Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dlaczego pracujemy w budżetówce?

      • Gość: wlak BO NIE MUSZE ZAJMOWAC SIE ZDOBYWANIEM KLIENTOW IP: 194.181.0.* 16.01.06, 14:25
        I zwiekszaniem zysku, TO JEST strasznie NUDNEEEEEEEEE, mam po prostu
        merytoryczna robote,
      • Gość: Fascykuła Biurokracja a pilot Pirx IP: *.177.uio.satnet.net 16.01.06, 14:50
        Bezpieczeństwo socjalne, niewysokie, ale stabilne zarobki, ludzka atmosfera, czas pracy zgodny z przepisami itp.

        Minusy:
        - banda pajaców, którzy wyobrażają sobie, że urzędas napisze za nich pracę licencjacką czy magisterską, jeśli przyjdą i zaczną domagać się "opracowania" i powoływać na prawo dostępu do informacji publicznej
        - niski prestiż wykonywanego zawodu, traktowanie przez większość społeczeństwa jak pasożyta; odczuwana często pogarda i niechęć
        - powszechne przekonanie o znacznej wysokości zarobków i całkowitym nieróbstwie, jakie panuje w urzędach
        - sensacyjne doniesienia dziennikarzy na temat "średniej wysokości premii, jaką przyznali sobie urzędnicy urzędu X", przy czym głąby nie pofatygują się sprawdzić, że wybierani przez społeczeństwo w demokratycznych wyborach szefowie przyznają sobie i swoim zausznikom premie liczone w dziesiątkach tysięcy, a szeregowy urzędnik dostanie jakieś nędzne ochłapy, ale przecież średnia wychodzi imponująca, a kopanie urzędasa zawsze zyskuje społeczny poklask, prawda?
        - postępująca z czasem biurokratyzacja, czyli zawłaszczanie przez komórki tzw. obsługi władzy nad komórkami wykonującymi pracę merytoryczną - stały i znaczny wzrost ilości wewnętrznej papierologii, wprowadzanie idiotycznych zarządzeń i wymagań komplikujących pracę; zwiększanie wydatków i liczby etatów w komórkach nadzoru kosztem komórek merytorycznych - nadzór zajmuje się kontrolą i weryfikacją ciągle zwiększanej przez siebie ilości sprawozdań, raportów itp, odrywających pracowników merytorycznych od właściwej pracy, a wzrost ilości tych kontroli i sprawozdań jest uzasadnieniem dla zwiększania ilości kontrolerów, którzy wprowadzają kolejne wewnętrzne formularze wniosków, obowiązkowe raporty itp. - polecam opowiadanie "Ananke" Stanisława Lema ze zbioru "Opowieści o pilocie Pirxie", które dośc dobrze uzmysławia czym to się może skończyć. W szybkim tempie dojdzie do tego, że urząd liczący powyżej 200 osób popadnie w całkowity bezwład, zajęty wykonywaniem zbędnych czynności w wewnętrznym obiegu zamkniętym. Może by ktoś z dziennikarzy zainteresował się tym procesem, z tego co wiem powszechnym w polskich urzędach?
        • Gość: TT Re: Biurokracja a pilot Pirx IP: *.gum.gov.pl 16.01.06, 15:58
          pracuje w biurokracji 6 lat
          i bardzo mi sie podoba
          za nic nie zamienilabym sie na prace w prywatnej firmie
          plusy pracy w administracji:
          brak wyscigu szczurow zagryzanego tabletkami na nadkwasote i nadcisnienie
          stala i stale wyplacana pensja
          jasna droga kariery i w miare jasne obowiazki i uprawnienia
          mozliwosc uczestniczenia w szkoleniach
          szansa na wyjscie z pracy po 8-9 godzinach bez wyrzutow przelozonych
          fajni ludzie
          kolezenskie stosunki nawet z przelozonymi
          internet
          urlopy prawdziwe a nie wpisywane
          poczucie ze praca ma sens i ja widac (drukowana jest w Dz.U. i M.P)
          po paru latach nagle sie okazuje ze ma sie znajomych w kazdym urzedzie, co
          ulatwia prace gdy trzeba cos uzgodnic albo sie czegos dowiedziec (bo sie po
          prostu czegos nie rozumie, albo nie wie gdzie czegos szukac)
          panie i panowie imieninowo - herbtnikujacy odchodza na emerytury w ilosciach
          hurtowych
          osoby pracujace teraz w urzedach to roczniki 1972-1980
          znajac jezyk obcy biegle ma sie okazje zalapac sie na wyjazdy na rozmaite
          konferencje, zdarza sie wyjezdzac czesciej niz kilkanascie razy w roku
          gdy sie jest mianowanym to dostaje sie co miesiac dodatkowo 800zl bruto
          dodatku, a po paru latach pracy extra 6 dni urlopu, pozniej 12
          macierzynski nikogo nie dziwi, zwolnienie lekarskie rowniez

          minusy:
          pieniadze
          jedyna znana mi metoda na podwyzszenie wynagrodzenia i awans jest zmiana pracy
          na inny urzad
          zmiana rzadow,
          kazda, ale to kazda przychodzaca partia gloszac przed wyborami
          oderwanie urzedow od polityki, usiluje wymienic wszystkich, lacznie ze
          sprzataczka, do tego wydaje im sie ze primo: zarabia sie nie wiem ile, secudno:
          urzednicy sie obijaja a ich stolki naleza sie rodzinie i znajomym. A praca
          urzednika, szczegolnie tego ministerialnego, zwykle wymaga olbrzymiej wiedzy
          wyzwiska stron postepowania i wieczne oskarzenia o lapowki
          czasami ludzie nie rozumieja, ze nie dostana jakiejs decyzji bo takie jest
          prawo a nie dlatego ze roznimy sie pogladami politycznymi,
          wyzwiska od kurew sa niestety czyms normalnym (men - strony postepowania to
          rektorzy lub zalozyciele szkol wyzszych)
          kazdy wpieniony i niezadowolony oskarza urzednikow o wszystko, mnie o.rydzyk
          wyklal bo nie chcialam naruszyc przepisow dla jego widzimisie
          a nieuzyskanie czegos o co sie wnioskowalo (nie zawsze sie udaje dostac
          koncesje, to chyba normalne, gdyby bylo dla kazdego nie byloby koncesja) to
          leca teksty, ze widac zaoferowali za malo...

          to ze nic nie mozna zrobic gdy ktos jest chamski i bezczelny, jestes
          urzednikiem i niestety trzeba sie usmiechac i odpowiadac grzecznie i
          kompetetntnie
        • Gość: jacek kurski Re: Biurokracja a pilot Pirx IP: *.chello.pl 22.01.06, 01:05
          niski prestiż wykonywanego zawodu, traktowanie przez większość społeczeństwa
          jak pasożyta; odczuwana często pogarda i
          niechęć

          PRAWDA CIE KROWO W OCZY KOLE < CO ????
          • and.zia Re: Biurokracja a pilot Pirx 03.03.06, 21:29
            troche juz o wiesz o tej pracy, niestety kierownictwo to raczniki 1949 - 1960 i
            to jest porazka, dla nas wstyd i brak satysfakcji z wykonywanej za nich roboty
      • Gość: gość28 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 16:40
        Bo daje w miarę stabilną sytuację tzn. nikt nie powie ci: Pan jutro nie pracuje!
        Normalne umowy o pracę (beż żadnego ściemniania typu umowa zlecenie)małe (FAKT)
        ale zawsze wypłacane zarobki! Tylko właśnie żadnych większych perspektyw,a czy
        ktos mnie przyjmie to nie wiem jeszcze nie próbowałem ale mam zamiar, już mam
        dosyć ciągle tego samego klimatu pracy i płacy. Brak jakichkolwiek zmian ciągle
        ta sama ciemnota, żadnych nowych sytuacji, ludzie którzy dłużej pracują sa już
        niereformowalni i ciężko im wprowadzić jakieś zmiany w pracy (trzymają się
        jednego po jak najmniejszej lini oporu). Ogólnie po jakims czasie monotonia!
      • Gość: zaintrygowany a ja mam pytanie jakie kwalifikacje trzeba mieć że IP: *.icpnet.pl 16.01.06, 17:23
        by się wogóle starać o pracę w budżetówce - mam średnie ogólne i pierwszy
        stopień niepełnosprawności. Czy średnie ogólne wystarczy żeby gdzieś do
        budżetówki się dostać czy trzeba mieć wyższe???
        • Gość: qwerty Re: a ja mam pytanie jakie kwalifikacje trzeba mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 18:28
          Wrocilem z zagranicy, pracuje w budzetowce na kierowniczym stanowisku sredniego
          szczebla,chcialem sie z wami podzielic wrazeniami (roznice), ale sorry witki mi
          opadly.
          To jest roznica mentalnosci, co z tego ze tam bylem dobry, tutaj zeby przetrwac
          musze wejsc w uklady ukladziki i zaleznosci, inaczej zgine, a i tak szef ma
          zawsze racje.
          W Polsce czlowiek jest przedmiotem nie podmiotem,tutaj dyrektor, szef,
          naczelnik ma zawsze racje tylko z tytulu posiadanego stanowiska, przed nim
          wszyscy czapkuja.
          CO cztery lata karuzela stanowisk, najwazniejsze jest kto i jak. Ta sama
          gradacja w zyciu publicznym, w prasie, wazniejsze jest kto bedzie nowym
          dwusetnym ministrem niz to ze oddanno dwusetny kilometr autostrady - to nie
          jest zadne wydarzenie.
          Jestesmy przypisani jak chlop do ziemi, arogancja wladzy, feudalizm w pelnej
          postaci, to takie polskie. (Wiecie ze juz kilkaset lat temu polscy chlopi
          uciekali na Wegry bo tam bylo wiecej wolnosci).
          Czego tu sie spodziewac w przyszlosci wystarczy obejrzec dzisiaj TV.








          • Gość: xyz Re: a ja mam pytanie jakie kwalifikacje trzeba mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 20:00
            Z wielu powyższych postów wynika, że w urzędach siedzą przeważnie starsze
            panie, które chodza w okropnych swetrach, jedzą kanapki z ćwikłą i blokują
            dostęp do pracy młodym, wykształconym i przebojowym. No cóż, niekoniecznie tak
            bywa. Przychodzą młodzi po studiach ( a któż w urzedzie ich nie ma? -
            sekretarki niższego szczebla i gońcowny) ze świadectwem FC i uważają, że od
            razu należy im się z tej racji dyrektorski stołek (tym bardziej, że należą do
            odpowiedniej partii). Przepraszam ale FC to ma moje małoletnie dziecko i nie
            jest to żaden wielki sukces.Jak przychodzi pierwszy list z zagranicy albo
            trzeba pogadać przez telefon to się okazuje, że ten angielski jest fikcją. O
            biegłym tłumaczeniu nie ma mowy. Bywają starsze panie, które świetnie znają
            języki obce i to w wielu branżach i są nieocenione w rozmowach na wysokim
            szczeblu, których w urzędach nie brakuje. Znakomitym pracownikiem bywa się
            niezależnie od wieku.
            • and.zia xyz 03.03.06, 21:54
              jest tak jak mowisz. smiesza mnie te panienki bezposrednio po studiach.
              udalo im sie przejsc przez proces rekrutacji, wykosily czasem po 100 osob i
              wydaje im sie ze "stoja u progu kariery w administracji rzadowej",
              ich "ambicje" podsycaja kierownicy liczac na zwykle donoszenie, dziewczyny po
              trzy razy biegaja z jednym pisemkiem w dygach i usmiechach, niestety z czasem
              skrzydelka opadaja. sa to jedyne osoby przed ktorymi szefowie moga zgrywac
              kompetentnych - strach nowych podnosi ich "prestiz".
              administracja nie jest miejscem na "kariere", mozna liczyc na emeryture albo
              zgon szefa - kierownika, podwyzka - tylko przez zmiane pracy.

              a wracajac do starszych pan - (z moich doswiadczen) sa to osoby spokojne ,
              zyczliwe,pracowite, kompetentne, starannie ubrane ... szkoda ze nie ma ani
              jednej w moim dziale:(
            • Gość: FCE FCE FCE FCE hmmm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.06, 14:36
              FCE FCE FCE FCE FCE FCE FCE mądralińska się odezwała
        • Gość: Ktosia Re: a ja mam pytanie jakie kwalifikacje trzeba mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 20:26
          Przede wszystkim trzeba mieć znajomości i to dobre!
        • and.zia Re: a ja mam pytanie jakie kwalifikacje trzeba mi 03.03.06, 21:35
          srednie wystarczy na wielu stanowiskach w administracji samorzadowej, ale tam
          tylko przyjaciele i znajomi krolika, teraz ogloszenia o prace zamieszczane sa
          na www. poszczegolnych urzedow. poszukaj.pensja ok 800 netto,
          w administracji rzadowej srednie glownie na stanowiska "kancelaryjne".
          ogloszenia znajdziesz na www.usc.gov.pl
          pozdrawiam.
      • Gość: kika Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 19:58
        No dobrze, opisujecie, że problemem w budżetówce są znajomości i układy, ale w
        takim bądź razie jak Wam udało się zdobyć tę pracę? Bo nie wierzę, że
        wysyłaliście CV i byliście zapraszani na rozmowy kwalifikacyjne. (Dobrze wiemy,
        jak to wygląda - ogłoszenie na stronie internetowej pojawia się wtedy, gdy już
        jest osoba na dane stanowisko, tylko trzeba przeprowadzić to "oficjalnie")
        • zbig72 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 17.01.06, 11:25
          mylisz się, ja dostałem sie normalnie i większość znajomych też - to co
          opisujesz oczywiście istanieje ale na wyższe stanowiska za wyższą kasę a nie na
          zwykłe...

          ogłoszeń nie szukaj na stronie urzędu tylko na www.usc.gov.pl
        • ardzuna Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 19.01.06, 18:39
          Gość portalu: kika napisał(a):

          > No dobrze, opisujecie, że problemem w budżetówce są znajomości i układy, ale
          w
          > takim bądź razie jak Wam udało się zdobyć tę pracę? Bo nie wierzę, że
          > wysyłaliście CV i byliście zapraszani na rozmowy kwalifikacyjne.

          Właśnie tak - wysłałam cv i zostałam zaproszona na rozmowę. A potem dostałam
          pracę.
        • and.zia Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 03.03.06, 22:13
          nie jest prawda, ze tylko znajomosci i uklady, przynajmniej w warszawie.

          zatrudnia sie mlodych ludzi, najczesciej spoza wawy, ktorych nie stac na ryzyko
          utraty pracy (kredyty, wynajete mieszkania, wizja powrotu na prowincje) ,
          trzeba zapierdzielac za psie pieniadze, mnoza sie zadania, co raz wiecej ustaw,
          ktos musi to realizowac. liczba etatow ograniczona, nie jest latwo zwolnic
          pracownika, trzeba dokonac wlasciwego wyboru, chyba tylko wrogom "załatwia sie"
          taka prace.
          aha, te imieninki, ploteczki, wychodzenie przed 17, zakupy w godzinach pracy,
          etc. gdzie to jest? w ktorym urzedzie? nie spotkalam sie z takimi obrazkami.


      • googoo3 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 17.01.06, 04:45
        Nie przyjmie.Jesteś zbukiem...takie coś usłyszałam.
      • Gość: Kocur Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 08:09
        A ja mam jeszcze pytanko do budżetowców :)

        bo słyszałem ze po 2 latach pracy można ubiegać sie o status urzędnika
        panstwowego czy mianowanego czy jakos tak - jak z tym jest - bo nawet na USC
        zadnych normalnych informacji znalezc nie mozna
        z gory dzieki za informacje
        • zszywaczem Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 17.01.06, 11:27
          tak jest, po 2 latach, mając jezyk możesz zdawać taki egzamin

          profity sa zasadniczo dwa - praktycznie jesteś nie do ruszenia + 850 brutto co
          miesiąc do pensji (co dwa lata zwykle kolejny stopień służbowy i ta suma się
          zwiększa)

          na www.usc.gov.pl - jest wszystko, jak zdawałem to opierałem sie tyko na info
          stamtad
          • Gość: Kocur Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 11:37
            dzieki za informacje
            jeszcze kilka pytań :)

            1. czy znajomosc jezyka wystarczy dobra czy ma byc perfect
            2. czy orientujesz sie jaki jest odsetek zdających ten egzamin
            3. czy dyr. placowki moze zablokowac podejscie do egzaminu ? bo czytalem ze w
            zgloszeniu do egzaminu ma byc wniosek dyr. - a jesli nie wyrazi zgody tak na złość ?
            4. czy egzaminy sa tylko w stolicy czy w innych miastach też - bo tego nie znalazlem

            pozdr
            • zszywaczem Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 17.01.06, 13:21
              1. na stronie USC znajdziesz spis certyfikatów które wystarczają - angielski
              np. na poziomie FCE już wystarcza, inne języki na podpobnym poziomie (a jak nie
              masz certyfikatu to możesz zdawać np. egzamin w KSAP-ie)

              2. zdaje sporo osób ale liczba tych którzy dostaną mianowanie jest wczesniej
              określona (w tym roku było to chyba ok 1500 osób, a zdających było pow. 4000) w
              tym roku było trochę osób które dostały więcej niż 120 pkt (czyli zdały), ale
              nie były w grupie najlepszych 1500 i nie dostały mianowania - w praktyce trzeba
              dostac przynajnej 130 pkt żeby być pewnym

              3. fakt, dyr. generalny przesyła te dokumenty do USC i poświadcza Ci np. staż
              pracy itp. ale w praktyce nie powinien robić trudności (ma zresztą obowiązek
              poświadczać takie rzeczy na Twoją prośbę) - warto postarać się też o taki
              świstek, na którym bezpośredni przełożony napisze Ci pozytywną opinię, że
              jesteś sumienny itd... - daje to 2 dodatkowe punkty (niewiele, ale może się
              zdarzyć, że własnie tych dwóch zabraknie)

              4. w tym roku egzamin był w Warszawie dla wschodniej i pólnocnej Polski oraz w
              Poznaniu dla zachodniej i południowej (w przybliżeniu, podział jest wg.
              województw)

              pwoodzenia!
              • Gość: Kocur Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 13:46
                ostatnie pytanie i już nie męczę :)

                czy jeśli ktoś zda - czyli dostanie powyzej 120 punktow - ale nie dostanie
                mianowania to czy za rok musi znowu zaplacic i zdawać czy czeka w kolejnce na
                przydział mianowań ??

                pzdr

                dzieki za wszystkie informacje
                • Gość: maincoon Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.skarb.neta / *.neta-si.pl 17.01.06, 20:24
                  to ja Ci moze odpowiem, bo tez w tym roku udalo mi sie zdobyc mianowanie..
                  jezeli nie zdasz, to niestety za rok od nowa musisz próbować zdac egzamin i
                  oczywiscie placisz jeszcze raz.
                  • zszywaczem Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 18.01.06, 09:30
                    i to jest wg. mnie kompletnie bez sensu i nie chodzi tu już o to płacenie, bo
                    200 PLN to nie jest znowu taka suma (byle certyfikat jest kilka razy droższy)
                    tylko o fakt, ze przecież taka osoba która ma pow. 120 pkt a nie dostała
                    mianowania ma całą potrzebną wiedzę tylko w budzecie zabrakło na nią
                    pieniędzy...

                    wg. mnie wyjsciem z sytuacji mogłoby być takie rozwiązanie
                    - osoby które mają pow. 120 pkt a nie zmieszczą się w limicie dostają
                    mianowanie i wszelkie prawa z tego wynikające, tylko bez dodatku finansowego
                    przez 1 rok. Po roku dostają taki dodatek w pierwszej kolejności bez
                    konieczności ponownego zdawania egzaminu (czyli powiedzmy jest 1500 miejsc, ok
                    50 dostają absolwenci KSAP, pewnie z 200 tacy co mieli pow. 120 pkt ale się nie
                    zmieścili, a reszta do podziału pomiędzy nowych zdających)

                    • ardzuna Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 19.01.06, 18:37
                      Ale idea była właśnie taka, że to jest egzamin konkursowy, więc nie jest to
                      tak, że jak osiągnąłeś tzw. minimum przyzwoitosci, to zdałes, ale cię złośliwie
                      odrzucili. Osiągnąłeś minimum przyzwoitosci, ale nie zdałeś, bo żeby zdać,
                      trzeba się było znaleźć w określonej liczbowo puli najlepszych.
          • pom Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 17.01.06, 11:39
            Jest też minus - na każde dodatkowe zajęcie (umowa, zlecenie, łotewer) trzeba
            zgody szefa jednostki.
            Jeśli jesteś tylko członkiem korpusu, nie urzednikiem - to potrzebujesz tylko
            zgody na umowę o pracę.
      • Gość: lucky a co ma zrobic panna po liceum IP: *.tvgawex.pl 18.01.06, 13:46
        tak to jej po znajomosci załatwią posadke w urzedzie mało płaca ale tez mało
        wymagają, ważne ze przesiedzisz 8 godzin dziennie i kropka, a z kwalifikacjami
        i kompetencjami to przyjdzie czas, ile jest takich "specjalistów" z rekawa co
        mają staż w kilku instytucjach panstwowych czy firmach panstwowych co gowno
        wiedza o biznesie czy o prowadzeniu firmy?!?!?
        • kol.3 Re: a co ma zrobic panna po liceum 21.01.06, 17:46
          Panny po liceum to w urzędzie najwyżej są gońcami.
        • and.zia uczyc sie! 03.03.06, 22:46
      • Gość: korn Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.imgw.pl 03.02.06, 18:11
        Pracuję od prawie 3 lat: starszy specjalista, pierwsza praca na 200% zgodna z
        wykształceniem, ludzie bardzo fajni (chociaż średnia wieku ok 45-50;), pensja
        sporo ponad 2000 brutto, troszkę dodatków, super socjal, co prawda robię ponad
        zakres obowiązków, ale to nie boli zbytnio;), kończę codziennie o 15, czasami
        pracuję w weekendy (ale dni do odbioru)... wcześniej myślałem o zmianie ale
        teraz to po prostu bez sensu ekonomicznego - prędzej coś spróbuje "dodatkowo":).
        Dlatego. Aha, no i byłem za oceanem służbowo:))
        • Gość: urzędas Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 21:07
          Interesuje mnie jak jest obecnie po zmianach wojewodów w urzędach wojewódzkich.
          Duże czystki personalne? Czy zdarzają się polowania na ludzi, akcje że trzeba
          komuś na siłę udowodnić, że popełnia błędy, żebu mieć podkładkę pod wyrzucenie
          z pracy. Zdarzają się podsłuchy, szpiagowanie, nasyłanie podstawionych
          klientów, którzy szukają na ludzi haka? Bardzo mnie to ciekawi.
      • Gość: memento Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.chello.pl 09.02.06, 19:22
        tak sobie z tym pytaniem pochodziłam przez jakiś czas, pomyślałam, poczytałam co
        piszecie, i chyba już wiem dlaczego. Wszystkie minusy, o których pisałam są w
        zasadzie mało ważne, w porównaniu z plusami. Dzięki za odpowiedzi:)
      • Gość: Depresja Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.textyl.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.06, 20:08
        Strach przed bezrobociem.
        Moja praca biurowa jest bardzo stesująca bo mam nadmiar obowiązków ( w inych
        podobnych wydziałach jest dwie lub trzy osoby, ja do wykonywania tej pracy
        jestem sama).
        Możliwosc awansu zadna bo obowiązuje hierarchia stażu pracy (kto dłużej pracuje
        ten na kierownika i nie waże ze jest po ZAOCZNEJ szkole średniej ja po dwóch
        fakultetach i jednej podyplomówce, ja pracuje 6 lat a on 20).
        Niesłychane kopanie pod sobą dołków, donosicielstwo, podkładanie świństw,
        kradzieże danych statystycznych, mobing o jakim sam Pan Ziobro nie słyszał.
        Siedzę tam (za 900złnetto) bo się boję bezrobocia panującego w woj.
        podkarpackiem. Każdy człowiek bez pracy chciałby by w mojej sytuacji. Dodam że
        w domu tylko ja pracuje moz nie moze znaleźc pracy a ma wyższe wykształcenie
        (pewnie znowu pojedze do Angli sprzątac po Anglikach).
      • Gość: gomoku mam nadziej ze zmienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 23:31
        dlaczego pracuje nadal w tej strefi mimo ze jestem juz 4 rok po studiach
        - bo zarabiam okolo 1800zł netto ( a za poł roku o 200zł wiecej - ale to koniec niestety podwyzek)
        - z drugiego,, sobotniego" etatu dorabiam okolo 400 zł miesiecznie
        - na korkach zarabiam okolo 600-800zł miesiecznie
        - w lutym dostalm 13natkę 1400zł
        - w lipcu dostane ,, wczasy pod grusza" okolo 600zł
        - z innych zrodeł nie zwiazanych ze szkolą dorabiam ostanio okolo 1000zł miesiecznie ( i oczywiscie nie jest to prostytucja)!!!!
        - mam 2 miesiace wakacji , ferie zimowe i troche wiecej wolnego czasu przed switami
        - chce urodzic dziecko bez obawy ze strace potem pracę i nie bede miala na chleb

        Dlaczego zmienie kiedys prace
        jak dziecko bedzie mialo okolo 1 roczek zmieniam pracę jak mi się uda bo:
        - nie chce zwarjowac w szkole, chce aby moje przyszłe dziecko miało normalna
        matkę!!!
        - chce miec mozliwosc awansu i przyzwoitych zarobkow!!
        - chce miec 26 dni urlopu i chce np brac go w pazdzierniku!!
        - chce dostawac premie w pracy , chce byc szanowana prze społeczenstwo, nie chce aby ktos o mnie mowil leniwa nauczycielka itp itd9 ohh tyle sie teraz slyszy o nauczycielach)
        -chce miec wolne popołudnia i wekendy ,chcę MIEC TAKA PENSJE ZEBY NIE MÓSIAŁa dorabiac do niej
        - chce miec czas dla siebie i mojej rodziny


        • Gość: a uczysz j. polskiego?:) IP: *.aster.pl 14.03.06, 23:36
          • Gość: gomoku Re: uczysz j. polskiego?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 07:36
            nie uczę j.polskiego bo byłoby to szkodliwe dla dzieci :))( a błedy ortograficzne "poprawiłam" 2 posty niżej)Niestety przyznaje sie ze czasami robie błedy , właszcza pisząć szybko na klawiaturze .No cóz nie jestem polonistką ....Podejrzewam ze Twoje pytanie zwiazane było z jakims błedem który znalazł się w mojej wypowiedzi.Pozdrawiam
      • Gość: poprawka Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 23:32
        oczywiscie musiała a nie ,,mósiała" poprawiam błąd.
      • Gość: gomoku poprawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 23:33
        oczywiscie musiała a nie ,,mósiała" poprawiam błąd.
      • Gość: Inspektor Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 01:06
        Nie przepadam za swoją pracą i chętnie bym ją zmieniła. Nie mam możliwości
        podwyżki ani awansu tzn. podwyżki są, ale 40-90 zł rocznie. Dodam ,że mam trzy
        kierunki studiów i ukończone dodatkowe kursy w swojej dziedzinie więc może
        znalazłabym pracę w dużej firmie za lepsze pieniądze, ale mam malutkie dziecko
        i budżetówka gwarantuje mi wyjście z pracy codziennie o 16:00. Do pracy mam
        niedaleko więc nie tracę czasu na dojazdy.
      • Gość: ja Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.06, 23:12
        jestem tu bo kocham dzieci-często bardziej niż swoje; wracam o 17-18 do
        domu;mąż ciągle krzyczy, że to nie moje sprawy-ale ja naprawdę bez dzieci nie
        mogę żyć-chcę żeby były mądre i dawały sobie radę w życiu;- czy to źle?
      • ebe4 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 15.08.06, 13:44
        pracowalem w urzedzie - moja pierwsza praca- liczylem dni i godziny zeby moc
        stamtąd uciekac. Podobno kazda pierwsza praca jest beznadziejna wiec jak tylko
        uzbieralam troche stazu ucieklem, bo nie hccialem sie tam zapuscic korzeniami
        zgnusnieć. PO kilku latach pracy w urzedzie UWAZAJCIE bo przy zmianie pracy
        mozecie uslyszec"A co ten urzednik k... umie?" Niestety taka jest prawda, takie
        są stereotypy. Chcesz z tym walczyc?
        niestety mimo iz znalem ludzi doskonalych merytorycznie to pracowali na durnym
        prawie, na nonsensach, ktorymi musieli karmic klientow, wole byc kim w byle
        firmie niz to robic, chce byc uczciwy wobec siebie.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka