Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Spontaniczne zebrania w pracy

    IP: BNPDCOM* / *.bmts.com 24.01.03, 22:31
    W mojej zacnej pracuni niektorzy sa jej bez rezty oddani. Przejawia sie to w
    spontanicznym urzadzaniu waznych zebran poswieconych waznym zagadnieniom
    firmowym. Glownie odbywaja sie one w nastepujacych miejscach:
    1. WC meski. Zaczyna sie od tego, ze dwaj panoowie stojac przy pisiuarze
    twarza do sciany zaczynaja rozmowe. Wkrotce przylacza sie trzeci, czwarty,
    itd. Panowie po odejsciu i zapieciu sie kontynuuja wazna dyskusje stojac przy
    umywalni, w kacie lub na srodku lokalu. W miedzyczasie inni wchodza, stoja,
    siadaja, wychodza - a zebranie trwa. Zboczenie zawodowe.
    2. Korytarz. Najlepsze miejsce jest takie, gdzie najbardziej przeszkadza to
    przechodzacym. Poczatek jest taki sam, ilosc uczestnikow sie powieksza, a
    inni przepychaja sie, przeciskaja, przepraszaja, a oni dyskutuja, wytyczaja,
    poruszaja. Bez sensu.
    Maie inne przyklady?

    Obserwuj wątek
      • Gość: pon Re: Spontaniczne zebrania w pracy IP: *.inet.com.pl 16.02.03, 12:27
        A spotkania po pracy?
        • Gość: misio Re: Spontaniczne zebrania po pracy IP: *.brucepower.com 17.02.03, 16:45
          Wieczorem po ciezkim dniu, jezeli zdarzy sie impreza towarzyska z udzialem
          pracownikow tej samej firmy, zawsze znajdzie sie tam grupa zdeterminowanych
          stachanowcow. Zamiast zrelaksowac sie i odetchnac, oni dalej mecza sie nad
          aktualnymi problemami zakladu, dyskutuja, omawiaja i usiluja wciagnac innych.
          Zawsze skrzetnie unikam takich narad i oddalam sie w strone ludzi mniej
          zaangazowanych.
      • Gość: misio Re: Spontanicznie oddani pracy IP: *.brucepower.com 20.02.03, 19:38
        Nikt nie podejmuje tematu, wiec zakoncze kilkoma budujacymi przykladami ludzi
        bez reszty oddanych pracuni:

        1. Czlowiek wyjezdza na kilkumiesieczne wakacje (zlozone z urlopu normalnego,
        bezplatnego, nadgodzin i roznych innych). Przed wyjazdem wydobywa z firmy
        komputer typu lap-top, i zalatwia sobie dostep do serwera, firmowej strony
        internetowej, intranetowj, e-maila i wszystkiego jeszcze, do czego mogl siegnac
        zza biurka w godzinach pracy. Po kilku miesiacach wraca. Z wakacji?

        2. Inny czlowiek przez kilka lat nie wykorzystal ani jednego dnia wakacji. Byl
        przeciez bardzo zapracowany, niezastapiony, jedyny na swoim miejscu, prowadzil
        bardzo wazne projekty. Przyszedl chudy rok - facet zostal odprawiony w
        pierwszej kolejnosci. Wszystkie projekty poszly ad acta. Facet tez.

        3. Jest cala armia ludzi, ktorzy wychodzac po pracy do domu demonstracyjnie
        wloka ze soba segregatory, teczki, rysunki, kwity, raporty, sprawozdania i cala
        inna makulature, aby w spokoju domowym intensywnie pracowac dalej. Ci tez
        odjezdzaja z firmy w najmniej dla nich spodziewanym momencie i co gorsze, bez
        nich firma sie nie zawala.

        4. Sa ludzie, ktorych widac pograzonych w pracy w autobusach, tramwajach i
        pociagach dojazdowych do i z pracy. Czytaja, przegladaja, robia notatki a
        jezeli jest ich wiecej - prowadza spontaniczne zebrania.

        5. Nie jestam jednym z nich. Dla mnie czas codziennego zycia sklada sie z
        trzech, mniej wiecej rownych czesci: praca, dom/wypoczynek, spanie. Musi byc
        rownowaga.

        Czesc pracy.
        • maiku200 Re: Spontanicznie oddani pracy 21.02.03, 20:42
          No to może jeszcze coś z mojej niedawnej przeszłości pracowniczej. Impreza po
          pracy. Dokładnie: mocno alkoholowa. Część dziewczyn plotkuje we własnym gronie,
          reszta towarzystwa pije, tańczy i ogólnie bawi się dobrze i może trochę głośno
          (jak to po procentach). Sam on, szefunio nasz ulubiony, narąbany już dość
          dobrze (ale nie do końca). I taka aktywistka, rasy stachanowiec truje mu d...
          na temat pracy. Nie wiem o czym, bo mnie z tego kąta wymiatało, tylko czasem (z
          wrodzonej dobroci serca)wyciągałam szefa z pazurów nawiedzonej, żeby się mógł
          przynajmniej dopić.
          • Gość: misio Re: Spontanicznie oddani pracy po pracy IP: *.brucepower.com 07.03.03, 20:20
            To jest wlasnie to. Dramat szefa. Szefem byc i wpasc w rece przodownika pracy
            na imprezie, ktorej haslem powinno byc: "stachanowcom wstep wzbroniony". Nigdy
            wiecej.
            Nie moj problem, ale czesto zal czlowieka, ktorego zakladowe sepy szarpia na
            sztuki bez wzgledu na okolicznosci lagodzace.
            Czesc pracy po pracy.
      • Gość: hanka Re: Spontaniczne zebrania w pracy IP: *.devs.futuro.pl 08.04.03, 12:29
        a u mnie jest znacznie gorzej,
        bowiem
        co chwilę zwoływane sa Arcywazne Zebrania Dotyczace Strategicznych Kwestii..
        takie spotkanka maja ten urok ze TRZEBA w nich uczestniczyc, na poczatek
        rzucany jest temat, a potem przeprowadzany jest konkurs 'im wiecej dygresji tym
        lepiej'. najwyzej sa punktowani ci, ktorzy do puenty zmierzaja szerokim lukiem
        barokowym najlepiej zaczepiajacym az o problemy calej naszej galaktyki biednej.
        ja przez to zestarzeje sie jeszcze szybciej, gram w weza pod stolem, nerwy mam
        w zaniku, a moi wspol- potrafia tak 2-3 godzinki....

        jakie sa zaradcze jakies srodki?
        help [slabym glosem, hehe]
        • Gość: maciekq Re: Spontaniczne zebrania w pracy IP: *.acn.waw.pl 09.04.03, 13:38
          Ja kiedyś pracowałem w prywatnej firmie, która miała 2 dowódców, ojca i syna. I
          oni ciągle się żarli. Mimo to firma całkiem nieźle funkcjonuje od początku lat
          90-tych, co mnie nawet specjalnie nie dziwi (miałem w to swój wkład :-). Ich
          główny dyrektor miał już zawał, a oni czują się świetnie (78 i 45 lat).
          Najlepsze były zebrania, podobne jak opisywała Hanka, a największym jajem było
          to, że dowódcy potrafili diametralnie zmienić zdanie. Na początku kłócili się
          na jakiś temat, starszy mówił białe, a młodszy czarne. Wymieniają się
          argumentami, machają rękami, przy siedzącej, uśmiechającej się do siebie
          widowni. Często tak się zapędzali, że na końcu kłócili się odwrotnie, tzn.
          starszy mówił czarne, a młodszy białe. Czasami ich podpuszczałem, jak bardzo
          odbiegli od tematu. Pytałem się np. "i co pan sądzi o meritum sprawy ?".
          Sprowadzony nagle na ziemię dowódca pytał co sądzi o tym drugi dowódca i po
          uzyskaniu odpowiedzi wygłaszał opozycyjną kwestię. Cyrk na kółkach.
          Ale fajnie było. Teraz muszę się ryćkać na swoim ;-)
          • Gość: #kasia Re: Spontaniczne zebrania w pracy IP: 217.96.75.* 17.04.03, 14:15
            moj szef potrafi zadzwonic okolo 22 i powiedziec, ze na drugi dzien rano jest
            zebranie /nalezy przyjsc godzine wczesniej do pracy/..

            jesli chodzi o imprezki firmowe to: szef sam nie inicjuje, zdarzaj sie takie
            po warunkiem, ze wyzsze szefostwo /z innego miasta/ zaproponuje..
            moj szef nie pije, za to obserwyje pracownikow, ich zachowanie i potem glosno
            komentuje dopowiadajac rozne historyjki..
            • Gość: Landola Re: Spontaniczne zebrania w pracy IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 12:56
              A u mnie w pracy są milutkie spotkania z okazji świąt, imienin i na ten czas
              nawet jak ktoś do kogoś ma jakieś pretensje to zakopuje topór wojenny, nie
              mówiąc o jakiś służbowych poleceniach....pa,pa
          • Gość: stan_b Re: Spontaniczne zebrania w pracy IP: 146.110.50.* 13.05.03, 22:18
            Gość portalu: maciekq napisał(a):

            > Ja kiedyś pracowałem w prywatnej firmie, która miała 2 dowódców, ojca i syna.
            I
            >
            > oni ciągle się żarli. Mimo to firma całkiem nieźle funkcjonuje od początku
            lat
            > 90-tych, co mnie nawet specjalnie nie dziwi (miałem w to swój wkład :-). Ich
            > główny dyrektor miał już zawał, a oni czują się świetnie (78 i 45 lat).
            > Najlepsze były zebrania, podobne jak opisywała Hanka, a największym jajem
            było
            > to, że dowódcy potrafili diametralnie zmienić zdanie.
            <CUT>

            Dzięki za tego posta. Popłakałem się ze śmiechu :)))))))
            ROTFL
            pozdrawiam
      • Gość: misio Re: Spontaniczne zebrania w pracy - extrema! IP: *.brucepower.com 22.05.03, 22:25
        Z ostatniej chwili:
        Bedac chwilowo w WC uslyszalem dzisiaj rozmowe dwoch panow na temat waznego
        projektu realizowanego przez bardzo wazna sekcje jeszcze bardziej waznego
        wydzialu. Rozmowcow nie zobaczylem, gdyz obaj siedzieli w kabinach, nawet nie
        sasiadujacych ze soba.
        Czy ktos przebije ten absurd? Przodownicy pracy, laczcie sie!
      • Gość: wwa Re: Spontaniczne zebrania w pracy IP: 192.9.200.* 03.06.03, 15:23
        Raz (w czasie służby wojskowej) zastępowałem swojego bezpośredniego
        przełożonego w comiesięcznej odprawie. Rytuał&klasyka. Poza tym to był mój
        ostatni dzień w armii...

        Szczere wyrazy!
        • magda_s4 Re: Spontaniczne zebrania w pracy 15.09.03, 08:35
          U mnie spontaniczne zebrania w pracy odbywają się co miesiąc i jesteśmy z góry
          uprzedzani, że spontanicznie mamy się wszyscy stawić OBOWIĄZKOWO.
          • virooz Re: Spontaniczne zebrania w pracy 15.09.03, 09:49
            taaak ... ja miałem też podobne zebrania spontaniczno motywujące w każdą środę
            na których każdy pracownik był rozliczany ile zarobił dla firmy, na mnie
            spotkania podziałały motywująco ...
            zmotywowałem się do spontanicznego odejścia z firmy
      • Gość: q Re: Spontaniczne zebrania w pracy - kopciuchy IP: *.brucepower.com 06.11.03, 20:43
        Od kilku miesiecy w mojej firmie panuje totalny zakaz palenia tytoniu wewnatrz
        budynku. Kopciuchom wystawiono popielnice w strategicznych miejscach
        zewnetrznych przed drzwiami, wiec palacze pomykaja tam od czasu do czasu na
        papierosa lub fajke. Przewaznie w sposob zbiorowy. Stercza tam grupowo nieraz
        po kilkanascie minut, kilka razy dziennie, bez wzgledu na pogode.
        Sam nie pale i zdecydowanie szlag mnie trafia, gdy widze te roboczogodziny
        puszczane z dymem.
        Wszyscy sa rowni, ale kopciuchy sa rowniejsi - maja znacznie wiecej wolnego
        czasu w czasie pracy.
        Nie wiem, co o tym mysli egzekutywne szefostwo, o ile samo nie pali.
        No smoking!
        • Gość: Lola Re: Spontaniczne zebrania w pracy - kopciuchy IP: *.pekao.com.pl 14.11.03, 15:29
          A bardzo ciekawe, czy wszystkie niepalace sztuki tak ochoczo i efektywnie
          przepracowuja swoje roboczogodziny. Bo z tego co widze to niepalace swietoszki
          pasjami dyskutuja na rozne wazne tematy typu: dzidzia, mezus/ zonka,
          samochodzic itp. a to w kuchni, a to w lazience, a to na ciasteczku, a to na
          korytarzu lub tez jezdzac non stop winda. A szefostwo powinno rozliczac
          pracownika z zadan a nie z godzin spedzonych w miejscu pracy.
          • Gość: q Re: Spontaniczne zebrania w pracy - kopciuchy IP: *.brucepower.com 14.11.03, 16:38
            Gość portalu: Lola napisał(a):

            > A bardzo ciekawe, czy wszystkie niepalace sztuki tak ochoczo i efektywnie
            > przepracowuja swoje roboczogodziny. Bo z tego co widze to niepalace
            swietoszki
            > pasjami dyskutuja na rozne wazne tematy typu: dzidzia, mezus/ zonka,
            > samochodzic itp. a to w kuchni, a to w lazience, a to na ciasteczku, a to na
            > korytarzu lub tez jezdzac non stop winda. A szefostwo powinno rozliczac
            > pracownika z zadan a nie z godzin spedzonych w miejscu pracy.
            ???
            Lola, dodaj jeszcze do tego, ze kopciuchy po powrocie z przerwy na dymka nie
            dolaczaja sie do dyskusji na temat dzidzia...samochodzik, tylko ochoczo rzucaja
            sie do tworczej pracy, aby odrobic zaleglosci swoje i tych nikczemnych nie-
            palaczy.
            Nie bedac szefem nie rozliczam nikogo z zadan, ale sadze, ze sterczac na
            zewnatrz i puszczjac kolka z dymu na pewno pracy sie nie wykonuje.
            ?
            • Gość: Matti Re: Spontaniczne zebrania w pracy - kopciuchy IP: *.pmintl.ch 18.11.03, 10:11
              Zastanawia mnie fakt, ze pisales tego maila o godz. 16.38 - czyzby to juz bylo
              po pracy?
              Ja nie pale, ale nie przeszkadza mi fakt, ze moi znajomi wyskakuja czasami na
              fajki - po prostu oni w taki sposob sobie robia przerwe a ja w inny (np.
              czytajac posty na listach dyskusyjnych). A poza tym, to od czasu do czasu i ja
              chodze do palarni - wierz mi, wiele waznych spraw mozna tam zalatwic :)
              Pozdrawiam!
              M.
              • Gość: q Re: Spontaniczne zebrania w pracy - kopciuchy IP: *.bmts.com 19.11.03, 05:31
                Krotko:
                Pisalem o godzinie 16:38 czasu srodkowo-europejskiego, co o niczym nie
                swiadczy.
                Do palarni nie chodze w celu zalatwiania spraw waznych ani niewaznych, bo
                odrzuca mnie zapach palonych smieci.
                Caly ten nonsens z puszczniem dymka za pieniadze pracodawcy jest jednym
                wielkim nieporozumieniem. Wszyscy sa rowni, ale kopciuchy sa rowniejsi.
                Tyle.
      • Gość: ckw Re: Spontaniczne zebrania w pracy IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 14.11.03, 16:56
        U mnie w poprzedniej pracy tez tak bylo, tzn papalcze
        dorobili sie statusu "swietych krow". W umowionym
        momencie z 8 osobowego biura wychodzily 4 osoby (a my
        jechalismy z telefonami na 2 rece). Ale to nic, ci ktorzy
        szli na dymka po drodze zagarniali jeszcze pare osob z
        innych dzialow.
        W biurach robilo sie smutno i pusto,a wesoly gwar
        przenosil sie na polpitero, do "fajczarni".
        • Gość: Rufus Re: Spontaniczne zebrania w pracy IP: *.chvlva.adelphia.net 17.11.03, 15:39
          W stanach jest jeszcze smieszniej. Palenie tytoniu jako uzaleznienie
          kwalifikuje jako powazna choroba sie. A palacze to osoba 'diabled' czyli
          invalida. Jezeli nie wypuscisz takiego na trawe zeby popalil to prosze bardzo:
          dyskriminacja przeciwko kalece i trzech prawnikow na karku.
      • Gość: q Re: Spontaniczne zebrania w pracy IP: *.bmts.com 10.04.04, 05:59
        Przyszla wiosna, a wraz z nia zdrowotne spacery w porze przerwy na tzw. lunch.
        Wspaniala okazja do spontanicznych zebran na wazne tematy zakladowe.
        Gdy ktokolwiek zbliza sie do mnie w celu zaproponowania spaceru, dokonuje
        wszelkich unikow, bo wiem dobrze, jak to sie skonczy: spontanicznym zebraniem
        na temat dalszego dynamicznego rozwoju firmy.
        Spacer - tylko solo.
        Uklony.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka