Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Słowa można na swój sposób interpretować ;)

    18.12.06, 10:01
    Tak szanowni rekruterzy i specjaliści: tylko tyle, a może aż tyle ;).
    Przykład tego, że niemożliwe jest tak długo niemożliwe, aż znajdzie się ktoś
    kto o tym nie wie: odpowiedź prawdziwego lidera do Sirtalenta :)
    Hmmmmmmmmmmm Sirtalent, nie wiem, co powinnam sądzić o Twoim postępowaniu.
    Właściwie po tym co napisałeś powinnam Cię wykpić bez litości, ale tego nie
    zrobię, bo mam wysokie poczucie własnej wartości hmmmmmmmm nie czuję jak
    rymuję ;). Powiem, więc tak: na Twoim przykładzie pokażę Ci, co można
    odczytać, nawet, jeśli ktoś nie w pełni zdaje sobie sprawę z tego, co pisze i
    jak można to wykorzystać dla jego dobra. Napisałeś, że nie nawiążesz ze mną
    polemiki i zignorujesz moje wypowiedzi, a jednocześnie ma być to Twoja
    subiektywna ocena, więc zawsze możesz powiedzieć, że to jeszcze nie to… ;)
    Napisałeś, że świadomie rezygnujesz z niewątpliwej frajdy dyskutowania, bo
    szkoda prądu, rozumiem, że wzroku też ;)
    Ale tu też jest wyjście, bo możesz postarać się o dodatkowe pieniądze, żeby
    opłacić prąd i okulistę ;) Poza tym nie pisz w nocy ;). Ale jeśli uznasz, że
    możesz się czegoś jeszcze nauczyć i wtedy będziesz bardziej wiarygodny, to ja
    chętnie w tym pomogę. Już nie dla Twojego dobra, tylko dla tych, którym Ty
    pomagasz :). A przy tym skoro mówisz o niewątpliwej frajdzie dyskutowania, to
    rozumiem, że możesz to potraktować jako hobby, a wiesz ile się dopłaca do
    własnych pasji czasami, haha.

    PS. Sam widzisz, że gdybym Twoje słowa odczytała inaczej, zaprzeczyłabym
    temu, co napisałam w LM. A w ten sposób pokazałam Ci, na czym polega talent
    managera. Ale decyzja należy do Ciebie. Poza tym nie decyduj za innych, bo ja
    będę pisać, a może niech oni sami zdecydują, czy chca czytać czy nie i
    odpisywać. Ja mogę pomagać innym bez Twojej pomocy i w tym celu podaję mój
    adres e-mail nemezis-07@o2.pl
    Obserwuj wątek
      • sirtalent Re: Słowa można na swój sposób interpretować ;) 18.12.06, 11:06
        Słowa można na swój sposób interpretować - dokładnie tak. Zwykle przy pomocy
        własnych filtrów uwagi. Twoja wypowiedź tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że
        piszesz nie po to by komukolwiek w czymś pomóc a raczej dla realizacji swoich
        potrzeb (bardziej lub mniej uświadomionych). Wcale nie twierdzę, że to świadome
        i wyrachowane, jestem skłonny przypuszczać że intencje masz dobre. Jednak
        zamiast pisać rzeczowo i koncentrować się na meritum, piszesz bardzo dużo o
        sobie. Na ile jest to pomocne - to już niech sobie każdy sam odpowie. Każdy ma
        prawo pisać bo forum jest dla wszystkich, jednak jak dotąd nikt tu nie rościł
        sobie prawa do wyłączności na rację ani też nie pouczał innych. Trzeba
        rozróżnić dawanie rady o którą ktoś prosił od pouczania i oceniania innych
        forumowiczów (sam czynię to niechętnie ale do tego mnie zmuszasz). Możesz mi
        wierzyć, mam na tyle sprawny warsztat, że też mógłbym Cię publicznie wyśmiać i
        wykpić, czego rzecz jasna nie uczynię.
        Wierzę, że masz coś ciekawego do powiedzenia, rób to więc z zachowaniem
        forumowego fair play, a wszyscy na tym skorzystamy.
        Jeśli zamiast "opowieści Szecherezady" będziesz pisać rzeczowo, na temat,
        skupiając się na meritum a nie na własnej osobie, to będzie najlepszy dowód że
        chcesz tu komuś pomóc.
        Na osobiste uwagi odpowiem cytatem z Kazika Staszewskiego: "Widzę to co widzę i
        wogóle się nie wstydzę, niech się wstydzi ten co robi - nie ten co widzi..."
        pozdrawiam,
        Paweł :)
        • krytykantka07 Re: Słowa można na swój sposób interpretować ;) 18.12.06, 11:47
          Hmmmmmmmmm Sirtalent, nawet nie wiesz jak mnie bawi pisanie z Tobą. Bo okazuje
          sie, że ja mam o Tobie jak najlepsze zdanie, a Ty o mnie jak najgorsze :). Jak
          mogłeś pomyśleć, że ja przyznaję sobie wyłączność na rację, albo pouczam
          innych. Ja tylko usiłuję od jakiegoś czasu uświadomić Ci, że to co piszemy to
          są odpowiedzi na dwa pytania: "wobec kogo będziesz lojalny" i "dlaczego
          słoniem". W tym temacie sobie jeszcze cały czas polemizujemy, a Ty oceniasz
          moją osobę. Podczas gdy ja tylko Twoje postępowanie. Nie rozumiem tylko,
          dlaczego ze mną walczysz? Wszak przysłowia są mądrością narodów, a bajki i
          cytaty wykorzystują wszyscy, nawet specjaliści, bo z nich wiele można się
          nauczyć. Prawdy w nich zawarte są rzeczowe i na temat. I na koniec jeszcze
          jeden cytat ( mój ulubiony): "najwieksze bitwy toczy sie we własnym umyśle, bo
          stamtąd pochodzą: niepewność, fobie i podejrzenia; większość ludzi zostaje
          pokonana nie przez innych, ale przez własne reakcje na innych". Pozdrawiam
          PS. Wiem, że nikt do tej pory nie zrobił tego co ja, ale sam powiedz, czy do
          tej pory ktoś napisał taki LM i do tego nie chciał posłuchać dobrych rad, żeby
          go zmienić? Widzisz, żeby rozumieć innych, to trzeba najpierw rozumieć siebie.
          Dlatego ja piszę o sobie, żeby pokazać Ci, że rozumiem Ciebie.
          • sirtalent Re: Słowa można na swój sposób interpretować ;) 18.12.06, 12:02
            krytykantka07 napisała:

            Widzisz, żeby rozumieć innych, to trzeba najpierw rozumieć siebie.
            > Dlatego ja piszę o sobie, żeby pokazać Ci, że rozumiem Ciebie.

            Ja z kolei staram się nakłonić Cię, żebyś w pierwszej kolejności zadbała o
            zrozumienie siebie, zanim zaczniesz zaczniesz próbować rozumieć innych.
            Jak widzisz nie rezygnuję z polemiki dopóki widzę w niej sens i mieści się ona
            w temacie wątka :) Ponieważ jestem gadułą, nietrudno mnie też wciągnąć w wir
            polemiki :) Dlatego nie bierz mi za złe, że będę ograniczał wypowiedzi na miarę
            zasobów czasu i uwagi.
            pozdrawiam,
            Paweł :)
            • krytykantka07 Re: Słowa można na swój sposób interpretować ;) 18.12.06, 13:05
              Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się ta odpowiedź :). Właśnie
              odpowiedzieliśmy sobie wspólnie na pytanie, dlaczego słoniem trzeba być
              niezależnie od stanowiska, na które się aplikuje, a później na tym stnowisku -
              też. Ano dlatego "żeby nie wylać dziecka z kąpielą". Pozdrawiam. Basia
              • sirtalent Re: Słowa można na swój sposób interpretować ;) 18.12.06, 14:11
                krytykantka07 napisała:

                > Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się ta odpowiedź :). Właśnie
                > odpowiedzieliśmy sobie wspólnie na pytanie, dlaczego słoniem trzeba być
                > niezależnie od stanowiska, na które się aplikuje, a później na tym stnowisku -

                > też. Ano dlatego "żeby nie wylać dziecka z kąpielą". Pozdrawiam. Basia

                Czekam na moment, w którym któraś z moich odpowiedzi Ci się nie spodoba :D
                Otóż zdecydowanie się nie zgadzam jakobyśmy mieli dojść tutaj do wspólnych
                wniosków. To Ty sobie odpowiedziałaś na swoje własne pytanie na dodatek zgodnie
                z założoną wcześniej tezą a teraz próbujesz wmanewrować mnie w jej
                potwierdzenie. Zdecydowanie odcinam się od poniższego toku myślenia:

                "Dlaczego słoniem? Żeby trzech ślepców dotykających słonia( pierwszy ucha,
                drugi
                trąby a trzeci nogi) mogło zrozumieć coś czego nie widzą. Bo na tym polega
                systemowe podejście do problemów organizacji, a to jest potrzebne menedżerom :)
                "
                Dlaczego się odcinam ? Dlatego że moim zdaniem podstawowy jego błąd tkwi w
                założeniu, że menadżer ma być tym wyjątkowym "który widzi i wie" a podwadni
                są "ślepi" i trzeba ich za rączkę prowadzić. Jeżeli podwładni czegoś
                nie "widzą" - czyli nie rozumieją to znaczy tyle, że menadżer nie potrafił lub
                nie chciał im potrzebnej wiedzy przekazać. Jedno i drugie świadczy o jego
                niekompetencji lub niskiej samoocenie (co zapewne Ci się spodoba :)).
                Chcę też wyrazić mój sprzeciw wobec uniwersalnych niezależnie od kontekstu i
                warunków otoczenia, odpowiedzi - wytrychów. Mówię tu o ew. odpowiedzi "słoniem"
                na pytanie o symboliczne zwierzę. Kiedy słoniem to słoniem a kiedy psem to
                psem. I jeśli już mówimy, że słoniem to dobrze by było, żeby tego słonia mógł
                ktoś w nas zobaczyć. Bo usłyszeć że "słoniem" od kogoś, kto prezentuje się jak
                np. "pies" to kolejny sygnał dla rekrutera że coś tu "nie halo" :)
                pozdrawiam,
                Paweł :)


                • krytykantka07 Re: Słowa można na swój sposób interpretować ;) 18.12.06, 14:55
                  Hmmmmmmmm jak tak dalej pójdzie, to obawiam się, że nie doczekasz się na to, aż
                  któraś z Twoich odpowiedzi mi się nie spodoba . Ta podoba mi się jeszcze
                  bardziej :D. Ja napisałam, że to jest bajka dla managerów, ale nie
                  powiedziałam, że to jest moje zdanie, co do trafności tego określenia. Zauważ,
                  że napisałam, że słoniem trzeba być niezależnie od stanowiska :)Pojmując w ten
                  sposób przykład słonia można powiedzieć, że zdolności analityczne potrzebne są
                  zawsze i wszystkim, bo na tym polega ustalanie celów. A to jest odpowiedź na
                  pytanie: co się osiąga, dlaczego to się osiąga, co jeszcze można osiągnąć i co
                  powinno się osiągnąć. A każdy musi sobie choć raz zadać to pytanie ;)
                  Pozdrawiam. Basia :)
                  PS. Widzę, że Twoje zdanie na temat managerów jest podobne do mojego, a to mnie
                  bardzo cieszy, a Twój sprzeciw co do odpowiedzi wytrychów cieszy mnie jeszcze
                  bardziej, bo ja uważam tak samo :D. Wiesz pytanie w dalszym ciągu jest takie:
                  co się dzieje z pracownikami, jeśli posiadają zdolności analityczne, których
                  manager nie posiada. Myślisz, że manager ich posłucha, jeśli zwrócą mu na coś
                  uwagę? Raczej nie, tylko będzie z takimi pracownikami walczyć. Dlatego
                  pracownicy nie zwrócą mu uwagi :). Bo jeśli chcesz żyć i pracować w spokoju, to
                  nie wyprzedzaj szefa w rozwoju. I w tym momencie przyjacielu odpowiadamy sobie
                  na pytanie: wobec kogo trzeba być lojalnym :)
                  • sirtalent Re: Słowa można na swój sposób interpretować ;) 18.12.06, 15:36
                    O i teraz już zaczynamy się lepiej rozumieć. To potwierdza (zgodnie z tytułem
                    tego wątka), że nadawca to jest odpowiedzialny za zrozumienie komunikatu zgodne
                    z intencjami.
                    Gdybyśmy "Bajki Szecherezady" odłożyli na bok to moglibyśmy wcześniej się
                    porozumieć co do znaczenia metafor i uniknęlibyśmy "gonitwy za własnym ogonem",
                    nieprawdaż ?
                    Doceniam rolę metafor ale nie w nadmiarze. Czasem ludzie mają tendencję do
                    efekciarstwa kosztem przejrzystości wypowiedzi (nie wyłączjąc mojej osoby :))
                    pozdrawiam,
                    • krytykantka07 Re: Słowa można na swój sposób interpretować ;) 18.12.06, 16:35
                      Wiesz, jeśli chodzi o gonitwy za własnym ogonem to były one celowe. Chodziło o
                      to, żeby można było zrozumieć na czym polega efektywna, a nie efektowna
                      komunikacja :)Bo niestety każde słowo nie tylko coś znaczy ale i posiada dla
                      każdego jakąś wartość skojarzeniową i emocjonalną. Dlatego czasami trudno się
                      porozumieć. A bez efektywnej komunikacji nie ma efektów i nie da się osiągnąć
                      żadnego celu. Dlatego można sobie polemizować w nieskończoność, a zwłaszcza jak
                      dwoje ludzi jest upartych :). Ktoś w końcu musi przeanalizować dokąd wymiana
                      zdań prowadzi i określić cel, jaki powinno się osiągnąć. I my to zrobiliśmy :D.
                      Ponieważ okazało sie, że cel mamy wspólny, nie było o co dłużej toczyć wojny.
                      Wiesz na czym polega problem? Otóż szkolenia pt. "Efektywna komunikacja" nie są
                      prowadzone dla managerów, a może powinny :). Bo managerowie często mylą
                      efektywną komunikację z efektowną. Stosują różne mądre słowa i wyuczone pozy, a
                      niekiedy trzeba zastosować metody bardziej drastyczne, ale takie, które
                      przyniosą rezultaty :). Na podstawie naszych polemik, pokazaliśmy, że efektywna
                      i efektowna komunikacja to nie to samo :)
                      Pozdrawiam. Basia:)
                      • sirtalent Re: Słowa można na swój sposób interpretować ;) 18.12.06, 17:40
                        krytykantka07 napisała:

                        > Wiesz, ...

                        Wiem i Ty też wiesz, że ja wiem.
                        Natomiast szkolenia z efektywnej komunikacji stoją otworem dla wszystkich
                        chętnych, którzy dostrzegają tę potrzebę (sami lub dostrzegają to osoby
                        odpowiedzialne za ich rozwój).
                        Zatem rozumiem, że było to "uczenie przez doświadczenie" ;)
                        pozdrawiam,
                        Paweł :)
                        • krytykantka07 Re: Słowa można na swój sposób interpretować ;) 18.12.06, 18:59
                          Cieszę sie, że znalazłeś akcenty humorystyczne, bo jak sam widzisz i ja nie
                          wykazuję się zbyt wielką powagą ;). Uczenie przez doświadczenie jest potrzebne,
                          bo najcześciej się zakłada, że wszyscy mają wspólny cel i pracują dla wspólnego
                          dobra oraz nie ma konfliktu interesów. Udowodniliśmy sobie sami, że to
                          nieprawda :) Mimo konfliktu, można jednak dojść do porozumienia, ale trzeba
                          zacząć analizować sytuację, a nie szukać winnych. Sam przyznasz, że szukanie
                          winnych jest najłatwiejsze, ale nie rozwiązuje żadnych problemów. Tymczasem
                          uświadomienie sobie, co tak naprawdę zamierza się osiągnać, powoduje, że
                          zaczynamy się zastanawiać: jak ;).
                          Widzisz mimo, że szkolenia z efektywnej komunikacji są dostępne dla każdego, to
                          nikomu nie przychodzi do głowy, żeby te szkolenia przechodziły wszystkie
                          stanowiska bez względu na podział organizacyjny. Wtedy można byłoby zrozumieć
                          jak wielka przepaść dzieli managerów i ich podwładnych. Szkolenie z podziałem
                          na tematy wg zajmowanych stanowisk, to strata czasu, bo pracownicy szeregowi
                          nie rozumieją, co do nich przełożeni mówią. Tym bardziej, jeśli niewiele różnią
                          się wykształceniem i potrafią myśleć. Więc może lepiej najpierw szkolić ich
                          razem, żeby ich nauczyć ze sobą efektywnie rozmawiać. Ale tego pomysłu nikt ze
                          szkolących nie podsunie, a zleceniodawcy nie widzą problemu :).
                          Pozdrawiam. Basia :)
                          • mariola2006 droga Basiu 19.12.06, 01:28
                            moze nie powinnam sie wtracac,ale w koncu zaadresowalas post do rekruterow i
                            nie tylko.Musze przyznac ze ciezko strasznie sie czyta Twoje posty,ciezko jest
                            przez nie przebrnac nie mowiac juz o udzieleniu spojnej odpowiedzi na wiele
                            poszarpanych watkow.
                            to forum ma sluzyc wymianie konkretnych doswiadczen rekrutacyjnych a nie
                            wylewania wszelkich wynurzen dowolnie lub odlegle z nim zwiazanych.
                            • krytykantka07 Re: droga Basiu 19.12.06, 07:57
                              Wiesz Mariolu, bardzo się cieszę, że się wtrąciłaś. Tym bardziej o tak
                              niezwykłej porze ;). Wiem, że to co piszę, cieżko się czyta. To już
                              wyjaśniliśmy sobie z Sirtalentem :). Ale na tym polega różnica miedzy efektywną
                              a efektowną kominikacją. Ja pisałam o moich doświadczeniach rekrutacyjnych
                              wcześniej. Bo starałam się o pracę w firmie przeprowadzającej szkolenia.
                              Dlatego cały czas odpowiadamy sobie na pytanie: do czego tak naprawdę ma służyć
                              rekrutacja i jakich ludzi ma promować. W tym kontekście krytyka sztampowych
                              odpowiedzi, jest jak najbardziej na miejscu. Bo sama przyznasz, że rekrutacja
                              nie jest dla samej rekrutacji oraz promowania wiedzy rekruterów. Bo wtedy można
                              postawić pytanie: jakich zapewni sie firmie pracowników? Widzisz sztampowe
                              odpowiedzi, które rozumieją tylko rekrutujący, nie zapewnią pracodawcom
                              odpowiednich pracowników. Ja napisałam, że forum wg mnie lepiej spełniłoby
                              swoją funkcję, gdyby te dwa fora połączyć i wtedy moje wynurzenia nie byłyby li
                              tylko wynurzeniami. Zauważ, że rekrutacja to tylko pierwszy etap, a drugim jest
                              praca zatrudnionych poprzez rekrutację kandydatów. A tutaj już nie ma mowy o
                              sztampowych odpowiedziach i wyuczonych pozach. W tym miejscu to stanowczo za
                              mało i potrzebne są cechy nowoczesnego managera :).
                              PS. Będzie mi bardzo miło jeśli "wtrącisz się" w moje wypowiedzi, bo to Ty
                              napisałaś w jaki sposób dostałaś pracę i o cechach, które cenisz u przełożonych.
                              Pozdrawiam. Basia :)
                              • mariola2006 Re: droga Basiu 19.12.06, 09:27
                                PS. Będzie mi bardzo miło jeśli "wtrącisz się" w moje wypowiedzi, bo to Ty
                                > napisałaś w jaki sposób dostałaś pracę i o cechach, które cenisz u
                                przełożonych
                                I tutaj chyba znowu nic nie zrozumialam:)Napisalam ze prace dostalam bo
                                odpowiadalam bezczelnie,z tupetem i zgodnie z prawda.Nie widze sensu-chyba tak
                                jak Ty-mowienia ludziom tego co chca uslyszec-do pewego stopnia oczywiscie.
                                Trzeba bowiem zachowac zdrowy rozsadek i jesli sie przegnie w ktorakolwiek
                                strone(czy sie dpowiada zbyt originalnie czy zbyt sztampowo)to pracy sie nie
                                dostanie.
                                W Polsce jeszcze niestety panuje rynek pracowcow i dlatego rozne firmy
                                szkoleniowe promuja wizerunek lizusa.Ale to sie zmieni i znormalnieje i ludzie
                                beda rekrutowani na podstawie konkretnych umiejetnosci a nie tego jakie maja
                                plany na 5 przyszlych lat.
                                Kiedys odpowiedzialam ze nie cierpie takich pytan jako rekruter bo niczego do
                                rozmowy nie wnosza.Bo plany planami a ja jutro moge nie zyc lub wygrac 10
                                milionow w totka i nie bedzie mie juz nic obchodzic:)No i oczywiscie mnie malo
                                nie zjedzono.:)
                                • sirtalent Re: droga Basiu 19.12.06, 10:41
                                  mariola2006 napisała:

                                  >Nie widze sensu-chyba tak
                                  > jak Ty-mowienia ludziom tego co chca uslyszec-do pewego stopnia oczywiscie.
                                  > Trzeba bowiem zachowac zdrowy rozsadek i jesli sie przegnie w ktorakolwiek
                                  > strone(czy sie dpowiada zbyt originalnie czy zbyt sztampowo)to pracy sie nie
                                  > dostanie.
                                  > W Polsce jeszcze niestety panuje rynek pracowcow i dlatego rozne firmy
                                  > szkoleniowe promuja wizerunek lizusa.Ale to sie zmieni i znormalnieje i
                                  ludzie
                                  > beda rekrutowani na podstawie konkretnych umiejetnosci a nie tego jakie maja
                                  > plany na 5 przyszlych lat.
                                  > Kiedys odpowiedzialam ze nie cierpie takich pytan jako rekruter bo niczego do
                                  > rozmowy nie wnosza.Bo plany planami a ja jutro moge nie zyc lub wygrac 10
                                  > milionow w totka i nie bedzie mie juz nic obchodzic:)No i oczywiscie mnie
                                  malo
                                  >
                                  > nie zjedzono.:)

                                  Witam,
                                  i spieszę dorzucić moje 3 grosze bo poczułem się trochę "wywołany do
                                  tablicy" :)
                                  To o zachowaniu zdrowego rozsądku i wyważeniu proporcji najbardziej mi się
                                  podoba. Ja bym to określił mianem "asertywności kandydata".
                                  Lizusostwo ma bardzo negatywne konotacje i moim zdaniem jest określeniem
                                  przerysowanym. Lizusostwo to brak charakteru, uzależnianie swojej postawy od
                                  oczekiwań rekrutra/pracodawcy, to wreszcie chęć przypodobania się za wszelką
                                  cenę. Chyba można powiedzieć tu wręcz o "zaprzedawaniu siebie".
                                  Takiej postawy ja nie propaguję i zdecydowanie się od niej odcinam.
                                  Poprzez "sprzedawanie siebie" ja rozumiem raczej sprzedawanie "wizji siebie
                                  jako pracownika", przedstawianie siebie w taki sposób, by odpowiedzieć na
                                  potrzeby pracodawcy. Zgodnie z ideą marketingu zorientowanego na potrzeby.
                                  Warunkiem sukcesów jest rzecz jasna dopasowanie, tak by w efekcie nie udawać
                                  kogoś kim się w rzeczywistości nie jest. Wizerunek z założenia
                                  jest "podrasowanym" obrazem rzeczywistości, jednak dobrze wykreowany wizerunek
                                  ma mocne podstawy w realiach bo od tego zależy jego spójność i wiarygodność.
                                  Co do planów, jako pracodawca nigdy bym nie zatrudnił osoby, która nie
                                  zastanawia się nad tym, co będzie robiła za 5 lat. Bo generalna teza jest tu
                                  taka, że tak jak podchodzisz do własnych priorytetów w życiu, tak będziesz
                                  traktowała obowiązki w pracy. Moim zdaniem to o to chodzi a nie o sztampowe
                                  odpowiedzi. Pracodawcy też ludzie i też myślą.
                                  Wyobraź sobie, że zostało już trzech najciekwaszych kandydatów. Mają
                                  porównywalne kompetencje, oczekiwania finansowe itp. itd.
                                  Na pytanie o plany zawodowe jeden mówi, że za 5 lat chciałby zostać
                                  kierownikiem działu, drugi że myśli o podyplomówce i chciałby zdobywać kolejne
                                  stopnie wtajemniczenia w tej branży a trzeci mówi, że nie wie bo być może za
                                  rok wygra w totolotka. Odpowiedz sobie uczciwie w duchu - którego Byś
                                  zatrudniła ? Czy Chciałabyś aby wyniki Twojej firmy a więc i Twoja przyszłosć,
                                  Twoje premie, awanse i podwyżki zależały od pracy kogoś, kto nic w życiu nie
                                  planuje ?
                                  pozdrawiam,
                                  Paweł :)
                                  • mariola2006 drogi Pawle 19.12.06, 11:47
                                    bardzo Cie lubie,naprawde.Problem mam tylko z ta wiara w idealy i teorie.
                                    i wiesz co?Zaraz po studiach tez tak myslalam,bylo to prawie 5 lat temu.
                                    Ze bede dazyc po trupach do celu,ze bedzie kariera,ze osiagne poziom prawie ze
                                    CEO,ze bedzie tysiac podyplomowek a w najgorszym przypadku nostryfikacja
                                    dyplomu.Ze bede wiesc radosne zycie pokolenia dink i ze bedzie ogolnie pasmo
                                    sukcesow.
                                    Zycie mi to troche zweryfikowalo,sukcesy osiagam a i owszem,ale raczej bardziej
                                    sie specjalizuje niz pne(choc tez i pne ale tak ciagle w gore to juz nie mam
                                    ochoty).Nie bakuje mi motywacji do pracy,ale juz sie ze szczurzego wyscigu
                                    wyleczylam.Zobaczylam co potrafie jako pracownik,znam swoja wartosc i jesli
                                    ktos mnie na nastepnej rozmowie zapyta o plany na najblizsze 5 lat to odpowiem
                                    ze chce wygrac w totka:)A prace i tak dostane bo jestem dobra w tym co robie.Po
                                    prostu niczego nie musze udowadniac ani sobie ani innym.
                                    A co do podawania politycznie poprawnych odpowiedzi:znam managera ktory ma 28
                                    lat praktyki na stanowiskach managerskich w olbrzymich korporacjach,audytach
                                    rzadowych,roznych tego pokroju organizacjach.I wiesz co on podaje jako hobby w
                                    swoim cv?bynajmniej nie skoki spadochronowe ani nic extremalnego.on po prostu
                                    pisze:lubie uprawiac pomidory i papryke chilli.
                                    Bo taka jest prawda.I nie ma to nic wpolnego z wydajnoscia,motywacja ani innym
                                    rodzajem wrozenia z fusow.
                                    Tak wiec nie karmcie sie ta teoretyczna papka

                                    • emwa o wlsnie... 19.12.06, 13:01
                                      Zobaczylam co potrafie jako pracownik,znam swoja wartosc i jesli
                                      > ktos mnie na nastepnej rozmowie zapyta o plany na najblizsze 5 lat to odpowiem
                                      > ze chce wygrac w totka:)A prace i tak dostane bo jestem dobra w tym co robie.Po
                                      >
                                      > prostu niczego nie musze udowadniac ani sobie ani innym.

                                      Wtrace sie... :)
                                      Wlasnie, to jest podejscie, ktore spuszcza trochę cisnienia, i jest w Pani
                                      przypadku jendoczesnie calkiem uzasadnione (w sensie potwierdzone). Pani jest
                                      dobra w tym co robi, i to z miejsca rzuca odpowiednie swiatlo na sprawe. Jestem
                                      jak najbardziej za tym, zeby podawac prawde, przeciez nie kazdy musi miec jako
                                      hobby modne ostanio sporty extremalne, tylko dlatego, ze taki jest trend. Bo to
                                      jest tak naprawde zaden powod. Pozdrawiam
                                      • mariola2006 Re: o wlsnie... 19.12.06, 13:37
                                        ej,ja nie jestem zadna Pani:)
                                        i jeszcze raz podkreslam:nie dajcie sie opanowac modzie,trendom,sloganom,bajkom
                                        o sloniach,wielbladach lub innych takich.
                                        Nie dajcie sobie wmowic ze akurat morderczy szczurzy wyscig jest czyms,czym od
                                        dziecka zawsze marzyliscie.Nie dajcie soba pomiatac za najnizsza krajowa.Nie
                                        odpowiadajcie na pytania na rozmowach kwalifikacyjnych ktore godza w wasza
                                        sfere rodzinna lub niemalze intymna.
                                        Mowcie prawde,oczywiscie z glowa i nie dajcie sie zaszczuc.Im wiecej osob tak
                                        zrobi tym szybciej zmieni sie chora sytuacja
                                        • sirtalent Re: o wlsnie... 19.12.06, 14:31
                                          mariola2006 napisała:

                                          > ej,ja nie jestem zadna Pani:)
                                          > i jeszcze raz podkreslam:nie dajcie sie opanowac
                                          modzie,trendom,sloganom,bajkom
                                          >
                                          > o sloniach,wielbladach lub innych takich.
                                          > Nie dajcie sobie wmowic ze akurat morderczy szczurzy wyscig jest czyms,czym
                                          od
                                          > dziecka zawsze marzyliscie.Nie dajcie soba pomiatac za najnizsza krajowa.Nie
                                          > odpowiadajcie na pytania na rozmowach kwalifikacyjnych ktore godza w wasza
                                          > sfere rodzinna lub niemalze intymna.
                                          > Mowcie prawde,oczywiscie z glowa i nie dajcie sie zaszczuc.Im wiecej osob tak
                                          > zrobi tym szybciej zmieni sie chora sytuacja

                                          Mariolu,
                                          W tym co piszesz jest bardzo wiele racji. Taka postawa jest jak najbardziej
                                          zrozumiała ... w przypadku osoby która ma już doświadczenie, pewien staż. Mówię
                                          o doświadczeniu zarówno zawodowym, jak i życiowym dotyczącym sfery zawodowej.
                                          Zupełnie innej postawy i oczekiwań można się spodziewać po doświadczonych
                                          pracownikach a zupełnie innej po mało doświadczonych czy wręcz debiutantach na
                                          rynku pracy. Zupełnie też osobnym tematem są pewne stereotypy, jakie
                                          funkcjonują w branży HR. Można by o nich dyskutować długo, jednak nie zmieni to
                                          faktu, że funkcjonują. Ja się staram je po prostu wykorzystać dla dobra
                                          kandydatów, pamiętając że najważniesze dla nich to zdobyć tę często pierwszą i
                                          upragnioną pracę. Nie czuję w sobie misji do zmieniania świata i mam też
                                          świadomość że to by była raczej "walka z wiatrakami". Owszem, ktoś może sobie
                                          postanowić, że nie będzie się przygotowywał i nie będzie się rozwijał tylko
                                          dlatego że pracodawcy tego oczekują. Będzie wolał trwać w obecnym stanie i
                                          czekać na lepsze czasy. Przecież ma do tego pełne prawo i ja to też szanuję.
                                          Jednak trzeba pamiętać o tym, że w warunkach wolnego rynku działają prawa
                                          konkurencji. A im większa podaż (kandydaci) tym silniejsza pozycja klienta
                                          (pracodawcy). Dopóki rynek pracy "należy" do pracodawców, doputy to ich
                                          potrzeby są kluczowe i chcąc nie chcąc trzeba się nimi kierować. A raczej nie
                                          zanosi się na to aby się miało tu dużo zmienić w najbliższych latach.
                                          Nawiązując do przykładu Twojego i Twojego znajomego menadżera, ja gdybym miał
                                          powiedzieć o swoim hobby to na dzień dzisiejszy powiedziałbym o swoich
                                          dzieciach, całkowicie zgodnie z prawdą. Tyle że ja jestem facetem, mam tyle lat
                                          ile mam, mam tyle stażu pracy ile mam itd.
                                          "Normalność" może być też bardzo skuteczną strategią, niewątpliwie bardzo
                                          wzbudzającą sympatię i zaufanie. I może pomóc w osiągnięciu celu, o ile
                                          pracodawca te wartości podziela w odniesieniu do konkretnego stanowiska.
                                          pozdrawiam,
                                          Paweł :)
                                  • krytykantka07 Re: drogi Pawle 19.12.06, 18:08
                                    Hmmmmmmmmmm jeśli mowa o lizusostwie, to zgodzę sie z Tobą, ale nie zapominaj,
                                    że osoba o wysokim poczuciu własnej wartości nie otacza sie lizusami :D. Nie
                                    powinnam pisać o sobie, ale pozwolę sobie na taką dygresję: pracując na
                                    stanowisku managerskim, zawsze szukałam sobie ludzi, którzy uważali mnie za
                                    wroga, bo wielką frajdę sprawiało mi przekonanie ich, że się mylili. Byli
                                    później nieocenieni jako współpracownicy ;). Natomiast od lizusów i donosicieli
                                    trzymałam się z daleka. Otaczając się ludźmi o silnej osobowości, mogłam tylko
                                    podkreślić swoją wartość. Manager który otacza sie lizusami i donosicielami
                                    wyrządza największe szkody firmie, bo zniszczy najlepszych pracowników. Dlatego
                                    takie postępowanie powinno być wykryte już na rozmowie kwalifikacyjnej. Co do
                                    odpowiedzi na pytanie, kim chciałbym być za parę lat zgodnie z prawdą
                                    odpowiedziałbym: nie wiem, bo może wygram w totolotka i kupię sobie tę firmę i
                                    parę innych, a wtedy wprowadzę własną wizję tego, jak ma wyglądać praca :D
                                    PS. Przez to, że zaczęlismy pisać po imieniu zrobiło się bardziej sympatycznie.
                                    Tym bardziej mnie cieszy, że Mariola zaczęła pisać :)
                                    Pozdrawiam. Basia :)
                                    • mariola2006 Re: drogi Pawle 20.12.06, 01:49
                                      Wiesz co sie mowi o madrych managerach?Ze zatrudniaja ludzi madrzejszych od
                                      siebie.I to ma sens ze wzgledu na to ,co wlasnie opisalas.Zadaniem managera
                                      jest takie poprowadzenie zespolu aby osiagnac najlepsze wyniki.Skoro zespol
                                      jest madry i chetny do wspolpracy to sukces jest murowany,o ile tylko manager
                                      potrafi sie przyznac do swojej strategii(a czasami i do bledu),ludzie widza a
                                      nim czlowieka i relacje sa budowane na zasadach "ludzkich"a nie w
                                      plaszczyznie "kat-ofiara".
                                      Co do lizusostwa i doswiadczenia zawodowego.Wiadomo,punkt widzenia zalezy od
                                      punktu siedzenia,im wiecej wiesz tym lepiej mozesz to zaprezentowac.Jesli jest
                                      sie zas zoltodziobem zaraz po studiach to wtedy sie prezentuje swoja motywacje
                                      i gotowosc do nauki.Hobby,plany na za 5 lat,ulubiony kolor,numer buta nie maja
                                      z tym nic wspolnego.
                                      Pokaz mi co potrafisz robisz konkretnie,jesli nie ma mozliwosci zaprezentowania
                                      tego podczas rozmowy to chociaz opowiedz jak bys to wykonal.Rozumiem ze jesli
                                      jest gaszcz kandydatow z takimi samymi pustymi cv to trzeba to jakos
                                      zroznicowac,ale ja bym sie raczej koncentrowala na pytaniach zadaniowych a nie
                                      na podaniu"wlasciwej odpowiedzi".
                                      Ale akurat ja mam to szczescie ze moge pracowac z kazdym,niezaleznie od tego
                                      czy sie z ta osoba zgadzam czy nie.
                                      • krytykantka07 Re: drogi Pawle 20.12.06, 15:37
                                        Widzisz Mariolu, ja wiem, że mądry manager otacza się ludźmi mądrymi albo
                                        mądrzejszymi od siebie. Ale w takim razie dlaczego tak wielu managerów otacza
                                        się pochlebcami i tchórzami, którzy potrafią ich przekonać, że ktoś chce
                                        sięgnać po stołek managera i trzeba mu wydać bezpardonową walkę. Wydaje mi się,
                                        że cechą managera powinna być przede wszystkim uczciwość wobec siebie i wobec
                                        innych i odpowiedzialność, czyli powinien znać i akceptować skutki swoich
                                        decyzji. A brak decyzji to też decyzja - przyzwalająca. Wtedy nie będzie
                                        sytuacji, że nie ustala zasad, każdy robi co chce, dowolnie managerem
                                        manipuluje, a on liczy na to, że jakoś to będzie i wszystko po jakimś czasie
                                        się ułoży. Jak oceniłabyś takiego managera? W tym momencie znowu wchodzimy na
                                        temat ustalania celów. Co z tego, że manager ma piękne cele, skoro nie rozumie,
                                        dlaczego nie są realizowane. Nie szuka przyczyn niepowodzeń, tylko winnych,
                                        przez których wg niego firma np musi zwolnić pracowników, których on sam
                                        typuje do zwolnienia. No i oczywiście nie pomyśli, że to on dla dobra firmy
                                        powinien zrezygnować ze stanowiska, bo to on przez brak cech prawdziwego
                                        managera, zniszczył najlepszych pracowników... Więc mam pytanie. czy sytuacja
                                        opisana poniżej jest możliwa i kiedy jest możliwa.
                                        W firmie rekruterzy rozumieją na czym polega proces rekrutacyjny, specjaliści
                                        ds. HR, wyjaśniają na czym polega zarządzanie przez cele, firma po szkoleniach
                                        i trzykrotnych ocenach pracowników, uznaje, że ma pracowników, a przede
                                        wszystkim managerów i specjalistów z najwyższej półki. A jednak musi
                                        przeprowadzić zwolnienia grupowe. Zwalnia więc pracowników typowanych przez
                                        mangerów, po jakimś czasie zwalnia następnych, a ze szkoleń nie rezygnuje...
                                        Kto kogo oszukuje w tym przypadku i na czym polega błąd w rozumowaniu? Bo dla
                                        mnie coś tu nie halo :)
                                        Pozdrawiam. Basia :)
                                        • mariola2006 Re: drogi Pawle 21.12.06, 02:13
                                          bo poza faktem ze jestemy managerami,specjalistami,dyrektorami innymi
                                          napuszonymi tytulomania pierdzistolkami,jestesmy przede wszystkim ludzmi.
                                          A ludzie jak to ludzie bywaja glupi,zawistni,pelni odwetu,trzymajacy sie
                                          kurczowo stanowiska,nieumiejacy spojrzec prawdzie w oczy,bezkrytyczni,pelni
                                          obaw o finansowa przyszlosc(niepotrzebe skreslic).
                                          I jak zwykle teoria sobie a praktyka sobie...he he...
                                          • krytykantka07 Re: drogi Pawle 21.12.06, 06:48
                                            Wiesz Mariolu, założyłam ten wątek, żeby sprowokować dyskusję na temat
                                            rozumienia tego, co się mówi do kogoś. Oraz tego co się słyszy jak ktoś do nas
                                            mówi, na czym się nie znamy. A także postrzegania świata nie w zaściankowych
                                            kategoriach :) Muszę jednak przyznać, że dzięki Tobie dyskusja przeszła moje
                                            najśmielsze oczekiwania. Widzisz ja uważam że to, co napisałam poprzednio nie
                                            jest możliwe, ano z tej prostej przyczyny, że (i tu posłużę się kolejnym moim
                                            ulubionym cytatem): "umysł, który raz sie otworzy na nowe idee już nigdy nie
                                            wróci do poprzednich rozmiarów". Problem polega na tym, że umysłu ( mózgu )nie
                                            widać i nie wiadomo, czy sie otworzył :D. Widzisz i na tym wg mnie polega
                                            zadanie rekruterów i specjalistów od HR: zobaczyć, czy ten umysł naprawdę się
                                            otworzył, jeśli chodzi przede wszystkim o kadrę. Bo jeśli ich umysł się nie
                                            otworzył, to szkoda czasu na szkolenia dla samych szkoleń i cudowny proces
                                            rekrutacyjny. Wcześniej czy później firma karmiona nieprawdziwymi informacjami,
                                            idzie na dno, ale najpierw tracą pracę ci, którym umysły się otworzyły. Tak jak
                                            było w moim przypadku. Widzisz ja chciałam tylko prowadzić szkolenia na forum,
                                            bo wtedy, gdy zaczełam pisać, zrozumiałam, że szkolenia prowadzone przez znaną
                                            firmę z certyfikatami nic nie dały. Firma w której pracowałam sama prosiła o
                                            opinie pracowników wyrażane na forum i w ankiecie. Ja udowodniłam, że forum
                                            może zastąpić ankietę i szkolenia, a nie trzeba za to płacić, bo ja teksty
                                            pisałam w domu i tylko kopiowałam na forum... Nawet mój czas, który poświecałam
                                            na forum liczyli, żeby mieć pretekst do zwolnienia mnie, a tego, że nie
                                            wykonywałam należycie pracy, nie byli w stanie mi udowodnić :) I naprawdę
                                            wystarczyło tylko, żeby specjaliści z działu zarządzania kadrami i z działu
                                            zarządzania systemami jakości się właczyli do dyskusji i napisali, że to co ja
                                            robię to przemyślane i zaplanowane z ich strony działanie :). Wtedy firma na
                                            szkoleniach, rekrutacjach i innych podobnych nietrafionych pomysłach
                                            oszczędziłaby pieniądze, które mogła przeznaczyć na podwyżki dla pracowników
                                            liniowych. Tymczasem firma zwalnia ludzi, a zwłaszcza pracowników liniowych. A
                                            mnie wystawiła taką opinię: "lektura wypowiedzi powódki na forum świadczy o
                                            tym, że była pracownikiem konfliktowym, krytykowała innych, uważała że wszystko
                                            wie i robi najlepiej. Trudno się zatem dziwić bezpośrednim przełożonym, że ją
                                            zwolnili, a zostawili pracowników, z którymi im się najlepiej współpracowało".
                                            A zapewniam Cię, że pisałam tak jak piszę na tym forum, bo ja mam taki styl
                                            pisania :). Powiedz, jak to się stało, że walczyli ze mną, skoro byliśmy po tej
                                            samej stronie, a mnie chodziło o to, żeby firma oszczędziła pieniądze, skoro
                                            ich nie ma. Sama przyznasz, że prawdą jest to co powiedział Machiavelli: " są
                                            umysły, które rozumieją same przez się i te są wyborne, są umysły, które
                                            rozumieją co się do nich mówi i te są pożyteczne, a są umysły, które ani nie
                                            rozumieją same przez się, ani nie rozumieją co sie do nich mówi i te są
                                            bezużyteczne". Niestety ostatnich jest najwięcej, a rolą rekruterów i
                                            specjalistów ds. HR jest je zobaczyć i uświadomić im, że jeśli to one nie
                                            zrozumieją, co sie do nich mówi, to zatrudnianie na stanowiskach, które nie
                                            mają nic do powiedzenia najlepszych nawet pracowników nic firmie nie pomoże.
                                            PS. Jestem pod wrażeniem godziny o której piszesz :). A nie wiem, czy
                                            zauważyłaś, że cały czas odpowiadamy sobie na pytanie: jaki powinien być
                                            idealny rekruter i specjalista ds. HR i muszę przyznać, że czytajac Twoje
                                            wypowiedzi, zastanawiam sie nad tym czy nie masz zadatków na idealnego
                                            rekrutera :D. Bo nie stosujesz głupich jak sama piszesz pomysłów, które niczemu
                                            nie służą. Dlatego tak bardzo mnie cieszy, że zabrałas głos w dyskusji :)
                                            Pozdrawiam. Basia :)
                                            • mariola2006 Re: drogi Pawle 21.12.06, 07:49
                                              Basiu,chyba sama odpowiedzialas sobie na pytanie dlaczego Twoje losy w firmie
                                              potoczyly sie tak a nie inaczej.Pamietaj ze ryba psuje sie od glowy i jesli
                                              kierownictwo wydaje bezsensowne polecenia i podejmuje bezsensowne decyzje to
                                              pojdzie to piorunem w dol.Nie przejmuj sie,od dawna wiadomo ze szewc bez butow
                                              chodzi.Rozumiem ze Cie to zabolalo i masz pelne prawo tak sie czuc-koniec
                                              koncow chcialas dobrze,ale widocznie bylas"zagrozeniem" i bali sie zeby uczen
                                              nie przerosl mistrza(co ja dzisiaj tak z tymi przyslowiami???).
                                              Na pewno znajdzie sie pracodawca ktory doceni Twoje checi i doswiadczenie,a
                                              doznawana w tej chwili gorycz zniknie bez sladu.Bedziesz mogla rozwijac sowje
                                              umiejetnosci bez obaw ze ktos podetnie Ci skrzydla i zrowna do dolu,ot tak,dla
                                              zasady.
                                              A co do mojej bytnosci na forum-pisze z Anytpodow,stad te dziwne godziny:)
                                              I na pewno duzo mi brakuje do idealu,ale staram sie wyeliminowac bezsens,
                                              biurokracje,bicie piany i wodolejstwo.U mnie ma by krotko i na temat.
                                              Mam to szczecie ze mam fajnych szefow od ktorych to ja moge sie wiele nauczyc
                                              pod wzgledem zarzadzania,podejcia do ludzi,szacunku i zdroworozsadkowosci.
                                              Przyklad dnia ostatniego:byc moze beda sie kroily zwolnienia,wiec manager
                                              oddzialu zawolal nas na zebranie i wyjasnil sytuacje,ze jesli tak sie zdarzy to
                                              mamy byc spokojni bo on zglosil swoja kandydature jako pierwszy,jego
                                              slowa"managerowie to dla firmy darmozjady wiec na bruk powienni isc
                                              pierwsi".Nic dodac nic ujac.
                                              • krytykantka07 Re: drogi Pawle 21.12.06, 09:40
                                                Mariolu, nawet nie wiesz jak miło się z Tobą rozmawia. To niezwykłe znaleźć w
                                                tej durnej rzeczywistości takie osoby jak Ty no i Paweł. Sama widzisz, że jest
                                                tak, jak napisałam wcześniej. To nie Twoje cechy przekonały p. manager, tylko
                                                jej wysokie poczucie własnej wartości. Dlatego jest ono tak ważne. A z kolei
                                                Twoje wysokie poczucie własnej wartości sprawiło, że właściwie odczytałaś to co
                                                ja piszę. Wiesz cieszy mnie coś jeszcze: obie dla potwierdzenia swoich słów
                                                cytujemy jakieś teksty :D. Ty przysłowia a ja np. bajki, bo widzisz i w jednym
                                                i drugim zawarta jest cała mądrość. Ale trzeba wiedzieć jak ją wykorzystać :D.
                                                Widzisz, ja jestem typem samobójcy :D. Urodziłam się za wcześnie, bo zmiany w
                                                Polsce muszą trwać wiele pokoleń. Tak wielkie spustoszenie w umysłach Polaków
                                                wyrządziła komuna. A ja upieram się, żeby to nastapiło wcześniej. Dlatego
                                                podałam firmę do sądu i oskarżyłam o to, że powodem mojego zwolnienia nie była
                                                restrukturyzacja zatrudnienia, tylko długofalowa polityka mobbingowa
                                                zastosowana wobec mnie. Wiesz Mariolu, w firmie, która została wybudowana
                                                rękami wieźniów obozu koncentracyjnego, do mobbingu nie może dojść. Bo
                                                przygotowanie psychiki ofiar mobbingu, można porównać do przygotowania psychiki
                                                ofiar obozów koncentracyjnych. W imię stawiania pomników czyjemuś wybujałemu
                                                ja, nie wolno niszczyć lepszych od siebie ludzi. To zrobili już hitlerowcy, a
                                                Polacy ciągle nie rozumieją, że kontynuują ich politykę. Bo mobbing w czasie
                                                pokoju, to obozy hitlerowskie w czasie wojny i internowania w czasie stanu
                                                wojennego. Sama więc widzisz, że bez zrozumienia, co się robi, można zniszczyć
                                                wszystko i wszystkich. A żeby tego nie było nie wolno sie oszukiwać, bo
                                                najwiekszym zagrożeniem jest choroba zaprzeczeń. Im dłuzej organizacja ( kadra)
                                                będzie sie oszukiwać tym później zacznie działać. A w czasach gospodarki
                                                rynkowej oszukiwanie się, nie jest dobrym pomysłem, bo konkurencja może nie
                                                udawać. Wystarczy, że w porę managerowie zdadzą sobie sprawę, że jest źle i
                                                zaczną działać, a zdystansują każdego, kto się pociesza, że jeszcze nie jest
                                                najgorzej, a wszystko się jakoś ułóży. Wystarczy przyjąc odpowiednie osoby,
                                                które podsuną rekruterzy, a zwolnić te, które ich zdaniem są niepotrzebne. Ale
                                                sama przyznasz, że nie trzeba wydawać pieniedzy, żeby było jakoś, bo jakoś jest
                                                zawsze ;). Ma być po prostu najlepiej, a ludzie mają być doceniani za to kim
                                                są, a nie z kim są skoligaceni. A ten proces uczenia sie, co jest ważne,
                                                zaczyna sie już w procesie rekrutacyjnym: to niestandardowe LM, a później
                                                nietypowa rozmowa kwalifikacyjna. Bo jeśli wszystko jest pieknie ułożone i
                                                przedstawione, zachodzi pytanie; kogo odrzucić?. Przyznasz sama, że mój LM,
                                                służący sprowokowanniu niektórych, nigdy przez rozsądną osobę, która ma wykute
                                                wzorce postępowania nie zostałby wysłany. No ale ja nie jestem rozsądna :D.
                                                PS. Rozmawiamy już dość długo i powiedz sama, czy pomyślałabyś wcześniej, żeby
                                                zainteresować się osobą, która napisała taki LM? Czy skreśliłabyś mnie na
                                                wstępie?. A ja w każdej wypowiedzi potwierdzam to co napisałam w LM. I cały
                                                czas jestem sobą.
                                                Pozdrawiam serdecznie. Basia :)
                                • krytykantka07 Re: droga Mariolu 19.12.06, 16:16
                                  Napisałam, że cieszę się, że się wtrąciłaś, ale teraz cieszę się jeszcze
                                  bardziej. Właśnie cały czas chodzi mi o to, że odpowiadałaś na rozmowie, jak to
                                  określiłaś: z tupetem, bezczelnie i zgodnie z prawdą. No i właśnie tak powinno
                                  być :). Ale zwróć uwagę, dlaczego Twoje wypowiedzi odniosły pożądany skutek.
                                  Sama napisałaś, że Twoja przełożona była wspaniałym człowiekiem, a więc
                                  managerem z prawdziwego zdarzenia. Ja myślę, że to jej wysokie poczucie własnej
                                  wartości, spowodowało, że nie odkryła w Tobie zagrożenia. Gdyby tak sie stało,
                                  to nie wiem, czy przyjęłaby Ciebie do zespołu, jeśli panowałby tam "wyścig
                                  szczurów". Poza tym polityka w miejscu pracy to temat ciągle aktualny ;)
                                  Widzisz, ja uważam, że nie jest tak bardzo ważne jakich kandydatów się przyjmie
                                  do pracy, tylko to, w jaki sposób później potrafi sie z nich wydobyć to, co
                                  najlepsze. Wiesz łatwo rządzi się ludźmi posłusznymi, ale trudno zarządzać
                                  ludźmi, którzy zaczynają myśleć, a najgorzej, gdy ludzie mają rozwiniętą
                                  potrzebę samorealizacji. Dlatego tak ważne jest, aby managerowie potrafili
                                  pracować z każdy typem osobowości, bo skreślając kogoś na wstępie przez
                                  niesztampowe odpowiedzi tak naprawdę niszczą kreatywność u pracowników, którą
                                  najlepiej wykorzystać dla rozwoju firmy. Dlatego ja na rozmowie
                                  kwalifikacyjnej, zamiast wpisywać którąś z wymienionych odpowiedzi, wpisałam
                                  własne :). Bo dla mnie tamte odpowiedzi, które były punktowane miały ten sam
                                  ciężar gatunkowy, więc nie umiałam wybrać :D. A poza tym napisałam, że moją
                                  zaletą jest kreatywność i umiejętność myślenia strategicznego :). Więc nie
                                  mogłam sama sobie zaprzeczyć, jesli chodziło o pytania z rozwiązywania
                                  konfliktów. Bo nie mogłabym być sobą, gdybym została przyjęta do pracy. Tylko z
                                  moją własną wizją prowadziłabym szkolenia :D. Sama powiedziałam rekruterowi, że
                                  mogłabym odpowiadać tak jak on chce, ale ja nie chcę nikogo oszukiwać, bo wiem,
                                  że nie przyjęliby wtedy do pracy mnie, tylko osobę, za którą by mnie uważali, a
                                  ja długo nie potrafię chodzić w masce :D
                                  Pozdrawiam. Basia :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka