Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wyższa pensja za powrót

    02.06.06, 07:25
    Akurat wroca. Hahaha tak juz w to wierze ze ktos po powrocie do Rodzimej
    Katedry z profesorem doktorem habilitowanym wiedzy wszelakiej na czele bedzie
    bezkarnie kasowal najwyzsze stawki ku uciesze pozostalych. Predzej skisna albo
    przebija delkwentowi opony w samochodzie z kolezenstwa. Poza tym 6 tys na reke
    to jest ok polowa pensji najsmieszniejszego posdoca za granica. zgadzam sie ze
    pomysl jest bezsensowny bo tylko podsierdzi wszystkich smutnych doktoro
    habilitowanych ktorzy po latach CK docenila i w wieku 45-50 lat obdarzyla
    habilitacja a zdoluje tych ktorzy zlapia sie na lep owej podpuchy:-))). Ale
    najlepszy byl facet ktory skomentowal ow pomysl iz "niektorzy mogli wyjechac a
    nie wyjechali bo pracowali dla dobra kraju". Czy Pan naprawde w to wierzy? Nie
    wyjechali tylko Ci ktorzy nie byli w stanie ani znalezc rozsadnej pracy w
    Polsce a na wyjazd zabraklo odwagi albo zwyczjnie nie zdazyli sie nauczyc
    angielskiego hahaha tiaa patrioci :-)))))))
    Obserwuj wątek
      • memhos Re: Wyższa pensja za powrót 02.06.06, 07:49
        Chcieli by wrocic. Znam ludzi, ktorych do szalu doprowadza to,
        ze w Polsce nie moga normalnie zyc za zarobki z uczelni i musza
        pracowac za granica (od razu zaznacze - normalne zycie to pokolenie
        od 4tys brutto). Czy to wypali to inna sprawa, ale lepsza taka
        akcja od zadnej.
        • centrolew Pomysł jest naprawdę świetny! 02.06.06, 09:32
          Pomysł jest naprawdę świetny, choć faktycznie do pełnego sukcesu brakuje
          likwidacji habilitacji, lub przynajmniej przeniesienia uprawnień dr hab. na
          zwykłego dr (tak jak jest we wszystkich w miarę rozwiniętych krajach).

          Z drugiej strony racja jest także w tym, że ci co tu siedzą dostaną białej
          gorączki, oni psychicznie tego nie wytrzymają i będą robić wszystko, aby
          wykurzyć "repatriantów".

          Jedyna szansa to umożliwienie im, poza dobrym finansowaniem, stworzenie własnych
          ośrodków badawczych... Zresztą od dłuższego czasu jestem zwolennikiem dwóch
          obiegów w polskiej nauce - oficjalnego, z kadrą profesorską, która zajęła by się
          edukacją (bo do nauki się już nie nadają), oraz badawczo-rozwojowego, czyli
          młodych doktorów, w tym także repatriantów z Zachodu...

          Więcej pod adresem:

          www.nfa.pl/articles.php?id=174
          • stoszesc Re: Pomysł jest naprawdę świetny! 02.06.06, 15:29
            Kompletny nonsens. Absolutnie nieetyczne. Jeśli są pieniądze na podniesienie
            pensji naukowców, to należy ją podnieść także tym, którzy są w kraju.
            Różnicować należy na podstawie osiągnięć naukowych, a nie gdzie ktoś
            pracował w ostatnim czasie. Poza tym w wielu dziedzinach potraebne są
            jeszcze pieniądze na wyposażenie laboratoriów...
            • junk92508 Zgadzam sie ... 03.06.06, 02:50

              Najlepszych to nie sciagnie ...

              Za to miernoty ktorym za granica nie bedzie dobrze szlo owszem ...

              Pensja to nie wszystko - liczy sie rowniez srodowisko, dostep do innych funduszy
              itd.

              Zamiast tego lepiej tworzyli specjalne celowe katedry grupy badawcze
              z zapewnionym dlugotreminowym finansowaniem i bardzo przejrzystymi kryteriami
              wyboru szefa odpowiedzialnego za taka instrytucje ...

              Tak samo kampusy nalezaloby wyniesc poza centra duzych miast by zmniejszyc
              koszty utrzymania - w W-wie sa horrendalne ...

              I w koncu cos zrobili z edukacja ... nic to wszystko na dluzsza mete
              nie pomoze jak ludzie sie nie beda uczyc matematyki ktora jest absolutna
              podstawa pracy naukowej ..
              • itakdalej.itakdalej Nie obrażajmy tych co ewentualnie przyjadą 03.06.06, 12:29
                junk92508 napisała:

                >
                > Najlepszych to nie sciagnie ...
                >
                > Za to miernoty ktorym za granica nie bedzie dobrze szlo owszem ...
                >

                Niekoniecznie miernoty. Jest sporo ludzi którzy wyjechali w latach 80-tych,
                jakąś pozycję tam zdobyli, ale nie czuję się u siebie, albo po prostu chcą
                spędzić ostatnie swoje lata w rodzinnym kraju. Z poczuciem, że dla
                pozostawionej ojczyzny zrobili coś dobrego chociaż teraz, ponieważ w latach gdy
                się rozstrzygały jej losy, byli zajęci swoimi sprawami. Sądzę, że dla naukowców
                w wieku przedemerytalnym to może być ciekawa propozycja. A oni i tak są dużo
                lepsi i mają bardziej wartościowe kontakty ze światem niż ich koledzy którzy
                zostali w kraju i są wielkimi profesorami z długą listą tytułów i stopni przed
                nazwiskami, ale za to z krótką albo pustą listą istotnych publikacji.
                • khmara Re: Nie obrażajmy tych co ewentualnie przyjadą 04.06.06, 17:39
                  Chętni do powrotu mają najczęściej ok. 50 lat i długą listę publikacji w
                  liczących się czasopismach. Najczęściej nie mają habilitacji. I najczęściej nie
                  ma siły, która zmusiłaby lokalne kacykostwa na dowolnej uczelni do zatrudnienia
                  takiego kogoś. W najlepszym przypadku taki powracający ma szanse na
                  krótkoterminowy kontrakt bez możliwości przedłużenia na dalsze lata, ale tego mu
                  nie powiedzą na starcie. A po kilku latach na polskiej uczelni wypada z rynku i
                  przestaje być konkurencyjny. Jednorazowa akcja ministerstwa nie obejmie wielu,
                  którzy chcieliby wrócić i to z dorobkiem, którym można by obdzielić niejedną
                  radę wydziału i jeszcze by zostało.
                  • itakdalej.itakdalej Re: Nie obrażajmy tych co ewentualnie przyjadą 04.06.06, 18:51
                    khmara napisał:

                    > Chętni do powrotu mają najczęściej ok. 50 lat i długą listę publikacji w
                    > liczących się czasopismach. Najczęściej nie mają habilitacji.
                    ...
                    > A po kilku latach na polskiej uczelni wypada z rynku i
                    > przestaje być konkurencyjny.

                    Ja pisałem o ludziach starszych, którzy wyjechali z Polski w stanie wojennym, a
                    teraz dobiegają 60-tki. Wypadnięcie z rynku w ciągu 5 lat nie będzie już dla
                    nich oznaczało jakichś poważnych konsekwencji.
                    Na to że ktoś młodszy przyjedzie specjalnie bym nie liczył, choć pojedyncze
                    przypadki mogą się zdarzyć.
                    • khmara Re: Nie obrażajmy tych co ewentualnie przyjadą 04.06.06, 19:27
                      Piszę o konkretnych ludziach, którzy wrócili, lub planują powrót. Do podania
                      nazwisk mnie nie upoważniono, więc nie opiszę, na ile udane były te powroty.
                      • Gość: ndg Re: Nie obrażajmy tych co ewentualnie przyjadą IP: *.fbx.proxad.net 05.06.06, 00:10
                        moje zdanie: nie wracam. pieniadze to jedna, ostracyzm srowdowiska i marazm w nauce to druga, znacznie wazniejsza sprawa.

                        pozdrawiam wszyskich,
                        i na obczyznie,
                        i w polsce.
                        • tlysakowski Jacyś przyjadą? Optymista. 05.06.06, 01:18
                          > pieniadze to jedna, ostracyzm srowdowiska i marazm w n
                          > auce to druga, znacznie wazniejsza sprawa.

                          Zgadza się w pełni. Prawie wszyscy moi znajomi pakują się po doktoracie, o ile
                          to doktorat z nauk ścisłych.
                          Moje zdanie jest takie, że rządowi nawet humanistów nie uda się ściągnąć. Jeśli
                          ktoś przyjedzie, to co najwyżej paru emerytów.
                          • Gość: almagus Re:Wracają adepci teologii, np. ojciec dyrektor! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.06, 19:33
                            Po co mu te pieniądze czy ty nasze konto znasz?

                            Kaczorki, osiołki, baranki, wierni, niemiłosierni!

                            Rosną buraki,
                            wzlatują anioły,
                            a napęd moherkowy !

                            Etyka, radio i telewizja,
                            jedynej prawdy i wiary wizja.
                            Moherowe stado tryka,
                            owieczki Ojca Rydyka,
                            żeby oddali się hosannie,
                            rodakom beczą zarannie,
                            całodobowo nachalnie
                            beczą, beczą nienormalnie
                            o liberałach, homolkach,
                            komuchach no i o Bolkach.
                            Beczą o polskojęzycznych,
                            obywatelach plastycznych,
                            co są chciwymi żydami,
                            libertynami, masonami,
                            takimi niby Polakami
                            i zawsze udawanymi.
                            Polakami prawdziwymiiiiiiiiiiii,
                            owieczkami namaszczonymi
                            do wskazywania kierunku,
                            oceny twego wizerunku,
                            jesteśmy my wybrani,
                            aby ciebie do bani
                            pouczyć jak żyć masz,
                            tak aż staniesz się nasz!
                            Czy ty Boga w sobie masz,
                            czy ty nasze konto znasz?

                            Nowe wybory, więc czinownik z czynownikiem
                            robi sobie i nam kampanię z męczennikiem.
                            Skoro przykład męczeństwa idzie z góry,
                            no od tego co to wanny, z gazem rury
                            i przynosi to jemu, i nam efekty,
                            więc co w tym złego Boże Święty?

                            Bóg jest w nich.
                            Bóg jest ich.
                            Bóg wskazuje wiele dróg.
                            Jak nie wyjdzie, tak chciał Bóg.
                            To nasz wspólnik , a nie wróg,
                            no bo ukraść to nasz Bóg!

                            Podajmy sobie ręce my jądro narodu,
                            my sól tej ziemi postraszymy zza grobu.

                            Patrzę i odnawiam oblicze tej ziemi,
                            kocham Was, lecz kropię łzami swojemi.


                            Wadzy, wadzy, wadzy dajcie, jak coś chcecie, to spieprzajcie , dziady, dziady,
                            dziady damy liche wam obiady, won, won, won sokoły , a matoły na cokoły,
                            obiecamy wam tu raj, mamy w dapie cały Kraj, wadzy, wadzy, wadzy daj ...!!

                            Hej sokoły ze stodoły...

                            "Kiedy będzie lepiej ? Już jest Leppiej” i jest Gar z Tych, Kacza Zupa – taka
                            burleska, będzie lepszy odbiór medialny rządu, gorzej z prawdą, ale ten ciemny
                            moher się nie pozna.
                            • Gość: JP Moze wyjechac po to, by wrocic? IP: 156.17.92.* 06.06.06, 08:36
                              To chyba najlepszy pomysl, zeby szybko podniesc sobie dwukrotnie pensje! Trzeba
                              tylko wyjechac na jakis czas a potem wrocic i "zalapac" sie na repatriacje.
                              Przeciez wyjazdy na post-doca sa juz standardem w wielu dziedzinach.
                              A tak na powaznie. Sprowadzenie kilku, kilkunastu, czy nawet kilkuset osob z
                              zagranicy nic nie da. Oprocz pensji potrzeba przeciez laboratoriow, sprzetu,
                              pieniedzy na badania, no i zespolu, ktory te badania bedzie realizowal, bo chyba
                              profesor, ktory wroci z zagranicy nie bedzie sam mieszal w probowkach. A doktor,
                              ktory za granica ma stanowisko profesora nie wroci na uczelnie, gdzie dostanie
                              na poczatek etat asystenta z pensja 1300 zl na reke. Nawet pomnozenie tego przez
                              dwa nie zmienia faktu, ze jest to smieszna kwota.
                              Zamiast wymyslac jakies glupie rozwiazania, ktore i tak sie nie sprawdza, lepiej
                              pomyslec o rozwiazaniach systemowych: zniesieniu habilitacji, zwiekszeniu
                              nakladow na nauke, itp. Ale na to trzeba odwagi i dobrych pomyslow, a tego brak
                              naszej wladzy. Potrzeba tez pieniedzy, a te nasza wladza woli dawac gornikom, bo
                              oni przyjada do Warszawki i zrobia zadyme, a naukowiec schowa sie w labie, albo
                              wyjedzie za granice....
                              Znam wielu dobrych ludzi, ktorzy zdecydowali sie zostac w Polsce i szlak ich
                              trafia, bo nie maja za co i na czym robic badan. Dlatego tez twierdze, ze
                              wiekszosc osob, ktore wrocilyby, w krotkim czasie dalaby noge z powrotem za
                              granice.
                              • Gość: Marcin Re: Moze wyjechac po to, by wrocic? IP: *.biotech.univ.gda.pl 06.06.06, 12:23
                                Witam,
                                W zasadzie przeszło mi to rownież przez głowę. Tak się akurat składa, że w
                                zasadzie system finansowania nauki (z FNP na czele) wymusza wyjazd z Polski.
                                Nawet jesli bedziesz miał publikacje w Nature (to mało prawdopodobne, bo
                                afiliacja przeszkadza) to i tak pies z kulawą noga sie nie zainteresuje tym,
                                żeby pomóc Ci zbudować własną grupę badawczą. Jak będziesz wracał z postdoca,
                                to owszem.
                                Drugi problem: uśrednianie. Nawet FNP nie wspiera ludzi najwybitniejszych,
                                tylko lepszych średniaków. Przykład: moj kolega zrobil doktorat w wieku lat 22.
                                Przepasażował się przez 4 postdoki i po powrocie okazało się, że nie moze
                                startowac w konkursie FNP, bo... od doktoratu mineło więcej niż 5 lat.
                                Trzeci: brak weryfikacji. Wszyscy psioczą na habilitację, ale chyba jest to
                                mocno na wyrost. Jak ktoś jest dobry, to zrobienie tych magicznych 5 publikacji
                                to nie jest problem. Plus kilka z tematow pobocznych. Niemal każdy basuje, że
                                za granica to tak nie ma. Dzieje sie tak z kilku powodów:
                                1. uczelnie nie są utrzymywane z finansow publicznych, wiec nie zatrudniaja
                                miernot, bo to sie najzwyczajniej nie opłaca. Jak nie masz finansowania badan
                                przez dwa lata z rzedu - wynocha.
                                2. W krajach, w których uczelnie sa finansowane z budżetu kryteria obrony
                                doktoratu są bardzo wyśrubowane - w Finlandii musisz mieć cztery dobre
                                publikacje, żeby zacząć obronę pracy.

                                U nas zniesienie habilitacji bez wprowadzenia któregokolwiek z wyzej
                                wymienionych zabezpieczeń i bez zmiany zasad finansowania nauki i otwierania
                                kierunków na uczelniach spowodowałoby skutki katastrofalne - możliwość
                                utworzenia niezmiernie kiepskich uniwersytetów w jakims Pcimiu Dolnym i z
                                drugiej strony - dorwanie sie niekompetentnych doktorów z bożej łaski do
                                stanowisk kierowniczych. Za kilka lat sytuacja wygladałaby znacnie gorzej niż
                                dziś.
                                • Gość: kijem w bagno Re: czy kiedys doczekamy sie podstawowych reform? IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 06.06.06, 19:15
                                  Mialbys racje "Marcinie" odnosnie habilitacji
                                  jezeli "zrobienie tych magicznych 5 publikacji"
                                  byloby rowne habilitowaniu sie. A tak nie
                                  jest i - podejrzewam, ze wielu piszacych na tym
                                  forum zdazylo sie juz o tym przekonac!

                                  p.S. Habiltacje, belwederskie profesury, "centralne
                                  komisje" itd. to wszystko tylko umacnia w Polsce
                                  stalinowski system dzialania szkolnictwa wyzszego
                                  i nauki!!!
                                  • Gość: Marcin Re: czy kiedys doczekamy sie podstawowych reform? IP: *.users.altanet.pl 06.06.06, 22:12
                                    Oczywiscie - potrzebne jest jeszcze kolokwium habilitacyjne :). A tak serio -
                                    to moze ja mam zafalszowany obraz sytuacji - jestem dwa lata po doktoracie,
                                    mam (i przedtem mialem) szefa, ktory popiera wszystkie moje sensowne pomysly i
                                    absolutnie nic nie ma przeciw mojemu usamodzielnieniu sie. Masm niemal
                                    całkowitą swobodę badawczą. Rok po doktoracie udalo mi sie dostac grant KBN
                                    (własny) nie używając w tym celu żadnych mitycznych układów, których
                                    najzwyczajniej w swiecie nie mam - w czasie doktoratu nie wspołpracowalem z
                                    żadnym polskim osrodkiem.
                                    W sumie nie mialem okazji doświadczyć gerontokracji i podcinania skrzydeł.
                                    Swoją drogą to każdy chyba widzi, do kogo idzie robić doktorat, nieprawdaż?

                                    Mogę narzekać jedynie na wyjątkowo skąpe środki przeznaczane na badania
                                    naukowe, bezsensowne i często "niepisane" zasady (typu - grant powyżej 400 tys
                                    nie przejdzie...), no i fakt, że muszę wyjechać, żeby załapać się na jakieś
                                    wsparcie w wyposażaniu własnego labu i organizowaniu własnej grupy badawczej.
                                    Nie powoduje mną szczególna niechęć do wyjazdu, tylko ja już się nieco
                                    najeździłem w czasie doktoratu i studiów (w sumie 2 lata i kilka miesięcy w
                                    czterech ośrodkach europejskich). I co? I nadal dla takiego ministra jestem ten
                                    frajer, który został. A głupio tak wyjechać jak się jest kierownikiem grantu.

                                    Jeśli chodzi o system to niestety musimy z takim żyć, bo przy takich nakładach
                                    na naukę, to się go po prostu nie da zreformować. Z jednej strony brak
                                    pieniędzy z budżetu (bo przecież trzeba górników uspokoić itd.. - zawsze jest
                                    coś ważniejszego od nauki, tym łatwiej się o niej zapomina naszym (p)OSŁOM, że
                                    cęśc z nich to dopiero na ławie poselskiej otrzymuje maturę Honoris Causa), a z
                                    drugiej konstytucyjny zapis o bezpłatnej(hehehe - wszystko co jest bezpłatne
                                    kosztuje trzy razy więcej i jest przy tym dwa razy gorsze - patrz służba
                                    zdrowia) nauce niemal całkowicie blokuje reformę czy to na wzór fiński, czy
                                    angielsko-amerykański.
                                    • Gość: z CH Re: czy kiedys doczekamy sie podstawowych reform? IP: *.pz.unibas.ch 07.06.06, 10:59
                                      Gratuluje miejsca.

                                      > Swoją drogą to każdy chyba widzi, do kogo idzie robić doktorat, nieprawdaż?

                                      Nie. Oczywiscie, wielcy patentowani idioci sa widoczni.

                                      Ale magister rzadko zna podskorne uklady i ukladziki. Poza tym, zwykle nie wie,
                                      na ile super-projekt reklamowany przez profesora jest mozliwy do wykonania a
                                      wyniki doberze publikowalne.

                                      To moje wrazenia, widzialem np. doktorantow ktorym promotor dal do ustawiania od
                                      zera bardzo trudna technike w kiepsko wyposazonym labie. Promotor mial paru
                                      doktorantow, jednego mogl zaryzykowac. Ludzie sobie nie radzili - nikt by sobie
                                      nie poradzil, chyba ze mialby duzo szczescia. Specyfika biologii molekularnej.
                                      Dobre laby zachodnie zatrudniaja np. 40 osob, czesc wyspecjalizowanych w
                                      trudnych technikach.

                          • Gość: angel Re: Jacyś przyjadą? Optymista. IP: *.swipnet.se 06.06.06, 08:31
                            a ja na przyklad wracam... chociaz nie wiem do konca co na mnie czeka w kraju.
                            prace moze dostane, ale czy bede mogla robic to co naprawde chce bo w polsce
                            moj temat nie jst jeszcze priorytetem. jedyna nadzieje w tym ze nie pale mostow
                            za soba i moze w przyszlosci bede mogla jeszcze wyjechac - chociaz na pare
                            miesiecy. o kwestii finansowej nawet nie wspomne bo to logiczne ze tutaj sie
                            zawsze traci... tym niemniej wszyscy moi znajomi sa w kraju a to tez sie
                            liczy... za granica nadal jstm imigrantka pomomo tego ze zupelnie sie tak nie
                            czuje... wszystkoe moje dlugi tutaj splacilam (odpracowalam darmowa edukacje
                            jaka tu zdobylam)....
                            pozdrawiam wszystkich za granica i tych ktorzy decyduja sie wrocic....
                            angel
                  • Gość: TPepe Nie w pensjach problem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.06, 23:29
                    Nie czarujmy sie, zaplacenie komus godziwej sumki nie rozwiazuje problemu.
                    Wszedzie na swiecie w nauce pracuje sie nie dla pieniedzy ale z ciekawosci.
                    Amerykanskie profesor zarabia na ogol niewiele w porownaniu z dobrym sprzedawca
                    Cadillacow. Podniesienie pensji nie jest takie trudne, ale aby sciagnac
                    sensownych ludzi i osiagnac sensowne wyniki trzeba jeszcze wylozyc pieniadze na
                    badania. Duzo wieksze. Zainwestowac w infrastrukture..tez duzo wiecej. A skutki
                    dla gospodarki narodowej sie pojawia..za 10..15 lat.
                    TPepe
                    • Gość: Leto Re: Nie w pensjach problem... IP: *.ztpnet.pl 05.06.06, 00:09
                      No właśnie. W pensji nie problem. Niech i bedzie 6000 brutto. Tylko niech będą
                      pieniadze na badania. W Stanach to może i pensje małe, ale granty sa
                      gigantyczne. Problem taki też jest, że u nas przy grancie pracuje kilka osób, a
                      w Stanach z jednego grantu "żyją" dziesiątki podwykonawców, a wyjazd z takim
                      grantem do Afryki czy Azji potrafi wybudować miasteczka (znam przykład
                      amerykańskiego grantu w Rosji, gdzie co ciekawe nie pracował żaden amerykanin,
                      tylko obsada międzynarodowa). Potrzeby sprzęt? Proszę, kupuję. Wykonac badania w
                      RPA? Kaine problem.
                    • badjuk Re: Nie w pensjach problem... 05.06.06, 20:12
                      Tak na prawdę trzeba zadbać o tych ktorzy jeszcze nie wyjechali.
                      To fakt - w nauce pieniądze nie sa najwazniejsze, tylko chec odkrywania, a do
                      tego sa potrzebne warunki.
                      • Gość: witus To jakies bujdy, zaden naukowiec nie bedzie IP: *.fbx.proxad.net 05.06.06, 22:26
                        za 8set zl zyl. Toz to nie jest gromada altruistow. Dodam to co czesto sie
                        zapomina, ze naukowcy maja zony i mezow.
                  • Gość: jotka42 Re: Nie obrażajmy tych co ewentualnie przyjadą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.06, 21:27
                    No wlasnie, moze starsi chcieliby wrocic, bo ten nasz kraj ma w sobie cos
                    takiego, ze sie za nim teskni. Ale nie mlodzi, ktorzy tam zrobili doktoraty,
                    dostali swietne POSADY[ a nie krotkoterminowe kontrakty] i bolesnie pamietaja,
                    jak ich odzierano ze zludzen o wielkiej nauce, bo najwyzszym kryterium
                    przydatnosci byla umiejetnosc pieczenia ciast lub robienia salatek[ ach! te
                    czwartki na jednym z wydzialow biologii wiodacego uniwersytetu].Pensja to nic,
                    jesli dalej trzeba bedzie czekac rok, zanim jakis urzedas zatwierdzi zakup
                    jakiegos odczynnika i bedzie kwestionowal ilosc zakupu. Dlaczego 2 gramy a 1
                    nie wystarczy? Goncie sie Kaczory z waszymi pomyslami. Nasz , naprawde przez
                    wielu ukochany kraj, potrzebuje myslenia w przyszlosc a nie rozliczania
                    przeszlosci.
                  • Gość: Lucusia Re: Nie obrażajmy tych co ewentualnie przyjadą IP: 212.244.186.* 06.06.06, 14:45
                    I urośnie jeszcze większa góra sfrustrowanych 50-latków, którzy będą dusić wszystkich młodszych, którzy mogliby cos naprawdę zrobić. Czy pan(pani) po 50-tce weżmie i zaangażuje się w projekcie szacowanym na 25 lat? Nie, bo oni wyników już nie otrzymają i sie pod nimi nie podpiszą. Bedą robić tylko malutkie granciki, żeby się wykazać.
                    • Gość: kijem w bagno Re: Nie obrażajmy tych co ewentualnie przyjadą!!! IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 06.06.06, 19:26
                      Czy moglabys podac mi "Lucusiu" jakies blizsze informacje
                      na temat tego projektu "szacowanego na 25 lat"?

                      50-latek (ale chyba jeszcze nie-sfrustrowany)

                      p.S. Nigdy nikogo nie "dusilem" :)
                      Czy uwazasz, ze to tylko wiek powoduje, iz
                      ludzie staja sie zlosliwi??
              • anna-dark Naiwnych nie sieją - sami się rodzą. Kto wróci??? 05.06.06, 23:17
                Naiwnych nie sieją - sami się rodzą. Kto wróci??? Jak za granicą zarabia 7 lub 10 x więcej...
            • tsheshek potrzeba totalnej zmiany systemu 05.06.06, 03:39
              pisze wlasnie ze stpendium w Stanach, jak na razie zamierzam wrocic (z powodow
              osobistych), jednak trzeba to zmienic radykalnie a nie tylko polsrodki, tj min
              wynagradzanie za realizowane projekty a nie z etatu (tj od dziela), poza
              oczywiscie edukacja, habilitacja to przezytek i tylko stopuje kreatywnych, no i
              chyba najwazniejsze, jesli nauka ma byc na poziomie to musi kosztowac
          • kolargolo naukowcom kase a lekarzom - kamasze 05.06.06, 01:59
            tak powinno brzmiec nowe haslo rzadu Marcinkiewicza. Proponuje przeczytac
            krotki tekst na ten temat:
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3395121.html
            • badjuk Re: naukowcom kase a lekarzom - kamasze 05.06.06, 20:19
              Polska - wydatki na naukę:
              1997 - 0,50% PKB (Produkt Krajowy Brutto)
              1998 - 0,47%
              1999 - 0,46%
              2000 - 0,45%
              2001 - 0,44%
              ...
              2004 - 0,329%
              planowane (stan 23.08.04) na 2005 - 0,268%
              • Gość: jotka42 Re: naukowcom kase a lekarzom - kamasze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.06, 21:33
                Brawo Bajduk. No coments.
              • Gość: kijem w bagno Re: wladza dba o innych... IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 06.06.06, 19:32
                Fakt, te liczby najbardziej dobitnie pokazuja w jak
                glebokim "powazaniu" maja rozwoj nauki i techniki
                w Polsce kolejne rzady. I - niestety - nic nie
                wskazuje na to, ze cokolwiek ulegnie poprawie!
          • kamelia1 Re: Pomysł jest naprawdę świetny! 05.06.06, 20:26
            Wroce pod warunkiem, ze ktos doceni moj faktyczny dorobek naukowy, a nie bedzie
            tego ocenial na podstawie liczby publikacji, bo tak to funkcjonuje na polskich
            uczelniach. Nie wazne sa osiagniecia i wartosc pracy tylko ilosc artykulow
            bedecach niejednokrotnie wersja jednego powtarzanego na rozne sposoby artykulu
            tzw. czasopismach naukowych. Jak mam zrobic habilitacje, skoro nie mam dorobku
            ( czytaj: liczby publiakcji) ? Znam profesorow, ktorzy nie znaja angielskiego i
            docentow, ktorzy nogdy nie pracowali w laboratroium. Znam docentow, z
            ogromnym "dorobkiem" , na ktory skladaja sie w wiekszosci prace pogladowe na
            ten sam temat. Kariery naukowe w Polsce to "uklady" i wzajemne dopisywanie
            kolesi do publiakcji zeby miec tzw. dorobek.
        • Gość: Beny zarty na bok IP: 195.33.70.* 02.06.06, 13:24
          (od razu zaznacze - normalne zycie to pokolenie od 4tys brutto)
          Hahaha, chyba zartujesz 4K brutto, ale chyba euro.

          Dodam jedynie ze powrot do tego piekielka jakie mi byla moja uczelnia fundowala
          musialbym dostawac dodatek za szkodliwe warunki pracy w wysokosci miliona euro -
          moje zdrowie jest calkiem drogie.

          Pomijam drobne zlosliwosci typu pan panie kolego dobrze sie wywiazal z pracy,
          tylko przez niedopatrzenie nie ma pana nazwiska na okladce publikacji.
          Pan panie kolego zajmie sie tym nieciekawym i bez przyszlosci projektem bo
          akurat ja mam na to zlecenie/ochote/widimisie, a nie znam sie na tym/nie chce mi
          sie/do tego mam takich wyrobnikow jak wy frajerzy. Co mi pan tutaj pokazujesz
          jakies wlasny projekt badawczy.
          Potrzebuje jakis element do aparatury i bede szczesliwy jesli zostanie mi to
          dostarczoen w nastepnej pieciolatce.

          Mnie jest dobrze tutaj, gdzie jestem, a nie jest to Polska (niestety).
          • wissenwertes Masz racje w tym punkcie! 05.06.06, 23:03
            Ja mam jeszcze jeden. Otoczenie i to nie w miejscu pracy tylko tam gdzie sie
            mieszka. Jezeli nawet dostalbym te same pieniadze co tutaj, to nie wrocilbym.
            Reaguje alergicznie na ciemnogrod.
            • Gość: :O) wissenwertes, zgadzam sie IP: 170.65.192.* 06.06.06, 12:13
              Mysle ze po kilku miesiacach/latach atmosfera w tym kraju doprowadzilaby mnie
              do samobojstwa!
              Juz od wielu dobrych lat dobrze zyje mi sie bez calej tej patriotycznej
              otoczki, smierci, cmentarzy, smutnych swiat, chamstwa, korpucji, tego
              absurdalnego rzadu i parlamentu i nieprzewidywalnego prawa.
              Nie obwiniam tutaj bron Boze nikogo. Zwykla wypadkowa czasu i sytuacji
              politycznej w naszym kraju.

              Pozdrawiam wszystkich forumowiczow.
        • alterpars Re: Wyższa pensja za powrót 02.06.06, 15:40
          Za 4 tys brutto to ty sie mozesz popatrzec dopiero na normalne zycie. Chlopie
          tysiac dolarow to zarabia doktorant na uniwerku
          • pawel_berlin Re: Wyższa pensja za powrót 05.06.06, 18:15
            a dokladnie pomiedzy 950 a 1200 €, netto. Dane dla Niemiec (zachodnie landy)
            • Gość: K.B. Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.man.olsztyn.pl 06.06.06, 09:19
              z tego co wiem:
              od 1000 funtów/m-c - doktorant
              od 1500 funtów/m-c - post-doc
        • pawel_berlin Re: Wyższa pensja za powrót 05.06.06, 18:11
          Ani mnie, ani moich przyjaciol nie korci mozliwosc powrotu. Tu nie chodzi
          jedynie o pensje; wazne sa NORMALNE warunki pracy i mozliwosc rozwoju.
          Czynniki, ktorych w Polsce po prostu brak.
          Podobnie wyglada to ze studentami; od 3 lat systematycznie rosnie ilosc
          polskich studentow na Berlinskich uczelniach. Ze wszystkich 15 absolwentow nauk
          biologicznych tylko jeden zdecydowal sie na powrot. Tam, gdzie zaczyna sie
          nauka na wysokim poziomie, konczy sie patriotyzm. Kazdy, kto ma chocby Dr w
          kieszeni doskonale o tym wie.
        • mifku Re: Wyższa pensja za powrót 05.06.06, 18:57
          memhos napisał:

          > Chcieli by wrocic. Znam ludzi, ktorych do szalu doprowadza to,
          > ze w Polsce nie moga normalnie zyc za zarobki z uczelni i musza
          > pracowac za granica (od razu zaznacze - normalne zycie to pokolenie
          > od 4tys brutto). Czy to wypali to inna sprawa, ale lepsza taka
          > akcja od zadnej.
          *******************************************************************************
          Na przyklad ja chcialbym wrocic i pracowac w Polsce. Jak na ironie, jestem
          postdokiem w europejskim kraju, ktory prowadzi we wszelkich statystykach jesli
          chodzi o rozwoj cywilizacyjny, a ktory tak naprawde jest zwieraczem Europy.
          Zadupie to za malo powiedziane. Tubylcy: leniwi i z mnostwem wymagan, byle sie
          nie zmeczyc. I szlag mnie trafia, ze niestety lepiej mi sie tu pracuje niz w
          Polsce, bo tu moge sie skupic na robocie, a nie na papierach i uzeraniu sie z
          budzetem czy kretynsko zorganizowana logistyka. I drobny szczegol: ze swojej
          pensji nie tylko utrzymuje tu Zone i malutka coreczke, ale udaje mi sie odkladac
          40%pensji miesiecznie. I nie odmawiamy sobie niczego (w granicach rozsadku,
          oczywiscie). W Polsce z mojej pensji mialbym trudnosci z utrzymaniem siebie samego.
          Jestem biologiem molekularnym (czyli robote znajde od Berlina po Tokio) i pewnie
          udaloby mi sie zalapac na te forse. Ale jestem temu projektowi zdecydowanie
          przeciwny!!!!!!!!!!!!Zamiast ryby, wole wedke: niech zwieksza naklady na nauke i
          ilosc finansowanych projektow badawczych!!!!!!!Przy zrobia jasne kryteria
          przyznawania srodkow, zeby czla forsa nie szla do krewnych i znajomych krolika!
          • Gość: z Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.torun.mm.pl 05.06.06, 22:08
            hehe, ciekawość - w Szwecji czy Norwegii siedzisz? Byłem na postdoku w Szwecji
            (na zadupiu, a jakże) i było mi tam bardzo dobrze. Wróciłem tylko i wyłącznie z
            powodów rodzinnych. Co do pracy w tamtejszych warunkach - absolutnie się
            zgadzam. Zajmowałem się badaniami a nie pisaniem kolejnego artykułu
            przeglądowego na zlecenie szefa, w myśl zasady - każda sztuka publikacji,
            obojętnie na jaki temat, się liczy. Ach, żal d... ściska i nie chce mi się
            więcej komentować.
        • d_arek_d Re: Wyższa pensja za powrót 06.06.06, 03:45
          memhos napisał:

          > lepsza taka
          > akcja od zadnej.


          A nie sądzisz, że taka "akcja" skłoni do wyjazdu więcej tak niesprawiedliwie
          potraktowanych naukowców niż nakłoni do powrotu pracujących za granicą? To
          będzie takie przetasowanie ze wskazaniem na wyjazdy.
          • Gość: zainteresowany Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.apo.nmsu.edu 06.06.06, 07:53
            Taka polityka skloni ludzi do wyjazdow... i czasem powrotu po paru latach,
            co moze gwarantowac wyzsze pensje. Kiedy tak na to spojrzec, to nie wyglada
            to az tak glupio, bo zmusi nas do wyjezdzania na postdocki za granice,
            a to ksztalci i zmusza do przyjecia innych sposobow organizowania i standardow
            pracy... Tylko czemu kogos trzeba zmuszac zeby wyjechal? Wracam do Polski po 5
            latach ale przeraza mnie zamordyzm "katolicki" jaki sie w Polsce rozwija i brak
            spokojnego miejsca pracy na uczelni, gdzie w niewielkich klitkach probuje sie
            ustawic po pare biurek dla pracownikow... Pensje dawno powinny byc wyzsze dla
            naukowcow ale i zapewnione dobre warunki do pracy, mniej godzin dydatktycznych,
            nowoczesna aparatura, zaplecze techniczne, a "nie zrob to sam" i prowizorka...
            Pasja pasja lecz sa granice jakie kazdy sobie ustawia zanim mu sie odechce
            pracowac w kraju... a zagranica tylko na to czeka.
      • arahat1 byly igrzyska teraz mamy cyrk--tylko jak dlugo 02.06.06, 07:50
        i kto zaplaci za bilet wstepu????
        • tomga Re: byly igrzyska teraz mamy cyrk--tylko jak dlu 02.06.06, 07:55
          arahat1 napisała:
          > i kto zaplaci za bilet wstepu????

          pan płaci, pani płaci, państwo płaci, społeczeństwo tez....
      • Gość: Paweł Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.epstein.com.pl 02.06.06, 07:50
        Myślę, że podwojenie pensji nie wystarczy :-)) Przy mnożniku x8 może znajdą się
        tacy, którzy zaczną się zastanawiać...
      • tomga ciekawostka 02.06.06, 07:53
        heh zaczynają od profesorow i doktorow, a ciekawe na kim skonczą...
        sprzataczkom, kelnerom, opiekunkom etc beda proponowac dwkurotnie wyzsze
        pensje za powrot do kraju???
        • flight358 Re: ciekawostka 05.06.06, 20:55
          To w USA i UK nie mozna sie rozwijac, dlatego ze nie wolno mlodym
          samodzielnie pracowac, do czego przymusza nasza habilitacja.
          Zamiast tego sa zespoly badawcze, i prawie cale dokonanie zespolu
          idzie na konto szefa. Wyrwanie sie z takiego niewolniczego bagna
          graniczy z cudem, wiec niewielu wroci. Teraz widac kto to jest pani
          Zyta G.
      • toja3003 Znam przypadki kiedy profesor na kierowniczym stan 02.06.06, 08:39
        Znam przypadki kiedy profesor na kierowniczym stanowisku ma pełny etat w
        Polsce, kasuje w Polsce pieniądze, „prowadzi” projekty, tzn. stempluje swoim
        nazwiskiem rachunki do wypłaty, czasem przyśle jakiegoś mejla a nawet osobiście
        pojawi się żeby wgłosić jakiś wykład inauguracyjny a potem z powrotem za
        granicę gdzie trzepie prawdziwą kasę.

        Ten projekt spowoduje, że pojawi się cała masa ludzi, którzy chętnie dodatkowo
        skasują kasę w Polsce ale na pewno nie spalą mostów za sobą i nie zerwą
        kontaktów z zagranicą. Co to znaczy „wrócą” czy „ściągnąć”? Takim profesorom na
        kierowniczych stanowiskach paszporty się zabierze i będą podpisywać listę
        obecności? Wyjdzie z tego kolejna fikcja.

        Samo zwiększanie budżetowych nakładów to zbyt słaby warunek, bo nie gwarantuje
        sensownego wydawania pieniędzy. Z dugiej strony, budżetowy naukowiec, jeśli nie
        ma mechanizmów kontrolujących jego efekty, będzie marnotrawił pieniądze – tak
        np. często dzieje się w nauce polskiej i w tych krajach gdzie nauka jest
        zdominowana przez instytucje państwowe.
      • o.porfirion Wrócą? 02.06.06, 08:43
        Raczej nie...

        Dlaczego? Po pierwsze, jeśli ludzie są "ustabilizowani" tzn. mają stałe posady,
        współmałżonka z pracą, dzieci w szkole - to nie wrócą. Z tego samego powodu
        całej masie ludzi jest też trudno wyjechać.

        Po drugie: jakie mają być kryteria? Ile lat pobytu za granicą? Na jakiej
        posadzie? Żeby przypadkiem nie okazało się że za ekstra pieniądze ściągniemy -
        no - łagodniej mówiąc niekoniecznie najlepszą kadrę. Sam fakt tego, że ktoś ma
        posadę za granicą nie oznacza, że jest lepszy od tych co są w kraju.

        Po trzecie - nie rozumiem tego "dotacje z UE". UE ma już programy na powrót
        dające jakieś granty i stypendia tym co chcą wrócić do Europy - wystarczy
        zerknąć pod reintegration grants czy jak to się w 7PR będzie nazywać.

        Jeśli już się o czymś takim mówi to może warto zrobić coś w stylu programu
        stypendialnego profesorskiego - na 5 letnie profesorskie pozycje - ale otwartego
        dla wszystkich (z Polski czy z zagranicy) i ocenianego rzetelnie. To miałoby
        sens - a można by w tym wprowadzić preferencje dla "powracających".

        I nie 5 takich profesur (jak jest 10 stypendiów FNP rocznie) ale 500 lub 5000.
        • Gość: JAP Re: Wrócą? IP: *.129.192.61.east.flets.alpha-net.ne.jp 02.06.06, 16:24
          Bardzo dobry komentarz.
          Nie moze czlowiek pracowac w atmosferze budzacej dwuznaczosc. Panstwo powinno
          ustalic priorytety badawcze i od nowa zorganizowac laboratoria (dobrze
          wyposazone), w ktorych wszyscy pracownicy powinni byc z jakas wielokrotnoscia
          obecnych stawek oplacani. Nie wyobrazam sobie sytuacji gdzie byloby poczucie
          niesprawiedliwosci, w takich warunkach nawet geniusz nic nie sprosta, a
          pamietac trzeba, ze dzis tylko dobry zespol badawczy moze czegos dokonac. W
          kraju jest jeszcze wielu bardzo dobrych naukowcow, wiec nie ma co sie podniecac
          tylko "naukowcem dewizowym" jakby w PRLu powiedziano. Osobiscie naleze go grona
          tych najbardziej poszukiwanych, jestem "komercyjnym naukowcem", ale chyba
          wolalbym wziasc posade, po obligatoryjnej emeryturze, gdzies na malym
          uniwersytecie, tu gdzie jestem. Polska to przepiekny kraj, ale uczulenie na
          arogancje urzednikow zostalo na zawsze, wiec chyba pozostane przy sakura. Choc
          musze przyznac, ze dzis bylem bardzo pozytywnie "naczarowany". Po raz pierwszy
          przy medialnym stwierdzeniu "swiatowej slawy polski uczony" nie poczulem sie
          wprowadzony w blad, rzeczywiscie badania prowadzone na Akademii Medycznej w
          Szczecinie sa wysokich lotow. Takze jest z czego wybierac w Polsce rowniez.

          Jest jedno lekarstwo na polskie klopoty, mianowicie, stanowiska profesorskie
          powinny przypadac osoba z odpowiednim dorobkiem, np. w mojej dziedzinie co
          najmniej z 5 publikacji w Cancer Research, a pozostale okolo 40-50 moga byc
          troche lzejszego kalibru, acz Nature btez by bylo mile widziane. Pozdrawiam
        • Gość: janek-007 Re: Wrócą? IP: *.qc.sympatico.ca 05.06.06, 02:24
          Pomysl MEiSW to bomba niewypal o opoznionym dzialaniu. Jezeli dobry naulowiec
          na tak zwanym 'zachodzie' zrezygnuje i wroci do Polski to jego dalsza kariera
          naukowa jest skonczona. Wroci do punktu z ktorego wyszedl z ta tylko roznica
          ze 'nie repatryjanci' zrobia mu piekielko na ziemi. Pomysl MNiSW to tak
          naprawde idiotyczny i nie przemyslany pomysl. Zamiast usuwac przyczyny
          chronicznej stagnacji i niedorozwoju polskiej nauki probuje sie leczyc tylko
          dorazne symptomy.

          Polska nauke i uniwersytety powinno sie reformowac tak azeby dac szanse mlodym,
          nie koniecznie tylko mlodym, i dynamicznym a jedynym kryterium awansu powinien
          byc rzetelny dorobek naukowy itd.itp. Do zlozonosci problemu dochodzi jeszcze
          tak zwana etyka profesjonalna, z ktora w Polsce chyba nie jest najlepiej bo
          gdyby bylo inaczej nie byloby problemu, co z kolei wymaga polozenia kresu tz.
          kolesiostwu co w polskiej rzeczywistosci wymagac bedzie tytanicznej pracy nie
          jednego ale dwoch a moze i wiecej pokolen.

          Ci ktorzy na 'zachodzie' robia przyzwoite kariery naukowe powinni tam pozostac
          i w przyszlosci nawiazywac wspolprace pomiedzy instytutami i uniwersytetami w
          Polsce bo to na dluzsza mete bedzie bardziej oplacalne dla wszystkich. Mam
          nadzieja ze nikt sie nie zalapie na ten idiotyczny pomysl MNiSW. Najpierw
          nalezy stworzyc dobre warunki rozwoju nauki czyli; 'azeby zebrac plon nalezy
          najpierw posiac, wyrywac chwasty, podlewac i pielegnowac', takie jest prawo
          natury i zadne skroty problemu polskiej nauki nie rozwiaza.
      • nfa05 Re: Wyższa pensja za powrót 02.06.06, 08:47
        Pensje naukowcow winny byc zróznicowane w zalezności od osiągnięć, które
        niestety nie sa jawne www.nfa.pl/articles.php?topic=1
        Oczywiście samo podwyższenie pensji naukowcom obecnie pracujacym za granica
        niewiele zmieni - trzeba zmienić cały patologiczny system nauki w Polsce
        niekompatybilny z najbardziej wydajnym systemem anglosaskim
        www.nfa.pl/articles.php?topic=18
      • o.porfirion Re: Wyższa pensja za powrót 02.06.06, 08:49
        > przebija delkwentowi opony w samochodzie z kolezenstwa.

        Drogi kolego, znam sporo gosci w Polsce finansowanych z programow UE dostajacych
        kolo 10-14 na reke i jakos nie slyszalem zeby im przebijano opony.

        > Poza tym 6 tys na reke to jest ok polowa pensji najsmieszniejszego posdoca

        Calkiem normalny postdoc w calkiem normalnym kraju europejskim dostaje po
        odliczeniu podatkow, skladek ubezpieczeniowych i tak dalej, okolo 8-10 tys PLN
        moze. Zalezy od kraju. Wobec tego 6 tys na polskie warunki jest zupelnie niezle.

        > "niektorzy mogli wyjechac a nie wyjechali bo pracowali dla dobra kraju"

        Wbrew pozorom nie jest to wykluczone, nie wszyscy kieruja sie tylko i wylacznie
        niskimi pobudkami jak Pan sadzi...

        Poza tym sa jeszcze kwestie rodzinne i tak dalej i tak dalej...
      • el_coyote Re: Wyższa pensja za powrót 02.06.06, 09:17
        Nie ma co narzekac, tylko trzeba poeksperymentowac - od czegos reforme polskiej
        nauki trzeba zaczac. Jestem 3 lata po doktoracie i mam stala posade na uczelni
        angielskiej, i sam bym rozwazal powrot, tylko nie za 6 tysiecy, a przynajmniej
        10 tys na reke, latwy dostep do grantow, i przejrzysta sciezke do habilitacji i
        profesury.
      • Gość: ja Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.iep.ae.wroc.pl 02.06.06, 09:48
        potrzebne są przede wszystkim pieniądze na rozwój badań i organizacja
        dystrybucji projektów badawczych do tzw.praktyki gospodarczej.Polskie granty
        robi sie przede wszystkim na półke, bo jesli badacz ma chodzić i szukać , kto
        to bedzie chciał wdrożyc - to lepiej założyc własna firmę. Jesli miałbym to
        robić- to lepiej zajać się biznesem, ale nie każdy naukowiec to potrafi i lubi.
        Tylko u nas pieniadze przyznane na badania są od razu obciążone 15 lub 30%
        podatkiem - dostajesz 1000zl teoretycznie.
        Ci co siedą na tzw. zachodzie robia to dlatego - ze mogą sie zajmować tworczo -
        a nie bawić się w biurokratów.
        Tylko niedouczony polityk mogl wpasc na taki glupi pomysl
        • koham.mihnika no dobra, ale jak wycenic szkodliwosc przebywania 02.06.06, 09:54
          w kraju jarka i lesia? Ja sie gotuje na drugiej polkuli. Po powrocie do Polski
          bym wydal polowe poborow na leki nadcisnieniowe.
          Poza tym, zmienia sie dla poprawienia bytu. Za mniej niz 25 tysiecy miesiecznie
          mowy nie ma! Ile kosztuje kupno domu? Porzadnego auta? A nikt o takich
          pieniadzach nie mowi. Serdecznie dziekuje, pomieszkam gdzie indziej. A moje
          wnuki nie beda sie uczyc z elementarza Giertycha.
          • Gość: realista do koham.mihnika - swiete slowa, kolego, swiete .. IP: *.range86-128.btcentralplus.com 02.06.06, 10:48
            ... jestem jednak pewny, iz taki glomb by tej swietosci kolegi nie dostrzegl i
            kolegi by nie pochwalil i reki do pocalowania nie podal: a zapewne by i
            dziwiszosko kolege ekskomunikowal i do zadnej lustracji nie dopuscil!

            Tak, tak, zaraz by to tez w r-r (rzadowo-rydzykowskiej) radiostacji podali i
            nawet poznanscy arcybiskupi-pedofile na zadne pochody rownosci i inne durne
            protesty nie zostali by dopuszczeni!

            Dosc jednak tych prymitywnych, antykoscielnych przesmiechow - mysle, iz w tym
            kraju pralatow, premierow(vice)-przestepcow i sklerotycznych profesorow ta
            ostatnia kasta zasluguje na prawdziwy podziw: ona zawsze ..... "trwala".
            Patriarchalne metody naukowej "wladzy" to jakis chory rzeczywiscie system,
            system ktory byl, jest i, boje sie, iz bedzie. Sam z Polski zwialem jak tylko
            dali mi przez pomylke doktorat i nie mam zamiaru tam za zadne pieniadze wracac.

            Aha, jesli akurat o tych ostatnich mowa to rzeczywiscie 6000 PLN brutto jako
            podstawa jest smiechu warta, choc "polskich" wspolpracownikow doprowadziloby to
            do szalu i "przebijania opon". Polska bezinteresowna zawisc jest przeciez
            slynna i jesli ktos tego nie widzial/widzi to radze wizyte u okulisty!
            Odrazajaca, jakze .... "polska" wada!

            Bywam regularnie w Polsce (rodzinne powinnosci, obowiazek/koniecznosc - z
            pewnoscia nie jest to przyjemnosc/nostalgia), bywam na mojej eks-uczelni, widze
            tez jak moi eks-koledzy i eks-przyjaciele (za czasow jeszcze asystencko-
            doktoranckich, kiedy to mielismy, po naszych doktoratach i habach, "odmienic
            swiat i zlikwidowac te parszywe uklady i stosunki") robia teraz, bedac juz na
            wierchuszce, dokladnie to samo, co z nami robili w latach 70 nasi profesorowie!

            Z dzika wiec satysfakcja i radoscia podjezdzam pod moja eks-uczelnie super
            autem, opowiadam o super wakacjach, na ktore jezdze w zimie i lecie, z dzika
            tez radoscia obserwuje, jak ich zalewa ..... krew (aha - zawsze siedze przy
            oknie obserwujac bacznie .... samochod)! Nic, ja tez w koncu jestem .....
            Polakiem i lubie bezinteresownie kogos wnerwic!

            Aha, po przejsciu granicznym, w drodze do domu, oddycham zawsze z wielka
            ulga......
            • Gość: maniek.siekiera ales zarozumialy i co tu duzo mowic - glupi IP: *.wur.nl 02.06.06, 13:12
              > tez jak moi eks-koledzy i eks-przyjaciele (za czasow jeszcze asystencko-
              > doktoranckich, kiedy to mielismy, po naszych doktoratach i habach, "odmienic
              > swiat i zlikwidowac te parszywe uklady i stosunki") robia teraz, bedac juz na
              > wierchuszce, dokladnie to samo, co z nami robili w latach 70 nasi
              profesorowie!

              no, to wspolczuje twojej ex uczelni... ale nie martw sie, juz mamy prawo
              pozwalajace na likwidacje wydzialow jak i calych uczelni, juz niedlugo ten
              wrzod zniknie zapewne.

              > Z dzika wiec satysfakcja i radoscia podjezdzam pod moja eks-uczelnie super
              > autem, opowiadam o super wakacjach, na ktore jezdze w zimie i lecie, z dzika
              > tez radoscia obserwuje, jak ich zalewa ..... krew (aha - zawsze siedze przy
              > oknie obserwujac bacznie .... samochod)!
              Jak wyzej... jesli pracowales na wyzszej szkole czegos tam w pcimiu Dolnym, to
              sie mozesz teraz pokazac dawnym kolegom swoim nowym VW polo ;)
              Tymczasem na dobrych uczelniach kadra (niekoniecznie profesorska, czesto
              wlasnie mlodsza acz aktywna) podjezdza do pracy takimi samymi wozkami jak ich
              koledzy na uczelniach francuskich czy holenderskich.
              Poza tym, trzeba byc totalnym glabiem, zeby nie widziec, ze w tej chwili
              mozliwosci robienia kariery w Polsce sa o niebo wieksze niz w Europie
              Zachodniej.
              A dlaczego?
              Bardzo prosta sprawa: po wejsciu Polski do UE prawie wszystkie wnioski skladane
              w ramach 6PR byly uwalane przez expertow KE jesli nie zawieraly partnerow z
              krajow - nowych czlonkow UE. Stad tez wnioskodawcy z zachodnioeuropejskich
              konsorcjow naukowych na gwalt zaczeli poszukiwac naukowcow z Polski, zwlaszcza
              mlodych i znajacych angielski. Stad tez w ubieglym roku "zalatwilem" kolegom z
              kraju uczestnictwo w 5 projektach z 6PR.
              W 7 PR bedzie to samo, a dodatkowo Polska dostanie 7 mld euro do przeznaczenia
              na nauke.
              To bedzie fantastyczna okazja dla ludzi, ktorzy beda potrafili siegnac po ta
              kase i po mozliwosci wspolpracy z naukowcami z zachodu.

              a takich tepych dupkow jak ty, ktorzy nie wiedza o/ nie widza mozliwosci
              nadchodzacych dla polskiej nauki w najblizszym kilku latach - nie potrzeba w
              Polsce.
          • Gość: gosc Re: no dobra, ale jak wycenic szkodliwosc przebyw IP: *.pz.unibas.ch 02.06.06, 12:05
            > w kraju jarka i lesia? Ja sie gotuje na drugiej polkuli. Po powrocie do Polski
            > bym wydal polowe poborow na leki nadcisnieniowe.

            Chlopie, nie wierz w bzdury co wypisuje Gazeta Wyborcza. To lewacka propaganda.
            • Gość: to ja ja bywam w Polsce wystarczajaco czesto, aby IP: *.nsw.bigpond.net.au 02.06.06, 12:30
              znac realia. Mnie qrwa stac na przylot do Polski dwa razy w roku, chociaz to
              dalej niz Szwajcaria.
              Oprocz GW mam inne zrodla informacji, moje szybkie lacze pompuje PR1 lub PR3
              caly czas.
              • Gość: gosc Bywam w Polsce. Agresywnych ksiezy : 0, IP: *.pz.unibas.ch 02.06.06, 23:02
                Starsze panie w moherowych beretach nie sa grozne, wbrew opinii GW. Zadna nawet
                nie pobila mnie laska. Mialem nadzieje, ze chociaz ksiadz mnie z ambony
                wyklnie, albo wyglosi pare antysemickich obelg, ale uparcie mowil o milosci
                blizniego. Chcialem powspolczuc coreczce siostry, jak cierpi z powodu ze w
                szkole ma Giertycha, ale nie wiedzialo dziecko o co chodzi.

                Pewnie do jakiejs innej Polski przyjechalem, niz w TV i radiu pokazuja. :->
                • kolargolo Re: Bywam w Polsce. Agresywnych ksiezy : 0, 05.06.06, 02:00
                  ja z niej wyjechalem bo moj premier powiedzial ze jak nie bede pracowal za 5.35
                  zl / godzine to pojde do wojska.
            • Gość: mikrob Re: jaka i czyja propaganda??? IP: 132.170.6.* 05.06.06, 00:51
              Oj "gosciu", "gosciu"! A czy dopuszczenie do
              rzadow takich ponurych typkow jak Lepper, czy
              Giertych (oraz calego szeregu ich przybocznych)
              to tez "lewacka propaganda"?

              P.S. Czy brak jakichkolwiek sensownych reform
              w systemie oswiaty i nauki to tez "lewacka propaganda"?
      • Gość: dr parabel Re: Wyższa pensja za powrót IP: 150.254.85.* 02.06.06, 09:56
        oczywiscie pomysl przyniesie odwrotny skutek... pokaze wprost ze pracujacy dzis
        w polsce naukowcy nie sa tu potrzebni skoro sprowadza sie ich na powrot do kraju
        i gloryfikuje...
        druga sprawa wroca i co dalej... zaczna na powrot brac udzial w przepychankach
        personalnych???
        beda asystowac zardzewialym profesorom ktorzy dzieki ukladom dostaja granty
        badawcze na badania nikomu niepotrzebne???
        przeciez taka jest w wiekszosci polska rzeczywistosc... a droga do rozwiazania
        jest prostsza:
        model brytyjski
        1. tytul profesora jest przynalezny stanowisku a nie czlowiekowi
        2. habilitacja to przezytek prowadzacy do wynaturzen w nauce (plagiaty, praca
        rekoma magistrantow i doktorantow) i nalezy go zlikwidowac
        3. bezwzgledne przestrzeganie opuszczenia uczelni w wieku emerytalnym!!! ze
        skutkiem natychmiastowym lub utylizacja
        4. ograniczenie finansowania badan podstawowych (z ktorych wiekszosc nigdy
        nikomu nie byla i niebedzie potrzebna) na rzecz badan rozwojowych
        5. Profesury kontraktowe (uczelnie pelne sa osob ktore maja 1 publikacje na
        kilka lat)!!!!!

        i bedzie po problemie

        • zdzis1 Re: Wyższa pensja za powrót 05.06.06, 19:35
          > 4. ograniczenie finansowania badan podstawowych (z ktorych wiekszosc nigdy
          > nikomu nie byla i niebedzie potrzebna) na rzecz badan rozwojowych

          Ciesze sie, ze nie tylko ja tak mysle. W Polsce ten poglad jest niepopularny, bo
          przeciez Einstein itd., ale masz 100% racji. Badania podstawowe stanowia 80-90%
          badan na polskich uniwersytetach i NIC z nich nie wynika. Fizycy, ktorzy w zyciu
          nie byli w akceleratorze przez 30 lat zajmuja sie czastkami elementarnymi, a
          matematycy, ktorzy nigdy nie byli na gieldzie zajmuja sie modelowaniem procesow
          stochastycznych i wciskaja takie ciemnoty, ze recenzentom z zachodnich pism robi
          sie slabo. Powinno byc odwrotnie - wszyscy robia badania rozwojowe, a tylko
          najzdolniejsi i najbardziej predysponowani powinni miec PRAWO do zajmowania sie
          badaniami podstawowymi.

          pozdrowienia
          zdzisiek
      • hepowy Re: Wyższa pensja za powrót 02.06.06, 10:04
        Wygląda na to, że obecnej władzy w nawyk już weszło rozwiązywanie problemów od
        d..y strony.
        Poza tym, że rozwiązanie takie wprowadzi niepotrzebne napięcia w środowisku
        naukowym, to prawdopodobnie nie przyniesie spodziewanych efektów.
        Po pierwsze (jak już ktoś wcześniej zauważył), proponowane pieniądze są
        zdecydowanie za małe, żeby przyciągnąć naprawde wartościowe jednostki, które
        robią karierę za granicą.
        Po drugie (paradoksalnie), dodatkowo zmobilizuje tych, którzy jeszcze pracują w
        kraju do wyjazdów.
        • Gość: to ja bo jarek i lesio maja de zamiast glow IP: *.nsw.bigpond.net.au 02.06.06, 12:32
      • itd-gw Kompletne nieporozumienie 02.06.06, 10:24
        Ministerstwo jak zwykle wykazuje sie CALKOWITYM niezrozumieniem problemu lub
        pozoruje dzialania w obawie, ze w koncu wrzod peknie.

        Problem powrotow do kraju to nie problem pensji - jak ktos wraca lub pragnie
        wrocic to znaczy, ze ma do tego wazne powody i dlugo jeszcze nic mu w kraju nie
        zrekompensuje warunkow do pracy zostawianych 'tam'.

        Przez warunki do pracy rozumiem tez, a moze nawet przede wszystkim, ATMOSFERE do
        pracy. Rzetelna wymiane mysli, krytyke naukowa - tworcze srodowisko i poparcie
        dla konstruktywnych dzialan.

        Problemem w Polsce jest BRAK MIEJSC DO PRACY dla chetnych do powrotu.
        Nie ma zadnych ogloszen o miejscach do pracy, KONKURSY SA USTAWIANE POD
        KONKRETNE OSOBY. Zgloszenie swojej kandydatury na konkurs ogloszony 'na inna
        osobe' to SMIERC w danym srodowisku a jak oglaszajacy jest 'z kontaktami' w
        kraju to moze nawet na cala Polske.

        Dlaczego? Bo nikt w kraju nie jest zainteresowany zatrudnieniem u siebie osoby
        dobrej, kompetentnej a przede wszystkim o niezaleznych pogladach, ktora zaburzy
        wieloletnie uklady osob, ktore razem pily na studiach, a potem ze swojego grona
        'deleguja' wladze akademickie reprezentujace ich partykularne interesy - takie
        sa wlasnie konsekwencje kariery od studenta po rektora na jednej uczelni.

        Nie ma w tym kraju udanych powrotow nie na swoja uczelnie i dotyczy to stanowisk
        od doktora po znanego profesora. Roznica tylko polega na okresie 'przebudzenia'.
        Na poczatku jest etunzjazm, proba 'delikatnych zmian' z perspektywy wlasnych
        doswiadczen, perswazji - trafia sie na coraz mocniejszy opor lokalnej materii,
        ktora zaczyna sie czuc zagrozona w swoich interesach - czesto mocno watpliwych
        etycznie. Konczy sie na totalnym konflikcie, a wygrywa zawsze klika. Tak
        jednostka tworcza zamiast na nauce i pracy wypala sie w walkach podjazdowych.

        Osoby mogace sobie pozwolic na powrot przewaznie sa 'ustawione finansowo'.
        Podwojna pensja z zalozenia jest nieetyczna i demoralizujaca i nie jest zadnym
        rozwiazaniem.

        Powinno sie zaczac od zmian systemowych w kolejnosci:

        1. Otwarte konkursy
        2. Menedzerskie zarzadzanie uczelniami - wladze powinny reprezentowac interesy
        podatnika/wlasciciela a nie kolesiow-pracownikow
        3. Kompatybilnosc systemow - zniesienie habilitacji i profesury belwederskiej a
        wprowadzenie STANOWISKA profesora uzyskiwanego w drodze konkursu i podlegajacego
        wieloletniej weryfikacji ogolnopolskiej/miedzynarodowej.

        To jest abecadlo i kiedy wreszcie ludzie z ministerstwa to zrozumieja?

        Na razie proponuje im jeszcze raz zapoznac sie z bardzo medialnym przypadkiem
        powrotu Ewy Kostarczyk - jej wystarczyla by jedna pensja i dostep do warsztatu -
        zapewniono jej odrzucenie dwoch habilitacji, ktorych zawartosc byla juz
        opublikowana w swiatowych czasopisamach, wyprzedaz kosztwonosci rodzinnych przy
        rownoczesnie gebie pelnej frazesow dla prasy o popieraniu powrotow do kraju.
        • Gość: yan Re: Kompletne nieporozumienie IP: *.ifd.uni.wroc.pl 02.06.06, 12:05
          Nie ma dostepu do stanowisk bo na wielu wydzialach, a celuja w tym medycy i
          prawnicy, traktuje sie uczelnie jak prywatne, rodzinne folwarki. Szkoda, ze nie
          zrobi sie przegladu kadry na Wydziale Prawa dowolnego uniwersytetu np. we
          Wroclawiu i nie sprawdzi ile tam jest koterii rodzinnych, malzenstw pracujacych
          w tych samych instytutach. Jak wtedy moze wygladac krytyka naukowa, seminaria?
          Byl nawet taki dowcip: "Czemu Pan chce studiowac prawo na naszym uniwersytecie ?
          - Tato ... daj spokoj.". Gorzej gdy nie wystarcza studiowanie, potem trzeba
          zrobic dziecku doktorat, mozna np. utworzyc specjalne studia doktoranckie dla
          dzieci pracownikow, znalezc kancelarie itp.. Mowi sie, ze jedyne osoby spoza
          klanow to latwe dziewczyny albo osoby, ktore musza byc zatrudnione bo inaczej
          nic juz nie byloby publikowane w takich instytucjach.
          • Gość: Doktor z CH Re: Kompletne nieporozumienie IP: *.pz.unibas.ch 02.06.06, 12:15
            Gość portalu: yan napisał(a):

            > Nie ma dostepu do stanowisk bo na wielu wydzialach, a celuja w tym medycy i
            > prawnicy, traktuje sie uczelnie jak prywatne, rodzinne folwarki.

            Economist pisal, ze 90% polskich prawnikow to dzieci albo wnuki prawnikow.
            Ciekawe ile jest w nauce.

            A propos, zadna polska gazeta nie napisala tego. To a propos tych polskich
            dziennikarzy odwaznych inaczej i niezaleznych inaczej, ktorzy odwaznie walcza z
            rzekomym spiskiem religijnych staruszek w beretach.
            • Gość: ble Re: Kompletne nieporozumienie IP: *.ds.pg.gda.pl 06.06.06, 09:50
              Wystarczy wejść na strone dowolnego uniwersytetu ;(
              • Gość: były adiunkt Re: Kompletne nieporozumienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 14:55
                Może nie do końca to jest to złe zjawisko. Znam parę "rodów" naukowców bardzo
                zasłużonych. Ale ogólnie jest to zjawiski szkodliwe. Mierny profesor zatrudnia
                swoją mierną żonę, syna, synową itp. i nie dopuści do tego układu nikogo z
                zewnątrz, bo by zagroził rodzinnej sielance. Zjawisko to jest nagminne na
                prowincjonalnych uczelniach. Jest to maksymalny awans społeczny, bo nie kazdy
                moze być wójtem lub plebanem.
      • itd-gw KOnkretny powrot 02.06.06, 10:32
        Malo jest osob, ktore zdecydowaly sie walczyc z otwarta przylbica z systemem.
        Oto opis konkretnego powrotu, a wlasciwie TRZECH PROB powrotu do kraju. Te trzy
        to by zaprzeczyc tezie, ze wracaja nieudacznicy, ktorzy tam nie maja pracy.
        Niekoniecznie tak jest skoro Ewa Kostarczyk dwa razy TAM WRACALA

        milej lektury - szczegolnie polecam ja autorowi artykulu bo w ministerstwie
        nazwisko jest zane i historia EK zapewnie tez

        www.nfa.pl/articles.php?id=16&page=
        • Gość: Carmen Sandiego Re: KOnkretny powrot IP: 72.160.138.* 02.06.06, 15:06
          Moja historia nie jest tak krwawa jak pani Ewy, tym nie mniej moge wywiesic
          liste wydzialow i dziekanow gdzie nie tylko nikt mnie nie chcial przyjac do
          pracy ale nawet nie chcial sensownie porozmawiac. Najczesciej przytaczanym
          argumentem bylo ze doktorat z (tu nazwa amerykanskiej uczelni ktora ma calkiem
          pokazna kolekcje noblistow) to tyle co wczasy. Innym czestym pytaniem bylo co
          ja moge (tam) komus zalatwic (wyjazdy, zlecenia, granty), dajac do zrozumienia
          ze to jest jedyne kryterium.
      • hummer A potem im dołożą w podatku :-) i zabiorą co dali 02.06.06, 10:41
        alterpars napisał:

        Ba wskoczą na wyższy próg podatkowy bez praw autorskich :-)
        "Naukowcy protestują przeciwko zapowiadanym przez rząd niekorzystnym zmianom w podatkach. Już 14 tys. osób podpisało się pod listem do premiera. Ten odpowiada, że chce ujednolicić system podatkowy."
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,55670,3339279.html
      • hummer A potem im dołożą w podatku :-) i zabiorą co dali 02.06.06, 10:41
        alterpars napisał:

        Ba wskoczą na wyższy próg podatkowy bez praw autorskich :-)
        "Naukowcy protestują przeciwko zapowiadanym przez rząd niekorzystnym zmianom w podatkach. Już 14 tys. osób podpisało się pod listem do premiera. Ten odpowiada, że chce ujednolicić system podatkowy."
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,55670,3339279.html
      • Gość: yan Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.ifd.uni.wroc.pl 02.06.06, 10:59
        "Oferta ministerstwa na pewno nie skłoni do powrotu prof. Leszka Gąsieńca.
        Profesor pracował m.in. w prestiżowym Instytucie Informatyki Maksa-Plancka w
        Niemczech, a teraz zatrudniony jest na wydziale informatyki Uniwersytetu w
        Liverpoolu. - Płacenie komuś więcej tylko dlatego, że pracował do tej pory za
        granicą, nie jest uczciwym rozwiązaniem. Zwłaszcza w stosunku do tych, którzy
        przez cały czas prowadzili poważne badania w Polsce. Poza tym w kraju mam tylko
        tytuł doktora, a bez habilitacji jest się w świecie akademickim nikim. Trzeba
        zacząć od reformy całego systemu." To bardzo istotne podkreslenie. Jako doktor
        bylem "visiting professor" przez blisko trzy i pol roku. Wrocilem do kraju ale
        nie zmienilo to mojej pozycji zawodowej. Wciaz wazniejsze bylo pytanie o
        habilitacje. Pytaja o to ludzie, ktorzy uzyskali ten stopien nigdy nie
        publikujac w prestizowych czasopismach, nigdy tez nie pracowali w dobrych,
        zagranicznych osrodkach. Nie wazne co umiesz, co robisz. Jedynie ten stopien sie
        liczy. Potem bierze sie doktoranta, pisze mu prace doktorska, np. powielajac
        swoj doktorat, zmieniajac jedynie material, ktory sie bada i mozna juz byc
        profesorem. To, ze nic sie nowego nie wnioslo nie ma znaczenia. Kolesie napisza
        recenzje, ja potem kolesiom i tak to sie toczy. Jeszcze w naukach scislych
        trzeba przynajmniej publikowac w zagranicznych czasopismach, znac jezyki. Jak
        jest z tzw. humanistami, prawnikami czy ekonomistami to juz szkoda mowic.
        • Gość: niemcy Re: Wyższa pensja za powrót IP: 87.193.16.* 02.06.06, 16:29
          jezeli nie ma habilitacji to w niemczech tez nie moze byc profesorem
          uniwersyteckim, a mogl tylko pracowac w instytucie naukowym jako jeden z wielu.
          dyrektor takiego instytutut musi miec habilitacje i byc przed powolaniem
          profesorem uniwersyteckim. ten czlowiem nie mial dalszych szans na kariere w
          niemczech.
          • Gość: mikrob Re: Wyższa pensja za powrót.... IP: 132.170.6.* 05.06.06, 01:09
            Czy ktos potrafi wymienic liste krajow, (poza Niemcami
            i Polska oczywiscie...), w ktorych wciaz funkcjonuje
            cos takiego jak "habilitacja"?

            p.S. A w ilu krajach funkcjonuje cos podobnego do polskich
            "profesorow belwederskich"???
            • Gość: drab Re: Wyższa pensja za powrót.... IP: 128.104.119.* 06.06.06, 01:00
              Habilitacja funkcjonuje w Austrii, w Czechach, na Slowacji, w Niemczech, w Polsce, oraz na Wegrzech.
          • marilicia Re: Wyższa pensja za powrót 06.06.06, 13:15
            > jezeli nie ma habilitacji to w niemczech tez nie moze byc profesorem
            > uniwersyteckim, a mogl tylko pracowac w instytucie naukowym jako jeden z wielu.
            > dyrektor takiego instytutut musi miec habilitacje i byc przed powolaniem
            > profesorem uniwersyteckim.

            To nie prawda. W Niemczech mozesz byc profesorem uniwersyteckim bez habilitacji,
            ale na kierunkach technicznych (np. budowa maszyn).
            • Gość: z CH Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.pz.unibas.ch 06.06.06, 15:44
              > To nie prawda. W Niemczech mozesz byc profesorem uniwersyteckim bez habilitacji
              > ale na kierunkach technicznych (np. budowa maszyn).

              W Niemczech mozesz byc rowniez profesorem, albo i dyrektorem w Maxie-Plancku bez
              habilitacji.

      • stachu44 Komercjalizacja - odsunie zbednych, przyciagnie 02.06.06, 11:07
        wartosciowych, zadne inne posuniecia nie zdadza egzaminu.
      • Gość: drniechab Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.06, 11:26
        Czy napuszczanie jednych na drugich to w Polsce nowy model rozwoju ?
        Nauka i szkolnictwo wyższe w Polsce wymagają autentycznych reform i swobody przepływu kadr
        naukowych, bo jak wiadomo współcześni naukowcy są raczej kosmopolityczni i otwarci na świat, a nie
        szowinistycznie zakłamani i to jest ich siła intelektualna. Warunki potrzebne do prowadzenia badań to
        konkrety, a pieniądze na pensje to tylko fragment problemu.Antagonizowanie młodych i starych,
        krajowych i zagranicznych to błąd, bowiem minimum do jakichkolwiek osiągnięć to dobra współpraca
        zespołu, porozumienie i zaufanie, dobrowolność pracy przy konkretnych projektach, jasność kryteriów
        współpracy i finansowania - REFORMA, REFORMA, REFORMA i tyle !
      • Gość: doktor z CH Nie mam zamiaru wracac. :-( IP: *.pz.unibas.ch 02.06.06, 12:00
        Ciesze sie, ze nasz rzad zauwazyl, ze juz 90% polskich naukowcow wyjechalo za
        granice.

        Mysle, ze z tej oferty nie skorzystam. Przeszkadza wczesnofeudalna organizacja
        nauki, dzieki ktorej profesor lub doktor zagraniczny w Polsce jest nikim - bo
        nie ma habilitacji lub prezydenckiej profesury.

        Dodam niemoznosc utworzenia w Polsce grupy badawczej. Na moja pensje jest, ale
        co z materialami, placa dla grupy badawczej - nauke robia zespoly po 6-40 osob!
        Nie ma programu pomocy zagranicznym naukowcom - sprobuj post-docu wynajac
        mieszkanie w Warszawie nie znajac polskiego. Nie ma klimatu badan - jeden
        profesor sam nic nie zrobi.

        Ministerstwo Nauki powinno wykorzystac doswiadczenia Europy, gdzie znacznie
        skuteczniej sciagaja wlasnych naukowcow z USA. Np. w Niemczech i Francji buduja
        nowe instytuty dzialajace na zasadach amerykanskich, zamiast walczyc ze
        sklerotycznymi starymi uniwersytetami, ktore sa przezarte siatka powiazan
        towarzyskich.
      • Gość: pyz Wyższa pensja za powrót IP: *.ujf / *.ujf-grenoble.fr 02.06.06, 12:24
        To spowoduje tylko tyle, że naukowcy, którzy mają plany pracy w Polsce zaczną
        wyjeżdżać do pracy za granicę z założeniem, że po jakimś czasie wrócą i będą
        dostawać większą pensję. Oczywiście część z nich w trakcie pobytu za granicą
        zmieni zdanie i już NIE WRÓCI. Wniosek? To przyniesie skutek wręcz odwrotny do
        zakładanego. I sądzę, że, aby tego nie przewidzieć trzeba albo nie myśleć
        logicznie, albo złej woli. W której kategorii mieści się Pan minister?

        Żeby naukowcy nie uciekali trzeba jednej rzeczy łatwiejszej i jednej trudniejszej:
        Łatwiejsza to grube podwyżki. Nie pod warunkiem, tylko po prostu.
        Trudniejsza (której osiągnięcie pociągnełoby za sobą te podwyżki i to zupełnie
        niezależnie od budżetu) to niestety zmiana myślenia LUDZI. Nie polityków i
        szefów, ale zwykłych szarych obywateli. Jakiego myślenia? Zilustruję to przykładem:
        Parę lat temu koreańczycy zamówili śmigłowiec Sokół w wersji pożarniczej. I był
        problem z zamówionym amkerykańskim zbiornikiem na płyn gaśniczy. Okazało się, że
        cieknie. w tempie ekspresowym ściągano drugi, który z kolei (mimo wyczerpującej
        przesłanej do USA dokumentacji technicznej) nie pasował do okuć.
        A Polski zbiornik nie ciekł, pasował do okuć, ale nie był amerykański więc nie
        mógł zostać użyty.
        • Gość: invitado Re: Wyższa pensja za powrót IP: 195.235.63.* 02.06.06, 12:42
          Mam polski doktorat pracuje w prywatnej firmie w Madrycie.
          Za 6 tys zlotych na reke jestem gotow wrocic.
          • Gość: Dr Emigrant Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.md.uwcm.ac.uk 06.06.06, 15:18
            Mam polski doktorat, w PL szukalem pracy na uczelni za minimalna chocby stawke
            pod warunkiem mozliwosci rozwoju zawodowego. Sam chcialem rozwijac dziedzine i
            ktorej w PL tylko kilka osob ma pojecie a na Zachodzie jest to dosc dobrze
            rozwiniete. Zero zainteresowania, zero prespektyw. Bylem zmuszony do wyjazdu bo
            dorazne umowy o dzielo nie nawaly mi gwarancji przezycia z rodzina. Teraz w UK
            zarabiam tyle ze splacam kredyt na dosc duzy dom, utzymuje niepracujaca zone i
            dziecko, a dziecko pojdzie do prywatnej szkoly za £8000 rocznie. Krzywdy i
            ponizenia w PL nigdy nie zapomne i zawszebede tlumaczyl dziecku dlaczego
            ucieklismy z tego bagna. Do PL bym wrocil gdyby znalazly sie pieniadze na
            utworzenie niezaleznego od uczelni instytutu badawczego, gdzie moglbym zarobic
            15 tys. netto miesiecznie. i gearancja zatrudnienia i co najmniej 10 lat, bo w
            PL nigdy nie wiadomo co bedzie za rok...
      • czesiek47 Panie Giertych czy wiesz 02.06.06, 12:36
        Od czasu Bitwy pod Grunwaldem wisi nad Polsą ekskomunika i klątwa papieska za
        podniesienie ręki na sługi boże (Krzyżaków). Czyli od tamtego czasu żadne
        sakramenty,błogosławieństwa, śluby nie mają żadnej mocy i są niewazne jeżeli
        były udzielone przez wyklętego,lub udzielone wyklętemu. Tak stanowi prawo
        Kościoła Katolickiego
        KTO ZDEJMIE TĘ KLĄTWĘ> Wszyscy co braliście śluby małużyńskie w Kościele
        katolickiem jesteście wolni.Sa to według ustanowien soboru nieważne
        • Gość: to ja prawde gadasz? ja jestem katolik inaczej, wprawdzi IP: *.nsw.bigpond.net.au 02.06.06, 12:43
          wszystkie hokus pokus mam za soba (coz sie nie robi dla ladnej Polki), dzieci
          ochrzczone. To co mowisz jest bardzo interesujace. Czy mozesz rozwinac temat?
          Serio.
      • Gość: naukowiec dr Agnieszka Nogal IP: *.icaramba.biz 02.06.06, 12:41
        Ta "dr Agnieszka Nogal" ma na liscie publikacji na swojej stronie www raptem
        dwie prace po angielsku (w morzu prac po polsku)...

        Sorry, ale dla mnie to jakas totalna żenada. Watpię czy ta Pani znalazłaby
        jakakolwiek stala pracę na zachodzie...


        • Gość: to ja Re: dr Agnieszka Nogal IP: *.nsw.bigpond.net.au 02.06.06, 12:46
          czlowieku, na jest filozofka!!! Z takim zawodem to ona moze w Pizza Hut pracowac.
          • Gość: naukowiec Re: dr Agnieszka Nogal IP: *.icaramba.biz 02.06.06, 12:59
            Ma na swojej stronie napisane: "Obecnie prowadzę badania nad debatą wokół
            konstytucji europejskiej.", więc nie tłumaczy jej żaden "polski kontekst
            kulturowy" (na co czasami powołuja sie humanisci publikujacy po polsku).

            Ciekawe co ona miala za stypendium w tych Wloszech (podejrzewam, ze jedno z tych
            badziewiastych stypendiow z umow miedzynarodowych).
            • Gość: naukowiec Re: dr Agnieszka Nogal IP: *.icaramba.biz 02.06.06, 13:09
              > Ciekawe co ona miala za stypendium w tych Wloszech (podejrzewam, ze jedno z tyc
              > h
              > badziewiastych stypendiow z umow miedzynarodowych).

              Juz znalazlem: miala polskie stypendium FNP. I taka osoba wypowiada sie w
              duchu: "jak to bardzo Polska musi sie starac, zeby sciagnac ja z powrotem"!
              Kompromitacja.

              • Gość: maniek.siekiera Re: dr Agnieszka Nogal IP: *.wur.nl 02.06.06, 13:19
                dwie prace po angielsku??? No kurcze, to zenada... w moim holenderskim
                instytucie studenci robiacy prace dyplomowe maja zwyczajowy obowiazek zrobic
                badania tak, aby powstala z tego publikacja w jakims miedzynarodowym jounalu. A
                lepszym udaje sie nawet dwie wyciagnac (zwlaszcza tym, ktorzy mysla o
                doktoracie).
                A miec doktorat i TYLKO DWIE PUBLIKACJE angielskojezyczne to... najlepszy
                dowod, ze w polsce jednak potrzebna jest habilitacja... bo to jest wstyd i
                zenada a nie poziom doktora z zachodu...

                ja bym tej pani radzil powstrzymac sie od publicznych wypowiedzi, bo wtedy
                wychodzi malosc osob najglosniej sie zachowujacych...
                w przypadku pani magdaleny srody jest zreszta podobnie - w Polsce uwielbiana
                przez czesc lewicowych oszolomow, a ona w ogole nie itnieje na miedzynarodowym
                rynku nauki...
                • Gość: ichi Re: dr Agnieszka Nogal IP: *.its.uu.se / *.its.uu.se 02.06.06, 17:24
                  liczba publikacji NIC ale to nic nie mowi om poziomie naukowym osobnika, moze
                  najwyzej o pozycji (czasami ustalonej 15 lat wczesniej) grupy, w ktorej sie
                  pracuje. Czasami wystarczy ta jedna czy dwie publikacje na ktore czlowiek SAM
                  zapracowal aby wklad osobisty w nauke byl wiekszy niz z 15 prac, gdzie sie jest
                  tylko malym elementem, wielkiej machiny.
                  • Gość: emigrant Re: dr Agnieszka Nogal IP: *.athome235.wau.nl 02.06.06, 19:12
                    > liczba publikacji NIC ale to nic nie mowi om poziomie naukowym osobnika,

                    co Ty pleciesz??!!??
                    Właśnie liczba publikacji międzynarodowych oraz liczba prowadzonych grantów (ale
                    międzynarodowych, nie polskich, gdzie w większości decydują o nich układy) jest
                    JEDYNYM wiarygodnym miernikiem wartości naukowej danego naukowca...
                    • alterpars alez wy potraficie wszystkich zeszmacic 03.06.06, 01:07
                      oczywiscie pisanie prac pogladowych w czasopismach ktorych i tak nikt nie czyta
                      to domena polskich naukowcow aspirujacych do bycia "swiatowcami". Bo an patent i
                      tak nie ma a pieniedzy b pomyslow c systemu. Wspolczuje mlodym kolegom ktorzy za
                      6 tys brutto zrezygnuja z wygodnego zycia na zachodzie by znosic zawistne
                      spojrzenia "patriotycznych kolegow" ktorzy w pocie czola budowali polska nauke
                      na miejscu hahahahahahaha. Czekam na inne pomysly ale pewnie i wowczas nie wroce
                      :-)))))
                    • Gość: co ty nie powiesz? ha ha ha... IP: 205.142.197.* 04.06.06, 23:31
                      w ladne bajki wierzysz...
      • stopzionism zastąpienie tych co nie umieja coś robic tymi 02.06.06, 12:48
        którzy umieja coś robić i nie sa na zachodzie kelnerami, sprzataczami ,
        barmanami, pomocnikami kierowcy , pomocnikami murzarza chodź maja tytuły
        naukowe jest BARDZO DOBRYM POMYSŁEM.
        polaka nauka jest na bardzo niskim poziomie , nie wyników i stanowiska
        obsadzane są przez rodziny tych "tuzów polskiej nauki" jest to szczególnie
        widoczne na uczelniach medycznych , ekonomicznych.
        po prostu trzeba tym naszym "uczonym bez znaczących wyników" powiedzieć do
        widzenia i zaprosić tych polaków którzy umiejąc coś robić w nauce i chća to
        robić w polsce.
        lodzi naukowcy nie maja w polsce prawie żadnej mozliwości rozwoju gdyz sa
        blokowani przez "stary układ" zazdrosny o kązdy wynik bez ich udziału.
        • toja3003 a jak chcesz ich "zastąpić"? Wyrzucisz starych? 02.06.06, 12:59
          A co zrobi nawet jeden dobrze opłacany profesor
          kiedy będzie miał dalej słabo opłacany i motywowany zespół?
          W każdym razie polscy młodzi naukowcy bądą teraz pakować walizki
          po to żeby najwyżej później na gotowe przyjechać, po co się
          męczyć w kraju jak potem jest się za to pośrednio karanym?
          • Gość: New Scientist Re: a jak chcesz ich "zastąpić"? Wyrzucisz staryc IP: *.brutele.be 02.06.06, 15:22
            Dokladnie tak. Takie dzialanie tylko dodatkowo zacheci naukowcow z tych jakze
            potrzebnych kierunkow jak genetyka, biotechnologia i szereg kierunkow
            technologicznych do masowego wyjazdu.
            Juz teraz ciezko to inaczej nazwac. wiekszosc moich znajomych doktoro,
            doktorantow juz wujechala, albo pakuje walizki; sorry naukowiec to tez czlowiek
            i jesc cos musi.

            Inna para kaloszy jest fakt, ze bez dobrej reformy nauki w Posce oferowanie
            nawet 20k PLN niczego nie zmieni. Kto ma wracac? Doktorzy? Na jakie stanowisko?
            Asystenta? W kraju beda wyrobnikami pod butem profesora, mimo ze na zachodzie
            kierowali calym zespolem.

            Pomijajac fakt dodatkowego podzielenia srodowiska na tych z zachodu, z 10cio
            krotnie wieksza pensja i na tych "naszych" - biednych i niedocenionych. Balbym
            sie zawisci wspolpracownikow;

            Jak slucznie ktos juz tutaj zauwazyl sam profesor niczego nie zrobi. Nawet
            jesli mialby to byc prof w stylu zachodnim - pracujacy - a nie polski, swojski,
            co nawet angielskiego nie zna, siedzi w swoim gabinecie i od publikuje te same
            brednie Polish Journal of Co Tam.
            Caly pomysl jest smieszny i jedyne co moze spowodowac to jeszcze wieksza
            ucieszke ludzi wyksztalconych na zachod. Do zycia godnego. Do pracy z
            perspektywami.
            To jest nawet logiczne. Bez naukowcow nie ma nauki. Bez nauki nie trzeba bedzie
            wykladac nedznego promila PKB.

            IV RP
            • Gość: maniek.siekiera nie masz racji New Scientist IP: *.athome235.wau.nl 02.06.06, 15:55
              > Juz teraz ciezko to inaczej nazwac. wiekszosc moich znajomych doktoro,
              > doktorantow juz wujechala, albo pakuje walizki; sorry naukowiec to tez czlowiek
              > i jesc cos musi.

              To tylko dowodzi tego, jak bardzo nieudolnych masz znajomych. Gdy zajmujesz się
              czymś potrzebnym, co znajduje zastosowanie w gospodarce, to możesz żyć w Polsce
              lepiej niz na zachodzie, bo w tym kraju są większe możliwosci.
              Pamiętam, że gdy jeszcze pracowałem w kraju, to kilka lat temu za jedną
              miesięczną fuchę robioną po godzinach pracy dla firmy kupiłem sobie dobry samochód.
              Teraz mozliwości w następnych latach będą jeszcze większe.

              Sam zastanawiam się, czy nie wracac - w PL są większe możliwości robienia
              miedzynarodowej kariery i zarabiania kasy niż na Zachodzie (może oprócz Stanów).
              7 PR i nowy budżet UE z 7 mld euro na polską naukę nadchodzą, to bedą dopiero
              żniwa, o jakich się w większości piszących tu w zarozumiały sposób emigrantom
              nie sniło nawet...

              > Caly pomysl jest smieszny i jedyne co moze spowodowac to jeszcze wieksza
              > ucieszke ludzi wyksztalconych na zachod. Do zycia godnego. Do pracy z
              > perspektywami.
              zgadzam się, że pomysł nie jest dobry.
              Ale dobrze, że rząd robi coś, aby zatrzymac drenaż mózgów. Lepsze jednak byłoby
              większe finansowanie nauki polskiej ogólnie, poprzez konkursy, ale oceniane
              przez niezalezne gremia, a nie sitwę postkomunistycznych profesorów.
              • o.porfirion Re: nie masz racji New Scientist 02.06.06, 16:08
                Ciekawe:

                > 7 PR i nowy budżet UE z 7 mld euro na polską naukę nadchodzą

                Taak? Ciekawe. Bo akurat mam do czynienia z takim malym projektem
                z UE, i owszem, zatrudnic obcokrajowcow moge. Ale sobie grosza nie
                moge wyplacic. Wiec nie wiem skad te zniwa...

                > Ale dobrze, że rząd robi coś, aby zatrzymac drenaż mózgów.

                Zatrzymanie drenazu mozgow to co innego niz sciagniecie paru osob. COotrzeba
                robic? Utworzyc system "stypendiow" od doktora do profesora, promujacy tych co
                cos robia a nie chalturza na kilku etatach. To wystarczy. A system grantow
                zmienic tak by z grantow nie bylo honorariow. Korzysci beda jasne:
                prosty system "nagradzania" motywujacego do pracy naukowej oraz uwolnienie
                systemu grantow od koniecznosci ich zdobywania by zapewnic sobie i koelgom
                "dodatki" do pensji.



                Lepsze jednak byłoby
                > większe finansowanie nauki polskiej ogólnie, poprzez konkursy, ale oceniane
                > przez niezalezne gremia, a nie sitwę postkomunistycznych profesorów.
                • Gość: maniek.siekiera no CO TY wypisujesz za bzdury?? IP: *.athome235.wau.nl 02.06.06, 19:36
                  > Taak? Ciekawe. Bo akurat mam do czynienia z takim malym projektem
                  > z UE, i owszem, zatrudnic obcokrajowcow moge. Ale sobie grosza nie
                  > moge wyplacic. Wiec nie wiem skad te zniwa...

                  Boże, no nie KOMPROMITUJ SIĘ NAWET!!!!
                  możesz kurde ubiegac się o dotacje (w zależności od charakteru projektu -
                  najczęsciej 60%) do naszego ministerstwa!!! Nie ubiegałes się o dodatkowe
                  pieniądze??!!??
                  Tak to jest, ze jako lider projektu sobie sam nic nie możesz wypłacić.. ale
                  własnie te dodatkowe 60% (czy tez 25% w przypadku coordination action) są po to,
                  zebyś kase dostał do własnej kieszeni... jeżeli tego nie zrobiłeś, to dajesz
                  tylko wyraz swojej indolencji i masakrycznie to świadczy o kompetencjach kobiet
                  z twojego działu nauki...
                  • o.porfirion Re: no CO TY wypisujesz za bzdury?? 03.06.06, 00:03
                    Bez epitetów, OK? Przeczytaj dokładnie co napisałem i na co odpowiedziałem.

                    Masz rację, że istnieją SPB. Ale nie są to pieniądze UE a pieniądze naszego
                    Ministerstwa czy dawniej KBNu. Inaczej mówiąc - polskie granty "towarzyszące".

                    A czym się różnią od innych "zwykłych grantów" ?
                    • Gość: maniek.siekiera Re: no CO TY wypisujesz za bzdury?? IP: *.athome235.wau.nl 05.06.06, 06:48
                      > A czym się różnią od innych "zwykłych grantów" ?

                      Tym się róznią, że w zasadzie należą się z "urzędu" każdemu, kto ma grant
                      europejski. Jeżeli ktoś po nie nie sięga, to jest (pi... pi... pi...- cenzura) ;)

                      no nie wierzę - naprawdę sobie odpuściłeś te pieniądze??? Z nimi możesz robić w
                      zasadzie dowolne rzeczy, które wpisujesz do wniosku i są choćby luźno
                      uzasadnione realizacją grantu unijnego.. a przede wszystkim możesz sobie pensję
                      wypłacić!
                      • o.porfirion Re: no CO TY wypisujesz za bzdury?? 05.06.06, 10:43
                        > Tym się róznią, że w zasadzie należą się z "urzędu" każdemu

                        Ugh. Masz nieswieze informacje. Czas przeszly dokonany. Teraz procedura sie
                        lekko zmienila...

                        Po drugie mowimy o czyms drastycznie roznym: Ty mowisz "jak wyciagnac kase" a ja
                        mowie o rozwiazaniach systemowych: notabene przyznajesz ze sa to po prostu
                        "zwykle" granty (najwyzej latwiejsze do dostania) i nie sa to zadne pieniadze z EU.

                        uklony
                  • Gość: ms Re: no CO TY wypisujesz za bzdury?? IP: *.acn.waw.pl 05.06.06, 00:26
                    > zebyś kase dostał do własnej kieszeni... jeżeli tego nie zrobiłeś, to dajesz
                    > tylko wyraz swojej indolencji i masakrycznie to świadczy o kompetencjach kobiet
                    > z twojego działu nauki...

                    kobiet? chyba masz na myśli jakiś dział finansowy, nie nauki?

                    W każdym bądź razie, to jest to co się kryje pod hasłem kiepskiej
                    "infrastruktury" nauki w Polsce, że w ogóle kompetencje różnych osób swobodnie
                    można poddać w wątpliwość
                    • Gość: maniek.siekiera Re: no CO TY wypisujesz za bzdury?? IP: *.athome235.wau.nl 05.06.06, 06:45
                      > kobiet? chyba masz na myśli jakiś dział finansowy, nie nauki?

                      nie wiem, jak u Ciebie, ale wszędzie tego typu sprawami zajmują się albo działy
                      nauki, albo BPK umieszczone na uczelniach albo specjalne działy zajmujące się
                      obsługa programów unijnych.
                      Z reguły w 90% (a często nawet 100%) są to kobiety
              • Gość: Czlowiek z CH Re: nie masz racji New Scientist IP: *.pz.unibas.ch 02.06.06, 18:07
                > To tylko dowodzi tego, jak bardzo nieudolnych masz znajomych. Gdy zajmujesz się
                > czymś potrzebnym, co znajduje zastosowanie w gospodarce, to możesz żyć w Polsce
                > lepiej niz na zachodzie, bo w tym kraju są większe możliwosci.
                > Pamiętam, że gdy jeszcze pracowałem w kraju, to kilka lat temu za jedną
                > miesięczną fuchę robioną po godzinach pracy dla firmy kupiłem sobie dobry samoc
                > hód.
                > Teraz mozliwości w następnych latach będą jeszcze większe.

                Takie fuchy chyba skonczyly sie w latach 1990. Teraz wielkie pieniadze z nieba
                nie spadaja, przynajmniej nie naukowcom.

                Chcialbym powiedziec, ze naukowe badania z zastosowaniem praktycznym w Polsce
                ogranicza to, ze po prostu malo przemyslu hi-tech. Polskie firmy "hi-tech"
                kupuja gotowe technologie, albo sprzedaja zagraniczne produkty, albo po kilku
                latach prob bankrutuja. Do przemyslu hi-tech potrzebaby tez stabilny system
                podatkowy i prawny, tani kredyt, kapital - tego u nas brakuje. Jesli cos mozna
                wymyslec i wyprodukowac w Polsce, z reguly kilka lat wczesniej zrobia to samo w
                Europie Zach. albo w Stanach.

                Tak wiec fucha przy badaniach dla przemyslu to raczej teoria. Przynajmniej ja w
                biologii molekularnej sie nie spotkalem.






                • Gość: maniek.siekiera Re: nie masz racji New Scientist IP: *.athome235.wau.nl 02.06.06, 19:26
                  > Takie fuchy chyba skonczyly sie w latach 1990. Teraz wielkie pieniadze z nieba
                  > nie spadaja, przynajmniej nie naukowcom.

                  CZŁOWIEKU!! To ty chyba wyjechałeś z kraju w latach 70.
                  Teraz własnie się zaczął złoty okres dla naukowców w Polsce... przynajmniej w
                  branży ochorny srodowiska, w której ja działam. A zaczęło się od wprowadzenia na
                  koniec dekady lat 90. ustawy o odpadach... i ruszył taki rynek, że olalala ;)))

                  Mój nowy samochód wtedy to była pestka w stosunku do tego, co zarabiają teraz
                  moi koledzy (i częsciowo ja poprzez wspomaganie ich wiedzą i doświadczeniem z
                  Holandii).
                  Mało tego, chłopaki wspolnie z firmami sięgają po gruba kasę z programów typu
                  SPO, STREP, MŚP itd i sięgają po granty rozpoczynające się od kilkuset tysięcy zł.

                  Tak więc - radzę Ci albo wyjechać do Stanów (tam biologia molekularna święci
                  triumfy), albo zwrócić się bardziej ku ochronie srodowiska i wracać do Polski.


                  i jeszcze jedno:
                  > ogranicza to, ze po prostu malo przemyslu hi-tech. Polskie firmy "hi-tech"
                  > kupuja gotowe technologie, albo sprzedaja zagraniczne produkty, albo po kilku
                  > latach prob bankrutuja. Do przemyslu hi-tech potrzebaby tez stabilny system
                  > podatkowy i prawny, tani kredyt, kapital - tego u nas brakuje.

                  NAWET NIE WIESZ, JAK SIĘ MYLISZ...
                  nie zamierzam z Toba polemizowac, ale dynamika rozwoju polskich firm jest
                  przytłaczająca kiedy porówna się ją z inercją firm zachodnioeuropejskich...
                  Gdyby było inaczej - zachód nie stosowałby takich restrykcji wobec ekspansji
                  naszych podmiotów gospodarczych...
                  a poza tym - możesz wierzyc w swoje przekonania. Im mniej ludzi wróci i się
                  zaangazuje, tym mniejsza konkurencja dla nas ;)))
                  • Gość: z CH Re: nie masz racji New Scientist IP: *.pz.unibas.ch 02.06.06, 19:48
                    To co konkretnie robisz - ekspertyzy, wdrozenia?

                    • Gość: maniek.siekiera Re: nie masz racji New Scientist IP: *.athome235.wau.nl 02.06.06, 21:35
                      Przede wszystkim opracowania i wdrożenia nowych technologii (mamy swoje patenty)
                      w zakresie generalnie ochrony śrogowiska, gospodarki odpadami, emisji itd.
                      opracowywanie róznych ekspertyz (chocby oddziaływania na srodowisko)...

                      pole do popisu jest ogromne w tej działce. A pieniądze jeszcze wieksze :)

                      Podam przykład - jeszcze jak byłem w kraju opracowywaliśmy technologię
                      utylizacji pewnych odpadów produkcyjnych niemieckiej firmie działającej w
                      Polsce. Oni mieli na tę inwestycję 1,8 mln zł, a my zrobilismy im to za połowe
                      ceny. I dobre referencje ;)

                      stanowczo twierdzę, że na Zachodzie europy nie ma takich mozliwości jak w
                      Polsce. U nich większość firm działa już zgodnie z przepisami. U nas firmy
                      dopiero dojrzewają do tego, że trzeba inwestowac w ochronę środowiska. I że
                      niestety dla nich;) to kosztuje... dużo kosztuje, choć czasem znacznie mniej,
                      kiedy stosuje się polskie technologie a nie sprowadzane ślepo z zachodu, gdzie
                      opracowywane były dla zupełnie innych realiów ekonomicznych.
                  • Gość: witia Taki z ciebie expert jak z koziej dupy traba IP: *.fbx.proxad.net 06.06.06, 08:22
                    "zachód nie stosowałby takich restrykcji wobec ekspansji
                    > naszych podmiotów gospodarczych."- Jakie to restrykcie stosuje Zachod wobec
                    naszych firm? To jakies bzdury wiejskiego spiskowca.

                    a poza tym - możesz wierzyc w swoje przekonania. Im mniej ludzi wróci i się
                    > zaangazuje, tym mniejsza konkurencja dla nas ;)))

                    To dokladnie tak, ze najlepiej jechac do pipiduwy skad zapewne mentalnie
                    pochodzisz, bo tam konkurencja jest slaba. Pracujesz gosciu w jakiejs
                    oczyszczalni sciekow i piszesz bzdury o nauce, o ktorej nic nie wiesz. Nie ma
                    nauki bez srodowiska naukowego i nie ma to nic wspolnego z twoja oczyszcalnia
                    sciekow gdzie ze swoim chamstwem i cwaniactwem faktycznie mozesz uchodzic za
                    eksperta.
                    • Gość: rzeczowy witia,myśl logicznie, to nie boli IP: *.echostar.pl 20.06.06, 07:52
                      przede wszystkim - chyba żeś się wyrwał z jakiejś małej wioski i stą ten twój
                      kompleks wiejskości, skoro tak nadużywasz określeń typu pipidówa czy wiejski
                      naukowiec. Zmień styl, bo ci słoma z butów wychodzi ;)

                      skoro facet pisze z IP holenderskiego, to znaczy, że nie nadaje z wiejskiej
                      pipidówy (ó się nawiasem pisząc używa - masz ortograficznego byka gościu ;)
                      ),ale z kraju, gdzie ochrona srodowiska jest o wiele bardziej palącym problemem
                      niż u nas.

                      a restrykcje - to mnie akurat nasuwa się ciągła walka urzędasów niemieckich z
                      polskimi firmami budowlanymi w niemczech. No i tak samo tępienie naszych firm w
                      szwecji przez ichniejsze związki zawodowe, sądy itd.
              • Gość: New Scientist Re: nie masz racji New Scientist IP: *.brutele.be 06.06.06, 11:06
                Raczej udolnych; O czym swiadczy latwosc z jaka otrzymuja posady na
                europejskich uczelniach. Prosze spojrzec z troche szerszej perspektywy niz
                wlasne poletko. W tym przypadku Ochrona Srodowiska. Boom na wszelkie
                certyfikaty ISO i inne takie i ekspertyzy dla firm nie sprawil, ze na
                uczelniach w kraju zaczeto rozpisywac uczciwe konkursy i zajmowac sie np
                genetyka molekularna na swiatowym poziomie(to akurat moje poletko:) ). Ze
                znalazly sie pieniadze na granty dla dobrych pomyslow, a nie dla znajomych
                krolika.

                Nie oznacza tez, ze absolwent, albo doktor takowej genetyki mmoze w naszym
                kochanym kraju samemu ze swojej wiedzy skorzystac. Np zalozenie firmy
                biotechnologicznej, diagnostyki molekularnej to nadal czyste science-fiction w
                Polsce. Jesli tak nie jest po Ochronie Srodowiska to tylko pogratulowac dobrego
                wyboru.

                Zawsze sobie mowilem - konczysz przyszlosciowy kierunek. Genetyka molekularna!!
                WOW!!

                Po 2 latach na doktoracie w kraju spakowalem walizki i pojechalem z radoscia za
                granice. Juz teraz wiem, ze nigdy nie bede zalowal swojej decyzji.

                Wracac nie planuje. Teraz raczej zastanawiam sie w ktorym kraju swiata bede
                wychowywal swoje dzieci...
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka