Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pytania z interview- z drugiej strony barykady...

    IP: *.acn.pl 07.12.02, 10:27
    Prowadzę rozmowy od 7 lat więc trochę się na tym znam (co prawda ja akurat
    rekrutuję tylko na same najwyższe stanowiska i moje rozmowy są ciut bardziej
    merytoryczne). Z przerażeniem czytałam wątek o dziwnych pytaniach na
    interview, bo z taką postawą to moim zdaniem za dużo na tych interviews nie
    ździałacie....

    Przecież w tych pytaniach nie chodzi o to co się odpowiada (choć są i takie
    pytania, które mają na celu ustalenie suchych faktów), tylko jak się
    odpowiada.

    Pytanie o plany zawodowe w ciągu najbliższych 5 lat jest klasycznym
    przykładem pytania na "wygadanie się" i zaprezentowanie siebie. Uwierzcie mi,
    że pytającego naprawdę to nie interesuje czy za pięć lat chcecie być
    Dyrektorem Działu czy może od razu Prezesem. Odpowidając nawet, że za 5 lat
    chce się być wciąż na stanowisku A, ale nauczyć się X,Y,Z, mieć okazję zrobić
    to i tamto itp itd, można zrobić wrażenie na rozmówcy. I to nie tylko chodzi
    o bycie oryginalnym (choć trochę też). Ale do tego trzeba się przygotować i
    zrobić trochę "show" pod pytającego, no niestety tak to jest. Dowiedzieć się
    trochę o firmie, zastanowić się nad stanowiskiem na jakie aplikujecie,
    pogadać z kimś kto pracuje w takiej firmie, na podobnym stanowisku, naprawdę
    zastanowić się przed interview jaki przekaz chce się nadać.


    Pytanie o 20 zastosowań młotka (które nawiasem mówiąc nie za bardzo mi się
    podoba) chyba pokazuje refleks, umiejętność znalezienia się w
    niekonwencjonalnej sytuacji itp., co akurat osobie z front office w banku
    bardzo jest potrzebne. Jeżeli zareagujecie jak przysłowiowa "bździągwa" no
    to sorry ta praca jest nie dla was, raczej idźcie pracować do biblioteki...

    Często pracodawca (na tych niższych stanowiskach) wcale nie szuka waszego
    doświadczenia (bo go jeszcze nie macie), wykształcenia (bo z całym szacunkiem
    jest to niezbędne ale jakoś specjalnie Was wyróżniające nie jest), szuka się
    często tego "czegoś", potencjału rokującego, że po nauczeniu Was wielu rzeczy
    będziecie właśnie tymi idealnymi pracownikami. Dlatego pytania czasem mogą
    wam się wydać dziwne. Ja wiem, że najłatwiej to mówić o tym jak dużo się
    umie, jakie sie skończyło studia, kursy, od kiedy do kiedy gdzie się
    pracowało, ale to jest taki bełkot, który serwują wszyscy (sorry ale tak to
    jest)...trzeba więc czasem zadać pytanie, które wyciągnie te subtelne różnice.

    Jasne, że jest wielu amatorów zajmujących się rekrutacją i pewnie są i głupie
    pytania, ale według mnie lepiej starać się nawet na te głupie pytania
    odpowiadać mądrze niż skupiać się na tym, że są one głupie. No i jeszcze
    jedno: UCZYĆ się podczas interview. Zastanowić się już po, czemu akurat
    takie pytanie zostało zadane ? co to znaczy ?, jakie predyspozycje miały
    wyjść za pomocą takiego pytania ? I wykorzystać tę wiedzę następnym razem.

    Powodzenia
    Obserwuj wątek
      • jotembi Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad 07.12.02, 15:04
        thx za ten post, agatka!
        obawiam się tylko, że niewielu go tutaj doceni...
        • Gość: maly.k Re: Oczywiscie, ze nie doceni IP: *.sympatico.ca 07.12.02, 20:15
          Ja osobiscie nie docenie. Byc moze moj punkt widzenia
          jest nieco nietypowy, ale ja spotykalem sie z pytaniami
          na 'bystrosc ogolna' glownie *w zastepstwie* pytan
          merytorycznych.
          Zreszta, cala sprawa zakrawa na absurd. Przed pytaniem o
          20 zastosowan mlotka przesluchujacy ma mgliste
          wyobrazenie nt. przesluchiwanego, oparte na sposobie
          ubierania, zachowania i podobych wskazowkach. Po
          odpowiedzi na to pytanie ma rownie mgliste wyobrazenie,
          oparte na sposobie reagowania na absurdalne pytania (plus
          odziez i sposob gestykulacji). Efekt netto takiego
          pytania wynosi 0.

          Ja chetnie pytam o to, co kandydat ostatnio czytal.
          najchetniej w dziedzinie, o ktorej mowa, ale
          niekoniecznie. Zadziwiajace, jak malo ludzie czytaja. I
          jak malo z tego pamietaja.

          Pozdrawiam,

          mk.

          PS. Dlaczego pokrywy na wlazy systemow kanalizacyjnych
          (te dziury w nawierzchni jezdni) sa okragle?
          • jotembi Re: Oczywiscie, ze nie doceni 07.12.02, 20:27
            maly.k, dorzuciles pare ciekawych rzeczy, dzieki czemu ja osobiscie doceniam
            obydwa wpisy hehe
            ps. zeby sie zmiescil pracownik wodociagow razem z brzuchem
          • cowabanga Re: Oczywiscie, ze nie doceni 09.12.02, 09:21
            Gość portalu: maly.k napisał(a):

            >
            > PS. Dlaczego pokrywy na wlazy systemow kanalizacyjnych
            > (te dziury w nawierzchni jezdni) sa okragle?

            Okrągła pokrywa nigdy nie wpadnie do środka kanału choćbyś nie wiem jak
            próbował (mówię o próbach bez użycia narzędzi i środków wybuchowych ;).
            Kwadratowa, prostokątna czy jaką tam chcesz może wpaść a jeżeli może to zgodnie
            z prawami Murphy'ego niektóre wpadają.

            Cow.
            • Gość: maly.k Braaaawo! IP: *.BrockU.CA 09.12.02, 22:42
              Brawo, brawo, brawo! Wspaniala odpowiedz. A oto nagroda: piec minut. Mozesz je
              wykorzystac zgodnie z wlasnym uznaniem.

              Pozdrawiam,

              mk.
          • maja.pl Re: Oczywiscie, ze nie doceni 10.12.02, 16:10
            bo nie są kwadratowe i już .koniec kropka.
          • paw_dady Re: Oczywiscie, ze nie doceni 11.12.02, 19:39
            Gość portalu: maly.k napisał(a):
            > PS. Dlaczego pokrywy na wlazy systemow kanalizacyjnych
            > (te dziury w nawierzchni jezdni) sa okragle?

            bo tak bylo napisane na formularzu zamowieniowym i juz
            zostalo bo kazdy urzedas bas sie zmienic. a ludziska
            probuja rozne wyjasnienia do tego dobrac...
      • Gość: Maksym Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 07.12.02, 17:40
        Witam!
        Bardzo ucieszyl Twoj mnie post, jako osoby rekrutujacej.
        Wyraznie bylo, go tutaj brak.
        Zgadzam sie calkowicie z Toba, ze do kazdej rozmowy w sprawie staran o prace nalezy,
        podchodzic w sposob powazny i dokladnie wiedziec w jakim celu sie na nia
        idzie. Do takiej rozmowy nie mozna przygotowac, jedynie wlasciwych
        odpowiedzi, na mogace pojawiac sie pytania, jesli nie wie sie w jakim
        celu sie na nia idzie. Zreszta, bylo by to dla mnie, lekko chore...
        Zgadzam sie rowniez z Toba, iz wyobrazenie osob wchodzacych w zycie
        zawodowe, o sobie samym, jest najczesciej zbyt wysokie, wobec tego, co
        tak naprawde reprzentuja ze soba.

        Wszystko, to wiem, jest to dla mnie oczywiste. Sa jednak pewne realia,
        obecnego rynku pracy w Polsce, ktore znacznie koryguja, to co napisalem
        powyzej.
        Realia ta, sprowadzaja sie to swierdzenia, iz nie ma zadnych regul, jesli
        chodzi o szukanie pracy, z wyjatkiem jednej, tzn. ich calkowitego braku.

        Czy za przejaw profesjonalizmu, mozna uznac brak zadnej odpowiedzi,
        na kierowane do firmy zapytanie o prace?

        Czy sytuacje, w ktorej na okolo 30 aplikacji wyslanych do agencji
        doradztwa personalnego, otrzymuje PIEC potwierdzen ich otrzymania
        nalezy uznac za standardowe zachowanie firm HR, w Polsce?
        Byc moze wynika to, ze znacznej liczby otrzymywanych aplikacji, co
        wbrew pozora, nie stanowi dla mnie zadnego wytlumaczenia.

        Jakiego rzedu sa to, wielkosci chcialbym uslyszec? I w jaki sposob,
        w przypadku otrzymania 1000 aplikacji sa one oceniane?

        Jakie kryteria, tak na prawde, sa brane pod uwage?

        Ile z publikowanych przez firmy HR ogloszen, jest tylko pro forma?:)
        Na to pytanie, oczywiscie nie uslysze odpowiedzi, lecz zadaje je,
        poniewaz ostatnio dostalem od szefa oddzialu znanej firmy w Polsce,
        "cynk" o ogloszeniu w GW, ktorego jeszcze nie bylo. Nie, to nie byl
        zaden z moich znajomych. I nie wierze, ze cos z tego powstanie
        wiecej, poniewaz w ciagu ostatnich 5 miesiecy, dostalem zbyt wiele "kopow w typek".
        Doklanie 11, bez jasnej odpowiedzi, dlaczego.

        Przyklad. Rozmowa z szefem znanej w Krakowie firmy informatycznej.
        Trwala okolo 1h. Po uplywie okolo 2 tygodni, dzwonie do powyzszej osoby-
        niesiony wskazowkami specjalistow od HR - pytam sie, jakie bledy popelnielm
        podczas tamtej rozmowy, poniewaz chce ich uniknac w przyszlosci.
        Zadnych, byles swietny - slysze. Po jakims czasie, dowiaduje sie kto tam
        pracuje, i nadal nie rozumie, motywow, ktore kierowaly ta osoba przy
        publikacji ogloszenia w GW, skoro pod sam koniec, zatrudnil znajoma
        znajomego....


        To by bylo na tyle.
        Za chwile wyjade z tego kraju, na praktyke absolwencka w ramach AIESECu,
        lub do pracy do Anglii, zobaczymy co "wyskoczy" szybciej.
        Naturalnie dam jeszcze zarobic Poczcie Polskiej na sobie, chetnie
        spotkam sie na rozmowach w sprawie pracy ze specjalistami HR, bede rownie
        grzeczny i opanowany, jesli uslysze znowu, iz cyt. "pisze Pan ujmujace
        listy motywacyjne", bowiem moja cierpliwosc nie zna granic:))

        Wiem, jednak, ze kiedy juz wroce z powrotem, to znowu napotkam mur
        nepotymzu i kumoterstwa, z ktorym teraz przychodzi mi sie borykac.

        "Ostatnio spotkalem sie z kolega ze szkoly sredniej. Oto, co mi
        poradzil: "nie masz pracy, idz do posla". I pojde. Juz jestem umowiony.
        Czy to despreracja? Raczej umiejetne dostosowanie sie do realiow zycia
        w dziwnym kraju imieniem, Polska."

        Prosze o odpowiedz, na postawione przeze mnie pytania, czy to publicznie
        na Forum, czy tez na maila: rafieba@wp.pl


        Pozdr. serdecznie
        i juz nie nickiem Maksym, lecz
        moim prawdziwym imieniem
        Rafal

        P.s. Aby nie bylo, ze pisze kolejny desperat. Pomimo ww. trudnosci
        chyba zlapie pol etatu jako tlumacz j. niemieckiego. Lecz, dzieki
        kontaktom, ktore sam w ostatnim czasie zdobylem uczac w moim miescie
        niemieckiego. Nie, nie jestem nauczycielem niemieckiego.
        • Gość: berling Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: *.acn.waw.pl 07.12.02, 20:02
          ciach...

          Po jakims czasie, dowiaduje sie kto tam
          > pracuje, i nadal nie rozumie, motywow, ktore kierowaly ta osoba przy
          > publikacji ogloszenia w GW, skoro pod sam koniec, zatrudnil znajoma
          > znajomego....
          >
          Witaj Maksym, bardzo lubię czytać twoje wypowiedzi. Może to trochę nie na
          temat, ale muszę tutaj zwrócić uwagę na jedną sprawę, która mnie irytuje (Może
          jestem czepialski). Dlaczego, niektóre osoby z południa Polski mówią "JA NIE
          ROZUMIE".Cholera mnie trochę bierze, bo znam jednego kakowiaka i on ciągle tak
          mówi, zamiast "JA NIEROZUMIEM" Gdzie te M wam znika?

          Pozdrawiam,
          berling
          • Gość: Maksym Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 07.12.02, 21:50
            Gość portalu: berling napisał(a):

            > ciach...
            >
            > Po jakims czasie, dowiaduje sie kto tam
            > > pracuje, i nadal nie rozumie, motywow, ktore kierowaly ta osoba przy
            > > publikacji ogloszenia w GW, skoro pod sam koniec, zatrudnil znajoma
            > > znajomego....
            > >
            > Witaj Maksym, bardzo lubię czytać twoje wypowiedzi. Może to trochę nie na
            > temat, ale muszę tutaj zwrócić uwagę na jedną sprawę, która mnie irytuje (Może
            > jestem czepialski). Dlaczego, niektóre osoby z południa Polski mówią "JA NIE
            > ROZUMIE".Cholera mnie trochę bierze, bo znam jednego kakowiaka i on ciągle tak
            >
            > mówi, zamiast "JA NIEROZUMIEM" Gdzie te M wam znika?
            >
            > Pozdrawiam,
            > berling

            Niniejszym lajam sie przed Toba, za brak "M", w wyrazeniu "nie rozumiem".
            I moje pochodzenie nie ma, tutaj z tym nic wspolnego, ot musze chyba wrocic do szkoly:)
            Pozdr.
            P.s. Choc, ledwie mnie w kraju rok nie bylo, a slysze wkolo, "skad u Pana ten akcent"?
        • Gość: agatka_s Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: *.acn.pl 07.12.02, 21:57
          Drogi Rafale,

          Przyznam się szczerze, że nie do końca znalazlam te pytania na które mam
          odpowiedzieć w Twoim poście, ale tak czy owak postaram się trochę skomentować
          to co sie dzieje na rynku pracy obecnie. Dodam tylko, że ja pracuję w firmie
          Executive Search, która ogłoszeń nie daje, zajmuję sie tylko najwyższymi
          stanowiskami, ale coś niecoś wiem o rynku ogólnie i mogę spróbowac wyjaśnić jak
          umiem tę szalona frustrację młodych ludzi dziś szukających pracy.

          1. Na rynku działa bardzo wiele firm rekrutujacych, które działają źle bo:

          -nie mają profesjonalnych ludzi (stąd czesto złe traktowanie kandydatów)
          -są pod straszliwą presją finansową i na wiele działań ich poprostu nie stać
          (szkolenia ludzi, wydawanie pieniedzy na personel i znaczki to olbrzymi koszt)
          -nie muszą póki co zachowywac się prfesjonalnie wobec kandydatów , bo mamy
          zdecydowanie rynek pracodawcy a nie pracownika. (ludzie lubia iść na łatwiznę)

          Ale działają też i firmy profesjonalne, więc warto wybierać właśnie te. To
          prędzej czy później spowoduje, że te kiepskie znikną z rynku.

          2. Na rynku jest ogromna konkurencja i olbrzymia liczba młodych (ci
          doswiadczeni tez zresztą szukają) ludzi poszukujacych pracy co powoduje że:

          -rekrutacja na stanowisko ogłoszone oznacza selekcje z tysięcy (dosłownie
          zgłoszeń), nie ma siły (mówię to obiektywnie i z pełną odpowiedzialnoscią) aby
          każdego z tego tysiąca lub dwóch potraktować odpowiednio. (chyba że zgłoszenia
          są przesyłane internetem i odpowiada maszyna, ale takie rozwiązania są w
          niewielu firmach).
          -na rynku jest bardzo wielu młodych ludzi o ogromnych apetytach i rozbudzonych
          aspiracjach (przykład mojego pokolenia dzisiejszych 35-latków robiących
          expresowe kariery trochę tu namącił w głowach), tym ludziom bardzo trudno
          zrozumieć, że naprawdę na dane stanowisko się nie nadają. Często dlatego ze sa
          porostu bardzo kiepscy (znów mówię to z całą odpowiedzialnością) a czsem
          poprostu dlatego że brakuje im akurat tego czegoś co akurat na dane stanowisko
          jest potrzebne (ludzie o za wysokich kwalifikacjach tez są odrzucani bo
          pracodawca nie chce stracić pracownika po 3 miesiacach gdy ten wreszcie
          znajdzie prace zgodna z jego kwalifikacjami i aspiracjami).

          Dlatego nie ma sensu wysyłać aplikacji na wszelkie możliwe ogłoszenia tylko
          takie które są dla nas. Trzeba ocenić siebie wpierw oczami osoby rekrutujacej
          (dlatego polecam uczenie sie w trakcie interview) i obiektywnie ocenić czy jest
          sens ubiegać się o dane stanowisko. To wyeliminuje wiele "pary w gwizdek" i
          niepotrzebnej frustracji.

          3. Na rynku mało się dzieje w sferze przyjmowania nowych pracowników, bo mamy
          kryzys, firmy raczej zwalniają niż rekrutują. Firmy są często w tej chwili w
          stanie zawieszenia, wiele (dotyczy to też i dużych koncernów)potrafią zmieniać
          decyzję o rekrutacji z dnia na dzień kiedy wyniki się pogarszają. Dlatego w
          tak ekstremalnych warunkach wiele młodych i ambitnych, którzy w normalnych
          czasach mogłoby dostac szansę tej szansy nie dostanie.

          Mając to na myśli każdą negatywną odpowiedź nie nalezy traktowac jako klęskę
          osobistą. Uwierzcie mi, że rekrutujacy spotykając się z tysiącami ludzi, tych
          spotkań nigdy nie traktują jako osobistej rozgrywki. (no chyba że ktoś
          ewidentnie leczy swoje kompleksy, ale to nie jest profesjonalne, więc vide
          punkt 1.)

          Jest bardzo ciężko, jest bardzo nieprzyjemnie szukać teraz pracy, ale bycie
          obrażonym na cały świat, uciekanie w agresję i pretensję do wszystkich nic nie
          da. Pozostaje tylko zmierzenie się z tą sytuacją tak bardzo skomplikowaną i
          póki co nie rokujaca wielkich szans na zmianę. Ktoś kto podejdzie w mądry,
          spokojny i jakoś przemyslany i zorganizowany sposób ma tysiąc razy większe
          szanse niż ktos kto na oślep wysyła 200 swoich życiorysów, a potem przepada na
          interview bo nie zadał sobie trudu aby do tego interview się przygotować.
          Czasem wystarczy kontakt z 5-10 firmami byle był z głową.

          Pozdrawiam i życzę powodzenia w twojej "part-time job", ale próbuj oczywiście
          dalej.
          • Gość: Rafal Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 09.12.02, 00:38
            Dziekuje za szybka odpowiedz. Zatem jest nieciekawie.... :)) A odpowiadanie na ogloszenia w GW jest
            obiektywnie biorac loteria, z szansa powodzenia rowna trafieniu "szostki" w Totka.:)
            Chetnie poznalbym nazwe agencji HR, do ktorych Twoim zdaniem powiniem wyslac aplikacje.
            Piszesz, iz czasami wystarczy 5, 10 wyslanych aplikacji, aby znalesc prace. Tak, masz racje. Lecz musi to
            byc 5, 10 aplikacji wyslanych pod adresy ludzi, ktorych sie blizej zna. Zaluje, iz tak dlugo ludzilem sie, ze
            ktokolwiek, po tej drugie stronie, poswieci czas na zaznajomienie sie z moja oferta. Naprawde, szkoda
            tych pieniedzy... jak i czasu mojego, oraz specjalistow od HR.
            Mimo wszystko, pozdrawiam cieplo i zycze udanych Swiat Bozego Narodzenie oraz Szczesliwego Nowego
            Roku

            P.s. Jesli przypadkiem wpadlo Ci w oko, - wsrod tysiecy przegladanych przez Ciebie CV - jedno, gdzie
            obok aktualnego zdjecia aplikanta, zamieszczone zostalo zdjecie uroczego, golego bobasa, stojacego na
            krzesle, to przyznaje, iz bylem to ja, chcac sie, w pewien irracjonalny sposob wyroznic od ogolu.:)



            Gość portalu: agatka_s napisał(a):

            > Drogi Rafale,
            >
            > Przyznam się szczerze, że nie do końca znalazlam te pytania na które mam
            > odpowiedzieć w Twoim poście, ale tak czy owak postaram się trochę skomentować
            > to co sie dzieje na rynku pracy obecnie. Dodam tylko, że ja pracuję w firmie
            > Executive Search, która ogłoszeń nie daje, zajmuję sie tylko najwyższymi
            > stanowiskami, ale coś niecoś wiem o rynku ogólnie i mogę spróbowac wyjaśnić jak
            >
            > umiem tę szalona frustrację młodych ludzi dziś szukających pracy.
            >
            > 1. Na rynku działa bardzo wiele firm rekrutujacych, które działają źle bo:
            >
            > -nie mają profesjonalnych ludzi (stąd czesto złe traktowanie kandydatów)
            > -są pod straszliwą presją finansową i na wiele działań ich poprostu nie stać
            > (szkolenia ludzi, wydawanie pieniedzy na personel i znaczki to olbrzymi koszt)
            > -nie muszą póki co zachowywac się prfesjonalnie wobec kandydatów , bo mamy
            > zdecydowanie rynek pracodawcy a nie pracownika. (ludzie lubia iść na łatwiznę)
            >
            > Ale działają też i firmy profesjonalne, więc warto wybierać właśnie te. To
            > prędzej czy później spowoduje, że te kiepskie znikną z rynku.
            >
            > 2. Na rynku jest ogromna konkurencja i olbrzymia liczba młodych (ci
            > doswiadczeni tez zresztą szukają) ludzi poszukujacych pracy co powoduje że:
            >
            > -rekrutacja na stanowisko ogłoszone oznacza selekcje z tysięcy (dosłownie
            > zgłoszeń), nie ma siły (mówię to obiektywnie i z pełną odpowiedzialnoscią) aby
            > każdego z tego tysiąca lub dwóch potraktować odpowiednio. (chyba że zgłoszenia
            > są przesyłane internetem i odpowiada maszyna, ale takie rozwiązania są w
            > niewielu firmach).
            > -na rynku jest bardzo wielu młodych ludzi o ogromnych apetytach i rozbudzonych
            > aspiracjach (przykład mojego pokolenia dzisiejszych 35-latków robiących
            > expresowe kariery trochę tu namącił w głowach), tym ludziom bardzo trudno
            > zrozumieć, że naprawdę na dane stanowisko się nie nadają. Często dlatego ze sa
            >
            > porostu bardzo kiepscy (znów mówię to z całą odpowiedzialnością) a czsem
            > poprostu dlatego że brakuje im akurat tego czegoś co akurat na dane stanowisko
            > jest potrzebne (ludzie o za wysokich kwalifikacjach tez są odrzucani bo
            > pracodawca nie chce stracić pracownika po 3 miesiacach gdy ten wreszcie
            > znajdzie prace zgodna z jego kwalifikacjami i aspiracjami).
            >
            > Dlatego nie ma sensu wysyłać aplikacji na wszelkie możliwe ogłoszenia tylko
            > takie które są dla nas. Trzeba ocenić siebie wpierw oczami osoby rekrutujacej
            > (dlatego polecam uczenie sie w trakcie interview) i obiektywnie ocenić czy jest
            >
            > sens ubiegać się o dane stanowisko. To wyeliminuje wiele "pary w gwizdek" i
            > niepotrzebnej frustracji.
            >
            > 3. Na rynku mało się dzieje w sferze przyjmowania nowych pracowników, bo mamy
            > kryzys, firmy raczej zwalniają niż rekrutują. Firmy są często w tej chwili w
            > stanie zawieszenia, wiele (dotyczy to też i dużych koncernów)potrafią zmieniać
            > decyzję o rekrutacji z dnia na dzień kiedy wyniki się pogarszają. Dlatego w
            > tak ekstremalnych warunkach wiele młodych i ambitnych, którzy w normalnych
            > czasach mogłoby dostac szansę tej szansy nie dostanie.
            >
            > Mając to na myśli każdą negatywną odpowiedź nie nalezy traktowac jako klęskę
            > osobistą. Uwierzcie mi, że rekrutujacy spotykając się z tysiącami ludzi, tych
            > spotkań nigdy nie traktują jako osobistej rozgrywki. (no chyba że ktoś
            > ewidentnie leczy swoje kompleksy, ale to nie jest profesjonalne, więc vide
            > punkt 1.)
            >
            > Jest bardzo ciężko, jest bardzo nieprzyjemnie szukać teraz pracy, ale bycie
            > obrażonym na cały świat, uciekanie w agresję i pretensję do wszystkich nic nie
            > da. Pozostaje tylko zmierzenie się z tą sytuacją tak bardzo skomplikowaną i
            > póki co nie rokujaca wielkich szans na zmianę. Ktoś kto podejdzie w mądry,
            > spokojny i jakoś przemyslany i zorganizowany sposób ma tysiąc razy większe
            > szanse niż ktos kto na oślep wysyła 200 swoich życiorysów, a potem przepada na
            > interview bo nie zadał sobie trudu aby do tego interview się przygotować.
            > Czasem wystarczy kontakt z 5-10 firmami byle był z głową.
            >
            > Pozdrawiam i życzę powodzenia w twojej "part-time job", ale próbuj oczywiście
            > dalej.
            • Gość: mgr inż. ZŁY !!! Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.02, 04:00
              Zgodzę się z tym, że bez układów, znajomości ma się małe szanse na dostanie
              pracy.

              Ja szukam pracy od 8 mies. Mam za sobą rozmowy w 10 firmach, 5 duże koncerny.
              W 4 firmach przeszedłem wszystkie etapy. Miałem otrzymać końcową odp. tak/nie.
              No i żadna nie odp. przez 4 tyg. W końcu zadzwoniłem do tych firm po 2 mies.
              od ostatecznej rozmowy i co. 1 firma, że nie ma tej osoby co wie czy jestem
              zatrudniony :)))) 2 firma jeszcze nie wie też, mieli do mnie zadzw. i nie
              zadzwonili 3 firma, że niestety nie.
              4 firma ta na której mi najb. zależy duży międzynarodowy koncern powiedzieli
              mi, że mam czekać jeszcze, że 2 osoby przyjęli i jeszcze są 2 miejsca na to
              stanowisko, mam czekać do końca grudnia, bo mogę to ja dostać tą robotę :)))

              Powiedzcie mi czy ta ostatnia firma mówiła prawdę, że mogę jeszcze dostać
              robotę, czy tylko powiedziała tak aby mnie zbyć elegancko :))))


              Co się tyczy rekrutacji to duże koncerny przeprowadzają je bardzo
              profesjonalnie ... tylko czemu niektóre nie chcą powiedzieć na końcu jasno czy
              dostałem czy nie pracę. Czy to takie trudne.

              Firmy średnie i małe nie znają się na rekrutacji, 1 pyt. to ile chcę $ potem
              słyszę zwykle, że to za dużo. Proponują śmieszne kwoty np. 770 zł brutto jako
              głowny informatyk na zakładzie.
              Brak kultury.

              Firmy doradcze, miałem na szczęście przyjemność tylko z Adecco :))) tam też
              pracują ludzie co rekrutują na stanowiska, gdzie wymagają jez. ang. biegłego a
              sami mówią ledwo dobrze po ang. ... to jest śmieszne ...
              Dodam do tego brak kultury do ludzi. Nie zadzwonią czy jesteś przyjęty czy nie.
              Pani z Adecco powiedziała do mnie tak ... jak nie zadzowili do pana z firmy,
              (do której wysłali mnie po przejściu testów i rozmów u nich) to pewnie pana
              nie chcą bo ja tego nie wiem obecnie, przedzwonię do pana ... nie
              zadzwoniła :)))

              A co do układów to powiem tak, mogę wymienić 10-20 firm dużych i b.dużych
              krajowe i koncerny, które nie prowadzą rekrutacji ale przyjmują ludzi w
              teczkach od stanowisk niskich (absolwent) aż do stanowisk kierowniczych.
              Może się uda dostać do takiej teczki kiedyś :)))))
        • maja.pl Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad 10.12.02, 16:03
          hej maksym
          mam ogromniastą prośbę do ciebie : napisz jak było na rozmowie z posłem,
          czy są jakieś efekty,czy w ogóle jest sens udawania się do takiej osoby.
          pracuję,ale w obecnej firmie trzyma mnie tylko ciężka desperacja,więc jestem
          gotowa chwycić się każdego rozwiązania jak tonący brzytwy.
          • Gość: Maksym Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 11.12.02, 00:17
            maja.pl napisał(a):

            > hej maksym
            > mam ogromniastą prośbę do ciebie : napisz jak było na rozmowie z posłem,
            > czy są jakieś efekty,czy w ogóle jest sens udawania się do takiej osoby.
            > pracuję,ale w obecnej firmie trzyma mnie tylko ciężka desperacja,więc jestem
            > gotowa chwycić się każdego rozwiązania jak tonący brzytwy.

            Napisz na rafieba@wp.pl, to odpowiem.
            >
      • koza.z.nosa Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad 09.12.02, 20:28
        Ja z tej strony barykady co większość tutaj, ale z Twoim tekstem się w pełni
        zgadzam.

        Ale nie o tym, jako osoba zajmująca się rozmowami takimi może mi pomożesz
        zinterpretować zachowanie pewnej firmy (nazwijmy ją X).

        Otóż... firma X jest dużym, bardzo znanym koncernem operującym prawie na całym
        świecie. Miałem przyjemność zostać zaproszonym przez nich na rozmowę
        (aplikowałem się spekulatywnie, nie w odpowiedzi na jakąś konkretną ofertę).
        Firma X podoba mi się okrutnie, myśl o pracy tam napawa mnie szalonym
        entuzjazmem, w wyznaczonym dniu zatem z ochotą wstałem o 5 rano i pojechałem do
        Warszawy na godzinę 11 na spotkanie.
        Przebiegło w sposób bardzo profesjonalny, jestem pod wrażeniem gościa który ze
        mną rozmawiał - naprawdę zna się na swojej pracy. Myślę też, że wypadłem
        dobrze. Obiecał, iż poinformują mnie o swojej decyzji w przeciągu 2 tygodni.

        Minęły dwa tygodnie... Zero odpowiedzi. Zadzwoniłem - gość oczywiście mnie
        pamiętał, powiedział że sprawozdanie z rozmowy ze mną przekazał wyżej, do
        odpowiedniego działu i należy poczekać na ich decyzję. Tak więc czekam, za
        tydzień będę obchodził drugi miesiąc oczekiwania.

        Tymczasem oczywiście dalej szukam pracy cały czas (to już inna bajka jednak),
        jednak na firmie X zależy mi wyjątkowo i myślę, że zasługuję chociaż na
        odpowiedź NIE (jesli nie TAK, na którą zasługuję jeszcze bardziej ;-) ),
        a nie na takie coś!!

        Czy to jakaś taktyka HRów ? Może powinienem to jakoś zinterpretować ?

        Dzięki za wszelkie uwagi.
        • Gość: jagoda Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.12.02, 13:19
          koza.z.nosa napisał:

          > jednak na firmie X zależy mi wyjątkowo i myślę, że zasługuję chociaż na
          > odpowiedź NIE (jesli nie TAK, na którą zasługuję jeszcze bardziej ;-) ),
          > a nie na takie coś!!
          >
          > Czy to jakaś taktyka HRów ? Może powinienem to jakoś zinterpretować ?
          >
          > Dzięki za wszelkie uwagi.

          Proszę bardzo. Olej tę firmę, niech Ci zwisa lekko. Wtedy nie będzie Ci
          zależało na jakiejkolwiek odpowiedzi ;-)
          Pozdrawiam
          PS. Czy firmą X nie jest przypadkiem P&O z Piaseczna ?
          • koza.z.nosa Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad 10.12.02, 18:06
            > Proszę bardzo. Olej tę firmę, niech Ci zwisa lekko. Wtedy nie będzie Ci
            > zależało na jakiejkolwiek odpowiedzi ;-)

            - Panie doktorze, jak zginam lokiec to mnie boli, co mi Pan poradzi ?
            - Nie zginac. Nastepny prosze.

            ;-)


            > Pozdrawiam
            > PS. Czy firmą X nie jest przypadkiem P&O z Piaseczna ?

            Nie, nie podaje nazwy firmy bo jednak mam nadzieję, że w końcu mnie zatrudnią
            (tylko narazie nie wiedzą, że nie mogą beze mnie funkcjonować ;-) ).
            Nie będę więc mojej przyszłej firmie psuł publicznie opinii ;-)


            pozdrawiam,
      • Gość: agulha Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: *.palac.pl 09.12.02, 22:46
        Niewiele mogę powiedzieć na ten temat. Udało mi się niedawno zmienić pracę na
        znacznie lepszą pod każdym względem. Nowa firma dalej szuka ludzi (nie jakoś
        masowo). Mając wybór, nie chce przyjmować osób bez żadnego przygotowania do
        tego konkretnego zajęcia i bez żadnego doświadczenia. Ogłoszeń w prasie, o ile
        wiem, nie daje. Dlaczego - mogę się domyśleć na podstawie doświadczeń firmy, z
        której odeszłam. Ponieważ jest tam spora rotacja, miałam okazję widzieć sporo
        aplikacji. Warunki w ogłoszeniu naprawdę były bardzo konkretne (nie żadne
        tam "dynamicznych, ambitnych", tylko określenie kierunku i poziomu
        wykształcenia tudzież konieczności biegłej znajomości angielskiego). Nazwa
        stanowiska większości osób najwyraźniej nic nie mówi (chociaż mogli zadać sobie
        trudu i poszperać np. w Internecie, żeby się dowiedzieć, co to za zajęcie)- no
        dobra, OK. Ale po co, pytam, po co w ogóle wysyła swoją aplikację osoba, która
        ma wykształcenie średnie zamiast wymaganego wyższego, w totalnie innej
        dziedzinie (niepokrewnej), a z języków podaje, że zna..."biegle rosyjski". Było
        też trochę aplikacji od osób w miarę nadających się i całkiem sporo od osób z
        nadmiarem kwalifikacji (i, zapewne, oczekiwań).
        Moja była szefowa nie jest, niestety, osobą z klasą - to fakt; mogłaby wg mnie
        chociaż w 2 zdaniach odpowiedzieć odmownie tym osobom, których w ogóle nie
        bierze pod uwagę, ale gdyby pisać prawdę, należałoby napisać :przykro nam, lecz
        nie spełnia Pan ŻADNEGO z naszych, opisanych w oferciem wymagań...
        • Gość: mgr inż. ZŁY !!!, Może ktoś mi odp. na moje pytania powyżej !!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.12.02, 15:13
          Może ktoś mi odp. na moje pytania powyżej !!!
          • Gość: agatka_s Re: Może ktoś mi odp. na moje pytania powyżej !!! IP: 217.11.133.* 10.12.02, 17:56
            1. firmy uzywają często własnych kanałów (polecenie przez wlasnych
            pracownikow) bo tak jest często szybciej, taniej (ogloszenia i cala ta zabawa
            jest bardzo kosztowna) Mogą się w taki sposob zlaleźć i znajomi królika, i
            szwagier tesciowej, ale jednak zazwyczaj to bardziej chodzi o wykorzystanie
            osób o których ktoś może udzielić dobrych referencj. cos co na pierwszy rzut
            oka wydaje sie byc zminiaturyzowana republika kolesow wcale nia byc nie musi.

            2. nie wszystkie agencje rekrutacyjne rzeczywiście prowadzą proces rekrutacji,
            czasem one tylko taniej (bo hurtowo) mogą kupić miejsce na ogloszenie w
            gazecie. wszystko potem trafia do klienta koncowego i czsem panienka na
            recepcji w agencji NAPRAWDE nie wie co sie dzieje w projekcie X.

            3. moi klienci zlecając mi rekrutacje jakiegos specjalisty placa za to kilka
            tysiecy USD w czesci z gory, i czasem tez sie zdarza ze mimo ze zaprezentuje
            kandydatow, klient sie nie odzywa przez kilka tygodni, zwodzi kreci. Powody
            bywaja bardzo rozne, i rzadko kiedy nalezy to "no feedback" traktowac
            osobiscie. W Twoim przypadku tez tak moze byc (aczkolwiek wrozka nie jestem i
            nie umiem ci odpowiedziec na 100% jak to naprawde jest). Ale tak czy owak
            trzeba nad tym przejsc do porzadku i absolutnie nie moze to miec wplywu na
            dalsza determinacje czy samoocene.

            4. ja nie dostaje CV, ja dzwonie do ludzi sama. Nie widze tysiecy CV i nie
            spotykam setek osob, my staramy sie zawsze wrocic do osob z ktorymi rozmawiamy,
            ale przyznam sie ze wpadki tez sie zdarzaja. To mimo wszystko jest bardzo
            skomplikowany proces logistycznie. sugerowalabym troche wiecej zrozumienia i
            dla tej drugiej strony.

            5. dawanie negatywnych odpowiedzi przez telefon nie jest przyjemne. U mnie
            dla unikniecia jakis emocjonalnych problemow robi to zawsze ktos w imoieniu
            osoby ktora miala interview, wtedy jest latwiej i nie powoduje to niezrecznej
            sytuacji dla obu stron. Nie dawanie ostatecznej odpowiedzi moze poprostu
            wynikac z tego ze czlowiek ktory to mialby robic czuje sie bardzo
            niekonfortowo. List to co innego, ale na listy nie ma czasu ani pieniedzy.
      • Gość: Rafal Re: Agencja Sedlak&Sedlak Krakow IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 10.12.02, 15:21
        Czy ktos ma jakies doswiadczenia w kontaktach z ww. agencja. Jestem tam umowiony na rozmowe, na temat mojej
        przyszlosci zawodowej, planow zyciowych itd.:) Naturalnie pojade, choc jestem sceptyczny, co do ostatecznego
        rezultatu tego typu rozmow. Czy tez moze sie myle...??
      • piotr_a_m Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad 11.12.02, 10:43
        Zawsze wydawało mi się, że pytanie dot. 20 zastosowań młotka ma na celu
        sprawdzenie kreatywności kandydata a nie jego refleksu jak pisze nasza
        specjalistka od rekrutacji. Moim zdaniem na pytanie na refleks to np. Czy
        zdradza pan zone (kiedys dostałem to pytanie ;-)) ). Ale ja nie znam sie na
        rekrutacji więc pewnie sie myle... A swoja drogą to jesli ubiegam sie o
        stanowsko w dziale finansów to wole byc ocenianym na podstawie wiedzy o
        finansach a nie za swoje plany zawodowe na najbiższe 10lat (robienie show jak
        pisze agatka_s) moim zdaniem ma to wiekszy sens. Ale sposób rekrutacji opisane
        przez autorke watku tłumaczy w pewien sposób niskie kompetencje wielu ludzi na
        kierowniczych stanowiskach w Polsce ;-))oraz w firmach zajmujących się HR
        pozdrawiam
        • Gość: Mike Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: proxy / 217.153.35.* 12.12.02, 12:39
          piotr_a_m napisał:


          > rekrutacji więc pewnie sie myle... A swoja drogą to jesli ubiegam sie o
          > stanowsko w dziale finansów to wole byc ocenianym na podstawie wiedzy o
          > finansach a nie za swoje plany zawodowe na najbiższe 10lat (robienie show jak
          > pisze agatka_s) moim zdaniem ma to wiekszy sens. Ale sposób rekrutacji

          No tak, ale gdyby rekrutować do pracy na podstawie przygotowania zawodowego,
          to te wszystkie agencje rekrutacyjne straciłyby rację bytu. Zamiast tych
          wszystkich szopek, wystarczyłaby rozmowa z przyszłym przełożonym....
      • Gość: akaWill Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: *.snet.net 11.12.02, 16:05
        Ciekawy i potrzebny post agatko-s.

        Mam jednak komentarz-pytania. Rozmowy kwalifikacyjne z ktorymi mialem do
        czynienia (w troche innej rzeczywistosci - USA - ale nie tak bardzo) zawsze
        byly zespolowe (doslownie zespolowo i indywidualnie z wieloma osobami). Wszak
        najczesciej kandydat bedzie pracowal w zespole, musi do niego pasowac i
        jednoczesnie go uzupelniac. Jezeli osoba jest zaproszona na rozmowe, to z gory
        wiadomo, ze ma kwalifikacje, a jezeli sa watpliwosci, to wczesniejsza rozmowa
        telefoniczna powinna byla je rozwiac. Sama rozmowa sluzy wiec praktycznie do
        potwierdzenia kwalifikacji i stwierdzenia czy sie kandydata polubi w zespole.
        W tym podejsciu rozmowa ze specjalista HR jest praktycznie nieistotna, a te
        dziwne pytania na kreatywnosc bezzasadne. A na rozmowy jest zapraszanych 5 lub
        mniej kandydatow i bedzie czas na telefon czy na znaczki dla tylu. Czy to
        zupelnie inna rzeczywistosc? Jezeli piszesz o rozmowach, ktore maja za zadanie
        odsiew, to co innego, ale to straszna strata czasu (i pozytywnej energii) dla
        wszystkich

        W przypadku mlodych i niedoswiadczonych wydaje mi sie, ze czesto klejnoty sa
        gubione. Niewatpliwie kandydat powoli zostaje starym wyga w czestych rozmowach
        kwalifikacyjnych. Jednak czy takiego "doswiadczonego" kandydata sie szuka?
        Jezeli mlody i niedoswiadczony jest ambitny i ciut nerwowy w swej ambicji, nie
        ma szans ze starym wyga w rozmowie kwalifikacyjnej prowadzonej wedlug schematu
        zdolnosci odpowiadania na dziwne pytania.

        Jesli chodzi o rekrutacje na najwyzsze stanowiska, to ponoc sa to czesto
        wielokrotne rozmowy z wieloma osobami. W tej sytuacji rozmowa ze specjalista
        HR ma chyba jeszcze mniejsze znaczenie. Oczywiscie sa rekrutujacy na te
        stanowiska. Wydaje mi sie jednak, ze ich profesjonalizm polega bardziej na
        kontaktach i znajomosci mechanizmow dzialania "w wyzszych sferach". Jak to
        jest z Twoim dzialaniem?

        A brak odzewu na zgloszenie czy odpowiedz na ogloszenie nie powinien w zasadzie
        byc traktowany jako brak profesjonalizmu. Z tym, ze firma powinna sobie
        umiescic wzmianke, ze "z powodu duzej liczby zgloszen, odpowiada tylko wybranym
        kandydatom". To jest bardzo proste i nie kosztuje. Co innego, jezeli byl
        powazniejszy kontakt z kandydatem. A jezeli traktuje sie kogos powaznie, to
        wypadaloby do konca, choc jest to czasem niekomfortowe.
        • aga_24 Do Agaty !!! 12.12.02, 00:35
          Cześć !

          Czy mogłabyś posłać mi na skrzynkę informacje, o Testach ASE Combined ability
          Tests ( do firm z wielkiej czwórki ) oraz o Assessment Centre.

          Czy są jakieś pozycje książkowe z Testami i o AC ?
          W usa to jest dostępne tylko, że prawie wszystkie info jest płatne.
          Byłabym niezmiernie wdzięczna za wszelkie informacje.

          Na adres aga_24@gazeta.pl.
          • Gość: agatka_s Re: Do Agaty !!! IP: 217.11.133.* 12.12.02, 09:49
            Niestety nie mogę bo się na tym kompletnie nie znam, nie zrobiłam w życiu
            żadnego testu oprócz psychozabawy w czasopismach kobiecych(na poziomie "moich"
            stanowisk nie robi się testów).

            Pozdrawiam
        • Gość: mouchi Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad IP: 195.136.95.* 12.12.02, 11:16
          zgadzam się całkowicie. to co robią headhunterzy w Polsce, to przerost formy
          nad treścią. osobiście raz spotkałam się z headhunterem, który na rozmowie
          powiedział, że jego zadaniem jest przedstawienie firmy zainteresowanej moją
          kandydaturą i zadanie kilku pytań od firmy, bez żadnego blablania. żaden
          headhunter nie jest specjalistą (chyba, że z psychologii tudzież czegoś
          pokrewnego) i zwykle nie może być równorzędnym partnerem dla prawdziwego
          specjalisty.

          Druga sprawa to informacja zwrotna dla kandydata. Może i nie ma sensu
          odpowiadać setkom ludzi, którzy wysłali swoje papiery. Ale jeżeli dochodzi się
          do końcowego etapu rekrutacji, w którym bierze udział 3 kandytatów, to do tych
          dwóch odrzuconych wypada zadzwonić lub odpisać. A nie po dwóch miesiącach
          dzwonić i informować, że "no właściwie to możemy panią zatrudnić". Teraz to
          pocłujćie się w nos.
          Poza tym co mnie obchodzi, że telefoniczne informowanie o nieprzyjęciu osoby
          jest stresujące dla kogoś. To element tej pracy.


          Gość portalu: akaWill napisał(a):

          > Ciekawy i potrzebny post agatko-s.
          >
          > Mam jednak komentarz-pytania. Rozmowy kwalifikacyjne z ktorymi mialem do
          > czynienia (w troche innej rzeczywistosci - USA - ale nie tak bardzo) zawsze
          > byly zespolowe (doslownie zespolowo i indywidualnie z wieloma osobami).
          Wszak
          > najczesciej kandydat bedzie pracowal w zespole, musi do niego pasowac i
          > jednoczesnie go uzupelniac. Jezeli osoba jest zaproszona na rozmowe, to z
          gory
          >
          > wiadomo, ze ma kwalifikacje, a jezeli sa watpliwosci, to wczesniejsza rozmowa
          > telefoniczna powinna byla je rozwiac. Sama rozmowa sluzy wiec praktycznie do
          > potwierdzenia kwalifikacji i stwierdzenia czy sie kandydata polubi w
          zespole.
          > W tym podejsciu rozmowa ze specjalista HR jest praktycznie nieistotna, a te
          > dziwne pytania na kreatywnosc bezzasadne. A na rozmowy jest zapraszanych 5
          lub
          > mniej kandydatow i bedzie czas na telefon czy na znaczki dla tylu. Czy to
          > zupelnie inna rzeczywistosc? Jezeli piszesz o rozmowach, ktore maja za
          zadanie
          >
          > odsiew, to co innego, ale to straszna strata czasu (i pozytywnej energii) dla
          > wszystkich
          >
          > W przypadku mlodych i niedoswiadczonych wydaje mi sie, ze czesto klejnoty sa
          > gubione. Niewatpliwie kandydat powoli zostaje starym wyga w czestych
          rozmowach
          >
          > kwalifikacyjnych. Jednak czy takiego "doswiadczonego" kandydata sie szuka?
          > Jezeli mlody i niedo
      • cichydrapiezca Re: Pytania z interview- z drugiej strony barykad 15.12.02, 18:39
        Witam:)

        Na początku chciałbym zaznaczyć jedną kwestię Moje spojrzenie na proces
        rekrutacji jest z punktu widzenia "amatora" - nie pracuje w HR ani w agencji
        doradztwa personalnego. Nie zajmuję się więc zawodowo rekrutacjami;)- a jedynie
        mam z tym kontakt od przypadku do przypadku :)- po obydwóch stronach barkady.

        Po pierwsze agencja doradztwa personalnego nie jest wynajmowana aby robić
        kandydatom dobrze lub na złość ale po to aby znaleść właściwą osobę(z punktu
        widzenia potencjalnego pracodawcy) o dopasowanych oczekiwaniach i
        możliwościach do danego miejsca pracy. I jeżeli nie robi tego dobrze dla
        pracodawcy to wcześniej czy później wypadanie z rynku. Co do potwierdzenia
        otrzymania CV i listu motywacyjnego - to raczej się tego nie robi... tak jak
        nie potwierdza się otrzymania w biznesie oferty od jakiejś firmy. Dopiero osoby
        które przeszły przynajmniej do pierwszego etapu mogą liczyć na to że dostaną
        informację zwrotną.

        Po drugie pytania zadawane mają za zadanie sprawdzić wiele rzeczy. W bardzo
        wielu przypadkach to HR lub agencja doradztwa personalnego ma za zadanie być
        pierwszym filtrem zanim osoba będzie rozmawiała z osobami merytorycznymi w
        firmie. Same pytania(i kształt procesu rekrutacyjnego) będą się różnić w
        zależności od tego jaki cel jest stawiany przed daną rekrutacją - tj jaką osobę
        szuka się oraz jaka będzie rola tej osoby w firmie, środowisko w którym będzie
        pracować oraz jakie będą jej możliwości rozwoju.

        Co do pytania o plany zawodowe na najbliższe pięć lat - jego akturat nie lubię
        Wolę je zastępować kilkoma innymi które dają mi bardziej precyzyjną informacje
        na temat oczekiwanych cech osoby oraz dodatkowo nie brzmią tak fatalnie i
        oklepanie. Wydaje mi się jednak że prawidłowo stosowane to pytanie może dać
        informacje o tym:
        - jakie aspiracje zawodowe żywi dana osoba (bardzo często chodzi w rekrutacji o
        znalezienie solidnego specjalisty, który na danymi stanowisku może pracować
        przez następne X lat lub na przykład kogoś kto jest zorientowany projektowo a
        nie na awans pionowy - mówienie przez kandydata o awansach wtedy nie jest zbyt
        dobrym pomysłem)
        -przy stanowiskach bardziej technicznych/merytorycznych odpowiedź na podobne
        pytania daje informacje na temat tego tego tego jaką scieżką zawodową może
        chcieć dana osoba podążać(wiele możliwości przy takim samym punkcie startowym),
        ile na jej temat wie oraz jak umie to umotywować (przy okazji takich pytań
        można zweryfikować CV oraz zachaczyć o wiele spraw które wyjdą przy
        okazji ...:))


        Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt rekrutacji o którym niewiele
        się mówi..... Bardzo często kiedy już powstanie short lista z kandydatami to o
        wyborze tego jednego decyduje chemia.... po prostu każdy z kandydatów może być
        równie dobry merytorycznie(lub nie ma między nimi różnicy której w ciągu kilku
        tygodni nie da się nadrobić). W takim przypadku postawienie pytania co zrobiło
        się źle - może powodować wyłącznie prostą odpowiedź - nic:)..... Po prostu ktoś
        czuje że dany człowiek a nie inny będzie najlepszy na danym stanowiku w danej
        firmy, najlepiej się będzie z nim czuł, pasuje mu styl jego osobowości, dobrze
        zintegruje się z zespołem:) z którym przyjdzie mu pracować ..... po
        prostu "chemia":).


        I jeszcze jedna rzecz:).... Przeczytałem na tym forum o przypadkach że ktoś
        doszedł do ostatniego etapu rekrutacji i urwał się przepływ informacji pomiędzy
        nim a potencjalnym pracodawcą - brakuje informacji czy został przyjęty czy też
        odrzucony. Oprócz wielu powodów - mogę powiedzieć o dwóch prawdobodobnych
        przyczynach takich zajawisk(nie zastanawiając się nad ich etycznością wobec
        kandydata:))

        - gdy z pewnych względów nie spełnia się wszystkich wymagań stawianych wobec
        stanowiska(i nikt z osób rekrutowanych nie spełnia) lub firma ma nadzieję że
        znajdzie kogoś lepszego.... firma taka dalej więc szuka - bo ma na to jeszcze
        czas - zostawia jednak sobie daną osobe w obwodzie....
        - są prowadzone negocjacje (rozmowy finalizujące zatrudnienie) z osobą która
        najbardziej się spodobała... nie ma jednak gwarancji że uda się uzgodnić
        warunki z daną osobą lub dana osoba nie wycofa się z rozmów

        Mimo recesji nie jest również tak że to pracodawca wybiera sobie zawsze wśród
        setek gotowych na wszystko kandytatów. Na przykład kilka tygodni temu moja
        znajoma po tym jak już przeszła kilka etapów rekrutacji w jednej z korporacji i
        zostało jej zaproponowane stanowisko(po jakimś czasie - na pewno krótszym niż
        miesiąc od ostatniej rozmowy) odmówiła...Po prostu zmieniła się jej sytuacja w
        firmie w której dotychczas pracowała i pojawiły się przed nią nowe możliwości
        rozwoju.... Inna sprawa że to co mówię dotyczy nie wszystkich stanowisk - a
        jedynie tych z górnej półki...

        Pozdrawiam:)

        H.
      • Gość: akaWill Nie wiem, wiec pytam... IP: *.227.252.64.snet.net 16.12.02, 16:02
        z gory dziekujac za odpowiedz:

        Ile zazwyczaj jest tych etapow w procesie rekrutacji? Czy mozna je jakos
        opisac?
      • Gość: Karol_K Rzeczywistość skrzeczy IP: *.ima.pl 18.12.02, 08:53
        Bardzo się cieszę, że taki ładny wątek się pojawił i dziękuję Agrafce za
        włożony wysiłek :-)

        Kilka przemyśleń do dorzucenia:

        Czytając posty na Forum GW rzucają się w oczy trzy zagadnienia:

        1. Jest nas, znaczy bezrobotnych - coraz więcej. Recesja, etc...

        2. Brakuje informacji (z chwalebnymi wyjątkami, jak np w postaci tego wątku).
        Bezrobotny skarży się na kompletny brak informacji przygotowującej do spotkania
        z rekruterem - dominują pytania. I Chwała Bogu czasem padają odpowiedzi ;-))

        3. Wiele negatywnych emocji, aż sie kotłuje.
        Po pewnym okresie poszukiwań sfrustrowany bezrobotny, gdyby spotkał swego
        rekrutera na ulicy rzuciłby mu się do gardła i zagryzł w bezsilnej złości.

        Ja już od dawna szukam pracy - głównie na zachodzie.
        Zagraniczne agencje HR dużą wagę przykładają do wprowadzenia: udzielenia
        informacji na temat samego procesu rekrutacji, wymagań wobec kandydatów, podają
        przykladowe zestawy pytań, opisują ze szczegółami kolejne etapy, ostrzegają
        przed pułapkami
        - wszystko po to, aby oszczędzić sfrustrowanemu i rozdrażnionemu kandydatowi
        stresu, sprawić, aby jak najlepiej się poczuł i był przekonany, że pokazał się
        od swojej najlepszej strony. Dzieki temu też oficer rekrutujący śni w nocy
        mniej przerażające koszmary i potrzebuje mniej tabletek przed zaśnięciem.

        To wcale nie jest takie kosztowne wystarczy portal WWW oraz korkowa tablica
        ogloszeń w korytarzu, a.. i jeszcze trochę wyobraźni.

        Sztuka asertywności jest opanowana do perfekcji. KAŻDEMU dostaje się zwyczajowa
        formułka, gdzie życzy się szczęścia w dalszych poszukiwaniach i karierze
        zawodowej, a na wczesnym etapie poszukiwań oraz w szczególnie uzasadnionych
        przypadkach pojawia się jedynie hasło: "skontaktujemy się tylko z wybranymi
        kandydatami".

        U nas jest inaczej, nie znaczy gorzej. Korzystamy przecież z przykladów
        przodujących krajów RWPG. Przypuszczam, że atmosfera tajemnicy, skrytości i
        wzajemnych podejrzeń i oskarżeń wynika najczęściej z niskiego morale decydentów
        HR. Polityka firmy jest nastawiona na zysk, kandydat jest traktowany jako zło
        konieczne (bo kasa idzie od pracodawcy), a oficer rekrutujący jest traktowany z
        pogardą, jako najniższa klasa zaszeregowania, gdzieś na poziomie gońca.

        Źródeł tego stanu rzeczy można szukać w zszarganym etosie pracy, ale to temat
        na cała osobną dyskusje.

        Sami rekrutujący oficerowie, na których tak często się wyżywają sfrustrowani
        bezrobotni w niewybredny sposób w swoich postach, są najmniej winni. Ci
        najwrażliwsi i najbardziej sumienni rekrutujący wykruszą się i na placu boju
        zostaną ci niewrażliwi i pozbawieni wyobraźni.

        W tej jedynej kwestii nie zgadzam się z Agrafką
        Cytuję zdanie z jej postu : "Ale działają też i firmy profesjonalne, więc warto
        wybierać właśnie te. To prędzej czy później spowoduje, że te kiepskie znikną z
        rynku."

        Mi się wydaje, że jest dokladnie odwrotnie i to nie tylko w HR ale w calej
        gospodarce.
        Gorszy pieniądz wypiera lepszy.

        To nie bezrobotny wybiera firmę HR, wybiera ją klient. Tu dochodzimy do sedna.
        Realna działalność firm HR polega i sprowadza się do oszołomieniu klienta.
        Renoma ? Tak, ale tylko dla wybranych.

        Nie sposób ocenić działania firmy HR z pozycji klienta. Okazja do tego zdarza
        się niezwykle rzadko.
        (Słyszalem kiedyś o specjaliście, ktoremu w HR kazali czekać w poczekalni i
        obserwowali ukrytą kamerą jego zachowanie. Na stoliku leżały wachlarzem
        czasopisma - różne, różniste, równiez fachowe. On do ręki wziął pisemko dla
        mężcyzn z rozebranymi panienkami... - chłopa z miejsca odrzucili na tej
        podstawie, ale po kilku latach trafil do tego pracodawcę w inny sposób.
        Nieszczęsny pracodawca w miedzyczasie nie mógł znaleźć nikogo odpowiedniego na
        to stanowisko, a kolejni kandydaci podsyłani przez HR okazywali się być do
        niczego. Po przyjęciu koleś się przyznał, że już kiedyś startował do tego
        stanowiska. Okazało się, że się fantastycznie sprawdza w swoim fachu, więc szef
        zrobil firmie HR chryję, że mu kiedyś takiego kandydata odrzucili i zrezygnował
        z ich usług, mimo przeróżnych zniżek, jakie mu oferowali.)

        Tu dochodzi drugi problem: w znalezieniu odpowiedniego kandydata (mimo
        wysokiego bezrobocia). Zachodzi sytuacja opisana przez Cichego Drapieżcę.
        Można nawet wysunąć tezę, że system edukacji jest tak beznadziejny, że
        częściej pracodawcy zastanawiają się nad dyskretnym podkupieniem fachowca od
        konkurencji (zwłaszcza, jeżeli chemia w kontaktach personalnych jest dobra),
        niż nad beznadziejnymi poszukiwaniami. Nie dochodzi do tego "podkupywania"
        przede wszystkim chyba z powodu ubóstwa (trzeba pracownikowi zapłacic lepiej,
        niż mu jest skłonny podwyższyc pensję konkurent), ale też i z powodu reputacji
        na rynku (świat jest mały etc).

        Pozdrawiam wszystkich
        Karol
        • Gość: Karol_K Skrót HR IP: *.ima.pl 18.12.02, 09:04
          przepraszam, powinienem był o tym pomyśleć

          HR = Human Resources = ~zasoby ludzkie~ = Kadry lub "Łowcy Głów" = agencja
          rekrutująca

          ,to od razu tak z rozpędu dalsze skróty

          RWPG - Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej - historia, ale najnowsza
          GW - Gazeta Wyborcza.

          PZDR

          • Gość: abc Re: Skrót PZDR IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 18.12.02, 10:11
            Gość portalu: Karol_K napisał(a):

            > przepraszam, powinienem był o tym pomyśleć
            >
            > HR = Human Resources = ~zasoby ludzkie~ = Kadry lub "Łowcy Głów" = agencja
            > rekrutująca
            >
            > ,to od razu tak z rozpędu dalsze skróty
            >
            > RWPG - Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej - historia, ale najnowsza
            > GW - Gazeta Wyborcza.
            >
            > PZDR
            >

            No, a ten ostatni skrót? Czyżby literówka i powinno być PZPR? Bo PZDR nic mi
            nie mówi.
            • Gość: Karol_K Pośpiech IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.02, 12:49
              Przepraszam, to ten pośpiech.

              Oczywiście nie Agrafka, ale Agatka,

              Przepraszam zainteresowaną.

              PZDR = pozdrowienia
        • Gość: agatka_s Re: Rzeczywistość skrzeczy IP: 217.11.133.* 18.12.02, 09:33
          Niestety jestem teraz bardzo zajęta i nie mogę odpowiedzieć na kilka moim
          zdaniem interesujacych pytań i wątpliwości, choć bardzo chcę odpowiedzieć bo
          widzę z Waszych postów, że taki trochę "groch z kapustą" i "pomieszanie z
          paplątaniem" występuje w odbieraniu zagadnienia REKRUTACJA. Obiecuje, że
          napiszę trochgę merytorycznie w czasie przerwy świątecznej, bo dla Waszej
          informacji w moim biznesie to jest jedyny czas gdy na 100% nic sie nie
          dzieje ...póki co Wesołych Świąt.
        • Gość: ida Re: Rzeczywistość skrzeczy IP: *.csk.pl 18.12.02, 10:48
          Gość portalu: Karol_K napisał(a):

          > Nie sposób ocenić działania firmy HR z pozycji klienta. Okazja do tego zdarza
          > się niezwykle rzadko.
          > (Słyszalem kiedyś o specjaliście, ktoremu w HR kazali czekać w poczekalni i
          > obserwowali ukrytą kamerą jego zachowanie. Na stoliku leżały wachlarzem
          > czasopisma - różne, różniste, równiez fachowe. On do ręki wziął pisemko dla
          > mężcyzn z rozebranymi panienkami... - chłopa z miejsca odrzucili na tej
          > podstawie, ale po kilku latach trafil do tego pracodawcę w inny sposób.
          > Nieszczęsny pracodawca w miedzyczasie nie mógł znaleźć nikogo odpowiedniego
          na
          > to stanowisko, a kolejni kandydaci podsyłani przez HR okazywali się być do
          > niczego. Po przyjęciu koleś się przyznał, że już kiedyś startował do tego
          > stanowiska. Okazało się, że się fantastycznie sprawdza w swoim fachu, więc
          szef
          >
          > zrobil firmie HR chryję, że mu kiedyś takiego kandydata odrzucili i
          zrezygnował
          >
          > z ich usług, mimo przeróżnych zniżek, jakie mu oferowali.)


          Przejęłam kiedys projekty po koledze znalezionym przez renomowaną, dużą agencje
          HR. Kolega zarówno na papierze (wykształcenie, parę lat doświadczenia, itp.)
          jak i w kontakcie osobistym (sympatyczny, wygadany, pewny siebie, kuma po
          angielsku...)-rewelacja! Burdel jaki kolega był łaskaw zostawic po sobie w tych
          projektach - wrecz nie do opisania! JAk to możliwe? Ano możliwe, specyfika
          pracy jest taka, że projekty ciągna się latami. Że są jakieś zaległosci w 99,9%
          można stwierdzic dopiero po jakims roku... Pracownik jest juz wtedy w innej
          firmie z zupełnie czyściutką opinią, no i wiadomo gdzie mu mozna naskoczyć...
          Ryzyko, ze sie wpadnie podczas kontroli z zewnątrz jest minimalne, poza tym te
          kontrole tez nie robią nalotów, tylko sie grzecznie zapowiadają z miesięcznym
          wyprzedzeniem... Miesiąc w sumie kupa czasu, da się w osatteczności conieco
          wyprostować jak się juz będzie przypartym do muru... Ale ryzyko przyparcia do
          muru jest, jak już mówiłam, znikome, przy odrobinie inteligencji, mozna sobie
          pracować właściwie niemal wcale nie pracując, jeżdzic fajnym samochodem,
          dostawać wcale niemała pensję i masę innych dodatków. No a jak ktos sie
          zacznie czepiać, zawsze mozna w porę zmienić firmę... Ba! Mozna zmienić
          stanowisko na wyższe...

          I taka moja mała refleksja na koniec- jestem na co najmniej 300% przekonana, że
          wiem kogo by poleciła agencja HR mając do wyboru mnie i tego mojego kolegę...
          Odpadłabym w przedbiegach, własnie z jakiegos takiego idiotycznego powodu, że
          skoro czytam taką czy owaką gazetę, to znaczy, że jestem taka i taka, a to
          znaczy, że na dane stanowisko zupełnie sie nie nadaję... Koniec. Kropka.
          • Gość: , Re: Rzeczywistość skrzeczy IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 18.12.02, 18:14
            Bardzo podoba mi sie twoj post.
            "Burdel jaki kolega był łaskaw zostawic po sobie w tych projektach - wrecz nie
            do opisania! JAk to możliwe?"

            Masz swieta racje. Sprowokowalas mnie do wypowiedzi w tej sprawie.
            Osobiscie tez kieruje sie w swoich wyborach pewnym subiektywizmem.
            Mysle, ze jest to nawet pewien rasizm. Ale to moj interes i moje prawo wyboru.
            Opisana przez Ciebie sytuacja wypisz wymaluj zdarzyla mi sie dawno temu.
            Od tego czasu unikam jak ognia zatrudniania mezczyzn na stanowiskach sekretarek
            analitykow, ksiegowych itp. Jestem facetem - aby nie bylo nieporozumien.
            Ale zdecydowanie lepiej oceniam kobiety-wspolpracowniczki. Ja nie wiem skad to
            sie bierze ale sa bardziej praktyczne, lepiej oceniaja czas na wykonanie danej
            analizy czy projektu, sa niesamowicie sumienne, punktualne i co najwazniejsze
            mysla o pracy a nie o dupie maryny.
            Mezczyzni maja pstro w glowie. Nie twierdze, ze wszyscy ale jezeli mam sie
            pomylic to wole ryzyko tej pomylki ograniczac do minimum.
            Sluchajcie, nawet jak gosc wyglada na oko niesamowicie kompetentnie to w
            wiekszosci przypadkow okazuje sie, ze mysli o niebieskich migdalach i pozytek z
            niego zaden. I jak ja mam takich odsiac?!
            Jednakze musze byc tez surowy dla siebie. Nie jestem idealem. Spozniam sie
            i aby nadrobic opoznienia musze czasem siedziec po nocach i meczyc sie z tym co
            powinienem byl zrobic dawno ale - siebie nie moge wyrzucic z pracy!!!
            Natomiast naprawde sadze, ze te psychologiczne aspekty rekrutacji sa wg. mnie
            najwazniejsze. Kobiety sa skoncentrowane, agresywne i pomimo wielu humorow
            maja stale i niezmienne tempo wykonywania zadan. Pewnie, ze i rachunki
            telefoniczne pokazuja czasem nadmierne przeciazenie linii z domem ale i tak
            moge miec pewnosc, ze praca wre i wszystko idzie w dobrym kierunku.
            Przestrzegam przed rekrutowaniem milych, usmiechajacych sie i cichych gosci.
            Jak maja jeszcze takie uciekajace spojrzenie to koniec. Facet mysli o drzemce
            poobiedniej.

            Przepraszam jezeli urazilem jakiegos ambitnego i kompetentnego kandydata.
            To bylo niezamierzone.
            Nie pisze o rynku tylko o moim doswiadczeniu i preferencjach.
            Wszystkim "wilkom" zycze pomyslnych lowow.
            • Gość: Karol_K Testy psychometryczne IP: *.gda.cdp.pl / 62.181.161.* 20.12.02, 12:53
              Więc jednak chemia i całkowity subiektywizm.

              Na miłość boską, przecież istnieją testy psychometryczne, Assessment Centres,
              etc.
              Czy ktoś czasami takie testy u nas robi, a jeżeli nawet, to czy ich wyniki są
              wyrzucane do kosza od razu, czy dopiero troche później?
              (Proszę o odpowiedź, jeżeli jest wśrod was osoba kompetentna w tej sprawie.)
              Może od razu wywiesić w holu na tablicy ogloszenie : "Wysocy blondyni o
              niebieskich oczach na stanowiska biurowe niemile widziani"? "Stanowisko
              portiera przeznaczone jedynie dla łysych, utykających mężczyzn o uciekających w
              bok oczach."
              To są jaja. Niestety niewesołe.

              PZDR
              • Gość: , Re: Testy psychometryczne IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 04.01.03, 16:16
                "Na miłość boską, przecież istnieją testy psychometryczne, Assessment Centres,
                etc."

                No prosze...
                Ciekawe Karolu jak mam zmusic kandydata do wypelniania jakiegokolwiek testu.
                Ja nie mam takiego wyboru jak kolega w Polsce. Jak przyjdzie 3 kandydatow na
                rozmowe to ja mam szczescie. Tak jak z tym postem. Przeczytalem Twoj przez
                przypadek. Ponadto ja nie mam tak zle z ta rekrutacja. Na ogol mam bardzo
                dobrych wspolpracownikow/wspolpracowniczki. Tyle, ze kobiet wiekszosc.

                "Więc jednak chemia i całkowity subiektywizm."

                Subiektywizm tak owszem. Moja sprawa. Ale te chemie to ja sobie wypraszam.
                Nie wiem czemu ale wkurwila mnie ta insynuacja. Taki jeden anonimowy post
                jakiegos Karola i czlowiek sie buntuje. Moze w Gdansku da sie bezkarnie
                oblapiac panienki od pracy biurowej, zwlaszcza jak nie moga odmowic, tutaj
                niestety wiaze sie to z hm.. pewnym ryzykiem a ubezpieczenia sa raczej drogie.
                Ponadto nie wiem jak u was ale u mnie w firmie zarabia sie pieniadze. W kazdej
                chwili. Trzeba byc na obrotach na okraglo.
                Ten twoj zarzut jest bez sensu. Idiotyzm.

                • Gość: Karol_K Chemia w kontaktach personalnych IP: *.ima.pl 06.01.03, 19:39
                  Nieporozumienie.
                  Pisząc "chemia" nie mam na myśli iskrzenia seksualnego,
                  a jedynie niewytłumaczalną i nieuchwytną sympatię lub antypatię do drugiej
                  osoby.
                  Ten zwrot przywędrował chyba wprost z języka angielskiego.
                  chemistry = "an often inexplicable or intangible function or process" za
                  Websterem.
                  Słyszałem na przyklad to w takim kontekście,
                  że istotnym czynnikiem jeśli chcesz dostac kredyt w banku
                  jest
                  "good chemistry between you and your loan officer" .

                  Nie ma mowy o żadnych seksualnych podtekstach ani tym bardziej o molestowaniu.

                  Nie wykluczam, że być może w pewnych rejonach ten zwrot ma podtekst erotyczny.
                  Będę odtąd stosował go ostrożniej.

                  PZDR.
      • Gość: Rafal Wyklad Grzegorza Turniaka z Jobpilot.pl IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 18.12.02, 13:21
        Wykład Grzegorza Turniaka z Jobpilot.pl

        Miałem okazje być jednym ze słuchaczy wykładu, w sobotę
        w Ciechocinku jako przyszły praktykant AIESEC'u.
        Głównym tematem wykładu, było niwelowaniu mitów na temat Polski za
        granicą przez praktykantów AIESEC'u, lecz ja chciałbym napisać o tym,
        co zainteresowało mnie w wypowiedziach Turniaka, dotyczących obecnego
        rynku pracy w Polsce, oraz metod szukania pracy.

        Otóż zdaniem Turniaka, szukanie pracy za pomocą Internetu, a szczególności
        portali internetowych poświęconych tej problemtyce /z Jobpilot.pl na czele/,
        stanowi NAJMNIEJ EFEKTYWNĄ METODĘ SZUKANIA PRACY. Według Turniaka,
        portale jak Jobpilot służyć mogą jedynie do MONITORINGU RYNKU PRACY
        W POLSCE.

        Z kolei Gazeta Wyborcza, to w chwili obecnej narzędzie szukania pracy, które również
        należy omijać szerokim łukiem - z czysto statystycznych powodów, tj.
        stosunku ilości ofert do ilości osób odpowiadających na nie.

        Co zatem pozostaje??:) Naturalnie ... kontakty:) Pływanie po falach
        zmian, jak mówi Turniak. Zatem blagierstwo /to moje słowo/, umiejętność
        zdobywania takowych kontaktów, dbania o nie, i pchanie się po trupach
        do przodu.

        Dosyć dziwnych tez Turniaka, zgodnie z którymi GW publikując ogłoszenia
        o pracę wspiera schyłkową cywilizację przemysłową, podczas kiedy to
        obecnie znajdujemy się w cywilizacji usług, gdzie kanały przepływu
        informacji - również odnośnie pracy - będą następować ad presona,
        pominę w tym miejscu, ponieważ mają się nijak do obecnej rzeczywistości
        w Polsce.

        Być może się mylę, choćby z tego powodu, iż nie dysponuję wiedzą na temat
        obecnej sytuacji na rynku pracy w innych krajach, lecz podstawowym
        błedem w rozumowaniu Turniaka na temat rynku pracy w Polsce, było
        przyjęcie założenia, iż obecny "wilczy pęd" za pracą, szukanie
        jej także najmniej etyczny sposób - stanowi sytuacje trwałą, zmianę
        jakościową, która weszła do Polski tylnimi dzwiami.
        Moim zdaniem nie. Pan Turniaka zdaje się, nie zauważył panującej
        w Polsce recesji...

        Pozdrawiam
        rafieba@wp.pl

        P.s. W pewnym momencie, z sali padło pytanie, pewnej młodej świetnie
        wykształconej studentki: "czy my też możemy zaliczać się do Pana
        znajomych??:)" "Naturalnie" - odpowiedź.
        • Gość: e Re: Wyklad Grzegorza Turniaka z Jobpilot.pl IP: *.interq.pl / 192.168.1.* 19.12.02, 18:39
          1

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka