filemon_177 Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 21.07.06, 10:26 Historia z początku mojej pracy w sekretariacie. Było dużo zajęć, ale zdarzały się też chwile luzu. Wyciągałam wtedy gazetę i coś tam udawało mi się przeczytać. Kiedyś razem z prezesem rozwiązywaliśmy krzyżówkę. Pytam: szefie, jak się mówi na ogon zająca? On mi na to "Niech pani pójdzie do głównego księgowego (za ścianą). On będzie wiedział." No ja buch w sąsiadujące drzwi i pytam od progu o ten ogon zająca. Księgowy (facet ok. 60, choleryk) zabulgotał, poczerwieniał i z zaciśniętymi ustami wysyczał "Omyk". Wpadam spowrotem do sekretariatu: "No i udało się pani dowiedzieć?" - prezes się śmieje. Wtedy dotarło do mnie jaką gafę popełniłam. Główny księgowy nazywał się Zając. Odpowiedz Link Zgłoś
filemon_177 Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 21.07.06, 10:41 Historia druga. Firma współpracowała z klientem z Węgier. Pewnego razu dotarł towar do Polski, ale trzeba było złożyć reklamację, bo myszy pogryzły kilkanaście worków. W branży spożywczej wykluczało to dopuszczenie towaru do obrotu w kraju. Nikt nie znał węgierskiego (czemu nie ma się co dziwić). Ja zaczęłam wyjaśniać powody reklamacji po angielsku, ale Węgrzy nie znali angielskiego tylko niemiecki. No to mój szef zabrał mi słuchawkę telefonu i tłumaczy (będę pisać fonetycznie) "miki maus saki (to chyba po ros. worki) am, am." Myślałam, że umrę ze śmiechu. A musiałam się powstrzymać, bo to szef był przecież. Z drugiej strony Polak potrafi (porozumiewać się pomimo braku wspólnego języka) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :):):) Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.06, 18:28 "miki maus saki (to chyba po ros. worki) am, am." lo Jezusicku .... poplakalem sie ze smiechu :)))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
framberg Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 31.07.06, 14:09 Świetne. Spotkałem się z czymś podobnym ale nie tak dobrym;-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolfspider Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 08.08.06, 14:48 Nie no spadlem z krzesla!!!!Gratulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: freevolna do filemona_177: plagiat!!!! IP: *.it-net.pl 10.08.06, 01:47 z tą miki maus. chyba ze pracowalas w krakowskiej firmie owocowo- warzywnej i jestes meżczyzną. a fe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: freevolna Re: do filemona_177: plagiat!!!! IP: *.it-net.pl 10.08.06, 02:06 poza tym o miki maus nie gaworzyl szef tylko jeden ze wspólpracowników, a zającem nie byl ksiegowy, tylko drugi szef. a z ciebie taka sekretarka, jak ze mnie matka- polka, kocie. Odpowiedz Link Zgłoś
filemon_177 Odpowiedz do freevonej (freevolnego) 18.08.06, 11:06 Witam Dawno tu nie zagladałam, a tu proszę taaakie bzdury! Posądzenie o plagiat!!! Nie pracuję w krakowskiej firmie. Pracuję za to z tym samym szefem, ktory mnie wypuścił na księgowego. Drugi ze wspolnikow (ten od Miki Mouse) trochę się na mnie obraził, bo sprzedałam tą historyjkę jako dowcip (bez nazwisk oczywiście). Ale to była pierwsza dekada lat 90tych. Oblicz więc sobie ile lat pracuję, ile mam lat i czy w związku z tym moge być kobietą. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
filemon_177 Re: Odpowiedz do freevonej (freevolnego) 18.08.06, 11:36 Sorry. Dla ułatwienia obliczeń, a co za tym idzie ustalenia płci, muszę lepiej sprecyzować, bo mi się trochę pospieszyło z odpowiedzią. Obie historie z pracy zdarzyły się w pierwszej połowie dekady lat 90tych (czyli 90-95 rok) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: visenna Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p IP: *.ew.pl 25.08.06, 13:17 am am!!!!! siedze sama w pokoju własnie - i rycze ze smiechu... weszla kolezanka zza sciany, zeby spytac, co sie stało.. wiec ryczymy obie.. miki maus!!! am am!! Odpowiedz Link Zgłoś
toja365 Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 21.07.06, 11:56 Mam bardzo serdecznego kumpla z niesamowitym poczuciem humoru. Zawsze składamy sobie dosyć specyficzne zyczenia imieninowe, a od co najmniej dziesięciu lat przy każdych życzeniach umawiamy sie o 20 w parku pod fontanna.W listopadzie były jego imieniny.W komorce miałam go zapisanego jako Cichy a mojego szefa tuż pod nim jako Cichy S., bo nazywali sie identycznie.Wracałam z delegcji samochodem, było juz dosyć poźno, wiedziałam,że nie zdażę do domu przed północą,żeby spokojnie napisać siedząc w fotelu. Jadąc więc wklepałam następujące życzenia " Łysy życzę Ci kasy, miłości i sexu.Nasze spotkanie w parku pod fontanną o 20 jest aktualne" Wysłałam.Następnego dnia zaraz z samego rana mam wezwanie do szefa.Poszłam na luzie, bo to standard.Weszłam, a szef mówi do mnie tak " Dziekuję za życzenia,choć imieniny mam dopiero w czerwcu, ale kasy,miłości i sexu nigdy dosyć. Jednak spotkanie pod fontanna odpada.Za zimno" I zaczął się smiać, bo na całe moje szczęście szef ma poczucie humoru.Od tamtej pory nigdy nie wysyłam sms-ów jadąc samochodem:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
vanee Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 21.07.06, 13:29 Pracuję w firmie zarządzającej NBwW (Najpiękniejszym Budynkiem w Warszawie :) ) czyli w Zarządzie Pałacu Kultury i Nauki... Podzielę się jedną z historyjek, która akurat przydarzyła mi się osobiście. Późnym wieczorem dzwoni do mnie Dowódca Warty i tłumaczy, że jestem jedynym pracownikiem biura w tej chwili w pracy. A jest problem... Czy zauważyliście, że wokół Pałacu prawie wcale nie ma gołębi? Bo mamy pod iglicą gniazdo sokołów wędrownych (które zazwyczaj nie zakładają gniazd, ale jesteśmy przyzwyczajeni do różnych dziwnych rzeczy :) ), które są gołębiożerne. Przez jakiś czas naukowcy PANu podglądali pisklęta używając zainstalowanej kamery w ich gnieździe. I Dowódca mówi mi, że z gniazda wypadło pisklę sokoła i z uszkodzonym skrzydłem kuśtyka po dziedzińcu wewnętrznym. MWAAAA!!! Co robić?! Wiem, że sokoły są pod ochroną. I jeszcze to biedny pisklaczek... Dzwonię do Ptasiego Azylu w ZOO. Dzwonię i dzwonię (późno było). Odebrał ichni ochroniarz. To mu mówię, że mamy SYTUACJĘ i że powinna przyjechać jakaś ekipa do ratowania zagrożonych ptaków itp. A on mi mów, że oprócz niego nikogo nie ma i że oni po ptaki nie jeżdżą, i że jak przywieziemy, to przyjmą. Ciśnienie mi rośnie. Konferuję z naszą Ochroną, muszą sobie poradzić. Służba nie drużba, schwytali ptaszka delikatnie mu się narzucając (a dokładniej kurtkę na niego) i zawieźli. Kilka dni później zagaduję wartownika o pisklę i widzę jak mu się mina wydłuża... Okazało się, że to wcale nie było pisklę. Był to dorosły, zaobrączkowany samiec sokoła, z Gdańska. Najprawdopodobniej dobierał się do naszej pani sokołowej i pan sokół mu wybił zaloty z głowy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TomaszKa Jak Anieli IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.07.06, 18:31 Usłyszałem ją, siedząc w toalecie. Podtarłem tyłek. To mnie uspokoiło. Odtąd, gdy pani menedżer brała mnie na dywanik, zwierałem i rozwierałem zwieracze. Ona wytykała niedociągnięcia, ja w myślach odliczałem: 1, 2, 3. Biłem rekordy. Wykonałem podczas jednej nasiadówki 473 zwarcia! Nie przewidziałem jednak problemu erekcji… Składałem raport, którego nie zdążyłem przygotować. Kryłem wzwód za kartką. Ona ganiła, ja maskowałem orgazm na pół gwizdka. Szefowa coś zauważyła. Odtąd oszczędzała mnie. Ja jednak uzależniłem się. Chodziłem do niej z własnej inicjatywy. Zanosiłem sprawozdania i analizy. Ona nie komentowała… Ostatnio szefowa rozmawiała o mnie z prezesem dużego koncernu. Wizja kariery nęciła. Słyszałem jednak, że tam ludzie kochają się ze sobą jak króliki. Ciągle w innych parach. „To plotki zazdrośników”, powiedziała. „Oni są szczęśliwi, bo mogą pracować. Pracują i są szczęśliwi.” „Jak anioły?”, spytałem. „ Tak, jak w niebie anieli”. Poważnie zastanowię się nad tą propozycją. Odpowiedz Link Zgłoś
zoltra Kolega 23.07.06, 18:47 Pracowałam w Niemczech na winnicy ,szef zaproponował abym kogoś znalazła, znajomy miał każdą sobotę wolną więc od razu poszłam do niego. Na drugi dzień już mieliśmy wyjeżdżać a kolegi nie ma , zjawił się po paru minutach nie gotowy ,okazało nie miał sznurówek w butach i musieliśmy jakieś kombinować. Szef spoglądał tylko na zegarek i kręcąc głową mruczał. Potem było cięcie i noszenie koszy na dół kumpel nosił na zmianę z innym tamten zdążał a ten oczywiście nie ,w pewnym momencie szef musiał iść zobaczyć czy coś się nie stało bo go długo nie było okazało się że siedział sobie i palił jak gdyby nigdy nic a na pytanie co wyprawia odpowiedział NO przecież się nie rozerwie Czarę goryczy przelał fakt że położył na siedzeniu w aucie poduszkę i zasiadł w najlepsze a wszyscy szukali worka z kanapkami który był pod poduszką. Co się działo potem to tego już wam nie opowiem ale szef nawet nie chce słyszeć o moim koledze :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rybka Nemo Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p IP: *.w83-196.abo.wanadoo.fr 24.07.06, 22:51 Wesoły slang Służby Zdrowia. Pracowałam kiedyś na bloku operacyjnym, gdzie częstymi pacjentami były także dzieciaki - zabieg zawsze w znieczuleniu ogólnym. Dzień jak co dzień, wszyscy zajęci czym do nich należało - wiadomo operacja w toku. Wtem wchodzi oddziałowa, rozgląda się i rzuca ogólne pytanie w celu ogarnięcia galimatiasu w personelu: - Co robi (dajmy na to) Ania (pielęgniarka anestezjologiczna) ??? Odpowiedź: ROBI (znieczula) Z DOKTOREM (anestezjologiem) DZIECKO ! Tekst, z którego śmieję się do dzisiaj. Pozdrawiam dzielnych pracowników Służby Zdrowia! Odpowiedz Link Zgłoś
marsupilami25 Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 24.07.06, 23:00 Wesoły slang Służby Zdrowia. Pracowałam kiedyś na bloku operacyjnym, gdzie częstymi pacjentami były także dzieciaki - zabieg zawsze w znieczuleniu ogólnym. Dzień jak co dzień, wszyscy zajęci czym do nich należało - wiadomo operacja w toku. Wtem wchodzi oddziałowa, rozgląda się i rzuca ogólne pytanie w celu ogarnięcia galimatiasu w personelu: - Co robi (dajmy na to) Ania (pielęgniarka anestezjologiczna) ??? Odpowiedź: ROBI (znieczula) Z DOKTOREM (anestezjologiem) DZIECKO ! Tekst, z którego śmieję się do dzisiaj. Pozdrawiam dzielnych pracowników Służby Zdrowia! Skleroza zapomnieć o logowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 25.07.06, 01:45 Trochę mało związana z pracą, ale jednak. Wzięłam piątek wolny i pojechałam na weekend. W piątek późnym popołudniem dostaję sms-a: I JAK TAM ROSOŁEK? Numeru nie ma w książce telefonicznej komórki, a ja nie kojarzę. Odpowiadam więc: PRZEBÓG, JAKI ROSOŁEK I KTO PYTA? Bo jako żywo nie miałam w planach ani gotowania, ani jedzenia zupy. Zadzwoniła kontrahentka z projektu, który się przed rokiem skończył. Przeprosić. Jej koleżanka jest chora, i ona jej kazała kurować się rosołkiem. Wykazała troskę, wysyłając sms, tyle że ma mnie nadal w książce telefonicznej no i sms poszedł do mnie :-)). Odpowiedz Link Zgłoś
mjslon Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 25.07.06, 10:30 Dawno temu zatelefonowałem do kolegi z innego działu (identyfikacja numeru była jeszcze SF)i powiedziałem, że numer do niego otrzymałem od ochrony budynku, że go strasznie przepraszam (przez cały czas nie dając mu dojść do słowa ani nie precyzując celu rozmowy). W końcu poinformowałem go o drobnym wypadku na parkingu z udziałem jego zaparkowanego auta i prośbą o zejście na dół. Kumpel rzucił słuchawka i poleciał. Oczyiście reszta załogi wiedziała o żarcie wiec podczas obserwacji swojego auta towarzyszył mu smiech z góry... Kolega wrócil i powiedział, że sie jeszcze policzymy.... i tak sie stało pół roku później sprzedał mi to auto.... Odpowiedz Link Zgłoś
mjslon Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 25.07.06, 10:39 Dyrektor w mojej firmie kazał mi przestawić swój wóz pod magazyn, zapakować i odstawić na parking. Nie bardzo miałem na to czas, nie była to też moja działka a ponad to nie miałem jeszcze prawa jazdy (jeździć potrafiłem). Mocno się wykręcałem od tego zadania, aż dyrek zaczął po mnie jechac: tak k...a jeździc nie potrafisz itd. OK, OK zabrałem kluczyki i zrobiłem co chciał. Gdy wracałem do biura (lekko zmęczony) spotkałem dyrka na schodach, który pyta: i co? Nie wiem co mi do głowy strzliło ale zacząłem go przepraszać, że taką małą ryskę zrobiłem z boku auta i wogóle. Dyrek zbladł i nic nie mówi (a furą było nowe volvo) odczekałem zanim nastąpił wybuch i powiedziałem, że żartuję. Więcej nie pakowałem (i nie jeździłem) jego autem ... żadnym :) Odpowiedz Link Zgłoś
alterra Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 25.07.06, 15:02 w młodości pracowałem trochę na budowach, i mimo że nie wylewałem za kołnierz, skala "spożycia" i wynikających stąd różnych interesujących sytuacji dalece przerosła moje młodzieńcze wyobrażenia o granicy ludzkich możliwości. Sytuacje bywały żałosne i tragiczne; jedna ze śmieszniejszych to kiedy na budowę osiedla przywieźli hufiec OHP (jeśli ktoś nie pamięta -drużyny 17-18 latków, najczęściej z małych miasteczek, zarabiających w ten sposób jakieś drobne na wakacje). W poniedziałek pojawili się na budowie (pierwszy tydzień w wielkim mieście poza kontrolą rodziców...) w stanie pożałowania godnym, zielonkawi i rzygający po kątach. Mieli zalewać betonem z pompy szpary między płytami stropowymi. Zanim ktokolwiek się spostrzegł, zalali pion wentylacyjny od piwnicy po 8 piętro. Niestety, beton stężał zanim ktoś wpadł na pomysł żeby go wypłukać. To co się wylało z otworów wentylacyjnych jakoś się dało skuć. No i blok z zatkanym jednym pionem (ciekawe jak to potem odebrali) stoi do dzisiaj... przypadkiem mieszkam niedaleko... Ale to nic w porównaniu z przygodami mojego znajomego ze studiów, który uparł się robić staż do uprawnień na dużej i prestiżowej budowie późnego socjalizmu ;-) Musiał się przenieść na mniej prestiżową, bo nie był w stanie zapanować nad budową, a próby dostosowania do sytuacji powodowały,że wątroba mu nie wytrzymywała. Jedna z historyjek: koło 12 jeden z opieprzających się zbrojarzy usiłuje wywołać na dół kumpla tynkarza, który na 2 piętrze tynkuje torkretnicą (takie działko natryskujące zaprawę na ściany). Na rusztowaniu. Kumpel jest potrzebny w celu obalenia klina, świeżo dostarczonego i bardzo wszystkim potrzebnego. Torkretnica hałasuje, więc trzeba zwrócić uwagę kumpla przez szarpanie za wąż dostarczający zaprawę. Szarpanie skutkuje ściągnięciem kumpla razem z torkretnicą i kawałkiem rusztowania z drugiego piętra lotem swobodnym. Kumpel po upadku leży nieruchomo, żyje, ale jest nieprzytomny. Ktoś wzywa pogotowie, które przyjeżdża w tempie ekspresowym już po dwóch godzinach, niestety, w międzyczasie leżący ocyka się, podnosi o własnych siłach i oddala w niewiadomym kierunku. W związku z tym pogotowie z nadmiaru dobrych chęci bierze pierwszego leżącego z brzegu, którym akurat okazuje się odsypiający klina majster zbrojarzy. Ponieważ majster znika bez wieści (razem z jakimiś kluczami do magazynka z elektrodami, które ma tylko on) budowa częściowo staje do następnego dnia. Nazajutrz majster się nie pojawia, więc trzeba magazynek otworzyć łomem, a zawartość okazuje się całkiem nieoczekiwana... ale to już następna z historyjek... Odpowiedz Link Zgłoś
buffo10 Pierwsza praca... 25.07.06, 16:07 Zaraz po studiach, pełna ambicji i zapału do pracy niefortunnie rozpoczęłam życie zawodowe w instytucji, w której było dwa razy więcej pracowników niż pracy do wykonania. A pracy, która była do zrealizowania i tak nie było komu zrobić, bo każdy głowił się nad tym jak „udawać”, że intensywnie pracuje. Dodam, że wbrew pozorom wszystko działo się w dzisiejszych czasach i to całkiem niedawno. Pewnego dnia, kiedy musiałam wykonać jedno ze swoich zadań, od współpracowników z sąsiedniego pokoju, w którym znajdowała się nasza wspólna drukarka usłyszałam, że mam na razie nie korzystać z opcji drukowania. Po kilku godzinach, kiedy nawet nie przyszło mi do głowy, że „zakaz” drukowania może trwać nadal, postanowiłam drukować. Kiedy weszłam do pokoju obok po wydruk, poznałam powód uprzedniego zakazu – na złączonych kilku krzesłach spała jedna z pracownic, która właśnie obudzona przez hałas drukarki raczyła ospale wstać i bez żadnych skrupułów zasiadła do swojego biurka. Odpowiedz Link Zgłoś
floon Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 26.07.06, 13:05 Zawsze miałem skłonność do popełniania gaf a kiedy orientowałem się co zrobiłem błagałem niebiosa aby ziemia się rozstąpiła i uchroniła mnie przed pełnym politowania wzrokiem rozmówców. Moja ówczesna szefowa – profesor UW – została uhonorowana pewną nagrodą – uroczystość odbyła się w Pałacu Kazimierzowskim w Sali Złotej. Sala ta, zgodnie z nazwą, ociekała złotymi zdobieniami, ramami itp. Na uroczystości pojawiła się śmietanka intelektualna a po oficjalnej części uroczystości rozpoczął się bankiet. Panie i panowie z kieliszkami szampana i tartinkami wirowali w zwolnionym tempie po sali przekrzykując się naukowym żargonem. A ja stojąc w kącie, wodząc oczami po ścianach i suficie powiedziałem do kolegi: „Wiesz, ta sala jest taka piękna ale cały jej urok psują te szmaty na podłodze” – wskazałem wzrokiem na dywany. Powiedziałem to chyba zbyt głośno bo jeden z profesorów odwrócił się i z dezaprobatą powiedział: „Proszę Pana – te szmaty to oryginalne perskie dywany z początku XIX wieku!” Odpowiedz Link Zgłoś
m2006m Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 26.07.06, 22:08 "Polski Hydraulik" (oryginał zmieniony na potrzeby eu) Występują: Żona (francuska), Mąż (francuz), Hydraulik (polak, Sanitariusze (francuzi). Zatkany zlew, o dziwo, może się zdarzyć także w Paryżu a rozzłoszczona Żona narzekająca na Męża - także. Pewnego dnia wraca Żona z pracy a tu spod zlewu sexi dupeczka w drelichu (reszta niewidoczna skłębiona siedzi pod zlewem coś tam majstrując). Hmmm, myśli Żona czule o mężu zachodząc dupeczkę od tyłu - "jednak naprawia". Zachodząc sięgnęła za "klejnoty". Coś gruchnęło, stuknęło, upadło, trzasnęło. Pomyślała z rozbawieniem, że i ona byłaby zaskoczona takim chwytem i przechodząc do Salonu od niechcenia rzuciła leżącemu na kanapie Mężowi "Ciao kochanie". Zaraz, zaraz, to kto jest w kuchni?! Tłumacząc mężowi co się stało przechodzą do kuchni i wyciągają za nogi spod żeliwnego zlewu omdlonego Polskiego Hydraulika. Wzięty przez zaskoczenie rąbnął głową w zlew i dostał wstrząsu co stwierdzili sanitariusze, których wezwali Mąż z Żoną. Znosząc hydraulika z 3 pietra na noszach sanitariusze zapytali się jak się stało to co się stało. Ze śmiechu nie wyważyli dokładnie noszy i hydraulik złamał nogę między 1 piętrem a parterem. Ciężka jest praca hydraulika. Polskiego Hydraulika. Nad Sekwaną -:) Tak naprawdę działo się to na Ochocie około 1995 roku... Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 28.07.06, 15:14 no i kto wygrał? Odpowiedz Link Zgłoś
marsupilami25 Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 28.07.06, 15:35 no właśnie kto wygrał? Odpowiedz Link Zgłoś
ub1 Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p 31.07.06, 22:29 Oj, to historyjka, którą czytałam w jakiejś gazetce w latach 70-tych lub 80- tych podpisana Magma lub Magma2 - pseudo Jerzego Urbana (w tamtym czasie opisywał wesołe kryminalne historyjki do Polityki, a potem chyba Expresu Wieczornego). Odpowiedz Link Zgłoś
redakcja Zakończenie konkursu 02.08.06, 16:10 Witajcie, Bardzo dziękujemy za udział w naszym konkursie. Jury po burzliwych naradach zdecydowało nie przyznać nagród głównych, ale postanowiło wyróżnić trzy osoby: - lila1974 za historię „Na delegacji” - dentospet za historię o wcieleniu się w ochroniarza - filemon_177 za omyk Nagrodami będą koszulki serwisu praca.gazeta.pl. Zwycięzcy muszą się uzbroić w cierpliwość, ponieważ nagrody dopiero się produkują :) Gratulujemy! pozdrawiamy, redakcja portalu -- p.s. Przepraszamy za zwłokę w ogłoszeniu wyników konkursu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: Zakończenie konkursu IP: *.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.06, 19:24 Gratulacje dla laureatów konkursu.:) Odpowiedz Link Zgłoś
irini Ło matko 03.08.06, 14:37 Koszulki ... no to się nie martwię, że nie wygrałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spóźniona Re: Ło matko IP: *.atol.com.pl 07.08.06, 00:01 opowiadano mi o przygodzie w pracy pewnego milicjanta: było to może w latach sześćdziesiątych lub nawet wcześniej, Pan Milicjant zatrzymuje jadącą na motorze trzyosobową rodzinkę i oczom nie wierzy: kobieta ma na głowie, zamiast kasku... garnek wypchany sianem i przeiwązany sznurkiem. Milicjant ponoć tak chichotał, że nie był w sanie wypisać mandatu <lol> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nana Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p IP: 195.116.22.* 08.08.06, 12:33 Dzwoni klient do duzej firmy z branży galanterii biurowej. >>> dzień dobry, chciałbym wysłać faks. >>>dzień dobry,ponieważ nie jestem wstanie przełączyć pana bezpośrednio, proszę zadzwonić raz jeszcze i wybrać tonowo numer dla faksu. Po chwili dzwoni telefon: >>>Dzien dobry, w czym mogę pomóc?? A klient na to: >>>wybieram tonowo sygnał faksu ;-) Autentycznie "zmiażdżył mnie kolo" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p IP: *.e-wro.net.pl 26.08.06, 19:20 Dawno temu (w czasie studiów) dorabiałem sobie w pewnym dość dużym sklepie spożywczym. Otóż siedzimy sobie z szefem na zapleczu. Ja klepię do bazy danych jakąś dostawę, szef grzebie coś w papierkach. Na sklepie, poza kasjerkami i innymi osobami z obsługi znajdują się jeszcze bohaterowie niniejszej historyjki - nazwijmy ich - Krzysiem i Jarkiem. Nagle na zaplecze wpada Krzyś, bierze klucze do zewnętrznego magazynu i wychodzi drugimi drzwiami na zewnątrz. Drzwi wyjściowe są tak ulokowane, że Jarek nadal będący na sklepie widzi tylko jak Krzyś znika na zapleczu. Zaraz za Krzysiem, na zaplecze wchodzi babcia z 3, może 4 letnim wnuczkiem i pyta, czy mogła by skorzystać z dzieckiem z toalety. Ponieważ ani ja ani szef nie byliśmy sadystami, babcia z wnusiem zamknęła się w maleńkim 1,5x1,5 metra kibelku. Zaraz na nią wpada na zaplecze Jarek, z widoczną ochotą skorzystania z ubikacji. Łapie za klamke, szarpie za dzwi i będąc pewnym że w środku siedzi Krzyś, krzyczy: KRZYSIEK, QRWA WYCHODŹ, BO MI SIĘ LAĆ CHCE. Nie wiem, kto miał dziwniejszy wyraz twarzy: babcia, która wychyliła się z kibelka i powiedziała cichutkim głosikiem, że zaraz wychodzi czy Jarek, którego twarz przyjęła kolejno wszystkie możliwe odcienie czerwieni. My z szefem nie mogliśmy zareagować, bo w tym czasie tarzaliśmy się ze śmiechu po podłodze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idealni Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 23:51 Zostawilismy kiedys w pracy nowego pracownika. Mial odbierac telefony. Po powrocie na kartce bylo zapisane kto dzwonil. W zapiskach pojawil sie "Pan Zwarty" i numer telefonu. Zastanawialismy sie co to za czlowiek. Zadzwonilismy, w sluchawce przedstawil sie: - "Witam, Warta, Mirek Szcz....." Byl z Warty ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kosmo Re: Konkurs: najśmieszniejsze historie z Waszej p IP: *.dip.t-dialin.net 27.08.06, 18:31 Sex w pracy, z dziewczyna, ktora okazala sie kuzynka szefa.Ryzykowalismy, gdyz w kazdej chwili mogl ktos wejsc do pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś