Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera?

    IP: *.acn.waw.pl 25.04.06, 10:41
    Ukończyłam Anglistykę, od wielu lat uczę, ale chyba wypaliłam sie jako
    nauczyciel i lektor. Chciałabym zająć się czymś innym, być może skończyć
    jeszcze jakieś studia. Skończyłam trzydzieści lat, więc mam świadomość że to
    trochę póżno, nie mam też doświadczenia w pracy biurowej. Czy warto się
    przekfalifikować? Jak wam się ułożyło życie zawodowe?
    Obserwuj wątek
      • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 12:37
        Nie jestem filologiem (skończyłam lingwistykę), ale powiem tak: jesli nie masz
        ochoty zaczynać czegoś zupełnie nowego, to może pomyśl o podyplomowych studiach
        dla tłumaczy - coś takiego proponuje ILS w Warszawie.

        Jak dobrze poszukasz na tym forum, to pewnie znajdziesz nie tylko moje debaty o
        tym, jak można poradzić sobie w zawodzie tłumacza.
        • Gość: pleple Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.acn.waw.pl 25.04.06, 13:11
          Działaczko, z tego co sie orientuję są to studia przygotowujące do pracy z
          tekstami prawnymi i prawniczymi.
          • annajustyna Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera 25.04.06, 13:13
            I szczerze powiedziawszy w pierwszej kolejnosci powinni sie nimi zajmowac
            prawnicy-lingwisci, a nie filolodzy = znawcy literatury i kultury danego
            kraju...A moze podyplomowka z ekonomii (wiem, ze to banal, ale zawsze dobrze
            podbudowac studia bez tzw. fachu jakims "konkretem")...
            • Gość: pleple Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.acn.waw.pl 25.04.06, 13:29
              Tak można powiedziec o każdych tłumaczeniach specjalistycznych :) Wiem o tym.
            • Gość: Nika Masz rację AnnoJustyno :) Ja dlatego jestem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 01:32
              i prawnikem i filologiem. Czasem po prostu załamuję ręce, jak dostaję do
              poprawy tłumaczenia zrobione przez filologów bez specjalistycznego
              przygotowania.

              Pozdrawiam :)
              • annajustyna Re: Masz rację AnnoJustyno :) Ja dlatego jestem 26.04.06, 08:39
                Jak zwykle podam moja ulubiona perelke: BGBl (niemiecki Dziennik Urzedowy)
                zostalo zrozumiane jako BGB I (czyli niemiecki kodeks cywilny, rozdz. I) i
                wyszlo, ze ustawa zostala opublikowana w kodeksie;)))). Tez pozdrawiam serdecznie!!!
          • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 14:35
            Masz rację. Sprawdziłam na stronie ILS. Miałam na myśli zaoczne uzupełniające.
            Chyba nie zabronią Ci startować z tytułem magistra? A tam, jak widzę, szerszy
            program, bardziej przypominający to, co robi się na dziennej lingwistyce.
            Zresztą i bez studiów lingwistycznych możesz zacząć próbować iść w kierunku
            tłumaczen, a pomalutku powinno Ci się udać.

            Do tego warto trochę podszkolić się z polskiego (są organizowane kursy
            poprawnościowe, np. przez PTWK) - wierz mi, bardzo się przydaje w pracy.

            A co do uczenia - popieram Cię w całej rozciągłości. Ja po 10 latach miałam
            dość. Nigdy więcej powtarzania programu po milion razy w różnych grupach,
            użerania się z leserami, obrażonymi paniusiami, niesfornymi licealistami i
            dorosłymi. Nauczyciel, który traci motywację, to zły nauczyciel, więc lepiej
            się wycofać, gdy tylko pojawią się takie objawy - nie ma co męczyć siebie i
            słuchaczy.
            • Gość: mufaska Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.chello.pl 25.04.06, 17:34
              rany jak dobrze czytać te wypowiedzi!
              myślałam, że zdurniałam do reszty bo znudziło mi sie udzielania lekcji
              prywatnych i uczenia w szkole...
              tragiczna nuda, poczucie ciągłego regresu, etc...

              moim zdaniem od filologa do tłumacza długa droga ale można próbować.
              Samemu ciężko zauważyć pewne (banalne jak sie okazuje) zasady tłumaczenia...
              trzeba by się wgryźć w reguły gramatyki i ogólnie języka źródłowego i docelowego.

              jestem po lingwistyce więc tego problemu nie mam - przynajmniej nie w takim
              stopniu jak znajomi po filologii. Po lingwistyce jest bdb przygotowanie
              translatoryczne - praktyczne, nie teoretyczne!

              teorię to obchodziłam szeeeeeeeeerokim łukiem :) i uważam że źle na tym nie wyszłam

              Grunt to sie zmobilizować i zacząć myśleć o kontynuacji nauki

              Wykłądowca polecał nam kiedyś szkołę dla tłumaczy w Łodzi - musiałabyś sprawdzić
              dokładną nazwę, Poznaniu i UJ UNESCO Kraków z tym, że o tej ostatniej miał
              najgorsze zdanie.

              Pozdrawiam
              • Gość: nika Mogłabyś napisać coś więcej, dlaczego nie polecasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 01:23
                UJ UNESCO, bo właśnie tam wybieram się na studia podyplomowe dla tłumaczy i
                trochę mnie tym zmartwiłaś.
                • Gość: mufaska Re: Mogłabyś napisać coś więcej, dlaczego nie pol IP: *.chello.pl 26.04.06, 07:52
                  osoba, która mi to mówiła jest tłumaczem profesjonalistą, po kilku szkołach.
                  Niestety mówił, że UNESCO jest mocno przereklamowane.

                  ale tam jest kilka mozliwości i kilka kursów, prawda? na który się wybierasz?
                  • Gość: nika Re: Mogłabyś napisać coś więcej, dlaczego nie pol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 15:03
                    Ja przymierzałam się do podyplomowych studiów dla tłumaczy konferencyjnych
                    (chciałabym podszkolić się trochę właśnie w tej dziedzinie), a moja koleżanka
                    wybiera się na podyplomowe, ale dla tłumaczy tekstów specjalistycznych. Jedne i
                    drugie są organizowane przy Katedrze UNESCO.
                    Trochę mnie zmartwiła Twoja wypowiedź, ale skłoniła też do zastanowienia.

                    Pozdrawiam :)
                    • jop Re: Mogłabyś napisać coś więcej, dlaczego nie pol 27.04.06, 15:57
                      Przy Katedrze UNESCO bywają też kursy tłumaczeń informatycznych (5 weekendów)
                      prowadzone przez Argos. Może będzie kolejna edycja na jesieni.
      • Gość: nov Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: 62.233.189.* 25.04.06, 14:29
        Czesc.
        Romanistka z wyksztalcenia.
        Handlowiec z zawodu.
        :)
        Taki lajf.
      • Gość: nov Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: 62.233.189.* 25.04.06, 14:29
        Czesc.
        Romanistka z wyksztalcenia.
        Handlowiec z zawodu.
        :)
        Taki lajf.
      • Gość: majka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.mtvk.pl 25.04.06, 17:03
        pleple,
        .."przekfalifikować" ??!!
        • Gość: jacobs Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.brda.net 25.04.06, 17:12
          Dzięki temu ostatnio polubiłem czytanie wątków z filologami w tle :). Chociaż z
          dzisiejszych komentarzy wynika, że komentujący nie potrafią
          prawidłowo zdefiniować zawodu filolog, więc nie mam pewności, czy wiedzą, o czym
          piszą. Mniejsza o to. Najważniejsze, że te wątki są niemal tak samo
          fascynujące, jak wątki technologiczne.
          • Gość: sopot Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.chello.pl 25.04.06, 17:43
            dla wyjaśnienia

            FILOLIGIA - dział nauk humanistycznych obejmujący badania nad językiem i
            literaturą jakiegoś narodu lub kręgu cywilizacyjnego *w rzeczywistości*
            kierunek sprowadza się do przygotowania studentów w zawodzie nauczyciela. główne
            przedmioty: praktyczna nauka języka, fonetyka, historia, literatura, gramatyka
            opisowa, kulturówka, i inne szmery bajery

            LINGWISTYKA - nauka o języku, o jego budowie, funkcji i rozwoju; językoznawstwo
            językoznawca. *w rzeczywistości* przygotowanie studentów do zawodu tłumacza i
            nauczyciela. Przedmioty: gramatyka opisowa, fonetyka, praktyczna nauka języka,
            zajęcia translatoryczne (pisemne i ustne; ogólne i specjalistyczne)plus
            OKROJONE: historia, kulturówka, literatura.

            • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 17:46
              Sopot, podpisuję się pod Twoją definicją tego, co w rzeczywistości, na
              studiach, oznaczają filologia i lingwistyka.
              • Gość: sopot Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.chello.pl 25.04.06, 17:48
                :-)
                w końcu jestem na ukończeniu lingwistyki stosowanej i w dodatku mam mnóstwo
                znajomych na filologii (ang. i germ.), którzy pluja sobie w brodę, że nie
                chciało im się douczyć drugiego języka i podjąć jednak lingwistykę :)

                pozdrawiam filologów i lingwistów :)
                • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 17:57
                  Gratuluję koledze po fachu!!! Dodam tylko, że jeśli zostaniesz w zawodzie, nie
                  będziesz narzekał i że dobrze wybrałeś studia.

                  Warto, warto, warto iść na lingwistykę!

                  Filologia jest po prostu inna, nie gorsza. Zależy, co komu pasuje i co kto lubi.
                  • Gość: sopot Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.chello.pl 25.04.06, 19:13
                    > Gratuluję koledze po fachu!!!

                    koleżance ;-)
                    mój nick to tylko zamiłowanie do sopotu :-P
                    Witam!

                    > Dodam tylko, że jeśli zostaniesz w zawodzie, nie
                    > będziesz narzekał i że dobrze wybrałeś studia.

                    no właśnie, może zdradzisz sekret jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w zawodzie
                    i czym teraz sie zajmujesz?:) ja na razie współpracuję jako freelancer z 2
                    biurami tłumaczeń ale myślę o tym, żeby rozglądnąć się za bardziej pewną pracą -
                    bo ze zleceniami różnie bywa - raz nawał taki, że nie wiem czy spać czy
                    tłumaczyć a innym razem z kolei można tygodniami bąki zbijać....

                    Myślałam o pracy na stanowisku asystentki ale troszkę mnie zniechęca fakt, że w
                    dzisiejszych czasach nie docenia się tłumaczy i sztuki tłumaczenia i chociażby
                    taka asystentka właśnie zajmuje się tłumaczeniem dokumentów, są to często osoby
                    z FC, które nie mają o tym pojęcia a muszą to robić. A przecież firmy powinny
                    zatrudniać do tego tłumaczy. OCzywiście mowa raczej o średnich i mniejszych
                    firmach - wydaje mi się, że większość dużych firm tłumaczenia zleca tłumaczom.

                    > Filologia jest po prostu inna, nie gorsza. Zależy, co komu pasuje i co kto lubi

                    Dokładnie tak! Ja nie mogłam zdecydować się czy wolę uczyc czy też tłumaczyć
                    dlatego wybrałam lingwistykę. Wcale nie żałuję bo wiem, że nauczycielką nie
                    chciałabym być a przygotowanie do zawodu tłumacza również mam i z niego korzystam :)

                    pozdrawiam
                    • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 21:17
                      sopot napisała:
                      > koleżance ;-)
                      Rany, przepraszam! W takim razie gratulacje dla koleżanki po fachu!

                      > no właśnie, może zdradzisz sekret jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w
                      zawodzie i czym teraz sie zajmujesz?:)

                      Dokładnie tak jak Twoje teraz. Współpraca z biurami jeszcze podczas studiów,
                      coraz częstsze i większe zlecenia, aż do momentu, w którym pracy mam dość, by
                      żyć normalnie, utrzymać rodzinę i mieć pracę zaplanowaną na dwa, trzy tygodnie
                      do przodu, czasem na dużo dłużej (przy baaaardzo dużych projektach).

                      Po studiach, wiedząc, że dochody uzyskiwane z tłumaczenia pozwolą mi na to,
                      założyłam działalność. Jestem freelancerem i bardzo sobie to chwalę. Jest wielu
                      tłumaczy, którzy przynajmniej na początku nie chcą lub nie mogą ryzykować z
                      działalnością i często znajdują pracę, która nie wymaga siedzenia po godzinach,
                      a popołudniami i wieczorami dorabiają tłumaczeniami. To też jakieś wyjście,
                      choć wtedy człowiek często traci z racji organiczonej dyspozycyjności i dłużej
                      zajmuje mu nabywanie prędkości w tłumaczeniu. Trudno też pozwolić sobie na
                      dodatkowe szkolenia, bo wtedy czasu zostaje już mało w ciągu dnia. Jest to
                      jednak na pewno znacznie bezpieczniejsze wyjście i nie ma problemu, gdy zleceń
                      jest mało lub zupełnie ich brak.

                      > raz nawał taki, że nie wiem czy spać czy
                      > tłumaczyć a innym razem z kolei można tygodniami bąki zbijać....
                      Cóż, taka to praca - raz szaleństwo i siedzenie po nocy, a czasem pełny luz,
                      gdy można sobie pozwolić na "ekscesy", na które etatowcy nie bardzo mogą się
                      zdobyć - wyjście z dzieckiem do kina w dzień roboczy w południe, robienie kursu
                      prawa jazdy przy najmniej zatłoczonych ulicach itp. Dodam, że to bardzo wygodny
                      rodzaj pracy, gdy ma się małe dzieci (z autopsji :)).

                      > wydaje mi się, że większość dużych firm tłumaczenia zleca tłumaczom
                      Szczególnie jeśli dokumenty są ważne wewnętrznie dla firmy lub mają dostać się
                      w ręce klientów, którzy często są nieubłagani dla błędów. Największe korporacje
                      mają zwykle biura tłumaczeń, z którymi wspólpracują, nie pojedynczych tłumaczy.

                      Średnie firmy zazwyczaj wspólpracują z konkretymi tłumaczami, a małe albo od
                      święta zlecają coś w biurze, albo same próbują sobie radzić.

                      Myślę, że powinnaś przeprowadzić analizę korzyści, strat i ryzyka, i wtedy
                      podjąć decyzję, czy w tej chwili chcesz podejmować się zakładania działalności
                      i bycia w pełni niezależną. Ja o tym, że założę działalność, byłam już
                      przekonana na 3 roku studiów i konsekwentnie dązyłam do celu, rozwijając przede
                      wszystkim wspólpracę z biurami tłumaczeń.

                      Gdybyś miała jakieś pytania, to oczywiście pisz - podpowiem, jak tylko będę
                      mogła. Na koniec tylko dodam, że jeśli masz do tego serce, pasję, wiedzę i
                      predyspozycje, to zawód tłumacza jest naprawdę szalenie ciekawy, rozwijający,
                      nie pozwala popaść w rutynę (zawsze coś nowego), ogromną satysfakcję daje
                      napotykanie własnych tekstów w niespodziewanych miejscach, a i finansowo
                      naprawdę nie można narzekać.

                      Powodzenia!
                      • Gość: sopot Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.chello.pl 25.04.06, 21:39
                        Dzięki za szybką odpowiedź!

                        Z Twojej wypowiedzi wynika, że pracujesz jako freelancer dla biur tłumaczeń -
                        czy to się opłaca? Chodzi mi o to, że biura z reguły zostawiają pewną część
                        stawki za tłumaczenie dla siebie czyli delikatnie mówiąc "rolują" tłumaczy i
                        biorą kasę za pośrednictwo. Dlatego się zniechęciłam i myślę nad podjęciem
                        stałej pracy np jako asystentka.

                        Bardzo chciałabym założyć własną działalność jednak przerażają mnie opłaty na
                        ZUS, ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (chyba tak sie to nazywa?) etc.
                        Czy kiedykolwiek bedzie mnie stać na opłaty, utrzymanie mieszkania, dzieci (2 w
                        planie ;-)), życie, jakieś rozrywki (wyjazdy), oszczędności? oczywiście koszty
                        ponosi się wspólnie z mężem ale czy to się opłaca.. chciałabym uzyskać kiedyś
                        choć minimalny komfort finansowy...

                        A praca tłumacza dla kobiety, w szczególności młodej jest rzeczywiście bardzo
                        wygodna i kusząca. Jedynie ten "sezon ogórkowy" mnie zniechęca.

                        Wiem, że najważniejsze jest aby złapać kontakt z jakimś stałym zleceniodawcą,
                        najlepiej bezpośrednio z firmą, która często potrzebuje tłumaczeń ale przyznasz,
                        że jest to cholernie trudne :)


                        • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 22:04
                          > Z Twojej wypowiedzi wynika, że pracujesz jako freelancer dla biur tłumaczeń -
                          > czy to się opłaca?
                          Opłaca się, opłaca :-)))

                          > Chodzi mi o to, że biura z reguły zostawiają pewną część
                          > stawki za tłumaczenie dla siebie czyli delikatnie mówiąc "rolują" tłumaczy i
                          > biorą kasę za pośrednictwo.
                          Nie nazwałabym tego "rolowaniem". W najgorszym razie znajdują Ci klienta i za
                          to biorą pieniądze (proste pośrednictwo). Dopóki nie proponują Ci tłumaczenia
                          za tragicznie niskie stawki albo akceptują Twoje, to przecież o to chodzi.
                          Każdy na tym korzysta, a Ty oszczędzasz na promocji, reklamie, obsłudze klienta
                          itp.
                          Biura oferujące bardziej złozoną usługę ze stawki otrzymywanej od klienta
                          opłacają też korektorów, redaktorów, systemy obsługi zleceń, sztab ludzi,
                          którzy przyjmują i rozdzielają zlecenia, informatyków, grafików itp. Tłumacz
                          jest wtedy elementem realizacji dobrego zlecenia - oczywiście jednym z
                          kluczowych, ale nie jedynym. O ile stawki nadal są dla Ciebie atrakcyjne, to
                          nie widzę przeszkód, żeby z takimi biurami wspólpracować. Świadczy to też
                          zresztą o tym, że powaznie podchodzą do działalności, zwykle są znane z
                          punktualnych płatności, reklamacje (jeśli są) dają Ci szansę nauczenia się
                          czegoś. W takich biurach możesz też szukać informacji i pomocy przy szkoleniach
                          specjalistycznych (w tym polonistycznych). Tłumacz ma więc szansę podwójnie się
                          rozwijać, nie tracąc na tym zanadto finansowo.

                          > Bardzo chciałabym założyć własną działalność jednak przerażają mnie opłaty na
                          > ZUS, ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (chyba tak sie to nazywa?)
                          Fakt, ZUS to zmora - płacisz co miesiąc, niezaleznie od tego, czy zarobisz coś,
                          czy nie. Teraz mogłabyś jednak płacić go w mniejszym wymiarze (chyba około 200
                          zł przez rok - nie wiem dokładnie, bo sama płacę pełne 700 zł) w
                          ramach "promocji przedsiębiorczości". OC można chyba w Warcie znaleźć za 800 zł
                          (rocznie), choć obowiązkowe OC (o ile wiem) dotyczy tylko tłumaczy przysięgłych.

                          > Czy kiedykolwiek bedzie mnie stać na opłaty, utrzymanie mieszkania, dzieci (2
                          w planie ;-)), życie, jakieś rozrywki (wyjazdy), oszczędności? oczywiście koszty
                          > ponosi się wspólnie z mężem ale czy to się opłaca.. chciałabym uzyskać kiedyś
                          > choć minimalny komfort finansowy...
                          Oczywiście nic nie przychodzi z automatu, ale wielu freelancerów doskonale daje
                          sobie radę. Trudno mówić o kwotach, bo są i tacy, którzy zarabiają kilkakrotnie
                          więcej ode mnie - pod koniec studiów zarabiałam średnio po 5 tys. netto
                          miesięcznie, teraz - zależnie od ilości zleceń - miedzy 10 a 30 tys. zł. Fakt,
                          pracuję teraz strasznie dużo, ale jeszcze tylko przez kilka miesięcy, bo
                          odkładamy na bardzo konkretny cel. Potem możemy bardzo dobrze zyć na poziomie 8-
                          10 tys. miesięcznie. Więc chyba się opłaca...

                          > Wiem, że najważniejsze jest aby złapać kontakt z jakimś stałym zleceniodawcą,
                          > najlepiej bezpośrednio z firmą, która często potrzebuje tłumaczeń ale
                          > przyznasz, że jest to cholernie trudne :)
                          Tak. I mało "wydajne", powiedziałabym. Klienci bezpośredni to oczywiście
                          najfajniejszy rodzaj klientów, ale warto też zwiększyć swoje szanse na dużą
                          ilość zleceń (dopasowanych do Twojej specjalizacji) poprzez nawiązanie bliskiej
                          wspólpracy z kilkoma biurami tłumaczeń. Zwykle mają one pewien "zestaw" stałych
                          tłumaczy (większy lub mniejszy) i okazjonalnie wypróbowują nowe "nabytki".
                          Jeśli staniesz się elementem takiego "zestawu" dzięki swojej jakości
                          tłumaczenia, szybkosci, dyspozycyjności itp., wówczas w zasadzie same zlecenia
                          z takiego biura pozwalają na wygodne życie.
                          • Gość: sopot Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.chello.pl 25.04.06, 22:38
                            > Nie nazwałabym tego "rolowaniem". W najgorszym razie znajdują Ci klienta i za
                            > to biorą pieniądze (proste pośrednictwo).

                            racja :)

                            Dopóki nie proponują Ci tłumaczenia
                            > za tragicznie niskie stawki albo akceptują Twoje, to przecież o to chodzi.

                            w sumie to ja wyszłam na początku z taką stawką a teraz ciężko mi wynegocjować
                            wyższą. 25zł netto /strona rozliczeniowa 1800 ze spacjami. Żaden expres. Ok. 6-7
                            stron dziennie. Tłumaczenia głównie na angielski, bo na polski średnio lubię.
                            Czy to według Ciebie dużo czy mało? Dwuletnia współpraca z biurami więc bardzo
                            mało w stosunku do Ciebie ale jak uważasz?:)

                            Kiedyś pewna księgarnia internetowa/wydawnictwo zaproponowała mi stawkę 10 zł
                            netto za str. rozliczeniową :) Śmieszne to jest dla mnie. Może za wysokie mam
                            wymagania??

                            Jeszcze jedno pytanie - czy na początku też miałaś problemy z tym, że biura nie
                            chciały odsyłać Ci ewentualnych poprawek w twoim tłumaczeniu? Pytałam o to ale w
                            jednym biurze powiedzieli mi, że nie robię właściwie błędów co mnie bardzo
                            zdziwiło a w innym, że przyślą ale do dzisiaj ich nie otrzymałam :)


                            > Teraz mogłabyś jednak płacić go w mniejszym wymiarze (chyba około 200
                            > zł przez rok) w
                            > ramach "promocji przedsiębiorczości".

                            muszę to sprawdzić! Dzięki :)

                            > pod koniec studiów zarabiałam średnio po 5 tys. netto miesięcznie

                            WOW! tylko tłumaczenia pisemne czy ustne też jeśli mogę spytać :)


                            > teraz - zależnie od ilości zleceń - miedzy 10 a 30 tys. zł.
                            ach, chciałabym kiedyś mieć takie doświadczenie i tyle zarabiać!
                            imponująca kwota

                            > wspólpracy z kilkoma biurami tłumaczeń. Zwykle mają one pewien "zestaw"
                            stałych tłumaczy (większy lub mniejszy) i okazjonalnie wypróbowują nowe "nabytki".
                            > Jeśli staniesz się elementem takiego "zestawu" dzięki swojej jakości
                            > tłumaczenia, szybkosci, dyspozycyjności itp., wówczas w zasadzie same zlecenia
                            > z takiego biura pozwalają na wygodne życie.

                            no właśnie... figuruję na liście tłumaczy w kilku biurach jednak nie dano mi
                            jeszcze szansy na wykazanie się. Widocznie ciągle męczą stałych tłumaczy...


                            Wracając do początku kariery - wysyłałaś swoje CV do wszystkich biur, do których
                            adresów miałaś dostęp?
                            • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 23:11
                              > w sumie to ja wyszłam na początku z taką stawką a teraz ciężko mi wynegocjować
                              > wyższą. 25zł netto /strona rozliczeniowa 1800 ze spacjami
                              To jest średnia stawka na rynku proponowana przez biura tłumaczeń w trybie
                              normalnym za tekst nie superspecjalistyczny. Oczywiście zdarzają się spore
                              odchyłki w jedną i drugą stronę, ale ja powiedziałabym, że 25 zł to "minimum
                              socjalne". Za mniej zaczyna się psucie rynku (jeśli mogę to tak kolokwialnie
                              ująć).

                              > Żaden expres. Ok. 6-7 stron dziennie.
                              No i bardzo dobrze. Taką średnią wydajność tłumacza przyjmują biura w trybie
                              normalnym. Powyżej są stawki przyspieszone (+50%) i ekspresowe (+100%). I
                              trzymaj się tego.

                              >Tłumaczenia głównie na angielski, bo na polski średnio lubię
                              Zależnie od tego, który język jest Ci "bardziej ojczysty". Z zasady
                              (teoretycznie) przyjmuje się, że Polak powinien tłumaczyć na polski, native-
                              speaker na swój. W rzeczywistości bywa bardzo różnie. Z biur mam w większości
                              tłumaczenia na polski, a od większości klientów bezpośrednich - na angielski.
                              Tak to już bywa.

                              > Kiedyś pewna księgarnia internetowa/wydawnictwo zaproponowała mi stawkę 10 zł
                              Chyba wiem, które... ;-))) Taka stawka to już przesada. I nie masz za wysokich
                              wymagań, a tylko szanujesz swój wkład pracy.

                              > Jeszcze jedno pytanie - czy na początku też miałaś problemy z tym, że biura
                              > nie chciały odsyłać Ci ewentualnych poprawek w twoim tłumaczeniu?
                              W niektórych system korekty zakłada, że tłumaczenia niejako "z automatu"
                              wracają po korekcie do tłumacza. W większości biur nie ma jednak nawet
                              korektorów (niezaleznie od tego, co twierdzą takie biura oficjalnie), a Twoje
                              tłumaczenie idzie bez czytania do klienta. Nie dziw się więc dziwnym
                              zachowaniom niektórych biur, gdy pytasz o takie rzeczy. ;-))

                              > WOW! tylko tłumaczenia pisemne czy ustne też jeśli mogę spytać
                              Specjalizuję się wyącznie w pisemnych. Ustnych nie lubię i uważam, że nie umiem
                              ich wykonywać na poziomie, więc nie biorę się za rzeczy, przy których nie
                              gwarantuję wysokiej jakości, bo można sobie tylko "zepsuć wizerunek". A po
                              jakimś czasie takowego (wizerunku, image'u, reputacji) się na pewno dorobisz.

                              > ach, chciałabym kiedyś mieć takie doświadczenie i tyle zarabiać!
                              > imponująca kwota
                              Nie mów tak, bo mi głupio, że w ogóle poruszam kwestię pieniędzy. Po prostu
                              pracuj uczciwie, przykładaj się do tego, co robisz, a wszystko przyjdzie z
                              czasem. Policz zresztą, ile stron tłumaczenia musisz zrobić, żeby zarobić 10
                              tys. przy stawce 25 zł (= 400 stron miesięcznie). Czy to jest do zrobienia?
                              Pomyśl, że można jeszcze robić ekspresy, pracować za wyższą stawkę i już nie
                              wygląda to tak źle.

                              > jeszcze szansy na wykazanie się. Widocznie ciągle męczą stałych tłumaczy...
                              Cierpliwości, do mnie odzywają się nadal nowe biura po kilku latach od
                              pierwszego (i jedynego) kontaktu.

                              > Wracając do początku kariery - wysyłałaś swoje CV do wszystkich biur, do
                              > których adresów miałaś dostęp?
                              Dokładnie tak. Na początek przygotowałam CV z dokładnym wykazem tematyki
                              tłumaczeń, jakimi się zajmowałam (bez podawania klientów, bo zwykle tego wymaga
                              poufność umów z klientami i biurami), osobno nazwy biur, z którymi już
                              wspólpracowałam i wsyałam chyba 150 maili do wszystkich biur, jakie znalazłam w
                              internecie i w książce telefonicznej. Odpowiedział marny odsetek, ale to i tak
                              wystarczyło z powodzeniem.

                              Zalecam też, żebyś na Yahoo Groups poszukała grup dla tłumaczy i zapisała się
                              [podpowiadam: pl-p-t, polis-translations, tlumtech na początek]. Dzięki nim
                              możesz zawsze poradzić się w sprawie terminologii, omówic kwestie związane z
                              technicznym warsztatem tłumacza (od problemów z Wordem po CATy, a nawet
                              ergonomiczne warunki pracy) i zweryfikować rzetelnośc płatniczą biur tłumaczeń.


                              • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 23:17
                                Autokorekta: polish-translations
                                • Gość: sopot Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.chello.pl 25.04.06, 23:32
                                  wiem, wiem
                                  zauważyłam :)
                              • Gość: sopot Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.chello.pl 25.04.06, 23:32
                                > 25 zł to "minimum
                                > socjalne". Za mniej zaczyna się psucie rynku (jeśli mogę to tak kolokwialnie
                                > ująć).

                                niestety na więcej nikt nie chciał się zgodzić gdy mówiłam, że mam jedynie
                                dyplom licencjacki i pracuję na magisterski.
                                A tłumaczę w 90% teksty ekonomiczne, umowy, badania rynku.


                                > Chyba wiem, które... ;-))) Taka stawka to już przesada.
                                no, taka na "ha" :)

                                > W większości biur nie ma jednak nawet
                                > korektorów (niezaleznie od tego, co twierdzą takie biura oficjalnie), a Twoje
                                > tłumaczenie idzie bez czytania do klienta.

                                a szkoda, bo to by było duże ułatwianie i unikanie pewnych błędów, które z
                                pewnością się powtarzają. Aż tak wspaniale przygotowana nie jestem :)


                                > Specjalizuję się wyącznie w pisemnych. Ustnych nie lubię i uważam, że nie umiem


                                Pisemne to fajna sprawa choć czasem wpadam w furię i mam chęć wyjścia do ludzi
                                Kiedyś nieżyjący już tłumacz powiedział mi, że 75% zawodowych tłumaczy to
                                alkoholicy, narkomani lub psychole, heeh
                                Mam nadzieję, że ja pozostanę w tych 25% :) i przesiadywanie w samotni nie
                                wyjdzie mi na złe..


                                > Nie mów tak, bo mi głupio, że w ogóle poruszam kwestię pieniędzy.

                                i bardzo dobrze! byłam zaskoczona, ale miło gdy napisałaś o kwestii finansowej
                                bo z reguły ludzie robią wokół tego tematu "szopkę" i nie chcą się dzielić
                                takimi informacjami.

                                > Zalecam też, żebyś na Yahoo Groups poszukała grup dla tłumaczy i zapisała się

                                korzystam jedynie z pl.hum.tlumaczenia, alt.english.usage i sci.lang.translation
                                i proz

                                > [podpowiadam: pl-p-t, polis-translations, ].
                                tych znaleźć nie mogę, możesz podać linki?

                                groups.yahoo.com/group/tlumtech/ tlumtech na początek

                                kiedyś próbowałam się zapisać do grupy dot. płatności, zalogowałam się, niby
                                wszystko ok ale do dzisiaj nie mogę tam wjeść.
                                Czy to jest aż tak hermetyczna grupa czy może coś robię źle?
                                • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 23:42
                                  > niestety na więcej nikt nie chciał się zgodzić gdy mówiłam, że mam jedynie
                                  > dyplom licencjacki i pracuję na magisterski
                                  Spokojnie - ja zaczynałam od nieco niższych stawek. Z czasem jest lepiej, choć
                                  po iluś latach wspólpracy wyższe stawki trudno wynegocjować. Ale da się,
                                  zaręczam.

                                  > > Chyba wiem, które... ;-))) Taka stawka to już przesada.
                                  > no, taka na "ha" :)
                                  No to bingo, bo o nich myślałam! ;-)) Jak dobrze pogrzebiesz w archiwum grupy
                                  pl-p-t, to nie takie kwiatki Ci wpadną w oczy.

                                  >75% zawodowych tłumaczy to
                                  > alkoholicy, narkomani lub psychole, heeh
                                  Albo nałogowi palacze - to najczęściej. ;)) W tej pracy nie masz "kolegów z
                                  pracy", ale za to jak bardzo wtedy zalezy Ci na utrzymywaniu kontaktów z innymi
                                  znajomymi i przyjaciółmi! ;-))

                                  Oto linki:
                                  groups.yahoo.com/group/pl-p-t/ - o płatnościach
                                  groups.yahoo.com/group/tlumtech/ - techniczne
                                  groups.yahoo.com/group/polish-translations/ - terminologia

                                  Powodzenia!



                                  • Gość: sopot Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.chello.pl 25.04.06, 23:56
                                    serdecznie dziękuję za linki!
                                    spróbuję się zapisać a w razie gdyby nie wyszło zapytam na forum, dobrze?:)

                                    Owocnej pracy!
                                    • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 00:01
                                      Oczywiście, pytaj, o co chcesz. Komputer to u mnie już prawie dodatkowy organ,
                                      więc pewnie opóźnienie w odpowiedzi będzie niewielkie. ;-))

                                      Dziękuję i wzajemnie/spokojnej nocy*

                                      *niepotrzebne skreślić ;-)))
                                      • Gość: sopot Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.chello.pl 26.04.06, 00:37
                                        no to niby utworzyłam konto :)
                                        na razie aktywacja w toku

                                        powiedz mi jeszcze czy te grupy można przeglądać za pomocą jakiegoś programu do
                                        przeglądania grup dyskusyjnych? bo bardzo nie lubię grup w tej formie - na
                                        stronie :(

                                        ide nyny :)
                                        papa
                                        • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 06:18
                                          A tego to niestety nie wiem - ja ściągam wiadomości Outlookiem. Też nie znoszę
                                          grup dyskusyjnych w formie proponowanej przez Yahoo.
                                          • Gość: sopot Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.chello.pl 26.04.06, 07:52
                                            no to skoro outlookiem można to i innym programem pewnie też tylko trzeba się z
                                            tym pobawić. już moja w tym głowa ;-)

                                            Miłego dnia!
              • Gość: jacobs Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.brda.net 25.04.06, 18:35
                Jak już kiedyś pisałem, znałem filologów. Ludzie po lingwistyce się do niech nie
                mogli równać, jeśli chodzi o umiejętności oraz wiedzę. I dobrze wiem, że
                tak podana definicja filologii, jak powyżej, jest chęcią dowartościowania się
                kogoś po lingwistyce, bo do zawodu nauczyciela przygotowują zajęcia z metodyki,
                psychologii i pedagogiki.
                Jeśli chodzi o umiejętności dotyczące tłumaczenia, to także informacje zostały
                tu przekłamane. Jak najbardziej umiejętność tłumaczenia tekstów jest sprawdzana
                i oceniana na filologiach. Wiem, że przynajmniej kiedyś ludzie co roku to
                zaliczali. Na pewno w przypadku obecnej mody na rynku pracy łatwiej jest o nią
                ludziom po lingwistyce ze względu na dwa języki. Nie tylko w tym zawodzie obecni
                pracodawcy godzą się na niższą, lecz wystarczającą według nich jakość, w zamian
                za tzw. wszechstronność. Mi zawsze było szkoda tej jakości i wysiłku ludzi na
                filologiach, bo przypuszczałem, że zostanie ona w dalszym życiu zmarnowana przez
                prymitywnych polskich pracodawców, ale to już inna sprawa. Przypuszczam też, że
                właśnie dlatego niektórzy ludzie z filologii mogą żałować. Po prostu uczą się
                "dlaczego" - dokładnie i konkretnie, a potem przegrywają z ludźmi, którzy
                potrafią korzystać z jeszcze innego, obcego języka. Właśnie w tym kontekście nie
                rozumiem, po co ludzie po lingwistyce próbują się tu już kolejny raz
                dowartościować. Chcecie przekonać pracodawców, że jesteście lepiej wykształceni
                od filologów? Może faktycznie niektórzy to kupią. To mi przypomina identyczne
                zachowanie ludzi po politechnikach. Ci też próbują udowodnić, że są lepszymi
                informatykami, matematykami itd. Tylko, gdy jadą na zawody, gdzie
                należy dobrze rozwiązać problemy, a nie dobrze skorzystać z odtwórczej wiedzy,
                wtedy dopiero widać prawdziwą jakość ich wykształcenia.
                • Gość: działaczka Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 18:45
                  Jacobsie, znajdź proszę filologię, która oferuje tyle i takie zajecia
                  dostosowane do potrzeb przyszłego tłumacza, jak lingwistyka, to porozmawiamy.
                  Aha, a jeśli mierzysz ludzi miarą swoich uprzedzeń i dziwnych stereotypów, to
                  po prostu nie ma o czym z Tobą rozmawiać. Lingwistyka z kolei nie umywa się do
                  wiedzy historycznej i literackiej, jaką oferuje filologia. To po prostu dwa
                  inne kierunki, tyle że oba związane z językami.

                  Obrażaniem wszystkich po kolei, lingwistów, pracodawców, bikinarzy, cyklistów,
                  badylarzy i kogo tam jeszcze po prostu pokazujesz swoją trollowatą naturę. Nie
                  karmię więcej.
                  • Gość: jacobs Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.brda.net 25.04.06, 18:52
                    Wymienię te, co do których mam pewność, że ich absolwenci są lepszymi
                    tłumaczami niż absolwenci lingwistyki gdziekolwiek.
                    Oto one: UAM, UJ (kolejność alfabetyczna)
                • Gość: sopot Re: troll jakiś czy cooo.....? IP: *.chello.pl 25.04.06, 19:51
                  człowieku, a czy ktoś tutaj mówi, że jeden kierunek jest gorszy od drugiego???

                  > I dobrze wiem, że
                  > tak podana definicja filologii, jak powyżej, jest chęcią dowartościowania się
                  > kogoś po lingwistyce

                  chyba kompleksy masz :-P

                  ja się nie muszę dowartościowywać. Wyrażam swoją opinię dot. zapytania
                  mam do tego prawo. A ktoś tu nie umie czytać ze zrozumieniem :)

                  > Na pewno w przypadku obecnej mody na rynku pracy łatwiej jest o nią
                  > ludziom po lingwistyce ze względu na dwa języki.

                  akurat tutaj się z tobą nie zgadzam :)
                  Bardzo ciężko znaleźć konkretną, dobrze płatną pracę w zawodzie tłumacza.
                  Oczywiście nie mówię o przypoadku gdy zakłada się własną działalność tylko o
                  sytuacji gdy chce się znaleźć stałą pracę dla jakiejś firmy bo te z reguły mają
                  stałych tłumaczy a ciężko konkurować z doświadczonymi weterenami :-P

                  > dowartościować. Chcecie przekonać pracodawców, że jesteście lepiej wykształceni
                  > od filologów?
                  to tak jakbyś twierdził, że ekonomista jest lepszy od filologa a wszyscy wiemy,
                  że tak nie jest. Każdy ma być dobry w tym co robi. nauczyciel ma dobrze uczyć a
                  tłumacz tłumaczyć

                  Żegnam trolla :)
                  • Gość: jacobs Re: troll jakiś czy cooo.....? IP: *.brda.net 25.04.06, 20:34
                    Nie ja piszę nieprawdę, więc również nie ja mam kompleksy, o których
                    wspomniałeś. Ktoś wprowadził cię w duży błąd, skoro mimo moich
                    konkretnych wyjaśnień nadal piszesz głupoty twierdząc, że absolwent filologii
                    jest nauczycielem. Analogicznie absolwent matematyki jest nauczycielem,
                    absolwent fizyki jest nauczycielem, absolwent biologii, chemii itp. jest
                    nauczycielem? Rozumiesz już dlaczego powyżej wielokrotnie pisałeś głupoty?
                    Rozumiem cię, że chciałeś promować absolwentów lingwistyki, jednak nic na to nie
                    poradzę, że najlepsi absolwenci lingwistyki są gorszymi tłumaczami od
                    najlepszych absolwentów filologii. Po prostu mniej wiedzą i mniej potrafią. To
                    jest logiczne. Jeśli ktoś skutecznie poświęca się jednej dziedzinie wiedzy, jest
                    lepszy od kogoś uczącego się bardziej wszechstronnie, lecz mniej dokładnie.
                    • Gość: sopot Re: troll jakiś czy cooo.....? IP: *.chello.pl 25.04.06, 21:16
                      udam, że nie widzę tych durnych wywodów na temat promowania lingwistyki :-)

                      > jednak nic na to ni
                      > e
                      > poradzę, że najlepsi absolwenci lingwistyki są gorszymi tłumaczami od
                      > najlepszych absolwentów filologii.

                      najlepszymi tłumaczami drogi panie są osoby wyspecjalizowane w danej dziedzinie
                      i DODATKOWO znające język obcy. Nikt nie pobije ekonomisty, prawnika, inżyniera,
                      który bardzo dobrze zna język i ma kontakt z nativem.
                      Taki tłumacz to skarb i prędzej czy później zostanie doceniony.

                      I czytaj posty ze zrozumieniem, pisałAm już, że jestem kobietą.


                      Po prostu mniej wiedzą i mniej potrafią. To
                      > jest logiczne. Jeśli ktoś skutecznie poświęca się jednej dziedzinie wiedzy, jes
                      > t
                      > lepszy od kogoś uczącego się bardziej wszechstronnie, lecz mniej dokładnie.

                      wiesz, każdy ma swój sposób nauki i jeśli wie do czego dąży to nie skupia sie
                      jedynie na tym czego uczą w szkole/na uniwersytecie.
                      • Gość: jacobs Re: troll jakiś czy cooo.....? IP: *.brda.net 25.04.06, 21:39
                        Oczywiście droga pani, że absolwent filologii pobije np. inżyniera
                        wyspecjalizowanego w danej dziedzinie. Wystarczy, że przy konkretnym urządzeniu
                        spędzi trochę czasu razem z inżynierem - obcokrajowcem. Inżynier - rodak,
                        wyspecjalizowany w danej dziedzinie, niemal zawsze musi przejść tę samą drogę,
                        jak w tym przypadku tłumacz, aby dowiedzieć się, o co chodzi i móc tłumaczyć.
                        Poza tym pani komentarz koncentruje się na tłumaczeniu, więc odpowiada pewnej
                        części wiedzy, którą powinni posiadać ludzie po filologiach.
                        A to zdanie o własnym sposobie nauki zaprzecza twierdzeniu z początku pani
                        wypowiedzi.
                        • Gość: sopot Re: troll jakiś czy cooo.....? IP: *.chello.pl 25.04.06, 22:02
                          > Oczywiście droga pani,

                          dziękuję za uznanie mojej płci!

                          > że absolwent filologii pobije np. inżyniera
                          > wyspecjalizowanego w danej dziedzinie.

                          coś czuję, że jesteś zakamuflowanym filologiem i to Ty robisz tutaj promocję
                          filologom :-P

                          > absolwent filologii pobije np. inżyniera
                          > wyspecjalizowanego w danej dziedzinie.

                          to samo można powiedzieć o tłumaczu-lingwiście. Tyle tylko, że lingwistyka
                          zapewnia przygotowanie translatoryczne zarówno teoretyczne jak i praktyczne a
                          anglistyka jedynie zarys/wstęp do sztuki tłumaczenia. Chyba że ktoś pracuje nad
                          tym sam. wiedza teoretyczna a praktyka to ogroooooooomna różnica.


                          > Poza tym pani komentarz koncentruje się na tłumaczeniu, więc odpowiada pewnej
                          > części wiedzy, którą powinni posiadać ludzie po filologiach.

                          ... i lingwiści :-)


                          > A to zdanie o własnym sposobie nauki zaprzecza twierdzeniu z początku pani
                          > wypowiedzi.

                          czyli? bo niebardzo rozumiem do którego zdania pan pije...
                          • Gość: jacobs Re: troll jakiś czy cooo.....? IP: *.brda.net 25.04.06, 22:22
                            W taki demagogiczny sposób nie powinnaś ze mną rozmawiac. Za chwilę ja
                            napiszę, że zapewne jesteś inżynierem i się promujesz. I co dalej,
                            wyślemy sobie odpisy dyplomów?
                            Symbole :-P mogłabyś sobie darować, bo w tej dyskusji oznaczają co najwyżej
                            zakłopotanie. Podałem proste argumenty w każdym moim komentarzu. Ty je
                            ignorujesz i upierasz się przy swoim zdaniu, jak dziecko. W dodatku przyznajesz,
                            że nie rozumiesz, iż sama sobie przeczysz. Powodujesz tym samym logicznie trudną
                            sytuację, np. podając jako argumenty twierdzenia, którym nie przeczyłem.
                            Dyskutujesz sama ze sobą? Jeśli chcesz poważnie dyskutować, to po kolei podważaj
                            moje argumenty. Jeśli nie chcesz, to możemy sobie jeszcze jakiś czas pisać różne
                            rzeczy.
                            • Gość: sopot Re: troll jakiś czy cooo.....? IP: *.chello.pl 25.04.06, 23:02
                              napisałeś:

                              "A to zdanie o własnym sposobie nauki zaprzecza twierdzeniu z początku pani
                              wypowiedzi."

                              więc zapytałam - o którym stwierdzeniu mówisz bo niebardzo rozumiem.

                              Symboli sobie nie daruję bo je uwielbiam, sztywniaku :)

                              > Dyskutujesz sama ze sobą? Jeśli chcesz poważnie dyskutować, to po kolei podważa
                              > j
                              > moje argumenty. Jeśli nie chcesz, to możemy sobie jeszcze jakiś czas pisać różn
                              > e
                              > rzeczy

                              nie chcę *poważnie* dyskutować z niepoważnymi ludźmi, którzy na siłę próbują
                              innych przekonać do swojego stereotypowego myślenia.

                              Nie pierwszy raz i nie ja pierwsza na forum zauważyłam, że to Twoja taktyka i że
                              lubisz trolować.

                              ____E(nd)____O(f)____T(opic)

                              -----------
                              wredna hiena, ohydnie zlosliwa z kolcem na skorpionim ogonie:) nie ruszac, bo
                              zaatakuje:)
                              !@#$%^
                              • Gość: jacobs Re: troll jakiś czy cooo.....? IP: *.brda.net 25.04.06, 23:34
                                Jednak będę się trzymał zasad logiki. Jeśli piszesz, że filolog =
                                nauczyciel, to właśnie coś takiego nazywane jest stereotypowym myśleniem.
                                Tworzysz obraz typu: filolog = nauczyciel, lingwista = tłumacz. Podajesz dwie
                                fałszywe tezy, a potem mi zarzucasz, że na pewno jestem filologiem, bo się z
                                nimi nie zgadzam. W ogóle, co to za argument? Najpierw napisałaś nieprawdę, a
                                potem nie umiałaś się do tego przyznać i wymyśliłaś sobie, że jak człowieka
                                zaatakuję, to wmówisz komuś, tak bez argumentów, że to ty masz rację?
                                Jeśli chodzi o stwierdzenie, o które się tak dopytujesz, to wyjaśniam, że
                                stwierdziłaś, iż inżynier, prawnik, ekonomista itd. mogą się wyspecjalizować w
                                tłumaczeniach, a potem napisałaś zdanie, z którego wynika, że lingwista, filolog
                                itd. mogą, jeśli zechcę, zrobić na odwrót. W ten sposób stwierdzenie z końca
                                twojej wypowiedzi zaprzeczyło twierdzeniu z jej początku i sama obaliłaś swój
                                argument.
                          • Gość: night_irbis aż muszę się włączyć ;) IP: *.toya.net.pl 25.04.06, 23:27
                            Jako że pracowałam zarówno jako tłumaczka przez 10 lat, jak i korektorka tekstów
                            w agencji tłumaczeń (akurat technicznych)przez 2 lata, to znam sprawę "od
                            podszewki" ;)
                            Śmiem twierdzić z własnego doświadczenia, że "sopot" rację, choć dorzucić tez
                            muszę swoje "dwa grosze" do dyskusji.
                            Do tego, żeby by być tłumaczem, trzeba mieć talent, do tego, żeby być tłumaczem
                            technicznym, trzeba mieć wiedzę. I wykształcenie nie zawsze tu się przekłada na
                            umiejętności. Zarówno filolog, jak i lingwista mogą być dobrymi tłumaczami,
                            ale... jak potrzebowaliśmy kogoś do przetłumaczenia instrukcji obsługi siewnika,
                            to woleliśmy to zlecić absolwentce Rosyjskiej Akademii Rolniczej, na dodatek
                            pracującej w zawodzie. Od tego agencje tłumaczeń mają korektorów, żeby
                            ewentualnie poprawić niezgrabności stylistyczne. Ale terminologię nikt lepiej od
                            specjalisty nie będzie znał.
                            Zresztą pracowałam w bardzo specyficznej agencji - i tłumaczylismy w 99% teksty
                            wysoce specjalistyczne. Powiem tyle, że wśród naszych tłumaczy właściwie nie
                            było ani filologów, ani lingwistów. Szukaliśmy ludzi ze specjalistyczną wiedzą w
                            konkretnej dziedzinie i odpowiednio do specyfiki tekstów były dawane zlecenia na
                            tłumaczenia.
                            Nikogo nie zniechęcam do zawodu tłumacza, ale powiem, jak to wygląda ze strony
                            agencji - nawet jak mamy w "swoich szeregach" tłumacza-filologa/lingwistę, to
                            wolimy, żeby on się wyspecjalizował w jakieś dziedzinie, a nie bawił się w
                            tłumaczenie tego i owego. Niech to będzie cokolwiek - ogolnie pojęta
                            informatyka/telekomunikacja, elektryka, mechanika, chemia, prawo... itd. - ale
                            jedna-dwie konkretne dziedziny i konkretna wiedza. Nie da się znać się na
                            wszystkim. Zawsze z dużą dolą niepewności patrzyłam na CV od absolwentów
                            filologii/lingwistyki twierdzących, że tłumaczą "WSZYSTKO". A jak dochodziło do
                            wykonania próbek tłumaczenia - to wychodziło, że WSZYSTKO, to NIC.

                            A tak wracając do poczatku wątku - zrezygnowałam z życia freelancera na rzecz
                            stałych zarobków. To zbyt niepewny byt jak dla mnie. Może już za stara jestem ;)
                            Ale wolę mieć stały kawałek kasy na koncie co miesiąc, a tłumaczeniami dorabiać
                            co najwyżej. Ale zawsze szukałam pracy, gdzie najlepiej moglabym wykorzystać
                            swoje umiejetności językowe. Bo to najlepiej umiem :) Więć pracowałam jako
                            tłumacz/asystentka w jednej firmie, korektor tekstow w agencji tłumaczen, a
                            teraz zaczynam pracę, jako "kreator marki" na Wschód.

                            Więc, pleple, jak masz ochoty spróbować coś nowego - to próbuj - świat stoi
                            otworem :)

                            A propo studiów tłumaczeniowych podyplomowych (dokładnie w Łodzi), to moja
                            opinia jest taka - jak masz talent, będziesz tłumaczyć, jak nie masz, to żadne
                            studia ci nie pomogą. Ja zrobilam ten błąd, że poszłam tam już jako tłumacz z
                            paroletnim stażem, i, naprawdę, nic nowego mi to nie dało, oprócz papierka. Ale
                            może dla początkującego tłumacza coś to da... Nie neguję, ale i nie bedę tych
                            studiów wychwalać za mocno.. Ja stamtąd niewiele wyniosłam, oprócz świetnych
                            zajęć z języka polskiego ;) Gdzie, ku mojemu zdziwieniu, pobiłam większość
                            polaków na egzaminach końcowych, co mnie co najwyżej utwierdzilo, że jednak
                            dobrze się tego języka nauczyłam ;)
                            • Gość: jacobs Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.brda.net 25.04.06, 23:44
                              sopot sobie przeczy lub pisze nieprawdę, więc trudno stwierdzić, na czym jej
                              racja polega.
                              • Gość: Bibliotekarz Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.gazeta.pl / 192.30.202.* 26.04.06, 00:13

                                Zostawcie jacobsa w spokoju... To jest starszy czlowiek, bezrobotny, wielu
                                rzeczy ktore sie wokol niego dzieja nie rozumie. On nie dlatego unika dyskusji
                                zeby komus zrobic na zlosc, tylko dlatego ze nie do konca wie o czym mowicie.

                                • Gość: jacobs Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.brda.net 26.04.06, 01:16
                                  Witaj Bibliotekarz. Nareszcie się odezwałeś. Niestety znowu zapomniałeś wkleić
                                  swojego sztandarowego linka, który o mnie opowiada. Czy mam cię ponownie w tym
                                  wyręczyć?
                                  • Gość: Bibliotekarz Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.gazeta.pl / 192.30.202.* 26.04.06, 02:04

                                    O, nie wiedzialem jacobs ze tak teskniles :-))))) Jeszcze sie namysle czy
                                    wrzucic link z naszych pogaduszek, moze po prostu troche sobie podyskutujemy na
                                    nasze ulubione tematy :-)))

                                    Argument przeciw bylby taki ze link opowiada o tobie, czyli za bardzo nie ma o
                                    czym opowiadac... Ale, nie badzmy tacy drobiazgowi - cos sie przeciez znajdzie,
                                    nie? :-))))

                                    • Gość: jacobs Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.brda.net 26.04.06, 10:13
                                      Kiedyś coś się z tobą stało i byłeś innego zdania. Wtedy bardzo ochoczo i bez
                                      zwązku z tematem wstawiałeś tego linka do wielu wątków. Aby zachować
                                      trafycję, wyręczę cię w tej czynności, lecz nie teraz, tylko po południu czasu
                                      polskiego, nie twojego kanadyjskiego :).
                                      • Gość: Bibliotekarz Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.gazeta.pl / 192.30.202.* 26.04.06, 15:58

                                        Popatrz, jacobs, jaki sie zrobiles rozmowny! Myslalem ze przybywa ci animuszu
                                        zwyczajowo po wyplacie zasilku, ale przeciez zasilek wyplacaja zawsze tego
                                        samego dnia... wiec co, jakas inna zapomoga? Dary z Caritasu? Opieka socjalna
                                        zaplacila ci czynsz? :-))))))))

                                        Ale przeciez nie powiedzialem kategorycznie ze nie wstawie linka... :-)))
                                        Zwiazek z tematem byl jak sie patrzy, skoro to jest forum praca a ty jestes
                                        dlugotrwale bezrobotny to akurat pasuje jak ulal :-))))))

                                        Skoro akurat link ma tak popchnac nasza rozmowe do przodu, to czekam z
                                        niecierpliwoscia!

                                        • Gość: jacobs Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.brda.net 26.04.06, 18:47
                                          > Popatrz, jacobs, jaki sie zrobiles rozmowny! Myslalem ze przybywa ci animuszu
                                          > zwyczajowo po wyplacie zasilku, ale przeciez zasilek wyplacaja zawsze tego
                                          > samego dnia...
                                          Nie wiem, jak jest w Polsce, a tym bardziej nie wiem, jak jest w was w Kanadzie,
                                          ale dziękuję za informację. Acha, skoro już jesteś bibliotekarzem, to wzorem
                                          poprzedniego wątku pomogę ci z językiem polskim. Powinieneś był napisać: ,,Dary
                                          z Caritas". Nadal nie mam czasu, ale linka wkrótce wstawię, a jakże :). To był
                                          twój przebój, który bardzo mi się spodobał.
                                        • Gość: jacobs Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.brda.net 26.04.06, 19:02
                                          Zgodnie z obietnicą, poniżej w cudzysłowie wklejam twoje wypociny:

                                          ,,Witam wszystkich,

                                          Uciąłem sobie ostatnio na forum małą pogawędkę z jacobsem i w trakcie dyskusji
                                          wyszło na jaw kilka interesujących faktów temat kolegi jacobsa (które tłumaczą
                                          między innymi jego niechęć do pracodawców...). Pomyślałem że ktoś może być
                                          zainteresowany.

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=37803455&v=2&s=1
                                          Wymiana jest okrutnie długa, ale najciekawsze informacje zawarte są chyba w
                                          ostatnich 10-20 postach. Jeśli w niewytłumaczalny sposób wątek by zniknął, niech
                                          osoby zainteresowane dadzą znać i wyślę zapis na mail.
                                          Ponieważ - jako się rzekło - debata trwała dosyć długo, mogę ewentualnie
                                          przygotować abstrakt tylko z najciekawszymi fragmentami.

                                          Mam też nadzieję że ta skromna promocja osoby i dorobku jacobsa skłoni go do
                                          powrotu do dyskusji, któą opuścił w sposób tak nieoczekiwany..."
                                          • Gość: jacobs Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.brda.net 26.04.06, 19:04
                                            Link nie był aktywny, więc jeszcze raz :)
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=37803455&v=2&s=1
                                            • Gość: Bibliotekarz Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.dsl.teksavvy.com 26.04.06, 19:55

                                              No to sprawę linka mamy z głowy... Notabene, jako że link jest wysoce użyteczny
                                              to mógłbyś go wklejać regularnie co jakiś czas? Tak bez przypominania.

                                              <Nie wiem, jak jest w Polsce

                                              Za późno, bystrzaku, za późno :-) Trzeba było protestować jak napisałem o tym
                                              pierwszy raz :-) Czy po prostu chcesz powiedzieć że prawa do zasiłku też już nie
                                              masz? To z czego ty jacobs żyjesz? Żebrzesz?...

                                              Widzę że u ciebie bez zmian, nadal cały czas przed kompem... Ale co innego ty
                                              byś mógł mieć do roboty :-))))))))) Jak tam, myślałeś sobie ostatnio o swoich
                                              perspektywach? Jak za pięć lat będziesz siedział w tym samym pokoju, przed tym
                                              samym monitorem, ze świadomością że rycie na forach to jedyny w twoim życiu
                                              sposób na to żeby ktoś na ciebie zwrócił uwagę? :-)))))))))))))))

                                              Cieszę się niezmiernie że wróciłeś na łamy,

                                              Czekam na więcej,

                                              Bibliotekarz

                                              • Gość: jacobs Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.brda.net 26.04.06, 20:04
                                                > Za późno, bystrzaku, za późno :-) Trzeba było protestować jak napisałem o tym
                                                > pierwszy raz :-)
                                                Napiszę tylko, że nie rozumiem, bo rzeczywiście nie rozumiem. W dodatku znowu
                                                widzę mnogość symboli typu: ":-)))))))))" oznaczających tym razem twoją
                                                bezsilność lub zakłopotanie.
                                                • Gość: Bibliotekarz Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.dsl.teksavvy.com 26.04.06, 20:15

                                                  > Napiszę tylko, że nie rozumiem,

                                                  Nie przejmuj się, nie oczekiwałem że zrozumiesz te bardziej wymagaące fragmenty.
                                                  Mi wystarcza że inni zrozumieją :-)))))))

                                                  > bezsilność lub zakłopotanie.

                                                  Jestem faktycznie trochę zakłopotany że wybrałem sobie do szlifowania taką
                                                  esencję bezradności... Ale to w końcu nie moja wina: jak pokazał nam twój
                                                  życiowy los, za bycie nieudacznikiem trzeba zapłacić...

                                                  O twoich perspektywach jednak nie pogadamy? :-))) Zobacz, skoro wiesz już z całą
                                                  pewnością że nic się w twoim życiu nie zmieni... to można powiedzieć że
                                                  osiągnąłeś stabilizację :-)))))

                                                  • Gość: jacobs Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.brda.net 26.04.06, 21:21
                                                    > Nie przejmuj się, nie oczekiwałem że zrozumiesz te bardziej wymagaące fragmenty
                                                    > .
                                                    > Mi wystarcza że inni zrozumieją :-)))))))
                                                    Bibliotekarz, ja właśnie za to cię lubię, że łatwo dajesz się zmanipulować. A
                                                    teraz znowu muszę ci przekazać wiadomość, którą tak niechętnie przyjmujesz, a
                                                    którą jest moje EOT.
                                                    • Gość: Bibliotekarz Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.dsl.teksavvy.com 26.04.06, 22:01

                                                      > Bibliotekarz, ja właśnie za to cię lubię, że łatwo dajesz się zmanipulować.

                                                      No faktycznie, z dużą wprawą odegrałeś rolę bezrobotnego aroganta-przygłupa, i
                                                      dałem się nabrać... Popracuj może nad inną rolą? :-)))))))

                                                      > którą jest moje EOT.

                                                      O, znowu się poddajesz? :-) Może zacznę robić jakiś ranking albo co, na razie
                                                      jest chyba ze cztery do zera dla mnie... Może chociaż coś na deser? Jakieś mała
                                                      porcja niezbornych absurdów o filologach albo kolejna homorystyczna wizja tego
                                                      jak mały Jasio wyobraża sobie kształcenie i przygotowanie do pracy tłumaczy?

                                                      Będziemy w kontakcie,

                                                      Bibliotekarz

                                                    • Gość: Bibliotekarz Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.blakes.com 27.04.06, 15:24

                                                      Jednak nie?... Wstyd ci dalej sie obnosic ze swoja ignorancja? Czy po prostu
                                                      doszedles do wniosku ze jestes zbyt glupi zeby podzwignac ciezar dyskusji?

                                                      Do uslyszenia,

                                                      Bibliotekarz
                                                    • Gość: działaczka Re: aż muszę się włączyć ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 18:20
                                                      Bibliotekarzu, nie mogę się powstrzymać od serdecznego pozrowienia Cię! Jestem
                                                      pod wrażeniem Twoich umiejętności opanowywania rozbuchanej fantazji trolla
                                                      Jacobsa Nieomylnego Pierwszego.

                                                      Bardzo, bardzo serdecznie pozdrawiam i zyczę cierpliwości w dalszej pracy u
                                                      podstaw :-))
              • Gość: nenma Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.06, 09:32
                Witam, filolog, tłumacz i pracuję jako sekretarka, a nawet dokładnie
                jako:pracownik biurowy, czasem wydaje mi sie że parzenie kawy po 5 latach
                studiów, trudnych studiów i z przysięgłym to trche regres;)
                Pozdrawiam
            • Gość: trawa Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: 195.170.111.* 28.04.06, 09:58
              skonczylam filologie
              po dwoch latach studiow podstawowych zajelam sie lingwistyka, ponadto robilam
              specjalizacje tlumaczeniowa
              naturalnie nie odpuscilam sobie tej wiekopomnej sciezki pedagogicznej (chociaz
              w tym zawodzie raczej pracowac nie bede)
              uwazam, ze studia daly mi podstawy w kwestii tlumaczen (trzeba umiec szukac), a
              konkrety to juz podczas pracy
              uwazam, ze take generalizowanie jest troche bez sensu
        • Gość: pleple Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.acn.waw.pl 25.04.06, 22:57
          Jasne że 'przekwalifikować', dopiero zauważyłam
      • Gość: Piotr Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.06, 16:10
        ukończyłem bohemistykę i nigdy (nawet w trakcie studiów) nie myślałem o tym,
        żeby pracować w zawodzie - poszedłem na nie, aby poznać język, a przy okazji
        zdobyć wyższe wykształcenie, potrzebne tak obecnie, jak kiedyś matura. I tyle.
        Nie licząc początkowego okresu pracy, gdzie jeszcze od czasu do czasu
        wykorzystywałem znajomość języka przy różnego rodzaju okazjonalnych spoktaniach
        biznesowo-towarzyskich, obecnie zdobyte wykształcenie jest kompletnie
        niewykorzystywane. Pozdrawiam filologów - jedną z bardziej niedocenianych
        finansowo grup zawodowych.
      • Gość: lu Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.adsl.proxad.net 26.04.06, 20:37
        Absolwentka polonistyki i niemal (zabraklo roku) romanistyki. Po szesciu latach
        pracy jako nauczyciel, stwierdzilam "pora umierac" (moglam przewidziec kazdy
        dzien swojego zycia zawodowego... do ostatniego dzwonka).
        Zawod wykonywany obecnie: dziennikarka.
      • Gość: lea Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 22:49
        kariera to za dużo napisane...
        kariera jak dziura powietrzna,
        w której nie ma czym oddychać
        za pasje się płaci
        wysoką cenę
      • Gość: elunia Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.agora.pl 27.04.06, 17:42
        Zostań dziennikarką, niewielu z nich zna dobrze języki obce (wiem z autopsji)
        • Gość: Katarzyna Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 30.04.06, 10:34
          Hej! A czy jest może na tym forum jakiś filolog rosyjski? Ja własnie kończę
          filologię rosyjską i bardzo bym chciałą pracowac w szkole jako
          nauczyciel ,chociaż zdaje sobie sprawde z tgo jak ciezki jest ten zawód.
          Niestety w moim mieście ( miasto wojewódzkie) brak jest etatów ( na poczatek
          byłabym zadowolona z połowy etatu ) i wszędzie kręcca głową na widok nowej,
          młodej osoby, któa ma głowę pełną pomysłów i energii do tego aby nauka języka
          przestałą byc nudna a uczniowie chetnie sie go uczyli. Ale co tam! starsi
          nauczyciele nie chca odchodzi na emeryturę, pomimo że mogą, a mlodzi ludzie no
          cóż....kończą studia i roznosza ulotki...smutne to jest.
          • Gość: guga Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.usp.pl / *.crowley.pl 02.05.06, 10:18
            Ja też ukończyłam filolofię rosyjską, 5 lat temu. Pracuję w dziale eksportu
            jednej z firm farmaceutycznych, nie narzekam, chociaż myślę nad uzupełnieniem
            wykształcenia - brak mi wiadomości z ekonomii, sprzedaży, marketingu. Moi
            znajomi z roku pracują na różnych stanowiskach, nikt nie pracuje w szkole jako
            nauczyciel - głównie dlatego, że brak etatów nauczyciela jęzka ros, oraz z
            powodu wynagrodzenia w żaden sposób nie pozwalającego na samodzielne utrzymanie
            się. Życzę powodzenia!
      • Gość: neki Re: Do filologów: jak potoczyła się wasza kariera IP: *.bu.uni.wroc.pl 13.05.06, 18:13
        jestem filologiem ukraińskim i rosyjskim, ale pracuję w zupełnie innym zawodzie
        choć również "humanistycznym". chciałabym zająć się tłumaczeniami, w ogóle mieć
        kontakt z językiem, ale nie wiem gdzie szukać zleceń do tłumaczenia. Brakuje mi
        doświadczenia i mam poczucie że moje studia prócz znajomości języka nie dały mi
        nic, poza wiedzą ogólną. Może mi coś podpowiecie, jak filolog ma radzić sobie w
        świecie?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka