marianna211272
01.05.24, 10:29
sprobuje opisac w miare obiektywnie .W pracy mam kolezanke pracuje w gminie ona jest asystentka socialna ja edukatorem Pracujemy w grupie jest jeszcze psycholog i druga edukatorka.Kolezanka ma 62 lata ja 51 ( pisze bo moze to jest istotne dwie kolejne sa duzo mlodsze 30 lat) .Atmosfera w pracy jest dobra mysle,ze nawet w jakis sposob sie lubimy.Teraz jest dosyc goracy okres zmieniono prawo we Wloszech jesli chodzi o sprawy socjalne mamy duzo zrobienia ,mamy po 7/8 spotkan dziennie z roznymi ludzmi ( ludzie z trudnosciami roznego rodzaju) dochodzi jeszcze kwestia biurokracji bo wszystkie informacje musimy przetworzyc i wyslac do tutejszego Zusu.Pracuje tam od dwoch lat jest stres i kolezanka sobie wyraznie nie radzi .Czesto ma zachowania agresywne nie skierowane do nikogo ( wali w stol dokumentami,klnie ecc) Dwokrotnie jednak te agresje skierowala we mnie raz podczas rozmowy rzucajac sluchawka ( w sensie rozlaczyla sie bez slowa bo myslalysmy inaczej) druga sytuacja byla wczoraj kiedy zdenerwowana przy swiadkach naskoczyla na mnie werbalnie Mialysmy equipe byly te 2 dodatkowe osoby ja szczerze wyszlam i zamknelam sie w innym pomieszczeniu az wstyd przyznac ale zwyczajnie sie poryczalam.Kolezanka oczywiscie w obydwu sytuacjach przeprasza ,pisze mi potem wiadomosc starajac sie zalagodzic sytuacje .Podczas spotkania byla rowniez psycholog mialysmy rozmawiac o czym innym na koniec psycholog robila za mediatorke.Mi jest z tym zle nie lubie takich sytuacji rozumiem, ze kolezanka ma swoje lata jest zmeczona ,przygnieciona odpowiedzialnoscia ( ona jest case manager) ale ja jestem zwyczajnie zla .Nie jestem przyzwyczajona do takich cyrkow i zwyczajnie nie wiem jak reagowac .Doradzcie .Sorry za bledy na telefonie nie mam mozliwosci przeczytania calosci ponownie i nie moge sprawdzic