Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy?

    IP: *.sav.tkb.net.pl 06.11.02, 23:33
    Historia prawdziwa: miejsce akcji: Warszawa; czas akcji:
    wrześień/październik/listopad 2002.

    Rekrutacja na jedno z kluczowych stanowisk międzynarodowego koncernu.

    I etap - spotkanie w jednaj z najbardziej prestiżowych, międzynarodowej
    agencji HRowej;

    II etap - spotkanie z zarządem polskiego oddziału koncernu

    III etap (2 dni później) - spotkanie z osobą "przekazującą obowiązki" -
    (stanowisko było zwalniane z powodu jej odejścia) - 7 godzin - interview,
    testy, zadania symulacyjne. Osoba w sposób nieformalny daje do zrozumienia
    naiwnemu idiocie, iż jest znaczącym kandydatem, wtajemnicza go w panujące w
    firmie zasady, oficjalnie stwierdza, iż w ciągu 2 tygodni naiwny idiota
    zostanie powoadomiony o wyniku rekrutacji, która właśnie się zakończyła.
    Ponownie nieformalnie daje do zrozumienia, iż naiwny idiota powinien być
    dobrej myśli. W podsumowaniu docenia wysokie kwalifikacje naiwnego idioty,
    pozytywnie ocenia wyniki przeprowadzonych testów i wydaje opinię, iż naiwny
    idiota w jego mniemaniu świetnie poradzi sobie na oferowanym stanowisku.

    Po tygodniu naiwny idiota traci złudzenia, przestaje wyczekiwać telefonu. Po
    dwóch zapomina o firmie - prawa rynku/recesji - przykre, że koncernu nie stać
    nawet na list - ale trudno - widać za bardzo są zajęci.

    Po 4 tygodniach naiwny idiota "odpala" pewnego dnia komórkę. W skrzynce jest
    wiadomość, od prezesa zarządu koncernu, iż prosi o jak najszybszy kontakt z
    niem bądź jego zastępcą. Naiwny idiota dzwoni. Prezes prosi o natychmiastowe
    spotkanie (jak najszybciej). Umawiają się za godzinę.
    Naiwny idiota dociera na miejsce(siedziba na obrzeżach warszawy, koszt taxi -
    60 pln)
    Wita go dwóch członków zarządu, z prezesem na czele. Informują, iż mają
    poufną sprawę. Mianowicie, osoba, która od dwóch tygodni pracuje na
    stanowisku, o które sprawa sie toczy - nie sprawdza się. Trzeba jej sie
    dyskretnie i bezboleśnie pozbyć. Prezes informuję naiwnego idiotę, iż od
    samego początku kandydatura naiwnego idioty była bardzo poważna, niemniej
    pojawiła się późno, natomiast osoba aktualnie pracująca miała szanse na
    odbycie szkolenia i przejęcia obowiązków (ze względu na specyfikę instruktaż
    jest niezbędny), od osoby opuszczającej stanowisko. Faktem jest, iż osoba,
    która maglowała naiwnego idiotę w III etapie rekrutacji była tego dnia
    przedostatni raz w pracy.

    Prezes ma plan. Naiwny idiota zostanie zatrudniony oficialnie na okres próbny
    na na niższe stanowisko i będzie miał za zadanie wdrożyć się przez 2 tygodnie
    w obowiązki, poznać całą specyfikę. Po 2 tygodniach, jak naiwny idiota będzie
    już w temacie, osoba aktualnie pracująca zostanie zwolniona, a naiwny idiota
    obejmie jej stanowisko. Prezes w swojej wspaniałomyślności przewidział nawet
    wypłatę różnic w wynagrodzeniu. Naiwny idiota wyraża zgodę. Stwierdza, iż ma
    w tym momencie inne zobowiązanie i może rozpoczać najwcześniej od przyszłego
    tygodnia. Zarząd prosi naiwnego idiotę o zamknięcie dotychczasowych spraw i
    gotowość do podjęcia pracy po długim weekendzie. Prosi również o gotowość do
    odbycia spotkań w trakcie długiego weekendu (2 spotkania w dwa dni) z osobą,
    która odeszła mających na celu wdrażanie do specyfiki obowiązków. Prezes
    informuje, iż ostatecznie termin spotkań instruktażowych potwierdzi pojutrze.

    Naiwny idiota rezygnuje z pracy(zlecenie, dzieki któremu żył przez ostatnie 3
    miesiące) w trybie natychmiastowym. Przedstawia swoiemu aktualnemu szefowi
    swojego swojego następcę. Po 2 dniach o 20 wieczorem dzwoni członek zarządu
    koncernu i informuję, iż koncern rezygnuje i wycofuje się z oferty. Naiwny
    idiota odkrywa, iż jest naiwnym idiotą . Koniec historyjki.

    To wydarzyło mi się dzisiaj 3 godziny temu. Jestem człowiekiem cierpliwym i
    wyrozumiałym, ale przyznam szczerze z trudem udało mi się być grzecznym w
    rozmowie telef. z członkiem zarządu.

    Dlaczego tylko my musimy traktować koncerny i innych pracodawców poważnie?
    Państwo Pracodawcy, my ubiegający się o pracę jesteśmy LUDZMI. Jestesmy
    specjalistami w swoich dziedzinach. Wy nie robicie nam łachy, umowa o pracę
    jest umową wzajemną, dajecie nam kasę za nasze umiejętności, czas, wiedzę,
    wysiłek. Traktujcie nas, tak samo jak chcielibyście być traktowani. Żadna
    recesja, duży wybór z powodu bezrobocia NIE USPRAWIEDLIWIA taraktowania kogoś
    przedmiotowo i nieetycznie.

    Potencjalni naiwni - pamiętajcie - TYLKO OFERTY PISEMNE!!! Nikomu nie ufajcie
    nawet tym z tzw Wielkiej Piątki.

    Pierwszy raz w życiu czuję prawdziwą niechęć do potencjalnych pracodawców,
    kiedyś nawet brak info (nawet w formie papierowej) o odmowie - osobiscie nie
    odbierałem jako nietakt. Po prostu zapomnieli, moze sie zdarzyć albo brakło
    im czasu. Po tym numerze, nie wiem czy chce u kogokolwiek pracować....moze
    zacznę działać sam, mam przecież wolny zawód...

    pozdrawiam,
    naiwny idiota
    Obserwuj wątek
      • Gość: hybryda Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy..... IP: *.bos.east.verizon.net 07.11.02, 00:01
        ....nie maja granic.

        PS. Co to jest Wielka Piatka?
      • Gość: polaczony_w_bolu Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 07.11.02, 00:02
        Kolejny raz potwierdza się przysłowie:
        "Umiesz liczyć? Licz na siebie".

        Oto kilka znanych mi przypadków:
        1) płaca
        - na rozmowie ustalano stawkę
        - gościu składał wypowiedzenie w aktulnej firmie
        - przychodził do pracy w nowej firmie, ale umowę miał dostać dopiero za kilka
        dni "bo się robi"
        - dostał umowę: stawka była o kilkaset zł mniejsza niż było umawiane,
        bo "prezes się nie zgodził na więcej" :-) ha ha ha !!!

        To przykład z dużego banku.

        2) jak wyżej - do momentu przyjścia do nowej pracy
        - pierwszy dzień w pracy; dyrektor działu wita nowego pracownika słowami:
        d: "a coz pan tu robi - przecież pan tu nie pracuje"
        p: "jak to - przecież się umawialiśmy. złożyłem już wypowiedzenie w poprzedniej
        firmie i dzisiaj jestem 1-szy dzień tutaj"
        d: "to nikt do pana nie dzwonił, że sprawa nieaktualna? zatrudniliśmy już kogoś
        innego, kto spelnial wymagania i mial niższe oczekiwania finansowe"

        3) dawanie podwyżek w oddzialach banków (kilka bankków stosuje taką metodę)
        zmniejsza się liczbę godzin w umowie o pracę - np. do 7/8
        pracownikom mówi się, że mają mniejszą liczbę godzin (a i tak siedzą po 10h),
        więc jakby dostali więcej w przeliczeniu na 1h :-)
        Czyli dostali podwyżkę, bo muszą mniej pracować za te same peniądze.


        mam nadzieję, że dzieki wcześniejszym kontaktom i kwalifikacjom znajdziesz nowe
        źródło utrzymania - i tego Ci życzę.
        Pozdrowienia.
      • kuba_wr Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 07.11.02, 09:03
        Przeczytałem tą historię z ciekawością. Jest chyba nawet lepsza od mojej.

        Czas akcji: Jeśli się nie mylę, to chyba był to listopad 2001 - marzec 2002
        Miejsce akcji: Poznań
        Firma: Volkswagen Poznań (Antoninek)

        W połowie listopada 2001 tak się stało, że straciłem dotychczasową pracę.
        Szukając nowej pracy trafiłem na ogłoszenie na stronach firmy "Volkswagen -
        Poznan". Treść była mniej więcej taka "W związku z budową nowoczesnej, w pełni
        zautomatyzowanej lakierni poszukujemy elektroników, automatyków i informatyków,
        których zadaniem będzie uruchomienie i eksploatacja tejże lakierni". Jako, że
        jestem informatykiem, odpowiedziałem na tą ofertę. Po mniej więcej 3 miesiącach
        (!) dostałem zaproszenie na pierwszy etap rekrutacji - assassement center. Do
        etapu tego zaproszono chyba z kilkaset osób, których podzielono na grupy. W
        mojej grupie było 6 osób. I wszystkie ten etap przeszły. Zdziwiło mnie już
        wtedy jednak to, że ludzie Ci mieli bardzo różne kwalifikacje - od ekonomisty
        po budowlańca. Drugi etap stanowiła rozmowa z działem HR. Pytania padały
        cokolwiek dziwne: pierwsza miłość, ideały dzieciństwa i tego typu pierdoły.
        Wszelkie moje próby skierowania rozmowy na tematy merytoryczne, typu zakres
        wymagań, stnowisko itp. były zbywane stwierdzeniem "później" lub "przy
        następnym spotkaniu". Po rozmowie paniusia z HR stwierdziła, że w ciągu 2
        tygodni się odezwą. Oczywiście nie odezwali się. Po kolejnych 2 tyg.
        zadzwoniłem do tej firmy. Paniusia pół godziny szukała moich papierow poczym
        nastąpil dialog:

        Paniusia: Pan jest informatykiem prawda?
        Ja: Tak
        P: Bo widzi pan, myśmy szukali konstruktorów silników
        J: Zaraz, jakto, przecież w ofercie, na którą odpowiedziałem było wyraźnie
        napisane, że szukają Państwo informatyków do obsługi lakierni, którą planują
        Państwo uruchomić
        P: Ale tamta oferta jest już dawno nieaktualna, lakiernia dawno pracuje,
        rekrutację dawno skończyliśmy
        J: To w takim razie po co zapraszali mnie Państwo na 2 etapy rozmów, które z
        góry były skazane na niepowodzenie. Niepotrzebnie narazili mnie Państwo na
        koszty. Przecież mieli Panstwo moje papiery, a w nich zakres moich kwalifikacji.
        P: BO MY NA POCZĄTKU DAJEMY WSZYSTKIM SZANSĘ

        Pozdrawiam i radzę unikać tego typu firm, a przede wszystkim rekrutacji metodą
        Assassement center.
      • 3telnick Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 07.11.02, 09:40
        Kontakt z firmami, a szczególnie dużymi i bogatymi to sama przyjemność ;)
        A ich HR lucz czasem wynajęte Assessment Center to sami profesjonaliści ;P
        Historia 1:
        Duża, zachodnia, bogata, bardzo znana firma z branży informatycznej.
        Etap I - selekcja kandydatów do rozmów
        Etap II - rozmowy z wybrańcami (wypas, wynajęty hotel, 3 godziny maglowania i
        obietnica kontaktu w nieprzekraczalnym terminie miesiąca)
        Etap III - właśnie mija rok od tamtej rozmowy - bez odpowiedzi, nawet normalnie
        stosowanej w takich razach formułki "Była Pani/Pan super, hiper ale ze względu
        na to i tamto nie możemy zaoferować obecnie stanowiska..."
        Obecnie firma ta musiałaby długo mnie przekonywać do kolejnego spotkania :)))
        Historia 2:
        Duży koncern, bogaty, z kapitałem zachodnim, znany chyba wszystkim
        Etap I - selekcja kandydatów do rozmów (zewnętrzny assessment center)
        Etap II - próba umówienia się na spotkanie:
        A: Dzień dobry, tu firma taka i taka, chcemy się umówić z Panem na spotkanie,
        jutro o 11:00
        B: Niestety jutro nie mogę - obowiązki w pracy
        A: Tak? a to dziękuję...
        B: Ale może Pani zaproponuje inny termin, chętnie się dostosuję??!!!
        A: No tak, no właściwie tak... ustalę inny termin i powiadomię Pana...
        B: Dziękuję, byle nie najbliższy poniedziałek i wtorek - jestem w delegacji i
        nie będę mógł się spotkać.
        A: Dobrze, przekaże koleżance
        ....
        Poniedziałek
        A: Dzień dobry, tu firma taka i taka, chcemy się umówić z Panem na spotkanie,
        dziś o 13:00
        B: Przykro mi bardzo, ale wspominałem, że jestem właśnie w delegacji...
        A: No to w takim wypadku jutro o 11:00
        B: Wspominałem że poniedziałek i wtorek mam zajęty, ale chętnie umówię się w
        innym terminie...
        A: No to nie możemy się z Panem spotkać
        B: ?!
        Widocznie "wybrańców" mieli na kopy :))))
        ...
        mógłbym tak dłużej... hehe
        Ale właściwie to smutne, szczególnie dla tych którzy szukają potencjalnych
        pracodawców...


      • Gość: Lechu Nie widzę tu bezczelności. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.11.02, 09:54
        Widzę za to naiwność (dużą) kandydatów. Takich pracowników nie chciałbym
        widzieć u siebie.
        • 3telnick Re: Nie widzę tu bezczelności. 07.11.02, 10:00
          i nie zobaczysz ;P
        • Gość: naiwny idiota Re: Nie widzę tu bezczelności. IP: *.sav.tkb.net.pl 07.11.02, 10:59
          Gość portalu: Lechu napisał(a):

          > Widzę za to naiwność (dużą) kandydatów. Takich pracowników nie chciałbym
          > widzieć u siebie.


          Wiesz Lechu, jest jeszcze druga strona medalu: MY NIE CHCEMY WIDZIEĆ TAKICH
          PRACODAWCÓW!!!!!
          Moją naiwnością jest to, iż idąc na rozmowę nie biorę ze sobą prawnika oraz
          świadka dla ewentualnego potwierdzenia słów zarządu, który składa ustną ofertę,
          a następnie bezczelnie się tego wypiera. Naiwnie wierzę że zasady współżycia
          społecznego obowiązują i ogólne zasady przyzwoitości też. Jakbyś się poczuł
          gdyby zamiast okazać Ci zaufanie kandydat stawiłby sie na rozmowę z prawnikiem?
          Twój sposób myślenia mógłby do takiej sytuacji doprowadzić. ponadto postawa
          reprezentowana przez Ciebie jedynie nakręca spiralę wzajemnej nieufności i
          nieuczciwości.
          Życzę Ci lepszych kandydatów niż na nich zasługujesz, natomiast moim
          "współtowarzyszom" życzę jak najmniej takich "Lechów" jako potencjalnych
          pracodawców na ich drodze.
          pozdr
          naiwny idiota
          • Gość: Lechu Re: Nie widzę tu bezczelności. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.11.02, 11:58
            Gość portalu: naiwny idiota napisał(a):

            > Gość portalu: Lechu napisał(a):
            >
            > > Widzę za to naiwność (dużą) kandydatów. Takich pracowników nie chciałbym
            > > widzieć u siebie.
            >
            >
            > Wiesz Lechu, jest jeszcze druga strona medalu: MY NIE CHCEMY WIDZIEĆ TAKICH
            > PRACODAWCÓW!!!!!
            > Moją naiwnością jest to, iż idąc na rozmowę nie biorę ze sobą prawnika oraz
            > świadka dla ewentualnego potwierdzenia słów zarządu, który składa ustną
            ofertę,
            >
            > a następnie bezczelnie się tego wypiera. Naiwnie wierzę że zasady współżycia
            > społecznego obowiązują i ogólne zasady przyzwoitości też. Jakbyś się poczuł
            > gdyby zamiast okazać Ci zaufanie kandydat stawiłby sie na rozmowę z
            prawnikiem?
            > Twój sposób myślenia mógłby do takiej sytuacji doprowadzić. ponadto postawa
            > reprezentowana przez Ciebie jedynie nakręca spiralę wzajemnej nieufności i
            > nieuczciwości.
            > Życzę Ci lepszych kandydatów niż na nich zasługujesz, natomiast moim
            > "współtowarzyszom" życzę jak najmniej takich "Lechów" jako potencjalnych
            > pracodawców na ich drodze.
            > pozdr
            > naiwny idiota

            No to ładnie życzysz kolegom szukającym pracy. Nie ma co.
            W swoim życiu byłem zatrudniany i zatrudniałem. Po akceptacji kandydata
            następowało zawsze podpisanie umowy o pracę, często z wyprzedzeniem czasowym
            właśnie po to, żeby kandydat uporządkował swoje sprawy (zwolnienie z
            poprzedniej pracy, przeprowadzka, badanie lekarskie, etc.) W zasadzie to
            kandydat powinien troszczyć się o podpisanie nowej umowy o pracę przed
            zwolnieniem ze starej pracy.
            A co ma pomyśleć pracodawca ? Chce zatrudnić faceta na odpowiedzialne
            stanowisko, a facet nie potrafi nawet zatroszczyć się o siebie. No comments.
            • 3telnick Re: Nie widzę tu bezczelności. 07.11.02, 13:41
              Lechu, gdzieś ty się oolong?
              Pracownik powinien zadbać o wszystko, a pracodawca go łaskawie może ewentualnie
              w drodze wyjątku przyjmie do pracy??? Właśnie przez takie myślenie jak Twoje
              cierpią ludzie, którzy nie przychodzą na rozmowy z bagażem doświadczeń,
              wsparciem prawników oraz dobrze przestudiowanym kodeksem pracy...
              Na takie podejście pracodawcy jest tylko jedna metoda - umowa przedwstępna, na
              piśmie, żadnych ustaleń na gębę, żadnego negocjowania warunków później...
            • Gość: naiwny idiota Re: Nie widzę tu bezczelności. IP: *.sav.tkb.net.pl 07.11.02, 14:23
              masz rację, wykazałem sie skrajnym debilizmem wierząc w uczciwość i rzetelność,
              pomimo, iż znalem realia i powinienem sie spodziewać, że fakt korzystania z
              renomowanej agencji, negocjacji z wielosobowym zarządzem, czy też sciąganie do
              pracy w trybie pilnym - nie oznacza, iż zarząd dużego koncernu ma być uczciwy.

              Ba, wręcz przeciwnie - powinienem z góry założyć, ze każdy to świnia i gnida.
              GRATULUJĘ SPOSOBU MYŚLENIA :=(

              Najlepsze, iż miałem tego wszystkiego pełną świadomość i normalnie zażądałbym
              oferty. Jednak w tym przypadku stwierdziłem, iż .....bez przesadnej
              ostrożności, w koncu sytuacja nietypowa, a trzeba mieć jakieś zaufanie, w końcu
              pewne zasady obowiązują. I tu właśnie WYKAZAŁEM się GŁUPOTĄ. Z góry trzeba
              założyć, iż każdy jest nieuczciwy i ma złe zamiary.

              A może jeszcze powiesz, że tak w ogóle to był jeden z testów w procesie
              rekrutacji, wymyślony przez zarząd - pt"jak jest sensownym gostkiem to sobie
              poradzi"? Coś podejrzewam, że chętnie byś popraktykował tego typu zadań (obym
              był w błędzie).

              Cały czas jednak nie rozumiesz kwestii zasadniczej - nie ważne, mogli, czy nie
              mogli tak postąpić - są ludzie, którzy nie chcą pracować dla takich, którzy
              postępują wbrew zasadom przyzwoitości i kropka.
              Te zasady obowiązują, bez wazględu na to, czy jestes stroną dyktującą warunki,
              czy tez nie. Jeżeli Ty zaś uważasz, że nawet naiwność II strony zwalnia z
              przyzwoitości - wypada jedynie złożyć Ci kondolencje, a już na pewno Twoim
              współpracownikom,podwładnym,rodzinie,przyjaciołom itp. Mam nadzieję, że się
              mylę co do Ciebie, trudno oceniać po tych dwóch wypowiedziach. Oby tak.

              pozdrawiam
        • Gość: :) Re: widzę tu masę bezczelności. IP: *.acn.waw.pl 07.11.02, 21:23
          Gość portalu: Lechu napisał(a):

          > Widzę za to naiwność (dużą) kandydatów. Takich pracowników nie chciałbym
          > widzieć u siebie.
          Lechu mam Tobie do przekazania to informacje...Do 15 masz czas na zapłacenie
          zaległych rachunków za dostarczony towar bo jak tego nie zrobisz to zapoznasz
          sie z zasada, że Chłopaki z Pruszkowa nie zapominaja...Nie chcą zatrudniać
          nikogo takiego jak Ty...sam wiesz dlaczego..a Masa nie zapomina...
          ps. zanim coś napiszesz to zastanów się dwa razy...
      • mouchi Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 07.11.02, 10:36
        skąd my to znamy?
        parę lat temu zdarzyło mi się to samo. ale... mała firma, jeszcze nie było
        kryzysu z pracą.
        spotkanie w trakcie którego pan dyrektor stwierdza, że jestem osobą której
        szuka, dokładnie takich kwalifikacji i doświadczenia mu potrzeba. spotkanie
        odbyło się w Wigilię, praca została mi zaoferowana na pniu, umówiliśmy się, że
        zaczynam od stycznia. ponieważ rekrutacja była organizowana przez agencję, więc
        dla formalności ktoś z agencji miał mnie oficjalnie poinofrmować tuż po
        świętach, a od stycznia do pracy. w tempie przyśpieszonym zwolniłam się z
        firmy, gdzie pracowałam i z radością świętowałam Boże Narodzenie.
        tyle, że nikt nie zadzwonił. gdy zadzwoniłam do agencji, jakaś pani bardzo
        oschle poinformowała mnie, że to już nieaktualne. zatkało mnie, zostałam na
        lodzie.
        • kuba_wr Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 07.11.02, 12:35
          Łatwo mówić po fakcie, ale... dlaczego nie podpisałaś z nim umowy, że zaczynasz
          od 1 - go? Ustn obietnice nieststy nie są wiążące, co innego papier
          • majaa Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 07.11.02, 13:57
            Niedługo dojdzie do tego, że pod marynarką trzeba będzie ukrywać magnetofon!
            Na wypadek, gdyby pracodawca wypierał się zawartej wcześniej umowy ustnej.
            Ułatwi to znacznie wygranie sprawy w sądzie. Bo umowa ustna też jest umowa
            wiążąca - tylko udowodnienie tego bez świadka lub nagrania wymaga trochę
            zachodu i nerwów. Ale podobono jest do zrobienia.
      • Gość: naiwny idiota Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: *.sav.tkb.net.pl 07.11.02, 11:11
        witam,

        serdecznie dziękuję wszystkim za dobre słowo!!!

        Widać jestem naprawdę naiwny, skoro mimo całego dotychczasowego doświadczenia,
        pierwszy raz tak mną "trzepneło".
        W uzupełnieniu historyjki dodam, iż rano zadzwoniła do mnie konsultanka z
        agencji HRowej, która prowadziła ten projekt. Chciała wysłuchać mojej wersji,
        następnie..... przeprosiła w imieniu swojej firmy za postawę klienta !
        Przynajmniej Agencja jest OK i potrafi się zachować! To pocieszające.

        Życzę wszystkim jak najmniej sytuacji, o których piszecie.

        pozdr i jeszcze raz dziękuję :=)

        naiwny idiota
        • Gość: Larysa Gdzie zemsta?? IP: 213.17.166.* 07.11.02, 11:25
          Gość portalu: naiwny idiota napisał(a):

          > witam,
          >
          > serdecznie dziękuję wszystkim za dobre słowo!!!
          >
          > Widać jestem naprawdę naiwny, skoro mimo całego dotychczasowego
          doświadczenia,
          > pierwszy raz tak mną "trzepneło".
          > W uzupełnieniu historyjki dodam, iż rano zadzwoniła do mnie konsultanka z
          > agencji HRowej, która prowadziła ten projekt. Chciała wysłuchać mojej wersji,
          > następnie..... przeprosiła w imieniu swojej firmy za postawę klienta !
          > Przynajmniej Agencja jest OK i potrafi się zachować! To pocieszające.
          >
          > Życzę wszystkim jak najmniej sytuacji, o których piszecie.
          >
          > pozdr i jeszcze raz dziękuję :=)
          >
          > naiwny idiota

          Wiesz co? To sie normalnie w pale nie miesci!!
          Chyba taka agencja powinna brac odpowiedzialosc za tego typu sytuacje?

          Moze rzeczywiscie dojdzie do tego, ze z prawnikami trzeba bedzie chodzic na
          interview?!! Postaralabym sie na Twoim miejscu jakos naglosnic ta sprawe, w
          sumie nie masz NIC do stracenia. Ja wiem, ze co sie stalo to sie nie odstanie
          ale umowa slowna jest prawnie uznawalna! Jesli nie sad to moze jakis program w
          tv albo radio. Nie boj sie podac nazwy tej firmy!

          Ludzie, przeciez TAKICH spraw nie mozna zostawic bez echa....
          ...ale moze i ja jestem naiwna?:)))
          • Gość: naiwny idiota Re: Gdzie zemsta?? IP: *.sav.tkb.net.pl 07.11.02, 12:30
            hejka,

            Zgadzam się z Tobą Laryso! Nie czynie tego jedynie z dwóch powodów:

            I etyka zawodowa - sam z zawodu jestem HRowcem(i tak dałem się zrobić, ale jaja
            :) ) i ubiegałem się o kluczowe stanowisko w Dziale Personalnym. W momencie
            kiedy dowiedziałem się na rozmowie z zarządem, iż osoba aktualnie pracująca, ma
            zostać zwolniona, wszedłem w posiadanie informacji z zawodowego punktu widzenia
            poufnych. Oczywiście, nie w świetle prawa, gdyż nie jestem pracownikiem,
            niemniej ujawnienie nazwy firmy, mogłoby im skomplikować sytuację (np. aktualny
            "wyrobnik" dowiedziałby sie co za burza przechodzi nad jego głową). Moze
            rzeczywiście jestem naiwny nie korzystając z broni, którą mam w ręce, ale nie
            zniżę się do ich poziomu, skoro coś jest poufne, to ja tego nie ujawnię. Nawet
            jeżeli to głupia postawa, ale zgodna z moim "ja".

            II z punktu widzenia prawa, nic nie wskóram - jako osoba wnosząca roszczenie,
            na mnie spoczywałby ciężar udowodnienia, iż oferta ustna miała miejsce. Z
            przyczyn oczywistych, nie jestem tego w stanie udowodnić. I zarząd świetnie to
            wie. mam nauczkę, pomimo iż wiedziałem o sytuacji prawnej, nie zdecydowałem się
            żądać oferty pisemnej. Zaufałem, moja strata, moja nauka na future.

            Pozostaje mi satysfakcja, iż nie muszę współpracować z "profesjonalistami"
            wchodzącymi w skład zarządu i kreującymi kulturę firmy oraz satysfacha, iż nie
            zadaje ciosów poniżej pasa wbrew całej sytuacji.

            Ponawiam apel: zawsze żądajcie potwierdzenia PISEMNEGO złożonej oferty!!

            pozdr to all !
            • Gość: akaWill Re: Gdzie zemsta?? IP: *.227.252.64.snet.net 07.11.02, 18:37
              Gość portalu: naiwny idiota napisał(a):

              > Pozostaje mi satysfakcja, iż nie muszę współpracować z "profesjonalistami"
              > wchodzącymi w skład zarządu i kreującymi kulturę firmy

              Wydaje mi sie, ze jest to bardzo istotne. W zasadzie to dobrze, ze wyszlo
              przed Twoim zatrudnieniem kim oni sa. Tylko pomysl, ze po kilku tygodniach
              moglbys nie wytrzymac w tej firmie, bo ewidentnie jestes z nia
              niekompatybilny. I znowu zaczalbys szukac. W ten sposob to mozna nawet
              powiedziec, ze miales szczescie.
      • Gość: agnes Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: *.sav.tkb.net.pl 07.11.02, 17:48
        sam sobie jestes winny. Tylko twardzi przetrwają, miauczkom pozostaje
        bezrobocie, ot co. Nawet nie umiesz oddać ciosu a poszesz, ze masz broń w ręce.
        Niektórzy po prostu rodzą się frajerami!
        • Gość: Ewaa Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: 62.233.139.* 07.11.02, 18:15
          bardzo Ci wspólczuję naiwny idioto
        • Gość: :) Re: Granice IP: *.acn.waw.pl 07.11.02, 21:24
          jak miło poczytać wynaturzenia Agnieszki która jest cool, wporzo, spoko nara i
          zajebisrta...
        • Gość: yetti Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: *.cantonimotor.com.pl 25.11.02, 12:48
          Gość portalu: agnes napisał:

          > sam sobie jestes winny. Tylko twardzi przetrwają, miauczkom pozostaje
          > bezrobocie, ot co. Nawet nie umiesz oddać ciosu a poszesz, ze masz broń w
          ręce.
          >
          > Niektórzy po prostu rodzą się frajerami!


          " tylko twardziele pierdzą przy laniu"; agnes jakaś(jakiś ) ty twardy(a), i
          glacka tez twarda, niec się do niej nie przedostaje... smtno cię czytać
      • Gość: maru Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: *.chello.pl / *.chello.pl 07.11.02, 21:28
        Każdy ma swoją moralność .Ty jesteś przykładem zdrowej moralności .
        Prawdopodobnie wielu z nas zrobiłoby to samo .

        Agnes pisze o rywalizacji bez żadnych skrupułów . Tylko do czego to prowadzi?
        Sama spotka w końcu lepszego w te klocki , a przy jej możliwościach bojowych
        ciekawe jak to się skończy ? > totalnym poniżeniem? > może wtedy zmieni
        zdanie ! Efektem takiego postępowania są firmy w których pracują ludzie-zera
        pod względem doświadczenia ,wykształcenia itp. Oni zostali zatrudnieni dzięki
        swoim innym cechom spełniającym stwierdzenie :"zrobię wszystko dla pracy" .
        Pod wyrazem "wszystko" można wymyślić najbardziej extremalne możliwości !!!

        Ty "naiwny idioto" trafiłeś widocznie Na takich "członków" zarządu , którzy
        kierują się tymi wytycznymi .Może rzeczywiście to nie miejsce dla ciebie !
        Pracując w takiej firmie musiałbyś postępować bardziej zdecydowanie od nich !

        pozdrówki :)
        • cowabanga Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 07.11.02, 22:46
          Gość portalu: maru napisał(a):

          >
          > Agnes pisze o rywalizacji bez żadnych skrupułów .

          Po przeczytaniu tego wątku zaczynam coś podejrzewać. A mianowicie podejrzany
          dla mnie jest fakt, że naiwny idiota i Agnes mają baaardzo podobne adresy. Tak
          to piszę bo nie chcę być kolejnym naiwnym idiotą, z którego ktoś ma ubaw. Więc
          jeżeli naiwny idioto gadasz sam ze sobą i patrzysz na reakcje ludzi to już
          przestań bo ja się nie dam ;)))

          Cow.
          • Gość: naiwny idiota Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: *.sav.tkb.net.pl 08.11.02, 00:55
            cowabanga napisał:

            > Gość portalu: maru napisał(a):
            >
            > >
            > > Agnes pisze o rywalizacji bez żadnych skrupułów .
            >
            > Po przeczytaniu tego wątku zaczynam coś podejrzewać. A mianowicie podejrzany
            > dla mnie jest fakt, że naiwny idiota i Agnes mają baaardzo podobne adresy.
            Tak
            > to piszę bo nie chcę być kolejnym naiwnym idiotą, z którego ktoś ma ubaw.
            Więc
            > jeżeli naiwny idioto gadasz sam ze sobą i patrzysz na reakcje ludzi to już
            > przestań bo ja się nie dam ;)))
            >
            > Cow.

            Witam,
            My Dear Cowabanga! Strasznie podejrzliwy jesteś. Do ubawu mi daleko i
            wydarzenia ostatniej doby bynajmniej mnie do stanu zabawowego nie predystynują.

            Gwoli ścisłości - korzystam ze stałego łącza, tzw: internet z kabla
            dostarczanego dzięki "dobrodziejstwu" tv kablowej, z usług której korzysta co
            najmniej 2/3 tej aglomeracji. Na schizofrenię też nie cierpię (może już pora),
            a gdyby nawet choroba dopiero teraz się ujawniła, to nie znajdowywałaby jedynie
            odzwierciedlenia w "cyberprzestrzeni" - [I hope :=)]

            pozdr

            P.S. Jeszcze raz serdecznie dziękuję wszystkim za dobre słowo. Co do wypowiedzi
            Agnieszki - życzę powodzenia! Przy takiej postawie życiowej, z pewnością
            prędzej czy później Ci się przyda.

            naiwny idiota


            • cowabanga Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 08.11.02, 07:08
              Gość portalu: naiwny idiota napisał(a):
              > Na schizofrenię też nie cierpię (może już pora),


              Taaa a "Beautiful mind" oglądałeś ? A swoja drogą nic tak nie pomaga jak
              rozmowa ze specjalistą po takim przejściu. Wylanie żali na forum to tylko
              substytut i chwilowe uspokojenie się moim zdaniem.

              Cow.
              • rafiss Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 11.11.02, 00:56
                Przez kilka ostatnich mies. byłem na wielu rozmowach kwalifikacyjnych.
                W 4 firmach przeszedłem wszystkie etapy i na końcu powiedzieli, że skontaktują
                się, zawiadomią mnie o wyniku, czy jestem przyjęty czy nie.
                Minęło już średnio 3-6 tygodni. Żadna z nich się nie odezwała do tej pory.

                Jak uważacie. Czy dostanę info od tych firm czy mnie przyjeli czy nie ?
                • Gość: naiwny idiota Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: *.sav.tkb.net.pl 12.11.02, 20:04
                  hejka,

                  nie ma reguły, ponoć dopóty nie powiedzieli "nie" (choćby listownie) - piłka
                  jest w grze :=)

                  Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż nie, niemniej ze względu na ilość tych
                  firm, sądzę, iż możesz mieć szansę w kilku z nich. Sam spotkałem się z
                  sytuacją, kiedy w ciągu obiecanego czasu nikt się nie odezwał, w końcu sam
                  zadzwoniłem i powiedzieli, iż projekt w toku, niemniej zarząd się nie zgadza na
                  stworzenie nowego stanowiska (ale byli zdecydowanie hehe). Po 1,5 roku
                  zadzwonili....z propozycją!

                  Jeżeli, któraś z tych ofert bardzo ci odpowiadała, sam zadzwoń, zapyta czy
                  sprawa aktualna, bo nie otrzymałeś obiecanego ifo! To Twoje prawo znać wynik!!

                  powodzenia!

                  rafiss napisał(a):

                  > Przez kilka ostatnich mies. byłem na wielu rozmowach kwalifikacyjnych.
                  > W 4 firmach przeszedłem wszystkie etapy i na końcu powiedzieli, że
                  skontaktują
                  > się, zawiadomią mnie o wyniku, czy jestem przyjęty czy nie.
                  > Minęło już średnio 3-6 tygodni. Żadna z nich się nie odezwała do tej pory.
                  >
                  > Jak uważacie. Czy dostanę info od tych firm czy mnie przyjeli czy nie ?
                  • rafiss Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 13.11.02, 03:28
                    Dzięki za odp.

                    Chciałem zadzwonić ale nie byłem pewny, czy się nie wqurwią na mnie.
                    Firmy co mnie nie chciały odp. ,że nie a te co przeszedłem wszystko milczą ...
                    ... jeszcze zaczekam 1,2 dni i zadzwonię ...
                    • Gość: ewex Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: *.n4u.krakow.pl / 192.168.0.* 13.11.02, 19:00
                      A w zasadzie to 'jakich" ludzi nie chciał Lechu?? Nie rozumiemi
                      słowa "takich", JAkich???
                    • Gość: naiwny idiota Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: *.sav.tkb.net.pl 14.11.02, 21:02
                      Powodzenia :=)

                      rafiss napisał:

                      > Dzięki za odp.
                      >
                      > Chciałem zadzwonić ale nie byłem pewny, czy się nie wqurwią na mnie.
                      > Firmy co mnie nie chciały odp. ,że nie a te co przeszedłem wszystko milczą ...
                      > ... jeszcze zaczekam 1,2 dni i zadzwonię ...
      • Gość: Magda Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: *.ny325.east.verizon.net 28.11.02, 04:41

        Jak to firma. Prosze podaj nazwe!!

        Pozdrawiam
        M
        • naiwniak_wyleczony Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 28.11.02, 09:53
          Ja znam lepszy numer. Mój pracodawca, uczelnia, zabrał mi przygotowywane przez
          kilka miesiecy materiały dydaktyczne i ma pretensje, ze później zacząłem
          zajęcia (m.in. musiałem te materiały na nowo przygotować). Wysyła mnie w
          delegację służbową (180 km w jedna stronę) i twierdzi, że powinienem w tym
          czasie prowadzić zajecia ze studentami. Zabiera materiały egzaminacyjne (m.in.
          prace egzaminacyjne studentów i wyniki egzanminu) i każe wystawiać oceny. I
          wszystko jest OK.
          • naiwniak_wyleczony Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 30.11.02, 15:13
            Ciekaw jestem czy innym też sie coś podobnego przytrafiło.
            • rafiss Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? 01.12.02, 19:40
              No cóż zadzowniłem do tych firm.

              1 firma powiedziała, że nie ma tej pani co chcę z nią rozmawiać, że jest chora
              i będzie za 2 tyg. a oni nic nie wiedzą ? Hm ... ?
              2 firma powiedziała, że nie aktualne ... Ja ich opieprzyłem, że mieli mi dać
              odp. tak czy nie ... a oni, że zapomnieli.

              Ostatnia firma do ktrój zadzwoniłem odpowiedziała, że jeszcze nie zakończyli
              postępowania. Muszą obsadzić jeszcze 2 czy 3 miejsca.
              Mam czekać do końca grudnia na odp.
              Tu pojawia się pytanie.
              Czy to prawda, czy mam jeszcze szanse ?
      • Gość: naiwna Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: TODOP.miasto.poczta.wroclaw.pl:* 11.12.02, 14:30
        żeby nie przedłużać...
        po 1,5 roku pracy na stanowisku asystenckim w wielkim amerykańskim koncernie, o
        którym snią masy młodych ambitnych, dostałam propozycje awansu. Oczywiście
        przyjęłam ją z dzikim aplauzem. Na swe miejsce przyuczyłam kuzynkę szefa (!!!),
        która jedyne co do tej pory w zyciu zrobiła to urodziła dziecko i wyszła za
        mąż. Dziewczyna miała kiepskie pojęcie o Wordzie a Power Point nie był jej
        znany nawet z nazwy.
        Pojechałam do innego miasta do nowej pracy. Pech chciał, że po tygodniu pracy
        zachorowałam. Tu chcę nadnmienić, że miałam opinię b.dobrego pracownika u kadry
        najwyższego szczebla. Poszłam do lekarza, dostałam tygodniowe zwolnienie.
        Zadzwoniłam, poinformowałam, usłyszałam "nie spiesz się, wracaj do zdrowia". Po
        tygodniu wróciłam do pracy i od razu zostałam wezwana na rozmowę. Od mojego
        nowego szefa, nawiasem mówiąc Dyrektora Personalnego usłyszałam "tu się
        pracuje, a nie choruje. Zwalniam Cię"
        I tak zostałam bez pracy w ciągu kilku minut, zwłaszcza, że byłam zatrudniona z
        outsourcingu...

        To sie nazywa frajerstwo!!! Wypruwać sobie żyły dla giganta po to, by na
        odchodne dostać kopa w cztery litery, bo kuzynka szefa nie ma pracy.
        • Gość: mouchi Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: 195.136.95.* 12.12.02, 10:45
          podaj jaki to koncern, niech się opinia rozejdzie. nie ma co kryć nieuczciwych
          pracodawców


          Gość portalu: naiwna napisał(a):

          > żeby nie przedłużać...
          > po 1,5 roku pracy na stanowisku asystenckim w wielkim amerykańskim koncernie,
          o
          >
          > którym snią masy młodych ambitnych, dostałam propozycje awansu. Oczywiście
          > przyjęłam ją z dzikim aplauzem. Na swe miejsce przyuczyłam kuzynkę szefa
          (!!!),
          >
          > która jedyne co do tej pory w zyciu zrobiła to urodziła dziecko i wyszła za
          > mąż. Dziewczyna miała kiepskie pojęcie o Wordzie a Power Point nie był jej
          > znany nawet z nazwy.
          > Pojechałam do innego miasta do nowej pracy. Pech chciał, że po tygodniu pracy
          > zachorowałam. Tu chcę nadnmienić, że miałam opinię b.dobrego pracownika u
          kadry
          >
          > najwyższego szczebla. Poszłam do lekarza, dostałam tygodniowe zwolnienie.
          > Zadzwoniłam%2
        • Gość: mouchi Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: 195.136.95.* 12.12.02, 10:46
          podaj jaki to koncern, niech się opinia rozejdzie. nie ma co kryć nieuczciwych
          pracodawców


          Gość portalu: naiwna napisał(a):

          > żeby nie przedłużać...
          > po 1,5 roku pracy na stanowisku asystenckim w wielkim amerykańskim koncernie,
          o
          >
          > którym snią masy młodych ambitnych, dostałam propozycje awansu. Oczywiście
          > przyjęłam ją z dzikim aplauzem. Na swe miejsce przyuczyłam kuzynkę szefa
          (!!!),
          >
          > która jedyne co do tej pory w zyciu zrobiła to urodziła dziecko i wyszła za
          > mąż. Dziewczyna miała kiepskie pojęcie o Wordzie a Power Point nie był jej
          > znany nawet z nazwy.
          > Pojechałam do innego miasta do nowej pracy. Pech chciał, że po tygodniu pracy
          > zachorowałam. Tu chcę nadnmienić, że miałam opinię b.dobrego pracownika u
          kadry
          >
          > najwyższego szczebla. Poszłam do lekarza, dostałam tygodniowe zwolnienie.
          > Zadzwoniłam%2
        • Gość: mouchi Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: 195.136.95.* 12.12.02, 10:46
          podaj jaki to koncern, niech się opinia rozejdzie. nie ma co kryć nieuczciwych
          pracodawców


          Gość portalu: naiwna napisał(a):

          > żeby nie przedłużać...
          > po 1,5 roku pracy na stanowisku asystenckim w wielkim amerykańskim koncernie,
          o
          >
          > którym snią masy młodych ambitnych, dostałam propozycje awansu. Oczywiście
          > przyjęłam ją z dzikim aplauzem. Na swe miejsce przyuczyłam kuzynkę szefa
          (!!!),
          >
          > która jedyne co do tej pory w zyciu zrobiła to urodziła dziecko i wyszła za
          > mąż. Dziewczyna miała kiepskie pojęcie o Wordzie a Power Point nie był jej
          > znany nawet z nazwy.
          > Pojechałam do innego miasta do nowej pracy. Pech chciał, że po tygodniu pracy
          > zachorowałam. Tu chcę nadnmienić, że miałam opinię b.dobrego pracownika u
          kadry
          >
          > najwyższego szczebla. Poszłam do lekarza, dostałam tygodniowe zwolnienie.
          > Zadzwoniłam%2
        • Gość: mouchi przepraszam, to niechcący IP: 195.136.95.* 12.12.02, 10:50
          • Gość: naiwna Re: przepraszam, to niechcący IP: TODOP.miasto.poczta.wroclaw.pl:* 13.12.02, 07:56

            Nikt sie nie gniewa.
            GE Power Controls.

            ach, chcialabym zobaczyc Wasze buzki jak to czytacie!!!

            nawiasem mowiac, moznaby ciagnac ten link dalej i glosno mowic o firmach, ktore
            traktuja ludzi ... malo ladnie.
            • Gość: Zdziwiony ! Do Naiwnej Pytanie na temat gepc !!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.02, 18:29
              Ja w tym roku aplikowałem do GE Power Controls.
              Byłem w Kłodzku na rozmowie, po jakiś 3-4 tyg. telefon, że przeszedłem ten
              etap i czeka mnie rozmowa z Centralą z Hiszpani :)))
              Powiedzieli, że otrzymam odp. i nie dostałem jej.
              W Kłodzku powiedzieli, że mam czekać do końca grudnia bo zostały jeszcze 2
              miejsca na stanowisku ed...

              Możesz mi powiedzieć czy mam szanse, że dostanę tę pracę ?
              Czy powiedziano to tak sobie, a nie zadzwonią wcale.

              Wiesz może coś wiecej o tym stanowisku, czy wiesz coś o tym, kogo zatrudnili ?

              Proszę przeslij mi info co o tym myślisz na e-mail: bruce22@poczta.onet.pl
              • Gość: naiwna Re: Do Naiwnej Pytanie na temat gepc !!!! IP: TODOP.miasto.poczta.wroclaw.pl:* 16.12.02, 08:30


                nie mam pojecia, nie pomoge Ci, niestety. jest koniec roku, jest duzo pracy.
                powiem Ci tak: ja dostalam info, ze bede pracowac w GE 28.02.
                prace faktycznie rozpoczelam 01.05. proces rekrutacyjny jest naprawde
                skomplikowany i przede wszystkim wlecze sie nieziemsko. typowy minus struktur
                macierzowych :)).
                w Klodzku sa FANTASTYCZNI ludzie.

                poza wyjatkami.... jak wszedzie :)
      • Gość: pipi Re: Granice bezczelnos´c´i/pod?os´ci pracodawcy? IP: *.chello.pl 14.12.02, 13:38
        Przeczytalam wszystkie listy. Dlaczego Naiwny Idiota ukrywa nazwe firmy, ktora
        go wyrolowala i firmy HR, ktora to koordynowala? Moi drodzy! Zawsze bylam
        bardzo rozwazna! Moj przypadek:
        ! etap: firma prowadzi rekrutacje, jest mna zainteresowana (bardzo) prowadzimy
        negocjacje 1 miesiac. W tym czasie (co byla moja wyrazna sugestia) realizuje
        projekt dla firmy, z ktora rozmawiam (by firma byla pewna, ze zatrudnia
        wlasciwa osobe na wlasciwe stanowisko)
        2 etap: firma jest mna zachwycona. Bardzo dokladnie ustalamy zakres moich
        obowiazkow itp, itd. Mam podpisana umowe przedwstepna.
        3 etap: Rezygnuje z dotychczasowej pracy
        4 etap: podpisuje umowe o prace (stanowisko kierownicze)
        5 etap: Przychodze do nowej pracy i okazuje sie, ze na moje miejsce jest
        zatrudniony przyjaciel wlascicielki (przez pierwszy tydzien pijany w sztok)
        Jezeli chce w tej firmie pracowac to o jakies 5 poziomow nizej niz dotychczas,
        ale wlasciwie lepiej zebym sobie poszla
        6 etap: wkurwilam sie i uznalam, ze jezeli kogos stac bym nic nie robiac
        zarabiala duza kase, to ja jestem otwarta
        7 etap: zmieniaja strategie: mam pracowac w swoim zawodzie, na stanowisku,
        ktore widnieje w umowie o prace
        8 etap; bym mogla wykonac swoja prace, musze wykonywac prace za innych.
        Odkrywam, ze moje projekty nie sa presentawane potencjalnym klientom
        9 etap: firma obniza mi pensje o 30%, przestaje placic ZUS
        10. etap : Zwalniaja mnie z powodu "braku zaufania do pracownika", nie dajac mi
        wypowiedzenia
        11. etap: mimo, iz nie dostaje pensji przychodze do pracy, bowiem nie
        otrzymalam formalnego wypowiedzenia. Firma wzywa ochrone, by wyprowadzic mnie z
        siedziby.
        12. Kontaktuje sie z Inspektoratem Pracy i adwokatem. Wszyscy mowia, ze dopoki
        nie mam wypowiedzenia nic nie moge zrobic, a do pracy przychodzic musze (bo nie
        mam wypowiedzenia)
        13 etap: w skrocie - po trzech miesiacach wreszcie dostaje wypowiedzenie
        14 etap sprawe kieruje do sadu
        15 etap sprawa jest od poltora roku w toku, wszyscy mowia, ze ja przegram.
        16 etap Moj byly pracodawca naruszyl wszelkie umowy pisemne, ktore ze mna
        zawarl (a i tak wszyscy twierdza, ze przegram). Jedyne, co moge zrobic, to
        skierowac sprawe jako cywilna (poniewaz nie wyplacono mi kilkadziesiat tys. zl,
        to pociaga to zainwestowanie w sprawe, ktora bedzie trwala kilka lat, i ktora
        jezeli wygram, to wcale nie oznacza, ze zobacze swoje zalegle pieniadze)
        17. Tak kochani. W takim kraju zyjemy. I to wszystko sie dzieje w czasie
        rzeczywistym!
        18. Jezeli jakis prawnik chce sie tym zajac (za procent z wygranej sprawy, bo w
        polskiej rzeczywistosci inaczej nie mam odwagi), to zapraszam!
        19 Niech moc bedzie z Wami
        20 Chetnie przedtawie Wam liste firm, ktore nalezy unikac
        • Gość: berling Re: Granice bezczelnos´c´i/pod?os´ci pracodawcy? IP: *.acn.waw.pl 14.12.02, 16:54
          Co za skurwysyńska firma? Jak to czytałem, to faktycznie człowieka szlag trafia
          i się w nim gotuje. Pozdrawiam i życzę sukcesów. Jeżeli nie masz ochoty
          przedstawić tej firmy na forum, to proszę prześlij info na mój e-mail:
          berling@gazeta.pl
          • Gość: pipi toksyczne firmy IP: *.chello.pl 15.12.02, 18:20
            to juz nawet nie chodzi o to, gdzie pracowalam. Sluchajcie! To sie dzieje!
            Jestesmy calkiem BEZSILNI. W tym kraju takie sprawy, to normalka. Sedzina mi
            powiedziala, ze pracodawca ma prawo mnie zwolnic z powodu "braku zaufania do
            pracownika" (co na zawsze zostanie w moich papierach) mimo, iz tego typu powod
            jest niezgodny z polskim prawem! Chcecie wiedziec, gdzie pracowalam? Ale to ja
            jestem w dupie, nie Wy.
            • Gość: crossman Re: toksyczne firmy IP: *.chello.pl 15.12.02, 18:24
              Jest taki link na "praca w Warszawie" - firmy ze zla opinia. Na 2gi raz
              przeczytaj go dokladnie
          • Gość: naiwna Re: Granice bezczelnos´c´i/pod?os´ci pracodawcy? IP: TODOP.miasto.poczta.wroclaw.pl:* 16.12.02, 08:32

            tam zaraz synska....

            to KWESTIA LUDZI.
        • Gość: RR Re: Granice bezczelnos´c´i/pod?os´ci pracodawcy? IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 15.12.02, 16:35
          Bardzo dziekuje Ci za tego maila.Wierze,ze nauczylam sie z niego, iz do sadu
          pracy nalezy isc po spotkaniu pierwszego problemu w nowym miejscu (pijanego w
          sztok). Podobno nawet z tytulu podpisanego listu intencyjnego przysluguja
          jakies prawa...
          Ja chetnie przeczytalabym liste firm do ktorych nie warto zagladac. Jezeli nie
          chcesz podac na forum, chociaz wydaje sie mi to bardzo wskazane to poprosze na
          rr1976@poczta.fm
          • Gość: pipi Re: Granice bezczelnos´c´i/pod?os´ci pracodawcy? IP: *.chello.pl 15.12.02, 18:36
            ale co Ci da pojscie do sadu pracy lub innego sadu? Juz stracilas stala prace.
            Przytoczylam moj przyklad po to, by Wam uswiadomic, ze Naiwny wcale byc moze
            nie jest taki naiwny. Ja wszystko mialam podpisane.
            • Gość: naiwna Re: Granice bezczelnos´c´i/pod?os´ci pracodawcy? IP: TODOP.miasto.poczta.wroclaw.pl:* 16.12.02, 10:21

              ha, ja pracowalam na zasadach outsourcingu, wciaz slyszalam, ze jestem super i
              absolutnie nikt na lodzie mnie nie zostawi...
            • Gość: RR Re: Granice bezczelnos´c´i/pod?os´ci pracodawcy? IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 16.12.02, 13:51
              Wydaje mi sie, ze zyskam przynajmniej tyle, ze zamiast marnowac czas i energie
              w miejscu jakie opisujesz porozgladam sie za nastepnym. Chociaz zdaje sobie
              sprawe,ze jest wtedy jeszcze trudniej bo cale zaufanie i nadzieja leglo w
              gruzach i zeby znalezc nowe miejsce pracy najpierw "sie musi" odbudowac to,co
              sie stracilo.
              Mam nadzieje, ze moj post nie zostal odebrany jako krytyka Naiwnego i Ciebie.
              Bardzo sobie cenie opisane historie poniewaz ucze sie w jaki sposob postapic w
              podobnych sytuacjach i ich uniknac. Chociaz rece opadaja w Twoim przypadku
              gdzie wszystko bylo idealnie dopilnowane, to samo u Naiwnego - ok.moze nie
              dopilnowal papierkow, ale w koncu byl miedzy ludzmi "na poziomie".
        • Gość: jentyk@wp.pl Re: Granice bezczelnos´c´i/pod?os´ci pracodawcy? IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 15.12.02, 17:11
          UWAGA!!!
          Chciałbym uświadomić wszystkim poszkodowanym wagę faktu podania nazwy
          nieuczciwej firmy. Jeśli czytam wypowiedź osoby, która nazwy nie podała mogę
          sądzić, że wyssała wszystko z palca, lub że cała historia nie wyglądała
          dokładnie tak jak to podaje. Koniecznie trzeba podawać nazwy tych firm. Trzeba
          ich napiętnować. Trzeba doprowadzić do sytuacji w której nikt nie będzie miał
          do nich zaufania, nikt nie bedzie chciał dla nich pracować i dzięki temu
          zbankrutują. Z drugiej strony, aby być wiarygodnym trzeba się też samemu
          wiarygodnie przedstawić. Jedyna szansa w działaniu konsekwentnym, wszpólnym i
          jednomyślnym. Zniszczmy tych s.....synów!!! ;-)
          • Gość: pipi Re: Granice bezczelnos´c´i/pod?os´ci pracodawcy? IP: *.chello.pl 15.12.02, 18:39
            Mam swiadomosc, ze to co napisalam brzmi niewiarygodnie i absurdalnie. ALE TO
            WLASNIE JEST PRZERAZAJACE!
      • Gość: dziad myślenie nie boli ale strasznie męczy IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 14.12.02, 14:59
        To taka gra.
        Uczestniczyłeś w maskaradzie, której sensu nie możesz pojąć, byłeś jednym z
        aktorów - nieświadom swojej roli jaką odegrałeś. Ale zagrałeś zgodnie ze
        scenariuszem, którego nie znasz i nie poznasz. Jak statysta będący przez chwilę
        głównym aktorem. Zagrałeś swój epizod, podobni Tobie też. Byliście potrzebni
        przez chwilę; to była nieoczekiwana zmiana miejsc.
        • Gość: Zdziwiony ! Pytanie do naiwnej dot. gepc !!! IP: neo:* / 192.168.10.* 14.12.02, 19:13
          Proszę odpowiedz mi na e-mail na moje powyższe pytanie

          bruce22@poczta.onet.pl
          • Gość: naiwna Re: Pytanie do naiwnej dot. gepc !!! IP: TODOP.miasto.poczta.wroclaw.pl:* 16.12.02, 08:25

            a po co? to jest moj przypadek. mowie po prostu: uwazaj. i tyle. ja bylam
            naiwna, bo wierzylam, ze dzieki sumiennej pracy, ktora dawala mi mnostwo
            satysfakcji, dojde w tej firmie do wymarzonej pozycji. ale nie. prywata wziela
            gore. to boli, naprawde. kochalam to, co robie. mialam fantastycznych
            wspolpracownikow i szefa, za ktorym poszlabym w ogien. i kopniaka na koniec.
        • Gość: naiwna Re: myślenie nie boli ale strasznie męczy IP: TODOP.miasto.poczta.wroclaw.pl:* 16.12.02, 08:26

          auucccccccccccc!!!!!!!!!1
      • Gość: naiwny idiota Re: Granice bezczelnośći/podłości pracodawcy? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.02, 12:31
        Witam,

        ze 3 tygodnie tu nie zaglądałem, dlatego szczerze się ździwiłem dzisiaj, kiedy
        zauważyłem, iż wątek powrócił...

        Przeczytałem i "historia mnie powaliła", masz świętą rację, jesteś w
        dupie....ale masz też przewagę....Ty byś tak nie postąpiła....nawet bez tego
        doświadczenia.
        Wiem, iż jestem naiwny i to z nazwy :) ale świadomość, iż to nie ja jestem
        gnidą - dla mnie to wiele.Tym bardziej, iż "gnidy" wewnątrz mają samoświadomość
        swiojej osobowości i nic je tak nie boli, jak fakt, iz inni też to widzą.

        Co do sprawy sądowej, nie znam wszystkich szczegółów, dokumentów (nawet tych
        sfabrykowanych przez nich, bo takich stać na wiele) ale z Twojego opisu stan
        prawny jest jednoznaczny, na Twoją korzyść - musieli nieźle namieszać,skoro
        mogą w takiej sytuacji udowodnić utratę zaufania - bo to jest podstawa
        zwolnienia, ale MUSI być solidnie umotywowana.
        Sąd Pracy zasądzić Ci może zaległe należności + odsetki, natomiast z powództwa
        cywilnego dochodź koniecznie odszkodowania za utracony czas, zarobki,
        mozliwosci zawodowe - mozesz przeciez udowodnic, iz tam skąd oni Cię wyłuskali,
        wiele mogłas osiągnąć a oni Cię zwiedli obietnicami, przy czym Ty się
        wywiązałaś z warunków. jezeli to wielcy kobinatorzy, to będzie trudno, ale nie
        dawaj im satysfakcji, skoro zdecydowalas sie na wymiar sprawiedliwosci, nie
        poddawaj sie i nie odpuszczaj. Im o to chodzi, aby zmęczyć, stworzyć wrazenie,
        iż nie ma sensu - nic ich tak nie przeraza jak determinacja!!! Od
        niekorzystnego wyroku w sdzie pracy się odwołuj, bardzo często jak widzą
        zawziętą osobę, w trakcie sprawy wysuwają propozycję ugody!

        Powodzenia!

        PS...dla wszystkoch "podejrzliwych" (patrz wyżej), mój adres jest zmieniony,
        gdyż już wyjechalem na święta... :)
        • Gość: pipi Re: Granice bezczelnos´c´i/pod?os´ci pracodawcy? IP: *.chello.pl 17.12.02, 16:40
          Przytoczylam ta historie tylko po to, by pokazac, ze w tym kraju nie ma co sie
          uwazac za "naiwnego idiote". Wiesz, ja sie wcale lepiej nie czuje z tego
          powodu, ze nie jestem gnida. Ponoc inteligencja, to umiejetnosc dostosowywania
          sie do zaistnialych okolicznosci. WNIOSEK: tutaj, jedyne co nam pozostaje - to
          byc gnidami. Wydaje Ci sie, ze jestes "naiwny", bo zachowales sie zgodnie z
          (niepisanymi) zasadami? Wydaje Ci sie, ze jestes "naiwny", bo nie miales czegos
          tam na pismie? Zyjemy w kraju, w ktorym nie ma ZADNYCH ZASAD!
          I niech moc bedzie z Toba!
          • Gość: naiwny idiota Re: do pipi IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.02, 15:58


            I z Tobą too :)

            Co do braku zasad, się zgadzam, niemniej nie oznacza to, że muszę postępować
            wbrew sobie, wiesz może jestem "chory" - ale "niebrzydki" :)jestem i lubię
            spokojnie gapić się w swoje odbicie w lustrze, póki co nikt mi tego nie
            odbierze!!!
            Nie wiem, oczywiście, czy po podobnych przejściach stać by mnie było na taki
            komfort, ale na razie się nim cieszę. I oby Tobie go nie brakło, czego z całego
            serca życzę :)

            Wesołych świąt Pipi :)
            naiwny

            Gość portalu: pipi napisał(a):

            > Przytoczylam ta historie tylko po to, by pokazac, ze w tym kraju nie ma co
            sie
            > uwazac za "naiwnego idiote". Wiesz, ja sie wcale lepiej nie czuje z tego
            > powodu, ze nie jestem gnida. Ponoc inteligencja, to umiejetnosc
            dostosowywania
            > sie do zaistnialych okolicznosci. WNIOSEK: tutaj, jedyne co nam pozostaje -
            to
            > byc gnidami. Wydaje Ci sie, ze jestes "naiwny", bo zachowales sie zgodnie z
            > (niepisanymi) zasadami? Wydaje Ci sie, ze jestes "naiwny", bo nie miales
            czegos
            >
            > tam na pismie? Zyjemy w kraju, w ktorym nie ma ZADNYCH ZASAD!
            > I niech moc bedzie z Toba!
            • Gość: pipi Re: do naiwnego i IP: *.chello.pl 28.12.02, 23:35
              Szczesliwego Nowego Roku!!!
              • Gość: naiwny idiota Koniec wątku.... IP: *.tkb.pl / 10.1.112.* 30.12.02, 21:41
                niech 2003, który MUSI być lepszy, gdyż w składzie posiada magiczną trójkę -
                będzie dla Was wszystkich łaskawy, pełen szczodrobliwości i obdarza Was łaskami
                (zasłużonymi i czasami nie...:=) ). Niech powyższy wątek "zakończy żywot" wraz
                z starym rokiem, a jutro: ...."....niech będzie wolne od błędów"....NIGDY
                WIĘCEJ powodów do takich wątków - czego WAM i sobie życzy,
                szczerze Wam oddany
                naiwny idiota :)
                Do siego!!!!!!

                Gość portalu: pipi napisał(a):

                > Szczesliwego Nowego Roku!!!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka