Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali...

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 20:03
    Nie wydaje wam sie , ze cos tu nie gra....
    Szukamy wlasciwie zawsze pracownikow, przychodza sobie potencjalni kandydaci
    mniej lub bardziej odpowiadajacy wymaganiom... Ale to co sie dzieje ostatnio
    to jakis obled. Przychodzi sobie koles, jedynym atutem sa ukonczone studia ,
    jako taka znajomosc jednego jezyka ( choc w cv wpisane biegle:) i to
    tyle... Ale absolutnie nie bedzie pracowal ponizej 4000 brutto...nie
    dopuszcza negocjacji..
    To jakas pranoja... to ile on chce zarabiac po roku czy dwoch ...
    Mam wrazenie, ze mlodym ludziom brak obecnie odrobiny samokrytyki.Wiara w
    siebie , to jak najbardziej pozadane cechy ale odrobina realizmu tez by sie
    przydala... ( nie mysle tu o specjalistycznych stanowiskach, do ktorych
    trudno jest znalesc ludzi)...
    Obserwuj wątek
      • Gość: na chwile Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.acn.waw.pl 02.12.06, 20:42
        paranoja to ty jesteś

        ja studiowałem uczciwie na dziennych politechnika
        na zajęcia wychodziłem o 9 rano, wracałem do domu po 18 tej nieraz (np. 2 godziny okienka)
        więc pracy wykonywać nie mogłem po za wakacjami
        a potem pracodawcy oczekiwali ode mnie doświadczenia i z powodu jego braku byłem ponad rok na bezrobociu

        4000 brutto

        to znaczy że koleś chce się utrzymać i zacząć życie
        400 czynsz + 70 bilet miesięczny + 100 telefony + 130 kablówka z netem + 100 prąd, gaz, woda same te opłaty to 800 netto czyli 1200 brutto

        a jedzenie - obiad w bufecie firmy to około 12 -15 złotych * 22 dni robocze daje 330
        jedzenie w soboty i niedziele dolicz

        dolicz ubranie, dolicz koszt np. dentystę,
        jak sie te koszty pododaje to w warszawie biedne utrzymanie się to 1500 netto, czyli 2300 brutto

        jak ktoś chce wziąć kredyt na mieszkanie - rata miesięczna 1200

        4000 brutto to normalna kasa dla człowieka który chce założyć rodzinę !!!

        nie po to studiowaliśmy aby żyć wpie..jąc suchy chleb z wodą i do 50-tego roku życia być na utrzymaniu rodziców, licząc, ze umrą i będzie mieszkanie i można będzie myśleć o żonie i dzieciach
        • Gość: mim Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 21:09
          a przepraszam to ile chcesz placic doswiadczonemu pracownikowi ...
          jesli mlokosowi na wejscie dajesz 4000

          poza tym jesli ja moglam utrzymac sie przez 3 lata , placac za mieszkanie
          1000mc, zarabiajac 2000 netto, to dlaczego Ty nie potrafisz....
          dwa_ studia na dwoch uczelniach rownoczesnie , w tým jednej za granica jakos
          nie uniemozlwiwly mi zdobycia doswiadczenia i odbycia praktyk w dobrych
          firmach ...
          moze troche organizacji czasu by sie przydalo i swiadomego planowania swojej
          kariery...

          wygorowane wymagania zoltociobow po studiach ktorzy niewiele potrafia sa
          niepowazne.Ich stosunek do negocjacji o zarobki jest niepowazny...niewiele
          maja do zaoferowania, a wymagaja plac jakby mieli conajmniej kilkuletnie
          doswiadczenie

          ps - mit warszawy staje sie juy delikatnie nudny - raz
          dwa - sytuacja o ktorej mowie rogrywa sie w 15 000 miasteczku...
          • annajustyna Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... 02.12.06, 21:45
            Czlowiek z doswiadczeniem, specjalista w swoejej branzy, to niechby jakies 10
            tys. na miesiac...
          • Gość: swallow Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.acn.waw.pl 02.12.06, 23:37
            "dwa_ studia na dwoch uczelniach !!!!!!!!rownoczesnie!!!!! , w tým jednej za
            granica..."

            to jest śMIESZNE
            • Gość: na chwile Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.acn.waw.pl 03.12.06, 23:21
              2 dzienne, z tego jedne za granicą i etat

              poprostu ja nie umiałem sobie zorganizować czasu, ona wstaje o godzinie 0.10
              idzie na pierwsze studia, wraca o godzinie 6.00
              kąpie się i idzie do pracy na 8.00
              wraca o 17.00
              idzie na drugie studia na 18.00
              wraca o 0.00
              i tak co dzień ;)

              wysypia się między godziną 25.00 a 32.00, w końcu doba ma tylko 50 godzin, a ja dziennych na polibudzie nie potrafiłem pogodzić z etatem ;)
          • Gość: scep Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: 80.51.233.* 04.12.06, 08:42
            Ostatnio bylem na rozmowie kwalifikacyjnej. I zazyczylem sobie 2tys zl/reke. Nie
            odezwali sie, choc moja osoba bardzo im pasowala. Sama potwierdzisz, ze to duzo
            nie jest. No i co z tego? W polskim kapitalizmie priorytetem jest dazenie do jak
            najwiekszej minimalizacji kosztow placy (a wiec glownie pensji). Na innych
            rzeczach sie juz tak nie oszczedza (w tym kosztach "reprezentacyjnych",
            sluzbowych autach, wystawnych siedzibach). Ciesze sie, ze wreszcie ludzie chca
            zarabiac na stanowisku wymagajacym kompetencji tyle co niewykwalifikowany
            robotnik w UK czy Irlandii. Cztery tysiace to moze wysoka stawka, ale 2-2,5 tys
            dla osoby z wyzszym wyksztalceniem to powinno byc minimum (tyle zarabiaja tez
            np. budowlancy). Jesli sie to pracodawcom nie podoba, to niech robia tak jak do
            niedawna- zatrudniaja wlasna rodzine, tylko teraz za taka sama stawke jak
            obcych- za 1200 zl brutto.
            • Gość: kowalski2006666666 Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.06, 11:19
              2000 zl to nie duzo i kazdy pracodawca chetnie by zaplacil tylko tobie na
              studiach nie powiedzieli ze do tych 2000 pracodawca musi odprowadzic do skarbu
              panstwa 19% podatku twojego dochodowego,46% oplat zusowskich plus koszty badan
              lekarskich szkolen bhp itp. wiec to juz jest okolo tych 4000 co sam zauwazyles
              ze jest za duzo a przeciez trzeba jeszcze wiedziec ze pracodawca musi tez cos
              jesc oraz uzyskac zwrot swoich nakladow na zorganizowanie firmy a czlowiek po
              studiach czy bez gdyby potrafil wypracowac zysk na czysto 4000 zl to niech
              natychmiast zaklada wlasna firme
          • Gość: 71 Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.vf.pl 04.12.06, 11:51
            To raczej ty masz zbyt małe wymagania. Dlaczego przeszkadza ci, że ktoś chce żyć
            godnie pracując na etacie. Jeśli posiadając takie kwalifikacje i praktykę
            wystarczyło ci 2000 (pytanie w jakim mieście?) to może ty masz problemy z wyceną
            swoich możliwości.
            Dochodzi do paranoi, od pracowników wymaga się spojrzenia okiem pracodawcy.
            Każdy z nas jest na właściwym sobie miejscu i "grabi" do siebie.
          • Gość: Lajko Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: 80.54.38.* 31.12.06, 18:44
            ja siedze w budzie (buda- ochrona) i mam 1200 zł Netto, w nocy sie bo nie ma co robic, :)
        • Gość: CJ Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.foke.pl 05.12.06, 11:35
          4000 netto to wg mnie minimum socjalne dla 1 osoby w cywilizowanym świecie!!!
          Jeżeli pracodawcy nie stać na pensję dla pracownika to niech zwinie interes i
          nie płacze tu jak dziecko któremu chce "jakiś zły pan" wyrwać lizaka!!! PZDR!!
        • Gość: Bleh Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.aster.pl 27.12.06, 18:16
          Gospodarka rynkowa jest i mamy płace według pracy, a nie według potrzeb. Tuz po
          studiach, to ty chłopie w tej branży musisz się jeszcze bardzo dużo nauczyć. Na
          koszt pracodawcy. A pracodawca jak cię zatrudnia to chce miec z ciebie korzyści
          a nie dać ci robotę z dobrego serca. To, że ty od razu po studiach chcesz mieć
          wygodnie ułożone życie to naprawdę przyszłego pracodawcy nie obchodzi.
      • Gość: ania Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.aster.pl 02.12.06, 21:15
        no faktycznie skandal, 4 brutto mu sie zachcialo...
        Ja zarabiam 6 brutto i uwazam, ze jak na zakres moich obowiazkow to i tak malo.
        Mowie z reka na sercu, nie zartuje, nie koloryzuje. 4 brutto to naprawde nie
        jest duzo. Doswiadczony pracownik, z kilkuletnim stazem, dobrym jezykiem,
        swietnie wyszkolony powinien dostawac co najmniej dwa razy tyle. Inaczej
        wyjedzie do Irlandii... ;)
        • Gość: mim Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 21:20
          Ania, a skonczylas w tym roku studia i niewiele umiesz?
          czy moze jestes specjalista swoim fachu....
          i pracujesz od jakiegos czasu...
          • Gość: ania Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.aster.pl 02.12.06, 21:24
            Mim, jestem 4 lata po studiach, specjalista jeszcze nie jestem, ale sie szybko
            ucze:)) doswiadczenie w zawodzie - 5 lat (aczkolwiek bez etatu, jedynie na
            zlecenia, rok temu sie dochrapalam etatu). I uwazam, ze moglabym obecnie
            zarabiac wiecej...
            PS Dopiero teraz doczytalam, ze mowisz o 15 tys. miescie - ja mieszkam w
            Warszawie i tu stawki sa nieco inne.
            • Gość: na chwile Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.acn.waw.pl 02.12.06, 21:27
              cena małego chleba 2 złote
              czynsz za mieszkanie kwaterunkowe 400-500 złotych
              jak własnościowe i stary blok to dochodzi 100-150 funduszu remontowego
              internet w kablówce 80

              nie wiem jakie są ceny w Twoim 15 tysięcznym mieści
              • Gość: mim Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 21:35
                na chwile....
                juz udowodniels , iz portrafisz liczyc... wystarczy...
                pewniesz masz to politechnice do zawdzieczenia od 9 do 18.
                • annajustyna Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... 02.12.06, 21:47
                  Bardzo zabawne. Tak ciezko zrozumiec, ze nie powinno sie pracowac na minimum
                  egzystencji, tylko na godne zycie?
              • Gość: 71 Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.vf.pl 04.12.06, 14:46
                Zaraz, zaraz. Jakie mieszkanie kwaterunkowe? Kto ci przydzieli takowe? 15 lat
                trzeba czekać na przydział jeżeli gmina cośkolwiek buduje. No chyba że po babci.
                • Gość: na chwile Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.acn.waw.pl 05.12.06, 16:53
                  > Zaraz, zaraz. Jakie mieszkanie kwaterunkowe? Kto ci przydzieli takowe? 15 lat
                  > trzeba czekać na przydział jeżeli gmina cośkolwiek buduje. No chyba że po babci


                  mówię o mieszkaniu, które dostaliśmy od PRL, wiem, że obecnie jak się nie zarabia powyżej iluś tam to szanse zerowe :)
            • Gość: mim Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 21:32
              Ania ,
              ja nie tylko mowie o malym miescie, placi sie tu duzo wiecej ludziom ktorzy
              maja juz wiedze poparta dioswiadzeniem...
              ja nie rozumiem nastawienia absolwentow, ktorzy pobronili sie w czerwcu , badz
              wrzesniu, nie mieli nawet jednej porzadnej praktyki i zadaja ( oni nie negocjuja
              kasy...
              To nowe zjawisko:)Wyksztalcila sie jakas nowa klasa malych argoantow, ktorzy
              za duzo sie naczytali fantastyki...

              qrcze...jestem 5 lat po studiach-3 lata spedzilam zagranica ...zarabiajac nieco
              wiecej niz tu... i tak nie jestem w stanie zrozumiec arogancji tych
              mlodziencow...
              • Gość: ania Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.aster.pl 02.12.06, 21:38
                No fakt, mogli kurcze na tych studiach, zamiast opieprzac sie w wakacje, co
                roku gdzies stazowac przez 2-3 mies. za darmo. Juz byloby jakies
                doswiadczenie... Mysle, ze gdybym nie miala doswiadczenia, startowalabym z
                pulapu 1,8 tys.-2 tys. netto, z opcja negocjacji na okresie probnym, zeby
                pokazac swoja elastycznosc i chec zdobycia tego doswiadczenia za cene jedzenia
                chleba z dziemem przez kilka miesiecy-rok. Dluzej za taka kase trudno przezyc,
                jesli sie mieszka samemu...
                • Gość: sabella Do mima IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 21:44
                  Jeśli masz alternatywę to zatrudnij k0ogoś innego niż abolwenta.



                  Aaaa....Nie masz -pozostali są w Iraldii??
                  To czemu jęczysz?
                  • Gość: mim Re: Do mima IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 21:58
                    nie, nie sa w Irlandii....
                    juz pracuja...
                    Do Irlandii kilku wyjechalo - 1 najlepszy - wiec mu sie nie dziwie- dostal
                    szanse i bylby nie powazny gdyby jej nie wykorzystal
                    pozostalych 3 - na niewiele zdawali sie tu ,wiec za nimi nie tesknimy...

                    dostali wiecej niz zadali absolwenci.... tyle ze Ci mieli podstawy...

                    zupelnie sie nie rozumiemy...

                    jesli w waszych firmach placi sie ludziom za to ze maja mgr czy inz. przed
                    nazwiskiem... a nie za ich relane umiejetnosci... to dla mnie jest to po
                    prostu dziwne...

                    powodzenia w pracy w zsepole 10 z ktorego 6 osob to swierzynki, ktore poza
                    swoja kretywnoascia na papierku nic nie potrafia zdzialac, a twierdza ze
                    potrafia, jesli tylko im sie godnie zaplaci......
                    • annajustyna Re: Do mima 02.12.06, 22:02
                      Blagam: swieZynki!!! Jesli piszesz o branzy IT, to pamietaj, ze na Zachodzie
                      specjalisci tej branzy zarabiaja ok. 20 tys. PLN brutto. Wiec ciesz sie, ze
                      znalazles kogos gotowego pracowac za glupie tys. EUR...
                      • Gość: mim Re: Do mima IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 22:15
                        nie,
                        nie pisze o It, a motoryzacji´´konstrukcji maszyn...

                        i pamietam swoje poczatki... swoja wiedze ...
                        wiem ile bylam warta wtedy , ile jestem teraz.

                        realizm raz jeszcze i troche pokory.. niczego wiecej od tych ludzi nie oczekuje
                      • qvintesencja annajustyna tlumaczy ale nie wszystko 02.12.06, 23:28
                        annajustyna napisała:

                        > Blagam: swieZynki!!! Jesli piszesz o branzy IT, to pamietaj, ze na Zachodzie
                        > specjalisci tej branzy zarabiaja ok. 20 tys. PLN brutto. Wiec ciesz sie, ze
                        > znalazles kogos gotowego pracowac za glupie tys. EUR...

                        Tak, na innych rynkach ludzie zarabiaja wiecej bo robia rzeczy na ktore a) jest
                        ZBYT PO CENIE w ktora mozna wkalkulowac koszty ich pracy, ORAZ b) rynek pracy
                        jest tak zrownowazony ze pracodawca MUSI zaplacic tyle zeby miec ludzi bo jak
                        nie zaplaci to pojda do innego.

                        Ale zawsze i wszedzie pracodawcy placa MINIMALNE stawki po ktorych chodza
                        ludzie na danym rynku. A konkurencja czesto zmusza pracodawcow do obnizki
                        kosztow pracy i na przyklad dlatego przenosi sie IT do Indii.

                        To ze Polska jest podlaczona do otwartego rynku unijnego jest bardzo korzystne
                        wskutek konkurencji z innymi rynkami. Ale pracodawcy w Polsce zwykle nie
                        mogliby placic stawek takich samych jak na innych rynkach bo nie robia
                        produktow ktore mozna sprzedac za wysoka cene.
                        • szwagier_gpw Re: annajustyna tlumaczy ale nie wszystko 02.12.06, 23:37
                          Skoro masz chęci i czas, by powtarzać kilka razy dziennie tę samą mantrę, to
                          zachęcam do pogłębienia wiedzy. Mógłbyś nam ciemniakom objaśnić np. efekt
                          Samuelsona-Balassy tłumaczący w dużym stopniu (moim skromnym zdaniem) przyczyny
                          znacznie większego zróżnicowania płacowego między zbijaczami palet w Polsce i
                          UK a dobrym programistami w obu krajach.

                          pozdrawiam,
                          • qvintesencja Jestes przemądrzały hehe 03.12.06, 10:25
                            szwagier_gpw napisał:

                            > Skoro masz chęci i czas, by powtarzać kilka razy dziennie tę samą mantrę, to
                            > zachęcam do pogłębienia wiedzy. Mógłbyś nam ciemniakom objaśnić np. efekt
                            > Samuelsona-Balassy tłumaczący w dużym stopniu (moim skromnym zdaniem)
                            przyczyny
                            > znacznie większego zróżnicowania płacowego między zbijaczami palet w Polsce i
                            > UK a dobrym programistami w obu krajach.
                            > pozdrawiam,

                            Sztuką jest wyjasnianie w formie przystepnej dla masowego pracobiorcy/konsumenta
                            ktory mysli ze niskie placy i wysokie ceny to efekt spisku ciemnych sil
                            rzadzacych swiatem. Trzeba wyjasniac w formie bardzo obrazowej i ciagle to
                            powtarzac bo ludzie maja trudnosci z podstawami logiki. Sprobuj sam to
                            zobaczysz:).
                            • Gość: student Re: Jestes przemądrzały hehe IP: *.icpnet.pl 08.12.06, 03:54
                              > Sztuką jest wyjasnianie w formie przystepnej dla masowego pracobiorcy/konsument
                              > a
                              > ktory mysli ze niskie placy i wysokie ceny to efekt spisku ciemnych sil
                              > rzadzacych swiatem. Trzeba wyjasniac w formie bardzo obrazowej i ciagle to
                              > powtarzac bo ludzie maja trudnosci z podstawami logiki. Sprobuj sam to
                              > zobaczysz:).

                              Z podstawami logiki maja problemy chyba przede wszystkim niektorzy zburaczali pracodawcy. Jakis czas temu pracowalem w firmie, w ktorej prezes zatrudnial prawie wszystkich oprocz trzech kierownikow na jakichs 40 ludzi na umowe o dzielo albo umowe zlecenie. Wszystkim placil jak najmniej sie dalo, firme ulokowal na najwiekszym zad*piu, do ktorego trzeba dojezdzac minimum godzine w jedna strone i to autobusami dwoch roznych komunikacji miejskich, co skutecznie zwiekszalo koszty zakupu sieciowek. Ci co jezdzili samochodami tez nie mieli super gdyz w poblizu firmy bylo jakos siedem miejsc parkingowych, a chetnych na zmianie zawsze z dziesieciu. Na dodatek, pensje wyplacal mniej wiecej po trzech miesiacach od wykonania pracy. A pozniej sie dziwil facet, ze do pracy chetnych ma tylko studentow i to tez tylko przez max pol roku, bo dluzej nie moga zniesc takich warunkow. Najlepsze bylo jak sie szef zgasil, kiedy mu powiedzialem, ze znajomi z roku pracujacy w analogicznej firmie do tej jego dostaja wyplate do dziesiatego nastepnego miesiaca, zawsze w terminie. Facet nie mogl w to uwierzyc.
                    • Gość: ona Re: tak sobie myśle.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:34
                      kazdy moze na rozmowie powiedziec stawke jaka mu sie tylko podoba.
                      Jeden zgodzi sie robić to samo za 2000 a drugi za 4000.
                      Pracodawca i tak sam zdecyduje ile chce płacić.
                      z drugiej strony jest ryzyko ze przyszly pracodawca jesli uslyszy taką
                      propozycje np 4000 i uzna tą pensje za bardzo wygorowaną to rezygnuje z takiej
                      osoby.
                      Kazdy ma inne wymagania i aspiracje.
                      a po to przeciez kazdy studiuje zeby nie pracować za 1000zł i być dobrym
                      pracownikiem.
              • Gość: pączek Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 22:40
                Jesteś nieudacznikiem, oni nie są.
                • Gość: mim Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 22:49
                  szkoda w ogole dyskutowac z takimi jak ty
              • Gość: iw78 Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.centertel.pl 03.12.06, 13:03
                " ja nie rozumiem nastawienia absolwentow, ktorzy pobronili sie w czerwcu , badz wrzesniu, nie mieli nawet jednej porzadnej praktyki i zadaja ( oni nie negocjuj a kasy... To nowe zjawisko:)"

                Wy chyba na początek też nie negocjujecie, sama napisałaś że oferujecie 2000 netto i pare innych rzeczy i ze to i tak za dużo... nie wydaje mi się...

                Nowe zjawisko....zdziwiona?? Nareszcie...zdziwiona jest druga strona ;)

                "Wyksztalcila sie jakas nowa klasa malych argoantow, ktorzy
                > za duzo sie naczytali fantastyki..."

                Zadni aroganci...nie po to studiowali aby żyć tylko z miesiąca na miesiąc bez możliwości ułożenia sobie własnego życia.

                " qrcze...jestem 5 lat po studiach-3 lata spedzilam zagranica ...zarabiajac nieco wiecej niz tu..."

                Qrcze...oni zrobią to samo :):):) I to Wy będziecie narzekac...zresztą już to robicie...



              • Gość: zetec Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.06, 12:12
                > To nowe zjawisko:)Wyksztalcila sie jakas nowa klasa malych argoantow, ktorzy
                > za duzo sie naczytali fantastyki...
                Otwarto granice, mozna legalnie pracowac. Po prostu maja opcje jakiej ty nie
                mialas 5 lat temu po zakonczeniu studiow. Nie dziwie im sie ze nie chca tyrac na
                minimum socjalnym i co miesiac liczyc czy starczy im do nastepnej wyplaty.
                Mysle ze dowolny przeplyw pracownikow w Unii wyprostuje nareszcie polskich
                jasniepanow pracodawcow.
        • Gość: a Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.chello.pl 21.12.06, 00:28
          POWINIEŃ ??????

          KOPA W DUPSKO POWINIEŃ CO NAJWYZEJ
          ROSZCZENIOWE MAŁPY !q
      • szwagier_gpw Mim ma rację.... 02.12.06, 22:06
        ... W dupach się niektórym poprzewracało. Ja akurat zaczynałem 1,5 roku temu od
        3 tys brutto (same studia - zero praktyk, bo wakacyjnych w UK i USA nie liczę).
        Dziś mam zdrowo ponad dwa razy tyle: nie za studia lecz za "osiągnięcia" w
        pracy właśnie.

        Kto zna specyfikę Warszawy ten się zgodzi, że 4 tys dla zupełnie zielonego (w
        sensie doświadczenia ) absolwenta to taki "warunkowy" standard. Bo brak
        zawodowego doświadczenia trzeba w jakimś stopniu nadrobić:
        - poszukiwanym kierunkiem studiów
        - marką dyplomu (uczelni)
        - potrzebnymi pozaakademickimi kwalifikacjami, itd

        No i kwota, której ów osobnik żądał to średnia jedynie u bardzo dobrych
        pracodawców...

        Zakładam Mim, że w owej mieścinie miałeś do czynienia z bardzo przeciętnym
        absolwentem baaaaaaaaaaardzo przeciętnej uczelni. Jeśli tak, to całkiem
        słusznie spuśliłeś gościa na drzewo. Niech szuka dalej. Zmywak w Dublinie już
        czeka ;)
        -

      • krysiulka Pani Mim i Pan Inżynier :) 02.12.06, 23:03
        Absolwenci kierunków humanistycznych sądzą, że skoro na ich wydziałach udawało
        się wszystko naraz - czyli praktyki, imprezy, praca, a to wszystko podczas tzw.
        studiów, to znaczy, że na polibudzie jest tak samo.
        Otóż NIE. Na polibudzie czasem przez kilka miesięcy robi sie projekty na
        zaliczenie dzień w dzień do drugiej w nocy (od 8 do 16 siedząc na zajęciach z
        innych przedmiotów), albo np. siedzi na laborkach od 8 do 20 (chemia organiczna
        np.procedury analityczne nie pozwalają na skrócenie czasu zajęć), których z
        różnych względów nie da się zaliczyć w innym terminie, poza wyznaczonym przez
        prowadzących.
        Więc śmiać mi się chce z tych wszystkich "speców od rekrutacji", którzy
        ośmieszają sią przed absolwentami dobrych kierunków politechnicznych, mówiąc
        cokolwiek na temat "planowania kariery" i "organizacji pracy".
        Planować karierę i organizować sobie pracę to my potrafimy bardzo dobrze,
        wytresowano nas chociażby w laboratoriach chemicznych czy w halach
        technologicznych i podczas wykonywania projektów. Zdarza się natomiast, że
        najlepsi inżynierowie nie wypadają zbyt efektownie na rozmowach z
        headhunterami, bo....mają uzdolnienia techniczne, a nie ścisłe.
        Pamiętam, że jeszcze przed doktoratem byłam na rozmowie w "poważniej firmie
        headhunterskiej". Pani, która ze mną rozmawiała, zachowywała się wprost
        śmiesznie,zadając mi pytania z dziedzin, o których nie miała zielonego pojęcia,
        a ja miałam świetną zabawę używając pojęć wysokospecjalistycznych i patrząc na
        jej mękę - przecież nie miała żadnych możliwości oceny moich kompetencji!
        Moja konkluzja z tego spotkania była prosta - NIGDY rekrutacji inżynierów nie
        powierzę nie-inżynierom. Pewnie z tych samych powodów coraz częściej firmy
        zlecają headhunterom jedynie kolekcjonowanie CV kandydatów, natomiast rozmowy
        odbywają się już w firmach i tam też zapadają decyzje. To zdecydowanie
        najlepsze rozwiązanie.

        Dlatego pani Mim popełnia wielki błąd oceniając młodego inżyniera po słowach, a
        nie po czynach. Być może okazałoby się, że jego 4000 to będzie za mało, by go
        wynagrodzić za jakość świadczonych usług.
        • krysiulka Re: Pani Mim i Pan Inżynier :) 02.12.06, 23:06
          > najlepsi inżynierowie nie wypadają zbyt efektownie na rozmowach z
          > headhunterami, bo....mają uzdolnienia techniczne, a nie ścisłe.

          Miało być "uzdolnienia techniczne, a nie humanistyczne", oczywiście :)
          • miang Re: Pani Mim i Pan Inżynier :) 03.12.06, 17:21
            ale po jakości Twojej wypowiedzi widać że masz też uzdolnienia humanistyczne ;)
        • Gość: m Re: Pani Mim i Pan Inżynier :) IP: *.prenet.pl 03.12.06, 10:14
          generalnie sie zgadzam oprocz ostatniego akapitu (no nie do konca), Chodzi o to
          ze 4k to faktycznie duzo dla osoby o ktorej tak naprawde nic nie wiemy (bo czym
          jest rozmowa zazwyczaj ?) - wg mnie mozna pogodzic to tak: dac umowe na 2
          miesiace (lub miesiac) za powiedzmy 2,5k, a jak faktycznie cos gosc potrafi dac
          wiecej (czyli 4k), po miesiacu pracy mozna chyba smialo ocenic potencjal i
          umiejetnosci pracownika.
      • qvintesencja Myslenia skrzywione 02.12.06, 23:20
        > mniej lub bardziej odpowiadajacy wymaganiom... Ale to co sie dzieje ostatnio
        > to jakis obled. Przychodzi sobie koles, jedynym atutem sa ukonczone studia ,
        > jako taka znajomosc jednego jezyka ( choc w cv wpisane biegle:) i to
        > tyle... Ale absolutnie nie bedzie pracowal ponizej 4000 brutto...nie
        > dopuszcza negocjacji..
        > To jakas pranoja... to ile on chce zarabiac po roku czy dwoch ...
        > Mam wrazenie, ze mlodym ludziom brak obecnie odrobiny samokrytyki.Wiara w
        > siebie , to jak najbardziej pozadane cechy ale odrobina realizmu tez by sie
        > przydala... ( nie mysle tu o specjalistycznych stanowiskach, do ktorych
        > trudno jest znalesc ludzi)...

        To jest skrzywione myslenie. Poziom plac ustala sie na rynku i kazdy moze
        zazadac ile mu sie podoba. Jezeli tobie sie nie podobaja te zadania to
        dziekujesz i szukasz dalej. Jak znajdziesz na swoim poziomie to znaczy ze
        jestes dostrojony do rynku a jak nie to niestety jestes ponizej poziomu rynku
        i albo podniesiesz stawke albo nie zrobisz roboty i bedziesz sie zwijal.

        Inne skrzywienie myslowe to domaganie sie przez pracobiorcow plac odpowiednich
        do ich potrzeb (a te lubia rosnac). Niestety z cena pracy jest tak jak z cena
        innych towarow na rynku, reguluje je popyt i podaz. Jak ktos nie akceptuje
        stawek rynkowych i nie musi za nie pracowac to znaczy ze ma skads kase na
        utrzymanie i wszystko jest w porzadku.

        • Gość: doris Re: Myslenia skrzywione IP: *.c9.msk.pl 04.12.06, 09:21
          >>> Inne skrzywienie myslowe to domaganie sie przez pracobiorcow plac
          odpowiednich do ich potrzeb.... Niestety z cena pracy jest tak jak z cena
          innych towarow na rynku, reguluje je popyt i podaz. Jak ktos nie akceptuje
          stawek rynkowych i nie musi za nie pracowac to znaczy ze ma skads kase na
          utrzymanie i wszystko jest w porzadku. <<<

          Niby wszystko ok, według zasad rynku, aczkolwiek twierdzenie kończące wypowiedź
          zjeżyło mnie. "Jak ktoś nie akceptuje stawek rynkowych i nie musi za nie
          pracować..." hmmm

          Nie akceptuję proponowanych stawek płacy w okolicach kwoty 1000 PLN,
          najzwyczajniej dlatego, że samych stałych opłat mam mniej więcej tyle właśnie.
          Czy prowadziłbyś biznes, który od lat przynosiłby Ci każdego miesiąca, zamiast
          zysków stratę? Nie za bardzo mogę się w tym domowym biznesie dogadać z
          wszelakimi dostawcami mediów, aby obniżyli mi koszty prowadzenia tej
          działalności. Moi pracownicy (mąż i syn - bo z tego poziomu piszę), zbyt
          kosztogenni nie są, ale może powinnam zwolnić conajmniej jednego z nich i
          ciężar jego obowiązków wziąć na swoje plecy.

          Płaca minimalna w wałkowanej na okrągło Irlandii, z założeniem że oboje
          małżonków ją posiada, pozwala im na spokojne życie. Praca minimalna w Polsce,
          przy tym samym założeniu, nie wystarcza!
          Nie silę się nawet na przeliczenia eur na pln - prościej można zauważyć, że
          zarabiając ten sam tysiąc tu i tam, i tu i tam wydajemy na mieszkanie w
          okolicach 600 jednostek, ale już na:
          - najtańszą kurtkę z bazaru trzeba wydać u nas 100, tam 30,
          - nocleg w hotelu *** tu 300, tam 100
          - taksówka za ok. 3 km tutaj 11, tam 6.
          Takich przykładów można mnożyć na pęczki.

          Oczywiście to przykłady kosztów życia biznesmena, bo moja rodzina to mój
          prywatny biznes, kosztów życia prostych ludzi nawet nie porównuję bo i po
          co....
          Życzyłabym sobie podniesienia przez ustawodawców kwoty minimalnego
          wynagrodzenia do wysokości 1400 PLN. Ubyłoby wielu wątków na tym forum!
          • tajemniczy_don_pedro Re: Myslenia skrzywione 04.12.06, 10:32
            > Życzyłabym sobie podniesienia przez ustawodawców kwoty minimalnego
            > wynagrodzenia do wysokości 1400 PLN. Ubyłoby wielu wątków na tym forum!

            Zgadzając się z innymi punktami Twojego znakomitego postu, podyskutuję z tym
            jednym: podwyższenie płacy minimalnej spowodowałby tylko, że płace jeszcze
            bardziej osiągnąłby poziom nietransakcyjny. Bo takie właśnie już zaczynają być:
            z tego, co pracodawca przeznacza na moje wynagrodzenie (wraz z podatkami i
            parapodatkami) ja dostaję 1/3. Wynik netto "biznesu" jest dla mnie mocno
            nieatrakcyjny. Ale jest i druga strona medalu: jeśli zażądam podwyżki i firma mi
            ją da, to po prostu splajtuje - inwestorzy pomyślą o ciąciu kosztów i przeniosą
            biznes do Chin (gorsza jakość wyjdzie dopiero po latach). Efekt: nie opłaca się
            pracowac mnie (dr inż.), nie opłaca się pracować robotnikom wykwalifikowanym. Ja
            na giełdę albo do USA, oni do Irlandii, ostatni gasi światło. Wyciągnięcie
            wniosków zostawiam zwolennikom wysokich podatków.
            • Gość: doris Re: Myslenia skrzywione IP: *.c9.msk.pl 04.12.06, 12:44
              1400 netto - oczywiście miałam na myśli. Taka minimalna płaca obowiązuje w
              Irlandii (mniej więcej na miesiąc tyle wychodzi), oprócz tego pracodawcy
              tamtejsi odprowadzają również składki na - po naszemu - zus, jak i 20% podatku.
              No hmmm tak tam płacą i się da. U nas się nie da....
              • tajemniczy_don_pedro Re: Myslenia skrzywione 04.12.06, 13:40
                W Irlandii podatki maja niższe, dlatego firma może zapłacić troszkę mniej, a i
                tak pracownik dostaje troszkę więcej i wszyscy zadowoleni. U nas, powtórzę: z
                pieniędzy na moją pensję NA DZIEŃ DOBRY połowa idzie do ZUSu i fiskusa,
                dodatkowo są pewne koszty związane z pracą w innym mieście, i dlatego cały ten
                biznes średnio się opłaca.
                • Gość: doris Re: Myslenia skrzywione IP: *.c9.msk.pl 04.12.06, 14:32
                  spoko, spoko - nie połowa, a ok. 30% - tyle z Twojej puli i tyle samo mniej
                  więcej z puli pracodawcy :-))

                  mam to głęboko w poważaniu zresztą! Mnie interesuje mój rodzinny "biznes" -
                  niezbyt rentowny.....
                  • tajemniczy_don_pedro Re: Myslenia skrzywione 04.12.06, 14:57
                    Owszem, połowa tego, ile firmę kosztuje wynajęcie mnie, idzie od razu na konto
                    ZUSu i fiskusa. A za jakimi etykietkami ukrywa się szczegóły tego podziału -
                    kogóż to obchodzi... Ani firmę, ani mnie. Powinno obchodzić polityków i wyborców.
                    • Gość: doris Re: Myslenia skrzywione IP: *.c9.msk.pl 04.12.06, 15:42
                      nikt nie posłucha jendostki! nikt nie chce słuchać nawet i wiekszych grup...
                      społeczeństwo dziwacznie podzielone! Niczego nie zmienię i Ty również! i
                      politykować nie będę!
                      Interesuje mnie mój tyłek i moje garnki i to, żeby mieć do nich co włożyć!
                      Nie interesuje mnie jak sobie władza próbuje łatać dziury podwyższając podatki,
                      ani gdzie ta kasa finalnie niknie nie powodując bynajmniej zdecydowanego
                      łatania tejże dziury. Zbyt wiele lat to trwa i zbyt wiele pokoleń boryka się
                      wciąż z tymi samymi "problemami". Nie widzę szans na "cuda", ale życzę każdemu
                      Polakowi minimalnej płacy 1400 pln netto miesięcznie.
                      Nie podoba mi się wiele rzeczy, również to, że zamiast nowego najdroższego
                      modelu samochodu, kupowanego przez polskiego biznesmena co roku, sypiania przez
                      niego na licznych wyjazdach służbowych za 400 zl/doba i kolacji "służbowych",
                      mógłby pomyśleć o pracowniku. Od jego płacy pięciocyfrowej miesięcznie plus
                      bonusy półroczne, roczne odprowadzanie podatków nie boli??

                      No rozjuszyłam się.....
                      • Gość: S Re: Myslenia skrzywione IP: *.chello.pl 21.12.06, 00:35
                        A KTO CI CIPO NIE POZWALA BYC TYM PRACODAWCĄ , ROZDAWAJ SWOJE , A NIE CUDZE
                        ROSZCZENIOWA KROWO

                        ROZJUSZYŁEM SIE
                        • Gość: ewaanna Re: Myslenia skrzywione IP: 213.25.160.* 29.12.06, 23:03
                          CHAM, PROSTAK I BURAK.
      • Gość: kaska Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.toya.net.pl 03.12.06, 00:02
        A ja bym chciala zarabiac tyle, zeby bylo mozna normalnie zyc, zebym nie
        musiala sie zastanawiac co miesiac czy mam na czynsz, zebym mogla raz w roku
        wyjechac na wakacje, kupic od czasu do czasu ubranie, miec na lekarza itd.
        Mysle, ze jak sie mieszka w dwie osoby + dziecko to 4000 brutto na kazda osobe
        pracujaca byloby zadowalajace. Ale tyle nie zarabiam, chociaz mam juz
        doswiadczenie. I tez jakos zyje. Tylko takie marne to wszystko...
      • agulha Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... 03.12.06, 03:06
        Rozumiem, że po prostu podzieliłaś się z nami swoją refleksją. Tak jak tu ktoś
        napisał, każdy ma prawo żądać za swoją pracę, ile chce. A Waszym prawem jest
        proponować tyle, ile Wy chcecie zaproponować. Albo się te Wasze oczekiwania mają
        szansę zejść, albo nie. Jeżeli nie, to szukacie dalej - proste. Jeżeli po
        dłuższym czasie nikogo nie znajdziecie za Waszą stawkę, mimo że odpowiedni
        kandydaci będą przychodzić i wszyscy żądać będą więcej, to albo trzeba poszukać
        gdzieś dalej (?? ściągnąć z innego końca Polski?), albo zmienić oczekiwania,
        albo zmienić stawkę. Proste. Stawki na rynku pracy nie mają nic wspólnego ze
        sprawiedliwością, z potrzebami, a nawet niewiele mają wspólnego z
        kwalifikacjami. Gdybym dalej pracowała jako lekarz, pewnie miałabym pensji 2
        tysiące brutto - zmieniłam zajęcie na łatwiejsze i mam kilka razy więcej...
      • Gość: ehh, życie... Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 04:12
        Ciekawa jestem jaką stawkę dla absolwentów uważasz za odpowiednią? Mam
        nadzieję, że nie należysz do tych, którzy uważają, że 1200 brutto to uczciwa
        stawka?
        • qvintesencja A jakie ceny uwazasz za uczciwe? 03.12.06, 10:31
          Gość portalu: ehh, życie... napisał(a):

          > Ciekawa jestem jaką stawkę dla absolwentów uważasz za odpowiednią? Mam
          > nadzieję, że nie należysz do tych, którzy uważają, że 1200 brutto to uczciwa
          > stawka?

          A jakie ceny za towar w sklepach uwazasz za uczciwe? Bo te za ktore kupujesz
          obecnie wystarczaja ledwie na pokrycie bardzo niskich plac tych co produkuja i
          sprzedaja. Nie mowiac o tym ze duza czesc towaru ktory tak chetnie kupujesz
          pochodzi z Chin a tam placa ludziom 5x mniej niz w Polsce.

          No ale ty pewnie chcialabys wiecej kasy dla siebie a ceny w sklepach te same
          czyli niech inni maja bardzo malo byle moja kasa byla duza, conie?
          • Gość: scep Re: A jakie ceny uwazasz za uczciwe? IP: 80.51.233.* 04.12.06, 09:30
            Niskie ceny w sklepach? W jakim kraju zyjesz naiwniaku? Ceny za artykuly
            spozywcze sa zblizone do tych z UK lub Irlandii. Ceny elektroniki sa u nas
            wyzsze. Ludzie na zachodzie placa w sklepach podobnie jak my, ale zarabiaja
            wielokrotnie wiecej. Widac, ze z zakupami w sklepie masz niewiele do czynienia,
            albo nie byles lub nie masz znajomych na zachodzie.
        • anty.kreator Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... 04.12.06, 12:21
          > Ciekawa jestem jaką stawkę dla absolwentów uważasz za odpowiednią? Mam
          > nadzieję, że nie należysz do tych, którzy uważają, że 1200 brutto to uczciwa
          > stawka?

          Mam 24 lata, w tym roku kończę automatykę i robotykę, od pół roku pracuję jako
          doradca klienta w call center za 1200 brutto, jak na studenckie wydatki i
          białostockie warunki to wystarczająco. Zacząłem rozglądać się za praktykami,
          żeby zdobyć jakieś doświadczenie w zawodzie i nie skończyć tylko studiów z
          kilkoma tysiącami rozmów na liczniku :D:D Dostałem się do pewnej firmy, jednak z
          tego co zauważyłem chcą kogoś zatrudnić na dłużej.
          Reasumując kończąc studia 5letnie, bez doświadczenia bezpośrednio w branży, po
          tej praktyce, czyli jeszcze na dziesiątym semestrze proponują mi 1300 na rękę na
          początek.

          Cieszyć się? Płakać? Pozostawiam Waszej ocenie.
      • Gość: stara absolwentka popieram mim IP: 80.53.157.* 03.12.06, 05:44
        Jestem 10 lat po studiach.
        Zarabiam 12000 zł(słownie: dwanascie tysięcy) brutto.
        Mam dom, rodzinę, stać mnie na letnie wakacje w egzotycznych miejscach i narty w
        Alpach. I ogólnie na dostatnie życie.

        Moja pierwsza stawka przed 10 laty to 700 zł. (słownie: siedemset) brutto.
        Dobrze, przyznaję, było to przed ubruttowieniem stawek, ceny też w miedzyczasie
        sie zmieniły wiec w przełożeniu na dzisiejsze realia byłoby to ok. 1000 zł
        (słownie: jeden tysiąc) brutto.

        mieszkanie? hi,hi - wynajmowałam obskurny zapluty pokoik u babci-wariatki
        (dodam, że nie była to moja babcia). Sama sie teraz dziwię jak to wytrzymałam.

        założenie rodziny? kiedy? pracowałam srednio po 14 godzin dziennie...

        ubrania? a tak, od czasu do czasu stac mnie było na kupno pary majtek (wtedy
        jeszcze stringów nie wymyślono ;-)

        na dentystę wystarczało, jak się przyoszczędziło...

        Nie wiem czy to było normalne czy nie. Byłam przeszczęśliwa że znalazłam fajną
        pracę i harowałam jak wół. Pieniądze i wyższe stanowiska przyszły z czasem "same".

        p.s. rzecz nie dzieje sie w Warszawie, a branża bynajmniej nie inżynieryjna,
        raczej bardziej taka humanistyczna :-)))))))

        • qvintesencja Popierasz mim??? 03.12.06, 10:43
          Gość portalu: stara absolwentka napisał(a):

          > Jestem 10 lat po studiach.
          > Zarabiam 12000 zł(słownie: dwanascie tysięcy) brutto.
          > Mam dom, rodzinę, stać mnie na letnie wakacje w egzotycznych miejscach i
          narty
          > w
          > Alpach. I ogólnie na dostatnie życie.
          > Moja pierwsza stawka przed 10 laty to 700 zł.

          Nalezy ci pogratulowac sukcesu bo jestes przykladem dla hord roszczeniowcow
          ktore tu grasują i chcieliby kasy za nic.

          Ale dlaczego popierasz mim? Jesli twoja pierwsza praca byla za 700 zeta to
          dlatego ze WTEDY nie bylo innych mozliwosci i bylas zmuszona za tyle sie
          sprzedac.

          Jezeli DZISIAJ ktos przychodzi i zada 4 000 zeta to znaczy ze widzi jakies
          opcje pozwalajace mu ta kwote postawic. No bo jesli wszyscy pracodawcy go
          wysmieja a nie ma innych zrodel kasy to nie bedzie mial na zycie. Wiec w koncu
          albo zmieknie albo rzeczywiscie znajdzie cos za 4 000.

          Ale w ogole to nalezy ci jeszcze raz pogratulowac sukcesu. A wszyscy
          roszczeniowcy powinni zrozumiec ze masz tyle bo tam gdzie pracujesz sprzedaje
          sie takie efekty ze wystarcza na pokrycie twojej wysokiej pensji. I miejmy
          nadzieje ze roszczeniowcy nie beda wrzeszczeli ze jak masz taka pensje to na
          pewno kradniesz.
      • Gość: ไม$ Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 10:56
        Nie, nie zwariowali. Zaczyna się po prostu robić normalnie.
      • Gość: iw78 Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.centertel.pl 03.12.06, 11:20
        "Przychodzi sobie koles, jedynym atutem sa ukonczone studia ,
        > jako taka znajomosc jednego jezyka ( choc w cv wpisane biegle:) i to
        > tyle... Ale absolutnie nie bedzie pracowal ponizej 4000 brutto...nie
        > dopuszcza negocjacji.."

        Ok. Więc jaką kwotę Ty byłbyś w stanie dać mu na początek? O jakiej kwocie w ogole myślałes, na jaką kwotę byłbyś w stanie się zgodzić, skoro 4.000 zł brutto to kwota "kosmos", a przecież na rękę to jakies 2600 zł netto...

        • Gość: Mim Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:33
          Dostaje 2000 na reke - okres probny-
          i jesli jest ok - podwyzka - wtedy moze dostac 4000 - umowa na 6 m-cy
          po kolejnej umowie - moze probowac walczyc o wiecej ...
          jesli realizuje cele, po prostu pracuje - zawsze walke wygrywa...

          podwyzki dostaje kazdy pracownik - 1 badz 2 razy do roku
          obiady - zaplacone...pracownika kosztuje tylko podatek
          sala gimnastyczna zaplacona
          sptokania integracyjne - kregle, pilka.... zaplacone
          kursy -szkolenia: 3000 to twoj budzet, mozesz go rozdysponowac... potrzebujesz
          wiecej, mozna sie dogadac...
          okulary - dofinansowanie
          mieszkasz 30-40 km od miesciny - dofinansowanie do benzyny
          angielski-niemiecki - nie ma problemu . w siedziebie firmy na koszt
          pracodawcy...
          premie kwartalne- roczna-nie z powietrzy ,a za wyniki

          to sa mniej wiecej warunki , ktore oferujemy...
          i mysle ze to i tak jest duzo...

          i 4000 brutto dla absolwenta, ktory nie jest sprawdzony i nie zna sie jego
          umiejetnosci, niewiadomo czy pasuje do zespolu... nie wchodzi w rachube...


          • Gość: kaska Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.toya.net.pl 03.12.06, 13:03
            a jaka branża? to może ja się u Was zatrudnie, bo warunki mi odpowiadają...
            tylko co u Was z matkami z dziećmi?
          • Gość: iw78 Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.centertel.pl 03.12.06, 13:06
            Ogłaszając nabór na stanowisko określcie jakie wynagrodzenie oferujecie i po sprawie...zgłoszą się tylko Ci, ktorym wasze warunki będą odpowiadać. Nie będziecie potem narzekać, że ludzie szukający pracy mają "wygórowane" wymagania finansowe :)
            • albicelestes Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... 03.12.06, 15:19
              to przypadek jednostkowy chyba, a przez te lata wszystkie to pracodawcy nie
              szaleli pastwiąc się nad pracownikami. Zostawmy wszystko prawom rynku a nie
              filozofii bo jak zwykle chamska dyskusja się robi.
          • miang Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... 03.12.06, 17:27
            > sptokania integracyjne - kregle, pilka.... zaplacone

            > angielski-niemiecki - nie ma problemu . w siedziebie firmy na koszt
            > pracodawcy...

            no dobra, ale miałeś podawać plusy a nie minusy
          • tslys Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... 16.12.06, 19:53
            Witam,
            Mim napisz prosze w jakiej branży pracownicy mają tak dobrze?
            Przyznam, że od tygodnia podjełem pierwszą prace i nie potrafie sobie wobrazić
            warunków o jakich pisałeś.

            Pozdrawiam
            Tomek
            tslys@gazeta.pl
      • 1realista Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... 03.12.06, 15:32
        nie zwariowali. To zwykła reakcja w odpowiedzi na nierzetelnych pracodawców. Czlowiek zatrudniajac sie w danej firmie poswieca jej czas. I ryzykuje. najczęstsze doswiadczenie jest takie że to co ci naobiecają na rozmowie kwalifikacyjnej okazuje sie zazwyczaj nieprawdą. Dlatego ludzie nie daja juz sie nabierać. I wolą wybrać stawkę ktorą chcą otrzymymywać przez pierwsze kilka lat pracy. Dlatego dyktuja takie stawki. Z punktu widzenia pracodawcy wyglada to tak że łapie naiwniaka naobiecuje mu sie a jak glupek za jakis czas kapnie że dal sie wydymac szuka sie kolejnego frajera.To nie pracownicy wymyslili taką relację. To calkowicie pracodawcy odpowiadaja za ten stan rzeczy. Swietnym przykladem są cotygodniowe wyplaty na budowie. Dlaczego? Bo zamiast zapie..ć miesiac za darmo możesz zaryzykowac tydzień. Masz większą pewność że łajza zwana pracowcą na mniej cię okradnie. Bo większosć ludzi niestety ma takie doświadczenie " nikt nie nakradnie tak jak wlaściciel firmy".
        Jesteś pracodawcą - jestes mniej wiarygodny/a niz zawodowy złodziej.Cieżko na taką opinię pracodawcy zapracowali. Więc nie dziw sie ze ktoś kto podejmuje ryzyko pracy w danej firmie minimalizuje to ryzyko.
        Jestem tez ciekaw ile osob jesteś w stanie zatrudnić za te 4 tys - taka stawka na 3 lata. Bo jesli jestes w stanie po jakimś czasie dac większe pieniądze to oferując stalą pensję na 3 lata oszczędzasz. Za duze ryzyko? Przecież na tym zarobisz jeśli dobrze wybierzesz. No to o co chodzi? Bo nie rozumiem.
        • Gość: bamboocha 1realista - zgadzam się z Tobą w 100%!! IP: *.chello.pl 03.12.06, 17:26
        • Gość: RALISTA Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.chello.pl 21.12.06, 00:40
          kIEDY OTWIERASZ SWÓJ BIZNES MATOŁKU ???
          CHETNIE SIĘ ZATRUDNIMY U TAKIEGO ROZDAWACZA/
      • Gość: mario Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.icpnet.pl 03.12.06, 16:05
        powiem tak - 2,5 roku temu konczylem politechnike dziennie (nie wiem czy lepsza
        od zaoocznych ale wtedy nawet nie bylo mowy o tym kierunku zaocznym), po
        angielsku - porozumiewam sie (jestem inzynierem wiec nie bede uzgadnial
        ontraktow - bo od tego sa ludzie z zakupow - a technicznie potrafie sier
        dogadac). stala prace zdobylem na 10 semestrze. i na dzien dobry powiedzialem
        2500 brutto (3 lata temu jako stazysta) i dostalem tyle - powiem szczerze ze
        nawet wykladowcy mowili zeby nie zgadzac sie na mniej niz 1500-2000 netto(3
        lata temu). kilka dni temu zmienilem prace za 7000brutto - i po pierwszym dniu
        stwierdzilem ze i 8500 bym dostal gdybym tyle powiedzial. czy jestem
        specjalista?? nie wiem - okarze sie po okresie probnym.

        powiem tak - czy lepiej zeby mlody inzynier dostal 4000brutto tutaj i pracowal
        dla ciebie - czy zeby wyjechal i pracowal na PKB irlandii, anglii ...??? za
        kilka lat bedziesz zalowala ze go nie zatrudnilas - bo ludzie z doswiadczeniem
        beda chciec 10-15 tys, a ty zaplacisz absolwentowi 6000brutto ( a tak mialabys
        juz wyszkolonego specjaliste w tej cenie). powodzenia w zatrudnianiu :)
      • miang Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... 03.12.06, 17:24
        moze ma jakieś unikalne umiejętności których Ty nie posiadasz - np. znajomość
        ortografii ;)
      • Gość: ali Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.06, 18:09
        No to ja z moim 40 letnim doświadczeniem chcę 2500 euro netto.
      • Gość: czapski Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.szczecin.mm.pl 03.12.06, 19:46
        Chyba normalne zjawisko ucierania się podazy pracownikow i popytu na nich.
        Jezeli jego umiejetnosci nie uzasadniaja takich zadan placowych, to zaden
        pracodawca go nie zatrudni i w przyszlosci bedzie musial ograniczyc swoje
        oczekiwania. Nad czym tu biadolic?
      • Gość: chichotek Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 21:50
        A co chciałbyś, żeby delikwent/delikwentka powiedzieli: MINIMALNA KRAJOWA.
        Trzeba umieć się cenić. Nie po to kończyłem studia, żeby zapie...lać za 900 PLN
        brutto.
      • marek712 Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... 03.12.06, 22:23
        Mim co to za firma w której pracujesz??.
        proszę o kontakt na priv

        marek712@NOSPAM.gazeta.pl
        wytnij NOSPAM

        Pozdrawiam
        Marek
      • markus.kembi Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... 03.12.06, 23:54
        Ja mogę pracować za 1,5 płacy minimalnej, ale to i tak okazuje się zbyt wysoka
        kwota dla potencjalnych pracodawców, którzy chcą przyjmować wyłącznie ludzi
        biernych i bez ambicji, za to godzących się na głodowe pensje i pracę po 10 i
        więcej godzin dziennie.
      • Gość: Monika Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 09:54
        Ale się cieszę, że w końcu ludzie zaczynają się cenić (dzięki młodemu
        pokoleniu!!), to dało otwarcie granic - dzięki tym, wszystkim,którz byli na tak!
      • tajemniczy_don_pedro Do kogo pretensje? 04.12.06, 10:15
        Poniżej takiej kwoty się nie opłaca. Bo ceny, podatki i parapodatki są, jakie
        są. Life is brutal and full of zasadzkas, jak Cię nie stać na absolwenta
        studiów, to poszukaj maturzysty.
      • Gość: pączek juz sobie pracodawcy wytresowali wiekszosc polakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:24
        czego przykladem jest wypowiedz Mim itp jej osob.
        Sami zaczynacie sie ciagnac w dol, zamiast starac sie cos zmienic w chorych
        polskich placach-sami oburzacie sie na osoby, ktore chca pracowac i sie z tego
        utrzymac, a nie pracowac i nie wiedziec, co z tym 600 zl zrobic.
        To jest straszne, widac, ze lata wyzysku w Polsce przez pracodawcow zaszly tak
        daleko, ze dla wielu niepojete jest, ze placa powinna byc nie za mgr, nie za
        studia, tylko za PRACE. Nieistotne, czy ktos ma wykszt. zawodowe lub brak
        doswiadczenia. On ma za to zyc, a nie wegetowac. Co z placa ma wspolnego
        doswiadczenie??
        Mozna placic extra wecej super specjaliscie, ale przecietnemu czlowiekowi chyba
        tez sie nalezy wiecej, niz zasilek?? W koncu pracuje zeby sie utrzymac do
        cholery.

        Rany, ludzie, jak tak dalej pojdzie, to bedziecie krytykowac ludzi bez
        wyksztalcenia, ze w ogole chca pieniadze za swoja prace!! A przeciez nawet
        matury nie maja.
        • Gość: CJ Re: juz sobie pracodawcy wytresowali wiekszosc po IP: *.foke.pl 06.12.06, 14:41
          Masz rację!!! I mało tego ci "bluzgacze" uważają za szczyt prestiżu, że
          pierwszą pracę dostaje się przy pensji około 1000 zł he he!!

          "Bo ja znam 10 jezyków skończyłem/łam 5 fakultetów no a pierwszą pensję
          dosatwałem 700 zł brutto (ale ciężko zarobione pieniądze), pracowałem tak 6 lat
          za 700 zł brutto i teraz mam 3000 brutto( wow szczyt marzeń), a jakiś niedobry
          absolwent chce może jeszcze wyprowadzić się od rodziców?? PASKUDNIK jak on
          śmie!!!"
          Ludzie!! Wy naprawdę jesteście "onanistami", podniecającymi się tym, że szef
          zbija na was kasę a wy jeszcze szczycicie się tym i jesteście mu wdzięczni he
          he!!!

          Ładnie wyprali wam mózgi: "pracuj 5 lat za kieszonkowe a póżniej zdobędziesz
          doświadczenie to dorzucimy ci co nieco" hehe!! Owszem doświadczenie jest w
          cenie ale pierwsza praca powinna pozwolić przynajmniej na utrzymanie kawalerki
          i żołądka, a nie na 1-3 imprezki!!!
          Ludzie czy
      • Gość: polo Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 11:09
        Wiatm!

        Co to za praca?
        Ja z chęcią zacznę od 1200 zł netto.
        Gdyby coś to jestem gotowy.
        Pozdrawiam
      • Gość: niewolnik Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.pop.e-wro.pl 04.12.06, 15:53
        Trudno się zgodzić z Tobą Mimie.
        Popatrz na to z tej strony, większość ze studentów musiała zainwestować w naukę
        i teraz chcą szybkiego zwrotu kosztów z inwestyncji.
        Więc się nie dziw i popatrz na innch .... np.przedsiębiorców
        Pozdro ALL
        • Gość: Aggie Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 12:03
          Ja tez inwestowałam w edukację - studia wieczorowe, płatne - i to mi sie
          zwróciło dzięki dorywczym tłumaczeniom, za które dobrze mi płacono. Kiedy
          podejmowałam pierwsza pracę, nie miałam wysokich wymagań, mimo to dostalam
          naprawde godziwą pensję. Przy drugiej i trzeciej pracy wymagania miałam już
          wyższe, gdyż miałam konkretne doświadczenie. Ale ktoś kompletnie bez
          doświadczenia nie powinien uważać, że jak skończył studia, to ma zarabiac
          więcej.
          • Gość: bilbo Re: tak sobie mysle, iz absolwenci zwariowali... IP: *.trzebinia.msk.pl 06.12.06, 15:28
            no cóż.. ja np. jestem już 6 lat po studiach, pracowałem już wcześniej więc mam 10 lat doświadczenia zawodowego. Zarabiam 1350-1450 netto :)
            Więc z początkiem nowego roku wyjezdzam do UK nie męczyć się tym polskim 2K brutto :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka