice.artcom.pl 24.10.02, 22:15
                                IMHO - to jest na odwrot. Pani YOTEMBI sprawia na mnie wrazenie osoby wszystko
                                wiedzacej bo jest starsza...ble..ble ble.
                                • jotembi Re: Asystentka 25.10.02, 09:23
                                  thx za ble ble ble, tak akurat skomentować można dokładnie każdą wypowiedź, czy
                                  mogę skorzystać z tego wzorca?
                                  to jasne, że każdy każdego ocenia inaczej (dzięki riena!), więc się nie
                                  gniewam. a przy okazji: jotembi to zapisany fonetycznie skrót moich inicjałów:
                                  jot + em + bi, więc nie "yot" - aż taka internacjonalna to ja nie jestem hehe
                                  • Gość: Pri Re: Asystentka IP: 209.234.157.* 25.10.02, 11:37
                                    > thx za ble ble ble, tak akurat skomentować można
                                    > dokładnie każdą wypowiedź, czy
                                    > mogę skorzystać z tego wzorca?
                                    Prosze bardzo wolny kraj.


                                    Niech bedzie jotembi.

      • m_mlynarczyk Gieniu is back!!!! 23.10.02, 21:35
        Jak ja lubie was Sekretarki(asystentki)!!! Jak wam sie cholernie musi nudzic!!!
        I jakie to musi być straszne, żeby tak się nudzić przez cały dzień - żeby takie
        pierdoły wypisywać.
        Co do angielskiego to najbardziej podobała mi się wypowiedź "posh
        wyegzaltowanej panienki"!!! Brawo - nie ma to jak dobra reklama swojej osoby.
        Czołem przekupy

        Gieniu
        • brenya Re: Gieniu is back!!!! 24.10.02, 11:08
          Kolejna/i taka/taki co to nic madrego do powiedzenia nie ma, ale dopierdolic,
          owszem, bardzo chetnie.

          Skad sie w Was bierze takie bezgraniczne przekonanie o wlasnej wyzszosci? Jak
          latwo przychodzi Wam ocenianie innych ludzi (przez internet). Nie widziales/as
          mnie ani razu, nie rozmawiales/as ze mna nigdy. Ale wiesz o mnie wiecej niz ja
          sama.

          Dziekuje za uwage,
          Egzaltowana Panienka

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka