Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    mam żmiję w pracy

    04.11.02, 19:28
    Nie mam już sił. Gdyby nie to, że nie mam nic na oku odeszłabym z pracy od
    razu. Moja szefowa mnie nie lubi (jestem dla niej w pewien sposób
    konkurencją), a jedna z moich pseudoprzyjaciółek podkłada mi co rusz świnię w
    pracy. Żeby był śmieszniej to właśnie ona najbardziej "pyszczy" za plecami na
    nią, a ta tego nie zauważa. Co więcej pozwala jej na dużo, a ja staram się
    nie dać wciągnąć w jej gierki. Gdy nagaduje na szefową - milczę. Najgorzej
    jest podczas mojego urlopu czy w ogóle, gdy mnie nie ma w pracy. Nie wiem już
    co mam robić. Każde "złe słowo" na mnie jak się później okazywało nie miało
    konkretnego uzasadnienia i przyjmowane było (bo wobec faktów musiało) przez
    moją szefową na moją korzyść. Mimo to koło kręci się dalej, a tą złą osobą w
    firmie jestem ja... Nie mam już sił.. Co byście mi poradzili oprócz zmiany
    pracy? Czy można coś z tym zrobić czy sprawa jest już naprawdę beznadziejna?
    Obserwuj wątek
      • jotembi Re: mam żmiję w pracy 04.11.02, 19:40
        serdecznie ci współczuję, ale raczej czarno to widzę. nie ma nic gorszego, niż
        zawzięte, zawistne babska - jak się takie na kogoś uwezmą, to nie ma zmiłuj.
        wiadomo, jaka jest sytuacja na rynku pracy - ale jednak raczej zacznij się
        rozglądać za nową posadą. ta koleżaneczka nie przestanie, no chyba że wyleci z
        roboty albo ona, albo szefowa. uff, wyobrażam sobie, jak się czujesz w takim
        otoczeniu... brrr
        • mijka Re: mam żmiję w pracy 04.11.02, 19:56
          Dzięki za każde słowo i za to, że mnie rozumiesz. Wiesz, to jest głupie, ale
          mimo że wiem od dawna, ze powinnam szukać pracy, to ja do dzisiaj wciąż żyłam
          nadzieją, że to wszystko jakoś się wyprostuje (bardzo lubię swoją pracę), że
          połączy nas wspólny cel. Niestety... jest zbyt duża konkurencja i każdy boi się
          o siebie.. Rozumiem to, ale nie rozumiem pewnych zachowań... nie potrafię się z
          tym pogodzić i w przypływie emocji powiedziałam dziś mojej koleżance, że od
          dzisiaj ma we mnie wroga, a nie przyjaciela. Z punktu widzenia układów było to
          lekkomyślne, ale mi już po dzisiejszej "świni" naprawdę puściły już nerwy. Mam
          dość..
          • jotembi Re: mam żmiję w pracy 04.11.02, 20:04
            może i lekkomyślne, ale każdy ma jakąś tam ograniczoną wytrzymałość! wcale ci
            się nie dziwię...
            naprawdę, zabieraj się stamtąd jak najszybciej, bo cię to babsko wykończy
            psychicznie i przez długie lata nie zdołasz się pozbierać! nikt by tego na
            dłuższą metę nie wytrzymał, ty chyba już dostatecznie długo się męczysz
            koniecznie szukaj nowej roboty - a może tutaj znajdzie się ktoś, kto zdoła ci
            w tym pomóc? ludzie, odezwijcie się, nie trzeba chyba super wyobraźni, żeby
            zrozumieć, w jakiej dziewczyna jest sytuacji!
            • mijka Re: mam żmiję w pracy 04.11.02, 20:23
              Jesteś dobrym człowiekiem i chyba tak jak ja troszkę wierzysz w ideały..:-)
              Życie jest inne i nie oczekuję tutaj jakiś propozycji pracy. To byłoby zbyt
              piękne.. Ze swej strony jednak jeszcze raz dziękuję Ci za każde słowo...
              Naprawdę lżej mi się zrobiło na serduchu:-). Potrzeba mi było takie wsparcia. A
              pracy zacznę szukać.. Na pewno...
              • kuba_wr Re: mam żmiję w pracy 05.11.02, 08:40
                A jak już będziesz miała coś na oku, przyjdź jakby nigdy nic dostarej firmy i
                spróbuj wywinąć jakiś numer tej twojej "koleżance" i szefowej. Może to je
                czegoś nauczy...
      • Gość: zenobia Re: mam żmiję w pracy IP: *.interecho.com / 192.168.3.* 04.11.02, 20:16
        wyrazy współczucia, zwijaj się z firmy póki jeszcze masz siłę szukać czegoś
        nowego, bo jeszcze trochę, a "przyjacółeczka" wykończy cię psychicznie, ale nie
        rzucaj spektakularnie pracy przed znalezieniem nowej, znajdź (łatwiej się szuka
        jak się ma jakąś pracę) i dopiero wtedy powiedz pa pa. Na tym forum ogłosił się
        student szukający roboty i ktoś się z nim skontaktował. Może tobie też jakiś
        życzliwy pracodawca pomoże. Kto wie, nie cały świat jest zbydlęcony.
        Metoda z "Lesia" Joanny Chmielewskiej nie jest chyba godna polecenia i chyba
        nie będzie skuteczna. To tak tytułem poprawienia humoru. Poza tym zimą
        gronkowiec niezbyt chętnie atakuje.
        Trzymaj się i nie daj się (czyżby w pracy u ciebie był "wyścig szczurzyc"?
        Pozdrówka
        zenobia
      • Gość: akaWill Re: mam żmiję w pracy IP: *.newt1.cpe.charter-ne.com 04.11.02, 20:32
        Ze zmija to chyba rzeczywiscie beznadziejna sprawa. A czy jest jakas szansa
        na szczera aczkolwiek taktowna rozmowe z szefowa, aby sie lepiej zrozumiec?
        • mijka Re: mam żmiję w pracy 05.11.02, 08:33
          Dla zainteresowanych tematem powiem, że dziś po przyjściu do pracy idę do mojej
          szefowej porozmawiać. Po wczorajszych "podkopach" stwierdziłam, że muszę to z
          nią jakoś wyjaśnić i to tym bardziej, ze dziś mamy imprezę z pracy, na którą
          ona sama nas zaprosiła - właśnie mija rok jak jest z nami.. Nie potrafiłabym
          siedzieć przy stole z nimi wszystkimi i sztucznie się uśmiechać i udawać, że
          jest dobrze. Jeśli zaś chodzi o relacje kobieta-kobieta w pracy, to to jest
          prawda, że kobiety są gorsze 100% od mężczyzn.. Ja nie wiem skąd w nas tyle
          zawiści, złości, zazdrości... Sama jestem kobietą i czasami zdarza mi się
          odczuwać takie uczucia, ale ja z kolei jestem takim typem, że jak nawet coś
          takiego zrodzi się w moim sercu, to po 5 min przechodzi mi od razu i
          funkcjonuję O.K. nie zastanawiając się nad tym. Świata nie zmienię, a z
          wiatrakami walczyć nie będę.
          • mijka Re: mam żmiję w pracy 05.11.02, 08:38
            Chociaż dziś spróbuję pogadać...:-) A tak poza tym to jest dziwne, że
            takie "żmije" utrzymują się na topie, a ludzie naprawdę lojalni i lubiący swoją
            pracę dostają po d... No, nic... uspokoiłam się trochę (po wczorajszym te 5 min
            niestety nie zadziałało:-) i idę "powalczyć" w spokoju i opanowaniu...:-)
            Trzymajcie za mnie kciuki... A nuż jakoś atmosfera się poprawi?
      • Gość: facet Re: mam żmiję w pracy IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 04.11.02, 23:19
        Hej !!!
        Ze żmiją to rzeczywiście problem, bo to gatunek chroniony i "ubit" nie można :-)

        A teraz już na poważnie.
        Kolejny raz powraca temat relacji kobieta-kobieta w miejscu pracy.
        Podobną tendencję wrogości obserwuję u siebie w pracy.
        Są pokoje, gdzie siedzą tylko Panie lub pokoje, gdzie siedzą wyłacznie Panowie
        i wreszcie pokoje "mieszane".
        Bardzo często wchodząc do pokoju gdzie siędzą tylko Panie widać, że "w
        powietrzu coś jest". W trakcie rozmowy lub potem "na papierosie" opowiadają o
        co poszło tym razem. Powody są czasami błahe: otwieranie okna, głośne rozmowy
        telefoniczne, itd.

        Co do Twojego przypadku - jest trudny. Jeśli nie podejmiesz żadnych kroków to
        prawdopodobnie nic się nie zmieni, albo będzie jeszcze gorzej. Nowej pracy
        zawsze warto szukać - niezależnie od okoliczności. Szczera rozmowa z szefową
        też jest chyba niegłupim pomysłem - szczególnie, że zaczęła się gra w "otwarte
        karty" z koleżanką.

        Pozdrowienia i powodzenia.
      • nie_ja Re: mam żmiję w pracy 05.11.02, 08:19
        No cóz można tylko współczuć. Mam kilkunastoletnie doświadczenie i pracowałem w
        kilku zakładach pracy od państwowych poprzez małe prywatne do dużych
        giełdowych. Mógłbym napisać elaborat na ten temat ale stwierdzam że w każdej
        firmie zawsze znalazł się ktoś wredny i złośliwy, a co "najlepsze" osoba taka
        zawsze była na topie. Niejednokrotnie bardzo wartościowi pracownicy zwalniali
        się przez takiego kierownika lub naczelniczkę.
        Ale proszę uwierzyć że są też firmy gdzie atmosfera pracy jest bardzo dobra a
        ludzie są życzliwi (obecnie w takiej pracuję), i takich firm wszystkim życzę.
      • 3telnick Re: mam żmiję w pracy 05.11.02, 08:33
        Jedyne co można zaproponowac to jasna dyskusja z szefową. To oczyści atmosferę,
        ale może skończyć się wylotem... Lepiej mieć coś w zamian :)
      • Gość: aislinn Re: mam żmiję w pracy IP: *.dostep.pl 05.11.02, 10:41
        Zobacz sobie mój starszy wątek pt Mobbing w wykonaniu koleżanki. Też miałam
        żmiję w pracy - do tego stopnia to było okropne, że wysiadłam psychicznie. I
        wykończyła mnie - już tam nie pracuję. Jako powód usłyszałam od szefa: bo ona
        się męczy i ty się męczysz. I brednie w stylu : trzeba było mi powiedzieć, że
        jest aż tak źle. A ja mówiłam. Ale jesli od szefa sie słyszy : bo wiesz, jej
        trzeba wydzierać robotę siłą...a od niej samej :on ma rację, ja ci nie oddam
        roboty dobrowolnie, bo ciężko zapracowałam na swój stołek..a ja wcale nie
        przyszłam by odbierać jej stołek, bo w sumie dzieki mnie jej pozycja w firmie
        wzrosła, choć byłyśmy teoretycznie na równorzędnych stanowiskach.I po moim
        odejściu zaczęła jeszcze deprecjonować wszystko, co robiłam (miałyśmy ostrą
        wymianę e-maili, w których rzucała słowa: ty notorycznie coś tam coś tam...w
        odniesieniu do rzeczy, ktore np. raz mi sie zdarzyło zapomnieć czy zrobić
        niewłaściwie...no coż bo takie osoby uważają sie za zagrożone jako
        niedowartościowane i chyba tylko z tego wynika ich żmijostwo.
        • Gość: akaWill Re: mam żmiję w pracy IP: *.229.252.64.snet.net 05.11.02, 15:42
          Wydaje mi sie, ze rozstajac sie ze znienawidzonym miejscem pracy i
          wspolpracownikami lepiej jest odejsc spokojnie i pogodnie mimo, ze nas korci
          aby wygarnac lub przy... . Nie mamy wplywu na profesjonalizm innych, ale na
          swoj tak. Poza tym nigdy nie wiadomo, jak sie potocza nasze sprawy zawodowe w
          przyszlosci. Swiat jest maly, a los plata figle.
          • Gość: bzzz Re: mam żmiję w pracy IP: *.pl 05.11.02, 17:08
            Mijka! Napisz, jak Ci poszło. Trzymałam kciuki...
        • Gość: Wykonczona Mam żmiję w pracy IP: *.ny325.east.verizon.net 22.11.02, 04:37
          Ja tez. Nie daje zyc calemu zespolowi. Opetala szefa, ktory jest czlowiekiem
          srednio rozgarnietym, ale cieszacym sie powszechnym szacunkiem.
          Pracuje w zawodzie uwazanym za wolny, za granica, w firmie polonijnej, w ktorej
          uchodzi duzo wiecej niz w blizniaczych przedsiebiorstwach w Polsce. W jednym z
          "najbardziej praworzadnych krajow swiata" prawa pracownika lamane sa regularnie
          w odniesieniu do imigrantow. Nie poskarza sie, bo boja sie utraty pracy.
          Pracuja za nedzna pensje, czasem - jak ja - po 10-12 h dziennie, 7 dni w
          tygodniu. I rano otrzymuja telefon do domu. Ktos nie mowi "dziendobry", nie
          przedstawia sie i wrzeszczy, ze jestem wielbladem. A kiedy probuje
          kontrargumentowac, rzuca sluchawka. Prosze panstwa. W Stanach Zjednoczonych
          Ameryki Połnocnej moj szef dzwoni do mnie o 9 rano na niewiadomo skad zdobyty
          prywatny numer i zaczyna mnie opieprzac. A amerykanskie kierownictwo firmy kaze
          mi go przepraszac! Regularnie, mimo nagrod zdobywanych przeze mnie dla firmy i
          300% normy, straszona jestem wyrzuceniem. Nie mam prawa glosu.
          Amerykanski prawnik powiedzial, ze mobbing to wymysl kolorowych gazet i
          psychologow, ze nie podchodzi pod paragraf.
          I nie moge wrocic do kraju, bo akurat jest recesja.
          Pozostalo mi tylko zwariowac.
          • mijka Re: Mam żmiję w pracy 22.11.02, 08:51
            Bardzo dobrze Cię rozumiem.. i na pocieszenie chociaż malutkie powiem Ci, że u
            nas też nie jest różowo. Ja miałam podobną sytuację do Ciebie, gdy moim
            poprzednim szefem był facet. Miałam od niego telefony o każdej porze dnia i
            nocy, moje urlopy były tak naprawdę z telefonem w ręku (o kosztach gdy byłam za
            granicą na mój rachunek nie wspomnę - niech bym tylko tego telefonu nie
            odebrała!!!), przez który musiałam wtedy załatwiać różne bieżące sprawy,
            wysłuchiwać non stop za coś opieprzu, choć można było z tym poczekać do rana,
            by wyjaśnić, że to nie mój błąd, a jeśli nawet to wystarczyło to normalnie
            powiedzieć, a ja bym to szybko skorygowała. Mój szef tłumaczył swoje zachowanie
            tym, że takie same naciski jakie wywołuje na mnie on ma z samej góry, z
            centrali i powinnam się cieszyć, że on mnie tak hartuje, bo gdyby to kiedyś na
            mnie padło nie dałabym sobie potem rady, wysiadłabym psychicznie. I co Wy na
            to? Powinnam mu być bardzo wdzięczna za to wszystko?
      • jotembi Re: mam żmiję w pracy 05.11.02, 20:21
        no właśnie, mijka, jak było?! nie miałam nawet czasu wcześniej coś napisać,
        ale czytałam w przelocie no i oczywiście też trzymałam kciuki! rozmawiałaś z
        tą szefową? opowiadaj szybko, bo my się tu denerwujemy!!!
      • mijka Re: mam żmiję w pracy 05.11.02, 22:18
        Opisałam Wam wszystko, ale mnie wywaliło. Nie wiem czy to jednak po jakimś
        czasie się nie pokaże (już tak miałam- podwójne odpowiedzi), więc nie piszę.
        Idę spać.. Jutro rano tu zajrzę i ewentualnie coś naskrobię.. pa
      • mijka Re: mam żmiję w pracy 06.11.02, 08:23
        czyli tekst wczorajszy jednak się nie zapisał..:-(
        Rozmawiałam z szefową, choć na wstępie ona powiedziała z gniewem, że ona nie
        chce tej rozmowy, że nie chce się denerwować przez imprezą, że miała zamiar
        zrobić to ze mną w środę itp. Ja na to, że ja właśnie też w tej sprawie, bo tym
        samym bez wyjaśnienia wszystkiego nie wyobrażam sobie mojego miejsca na tej
        imprezie. Spytałam się jej jak ocenia moją pracę, jak i też przedstawiłam w
        pełni sytuację jaka wyniknęła i stała się zarzewiem burzy. Suma sumarum wyszło,
        że ona jest bardzo zadowolona z mojej pracy, nie ma mi nic do zarzucenia, że
        nie wiedziała o pewnych szczegółach, a pewne fakty rzeczywiście już sobie
        przypomina i mam rację..Nie wie co się dzieje, ja no to żeby zwróciła uwagę na
        to, że zawsze dostaję ochrzan z powodu..., a nie konkretnych zarzutów wobec
        mojej osoby. Rozstałyśmy się nie w gniewie, ale w uśmiechach i rozluźnionej
        atmosferze, a ona obiecała pogadać z moją koleżaneczką i jednym kolegą, który
        wraz z nią mota (pracują razem). Czy to coś da? Nie wiem. Zobaczymy.. Ja w
        każdym razie będę wykonywać swoją pracę jak najlepiej umiem, a od tamtej będę
        trzymać się z dala...
        • Gość: Larysa Re: mam żmiję w pracy IP: 213.17.166.* 06.11.02, 08:55
          Masz racje, trzymaj sie od niej z dala i ignoruj jakiekolwiek komentarze.
          Jesli Twoja szefowa jest obiektywna i fair to bedzie w stanie zaradzic temu
          problemowi - gorzej jesli jest stronnicza:((

          Swoja droga to takim zmijom nalezy sie porzadna nauczka!!!

          I tutaj prosba o pomysly:)) Moze wspolnie wymyslimy jakas slodka, dyskretna
          zemste?:))
      • jotembi Re: mam żmiję w pracy 07.11.02, 21:29
        ja bardzo proszę, żeby ten temat nie poszedł sobie na dalsze strony! to jest
        cholernie ważna sprawa, rozumiem, że większość z oczywistych przyczyn bardziej
        się interesuje możliwością zdobycia pracy, niż paskudnymi praktykami osób już
        zatrudnionych wobec innych zatrudnionych, ale jednak...

        zaszczuwanie, podgryzanie, podkładanie świni, ostracyzm, co tam jeszcze: to są
        wszystko naprawdę poważne rzeczy i szkoda by było, gdyby temat zdechł
        to nie jest tylko tak, że wstrętny szef wykańcza biednego pracownika. niestety
        pracownicy między sobą też stosują różne obrzydliwe praktyki, wobec których
        ofiara często okazuje się zupełnie bezradna. w czasie mojej kariery robotnika
        sezonowego (bo tak chyba można nazwać moje okazjonalne kontrakty) widziałam co
        najmniej kilka takich układów. w dwóch wypadkach udało mi się pomóc osobie
        prześladowanej (robotnik sezonowy ma szczególne prawa i szczególny luz hehe).

        więc niech ten temat nie zdycha!!! mijka, odzywaj się!
      • mijka Re: mam żmiję w pracy 07.11.02, 22:42
        Jotembi jesteś kobietą walczącą :-).
        Co do mojej sytuacji, to zmieniła się ona o tyle, że szefowa nie wystąpiła z
        poważnym oskarżeniem przeciwko mnie. Poza tym nasze stosunki są poprawne, choć
        wiem, że ona szczerze będzie się cieszyć z każdego mojego potknięcia. Staram
        się więc wykonywać moją pracę jak najlepiej i nie wchodzić jej w drogę. Nie
        mogę tylko zrozumieć jak będąc kobietą po psychologii nie potrafi ona dostrzec,
        że inni zręcznie nią manipulują i wykorzystują do swoich celów podkładając przy
        okazji innym "świnie".?
        Uczę się w tej pracy dużo pokory (bo i też wysłuchuję dużo krytyki, choć
        podobno swoją pracę wykonuję bardzo dobrze), jak i też tego, że nie jest to
        miejsce na budowanie przyjaźni. Najlepiej przyjść, zrobić swoje i nie wchodzić
        w żadne układy, rozmowy o kimś i o pracy. No nic, na naukę nigdy nie jest za
        późno..:-)
        • jotembi Re: mam żmiję w pracy 07.11.02, 22:57
          a pewnie że jestem walcząca hehe
          jak uważam, że trzeba (no, czasem też jeszcze dla sportu ;), ale nie w tym
          przypadku)

          obawiam się, że delikatnie umieszczę w mrowisku kolejny kijaszek: nie wiem,
          czy to jest kwestia doboru już na wejściu, czy może są kierunki (studiów czy
          specjalizacji), które niszczą w człowieku to, czego teoretycznie mają uczyć,
          ale tak się jakoś dziwnie składa, że (niestety dotyczy to prawie wyłącznie
          kobiet, o cholera, jeszcze jeden kijaszek) osoby po psychologii wyjątkowo
          fatalnie sobie radzą w tzw. stosunkach międzyludzkich, a np. nauczycielom
          bardzo często tragicznie układają się stosunki z własnymi dziećmi

          hehe... ale takie dość smutne

          a co do twojej pracy, mijka, to jednak rozglądaj się za czymś innym. przyjść,
          zrobić swoje i pójść? do czegoś takiego to ty tak na moje oko nie pasujesz,
          wyglądasz mi na osobę, która w innej sytuacji potrafiłaby się cieszyć pracą,
          szkoda ciebie na taki cykl: wkładamy zarękawki, zdejmujemy zarękawki, wkładamy
          zarękawki...

          (dla baardzo młodych: zarękawki to takie ochraniacze na rękawy, żeby się
          surducik za szybko nie wyświecił. nosili to kanceliści za koszmarnych czasów
          sanacji, a i wcześniej oczywiście też. rano wkładali zarękawki, zasuwali do
          wieczora, a wieczorem zdejmowali i szli do domu...)
        • Gość: akaWill Re: mam żmiję w pracy IP: *.227.252.64.snet.net 07.11.02, 23:00
          mijka napisała:

          > Jotembi jesteś kobietą walczącą :-).
          > Co do mojej sytuacji, to zmieniła się ona o tyle, że szefowa nie wystąpiła z
          > poważnym oskarżeniem przeciwko mnie. Poza tym nasze stosunki są poprawne,
          choć
          > wiem, że ona szczerze będzie się cieszyć z każdego mojego potknięcia. Staram
          > się więc wykonywać moją pracę jak najlepiej i nie wchodzić jej w drogę. Nie
          > mogę tylko zrozumieć jak będąc kobietą po psychologii nie potrafi ona
          dostrzec,
          >
          > że inni zręcznie nią manipulują i wykorzystują do swoich celów podkładając
          przy
          >
          > okazji innym "świnie".?
          > Uczę się w tej pracy dużo pokory (bo i też wysłuchuję dużo krytyki, choć
          > podobno swoją pracę wykonuję bardzo dobrze), jak i też tego, że nie jest to
          > miejsce na budowanie przyjaźni. Najlepiej przyjść, zrobić swoje i nie
          wchodzić
          > w żadne układy, rozmowy o kimś i o pracy. No nic, na naukę nigdy nie jest za
          > późno..:-)


          Hmmm, mijka, czy w Twojej rozmowie spytalas sie szefowej jak moglabys lepiej
          wykonywac swa prace? To troche cos innego, niz czy ma Ci cos do zarzucenia.
          Czy myslisz, ze stosunek szefowej do Ciebie wynika tylko z braku "chemii"
          miedzy Wami? Jezeli zalezy Ci na tej pracy, sa to wazne pytania. Jezeli jest
          tak jak piszesz, to bez Twojej inicjatywy zanosi sie tylko na gorsze. A ta
          niedawna rozmowa moglaby doprowadzic do trwalej zmiany, jesli tego chcesz.
          • mijka Re: mam żmiję w pracy 07.11.02, 23:18
            Jotembi rozbrajasz mnie i ... chyba naprawdę trochę mnie jednak znasz..:-)
            Faktycznie tak do końca nie jest to prawdą, że mogłabym chodzić do pracy i jak
            maszyna robić swoje i później wracać do domu. Ja w jakiś sposób angażuję się
            emocjonalnie we wszystko co robię i mimo tych wszystkich niesprzyjających
            okoliczności wciąż bardzo lubię swoją pracę i jeszcze wciąż z radością do niej
            wracam.
            AkaWill moja szefowa na bieżąco mówi mi co powinnam w sobie zmienić, jak
            zwracać się do klientów, jak być skuteczną itp. i ja jej powiedziałam, że biorę
            to sobie wszystko do serca i chyba widać tego efekty..Nie pozostaję więc głucha
            na jej słowa krytyki i nie udaję, że zjadłam wszystkie rozumy... To ona jest tu
            szefową i to ona ma większe ode mnie doświadczenie, więc dlaczegóżby z niego
            nie skorzystać..:-) Wg mnie jest tu bardziej ten brak "chemii". Jedni ludzie
            się lubią inni nie. Ot, pewnie wszystko.. a że my kobiety jesteśmy inne od
            mężczyzn i często nie umiemy oddzielić emocji od pracy, to już druga sprawa..:-)
            • Gość: Larysa Re: mam żmiję w pracy IP: 213.17.166.* 08.11.02, 12:33
              Mijka...a czym Ty sie wlasciwie zajmujesz?
              Nie chodzi mi o nazwe firmy, tylko o profil zawodowy...

              Buzka

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka