Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak dalem zrobic sie w balona

    20.06.06, 14:48
    Chciałbym się z wami podzielić negatywnymi doświadczeniami zwiazanymi z firma
    STUDY TRAVEL z siedziba w Lodzi, oferujaca swoje uslugi za pomoca wielu
    regionalnych przedstawicieli – biur pod calkiem innymi szyldami anizeli sama
    firma. W moim przypadku było to ADVENTURE CLUB POLSKA (ACP) w Lublinie jako
    posrednik, który jak się pozniej okazalo nic nie mogl zrobic, bo był tylko
    pionkiem w grze.
    A oto jak sprawa się zaczela. Na miescie było porozklejanych mnostwo plakatow
    informujacych o mozliwosci wyjazdu za granice, jak to zreszta zawsze bywa
    przed okresem wakacji. Poszukiwali oczywiście studentow, a jako ze jestem
    jednym z zakow, i tez jak inni chcialem w wyzej wymienionym okresie zarobic,
    zglosilem się do nich. Mili młodzi ludzie w ADVENTURE CLUB POLSKA oferowali
    następujący program.: Miała to być praca w parku rozrywki gdzieś na terenie
    Wielkiej Brytanii na okres 6 tygodni z możliwością przedłużenia jeszcze o2
    tyg., płatność 300 Funtów tygodniowo na rękę, wikt i opierunek miał być za
    darmo na terenie, podobno, pobliskiej bazy wojskowej, skąd do pracy mieliśmy
    być dowożeni autobusami. Na moje pytanie czy wszystko jest już pewne owi
    młodzi ludzie odpowiedzieli, ze tak, i nie mam się co martwic o to, musze
    tylko wypełnić kilka papierów u nich w biurze i m.in. napisać list
    motywacyjny po angielsku, CV tez, 2 lub 3 listy polecające tez po angielsku,
    zaświadczenie o niekarlnosci ( jak się miesiąc później okazalo zupelnie
    niepotrzebne, za co z kolei musialem w urzedzie zaplacic 50 zl za wydanie i
    45 zl za tlumaczenie przysiegle ).
    Ponieważ miejsc jest malo i praca jest jak najbardziej pewna, nalezaloby się
    pospieszyc z dokonaniem ( wynoszocej 950 zl ) oplaty manipulacyjnej za
    posrednictwo. Zapalony ta kwestia skoczylem na internet, aby sprawdzic w
    pierszej kolejnosci owo biuro posrednictwa jak i jak się podczas rozmowy
    okazalo firme STUDY TRAVEL jako firme organizujaca. Obie firmy chełpia się na
    swoich stronach interentowych roznymi certyfikatami, maja tez odpowiedni
    dokument i sa nawet w internetowej bazie ministerstwa pracy. Ucieszony wiec
    prawdziwoscia danych na temat obu firm, postanowilem zgodnie z
    zaleceniem „milych i niesamowicie uprzejmych” ludzi z ADVENTURE CLUB POLSKA
    zebrac jak najszybciej owe 950 zl. Obskoczyłem wiec wszystkich znajomych i
    udalo mi się uzbierac cala sume, która jeszcze tego samego dnia tj. 20
    kwietnia tego roku wplacilem na konto firmy STUDY TRAVEL w LODZI. Orginal
    wplaty musialem skserowac i dac do wgladu posrednikowi czyli ACP, gdzie po
    jego okazaniu zostala rozwiana przede mna wizja niebywalej szansy i
    niesamowicie wielkich jak na studenta pieniedzy, bądź co bądź wydawalo mi się
    wtedy ze zlapalem Pana Boga za nogi. Wypelnilem kilka druczkow z danymi
    teleadresowymi, po czym nakazano mi zalatwic jak najszybciej zaswiadczenie o
    niekaralnosci i sprawdzac codziennie zawartosc skrzynki mailowej, co
    sumiennie robilem, Już nastepnego dnia dostalem maila z poleceniem jak
    najszybszego wypelnianie zalcznoych dokumentow, tj. formularza CV, i reszty
    wspomnianych w poprzednim akapicie dokumentow. Zrobilem to w ciagu dwoch dni
    i odeslalem do biura STUDY TRAVEL w LODZI. Zalatwilem tez niepotrzene
    zaswiadczenie o niekaralnosci, no nic pomyslalem sobie, najwazniejsze, ze już
    wszystko stary zalatwiles i masz to z glowy, teraz pozostaje Ci tylko czekac
    na wyjazd w drugiej polowie lipca do pracy w Wielkiej Brytanii. Firma po
    wyslaniu wszystkich dokumentow obiecala mnie regularnie o wszystkim
    informowac ( swoja droga ja slowo „regularnie” rozumiem co najmniej raz na
    tydzien, a nie raz na 6 tygodni wyslac maila po kilku telefonach do biura z
    pytaniem, jak postepy ?). Po 4 tyg. czekania zaczolem się lekko niepokoic
    brakiem informacji z firmy STUDY TRAVEL wiec postanowilem zadzwonic pod jeden
    z podanych przez nich numerow telefonu, Pani prowadzaca dialog ze mna,
    powiedzial mi iż musze czekac, a było to w polowie miesiaca maja.
    Postanowilem wiec dzwonic zawsze na paczatku tygodniu tj. w poniedzialki i
    piatki o gody.16 i tak w kolo Macieju przey kolejne 3 tygodnie dopóty, doupki
    nie dowiedzialem się od tej samej Pani, sa male problemy z mym wyjazdem i
    wyjazdem tez innych osob. Pani prosila aby zadzownic w dniu nastepnym, i
    nastepnym przy czym każdorazowo dowiadywalem się, ze nic jeszcze nie wiedza.
    Az w koncu poinformowano mnie, ze wyjazd z przyczyn niezaleznych od nich nie
    dojdzie do skutku, ponieważ pracodawca angielski niby się wycofal, i ze bedza
    dla nas pracy zastepczej szukac. Oczywiście po kilku telefonach do nich
    okazalo się tez, ze pracy zastepczej tez nie będzie, w zwiazku z czym zwroca
    nam pieniadze potracone o oplate administracyjna (manipulacyjna) o ponad 200
    zl z 950 zl !
    Stad tez moje pytanie, po co okłamywać ludzi od samego poczatku, ze wszystko
    jest jak w najlepszym porzadku, i ze sama praca jest jak najbardziej
    zapewniona? Po co zwlekac z przekazywaniem informacji do odbiorcow, kiedy
    obiecuje się ich o wszystkim informowac od poczatku, zwlaszcza, ze samo biuro
    STUDY TRAVEL wymaga od klienta natychmiastowej odpowiedzi i szybkiego
    dzialania, kiedy sami się ocigaja się z powiedzeniem chocby czegokolwiek na
    temat postepow w zalatwianiu formalnosci zwiazanych z praca? Z mojego
    doswiadczenia w pewnej organizacji studenckiej, wynika, ze jeżeli problemy
    się pojawiaja, to zaczynaja one być już sygnalizowane na samym poczatku, tak
    by można było im przeciwdziałać a nie kiedy sa już tak dalece posuniete, ze
    nie można dokonac zadnej ich korekty, i wszyscy sa o nich informowani, a nie
    jak w przypadku tejze firmy wszystko jest spychane w czasie z mysla jakos to
    będzie i niech się sami ludzie dowiaduja. Uwazam to za brak profesjonalizmu i
    za chamstwo, kiedy klient, nie dosc ze oklamany, iż wszystko jest w porzadku,
    to jeszcze do tego ciagle zwodzony. Nie dosc, ze firma nie szanuje czasu
    ludzi, ponieważ skoro wiadomo, ze z przedsięwzięcia nici, to po co odlekac.
    Poza tym odsylanie, unikanie odpowiedzi na postawione pytania, typu ”Osoby za
    to odpowiedzialnej nie za to w biurze”.
    Tak swoja droga, to przyszlo mi tez na mysl, ze to niezla forma zarabania
    pieniedzy na naiwnych. Przypuscmy, ze organizujemy jakis wyjazd i oczywiście
    nic z niego nie wychodzi i od 70 osob bierzemy po 200 oplaty
    administracyjnej, co daje nam 14 tys. PLN. Niezla suma, zwarzywszy, ze
    zupelnie za nic. No ale to sa tylko moje przypuszczenia.
    NIE POLECAM nikomu wyzej wymienionych organizatorow wyjazdow zagranicznych
    dla studentow, ponieważ podchodza one w sposób nie dbaly o klienta, nie
    szanujac jego czasu i pieniedzy, pozostawiajac go z zapytaniami samemu sobie,
    a także psujac mu plany i narazajac go niepotrzebne wydatki. A co do
    posrednikow zalezy im tylko na nabiciu jak najwiekszej liczby chetnych na
    wyjazdy, po czym sa pozostawienia sami sobie i olani. Licze ze chociaz w ten
    sposób ktos na podstawie moich nieprzyjemnych doswiadczen uniknie calego tego
    niepotrzebnego i denerwujacego galimatiasu.
    Obserwuj wątek

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka