Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Szukam specjalisty od urlopów !

    IP: *.kopnet.gliwice.pl 03.04.03, 22:13
    Miałem szczęście podiąć pracę w tym roku w styczniu, jest to moja pierwsza
    praca więc urlop wypoczynkowy należy mi się dopiero po sześciu miesiącach i
    to w połowie jego wielkości - i tu zgadzam się - tak mówi kodeks pracy. Ale
    jasny szlag mnie trafił kiedy dowiedziałem się ze w przyszłym roku również
    będę miał tylko połowę urlopu a wszystko tylko przez to że zostałem przyjęty
    w styczniu a nie w grudniu roku poprzedniego. Natomiast cały urlop należy mi
    się dopiero w 2005 roku !!!!!!!!! Czy ktoś potrafi mi to racjonalnie
    wytłumaczyć, bo moje kadry mają to w ... (zostawię to bez komentarza). Będę
    wdzięczny za każdą informację.
      • beata_ Re: Szukam specjalisty od urlopów ! 03.04.03, 23:47
        Gość portalu: AMT napisał(a):

        > Miałem szczęście podiąć pracę w tym roku w styczniu, jest to moja pierwsza
        > praca więc urlop wypoczynkowy należy mi się dopiero po sześciu miesiącach i
        > to w połowie jego wielkości - i tu zgadzam się - tak mówi kodeks pracy. Ale
        > jasny szlag mnie trafił kiedy dowiedziałem się ze w przyszłym roku również
        > będę miał tylko połowę urlopu a wszystko tylko przez to że zostałem przyjęty
        > w styczniu a nie w grudniu roku poprzedniego. Natomiast cały urlop należy mi
        > się dopiero w 2005 roku !!!!!!!!! Czy ktoś potrafi mi to racjonalnie
        > wytłumaczyć, bo moje kadry mają to w ... (zostawię to bez komentarza). Będę
        > wdzięczny za każdą informację.

        Mylisz troche pojęcia i stąd to wszystko.
        Pierwszy w zyciu urlop nalezy ci sie po przepracowaniu pełnego roku, czyli w
        syczniu przyszłego roku, skoro zatrudniony zostałes w styczniu - i to nie 1-go
        stycznia, tylko wg daty, kiedy ten rok kalendarzowy ci upłynie.
        Połowy urlopu moze ci udzielić pracodawca po przepracowaniu pół roku - może ci
        udzielić, powtarzam, ale nie musi - znaczy to, że ta połowa wymiaru
        niezupełnie ci się "należy". Jeśli pracodawca udzieli ci tej połowy urlopu, do
        reszty masz prawo po przepracowaniu pełnego roku (o czym mówię wyżej). No i
        niestety następny urlop należy ci się w następnym roku kalendarzowym, już 1-go
        stycznia nabywasz do niego prawa, w pełnym wymiarze. I tyle.
        Rzeczywiście niefortunnie ci wyszło z tym styczniem...bo daleko do następnego
        stycznia
        • Gość: AMT Re: Szukam specjalisty od urlopów ! IP: *.saint 04.04.03, 11:55
          Bardzo dziękuję za wyjaśnienie, cóż "szczęście w nieszczęściu".
          • beata_ Re: Szukam specjalisty od urlopów ! 04.04.03, 12:42
            Gość portalu: AMT napisał(a):

            > Bardzo dziękuję za wyjaśnienie, cóż "szczęście w nieszczęściu".

            No, niestety:(
            Myślę, że ta możliwość wystąpienia o urlop po pół roku zrobiła sporo
            zamieszania. Gdyby nie to, czekałbyś grzecznie i z bólem aż przepracujesz rok,
            wziął należny urlop i spokojnie czekał na nowy rok kalendarzowy, a tak wydaje
            ci się, że ktoś cię tu w konia robi:(
            Każdy kij ma dwa końce, a wszystko swoje "zady i walety"...
            • Gość: Gosia Re: Szukam specjalisty od urlopów ! IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 04.04.03, 13:31
              beata_ napisała:

              > Gość portalu: AMT napisał(a):
              >
              > > Bardzo dziękuję za wyjaśnienie, cóż "szczęście w nieszczęściu".
              >
              > No, niestety:(
              > Myślę, że ta możliwość wystąpienia o urlop po pół roku zrobiła sporo
              > zamieszania. Gdyby nie to, czekałbyś grzecznie i z bólem aż przepracujesz
              rok,
              > wziął należny urlop i spokojnie czekał na nowy rok kalendarzowy, a tak wydaje
              > ci się, że ktoś cię tu w konia robi:(
              > Każdy kij ma dwa końce, a wszystko swoje "zady i walety"...


              A moim zdaniem prawo trochę "robi w konia" podejmujących pierwszą pracę.
              AMT będzie pracował cały 2003, 2004 i 2005 czyli trzy lata. A dostanie dwa
              urlopy wypoczynkowe.
              ATM kadrowe niestety mają rację. Przepis jest durny, ale jest przepisem.
              Pozdrawiam
              • beata_ Re: Szukam specjalisty od urlopów ! 04.04.03, 14:05
                Gość portalu: Gosia napisał(a):

                >
                > A moim zdaniem prawo trochę "robi w konia" podejmujących pierwszą pracę.
                > AMT będzie pracował cały 2003, 2004 i 2005 czyli trzy lata. A dostanie dwa
                > urlopy wypoczynkowe.
                > ATM kadrowe niestety mają rację. Przepis jest durny, ale jest przepisem.
                > Pozdrawiam

                Datami, to wychodzi jak mówisz, ale policz sobie miesiące...

                Masz prawo do pierwszego w życiu urlopu po 12 miesiącach (o tej połówce po 6
                nie wspominam, żeby nie mącić) - to chyba nie jest takie nieszczęście, skoro
                przedtem nigdy w życiu nie pracowałaś....
                Zaczynasz pracę (załóżmy) 5 stycznia 2003 - urlop dostaniesz po 5 stycznia
                2004 - wykorzystasz go w 2004 roku, teoretycznie możesz go wziąć w całości
                zaraz po nabyciu do niego prawa
                1 stycznia 2005 roku nabywasz prawa do natępnego urlopu, niezależnie od tego
                czy od momentu uzyskania prawa do pierwszego w życiu urlopu i wykorzystaniu go
                upłynęło 12 miesięcy, czy nie - gdzie tu masz "robienie w konia"? Do przodu
                jesteś o 5 dni czekania:-)

                Przepis jak widać nie jest całkiem durny, a istniejąca od kilku lat możliwość
                półurlopowania po pół roku pracy (czyli wykorzystania urlopu niejako awansem)
                zmniejsza ból "nieprzyzwyczajonych" do braku wakacji...
                • Gość: Gosia Re: do beaty IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 04.04.03, 23:37
                  A ja nadal uważam że przepis jest durny. Oczywiście Twoje wyliczenie jest jak
                  najbardziej słuszne. Choć to nie zmienia faktu że za trzy lata pracy (akurat w
                  tym wypadku) przysługują dwa urlopy:)
                  Ale na poparcie mojej tezy przytoczę inny przykład. Załóżmy że AMT rozpocząłby
                  swoją pierwszą pracę kilka dni wcześniej, np. 20 grudnia 2002 roku. Wtedy
                  zgodnie z przepisami pierwszy urlop przysługiwałby mu od 20 grudnia 2003.
                  Kolejny urlop w nastepnym roku kalendarzowym. Następny rok kalendarzowy to rok
                  2004, a więc pełny urlop za ten rok.
                  I w takim przypadku mamy sytuację:
                  AMT przepracował: 11 dni z XII 2002, cały 2003, cały 2004 czyli razem 2 lata i
                  jedenaście dni. Za cały ten okres dostanie 2 urlopy wypoczynkowe.
                  A ponieważ naprawdę AMT podjął pracę 1 stycznia 2003, to za okres 2 lat pracy
                  dostanie 1 urlop.

                  Przepis prowadzi do tego, że ilość dni wolnych zależy nie od stażu pracy, ale
                  od daty podjęcia pracy. Oczywiście sprawa dotyczy tylko i wyłącznie pierwszej
                  pracy i pierwszych urlopów w życiu zawodowym.
                  Pozdrawiam
                  • beata_ Re: do Gosi 05.04.03, 00:08
                    Gość portalu: Gosia napisał(a):

                    > A ja nadal uważam że przepis jest durny. Oczywiście Twoje wyliczenie jest
                    jak
                    > najbardziej słuszne. Choć to nie zmienia faktu że za trzy lata pracy (akurat
                    w
                    > tym wypadku) przysługują dwa urlopy:)
                    > Ale na poparcie mojej tezy przytoczę inny przykład. Załóżmy że AMT
                    rozpocząłby
                    >
                    > swoją pierwszą pracę kilka dni wcześniej, np. 20 grudnia 2002 roku. Wtedy
                    > zgodnie z przepisami pierwszy urlop przysługiwałby mu od 20 grudnia 2003.
                    > Kolejny urlop w nastepnym roku kalendarzowym. Następny rok kalendarzowy to
                    rok
                    > 2004, a więc pełny urlop za ten rok.
                    > I w takim przypadku mamy sytuację:
                    > AMT przepracował: 11 dni z XII 2002, cały 2003, cały 2004 czyli razem 2 lata
                    i
                    > jedenaście dni. Za cały ten okres dostanie 2 urlopy wypoczynkowe.
                    > A ponieważ naprawdę AMT podjął pracę 1 stycznia 2003, to za okres 2 lat
                    pracy
                    > dostanie 1 urlop.
                    >
                    > Przepis prowadzi do tego, że ilość dni wolnych zależy nie od stażu pracy,
                    ale
                    > od daty podjęcia pracy. Oczywiście sprawa dotyczy tylko i wyłącznie
                    pierwszej
                    > pracy i pierwszych urlopów w życiu zawodowym.
                    > Pozdrawiam

                    Toż cały czas zgadzam się, że moment podjęcia pracy miał niefartowny...
                    Pierwszy urlop jest "z dołu" - trzeba na niego "zapracować", następne "z góry"
                    wraz z rozpoczęciem każdego roku kalendarzowego już lecą same.
                    Chociaż mnie i tak furt wychodzi dwa lata pracy i 2 urlopy tylko jakby
                    bardziej "zapracowane" - ale mogę się mylić, bo juz późno:-))
                    Pozdrawiam i ja
                    • Gość: AMT Re: do Gosi IP: *.kopnet.gliwice.pl / 10.0.0.* 05.04.03, 15:07
                      Patrząc realnie na fakty przedstawione przez Gosie i Beatę, myśle ze przepis
                      ten jest wręcz beznadziejny, bo jak można uznać podjęcie pracy w styczniu za
                      czas niefortunny. Rozumiem że muszę zapłacić "frycowe" podejmując pracę ale
                      zwolnieni są z tego obowiązku zatrudnieni w grudniu, czy "oni" są "lepsi".
                      Myślę że nie.
                      Przepis ten jest o tyle dziwny że szkodzi tylko podejmującym pracę w styczniu
                      natomiast w niczym nie pomaga pracodawcy, ponieważ urlop który będzie nie
                      wykorzystany przez tego własnie pracownika będzie należał się osobie która
                      podjęła pacę w grudniu.
                      Mam jednak cichą nadzieję że w przyszłości przepisy będą określały
                      jednoznacznie że czas "równych i równiejszych" już dawno się skończył i wszyscy
                      powinni startować z takich samych pozycji (mam na myśli uwarunkowania prawne)

                      Pozdrawiam :)
                      AMT
                      • beata_ Re: do Gosi 05.04.03, 15:28
                        Gość portalu: AMT napisał(a):

                        > Patrząc realnie na fakty przedstawione przez Gosie i Beatę, myśle ze przepis
                        > ten jest wręcz beznadziejny, bo jak można uznać podjęcie pracy w styczniu za
                        > czas niefortunny. Rozumiem że muszę zapłacić "frycowe" podejmując pracę ale
                        > zwolnieni są z tego obowiązku zatrudnieni w grudniu, czy "oni" są "lepsi".
                        > Myślę że nie.
                        > Przepis ten jest o tyle dziwny że szkodzi tylko podejmującym pracę w
                        styczniu
                        > natomiast w niczym nie pomaga pracodawcy, ponieważ urlop który będzie nie
                        > wykorzystany przez tego własnie pracownika będzie należał się osobie która
                        > podjęła pacę w grudniu.
                        > Mam jednak cichą nadzieję że w przyszłości przepisy będą określały
                        > jednoznacznie że czas "równych i równiejszych" już dawno się skończył i
                        wszyscy
                        >
                        > powinni startować z takich samych pozycji (mam na myśli uwarunkowania prawne)
                        >
                        > Pozdrawiam :)
                        > AMT

                        Podejdź do tego inaczej - każdy na pierwszy swój urlop musi zapracować i nikt
                        nie dostanie go wcześniej niż po 12 miesiącach pracy (pomijam tu te 6 misięcy
                        i ew. połowę urolpu, bo to jest "kredyt"). Dalej to już automat i tyle. Możesz
                        być pewien, że nikt nie dostanie więcej niż mu się należy, tyle że jeden
                        dostanie wcześniej, drugi później. To, że prawa do urlopu nabywasz z każdym
                        nowym rokiem kalendarzowym nie znaczy, że go bierzesz/dostajesz/wykorzystujesz
                        natychmiast. Mało tego - odchodząc z pracy masz prawo do wykorzystania tej
                        części urlopu jaką w danym roku "wypracowałeś", mimo że 1 stycznia nabywasz
                        prawa do pełnego urlopu...
                        • Gość: AMT Re: do Gosi IP: *.kopnet.gliwice.pl / 10.0.0.* 05.04.03, 17:08
                          Rozumiem że muszę zapracować sobie na pewne rzeczy w życiu !
                          Rozumiem również prawo rynku i to że nic samo z siebie nie wyniknie.
                          Szkoda tylko że to samo prawo traktuje tak różnie dwie osoby tylko z tego
                          powodu że ich drogi życiowe zeszły się z pracodawcą z dziesięciodniową różnicą.
                          Jak mogę inaczej to podsumować, kiedy pracując tak samo ciężko jak inne osoby w
                          2004 roku będę miał tylko połowę urlopu, a osoba przyjęta dziesięć dni
                          wcześniej pełny wymiar. Urlop to nie łaska pracodawcy, to wynikający z prawa
                          obowiązek !
                          Powiedz jakbyś się poczuła gdyby pracodawca zapowiedział że przez dwa lata
                          pracy dostaniesz 20 dni, a rok wcześniej wykorzystał to że jesteś na stażu
                          absolwenckim, gdzie możesz zapomnieć o jakimkolwiek dniu wolnym.
                          • Gość: dziadek takie jest życie IP: *.elartnet.pl 05.04.03, 20:01
                            Urodziłeś się 31 grudnia, idziesz do szkoły 4 miesiące wcześniej, urodziłeś sie
                            1 stycznia i masz 8 miesięcy wolnego.
                          • beata_ Re: do Gosi 05.04.03, 22:43
                            Gość portalu: AMT napisał(a):

                            > Jak mogę inaczej to podsumować, kiedy pracując tak samo ciężko jak inne
                            osoby w
                            >
                            > 2004 roku będę miał tylko połowę urlopu, a osoba przyjęta dziesięć dni
                            > wcześniej pełny wymiar. Urlop to nie łaska pracodawcy, to wynikający z prawa
                            > obowiązek !

                            W 2004 będziesz miał cały urlop po przepracowanym grzecznie roku (o ile nie
                            wykorzystasz tej połówki). Wygląda na to, że najuczciwiej byłoby, żeby każdy
                            mógł dostać urlop po przepracowaniu każdego pełnego roku - tylko wtedy co z
                            tymi, którzy zwalniani byliby w 364 dniu roku pracy? Nie ma tak, żeby wszyscy
                            mieli po idealnie równo - takie życie i nie tylko z przepisów to wynika.

                            > Powiedz jakbyś się poczuła gdyby pracodawca zapowiedział że przez dwa lata
                            > pracy dostaniesz 20 dni, a rok wcześniej wykorzystał to że jesteś na stażu
                            > absolwenckim, gdzie możesz zapomnieć o jakimkolwiek dniu wolnym.

                            Nie powiem żeby to było miłe, ale z czegoś to zapewne wynika (o stażu
                            absolwenckim nie mam pojęcia). Myślę, że jak poczujesz się bardzo zmęczony
                            pracą, możesz wystąpić o urlop bezpłatny (skoro nie można inaczej).
                            Nie chciałabym być źle zrozumiana, ale czy nie za bardzo roszczeniowo
                            podchodzisz do tego? Jeszcze dobrze nie zacząłeś pracować, mam wrażenie...


                            • Gość: AMT Re: do Gosi IP: *.kopnet.gliwice.pl / 10.0.0.* 05.04.03, 23:20
                              Myślę że jeżeli zostaną zwolnieni w 364 dniu nic ich nie ominie, ponieważ mogą
                              podjąć ponownie pracę a to stawia ich na całkowicie innej pozycji. Mogą również
                              wykorzystać urlop w połowie jego wartości (od 183 dnia), jeśli tylko pracodawca
                              wyrazi na to zgodę.
                              A co do podejścia ? Może i roszczeniowe. Ale ... nie unikam pracy ! O urlop
                              bezpłatny również nie wystąpię. Denerwuje mnie tylko to, że coś jest
                              niedopracowane (a można przecież ten przepis zrobić z głową), że przez kilka
                              dziwnych dni tak diametralnie różnie traktowane są dwie osoby robiące może
                              nawet to samo.
                              ...błędne wrażenie.




                              • beata_ Re: do AMT 05.04.03, 23:48
                                Gość portalu: AMT napisał(a):

                                > Myślę że jeżeli zostaną zwolnieni w 364 dniu nic ich nie ominie, ponieważ
                                mogą
                                > podjąć ponownie pracę a to stawia ich na całkowicie innej pozycji. Mogą
                                również
                                >
                                > wykorzystać urlop w połowie jego wartości (od 183 dnia), jeśli tylko
                                pracodawca
                                >
                                > wyrazi na to zgodę.

                                Nie do końca się tu rozumiemy - ja mówiłam o urlopie i prawie do niego po
                                każdym przepracowanym pełnym roku (ta połówka w połowie działa tylko przy
                                pierwszym w życiu urlopie). Wtedy zwolnienie w 364 dniu załatwia cię odmownie -
                                nie masz prawa do urlopu, bo przepracowałeś niepełny rok i kropka. Co z tego,
                                że podejmiesz prace u nowego, jak u niego też prawo do urlopu będziesz miał po
                                pełnym przepracowanym roku? Ja to wymyśliłam jako przykład, żeby było
                                sprawiedliwiej...Nie byłoby pretensji, że po pierwszym w życiu urlopie jeden
                                następnego doczeka się wcześniej, a drugi później tylko z powodu daty
                                przyjęcia do pracy. Za to widzisz jakie byłyby konsekwencje takiego akurat
                                rozwiązania...


                                > A co do podejścia ? Może i roszczeniowe. Ale ... nie unikam pracy ! O urlop
                                > bezpłatny również nie wystąpię. Denerwuje mnie tylko to, że coś jest
                                > niedopracowane (a można przecież ten przepis zrobić z głową), że przez kilka
                                > dziwnych dni tak diametralnie różnie traktowane są dwie osoby robiące może
                                > nawet to samo.
                                > ...błędne wrażenie.

                                Nie wiem czy udałoby się lepiej dopracować sprawę urlopów - myślę, że kodeks
                                pracy jest chyba najmniej spieprzonym zbiorem przepisów, ale mogę się mylić...



    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja