Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Tyle lat się uczyłam i co?

    10.11.02, 10:33
    Znowu będzie coś o rozgoryczonych. Ja taka właśnie jestem choć wiem, że to
    nic nie da i mam nadzieję, że to się zmieni. W tym roku kończę studia,
    wieczorowo niestety, bo dziennie się nie dało (po licencjacie nam
    powiedzieli "chcecie magistra - to na wieczorowe!!!"). To się wiąże z
    płaceniem ogromnego haraczu oczywiście. Mam pracę, nie powiem, za (w
    nalepszych, najdłuższych i "bezświątecznych" miesiącach) 1000 zł użeram się z
    dzieciakami w gimnazjum. Znam niemiecki biegle, angielski trochę, komputer w
    miarę i co? U nas, na Dolnym Śląsku ofert pracy jak na lekarstwo. Jak tu z
    takiej pensji żyć przez następne x lat, nie mówiąc o tym, że wciąż mieszkam z
    rodzicami, a mam tego najzwyczajniej dość. Przecież w tych warunkach nie mam
    szans na żadne mieszkanie. Cały czas się dokształcam i liczę, że to coś
    pomoże, ale coraz częściej w to wątpię. Może wyjechać do innej części Polski?
    Sama już nie wiem. A może ktoś z Was jest w podobniej sytuacji? Pozdrawiam
    Alidda
    Obserwuj wątek
      • Gość: Maksym Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 10.11.02, 12:17
        alidda napisała:

        > Znowu będzie coś o rozgoryczonych. Ja taka właśnie jestem choć wiem, że to
        > nic nie da i mam nadzieję, że to się zmieni. W tym roku kończę studia,
        > wieczorowo niestety, bo dziennie się nie dało (po licencjacie nam
        > powiedzieli "chcecie magistra - to na wieczorowe!!!"). To się wiąże z
        > płaceniem ogromnego haraczu oczywiście. Mam pracę, nie powiem, za (w
        > nalepszych, najdłuższych i "bezświątecznych" miesiącach) 1000 zł użeram się z
        > dzieciakami w gimnazjum. Znam niemiecki biegle, angielski trochę, komputer w
        > miarę i co? U nas, na Dolnym Śląsku ofert pracy jak na lekarstwo. Jak tu z
        > takiej pensji żyć przez następne x lat, nie mówiąc o tym, że wciąż mieszkam z
        > rodzicami, a mam tego najzwyczajniej dość. Przecież w tych warunkach nie mam
        > szans na żadne mieszkanie. Cały czas się dokształcam i liczę, że to coś
        > pomoże, ale coraz częściej w to wątpię. Może wyjechać do innej części Polski?
        > Sama już nie wiem. A może ktoś z Was jest w podobniej sytuacji? Pozdrawiam
        > Alidda


        Ja!!!:))) Ale tylko w podobnej. Jakis tam staz pracy mam, bo 4 letni. Teraz jestem w pogoni za praca, odkad wrocilem
        do Polski. Wstaje codziennie rano i spogladam na moja hamburska walizke - ktora ustawilem sobie na srodku pokoju
        dla motywacji - mowiac: "kiedys Cie spakuje wranco jedna i wyniose sie stad!":)) P.s. Chcialbym mieszkac tam, gdzie
        ty mieszkasz. A pochodze z Szkieleczcyzny Pozdrawiam serdecznie i jak mowia Niemcy Kopf hoch!!:))
        • alidda Re: Tyle lat się uczyłam i co? 10.11.02, 14:36
          Wiem, jakoś się staram do tego "Kopf hoch". A co do Hamburga, to też tam byłam
          i chciałabym wrócić. Super miasto. Ale jakie można mieć tam perspektywy?
      • Gość: zalamana Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.dip.t-dialin.net 10.11.02, 12:36
        "A może ktoś z Was jest w podobniej sytuacji? "
        To chyba jest retoryczne pytanie, no bo wiesz jaka jest sytuacja w Polsce.
        Takich jak Ty jest miliony, niestety. Nie wiem, czy Cie pociesze, ale ja jestem
        jeszcze w gorszej sytuacji. Jestem po studiach i nie mam pracy. Mieszkam z
        chlopakiem w wynajmowanym mieszkaniu, oplaty to 2/3 tego co zarobi. Rzygac mi
        sie chce na ten kraj. Chyba pakuje walizke, bo niedlugo nie wytrzymam i sobie
        strzele w leb!!!
        • alidda Re: Tyle lat się uczyłam i co? 10.11.02, 14:40
          Fakt, przesadziłam z tym pytaniem, wiem jaka jest sytuacja, i wiem, że są tacy,
          co mają gorzej niż ja. Ale chyba trzeba jeszcze mieć nadzieję, że coś się
          zmieni, bo co nam pozostało? Można się spakować i spadać na Zachód, ale ja to
          wypróbowałam, tam można być sprzątaczką lub opiekunką do dzieci, to dobre na
          trochę, ale nie na całe życie. A nie zarobisz tyle, żeby zaoszczędzić sensowną
          kwotę. Pozdrawiam i życzę powodzenia
          Alidda
          • Gość: MAksym Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 10.11.02, 16:26
            alidda napisała:

            > Fakt, przesadziłam z tym pytaniem, wiem jaka jest sytuacja, i wiem, że są tacy,
            >
            > co mają gorzej niż ja. Ale chyba trzeba jeszcze mieć nadzieję, że coś się
            > zmieni, bo co nam pozostało? Można się spakować i spadać na Zachód, ale ja to
            > wypróbowałam, tam można być sprzątaczką lub opiekunką do dzieci, to dobre na
            > trochę, ale nie na całe życie. A nie zarobisz tyle, żeby zaoszczędzić sensowną
            > kwotę. Pozdrawiam i życzę powodzenia
            > Alidda

            Zgadzam sie z tym, co piszesz. A jesli masz gdzie sie zatrzymac w Hamburgu, to dlaczego tam nie wrocisz i nie
            sprobujesz, tam na miejscu, uzyskac statusu studenta. Z nimi mozna wiele zwojowac, a przede wszystkim znalesc
            lepsza prace.
          • Gość: Maksym Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 10.11.02, 16:28
            alidda napisała:

            > Fakt, przesadziłam z tym pytaniem, wiem jaka jest sytuacja, i wiem, że są tacy,
            >
            > co mają gorzej niż ja. Ale chyba trzeba jeszcze mieć nadzieję, że coś się
            > zmieni, bo co nam pozostało? Można się spakować i spadać na Zachód, ale ja to
            > wypróbowałam, tam można być sprzątaczką lub opiekunką do dzieci, to dobre na
            > trochę, ale nie na całe życie. A nie zarobisz tyle, żeby zaoszczędzić sensowną
            > kwotę. Pozdrawiam i życzę powodzenia
            > Alidda
            w zasadzie, to moge Ci podrzucic jeden adresik z praca w Hamburgu. Napisz do mnie, jesli oczywiscie chcesz:
            rafieba@wp.pl
            Mam sentyment do tego miasta...
            • alidda Re: Tyle lat się uczyłam i co? 11.11.02, 13:21
              Też mam wieeeelki sentyment. Uwielbiam tam jeździć. Jednak w tym roku muszę
              skończyć studia, może w wakacje? Chociaż mam już dość studiowania, chciałabym
              normalnie pożyć. A czy aż tak wiele można zyskać będąc tam studentem? Może jak
              się skończy tam studia, to i owszem, ale do tego długa droga pełna wyrzeczeń.
              Chociaż gdzie nie ma wyrzeczeń... Tak na prawdę to trudno podjąć jakąś sensowną
              decyzję. Na razie pozdrawiam, dzięki za poradę i maila
              Alidda
              • Gość: agata Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.80-202-238.nextgentel.com 11.11.02, 19:55
                Troche ten Twoj mejl to takie maslo maslane. Bo najpierw piszesz ze chcialabys
                lepiej zyc, ze szukasz itd;
                pozniej zadajesz troche smieszne pytanie o to jakie sa perspektywy w Hamburgu
                ( alez oczywiscie ze sa), a jak ktos Ci podpowiedzial madrze, ze najlepiej tam
                jechac i studiowac, jako student pracowac a potem starac sie znalezc prace TAM
                po skonczonej TAM uczelni to Ty piszesz, ze to zbyt ciezko i zbyt duzo
                wyrzeczen....
                Aby w zyciu cos jednak osiagnac w dzisiejszych czasach trzeba niestety trochu
                pracy, wyrzeczen, i staran. Same CHCE nie wystarczy.... przykro mi :)
                Zastanow sie nad tym, moze jednak warto czasem wyjechac za granice i tam
                sprobowac poszukac swego godnego miejsca na ziemi:)


                O szczescie trzeba walczyc, nikt Ci niczego nie poda na tacy..........
                • uscitizen Uczyc sie -gdzie i po co? 11.11.02, 20:25
                  "w postach dominuje taki ton "tyle lat meki, a tu nic..."

                  Zastanawiam sie czasem, co stracilem nigdy w Polsce nie studiujac i nie
                  bedac "absolwentem"...a ile zyskalem ?
                  Po kilku latach "bujania sie " po maturze wyjechalem z Polski i chociaz
                  dostalem tu-w USA- motywacji do skonczenia studiow, nigdy nie uwazalem sie za
                  studenta badz absolwenta. Moja specjalizacja zawodowa jest unikalna i studia
                  byly raczej tylko pracochlonnym hobby i dodatkiem do zawodowej kariery.
                  Zadnego fun'u ;-))))
                  A ile zyskalem wyjezdzajac?
                  Czy (oszczedzone mi) beznadziejne szamotanie sie po studiach w poszukiwaniu
                  pracy to kwestia polskich warunkow czy indywidualnego przypadku i
                  osobowosci "ofiary"?
                  Co ja zrobilbym bedac maturzysta w r. 2002 ?
                  Prawdopodobnie jednak uznalbym studia w Polsce ( mimo fun'u) za czas
                  bezpowrotnie i bezproduktywnie stracony.
                  Watpie, bym byl w stanie studiowac 5 LAT majac w perspektywie ...no co?
                  Szamotanine w poszukiwaniu jakiegokolwiek zajecia?
                  Wyjazd za granice "z dyplomem"? Ktory i tak jest praktycznie nieuzyteczny lub
                  uzyteczny bardzo malo?
                  Czy nie lepiej, by ci ktorzy maja zamiar "ratowac sie ucieczka" robili to jak
                  najwczesniej??
                • uscitizen Uczyc sie -gdzie i po co? 11.11.02, 20:33
                  "w postach dominuje taki ton "tyle lat meki, a tu nic..."

                  Zastanawiam sie czasem, co stracilem nigdy w Polsce nie studiujac i nie
                  bedac "absolwentem"...a ile zyskalem ?
                  Po kilku latach "bujania sie " po maturze wyjechalem z Polski i chociaz
                  dostalem tu-w USA- motywacji do skonczenia studiow, nigdy nie uwazalem sie za
                  studenta badz absolwenta. Moja specjalizacja zawodowa jest unikalna i studia
                  byly raczej tylko pracochlonnym hobby i dodatkiem do zawodowej kariery.
                  Zadnego fun'u ;-))))
                  A ile zyskalem wyjezdzajac?
                  Czy (oszczedzone mi) beznadziejne szamotanie sie po studiach w poszukiwaniu
                  pracy to kwestia polskich warunkow czy indywidualnego przypadku i
                  osobowosci "ofiary"?
                  Co ja zrobilbym bedac maturzysta w r. 2002 ?
                  Prawdopodobnie jednak uznalbym studia w Polsce ( mimo fun'u) za czas
                  bezpowrotnie i bezproduktywnie stracony.
                  Watpie, bym byl w stanie studiowac 5 LAT majac w perspektywie ...no co?
                  Szamotanine w poszukiwaniu jakiegokolwiek zajecia?
                  Wyjazd za granice "z dyplomem"? Ktory i tak jest praktycznie nieuzyteczny lub
                  uzyteczny bardzo malo?
                  Czy nie lepiej, by ci ktorzy maja zamiar "ratowac sie ucieczka" robili to jak
                  najwczesniej??
                  • forward Re: Uczyc sie -gdzie i po co? 11.11.02, 21:20
                    Masz rację, jeżeli ktoś planuje wyjazd zagranicę, to polskie studia mu w tym
                    nie pomogą, wystarczy polska matura.





                    Forward
                  • Gość: iwa Re: Uczyc sie -gdzie i po co? IP: 143.93.202.* 12.11.02, 10:28
                    Dokladnie tak. Masz racje chlopie. Ja zrobilam licencjat na AE w Krakowie, i
                    co? I nic. Wyjechalam do Niemiec i studia musze robic prawie od poczatku. Nikt
                    niczego nie chce uznac. Tylko nieliczne przedmioty zostale uznane.
                    • Gość: Maksym Re: Uczyc sie -gdzie i po co? IP: 213.17.136.* 13.11.02, 11:25
                      Gość portalu: iwa napisał(a):

                      > Dokladnie tak. Masz racje chlopie. Ja zrobilam licencjat na AE w Krakowie, i
                      > co? I nic. Wyjechalam do Niemiec i studia musze robic prawie od poczatku.
                      Nikt
                      > niczego nie chce uznac. Tylko nieliczne przedmioty zostale uznane.

                      Ponawiam pytanie, gdzie robisz studia w Niemczech, o ile nie jest to tajemnica.
                      Pozdr.
                      • Gość: iwa Re: Uczyc sie -gdzie i po co? IP: 143.93.202.* 13.11.02, 11:56
                        Studiuje na Fachhochschule jakies 150 km na poludnie od Frankfurtu. Co robie?
                        Studiuje Wirtschaftsinformatik. Jeli masz jakies dalsze pytania:
                        yv_s@hotmail.com
                    • uscitizen Do Iwy ;-)) 13.11.02, 14:10
                      Gość portalu: iwa napisał(a):


                      > niczego nie chce uznac. Tylko nieliczne przedmioty zostale uznane.


                      Witam,
                      Przepraszam ze nie odpowiadalem, zle posty "z USA" dzialaja na dyskutantow
                      krajowych jak czerwona plachta na byka (dlaczego wlasciwie?) i zostalem pare
                      razy zmieszany z blotem, wiec troche odechcialo mi sie dysput...;-)))

                      To, ze nie hohnoruja polskich dyplomow i "kredytow" to prawdopodobnie efekt
                      nieprzystosowania polskiego systemu do wymogow wspolczesnej rzeczywistosci.
                      Kiedys uczono wielu niepotrzebnych rzeczy calkowicie nieprzydatnych i
                      oderwanych od realiow ( lata komuny) teraz uczy sie "nowoczesnie"- nauczyciele
                      akademiccy (wyksztalceni takze w komunie) ucza za kase - szybko i dalej nie
                      bardzo wiedzac czego i po co.
                      Nauka to instrument finalnie wiodacy do tego, by ludzie zarabiali kase i zyli
                      lepiej. Jak ma sie do tego polskie twierdzenie, ze polkie studia sa lepsze
                      od "zachodnich" w swietle jakosci zycia "tu" i "tam"???
                      Powodzenia na naukowej niwie !
                • Gość: iwa Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: 143.93.202.* 12.11.02, 10:25
                  Agatko, madra z Ciebie kobietka.
                  • Gość: DEKO Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.11.15.vie.surfer.at 12.11.02, 20:27
                    OFERTA DLA AIDDY !
                • alidda Re: Tyle lat się uczyłam i co? 13.11.02, 15:46
                  Jak dotąd nikt mi nic nie podał na tacy i raczej już nie poda, na wszystko w
                  moim życiu ciężko pracuję. Po prostu nie interesuje mnie wyjazd za granicę, nie
                  wszyscy tego chcą, dyskusja poszła zatem w kierunku, który mnie niekoniecznie
                  interesuje. Pytałam raczej o możliwości w Polsce. Pozdrawiam
                  • alidda Re: Tyle lat się uczyłam i co? 13.11.02, 16:44
                    sorrki, moja poprzednia wypowiedź pokazała się w złym miejscu. To był komentarz
                    do postu Agaty
      • Gość: DEKO Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.11.15.vie.surfer.at 12.11.02, 20:22
        Witam . wiem co to jest rozgoryczenie i bezradnosc . powiedz na ile sie
        oceniasz j. niemiecki i j. angielski oraz computer . napisz na forum , czy
        potrafisz swobodnie rozmawiac po niemiecku ale akcent frey. moze cos od
        nastenego roku bedzie mozna zrobic
        • alidda Re: Tyle lat się uczyłam i co? 13.11.02, 12:55
          niemiecki biegle w mowie i piśmie (bez akcentu to mówią ci, którzy się tam
          wychowali, ja do nich nie należę, jednak staram się jak mogę, rok byłam w
          Niemczech), angielski średnio (w trakcie nauki), komputer - standardowo:
          Windows, internet itd. To tyle o mnie.
          • Gość: DEKKO Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.11.15.vie.surfer.at 13.11.02, 16:42
            Przeczytalem . powiedz mi w sali od 1 do 10 jak sie oceniasz ?przyjmijmy ze
            jeden to najnizej . czy mialas kontakt z ludzmi ? jak bys sie sprawdzila jako
            przewodnik w jezyku niemieckim ? nadmieniam ze to sa osoby bardzo nieufne i
            nie przychylne . jesli na przyszly rok bedzie potrzebna osoba .napisz wiecej
            cos o sobie . nadmieniam ze chodzi o austriakow .
            • Gość: ANES Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 17:38
              Cześć aliddo!
              Wiem co czujesz, nie jestem pewnie starsza od ciebie, biorąc pod uwagę lata
              nauki.
              Noszę w sobie duży pesymizm, jeśli chodzi o życie w Polsce, i mnie jest ciężko
              tyram jak osioł, siedzę po godzinach, nikt mi za to nie płaci, poczułam smak
              rywalizacji zawodowej. Kiedy miałam problemy zdrowotne zaraz pojawiły się na
              horyzoncie zawodowe, podejrzenia o ciążę itp. tak rzygać się chce.
              Ale nie czuję jakiejś ulgi kiedy ludzie twierdzą że mam ciepły stołek, muszę
              się tyle samo na tyrać co oni,żeby tą pracę utrzymać.
              Pracę zaczęłam podchwytywać już w technikum, a to w sklepie na wakacje, a to
              dziko, malowanie ogrodzeń, wykonywanie makiet kolorystycznych dla pracowni
              dekoracyjnej, manicure nawet wykonywałam przez pół roku.
              Dziś mam staż 4 lat, jednej pracy zaczynałam od 650 zł miesięcznie dziś mam
              1000 zł, kończę studia inżynierskie wieczorowo, sama za to płacę i też często
              płaczę, bo kiedy jest mowa o jakiś wyrównaniach czy podwyżkach to mnie to
              omija, dlatego że według pracodawcy, nie mam pełnego wykształcenia i takich
              potrzeb jak kobiety zamężne.Wkurzające co nie?
              Mieszkam z rodzicami, w małym domku, kiedy mi źle zajmuję się pracami
              plastycznymi bo to moje hobby, lub przeprowadzam renowacje "po swojemu" jakiś
              staroci, starając się zmienić wystrój mojego pokoju.
              Ale żeby móc wyjechać choć pod namiot w wakacje, to i tak nie rezygnuję z
              pilnowania dzieci, czy tego typu dochodów.
              Mam cudownych rodziców, nie mogłabym ich tu zostawić i wyjechać, mama dorabia a
              ojczulo stracił pracę, ale jakoś sobie pomagamy, kocham ten dom i ani mi się
              śni go porzucać.
              Ja wiem że nie chcę wyjechać, mimo że nie mam narzeczonego, dziecka itp: po
              prostu to wiem.
              Aliddo lecz jeśli nie widzisz szans dla siebie, to się nie wahaj, wyjedź -
              będziesz mogła miec czyste sumienie i powiedzieć sobie samej że spróbowałaś, że
              się starałaś, jeśli się nie uda ten wyjazd- ale nie siedź bezczynnie i zrzędź,
              sorry wiem, że to dosyć ostro brzmi, moja rzeczywistość też nie jest różowa ale
              małymi kroczkami, ją poprawiam.
              Trzymam kciuki.
            • Gość: dekko Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.11.15.vie.surfer.at 20.11.02, 17:06
              NIE MA CIE NA FORUM WIDOCZNIE CIE NIE INTERESUJE MOIA PROPPOYCJA !
              • Gość: kjk Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 21.11.02, 18:45
                To mozliwe, mnie sie tez zdaza, ze napisze cos w jakims watku i zapomne.
                Potem albo nie mam czasu albo nie moge tego odnalesc.
                Moze dasz jej szanse wysylajac te oferte na priva??
                Wiesz to moze byc strzal w plot. Ale nigdy nie wiadomo!
                Mysle, ze tam w Polsce teraz taka desperacja panuje, ze ona chyba pisala
                powaznie.
      • Gość: @ Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.empik.lan / 192.168.0.* 20.11.02, 19:51
        Jestem w trakcie studiów -zaocznych ale zawód już mam. Pracuję "od zawsze"
        początkowo jakieś promocje, oprowadzanie wycieczek (bo jestem licencjonowanym
        przewodnikiem" roznoszenie ulotek itp. Od dwóch lat pracuję w dużej firmie po
        ok 45 godzin tygodniowo (z sobotami)i co? najniższa krajowa plus premia tzn
        łacznie ok 900 zł miesięcznie,a dodam że angielski, niemiecki, rosyjski,
        komputer,podstawy księgowosci i wiele innych nie są mi obce...i co? tylko
        uciekać z tego "cudownego" kraju
        • Gość: DEKKO Re: Tyle lat się uczyłam i co? IP: *.11.15.vie.surfer.at 21.11.02, 21:33
          CZY ZNA PANI W MOWI I PISMIE TRZY JEZYKI ?JESLI TAK PROSZE DO MNIE
          NAPISACBEDZTIE POTRZEBNA OSOBA OD LUTEGO . christoph4 @gazeta.pl prosze
          napisac cos o sobie
          • Gość: berling@gazeta.pl Re: pytanie do Dekko?? IP: *.acn.waw.pl 21.11.02, 22:23
            Czy oferta dotyczy tylko kobiet??? Jestem akurat facetem i chętnie bym podjął
            się pracy w Austrii. Znam niemiecki i angielski. Pracowałem w austriackiej
            firmie w Warszawie. Ostatnio jednak bardzo mocno pracuję nad angielskim, więc
            niemiecki mi trochę podupadł, jednak bez problemu oglądam sobie filmy na np.
            RTL'u czy PRO7 - więc nie jest chyba tak źle. Dla świetnego doszlifowania
            niemieckiego gotów jestem do wyjazdu.

            Proszę o info na priv.

            berling
            • Gość: dekko Re: pytanie do Dekko?? IP: *.11.15.vie.surfer.at 22.11.02, 22:09
              Chetnie ale na to stanowisko jest przewidziana kobieta .

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka